Jakbys go kochała to nie zrywałabyś z nim tylko dlatego że nie ma zajecia bo przecież w końcu mieszkamy w Polsce gdzie jest bezrobocie. Moj chłopak też nie miał pracy ale jakoś kochałam go tak samo mocno jak ją miał. Chyba nie wiesz co to miłość, ale za to doskonale wiesz że pieniadze dla Ciebie odgrywaja najwazniejsza role...
To przykre
Podobne tematy
67 2011-10-19 12:13:44 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-19 12:15:00)
Oczywiście, że stokrotka zrobi, co postanowi (postanowiła).
Świadczą o tym wszystkie jej posty, łącznie z tym z zarzutem o naszym niezrozumieniu intencji biednej i skrzywdzonej.
Autorka stworzyła swój wątek, uznając, że wszystkie, jak jeden mąż i żona, poprzemy karkołomne próby rozwalania dwóch związków. Że wszystkie współczuć będziemy takiego braku wdzięczności ze strony eks-a. Że wszystkie zachłyśniemy się tak olbrzymią "miłością" autorki.
Naiwnie jednak myślę, że zimny prysznic skłoni ją do jakiejś głębszej refleksji. I na forum przenigdy się do tego nie przyzna, ale w realu, kto wie? Może przywita się z rozumem i czystym sercem?
Oby.
mmmhhhhhhh......miłość jest skomplikowana, życie też.
To co to myślicie, że takie proste sobie odpuścić osobę, która się kocha? W której się zakochało ponownie...
tak jak żona alkoholika pomimo, iż go kocha to odchodzi....i jak ten uporzadkuje swoje sprawy i zwalczy swój nałóg to wraca...wiele jest takich przypadków.
Za jedną przedwczesną decyzję mam płacić do końca życia? nawet nie próbowac jej odkręcić?
A czy jak się walczy o miłość to nigdy sie nie rani? Czasami się rani, ale miłość jest nadrzędnym celem.
A Wy nigdy nie rzuciliscie żadnego chłopaka???? Czy zawsze myśleliście: nie rzucę bo go zranię?
Zycie jest bardziej skomplikowane, i nie jest takie biało-czarne
A kto tutaj, w Twoim wątku napisał, że życie jest albo białe, albo czarne?
Ale albo się ma kręgosłup moralny, albo jest się go pozbawionym. I żadne usprawiedliwienia tego faktu nie zmienią. Wybór jest zero-jedynkowy.
Ty nie planujesz porzucenia swego partnera. Ty planujesz zranienie kilku osób. Sama będąc w związku, planujesz uwieść ponownie mężczyznę, który też jest w związku. To znaczna różnica.
Miłość nadrzędnym celem? Ależ oczywiście. Miłość do siebie. Wyłącznie.
A odwoływanie się do naszych zachowań sensu nie ma.
Świństwo jest świństwem, nieuczciwość - nieuczciwością, podłość - podłością, bez względu na autora takiego zachowania.
No właśnie, zraniłaś go i czego teraz oczekujesz?? że rzuci Ci sie w ramiona?? Zawiodłaś go, nie było Cię przy nim kiedy nie miał pracy... a teraz zaczął Ci imponować bo zarabia?!:o Wiesz... nie na tym miłość polega. Z resztą on ma już dziewczynę, wiec za późno już kolezanko.
Witam,
Jeżeli nie kochasz obecnego chłopaka to zerwij z nim. Nie ma sensu tkwić przy kimś tylko dlatego, że jest dobry, opiekuńczy itp. Z czasem to nie będzie wystarczało. Co do twojego ex uważam, że powinnaś zawalczyć o niego. Każdy z nas ma prawo popełnić błędy ważne aby na tych błędach się uczyć. Jeśli on nie kocha swojej dziewczyny to walcz o niego! Nie są małżeństwem więc możesz próbować go odzyskać. Najlepiej szczerze z nim porozmawiać i powiedzieć o swoich uczuciach (oczywiście zakładam, że on jej nie kocha). Dowiedz się i zaryzykuj! Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Jeśli nie zaryzykujesz to zawsze będziesz tego żałować. Powodzenia!
Witam,
Jeżeli nie kochasz obecnego chłopaka to zerwij z nim. Nie ma sensu tkwić przy kimś tylko dlatego, że jest dobry, opiekuńczy itp. Z czasem to nie będzie wystarczało. Co do twojego ex uważam, że powinnaś zawalczyć o niego. Każdy z nas ma prawo popełnić błędy ważne aby na tych błędach się uczyć. Jeśli on nie kocha swojej dziewczyny to walcz o niego! Nie są małżeństwem więc możesz próbować go odzyskać. Najlepiej szczerze z nim porozmawiać i powiedzieć o swoich uczuciach (oczywiście zakładam, że on jej nie kocha). Dowiedz się i zaryzykuj! Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Jeśli nie zaryzykujesz to zawsze będziesz tego żałować. Powodzenia!
Dokladnie..po trupach do celu. W koncu milosc uswieca srodki.
Jesli on rzeczywiscie po tych manewrach milosnych odejdzie od swojej obecnej partnerki, to ta nowa chyba lepiej na tym wyjdzie, okaze sie, ze facet podatny na bajer jak malo kto. odobno inteligenny gosc, wiec jest nadzieja, ze jemu oczy mgla nie zajda...
mmmhhhhhhh......miłość jest skomplikowana, życie też.
To co to myślicie, że takie proste sobie odpuścić osobę, która się kocha? W której się zakochało ponownie...
tak jak żona alkoholika pomimo, iż go kocha to odchodzi....i jak ten uporzadkuje swoje sprawy i zwalczy swój nałóg to wraca...wiele jest takich przypadków.
Za jedną przedwczesną decyzję mam płacić do końca życia? nawet nie próbowac jej odkręcić?
A czy jak się walczy o miłość to nigdy sie nie rani? Czasami się rani, ale miłość jest nadrzędnym celem.
A Wy nigdy nie rzuciliscie żadnego chłopaka???? Czy zawsze myśleliście: nie rzucę bo go zranię?
Zycie jest bardziej skomplikowane, i nie jest takie biało-czarne
Zostawiałam całe tabuny ale nie dlatego że mamusia kazała i przed rodziną wstyd, tylko dlatego że nie kochałam. Bardzo chętnie posłucham Twoich mądrości życiowych - coś mi podpowiada że z pewnością duuużo więcej wiesz o życiu i jego meandrach niż ja. Ba! Niż jakakolwiek forumowiczka nie zgadzająca się z Twoim podejściem do związków.
Zręcznie ominęłaś swoją ścieżkę kariery, swoje dokonania, zdobyte przez siebie majątki i firmy. Czyżby posucha w tym temacie i dlatego tak Ci imponuje to co zdobył Twój były? Jeśli sama nie masz przynajmniej takich dokonań jak Twój mężczyzna - stawiasz się w roli bezwolnej jałówki.
Dlaczego na Twój wybór partnera życiowego taki wpływ ma zdanie matki albo opinia rodziny? Musisz się popisać czy wywiązać z jakiegoś obowiązującego trendu? Stąd "stawiam na ambicję i stabilizację oraz dwie firmy."?
Dlaczego porównujesz go do nawróconego alkoholika a siebie do udręczonej żony? Ni przypiął ni wypiął.
Miłość pojmowana w "Twój" sposób nie jest celem nadrzędnym. Miłość wogóle nie jest celem. I wiesz co? Jak ulegnie Twoim podchodom i się nie pozna na Twoich metodach i Twoich "nadrzędnych celach" - to może faktycznie jest Ciebie wart. A skoro tamta dziewczyna była w stanie z dupy wołowej jaką Ty wypuściłaś w eter - zrobić superfaceta - to i z następnym jej się uda bez problemu. Niektóre Kobiety tak mają. Dodają skrzydeł zamiast je podcinać. Tak więc pędź po trupach. Srał pies. Przecież jak facet kocha swoją obecną dziewczynę to nie zwróci na Ciebie uwagi. A jeśli uda Ci się trochę namieszać - to się przekonasz o ile silniejsi z tego wyjdą.
Absolutnie nie przekonujesz mnie że kochasz. On Ci imponuje. To dwa różne uczucia.
