netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Ofiara losu

162 odpowiedzi39 572 wyświetleniazałożony przez strzała, 18.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 163 z 163 ]

131

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

Wielokropek, Ty myślisz od razu i jest to tak proste i oczywiste .

wink No mowa - Wielokropkowi "samo przyszło" - wręcz bez żadnego wysiłku wink Taki gift?
"Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób. Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód" miała nadrukowane na małej rączce, gdy przychodziła na świat tongue

Strzała - jako redaktor działu psychologii, wiesz o co chodzi w tym NADMIERNYM skupianiu się na własnej osobie? Skończ już to napraszanie się uwagi - zacznij DZIAŁAĆ!
I nie jutro, pojutrze ani na święte nigdy (jak cholera odchudzanie). Już DZIŚ. Nie ma POWODU odwlekać.
Pozdrawiam i ... Niezmiennie ŻYCZĘ SIŁ

132 Ostatnio edytowany przez strzała (2013-06-22 13:44:25)

Odp: Ofiara losu

Fakt, nic samo nie przychodzi, potrzeba do tego ciężkiej pracy nad sobą.         

I owszem , może i za bardzo skupiłam  się na sobie , siedzę i myślę zamiast  ruszyc do przodu.

Bardzo tego chce, tak  już dzisiaj!   Przecież ja nie lubie czekac.!

Karabin na plecy i ruszam w droge  smile

Dzięki  smile  Jesteście kochane smile

Pa  smile

133

Odp: Ofiara losu

strzała - jest takie powiedzenie... jeśli chcesz coś w życiu osiągnąć, przyj do przodu jak czołg i nie zważaj na przeciwności.... Niestety musisz myśleć o sobie pozytywnie, bo jak widać nie masz od rodziny wsparcia i jeszcze jedno w Twoim przypadku nie możesz używać żadnych wyskokowych napoi , bo nikomu nie robisz tym na złość tylko sama sobie. Dobrze też gdyby właśnie ktoś Ciebie odwiedzał, możesz zaznaczyć, aby tylko się nad Tobą nie użalano, bo tego nie lubisz,wystarczy pogadać, pośmiać się, gdzieś z nimi wyjść,nie siedzieć w domu.Nie masz lekko,to wiem, ale dzisiaj nikt łatwo nie ma, zawsze możesz sobie pomyśleć o tych,którzy może mają dużo gorzej od Ciebie, to przynosi ulgę. Pozdrawiam i życzę wytrwałości, patrzenia w przyszłość z optymizmem i.. uśmiechnij się,jutro będzie lepiej.

134

Odp: Ofiara losu

Życie, to bieg przez przeszkody... Smutne masz doświadczenia z dzieciństwa.
Myślę, że zrobiłaś mały błąd opisując córce jak wygląda gwałt itd. Może bez tych informacji łatwiej byłoby tobie lub psychologowi coś z dziecka "wyciągnąć".
Ale zastanawiam się, czy twoje dziecko wiedziało o twojej przeszłości, czy przypadkiem czegoś nie słyszało... Jeśli tak, to przypadkowe dotknięcie ojca mogło spowodować lęk u dziecka przed podobnym zdarzeniem.
A mąż całe życie nie wielbi żony tak samo... Dobrze mieć dodatkowo w nim przyjaciela.
I tego ci szczerze życzę.

135

Odp: Ofiara losu

Natolinka, wiara w siebie jest mi bardzo potrzebna, bo inaczej będę stała w miejscu. Słowo daje sobie, nikomu innemu i twardo trzymam się swoich zasad, inaczej to nie zda egzaminu.
I na chwilę obecną wolę byc sama, zaszyc się gdzieś w domu. Żadne towarzystwo nie jest mi potrzebne, bo mam swoją rodzinę i to mi w zupełności wystarcza.
Wiem, że będzie lepiej, zawsze tak jest po jakimś dołku. smile

Witam, gdybym nie cofnęła się w przeszłośc, to nigdy w tej sytuacji nie doszłabym prawdy. Wiem i odpowiadam za tą prawdę, mąż nie molestował naszej córki. Wiemy już wszystko, dlaczego padły takie słowa. Mamy badania biegłych sądowych. Temat jest zamknięty. Rozmawiam z córką.

W pracy staram się odzyskac twarz. Straty oszacowano na 1300 zł. Na szczęście w tym wszystkim szef potraktował mnie ulgowo. Pieniądze już oddałam. Nie ma w sumie dnia, żeby szef do mnie nie zagadał z żartami, lub docinkami typu "o jaka teraz grzeczna dziewczynka". On stał za mną murem i pracownicy.

Postawię na siebie, a siebie zawieśc nie mogę.
To wydarzenie wbiło się we mnie głęboko.  Napisałam do Was mimo tego, że dla mnie to po prostu wstyd.
Zródło zła wyeliminowane, od tamtej pory zero i ani mi to w głowie.

