A teraz Komunikat Pysiowy
- tylko dla zainteresowanych 
Ze sniadaniami Pyska ma tak, jak ja - nie jest wielka ich fanka ...
Zjada troszke i to najczesciej nie od razu po pierwszym, rannym
wyprowadzeniu, tylko dopiero ok. 10-tej, gdy juz dobrze sie wyspi ... W wolne dni nie ma to dla mnie znaczenia, ale w te, w ktore
bede szla do pracy, tak ... bo o 8.30 bede juz wychodzila, a wroce dopiero ok. 12.30 ... a po jedzeniu musi minac chociaz godzinka,
zebym mogla ja jeszcze raz wyprowadzic, bo inaczej moze tak dlugo nie wytrzymac z potrzeba ...
Modle sie, by w przyszlym tygodniu byla ladna pogoda, zebym mogla na wszelki wypadek zostawic otwarty balkon, a najlepiej, gdyby
udalo mi sie zalatwic dodatkowe 2 tyg. wolnego. Najchcetniej wzielabym caly wrzesien, ale to moze byc zle widziane.
Zachowanie Pyski w domu uleglo calkowitej poprawie i jest niemal idealne ... Tylko dlatego pisze "niemal", ze nadal malo bawi sie sama,
ale to juz wyplywa z jej charakteru i z zewnatrz zmienic sie nie da, a Pyska do kobiet pracujacych nad soba nie nalezy ... 
moze to z powodu bardzo mlodego wieku
jest wszak jeszcze dzieckiem ...hahaha
Mam nadzieje, ze wraz z wiekiem pojawia sie u niej jakies psie zainteresowania, jak chocby intensywniejsze obgryzanie kosci ...
bo na razie Pyska preferuje zdecydowanie sporty grupowe, albo parami ...
Najgorzej, ze z przyczyn obiektywnych, nie moge zapisac jej do zadnego klubu, wiec najczesciej jej jedynym sparring partnerem
jestem, niestety, ja ...
Chyba nie musze zapewniac, ze nie jest to moja ulubiona rola, bo ja oprocz chodzenia, ktore uwielbiam, preferuje zdecydowanie
sporty intelektualne i ... indywidualne ...
a wiec w tym wzgledzie baaaaaardzo sie z Pyska roznimy ... hahaha
Ona za chodzeniem nie przepada, za to uwielbia zapasy, judo i kick boxing, ktore akurat mnie zupelnie nie pociagaja ... 
Na ulicy bywa roznie, raz lepiej, raz gorzej, ale jest o cale niebo lepiej, niz bylo przed treningiem ...
Entuzjazm w stosunku do psow i ludzi jest jej pieta achillesowa, wiec wykorzenienie go, a chocby zminimalizowanie jest bardzo trudne
i wymaga czasu, a takze bardzo konsekwentnego korygowania, co ma u mnie zapewnione...
Dopoki nie nauczy sie powsciagliwosci nie moge jej spuscic ze smyczy w lasku, bo obawiam sie, ze pobiegnie za jakim joggingowcem,
albo rowerzysta, albo zwyklym spacerowiczem i na niego skoczy, zapraszajac po psiemu do zabawy ... 
W stosunku do niektorych psow czuje respekt i zachowuje sie spokojnie, a w przypadku psow, ktore sa niesmiale i sie jej boja, jest strasznie
nachalna i skacze im na leb ...
Nie moge wiec dopuscic, by scigala po lasku przerazone ofiary, bo bede miala zatargi z ich wlascicielami ... 
Wczoraj na ulicy mialysmy spotkanie z dorosla suka bernardyna ... Facet widzac Pyske, az przeszedl na nasza strone ulicy ...
a zreszta, moze chodzilo mu o mnie, nie wiem ...
i nie zdazylam sie tego dowiedziec ... hahaha bo Pyska tak napastowala
te wielka suke, 50 kg zywej wagi, ze ta az uciekala na jezdnie i o malo nie wpadla pod samochod ...
A wieczorkiem spotkalysmy mojego dobrego znajomego boksera Igora ... Igor byl kumplem Kuby, o 2 m-ce od niego mlodszy...
Wrosl na pieknego, wspaniale umiesnionego boksera i wyjatkowo wielkiego ... Pyska czula przed nim respekt i na niego nie skakala,
tylko sie przymilala i plaszczyla, ale Igor byl bardziej zainteresowany mna ... hahaha bez wzajemnosci, bo probowal skakac na mnie,
czego nie znosze, nawet przy ratlerkach, a co dopiero przy jego rozmiarach i wadze ... Choc wiem, ze nie nalezy tego robic, odsuwalam sie,
bo z pyska ciekly mu flugi i sie go brzydzilam ... hahaha
Nie mialam ochoty miec tych flug na swojej bluzce, albo twarzy ... bleeeeeee
Jezeli chodzi o nuzyce, to na razie nie ma poprawy ... choroba, niestety, postepuje i to w zastraszajacym tempie ...
Goraczka jest troche mniejsza, ale nadal jest. Drapanie sie powoduje widoczne czerwone pregi na skorze, a nawet zadrapania do krwi,
co przez bardzo mocno przerzedzone wlosy jest widoczne...
Miejsca z delikatnym owlosieniem, jak leb, lapy, podbrzusze, sa prawie lyse. Z tego powodu Pyska, jakby wyplowiala i zrobila sie "niewyjsciowa",
moze dlatego nie chce wychodzic z domu, bo sie wstydzi ...
Zawsze przed wyjsciem z domu przeglada sie w przedpokojowym
lustrze i pewnie zdaje sobie biedna sprawe, ze z takim wygladem ma male szanse na podryw ...
Juz pare osob pytalo mnie, czy ona ma alergie ...
Czekam wiec, jak na zmilowanie, na moment zastopowania rozmnazania sie nuzencow i ich zabijania ... bo w takim tempie, to za tydzien,
dwa bedzie przypominala nagiego psa meksykanskiego ...
Dobrze, przy tym wszystkim, ze ma ciemne umaszczenie, bo przy bialym ta choroba znacznie bardziej rzuca sie w oczy, juz z daleka
i wyglada o wiele gorzej, wprost tragicznie, a na ciemnym tylko z bliska ...
Wet juz zapowiedzial kuracje minimum 4-miesieczna, wiec mysle, ze dopiero gdzies w jej polowie moze nastapic pozytywny przelom ...
Jesli tak by, rzeczywiscie, bylo, to bede musiala sprawic Pysce cieple ubranka, zeby przykryc golizne, bo nie chce placic mandatow
za obraze moralnosci ...
Jak na dzisiaj wystarczy, bo i tak wyszlo duuuuuzo wiecej, niz zamierzalam napisac ... 