Ja szczerze radze, nim zechcesz się z nim związać, powiedz mu dla czego na prawde z nim zerwałaś, a potem możesz próbować go odzyskać, tylko nie wiem czy cię sumienie nie ruszy, bo zranienie dwóćh osób na raz to już istne combo... i jak na mój gust szczyt Egoizmu, gdybyś go na prawdę kochała, to byś go nie zostawiła mimo wszystko, byś dalej przy nim była, a teraz tak na prawdę szczerze go nie kochasz, ty kochasz raczej to czego on dokonał.
I tak przy okazji, żona alkocholika porzucająca go i wracająca to inna sprawa, niż porzucenie chłopaka bo nie ma pracy etc,
I ponawiam swoje pytanie "Co ty wniesiesz do jego życia ?" dasz mu jakąś pewność że w razie upadku jego firmy nie uciekniesz od niego ? bo znowu nie będziesz widziała przyszłości swojej u jego boku ?
Do Kriss (ale także do innych). A propo moich majątków i kariery. To jestem zwykłym pracownikiem biurowym, który zarabia, nawet niecałe 1500 zł na rękę. I co z tego wynika? mieszkam z rodzicami, i co z tego ma wynikać?
Nie chce już mi tłumaczyć, ze nie jestem materialistką. Bo to śmieszne. Wy myślicie, ze jak on ma te 2 firmy to od razu jest teraz bajecznie bogaty i jeżdzi porshe i ma willę. On żyje teraz bez szaleństw. Ma na swoje wydatki i to wszystko. Żyje na średniej stopie. Wszystko co ponad wkłada w firmy.
Też mi materialistka ze mnie. Jakbym taka była to bym go rzuciła po miesiącu czasu marazmu a nie po .............prawie 2 latach!!!!!!!!
I podtrzymuje...tamta laska jest czysta....ale przyszła trochę tak na gotowe. Nie mam pretensji ale z mojej strony tak to wygląda. Ciekawe czy ona by się wtedy na moim miejscu nie wypaliła.
A i powiem szczerze...TAK, u faceta imponuje mi aspiracja i ambicja. Wam zapewne te cechy w ogóle nie imponują.....Lubie facetów co mają energię i walczą - pewnie jestem dziwna pod tym względem.
Może jestem nietypową osobą, ale mnie w ogóle nie interesowała sprawa pieniędzy w tym wątku. Moim zdaniem, jest ona drugorzędną. Zajęłam się postawą "po trupach, do celu" i niezrealizowanymi Twymi ambicjami.
Lubię ludzi ambitnych, ale Tobie... współczuję Twojego podejścia i do życia, i do innych ludzi, i do siebie samej - też.
77 2011-10-20 11:30:05 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-20 11:34:17)
Dobra, odpuscmy te kase (tylko co ma znaczyc w takim razie, ze nowa przyszla na gotowe? co tam bylo ugotowanego?).
Ja mam konkretne pytanie do autorki: dlaczego normalny, zdrowy, inteligentny i ZAKOCHANY mezczyzna najpierw przez 2 lata siedzi na d.., oglada pornosy (a obok jego wymarzona kobieta siedzi!), potem ona go za fraki i fora ze dwora, on nastepnie przechodzi blyskawiczna metamorfoze i...UWAGA..zamiast starac sie o tym donioslym fakcie doniesc swojej ukochanej, by go docenila i do niego wrocila..idzie i zabiera sie za inna? Malo tego, ani slowem do tej pory nie wspomina o jakims zalu, o checi powrotu, o pomylce z ta nowa? Nawet spotkan specjalnie chyba nie aranzuje, nie ingeruje w zycie swojej eks tak jak ona w jego.
No gdzie tu jest sens i logika..powtarzam, zakladajac, ze jemu NADAL zalezy na autorce? A nie odwrotnie.
Droga stokrotko: przyjmij to wreszcie jak to mowisz, po mesku, na klate: jemu jest dobrze tak jak jest, bez Ciebie. Moze i tej nowej nie kocha jak wariat, ale do Ciebie tez nie pedzi. Jak nie ona to bedzie inna..ale chyba nie Ty.
78 2011-10-20 11:56:05 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-10-20 11:58:49)
Do Kriss (ale także do innych). A propo moich majątków i kariery. To jestem zwykłym pracownikiem biurowym, który zarabia, nawet niecałe 1500 zł na rękę. I co z tego wynika? mieszkam z rodzicami, i co z tego ma wynikać?
Ano to z tego wynika że z uporem maniaka chcesz się postawić - albo i już się stawiasz - w roli jałówki. Patrząc z boku - jako osoba niesamodzielna (mieszkasz z rodziacami a za 1500 raczej ciężko się samej utrzymać) po prostu szukasz dojnej krowy. Nic nie ma o Twoim studiowaniu, dokształcaniu się, ambicjach wobec siebie a nie wobec partnera. Stąd moim zdaniem wynika ten owczy pęd za gostkiem ktory okazał się dobrym materiałem na chodzący bankomat. To brutalny widok z boku.
Niestety tak jest od wieków że matki zamiast wpajać córkom pęd do samodoskonalenia - czytaj - weź się dziecko za książki, poznaj języki, buduj własną karierę, wyprowadź się z domu jak najwcześniej - zobaczysz na co Cię stać na głębokiej wodzie, , zrób wszystko aby być niezależną - hodują jałówki na wydanie.
Mam pytanie - czy z identyczną determinacją walczysz o własną karierę, zmianę pracy i przesz do przodu, jak motywujesz (czy motywowałaś) ex faceta? Wiesz, 1500 plnów w dzisiejszych czasach ledwie starcza na waciki, i ja Cię rozumiem w całej rozciągłości że jako partnera szukasz faceta z ambicjami, który będzie w stanie ewentualnie zapewnić Tobie i dzieciom dach nad głową i w miarę normalne życie, ale z boku to to wygląda tak jak gdybyś to Ty chciała wskoczyć na gotowe prosto spod matczynej kiecki - a sama - zamiast przeć do przodu jak dzika i zakładać firmy POLUJESZ na gościa który to już ma. No i plujesz sobie w brodę że go spuściłaś po linie.
Mało tego - robisz to nieuczciwymi sposobami - zamiast postawić sprawę jasno i wyłożyć karty na stół - robisz podchody jak pięciolatek; trzymanie za rąsie, przytulanki, etc. pod płaszczykiem pseudoprzyjaźni próbujesz wylądować gościowi w wyrze. O plomiennych uczuciach w Twoich postach jak na lekarstwo. O tym jakim on fantastycznym jest człowiekiem, empatycznym na przyklad, czułym, brat łata do zwierzeń. Nawet nie wiadomo czy przystojny. Twoje podejście konsumpcyjne do związku bardzo bije po oczach i im bardziej twierdzisz że nie jesteś materialistką - tym bardziej to wyziera z Twoich postów.
Ale dosyć gaworzenia - naprawdę jestem ciekawa jaką masz receptę na swoje dalsze życie. I czy naprawdę chcesz się uwiesić na facecie czy wolałabyś sama czegoś dokonać a nie stać w tle.
Daj mi numer do ex i do obecnego ...muszę z nimi poważnie porozmawiać
Oby się Panom udało otworzyć trzecią firmę ...
80 2011-10-20 13:39:05 Ostatnio edytowany przez stokrotka polna (2011-10-20 13:49:23)
Kriss jesteś beznadziejna, nie czytasz, i chyba nie rozumiesz za bardzo.
Skończyłam studia, nawet dość ciężkie. Ale Ty chyba jesteś jakoś yuppie, której się wydaję, że obowiązkiem każdej kobiety zrealizowanej ma być chory wyścig w korporacji. Mieszkam z rodzicami bo pracuje w tym samym mieście, chętnie bym się wyprowadziła...(też przyczyna rozstania z ex bo z nim wspólne zrzucenie się na mieszkanie-wynajem było nie możliwe bo on nie miałby na swoją część). Wybacz, że twoich standardów nowoczesnej kobiety nie spełniam. Ty zapewne pniesz się w górę w korporacji i jesteś już jakoś chef customer leen menager, a ja - wstyd - tylko 1 500 zł za biurkiem przy wypełnianiu papierów i odbieraniu telefonów.
A dzisiaj już nie wystarczy, że kobieta pracuje - aby być nowoczesną musi robić karierę, piąć się po kolejnych stołkach, zajmować funkcje kierownicze....jeżeli tego nie robi jest zapyziała i zacofana.
