Jak do niego dotrzeć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak do niego dotrzeć?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 79 z 79 ]

66

Odp: Jak do niego dotrzeć?
Ida_sierpniowa_31 napisał/a:

Poza tym, jak ktos nie znajac nas, naszego zycia, moze cos konstruktywnego powiedziec? Trudno o obiektywna ocene sytuacji.

Zdziwiłabyś się. Właśnie taki obserwator jest w stanie wychwycić to, co jest ważne nie sugerując się wątkami pobocznymi. Oczywiście zrobisz co zechcesz, ale fakt, że napisałaś i zaczęłaś wyżalać się na swojego męża to już jest wyciągnięcie brudów na widok publiczny.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Jak do niego dotrzeć?

Masz racje, byc moze wlasnie zaczelam pranie brudow. Zupelnie niepotrzebnie, to nie w moim stylu, ale... nadchodza czasem takie chwile, kiedy sie juz nie wytrzymuje i chce sie ten zal komus wylac, nie czekajac nawet na slowo otuchy. Nie mialam komu, bo nie chce naszych znajomych zadreczac naszymi klopotami i jakos tak wyszlo samo... I chcac nie chcac powstal nam tu srednio ciekawy odcinek "Rozmow w toku" smile Troszke mi wstyd za to i czuje zazenowanie hmm Echhh

68

Odp: Jak do niego dotrzeć?

Ida-to nie "Rozmowy w toku",tylko po prostu życie...Nie bądź zażenowana,nie masz powodu. A poza tym zgadzam się z Teo,że czasem to,jak widzą nasze problemy osoby postronne,może nam bardzo pomóc,otworzyć oczy na takie aspekty,których z własnej subiektywnie zawężonej perspektywy,zwyczajnie nie widzimy...

Odp: Jak do niego dotrzeć?

Dzieki dziewczyny, przemysle sprawe. Moze macie racje. Pozdrawiam

70

Odp: Jak do niego dotrzeć?

Ida co u Ciebie?
Ja jestem całkowicie załamana:(:(:( Moje małżeństwo chyba nie przetrwa...A wszystko to jak się po raz kolejny okazuje tylko z mojej winy:(:(:(:(

71

Odp: Jak do niego dotrzeć?

Witaj smutna,

przerabiałam podobne sytuacje do Twoich, tak w skrócie mówiąc. Moje małżeństwo trwało 6 lat. I żałuję, że tyle czasu to ciągnęłam. Też było albo super albo zupełnie beznadziejnie.... Nerwy, stres, strach i obwinianie ciągle siebie, że to przeze mnie, że to moja wina itd. Brak stabilizacji, brak stałości i spokoju, jakiejś harmonii nie pozwolił nam na przetrwanie. Mąż mój to władczy, samolubny i niestety chamski gość, za którego wszystko trzeba było zrobić od najbardziej podstawowych rzeczy zaczynając. W dodatku totalnie nieprzygotowany do roli męża i ojca.
Dziś wiem, że zbyt krótko byłam z nim przed ślubem - 1 rok, chociaż znaliśmy się dłużej - 4 lata chodziliśmy razem na studia.
I tak samo jak u Ciebie, szybko po ślubie się wszystko spieprzyło. Niestety z jego winy. Zniszczył całe moje uczucie do niego swoim sposobem bycia na co dzień, swoim zachowaniem wobec mnie i najbliższych. Do czasu można dawać z siebie, ale kiedyś przychodzi taki dzień, że też chce się coś dostać. Nie da się ciągle dawać, szklanka kiedyś się przeleje. U mnie się przelała po 6 latach. Szkoda, że tak późno, teraz widzę, ile straciłam i do czego mnie doprowadził, jaka się stałam.
Pozdrawiam Cię, trzymaj się. Ale nie rób nic na siłę. To po prostu nie ma sensu.

72

Odp: Jak do niego dotrzeć?

Kominek,a jak żyje Ci się teraz? Jesteś szczęśliwa?

73

Odp: Jak do niego dotrzeć?
smutna7 napisał/a:

Kominek,a jak żyje Ci się teraz? Jesteś szczęśliwa?