Pozdrawiam smile

136

Odp: Ofiara losu

http://youtu.be/aO5hyHZbj4I

137

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

Mamo,
mego krzyku niemego
nie słyszałaś.....
czy słyszeć nie chciałaś?

Mamo,
a oczy Twoje
nie widziały......
czy widzieć nie chciały?

Mamo,
gdy ci wykrzyczałam,
też mi wiary nie dawałaś!

Teraz,
mam dzieci swoje,
mamo
ja je chronię.

Patrzę i słucham
słucham i patrzę.....
by nie zbliżał się do nich
żaden złodziej.....
dziecięcej niewinności
duszy i ciała CZYSTOŚCI.

Strzałeczko, tak mnie coś dzisiaj naszło i zajrzałam do Twojego wątku. smile

Dużą drogę przebyłaś od czasu, gdy się tu na forum pojawiłaś.
Jestem pełna uznania dla Ciebie, dla Twojej wytrwałości, dążności do realizowania swoich planów życiowych, przede wszystkim związanych z rodziną. Ale nie zapominaj też o sobie, zadbaj o swoje zdrowie, bo tego przede wszystkim teraz Ci potrzeba.

Pozdrawiam cię serdecznie. smile

138

Odp: Ofiara losu

Dziękuję Żyworódko za wszystkie dobre słowa smile

Wierszyk...mądry, prawdziwy, ale po pierwszym przeczytaniu płyną łzy.

To prawda, chciałam zrobic wszystko i zrobiłam, tylko cena jest teraz dla mnie za wysoka.
Chyba wpadłam w jakiś pracoholizm. To dawało mi komfort psychiczny.
Nigdy nie przypuszczałam, że wszystko się na mnie odbije.

Mam różne myśli, ale nie mogę się załamywac.
I tak często się boję, że wydarzy się coś złego.


Myśląc nielogicznie, zastanawiam się teraz -dlaczego? Dlaczego to akurat mnie wszystko co złe spotyka? Dlaczego znajdzie się coś, co próbuje powalic mnie znowu na kolana? Czy ja jestem jakaś specialnie stworzona do tego, aby cierpiec?
Myśląc logicznie, już wiem, nie jestem robotem, nie jestem siłaczką, potrzebuję snu, odpoczynku. Zdrowie jest ważne, nie jestem osobą niezniszczalną. Jestem tylko człowiekiem.

Nie ma takiej opcji, że się zwolnię z pracy, co sugerował mi lekarz.
Przemyślałam to i na razie zrobię wszystko, żeby dojśc do siebie.
Będę się dalej leczyc, jak tylko się da. Zaczęłam codziennie cwiczyc w domu i mam nadal zwolnienie lekarskie do 16 lutego.
Otrzymałam znowu skierowanie do Poradni Rehabilitacyjnej. Tylko tym razem już nie na rehabilitację, a prosto do lekarza, który tam przyjmuje.
Kuzynka załatwi mi jak najszybciej wizytę u bardzo dobrego lekarza. Wiem tylko, że to jakiś obcokrajowiec.
Może on w końcu coś wymyśli, żeby minęły mi pozostałe dolegliwości.
Pisałam, że noga i ręka już mnie nie bolą wcale. Te bóle były najgorsze, bo rwące. Ale widocznie rehabilitacja pomogła.
Pozostał ból w szyji, który przechodzi mi teraz na plecy, jakby mnie ktoś szpilkami dziubał i wciąż mi zimno w plecy.
Nawet teraz siedzę w 4 bluzach (dosłownie), ale na plecach wciąż czuję chłód.
Ból jest stabilny, da się z tym życ, ale do pracy się nie nadaję teraz.

Mam nadzieję, że wszystko przejdzie i że nie będzie to długo już trwało.
Nie wierzę, że się nie da, bo musi się dac.
Przecież ja nie umieram.
Najgorsze jest poczucie bezsilności, bo nic już nie zrobię, jeśli nie będę nadawała się do życia..

Pozdrawiam serdecznie.

