powiem ci tak, jakby przez te 8 lat było idealnie to i może bym tak zrobiła ale on za dużo razy już mnie poprostu zawiódł,
pisał pod moim zdjęciem jak ktoś zapytał kto to?? on pisał- jakis pasztet
o wszystko zawsze mnei obwinial, nawet jak pozneij zrozumiał winę i sam przepraszał
zawsze wybiera siebie, wyobraź sobie wymiotowałam w ciazy jak wróciłam ze szpitala, prosiłam go nie idz na silownie, a on ze NIE, ze idzie a ja wylądowałam w szpitalu
w zeszłym roku w moje urodziny nawet do mnie nie przyszedł, poszlam do niego i zerwałam z nim
2 lata temu w piątek robiłam impreze na urodziny, on przyszedł jako ostatni, robiłam w piątek żeby sobotę z nim spedzic, a n=on mi powiedział ze on najpierw idzie na siatkówkę, i poszedł życząc mi udanych urodzin
zawsze jak go o cos prosiłam mówił nie
kasy jak mi brakowało nigdy niemal , a komos pożyczał
nigdy nie chciał na żaden temat gadać, zawsze uważał ze znów się czepiam i znów chce o tym gadac
mówił mi ze nie podoba mu się mój brzuch
wiesz co tyle tego naprawdę jest, 2 ata ostatnie z nim zrywałam tyle razy żeby w końcu zrozumiał , a teraz jak jest w ciazy i to on mnie zostawił mimo ze chciał dziecko, choć teraz nie wiem czy chciał, czy tak gadał żebym się chciała sexic czy jak
Podobne tematy
Strasznie niedojrzały...wiesz, moj np jak sie klocilismy raz powiedzial, ze mnie nie kocha, po czym kiedy emocje opadły, zaczal mi tlumaczyc ze w nerwach nie mysli sie co sie mowi, mowi sie tylko tak zeby jak najbardziej zrobic na zlosc a pozniej sie załuje...
Idealnie to nigdy nie jest i nigdy nie bedzie związku idealnego...pewnie mieliscie tez wiele pieknych chwil?
piękne chwile sa zawsze, ale ważne sa tez złe i to jak i kiedy można na kogoś liczyć
a co do slow w kłótni to tak jest, ze sie mówi tylko zęby dowalić.
.a wy ile byliscie razem, i jak wam sie układało??
Bylismy ze soba dość krótko troszke ponad rok. Jak nam sie układało? Jej...nie pytaj...poznalam go na zwyklej imprezie...tego poznania nigdy nie zapomne
Zaczepił mnie i zapytał czy z nim zatancze, z 2-3 piosenki ze soba przetanczylismy, postawil mi piwo i poszlismy na spacer...to było kilka godzin przegadanych. Dosłownie...rozmawialismy wtedy ze soba jakbysmy sie znali całe wieki...wziął ode mnie numer...i jak tylko dojechalam do domu napisal mi sms, że chyba się we mnie zakochał.
) Nastepnie nie dawał mi spokoju, multum sms, telefon co godzine, wieczorne gadki 5 godzinne ja nigdy nie lubiłam takich nachalnych podrywaczy, wiec nie traktowalam go powaznie, widywalismy sie wtedy co tydzien, zazwyczaj na imprezach, zawsze jezdzil tam gdzie ja
Aż w koncu pewnego dnia, zorientowalam się, ze mi zależy...tego jak mu powiedzialam "tak. bede z toba" tez nigdy nie zapomne...to był spacer w srodku nocy, oczywiscie umowilismy sie na impreze, ale wolelismy isc gdzies w cholere na spacer...wtedy zaczal mowic, ze go meczy to, ze nie jestem z nim, ze nie wyobraza sobie, ze inni mnie moga bezkarnie podrywac, wtedy mu powiedzialam, ze z nim bede...jej...jego reakcja byla cudowna, przytulal, calowal, darł się, ze jestem jego. Pozniej jak poszlismy na sale potanczyc, na srodku sali kleknął przede mną i zaczął sie drzeć, ze mnie kocha...ale poźniej było tylko lepiej...wynajął domek,kwiaty, swieczki, wino, truskawki, bita smietana...i tylko ja i on...pozniej poznalam jego rodzine, on moja...i coraz czesciej u niego bywałam, ale było cudownie, z reką na sercu moge powiedzieć, ze to był cudowny zwiazek...pod koniec czerwca dowiedzialam sie, ze jestem w ciąży, to byl dla mnie koszmarny dzien,a on sie tak cieszył...wydzwonil kazdego znajomego zeby poinformowac, ze bedzie ojcem, i pierwsze co spytał czy z nim zamieszkam...bywały klotnie, bywało tak, ze potrafilam przez niego płakac po pare godzin...ale zawsze się godzilismy. Nigdy nie narzekalam na brak jego zainteresowania, ja nie pracowalam, pracowal tylko on, na co potrzebowalam pieniadze zawsze mi dawał, wrecz sam nawet codziennie pytal czy na nic nie potrzebuje, no i z reka na sercu moge powiedziec, ze to ja bylam ta ktora zawsze prowokowala klotnie, mi wiecznie nic nie pasowalo...no ale do tego czasu...jak nie wrocil mi drugi raz na noc, teraz pod koniec pazdziernika, stwierdzil, ze zgubil telefon jak gdzies sikal w lesie jak odwozil kumpla...i ze szukanie zajelo mu az do 5 rano (wiedzialam, ze mnie nie zdradzil bo on ma prace fizyczną i codziennie przychodzi mega ubrudzony, wtedy pojechal zawiezc tego kumpla taki brudny) no ale ja oczywiscie, zaczelam mowic, ze sie nim brzydze, ze go nie kocham, ze chce odejsc bla bla bla, on bral sterydy przez ostatni miesiac, i wtedy mną szarpnął i zaczal mowic ze nie bede go tak traktowac w jego wlasnym domu, no i sie skonczylo...ja sie spakowalam i wyprowadzilam...
hmmm...w sumie to bardzo krotko z sobą byliście i zaszłaś w ciaze. i bylo miedzy wami ok, wiadomo kłótnie czy zazdrość to normalne..wiesz wydaje mi sie ze jego ta ciąża jakoś przybiła, tzn boi się może, ze musi odreagować..no tak mi sie nasuwa, bo było ok i się skończyło tak szybko...
ale znów usprawiedliwiać tak zachowanie, kobiety zawsze tak robia, a faceci robią co cha, maja na to ochotę to to czy sramto robia, a my?? płaczemy za nimi, rozpamiętujemy, oni zawsze sobie inaczej radzą...bezsens
No tak..ta ciąża to wpadka...tak ich zachowanie powinno być karalne, za olewanie kobiety w ciąży powinni karac !
