Ponoć jest tak, że jak kobiecie się związek rozpada zaczyna o siebie dbać, odchudzać się etc do momentu, aż nowego absztyfikanta nie pozna. Jak coś się urodzi, zaczyna brakować czasu, bo przecież mężczyzna musi mieć amku, koszulę wyprasowaną i tyłek podtarty. Zaczyna się zaniedbywać, bo chce by ten jej pozorny wybranek miał jak pączek w maśle. Panu to pasuje, bo ma jak u mamy i na panie lekkich obyczajów pieniędzy trwonić nie musi. Na dodatek jeszcze taką zostawi i pójdzie do tej gorszej, która będzie Go rozstawiać po kątach.
Podobne tematy
Toksyczny związek to związek, który niszczy drugą osobę.
Ponoć jest tak, że jak kobiecie się związek rozpada zaczyna o siebie dbać, odchudzać się etc do momentu, aż nowego absztyfikanta nie pozna. Jak coś się urodzi, zaczyna brakować czasu, bo przecież mężczyzna musi mieć amku, koszulę wyprasowaną i tyłek podtarty. Zaczyna się zaniedbywać, bo chce by ten jej pozorny wybranek miał jak pączek w maśle. Panu to pasuje, bo ma jak u mamy i na panie lekkich obyczajów pieniędzy trwonić nie musi. Na dodatek jeszcze taką zostawi i pójdzie do tej gorszej, która będzie Go rozstawiać po kątach.
Hmm same nas wychowałyście tak. Uważam że facet powinien o siebie dbać. Dzielić się z kobietą obowiązkami. Dziecko ? W jakim celu je spłodził, skoro woli wypady w męskim gronie, albo mecz w tv zamiast przewijania, mycia, wychowywania...
WomanOnTheMoon napisał/a:Ponoć jest tak, że jak kobiecie się związek rozpada zaczyna o siebie dbać, odchudzać się etc do momentu, aż nowego absztyfikanta nie pozna. Jak coś się urodzi, zaczyna brakować czasu, bo przecież mężczyzna musi mieć amku, koszulę wyprasowaną i tyłek podtarty. Zaczyna się zaniedbywać, bo chce by ten jej pozorny wybranek miał jak pączek w maśle. Panu to pasuje, bo ma jak u mamy i na panie lekkich obyczajów pieniędzy trwonić nie musi. Na dodatek jeszcze taką zostawi i pójdzie do tej gorszej, która będzie Go rozstawiać po kątach.
Hmm same nas wychowałyście tak. Uważam że facet powinien o siebie dbać. Dzielić się z kobietą obowiązkami. Dziecko ? W jakim celu je spłodził, skoro woli wypady w męskim gronie, albo mecz w tv zamiast przewijania, mycia, wychowywania...
Czyli to stricte nasza wina i tylko my możemy to zmienić?? A nie jest tak, że coraz więcej kobiet tak robi i mężczyźni się do tego zwyczajnie przyzwyczaili, ba wręcz tego wymagają??
To także, wynosicie to z domu też, patrząc na mamę. Wydaje mi się że możecie to zmienić, ale to czasochłonny proces ![]()
No właśnie wobec kobiet ciągle są jakieś wymagania jakieś nie wiadomo jakie role a facet to ma se meczo oglądać przy piwku a żona to jego służąca. Więc gdzie jest ta granica czy w ogole facet ją ma w wykorzystywaniu kobiety? Bo to nie fair że jednemu tylko jest dobrze a żona ma się z tego cieszyć.
A Wy to byście chciały, żeby facet tylko grube tysiące do domu przynosił :PP A podrapać go za uszkiem jak wróci z pracy to nie ma komu ![]()
No tak, ale praca to jedno, a dom to drugie. W domu też trzeba pomagać a nie uwalić się na kanapie i leżeć resztę dnia ![]()
Facet to typowy samiec nie zna umiaru. Teoretycznie powinien przynosić pieniądze do domu, spłodzić dzieci, uprawiać seks z żoną i czasem iść na wojnę. Nie musi gotować - bo to obowiązek kobiety. Sprzątać też nie musi, bo do tego też nas zaprogramowano. To, że nam pomaga, to chyba tylko jego dobra wola. Mecze ogląda - bo to namiastka walki, w której może uczestniczyć. Przynajmniej duchem. W końcu walczą o kawałek skóry. My tak naprawdę same nie wiemy czego od nich wymagać. moim skromnym zdaniem obowiązki powinny być podzielone po równo, aczkolwiek ja osobiście jak widzę jak coś robi facet i wiem, że będę musiała po nim poprawić, to wolę zrobić to sama. Będzie szybciej i dokładniej
Wiem, w tym momencie w jakimś stopniu ich zniechęcam w dalszej pomocy, ubliżam ich godności. Ponoć powinnyśmy pozwalać im robić jak najwięcej i duużo komplementować, wtedy będą bardziej chcieć. Jak już karcimy to też umiejętnie, w myśl zasady pochwała-skarcenie-pochwała....
