Witajcie Dziewczynki popoludniowo ... 
:)
Godzine temu wyszlo u mnie piekne sloneczko, wiec zrobilam z Pyska obchod najblizszej czesci osiedla ... niestety, w polowie drogi
nadciagnela brzydka chmura i zaczal padac deszcz z drobnym gradem ... Zacinal mocnym skosem i doslownie wbijal mi w policzki igly ...
tak to odczuwalam ...
Znajdowalysmy sie pod samym brzegiem tej chmury, wiec po przejsciu jakichs 100-150 m udalo sie nam od niej uwolnic i weszlysmy
znowu pod wplywy slonca ... ale co zmoklysmy, to zmoklysmy ... 
Za kazdym razem, gdy zjezdzamy na dol, biore cos do komorki ... Jedynie ten Legmagic musze zniesc odzielnie, bo jest za ciezki
do niesienia w jednej rece ...
Teraz zrobilam sobie krotka przerwe na nalesniki z jablkami i zaraz zabieram sie do dalszej pracy, bo mam bardzo ambitny plan
dzis jeszcze
ten pokoj skonczyc ... i wstawic tam juz klatke ... a wlasciwie z klatka poczekam do jutra i zrobie to przed poludniem, zeby Pyska
miala caly dzien na oswajanie sie ze swoim nowym miejscem pobytu ...
Wole nie robic jej takich niespodzianek bezposrednio przed pojsciem spac, bo moze marudzic przy zasnieciu ...
Niech wiec najpierw zapozna sie dobrze z pokojem w ciagu dnia, zanim zamkne ja w nim rowniez na noc ...
Dzis znowu spotkalysmy, tak jak zreszta i wczoraj, jedna z najlepszych przyjaciolek Pyski Layle, miksa dobermana z jej pania pol Polka ...
Pewnie byly w lasku, bo jej pani prowadzila rower ... mysle, ze Layla biegala luzem, a jej pani jechala w lasku na rowerze, zeby
dac sie jej szybko wybiegac ...
Tak jak i wczoraj, walczyla z Layla na ulicy, co jakis czas puszczajac rower, ktory upadal na plyty ...
Dzis do nich podeszlysmy i okazalo sie, ze Layla od paru dni jest nieznosna ...
Layla jest o 2 tyg. mlodsza od Pyski, wiec tez weszla wlasnie w wiek dorastania i kto wie, czy za jakies 2 tyg. tez nie dostanie cieczki ... 
U Pyski tez sie tak zaczelo ... najpierw ze 2-3 tyg. wczesniej zauwazylam wyraznie pogorszenie sie w zachowaniu ...
Przed 12-ta zadzwonila do mnie kolezanka, ta z kursu komputerowego, , z pytaniemczy moze wpasc do mnie dzis o drugiej ...
ale oczywiscie, odmowilam ... bo po pierwsze mam robote, a po drugie do tego typu wizyty musze sie nastroic ... hahaha 
Ja nie siedze z palcem w nosie i nie czekam na niespodziewanych gosci ...
Powiedzialam zgodnie z prawda, ze do swiat nie mam czasu, ale moze wpasc zaraz po swietach ... na co ona stwierdzila,
ze jest bardzo zajeta i wpadnie dopiero po Nowym Roku ... dobrze, tez mi pasuje ...
Wyrazila wielkie ubolewanie, ze sprzedalam bieznie, bo ona chetnie by ja wziela ... To prawda, kiedys mi o tym wspominala ...
Komode tez miala ode mnie wziac, ale zrezygnowala z powodu braku kasy ... a cena komody, to 1/5 ceny biezni ... 
Ona wszystko chetnie by wziela, ale tylko w slowach ... Wczesniej wyrazala tez ochote na moj regal i na moj zestaw wypoczynkowy ...
a gdy chcialam je sprzedac, to zdecydowala sie tylko na jedna lampe z duzego ...
i to tez nie dla siebie, tylko dla jednego kumpla ...
Lampy nie sprzedalam, bo skoro wszystkie duze meble zostaja, to dla 10-15 euro nie bede sobie rujnowac wystroju wnetrza ...
A teraz dam Pysce zarcie, bo juz krazy blisko kuchni i wracam do mojej pracy ... 