netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Uczestnicząca w życiu mama

90 odpowiedzi8 017 wyświetleńzałożony przez Imeow, 10.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Uczestnicząca w życiu mama

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 91 z 91 ]

66

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Wiec to zrob. Szybko i krotko. Raz a dobrze big_smile

67

Odp: Uczestnicząca w życiu mama
Imeow napisał/a:

Wiem o tym. Ale od gdybania na temat mojej niedojrzalosci na pewno nie dojrzeje.  I na pewno nie stworze niczego, jesli nie zaczne tego stwarzac.  Nie chodzi o to ze ja nie umiem powiedziec czy jestem dorosla czy nie. Ja sie nie waham. Wiem ile mam lat, wiem ze skonczylam studia i pora zyc doroslym zyciem. wiem o tym i staram sie uswiadomic o tym moja mame, ktora wchodzi w okres buntu. wink Jakkolwiek to brzmi.
Nie mam zadnych oporow przed odcieciem sie od mamy.

Jak to nie masz oporów przed odcięciem się od mamy, jeśli ona jest non stop obecna w Twoich myślach, sądząc po tym piszesz. Wszystko u Ciebie obraca się wokół mamy.
Chciałabyś żeby ona sama Ci pozwoliła dorosnąć i żyć własnym życiem a ona nigdy tego nie zrobi, musisz to zrobić sama. Na razie zachowujesz się jakby mama była wszechwładna, Ty sama się ustawiasz w pozycji karconego dzieciaka(mama nie pozwala ci wejść do pokoju więc potulnie wychodzisz, może Ci dowód zabrać, związać itd). Nie chodzi o to, żebyś z mamą walczyła czy kłóciła się, tylko, żebyś pamiętała, że jesteś dorosła, sama decydujesz o swoim życiu I ZGODA I APROBATA MAMY NIE JEST CI POTRZEBNA. Wiem jakie to trudne, mam dość podobną mamę. Jeśli zdecydujesz się zostać w Polsce to pomyśl o pójściu do psychologa, myślę, że to by Ci bardzo pomogło.

68

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Jak dobrze, że Dakota35 napisała to, co napisała.

Od postu nr 6 usiłuję przekonać Cię, że głównym powodem Twych kłopotów jesteś Ty sama i Twoje uzależnienie od mamy. Czepiasz się jej jak pijany płotu, zabiegasz o jej zdanie, kłócisz się z nią o wszystko, usiłujesz wymóc na niej akceptację swych zamiarów. Owszem, miło jest, gdy najbliżsi są zadowoleni z naszego życia, ale dojrzałym osobom zgoda innych dorosłych nie jest potrzebna do podjęcia decyzji. Dojrzały człowiek jest niezależny i decyzyjny.

69

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Zdaje sobie z tego sprawe, ale za cholere nie wiem jak to zrobic.

70

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Odpowiedz sobie szczerze na pytanie: "dlaczego tak bardzo zależy Ci, dorosłej kobiecie, na akceptacji Twej mamy?".
Wiem jedno, Twoja mama na pewno Cie kocha, a okazuje to tak, jak potrafi. Nie jest jej winą, ani czyjąkolwiek, że nie nauczyła się okazywania uczuć. Nauczyła się natomiast, że miłość polega na ciągłej trosce, na kontrolowaniu. Jest przekonana, że tylko pod jej skrzydłami nie stanie Ci się krzywda, a cały świat jest zagrożeniem. Tak została wychowana.

71

Odp: Uczestnicząca w życiu mama
Wielokropek napisał/a:

Odpowiedz sobie szczerze na pytanie: "dlaczego tak bardzo zależy Ci, dorosłej kobiecie, na akceptacji Twej mamy?".
Wiem jedno, Twoja mama na pewno Cie kocha, a okazuje to tak, jak potrafi. Nie jest jej winą, ani czyjąkolwiek, że nie nauczyła się okazywania uczuć. Nauczyła się natomiast, że miłość polega na ciągłej trosce, na kontrolowaniu. Jest przekonana, że tylko pod jej skrzydłami nie stanie Ci się krzywda, a cały świat jest zagrożeniem. Tak została wychowana.

