Nanas ... zwierzak domowy, czy to pies, czy kot, to jak czlonek rodziny. Zyje sie z nim pod jednym dachem pare lat,
czasem kilkanascie i dluzej, niz w malzenstwie
troszczy sie o niego, wiec przykro, gdy przychodzi na niego czas ...
szczegolnie, gdy trzeba podjac decyzje o uspieniu ... to jest bardzo trudne ...
Dla wielu ludzi pies jest blizszy od rodziny, bo maja z niego wiecej pociechy ...
Bulteriery rzeczywiscie, wygladaja groznie i maja strasznie silne szczeki, ale moga byc calkiem przyjazne, to zalezy od charakteru
i wychowania ... Widac, ta suczka byla ze szwagrem bardziej zwiazana, niz z Twoja siostra i pewnie dlatego zaczela chorowac,
z tesknoty ...
A co do Pyski, to ja wlasnie czekam na ten mus ...
a jak do tej pory, nie jest jeszcze tak zle - obserwuje uwaznie
jej zachowanie.
Pare dni temu byla osowiala i caly dzien lezala, a teraz juz widac, ze jej lepiej, bo wrocila jej werwa ... 
Wprawdzie wczoraj caly dzien nic nie jadla, ale skubnela kilka razy po pare malenkich ciasteczek, wiec cos tam jednak w zoladku miala ...
Dzis rano nie bylo zadnych sensacji i juz przed 12-ta poszlysmy do lasku, bo wyraznie ja nosilo, chciala pobiegac, a to dobry objaw ...
a gdy wracalysmy, w windzie, z wielkim zainteresowaniem obwachiwala sasiadce chleb ...
W domu wsadzala nos do pustej miski, wiec zaproponowalam jej sucha karme, ale nie chciala, ryzu z zoltkiem tez nie, ani ryzu z miesem ...
Dalam jej wiec bagietki polanej rosolkiem i zjadla wszystko, wylizujac miske do czysta ...
Pozniej, na drugim spacerze w lasku, znowu miala rozwolnienie, ale nie takie straszne, jak wczesniej.
Wiadomo, ze jest wyposzczona, a rosolek jest dosc tlusty, wiec "goni". Najpierw powinna zjesc cos jalowego - ryzu z zoltkiem,
albo samego ryzu, albo suchego chleba, ale ona tego nie chce ...
Teraz znowu wykazywala zainteresowanie zarciem, wiec znowu zlozylam jej rozne propozycje
ale wszystkie odrzucila,
nawet
bagietke, pokropiona rosolkiem ...
z czego, zreszta, nawet sie ucieszylam ...
Mielone mieso, ktore normalnie daje jej surowe, tym razem ugotowalam i odcedzilam, zeby bylo chude, ale tez go nie chce,
ani z ryzem, ani nawet samego ...
Dzisiaj jest ogolnie w calkiem niezlej formie, biegala po lasku jak dawniej, wiec wydaje mi sie, ze moge z wydatkiem na weta
jeszcze troche zaczekac ... Najwazniejsze, ze normalnie pije, bo pierwsze dwa dni nie chciala tez pic, musialam ja niemal zmuszac ...
Zaraz po niedzieli dostane te nowa karme dla wrazliwego przewodu pokarmowego i probiotyki, to moze bedzie juz calkiem dobrze ...