I chyba według twoich kryteriów jestem dziwna bo nie mam "pędu do samorealizowania" chcę pracować bo po to kończyłam studia, ale wyobraż sobie, że swoje szczęście bardziej upatruję na polu domowym i rodzinnym niż zawodowym. Czuję, że to trwalsze szczęście być uznaną żoną i matką niż zbierać laurki od pana prezesa w koroporacji pracując 14h na dobę.
I jestem niezależna - NIKT MI NIE DAJE NA UTRZYMANIE (dorzucam rodzicom do wspólnego życia).
WIĘC O CZYM TY KRISS DO CHOLERY BREDZISZ?
Już mi się nie chce tłumaczyć, że tu nie chodzi o kasę....
A o byłym pisałam i to nie tylko w perspektywie kasy (której on do jasnej cholery nie ma dużo!!!!!!!!!!) ale widzicie sprawę bez kontekstu (długi marazm, brak perspektyw, zmęczenie sytuacją, ciągłe czekanie itd.)
Mój obecny facet zarabia wystarczającą i do tego ma pewną posadę bo na państwowym wikcie. Gdybym była materialistką to bym została. Ale u ex dochodza cechy które mi imponują a które teraz się w nim mogły w pełni wyrazić: charyzma, energia, pasja.
Mi imponują faceci co mają cele, walczą - to cecha mężczyzn. A ja jakoś tak mam że w kobietach cenię kobiecość, w facetach męskość. Poza tym ma poczucie humoru akie jak jak, jest oczytany-mądry.
Ex był mi zawsze cholernie blisko uczuciowo, ale kompletnie stracił swój kredyt jako facet. I to mnei od niego odrzuciło. A nie do CHOLERY KASA.
Zero empatii
Masz rację. Całkowitą rację (jeśli w ogóle tu chodzi o jakieś racje).
Zero empatii z mojej strony dla rozbijania dwóch związków.
Zero empatii dal osoby idącej po trupach do celu.
Zero empatii dla osoby nie liczącej się z uczuciami innych.
Natomiast rozumiem Twą złość, wściekłość, rozczarowanie i inne Twe uczucia, pojawiające się na widok eks-a kwitnącego u boku innej. Pojawiające się jako zaprzeczenie jego widoku u Twego boku.
Natomiast rozumiem Twą złość, wściekłość, rozczarowanie i inne Twe uczucia, pojawiające się na widok eks-a kwitnącego u boku innej. Pojawiające się jako zaprzeczenie jego widoku u Twego boku.
Swiete slowa! To az bije po oczach z kazdego postu. I stokrotka nadal nie odniosla sie do mojego pytania z dzisiejszego postu: dlaczego to nie ON chce powrotu? Moze przejrzal na oczy..
Kriss jesteś beznadziejna, nie czytasz, i chyba nie rozumiesz za bardzo.
Zawsze mnie zastanawia wybuch niekontrolowanej agresji na spokojnie zadawane pytania. Czy Ty moze sympatyzujesz z frakcja PISu? Nigdzie Cie nie obrazilam nie pisalam ze personalnie jestes taka czy owaka - ocenie poddawalam jedynie zachowanie a nie osobe. Ale teraz to zrobie: nie masz klasy. Po prostu. Kompletny brak cechy za ktora szaleja prawdziwi Mezczyzni.
Ale Ty chyba jesteś jakoś yuppie, której się wydaję, że obowiązkiem każdej kobiety zrealizowanej ma być chory wyścig w korporacji. Mieszkam z rodzicami bo pracuje w tym samym mieście, chętnie bym się wyprowadziła...(też przyczyna rozstania z ex bo z nim wspólne zrzucenie się na mieszkanie-wynajem było nie możliwe bo on nie miałby na swoją część). Wybacz, że twoich standardów nowoczesnej kobiety nie spełniam. Ty zapewne pniesz się w górę w korporacji i jesteś już jakoś chef customer leen menager, a ja - wstyd - tylko 1 500 zł za biurkiem przy wypełnianiu papierów i odbieraniu telefonów.
Masz to na co sie "godzisz". Jak Ci pasi - super. Marzysz o zyciu "kury domowej" - nie ma w tym nic zlego, natomiast w zupelnosci tlumaczy Twoje priorytety pod wzgledem wyboru partnera. To czy Tobie jest wstyd - to Twoja sprawa, nie zamierzam sie z Toba licytowac na osiagniecia - bylby to brak merytoryki. Poza tym nie bede Cie dobijac.
WIĘC O CZYM TY KRISS DO CHOLERY BREDZISZ?.
Bez komentarza. Kompletna lipa. Nosisz moze rozowe tipsy z brylancikami?
Zero empatii
Mylisz pojecia. Ja mam mnostwo empatii. Na drugie mam empatia. Ale nie ulewa mi sie jakos w stosunku do Ciebie.
Przykro ze taka panne jak Ty - pretendujaca do roli Kobiecej Kobiety zalala taka zlosc w stosunku do drugiego Forumowicza. Ale ja Ci sie wcale nie dziwie. Bo juz rozumiem o co tu chodzi. I mi Cie szkoda. Tak po prostu. I wcale sie nie dziwie ze jad Cie zalal na tej biurowej posadce bez perspektyw. Marazm. Nuda. I reszta kolezanek plotkujacych ile wlezie jaka okazje przepuscilas. A tamta sie panoszy jak na swoim. Na gotowym. Ale jajca. A w domu - dupa zbita. Tez bez perspektyw. Wcale Ci sie nie dziwie.
Ty nie potrzebujesz tego typu rad jakie my Ci tu dajemy. Ty chcesz zeby ktos dal Ci gotowy - a najlepiej sprawdzony sposob jak chytrze rozwalic szczesliwy zwiazek Twojego exa. Bo Ci sie nalezy za wysluge lat. Ja takich rad nie daje, wiec moja rola sie tu konczy.
84 2011-10-20 16:16:01 Ostatnio edytowany przez stokrotka polna (2011-10-20 16:20:05)
To Kriss obraziłaś pewnie z 70% kobieta na forum. Tych co zarabiają 1 500 zł albo mniej, albo siedzą w domu z dziećmi - i "nie jest im wstyd"
Nie mam kompleksów wobec Ciebie. Pracuję, zarabiam na siebie. Marzę o tym aby jeszcze w przyszłości mieć rodzinę, która będzie dla mnie życiowym priorytetem. Na pracy mi zależy, na wielkiej karierze niekoniecznie.Nie wstydzę się, że mam takie podejscie do życia.
Ciekawi mnie kim takim ważnym Ty jesteś. "Dobij" mnie pracowniczkę biurową swoimi oszałamiającymi sukcesami. Pewnie zarabiasz z 5 tys. i uważasz, że te co zarabiają 1 500 to tylko sobie waciki mogą kupić i ich jedyną aspiracją jest bogaty facet. To Polska - wiele moich koleżanek nie ma pracy w ogóle - bo po prostu nie może jej znaleźć - tymi to już pewnie gardzisz.
P.S Wyobraż sobie, że lubię swoją pracę!!!!!!!!!!! Pozwala mi łączyć życie zawodowe z pasjami i innymi aktywnościami.
Twój wątek - prosisz, więc Cię "dobiję". Siedzę w domu z trójką dzieci. Prowadzę z mężem dwie firmy, śpię po jakieś 4 godziny na dobę. Rodzina jest dla mnie priorytetem. Jednak moje "przedrodzinne" osiągnięcia pozwoliły mi na to, że gdyby "coś" albo "ktoś" przyczynił się do tego że zostanę jedyną żywicielką mojego priorytetu - uradzę. Na nikim nie muszę się finansowo wieszać. Bo rodzina jest dla mnie prawdziwym priorytetem po prostu.
Niniejszym reasumuję że nie masz tak naprawdę bladego pojęcia o dorosłym życiu. Moim celem w pisaniu o "jałówkach" było unaocznienie Ci i Tobie podobnym "łowczyniom" że kobieta powinna być samodzielna i samowystarczalna. Facet z firmą i portfelem teraz jest a za 3 sekundy zgarnie Ci go sprzed nosa równie zdesperowana "łowczyni" - tyle że młodsza, ładniejsza, inteligentniejsza. Albo po prostu cwańsza.