Z tym się zgadzam, ale jeszcze bym dodała, ze uzależnia córki od siebie i nie pozwala im dorastać, bo boi się samotności.

72

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Myślę tak samo.

73

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Koniec końców chciałam mamie powiedzieć. Chciałam. Chciałam jej powiedzieć o tym, że mam już bilet do Dublina i że chce jechać. Niestety wcześniej odbyła się rozmowa...trywialna. Wróciłam z warszawy, po popijawie, struta alkoholem. Piłam wódkę z red bullem. Wpierw mama się spierała że red bull to to samo co Isostar, chociaz jej wyjasnilismy z P. ze nie, fachowo bo on sie na tym zna. A ona dalej swoje, po czym dodala ze ja wypilam 10 takich drinkow i ze sie plawie i czuje dumna ze to zrobilam.
Notabene od rana zdycham i ani w mysl mi nie jest byc z siebie dumna i na glos to mowie, a drinkow wypilam wczoraj 6 z czego tylko dwa z red bullem. Probowalam jej to powiedziec ale mnie nie sluchala, stwierdzila ze podnosze na nia glos, ze jestem glupiomadra i powiedziala ze dostane w pysk za pyskowanie.
Jak Pawel poszedl do kuchni to mnie poinformowala ze ma mnie gdzies, ze nie interesuje ja ja i ze ona nie chce miec ze mna nic wspolnego bo ja ja kiedys zabije nerwami. I ze robie przed Pawlem, ktory od tygodnia obserwuje moja mame i mnie razem, ze robie ja ta zla, kiedy sama jestem prowodyrem.
Czuje sie oslabiona. Nie mam sil na walke z wiatrakami.
Zastanawiam sie nad tym co powiedziala mi Sadie- spakowanie sie i we wtorek wylecenie wraz z Pawlem. Ale nie chcialam nic tak na lapu capu...

74

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

małe podbicie tematu, bo nikt nic nie napisał i czuję się taka...nieodpisana sad bu!

75

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

No to ci odpisze...Pakuj sie we wtorek i jedz! Nie chcesz nic na lapu capu. A czemu nie? Co to jakas zasada ze "na lapu capu nie wolno"? Wiesz jak wygladala moja decyzja o wyjezdzie do Anglii? We wtorek oferta; "Wiesz mam kolezanke ktora potrzebuje pomocy z jezykiem a ty znasz angielski, pojechalabys? Ja na to: Nie no skad, gdziez zowu. W srode zaczelam myslec, w czwartek kupilam bilet, w sobote wyjezdzalam. Ot historia....
10 grudnia minelo 6 lat a ja wciaz tu siedze big_smile

76

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Wlasnie powiedzielismy mamie. Zjechala Pawla na czym swiat stoi. Powiedziala ze ja juz nie mam rodziny, czyli sama zadecydowala o tym, ze wyjezdzajac nie mam juz po co do niej sie odzywac. Ojciec na pozor stawal za mama. Ja nie mialam prawa glosu. Zatem ta historia konczy sie smutno, ale i prawdziwie.
Czy wyjade jutro? Raczej nie, chociaz do wieczora jest sporo czasu....

77

Odp: Uczestnicząca w życiu mama
Imeow napisał/a:

Wlasnie powiedzielismy mamie. Zjechala Pawla na czym swiat stoi. Powiedziala ze ja juz nie mam rodziny, czyli sama zadecydowala o tym, ze wyjezdzajac nie mam juz po co do niej sie odzywac. Ojciec na pozor stawal za mama. Ja nie mialam prawa glosu. Zatem ta historia konczy sie smutno, ale i prawdziwie.
Czy wyjade jutro? Raczej nie, chociaz do wieczora jest sporo czasu....

