A, ja tam lubię takie powtórki z rozrywki- to jak dobry film, który po każdym kolejnym seansie odkrywa przed widzem nowe szczegóły.
Dobrze, że nie muszę być kochanką, żeby wiedzieć, że nie warto.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bycie kochanką nie jest łatwe.
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
A, ja tam lubię takie powtórki z rozrywki- to jak dobry film, który po każdym kolejnym seansie odkrywa przed widzem nowe szczegóły.
Dobrze, że nie muszę być kochanką, żeby wiedzieć, że nie warto.
Podobne tematy
smutek82 napisał/a:Tisha napisał/a:Tiaaaa.. tak samo poleci za drzwi jak wtedy kiedy wracał od Ciebie i wskakiwał żonce do łóżka ^^ chyba, że nie traktujesz jego sypiania z żoną jako zdradę ^^ i nie myśl sobie, że odkąd Ciebie poznał to ani razu nie spał z żoną bo słowa zdrajcy są g*** warte
nie sypial z zona bedac ze mna, ona sama mi to potwierdzila i powiedziala w jednej z rozmow...
i to nie slowa zdrajcy tylko jego zonya mysle,ze gdyby chciala to mogla nawet sciemnic,ze z nia sypia,zebym ja miala nauczke
wiec wiem na bank,ze to prawda
poza tym nie wracal do zony bo ze mna mieszkal
I rozumiem, że w sądzie Twój wybranek przyznał się do zdrady i w papierach rozwodowych będzie, że małżeństwo rozpadło się z jego winy.
Zostawi wszystko żonie i dzieciom, a Ty go przyjmiesz bez zaplecza finansowego bo KOCHASZ i UFASZ.
nie wiem czy sie przyzna do zdrady, rozprawy jeszcze nie bylo.
Gdyby to mialo ode mnie zalezec, to tak, kazalabym mu sie przyznac do zdrady. Akurat jesli chodzxi o zaplecze finansowe, to juz pisalam,ze mam SWOJE i NIC nie potrzebuje od niego. pewnie zostawi jej wszystko, bo ja tam na bank nie pojde mieszkac. wiec bedzie ona tam mieszkala, zreszta nie wiem, to jego sprawa, ja mam swoje i nic od niego nie potrzebuje, a to co mam bedzie zawsze moje. nie dosc,ze go nie przyjme z zapleczem finansowym to dodatkowo z dlugami go nawet wezme ![]()
Jak mozna twierdzic ze zdrada w zwiazku jest normalna?Wlasnie chodzi o to ze nie jest!!!!Jesli wiaze sie z kims to juz mam na dzien dobry zakladac ze on mnie zdradzi ludzie sa jeszcze ludzie ktorzy tak nie mysla i nie zdradzaja.Zdrada to nie jest koniecznosc zdrada to w pewnym sensie odreagowanie tego co sie dzieje w zwiazku nie bronie facetow ale nie kazdy zdradza bo lubi ten sport.Ja zostalam zdradzona,rozwiodlam sie a teraz znow myslimy o slubie pisze znow bo jestem od 4 lat z moim ex-mezem i jest fajnie.Wyjasnilismy sobie i wiem ze nie tylko on byl nie wporzadku wina zawsze lezy po dwoch stronach tylko ja mam tak ze bym go nie zdradzila choc mialam nie jedna okazje.Coz zeszlismy sie spowrotem wiec ciesze sie z tego ze kochanka wygrala bitwe bo ja mam wojne wygrana moje dzieci znow maja ojca a ja faceta ktorego kochalam i przed i po rozwodzie i kocham nadal.
Powtarzasz sie Kriss, a to nudne sie staje. Zreszta Premier ma teraz troszke wazniejsze sprawy na glowie niz cztanie powtorek z rozrywki:)
Dlatego chciałam by choć kochanki się odniosły. Tak im ciężko, smutno i niesprawiedliwie. Nie panują nad uczuciami, nad rozporkami, spódnicami czy w czym tam pomykają. Muszą się biedaczki uczyć na własnych błędach namacalnych bo zwykłe, logiczne myślenie nie wystarcza. Jednak mam poważne wątpliwości czy którakolwiek jest w stanie ze zrozumieniem odnieść się do moich wypocin - albo się czytać nie chce, albo nie umie wgryźć w temat z dystansem i finezją.
W takim razie trzeba stosować metodę "na czterolatka". Powtarzać. Powtarzać i jeszcze raz powtarzać.
Premier nie ma ważniejszych spraw niż moja szanowna osoba. Po prostu nie ma. Koniec kropka.
Droga Mussuko - jak Cię nudzą moje wypowiedzi - nie czytaj, nie odnoś się, nie marnuj cennego czasu na uchodźctwie na dyrdymały. Tym bardziej że jak mniemam z roboty piszesz, mam nadzieję że w czasie przerw cholipka.
Nie zaprzątaj sobie bani moją skromną osobą, fanów mam pod dostatkiem Skarbeńku. Czółko.
(...)Powtarzasz sie Kriss (...)
Dobrego nigdy za wiele.
fanów mam pod dostatkiem Skarbeńku. Czółko.
W to nie watpie,:) Gwiazdy lubia otaczac sie gronem wielbicieli, bez nich zle sie czuja.
Zastanawia mnie poniekad Twoje przywiazanie do tematow kochanek i zon zdradzanych, hmm... masz osobisty uraz czy tak pro forma tylko do rzadu apelujesz?:)
Nie martw sie o moja robote, jestem tu chyba jedna z wielu "bezrobotnych" i jakos daje rade:)
Dzięki Busiu i Wielokropku.
Najlepsze zaś jaja są w tym, że tak naprawdę 99,9% kochanek przez swoje durne działania jest potem kardynalnie nieszczęśliwa i tak naprawdę największe kuku robi sobie. Ten jeden promil to dziewczyny z ajkju tostera - więc faktycznie, nie ma sensu na kwalifikacje.
Młode, ładne, inteligentne i niedoświadczone. I na tym bazują podtatusiali panowie w wieku letko przechodzonym. Dla nich to miła rozrywka, podbudowanie oklapłego ego i oklapłego penisa. Miłość? Zależy od definiującego. Dla jednych to trwałe, szalone, ogniste i na wyłączność - uczucie. Nierozerwalnie związane z szacunkiem i przyjaźnią. Za osobę którą się kocha - można w sytuacji ekstremalnej oddać życie. Po prostu staje się częścią nas samych.
Dla innych to po prostu wyrzut endorfin po dobrym dupceniu. I też nazywają to miłością. Ale taka osoba nie przedłoży potrzeb tej którą kocha ponad swoje. Będzie kłamać. Będą niedomówienia, niejasne sytuacje, zastanawiania się "czy ja to dobrze odebrałam? Może nadinterpretowałam jego slowa? Dlaczego nie dzwoni? Gdzie popełniłam błąd?, etc etc" Jedno jest pewne - żonaty facet nie odda nerki kochance. Nawet kulką z nosa w nią nie strzeli. Natomiast darmowych obietnic, komplementów i bajkopisarskiej domniemanej przyszlości - tego ma na pęczki. Wymiksować się może zawsze. A ona? Młoda - wyliże się jakby co. "Wiedziala przecież że mam żonę nie?"
Do szanownych młódek - a propos chwilowego uzależnienia żony od męża pod względem finansowym. Mam dzieci - 4,5 roku, 1,5 roku i 1 miesięczne. Nie pracuję (typu na etacie) - taka umowa z mężem. Pomagam mu w prowadzeniu firmy między obowiązkami domowymi. Dziecko najmłodsze jest karmione naturalnie co półtorej godziny bez względu na porę dnia i nocy. Mam skończone dwa fakultety na dwóch niezależnych Uniwersytetach, 2 fachy w ręku, zwiedziłam kawał świata, jestem stypendystką - stypendium za granicą, pracowałam zawodowo w kilku krajach UE, znam biegle dwa języki obce w mowie i w piśmie. I co? I jajco. Muszę polegać na umowie dżentelmeńskiej z moim mężem, bo z dzieci się nie wymiksuję. On ani w ciąży nie mógł być, ani cyckiem karmić - taki ewenement.
Swoją kasę mam a mąż nie jest sukinkotem. Ale całe dorosłe życie oparte na miłości, zaufaniu i lojalności - polega właśnie na zawieraniu takich umów. I na dotrzymywaniu słowa lub renegocjacji warunków. Dorosły facet odpowiedzialny i honorowy - nie rzuci wszystkiego w cholerę ot tak. Albo ma kuku na móniu, albo nigdy nie był ani dorosły, ani odpowiedzialny ani nie mial honoru.
Facet który chce na nowo ułożyć sobie życie - najpierw zamyka "stary" rozdział. Zabezpiecza żonę (exżonę) i dzieci, a następnie z czystą kartą i z czystym sumieniem wchodzi w nowy związek. I wiecie co? Jeszcze tu o takim nie czytałam.
Mussuka - napisalaś do mnie, Gwiazdy, już po dodaniu postu - więc się odniosę w edycji.
Przywiązana jestem nie ze względu na jakieś osobiste urazy - nie miałam do czynienia z kochankami w moim gniazdku, jednak miałam i koleżankę która zaczęła bawić się w ten sport i jej matka żyła w takim związku - będąc kochanką żonatego faceta. Przez 20 lat. 20 lat z życia. Obietnic, pięknych weekendów, płaczów, rozstań, powrotów. Cyrk na kółkach. Kobiaeta miała 40+ i facet ją zostawił. Wrócił kategorycznie do żony. Ona zaś wzięła garść prochów, zapiła wódą i cudem ją odratowali.
I teraz jej córka, a moja była kumpela, bawi się w to samo. Te same scenariusze, ten sam typ facetów. A całe życie miała matce za złe. I kilka lat temu kiedy się z nią widziałam - wrak dziewczyny. Do dzisiaj nie umie stworzyć normalnego związku. Ma dzieciaka. Wychowuje go w takiej nerwowie w jakiej była sama chowana.
Mnie jest po prostu tych dziewczyn szkoda. Szkoda w sensie - że się marnują. Te stare fajfusy nie są tego warte.
Gwiazda ma misję - żeby Ci było łatwiej zrozumieć.
Dzięki Busiu i Wielokropku.