Dla tego tym bardziej nie rozumiem jego zachowania, wciąż mam nadzieje, ze on po prostu teraz odreagowuje, korzysta z wolnosci...ale sie otrzasnie...tak bardzo bym tego chciala, tak strasznie, strasznie...:( ale tak sie boje, ze cały nasz zwiazek to było udawanie...ze ma mnie teraz głęboko w dupie i nawet o Nas nie mysli, tylko sie zabawia innymi laskami...tak sie boje, ze go nie bedzie przy porodzie, ze go nie bedzie kiedy mala sie pierwszy raz usmiechnie...nie wyobrazam sobie tego po prostu...
Dlatego widzisz jaka jest teraz moja postawa, miesiac bez niego (niecały) a ja marze o jego jednym durnym telefonie...i oddalabym cholernie duzo, zeby cofnac czas, nie zabierac tych rzeczy i sie nie wyprowadzac do mamy...teraz na trzezwy rozum, zrobilabym tak, ze po prostu przyjechalabym do mamy na pare dni i wylaczyla telefon. ale wrocilabym i pewnie teraz zamiast siedziec przy kompie, lezalabym obok niego...
137 2011-11-25 11:50:39 Ostatnio edytowany przez agnieszk@@ (2011-11-25 11:51:33)
mam dzisiaj takiego mega dola za masakra...musze isc po melise dzis zeby sobie pic, bo az sie boje o moja niunke:(
wczoraj myslalam ze przynajmniej przyjdzie czy cos, a on nic, kompletnie nic...on zyje sobie tak jak chce:((
ja juz nie moge poprostu:(
czemu mnie to spotkalo:((
To dziś chyba taki dzien. Ja tez wyjątkowo ciezko go znioslam. Powiem Ci, ze bylam dzis na wizycie u psychoterapety, wiesz co on mi o dziwo powiedzial?
Że nieodyzwaniem się do niego i nie pokazywaniem się w jego zyciu tylko mu ulegam, tylko daje mu wolnosc i pokazuje, ze zgadzam się na to, zeby olal swoje dziecko...
Oni tak jak i my maja takie same prawa jak i obowiązki w zajmowaniu się dzieckiem i jego wychowawaniu, czemu wiec same skazujemy się na nieprzespane noce, brak mozliwosci pojscia do pracy i zarobienia? A oni w tym czasie zaplaca sobie marne alimenty i zyja beztrosko...
Powiem Ci, ze mam teraz cholerny metlik w glowie co mam robic...
hmm zly humor bo piatek chyba....
a co psychoterapeuty to co ci powiedzial to kurde, jest sie nad tym zastanowic
Dlatego zastanow sie milion razy jeszcze czy na pewno chcesz sie wyprowadzac !
Bo u mnie już jest za poźno...a narzucaniem się mu tylko się poniże...
Ty za to masz jeszcze jedno dobre rozwiazanie...
Witaj, mie czytałam wszystkich wypowiedzi...
Chcę tylko powiedzieć, że ja byłam w identycznej sytuacji tylko ja miałam 30lat a on 31. To on (celowo piszę z małej) się wyprowadził...... na dzień dzisiejzy po paru latach zarpaniu po sądach o alimenty (w tej chwili mam 250zł. na 5 letnie dziecko) muszę powiedzieć , że jego widok nadal boli i choć on założył prawnie ( ślub) nową rodzinę) to wciąż jet zadra ale skąd brać siły
popatrz na swój brzuszek a niedługo na maleństwo i już żadne słowa nie będą potrzebne więcej ![]()
trzymaj się i pamiętaj, że nie Ty pierwsza i nie ostatnia....
slodkiewinogrona ale wyprowadził się, bo mial juz inna? Czy wyprowadził, bo tak mu się zachciało?
A Ty kogoś przez ten czas znalazlas? Kiedy odchodził probowalas z nim rozmawiać? Zrozumiec? Odszedł jak byłas w ciąży czy jak juz urodzilas?
