Witam; jestem w identycznej sytuacji. Poznałam swojego męża mając 16 lat. Wtedy już palił i ja trochę tez zaczęłam popalac ale nigdy sama,zawsze w towarzystwie. Nie myślałam jeszcze wtedy że to jest cos groźnego, cos co tak moze uzależnić. Mąż rozkręcał się co raz bardziej , zaczynał dzień od palenia trawy i to nie skręty tylko nabijał fifke. Obiecywał mi za kazdym razem ze to się zmieni i d.... obecnie mam 30 lat i nic się nie zmieniło. Miał wiele powodow aby rzucic to gowno. Umarła jego mama jak miał 23 lata i obiecał sobie wtedy że juz nie zapali. Oczywiście zapalił raz i wkrecil się ponownie. Urodziło się pierwsze dziecko i to nie pomogło, niedawno kolejne i nadal to samo. Mnie osobiście to strasznie drazni i nie raz wyciągnęłam do niego z bezsilności łapy. Jak mi wpiera w żywe oczy że nie palił,podczas gdy ja czuję i widzę doprowadza mnie to do szału. Nie jest przez to dobrym,przykładnym ojcem. Na pytanie czy chcialby aby jego syn palił zawsze stanowczo odpowiada że nie. A jaki przykład mu daje? Syn ma obecnie 7 lat, gości w mieszkaniu kolegę a ten przychodzi najarany po ,;spacerku z psem ". Dla mnie ten człowiek juz się nie liczy; przestałam go chyba nawet kochać byc moze dlatego ze trawa zawsze była ważniejsza ode mnie i dzieci. Czasami czuję do niego straszną nienawiść. Dodatkowo jeszcze lubi wypić:( Wiem że ten człowiek nigdy juz się nie zmieni. Walczyłam z tym ponad 10 lat az uczucie wygasło. Jestem z nim tylko ze względu na dzieci bo bardzo przezywały by to. Na szczęście więcej go nie ma w domu niż jest. Jest kierowca zawodowym i w zasadzie sama wychowuje dzieci. On nawet jak przyjedzie na kilka dni nie moze powstrzymać się od palenia. Nie interesuje juz mnie co robi poza domem, ale jednak w domu mógłby się powstrzymać. Związek wisi na włosku. Myślę że jak dzieci podrosną łatwiej mi będzie podjąć decyzję. Obecnie mam 30 lat i żałuje ze najlepsze lata minęły mi na dochodzeniach,śledzeniu narkomana. Ja będąc na Twoim miejscu odeszlabym od męża poki dziecko małe. Szkoda czasu na ludzenie że się zmieni. Prawda jest taka że się nie zmieni. U mojego męża juz zauważam dziury w głowie a nawet pewnego rodzaju psychozy: agresja i wyzwiska z byle powodu, zaniki pamięci (wiecznie czegos szuka), brak szacunku do drugiego człowieka.