Twoje postrzeganie rodziny jako priorytetu sprowadza się do amerykańskiej reklamy z lat 50tych. Pani domu całkowicie uzależniona od męża. O to mi chodziło. Jednak masz kompleksy, bo odniosłaś się do moich argumentów - oprócz formy poniżej krytyki, to zwołując sobie wirtualne gremium (te 70%) dla poparcia własnej tezy. A tu guzik. Bo ja piszę z doświadczenia. A na pieluchy wydaję ponad 400PLN raz na 3 tygodnie, dolicz sobie do tego całą reztę wydatków związanych z Twoim "priorytetem". Twoje wyimaginpowane 5 tysięcy nijak by mi nie wystarczyło na pokrycie comiesięcznych zobowiązań - a żyjemy skromnie. Fakt, kiedy jeszcze jako panna zarabiałam - było to ciut więcej niż ten piątak - i może dlatego nie miałam presji na gościa z firmą.
Pomijając już sprawę z Twoim exem - zdanie wyraziłam i nie zmieniam, na siłę chcesz z sioebie zrobić kolejną babę uzależnioną od faceta - i stąd ta cała historia bierze początek. A to nie facet powinien Cię wyrwać z domu - sama powinnaś to zrobić.
Ale dosyć nauk. Już mi wyjaśniłaś do czego dążysz i jakimi środkami.
A Mussuka mi nie wierzyła jeszcze parę tygodni temu że można rozumować w ten sposób.
86 2011-10-20 17:18:44 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2011-10-20 17:22:37)
Każdy doradza, odradza, a tak naprawdę nie wiadomo, co czuje ten chłopak. Może jest zadowolony ze swojego życia, ale czy musi być zadowolony ze związku? Wszystko i tak zależy od tego, jak on zadecyduje. Jeśli kocha obecną partnerkę bardziej niż Stokrotkę( o ile w ogóle kocha), to wiadomo, jaką decyzję podejmie. Poza tym, to Stokrotka otworzyła mu oczy na świat, bo tak pewnie leżałby do dziś na kanapie z pilotem w dłoni.
Każdemu należy się miłość i jeśli jednak są sobie pisani, to będą razem.
A Ty Stokrotko powinnaś nie bawić się w podchody, tylko jasno zapytać, bo być może tracisz czas i nie potrzebnie żyjesz nadzieją
Jest jeszcze jedna sprawa, abstrahujac od dylematów finansowo-moralnych..
Zachowanie kolegi przypomina mi dokładnie to co się radzi komuś po rozstaniu.
I rozegrał to idealnie, nowy strój, świetny nastrój, ruszył do przodu, na spotkaniu nie dał ciała i nie prosił o powrót tylko delikatnie ją kinetyzował. I prosze działa
Dziewczyna chce zrobić wszystko żeby go odzyskać ![]()
Być może on po prostu chce wrócić ale nie robi tego wprost ![]()
Spodobał mi sie ten temat, wiec opisze sytuacje z mojego życia.
Miałam chłopkaka, który pracował w korporacji (jak dumnie to podkreślał i zarabiał te 5.000) ja jak słuzba zdrowia na specjalizacji zarabiałam b. skormnie.
Nastąpiła redukacja etatów-zredukoawno tych z najkrótszym stażem pracy- wsród nich mnie. Po redukcji etatu mój tzw chłopka redukował moje ego, podkreslajac to, ze nie pracuje.
Nasze rozmowy dot mojego braku pracy - jego zdaniem totalnie naganne, bo chciał sie ze mna zwiazać na "poważnie " jak twierdził, ale niczyim "sponsorem " nie bedzie (wiec w domysle -zwiazek-tak, ale też przynosisz pasek od wypłaty) i ciągle gadaliśmy o mojej specjalizacji (dla mnie to była rzecz pierwszoplanowa) uważał, ze to bez sensu, trace na to kase i moze mi to nic nie przyniesc.
Zdołował mnie totalnie, przekroczył swoje granice, wypominał mi to, że rodzice mnie utrzymują i tą specjalizacje (która w tamtym czasie była najwazniejsza i nota bene ciesz sie, ze ja zrobiłam).
Moje poczucie wartosci spadło do zera- miałam poczucie pewnosci zleżałej kanapki z dworcowego bufetu i rozstaliśmy sie.
Gdy wyeliminowałam go ze swojego zycia, poczułam wiatr w żagle, moje zycie przestało mi sie wydawac tak beznadziejne jak do tej pory, przestałam sie czuć jak człowiek drugiej kategorii, kontynujue specjalizacje.
Stokrotka tak działa na exa, faet był pod presja znalezienia roboty (nie wazne jakiej), uwazany za nieudacznika i "dupe wołową" , która nie rusza sie sprzed kompa- to doskonale motywuje i dodaje taaaaakiej pewnosci siebie, ze mozna góry przenosic!!!!!
Odchodząć Stokrota uwolniła go od toksycznej laski , faet odetchnął pełna piersią i powoli w swoim tempie, bez cisnienia zaczął prace nad sobą i swoim życiem-odnalazł sie, ma pomysł na dalszą droge, nowa kobiete i która jest mu najwidoczniej dobrze i tu come back Stokroty, która upsss pomyliła sie i nie postawiła na odpowiedniego faeta- bolączka jej życia.
Stokrota byc moze odchodząc robiłas mu najwieksza przysługe i na tym koniec. On ma juz własne życie i raczej nie ma w nim miejsca na Ciebie, bo specjalnie nie zalezy mu na waszym kontakcie (nie widze nic co by na to wskazywało, poza głaskaniem po włoskach- pokazjue, że nie ma do Ciebie żalu i chce koleżeńskich relacji)
A jego nowa dziewczyna nie przyszła na gotowe, tylko byc moze była z nim na początku jego drogi, kiedy nie był włascicielem 2 firm, nie miał zegarka i markowych butów.
Jest jeszcze jedna sprawa, abstrahujac od dylematów finansowo-moralnych..
Zachowanie kolegi przypomina mi dokładnie to co się radzi komuś po rozstaniu.
I rozegrał to idealnie, nowy strój, świetny nastrój, ruszył do przodu, na spotkaniu nie dał ciała i nie prosił o powrót tylko delikatnie ją kinetyzował. I prosze działa![]()
Dziewczyna chce zrobić wszystko żeby go odzyskać
Być może on po prostu chce wrócić ale nie robi tego wprost
Dlaczego miałby chciec wrócić?? Gdy wiodło mu sie gorzej, traktowała go , delikatnie mówiac niezbyt dobrze, teraz gdy poprawiła sie jego sytuacja finansowa, odbił sie od dna i pokazał, że jest zaradny ona chce wrócić-WIELKI COME BACK STOKROTKI, facet odbierze to podobnie jak wiekszosc na forum- zwykła interesowność (dojarka-jak to fajnie ktos tu określił) nawet jesli prawdziwe intencje Stokrotki sa czyste jak łza.
Nie mowie ze tak jest bo nikt nie poza nim nie wie jak jest naprawde.
Ale jest opcja że ją kocha cały czas, a ktoś mądry doradził mu jak sprobować ją odzyskać.
Cały jej opis idealnie to odzwierciedla ale równie dobrze może chce jej pokazać co straciła i sie w jakis sposób odegrać.
Tak czy siak szkoda osób które nie wiedzą o tym co się dzieje i beda cierpiec..
Pierwsza rzecza która powinna zrobic to zostawic goscia, im szybciej sie z niej wyleczy tym lepiej.
A jego nowa dziewczyna nie przyszła na gotowe, tylko byc moze była z nim na początku jego drogi, kiedy nie był włascicielem 2 firm, nie miał zegarka i markowych butów.
O dokładnie
a może później nawet z nim chodziła te rarytasy kupować ![]()
NiobeXXX napisał/a:A jego nowa dziewczyna nie przyszła na gotowe, tylko byc moze była z nim na początku jego drogi, kiedy nie był włascicielem 2 firm, nie miał zegarka i markowych butów.
O dokładnie
a może później nawet z nim chodziła te rarytasy kupować
A tak poza tym o co chodzi z tym zegarkiem i butami ?
Jakiej to marki ?
Może wynajął ?
