netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Bycie kochanką nie jest łatwe.

170 odpowiedzi17 242 wyświetleniazałożony przez NeverMind, 08.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bycie kochanką nie jest łatwe.

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 171 z 171 ]

131

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Nie ukrywam, że chciałabym, żeby życie dokopało im równo ale wiem też, że nie mogę się na tym skupiać bo to nie da nic, poza tym, że niszczę wtedy samą siebie. Ona i on nie istnieją dla mnie, nie chcę by zaprzątali moje myśli. Chcę być szczęśliwa, jakkolwiek to szczęście jest pojmowane. smile

Naturalne jest, że masz takie odczucia.
Jeżeli chodzi o taką chęć "zemsty" a i nie tylko o ten aspekt życia, to właśnie często się dzieje tak jak w moim cytacie poniżej.

132

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Zwróciłam właśnie na niego uwagę. Sama prawda. Kiedy czekałam na niego, że może jednak wróci, miotałam się potwornie, kiedy czekałam na jakiś znak, że sprawiedliwość istnieje, szarpało mną, kiedy zawzięcie szukałam nowego faceta (nie wiem po co, chyba żeby go mieć) rozpadałam się na kawałki. Dziś, kiedy totalnie odpuściłam i żyję na bieżąco, jestem spokojna, czasem nawet uśmiecham się i jest o niebo lepiej smile

133

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Zwróciłam właśnie na niego uwagę. Sama prawda. Kiedy czekałam na niego, że może jednak wróci, miotałam się potwornie, kiedy czekałam na jakiś znak, że sprawiedliwość istnieje, szarpało mną, kiedy zawzięcie szukałam nowego faceta (nie wiem po co, chyba żeby go mieć) rozpadałam się na kawałki. Dziś, kiedy totalnie odpuściłam i żyję na bieżąco, jestem spokojna, czasem nawet uśmiecham się i jest o niebo lepiej smile

Dokładnie Kochana, jesteś już na bardzo wysokim poziomie samoświadomości, ja Cie popieram w 100% dlatego dostrzegłam w Tobie tą wyjątkową silę i widzę, że możesz stać się wzorem i pomocną dłonią dla nie jednej z nas w radzeniu sobie z trudnościami, które potrafią niszczyć osobowość człowieka latami. Posuwasz się do przodu, rozwijasz się emocjonalnie nie dajesz się zgnieść.

Gdy potrafimy okazywać wdzięczność za to co już mamy-dostaniemy więcej.

134

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Ona ma tego świadomość. Poprzedni jej facet też był żonaty i miał dwoje małych dzieci. Zabraniała mu kontaktu z tymi dziećmi. Facet nie wytrzymał i trzy dni po tym jak uprawomocnił się jego wyrok rozwodowy, tak jak stał w kapciach (zimą) wyszedł od niej z domu i nigdy już nie wrócił. Miała też romans z facetem, którego żona była w ciąży. Tak szalała, że ta kobieta po urodzeniu dziecka chciała sobie odebrać życie. Ona nie ma serca.

Znajdz mi taka kochanke ktora ma serce ?.Ktora kochanka ma tyle dumy i godnosci , zeby powiedziec przykoro mi i przepraszam ?.
Moja znajoma w pracy wlasnie sie rozwodzi ( bo maz znalazl nowa ) miala na tyle sily i odwagi i zadzwonila do kochanki.
I wiesz co ona jej odpowiedziala -ja tylko chcialam sprobowac ,gdyby nam nie wyszlo nigdy bym sobie nie pozwolila, zeby on zostal u mnie.
Dla mojej znajomej to byl ten- PUNK -ktorego brakowalo do zakonczenia .Wystapila o rozwod .
Ja wiem ze kochanka tez czlowiek i nalezy jej sie cos od zycia ,ze sa zle i dobre kobiety ,ze zdrada nie bierze sie z nikad.
Na ten temat mozna by polemizowac .Ale najbardziej brzydze sie ludzi ktorzy manipuluja swoimi dziecimi.Ublizaja im ,doluja
i niszcza ich psychike.
Ktos gdzies napisal -ze najpiekniejsza miloscia, jest milosc do dzieci ,bo pozostaje na zawsze .I obojetne czy dziecko ma juz 30-lat
czy 40 -lat ,czy jast dobre czy zle ,zawsze pozostanie dzieckiem ktore sie kocha za wszystko.

Gratuluje masz odwage ,klase i charakter.
Powodzenia

135

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Jestem bardzo chętna do pomocy. Muszę "polatać" po forum i może uda mi się, komuś pomóc. Dziś już wiem ze Siła jest Kobietą. Jeśli, któraś z Was ma problem, ma ochotę pogadać, wypłakać się, to zapraszam na moje gg 3027027. Jestem dla Was, chętnie podzielę się swoim doświadczeniem i wychodzeniem z traumy zdrady i rozwodu smile

136

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Kriss ja już jej podziękowałam w dniu rozwodu wysłałam kurierem kwiaty przewiązane wstążką z napisem "Ostatnie pożegnanie" i dołączyłam kartkę. Dziękuję Ci że otworzyłaś mi oczy. Podobno furii dostała big_smile:D:D

Szacunek. Nie śmiem Ci więcej radzić. Po prostu nie śmiem. Jesteś na takim poziomie wtajemniczenia że można Ci mówić "Mistrzu" i z nabożnym wyrazem twarzy zapytywać o nauki. Właśnie dlatego jestem na tym forum. Żeby móc poznawać takie perełki.

Pozdrawiam Cię serdecznie i zasyłam "żółwika".

137

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

O mamuniu, Dziewczyny Kochane ja nie jestem żadną perełką, ja prosta baba o imieniu Olka, a że życie nigdy mnie nie oszczędzało to nauczyłam się go kiwać ile wlezie. Cieszę się, że tu trafiłam, z całego mojego chorego serca chcę Wam pomóc, jeśli tylko będę mogła. Jestem jaka jestem, ale najważniejsze, że jestem tongue

138

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

O mamuniu, Dziewczyny Kochane ja nie jestem żadną perełką, ja prosta baba o imieniu Olka, a że życie nigdy mnie nie oszczędzało to nauczyłam się go kiwać ile wlezie. Cieszę się, że tu trafiłam, z całego mojego chorego serca chcę Wam pomóc, jeśli tylko będę mogła. Jestem jaka jestem, ale najważniejsze, że jestem tongue

Zaglądniesz do wątku "Mój wymarzony rozwód"? Zapraszam - przyda nam  się energetyczny kop.