Dla innych to po prostu wyrzut endorfin po dobrym dupceniu. I też nazywają to miłością. Ale taka osoba nie przedłoży potrzeb tej którą kocha ponad swoje. Będzie kłamać. Będą niedomówienia, niejasne sytuacje, zastanawiania się "czy ja to dobrze odebrałam? Może nadinterpretowałam jego slowa? Dlaczego nie dzwoni? Gdzie popełniłam błąd?, etc etc" Jedno jest pewne - żonaty facet nie odda nerki kochance. Nawet kulką z nosa w nią nie strzeli. Natomiast darmowych obietnic, komplementów i bajkopisarskiej domniemanej przyszlości - tego ma na pęczki. Wymiksować się może zawsze. A ona? Młoda - wyliże się jakby co. "Wiedziala przecież że mam żonę nie?"
chyba troche przeginasz z tym teoretyzowaniem i braniem wszystkich do jednego worka ![]()
skad Ty niby wiesz, ze nie odda kochance nerwki ?
skad wiesz,ze kochanka czeka az on zadzwoni ? ludzie Wy tu widzicie jedno i tylko ejdno czyli sex, a to wcale tak nie jest i ja jestem na to dowodem, mimo,ze tak samo mowilyscie o moim zwiazku, a jednak okazalo sie co innego, byla tylko jedna madra wypowiedz zeby pogadac z nim, a reszta to to,ze mnie tylko puka
a jednak okazalo sie ianczej, wiec nie oceniajcie wszystkich jedna miara. facet jak i kobieta zawsze moga sie zakochac z innym
Przerażający jest fakt, że na forum co raz więcej pojawia się wątków własnie o byciu ta trzecią. Wynika to ze zmiany w zakresie poluzowania granic w tematach dotychczas uznawanych za tabu? Czy jakieś nowe zmiany w stylu życia "małżeństw" ?
Szkoda, że niejednokrotnie zdrady są wyciszane w przypadku żon, kobiety milkną i chowają ból przed spoleczenstwem-bo on zarabia!! byle by jakos dożyć z nim do ostatniego-do wyplaty bo same nie dają rady.. Zreszta powodow jest milion.
Wiec dlaczego kochanice wyszly poza granice "tematow tabu" i obwieszczają wszem i wobec o swoich rozterkach miłosnych do żonatych?to staje sie modne czy jak?
Boje sie, że to społeczeństwo zaczyna być bardziej pobłażliwe i zbyt altruistyczne do osób łamiących zasady moralne..
Zdrady byly, są i niestety będą. To, ze na forum pojawiają się wątki "tych trzecich" wynika z faktu, że ISTNIEJE TAKIE FORUM i każdy człowiek ma prawo szukać sposobu na rozwiązanie swojego problemu. To nie moda ani fenomen socjologiczny, to po prostu możliwości techniczne. Poza tym zony raczej nie wyciszają zdrad- i słusznie. Zobacz ile tu wątków właśnie zdradzonych żon szukających pomocy i zrozumienia.
Kriss!
Genialne podsumowanie podpisuje sie pod tym:)
Kriss napisał/a:Dzięki Busiu i Wielokropku.
Dla innych to po prostu wyrzut endorfin po dobrym dupceniu. I też nazywają to miłością. Ale taka osoba nie przedłoży potrzeb tej którą kocha ponad swoje. Będzie kłamać. Będą niedomówienia, niejasne sytuacje, zastanawiania się "czy ja to dobrze odebrałam? Może nadinterpretowałam jego slowa? Dlaczego nie dzwoni? Gdzie popełniłam błąd?, etc etc" Jedno jest pewne - żonaty facet nie odda nerki kochance. Nawet kulką z nosa w nią nie strzeli. Natomiast darmowych obietnic, komplementów i bajkopisarskiej domniemanej przyszlości - tego ma na pęczki. Wymiksować się może zawsze. A ona? Młoda - wyliże się jakby co. "Wiedziala przecież że mam żonę nie?"
chyba troche przeginasz z tym teoretyzowaniem i braniem wszystkich do jednego worka
skad Ty niby wiesz, ze nie odda kochance nerwki ?
skad wiesz,ze kochanka czeka az on zadzwoni ? ludzie Wy tu widzicie jedno i tylko ejdno czyli sex, a to wcale tak nie jest i ja jestem na to dowodem, mimo,ze tak samo mowilyscie o moim zwiazku, a jednak okazalo sie co innego, byla tylko jedna madra wypowiedz zeby pogadac z nim, a reszta to to,ze mnie tylko pukaa jednak okazalo sie ianczej, wiec nie oceniajcie wszystkich jedna miara. facet jak i kobieta zawsze moga sie zakochac z innym
Mam zacytować Twoje wypowiedzi odnoszące się do tematu w stylu: "jak zostawić kochanka po półtora roku"?
Jesteś z notorycznym kłamcą, tchórzem i krętaczem. Facet oszukiwał i Ciebie i żonę przez półtora roku. Gdzieśtam w swoich postach wnosisz że żona Ci powiedziała że z nią nie sypiał. No w mordę! Gratulacje! Co za facet! Czapkować. Czapkować.
Stąd wnioskuję że nie odda nerki (przysłowiowej). A na pewno nie charytatywnie. Teraz wniosł o rozwód. I tylko on wie co nim kierowało po takim czasie kłamstw, oszustw i niszczenia dwóch kobiet jednocześnie. Skąd wiem że kochanka czeka? Bo to jej definicja. Czekanie i zbieranie ochłapów z pańskiego stołu. Inaczej nazywałaby się "dziewczyną, żoną, narzeczoną, partnerką, konkubiną" - do wyboru. A rola kochanki - jest zbieranie co zostanie, bo ona stoi w kolejce po prsostu. A na imię jej "ta druga". No chyba że jest więcej pretendentek - różnie bywa.
Oczywiście że zarówno mężczyzna jak i kobieta mogą się zakochać w kimś innym. Istnieje jednak określona kolej rzeczy. I nawet jak się coś "wyrwie", to sorry, ale półtora roku? To on jakiś opóźniony refleks ma? Nie szkoda Ci młodego życia na takiego patafiana?
Teoretyzuję powiadasz? A gwałcicieli na przyklad lubisz? Bo ja nie. I tu też teoretyzuję bo ani żadnego nie spotkalam ani jednym z nich nie jestem.
A złodziei? Albo pedofilów? Faszystów? Można w nieskończoność wymieniać. To ja wszystkiego muszę doświadczyć? A Ty duszko żoną byłaś czy jesteś? Bo o żonach też się wypowiadasz. W teorii.
smutek82 napisał/a:Kriss napisał/a:Dzięki Busiu i Wielokropku.
Dla innych to po prostu wyrzut endorfin po dobrym dupceniu. I też nazywają to miłością. Ale taka osoba nie przedłoży potrzeb tej którą kocha ponad swoje. Będzie kłamać. Będą niedomówienia, niejasne sytuacje, zastanawiania się "czy ja to dobrze odebrałam? Może nadinterpretowałam jego slowa? Dlaczego nie dzwoni? Gdzie popełniłam błąd?, etc etc" Jedno jest pewne - żonaty facet nie odda nerki kochance. Nawet kulką z nosa w nią nie strzeli. Natomiast darmowych obietnic, komplementów i bajkopisarskiej domniemanej przyszlości - tego ma na pęczki. Wymiksować się może zawsze. A ona? Młoda - wyliże się jakby co. "Wiedziala przecież że mam żonę nie?"
chyba troche przeginasz z tym teoretyzowaniem i braniem wszystkich do jednego worka
skad Ty niby wiesz, ze nie odda kochance nerwki ?
skad wiesz,ze kochanka czeka az on zadzwoni ? ludzie Wy tu widzicie jedno i tylko ejdno czyli sex, a to wcale tak nie jest i ja jestem na to dowodem, mimo,ze tak samo mowilyscie o moim zwiazku, a jednak okazalo sie co innego, byla tylko jedna madra wypowiedz zeby pogadac z nim, a reszta to to,ze mnie tylko pukaa jednak okazalo sie ianczej, wiec nie oceniajcie wszystkich jedna miara. facet jak i kobieta zawsze moga sie zakochac z innym
Mam zacytować Twoje wypowiedzi odnoszące się do tematu w stylu: "jak zostawić kochanka po półtora roku"?
Jesteś z notorycznym kłamcą, tchórzem i krętaczem. Facet oszukiwał i Ciebie i żonę przez półtora roku. Gdzieśtam w swoich postach wnosisz że żona Ci powiedziała że z nią nie sypiał. No w mordę! Gratulacje! Co za facet! Czapkować. Czapkować.Stąd wnioskuję że nie odda nerki (przysłowiowej). A na pewno nie charytatywnie. Teraz wniosł o rozwód. I tylko on wie co nim kierowało po takim czasie kłamstw, oszustw i niszczenia dwóch kobiet jednocześnie. Skąd wiem że kochanka czeka? Bo to jej definicja. Czekanie i zbieranie ochłapów z pańskiego stołu. Inaczej nazywałaby się "dziewczyną, żoną, narzeczoną, partnerką, konkubiną" - do wyboru. A rola kochanki - jest zbieranie co zostanie, bo ona stoi w kolejce po prsostu. A na imię jej "ta druga". No chyba że jest więcej pretendentek - różnie bywa.
Oczywiście że zarówno mężczyzna jak i kobieta mogą się zakochać w kimś innym. Istnieje jednak określona kolej rzeczy. I nawet jak się coś "wyrwie", to sorry, ale półtora roku? To on jakiś opóźniony refleks ma? Nie szkoda Ci młodego życia na takiego patafiana?
Teoretyzuję powiadasz? A gwałcicieli na przyklad lubisz? Bo ja nie. I tu też teoretyzuję bo ani żadnego nie spotkalam ani jednym z nich nie jestem.