WYJEDZIESZ!!! Inaczej pozwolisz się nadal tyranizować, a twoja mama przekona się że jesteś samodzielna. Możliwe że zrozumie jak cię podporządkowała sobie, a tekst: jak wyjdziesz\wyjedziesz to już nie masz po co wracać" usłyszałaś nie ty jedna,ja też...dawno. Musisz stanąć na własnych nogach,w przeciwnym razie na stare lata pozostaniesz taka sama jak twoja mama z ta różnica że tyranizować będziesz kota, bo dzieci raczej mieć nie będziesz.

78

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Taka mam siostre. 31 lat, skonczone studia, niby mieszka sama i pracuje, ale nie daje rady sie utrzymac. Faceta tez nie umie utrzymac i jest ciagle sama. Do tego scisle zwiazana z mamusia emocjonalnie.
Nie chce tak. Chce miec rodzine i rodzicow, ale nie za cene robienia tak jak ona chce, bez patrzenia na to co JA chce. Bo w moim zyciu, wg niej, nie licze sie tylko JA tylko ja i ona. Jak ja mysle o sobie to lekcewaze ja. Wiec reasumujac- nie mam swojego zycia tylko zycie z rodzicami.

79

Odp: Uczestnicząca w życiu mama
Imeow napisał/a:

Taka mam siostre. 31 lat, skonczone studia, niby mieszka sama i pracuje, ale nie daje rady sie utrzymac. Faceta tez nie umie utrzymac i jest ciagle sama. Do tego scisle zwiazana z mamusia emocjonalnie.
Nie chce tak. Chce miec rodzine i rodzicow, ale nie za cene robienia tak jak ona chce, bez patrzenia na to co JA chce. Bo w moim zyciu, wg niej, nie licze sie tylko JA tylko ja i ona. Jak ja mysle o sobie to lekcewaze ja. Wiec reasumujac- nie mam swojego zycia tylko zycie z rodzicami.

więc skoro nie chcesz tak żyć jak twoja siostra, to odbierz kierownicę swojego życia z rak matki big_smile i dalej kieruj nim sama. jak zagłębiłam się to widzę że trochę instynktu samozachowawczy jeszcze masz, więc myślę że dasz radę.

80

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Porozmawialismy z rodzicami drugi raz. Powiedzmy ze cos to dalo, ale i tak prawie nic. Moja mama powiedziala ze Pawel jest przegrany, ze zawalil. A jak przyjezdzal i mieli 1 rozmowe to mowila mu ze ona jest kobieta ktora ciagle daje szanse. Hipokryzja. Moja mama dostosowuje wszystko do tego jak sama chce cos widziec, powiedzmy ze jaka sytuacja takie zdanie. Ale oczywiscie uwaza ze jest w tym wszystkim stala.
Moja mama poczula sie zlekcewazona. Uwaza ze powinien przyjechac z pierscionkiem i powinnam tam leciec juz zareczona. On chcial inaczej. Dlatego moja mama powiedziala ze stracil jej zaufanie, spieprzyl i juz nie naprawi tego. A ja stracilam matke. Stwierdzila ze zle mnie wychowala, ze pokazalam jak bardzo jej nie kocham.
Pierwszy raz w zyciu poszlam do kuchni, wzielam piwo i wypilam jego polowe niemal jednym haustem.
Eh.
Rozmowa utkwila w martwym punkcie. Mama czeka az on dzis poleci. Bede miec wojne. Wiem, powiecie ze co z tego i tak lecisz, zdystansuj sie, miej w tylku. Niestety trudno jest sie zdystansowac do kobiety ktora wie jak ci wleciec na psyche i jest twoja matka. Jesli mnie zle wychowala to mowi sie trudno. Urodzila potwora ktory nie umie jej zlekcewazyc mimo ze probuje.
Aktualnie sie do mnie nie odzywa. Tylko z moja siostra sie wzajem podburzaja.