143 2011-11-26 00:20:07 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-11-26 13:31:44)
wiesz co może i w tym co powiedział ten psychoterapeuta coś jest ale nie zgadzam się jakoś tym do końca, bo to nie my wybieramy to ze oni nie biorą odpowiedzialności tylko oni sami porostu to wybrali, a my jako mamy nie możemy kogoś prosić aby był z nami bo ma dziecko, czy przemilczeć jakieś sytuacje czy sprawy i od tak wybaczyć i ganiać za nimi ...nie
rozumiem pociągać ich do odpowiedzialności, ale związek tez musi się na czymś opierać, każdy stara się to tłumaczyć na swój własny sposób, inni doradzają, ale nieraz to nie my przyszłe mamy powinniśmy się starać tylko właśnie oni, faceci, przyszli ojcowie, my wiadomo ze chciałybyśmy najlepiej żeby było, ale nic na sile...na pewno to dwie strony maja walczyć o dobro wspólne i dziecka a nie tylko jedna ma sobie włosy wyrywać z głowy, boshe jak ja go kocham i chce z nim być, a druga ma w tylko wszystko , i czeka tylko, aż ta druga będzie ja błagać ,
zanim postanowiłam dziś kopic bilet poszłam do niego jeszcze raz i zapytałam się czy on nie chce już nic naprawiać?? chciałabym pewna już na 100 proc ze dałam z siebie wszystko, on zaczął przepychankę słowna co mam na myśli, i później powiedział ze on chciał naprawić to, ale pytanie czym?? tym ze przychodził z siłowni sobie o 7 wieczorem około i zaczynał gadki o jedzeniu czy cos, a nie gadajac o nas. wg niego to było naprawianie!! no dla mnie naprawdę to ręce i cycki opadają
mowie mu jak ty zamierzałeś to naprawić, przez takie gadki, sam powiedział ze nic nas nie łączy oprócz jakiś głupich gadek i sexu , a sam chciał niby naprawiać "coś" tym sposobem, no nie mam slow
ja mowie ze ani razu nie przyszedłeś, przeprosić, za to co mówiłeś, wg niego- nie ma za co przepraszać, ja mowie jak nie masz za co- powiedziałeś ze nie chcesz mieć RODZINY, ze chce byc sam, ze nie wie czy mnie kocha, i na wszystko co chciałam z nim gadać miał wulgaryzm , a wg niego co??? - raczył odpowiedzieć ze on tak myśli, wiec nie chciał kłamać, aaahhhha czyli to szczerość wg niego, czyli ja się z nim godząc mam za rok czy dwa jak będą znów jakies problemy martwic się czy on mnie kocha i czy znow nie odejdzie, czy ze będzie mi gadał jak to wyglądam po ciąży??!! no śmieszne, wogole nie rozumiem jego rozumowania, jak dziecko,gorzej niż dziecko
napisałam tu kiedyś do wróżki, znalazłam emalia na jakimś forum tutaj na net-kobiety, za darmo odpowiada. Podaje się daty urodzenia partnera i swoje , i imiona swoje i partnera i zadaje pytanie. odpisała mi i napisała tak:
"Wie pani co, postawiłam układ partnerski i powiem szczerze że owszem, na teraźniejszości są jeszcze dobre emocje i dobre energie, ale jeżeli chodzi o przyszłość to oddalenie i nie widać między wami związku. na dzień dzisiejszy budowanie i chęci bycia razem. W jego sercu przyjaźń. Ale już wychodzi do pani pustelnikiem. To taka karta, która pokazuje, że on zacznie odsuwać się w swój świat w swoją przestrzeń, nie do końca uwzględniając pani osobę, potrzeby. Jeżeli będzie następowało takie oddalenie, proszę zwrócić na to uwagę i próbować to naprawiać. Między wami karta bankructwa, czyli odpowiedź jest na nie, nie będziecie zawsze razem."
144 2011-11-26 12:28:24 Ostatnio edytowany przez cciszaa (2011-11-26 13:25:45)
Ehh...jak tak mozna w ogole robic? Tego nie umiem pojąc co jest w ich glowach..
To jest takie przykre, bolące...:( Czyli kupiłaś już bilet do pl? Na kiedy?
O a pamiętasz jeszcze jakis link do tej strony z wrozka? Chetnie tez bym jej wyslala...
Ja dzisiaj robie wszystko zeby sie jakoś dowiedzieć co u niego...obczailam jego nasze klasy i facebooki (na szczescie mam hasla) wyslalam sms do kolezanki, ktora jest dziewczyna jego przyjaciela...i czekam na odp z niecierpliwością. Wiem, ze to chore...ale tak strasznie, cholernie za Nim tesknie ;((
agnieszk@@ widze, ze znow Cie zbanowali. Mam nadzieje, ze sie jakos trzymasz...koniecznie jak najszybciej napisz mi co tam sie u Ciebie dzieje.
Miała w sobie wiele żalu i dlatego nie mogła pohamować wulgaryzmów. Z jednej strony ją rozumiem, a z drugiej mamy regulamin. Mam nadzieję, że chociaż troszke jej ulżyło i poczuła się lepiej.
u mnie bez zmian, na sobotę mam bilet, dzisiaj powiedziałam M. ze wyjeżdżam w sobotę, i patrze na niego a on nic na to, powiedział- co się na mnie tak patrzysz,a ja czekałam na jego reakcje
zanim zadzwoniłam na przewoź rzeczy, poszłam do niego, i zapytałam się go czemu on nic nie zrobił z tym wszystkim, a on ze próbował ze mną rozmawiać itd. tak jak napisałam wczesnej, czyli gadać o głupotach
na to ze jadę do pl, powiedział ze to jest moja decyzja, ale powiedziałam mu ze od ponad miesiąca mu mówiłam ze tak zrobie, a on nic z tym nie zrobił, ze przychodziłam do niego tyle razy do pokoju i mówiłam co zamierzam po to żeby on coś z tym zrobił a on nic nie zrobił, mowie mu ze ani razu nie przyszedł sam do mnie porozmawiać,
on mówi ze on wie co ja bym odpowiedziała, ze na to ze jakby mi powiedział nie jedz ze będzie ok, ze ja bym mu nie uwierzyła po tym co mi mówił, ja mowie bo tak by było, ale powinieneś się starać abym uwierzyła ci we wszystko, ze powinieneś pokazać ze chcesz abym została a nie, nic na to wszystko nie mówił...
teraz leżę i tak mnie to boli wszystko ze nie daje rady, dla mnie to jest takie ciężka podjąć ta decyzje, tak się boje żałować wszystkiego, ale widzisz z jego strony jak to wszystko wygląda, wg niego on zrobił wszystko, a wg mnie nic nie zrobił, tak mnie to boli i dobija wszystko
tak czekałam jednak aby powiedział zostań, ze będzie ok, ze cie kocham i przepraszam ze nie bylem pewny, ze chce być z tobą, a on nic nie zrobił...nic kompletnie
Ehh..no zobaczymy co będzie jak jednak przyjedziesz do pl...bo jak narazie nic do niego jak widac, nie dociera...Na kiedy masz termin porodu?
149 2011-11-28 11:44:48 Ostatnio edytowany przez life-is-life (2011-11-28 11:45:00)
9 marzec
a jak u ceibie?? zmienilo sie cos??
Powoli zaczyna do mnie docierać, że tak musiało być, że czeka na mnie coś lepszego w życiu. Że widocznie on nie jest nic wart skoro, umial zostawić mnie i swoje dziecko...takich rzeczy się predko nie wybacza. A on nawet sie nie interesuje jak się czuje...Nie chce tracic łez i nerwow na takiego człowieka...Mam nadzieje, ze ten stan mnie predko nie opusci, bo w koncu jakoś tak mniej boli...
Teraz nawet gdy sobie mysle, ze moze sie do niego odezwac to bierze mnie wstret do samej siebie, odezwanie się do niego byłoby zupelnym ponizeniem się...
