Domyślam jak mój Nareczony teraz się czuje, kurcze naprawdę chciałabym, żeby mi wybaczył i szkoda mi mojego Ukochanego. Chciałabym zrobić test na wykrycie narkotyku w organizmie, ponieważ coraz bardziej podejrzewam, że ktośmi coś dosypał (i tak się nie usprawiedliwiam). Czy ktoś wie, ile jest max czsu aby zrobić takie badanie?
Podobne tematy
197 2012-01-03 12:06:22 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-01-03 12:08:13)
Kriss- też się zastanawiałam nad tym, że ktoś mi coś dosypał do tej wódki, po podobno była mieszana z coca cola. Kurcze, jak to jest możliwe, żeby nic nie pamietać, nie miec nawet "przebłysków świadomości" ?
No. A myślalaś że może tam była jakaś zazdrosna "była", która chciała Cię skompromitować i podpuściła tego kolesia co Ci dolewał? Jezusienazareński - mogłam się założyć, ze mój pomysł chwyci!!!
![]()
A może ktoś Cię jednak tenteges - w końcu nawet przebłysków nie masz?! Okres już panienka miała? A może jakaś tajemnicza choroba Cię już tarwi tropikalna przenoszona drogą płciową - a Ty bidusiu nic nie wiesz? Na testy to już raczej za późno - możesz krwi i moczu utoczyć i do labu pobliskiego się zglosić. Od razu walnij betaHCG.
Weź się dziewczyno rozpędź i puknij ścianą w beret. Wszystko zrobisz żeby nie ponosić odpowiedzialności za to co zrobiłaś, co nie?
Ponoszę odpowiedzialność, mój Narzeczony nie chce mnie znać. To najgorsza kara jaką mołam dostać, zresztą nie dziwię się mu. Ale dla mnie to dziwne, bo już wczoraj myślałam, żeby dosłownie NIC nie pamiętać, nawet jak ktoś jest upity w 3d..y to zazwyczaj ma jakieś "przebłyski" pamięci.
Przykro mi Bridget - nie wiem jak to jest jak ktoś zazwyczaj jest upity.
Żal mi Cię, bo mimo wszystko nie łapiesz sedna problemu. Cała Twoja opowieść wydaje mi się mocno naciągana na potrzeby opinii jakie chcesz przeczytać, łapiesz się każdej, nawet najbardziej kosmicznej deski ratunku - byle umniejszyć głupotę jaką wywinęłaś. I pewnie - czasu się nie cofnie, ale Ty przecież WIEDZIAŁAŚ czego oczekiwał od Ciebie Twój facet - teraz pretensjonalnie piszesz każdy zwrot z nim związany dużą literą, a do wczoraj nawet nie szanowałaś jego zdania. Mała dziewczynka jeszcze jesteś i może to i lepiej że stało się jak się stało - bo dorośniesz.
I na tym temat najlepiej zakończyć, bo 7 strona tych samych jęków nic nie zmieni.
Dziewczyno ogarnij siebie, swoje życie.
Chciałaś wyjść za mąż a okazało się, że jednak nie dorosłaś do tego.
Masz konsekwencje.
Idź do kościoła po rozgrzeszenie, przeproś jego rodziców, przeproś jego i nie błagaj o powrót do ciebie. Uszanuj chociaż jedną jego decyzję.
Jak będzie chciał to wróci. Sama jesteś sobie winna.
201 2012-01-03 12:29:10 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-01-03 20:07:25)
Nie mam pretensji do swojego chłopaka, tylko do siebie. Ale wiem, że ludzie popełniają błędy, jeżeli ich bardzo żałują, to może zasługują na wybaczenie. Domyślam się, jak mój Ukochany się teraz czuję, ja też czuje się z tym beznadziejnie, że aż żyć mi się nie chce.
Piszesz, że dobrze się stało. Ja uważam, że źle, nigdy nie jest dobrze kiedy tracimy osobą, którą się kocha i to przez własną głupotę.
Wiem, że jestem winna. Wypowiadając się na tym forum, miałam nadzieję, że kilka osób podsunie mi propozycję przeproszenia go i czy w ogóle jest jakaś szansa, że mi kiedyś wybaczy. Nawet gdybyśmy nie mieli już być razem, to czy jest możliwe, że wybaczy mi jak człowiek człowiekowi. Wiem, że jestem winna i cała odpowiedzialnośc spada na mnie.
Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi punkt 11 Regulaminu Forum. Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Olinka
Oczekujesz od nas dawania Ci nadziei w jego imieniu? Nie kochana, Ty go znasz, to Twoj eks. I wybaczy Ci jak na to zasłużysz i jak on tak uzna za stosowne. Jak będziesz go cisnęła to nic Ci to nie da.
Daj mu spokój.
Przeproś i daj mu spokój.
Nie biadol o świadomości swojej winy tylko daj mu ten kurde spokój którego on od Ciebie chce.
Upiłaś się, zrobiłaś jazdę, rzucił Cię, zakończył etap z Tobą związany.
Idź na terapię z alkoholizmem, przeproś wszystkich, odstaw alkohol i znajdź sobie hobby.
Jakich chcesz jeszcze rad?
Rzeczywiście nie ma sensu dalej rozciągać Twojego problemu.
Na tych 7 stronach dowiedziałaś się już tyle na temat swojego beznadziejnego zachowania,że kolejne wpisy będą tylko dublowały poprzednie........no chyba,że znajdzie się ktoś kto Ciebie "rozgrzeszy" ale czy wtedy poczujesz się lepiej?
I jeszcze na koniec....dobrze wiedziałaś,że Twój kochany narzeczony ma ściśle określony stosunek co do Twojego zachowania i skoro godziłaś się z "tą złotą klatką" trzeba było nie szukać szczeliny żeby wyjść na spacer.
Mam nadzieję,że kiedyś wybaczy. Nie nękam go telefonami.
Wypowiadałam się na tym forum, ponieważ to mnie uspokaja emocjonalnie, rozmowa z innym człowiekiem daję mi nadzieję i łagodzi ból.
Na terapię dla alkoholików? Przecież nie jestem alkoholiczką, to że się RAZ schlałam jak świnią to nie godne i podłe ale nie oznacza, że nie potrafie żyć bez alkoholu i piję codziennie albo co drugi dzień.
Terapia dla osob ktore pija i maja takie jazdy takze istnieje. Poszukaj takiej. Najwyrazniej tego potrzebujesz. A jak chcesz rozmowy z innymi ludzmi to fizycznie lagodzi bol. Nie netowo.
Każda forma rozmowy jest dla mnie ukojeniem. Nie chce się tutaj nikomu narzucać, jeżeli ktoś nie chce rozmawiać, to ok.
Każda forma rozmowy jest dla mnie ukojeniem. Nie chce się tutaj nikomu narzucać, jeżeli ktoś nie chce rozmawiać, to ok.
Chcesz pogadać......wcale Ci się nie dziwię, bo w każdej trudnej sytuacji życiowej dobrze robi wygadanie się w jakikolwiek sposób. Tylko tutaj możesz spotkać się z różnymi opiniami a te ostrzejsze mogą Ci jeszcze pogorszyć Twój i tak kiepski stan psychiczny.......
Jak bardzo chcesz "pogadać" to możesz pisać na mojego maila a postaram się trochę Cię wesprzeć ( nie koniecznie w terapii alkoholowej) ![]()
Podsunę tutaj słowa mojego znajomego: "Jeśli kocha siebie bardziej niż Ciebie, to Ci nie wybaczy. Ale jeśli kocha Ciebie bardziej niż siebie, to Ci wybaczy."
@Bridget
A gdyby było tak:
Masz ze swoim lubym problem ale starasz się go wyprzeć, zmarginalizować. Ten "diabeł", który z Ciebie wylazł po pijaku, to nic innego jak zdrowa i spontaniczna ale stłamszona TY. Moc z jaką to eksplodowało jest wprost proporcjonalna do wypadkowej wagi problemu i siły jego wyparcia. To, że chciałaś się rozebrać to nie żadna skłonność do ekshibicjonizmu ani żadna perwersja tylko czysta manifestacja twojej wolności i niezależności. Inwektywy to forma - jak najbardziej adekwatna do tego delikwenta.
Nie myśl przez chwilę o tym, że byliście 4 lata razem i coś was tam, tak na prawdę do końca sama nie wiesz co, łączyło. Olej to, co powiedzą rodzice, znajomi, że cię kolegówny wezmą na języki.
Zastanów się czy tak na prawdę akceptujesz go z tą jego zaborczością i faktycznie chcesz się z nim wiązać. Wiesz, że życie z tym facetem to będzie droga przez mękę a jak nie chcesz wiedzieć to Ci to powie każdy kto tylko przy zdrowych zmysłach a przypomni Twój "diabeł".
Pomyśl, czy czasem nie jest tak, że Twój luby tak na prawdę wyświadczył Ci przysługę i inna, a nie Ty, będzie się z nim męczyła całe życie, o ile rzecz jasna znajdzie taką cierpiętnicę.