139

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Aj te kochanki. To przez nie my żony wylewamy litry łez w poduszkę w samotne wieczory. Nie wierzę iż mają sumienie, zwłaszcza gdy oglądają nas żony na przykład na naszej klasie. Tak było w moim przypadku - ona wiedziała o mnie wszystko a ja o niej nic. Nie wiem co czuła gdy widziała mnie z małymi dziećmi na rękach. Może układała sobie plan jak usidlić mojego "mężusia", może śmiała się jaka to jestem naiwna i nic nie podejrzewam. Fakt nie wiedziałam nic  - to trwało 3 lata. Gdy do niej zadzwoniłam wyśmiała mnie, po prostu wyśmiała że jestem najgorszą suką ponieważ nie umię utrzymać męża, że nigdy jej nie znajdę. Minęły 2 tygodnie i już wiedziałam jak się nazywa, gdzie mieszka, czy pracuje...................i najgorsze że ma 17-sto miesięczne dziecko z moim mężem. Nie mogę sobie nic zarzucić.....doszłam do takiego wniosku po tuzinie tabletek na uspokojenie, nasennych i wizytach u psychologa. Jestem ciepłą, ufną osobą. Wykształcenie mam bardzo dobre więc sobie poradzę z pracą. Pytanie brzmi czy poradzę sobie z myślami że tuli tamtą????

140

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
kicia1978 napisał/a:

Aj te kochanki. To przez nie my żony wylewamy litry łez w poduszkę w samotne wieczory. Nie wierzę iż mają sumienie, zwłaszcza gdy oglądają nas żony na przykład na naszej klasie. Tak było w moim przypadku - ona wiedziała o mnie wszystko a ja o niej nic. Nie wiem co czuła gdy widziała mnie z małymi dziećmi na rękach. Może układała sobie plan jak usidlić mojego "mężusia", może śmiała się jaka to jestem naiwna i nic nie podejrzewam. Fakt nie wiedziałam nic  - to trwało 3 lata. Gdy do niej zadzwoniłam wyśmiała mnie, po prostu wyśmiała że jestem najgorszą suką ponieważ nie umię utrzymać męża, że nigdy jej nie znajdę. Minęły 2 tygodnie i już wiedziałam jak się nazywa, gdzie mieszka, czy pracuje...................i najgorsze że ma 17-sto miesięczne dziecko z moim mężem. Nie mogę sobie nic zarzucić.....doszłam do takiego wniosku po tuzinie tabletek na uspokojenie, nasennych i wizytach u psychologa. Jestem ciepłą, ufną osobą. Wykształcenie mam bardzo dobre więc sobie poradzę z pracą. Pytanie brzmi czy poradzę sobie z myślami że tuli tamtą????

Ja kochanicę męża znałam, bo pracowałam z nią ale to nieistotne. |Pozbierasz się i ja Ci to obiecuję. Jestem rok i 4 miesiące po rozstaniu z mężem, trzy miesiące po rozwodzie i żyję. Mój ex niedługo zostanie znów ojcem z czego jest bardzo dumny, choć ma już 20 letniego syna, którego się wyparł. Zacznij żyć swoim życiem, nie myśl o nich, choć wiem, że to bardzo trudne ale da się to zrobić, uwierz tylko, że można. Myślenie o nich, co robią, czy się do siebie tulą, czy są szczęśliwi, rozrywa Cię od środka. Daj ranom zagoić się, jeśli będziesz je ciągle drapać, nigdy to się nie stanie. Trzymam kciuki i wierzę w Ciebie. smile

141 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2011-10-11 19:45:06)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Mussuka napisał/a:
Kriss napisał/a:

Cały szkopuł w pewności siebie - nie mylić z zarozumialstwem. Trzeba mieć świadomość własnych atututów, poczucie humoru i dystans do samej siebie.

Problem czy bierzesz co dają czy przebierasz jak w ulęgałkach. Ja przebierać wolę. Wolałam.

Ale, wybacz, pisalo juz tu kilka takich sztuk, co z przeproszeniem, jednego zdania bez "blendu" sklecic nie umieja, ale swa nieziemska figure i niebianskie oblicze na kazdym zakrecie podkreslaja. I niestety na tym sie ta special offer konczy.
Wtedy to dla mnie nie jest pewnosc tego co sie ma do zaoferowania tylko wykladanie zgrabnego tylka na straganie z napisem "jestem swieza, jedrna i do wziecia". Co smieszniejsze, malo kto te walory docenia na dluzsza mete i lezie do innej "baby z jajami";)

W/w walory szybko ulegają "zapsuciu" ale zapotrzebowanie na nie jest dosc spore.

Ja mam wyzsze med. , 2 fakultety, znam biegle dwa jezyki, wiec za inteligentną można mnie uznać.
Wygląd- blisko mi do Salmy Hayek, wiec za w miare artakcyjną też można uznać, Jesli opanuje Kamasutre, by w łóżeczku przyjemnie zaskoczyć i kilka ksiażek Marthy S. i Nigelli L., by w kuchni mile zaskoczyć, czy to uchroni mnie  w przyszłości przed zdradą ze strony partnera??? Szczerze wątpie.

Oni rzadko kiedy zdradzają żone z "lepszą" kobietą, czyli;mądrzejszą, lepiej zarabiajaca , zaradniejszą.
Zdradzają z młodsza, bo jej łatwiej zaimponować i nie trzeba zbytnio sie wysilać, często idą po najniższej lini oporu, wciskają najgłupsze kłamstwo, bo wiedzą, że kochanka wszystko przełknie a w/w atuty:niebiańska figura i nieziemskie oblicze zywkle wystarczą.
A zdradzana żona to nie jest zaniedbane stworzenie, które prosto z pracy biegnie z znoszonym płaszczu do domku by ugotowac ziemniaki i nastawic pranie a wieczorem idzie do łózka w barchanowej koszuli nocnej, z wałkami na głowie i nieogolonymi nogami-to są zadbane, kobiety, które czesto lepiej radza sobie w zyciu niz ich mezowie a zdradzanie ich jest swoistego rodzaju wyrówaniem rachunków.