81

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Imeow,
lekceważenie kogoś a posiadanie własnego zdania to dwie bardzo różne rzeczy.
Lekceważenie polega na pogardliwym traktowaniu kogoś, nie szanowaniu kogoś. Nie na posiadaniu odmiennego zdania.
Można kogoś lekceważyć i mieć lub nie mieć takich samych poglądów.
Można szanować kogoś i mieć lub nie mieć takiego samego zdania.

Twoja mama stwierdziła, poczuła się zlekceważona. Z tego co napisałaś wynika jednoznacznie, że każdy w Twym domu kto nie będzie podzielał jej zdania, będzie ją lekceważył. Cóż, tak to sobie wymyśliła, tak pewnie została wychowana przez swych rodziców. Inną kwestia jest to, czy byłaś w stosunku do niej pogardliwa, lekceważąca.

82

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Jak mowilam- mama dostosowuje swoje zdanie do sytuacji. Jak Pawel do niej mowil grzecznie, cichym glosem to ona na niego z pyskiem ze jest bezczelny i podnosi na nia glos. Zatem niezaleznie CO i JAK powiem jest to dla niej lekcewazace. Bo Pawel zlekcewazyl pierwsza rozmowe i to ze mama powiedziala jak ma wygladac nasz zwiazek, ze co 2 miesiace przyjazd i po slubie moge wyjechac, a slub za jakies 2 lata. Miala do niego pretensje ze nie wykonal. Bo ona sie wyrazila jasno, jasno powiedziala jak MA byc, a on ja zlekcewazyl i wlasciwie strzepila jezyk po proznicy.
A ja sie mam nie odzywac bo ja nie mysle i jestem gowniarzem.
Takze ciezko okreslic czy ja sie zachowywalam lekcewazaco. Zapewne kiedy nie chcialam powiedziec jej czy uprawialam z nim seks i jak mi z nim bylo i mowilam jej ze to nie jej sprawa to poczula sie zlekcewazona i nie szanowana. Bo tworze tabu.
W pewnym momencie poczulam jakbym nie miala mozliwosci rozmowy z mama, bo jak probowalam jej powiedziec czego ja chce, a ona na to sto argumentow wyssanych z palca, na co moje sprawdzone faktycznie informacje powodowaly u niej wscieklosc i klotnia. Obrazanie mnie od gowniary itd. Tak to wygladalo caly ostatni miesiac.
Ostatnio sie poklocilysmy przez to, ze wrocilam skacowana z warszawy, strulam sie 2 drinkami z red bullem i colą. Ledwo dyszalam na fotelu a moja mama stwierdzila ze wypilam drinkow 10 i sie tym chelpilam....Probowalam jej powiedziec ze jest inaczej to z grubej rury na mnie i z pyskiem. Pomijam fakt ze porownala izotoniczne napoje do energetycznych a jak Pawel jako osoba na tym sie znajaca, szkola zobowiazala fachowa do posiadania tej wiedzy, wytlumaczyl roznice, a ona nadal swoje.
I po tym Pawel poszedl sie umyc, a ona mi powiedziala ze ja ja lekcewaze, nie szanuje i ze traktuje jak smiecia. Ze ona ma juz mnie w dupie.
Czuje sie tym wszystkim struta.

83

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Imeow nie przeczytałam całego wątku dokładnie, ale starałam się skupiać na Twoich wypowiedziach.