Ja mam na 16 lutego
) Ale już mi tak mała dokucza, wybrala sobie chyba żebra jako miejsce do kopania, czasem jak przywali kopniaka to sie z bolu zwijam, no i spac mi w ogole nie pozwala, i tak juz bym chciała urodzic !
151 2011-11-28 12:16:57 Ostatnio edytowany przez life-is-life (2011-11-28 12:17:44)
wiesz co masz doskonala racje, nie ma co sie ponizac, ja wczoraj jeszcze poszlam zapytac jak on na to wszystko, ale zaluje teraz. Damy sobie rade same, nie pierwsze i nie ostatnie:))
wiesz moze to nie na temat, ale wczoraj ciotka powiedziala mi ze taka dziewczyna odemnie z miejscowosci byla z factem 7 lat jakos ponad, i wkoncu mu powiedziala- wiesz mozebysmy sie ozenili, ze chciala by miec dziecko, itd, a on jej na to odpowiedzial- ja niewiem czy cie kocham, czy chce z toba byc do konca...ty no popatrz, faceci, fajnie miec laske i sobie z nia robic co sie chce a do zobowiazan niema juz ich wrrrrrrrr...nie cierpie takich typow
moja niunka tez kopie, ale z prawej strony bardziej, tez bym juz tak chiala ja przytulic, i wiedziec ze jest tylko moja, poczuc to, tak czuje ze jak sie urodzi wszytsko sie zmini, nie moge sie doczekac
Dziewczyny jeśli jesteście w ciąży,bądź macie już dziecko przy sobie to już nigdy nie będziecie same.
Wiem co piszę.
No świat jest przepełniony nieodpowiedzialnymi facetami ;|
Ale ja na prawde wierze w sprawiedliwość ;] Kiedyś im się to odpłaci, ojjj odpłaci.
Patrząc nawet na przyklad mojego biologicznego ojca (ja też się wychowałam bez ojca) jest teraz bezdomnym pijakiem, ostatnio go moja ciotka widziala jak grzebał w smietniku. I dobrze tak mu !
A ja mam zamiar tak pięknie się odpłacić memu lubemu, do wakacji chce się doprowadzić się do stanu perfekcji, żebym była taką dupcią jakich mało. I po prostu pojechać do niego, żeby poznał swoją córeczke, udając kompletnie oschłą i obojętną na jego slowa, a na dodatek wezme jakiegos mezczyzne (mam pelno kolegow i przyjaciol plci meskiej, wiec to zaden problem) wtedy dopiero poczuje co stracił ! Dopiero wtedy zacznie go boleć...
hehe plan dobry, ale czy sily bedziesz miala tyle zeby opjechac i stanac przed nim:)
ale ja mysle tak samo, urodze i to samo, zdanie o siebie itd. niech wie co stracil i ze sobie znajde tam kogos kiedys-mam nadziej:)
Oj uwierz mi, że będę miała. Żeby zobaczyc jego mine,zlamanego psa przeciez to widok bezcenny. ![]()
gojka102 tak oby dwie jestesmy w ciąży. Ciebie też zostawił mąż\partner ?
Oj uwierz mi, że będę miała. Żeby zobaczyc jego mine,zlamanego psa przeciez to widok bezcenny.
gojka102 tak oby dwie jestesmy w ciąży. Ciebie też zostawił mąż\partner ?
Nie ciszaaa,ja mam już szescioletnią córkę.Ale przeżywałam horror będąc w ciąży.Leżałam prawie 8 miesięcy w szpitalu w innym mieście a mój mąż bawił się z inną panienką.Mimo,że każdy próbował mi tego oszczędzić dowiedziałam się.On zdecydował się wrócić do mnie a ja do tej pory żaluję.Bo mimo,że nie mam już podejrzeń,nie potrafimy się dogadać i widzę,że moja córka baardzo by przeżyła gdybyśmy się rozstali.Więc tkwimy w tym bez celu i sensu,raz jest gorzej raz lepiej.Ale super nie będzie już nigdy...
Teraz z perspektywy wiem i widzę,że dziecko to najwspanialszy prezent od niego.I niczego ani nikogo mi więcej nie potrzeba...
gojka102 to przykre co piszesz, kurcze wlasie tak sie robi wszytsko aby dla dobra dziecka, a swoje dobro sie pomija;/
wspolczuje ci ze tak masz...
masz zamiar kiedys cos z tym zrobic?? probowalas jakos odbudowywac to co jest miedzy wami??
jak ci sie wogole udalo pogodzic z tym ze w ciazy zostawil cie sama??
gojka102 podziwiam Cię za to, że umiesz z tym mężczyzną żyć.
Uściskaj córeczke ode mnie, to musi byc Twoj najwiekszy skarb ![]()
Ale zadam Ci takie pytania jak powyżej. Nie da się niczego naprawić? Skoro 6 lat wciąż jest przy Was i jak sama napisałas, nie masz już podejrzeń..może warto mu jednak zaufać?
Cieszyć się z pełnej rodziny...Rana pewnie zostanie już na zawsze. Bo zostawić kobiete w ciąży a na dodatek zabawiać się z inną potrafią tylko egoistyczni potworzy !
Sama wiem co mówię, bo zdaje sobie sprawe, ze moj były partner znalazł sobie juz pocieszycielke...i w dupie głęboko ma jak ja sie czuje wchodząc w ten 7 miesiac ciąży...
159 2011-11-28 14:25:48 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2011-11-28 14:27:04)
Dziewczyny- uczciwie muszę przyznać- ja też święta nie jestem.Miałam romans z facetem dużo starszym,mój mąż się dwiedział,bardzo cierpiał,postanowiłam przyznać się do wszystkiego i razem próbowaliśmy odbudować nasz związek.Jakoś się udawało,takie miałam przynajmniej wrażenie. Mój mąż przyznał,że mało czasu mi poświęcał,że nie interesował się moimi sprawami.
Aż razu pewnego mój mąż wyjechał na wycieczkę z ludźmi z pracy w góry.Poznał tam panienkę- pocieszycielkę cudzych mężów,która uświadomiła mu,że wina wyłącznie jest moja i tylko ona potrafi go zrozumieć i docenić.
Tylko,że ja parę dni po tym dowiedziałam się,że jestem w ciąży.
