Witajcie Dziewczynki wczesnym popoludniem ...
:)
Dopiero niedawno sie obrobilam i jem moje sniadanie ...
Ranny spacer trwal prawie 1,5 godz., ale Pyska nie byla zadowolona, bo 2 psy, ktore spotkalysmy po drodze i ktore czasem sie z nia
troche bawia, dzis nie mialy na jej umizgi ochoty ...
one chcialy biegac, a Pyska probowala ich zmusic do zapasow ... 
Gdy wrocilysmy, dalam jej zarcie, po nim wsadzilam ja do klatki, a sama polecialam do sklepu, z torba na kolkach ...
Szalec nie mialam za co ...
ale kupilam sobie winko i wode mineralna, 2 kalafiory i pare drobiazgow ...
A gdy tylko rozpakowalam zakupy, natychmiast wzielam sie za mycie zewnetrznego korytarza ... posadzki, podestu z paskudnych
do mycia plyt pilsniowych, barierki z metalowych pasow oraz okien i drzwi ... no i dopiero teraz moge nareszcie spokojnie usiasc,
cos zjesc i wpasc do Was z druga kawa ...
Przy robocie krecialam sie, stukalam i szuralam, wiec Pyska dostala cykora ...
posiedziala troche na swojej poduszce, po czym
samowolnie wladowala sie na ... kanape !!!...
Gdy ja tam zobaczylam, to ... odczula moja energie - gromu ...
zlapalam za kark i zrzucilam na podloge ...
a zaraz potem, na moich oczach Pyska dala dyla pod stol i wskoczyla znowu ... no, tego bylo juz za wiele !!! ...
Znowu zlapalam ja za kark i tym razem wrzucilam do klatki, gdzie zostala do czasu ukonczenia mojej pracy ...
Po otwarciu klatki poszla grzecznie na swoja poduszke i wkrotce uslyszalam slodkie pochrapywanie ...
Och, jak ja uwielbiam to jej chrrrr chrrrr chrrrr ...
bo ono oznacza dla mnie ... swiety spokoj ... 
A za oknem wlasnie sie wypogodzilo ... brzydkie chmury gdzies sie rozmyly i ukazal sie blekit nieba, a wraz z nim slonce ...
na termometrze w sloncu mam 24 st. C ... tak wiec popoludniowy spacerek szykuje sie nam bardzo ladny, moze przyjdzie wiecej pieskow,
chociaz ... jest weekend, wiec pewnie, jak zwykle, bedzie mnostwo rowerzystow oraz spacerowiczow ... solo i z dziecmi,
albo z "wrednusami" na smyczy ... przez co bede musiala trzymac Pyske uwiazana i w sumie spacer bedzie zepsuty i dla niej i dla mnie ...
Ewcia ... przeciez wiesz, ze Pyska juz sama z siebie zabiera sie za porzadki ... na razie tylko na stole i parapecie ... 
ale ja wcale nie bylam z tego zadowolona, bo to nie bylo po mojemu ...
ja jestem Zosia Samosia i musze siama ...
:lol:
W domu jestem aktywna na wiele sposobow ... robie mnostwo rzeczy, poza pracami domowymi ...
bo ich nie znosze ...
Nie lubie prac syzysfowych, ktore nie maja konca ... a do takich wlasnie naleza wszystkie prace domowe ...
Nawet jesli siedze na kanapie i sie nie ruszam, to tez jestem bardzo zajeta ... mysleniem ...
i to jest zdecydowanie moje najukochansze zajecie ...
choc czasem tez bywa baaardzo ciezkie i az sie przy nim spoce ...
:lol:
No i niestety ... musze przerwac pisanie, poniewaz skonczylo sie chrapanie, a dla mnie chwila wytchnienia ...
Mialam spokoj przez troche wiecej, niz pol godz. i znowu musze isc do lasku ... 