A złodziei? Albo pedofilów? Faszystów? Można w nieskończoność wymieniać. To ja wszystkiego muszę doświadczyć? A Ty duszko żoną byłaś czy jesteś? Bo o żonach też się wypowiadasz. W teorii.
juz mowilam tysiac razy, ze on jej nie oszukiwal !!! czy nie dociera to do Ciebie ??????????? ona wiedziala ze on ze mna jest sam jej powiedzial, a to,ze ona nie chciala rozwodu a jemu bylo tak wygodnie to inna sprawa, ale nie przkrecaj moich slow, NIE oszukiwal jej, powiedzial jej sam,ze kogos ma, kumasz ??????????????
nie czekalam na nic na zaden telefon, on sam z siebie odzywal sie po 10 razy dziennie, nie zdarzylo sie nigdy ze milczal, odzywal sie nawet jak byl tam u siebie. ja pierdziele czy to takie dziwne,ze facetowi zonatemu zalezy na tej drugiej ?? ze ja kocha, dba o nia, jest z nia jak jest chora ?
jego zona dowiedziala sie od niego po 3 miesiacach, byl ze mna OFICJALNIE. nie mial tylko rozwodu, ale to papierek ... byl ze mna, mieszkal ze mna i zyl ze mna. rozumiesz, ze to ja bylam oficjalna jego kobieta ??
to jego zona nie chciala sie zgodzic na rozwod i dlatego tego rozwodu nie bylo, a teraz widocznie zdecydowal ze jednak bedzie rozwod mimo jej sprzeciwu, choc niewiadomo czy on dostanie rozwod ... zlozyl papiery i to dla mnie najwazniejsze
a ochlapy to moze Ty zbierasz i okruszki, ale na pewno nie ja!!!! i nie oszukiwal ani mnie ani jej obie sie godzilysmy na taki uklad, ona nie wiem dla jakiegos celu, a ja dlatego ze czulam sie kochana i widocznie mialam racje, skoro udowodnil to skladajac papiery o rozwod !!
wszystko na temat, wiecej nie bede Ci tlumaczyc, bo wszystko jest napisane w moich postach a Ty jak nie przeczytalas to twoja sprawa, klamca notorycznym moze jest twoj maz
a w kolejce to satala jego zona, bo to nie z nia mieszkal tylko ze mna
zazdroscisz ze mi sie udalo ? nie potrafisz zrozumiec,ze czasami sie tak dzieje ?
Kriss napisał/a:smutek82 napisał/a:chyba troche przeginasz z tym teoretyzowaniem i braniem wszystkich do jednego worka
skad Ty niby wiesz, ze nie odda kochance nerwki ?
skad wiesz,ze kochanka czeka az on zadzwoni ? ludzie Wy tu widzicie jedno i tylko ejdno czyli sex, a to wcale tak nie jest i ja jestem na to dowodem, mimo,ze tak samo mowilyscie o moim zwiazku, a jednak okazalo sie co innego, byla tylko jedna madra wypowiedz zeby pogadac z nim, a reszta to to,ze mnie tylko pukaa jednak okazalo sie ianczej, wiec nie oceniajcie wszystkich jedna miara. facet jak i kobieta zawsze moga sie zakochac z innym
Mam zacytować Twoje wypowiedzi odnoszące się do tematu w stylu: "jak zostawić kochanka po półtora roku"?
Jesteś z notorycznym kłamcą, tchórzem i krętaczem. Facet oszukiwał i Ciebie i żonę przez półtora roku. Gdzieśtam w swoich postach wnosisz że żona Ci powiedziała że z nią nie sypiał. No w mordę! Gratulacje! Co za facet! Czapkować. Czapkować.Stąd wnioskuję że nie odda nerki (przysłowiowej). A na pewno nie charytatywnie. Teraz wniosł o rozwód. I tylko on wie co nim kierowało po takim czasie kłamstw, oszustw i niszczenia dwóch kobiet jednocześnie. Skąd wiem że kochanka czeka? Bo to jej definicja. Czekanie i zbieranie ochłapów z pańskiego stołu. Inaczej nazywałaby się "dziewczyną, żoną, narzeczoną, partnerką, konkubiną" - do wyboru. A rola kochanki - jest zbieranie co zostanie, bo ona stoi w kolejce po prsostu. A na imię jej "ta druga". No chyba że jest więcej pretendentek - różnie bywa.
Oczywiście że zarówno mężczyzna jak i kobieta mogą się zakochać w kimś innym. Istnieje jednak określona kolej rzeczy. I nawet jak się coś "wyrwie", to sorry, ale półtora roku? To on jakiś opóźniony refleks ma? Nie szkoda Ci młodego życia na takiego patafiana?
Teoretyzuję powiadasz? A gwałcicieli na przyklad lubisz? Bo ja nie. I tu też teoretyzuję bo ani żadnego nie spotkalam ani jednym z nich nie jestem.
A złodziei? Albo pedofilów? Faszystów? Można w nieskończoność wymieniać. To ja wszystkiego muszę doświadczyć? A Ty duszko żoną byłaś czy jesteś? Bo o żonach też się wypowiadasz. W teorii.
juz mowilam tysiac razy, ze on jej nie oszukiwal !!! czy nie dociera to do Ciebie ??????????? ona wiedziala ze on ze mna jest sam jej powiedzial, a to,ze ona nie chciala rozwodu a jemu bylo tak wygodnie to inna sprawa, ale nie przkrecaj moich slow, NIE oszukiwal jej, powiedzial jej sam,ze kogos ma, kumasz ??????????????
nie czekalam na nic na zaden telefon, on sam z siebie odzywal sie po 10 razy dziennie, nie zdarzylo sie nigdy ze milczal, odzywal sie nawet jak byl tam u siebie. ja pierdziele czy to takie dziwne,ze facetowi zonatemu zalezy na tej drugiej ?? ze ja kocha, dba o nia, jest z nia jak jest chora ?
jego zona dowiedziala sie od niego po 3 miesiacach, byl ze mna OFICJALNIE. nie mial tylko rozwodu, ale to papierek ... byl ze mna, mieszkal ze mna i zyl ze mna. rozumiesz, ze to ja bylam oficjalna jego kobieta ??
to jego zona nie chciala sie zgodzic na rozwod i dlatego tego rozwodu nie bylo, a teraz widocznie zdecydowal ze jednak bedzie rozwod mimo jej sprzeciwu, choc niewiadomo czy on dostanie rozwod ... zlozyl papiery i to dla mnie najwazniejszea ochlapy to moze Ty zbierasz i okruszki, ale na pewno nie ja!!!! i nie oszukiwal ani mnie ani jej obie sie godzilysmy na taki uklad, ona nie wiem dla jakiegos celu, a ja dlatego ze czulam sie kochana i widocznie mialam racje, skoro udowodnil to skladajac papiery o rozwod !!
wszystko na temat, wiecej nie bede Ci tlumaczyc, bo wszystko jest napisane w moich postach a Ty jak nie przeczytalas to twoja sprawa, klamca notorycznym moze jest twoj maza w kolejce to satala jego zona, bo to nie z nia mieszkal tylko ze mna
zazdroscisz ze mi sie udalo ? nie potrafisz zrozumiec,ze czasami sie tak dzieje ?
Jaka zawzieta dyskusja wam sie wywiązała.
Niby wszystko ładnie i pieknie, ale czuje lekki smrodek ściemniania, Smuteczku on dopiero złozył papiery rozwodowe- może je wycofac , może powiedziec, że to zła zona nie chce dac mu rozwodu (co faktycznie Ci powiedzia tyle, że niestety nie wiesz ile w tym prawdy, bo żona może miec go serdecznie dosć), czy wymyślić tysiace innych rzeczy by rozwód przeciagać latami, nie zapominajmy o najważniejszym-podziale majątku.
Ty jeszcze nie jesteś jego oficjalną kobietą, bedziesz nia gdy rozwód bedzie faktycznie orzeczony a nie ciągle w planach.
Ja Cie nie potępiam (choć wątpie czy obchodzi Cie czyjekolwiek zadnia), bo żoną jeszcze nie byłam i nie umiem myśleć jako żona, może Ci sie udac, bo wszystko jest na świcie możliwe, tylko przestań odbierac każdą wypowiedź jako atak na Twoją osobe, bo nie jest nigdzie napisane, że Twój facet potraktuje Cie lepiej niż wkrótce byłą żone i skutecznie może Cie latami zwodzić pustymi obietnicami rozwodu.
smutek82 napisał/a:Kriss napisał/a:Mam zacytować Twoje wypowiedzi odnoszące się do tematu w stylu: "jak zostawić kochanka po półtora roku"?
Jesteś z notorycznym kłamcą, tchórzem i krętaczem. Facet oszukiwał i Ciebie i żonę przez półtora roku. Gdzieśtam w swoich postach wnosisz że żona Ci powiedziała że z nią nie sypiał. No w mordę! Gratulacje! Co za facet! Czapkować. Czapkować.Stąd wnioskuję że nie odda nerki (przysłowiowej). A na pewno nie charytatywnie. Teraz wniosł o rozwód. I tylko on wie co nim kierowało po takim czasie kłamstw, oszustw i niszczenia dwóch kobiet jednocześnie. Skąd wiem że kochanka czeka? Bo to jej definicja. Czekanie i zbieranie ochłapów z pańskiego stołu. Inaczej nazywałaby się "dziewczyną, żoną, narzeczoną, partnerką, konkubiną" - do wyboru. A rola kochanki - jest zbieranie co zostanie, bo ona stoi w kolejce po prsostu. A na imię jej "ta druga". No chyba że jest więcej pretendentek - różnie bywa.
Oczywiście że zarówno mężczyzna jak i kobieta mogą się zakochać w kimś innym. Istnieje jednak określona kolej rzeczy. I nawet jak się coś "wyrwie", to sorry, ale półtora roku? To on jakiś opóźniony refleks ma? Nie szkoda Ci młodego życia na takiego patafiana?
Teoretyzuję powiadasz? A gwałcicieli na przyklad lubisz? Bo ja nie. I tu też teoretyzuję bo ani żadnego nie spotkalam ani jednym z nich nie jestem.
A złodziei? Albo pedofilów? Faszystów? Można w nieskończoność wymieniać. To ja wszystkiego muszę doświadczyć? A Ty duszko żoną byłaś czy jesteś? Bo o żonach też się wypowiadasz. W teorii.
juz mowilam tysiac razy, ze on jej nie oszukiwal !!! czy nie dociera to do Ciebie ??????????? ona wiedziala ze on ze mna jest sam jej powiedzial, a to,ze ona nie chciala rozwodu a jemu bylo tak wygodnie to inna sprawa, ale nie przkrecaj moich slow, NIE oszukiwal jej, powiedzial jej sam,ze kogos ma, kumasz ??????????????
nie czekalam na nic na zaden telefon, on sam z siebie odzywal sie po 10 razy dziennie, nie zdarzylo sie nigdy ze milczal, odzywal sie nawet jak byl tam u siebie. ja pierdziele czy to takie dziwne,ze facetowi zonatemu zalezy na tej drugiej ?? ze ja kocha, dba o nia, jest z nia jak jest chora ?
jego zona dowiedziala sie od niego po 3 miesiacach, byl ze mna OFICJALNIE. nie mial tylko rozwodu, ale to papierek ... byl ze mna, mieszkal ze mna i zyl ze mna. rozumiesz, ze to ja bylam oficjalna jego kobieta ??
to jego zona nie chciala sie zgodzic na rozwod i dlatego tego rozwodu nie bylo, a teraz widocznie zdecydowal ze jednak bedzie rozwod mimo jej sprzeciwu, choc niewiadomo czy on dostanie rozwod ... zlozyl papiery i to dla mnie najwazniejszea ochlapy to moze Ty zbierasz i okruszki, ale na pewno nie ja!!!! i nie oszukiwal ani mnie ani jej obie sie godzilysmy na taki uklad, ona nie wiem dla jakiegos celu, a ja dlatego ze czulam sie kochana i widocznie mialam racje, skoro udowodnil to skladajac papiery o rozwod !!
wszystko na temat, wiecej nie bede Ci tlumaczyc, bo wszystko jest napisane w moich postach a Ty jak nie przeczytalas to twoja sprawa, klamca notorycznym moze jest twoj maza w kolejce to satala jego zona, bo to nie z nia mieszkal tylko ze mna
zazdroscisz ze mi sie udalo ? nie potrafisz zrozumiec,ze czasami sie tak dzieje ?Jaka zawzieta dyskusja wam sie wywiązała.
