Mussuka napisał/a:Kriss napisał/a:Cały szkopuł w pewności siebie - nie mylić z zarozumialstwem. Trzeba mieć świadomość własnych atututów, poczucie humoru i dystans do samej siebie.
Problem czy bierzesz co dają czy przebierasz jak w ulęgałkach. Ja przebierać wolę. Wolałam.
Ale, wybacz, pisalo juz tu kilka takich sztuk, co z przeproszeniem, jednego zdania bez "blendu" sklecic nie umieja, ale swa nieziemska figure i niebianskie oblicze na kazdym zakrecie podkreslaja. I niestety na tym sie ta special offer konczy.
Wtedy to dla mnie nie jest pewnosc tego co sie ma do zaoferowania tylko wykladanie zgrabnego tylka na straganie z napisem "jestem swieza, jedrna i do wziecia". Co smieszniejsze, malo kto te walory docenia na dluzsza mete i lezie do innej "baby z jajami";)
W/w walory szybko ulegają "zapsuciu" ale zapotrzebowanie na nie jest dosc spore.
Ja mam wyzsze med. , 2 fakultety, znam biegle dwa jezyki, wiec za inteligentną można mnie uznać.
Wygląd- blisko mi do Salmy Hayek, wiec za w miare artakcyjną też można uznać, Jesli opanuje Kamasutre, by w łóżeczku przyjemnie zaskoczyć i kilka ksiażek Marthy S. i Nigelli L., by w kuchni mile zaskoczyć, czy to uchroni mnie w przyszłości przed zdradą ze strony partnera??? Szczerze wątpie.
Oni rzadko kiedy zdradzają żone z "lepszą" kobietą, czyli;mądrzejszą, lepiej zarabiajaca , zaradniejszą.
Zdradzają z młodsza, bo jej łatwiej zaimponować i nie trzeba zbytnio sie wysilać, często idą po najniższej lini oporu, wciskają najgłupsze kłamstwo, bo wiedzą, że kochanka wszystko przełknie a w/w atuty:niebiańska figura i nieziemskie oblicze zywkle wystarczą.
A zdradzana żona to nie jest zaniedbane stworzenie, które prosto z pracy biegnie z znoszonym płaszczu do domku by ugotowac ziemniaki i nastawic pranie a wieczorem idzie do łózka w barchanowej koszuli nocnej, z wałkami na głowie i nieogolonymi nogami-to są zadbane, kobiety, które czesto lepiej radza sobie w zyciu niz ich mezowie a zdradzanie ich jest swoistego rodzaju wyrówaniem rachunków.
Nie zawsze jest tak, ze po zasmakowaniu "prostej w obsłudze"kobiety, facet wraca do tych z "wyższej półki"- znów musiałby sie wysliac (a wiekszośc z nich to leniwce- minimum ruchu), wymyślac sposoby jak zaimponowac, zwrócić uwage (a mózgi tez juz szwankują), wiec szuka kolejnej "prostej w obsłudze", chyba, że bedzie miał na tyle jaj by wrócić do żony ale jak mógłby przyznac sie do tego, ze popełnił błąd??
Przecież widziały gały co brały!!!