Witaj smutna,

żyje mi się na pewno spokojniej, nie przeżywam nerwów, stresów, lęków i strachu co będzie kiedyś, co będzie za parę lat z nami. Nie dręczą mnie pytania jak będzie wyglądało nasze wspólne życie i przebywanie razem w mieszkaniu, jak będzie wyglądało wspólne spędzanie wolnego czasu, jacy będziemy dla siebie i wobec siebie z wiekiem, kiedy już teraz jest beznadziejnie...
Na razie nie mogę powiedzieć "jestem szczęśliwa" i kropka. Na pewno jestem szczęśliwa, że to przerwałam, że dojrzałam do tego, aby podjąć taką decyzję i nie pozwalać sobie dalej marnować swojego życia i swojej przyszłości. Jednak mam też uczucie, że poniosłam największą porażkę życia. Nie potrafię się pogodzić z tym, że mi się nie udało. Że nie udało mi się tego uratować, że tego już nie ma, że nie mogłam zrobić więcej, bo już i tak za wiele zrobiłam...
Przecież nie brałam tego pod uwagę. Tego, że tak może się nasze życie potoczyć.
Nie potrafię opisać szczęścia jakie czułam będąc razem z nim, a potem wychodząc za niego za mąż. Ja go po prostu pokochałam i kochałam bezgranicznie, każdego dnia bardziej i mocniej. Dlatego też dzisiaj widzę jaka byłam spokojna o naszą przyszłość, nawet ślub mnie nie stresował, ani wesele, ani te wszystkie przygotowania, cieszyłam się tym wszystkim. Tak na marginesie, to ja do dziś nie rozumiem, że to może stresować : ) Przysięgę wypowiedziałam patrząc wprost w jego oczy, bo niczego więcej nie chciałam niż to, co w niej powiedziałam.
To była moja miłość, taka jedyna, ta na zawsze. Był dla mnie całym światem, oddychałam nim. Zdeptał wszystko, całą oddaną mnie i moją miłość i tylko dzięki temu, temu, że tego nie uszanował, przyjmuję to wszystko zdroworozsądkowo. Jest mi też niełatwo z jednej przyczyny - mamy dziecko, które zawsze będzie nas łączyć. Jemu przede wszystkim chcę dać normalny, spokojny i stabilny dom.
Pozdrawiam Cię. Daj znać co u Ciebie.

74

Odp: Jak do niego dotrzeć?

Wydaje mi się,że doskonale Cię rozumiem kominek...Wszystkie Twoje uczucia,i te pozytywne i te negatywne, związane z Twoim byłym mężem. Różni nas tylko to,że ja nie mam dziecka,więc teoretycznie powinno mi być łatwiej zdobyć się na jakąś decyzję. No ale to tylko teoria...Jesteś już na prostej i to wspaniałe...Chociaż wiem,że ten żal,że miało być tak pięknie,a wyszło jak wyszło, ten żal,który nadal nosisz w sobie,potrafi w chwili słabości całkiem znokautować...

75

Odp: Jak do niego dotrzeć?

Witaj smutna,

jak się dzisiaj czujesz? Napisz co u Ciebie. Jak wygląda komunikacja w Waszym związku? Rozmawiacie dużo? W jaki sposób rozmawiacie, kto jest inicjatorem rozmów i jak one wyglądają, możesz się wygadać mężowi, wysłucha Cię? A on, zwierza się też Tobie? To bardzo ważne rzeczy. W moim małżeństwie był z tym problem. Tzn., ja lubię mówić, rozmawiać, mąż zamknięty w sobie, skryty, małomówny. Ciężko się tak żyje. Ale niektórzy potrafią.
Pozdrawiam Cię smile

76

Odp: Jak do niego dotrzeć?