Niby wszystko ładnie i pieknie, ale czuje lekki smrodek ściemniania, Smuteczku on dopiero złozył papiery rozwodowe- może je wycofac , może powiedziec, że to zła zona nie chce dac mu rozwodu (co faktycznie Ci powiedzia tyle, że niestety nie wiesz ile w tym prawdy, bo żona może miec go serdecznie dosć), czy wymyślić tysiace innych rzeczy by rozwód przeciagać latami, nie zapominajmy o najważniejszym-podziale majątku.
Ty jeszcze nie jesteś jego oficjalną kobietą, bedziesz nia gdy rozwód bedzie faktycznie orzeczony a nie ciągle w planach.Ja Cie nie potępiam (choć wątpie czy obchodzi Cie czyjekolwiek zadnia), bo żoną jeszcze nie byłam i nie umiem myśleć jako żona, może Ci sie udac, bo wszystko jest na świcie możliwe, tylko przestań odbierac każdą wypowiedź jako atak na Twoją osobe, bo nie jest nigdzie napisane, że Twój facet potraktuje Cie lepiej niż wkrótce byłą żone i skutecznie może Cie latami zwodzić pustymi obietnicami rozwodu.
A myslisz ze ja taka glupia ejstem i nie bede chciala papierow z sadu ??
rozwod bedzie sie ciagnal latami to jest pewne, bo zona nie chce rozwodu, ale papiery sa w sadzie zlozone rpzez niego i to jest dla mnie najwazniejsze. to co zrobi jego zona to juz mnie mniej obchodzi, najwyzej bedzie sie ciagnelo latami, on udowodnil,ze mnie kocha sladajac papiery do sadu, licze sie z tym,ze zona moze przeciagac.poza tym to ona mi powiedziala,ze ona mu rozwodu nie da i bedzie robic wszystko,zeby go nie dostal, wiec licze sie z tym
a jak wycofa papiery rozwodowe to wycofam ja go ze swojego zycia, tyle i na temat.
co do podzialu majatku to juz pisalam,ze zona pewnie zostanie z wszystkim, bo ja tam mieszkac nie pojde.
Przeczytałam jeszcze raz Twój wątek. Jest tam czarno na białym że przez półtora roku facet traktował Cię jak odskocznię, że nie byłaś pewna czy naprawdę odejdzie od żony - przecież skoro teraz złożył papiery do sądu to mógł to zrobić półtora roku temu (taka ciekawostka z logicznego myślenia). Jest o tym jak jego żona Cię zwyzywała - więc wnioskuję iż nie było obopólnej zgody na ten układ tak jak próbujesz to przedstawić teraz. Dostosowujesz fakty do aktualnego punktu widzenia.
Nie ma czegoś takiego jak "oficjalna kobieta". Jest za to "oficjalna kochanka".
Co do zbierania ochłapów - polecam mój wątek na temat - "namiary na drzewo". Do nieudolnych prób obrażenia mnie w stylu horyzontalnym - nie odniosę się.
Reasumując - teraz Ci się odmieniło, Twoja sprawa. Widocznie lubisz się męczyć na własne życzenie. I w porządku. Ja mam inne standardy. Wyśrubowane. Dlatego podtrzymuję mój postulat do Premiera. Mam nadzieję zebrać całą moc podpisów.
bez komentarza .......................................
napisze tylko,ze z odskocznia sie nie mieszka i nie zyje i nie poswieca rodziny dla odskoczni ![]()
tyle w temacie ![]()
Tak się zastanawiam skąd w Smutku tyle arogancji? Sama byłam w takim układzie i też sobie marzyłam, żeby wybrał mnie. Ale w życiu nie wyobrażałam sobie tego w kategoriach jakiejś chorej satysfakcji. Myślałam o uczuciu, jakim go darzę, a nie o rywlizacji z jego żoną. Myślałam też o tym, że to trudna sytuacja, trudne wybory i życie po takich przejściach nie byłoby łatwe, nawet gdybyśmy byli teraz razem. Dlatego nie rozumiem takiego podejścia...
I zajebiście, że nie jesteś odskocznią, ale chyba najbardziej to sobie chcesz to udowodnić. Zalecam trochę więcej pokory i wdzięczności, że jednak tą odskoczni się nie okazałaś.
Tak się zastanawiam skąd w Smutku tyle arogancji? Sama byłam w takim układzie i też sobie marzyłam, żeby wybrał mnie. Ale w życiu nie wyobrażałam sobie tego w kategoriach jakiejś chorej satysfakcji. Myślałam o uczuciu, jakim go darzę, a nie o rywlizacji z jego żoną. Myślałam też o tym, że to trudna sytuacja, trudne wybory i życie po takich przejściach nie byłoby łatwe, nawet gdybyśmy byli teraz razem. Dlatego nie rozumiem takiego podejścia...
I zajebiście, że nie jesteś odskocznią, ale chyba najbardziej to sobie chcesz to udowodnić. Zalecam trochę więcej pokory i wdzięczności, że jednak tą odskoczni się nie okazałaś.
Dokładnie Smuteczek w ferworze zwycięstwa nad zoną zapomniała o miłości- jest triumf, w/w agrogancja, pewnosci siebie a o tym najwazniejszym jakos zapomniała wspomniec, nie ma nic o szczesciu ze wreszcie beda razem...pisze w kółko o tym, że wygrała te walke, że on wybrał ją!!!!
Aga30 napisał/a:Tak się zastanawiam skąd w Smutku tyle arogancji? Sama byłam w takim układzie i też sobie marzyłam, żeby wybrał mnie. Ale w życiu nie wyobrażałam sobie tego w kategoriach jakiejś chorej satysfakcji. Myślałam o uczuciu, jakim go darzę, a nie o rywlizacji z jego żoną. Myślałam też o tym, że to trudna sytuacja, trudne wybory i życie po takich przejściach nie byłoby łatwe, nawet gdybyśmy byli teraz razem. Dlatego nie rozumiem takiego podejścia...
I zajebiście, że nie jesteś odskocznią, ale chyba najbardziej to sobie chcesz to udowodnić. Zalecam trochę więcej pokory i wdzięczności, że jednak tą odskoczni się nie okazałaś.
Dokładnie Smuteczek w ferworze zwycięstwa nad zoną zapomniała o miłości- jest triumf, w/w agrogancja, pewnosci siebie a o tym najwazniejszym jakos zapomniała wspomniec, nie ma nic o szczesciu ze wreszcie beda razem...pisze w kółko o tym, że wygrała te walke, że on wybrał ją!!!!
to ja Wam wytlumacze dlaczego
jest tak tylko dlatego,ze ktos mi mowi,ze bylam odskocznia mimo,ze z nim mieszkalam i ze mna zyl. jak mi cos ktos takiego wmawia to staje sie arogancka.
jestem cholernie szczesliwa,ze zlozyl papiery do sadu, ale licze sie z tym, jak tu kazda pisze, ze ze mna moze tez tak postapic, jak z zona. zreszta z kim bym nie byla byloby to samo tez bym sie z tym liczyla.
a poza tym w moim zyciu to nic nie zmienia tylko papierek, bo jak juz mowilam, zylismy razem, a do dziekca bedzie i tak jezdzil i tak, wiec wszystko zostaje jak bylo oprocz papierka i tyle.
ciekawe czy Wy byscie byly takie grzeczne gdyby Wam ktos wmawial cos takiego, nie pozwole na to, gdyby nie zlozyl papierow to sama bym uwazala ze bylam odskocznia ale zrobil to, wiec nie pozwole na obrazanie mnie i jego !!
Tylko tyle i az tyle ...
Ojej... a to zaraz ona musi go straszliwie kochać? Są kobiety, którym nie przeszkadza bycie kochanką. Są kobiety, które lubią zdobywać. Może ona właśnie chciała go zdobyć i właśnie się tym cieszy? To zaraz wszędzie musi być miłość, itp? Jak usilnie piszecie, że skoro facet odszedł od żony to od niej też odejdzie, nie koniecznie. Szybciej okaże się, że to kochanka odejdzie od niego, bo już zdobyła i się jej znudziło. I co? Trzeba potępiać? Nie, bo właściwie jej wola.
a poza tym w moim zyciu to nic nie zmienia tylko papierek, bo jak juz mowilam, zylismy razem, a do dziekca bedzie i tak jezdzil i tak, wiec wszystko zostaje jak bylo oprocz papierka i tyle.
Przyznam Smutku, że nie znam Twojej historii a na ten wątek tylko rzuciłam okiem...ale zastanowiło mnie to co napisałaś.
<OFICJALNA KOBIETA>uczestniczy w życiu rodzinnym swojego mężczyzny a z tego co piszesz wynika, że taka oficjalna to chyba nie jesteś...może się mylę.
Poza tym jak ktoś chce się rozwieść to jest w stanie wypracować błyskawiczny kompromis. A latami to rozwodzą się ludzie, którzy mają powody( różne) by być razem.
Wielokropek napisał/a:Aga30 napisał/a:Fajnie dziewczyny, że macie ubaw po pachy...
Ubawu nie mam żadnego, po pachy - też nie. Natomiast zadziwiają mnie żale na swój trudny los wszystkich kochanek. Nie rozumiem tego, ułomną kobietą jestem, u ż a l a n i a s i ę n a d s w o j ą ś w i a d o m ą d e c y z j ą "bycia tą trzecią".