Mój mąż,pewnie pod wpływem panienki twierdził,że to nie jego dziecko,ale pomimo tego woził mnie do lekarza,opłaty za prywatne wizyty pokrywaliśmy na pół.Odwiedzał mnie też od czasu do czasu w szpitalu bo jak mówił moim rodzicom,ma kobietę,chce z nią być,rozwiedziemy się po urodzeniu dziecka ale teraz,ponieważ ciąża jest zagrożona nie chce mi tego mówić.Urodziłam dziecko,zgodziłam się na badanie o ustalenie ojcostwa,choć córka była potwornie do mężą podobna.
Po tym jak okazało się,że dziecko jest jego(co do tego nie miałam absolutnie żadnych wątpliwości)zdecydował się zostać.Miałam tego dość,płakałam i prosiłam,żeby się wyniósł,że nie mogę tak żyć.Jakoś się jednak pogodziłam.Ta panienka parę razy jeszcze się pojawiła na naszej drodze- np mąż zatrudnił ją w swojej przychodni w innym mieście twoerdząc,że przychodnia należy do spółki i nie on jest odpowiedzialny za zatrudnianie.Wiem,że być może od czasu do czasu spotykają się na konferencjach- pracują w jednej branży.
Kiedyś,gdy już miałam tego po prostu dość powiedziałam,że jego panna jest kretynką ( miałam wątpliwą przyjemnośc gadac z nią przez telefon),próbuje załatwić sobie pracę dzięki jego koneksjom i do tego paskudna jak noc listopadowa.Na to on stwierdził,że ma dośc ładnych i mądrych....
Od tego czasu sporo już wdy upłynęlo w naszym Gangesie,a ja wiem,że gdyby nie nasza córka niczego by już się nie chciało.Ale to ona nas motywuje.Motywuje nieraz tak,że na wakacyjnych wyjazdach mój mąz bierze mnie za rękę,przytula,całuje a nasza córka biega dookoła szczęśliwa krzycząc"zakochana para!"Szczęście na jej twarzyczce to widok bezcenny...
cciszaa- dzięki- oczywiście,że uściskam,jak tylko wrócę z pracy a ona z przedszkola:)
160 2011-11-28 18:13:56 Ostatnio edytowany przez life-is-life (2011-11-28 18:16:11)
Oj to ciezko Wam bylo kiedys i napewno teraz ciezko, jak i jemu tak i tobie odbudowac to wszytsko. Jakby nie dziecko to pewnie nie bylibyscie razem, bo zadne z was by nie znioslo tego co sobie zrobiliscie. Kurcze jak to w zyciu bywa;//
Wspolczuje Ci twojej sytuacji.
A z drugiej strony nie masz takiego uczucia ze zycie ci miedzy palcami ucieka, ze tkwisz w takim zwiazku dla dobra dziecka, a moze warto by bylo sobie ulozyc zycie z kims innym??
Ja jak najbardziej sytuacje rozumiem. Dla mnie piorytetem jest pełna rodzina. I myślę, ze warto się poswiecać dla dobra małej kochanej istotki.
Przyznam szczerze, ze ja wiele razy, gdy jeszcze mieszkalam z mym lubym, zastanawiałam się czy go kocham, czy to przetrwa, ale zawsze dochodzilam do wniosku, ze juz za pozno, mamy dziecko i nie wazne czy ja bede szczesliwa czy nie, wazne dla mnie będzie usmiech mojej malej ksiezniczki...no ale niestety wyszło jak wyszło...zostałam samotną matką i mam nadzieje, ze bede najwspanialszą mama na swiecie ![]()
Life is life- wiesz ja nie myślę,żeby związać się z kimś innym.Jak byłam w ciąży to miałam taką sytuację,że przychodził do mnie chłopak w moim wieku,którego przygotowywałam do FCE- taki egzamin z angielskiego.
Raz wpadł mój mąż,zabrał swoje rzeczy i zmył się na weekend do panny.Nie wytrzymałam i się zwyłam,Ten chłopak mnie pocieszał,coś tam mu powiedziałam o mojej sytuacji.I żałowałam jak cholera.Bo on mnie na krok nie odstępował.Jak tylko nie było męża potrafił przesiadywać u mnie,proponowac jakieś wycieczki.Zamykałam się przed nim w domu i udawałam,że mnie nie ma.Czułam się osaczona.
Nie chcę żadnego związku z żadnym facetem.Kiedy tak patrzę na facetów,rozmawiam to myślę,że nie spotkałam takiego,który intelektem i wyglądem dorównywałby mojemu mężowi.
Ciszaa- czasem tak się kłócimy i moja corka to bardzo przeżywa ale ja chwilami nie wytrzymuję.Wiem,że to nie jest dobre dla dziecka.Ostatnio córka powiedziała,że jej największym marzeniem jest żebyśmy się kłócili....ech...
Jak ja to wciąż powtarzam, nigdy idealnie nie jest i nie bedzie idealnie. Są dni spokojne, normalne, pełne napięcia, awantur. Taka kolej rzeczy. Twoja córeczka ma dopiero 6 lat, wiec moze po prostu postarajcie sie przy Niej nie klocic, niebawem zacznie rozumieć,że nie ma zwiazkow bez kłotni.
A ja coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że każdego byłego faceta boli rozstanie.
I to co nagle wypadło z rąk, zawsze powraca.
Własnie odezwał się do mnie moj były,były, jeszcze z zamierzchłych czasów (byłam z Nim 2 lata) ktory zrobił, ze mnie idiotke kompletną.(zdradzał mnie na własnych oczach, po czym probował mi wmawiać po 2 latach, ze nic miedzy nami nie było) A teraz żałuje i przeprasza psss....ale daje mi to duzo satysfakcji ojj duzo !
Ostatnio córka powiedziała,że jej największym marzeniem jest żebyśmy się kłócili....ech...
Niesamowite ...