Nie zawsze jest tak, ze po zasmakowaniu "prostej w obsłudze"kobiety,  facet wraca do tych z "wyższej półki"- znów musiałby sie wysliac (a wiekszośc z nich to leniwce- minimum ruchu), wymyślac sposoby jak zaimponowac, zwrócić uwage (a mózgi tez juz szwankują), wiec szuka kolejnej "prostej w obsłudze", chyba, że bedzie miał na tyle jaj by wrócić do żony ale jak mógłby przyznac sie do tego, ze popełnił błąd??
Przecież widziały gały co brały!!!

142 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2011-10-11 20:04:26)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

To fakt. Mój Mąż niestety z mojego partnera zamienił się w durnia. Co zrobic? Nie mogę go traktować tak poważnie jak kiedyś. Bo niby czemu? Zawiódł mnie i udowodnił ze moim partnerem nie jest. Teraz jest częścią mojego życia. To fakt. Może być ok może być miło. Ale dzisiaj nie zawierze jemu jego miłości i nie w nim będę szukać oparcia. Może uczestniczyć w moim życiu ale stałam się samodzielna odrębna silna istota która określa swoje potrzeby i je realizuje. I tyle się zmieniło.

Dziewczyny to nie wAzne czy po zdradzie zostajemy ze zdrajca czy odchodzimy. Tak czy siak uczymy się żyć same. Niekoniecznie samotnie. Ale samodzielnie i dla siebie.
Tylko ja jestem dzisiaj warta tego abym poświęcała się dla siebie.... Czy to egoizm? Och na pewno. Przepraszam ze straciłam wiarę w romantyczna miłość i ufnosc. Bardzo mi przykro. Dzisiaj kocham siebie i nieważne.... smile)) dzisiaj sama stanowie. Dzisiaj jestem ja.
Egoizm. Czy zdrowy czy przesądzony nie wiem. Ale nerki bym nie oddała. Moja jest.

Czy szkoda? Trochę pewnie tak. Ale tak naprawdę moje poprzednie nastawienie funkcjonowało na fałszywych przeslankach. Poczucie pewności i zaufania w stosunku do kogoś innego niż ja sama? Przecież tylko swoich zachowań i decyzji mogę być pewna i mogę w pełni za siebie odpowiadać. Czyż nie??  A zatem moja siła to ja i tylko ja.
Mój mąż nie jest typem psychofaga. Zagubil się? Zapomniał? Nie wiem. Z perpektywy dwóch lat to już nieistotne. Istotne jest to ze nie oczekuje od niego zeby mi wynagradzal te zdradę czy ja odkupywal. Nie wspominam nie dolewam oliwy do ognia nie wypominam.
Wiecie dlaczego? Bo aż dwa lata prawie były mi potrzebne zeby pogodzić się z nieuchronna przeszłością i zmianami które zaszły we mnie. A te zmiany spowodowały ze już mnie to tak nie rani i tak nie obchodzi bo moja więź z mężem dzisiaj oparta jest o inne podstawy i zależności. Jesteśmy ze sobą tworzymy związek. Ale nie jesteśmy jednoscia. Polowkami czy jak zwal.
Kiedyś gdy coś odpowiedziałam ze czegoś nie zrobię bo nie mam ochoty dzisiaj układać... Powiedział ja ja ja... Tak dobrze wiesz czego chcesz i tylko to się dla ciebie liczy. To fakt. Sama określam siebie i swoje działania. Ale nie mam wyrzutów sumienia bo leży tym wszystkim i przy tych doświadczeniach wyklarowalam sobie ponownie swoje zasady moralne społeczne i obyczajowe. One brzmią- jestem pozytywna osoba która dba o ludzi i dąży do dobra. W swoich działaniach i przekonaniach. I będąc asertywna i torelancyjna mam prawo określać swój Swiat przez mój pryzmat. Mam prawo być takim człowiekiem jakim chce być i dbać o mój własny komfort życia.
Niebo gwazdziste nade mnA. I ja.
Po dwóch latach bólu upokorzenia walki strachu płaczu nerwów złości nienawiści - jestem dzisiaj szczęśliwa. Spokojniejsza. Pewniejsza.
Jeszcze daleka droga przede mnA. Daleka droga w budowaniu relacji z moim mężem. Ale na tej drodze krocze JA. Nie mój strach ból rany cierpienie złość.
To jestem ja. Coraz bardziej określona i pewna tego ze zasługuje na miłość szacunek i lojalność. I tak będę żyć.
Czego i wam życzę

143

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Zakończ to szybko. Żonaci faceci to dranie,okłamują , manipulują,żeby zwodzić kochankę. Mnie taki jeden zniszczył życie.Zostawił mnie po 10 latach . Porządkował ciągle swoje sprawy a ja miałam czekać . Kłamał oczywiście. Zakończ to !!! Oni bardzo sporadycznie odchodzą od żon.Jak facet ma odejść od żony to zrobi to szybko albo wcale.

144

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Prawda jest jedna i krótka.Żonaty facet rozwiedzie się z żoną tylko wtedy jak zakocha się w kochance,co zdarza się niezmiernie żadko.I zazwyczaj robi to bardzo szybko. Im dłużej zwodzi i podaje mnóstwo powodów-ściemnia. Dziewczyny,nie wchodżcie w to,jest tylu fajnych,wolnych , rozwiedzionych facetów.