Przede wszystkim powinnaś zrozumieć, że Twoja mama całe życie walczyła o ciebie i siebie. Całe życie była zawsze dla Ciebie i starała się byś miała w niej oparcie. Ty i ona wiele przeszłyście, wiele rzeczy miało wielki wpływ na Waszą psychikę. Zapewne teraz Twoja mama panicznie boi się, że Ciebie stracie, Ciebie jedyny sens jej życia. Złości się i awanturuje, ponieważ jest bezsilna na to co się dzieje. Tak, robi źle, tak potrzebny jest jej specjalista ponieważ grubo przesadza. Niemniej jednak być może ma trochę racji? Czy w swoich radach i opiniach na Twój temat zawsze się myliła? Czy radząc Ci coś radziła źle? Czy wypowiadając się na czyjś temat myliła się co do danej osoby i jej odczucia były błędne? Odpowiedz sobie szczerze i spokojnie na te pytania. Może Twoja matka wcale się tak bardzo nie myli w opinii na temat Twojego chłopaka? Może Ty tak bardzo chcesz się uwolnić, wyrwać i nie wiadomo co jeszcze, tak bardzo chcesz udowodnić, że dasz sobie radę sama, że pchasz się na własne życzenie w paszcze lwa? I Twoja mama ma rację mówiąc, ze tam nie będziesz miała nikogo i w razie czego ona Ci nie pomoże. Czy jesteś przygotowana na ten wyjazd dobrze? Zorientowałaś się we wszystkim? W tamtejszych warunkach? W tamtejszym prawie? Co robić i gdzie się zgłosić w razie nieszczęścia? Znasz dobrze język? Czy liczysz, że Twój książę z bajki Cię uratuje i wszystko Ci powie? Oczywiście z całego serca Ci życzę, żeby on okazał się księciem i Twoja bajka nigdy się nie skończyła, ale ile jest wątków na forum o tym jak kobiety za granicą nagle znajdują się w pułapce, złotej klatce... Zastanów się nad tym wszystkim i podejmuj decyzje o swoim życiu na chłodno, bo jak przyjdzie co do czego to i tak będziesz musiała ratować się sama.

84

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Poodpowiadam na twoje pytania po kolei:

1. Czy w swoich radach i opiniach na Twój temat zawsze się myliła? Czy radząc Ci coś radziła źle?
- nie myliła się zawsze. Ale i nie zawsze miała rację. Ja po mamie mam zmysł psychologiczny i podejście do ludzi. Mamy dobrą intuicję. Obie. Tyle, że są rady na zasadzie- ja ci radzę, ale rób co chcesz. A mamy rady są na zasadzie: ja ci radzę tak bo ta rada jest bezwzględnie najlepsza, bo złą dadzą ci inni, ich stawiasz wyżej nade mną, a potem i tak wyjdzie na moje(nie byc moze wyjdzie, a pewnosc ze tak sie stanie) i bedzie a nie mowilam i ze mamusia miala racje. Jednak moja mama czesto sie myli, a ja czesto wole sluchac wlasnych rad.
Czy radzila mi zle? Tak. Radzila mi dawac bezwzglednie szanse kazdemu, do upadlego, wyznawca walki o czlowieka. A Pawla skreslila w 5 min mimo ze miala o nim swietne zdanie i nigdy mnie nie skrzywdzil. A wielkie szanse chciala bym dawala komus przez kogo czulam sie jak pani pod latarnia.
Inaczej mowiac pokazuje mi to, ze jej wlasne zasady sa ruchome, zalezne od tego jakie sa korzysci i negatywy, a nie stale i niezmienne.
Ja jestem wyznawca sprawiedliwosci bezwzglednej. Ludzie sa dla mnie rowni. Moj chlopak i rodzina, przyjaciele i obcy. Na zasadzie sprawiedliwosci sa rowni. Nie daruje oszustwa, klamstwa i ranienia tylko dlatego ze ktos jest ze mna zwiazany. Moja mama wyznaje sprawiedliwosc zalezna od wielu czynnikow, chociaz uwaza sie za nieomal Sad Ostateczny.