Jest to możliwe, żeby mniej więcej właśnie tak było ?
Jakoś mimo szczerych chęci na samym początku nie widzę tu zdziry-pijaczki. Ty dobra dziewczyna jesteś ![]()
@Bridget
A gdyby było tak:Masz ze swoim lubym problem ale starasz się go wyprzeć, zmarginalizować. Ten "diabeł", który z Ciebie wylazł po pijaku, to nic innego jak zdrowa i spontaniczna ale stłamszona TY. Moc z jaką to eksplodowało jest wprost proporcjonalna do wypadkowej wagi problemu i siły jego wyparcia. To, że chciałaś się rozebrać to nie żadna skłonność do ekshibicjonizmu ani żadna perwersja tylko czysta manifestacja twojej wolności i niezależności. Inwektywy to forma - jak najbardziej adekwatna do tego delikwenta.
Nie myśl przez chwilę o tym, że byliście 4 lata razem i coś was tam, tak na prawdę do końca sama nie wiesz co, łączyło. Olej to, co powiedzą rodzice, znajomi, że cię kolegówny wezmą na języki.
Zastanów się czy tak na prawdę akceptujesz go z tą jego zaborczością i faktycznie chcesz się z nim wiązać. Wiesz, że życie z tym facetem to będzie droga przez mękę a jak nie chcesz wiedzieć to Ci to powie każdy kto tylko przy zdrowych zmysłach a przypomni Twój "diabeł".Pomyśl, czy czasem nie jest tak, że Twój luby tak na prawdę wyświadczył Ci przysługę i inna, a nie Ty, będzie się z nim męczyła całe życie, o ile rzecz jasna znajdzie taką cierpiętnicę.
Jest to możliwe, żeby mniej więcej właśnie tak było ?
Jakoś mimo szczerych chęci na samym początku nie widzę tu zdziry-pijaczki. Ty dobra dziewczyna jesteś
Wlasnie to probowalam zzasugerowac autorce, przeanalizowanie przyczyn. Potem moze sie okazac, że przepraszanie bylego itp nie bedzie juz potrzebne tej kobiecie do szczescia.
Jan Oporny, rzeczywiście myślę że coś jest na rzeczy. Moje skandaliczne zachowanie mogło być manifestacją wolności, ponieważ ostatnio bardzo przeszkadzało mi zachowanie narzeczonego. Byłam taką "bombą", która tyka i wybuchła po dużej dawce alkoholu.
Napisałam dzisiaj wiadomośc do mojego chłopaka, odpisał mi, żę nigdy nie czuł takiej niechęci do żadnego człowieka, jak do mnie. Zadał mi pytanie czym się różni kobieta od szmaty? Tym że kobieta się szanuje.
Zadzwonił do mnie i wykrzyczał, że mam się od niego odpierdo..c..
Ehh on mnie nienawidzi.
Mam nadzieję,że kiedyś wybaczy. Nie nękam go telefonami.
Wypowiadałam się na tym forum, ponieważ to mnie uspokaja emocjonalnie, rozmowa z innym człowiekiem daję mi nadzieję i łagodzi ból.
Na terapię dla alkoholików? Przecież nie jestem alkoholiczką, to że się RAZ schlałam jak świnią to nie godne i podłe ale nie oznacza, że nie potrafie żyć bez alkoholu i piję codziennie albo co drugi dzień.
Nie rób sobie nadziei tylko po prostu zadzwoń...
może nie miałam takiej samej sytuacji ale też z rodzaju zazdrości....
no jak mi powiedział ze on nie może być ze mną, bo on tak nie może, oj tak, tak....
ja tez się martwiłam, płakałam przez parę dni ale w końcu coś we mnie pękło i zadzwoniłam i nie żeby mu tłumaczyć(to nic nie dawało) ale żeby się zapytać czy on dalej nas widzi razem...odpowiedział ze nie wie...to ja mu na to, ze dla mnie to jest równoznaczne z nie i ze mi szkoda mojego czasu na czekanie a poza tym że skoro ma takie myślenie to ja tego myślenia nie będę się starała zmieniać i koniec...
ja nic nie mam do męskiej dumy, ale wiem że w 80% procentach to wymysły, że boli, że urażona, ze coś tam...to tylko skupianie sie na własnych , złych emocjach...głupoty
są o wiele gorsze rzeczy niż to co zrobiłaś, źle zrobiłaś to fakt ale zrobiłaś to nieświadomie, nic nie pamiętasz i szczerze żałujesz i jak on tego nie zrozumie to jego problem...
a z resztą wcale nie musi tego rozumieć a ty zrobiłaś co zrobiłaś a czasu się nie cofnie...