145

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
NiobeXXX napisał/a:

Oni rzadko kiedy zdradzają żone z "lepszą" kobietą, czyli;mądrzejszą, lepiej zarabiajaca , zaradniejszą.
Zdradzają z młodsza, bo jej łatwiej zaimponować i nie trzeba zbytnio sie wysilać, często idą po najniższej lini oporu, wciskają najgłupsze kłamstwo, bo wiedzą, że kochanka wszystko przełknie a w/w atuty:niebiańska figura i nieziemskie oblicze zywkle wystarczą.
A zdradzana żona to nie jest zaniedbane stworzenie, które prosto z pracy biegnie z znoszonym płaszczu do domku by ugotowac ziemniaki i nastawic pranie a wieczorem idzie do łózka w barchanowej koszuli nocnej, z wałkami na głowie i nieogolonymi nogami-to są zadbane, kobiety, które czesto lepiej radza sobie w zyciu niz ich mezowie a zdradzanie ich jest swoistego rodzaju wyrówaniem rachunków.

Nie zawsze jest tak, ze po zasmakowaniu "prostej w obsłudze"kobiety,  facet wraca do tych z "wyższej półki"- znów musiałby sie wysliac (a wiekszośc z nich to leniwce- minimum ruchu), wymyślac sposoby jak zaimponowac, zwrócić uwage (a mózgi tez juz szwankują), wiec szuka kolejnej "prostej w obsłudze", chyba, że bedzie miał na tyle jaj by wrócić do żony ale jak mógłby przyznac sie do tego, ze popełnił błąd??
Przecież widziały gały co brały!!!

Moim zdaniem oni - żonaci mężczyźni - własnie chcą się wysilać, chcą znów zdobywać, bo w domu tego już robić nie muszą. Chcą poczuć znów tę adrenalinę. Ale może to dotyczy tylko tych inteligentniejszych i bardziej wymagających, a może ja chcę wierzyć, że jednak byłam lepsza?...

146

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Mój mąż powiedział mi ze to było tak łatwe a dziewczyna tak chętna ze aż grzechem by było nie skorzystać. On z nia flirtowal. A Ona zareagowała tak ze .... Skorzystał.
Nie jest tak ze kochanki są trudne. Jeśli kobiecie nie przeszkadza ze facet z którym się spotyka... Jeśli można to tak nazwać.... Ma żonę dziecko i niczego nie deklaruje- to proszę cie aga30. Cieżko uznać ze ja zdobywał i ze wykazała się wartością... Oczywiście ze była dla niego ważna. Podnosiła ego sprawiała ze czuł ze jest prawdziwym samcem i wszystkie baby jego. Potem mi kiedyś powiedział ze jest przekonany ze żadna kobieta by mu nie odmówiła a romans okazał się tak łatwy i prosty... Do czasu aż się dowiedziałam... Hehehheh:)
Kochanka to jak kolejne dobro materialne do zaliczenia. Dla większości. Pewnie ze fajnie poczuć się macho i zaliczyć. Pozdobywac i pourzekac. Żona przecież te sztuczki i te pozycje zna... Mój mąż jest doskonałym typem na kochanka bo w naszym związku zawsze o siebie zabiegalismy wiec sztuczki flirtowania ma opanowane. Dziolcha poszła jak w dym!! Dlaczego? Nazdobywal się jejku jejku...
Na imprezie firmowej posucha w babki i jedna w miarę przyzwoitą. Kręcił się wokół kolega mojego męża. W ramach męskiej rywalizacji mój mąż pokazał tamtemu ze babke bardziej nakreci... I nakręcił.
Aga30. Zdobywanie owszem. Ale nie lecialas jak w dym ? Pierwszy upojny raz... Oczekiwalas info o nieudanym małżeństwie i deklaracji ze tylko ty i się rozwiedzie??? Oprócz psychofagow o których na innych wątkach większość facetów oczarowana jest tym jakie to proste łatwe i przyjemne. I tyle. A jak emocji zabraknie to czemu tego nie powtórzyć?? Tylko za drugim razem myślą ze są madrzejsi i bardziej ostrożni.
I takie dziunie znajdują się zawsze bez problemu. Słyszałeś kiedyś o facecie który tak zdobywał kochankę ze chociaż ona nie nie nie. Chociaż stawiała warunki. Chociaż była uczciwa kobieta to on tak z nia postępował??
Słyszalas o kochanku który był uczciwy wobec kochanki??? Slyszalas??? Nieprawda. Jak możesz mówić o uczciwości jeśli facet szedł do ciebie a żonie mówił kochanie dobranoc mówię już teraz bo kolacja służbową pewnie nie bedzie zasięgu.. Jutro wracam będę z tobą kocham...
I jak?? Uczciwość???

147

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
NiobeXXX napisał/a:

Nie zawsze jest tak, ze po zasmakowaniu "prostej w obsłudze"kobiety,  facet wraca do tych z "wyższej półki"- znów musiałby sie wysliac (a wiekszośc z nich to leniwce- minimum ruchu), wymyślac sposoby jak zaimponowac, zwrócić uwage (a mózgi tez juz szwankują), wiec szuka kolejnej "prostej w obsłudze", chyba, że bedzie miał na tyle jaj by wrócić do żony ale jak mógłby przyznac sie do tego, ze popełnił błąd??
Przecież widziały gały co brały!!!

Opisalas nie mezczyzne a popierdulke. Tak jak i my mamy wybierac wsrod ulegalek i odzielac ziarno od plewy (zdaje sie, ze to slowa naszej Gwiazdy:)) tak i oni maja ten obowiazek. Wiec jesli ktos idzie na latwizne i wybiera prosta w obsludze malolate bo szarych komorek nie chce mu sie uruchomic (jest ryzyko, ze wowczas inny narzad mu nie zadziala) to znaczy, ze trafil nam sie robaczywy egzemplarz i im szybciej sie go wyrzuci tym lepiej. Inaczej grozi nam powazne zatrucie, ktore bedzie nam sie do konca zycia odbijac.

Ludzkim jezykiem: jesli nasz chlop leci na mlode dupy to im predzej mu blogoslawienstwo na dalsza droge damy tym lepiej dla nas. Ale, powtarzam, to nie chlop, to ruchalka.