Moze niech stokrotka poczeka na jego ruch... ?Nie wie jak długo nie sa razem???? i w sumnie nie wiadomo jakie ma zamiary jej Ex moze on wcale nieche wracac?
No i właśnie w tym cały problem.
Jak zmusić, by chciał wrócić?
95 2011-10-20 23:22:37 Ostatnio edytowany przez Marzyciel (2011-10-20 23:24:39)
Zmusic to ona moze siebie najwyzej do czegos ![]()
Imho powinna zostawic goscia i jesli naprawde chce utrzymywac kontakt z ex to powoli go zageszczac, ale nie nachalnie i predzej czy pozniej sie wyjasni co bedzie dalej.
96 2011-10-20 23:26:37 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-20 23:27:26)
Tak.
Masz rację.
Zagęszczać w sytuacji, gdy oboje są w związkach.
Niech żyje uczciwość! A co to jest?
Imho powinna zostawic goscia i
Czytamy ze zrozumieniem ![]()
Upss!
Zrozumienia zabrakło. ![]()
Jak ktoś kogoś kocha naprawdę to jest się szczęśliwym że ta osoba jest szczęśliwa bez względu na to czy ta osoba jest z nami czy bez nas
To nie jest żadna miłość ...
Głupie farmazony..
Jak sie kogoś kocha to sie chce z nim być i tyle w tym temacie.
101 2011-10-21 00:19:38 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-10-21 00:31:20)
Głupie farmazony..
Jak sie kogoś kocha to sie chce z nim być i tyle w tym temacie.
To dlaczego nie jest ?
I dlaczego go zostawiła ? hm ? Przez buty i zegarki ?
Bo wiesz,w życiu tak jest że są większe problemy niż te wspomniane w głównym wątku
Przeczytaj co napisałeś w pierwszym swoim wpisie na forum w innym wątku
Witaj
Przeczytalem cała opowiesc Twoja i..
Powiem Ci z perspektywy faceta ktory przerobil kazde mozliwe formy zwiazku, poza malezenstwem
On nie kocha jej ani Ciebie, z tamta panna jest mu dobrze, przyzwyczail sie, prawdopodobnie duzy wplyw na to ma jej status majatkowy.
Prawdopodobnie rzuci ja predzej czy pozniej, lub tez bedzie kolejne nieudane malzenstwo..
Co do Waszych relacji to tak jak pisali poprzednicy jest mu z Toba dobrze, ale niestety nic z tego nie bedzie powaznego.
Wiec jesli jestes w stanie tkwic w tym "zwiazku" bo inaczej nie dajesz rady to Twoj wybor.
Bylem kiedys w podobnej sytuacji i wiem ze jesli facetowi zalezy to zrobi duzo zeby z kims byc a juz na pewno pierwszym krokiem ktory zrobi to rozstanie sie z kims z kim jest w danej chwili.
Mysle ze dla Ciebie najlepsze byloby zmienic prace/dzial, zeby nie miec z nim kontaktow bo szczerze mowiac nie wyobrazam sobie dzien w dziec widziec sie i do tego miec bliski kontakt z osoba ktora kocham a ktora nie odwzajemnia tego uczucia...
To jak więc jest ?
Ponadto nie ładnie pisać że coś jest głupie a zwłaszcza farmazony - farmazony nigdy nie są głupie to raczej bzdura ![]()
No ba. wszystko na temat.
O jakiej my mówimy miłości????!!!!!!! Gdzie ta miłosć??? Stokrota zostawiła, Exa bo stwierdziła, ze to leń bez ambicji ,w minute znalazła nowego, na bezpiecznej posadzie , przypadkiem spotkała Exa , zobaczyła że zmienił sie nie do poznania i w minute chce go z powrotem.
A czy ona interesowała sie nim przez te miesiace po rozstaniu??? wiedziała co sie z nim dzieje?? jak sobie radzi??- nie, miała go gdzies, była zajeta rozkrecaniem nowego zwiazku.
Teraz stwierdziła, ze postawiła na nie tego co trzeba faceta i za wszelka cena , po trupkach chce odzyskac Exa, nie baczac na nic- zachowujac przy tym delikatnosc taranujacego nosorożca.
To nie miłość, tylko rasowy egoizm i chciaca na kase, bo we wszystkich postach przewija sie ten sam wątek, o tym jak chłop sie dorobił i jakie ma gadzety (Bellew masz racje, moze on je wynajął lub kupił w second hand-powinna to sprwadzic nim zdecyduje sie na bycie z nim i koniecznie stan jego konta, bo znów przezyje rozczarowanie).
Zachowanie kolegi przypomina mi dokładnie to co się radzi komuś po rozstaniu.
I rozegrał to idealnie, nowy strój, świetny nastrój, ruszył do przodu, na spotkaniu nie dał ciała i nie prosił o powrót tylko delikatnie ją kinetyzował. I prosze działa![]()
Dziewczyna chce zrobić wszystko żeby go odzyskać
Być może on po prostu chce wrócić ale nie robi tego wprost
Ty w to naprawde wierzysz? Dorosly facet, latajacy miedzy dwiema firmami na etapie rozruchu i druga stala partnerka i ma czas na takie konskie zaloty? Mistrz dyplomacji i kamuflazu.
A nie sadzisz, ze skoro glowna przeszkoda w ich wczesniejszym zwiazku, jaka bylo jego lenistwo, marazm, brak kasy i perspektyw, juz zniknela z horyzontu to on zamiast marnowac czas i energie na te nowa (i ciagle aktualna!) partnerke, zwyczajnie przyszedlby i pochwalil sie swymi osiagnieciami tej swojej wielkiej utraconej milosci? Tymczasem nie umawia sie ze stokrotka, nie dzwoni, nie pisze, nie proponuje kina, spaceru, rozmowy o dawnych czasach..spotykaja sie na miescie (pewnie przypadkiem), ida na kawe i na tym koniec. Slowa z jego strony nie ma o tym, ze moze jeszcze bysmy sprobowali. To ma byc ten jego misterny plan? No to ma facet nerwy i cierpliwosc. Daje mu ksywke Spiderman od dzis.
To stokrotka a nie jej eks, krazy jak cma wokol niego i rozklada na czynniki pierwsze kazdy jego najdrobniejszy gest, dopatruje sie znakow, sygnalow, albo zwyczajnie roi sobie w glowie, ze on musi byc jej i juz. Za WSZELKA cene. Bo takiego faceta kazda laska moglaby jej pozazdroscic..ale teraz nie moze, bo zazdroszcza tej nowej. Ze stokrotka na czele.
A tu napisala, bo potrzebuje pomocy, porady..jak odbic takiego super goscia jego nowej kobiecie - z ktora, on cholera caly czas jest.
Malomiasteczkowa i prowincjonalna logika panny na wydaniu "takiej okazji nie przepuszcze".
Nie wiem czy ona go kocha, odnosilem sie do Twojego zdania ze jesli sie kogos kocha to sie jest szczesliwym gdy ta osoba jest szczesliwa.
Po tym jak Ci odpisalem myslalem nad tym i musze zrobic update.
Jesli sie kogos kocha i sie go stracilo jak na przyklad autorka tematu i teraz:
1.Ta osoba znalazla kogos nowego i jest szczesliwa, nie zaluje rozstania to owszem trzeba to uszanowac i zajac sie swoim zyciem, a nie psuc czyjesz szczescie.
2.Ta osoba znalazla kogos nowego ale to nic powaznego, prawdopodobnie zwiazek dla zabicia samotnosci to uwazam ze mozna sie probowac wtracac.
W takiej sytuacji nikt nie bedzie ranny bardziej niz juz jest poniewaz osoba trzecia nie wie o tym ze i tak zostanie porzucona predzej czy pozniej, wiec powrot w jakis dziwny sposob wyjdzie jej na zdrowie..
Massuko nic nie rozumiesz...
Gdybym to ten facet zalozyl temat i pisal jak odzyskac ex i opisal ta sytuacje tylko z jego perspektywy to radziłbym mu dokładnie to co gosc robi w tej chwili.
Jesli chcesz kogos odzyskac kto Cie rzucil to nie lecisz od razu do niej pochwalic sie swoimi zmianami, ona sama musi to zauwazyc i zobaczyc zmiane w Tobie.