I mam za każdym razem dylemat: śmiać się czy współczuć. Wybieram drogę pośrednią.A mnie zadziwia uzalanie sie zdradzonej zony, bo wchodzac w role zone jest swiadoma,ze ZAWSZE moze byc zdradzona, nikt nam nie zagwarantuje, ze ktos nigdy nie zdradzi !!
tak samo jak kochanka wchodzi w role tej trzeciej tak samo zona wchodzi w role zony, ktora jest najczesciej oklamywana to jest zycie, skoro nie potrafi utrzymac i zadbac o faceta, to musi sie liczyc z tym,ze ten oto maz znajdzie inna
zyciea zona takie biedactwo o jejku jakie to zalosne,
Normalnie ręce opadają jak się czyta takie bzdury!
Oj kochana zostań kiedyś czyjąś żoną i niech Twój małżonek przyprawia Ci rogi!
Wtedy zobaczymy! Twoja głupota mnie powala!
Dlaczego nazwałaś sie smutkiem, skoro masz taką wielką satysfakcję, że rozwaliłaś czyjesz poukładane życie!
Powinnaś skakać z radości!
bez komentarza .......................................
napisze tylko,ze z odskocznia sie nie mieszka i nie zyje i nie poswieca rodziny dla odskoczni
tyle w temacie
jest tak tylko dlatego,ze ktos mi mowi,ze bylam odskocznia mimo,ze z nim mieszkalam i ze mna zyl. jak mi cos ktos takiego wmawia to staje sie arogancka.
Post nr 7 z dnia 11.09.2011 godz. 12:01:19 z tematu autorki: smutek82:
Tez zaczynam myslec,ze jestem odskocznia, ale mysle,ze gdyby tak bylo to on by sie z tym przed zona kryl, a on tego nie robi, zostawia telefon wszedzie, ona czyta smsy, widzi setki polaczen do mnie, mieszka praktycznie ze mna, ma prace wyjazdowa, wiec nie na codzien jest ze mna. do domu jezdzi tylko po to,zeby spotkac sie z dzieckim i jest to ok raz na 3 tyg - miesiac. ostatnio jednak zaczynam myslec,ze jestem odskocznia i dlatego chce to rzucic.
Bez komentarza - tyle w temacie. Cokolwiek bierzesz - odstaw to natychmiast ![]()
Post poniżej poziomu forum. Mod.Vinnga
Kobiety, przestańcie - to nie ma sensu, mamy tu sobie pomagać!
Smutek82 poleciałaś teraz po bandzie..nie ma co.. brak słów..
Ja nikomu nie zycze by mąż w trakcie karmienia dziecka znalazl sobie odskocznie mimo to ze wiele osob ma odmienne zdanie niz moje w wielu tematach na forum.
Smutek82 poleciałaś teraz po bandzie..nie ma co.. brak słów..
Ja nikomu nie zycze by mąż w trakcie karmienia dziecka znalazl sobie odskocznie mimo to ze wiele osob ma odmienne zdanie niz moje w wielu tematach na forum.
...nie każdy ma hamulce
invisible napisał/a:Smutek82 poleciałaś teraz po bandzie..nie ma co.. brak słów..
Ja nikomu nie zycze by mąż w trakcie karmienia dziecka znalazl sobie odskocznie mimo to ze wiele osob ma odmienne zdanie niz moje w wielu tematach na forum....nie każdy ma hamulce
to wy nie macie hamulcow i od poczatku po mnie jezdzicie !!
wszystkie mowily,ze gdyby mnie kochal to by zlozyl o rozwod, zrobil to!! a Wy dalej po mnie jedziecie i mi wmawiacie,ze mnie nie kocha, bylam odskocznia, zabawka i nie wiem czym jeszcze. sorry, ale nie pozwole na to !!
nie jestem glupia jak mi ktos zarzuca, nie jestem k ... jak mi zarzucali i nie jestem zabawka !!
jestem zakochana kobieta, ktora ma dowod milosci !!
Szanowni net- wspol- uczestnicy... Powala mnie wasze podejście. Może i macie swoje doświadczenia. Może i jesteście zdrwdzonymi żonami zdrwdzonymi mezami zdrwdzonymi partnerami... Ale czy wy wyście wreszcie nie zrozumieli ze kochanki maja gorzej??? Po pierwsze musza walczyć o faceta. Wy durne zony nie. Po drugie musi być zawsze hot jazz i emotion. Nie to co wy zony ze jak macie katar to śmiecie w kapciach i barchanacch po chacie lazic. Po trzecie jak już się takiego męża ideala zonce odbije.. To się okazuje ze on taki atrakcyjny nie jest. Wcale nie jest cały czas uśmiechnięty i napalony. Pierdzzi i lubi codziennie obiadek. Jest nudny i ciagle by chciał zeby go od nowa zdobywać... A już zdobyty.
Taki fajny to tez nie jest bo jak się na gierki kochanki dał tak łatwo nabrać to wyzwanie słabe.
I co teraz kochanka ma zrobic?? Cel zaliczony. Znaczy target. Plan wykonany. Premia odebrana. A wokół tyle nowych wyzwań. Ale Swiat niesprawiedliwy. Nie rozumie jej potrzeb. Bo wy zaraz oceniacie. Głupie zony. Dziwicie się ze się można znudzic kochasiem? To teraz pytanie na śniadanie... Ma któraś z was faceta który jeszcze nigdy kochasi nie znalazł??? No to jest wyzwanie.. A nie taki zużyty. Nawet przez nia...A wy się czepiacie i nadinterpretujecie.
I jak śmiecie mówić ze kochanka jest odskocznia!!! Nigdy nie jest!! Dał dowód miłości??? Dał!!! W imię miłości przez trzy lata pomiatal swoją żona??? Pomiatal!!! Kogo na to byłoby stać?? Tylko prawdziwego 100%'faceta który kocha....'przez trzy lata zaniedbywal dziecko???? Zaniedbywal!!!! Znaczy facet ma właściwie ustawione priorytety!!!! A wy się czepiacie!!! Złożył pozew o rozwód???'złożył!!! Bohater i rycerz!!!
I wiecie do czego doprowadziły wasze komentarze??? W pierwszym poście chciała odejść za pośrednictwem esemesa a teraz broni prawdziwej miłości n
Widzisz nasza 28 smutna panienko?? Przecież ci pomoglismy podjąć decyzje l. Przecież teraz wiesz czego chcesz co nie??
A my ci tego z całego serca życzymy!!!!'żona zasługuje na ten rozwod
dayzi napisał/a:invisible napisał/a:Smutek82 poleciałaś teraz po bandzie..nie ma co.. brak słów..
Ja nikomu nie zycze by mąż w trakcie karmienia dziecka znalazl sobie odskocznie mimo to ze wiele osob ma odmienne zdanie niz moje w wielu tematach na forum....nie każdy ma hamulce
to wy nie macie hamulcow i od poczatku po mnie jezdzicie !!
wszystkie mowily,ze gdyby mnie kochal to by zlozyl o rozwod, zrobil to!! a Wy dalej po mnie jedziecie i mi wmawiacie,ze mnie nie kocha, bylam odskocznia, zabawka i nie wiem czym jeszcze. sorry, ale nie pozwole na to !!
nie jestem glupia jak mi ktos zarzuca, nie jestem k ... jak mi zarzucali i nie jestem zabawka !!
jestem zakochana kobieta, ktora ma dowod milosci !!
Ależ zostały przytoczone tylko Twoje słowa, więc nie rozumiem tego jadu i złości do Kriss, która ma takie podejście do tematu, że czapki z głów. Zakochana kobieto, może i w swoim mniemaniu masz dowód miłości, ale rozumu niestety raczej nie posiadasz. A świadczą o tym Twoje marnej jakości posty.
To moj ostatni post tutaj, bo juz nie mam sily tlumaczyc nic nikomu.
to co pisalam, bylo przed rozmowa z nim i tyle. chwila zalamania, ktorego juz nie powtorzylam, a wy dalej to walkujecie...
powodzenia wam zycze, moze wasz maz nie trafi nigdy na taka kobiete, ktora go zniewoli i ukradnie wam lol
bo misiu taki cudowny kochajacy a ta zla kochanka do sila do lozka zaciagnela lol lol lol
KONIEC MOJEGO PISANIA TUTAJ.
Szanowni net- wspol- uczestnicy... Powala mnie wasze podejście. Może i macie swoje doświadczenia. Może i jesteście zdrwdzonymi żonami zdrwdzonymi mezami zdrwdzonymi partnerami... Ale czy wy wyście wreszcie nie zrozumieli ze kochanki maja gorzej??? Po pierwsze musza walczyć o faceta. Wy durne zony nie. Po drugie musi być zawsze hot jazz i emotion. Nie to co wy zony ze jak macie katar to śmiecie w kapciach i barchanacch po chacie lazic. Po trzecie jak już się takiego męża ideala zonce odbije.. To się okazuje ze on taki atrakcyjny nie jest. Wcale nie jest cały czas uśmiechnięty i napalony. Pierdzzi i lubi codziennie obiadek. Jest nudny i ciagle by chciał zeby go od nowa zdobywać... A już zdobyty.
Taki fajny to tez nie jest bo jak się na gierki kochanki dał tak łatwo nabrać to wyzwanie słabe.
I co teraz kochanka ma zrobic?? Cel zaliczony. Znaczy target. Plan wykonany. Premia odebrana. A wokół tyle nowych wyzwań. Ale Swiat niesprawiedliwy. Nie rozumie jej potrzeb. Bo wy zaraz oceniacie. Głupie zony. Dziwicie się ze się można znudzic kochasiem? To teraz pytanie na śniadanie... Ma któraś z was faceta który jeszcze nigdy kochasi nie znalazł??? No to jest wyzwanie.. A nie taki zużyty. Nawet przez nia...A wy się czepiacie i nadinterpretujecie.
Raz piszesz ze golodupca nawet przujmiesz a pierwszy post zaczelas ze nie wiesz jak odejść...'przez esemes się nie da bo z nim mieszkasz..'ja bym się nie przejmowala...'wyślij esemesa. Co ci zależy
problem zaczyna się od słów: "kocham faceta który ma żonę, co robić??"
wmawiacie,ze mnie nie kocha, bylam odskocznia, zabawka i nie wiem czym jeszcze. sorry, ale nie pozwole na to !!
nie jestem glupia jak mi ktos zarzuca, nie jestem k ... jak mi zarzucali i nie jestem zabawka !!
jestem zakochana kobieta, ktora ma dowod milosci !!