139

Odp: Ofiara losu

Przeczytałam ( na razie) pierwszą stronę i ostatnią. Dużo przeszłam, ale molestowania na szczęście nie (chociaż stuprocentowej pewności nie mam). Rozumiem Twoje poczucie winy, rozumiem, że długi czas nie wiedziałaś, że dzieje sie coś złego (bo dziecko myśli, że tak jest wszędzie), a potem, jak zaczyna widzieć i rozumieć, że u innych ludzi życie wygląda inaczej, to zaczyna mysleć, że wszyscy inni ludzie są dobrzy, że zrozumieją, pomogą... A potem zawód, potem kolejny...świat staje się wrogi, nikomu nie można zaufać...
Ja w pewnym momencie zerwałam całkowicie kontakty z rodzicami. To była dobra decyzja dla mojej psychiki, choć poczucie winy było przytłaczające (wiadomo: zawsze moja wina), ale i tak się opłacało.
Wiesz, to że masz teraz te bóle, to jednak nie jest tak, że wszystko się sprzysięgło przeciw Tobie- sama jednak je spowodowałaś pracą ponad siły. Myślę, że Bóg Ci sprzyja, masz zdrowe i zdolne dzieci- to bardzo dużo, są tacy, którzy tego szczęścia nie mają. Żyjesz, a po tym, co przeszłaś, to też jest cud- niejedna osoba by nie wytrzymała, a Ty dałaś radę, choć czytałam, jak bardzo było już źle.
A przeszłość...dobrze byłoby zapomnieć, wymazać...ale nie da się. To przecież zmieniło całe życie, wiecznie rzuca się cieniem, czy się chce czy nie. Trzeba z tym żyć.
Może patrząc na swoje dzieci pomyśl, jak dużo dobrego w życiu otrzymujesz smile. O kręgosłup zadbaj należycie, trochę może odpuść ze wszystkim, przecież nie musisz nie wiadomo co osiagnąć jeszcze w życiu. Może juz wystarczy tego udowadniania sobie i innym, że też jesteś kimś, bo mam wrażenie, że ciągle walczysz, żeby zasłużyć...na uznanie od innych...może nawet na...zaakceptowanie... Czy nie za duże wymagania sobie stawiasz? (Ja uważam, że wiele w życiu można sobie odpuścić, nie dążyć do perfekcji, do posiadania, do akceptacji przez wszystkich, przestać przepraszać, że się żyje, jakby się miało jakiś dług... itp.).
Może źle to odbieram? Może piszę o sobie? Dlatego już nic nie piszę...

140 Ostatnio edytowany przez strzała (2014-02-04 03:01:40)

Odp: Ofiara losu

Moje dzieci to największe Skarby smile

Może kiedyś dojdę do momentu, gdy już będę wiedziała, że mam sobie coś odpuścic.
Na razie jeszcze za dużo nie zdążyłam osiągnąc.
Moje inne myślenie nie sięga odległych czasów. Ja dopiero przecież nie tak dawno ( chociaż i nadal) zaczęłam sobie wszystko układac.
To tak, jakbym dopiero miała swój  start w życie.
Nie wierzę, że będę siedziała w miejscu, w mojej głowie to się nie mieści.
Chociaż nie czuję w sobie sił teraz.

Miga, na pewno jest spora prawda w tym, co piszesz.
Ciągle dąże do tego, aby byc kimś i pewnie jestem, tylko za dużo na raz wzięłam wszystkiego na siebie i nie wiem, jak dalej wszystko się potoczy.
Ale nadzieję jeszcze mam smile

Tobie życzę szczęscia .

141

Odp: Ofiara losu

Kochana Strzałko. Przejęłam sie bardzo, tym, co tu wczoraj czytałam i zapomniałam o Twoim wieku. Jesteś młodziutka, masz marzenia i plany.
Jak teraz patrzę na to, co napisałam, to jest to prawda, ale o mnie nie o Tobie. Ciebie przecież tak naprawdę nie znam. Poza tym ja patrzę już z innej persektywy (o wiek chodzi smile).
Ja Tobie również życzę szczęścia, życzę Ci zdrowia i mam cichutką nadzieję, że może jednak troszeczkę spowolnisz ten pęd w przyszłość smile.

142

Odp: Ofiara losu

Jesteś niesamowita... tyle przejść w życiu podziw i ukłony jak najniżej się tylko da. Wierzę, że ogarniesz to wszystko nie będzie to łatwe, a będzie cholernie ciężkie nie ma co oszukiwać. Przekuwaj te swoje przykrości, ciężkie chwile w siłę, bo możesz bo jeśli doświadczyłaś tak ciężkich rzeczy to już Cię nic nie dobije ani nie sprawi, że nie będziesz w stanie sobie poradzić.


Życzę Tobie Szczęścia jak mało komu NAPRAWDĘ!