Co do walenia z mostu to ostatnio się nie udało... Za tani chwyt
Mi ostatnio też facet powiedział na pierwszym spotkaniu, że bardzo mu się podobam, ale ja mam co do kwestii słów ograniczone zaufanie. Nie potrafię już łykać tych makaronów jak kiedyś.
Chyba tego my was przyzwyczailiśmy że potrzebujecie już bardziej wyszukanych "makaronów" ![]()
No właśnie a po cholere jakieś podziały. Ja sobie związek wyobrażam tak że każdy dobrą wole daje od siebie chcąc pomóc drugiej osobie a nie jedna ma tylko wyznaczone te zadanie druga inne i tyle. Więc co to za związek jak w sumie to osobne wszystko jest. Typu żona: gotowanie, pranie prasowanie zadowalać męża itp. a facet coś tam sie pobawi jak coś sie popsuje czy coś ciężkiego przenieść. Nie. Powinien pomagać w obiedzie w praniu prasowaniu żeby żona nie czuła sie samotna. Głupie takie jest rozdzielenie prac bo ludzi tez rozdziela. Żona nawet moze pomagać przy naprawianiu czegoś itp itd bo co szkodzi przecież są razem jednym ciałem a nie?
Chyba tego my was przyzwyczailiśmy że potrzebujecie już bardziej wyszukanych "makaronów" ![]()
Chyba tego my was przyzwyczailiśmy że potrzebujecie już bardziej wyszukanych "makaronów"
O tak
Skoro nas do tego przyzwyczailiście, to dalej się rozwijajcie i wymyślajcie coraz to nowsze metody na uwodzenie nas
A może znacie jakiś fajny nietuzinkowy sposób na uwodzenie kobiet?? Heh po tym, jak spotkałam się jakieś 3 tygodnie temu z gościem starszym ode mnie, który btw nie potrafił skorzystać z dobrodziejstw otoczenia i tak nieudolnie mnie uwodził, że chciało mi się śmiać, pragnę uzdrowić męski ród i przy okazji zrobić dobrze kobietom ![]()
Wybacz, nie jestem specjalistą w sprawach uwodzenia. Gdybym był, to pewnie już bym jakąś upolował ![]()
A czym były "dobrodziejstwa otoczenia"? Bo to mnie zastanawia.
A czym były "dobrodziejstwa otoczenia"? Bo to mnie zastanawia.
No wtedy był to las, jezioro itd... Generalnie coś, co ułatwia stworzenie klimatu i bałamucenie biednej owieczki ![]()
Wybacz, nie jestem specjalistą w sprawach uwodzenia. Gdybym był, to pewnie już bym jakąś upolował
No, a jak uwodzisz Kobiety?? Co robisz, żeby zechciały z Tobą gdzieś wyjść, bliżej Ciebie poznać itd??
doman napisał/a:Wybacz, nie jestem specjalistą w sprawach uwodzenia. Gdybym był, to pewnie już bym jakąś upolował
No, a jak uwodzisz Kobiety?? Co robisz, żeby zechciały z Tobą gdzieś wyjść, bliżej Ciebie poznać itd??
Właśnie problem w tym że ja jakoś nie uwodzę ? Nie wiem jak to się robi. Nie jestem w tych sprawach chociażby początkującym...
WomanOnTheMoon napisał/a:doman napisał/a:Wybacz, nie jestem specjalistą w sprawach uwodzenia. Gdybym był, to pewnie już bym jakąś upolował
No, a jak uwodzisz Kobiety?? Co robisz, żeby zechciały z Tobą gdzieś wyjść, bliżej Ciebie poznać itd??