Te Twoje posty pełne przekonania, że NIE jesteś odskocznią mają na celu przekonać o tym głównie Ciebie. Gdybyś faktycznie czuła się kochana to nie miałabyś potrzeby, żeby "udowadniać" to nam wszystkim, ale byłaś zabawką i tak naprawdę nadal jesteś, bo kim? Żoną nie, narzeczoną nie, kobietą tego mężczyzny, bez większych oficjalnych zobowiązań
Musisz mieć ogromne kompleksy skoro tak się uczepiłas niewiernego piernika, zamiast znaleźć sobie kogoś porządnego bez obrączki.
Na początku faktycznie pomyślałam o Tobie k..., ale teraz jak tak czytam Twoje posty to strasznie mi Cię szkoda, bo jesteś malutką kobietką z ogromnymi kompleksami, które wychodzą w każdym Twoim poście.
smutek82 napisał/a:wmawiacie,ze mnie nie kocha, bylam odskocznia, zabawka i nie wiem czym jeszcze. sorry, ale nie pozwole na to !!
nie jestem glupia jak mi ktos zarzuca, nie jestem k ... jak mi zarzucali i nie jestem zabawka !!
jestem zakochana kobieta, ktora ma dowod milosci !!Te Twoje posty pełne przekonania, że NIE jesteś odskocznią mają na celu przekonać o tym głównie Ciebie. Gdybyś faktycznie czuła się kochana to nie miałabyś potrzeby, żeby "udowadniać" to nam wszystkim, ale byłaś zabawką i tak naprawdę nadal jesteś, bo kim? Żoną nie, narzeczoną nie, kobietą tego mężczyzny, bez większych oficjalnych zobowiązań
Musisz mieć ogromne kompleksy skoro tak się uczepiłas niewiernego piernika, zamiast znaleźć sobie kogoś porządnego bez obrączki.
Na początku faktycznie pomyślałam o Tobie k..., ale teraz jak tak czytam Twoje posty to strasznie mi Cię szkoda, bo jesteś malutką kobietką z ogromnymi kompleksami, które wychodzą w każdym Twoim poście.
Osoba, która jest pewna, jest spokojną.
Kiedy ktoś ma inne zdanie od niej, nie walczy z interlokutorem, jak lwica.
Przedstawia swoje zdanie.
Zastanawia się nad zdaniem innych, bierze je pod uwagę jako opinię na ten temat. Nie musi się z nią zgadzać.
Chodzi tylko o popieranie zdrowych zasad i akcentowanie tego co dla nas jest wzorcem, normą i wartością. W wątku autorki poruszyl mnie fakt, ze jest kolejna osobą, która zdeptała czyjś związek a teraz "popisuje się" jakże wartościowymi refleksjami- tylko o ten aspekt mi chodzi. I szczerze ja nie musze z "butami" pchac się komus w związek by wiedziec to co napisala autorka.
Owa lekkość dla mnie to nic innego jak zachowanie równowagi pomiędzy sumieniem a normami, które zinternalizowałam. Dopiero jak człowiek sobie sam stwarza trudności zaczyna rozumieć jak wspaniała jest ta "lekkość".
A i po to w rozwoju psychicznym osiągamy tak cenny dar jakim jest myślenie abstrakcyjne aby moc analizować i przewidywać następstwa w pewnych kwestiach.
Ona się nie popisuje. Ona dojrzała i zrozumiała, co zrobiła źle. Miała ludzkie prawo do popełnienia błędu, po czym miała prawo zrozumieć błąd i wyciągnąć wnioski, które opisała w pierwszym poście. Ja nie jestem tutaj od tego, żeby ją oceniać, ciesze się natomiast że dostrzegła błędy i postanowiła zmieniać siebie. I chwała jej za to. Nie wszyscy ludzie mają owo myślenie abstrakcyjne rozwinięte tak dalece, żeby absolutnie, w żadnym wypadku i w jakikolwiek sposób nie krzywdzić innych ludzi. Powiem więcej, każdy z nas krzywdzi innych w taki czy inny sposób. Niezależnie od stopnia samoświadomości i umiejętności autorefleksji.
invisible napisał/a:Chodzi tylko o popieranie zdrowych zasad i akcentowanie tego co dla nas jest wzorcem, normą i wartością. W wątku autorki poruszyl mnie fakt, ze jest kolejna osobą, która zdeptała czyjś związek a teraz "popisuje się" jakże wartościowymi refleksjami- tylko o ten aspekt mi chodzi. I szczerze ja nie musze z "butami" pchac się komus w związek by wiedziec to co napisala autorka.
Owa lekkość dla mnie to nic innego jak zachowanie równowagi pomiędzy sumieniem a normami, które zinternalizowałam. Dopiero jak człowiek sobie sam stwarza trudności zaczyna rozumieć jak wspaniała jest ta "lekkość".
A i po to w rozwoju psychicznym osiągamy tak cenny dar jakim jest myślenie abstrakcyjne aby moc analizować i przewidywać następstwa w pewnych kwestiach.Ona się nie popisuje. Ona dojrzała i zrozumiała, co zrobiła źle. Miała ludzkie prawo do popełnienia błędu, po czym miała prawo zrozumieć błąd i wyciągnąć wnioski, które opisała w pierwszym poście. Ja nie jestem tutaj od tego, żeby ją oceniać, ciesze się natomiast że dostrzegła błędy i postanowiła zmieniać siebie. I chwała jej za to. Nie wszyscy ludzie mają owo myślenie abstrakcyjne rozwinięte tak dalece, żeby absolutnie, w żadnym wypadku i w jakikolwiek sposób nie krzywdzić innych ludzi. Powiem więcej, każdy z nas krzywdzi innych w taki czy inny sposób. Niezależnie od stopnia samoświadomości i umiejętności autorefleksji.
Nie sztuka jest popełnić świadomie błąd i nabrać mądrości
sztuką jest uchronić się od pokus które od samego startu są uświadomionym złym wyborem
Nie do końca zgadzam się z pierwszym wersem - mamy prawo popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski, żeby żyć dalej nikogo już nie krzywdząc.
Z drugim wersem zgadzam się jak najbardziej
.
ja ufam
zabezpieczylabym sie przed kazdym innym tak samo, bo widzialam na przykladzie jego zony,ze potem jest problem. jak kobieta jest niezalezna nie bedzie musiala sie meczyc ze zdradzaczem, tak zostalam wychowana i tak mam. nigdy nikt nie wie co sie przytrafi i lepiej byc zabezpieczonym na przyszlosc, to nie musi byc zdrada, ale moze byc rowniez smierc ciezka choroba ... zabezpieczenie jest zabezpieczeniem
Tak już mam, że jak czytam podobny watek - zagubionej, miotającej się, gryzącej na oślep kobiety, to zastanawiam się - DLACZEGO?
W zacytowanym fragmencie dopatrzyłam się niejasnej, ale jednak - odpowiedzi.
No dalej smutku - co tam się w tym Twoim domu rodzinnym wydarzyło? Kto Cie tak wychował? I w reakcji na co? Może warto odpowiedzieć sobie na te pytania - by zrozumieć. SIEBIE zrozumieć.
Smutek82 poleciałaś teraz po bandzie..nie ma co.. brak słów..
Ja nikomu nie zycze by mąż w trakcie karmienia dziecka znalazl sobie odskocznie mimo to ze wiele osob ma odmienne zdanie niz moje w wielu tematach na forum.
Witam - nie czytałam merytoryki - moderatorka zdążyła zmoderować. Mogę się tylko domyślać - i powiem jedno - zło zawsze wraca do tego kto je w świat wypuszcza. Koniec kropka.
Technicznie zaś rzecz ujmując - dla marnie doświadczonych w temacie a już leciwych odpowiednio (28 lat jak mniemam) - karmienie dziecka nie przeszkadza w niczym. Ekhm. Ani w myśleniu, ani w inteligencji, ani w błysku w oku, ani w sekasapilu, ani w bzykaniu. A bzykać się można na różne niekonwencjonalne sposoby rownież w połogu - nic nie stoi na przeszkodzie. Zresztą - jestem Gwiazdą - jak mnie Mussuka ochrzciła - więc moj blask na rozkochanego męża spływa ciągle i nieprzerwanie. A on mi hołdy oddaje i żadna inna nie jest mnie w stanie przebić. Dosłownie niczym. Ani urodą, ani rozumem. Możesz se smutek82 życzyć do woli aż zzieleniejesz.
W ramach odskoczni - w zeszłym roku zakupiłam trampolinę ogrodową - mąż skacze z synem. Posikać się idzie.
Pozdrawiam Wszystkie Szanowne Panie z prostym kręgosłupem moralnym i umiejętnością wysublimowaną i rzadką - posiadaniem klasy.
Zresztą - jestem Gwiazdą - jak mnie Mussuka ochrzciła - więc moj blask na rozkochanego męża spływa ciągle i nieprzerwanie. A on mi hołdy oddaje i żadna inna nie jest mnie w stanie przebić. Dosłownie niczym. Ani urodą, ani rozumem.
Oj oj Gwiazda, uwazaj i nie mow hop:) Ty z lat 70-tych kochana jestes a te z nastepnej dekady, no coz, maja pewna przewage nad Toba i nie o doswiadczeniu zyciowym tu traktuje a o tym, na co kazdy zdrowy samiec uwage zwraca, bo taka jego samcza natura i nic na to ani fakultety ani gromadka cudnych dzieci nie poradza:). Jak jest dobrze to dobrze, cieszmy sie tym ale az takiej 200% pewnosci, ze jeszcze sie taka nie narodzila co by mi zagrozila to nie polecalabym. Never say never:) w zamian proponuje inne madre ludowe przyslowie: don't be sorry, be careful:).
A caly ten watek o kochankach i tak mam gdzies, bo jak ktos lape do ognia wklada i potem drze sie, ze sie poparzyl to jedynie litowac sie nad jego glupota nalezy. Po co to w ogole komentowac? Tu sa osoby z naprawde powaznymi , a nie urojonymi, problemami.
Hop.
Cały szkopuł w pewności siebie - nie mylić z zarozumialstwem. Trzeba mieć świadomość własnych atututów, poczucie humoru i dystans do samej siebie. Nie lubię wychodzić z pozycji siedzącego psa bo może lepsza się znajdzie. To droga donikąd. A raczej w kierunku kompleksów i podejrzliwości wobec wszystkiego co ma szparkę.Angelina - mój rocznik, Monica Belluci jest dekadę za mną. I cudne nadal jak cholera. Co mam równać do dołu i trząchać pięknym tyleczkiem ze stachu. Sama mi gaworzyłaś droga Mussuko iż problem nie w wieku.
Problem czy bierzesz co dają czy przebierasz jak w ulęgałkach. Ja przebierać wolę. Wolałam.