Nie proponujesz kina, kolacji czy czegos co przypomina randke od razu. Wszystko malymi kroczkami, najpierw jakas kawa/spacer zeby sie spotkac po dluzszym czasie, zobaczyc jaka bedzie reakcja, czy w ogole chcesz z ta osoba sprobowac jeszcze raz.
Zwlaszcza zero rozmow o tym co bylo, to ma nie byc powrot tylko nowy zwiazek, z ludzmi ktorzy sie zmienili, zwlaszcza ze strony osoby ktora "niby to" powinna sie zmienic.
I jak widac to dziala ![]()
Odnioslo oczekiwany skutek, panna zwariowala ponowniena jego punkcie o ile oczywiscie taki jest plan pana biznesmana ![]()
Byc moze po prostu chcial sie z nia spotkac z sentymentu, chcial sie dowiedziec co u niej slychac.
Byc moze chcial jej pokazac jak wzial sie za siebie i zeby zobaczyla co stracila.
Mozliwosci jest wiele i tylko on zna prawdziwe powody.
Zobaczymy jaki bedzie ciag dalszy ![]()
Jesli moja koncepacja jest ta prawdziwa to za niedlugi czas bedzie chcial sie umowic znowu lub tez czeka na inicjatywe autorki ![]()
Tez tak mysle, ze on by chcial by ona do niego wrocila. Ale roznie to moze byc. tak naprawde to nie on powinien pokazac, ze chce do niej wrocic tylko Stokrotka. W zasadzie, pewnie robi wszystko by jej pokazac jak mu jest dobrze bez niej.
107 2011-10-21 10:57:46 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-10-21 11:00:45)
2.Ta osoba znalazla kogos nowego ale to nic powaznego, prawdopodobnie zwiazek dla zabicia samotnosci to uwazam ze mozna sie probowac wtracac.
W takiej sytuacji nikt nie bedzie ranny bardziej niz juz jest poniewaz osoba trzecia nie wie o tym ze i tak zostanie porzucona predzej czy pozniej, wiec powrot w jakis dziwny sposob wyjdzie jej na zdrowie..
no faktycznie, nie ma to jak byc taka "zapchaj dziura", planem B. To bardzo wzmacniajaca kuracja. Dla zabicia samotnosci, to polecam jakies kolka zainteresowan, a nie eksploatacje drugiej osoby.
Gdybym to ten facet zalozyl temat i pisal jak odzyskac ex i opisal ta sytuacje tylko z jego perspektywy to radziłbym mu dokładnie to co gosc robi w tej chwili.
I oczywiscie zakladajac, czysto teoretycznie, ze ta dwojka wykorzystywanych "dla zabicia samotnosci" jego i stokrotki wlasnie zmarla i nie istnieje juz jako jakas tam , niewielka, ale jednak, przeszkoda.
Jesli chcesz kogos odzyskac kto Cie rzucil to nie lecisz od razu do niej pochwalic sie swoimi zmianami, ona sama musi to zauwazyc i zobaczyc zmiane w Tobie.
Nie proponujesz kina, kolacji czy czegos co przypomina randke od razu. Wszystko malymi kroczkami, najpierw jakas kawa/spacer zeby sie spotkac po dluzszym czasie, zobaczyc jaka bedzie reakcja, czy w ogole chcesz z ta osoba sprobowac jeszcze raz.
Zwlaszcza zero rozmow o tym co bylo, to ma nie byc powrot tylko nowy zwiazek, z ludzmi ktorzy sie zmienili, zwlaszcza ze strony osoby ktora "niby to" powinna sie zmienic.
I tak kolujesz i drobisz w miejscu jak gejsza az do poznej starosci..badajac grunt.
I jak widac to dziala
Odnioslo oczekiwany skutek, panna zwariowala ponowniena jego punkcie o ile oczywiscie taki jest plan pana biznesmana
Nie TO zadzialalo, nie jego delikatne podchody i osaczanie przeciwnika, tylko..wroc do jej postow: Rollex, dwie rokujace firmy, korzystne uklady , swietny wyglad i charyzma, a glownie to, ze ma ja gdzies i spotyka sie z inna. TO jest ten afrodyzjak.
Byc moze po prostu chcial sie z nia spotkac z sentymentu, chcial sie dowiedziec co u niej slychac.
I ja te opcje obstawiam.Niestety toa wersja wydarzen stokrotce nie odpowiada.
Byc moze chcial jej pokazac jak wzial sie za siebie i zeby zobaczyla co stracila.
I TO akurat sie powiodlo, o czym wlasnie od poczatku watku rozpisujemy sie. Zobaczyla i cholera ja bierze, ze tak latwo odpuscila.
Zobaczymy jaki bedzie ciag dalszy
Jesli moja koncepacja jest ta prawdziwa to za niedlugi czas bedzie chcial sie umowic znowu lub tez czeka na inicjatywe autorki
No, na to to chyba dlugo czekac nie bedzie musial, ona juz szykuje master plan..przeciez o to w calym watku chodzi: jak odzyskac eksa. Nie ON tu pisze i prosi o rady, tylko ONA. Czy moge, czy powinnam, a co on sobie pomysli, jak go nie odzyskam to nie wiem co ze soba zrobie, tamta przyszla na gotowe - Ty naprawde nie widzisz i nie czujesz jak ona go osacza? No, to jesli my to przed swoimi ekranai wyczuwamy na kilometr a on nie..to faktycznie ma facet wyczucie do ludzi. Nie wiem jak mu ten biznes sie w takim razie powiedzie.
Moja wersja jest taka, ze jesli facet ma jaja i rozum to stokrotce za jakis czas zaproszenie na swoj slub wreczy, swoj, nie ich. Po przyjacielsku. A z zona bedzie rozwijal biznes i kwitl bezkompleksowo u jej boku:)
a może troche tak było ,że o wszystko sie stokrotka starała a (PAN EX) poprostu na laurach sobie siedział bo wszystko miał podane jak na tacy, wiec po co miał sie starać , pewnie nawet bielizne mu do łazienki nosiła i wystarczyło zeby i cos poprosił i miał ..... lecz pewnego dnia Stokrotka postanowiła ze odejdzie do goscia który nawet przestał dostrzegać bo przypuszczam ze tak było.... Propnuje wiec Stokrotce dać sobie z tym Exem juz na luz bo to nie ma sensu . Zyjcie sobie własnym zyciem tym bardziej ze ty chyba juz kogoś masz. Wiec tez troche sie zastanów nad swoim postepowaniem bo tak nie ładnie odstawiac obecnego faceta jak zużyty długopis.. Zreszta i tak Stokrota zrobi co chce. wiec po co te wszystkie spory:-|)
bo męczę się z nią już 2 tydzień!
po co ten wykrzyknik ?
Było to typowy facet skrzywdzony przez los,
Typowy ? bo skrzywdzony ?
nie miał zbyt dużo pieniedzy. I tu zaczyna się właściwie cała kwestia.
Właśnie
Mój facet miał problemy z pracą, zawsze tylko robił cos dorywczo, nie miał na biezące wydatki. Kiedyś miał normalną robotę ale go zwolniono przez kryzys. Jak byliśmy razem to wiecznie tylko problemy z kasą.
Czyli coś tam robił dorywczo,czyli nie był aż takim leniem
a może nie chciał iść do "nienormalnej" roboty - bo miał większe ambicje.Młody,zdolny,piękny,całe życie przed nim !
on zaś ani myślał iść do pracy do jakiegoś hipermarketu czy jako zwykły sprzedawca.
Moja matka mi powiedziała, ze nie ma z nim przyszłości, szans na dzieci, na własne mieszkanie.
No tak jakby poszedł do pracy do hiper to już coś,zapunktował by w Waszych oczach,koleżanek,mamy .... i pewnie wtedy też by był w "innym" Twoim planie
Ja sama patrzyłam jak chłopacy moich koleżanek mają normalne roboty, jakoś budują przyszłość.
Może on nie chciał mieć normalnej roboty ? zaraz zaraz ten nowy ma przecież ![]()
Mój facet nie był głupi, miał zainteresowania, coś niby jezdził i podpatrywał o czymś myślał. Ale miałam wrażenie, że jest nieudolny życiowo; niezaradny. W końcu podjęłam decyzje - zrywam z nim. Koniec, związek jest bez przyszłości.