213 2012-01-03 17:20:50 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-01-03 20:04:06)
No właśnie sam do mnie zadzwonił i wykrzyczał że mam się od niego wulgaryzm. Naprawdę on mnie teraz traktuje jak wroga nr1.
pisze bo mu zależy a nie wie jak ci dokopać to ci ubliża...
tak jak pisali powyżej...dajcie sobie czas na opadnięcie emocji ,jeśli na prawdę kocha wybaczy ,fakt nie zdradziłaś jego ,no ale kto wie co mogło by się dziać...miej nadzieję ,w końcu tyle lat razem,planowanie ślubu itp ,nie odzywaj się do niego ,wiem że to mega trudne ale tak trzeba
Moje skandaliczne zachowanie mogło być manifestacją wolności, ponieważ ostatnio bardzo przeszkadzało mi zachowanie narzeczonego. Byłam taką "bombą", która tyka i wybuchła po dużej dawce alkoholu.
Ty się tą wolnością już tak nie upajaj a tak w ogóle to uważaj na całą te internetowa psychoanalizę ![]()
Co was tyle czasu trzymało przy sobie ? O ile dobrze rozumiem był taki od zawsze. Ale mniejsza o niego. Co Ciebie w nim pociągało ?
Jasne, ze czasu nie cofniesz i prozno plakac nad rozlanym mlekiem, a teraz najlepiej poczekac az emocje opadna.
ALE: pomysl, jak juz pisal Jan Oporny, ze cos jest na rzeczy. Decyzja o malzenstwie nie moze byc pochopna, bo za pare lat bedziesz narzekac, ze za wczesnie wyszlas za maz, nie za te osobe, ze przeciez mialas pewne sygnaly, ktore zlekcewazylas.
Bridget to co Ci pow czym sie różni kobieta od ściereczki (musze tak napisać bo bana znów dostane) to piosenka paktofonika-rób co chcesz....nic teraz nie zrobisz musisz czekać może tb się poszczęśći...
Podsunę tutaj słowa mojego znajomego: "Jeśli kocha siebie bardziej niż Ciebie, to Ci nie wybaczy. Ale jeśli kocha Ciebie bardziej niż siebie, to Ci wybaczy."
Jeśli kocha siebie bardziej niż Ciebie, to Ci nie wybaczy. Ale jeśli kocha Ciebie bardziej niż siebie, to ma chłopak problem...
jak on tego nie zrozumie to jego problem...
A co on ma niby zrozumieć? Zachowanie panny naprawdę karygodne. Jeśli to jednorazowy wybryk, podświadoma reakcja na problemy, to tym gorzej, bo świadczy o jakichś skrywanych emocjach i nieporozumieniach w związku. Jak ktoś napisał - Ty panna nie biadol nad sobą, ale okaż odrobinę empatii i skup się na swoim ex, na jego uczuciach (jeśli jak piszesz zależy Ci na nim i go ponoć kochasz). Daj mu czas odreagować, przemyśleć i pozwól mu podjąć decyzję. Okażesz mu w ten sposób szacunek. Uwierz - im bardziej będziesz na niego teraz naciskać, tym bardziej pogorszysz sytuację. Jeśli uważasz, że masz czego żałować - żałuj. Jeśli chcesz się unieść dumą - proszę bardzo. Ty teraz też masz czas - na przemyślenia, refleksję. Nie zmarnuj go. Pozdrawiam.
Zadzwonił do mnie po tym jak do niego napisałam. Nie narzucalam się, nazywając mnie szmatą i mówiąc żebym się od niego wulgaryzm, zachował się tak samo chamsko jak ja. Kurcze przeprosiłam goi okazałam skruchę, mógł mi powiedzieć że nie życzy sobie kontaktów zemną, a nie wyzywać mnie od szmat.
Zabrania się używania wyrazów powszechnie uznawanych za obelżywe lub wulgarne.
moderatorka apoteoza
niunia, Twój chłopak po Twoim wybryku, też się zachowywał w ten sposób? Też Cie wyzywał i mówił, że Cie nienawidzi?
Trzeba bylo sie rozlaczyc. Po co sie dalas tak traktowac? Ty dzialalas po pijaku, nieswiadomie. A on z pelna swiadomoscia cie wyzywa. Nie odbieraj od niego juz telefonow. Nadal chcesz znim byc mimo ze tak teraz dziala? Ma prawo byc zly i chciec spokoju, ale nic nie daje mu prawa znizac sie do takiego poziomu.