2. Czy wypowiadając się na czyjś temat myliła się co do danej osoby i jej odczucia były błędne?

Tak. Przez nia stracilam juz moja najwieksza milosc zycia. Wtedy mialam 21 lat, on prawie 19. To bylo szalenstwo. Milosc od 1 wejrzenia. Chemia, magia, wszystko na raz. Ale skonczylo sie jak moja mamusia ubzdurala sobie ze on mnie zgwalcil. Skad takie domysly? Tatus przeczytal moj pamietnik, a tam pisalam o obawach ciazy. Wywnioskowali swoje, zaprosili na rozmowe, zadali 100 pytan do, wyzwali, a na koniec(po 5 min) zapytali sie dlaczego nie odpowiada im, a po chwili kazali mu spieprzac, a mama kazala mi z nim zerwac. Chlopak sie przestraszyl, bo i jego rodzice uwazali mnie za puszczalska, chociaz na oczy nie widzieli. Ale nie mogli zrozumiec jak ich syn tak bardzo pragnie i jedzie cala dobe pociagami do Poznania, by przez weekend widziec wlasnie mnie.
Mama wtedy sie ostro pomylila. Tak bardzo, ze mnie zostawil. Sam z tego powodu popadl w nalog narkotykowy, przed zerwaniem ze mna wiedzialam ze cos nietak jest...w nocy zostal dzgniety nozem w piers. Przezyl...a ja o tym dowiedzialam sie dopiero 3 lata potem. Kiedy mnie zostawil przez telefon, klamiac mi glosem wypranym z emocji ze mnie juz nie kocha- moj swiat legl w gruzach. Pochlastalam sobie reke do miesa, pilam sie wodka a nad ranem probowalam sie zabic. Tylko przyjaciolka mnie uchronila. Ale ja juz wiedzialam ze nie dam rady kogos tak samo pokochac. Pete byl tchorzem, ale coz...ma tego swiadomosc. A ja kochalam go przez dalsze 4 lata. Teraz juz inna bajka bo sam sobie pozamiatal, ale moja mama mylila sie co do niego i ta pomylka zawazyla na moich ostatnich latach. Po tej pomylcemojej mamy dopiero sie podnioslam. I nigdy jej nie wybacze. Co innego ot tak sie pomylic, a co innego zniszczyc corce zycie.

3.Może Twoja matka wcale się tak bardzo nie myli w opinii na temat Twojego chłopaka? Może Ty tak bardzo chcesz się uwolnić, wyrwać i nie wiadomo co jeszcze, tak bardzo chcesz udowodnić, że dasz sobie radę sama, że pchasz się na własne życzenie w paszcze lwa?

Uznala ze sie myli w momencie, gdy zamiast wykonac jej rozkazy, jej "rady", czyli gdy zamiast poczekac ze dwa lata, spotykajac sie ze mna co 2 miesiace na pare dni; albo sprowadzajac sie do Polski gdzie nie da mi niczego; albo po slubie jak mnie pusci- zamiast tego my zadecydowalismy sami o moim zyciu. Wlasciwie ja zadecydowalam. Myli sie jesli mysli ze moze kazdego ugrac na zasadach zrobienia ze mnie gowniarza.
Teo- mam prawie 25 lat, skonczone studia, pracowalam juz nie raz, musialam sie przez pare miechow w roku sama utrzymac jak mama mi dawala tak ze ledwo mialam co jesc. Nie jestem malym dzieckiem. Dziwisz sie ze majac mozliwosc zrobienia cos ze soba, oderwania sie od spodnicy mamusi, ja tego chce? Dziwisz sie ze chce udowodnic rodzicom ze wcale nie jestem dzieckiem?
Czy myslisz ze po to wydajesz dziecko na swiat by jewiecznie kontrolowac i wiecznie uniezalezniac od siebie nawet emocjonalnie? Jesli ja teraz nie jestem w stanie kupic bez niej butow...co bedzie jak bede miec pseudorodzine? Bede wtedy radzic sie jej? A jak jej zabraknie to nie bede umiala sama podjac decyzji. Bede dorosla kobieta, ktora stracila mamusie i tym samym nie umie dokonac wyborow. Zyc nie umierac co?
Pcham sie w paszcze lwa. tak. Pcham sie w paszcze doroslosci, obcego swiata, pokusze sie o powiedzenie ze obcego mezczyzny. Tak. Boje sie ale i ciesze jak cholera. Bo to czego nie znam jest dla mnie bardziej necace niz dalsze kwitniecie pod emocjonalnymi hustawkami mojej mamy.

