Jestem po pierwszym spacerku w lasku ... Pogoda piekna, sloneczko swieci, a ja ... zmoklam !!! do suchej nitki ... hahaha 
Powedrowalysmy, jak zwykle nad sam zalew, na plaze ... Po drodze trafil sie nam piesek do zabawy, ale tylko na 5 min., a dalej posucha ...
Na plazy tylko jedna babka zabawiala psa rzucaniem patyka ... ale gdy nas zobaczyla z daleka, przeszla dalej, wiec zrezygnowalam
z podejscia ... Widac, to jedna z tych wlascicielek-kwok, ktore psa maja wylacznie dla siebie, tak jak i swoje dzieci ...
to jej prawo, wiec nie ma sprawy ...
Pyska usiadla na piasku, obok naszej laweczki, ale ja usiasc na lawce nie moglam, poniewaz byla mokra ... wiec stalam, jak ta sierota
i wypatrywalam ze wszystkich mozliwych stron jakiegos sympatycznego towarzysza zabawy ... oczywiscie, nie dla mnie ... hahaha
Po paru minutach bezowocnego stania, mialam dosyc i postanowilam, ze zrobimy dzis wieksze kolko, bo bylo po slonecznej stronie,
wiec mialysmy tam wiecej szans na jakies mile spotkanie ...
Wprawdzie widzialam nadciagajace od polnocy ciemne chmury, ale reszta nieba byla blekitna i slonce swiecilo pelnym blaskiem,
wiec nie widzialam w tym zadnego zagrozenia ...
Ledwo uszlysmy pare metrow, zaczelo lekko kropic, wiec zrezygnowalam z wiekszego luku i wrocilysmy na krotszy, skad tez przyszlysmy ...
W ciagu 2-3 min. kropienie przeszlo w ulewe, ktora trwala jakies 15 min, ale w tym czasie doszczetnie zmoklam ...
Gdybym wiedziala, ze po kwadransie przestanie padac, to ew. stanelabym pod jakims drzewem, albo pod daszkiem snack baru,
ktory wlasnie otwierano ... ale sadzac po wielkosci chmur, rownie dobrze moglo padac nawet godzine ...
Wlasnie ulewa ustala, gdy z bocznej drogi, w ktora mialysmy skrecic wyszla pani z naszym dobrym kumplem, bokserem Igorem ...
Ona nie zmokla, bo gdy wychodzila z domu wlasnie zaczynalo padac, wiec wziela parasolke ...
Pochodzilysmy jeszcze troche, zeby sie nasze psy wybiegaly i wybawily ... a ja przez ten czas zdazylam wyschnac ...
Dobrze, ze za to zmokniecie spotkala nas chociaz nagroda w postaci Igora ... 
Wlosy nieswieze, ktore zmokna i wyschna, wygladaja strasznie, wiec po powrocie do domu musialam natychmiast umyc glowe ...
Lenilam sie z tym i lenilam, ale okolicznosci mnie zmusily ... hahaha
Jak dobrze pojdzie jutro zrobie w koncu te nieszczesne
odrosty ... bo tym razem wyjatkowo je zapuscilam ...
Teraz chmura przeszla az na poludniowy wschod i przykryla slonce ... nie wiadomo, na jak dlugo ...
To chyba Holendrzy wymyslili to stare porzekadlo, ze dzien nalezy chwalic dopiero po zachodzie slonca ... hahaha
jak i to : "Parasol nos i przy pogodzie" ... 