Janie Oporny- na poczatku był zaborczy ale w granicach możliwości. Co mnie pociągało w Nim? Po prostu go kochałam. Serce nie sługa.
Imeow- też tak uważam. Ja działalam nieświadomie, nie chce tłumaczyć mojego zachowania, ale żałowałam tego co zrobiłam. A mój chlopak na trzeźwo potraktował mnie w taki sam sposób. Tylko, że on był świadomy.
Rozmowa trwała kilka sekund, po prostu do mnie zadzwonił, że mam się wulgaryzm od niego i więcej ne pisać tych bzdur i się rozłązył. Zamurowało mnie.
Opanuj się z tymi wulgaryzmami! Zapoznaj się wreszcie z regulaminem forum! I zacznij edytować posty!
moderatorka apoteoza
To, że okażesz żal, nie znaczy, że masz sobie pozwolić na poniżanie i uwłaczanie swojej godności. Daj mu o tym znać - jak nie zrozumie, to faktycznie palant z niego, a dla Ciebie powód do przemyśleń. Ochłoń może z emocji i przemyśl jak wyglądał wasz związek do tej pory. Może jednak nie chcesz z nim być? Wiem, że teraz kierują Tobą silne emocje, żal, smutek - ale jak napisałem: to czas na Twoje przemyślenia, wykorzystaj go.
No może nie nazwał mnie szmatą. Ale zadał pytanie czym różni sie kobieta od szmat, więc samym pytaniem zasugerował mi, że jestem szmatą.
Nie wiem sama co robić, całą winę, nawet to że mnie obrażał biorę na siebie, obwiniam się, mimo że nie chce, że to przeze mnie on tak teraz reaguje.
daj spokój dziewczyno, on po protu znalazł sobie pretekst, żeby się od ciebie uwolnić
przestań się z nim kontaktować, daj mu czas- jeżeli mu przejdzie to ok, a jeżeli nie - to zapewne po prostu nie chce już z tobą być. Nie sądzę, że akurat z powodu tego twojego wybryku
Z resztą beznadziejny ten twój "narzeczony".. pozwolił ci się upić
Z moim mężem przeżyłam już niejedną imprezę i zawsze któreś pilnuje drugiego, jeżeli jedno da za dużo czadu
Jeżeli mi się zdarzyło wypić za dużo, to mój mąż zawsze interweniował, a jeżeli wygadywałam bzdury, to na drugi dzień mi to wypominał.. z politowaniem ale i ze śmiechem. Jak sięgnę pamięcią, wśród moich różnych znajomych zawsze bywało podobnie.
Więc nie rozumiem,dlaczego twój obrażalski Pan strzelił takiego focha. Może mu akurat to pasowało? Jako pretekst do rozstania?
On zawsze "wyolbrzymiał" wiele sytuacji.
Może wygadywałaś bzdure, ale na pewno nie wyzywałaś swojego męża od h.. i nie zerwałąś z nim publicznie. Dodatkowo, ponoć kokietowałam innych mężczyzn.
No miej żal do siebie - bo masz za co. Ale jak pisze "didina" - może jest coś na rzeczy. Może szukał silnego pretekstu, żeby zerwać? Może miał taki zamiar od dawna, ale nie chciał brać wszystkiego na klatę? Miałem podobnie (moja partnerka czekała na takowy), więc potrafię Cię to zrozumieć. Tak czy owak - czas, czas i jeszcze raz czas. Jeśli chciał zerwać - nic nie zdziałasz. Jeśli to tylko foch, to wszystko wróci do normy. Po wszystkim porozmawiajcie szczerze, powinno pomóc, jeżeli oboje myślicie o sobie poważnie.
bezduszny, ale przed tym całym feralnym Sylwestrem, wyglądało na to, że mu zależy, i to bardzo. Mój narzecony jest zazdrosny, nie raz obrażał się, jak gdzieś wychodziłam i się podpiłam (ale zachowywałam się normalnie), zazdrosny o kolegów ze studiów, wiele rzeczy wyolbrzymiał.
Powinnam odezwać się do niego np. za 2-3tygodnie, czy po tym co mi powiedzał lepiej się nie odzywać tylko czekać na odzew z jego strony ?
