Witajcie Dziewczynki popoludniowo ... 
:)
Zgodnie z moim wczesniejszym planem nie skorzystalam z propozycji pozostania do nastepnego autobusu, a tym samym Pyska nie zalapala
sie na wspolna zabawe z bokserkami ... 
Dzis przybyl kolejny bokserek, suczka, bo te dwa wczesniejsze, to pieski ...
Mialam je wszystkie za ciut mlodsze, bo w porownaniu z Pyska sa jakies takie niewyrosniete ... hahaha
a przeciez naleza do duzo
wiekszej rasy ... Ten najmniejszy piesek ma juz 6 m-cy, a ja dawalam mu jakies 4, z gora 5 m-cy, drugiego oszacowalam na 6, a ma 7 m-cy ...
a ta nowa suczka ma 6,5 m-ca ... Pyska jest wiec najstarsza, ale nie az tak duzo ...
Wszystkie te bokserki braly juz udzial w kursie dla szczeniakow u tej trenerki, wiec wszyscy znaja sie nawzajem, tylko my, z Pyska
jestesmy nowe ...
Dzis cwiczylismy nadal skupianie uwagi oraz chodzenie i zatrzymywanie sie, a pies musial usiasc przy lewej nodze swojego pana/pani ...
To bylo w pierwszej czesci lekcji ... Trenerka ustawila 3 slupki, w odleglosci kilku metrow od siebie, a my musielismy przejsc wzdluz,
wyznaczonej przez te slupki linii i zatrzymac sie przy kazdym z nich ...
Ja zglosilam sie na ochotnika do wykonania tego cwiczenia, jako pierwsza, bo wiedzialam, ze Pyska je dobrze wykona ...
Najwazniejsze w tym bylo siadanie przy nodze i w tym Pyska spisala sie na medal ... 
Pierwsze 2 slupki musiala obwachac i jeden z nich przerocila pyskiem, ale dalej juz nie zwracala na nie uwagi ...
Natomiast wszystkie bokserki podczas chodzenia skakaly i mialy problem z siadaniem we wlasciwym miejscu ...
I tutaj klanial sie ten wewnetrzny trenig Pyski, ktory przeszla, gdy byla mala ... 
Pomimo, ze te bokserki strasznie duzo skacza, to jednak sa od Pyski ogolnie o wiele spokojniejsze i zrelaksowane, a przez to bardziej
skoncentrowane na swoich panach/paniach, choc raczej bardziej zabawowo, niz poslusznie ...
Pyska byla przez caly czas bardzo zestresowana, a one nie ...
Po tym cwiczeniu byla przerwa na kawe i teorie ... Psy, jak poprzednio, zostaly umieszczone w kojcach, poza jednym, tym najmniejszym,
ktory byl niesmialy, wiec pozostal przy nas, by sie osmielac ...
Dzis mialam wiecej mozliwosci porozmawiania z trenerka, bo przybylam kwadrans przed wszystkimi. Pytala mnie, jakie mam oczekiwania
i co jest dla mnie najwazniejsze, wiec powiedzialam jej o moich problemach z Pyska i o tym jej ogromnym niepokoju ...
Pod koniec przerwy nastapila wiec zmiana i bokserek poszedl do kojca, a przyszla do nas Pyska ...
Hahahaha Jezu ... koniec swiata ...
:lol: ale sie wszystkim naprzykrzala, lacznie z trenerka ...
a zadaniem nas wszystkich bylo ja olewac ... 
Ja siedzialam w fotelu, a reszta na dwoch kanapach, po dwoje ... Do mnie Pyska podeszla tylko na samym poczatku, ale z naleznym
szacunkiem, natomiast pozostalym narzucala sie okropnie i to bez chwili przerwy ... pelne ADHD ... 
Wchodzila im na kolana, na kanape, tracala ich pyskiem, rozdawala buziaki i zaczepiala na wszystkie mozliwe sposoby, czyli byla
strasznie namolna ... 
Najbardziej upodobala sobie wlasnie trenerke i babke od tego najmniejszego bokserka, ktore siedzialy na jednej kanapie ...
A gdy nie chodzila po nich, to wedrowala w kolko po pomieszczeniu i wszystko ruszala, co tylko mogla dosiegnac ... 
Na szczescie, bylo tam malo rzeczy i nic takiego, by mogla narobic szkody ...
Trenerka miala nadzieje, ze w pewnym momencie Pyska zapozna sie z otoczeniem wystarczajaco i usiadzie na doopsku, albo nawet
sie polozy, ale ja wiedzialam, ze to tylko ... marzenie ... hahaha
no i marzeniem pozostalo ...
:lol:
W koncu trenerka oglosila powrot do zajec, bo chyba miala juz Pyski dosyc, a na pewno miala dosyc ta babka obok niej ... hahaha
Mam nadzieje, ze jesli na kazdej lekcji bedziemy to cwiczenie z olewaniem powtarzac, to z czasem moze Pyska sie uspokoi ...
chociaz tak naprawde, mam spore watpliwosci ... 
Oczywiscie, w normalnym warunkach nie pozwolilabym jej tak sie ludziom narzucac, ale trenerka jest zwolenniczka olewania, a nie
korygowania, czyli zupelnie inaczej, niz ten poprzedni trener ...
Osobiscie, wydaje mi sie, ze olewac mozna jakies bardzo drobne sprawy, ale nie takie ...
Skad niby pies ma wiedziec, ze zachowuje sie niewlasciwie, jesli nie damy mu tego jasno do zrozumienia ...
Po przerwie cwiczylysmy to, co dla nas najwazniejsze, czyli komende "tutaj" , bo z nia Pyska ma najwiekszy problem, gdy w poblizu
sa inne psy ... Na smyczy jeszcze jakos nam to wychodzilo, ale luzem nie powiodlo sie ani razu, bo wtedy Pyska miala w doopie mnie,
trenerke i kielbase ...
:lol:
Dostalam jednak cenny typ na interesujaca zabawe, by Pyske przy tym solidnie zmeczyc - odnajdywaniee ukrytych zabawek ...
Na nastepnych zajeciach kupie od trenerki te zabawke, ktora bawilysmy sie tak na pierwszej lekcji i w ten sposob bedziemy sie
tez bawic w domu ...