148

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Mussuka napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

Nie zawsze jest tak, ze po zasmakowaniu "prostej w obsłudze"kobiety,  facet wraca do tych z "wyższej półki"- znów musiałby sie wysliac (a wiekszośc z nich to leniwce- minimum ruchu), wymyślac sposoby jak zaimponowac, zwrócić uwage (a mózgi tez juz szwankują), wiec szuka kolejnej "prostej w obsłudze", chyba, że bedzie miał na tyle jaj by wrócić do żony ale jak mógłby przyznac sie do tego, ze popełnił błąd??
Przecież widziały gały co brały!!!

Opisalas nie mezczyzne a popierdulke. Tak jak i my mamy wybierac wsrod ulegalek i odzielac ziarno od plewy (zdaje sie, ze to slowa naszej Gwiazdy:)) tak i oni maja ten obowiazek. Wiec jesli ktos idzie na latwizne i wybiera prosta w obsludze malolate bo szarych komorek nie chce mu sie uruchomic (jest ryzyko, ze wowczas inny narzad mu nie zadziala) to znaczy, ze trafil nam sie robaczywy egzemplarz i im szybciej sie go wyrzuci tym lepiej. Inaczej grozi nam powazne zatrucie, ktore bedzie nam sie do konca zycia odbijac.

Ludzkim jezykiem: jesli nasz chlop leci na mlode dupy to im predzej mu blogoslawienstwo na dalsza droge damy tym lepiej dla nas. Ale, powtarzam, to nie chlop, to ruchalka.

Hmm no to u mnie jest problem, bo mój wziął sobie taką lat 38, co nie znaczy, że posiadała szare komórki big_smile

149

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Hmm no to u mnie jest problem, bo mój wziął sobie taką lat 38, co nie znaczy, że posiadała szare komórki big_smile

Oj dobra: mloda czy stara, wsio rawno, grunt, ze nowa, inna, bardziej ekscytujaca:). Przeciez o to samo chodzi: zarzucic kija na nieznane wody. Tak czy siak, faktu, ze fagasem (czytaj kijem) mysli, to nie zmienia:) To sie pytam: ktora chce wedkarza w domu? Nie splywa do tej swojej zlotej rybki, ktora juz jedno zyczenie spelnila: podniosla mu cisnienie i male co nieco. Zostaly mu jeszcze dwa a potem szlus, czar prysnie:)))

150

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Mussuka napisał/a:
Gamma napisał/a:

Hmm no to u mnie jest problem, bo mój wziął sobie taką lat 38, co nie znaczy, że posiadała szare komórki big_smile

Oj dobra: mloda czy stara, wsio rawno, grunt, ze nowa, inna, bardziej ekscytujaca:). Przeciez o to samo chodzi: zarzucic kija na nieznane wody. Tak czy siak, faktu, ze fagasem (czytaj kijem) mysli, to nie zmienia:) To sie pytam: ktora chce wedkarza w domu? Nie splywa do tej swojej zlotej rybki, ktora juz jedno zyczenie spelnila: podniosla mu cisnienie i male co nieco. Zostaly mu jeszcze dwa a potem szlus, czar prysnie:)))

O matko, żeby tylko trzecim życzeniem nie było, że chce wrócić do żony. Chyba wybiorę się na ryby i złapię tę zarazę, żeby nie było trzeciego życzenia big_smile

151

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

O matko, żeby tylko trzecim życzeniem nie było, że chce wrócić do żony. Chyba wybiorę się na ryby i złapię tę zarazę, żeby nie było trzeciego życzenia big_smile

Heh, wcale by mnie to nie zdziwilo o ile dobrze pamietam historie poprzednich kochankow kochanki Twojego eksa (Jejku, meza zony brat rodzony ze strony wujka naszego dziadka po kadzieli):)) A pomysl z wyjsciem na ryby, super! Wycisza, uspokaja i jeszcze moze jakiegos przystojnego rybaka zapoznasz. Ale nie wedkarza!!! Zlapana zaraze natychmiast spraw, bo podobno od lba sie psuje i strasznie cuchnie:)

152

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Mussuka napisał/a:
Gamma napisał/a:

O matko, żeby tylko trzecim życzeniem nie było, że chce wrócić do żony. Chyba wybiorę się na ryby i złapię tę zarazę, żeby nie było trzeciego życzenia big_smile

Heh, wcale by mnie to nie zdziwilo o ile dobrze pamietam historie poprzednich kochankow kochanki Twojego eksa (Jejku, meza zony brat rodzony ze strony wujka naszego dziadka po kadzieli):)) A pomysl z wyjsciem na ryby, super! Wycisza, uspokaja i jeszcze moze jakiegos przystojnego rybaka zapoznasz. Ale nie wedkarza!!! Zlapana zaraze natychmiast spraw, bo podobno od lba sie psuje i strasznie cuchnie:)

A co z robakiem? Ja go do ręki nie wezmę big_smile

153

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

A co z robakiem? Ja go do ręki nie wezmę big_smile

Ale wybredna i delikatna sie zrobilas! Jednego juz mialas i to nie raz a teraz sie wzdrygasz?:))

154

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Mussuka napisał/a:
Gamma napisał/a:

A co z robakiem? Ja go do ręki nie wezmę big_smile

Ale wybredna i delikatna sie zrobilas! Jednego juz mialas i to nie raz a teraz sie wzdrygasz?:))

Muss jakaś kurde cnotliwa, żem się zrobiła i "łobrzydliwa" big_smile

155

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

to wrzuce dowcip rozwodowy ku pocieszeniu:)

Sprawa rozwodowa w sadzie powiatowym, pol wsi sie zeszlo.

Sad pyta jeszcze malzonka "Czemu chce sie Pan rozwiesc z malzonka?"

Powod odpowiada: "Aaaa, bo mi panie sedzio jakos ona nie pasuje"

Sad "Jak to nie pasuje, w jakim sensie?"

Powod "Ano, seksualnie mi nie pasuje"

Glos z sali "Ku..a, wszystkim innym pasuje a jemu nie!"