3. I Twoja mama ma rację mówiąc, ze tam nie będziesz miała nikogo i w razie czego ona Ci nie pomoże.

- Teo wiesz co uslyszelismy jak powiedzielismy ze mam bilet? Ze ja zlekcewazylam. Bo ona powinna byc dla mnie najwazniejsza, nie ja sama dla siebie, nie Pawel, nie ojciec. Ona. Bo ona mnie wychowywala (zle co prawda jak stwierdzila), ona mna sie opiekowala, po lekarzach biegala, ona wspierala, etc etc. A ja sie jej odwdzieczam nie braniem pod uwage we wlasnym zyciu i wyborach zyciowych. Ze nie zapytalam sie jej czy moge jechac. Ehm...
W razie czego nie bede miala nikogo. Jesli ona mi nie pomoze to bedzie swiadczyc o tym ze mam zla matke. Poza tym nie jestem sama. Mam przyjaciol. I nie jestem glupia ignorantka z blond loczkami. Dam sobie rade w zyciu.

4. Czy jesteś przygotowana na ten wyjazd dobrze?

- Od 15go bede sie szykowac, bo bede miala wyplate. Ale tak, zaczynam sie szykowac materialnie. Psychicznie jestem.

5. Zorientowałaś się we wszystkim? W tamtejszych warunkach? W tamtejszym prawie? Co robić i gdzie się zgłosić w razie nieszczęścia?

- Tak. Specjalnie tutaj pisalam do dziewczyn, uwaznie czytajac co i jak. Mam znajomych z Irlandii i z Anglii. Sprawdzalam inne fora, pytalam sie Pawla. Jestem swiadoma i nawet gdyby wiem co robic. A jesli nie bede wiedziala to mam buzie i zapytac sie umiem.

6. nasz dobrze język? Czy liczysz, że Twój książę z bajki Cię uratuje i wszystko Ci powie?

Znam. Nie plynnie, ale komunikatywnie. Rozumiem co kto do mnie i sama umiem rozmawiac. Oczywiscie poematu ci nie napisze, ale daje rade.
Licze ze moj ksiaze z bajki dotrzyma slowa i pomoze mi wyszkolicsie w jezyku mocniej. Nie prosilam go by cos robil za mnie. Nie. Ja chce by mnie przepytywal z anglika. To dosc rozsadne co nie? smile

Tak wyglada calosc. Ja wiem co robie. Ale nie wzielam pod uwage w tym matki. Nie zapytalam czy moge. Chociaz mama mi jasno mowila juz NIE. Bo rozmawialam z nia wczesniejo tym. Musialam postawic przed faktem dokonanym.
Moze kiedys to zrozumie...Na razie ryczy mowiac ze nie wychowala corki, a ja nie mam jej nic do powiedzenia. Bo co mam powiedziec? Przeprosilam ja podczas ostatniej rozmowy, staralam sie...ale ona wie swoje. Skreslila Pawla, skreslila mnie. Moja siostra uwaza to co ona, boje sie jej przyjazdu tu, bo pewno dostane po twarzy pare razy. No coz. Prykro mi jest, ale mialam swiadomosc ze po dobroci nie puszcza mnie.

85

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Imeow Jeżeli jest rzeczywiście tak jak piszesz to nie pozostaje mi nic innego jak mocno Cię uściskać i życzyć powodzenia na nowej drodze życia. Trzymam kciuki żeby Ci się udało i w końcu odetchnęła pełną piersią smile

86

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Staram sie byc jak najbardziej obiektywna, jesli bedac w srodku tego wszystkiego mozna tak myslec. Nie moge nic robic na zasadzie emocjonalnego podskakiwania jak male dziecko ktore moze dostac gorczyce albo cukierka. To wybor bardzo wazny, ktory podjelam i chce to zrobic. Zal ze nie akceptuje tego wlasna matka a jedyne co potrafi to brnac dalej i udowadniac ze stanie sie tak jak ona mowi, czyli ze strace matke.
Nie jestem idealem, mam wiele wad i na pewno popelnie wiele bledow. Ale musze je popelnic by stac sie cos warta osoba. I musze ponosic odpowiedzialnosc za wlasne wybory, a nie chowac sie w ramionach mamy kiedy nagle bedzie cos zle.