143

Odp: Ofiara losu

nie mozesz zyc wsrod tych ludzi bo bedzie cie to jedynie poglebiac w depresji. czy jest jakas szansa na to, zebyscie z mezem i dziecmi wycjechali stamtad? nie musi to byc teraz, zaraz ale zalanowali wszystko, znalezli prace w innym miescie, spakowali waliski i wyjechali. z dystansu spojrzysz na wszystko inaczej, poluznisz kontakty z chora rodzina az w koncu moze uda ci sie je zerwac. nie ma sensu na sile trwac wsrod toksycznych ludzi, nie zyjesz wlasnym zyciem tylko jestes wciaz pod wplywem matki. ona toba rzadzi non stop i robisz wszystko zeby ja zadowolic ale to niemozliwe, nigdy sie tak nie stanie a zreszta po co? masz swoja rodzine i ona jest najwazniejsza. pytanie tylko czy uwazasz, ze jest to mozliwe? czy ty i twoj maz jestescie w stanie sie tego podjac? czy masz w ogole jakies wsparcie z jego strony?

144 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-02-04 16:52:37)

Odp: Ofiara losu
miga napisał/a:

(...) Rozumiem Twoje poczucie winy, rozumiem, że długi czas nie wiedziałaś, że dzieje sie coś złego (bo dziecko myśli, że tak jest wszędzie), a potem, jak zaczyna widzieć i rozumieć, że u innych ludzi życie wygląda inaczej, to zaczyna mysleć, że wszyscy inni ludzie są dobrzy, że zrozumieją, pomogą... A potem zawód, potem kolejny...świat staje się wrogi, nikomu nie można zaufać...

Bardzo ważkie słowa!
Taka kwintesencja, przechodzenia z 'deszczu pod rynnę'.

Strzała napisał/a:

Dziękuję Żyworódko za wszystkie dobre słowa smile

Wierszyk...mądry, prawdziwy, ale po pierwszym przeczytaniu płyną łzy.

Strzałko, ten wiersz dla Ciebie, o Tobie napisałam już chwilę temu.
Ale ja tak mam, że często zatrzymuję się w pół kroku.....później wracam do 'odłożonych spraw', bo mam takie poczucie, że jak coś zaczęłam, to powinnam TO 'zakańczać'.
Uprzątałam biurko i natrafiłam na tę kartkę.....powiem Ci, że nawet miałam obiekcje, czy go wpisać, ale..... zrobiłam to.

Jeżeli niepotrzebnie poruszyłam bolącą strunę, to przepraszam. smile
Chociaż z drugiej strony myślę, że ukazałam Cię taką, jaką byłaś i obecnie KIM JESTEŚ teraz.
Tak jak piszesz, Twoje dzieci są największym Twoim skarbem.
Dlatego właśnie zadbaj o swoje zdrowie, by móc/mieć siłę nadal troszczyć się/opiekować się nimi i prowadzić przez życie.

145

Odp: Ofiara losu

Witaj, Strzało.
Twoja historia jest wstrząsająca.
Bardzo Ci współczuję i trzymam za Ciebie kciuki.
Uważam że jesteś silna, tylko po prostu spotkało Cię wyjątkowo wiele złego.
Wydaje mi się też, że nie wszystko jeszcze przepracowałaś, że zdecydowanie powinnaś postarać się o jakąś terapię, na której powoli będziesz odbudowywać siebie. Uciec się od tego (Twojego bagażu z dziecinstwa) nie da, bo dogoni, zamknąć na trzy spusty też nie, bo nigdy nie wiadomo kiedy przegryzie kłódkę i wyrwie się na zewnątrz w formie, jakiej nie przewidzisz (jak ten incydent po piwie).
To, co trzeba zrobić, to stopniowo, powoli go rozbroić. Zrobiłaś już część roboty, wspaniale, ale to jeszcze nie wszystko.
Kontakty z matką, które wciąż utrzymujesz niestety spowalniają Twoje zdrowienie, ona wciąż ma na Ciebie destrukcyjny i silny wpływ.
Przytulam Cię mocno.

146

Odp: Ofiara losu

Siema smile

Dzięki za wszystkie Wasze miłe słowa.

Chyba trochę mnie za bardzo chwalicie, bo czuję się jak wyniesiona na piedestały smile
A to grozi tym, że w końcu mogę spocząc na laurach i nie ruszyc się do przodu wink

Na pytania, które padły w postach są już moje odpowiedzi w tym wątku.
Moje decyzje zostaną moimi decyzjami, uważam, że jednak słuszne.
Chociaż wiadomo nie zawsze da się przejśc przez życie bez zawirowan, czy jakichś porażek.
Nie wszystko da się przeskoczyc, nie jestem Bogiem i nie wszystko wykonam perfekcyjnie.
Problemy...a kto ich nie ma?
Ot...życie.
Kiedyś Wielokropek, na moje pytanie, czy zdołam wszystko poukładac, napisała: "Nie. Zostaw trochę spraw dla innych. tongue "

I nie jestem czyimś niewolnikien, raczej wolnym człowiekiem.

Jestem po stałą "opieką" psychologa.
Spotkania obecnie co 1,5 czy 2 miesiące
Teraz mam akurat za tydzień wizytę.
Moja psycholog wierzy we mnie i popiera moje wybory.