156

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Muss ło matko to o ogrzycy mojego ex jest. big_smile:D:D:D

157 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-12 12:45:04)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Muss ło matko to o ogrzycy mojego ex jest. big_smile:D:D:D

No to niezla jest jak juz o niej opowiesci ludowe kraza:)
Czekaj, 38 lat powiadasz, male dziecie w drodze albo juz narodzone..toz ona jak babka wlasnego dziecka bedzie wkrotce wygladac. W tym wieku pieluchy, sraczki, wysypki, kolki, papki i inne, DZIEKI BOGU JUZ ZA MNA, atrakcje macierzynstwa plazem jej nie ujda...poczekaj, jak sie z ogrzycy smoczyca zrobi. A Ty kobieto w kwiecie wieku i z odchowanym potomstwem bedziesz jej mogla swoja zadbana i wypoczeta osoba na nosie zagrac:))

158

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Mussuka napisał/a:
Gamma napisał/a:

Muss ło matko to o ogrzycy mojego ex jest. big_smile:D:D:D

No to niezla jest jak juz o niej opowiesci ludowe kraza:)
Czekaj, 38 lat powiadasz, male dziecie w drodze albo juz narodzone..toz ona jak babka wlasnego dziecka bedzie wkrotce wygladac. W tym wieku pieluchy, sraczki, wysypki, kolki, papki i inne, DZIEKI BOGU JUZ ZA MNA, atrakcje macierzynstwa plazem jej nie ujda...poczekaj, jak sie z ogrzycy smoczyca zrobi. A Ty kobieto w kwiecie wieku i z odchowanym potomstwem bedziesz jej mogla swoja zadbana i wypoczeta osoba na nosie zagrac:))

Muss tak bardzo chcę w to wierzyć ale na razie mi ciężko. Wiem jednak, że to wszystko stało się po coś i nie mogę tego zmarnować smile

159

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Wiem jednak, że to wszystko stało się po coś i nie mogę tego zmarnować smile

O dokladnie tak!:) Moja mama jak sie dowiedziala o moim rozwodzie (a dlugo z ta nowina zwlekalam bo znam jej religiljne reakcje) to od razu spuentowala, ze "no tak, teraz to juz bedziesz sama jak takas glupia i takiego chlopa wypuscilas. Kto Cie teraz w tym wieku  (a mialam 43 rowno w chwili rozwodu:) zechce? "  I takie tam podtrzymujace na duchu komentarze. I patrz no Gamma jak mi wykrakala: od poltora roku super facet u mego boku, sliczny jak obrazek i kochany jak zaden wczesniej:) I spoooro mlodszy;) No i chyba bedzie slub:) Mama chyba u psychologa na kozetce skonczy:)

160

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Mussuka napisał/a:
Gamma napisał/a:

Wiem jednak, że to wszystko stało się po coś i nie mogę tego zmarnować smile

O dokladnie tak!:) Moja mama jak sie dowiedziala o moim rozwodzie (a dlugo z ta nowina zwlekalam bo znam jej religiljne reakcje) to od razu spuentowala, ze "no tak, teraz to juz bedziesz sama jak takas glupia i takiego chlopa wypuscilas. Kto Cie teraz w tym wieku  (a mialam 43 rowno w chwili rozwodu:) zechce? "  I takie tam podtrzymujace na duchu komentarze. I patrz no Gamma jak mi wykrakala: od poltora roku super facet u mego boku, sliczny jak obrazek i kochany jak zaden wczesniej:) I spoooro mlodszy;) No i chyba bedzie slub:) Mama chyba u psychologa na kozetce skonczy:)

Muss gratuluję i bardzo się cieszę. To co napisałaś pozwala mi wierzyć, że jeszcze i ja kiedyś będę szczęśliwa. Choć jakoś tak mi ostatnio nostalgicznie i zaczyna brakować tej drugiej połówki obok mnie. smile

161

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Choć jakoś tak mi ostatnio nostalgicznie i zaczyna brakować tej drugiej połówki obok mnie. smile

Bo jesien jest i zima idzie:) Poza tym, nie od razu Krakow zbudowano i co ma wisiec nie utonie. Nie pospieszaj niczego tylko spokojnie sie regeneruj po ostatnich przejsciach. A zamiast zima siedziec i marudzic to jedz polazic po gorach i nabrac sil:) A potem za przetwory sie wez na zime (ale to juz chyba za pozno?) albo skarpet welnianych dzieciom z domow dziecka nadziergaj. Po prostu tak zapelnij sobie caly czas, zebys go nie miala. Najwieksze glupoty przychodza do glowy jak sie czlowiek nudzi.
Moze z Ochojska wejdz w jakas spolke? Ta ciagle gdzies po swiecie lata:))

W miescie mieszkasz czy w malej miejscowosci?

162

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Mussuka napisał/a:
Gamma napisał/a:

Choć jakoś tak mi ostatnio nostalgicznie i zaczyna brakować tej drugiej połówki obok mnie. smile

Bo jesien jest i zima idzie:) Poza tym, nie od razu Krakow zbudowano i co ma wisiec nie utonie. Nie pospieszaj niczego tylko spokojnie sie regeneruj po ostatnich przejsciach. A zamiast zima siedziec i marudzic to jedz polazic po gorach i nabrac sil:) A potem za przetwory sie wez na zime (ale to juz chyba za pozno?) albo skarpet welnianych dzieciom z domow dziecka nadziergaj. Po prostu tak zapelnij sobie caly czas, zebys go nie miala. Najwieksze glupoty przychodza do glowy jak sie czlowiek nudzi.
Moze z Ochojska wejdz w jakas spolke? Ta ciagle gdzies po swiecie lata:))

W miescie mieszkasz czy w malej miejscowosci?