Bridget - Ty go znasz lepiej niż ja i ktokolwiek z tego forum. To co Ci mogę poradzić, to przede wszystkim spokój. Co niby chcesz teraz zrobić? Iść do niego na klęczkach, żeby Cię upokorzył, tego chcesz? Zachowaj godność dziewczyno! Dałaś ciała - to fakt niezaprzeczalny - ale czy jego reakcja jest autentyczna i nie jest przejawem jego ukrytych pragnień, tego dowiesz się tylko dając mu czas. To co możesz, to jedynie opowiadać waszym wspólnym znajomym, że jest Ci przykro i ogromnie żałujesz. I nie daj się zwariować dziewczyno - Ty wiesz, że zrobiłaś źle, ale to nie powód, żeby ktokolwiek miał prawo Cię upodlić!
Myślę, że jego reakcja jest prawdziwa, bo nieraz widziałam tą jego "histerię" Dzisiaj to było apogeum "histerii", słyszałam przez tel, że aż mu "piana ciekła" jak do mnie dzwonił.
Obawiam, się że mnie znienawidził. Sam mi napisał wiadomość, że nigdy nie czuł do nikogo takiej niechęci jak do mnie.
no tak, ale z drugiej strony ja też go upodliłam i poniżyłam publicznie.
Daj mu czas. Niech emocje opadną. Ja na Twoim miejscu jednak zastanowiłbym się poważnie nad związkiem z tak impulsywnym człowiekiem. Jesteś pewna, że resztę życia chcesz drżeć o to, czy czasem nie potrącisz niechcący piórka w kapeluszu "pana" ?
Wiesz co, nieraz się nad tym zastanawiałam i nieraz myślałam o tym, że nasza wspólna przyszłość będzie dla mnie ciężka. Ale kochałam go i z drugiej strony ja też nieźle nawywijałam. Chciałabym, żeby się zmienił. Może, rzeczywiście moje karygodne zachowanie było odzwierciedleniem moich niepewności i uprzedzeń co do Niego.
Ty byś wybaczył?
Ty byś wybaczył?
pytasz po raz N. Robisz ankietę?
Czy w ogóle coś takiego można dziewczynie wybaczyć?
Ech... Zacząłem czytać wpisy w tym wątku i ręce mi opadły...
Po pierwsze: Co to za facet, że dopuszcza do eskalacji szaleństwa swojej dziewczyny ewidentnie wstawionej? Myślę, że każdy rozsądny mężczyzna widząc co się dzieje już na początku albo powstrzymałby "kolejne kolejki", albo po pierwszych symptomach zaburzeń emocjonalnych najzwyczajniej w świecie zaciągnął swą dziewczynę w kąt i dał szansę ochłonąć, choćby "na siłę"...
Po drugie: Jak już bezrozumnie dopuścił do takiej sytuacji to zamiast się obrażać - powinien wziąć wszystko na karb alkoholu, porozmawiać i tyle.
Opisana reakcja faceta bardziej przystaje do niedojrzałego żółtodzioba z rozdziawioną gębą patrzącego bez ruchu na rozwój sytuacji. Taka bierność jest żenująca...
Dziewczyno! Mam nadzieję, że facet w ciągu kilku dni DOROŚNIE do miana mężczyzny i przeprosi Cię za swoje zachowanie (że dopuścił do tego, że nie opiekował się Tobą, gdy coś już szumiało itd, itp).
ad
A propos ankiety - tak, ja bym wybaczył tej którą kocham. Nie takie rzeczy wybaczyłem :-) Ale jak ktoś wyżej napisał - każdy ma prawo do swojego "poziomu" wybaczania. Jeden nie wybaczy publicznego pierdnięcia, a inny wybaczy nawet wielokrotne zdrady. Ty byś mu wybaczyła? Jeśli tak, to nic nie znaczy - nie wymagaj od niego tego samego.
Coż, podejrzewam, że mój chłopak też był nieźle wstawiony ale chociaż był w pełni świadomy. Jednak z dugiej stony wydaję mi się, że okiełznanie mocno wstawionej, szalejącej osoby, nie jest łatwe.