Właśnie problem w tym że ja jakoś nie uwodzę ? Nie wiem jak to się robi. Nie jestem w tych sprawach chociażby początkującym...
Zaproś jakąś gdzieś, gdzie jest przytulnie, spokojnie, nie słychać pędu miasta... Urocza knajpka, żeby nastrój poczuć, albo spacer nocą po mieście, w koło jeziora... Tyle opcji jest ![]()
Sęk w tym po pierwsze że nie wiem jak zacząć, nie jestem typem podrywacza jakiegoś
. Po drugie to żyję w takiej wiosce że naprawdę tutaj w okolicy 20km nic się nie dzieje ![]()
Doman - wysłałam coś
Wszędzie się coś dzieje, a jak się nie dzieje, to sam rozpocznij działanie ![]()
Ooo ale nagle ucichło. I jak tam samotni Święta u was spędzaliście? Poprawiło to wasz humor jakoś czy niezbyt?
Święta, święta i po świętach jak to się mówi. Więcej zachodu niż to warte..
Sztuczna atmosfera, uśmiechy i życzliwość innych. Nie lubię świąt.
W ogóle witam, bo dopiero co tu wpadłam ![]()
No temat o samotności to jeszcze na dodatek mnie zbanowali więc się nie udzielałem. Doman też się nie odzywał, może posłuchał WomanOnTheMoon i poszedł na łowy ![]()
Jestem, jestem ! Witam Was. Nie odzywałem się, ponieważ cisza w tym temacie ![]()
No ok to moze rozruszam troche temat
No to moje pytanie brzmi: czego może oczekiwać kolega od koleżanki i na odwrot, przyjaciel od przyjaciółki i naodwot, i chłopak od dziewczyny i na odwrot? Chodzi mi o to gdzie są granice w tych relacjach co mozna a czego nie itp.
Granice są,ale zawsze cienkie.
A ja napiszę bardzo prosto - kolega od koleżanki nie może oczekiwać więcej niż od przyjaciółki. Od przyjaciółki nie może oczekiwać więcej niż od dziewczyny. Według mnie nie ma jakiś ustalonych z góry reguł, zasad, granic.. byleby trzymać się tej dobrego smaku.
Jak to czego ? Przecież wiadomo jakie są granice między kolegami, przyjaciółmi a ludźmi w związku. Jak rozmawiasz z kolegą, przyjacielem a jak z chłopakiem ? Wiadomo między Tobą a kolegą czy przyjacielem nie ma sfery intymnej jak między Tobą a chłopakiem... Chyba to jest najważniejsza różnica.
No ale na dzisiejsze czasy ta granica istnieje w ogóle? Można kogoś nazwać przyjacielem i wymagać no nie wiem całowania sie z nim? Głupie pytanie ale ja sie spotkałam z taką sytuacją że mimo ze sie nie jest w związku wymagania są takie jak własnie napisałam
Można kogoś nazwać przyjacielem i wymagać no nie wiem całowania sie z nim?
nie, nie można...ale coraz bardziej trendy staje się relacja "friends with benefits"...miłosna ruletka, która rzadko się kończy dobrze..
Ale tutaj rozmowa nie na temat się wywiązała... ![]()
Koleżanek się nie przytula i nie dotyka.
Przyjaciółek się nie przytula i nie dotyka, jeżeli nie ma potrzeby (np. jak płacze z jakiegoś powodu i jesteśmy blisko, to wtedy można).
Dziewczynę się przytula i dotyka, nawet gdy jest wściekła i ma focha, a jak odpycha, to trzeba odczekać i znowu spróbować.
No jak nie na temat jak na temat. Właśnie też można sie przez to czuć samotnym bo istnieją relacje których nie da sie ominąć i dac na wyższy poziom. Ale własnie na te czasy to jest troche chore bo te granice nie wiem czy zauważacie znikają a potem ludzie marudzą że tu jedno zdradza drugiego ten sie całuje a nie powinien itp itd
Kwestia osobowości. Nie będziesz kogoś pilnowała żeby coś robił a czegoś nie. Robisz jak Ty uważasz, każdy ma swoją rację. Fakt, coraz gorsze są przypadki, ale nie spotkałem się z sytuacjami gdy przyjaciele się całowali. Pozdrawiam.
