Dopiero teraz doczytałam że jednak powiedziałas męzowi, Tobie będzie z tym łatwiej ale maz jak z tym będzie się czuł? nie sądzę ze wyznanie Twoje go uszczęśliwi. na pewno czujesz psychiczną ulge, zgrzeszyłas, przyznałaś się do winy a teraz czekasz na rozgrzeszenie, sama jestem ciekawa konsekwencji Twojego postępowania. Ale zyczę Ci powodzenia i jesli mąż nie wywinie Ci zadnego numeru to tez trzymaj sie w ryzach.
A ja Ciebie rozumiem.Chyba sprawa jest już tak zaawansowana,że musisz urodzić.I powiem Ci coś niepopularnego: nie mów mężowi bo będzie afera. Jak się dowie po latach to jakoś to przeżyje.Ale sprawa może wcześniej się wydać bo dziecko może mieć inną grupę krwi .
powiedziałam męzowi prawde tydzien temu... BOŻE ZAREAGOWAŁ STRASZNIE ZACZOŁ PLAKAC I SPYTAŁ SIE DLACZEGO TO AKURAT GO SPOTKAŁO... MIESZKAMY NADAL RAZEM ALE SPIMY W OSOBNYCH POKOJACH ROZMAWIAMY ALE TO JUŻ INACZEJ JEST NIZ BYŁO... ALE WSZYSTKO JEST NA DOBREJ DRODZE CZAS POKAZE CO DALEJ... UCIEKAM..JAK BEDZIE JUŻ WIADOMO NA 100% CO BEDZIE Z NAMI NAPISZE NA PEWNO,,,,POZDRAWIAM
Dobrze zrobiłaś, że powiedziałaś mężowi.
Trudna sytuacja, ale nie bez wyjścia. Zawsze przecież mogłabyś odejść od męża i dziecko wychować sama.. mąż cię nie szanował, gnębił psychicznie i fizycznie więc już wtedy mogłaś pomyśleć o odejściu.
Z tego co piszesz "wszystko jest na dobrej drodze"- czy to oznacza, że już Ci nie robi awantur?
Heh troche pozno ale mam madzieje ze autorka sobie poradziła !
Nic bym nie mówiła mężowi ! No chyba ze kochanek jest czarny a ona z mężem nie spała danego czasu ... jak sie cieszy to po co mu odbierać radość ?!
Kazdy popełnia błędy ![]()
No, trochę późno, bo Autorka nie wspominała, że jest żółwiem z Galapagos i jajo zniesie po 4 latach... ale gratuluję wykopalisk ![]()