241 2012-01-03 23:12:52 Ostatnio edytowany przez bezduszny (2012-01-03 23:13:16)
kosmiczny nick - facet jest o 20 lat młodszy od Ciebie i z pewnością nie tak tolerancyjny jak Ty (i ja). Może nie dorośnie - a może dorośnie, ale w innym związku. Jego reakcja jest czysto emocjonalna. Może nie kocha, a jedynie pragnie "posiadać"? Nie przerzucajmy winy na niego, bo źródłem problemu jest zachowanie dziewczyny - to, że jej na to "pozwolił", to wg mnie objaw zaufania. Gdyby złapał za fraki, to byłby przecież przejaw zaborczości i zniewolenia ;-)
To prawda, bo jako dorosła osoba powinnam umieć panować nad sobą. Ale mój Narzeczony, skoro nie chce mieć ze mną nic wspólnego mógl powiedzieć mi: nie kocham Cie, nie dzwoń więcej bo na 100%nie będziemy ze sobą. A nie mówić zebym sie odp....a i zadawać niesmaczne pytania czym się różni kobieta od szmaty? Wydaje mi się że jest równie chamski co ja. Jednak nie zmienia to faktu, że to ja zaczęłam to piekło.
kosmiczny nick - facet jest o 20 lat młodszy od Ciebie i z pewnością nie tak tolerancyjny jak Ty (i ja). Może nie dorośnie - a może dorośnie, ale w innym związku. Jego reakcja jest czysto emocjonalna. Może nie kocha, a jedynie pragnie "posiadać"? Nie przerzucajmy winy na niego, bo źródłem problemu jest zachowanie dziewczyny - to, że jej na to "pozwolił", to wg mnie objaw zaufania. Gdyby złapał za fraki, to byłby przecież przejaw zaborczości i zniewolenia ;-)
Cóż, jednak obstaję przy swoim zdaniu
Każdemu (no, może prawie każdemu) zdarzyło się chyba wypić jakiś alkohol. Gdy jest dobre towarzystwo, miła atmosfera - nie kontrolujemy ilości... I po pewnym czasie coś szumi, kochamy wszystkich, ...szalejemy. Mnie to się też już zdarzyło
Autorce wątku - jak widać - też. Umknął jej ten krytyczny moment, gdy wypada powiedzieć pass i tyle... I to właśnie DO TEGO FACETA należało wychwycenie tego momentu i zaopiekowanie się nią.
Dlatego podtrzymuję swoje zdanie...
Czas... może działać na korzyść, jak i niekorzyść sytuacji. Nie wiadomo ile potrzeba faktycznie czasu... jeżeli w ogóle on może coś zdziałać w tym wypadku.
Masz rację, ale chyba nie każdy po nawet ogromnej ilości wódki, szaleje tak jak ja to zrobiłam. Czyli chęć publicznego rozbierania się, wyzwiska, kilkakrotnie spadłam ze schodów. Kurczę, tam wszyscy byli wcięci, ale nikt nie zachowywał się tak ja, w dodatku NIC nie pamietam.
To prawda, bo jako dorosła osoba powinnam umieć panować nad sobą...
Dziewczyno, przestań się już obwiniać! Winę i nie w połowie, bo znacznie większą ponosi Twój partner. Raz - swoim brakiem reakcji podczas imprezy, dwa - swoim zachowaniem "po".
Ponoć mówił mi żebym nie piła i próbował zabrac mi alkohol to podobno odpowiedziałam mu, że jest "wulgaryzmegoistą i wulgaryzm" potem chciałam wybiec z mieszkania, ale sie wywalilam na schodach..
Ale wstyd.
Uważaj na słowa, na tym forum przekleństw nie będę tolerowała.
moderatorka apoteoza
wiesz co, Bridget? jesteś jakaś dziwna
może najlepszym wyjściem byłoby pójść i się pobiczować? hahha może umartwianie ciała lepiej by na ciebie podziałało, bo widzę, że ustawicznie umartwiasz duszę jakimś pojedynczym wybrykiem, który tak naprawdę nie był jakąś szczególną tragedią, ani "piekłem" jak to nazwałaś. Widziałam gorsze. Może sama byłam ich inicjatorką hhee Wydaje mi się, że chyba nie jesteś jeszcze dojrzałą osobą, a twój "narzeczony" ma ewidentny problem ze sobą i swoimi emocjami. I powiem Ci jedno- ty zachowywałaś się źle po pijaku, ale on jak najbardziej po trzeźwemu nazwał cię szmatą i dla mnie to jest okropne.
Bridget - reaguje emocjonalnie (może i przesadnie), ale reaguje. To niewątpliwy przejaw, że nie jesteś mu jednak obojętna. Jest wkurzony, zraniony, odczuwa złość - pozwól mu na jej uwolnienie, bo popadnie w depresję. Z czasem emocje opadną, pozostaną uczucia (jeśli są). Po wszystkim możecie sobie wyjaśnić wszystko: czego od siebie oczekujecie i jak postępować, żeby nie było powtórki.