Muss, cały czas wyszukuję sobie jakieś zajęcia, niedługo mam nadzieję założyć fundację, zajmującą się właśnie takimi kobietami jak my. Ale widzę, że hormony mi zaczynają szaleć i co tu dużo ukrywać chłopa mi się chce big_smile. Mieszkam w Warszawie smile

163

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Ale widzę, że hormony mi zaczynają szaleć i co tu dużo ukrywać chłopa mi się chce big_smile. Mieszkam w Warszawie smile

No to z jednej gminy jestesmy, bo ja tez rodowita Warsiawianka jestem. A jak wiesz, "nie ma cfaniaka ..":) Dasz rade. No z tymi hormonami i chlopem to swietnie rozumiem..moja kumpela, tez Warszawianka, lat..o matko tyle co Ty!!! (nie podszywasz sie?:) tez na to ciagle narzeka, chyba wiek kobiet 40+ to tak jak u facetow 16+:) Zatem dla uspokojenia hormonow, chocby tymczasowo, dobrym wyjsciem jest romansik wakacyjny..najlepiej w przyjemnym klimacie i otoczeniu;) Ta moja znajoma tak sie "regeneruje" i wraca odmlodzona i naladowana na pare miesiecy jak krolik na duracelu.

A ta fundacja to calkiem nieglupia rzecz, wiesz ilu ludzi w ten sposob poznasz?:) No i jak posluchasz innych kobiet to od razu Ci ulzy.

164 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2011-10-12 15:01:05)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Mussuka napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

Nie zawsze jest tak, ze po zasmakowaniu "prostej w obsłudze"kobiety,  facet wraca do tych z "wyższej półki"- znów musiałby sie wysliac (a wiekszośc z nich to leniwce- minimum ruchu), wymyślac sposoby jak zaimponowac, zwrócić uwage (a mózgi tez juz szwankują), wiec szuka kolejnej "prostej w obsłudze", chyba, że bedzie miał na tyle jaj by wrócić do żony ale jak mógłby przyznac sie do tego, ze popełnił błąd??
Przecież widziały gały co brały!!!

Opisalas nie mezczyzne a popierdulke. Tak jak i my mamy wybierac wsrod ulegalek i odzielac ziarno od plewy (zdaje sie, ze to slowa naszej Gwiazdy:)) tak i oni maja ten obowiazek. Wiec jesli ktos idzie na latwizne i wybiera prosta w obsludze malolate bo szarych komorek nie chce mu sie uruchomic (jest ryzyko, ze wowczas inny narzad mu nie zadziala) to znaczy, ze trafil nam sie robaczywy egzemplarz i im szybciej sie go wyrzuci tym lepiej. Inaczej grozi nam powazne zatrucie, ktore bedzie nam sie do konca zycia odbijac.

Ludzkim jezykiem: jesli nasz chlop leci na mlode dupy to im predzej mu blogoslawienstwo na dalsza droge damy tym lepiej dla nas. Ale, powtarzam, to nie chlop, to ruchalka.

Zgadza sie w/w opis to typowa popierdułka a nie facet, tyle że liczbowo populacja pierdułek wydaje mi sie wieksza (z obserwacji własnych wnioskuje, bo jeszcze mężczyzny nie spotkałam i ciagle jestem na etapie oddzielania plew)  tyle, ze ja  nie dawałaby błogosławieństwa na dalszą droge życia, tylko mocnego kopa w siedzenie-wieksza radocha (to bardziej przemiawia do mojej wyobrazni, bo jestem kobieta gwałtowną).

Z drugiej strony, czy to przebieranie na serio uchroni przed zdrada??
Jesli sie zakocham i oczy "penisem mi zarosną", albo to bedzie popierdułka skutecznie zakamuflowana pod płaszczykiem mężczyzny (Boze , jak to słowo brzmi dumnie:) ) , nawet starajac sie wybrac jak najlepiej zaliczmy wtope i nic nas nie zabezpiecza przed zdrada.

To tylko samooszukiwanie sie, wkładanie głowy pod poduszke i powtarzanie mantry; dobrze wybrałam , on to porządny gosć (a ci porządni tez sie czasem zeszmacą) on bedzie mi wierny-dopóki nie spotka takiej, która go nie skusi.

165

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

Muss. Wysłałam do Ciebie maila smile Odbierz w wolnej chwili

166

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
NiobeXXX napisał/a:

Z drugiej strony, czy to przebieranie na serio uchroni przed zdrada??

To tylko samooszukiwanie sie, wkładanie głowy pod poduszke i powtarzanie mantry; dobrze wybrałam , on to porządny gosć (a ci porządni tez sie czasem zeszmacą) on bedzie mi wierny-dopóki nie spotka takiej, która go nie skusi.

Oooooooo a ja mogę coś na ten temat powiedzieć. Mój to taki porządny gosc. Z zasadniczymi poglądami. A się zeszmacil. Się skusil...
I nagle: przecież to nie miało znaczenia kocham tylko ciebie nie ocenia my ze ktoś kogoś zdradził przecież nie znamy szczegółów... Tyle zostało z jego zasad jak penis zaswiedzial. Hehheheheh.
Wiec rozumiecie zero złudzeń. Dzisiaj mnie to wali. On stracił a nie ja. Stracił ukochana która poszlaby za nim w ogień. Teraz ma układ. Taki jaki owaki. Da się żyć... Ale cudów i fajerwerków już ode mnie nie ma. Wygasly ogienki

167

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.

A mnie nurtuje pewne pytanie i nie wiem gdzie je skierować - zadam więc tutaj.
Piszecie "bycie kochanką nie jest łatwe", bo wiele oczekujemy, a nic nie zyskujemy. Prawda, wiele poświęcamy ale w momencie gdy czegoś chcemy więcej okazuje się to klapą... Czy dałyście prosto do zrozumienia facetowi, że taki układ jest nieodpowiedni? No dobra, seks super, ale to nie jest tylko to czego od niego oczekujecie. Bo chciałybyście więcej uczucia, więcej zainteresowania itp. Powiedziałyście mu o tym dziewczyny? Jak on zareagował? Warto w ogóle mówić o tym łóżkowemu partnerowi?

168 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-10-17 19:54:03)

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
monia_3103 napisał/a:

A mnie nurtuje pewne pytanie i nie wiem gdzie je skierować - zadam więc tutaj.
Piszecie "bycie kochanką nie jest łatwe", bo wiele oczekujemy, a nic nie zyskujemy. Prawda, wiele poświęcamy ale w momencie gdy czegoś chcemy więcej okazuje się to klapą... Czy dałyście prosto do zrozumienia facetowi, że taki układ jest nieodpowiedni? No dobra, seks super, ale to nie jest tylko to czego od niego oczekujecie. Bo chciałybyście więcej uczucia, więcej zainteresowania itp. Powiedziałyście mu o tym dziewczyny? Jak on zareagował? Warto w ogóle mówić o tym łóżkowemu partnerowi?

