Nocturno19 napisał/a:Witajcie drogie Panie!
Mam dla was bardzo ale to bardzo smutną wiadomość. Jestem facetem więc radzę wam dla waszego dobra posłuchać rady osoby ,,z drugiej strony''. Nadto od 3 lat miałem profil psychologiczno pedagogiczny z biologią rozszerzoną. Myślę, że przyda wam się moja opinia.
Gdzie miałeś ten profil? W liceum?
Jesteś pewien, że to opinia potrzebna kobietom?
Nocturno19 napisał/a:Gdy oddajecie się facetowi
Samo używanie takiego słownictwa świadczy, że nie bardzo wiesz, co się dzieje. Dwoje ludzi godzi się na seks, czasem więcej niż dwoje. Nie ma tu jakiegoś oddania się. Oddać można młodszemu bratu dobre buty, gdy się z nich wyrosło, można oddać płaszcz potrzebującemu. Stosowanie słów "oddać się" dla opisania seksu skutkuje natomiast głupią sugestią, jakoby kobiety się (z litości?) czegoś na rzecz mężczyzny pozbywały. Średniowiecze jakieś.
Nocturno19 napisał/a:szybciej niż przed ślubem możecie być pewne, że on was zostawi bądź zdradzi a wasz związek upadnie. Wiele z was miało nawet 3 partnerów seksualnych..Ale zawsze się to rozlatywało. Dlaczego?
Zgadywałbym, że partnerzy byli po profilu psychologiczno-pedagogicznym z rozszerzoną biologią.
Niektórzy z nas, bo wiem, że nie wszyscy, mogą decydować o swoim życiu, a nie tylko poddawać się prostym mechanizmom. To znaczy po pierwsze, że wcale nie jesteśmy jako ludzie zdeterminowani do zdrady, szukania innych partnerów, wyboru tylko tych kobiet, które grają niedostępne etc. Po drugie znaczy to, że możemy wybrać zmianę partnera bądź partnerki i nie musimy kierować się abstrakcyjną zasadą stałości.
Tak więc rozlatywanie nie musi być tożsame z jakimś popełnionym błędem, zwłaszcza błędem polegającym na niegraniu niedostępnej, bo niby:
Nocturno19 napisał/a:Mężczyzna musi się namęczyć by was zdobyć. Tylko osoba zdobyta z wysiłkiem jest dla faceta kimś z kim chce być już zawsze.
To jest zasadnicza bzdura. Po prostu nieprawda. Okłamałeś w tym miejscu kobiety i należy mieć nadzieję, że Twoich słów nie wzięły poważnie.
Istnieją pewne mechanizmy, istotnie łatwiej lekceważy się to, co przychodzi nam bez trudu (por. "Na zdrowie" Kochanowskiego, nie rzuciłeś tu żadną nowością). Ale po to miewamy rozum, by nad sobą zapanować. Mężczyźni nie są (przynajmniej niektórzy nie są) zwierzętami, które gonią, póki ktoś ucieka, a gdy przestaje (to jest zdechnie czy nogi rozłoży), tracą wszelkie zainteresowanie. Obrażasz kobiety i obrażasz mężczyzn.
Kolejne zaś wspomnienie o "oddawaniu się" brzmi już seksistowsko.
Nocturno19 napisał/a:Nie ma więc już w seksie waszym nic ,,niezwykłego''. Mówiąc brutalnie seks wam spowszedniał.
Bzdura. 
Tak to jest uczyć się o seksie z licealnych podręczników. To, czy seks powszednieje po drugim partnerze, nie powszednieje po setnym, a może nie interesuje nigdy, jest sprawą zupełnie indywidualną i na pewno w powyższym opisie nie ma nawet ziarna prawdy. Seks nie jest banalną analogią wbijania młotkiem gwoździa - może wbijanie trzecim młotkiem traci już posmak nowości. Seks to (przynajmniej dla tych mężczyzn, którzy nie są zwierzętami o jakich się naczytałeś) niesamowite zjawisko, piękna forma kontaktu między ludźmi. A poznawanie także od tej strony wspaniałych kobiet nie ma w sobie nic ze spowszednienia, niezależnie od ich ilości.
Nocturno19 napisał/a:Jeśli chcecie zatrzymać faceta przy sobie moje drogie, najlepiej trzymać seksualność na dystans. Aż do ślubu. To też mały test dla niego i dla waszej wspólnej wierności.
Ja zaś powiem paniom inaczej - jeśli chcecie zwierzęcia, to weźcie kota ze schroniska, a nie takiego mężczyznę, o jakim pisze Nocturno19. Z człowiekiem, którym rządzą tak prymitywne instynkty z pewnością większość szczęścia nie zazna.
