niunia77 napisał/a:Pytam o Twoja definicje, poniewaz mam pare znajomych (aktualnie sa malzenstwem) i oni szczyca sie tym ze byli dla siebie pierwszymi. Pierwszymi pod wzgledem stosunku dopochwowego. Ale zadne z nich nie podkreslilo ze wczesniej uprawiali z innymi partnerami petting. Wedlug mnie petting tez jest stosunkiem. Skupmy sie na niej. Chcialabym poznac Twoje zdanie, czy uwazalbys ja za dziewice? Dodam szczegol, ze chlopak doprowadzil ja do orgazmu reka, ale nie poprzez penetracje pochwy tylko stymulacje lechtaczki. Dziewica czy nie?
Nie zastanawiałem się nad tym dokładniej, ale skoro wygląda to tak, jak opisałaś to trudno by taką nazwać dziewicą... w sumie nie wiem... ale sama świadomość że ktoś wcześniej dotykał Twoją/Twojego partnera/rkę nie napawa dobrym samopoczuciem - przynajmniej kogoś bez przeszłości seksualnej.
Ale kogoś, kto uprawiał stosunek oralny/analny to już na pewno nie nazwałbym dziewicą.
Odpowiadając na Twoje pytanie bardziej na myśli miałem to, że każdy seks jest utratą dziewictwa/prawictwa nie zależnie od powodu. Czy to z tzw. miłości, czy po prostu z chcicy. Nawet zgwałcona kobieta już nie jest dziewicą - choć w tym przypadku zupełnie inaczej się na to patrzy.
niunia77 napisał/a:Kurde nie moge pojac ze to co masz najcenniejsze chcesz zostawic w agencji towarzyskiej...
Nie no... ja też czasem sobie pożartuję(nawet w głupi sposób), ale to już przesada!
A niby co w tym jest takiego najcenniejszego?? No, co?
To, że człowiek traci najlepsze lata życia(jakby nie patrzeć, młodość) na seks?? Czy też to, że ja już spotka na swojej drodze nie-dziewicę to te prawictwo się na nim zemści w okropny sposób sprawiając że będzie cierpiał do nawet końca życia?
A może też to, że nie jedna kobieta podziękuje mu za znajomość po tym jak się dowie że mając już >24 lat a do tej pory ma to "najcenniejsze"? Czy też może to, że dzięki temu, co najcenniejsze, zainteresuje się nim tylko kobieta, dla której seks może wcale nie istnieć(z wyjątkiem prokreacji)?
Nic innego w tym już nie widzę. A że to, że żadna wcześniej "kobieta mnie nie miała"? Heh, to już dla kobiet(z mikrymi wyjątkami) nie ma żadnego znaczenia... a wręcz wolą doświadczonych, których "nie muszą uczyć ani prowadzić za rączkę"(zdanie wielu kobiet). No bo skoro facet ma już X lat a wciąż jest prawiczkiem to "coś z nim musi być nie tak. No bo jak zdrowy człowiek przez tyle lat może się wyrzekać takiej przyjemności oraz naturalnej potrzeby każdego człowieka jaką jest seks?"(kolejne zdanie kobiet)
Albo po co tracić tyle lat życia i czekać z tym na kogoś, skoro nie rzadko kończy się to tak:
http://www.netkobiety.pl/t42588.html ?
I to zarówno jak i sam temat założony przez autora, jak i odpowiedzi(Gdzie co każda odpowiedź dalej, tym większe szambo).
A takich tematów jest bardzo dużo, wręcz od groma!
Nie tylko w mediach się lansuje seks... Również zwykłe osoby na forach piszą że seks jest cudowny i że nie wyobrażają sobie bez niego życia, a ten kto zaczął dopiero po 30-40 roku życia, niech żałuje, bo najlepszy jest w młodości. Pewnie coś w tym niestety jest.... Mało kto żałuje że zaczął zbyt wcześnie, za to chyba każdy żałuje, że zaczął późno.
Zatem dla mnie to już ostatecznie najwyższy czas... w sumie i tak jestem sporo lat w plecy w jakichkolwiek fizycznych kontaktach z płcią przeciwną. Sam się podziwiam i nie mogę zrozumieć jakim cudem zdołałem wytrzymać do 26 roku życia... ale wiem jedno - żałuję tego! Tak więc nie ma co... trzeba robić to, co mam zamiar zrobić. I tyle w temacie. Bo później, z biegiem lat już będzie coraz gorzej.
I potem w razie czego nie będę musiał nawet myśleć o tym, do czego próbuje się uciec [były] chłopak autorki tematu.