Jeśli zaś na moje "hop" odpowiedzią będzie hop w bok mojego ślubnego - oznacza to ni mniej ni więcej tylko że to głupek jest. A ja się z głupkami nie zadaję.
Z Twoim ostatnim zdaniem zgadzam się w 100%.
Cały szkopuł w pewności siebie - nie mylić z zarozumialstwem. Trzeba mieć świadomość własnych atututów, poczucie humoru i dystans do samej siebie.
Problem czy bierzesz co dają czy przebierasz jak w ulęgałkach. Ja przebierać wolę. Wolałam.
A to tak, zgadzam sie w calej rozciaglosci. Pewnosc wlasnej wartosci i postawienie sprawy jasno swemu wybrankowi, ze diament oszlifowany dostal mu sie, o ktory wielu sie wczesniej zabijalo i nadal zabijac moze, to warte polecenia. Nigdy, nie oddam sie w calosci swojemu mezczyznie, jakis maly kes musi zostac dla niego do zdobycia:) Nie wiem czy sie jasno wyrazilam, bo nie o fizyczne oddanie mi chodzi a raczej o moje wnetrze.
Dwa razy sie taki zastanowi zanim z bok pojdzie, bo wie, ze duzo straci a i ze powrotu nie bedzie. Nie do tej, ktora sama wybiera a nie ja wybieraja.
Ale, wybacz, pisalo juz tu kilka takich sztuk, co z przeproszeniem, jednego zdania bez "blendu" sklecic nie umieja, ale swa nieziemska figure i niebianskie oblicze na kazdym zakrecie podkreslaja. I niestety na tym sie ta special offer konczy.
Wtedy to dla mnie nie jest pewnosc tego co sie ma do zaoferowania tylko wykladanie zgrabnego tylka na straganie z napisem "jestem swieza, jedrna i do wziecia". Co smieszniejsze, malo kto te walory docenia na dluzsza mete i lezie do innej "baby z jajami";)
Po 20 latach małżeństwa, zostałam zamieniona na nowszy model. Czy lepszy? Nie wiem. Kochanka mojego męża jest cała szczęśliwa, że udało jej się rozbić kolejne małżeństwo. Teraz oczekują dzidziusia a mąż dorosłego syna wyparł się. Dopiero teraz jest szczęśliwy. Czy ja też kiedyś jeszcze będę szczęśliwa? Nie wiem, chyba już nie potrafię:)
Po 20 latach małżeństwa, zostałam zamieniona na nowszy model. Czy lepszy? Nie wiem. Kochanka mojego męża jest cała szczęśliwa, że udało jej się rozbić kolejne małżeństwo. Teraz oczekują dzidziusia a mąż dorosłego syna wyparł się. Dopiero teraz jest szczęśliwy. Czy ja też kiedyś jeszcze będę szczęśliwa? Nie wiem, chyba już nie potrafię:)
Olac kochanke i Twojego eksa - jedno warte drugiego. Ale co znaczy, ze wyparl sie doroslego syna? Nie utrzymuje z nim kontaktow? Wydziedziczyl go? Alimentow pewnie juz placic nie musi ale tu chodzi o wiez z wlasnym dzieckiem!
Rok temu na odchodne, powiedział synowi, że go nigdy nie kochał bo za wcześnie został ojcem (24 lata) i że dopiero teraz wie, że chce mieć dziecko i będzie robił wszystko, żeby się poczęło. Alimenty płaci bo syn studiuje ale kontaktu nie ma żadnego, kompletnie nic. Wyparł się, wypisał się z bycia ojcem.
Rok temu na odchodne, powiedział synowi, że go nigdy nie kochał bo za wcześnie został ojcem (24 lata) i że dopiero teraz wie, że chce mieć dziecko i będzie robił wszystko, żeby się poczęło. Alimenty płaci bo syn studiuje ale kontaktu nie ma żadnego, kompletnie nic. Wyparł się, wypisał się z bycia ojcem.
To jest najwieksza podlosc, z jaka mozna sie spotkac. Za to a nie za kochanke splunelabym mu prosto w twarz i zakazala zblizania sie na kilometr do siebie i do syna.
Wiesz, to mu sie kiedys wroci..nowe dziecko bedzie albo go kochac albo i okaze sie skonczonym draniem. Twoj eks sie z roku na rok starzeje i kiedys obudzi sie z reka w nocniku...jako stary zniedoleznialy dziad (czego mu z calego serca zycze) nagle byc moze zostanie sam, a jest duze prawdopodobienstwo skoro hobby jego kochanki sa panowie z odzysku. O kim wtedy pomysli i zateskni? O swoim pierworodnym, ktory wtedy nie bedzie chcal juz na niego spojrzec. Oj bedzie zalowal ten Twoj, pozal sie Boze, eks malzonek.
Nie martw sie o niego, martw sie tylko o siebie i syna. O wasze szczescie, syn choc duzy potrzebuje teraz jeszcze wiecej zapewnien o Twojej milosci, po tym jak mu "tatus" taka informacje przekazal. No, noz sie w kieszeni sam otwiera, ze takie sk..yny po tej ziemi chodza.
I nie martw sie, 43 lata to nie najgorszy wek na nowy start:) Skads to wiem:))
Po 20 latach małżeństwa, zostałam zamieniona na nowszy model. Czy lepszy? Nie wiem. Kochanka mojego męża jest cała szczęśliwa, że udało jej się rozbić kolejne małżeństwo. Teraz oczekują dzidziusia a mąż dorosłego syna wyparł się. Dopiero teraz jest szczęśliwy. Czy ja też kiedyś jeszcze będę szczęśliwa? Nie wiem, chyba już nie potrafię:)
Straszne ,nie moge uwierzyc .
Ty juz jestes szczesliwa ,bo masz doroslego wspanialego syna . Ty sie go nie wyparlas jestes matka ,partnerka ,przyjaciolka .
Jestes dorosla ,madra kobieta , kochaj syna bo on cierpi z tego powodu ,moze cierpi bardziej niz ty .Nie ma nic gorszego jak
powiedziec doroslemu mezczyznie- nigdy cie nie chcialem .
Zapomni ,zapomni o swoim ex bo nie jest wart zeby choc na chwile go wspomniec .
Tak Dziewczyny Kochane, mam syna i to jest mój sukces. Student drugiego roku dziennikarstwa, znający cztery języki. Wydoroślał w jeden dzień, był i jest gigantycznym wsparcie a ja dla niego. W maju zmienił nazwisko na moje panieńskie, bo nie chce mieć nic wspólnego z ojcem (tatuś znany w środowisku filmowym). Czy ułożę sobie jeszcze życie? Nie wiem i co raz bardziej w to wątpię ale muszę pokochać siebie i będzie lepiej:) W tym przypadku życie jego kochanki jest rewelacyjne, w pół roku rozwaliła małżeństwo i spija teraz piankę ze swoich osiągnięć, ma faceta, jest w ciąży, ma kasę. Czego chcieć więcej?
(...)Czego chcieć więcej?
Szacunku.
Po 20 latach małżeństwa, zostałam zamieniona na nowszy model. Czy lepszy? Nie wiem. Kochanka mojego męża jest cała szczęśliwa, że udało jej się rozbić kolejne małżeństwo. Teraz oczekują dzidziusia a mąż dorosłego syna wyparł się. Dopiero teraz jest szczęśliwy. Czy ja też kiedyś jeszcze będę szczęśliwa? Nie wiem, chyba już nie potrafię:)
Oj znam przypadek z życia, matka mojego eks została wymieniona na "nowszy" model po 20 latach małżeństwa, jednakże przez ponad 10 lat gościu prowadził podwójne życie, w sensie, dwa domy utrzymywał, żył, jadł, spał raz w jednym raz w drugim a wszystko zakrył pod przykrywyką bycia "taksowkarzem"- nikt nigdy nie wiedział kiedy będzie w domu nawet na wigilie rodzina nie wiedziała o ktorej można sie go spodziewać. Z Kochanka jawnie rozmawial gdy siedzial z żoną twierdząc, że to klientka! Miał czwórke dzieci. Mówie celowo "miał" - bo na odchodne powiedział do dzieci "zmarnowaliście mi życie". Syn a mój eks zakochany w nim i jako dorosły mężczyzna niestety juz z dysfunkcjami wyniesionymi z domu. Miłość mieści się u niego w aspekcie okazjonalnym a i już w ślady ojca brnie-może dlatego został po 8 latach moim eks. Matka z dnia na dzien stawała sie wrakiem człowieka, depresja, prochy, płacz. Jak kiedyś bardzo chciala mi sie wyżalić to wspomniała, że mąż przyznał się jej do zdrady jakieś 5 lat po ślubie (płakała żywymi łzami aż sie dławiła a mineło juz 15 lat!!)-że miał romans i chce to zakończyc. Wybaczyła a po 20 latach wyszło, że nigdy tej relacji nie zakończył. Cała rodzina jest jednym wielkim wrakiem. Dzieci znerwicowane-matka w stanie opłakanym.
Moj eks zanim wyszla zdrada ojca- byl słodkim chłopaczkiem, usłyżnym, oddanym, wiernym, uśmiechniętym, kochanym, troskliwym i poematy można by pisać. Jak ojciec zaczał syna a mojego eks wciągać w sprawy swojego podwójnego życia- tak jakby piorun strzelił i mój eks stał się (w przeciągu 3-4 lat)oziebłym oschłym facetem, ktory klamie, oszukuje i aż nie chce mi się nic mówić. W okresie nabywania najcenniejszych wartości, stawania sie dorosłym-ojciec go zaślepił chorą ideologią. I niestety mi już ręce opadły
Jestem trzy miesiące po rozwodzie, przyszła pora pozbierać się. Muszę się nauczyć, że to nie facet jest całym moim życiem, że można być szczęśliwą w samotności, co jest zdecydowanie lepsze niż bycie samotną w związku.