The_devil zauważyłam, że lubisz łapać za słówka ![]()
No ... generalnie wskazałem tylko na pomyłkę
I cieszę, sie, że zauważyłaś Devila cciszoo ![]()
a ja mam dola, tak bym chciała się iść przytulic, ale nie pójdę:( żeby choć raz On pokazał ze mu zależy,a on nic;//
cciszaa niezła sytuacja z tym byłym hehee...jakie to życie przewrotne
gojka102 nie wszyscy faceci są jak tamten "uczeń", ale uważam podobnie, tak samo się boje ze będzie mi trudno znaleźć kogoś aby nie porównywać. Porównywać do tego co było jeszcze kiedyś a nie do tego co teraz jest;//
smutno
168 2011-11-28 23:40:53 Ostatnio edytowany przez cciszaa (2011-11-28 23:46:13)
Zawsze zauważam
Co u Ciebie? Jak synek? ![]()
Oj Agnieszko, Ty dobrze wiesz, ze ja wciąż pokładam nadzieje w Twojego chłopaka. Wierze, że zrozumie swoj błąd, zmieni zdanie. Ale jednak przyjazd do pl będzie przede wszystkim dla Ciebie odpoczynkiem, nabraniem sił. Co będzie za pół roku tego nikt nie wie...ale ja wierze, ze będzie dobrze ! Musi być...po burzy zawsze ukazuje się tęcza. ![]()
A teraz ja moge jedynie wirtualnie Cie mocno przytulić i dać kopniaka na najbliższe dni. Pamiętaj, że nie jesteś sama w tym koszmarze a ja dobrze wiem co czujesz...chyba nic tak nie boli jak obojętność...
Dziękuję
... drugie miejsce w konkursie o Janie Pawle II, w tygodniu konkurs polonistyczny i historyczny ... eh ... a mial byc scisłowcem ... po tacie ![]()
W lutym zobaczy Anglie pierwszy raz. Bedzie u taty. To przymiarki do czerwca, kiedy ma dołączyć do mnie ze swoimi zabawkami "na stałe" ![]()
A życie toczy sie dalej
...
To widać dla nas obojga luty to bardzo wyczekiwany miesiąc, Ty zobaczysz swojego synka, a ja pierwszy raz w życiu ujrze swoją córeczke
)
Oj to tylko pogratulować. Mam nadzieje, ze będzie się dobrze czuł w Anglii. Chociaż i tak przyznam szczerze, ze podziwiam Cię czy też nawet z szczerego serca troszke krytykuje, ze byłes w stanie zostawić syna w Polsce. Ja mając swoją malenka istotke pod serduchem , juz wiem, ze nie umialabym jej zostawić na dłużej, niezależnie od losu.
The_devil zdolnego masz synka, pogratulować:))
cciszaa tak ta obojętność boli najbardziej, i to ze ja bym chciała żeby było inaczej niż jest, i on o tym wie ale nic nie robi...najwidoczniej tego pragnie
ciągle mam w głowie ze tu dzidzia , 8 lat razem, a on nie wie czy kocha;//
dziękuje za pocieszenie, oby kiedyś było nam łatwiej:((
Musi być łatwiej ! Kurcze no musi musi musi ! Chyba do konca zycia nie bedziemy nieszczesliwe?
Tak wiem o czym mówisz...z taka roznica, ze Ty tą obojetność widzisz patrzac na niego, a ja tę obojętność widzę, patrząc codziennie na milczący telefon...ale musimy dać radę. Cieszyć się z małych rzeczy, dla naszych skarbków, ktore czują kiedy mamusia jest nieszczesliwa...
Dzięki life-is-life
... na "obniżenie temperatury" własnych uczuć i myśli w prywatnej korespondencji przyśle Ci link w którym możesz zobaczyć jego wystąpienie na jednym z przedstawień szkolnych. Ot tak sie pochwale
. Tobie cciszoo też ...
Cciszoo .... w życiu dziecka pojawiają się chwile, kiedy obrasta w piórka i odrywa sie od gniazdka powoli. To już u mnie nastąpił. Coraz więcej chwil w jego zyciu przed moim wyjazdem, to byly spotkania szkolne, koledzy, pierwsze miłostki ![]()
Niechętnie piszę o sobie, ale ex malżonka zrujnowała mój wieloletni dorobek, wiec jako nie mialem wyjścia i musialem tu przyjechać. To nasza wspólna decyzja - moja i mojego synka, jesteśmy wiec umówieni i w świadomi swoich decyzji codziennie wyrażamy swą miłość do siebie na Skype. Tylko do czerwca, i codziennie sobie powtarzam: wytrzymam .... wytrzymam ...
Jest u babci ... szczesliwy, bo tata opłacił mu gotówką wycieczkę, na którą w Polsce trzeba by było wziąć pożyczkę.
Mogłaś mnie skrytykować - to oczywiste, ale tu na forum nie opisałem jeszcze nigdy swojej historii ... długiej i smutnej ...
174 2011-11-29 00:07:57 Ostatnio edytowany przez cciszaa (2011-11-29 00:10:59)
The_devil bardzo chętnie obejrze. Wiesz, ja jestem jeszcze niedoswiadczoną mamusią. Zostane nią po raz pierwszy. Życie dziecka będzie pewnie dla mnie niemałym odkryciem, bo już sama co nieco pozapominałam.
A jeśli tylko masz ochote opowiedzieć Nam swoją historie ja bardzo chętnie wysłucham (wyczytam)...Choć przyznam szczerze, ze najbardziej fascynuje mnie fakt, jaka osobą musiala byc Twoja eksmałżonka, żeby zostawić syna...matki zostawiające swoje dzieci zawsze budziły we mnie odraze. To ona nosila go pod swoim sercem przez 9 miesięcy, ona rodziła...
Twój syn to ten w krawaciku w paski? I sweterku?