Dlatego dziekuje ci za zrozumienie, bo dla mnie to bardzo wazne. Przez rozmowe z wami jest mi lzej i tak jak np mowila mi cos Wielokropek to miala racje. Tak jak i ty zadalas mi pytania ktore sa dla tej sytuacji wazne, a ja potrafilam na nie odpowiedziec- to oznacza ze nie robie nic ot tak bez powodu.

87

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Jupi. Mama podsluchala jak rozmawialam przez telefon z Pawlem i akurat mowilam ze ja ja przeprosilam i ze nie wiem co mam jej powiedziec i za co dalej ja przepraszac.
Weszla, stwierdzila ze jej w ogole nie przeprosilam, ze jestem zwykla(przepraszam ale to cytat) durna kurwą, że jestem zakłamana, ze wlasna matke zniszczylam, ze ona nie ma corki, ze mam sobie uswiadomic ze stracilam matke i ojca.
Dodatkowo ojciec matce powiedzial, przeinaczajac, cos co ja mu powiedzialam. Powiedzialam mu tak: mama zawsze chciala zebym miala takiego faceta ktory by ja otoczyl miloscia, postawil ja na 1 miejscu.
tata na to ze : a ja jestem swinia i w ogole.
ja na to: przestan tak gadac.

Ojciec przeinaczyl, ze wyszlo na to ze mama takiego chciala, a ojciec swinia i nie dal jej tego co mi daje pawel. Probowalam jej powiedziec ze jest inaczej ale sie nie dalo. Uwaza ze jestem zaklamana i zniszczylam rodzine. Ze zniszczylam ja. Ze jak pojade tam to juz nie wroce nigdy i ze ona nie zobaczy swoich wnukow, ze nie wyjde za maz normalnie, ze zle mnie wychowala i potraktowalam ja jak szmate, jak smiecia, a Pawel ja jak gowno.

Rece mi opadly.

88

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Imeow,
rodziców sobie nie wybieramy. Są, jacy są. Ty trafiłaś na takich, z którymi obecnie nie możesz się dogadać. Przykre. Może zmieni się to po jakimś czasie. Oby.

89

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Pogadalam z mama, oczywiscie pomijam powtarzajace sie epitety, ale przynajmniej przestala tak spazmatycznie szlochac...balam sie ze zawalu dostanie;/
Z calej rozmowy to co powiedziala co moze naprawic sytuacje to to, ze Pawel powinien przyleciec z pusta walizka i pierscionkiem. Ze powinien sie mi oswiadczyc, oswiadczyc sie rodzicom, zebym pojechala do niego jako narzeczona a nie jego panienka do lozka.
Mama ma w tylku to, ze on juz kasy nie ma, wolnego nie dostanie zeby tak zrobic.
Wiec albo to zrobi, albo oboje jestesmy przegrani, ona nie ma corki i wyjade przy ogolnej niecheci i nienawisci.

90 Ostatnio edytowany przez Dakota35 (2011-12-14 21:32:17)

Odp: Uczestnicząca w życiu mama

Mamy nie zadowolisz, chyba, że zrezygnujesz z wszystkiego, z własnego życia, partnera, znajomych, intymności, prywatności, własnego zdania. Wtedy będziesz dobrą córką i taką kukiełką jak Twoja siostra, chcesz tak żyć?
Jeśli nie, to rób to co Ty uważasz za słuszne i nie przejmuj się opinią mamy(ani jej szlochami czy innymi szantażami emocjonalnymi).
Co do P. to mam mieszane uczucia, bo jesteś w nim zakochana i bardzo go idealizujesz, a poza tym to uczucie może być takim buntem wobec mamy, łatwo w ten sposób wpakować się w coś niedobrego.Z drugiej strony każdy związek to jakieś ryzyko.

Posty [ 66 do 91 z 91 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Uczestnicząca w życiu mama

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026