No tak w porównaniu do tych z normalną robotą wychodził blado
to wszystko przez ten kryzys ![]()
Przeżył to strasznie, płakał i strząsł się jak z nim zerwałam. Czułam, że jest na dnie: bez przyszłości, pieniędzy a teraz samotny.
Facet z ambicjami,z trudnej rodziny,z planem w głowie nie chce skończyć jak większość "chłopaków" który kocha swą
dziewczynę dostaje "buta" bo mama dziewczyny zdecydowała za pannice
I tu można wychwycić co "zrodziło się" w jego głowie
bo przecież nie pierwszy raz w życiu "ktoś" go zawiódł
MIałam wyrzuty sumienia, ale musiałam myśleć także o sobie. Pocieszałam go. [/quote
]Marne to pocieszenie,zwłaszcza jak się dowiedział że po "takim wielkim uczuciu" i "tylu wspaniałych rzeczach które nas łączyły"
Panna już po 8 msc jest na "stabilnej posadzie" przy boku innego . Idąc Twoim konsumpcyjnym tokiem rozumowania - jakby Ci na nim zależało to byś czekała na niego,patrząc z boku - czy ten kop go zmobilizuje :)Tylko że on był zmobilizowany - SZUKAŁ SWOJEJ DROGI MOJA DROGAstokrotka polna napisał/a:Mineło 8 miesięcy od naszego zerwania.
Nie od Waszego TYLKO TWOJEGO
stokrotka polna napisał/a:Jestem z innym facetem. Bardziej z rozsądku, nie ma takiego szaleńśtwa i uczuć jakie były z poprzednim. Jest parę lat starszy od mojego byłego, ma 31 lat. Odpowiedzialny i porzbiądny.
Jak go poznałaś? typowałaś ?
stokrotka polna napisał/a:O moim byłym zaczęłam słyszeć różne rzeczy. Dobre, że się zm aienił.
Zaczął ponownie kusić
stokrotka polna napisał/a:Gdy dzwoniłam tuż po rozstaniu i z nim rozmawiałam tylko mówił, z jezdzi i załatwia różen rzeczy (zawsze był tajemniczy i w moim odczuciu kamuflował tym, że nic się nie dzieje). Dowiedziałam się póżniej, że założył własną firmę. Póżniej spotkałam go na mieście poszliśmy na kawę. Pierwszy szok....Był ładnie ubrany, miał na sobie białą koszulę, dobrze pachniał. I tu cały szkopuł...mój ex...którego moje koleżanki uważały za zyciową dupę wołową...okazał się być innym facetem!!!!
Jeszcze koleżanki dokonały wyboru pięknie
stokrotka polna napisał/a:Okazało się, ze nie ma jednej firmy ale dwie!!
I mam nadzieję,że jest prezesem tych dwóch firm nie jednej
stokrotka polna napisał/a:i że ona ma dzieci i on się czuje odpowiedzialny aby ta osoba miała pieniadze na życie, i że czuje to odpowiedzialność na sobie.
zobaczyłaś siebie w roli tej kobiety
u boku takiego faceta
stokrotka polna napisał/a:Jego poziom życia także wzrósł. Nie jest bogaty ani nic z tych rzeczy, ale widać, że powodzi mu sie 3 razy lepiej niż kiedyś. Jest dobrze ubrany (i elegancko!!),
No baaa przecież jest prezesem DWÓCH FIRM !
stokrotka polna napisał/a:Ma nowy ładny zegarek, dobre buty. On sam mówi, ze pieniadze zostawia w firmie na rozruch a samemu tylko bierze tyle co na życie.
Bardzo dobrze
nie musi wydawać na ? tu już sobie sama odpowiedz
stokrotka polna napisał/a:to było po prostu sexy.
wow
stokrotka polna napisał/a:że mój ex rozmawia z poważnymi ludźmi i oni szanują go za kompetencje i pomysły.
Dobrze że obcy ludzie
go szanują
ależ Cię to kręci
stokrotka polna napisał/a:Ale czuje, że wciąż mnie kocha. Gdy sie spotkaliśmy był nawet taki smutny, ale to raczej był taki szlachetny smutek.
I tutaj Cię "chłopcze" mam
grunt jest
stokrotka polna napisał/a:ja z kolei nie chcę wyjść na osobę, która jak było zle odeszła i posłuchała wszystkich, którzy mówili o nim, że to pajac-marzyciel, a jak dobrze to przychodzi.
Jak to zrobić ? hm o tym myślę już 2 tydzień
stokrotka polna napisał/a:Męczę się. Kochałam go, a rzuciłam bo nie widziałam perspektyw i myślałam, że tak będize lepiej.
Przecież jest lepiej,masz faceta który jest stabilny,pracujący,rozsądny
stokrotka polna napisał/a:Mój obecny facet, jest dobrym cżłowiekiem. Jest mi z nim jednak jakoś tak zwyczajnie. On nie ma ciekawego zyciorysu, ciekawych zainteresesowań, nie ma także większych ambicji.
No tak,nie chce być prezesem 2 firm
stokrotka polna napisał/a:Nie chodzi mi oczywiście o pieniadze, ale o osobowość.
ha,ha,ha
stokrotka polna napisał/a:czy moje odejście tak na niego zadziałało ożezwiajaco, czy to było po prostu, że trafił na swój czas.Również,ale też zrozumiał z kim był
O jakiej my mówimy miłości????!!!!!!! Gdzie ta miłosć??? Stokrota zostawiła, Exa bo stwierdziła, ze to leń bez ambicji ,w minute znalazła nowego, na bezpiecznej posadzie , przypadkiem spotkała Exa , zobaczyła że zmienił sie nie do poznania i w minute chce go z powrotem.
A czy ona interesowała sie nim przez te miesiace po rozstaniu??? wiedziała co sie z nim dzieje?? jak sobie radzi??- nie, miała go gdzies, była zajeta rozkrecaniem nowego zwiazku.
Teraz stwierdziła, ze postawiła na nie tego co trzeba faceta i za wszelka cena , po trupkach chce odzyskac Exa, nie baczac na nic- zachowujac przy tym delikatnosc taranujacego nosorożca.
To nie miłość, tylko rasowy egoizm i chciaca na kase, bo we wszystkich postach przewija sie ten sam wątek, o tym jak chłop sie dorobił i jakie ma gadzety (Bellew masz racje, moze on je wynajął lub kupił w second hand-powinna to sprwadzic nim zdecyduje sie na bycie z nim i koniecznie stan jego konta, bo znów przezyje rozczarowanie).
no baaa już przeżywa ![]()
To wszystko jest takie smutne że sa tacy ludzie co myśla tylko o sobie a innych maja w nosie, zarazem mega żałosne bo wmawiają że nie maja innym i sobie nic do zarzucenia...
Mówcie co chcecie, możecie mnie oceniać, nikt nie był w mojej skórze więc nie wie jak to naprawdę było.
Ale mój ex dzisiaj sam do mnie przedzwonił....ot tak:):):):)
Spytał co słychać, powiedział coś od siebie. Niby nic a jednak dla mnie to jakaś wskazówka, że być może to co było kiedyś nie do końca umarło. Że może są jakieś szanse..........
I told you ![]()
Nastepny krok spotkanie zintensyfikowane.
Bellew - szacun za skrupulatność. Znasz się może na zegarkach - tym razem serio pytam - o męskie mi chodzi. Oczywiście że Breitling na topie to kumam, ale może jakieś inne szwajcarskie ale nie w cenie willi na Mazurach.
Do Autorki - superekstra, naczy wypisujesz już zaproszenia i dajesz na zapowiedzi. Grudzień ma w nazwie "R" - może się wyrobisz. Jak zadzwonił sam z siebie (naczy napewno nikt mu nie kazał) i od siebie coś powiedział (naczy nikt nie dyktował) - rozumiem że w stokrotkowym slangu się oświadczył.
Gratki, powiedz rodzinie że Ty długo już panienką nie będziesz oj nie....
115 2011-10-21 18:16:07 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-10-21 18:17:09)
Znasz się może na zegarkach - tym razem serio pytam - o męskie mi chodzi.