A siłę mam nadzieję, że zawsze skądś wykrzesam i będzie lepiej smile

Jeszcze raz dzięki i pozdrówka smile

147

Odp: Ofiara losu

Jak się czujesz strzałko? Mam nadzieję, że wszystko zmierza ku dobremu.
Od siebie dodam, że masz u mnie duży respekt, podziwiam Cię bo mimo wszystko dalej trwasz, niektórym brakuje odwagi na to by przeżyć.
Życzę Ci wszystkiego najlepszego, dużo siły, wiary w lepszy dzień i nie poddawania się
Pozdrawiam serdecznie smile

148

Odp: Ofiara losu

Mysterious_chocolate czuję się można nawet powiedziec świetnie smile
Wszystko w miarę się układa, bez większych problemów.

Akurat jutro mamy wielką uroczystośc, bo synek przystępuje do Pierwszej Komunii Św.
Ja już wyfryzowana, wszystko poszykowane, ubrania wyprasowane.
Nie musiałam się namęczyc nawet z przygotowywaniem jedzenia, bo robimy wszystko w lokalu i wszystko będzie gotowe.
Także teraz już odpoczywam. Nie wiem jeszcze, jak mam dzisiaj spac z tą fryzurą na głowie tongue

Jak widac życie przecież jest piękne, mimo wszystko smile

Dziękuję za miłe słowa i również pozdrawiam smile

149

Odp: Ofiara losu

To wspaniale. Życzę Ci byś zawsze, mimo wszystko miała siłę na dostrzeganie tych pozytywów smile Tak trzymać.
Miłej niedzieli, pozdrawiam smile

150 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-05-10 23:39:50)

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

Mysterious_chocolate czuję się można nawet powiedziec świetnie smile
Wszystko w miarę się układa, bez większych problemów.

Akurat jutro mamy wielką uroczystośc, bo synek przystępuje do Pierwszej Komunii Św.
Ja już wyfryzowana, wszystko poszykowane, ubrania wyprasowane.
Nie musiałam się namęczyc nawet z przygotowywaniem jedzenia, bo robimy wszystko w lokalu i wszystko będzie gotowe.
Także teraz już odpoczywam. Nie wiem jeszcze, jak mam dzisiaj spac z tą fryzurą na głowie tongue

Jak widac życie przecież jest piękne, mimo wszystko smile

Dziękuję za miłe słowa i również pozdrawiam smile

Tak, życie jest PIĘKNE......pomimo wszystko.:)
I tak trzymaj!

Co do fryzury.....hmmm, nie umiem Ci doradzić,....a nie da się jej zdjąć na noc......:D:D:D

EDIT:
Zapomniałam o życzeniach odnośnie pogody.
Żeby jutro słoneczko świeciło, cieplutko było, albo przynajmniej nie padało.

151 Ostatnio edytowany przez strzała (2014-05-10 23:58:49)

Odp: Ofiara losu
żyworódka napisał/a:

Tak, życie jest PIĘKNE......pomimo wszystko.:)
I tak trzymaj!

Co do fryzury.....hmmm, nie umiem Ci doradzić,....a nie da się jej zdjąć na noc......:D:D:D

EDIT:
Zapomniałam o życzeniach odnośnie pogody.
Żeby jutro słoneczko świeciło, cieplutko było, albo przynajmniej nie padało.

Tak dumam, że zdjąc to raczej się nie da tej fryzury. Ale ewentualnie to mogłabym jeszcze poszukac jakiegoś większego kasku, lub dobry też by był abażur od lampy big_smile Podumam, podumam i zaraz się przyodzieję tongue

Pogodę zapowiadają słoneczną, mam nadzieję, że się sprawdzi. Bo dzisiaj to prawie cały dzień u nas padało.

Dzięki Żyworódko i pozdrawiam serdecznie smile

152

Odp: Ofiara losu

W abażurze raczej ciężko się śpi big_smile

Miłego dnia smile

153

Odp: Ofiara losu

Nie mam w sobie sił nadprzyrodzonych. Czasami wysiadam, ale to pewnie jak zwykle chwilowe.
Niemniej jednak miałam potrzebę pisania właśnie tutaj.

Nie wiem dlaczego wciąż ktoś odchodzi z mojego życia. Ciągle za bardzo przyzwyczajam się do niektórych ludzi.
A gdy odchodzą to wszystko za mocno boli.
Chociaż przecież to nie pierwsza osoba, więc pewnie jestem silniejsza.

Czasem się zastanawiam, czy życ tak, aby nie wyrażac emocji?
Czy trzymac się jeszcze bardziej z dala od ludzi, bo znowu do kogoś się przyzwyczaję?