Gamma napisał/a:Po 20 latach małżeństwa, zostałam zamieniona na nowszy model. Czy lepszy? Nie wiem. Kochanka mojego męża jest cała szczęśliwa, że udało jej się rozbić kolejne małżeństwo. Teraz oczekują dzidziusia a mąż dorosłego syna wyparł się. Dopiero teraz jest szczęśliwy. Czy ja też kiedyś jeszcze będę szczęśliwa? Nie wiem, chyba już nie potrafię:)
Oj znam przypadek z życia, matka mojego eks została wymieniona na "nowszy" model po 20 latach małżeństwa, jednakże przez ponad 10 lat gościu prowadził podwójne życie, w sensie, dwa domy utrzymywał, żył, jadł, spał raz w jednym raz w drugim a wszystko zakrył pod przykrywyką bycia "taksowkarzem"- nikt nigdy nie wiedział kiedy będzie w domu nawet na wigilie rodzina nie wiedziała o ktorej można sie go spodziewać. Z Kochanka jawnie rozmawial gdy siedzial z żoną twierdząc, że to klientka! Miał czwórke dzieci. Mówie celowo "miał" - bo na odchodne powiedział do dzieci "zmarnowaliście mi życie". Syn a mój eks zakochany w nim i jako dorosły mężczyzna niestety juz z dysfunkcjami wyniesionymi z domu. Miłość mieści się u niego w aspekcie okazjonalnym a i już w ślady ojca brnie-może dlatego został po 8 latach moim eks. Matka z dnia na dzien stawała sie wrakiem człowieka, depresja, prochy, płacz. Jak kiedyś bardzo chciala mi sie wyżalić to wspomniała, że mąż przyznał się jej do zdrady jakieś 5 lat po ślubie (płakała żywymi łzami aż sie dławiła a mineło juz 15 lat!!)-że miał romans i chce to zakończyc. Wybaczyła a po 20 latach wyszło, że nigdy tej relacji nie zakończył. Cała rodzina jest jednym wielkim wrakiem. Dzieci znerwicowane-matka w stanie opłakanym.
Moj eks zanim wyszla zdrada ojca- byl słodkim chłopaczkiem, usłyżnym, oddanym, wiernym, uśmiechniętym, kochanym, troskliwym i poematy można by pisać. Jak ojciec zaczał syna a mojego eks wciągać w sprawy swojego podwójnego życia- tak jakby piorun strzelił i mój eks stał się (w przeciągu 3-4 lat)oziebłym oschłym facetem, ktory klamie, oszukuje i aż nie chce mi się nic mówić. W okresie nabywania najcenniejszych wartości, stawania sie dorosłym-ojciec go zaślepił chorą ideologią. I niestety mi już ręce opadły
Powiedzcie jak teraz okazywać zrozumienie takiej typowej Kochance? no jak?
Tak Dziewczyny Kochane, mam syna i to jest mój sukces. Student drugiego roku dziennikarstwa, znający cztery języki. Wydoroślał w jeden dzień, był i jest gigantycznym wsparcie a ja dla niego. W maju zmienił nazwisko na moje panieńskie, bo nie chce mieć nic wspólnego z ojcem (tatuś znany w środowisku filmowym). Czy ułożę sobie jeszcze życie? Nie wiem i co raz bardziej w to wątpię ale muszę pokochać siebie i będzie lepiej:) W tym przypadku życie jego kochanki jest rewelacyjne, w pół roku rozwaliła małżeństwo i spija teraz piankę ze swoich osiągnięć, ma faceta, jest w ciąży, ma kasę. Czego chcieć więcej?
Mylisz się Kochana, nie jest rewelacyjne. Czas działa na jej niekorzyść. Stare przysłowie pszczół mówi: "czas nie ku..s, nie staje". Ty masz dziatwę odchowaną i jesteś w kwiecie wieku. Całe życie przed Tobą. Teraz masz czas na spijanie śmietanki, rozwój, hobby, rozpieszczanie samej siebie.
Do niej wróci zło ktore wyrządziła tak po prostu. Ciągle i namiętnie wyznaję zasadę - jak zdradzi raz - będzie zdradzał. W końcu mu się znudzi - ten typ tak ma. Tym bardziej że jest to - jak piszesz - typ wyjątkowo perfidny i bez serca. Wyrzekł się własnego dziecka. Pierworodnego syna. Nie wróży dobrze na przyszłość z żadną panną, kobietą czy staruszką.
Powinnaś lasce podziękować - uwolniła Cię od gnidy (sorry ale taka prawda). Jestem przekonana że za rok o tej porze z uśmiechem na twarzy i spełnieniem w sercu - wyślesz jej w podzięce skrzynkę dobrego wina.
Powiedzcie jak teraz okazywać zrozumienie takiej typowej Kochance? no jak?
Z trudem. ![]()
Kriss ja już jej podziękowałam w dniu rozwodu wysłałam kurierem kwiaty przewiązane wstążką z napisem "Ostatnie pożegnanie" i dołączyłam kartkę. Dziękuję Ci że otworzyłaś mi oczy. Podobno furii dostała
:D:D
Jestem trzy miesiące po rozwodzie, przyszła pora pozbierać się. Muszę się nauczyć, że to nie facet jest całym moim życiem, że można być szczęśliwą w samotności, co jest zdecydowanie lepsze niż bycie samotną w związku.
Oj tak tak:) Taka samotnosc to jak eliksir i miod na zmeczona dusze:) Tylko w to uwierz i zacznij celebrowac te swoja "samotnosc" albo raczej wolnosc tak jak masz ochote i ile dusza zapragnie a dlugo ta samotnoscia nie bedziesz sie cieszyc:) Szczesliwi i pogodni ludzie sa jak lep na muchy, przyciagaja do siebie cale tlumy:)
Kriss ja już jej podziękowałam w dniu rozwodu wysłałam kurierem kwiaty przewiązane wstążką z napisem "Ostatnie pożegnanie" i dołączyłam kartkę. Dziękuję Ci że otworzyłaś mi oczy. Podobno furii dostała
:D:D
Masz w sobie siłe (dałaś nam to odczuć) i nie masz pojęcia jak wielką! wykorzystaj ją dla siebie i pokaż, że kobiety w takiej sytuacji nie żyją "usmarkane" po kolana w cieniu jedynie własnych dzieci czy obowiązków dnia codziennego.
Gamma napisał/a:Kriss ja już jej podziękowałam w dniu rozwodu wysłałam kurierem kwiaty przewiązane wstążką z napisem "Ostatnie pożegnanie" i dołączyłam kartkę. Dziękuję Ci że otworzyłaś mi oczy. Podobno furii dostała
:D:D
Masz w sobie siłe (dałaś nam to odczuć) i nie masz pojęcia jak wielką! wykorzystaj ją dla siebie i pokaż, że kobiety w takiej sytuacji nie żyją "usmarkane" po kolana w cieniu jedynie własnych dzieci czy obowiązków dnia codziennego.
Tak mam siłę, inaczej wciąż byłabym usmarkana i zapłakana. Odszedł w zeszłym roku w lipcu a już w sierpniu był złożony pozew o rozwód. W tym roku w czerwcu został orzeczony z jego wyłącznej winy, choć kombinował jak koń pod górę. Nie dam się, bo mam jeszcze trochę życia przed sobą (mam taka nadzieję) ![]()
invisible napisał/a:Gamma napisał/a:Kriss ja już jej podziękowałam w dniu rozwodu wysłałam kurierem kwiaty przewiązane wstążką z napisem "Ostatnie pożegnanie" i dołączyłam kartkę. Dziękuję Ci że otworzyłaś mi oczy. Podobno furii dostała
:D:D
Masz w sobie siłe (dałaś nam to odczuć) i nie masz pojęcia jak wielką! wykorzystaj ją dla siebie i pokaż, że kobiety w takiej sytuacji nie żyją "usmarkane" po kolana w cieniu jedynie własnych dzieci czy obowiązków dnia codziennego.
Tak mam siłę, inaczej wciąż byłabym usmarkana i zapłakana. Odszedł w zeszłym roku w lipcu a już w sierpniu był złożony pozew o rozwód. W tym roku w czerwcu został orzeczony z jego wyłącznej winy, choć kombinował jak koń pod górę. Nie dam się, bo mam jeszcze trochę życia przed sobą (mam taka nadzieję)
I każdy dzień jest początkiem nowego życia. Jestem przekonana, że jesteś w stanie stworzyć coś pięknego, poznać siebie, odkrywać i wciąć odkrywać.. W moim mniemaniu nie ma granic w kształtowaniu własnego życia zgodnie z moimi pragnieniami. Tylko wytworzone przez samych siebie w poczuciu strachu i bezsilnośći "myślo-kształty" mogą nas ograniczać.
Cieszę się, że tu trafiłam
. Nie wierzę tak do końca w tę sprawiedliwość losu ale niech i tak będzie. Dopóki on jest z nią szczęśliwy to syn i ja mamy święty spokój:)
Cieszę się, że tu trafiłam
. Nie wierzę tak do końca w tę sprawiedliwość losu ale niech i tak będzie. Dopóki on jest z nią szczęśliwy to syn i ja mamy święty spokój:)
Uwierz kochana, uwierz. Wszystkie się doczekamy sprawiedliwości
Jestem tego pewna.
Co za idiotka z tej kochanki... Chcieć być z kimś kto tak się zachował wobec własnego dziecka. Ba - mieć z kimś takim dziecko...
Dopóki on jest z nią szczęśliwy to syn i ja mamy święty spokój:)
I to jest bezcenne:) Choc tak rzadko przez nas doceniane.
Ona ma tego świadomość. Poprzedni jej facet też był żonaty i miał dwoje małych dzieci. Zabraniała mu kontaktu z tymi dziećmi. Facet nie wytrzymał i trzy dni po tym jak uprawomocnił się jego wyrok rozwodowy, tak jak stał w kapciach (zimą) wyszedł od niej z domu i nigdy już nie wrócił. Miała też romans z facetem, którego żona była w ciąży. Tak szalała, że ta kobieta po urodzeniu dziecka chciała sobie odebrać życie. Ona nie ma serca.
Ona ma tego świadomość. Poprzedni jej facet też był żonaty i miał dwoje małych dzieci. Zabraniała mu kontaktu z tymi dziećmi. Facet nie wytrzymał i trzy dni po tym jak uprawomocnił się jego wyrok rozwodowy, tak jak stał w kapciach (zimą) wyszedł od niej z domu i nigdy już nie wrócił. Miała też romans z facetem, którego żona była w ciąży. Tak szalała, że ta kobieta po urodzeniu dziecka chciała sobie odebrać życie. Ona nie ma serca.
Z wszystkiego co zrobimy-zostaniemy rozliczeni. Im silniejsze jest to przekonanie tym szybciej to nastąpi
Nie ukrywam, że chciałabym, żeby życie dokopało im równo ale wiem też, że nie mogę się na tym skupiać bo to nie da nic, poza tym, że niszczę wtedy samą siebie. Ona i on nie istnieją dla mnie, nie chcę by zaprzątali moje myśli. Chcę być szczęśliwa, jakkolwiek to szczęście jest pojmowane. ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bycie kochanką nie jest łatwe.
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026