Nie opowiem o sobie na forum by nie dopuścic do kolejnego pozwania mnie. A w sprawach wychowania ... zawsze mogę coś podpowiedzieć
.... Mozna na mnie liczyć. Bede tu do zawsze ![]()
No ... generalnie wskazałem tylko na pomyłkę
I cieszę, sie, że zauważyłaś Devila cciszoo
Devil- mądry nie zauważy a głupi pomyśli,że tak musi być- omyłeczka jak to mówi siostra Basen:)
Life is life- to ja Cię moccno przytulam.Też tak miałam jak byłam w ciąży.Ale kładłam to karb burzy hormonów:)
Cciszaa- będzie dobrze,będzie lepiej- zobaczysz!!
the devil
"A w sprawach wychowania ... zawsze mogę coś podpowiedzieć .... Mozna na mnie liczyć. Bede tu do zawsze"- szewc bez butów...:)
niewiem jak ja dam rade przez to przejsc, na sama mysl ze mam wyjechac i wyjsc z domu plakalam wczoraj z 2godziny:((
rano jak wstalam, poszlam do kibelka, i on byl w ubikacji, poczekalam az wyjdzie, wyszedl zaczal sie wyciagac, ja wstalam, podeszlam bo stal w drzwiach do wc-ta i sie przytulilam, on sie oddtulil i mnie pocalowal w szyje...nie zaluje ze sie przytulilam, ale brakuje mi juz sil na to wszytsko:((
sobota i moj wyjazd zbliza sie coraz blizej, czas wyjechac, ja bym tu tak chciala zostac ale jak nawet nie uslyszlaam "zostan" to wiec po co ja tutaj;/// czuje sie taka niepotrzebna
niunka tylko jak kopie to jakos inaczej wtedy, ciesze sie ze bede ja miala i bedzie moim swiatem, oby byla zdrowa tylko, modle sie o to:(
life-is-life powiedział coś gdy go przytuliłaś...?
Ja dziś mam nie za dobry dzień. Tak mi brakuje jego głupiego dotyku...Dziś mija równy miesiąc odkąd się wyprowadziłam od niego...
Nadal nie pojmuje czemu tak akurat musi być...nadal nie pojmuje jak on tak umie...nie dociera to do mnie, ze go nie ma...wciaz mam w głowie złudne nadzieje, że będzie... Że to tylko głupia przerwa między Nami...odpoczynek...
Nic nie powiedzial, przytulil mnie tylko i pocalowal, ale czulam ze tulil a nie na odwal
Przytulak. Ja tez nie pojmuje jak tak mozna nagle sie zminic, i tak sie zachowywac. No nie pojete to dla mnie jest. Tak jakby sie nie znalo czlowieka z ktorym sie bylo:(
Miesiac czasu..czas czas leci, coraz blizej do porodu, dalej do zmiany czegos...czujesz ze Twoj byly przyjdzie czy myslisz ze dal sobie spokuj, ze juz nie przyjdzie.
W tym momencie Ci zazdroszcze, ze moglas go przytulić...chociaz to przytulenie musiało bolec, ta swiadomość sama w sobie, ze sie tego człowieka zostawia z jego własnej woli...
Przyznam Ci szczerze, że sama do końca nie wiem...z tego co ja go poznałam, wydaje mi się, że odezwie się, może nie prędko...ale odezwie... On nie zapomni,że ma dziecko, kiedy się dowiedział, doslownie obskoczył sąsiadów, obdzwonił znajomych, chcial dac nawet notke do radia, że zostanie tatusiem, kazdym znajomym ktorzy Nas odwiedzili radził, zeby zrobili sobie dzidziusia...wiec nawet jesli on będzie probowal zapomniec, ludzie mu nie dadzą...zawsze beda pytania o dzidzi...On jest obtoczony małymi niemowlakami, dajac przyklad jego własnej siostry(z Nami mieszkala i ze swoim partnerem), ktora ma 3 miesiecznego synka, jego dwoch kolegow ma dzieci ktore im sie urodziły niedawno, no i jego dwie kolezanki...i w zadnym z tych przypadkow facet nie zostawil swojej partnerki...ale moge sie ludzić, moze to na prawde egoistyczny potwór bez serca...chociaz wszyscy nasi wspolni znajomi mowia mi, ze jak dziecko sie urodzi to na pewno sie zainteresuje...
nie zaluje ze sie przytulilam, ale swiadomosc sama ze wjezdzam i on na to nic juz mnie niszczy od srodka, ze jak tak mozna???
co do twojego, to faktycznie obtoczony dzieciaczkami, ale kurde "jak sie dziecko urodzi to sie zainteresuje". a kto wynagrodzi tobie te dni bez niego i ta meczarnie??? kurde przecierz to bedzi emexyk znow zaufac komus, milosc miloscia ale zostawil cie w takim momencie zycia, wiec rodzi sie pytanie, kiedy nastepnym razem by to zrobil. Strach myslec. No strach;//
Wiem to, dlatego pewnie prędko mu tego nie wybacze... jesli już, to będę długo nabywała znów do niego zaufanie...tzn. na pewno jesli mielibysmy byc znow razem to na całkiem innych zasadach, tu sie rowniez przyznam do swojej winy, ja go traktowalam jak psa na łancuchu...nie mogl nigdzie wyjsc beze mnie, a jesli juz to zrobil np pojechal z kumplem do sklepu, to mial na to pol godziny, jesli sie spoznil awantura byla murowana...przyjechal pozniej z pracy bo po drodze spotkał kumpla, czy tez zasiedzial sie z kolega z pracy na silowni, awantura...z kazdego wyjscia musial sie spowiadac z dokladnoscią o ktorej wroci, gdzie będzie...nawet do glupiego garazu na ktory mialam widok z okna mial ustalone godziny...wiem teraz, że to było cholernie głupie z mojej strony...i pewnie to było przyczyna tego, ze w koncu wybuchł i az tak bardzo potrzeba mu teraz tej wolnosci...tylko nie zrozum źle, nie mialam tak często, bo w wiekszosci przypadków zabierał mnie wszędzie ze sobą,ale nie daj boze ja go w tym momencie nie usprawiedliwiam, to co zrobił i jak się zachował wobec mnie, to , ze go w tym momencie nie interesuje nawet dzidzi, nie jest latwe do wybaczenia...i na prawde nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek z Nim będę...chciałabym owszem...ale czy to sie uda? Czy on w ogole jeszcze o mnie mysli? Tęskni....
Wiem też, że na pewno ja nie mogę się odezwać, to on sumą sumarów mnie poniżył...tutaj daje przyklad chociazby sytuacji jak przyjechalam po meble...
Na prawde nie wiem jak będzie, ta bezradność i brak jakiejkolwiek nadziei, ta jego obojętność mnie dobija najbardziej. Ale życie nauczyło mnie jednego o facetach, im bardziej naciskasz tym wiekszy opór w zamian dostajesz, a im bardziej pokazujesz, ze masz ich przysłowiowo "gdzieś" tym bardziej oni naciskają. Wiec czekam, czekam, czekam...i planuje sobie male cele, oraz staram się cieszyć i korzystać z każdego dnia, by jakoś to wszystko przetrwać.