Zdaję sobie sprawę z tego, że wciąż zachowuję się jak dzieciak i szukam kogoś kto poprowadzi mnie przez życie.

A pewne sprawy trzeba w życiu zakończyc, tylko co jeśli myślałam, że tak będzie zawsze.
I jak wreszcie może ''wydoroślec''?
Bo w moim odczuciu to "bycie samotnym w tłumie". Samotnym ale z twardym sercem.

154

Odp: Ofiara losu

Samobójstwo  nie ukoi Twojego bólu -  zadasz ból swoim dzieciom,bo podobnie  jak Ty utaciłaś  swojego  kochającego  tatę,tak Twoje dzieci skazałabyś  na takie same cierpienie.

Nie jest to łatwe -   odganiaj myśli o odebraniu sobie źycia.Dla dzieci jesteś waźna...

Jak dorosnąć?

Po pierwsze  - Nie  jesteś ofiarą  losu!!!

Jesteś ofiarą  przemocy fizycznej,psychicznej i seksualnej.Są to  przestepstwa karalne .
Mówisz ,źe Twoja  siostra   dalej  jest  bita  przez matkę - kiedy powiecie  jej  dość ,kiedy  zatrzymacie  jej   ręke - jak pobije swoje wnuki?
Dzwonic na policję,zgłosić przemoc domową  - niech w końcu ona zacznie sie bać!!!

Teź  byłam molestowana przez ojca,matka nie dała wiary gdy jej o tym  powiedziałam.
Ale  wykrzyczałam  swoją krzywde i ból..
Nie usłyszysz  słowa przepraszam,na to  nie ma co liczyć - ale  być  moźe jest to kolejny krok ku  dorosłości.

Matka nie miała dla  ciebie  serca -  nie przytulała,mówiła słowa  które  powodowały  zamęt w głowie.
Zawsze  taka  była?

155

Odp: Ofiara losu

Faktycznie marzysz o tym, by zamiast serca mieć kawałek lodu? By nie przeżywać emocji? Można to zrobić. Można tak zamknąć się na świat, ludzi i emocje, by stać się chodzącym robotem. Tylko... Nie wiem, czy jesteś świadoma tego, że nie będziesz wówczas przeżywała żadnych emocji, tych przyjemnych również. Naprawdę o tym marzysz? 

Dlaczego wciąż ktoś odchodzi z Twego życia? Bo życie jest zmienne, bo nic nie jest trwałe.

Zachowujesz się jak dzieciak? Szukasz kogoś, kto poprowadzi Cię przez życie? A zajrzałaś w swą metrykę?
Pytasz, jak wydorośleć. Ponownie zajrzeć w metrykę. Popatrzeć na 'dzidzie pierniki' i uświadomić sobie, jakie uczucia w Tobie wywołują. Czułość? Sympatię? Radość?

156 Ostatnio edytowany przez strzała (2014-07-08 00:47:05)

Odp: Ofiara losu

Wielokropku, to nie jest łatwe.
Jestem świadoma tego, że wciąż wyszukuję sobie pośród ludzi mamusie i tatusiów.
Nie wiem dlaczego to wciąż się za mną ciągnie, bo przecież już metrykalnie nie jestem dzieckiem. I wiele osób w moim wieku nie ma takiego problemu.
Może są po prostu twardzi.

Mogę mieć znajomych takich, którzy nie mają dla mnie znaczenia.
Ale nie jestem robotem i nie jestem w stanie chować emocji, gdy dana osoba staje się dla mnie autorytetem.
Gdybym nic nie odczuwała to nie byłoby problemu potem z przywiązaniem do kogoś.
Bo potem nagle wszystko zaczyna zatrzymywać się w miejscu.
Ktoś nagle znika lub nie ma innego wyjścia i pewne relacje trzeba zakończyć.
A ja po raz kolejny zdążyłam zaangażować się emocjonalnie.

Nie mam pojęcia, jak znosić miłe, ciepłe słowa od jakieś kobiety? Jak czuć i nie reagować, że ktoś mnie wspiera? Jak zrozumieć, że dla kogoś było się ważnym?
Jak zapomnieć, że ktoś poświęcał mi czas i mnie rozumiał? Jak zapomnieć, że ktoś mnie przytulał, czy trzymał za rękę?
Jestem tylko człowiekiem, ale w takiej sytuacji lepiej byłoby mieć serce z kamienia i nie czuć tego, co zdążyło się odczuć.
Lepiej być z dala od ludzi, żeby więcej nikogo takiego nie spotkać! Bo potem ta osoba i tak odejdzie.

157

Odp: Ofiara losu

Po raz kolejny na mój post odpowiadasz, że "to nie jest łatwe". A ma być? To, że coś nie jest łatwe, równoznaczne jest z rezygnacją z tego czegoś? Cóż, za każdą decyzją stoją określone konsekwencje.