555 2011-12-28 17:59:48 Ostatnio edytowany przez semiramida (2011-12-28 18:01:22)
nie spotkałem się z sytuacjami gdy przyjaciele się całowali
w tych czasach przyjaciele się nie całują...przyjaciele po prostu chodzą z sobą do łóżka na precyzyjnie ustalonych zasadach...dla nich granice są zupełnie inne niż dla tych, którzy wierzą w romantyczna miłość...
A to nie do końca tak jest. Austerlitz pisze, że koleżanek się nie przytula i nie dotyka. Ja też tak myślałem ale ostatnio "moja była" mi uświadomiła, że to tak nie jest. I wg niej te wszystkie zbliżenia cielesne, które były między nami to nie były żadne znaki, że będziemy/jesteśmy ze sobą.
Więc sztywno określonych zasad/granic nie ma, czyż nie?
558 2011-12-28 19:37:16 Ostatnio edytowany przez Suahili (2011-12-28 19:43:31)
Wg mnie są
Jak sobie dwie osoby powiedzą "tylko sex i nic więcej" no to luz. Ale jak nikt nikomu takich rzeczy nie mówi i potem dochodzi do jakichś cielesnych zbliżeń to wg mnie jedna ze stron ma prawo sobie pomyśleć, że coś z tego będzie.
No tak,ale to już nie jest koleżeństwo czy przyjaźń w pełni tego słowa znaczeniu..
Nie wiem ... ja tam Was kobiet to nigdy nie zrozumiem ![]()
Ale czemu od razu tak do tego podchodzić? Przecież tu akurat nie ma znaczenia czy to kobiety czy mężczyźni.
W ogóle trzeba zacząć od tego,że rzadko spotyka się mężczyznę i kobietę na typowo czystym stosunku przyjaciel- przyjaciółka. Nie mówię nigdy,ale rzadko. Oprócz tego, tak jak mówiłam, jak można nazwać kogoś z kim się sypia tylko koleżanką? To raczej nie to samo znaczenie, prawda?
No to jak nazwać kobietę z którą się sypia?
Świat przewrócił się do góry nogami...
"Kobieta z którą sypiam", póki nie jest to kobieta z którą jesteś. Tyle.
Ano, poprzewracało się.
Gdzie te normalne kobiety. Te, które szanują siebie, mają na tyle oleju w głowie żeby zobaczyć zwykłych facetów z ogromnym serduszkiem. Gdzie ci faceci którzy mają na tyle oleju w głowie żeby nie zaliczać wszystkiego co się rusza. Źle się dzieje...
Gdzie ci faceci? No jak to gdzie? TUTAJ ![]()
Mówiłam mówiłam to własnie chciałam pokazać że wszystko już się poprzewracało a jak ktoś chce coś normalnego to nie wiem czy to w ogole znajdzie. Czemu wszystko się sprowadza do łóżka co? Kurna ludzie serio tylko to widzą swoimi głupimi głowami czy jak?
"Źle się dzieje w państwie duńskim". doman . Takich kobiet jest mnóstwo ! Nie mogę wypowiadać się za bardzo o płci przeciwnej, bo osobiście nie trafiłam jeszcze na takiego "faceta z ogromnym serduszkiem". I nie dlatego,że nie chciałam trafić.
Wracając- szukajcie a znajdziecie. W autobusie, na ulicy, czasem w klubie czy nawet w kolejce do kasy (!) można spotkać kogoś "normalnego". Jak się żyje w czasach, gdzie liczy się tylko fajna dupa i dobre 'D' to nie dziwota,że przestaje zauważać się pozostałe, wartościowe kobiety. Sami się czasem zastanówcie na co patrzycie na ulicy.
Ja ogólnie nie mam czasu patrzeć na innych bo jadę z pracy do domu prosto więc nie ma szans żadnych. Prawda, kobiety i mężczyźni strasznie wymagający się stali. Ktoś ma jakieś odstępstwo od narzucanego nam ideału to już nie jest fajny.
Tak jest. Aczkolwiek, należy też pamiętać by nie wrzucać wszystkich do jednego wora.
Zazwyczaj są 2 wory: te osoby które nas interesują i te,które nie. Proste o jakże smutne.
Hmm...chodziło mi raczej o wór pt. "ludzie są wymagający". Chyba nie dla wszystkich liczy się jedno. Nie wszyscy są materialistami, zapatrzonymi w siebie i promowane trendy ludźmi. Myślę,że dużo osób ma jeszcze swoje wartości i swój rozum. Więc nie wszyscy powinni być spakowani do jednego wora. O to mi dokładnie chodziło.