Witaj kominek,
dziękuję,że pytasz o moje samopoczucie-to bardzo miłe:) Jest ok,jestem teraz u swoich rodziców,którzy mieszkają 150 km od nas. Zawsze dobrze się tu czuje i tak jest również tym razem. Jestem tu na takim mini urlopie:) Pytasz o komunikację między nami...Hm...Jest tak,że to zawsze ja dążę do konfrontacji,zawszę chcę wszystko przegadać,wyjaśnić sobie np gdy dochodzi do kłótni. Działamy wtedy na zasadzie przeciwieństw,tzn mnie włącza się potrzeba gadania,on się wycofuje do komputera i nie chce rozmawiać...To oczywiście generuje kolejną kłótnię,bo ja czuję się lekceważona...Podobnie jak wtedy,gdy mówię mu na spokojnie,że coś mi przeszkadza i słyszę w odpowiedzi,że przesadzam,że nic mi się przecież nie dzieje...W takich momentach,jeszcze pod wpływem emocji jestem nim strasznie rozczarowana,ale potem już na spokojnie myślę czasem,że może z jego perspektywy faktycznie to nic takiego,że on myśli inaczej...Z drugiej strony powiedział mi ostatnio,że zawsze cierpi,kiedy przez niego płaczę...Więc sama już nie wiem,co sądzić o tej komunikacji...Czy to standard,że kobieta i mężczyzna nie mogą się dogadać,czy to akurat my nie umiemy...Poza tym on jest dosyć skryty jeśli chodzi o to,co czuje,ale od czasu do czasu zdarza mu się zwierzyć...Ja zupełnie nie mam z tym problemu.
Ja też Cię pozdrawiam kominek:)

77

Odp: Jak do niego dotrzeć?

Witaj wieczorkiem smile

Dobrze, że masz gdzie odpocząć, pojechaliście razem?
U mnie nasze rozmowy wyglądały podobnie, były inicjowane przeze mnie. Ja lubię naprawdę sobie fajnie pogadać, nawet wieczorem położyć się razem i pogadać, poopowiadać jak kiedyś było, kiedy byliśmy młodsi, porozmawiać o planach, o przyszłości, co byśmy chcieli, o naszych marzeniach, o głupotach, o wszystkim i o niczym... Nie miałam jednak z kim gadać, mimo, że mąż był w domu. Jego to nie brało, nie miał potrzeby. Ja wprost przeciwnie. Łaknęłam rozmów, prosiłam o nie, do czasu oczywiście. Mówiłam mężowi wszystko, zwierzałam się z najdrobniejszych spraw. Dzisiaj jak o tym rozmyślam i wracam pamięcią, to widzę, że on w ogóle musiał mieć jakiś problem, nie zwierzał się, nie mówił, musiałam prosić, pytać o wszystko. Sprawiało mi to coraz większą przykrość. Ja w którymś momencie zaczęłam się "odsuwać" od niego, nie mówiłam do niego, tyle co wcześniej. Później rozmawialiśmy coraz mniej, w zasadzie tylko konieczne, rutynowe rzeczy dotyczące domu, dziecka. Ale bez ciepła, czułości. Nie czuć było więzi między nami. Brak rozmowy - źródło i przyczyna dzisiejszego mojego stanu rzeczy.

Powodzenia życzę Ci z całego serca, bo wiem, że to nie jest takie łatwe.

78

Odp: Jak do niego dotrzeć?

smutna7 napisał:

Tak naprawdę ten nieszczęśny obiad a właściwie ostatnia kłotnia z tym związana,to tylko przejaw tego,że mąż nie chce słuchać,co mi się nie podoba w związku,nie chce rozmowy i pokazanie,że on i tak będzie robił jak zechce...
---------------------------------------------------------------------------------------------
nie jestem kobietą,ale jako facet,Twój mąż zachowuje się jak du...ek. znam ludzi,którzy nieli różne sytuacje,ale ta przerosła moje oczekiwania.
Jak można ożenić się dla władzy nad kobietą? to idiotyczne i głupie z jego strony.
wiem też mam problem w tym dziale,ale troszkę inny.wg. mnie jak on nie odpuści to nie ma sęsu dalej się męczyć z nim.Twoja psychika jest słabsza od niego ,ale większa od  mojej.
więc jak zaczyna gotować gdzie indziej to znaczy ,że nie odpuści,ponieważ ma koło siebie mamusię -kobietę z którą rozmawia o problemach.
ja już przeżyłem rozstanie z kobietą i w sądzie wywalczyłem opiekę nad synem,którego sam wychowuję. więc wiele przeszłem,ale co do Twojej sprawy-to ciężki temat.Po prostu jak nim nie wstrząśniesz to nie obudzi się .teraz pyt.jak to zrobić? nie wiem,może dać mu wybór?albo my albo mama-jak chce decydować to niech zdecyduje sam.
Pozdrawiam i Zyczę dożo wytrwałości.
Decybel123

Posty [ 66 do 79 z 79 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak do niego dotrzeć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024