Dlaczego ciągle, mimo swych lat, mimo zakończonej terapii, ciągle szukasz mamusi i tatusia? Bo chcesz. Bo podejmujesz wciąż, i wciąż, taką decyzję. Napisałam kiedyś (chyba), że nigdy tej dziury z dzieciństwa nie zatkasz. Nigdy czasu nie cofniesz. Nigdy nie znajdziesz mamusi i tatusia. Nie stanie się tak z prostego powodu: masz tyle lat, ile masz (nooo, czasu nikt nie cofnie bez względu na wiek wink). Możesz nauczyć się żyć z tą dziurą. Możesz, nie musisz. Tymczasem, mam wrażenie, Ty lubisz epatować swym trudnym dzieciństwem (by nie było, współczuję, że miałaś takie przeżycia), ono często jest teraz, w dorosłym życiu, dla Ciebie usprawiedliwieniem.

Twierdzisz, że wiele osób nie ma podobnego do Ciebie problemu. Być może. I co z tego? Sporo osób podobny problem ma. I co z tego?

strzała napisał/a:

(...)nie jestem w stanie chować emocji, gdy dana osoba staje się dla mnie autorytetem.(...)

Mała poprawka. Taka osoba nie staje się Twym autorytetem. To Ty wpychasz ją, często bez jej wiedzy i woli (coś wiem na ten temat tongue), na piedestał. To od Ciebie zależy, czy czynisz ją swym drogowskazem i osobą odpowiedzialną za Twe życie i decyzje. A robisz to. Ty. Stąd Twój dramat, gdy ona opuszcza Cię (rozumiem, że to nie śmierć, a poluźnienie/zakończenie znajomości). Mało kto chce dźwigać na swych barkach dorosłą, sprawną fizycznie, osobę. Przez chwilę, owszem. Ale wciąż? Od tego są terapeuci, ale i oni po jakimś czasie mówią 'dość'. Mówią to wówczas, gdy widzą, że taki układ zamiast terapeutycznego, staje się szkodliwym dla klienta. Mówią tak, gdy widzą, że klient na nich przerzuca odpowiedzialność za swoje życie. Wówczas padają znamienne słowa "Wszystko już Pani wie, różne trudne sytuacje Pani sobie przypomniała i zrobiła porządek z towarzyszącymi emocjami, nauczyła się Pani innego reagowania. Do Pani należy decyzja, co z tym doświadczeniem zrobić."

Jak znosić miłe, ciepłe słowa? Znosić? Podziękować, uśmiechnąć się, być miłym i... nie budować sobie nierealnych scenariuszy. Dlaczego masz o takiej osobie zapomnieć? Wręcz przeciwnie. Masz być wdzięczną, że los postawił tę osobę na Twej drodze. Masz o niej pamiętać. A że odeszła? Cóż, jest czas żałoby.

Jesteś tylko człowiekiem? Tak. Jak wszyscy dokoła. Kolejny raz, gdy usiłujesz (niestety, ze skutkiem) porównywać się z innymi osobami i myśleć o sobie, że jesteś malutka i biedniutka. Mam dla Ciebie złą wiadomość. Nie jesteś. Ani nie jesteś malutką, ani nie jesteś biedniutką. Po raz kolejny przypomnij sobie, jakie uczucia u innych takie zachowania budzą? Przypomnij sobie, jeśli chcesz; jeśli chcesz i podjęłaś decyzję (decyzję, nie słowną deklarację) bycia osobą dojrzałą.

158

Odp: Ofiara losu

Czasami w tym świecie czuję się trochę nienormalnie. I masz rację ciągle czuję na plecach swoje trudne dzieciństwo i czasem użalam się sama nad sobą, że skoro moja przeszłośc tak wyglądała, to jak tutaj sobie radzic teraz.

Chciałabym byc wolna. Oddychac sobą i móc wyrażac własne myśli.

Można przecież taką relację zamieniac na przyjazń, ale odnośnie mojej psycholog to jest niemożliwe.
Jak zwykle Wielokropku trafiasz a w samo sedno.

Mam jeszcze drugą osobę, nie chcę żeby odchodziła na obecny moment. I zawsze będzie dla mnie Kimś ważnym.
I nawet nie chcę sobie wyobrazic, że to się zakończy, bo przecież nie musi.

Nie chcę żadnej żałoby. To ile ja mam razy chodzic w tej żałobie. Czy dotąd aż odejdzie ode mnie masa ludzi, że w końcu nie będę już czuła nic, bo przecież za każdym razem będę bardziej silniejsza?