Wiem też, że Tobie też będzie bez niego ciężko...tak jak Ci juz wczesniej napisałam, dopiero kiedy tesknisz uswiadamiasz sobie jak bardzo Ci brakuje drugiej osoby...szybciej zapominasz złe rzeczy a dobre tkwią w pamięci..
kazdy z nas ma jakies wady, i teraz jak i ty tak i ja mamy czas na to aby myslec co sie robilo zle, ale nieraz sytuacje zmuszaja nas do takowych zachowan a nie innych, ja sie tez nie udprawiedliwiam, swieta nie jestem, moglo byc inaczej tak samo, ale jednak uwazam ze kocha sie nie za cos tylko tez pomimo wszytsko, jak sie tylko chce rozmawiac i dogadywac, isc na kompromisy to wszytsko ok jest, a np u nas tego zabraklo, facet moj jakos nigdy nie zaczynal rozmowy pierwszy, a jak ja zaczynalam to bylo ze znow chce gadac o tym samym itd. bo w sumie cagle b yy tez same problemy: jego silka, jego wlasne ja itd..ON I ON.
Teraz lece do tej Polski, ciesze sie niby, ale ni ewyobrazam sobie tego, wszyscy mowia ze pomoga ze dam rade, ale to we mnie w srodku musi byc poukladane wszytsko zebym sama wiedziala cz tak bedzie
staram tak samo jak i ty cieszyc sie jakos z tego wszystkiego tzn z niunieczki w srodku ale to tez trudne, bo jak pomysle ze zapyta kiedys, ze gdzie tata? albo czemu go nie ma? czemu inne dzieci maja tate i mame a ona nie? to az serce sciska, wiadomo jakie sa dziecki , mogo dowalac itd. ojjjjj
napisze ci na prywatna wiadomosc emaila do tej wrozki, tylko tak mi wyslala odpowiedz, a moja kolezanka wyslala tez i jej napisala, ze ona odpisze na pytanie, ale pozneij jak cos to drobna oplata ile tam sie chce to sie wplaca, ale odpowiedzi udziela przed wplata kasy na konto
jestem ciekawa jak dzis bedzie, jak sie on zachowa czy cos jak mnie zobaczy po tym przytuleniu.ale kurde jak sobie przypomne co mowil i zrobil to nie chce go nawet widziec..bo mi sie to w glowie nie miesci i wiem ze jakbym mu wybaczyla czy cos, to bym sie sama z soba klocila, ze znow dalam mu szanse a on i tak ja zmarnuje jak wiele poprzednich;//ahhhhhhhh.te mysluny
Ehh..wiesz moj tez taki był, nienawidził rozmawiać poważnie, owszem bywało, że sam z siebie zadawał mi pytania czy go kocham czy jestem z nim dla dziecka, czy chce z nim tworzyc wspolna przyszłość...ale w wiekszosci przypadkow, nie lubił rozmawiać...ale to chyba wiekszość facetów tak ma, oni jak ognia unikają powaznych rozmow...
Ja tez sie zastanawialam strasznie długo co będzie, jak córeczka spyta, a gdzie tatus..ale raczej do tego nie dopuszcze, chce zeby miała ojca...a mysle, ze jak On zobaczy malutką to nie pozwoli jej wychowac się bez ojca (On to typowy przykład męskiego ego, to co jego jest jego i nie daj boze innego faceta, typowy władca i głowa rodziny, moze to dlatego, ze jego ojciec zmarł jak miał 10 latek i to on jako najstarszy z rodzenstwa opiekował się mama siostra i malutkim braciszkiem)
Kurcze...ja na prawde pokładam nadzieje w Twoim facecie ! Wiem, ze nie mozna żyć nadzieją i nie powinnam Cię nią karmić, ale myśle, że on się do Ciebie odezwie jak będziesz w Polsce...
Dzięki za linka do wrozki ![]()
slodkiewinogrona ale wyprowadził się, bo mial juz inna? Czy wyprowadził, bo tak mu się zachciało?
A Ty kogoś przez ten czas znalazlas? Kiedy odchodził probowalas z nim rozmawiać? Zrozumiec? Odszedł jak byłas w ciąży czy jak juz urodzilas?
Wyprowadził się bo taki miał kaprys a po latach myślę, że nie chciał brać na siebie odpowiedzialności. Ja niestety wciąż jestem sama, pewnie dlatego, że nie chodzę i nie szukam, myślę że prawdziwa miłość jeszcze mnie znajdzie. ![]()
slodkiewinogrona i nie odzywał się? Nie chciał wrócić? Poznać dziecka? Stworzyć pełną rodzine? Ile to już czasu minęło?
Chciał, na jego chorych warunkach a miłość nie ma warunków. Ja byłam wtedy w 6 miesiącu ciąży dziś dziecko ma prawie 5 lat.
A interesuje się dzieckiem?
Ma sądownie przyznane wizyty, czasami je omija nieinformując mnie tak złośliwie o tym ale w większości przychodzi po dziecko.
Jejku...przeraziłam się myślą, ze też mnie może czekać taki los...
A Ty jak sobie poradziłas z całą sytuacją? Kochałaś go?
Mocno kochałam ;(
Po rozstaniu to był wielki dołek psychiczny i fizyczny, potrafiłam płakać u ginekologa.....
Dziś cieszę się, że nie jestem z tym narcyzem.
Czasami jest ciężko nawet bardzo ciężko, brak wsparcia, przytulenia i takie tam, mam gorsze i lepsze dni w życiu na pewno są spokojniejsze
Uczę się cieszyć z małych rzeczy i śmiać się na nowo.
Musisz być bardzo silną kobietą. Skoro mimo tego iż kochałaś go, nie wróciłaś do niego...na dodatek wiedząc, że masz z nim dziecko...Podziwiam.
A to sobie gojka102 pojechala po Devilu ![]()
Ot złośnica ....
![]()
slodkiewinogrona ile byłaś z ojcem dziecka zanim zaszłaś w ciąże?? jak wam się układało?? czemu piszesz ze narcyz/??
podziwiam ze miałaś tyle siły ze go odrzuciłaś jak chciał wrócić, pomimo ze kochałaś. teraz coś czujesz do niego jeszcze??