Niestety nie pomogę,sam mam jakiś "jordan" ale nie powiem wygląda na ręce fantastycznie(tym się nie sugerowałem),z daleka jak jakaś wypasiona cebula ![]()
kosztował 89 zł ,ale wiesz jak jestem bliżej kobiety to go ściągam
Kiedyś nosiłem swatch'a z 15 lat temu ale to mi moja kobieta kupiła ![]()
Spytał co słychać, powiedział coś od siebie. Niby nic a jednak dla mnie to jakaś wskazówka, że być może to co było kiedyś nie do końca umarło. Że może są jakieś szanse..........
Albo może chce cię puknąć na dowidzenia ![]()
Kriss napisał/a:Znasz się może na zegarkach - tym razem serio pytam - o męskie mi chodzi.
Niestety nie pomogę,sam mam jakiś "jordan" ale nie powiem wygląda na ręce fantastycznie(tym się nie sugerowałem),z daleka jak jakaś wypasiona cebula
kosztował 89 zł ,ale wiesz jak jestem bliżej kobiety to go ściągam
![]()
Kiedyś nosiłem swatch'a z 15 lat temu ale to mi moja kobieta kupiła
Dzienks - chcę zrobić małżowi prezent na urodziny za kilka miesięcy i muszę się rozeznać jednocześnie bez konieczności sprzedaży nerki na ebayu.
Z tym exem to jest jeszcze opcja że facet najzwyczajniej chce się odegrać za swoje płacze i trzęsawki przy zrywaniu.
Pozwolę sobie na wtrącenie kilku swoich uwag. Na początku powiem: nie czytałam wszystkich wypowiedzi ale myślę, że nikt nie zwrócił uwagi na to co zwróciło moją uwagę.
Ja życzę stokrotce rychłego ślubu z ex i gromadki dzieci. Zyczę jej aby nadal przy nim była w kłopotach jakich doświadczą a doświadczą.
Opis cech jej exa przypomina mi opis charekteropaty a oto jej słowa : nieszablonowy, facet skrzywdzony przez los,wiecznie problemy z kasą,leniwy, ani myślał iść do pracy,miałam wrażenie, że jest nieudolny życiowo,niezaradny.A były momenty, że zamiast wysłanych listów motywacyjnych rosła tylko kolekcja jego pornosów z neta. Siedział wieczorami Bóg wie nad czym, dzwonił i się spotykał, ale nigdy mnie w szczegóły nie wtajemniczał. Mówił, zę się stara.Dodam, że ja pracowałam, a on nie. I ze ja często płaciłam za nas obu. Przeżył to strasznie(rozstanie)- płakał i trząsł się strasznie; był tajemniczy. Gdy zaczął mi mówić o swoich biznesach to widziałam w nim pasję, błysk w oczach i cholerną ambicję i determinacje, wręcz jakoś brutalność. Widać było, że będzie gryzł glebę aby swoje cele zrealizować. Ma nowy ładny zegarek, dobre buty. W tym jak mówił, że jeżdził i nie spał, jak brał na siebie odpoweidzialność; mówił, że na poczatku ryzykował ale chce teraz mieć stabilne biznesy i nie będzie już szarżował bo myśli o przyszłości. Póżniej jeszcze usłyszałam od jego znajomego, że mój ex rozmawia z poważnymi ludźmi i oni szanują go za kompetencje i pomysły. Że na początku siię z niego śmiali, ale teraz już ma szacunek młodego prężnego przedsiębiorcy. Że ogólnie zrobił się twardy, a nawet, że idzie trochę po trupach.Gdy sie spotkaliśmy był nawet taki smutny, ale to raczej był taki szlachetny smutek.Taki dziwny twór z tego mojego ex.Teraz go piorun chyba trzasnął, że tak się transformował.To co się z nim stało to zasługuje na miano jakiegoś cudu. Jego zmiana jest szokiem dla wielu osób. Jego znajomi mówią, że idzie trochę po trupach, Bo zaden inny facet nie byłby w stanie tak się zmienić, tak zaskoczyć innych. Bo szczena opada, że ktoś kto nie miał czasami na swoje utrzymanie i pozyczał ode mnie dzisiaj, zatrudnia jakoś osobę i jest powaznym cżłowiekiem, który prowadzi 2 firmy. TYLKO ON MÓGŁ TO ZROBIĆ. On zawsze lubił zaskakiwać, może stąd nic nie mówił; jak mu mówiłam, że wszyscy chłopacy moich koleżanek pracują tylko on nie. Jak przychodził do mnie poniżony abym mu pozyczyła 100 zł bo nie ma; faceci moich koleżanek to mu fantazją i błyskotliwością do pięt nie dorównują. JAK SIĘ MOŻNA TAK ZMIENIĆ!!!!!!!! JAK!!!!!!BOŻE JAK!!!!! ; on sie nie dzielił nigdy tym co robił i co planował.
Trzymał dystans ale zarazem od czasu do czasu dotykał, raz pogłaskał po włosach. Przytulił jak się żegnaliśmy.Tamta jego nowa kobieta, to nie miała okazji być przy nim na tyle długo aby poczuć wypalenie sytuacją ciągłej frustracji, doła, braku pieniedzy. Ale u ex dochodza cechy które mi imponują a które teraz się w nim mogły w pełni wyrazić: charyzma, energia, pasja.
Taki opis człowieka dał mi wiele do myślenia.
Jeżeli jego dziewczyna pisze, ze to cud to ja jej wierzę przecież dobrze go poznała przez 2 lata. Z własnego doświadczenia wiem, ze charakteropaci i większych cudów dokonują
a z czasem( i wiekiem) dokonują też rzeczy niemożliwych, których i cud nie wytłumaczy.
Witam Dziewczyny! Nie wiem czy jeszcze kogoś interesuje moja historia, ale muszę się podzielić. Zerwałam ze swoim obecnym facetem, to było uczciwe. Teraz jestem sama.
Ostatnio dużo rozmawiam z exem, po koleżeńsku mówi mi o swoich problemach, ja mu o swoich. Nie ma w tym jakieś imtymności, raczej koleżeńskość. Tylko czasem jakaś dziwna wstawka sie zdarzy, jakies wspomnienie...
Jednak jak była rocznica naszego związku to pare dni póżniej kupił mi kwiatka. Coś mnie znowu tkneło, że to może jeszcze nie koniec.
Zaczęłam spotykac się z innym facetem. Nie jesteśmy ze sobą, badamy grunt. Mój ex jest ciągle z inną, dobrze im się układa. Mam wrażenie, że mój ex w jakimś sensie kocha nas oboje, choć wiem, że do mnie ma skrywany żal, i honor by mu nie pozwalał aby rzucić kobietę, która go wzięła gdy był jeszcze skończony i bez pieniędzy, na rzecz kobiety, która go odrzuciła gdy potrzebował wsparcia. On już nie ma problemów z pieniędzmi, żyje normalnie, jest pełen energii, jego zajęcie go wciągneło, zaczął się rozwijać jako człowiek, zapisał się na boks, (Choć wcześniej go to nie interesowało) zaczął się inspirować nowymi rzeczami.
Nie powiedziałam mu, że chciałabym do niego wrócić. Chyba nie ma sensu. Być może był miłością mojego życia. Jak sobie pomyślę, że teraz byśmy mogli być razem i śmiać się z czasów jak to kiedyś było żle to mnie coiś ściska w żołądku. Wiem, że byśmy byli cholernie mocną i zżytą parą. Ale życie...
Czasami życzę, żeby się rozstał ze swoją dziewczyną, ale nic się na to nie zanosi. A nie chcę sie karmić czyimś nieszczęściem.
Jak się spotykamy nieraz to czasami jest to na granicy przyjaciółka - dziewczyna. Ale tylko delikatnie tej drugiej granicy dotyka. I chyba pilnuje aby to za daleko nie zaszło.
Wiem, ze utrzymuje nasze sporadyczne spotkania w tajemnicy, kiedyś wyznał, że jego obecna dziewczyna strasznie się mnei boi, że będę chciała powrotu, i wiem, że kazała mu schowac wszystkie rzeczy jakie ode mnie dostał. Sama kupiła mu nowe, chodzi o kilka drobiazgów np. dałam mu ładny bryloczek na klucze z symbolicznym dla nas znakiem. Kazała mu go zdjąć i kupiła nowy. Dosłownie nic nie ma ode mnie, Nawet kubek, który dostał ode mnie, wyrzucił lub schował. Sam mi o tym powiedział, i mam wrażenie, że aby mnie zabolało.