Jeśli chodzi o wyniesienie osoby na piedestał, bingo. Najgorszy jest szok dla mnie, gdy nagle zaczynam dostrzegac, że dana osoba jest całkiem inna niż według mojego własnego scenariusza. Mam to na przykładzie byłej koleżanki. Mój chodzący ideał rozsypał się,  a ja poczułam się, jak z innego świata, pozbawiona własnych złudzeń.

Dziwna jest dla mnie też sytuacja, gdy do mnie przyklejają się inni ludzie. Mam w pracy dwie takie osoby które nie podejmą żadnej decyzji w życiu, bez skonsultowania tego ze mną. Mam wrażenie, że jestem dla nich podporą, mogą się do mnie wyżalic, pogadac o wszystkim. I to jest tak niemal dzień dnia w pracy i poza pracą jeszcze bardziej. Sam córka twierdzi, że jestem telefoniczną terapeutką.
Tylko do nich się nie przywiązuję. Tak naprawdę wcale mnie nie znają, trzymam ich trochę na dystans, a oni zachowują się tak, jakbym była dla nich serio autorytetem i to oni wynoszą mnie na piedestały.

Dziękuję Wielokropku za to, że jesteś smile

Osoba biedniutka i malutka to osoba pogubiona, słaba. Można się nad nią poużalac, ale nie za długo. Bo im więcej będzie się nad nią ktoś użalał, to tym bardziej będzie to ją zatrzymywało w miejscu. Ona nie będzie myślała, aby się podnieśc, raczej będzie myślała, że ktoś ją podniesie, a tak się przecież nie da.
Według myśli " każdy jest kowalem własnego losu" smile

Przecież ja nie jestem ani malutka, ani słabiutka. A siłę to mam, aż sobie kręgosłup nadwyrężyłam tongue

Zmiatam do pracy, będę biegac:) Mam w sobie masę energii smile

Miłego dnia smile

159

Odp: Ofiara losu

No! tongue


Edit:
Jesteś sobą tongue i możesz oddychać. Ba, nawet to robisz. tongue Możesz też myśleć. Czemu tego nie robisz, albo robisz tak rzadko?

Edit2;

strzała napisał/a:

(...)Można przecież taką relację zamieniac na przyjazń, ale odnośnie mojej psycholog to jest niemożliwe.(...)

Niektóre nurty terapeutyczne zakazują bliskich kontaktów z klientami nawet po zakończeniu terapii.

160

Odp: Ofiara losu

Nie pisałam tu do tej pory i nic nie radziłam, ale śledzę Strzało ten wątek od początku i jestem w szoku! Jak silną jesteś kobietą by wytrzymać to wszystko!!! Na Twoim miejscu zerwała bym kontakt przede wszystkim z matką! Ona Cię tyle lat niszczy! A ty co? Wybaczasz jej i robisz wszystko czego zażąda!? Zastanów się! Życzę Ci dalszej siły, zdrowia i odmiany losu na  lepszy! Pozdrawiam Cię serdecznie!

161

Odp: Ofiara losu
Wielokropek napisał/a:

Edit:
Jesteś sobą tongue i możesz oddychać. Ba, nawet to robisz. tongue Możesz też myśleć. Czemu tego nie robisz, albo robisz tak rzadko?

Pewnie czasem myślę nawet za dużo, tylko moje myślenie może obiera nie swoje kierunki.
Albo czekam, kurcze aż ktoś pomyśli za mnie, bo ja taka biedniutka.. (to nawet głupio brzmi wink )

Wiem ,że kontakty poza terapią są niemożliwe.
Myślałam raczej o przyjazni z innymi ludzmi, zamiast stawiania ich w roli swego rodzica.
Przecież tak też pewnie się da.

Arleta teraz to Ty mnie wynosisz na piedestały tongue
Nie wiem, czy mam w sobie dużo siły, skoro szukam na podporę innych ludzi.

Odnośnie mojej mamy to nie wszystko jest takie proste. I zapewniam Cię, że nie do końca pewne jest to, co byś zrobiła na moim miejscu.

Moim zdaniem ona już się trochę zmieniła.
Już niczego ode mnie nie żąda. Ona wie, że mam prawo sama kierowac swoim życiem.
Szanuje mój czas i już przestała przy mnie bic się z moją siostrą. Mnie nie wyzywa, siostrę już słowami mniej wulgarnymi.
Przestała robic przy mnie awantury, bo wie, że w takim momencie bym wyszła.
Czasem mam wrażenie, że ona stara się traktowac mnie jak córkę, że coś tam w jej sercu może się poruszyło, może coś zrozumiała.
Chociaż dla mnie już na zawsze będzie niedostępna.

Dzięki i również pozdrawiam.

162

Odp: Ofiara losu

Masz dużą siłę w sobie dziewczyno.Tylko czemu tak bardzo nisko siebie cenisz?

Posty [ 131 do 163 z 163 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026