Baska ... z ta wsciekloscia, to oczywiscie, przesadzilam ... hahaha
bo taka sytuacja nie zdarza mi sie po raz pierwszy ...
Mnostwo rzeczy zamawiam przez internet i jesli tak bardzo na nie nie czekam, to dostaje je bezproblemowo ...
a jesli mi na czyms baaardzo zalezy, to mam z tym przeboje ...
ot, zlosliwosc losu ... 
Wole jesli przewoznikiem jest poczta, bo wtedy, albo zostawia paczke u sasiadow, albo jest do odbioru w moim supermarkecie,
wiec zaden to klopot, bo mam pare krokow i moge pojsc po nia rowniez w sobote ...
Tym razem czekala na te majtki, bo sa juz potrzebne na wczoraj ...
a jeszcze bardziej czekalam na to cudowne jajo, z ktorego psy
maja podobno tyle uciechy, bo mam nadzieje, ze Pyska choc troche sie nim zabawi ... choc znajac ja, jest to mocno watpliwe ...
Pyska od samego poczatku jest straszliwa nuda z ADHD, do obrzydzenia, a teraz, w cieczce, z powodu hormonow, te robaki w doopie
i nuda jeszcze sie jej zwiekszyly ... sa ekstremalne !!! ...
Dobrze, ze jej daje te lekarstwa na uspokojenie, bo bez nich chyba by ja roznioslo, a przy okazji i mnie ... 
Bachorowi juz dawno bym wtlukla, a jej ?... przeciez i tak nie zrozumie ...
Problem polega na tym, ze jestem sama, wiec znoszenie jej spoczywa wylacznie na mnie.
Oczywiscie, wiedzialam o tym, zanim ja kupilam, ale spodzewalam sie normalnego psa, tymczasem ona kompletnie niczym sie nie zajmie,
tylko caly czas na mnie patrzy i czegos ode mnie oczekuje ... ciagle jestem pod obstrzalem ...
Z wielkim utesknieniem czekam na ten dzien, w ktorym kolezanka wezmie ode mnie bieznie i bede mogla te obrzydliwa nude zamknac
w drugim pokoju i na nia nie patrzec, nie widziec, jak sie nudzi i nie wie, co ze soba zrobic ...
a jeszcze wazniejsze jest, ze to ona nie bedzie mogla patrzec na mnie i nie bede juz pod ciaglym obstrzalem ... uffffffff
i niech nawet z nudow zezre cala szafe, biurko, komody i kanape ... mam to gleboko w doopie ...
bo przeciez do Irlandii i tak ich nie zabiore, a sprzedac nie mam komu, chyba, ze dac darmo ...
A co do Twojej kolezanki, to wcale sie jej nie dziwie, ze sie boi, ale strach nie rozwiazuje problemu bezpieczenstwa i leki tez nie ...
Majac dzialalnosc, gdzie kazdy z ulicy moze wejsc i to do tego kantor, powinna miec alarm i jeszcze jakies inne srodki zabezpieczajace ...
W Polsce jest cala gama do wyboru ... chocby zwykly pieprz w sprayu, aparacik do razenia pradem i rozne inne ...
Ja chodze po lesie, wiedzac, ze gdzies w krzakach moze czaic sie zboczeniec i choc nie trzese sie ze strachu, to licze sie z mozliwoscia
ew. napadu ... Trzymam wiec smycz na rolce w taki sposob, zeby w razie czego walnac w leb, a w druga dlon biore pek kluczy,
w taki sposob, ze klucze wystaja miedzy palcami, na zewnatrz dloni, albo parasolke ... bo strach strachem, ale czlowiek musi sie bronic,
a swiadomosc, ze jest sie w jakis sposob uzbrojonym, dodaje pewnosci siebie i moze nawet odstraszyc potencjalnego napastnika ...
Anusiu ... a wiec masz juz z gorki ... jak to dobrze ...
A u mnie pogoda zmienia sie, co pare minut ... Wyszlam na spacer,
gdy bylo slonce, a dwie przecznice dalej, jak lunelo ...i zmoklam, choc z drugiej strony miasteczka wciaz swiecilo slonce ... 
a teraz jest juz wszedzie dookola szaro i pada ... a do tego niezmiennie szaleje wichura ... nawet w tych momentach ze sloncem ...
Acha, zapomnialam Wam napisac, ze drugi laserek tez okazal sie niewypalem ... bo wprawdzie swiatelko jest czerwone, ale ma tak mala
srednice, ze ledwo je widac ... a do tego przycisk ciezko sie wciska i po kilkunastu sekundach mam dziure w palcu ...
Trudno w tej Holandii cos porzadnego kupic, same goowna ... hahaha 