Nieważne .... ja to się z Tobą zgadzam. Ja też widzę takich ludzi co tylko wszystko do łóżka sprowadzają. A ja nie tak dawno temu poznałem dosłownie najcudowniejszą kobietę swojego życia. Nie była to żadna kobieta stylu "dobra dżaga" tylko najzupełniej normalna w świecie dziewczyna ale właśnie w tej normalności była dla mnie wyjątkowa. Nigdy w życiu z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało jak z nią. Podczas pierwszego spotkania czułem się jakbym znał ją z kilka lat. Nigdy nikt nie zrobił na mnie takiego wrażenia swoją osobowością jak właśnie ona. I tak na prawdę dopiero ona pokazała mi co to znaczy "być szczęśliwym". Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłem. Szkoda, że to się skończyło po 2 miesiącach
i z Anioła zmieniła się w Diabła. A wszystko runęło w momencie jak powiedziałem jej co do niej czuję. I często się zastanawiałem czy warto wyznać komuś uczucie. Dziś już wiem. Dziś już wiem, że nie warto ![]()
Nieważne .... ja to się z Tobą zgadzam. Ja też widzę takich ludzi co tylko wszystko do łóżka sprowadzają. A ja nie tak dawno temu poznałem dosłownie najcudowniejszą kobietę swojego życia. Nie była to żadna kobieta stylu "dobra dżaga" tylko najzupełniej normalna w świecie dziewczyna ale właśnie w tej normalności była dla mnie wyjątkowa. Nigdy w życiu z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało jak z nią. Podczas pierwszego spotkania czułem się jakbym znał ją z kilka lat. Nigdy nikt nie zrobił na mnie takiego wrażenia swoją osobowością jak właśnie ona. I tak na prawdę dopiero ona pokazała mi co to znaczy "być szczęśliwym". Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłem. Szkoda, że to się skończyło po 2 miesiącach
i z Anioła zmieniła się w Diabła. A wszystko runęło w momencie jak powiedziałem jej co do niej czuję. I często się zastanawiałem czy warto wyznać komuś uczucie. Dziś już wiem. Dziś już wiem, że nie warto
Każdy lubi być zdobywany. Może za szybko wyjawiłeś uczucia. Wtedy to odstrasza... Bo ktoś nie jest pewny i nagle takie bum od Ciebie. A co Ona przeżywała, jak Ciebie postrzegała, chciała coś czy tylko Ty?
Co robiła? Hymm, sama jako pierwsza zaczynała się do mnie zbliżać (chodzi mi o taki kontakt fizyczny), ona jako pierwsza mnie złapała za rękę, ona jako pierwsza mnie pocałowała. Rozmawialiśmy codziennie na gg po klika godzin, codziennie rozmawialiśmy przez telefon, co jakieś 2-3 dni się spotykaliśmy, kokietowała mnie, pytała się czy ona mi się podoba i czy jest w moim typie, były te spotkania, pocałunki, kilka wspólnych nocy, spacerki trzymając się za rączkę i jak się całowaliśmy i była nagła jakaś 4-5 sekundowa pauza i patrzyliśmy sobie w oczy to miała w nich takie "coś", że aż mi się kolana uginały i w gardle się robiło sucho. I wszystko to aż do momentu wyznania uczucia. I po tym wszystkim co napisałem, po 2 miesiącach takiej znajomości, stwierdziłem, że to w końcu najwyższy moment, żeby jej to powiedzieć. Tym bardziej, że sama mnie prosiła, żebym powiedział jej co do niej czuję. I myślałem, że wystarczy tylko to powiedzieć i będzie pięknie. Ale się pomyliłem
Powiedziała mi, że nie możemy się spotykać bo to źle na mnie wpływa i nie widzieliśmy się przez kolejny miesiąc a potem mi powiedziała, że ona już kogoś ma. Oczywiście mi powiedziała (jak powiedziałem jej co czuję), że nie jest gotowa na związek ale miesiąc później już była
..... to boli.