Ponoć mówił mi żebym nie piła i próbował zabrac mi alkohol to podobno odpowiedziałam mu, że jest "wulgaryzm egoistą i wulgaryzm" potem chciałam wybiec z mieszkania, ale sie wywalilam na schodach..
Ale wstyd.
Ech... Wybacz, ale facet albo jest facetem albo... Skoro "mówił" i nie podziałało - powinien to WYEGZEKWOWAĆ ![]()
Przestań się obwiniać a jego wybielać...
Nie nazwał mnie dosłownie szmatą, tylko zapytał się "czym się różni kobieta od szmaty? Tym,że kobieta się szanuje" cholera jasna, nie wiem czemu go tłumacze, może dlatego, że w wielu sprawach często czułam się winna, jak jakaś cierpiętnica.
Nie potrafię sobie z tym dać rady.
Zresztą wydaję mi się, że najbardziej zdenerwowało go to, że jak sam powiedział. Gdyby nie on, każdy mógłby mnie na tej imprezie przelecieć, nawet bym o tym nie wiedziała bo w takim byłam stanie.
Nie pisz dwóch postów pod rząd bez wyraźnej potrzeby. Jeżeli chcesz coś zmienić, lub dopisać wystarczy kliknąć przycisk edytuj.
moderatorka apoteoza
czy ten twoj "ukochany" nie wpedzil cie w jakies olbrzymie poczucie winy? Te jego teksty umarlego by zdolowaly a co dopiero normalna jednostke ludzka.
Zresztą wydaję mi się, że najbardziej zdenerwowało go to, że jak sam powiedział. Gdyby nie on, każdy mógłby mnie na tej imprezie przelecieć, nawet bym o tym nie wiedziała bo w takim byłam stanie.
"Kobieta pijana - ... sprzedana".
Znamy dobrze te sytuacje. Daj spokój już rozpamiętywaniu! Mogło się zdarzyć WSZYSTKO, ale tylko dzięki mierności Twojego towarzysza...
Bridget napisał/a:Zresztą wydaję mi się, że najbardziej zdenerwowało go to, że jak sam powiedział. Gdyby nie on, każdy mógłby mnie na tej imprezie przelecieć, nawet bym o tym nie wiedziała bo w takim byłam stanie.
"Kobieta pijana - ... sprzedana".
Znamy dobrze te sytuacje. Daj spokój już rozpamiętywaniu! Mogło się zdarzyć WSZYSTKO, ale tylko dzięki mierności Twojego towarzysza...
Ale jednak się nie zdarzyło - być może jednak dzięki nie do końca jego mierności. Facet był być może zaskoczony takim zachowaniem swojej panny i sam nie wiedział, jak się zachować. Po 10. 15. razie już będzie może wiedział ;-)
Sama się wpędzam w poczucie winy.
Z drugiej strony, wczuj się w jego sytucje, jak byś się czuła, gdyby Ciebie chłopak po pijaku tak zbluzgał i zerwał przy wszystkich? Dodatkowo jeszcze kokietowałby po pijaku dziewczyny na imprezie?
Może... odezwij się do niego znowu za jakiś czas. Raz, a konkretnie, np. w sms'ie, aby przypadkiem ponownie nie zbluzgał Cię przez telefon. I napisz mu wszystko co czujesz, i że teraz Ty czekasz na niego. I gdy będzie gotowy, to niech się odezwie. Wtedy będziesz musiała poczekać. I jeśli wytrwasz, a on w końcu pęknie, to wszystko będzie w porządku. A jeśli Ty nie wytrwasz, albo on nie odpowie... no przynajmniej będzie sytuacja wyglądała dość klarownie, tak sądzę. I się nie zamartwiaj, to nic nie zmieni, a tylko pogarszasz swój emocjonalny stan.
Tak, tylko że jak nie będe się odzywała, to on może mi zarzucić, że mi nie zależy. Znam go troche.
Z drugiej strony musze się zastanowić, czy to ma jeszcze sens. On też zachował się beznadziejnie.
259 2012-01-04 00:15:54 Ostatnio edytowany przez Pamc (2012-01-04 00:17:02)
Przecież gdybyś do niego napisała co czujesz, to ewidentnie byłoby widać, że Ci zależy. No w zależności oczywiście od tego, czy uważasz, że faktycznie jest jakiś sens by ten związek ratować.
Pamc ma rację - napisz. To Cię nic nie kosztuje, a będziesz miała poczucie "spełnienia obowiązku" - nie będziesz sobie mogła zarzucić, że nie zrobiłaś nic. A potem - cóż, pozostaje tylko czekać...