Nocturno19 napisał/a:Aha, do wszystkich młodych dziewczyn:
Nie słuchajcie osób, które miały ,,tylko'' 2-3 partnerów i mówią że jest ok, a poniżają te które są odważne i do ślubu czekają. One straciły to co miały najcenniejsze a teraz was chcą ściągnąć na ten poziom by nie czuć się osamotnione i mówiąc brutalnie podle. Żyjcie w zgodzie z religią własną, z własnym poczuciem wartości i w czystości--> przysięgam wam że się wam to opłaci!
Już wspomniano, że dziewictwo nie jest najważniejsze. Nie jest nawet ważne. Nie ma znaczenia. Próbujesz tu chyba udawać jakąś głębię, to całe czekanie do ślubu i religijność. Człowiek głęboki jednak szuka w kobiecie czegoś więcej niż nieodwiedzanej pochwy. Liczy się osobowość, emocjonalna bliskość, zrozumienie, akceptacja, wspólne zajęcia. A nie to, czy miała w pochwie penisa.
I dalej - własna religia czy własny światopogląd kobiet i mężczyzn nie musi być podobny temu, co tu proponujesz.
Nocturno19 napisał/a:JA, 20 LETNI FACET WAM TO OBIECUJĘ. Mam dziewczynę od 2 lat, rok wcześniej się przyjaźniliśmy ,nie uprawiamy seksu i czekamy do ślubu. I nasz związek kwitnie!
Dobrze. 2 lata to malutko. Daj znać po 7, po 20 i po 50 latach. Na razie o seksie nie masz co pisać, choć możesz opisywać uroki abstynencji.
Nocturno19 napisał/a:Chcemy być dla siebie nawzajem darem a nie zabawką czy ,,przygodą''.
Moje drogie nie chcecie być ,,tą jedyną'' waszego faceta?
Bądźcie darem. Ale nie okłamujcie ludzi, że dar z penisa to wszystko, co kobieta może w życiu otrzymać. A rozmawiacie ze sobą? Przed ślubem? A pozwalasz jej mieć przyjaciółki? Głębia jej duszy jest dla każdego, wystarczy Ci dar z pochwy?
Nocturno19 napisał/a:(P.S. każdy normalny facet w rozmowach z kumplami, nawet gdy chwali się ile zaliczył dziewczyn, ZAWSZE! mówi, że za żonę chce mieć dziewicę. Nie łudźcie się więc moje drogie Panie..)
A jeśli facet tak nie mówi, to Ty, jako wielki Trybunał, oceniasz, że nie jest normalny, czy tak?
Otóż facet, który miałby wiele partnerek, a chciałby dziewicy, to hipokryta. Taki, który jeszcze chwaliłby się ilością, to hipokryta i cham. Taki, który wymaga dziewictwa od kobiety najpewniej jest zafiksowany religijnie, bo nie ma cienia racjonalizmu w takim przywiązaniu do (czasem nieobecnej) błony dziewiczej.
Normalny facet ceni kobietę, a nie banalny pojedynczy fakt jej życia. Normalny facet ma też głowę nie tylko od tego, by mu uszy na ziemię nie spadły - normalny mężczyzna myśli i decyduje. Wybiera, panuje nad sobą, rozmawia z partnerką, chce jej dobra i stara się jej dać coś więcej niż brak seksualnego doświadczenia.
---
Nie oddaje się komuś ciała - oddaje się nerkę na przeszczep. Miało się i traci się, żeby miał ktoś. Na tym polega dar. Podarować można także bliskość, przyjemność. Jeśli kobiecie w roku 2005 dałem przyjemność, bliskość, to zupełnie mi nie ubyło niczego i nie zabieram nic innej partnerce - tej z roku 2011. Nerkę oddasz jednej - nie oddasz drugiej. Jeśli zaś uprawiasz seks z jedną, druga na tym niczego nie straci.
Jedyne, co zniknie, to niedoświadczenie i formalny fakt "jesteś pierwsza". Nie będzie tego faktu i co?
Nie być pierwszym i gniewać się o to? Oceniać na tej podstawie kobietę? To kompleks nad kompleksami, nadaje się do leczenia klinicznego.
Kobiety się nie posiada a ciała się nie oddaje. Zmień słownictwo na adekwatne, a przestaniesz sam siebie okłamywać. Ludzie robią coś razem, jak mogą grać w piłkę czy się wzajemnie czesać. Więcej bliskości, więcej intymności - więc i staranniejszy wybór partnera czy partnerów niż do piłki. Gdy jeszcze seks nie ma być tylko przyjemnością ciała - wybór jeszcze staranniejszy, by się nie skończył cierpieniem. To metoda znacznie lepsza od braku doświadczenia, ogólnej niewiedzy i rozczarowania po ślubie. A seksistowskie przekonanie, że jedna czy druga płeć nie jest w seksie świadoma, albo też jedna płeć daje, a druga bierze, daruj sobie i nie rozpowszechniaj go publicznie.