Co robiła? Hymm, sama jako pierwsza zaczynała się do mnie zbliżać (chodzi mi o taki kontakt fizyczny), ona jako pierwsza mnie złapała za rękę, ona jako pierwsza mnie pocałowała. Rozmawialiśmy codziennie na gg po klika godzin, codziennie rozmawialiśmy przez telefon, co jakieś 2-3 dni się spotykaliśmy, kokietowała mnie, pytała się czy ona mi się podoba i czy jest w moim typie, były te spotkania, pocałunki, kilka wspólnych nocy, spacerki trzymając się za rączkę i jak się całowaliśmy i była nagła jakaś 4-5 sekundowa pauza i patrzyliśmy sobie w oczy to miała w nich takie "coś", że aż mi się kolana uginały i w gardle się robiło sucho. I wszystko to aż do momentu wyznania uczucia. I po tym wszystkim co napisałem, po 2 miesiącach takiej znajomości, stwierdziłem, że to w końcu najwyższy moment, żeby jej to powiedzieć. Tym bardziej, że sama mnie prosiła, żebym powiedział jej co do niej czuję. I myślałem, że wystarczy tylko to powiedzieć i będzie pięknie. Ale się pomyliłem
Powiedziała mi, że nie możemy się spotykać bo to źle na mnie wpływa i nie widzieliśmy się przez kolejny miesiąc a potem mi powiedziała, że ona już kogoś ma. Oczywiście mi powiedziała (jak powiedziałem jej co czuję), że nie jest gotowa na związek ale miesiąc później już była
..... to boli.
spałeś z nią i ona sie przestraszyła tą twoją wypowiedzią?!
:/
Co robiła? Hymm, sama jako pierwsza zaczynała się do mnie zbliżać (chodzi mi o taki kontakt fizyczny), ona jako pierwsza mnie złapała za rękę, ona jako pierwsza mnie pocałowała. Rozmawialiśmy codziennie na gg po klika godzin, codziennie rozmawialiśmy przez telefon, co jakieś 2-3 dni się spotykaliśmy, kokietowała mnie, pytała się czy ona mi się podoba i czy jest w moim typie, były te spotkania, pocałunki, kilka wspólnych nocy, spacerki trzymając się za rączkę i jak się całowaliśmy i była nagła jakaś 4-5 sekundowa pauza i patrzyliśmy sobie w oczy to miała w nich takie "coś", że aż mi się kolana uginały i w gardle się robiło sucho. I wszystko to aż do momentu wyznania uczucia. I po tym wszystkim co napisałem, po 2 miesiącach takiej znajomości, stwierdziłem, że to w końcu najwyższy moment, żeby jej to powiedzieć. Tym bardziej, że sama mnie prosiła, żebym powiedział jej co do niej czuję. I myślałem, że wystarczy tylko to powiedzieć i będzie pięknie. Ale się pomyliłem
Powiedziała mi, że nie możemy się spotykać bo to źle na mnie wpływa i nie widzieliśmy się przez kolejny miesiąc a potem mi powiedziała, że ona już kogoś ma. Oczywiście mi powiedziała (jak powiedziałem jej co czuję), że nie jest gotowa na związek ale miesiąc później już była
..... to boli.
Uważała, że nie dojrzałeś by być z nią. Po prostu uwiodła z lekkością i uśmiechem. Gdy wyjawiłeś uczucia - uznała że już za daleko i się odsunęła. Prawdopodobnie miała kogoś i ma obecnie. Dlatego by nie urazić mówiła, że nie gotowa na związek, ale tylko z Tobą. Ciesz się, że poznałeś kobietę, która była dla Ciebie ważna i poznałeś czym uczucie. Jej nie ma i nie będzie, ale poznasz inne.
Nie wiem czy się przestraszyła. Ona chyba po prostu to miała w d****. Mam do niej pretensje, ze zrobiła mi ogromne nadzieje. Same chyba przyznacie, że miałem podstawy do tego aby sądzić, że ta znajomość zapowiada się poważnie. Ale akurat tego gościa poznała po mnie. Tego jestem pewien. Gdy nasza znajomość rozkwitała to jego jeszcze nie znała.
579 2011-12-28 22:52:31 Ostatnio edytowany przez LuckyChucky (2011-12-28 22:53:23)
No jak to czytam to i owszem- miała podstawy a co więcej- sama je budowała.