Ja zaczęłam stopniowo coraz bardziej się angażować i nturalną konsekwencją tego były coraz większe wymagania, poczucie wpływu na ten "związek", tęsknota. Nigdy nie oczekiwałam, że zostawi dla mnie rodzinę, nie chciałam tego i nie prosiłam o to, ale moje zaangażowanie stawało się coraz bardziej widoczne i to był początek końca. Teraz jest ciężko, ale wiem, że grą, udawaniem, że mi nie zależy przeciągnęłabym tylko związek bez przyszłości, a teraz mogę w końcu ruszyć z miejsca, choć na początku małymi kroczkami.

169

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Gamma napisał/a:

Znajdz mi taka kochanke ktora ma serce ?.Ktora kochanka ma tyle dumy i godnosci , zeby powiedziec przykoro mi i przepraszam ?.
Moja znajoma w pracy wlasnie sie rozwodzi ( bo maz znalazl nowa ) miala na tyle sily i odwagi i zadzwonila do kochanki.
I wiesz co ona jej odpowiedziala -ja tylko chcialam sprobowac ,gdyby nam nie wyszlo nigdy bym sobie nie pozwolila, zeby on zostal u mnie.
Dla mojej znajomej to byl ten- PUNK -ktorego brakowalo do zakonczenia .Wystapila o rozwod .
Ja wiem ze kochanka tez czlowiek i nalezy jej sie cos od zycia ,ze sa zle i dobre kobiety ,ze zdrada nie bierze sie z nikad.
Na ten temat mozna by polemizowac .Ale najbardziej brzydze sie ludzi ktorzy manipuluja swoimi dziecimi.Ublizaja im ,doluja
i niszcza ich psychike.
Ktos gdzies napisal -ze najpiekniejsza miloscia, jest milosc do dzieci ,bo pozostaje na zawsze .I obojetne czy dziecko ma juz 30-lat
czy 40 -lat ,czy jast dobre czy zle ,zawsze pozostanie dzieckiem ktore sie kocha za wszystko.

Gratuluje masz odwage ,klase i charakter.
Powodzenia

ja znałam !!! pierwszą kochankę mojego byłego, wprawdzie osobiście nie poznałam, ale była taka
półroczny romans zaczął pod koniec mojej drugiej ciąży, oczywiście znów miał kłopoty z praca, po raz któryśtam
przedstawił się jejj ako rozwodnik z 8-letnią córką.....prawdą była druga córka w drodze, po półroku panienka dowiedziała się prawdy i mimo, że już nieźle zaangarzowała sie uczuciowo w związek, zamknęła mu drzwi przed nosem z komentarzem, że szcześcia na cudzym nieszczęściu budować nie będzie



po kilkunastu latach scenariusz nam się powtórzył...znów duże kłopoty w pracy, znów zaniżona samoocena i znów pocieszycielka
tym razem zadzwoniłam i cóż usłyszałam? "Mnie wasza rodzina nie interesuje, depresja córki też nie, ja muszę zadbać o siebie i córkę, którą mam na utrzymaniu"
Po czterech latach związu były jest spłukanym, podstarzałym, zniszczonym życiem i bez rodziny, córek, domu mężczyzną na wydaniu. Jeszcze z nią jest bo jest jedynym źródłej jej dochodu, ale środki finansowe skończą mu się za 2-3 miesiące. Wcale jej nie współczuję.

170

Odp: Bycie kochanką nie jest łatwe.
Aga30 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

A mnie nurtuje pewne pytanie i nie wiem gdzie je skierować - zadam więc tutaj.
Piszecie "bycie kochanką nie jest łatwe", bo wiele oczekujemy, a nic nie zyskujemy. Prawda, wiele poświęcamy ale w momencie gdy czegoś chcemy więcej okazuje się to klapą... Czy dałyście prosto do zrozumienia facetowi, że taki układ jest nieodpowiedni? No dobra, seks super, ale to nie jest tylko to czego od niego oczekujecie. Bo chciałybyście więcej uczucia, więcej zainteresowania itp. Powiedziałyście mu o tym dziewczyny? Jak on zareagował? Warto w ogóle mówić o tym łóżkowemu partnerowi?

Ja zaczęłam stopniowo coraz bardziej się angażować i nturalną konsekwencją tego były coraz większe wymagania, poczucie wpływu na ten "związek", tęsknota. Nigdy nie oczekiwałam, że zostawi dla mnie rodzinę, nie chciałam tego i nie prosiłam o to, ale moje zaangażowanie stawało się coraz bardziej widoczne i to był początek końca. Teraz jest ciężko, ale wiem, że grą, udawaniem, że mi nie zależy przeciągnęłabym tylko związek bez przyszłości, a teraz mogę w końcu ruszyć z miejsca, choć na początku małymi kroczkami.

Kompletnie nie rozumiem o co tu chodzi ,ze co -nagle zrozumialam ?.
Wiekszosc ludzi wie i zdaje sobie sprawe, ze kazda idealna kochanka po slubie traci wiekszosc swych pozytywnych cech .
Znika milosc i rozpieszczanie a w szalona dotad relacje wkrada sie rutyna .
A tak naprawde ile ludzi ,tyle mozliwych zwiazkow .
Przeciez Casanova tez byl kochankiem ,potrafil kazdej kobiecie dac poczucie akceptacji - bynajmniej bez zamiarow martymonialnych .
I co -kochanki go uwielbialy .
Byc kochanka to troche czulosci i troski -to taki substytut  na swoja wlasna  samotnosc .
A ze zyjemy w czasach gdzie slowo kochanka uwazane jest za cos odrazajacego ,wiec z poczuciem winy czy bez-KOCHANKA jest zla.
Bo taka jest natura ludzka .

Posty [ 131 do 171 z 171 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bycie kochanką nie jest łatwe.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026