Nie wiem co powiedzieć, bo rzadko coś takiego się słyszy. Może po prostu nie była dojrzała emocjonalnie..w końcu jak można iść z kimś do łóżka a później stwierdzić,że to za szybko i nie jest się gotowym na związek? ;/ Bzdura jakaś.
Wg mnie są
Jak sobie dwie osoby powiedzą "tylko sex i nic więcej" no to luz. Ale jak nikt nikomu takich rzeczy nie mówi i potem dochodzi do jakichś cielesnych zbliżeń to wg mnie jedna ze stron ma prawo sobie pomyśleć, że coś z tego będzie.
Weź pod uwagę to, iż nigdy nie jest tak, że obie strony traktują seks jako czysty seks. Prędzej czy później jedna się zadurzy, z reguły ta bardziej wrażliwa.
No a czyż nie piękniej by było jakby obydwie strony się zadurzyły? Sex z miłości jest o wieeeeeeele lepszy niż taki bez. Sam się o tym przekonałem.
Weź pod uwagę to, iż nigdy nie jest tak, że obie strony traktują seks jako czysty seks. Prędzej czy później jedna się zadurzy, z reguły ta bardziej wrażliwa.
ale wtedy pretensje może mieć tylko do siebie...jeśli nie potrafi się mieć dystansu do takich spraw, lepiej nie wchodzić w takie układy...
Suahili, czytałam Twój pierwszy wątek i mam wrażenie, że sam sobie jesteś trochę winny...dziewczyna, która szybko wskakuje do łóżka facetowi, nie robi tego z miłości, co najwyżej z fizycznego pożądania albo z czystej ochoty na seks...dziewczyna, która nie wierzy w seks bez miłości poczeka na deklaracje, jakiekolwiek wyznanie, a z Twojej strony żadne słowa nie padły, dopiero na końcu..
czy warto wyznawać uczucia? warto, ale w odpowiednim czasie...inaczej nie dziw się, że Cie ktoś może wykorzystać
no ale myślałem, że to wszystko prowadzi w dobrą stronę do związku bo ja od spotkania do spotkania wkręcałem się w tą znajomość co raz bardziej
Ty się wkręcałeś, ona nie...ja nie twierdzę, że zaczynając od seksu nie ma co liczyć na związek, bo można, tylko że ryzyko, że się zaangażujemy emocjonalnie, a potem dostaniemy wielkiego kopa, jest o wiele większe...wiec następnym razem zastanów się czy warto
1. Suahili - ona się przekonała, że Ty nie potrafisz mieć swojego JA w Waszym związku. To co ona chciała - dostawała. Nie potrafiłeś tupnąć nogą i podejmować przy niej własnych decyzji, pokazać, że nie jesteś ciapkiem. Nie byłeś SOBĄ.
Skąd ja to wiem? Z własnego doświadczenia. Pierwsze koty za płoty są takie, że jedno mniej doświadczone trafia na drugie bardziej doświadczone i bardziej ostrożne. To mniej doświadczone kieruje się własnym egoizmem, czyli spełnia wszystko czego pragnie druga strona, ale w jasnym i określonym celu - żeby posiąść na własność. A gdy już uważa, że ma w garści, to dopiero zacznie być prawdziwym sobą ze swoimi wymaganiami, ze swoim prawdziwym charakterm, który był maskowany do tej pory. Druga strona, ta doświadczona, nie chce kogoś za maską, którą zrzuci, gdy się sama zaangażuje zbyt mocno. Druga strona chce znać tą pierwszą taką, jaka jest na prawdę.
2. Jak kobieta zaczyna pytać, co do niej czujesz, oznacz to tyle, że nie jest Ciebie pewna! Ma wątpliwości i jeżeli szybko nie rozwiejesz ich, to nic z tego nie będzie dalej.
3. My faceci często mamy za duże wymagania, dlatego robimy "odsiew" i zwracamy uwagę tylko na kobiety mieszczące się w ramach naszego gustu. A wiecie co? Zróbcie sobie eksperyment i zacznijcie rozmawiać z takimi, które nie budzą w Was większego zainteresowania ze strony fizycznej, które nie są w tak zwanym "naszym typie". Nazywamy je często takimi szarymi myszkami, mówimy - jest okay ale nie dla mnie. Myślicie, że się nie da zakochać w takiej? Jak śmiejecie się z tego co napisałem, to znaczy że nigdy czegoś takiego nie przeżyliście. ![]()