netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Ofiara losu

162 odpowiedzi39 571 wyświetleńzałożony przez strzała, 18.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 163 ]

66

Odp: Ofiara losu

Malaona, dzięki za miłe słowa i również pozdrawiam. Zawsze pisanie przynosiło mi ulgę. Kiedyś pisałam pamiętnik ,setki stron.Matka znalazła go,zabrała mi i wszystko spaliła.
Miałam zawsze natłok myśli,musiałam przelac to na papier.Teraz też bardzo dużo dawało mi pisanie tutaj na forum.
O napisaniu książki nie myślałam,czytałam ostatnio takie,w których historie wydawały się byc wyjęte wprost z mojego życia.

Bounty,Twoje słowa zwaliły mnie z nóg,tak szczerze. I wcale nie wymagałam współczucia od Ciebie. Czy to różnica o jeden kop więcej,  będzie mi zle ,za kilka dni powiem sobie,że nikt mnie nie złamie,bo na wszystko jestem gotowa.
Moja przeszłośc powoli się zamyka,...tak ....w końcu zamknie się !!!
Słabo doczytałaś się moich postów,nie o wszystkim też pisałam na bieżaco.
Kontakty z moją matką ograniczyliśmy do minimum, wiem,że tego nie zrozumiesz ale dużo mnie to kosztowało.Byłam uzależniona od matki,ale z tym już sobie też poradziłam. Nie jesteś na moim miejscu,nie musisz mnie wcale rozumiec.Uzależnienie jest czymś bardzo silnym,a ja mam to już za sobą,poradziłam sobie z tym.
Tak jak pisałam wcześniej tam mieszka mój brat z żoną i dziecmi i ten jedyny kontakt jaki został, utrzymuje ze względu na nich.Brat nie wie o molestowaniu.
Nie martw się za ten ograniczony kontakt już dostaje po d... od matki,ludzie mi donoszą co o mnie gada,że jestem teraz wredną i chytrą córka,nawet wydzwania do ciotki zakonnicy, aby jakoś na mnie wpłynęła ,żebym znowu przyjeżdżała,bo kto za mnie wszystko jej zrobi,a ona taka biedna i nieporadna.I wiesz co mnie już to nie wzrusza,nigdy już nie będzie tak jak było.Widzę ją 1 lub 2 razy w miesiącu,czasem tylko 10 min.
Moje dzieci widziały moją matkę  i ojczyma 20 sierpnia na weselu u mojego brata ciot ,potem 1 listop ,bo byłam na cmentarzu u ojca i w 1 dzień świąt teraz .Do Wielkanocy nie zobaczą się.
Nigdy moje dzieci nie zostały z ojczymem sam na sam,NIGDY i nie pozwalam już siadac jej na jego kolana. Zawsze byłam obok .Na weselu pilnowałam ich krok w krok,albo jedno ,albo drugie miałam cały czas na oku. TEN PEDOFIL NIE DOTYKA MOJEJ CÓRKI,nie pisz tak.
Wszyscy psycholodzy ,czy moja ,czy z RODK są za mną.Wszyscy powiedzieli ,że zrobiłam wszystko żeby uchronic przed tym pedofilem swoje dzieci.Jestem dobrą matką.
Ale ...tak...nabawię się ostrej choroby psychicznej jeśli ten pedofil miałby skrzywdzic moje dziecko i gwarantuję tutaj wszystkim,że będę w stanie teraz już go zabic.
Nigdy nie wybaczyłabym sobie jeśli on miałby to zrobic wobec moich dzieci ,bo po to jestem,aby je chronic.!


Teraz wychodzę,muszę to przetrawic,po grom ja znowu płacze,kurde,sierota jakaś ze mnie,miałam byc twarda .
Będę.....

67 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-03 20:08:44)

Odp: Ofiara losu

strzała,
jesteś silną, mądrą, odpowiedzialną i odważną kobietą.

To, że płaczesz, nie ma nic wspólnego z brakiem siły. Wręcz przeciwnie.
Płaczesz, bo jest Ci smutno.
Płaczesz, bo ktoś zrobił Ci przykrość.
Płaczesz, bo wróciły trudne wspomnienia.

Nie daj sobie wmówić, że jesteś słabą, nieodpowiedzialną, głupią. To nieprawda.

Przytulam mocno. smile

68 Ostatnio edytowany przez bounty (2012-01-03 21:07:17)

Odp: Ofiara losu

Absolutnie nie chcialam żebys odebrała moj post jako atak, po prostu w głowie mi się nie mieści utrzymywanie kontaktu z tak okrutnymi ludzmi. Twoja mama za to, jak Cie traktowała w dzieciństwie powinna smażyć sie w piekle razem z ojczymem. Niech sobie dzwoni nawet do papieża jaka jestes zła, to Ona bedzie przed Panem Bogiem sie wstydzić za to co Ci zrobiła, a raczej ze nic nie zrobila by Ci pomoc. Mam nadzieje, ze u Ciebie wszystko ulozy się dobrze, i że uspokoisz się. Przepraszam, że naskoczyłam w poprzednim poście, byłam troche zaskoczona jak matka może mowić do swojego dziecka 'kur.... wstawaj'
Pozdrawiam

PS. dodam jeszcze, że owszem nie przeczytalam Twoich postów, tylko ten jeden głowny i ktorys z pierwszej strony. MÓJ błąd smile

69

Odp: Ofiara losu

Strzałko, wytrzyj oczy, nos i pokaż nam uśmiechniętą buzię.    smile
Sprawa się wyjaśniła, bounty Cię przeprosiła. Już jest dobrze, bo myślę, że puścisz ten incydent w niepamięć.

Dla niej niech będzie nauczką na przyszłość, żeby przed wypowiedzią przeczytać cały wątek, a nie wyrywkowo...    hmm

70 Ostatnio edytowany przez strzała (2012-01-06 21:21:06)

Odp: Ofiara losu

smile  smile  smile
Dziękuję,ogólnie jest dobrze  i wszystko idzie do przodu.

Ale ,uwierzcie mi ,że na prawdę to nie jest wszystko takie łatwe i proste.Można doradzac różne rzeczy,można często niezgadzac się z czyimś zdaniem,jednak postawienie się akurat w danym momencie w zaistniałej sytuacji jest trudne.I czasem inaczej się myśli ,a zrealizowanie tego graniczy niemal z cudem.Często czuję się jak w potrzasku.

Dużym wysiłkiem dla mnie (chociaż cały czas stawiam na swoim) jest właśnie ograniczenie kontaktu dzieciom zwłaszcza z moją matką ,ponieważ ojczyma w tygodniu nie ma ,bo pracuje w delegacji.
Inaczej ,by to wszystko wyglądało,gdybym była sama i gdyby razem z matką nie mieszkał brat z rodziną. Kontakt z matką mi nie jest do niczego potrzebny ,jednym uchem jej słucham ,drugim to wypuszczam i nie biorę tego do siebie.Żadne słowa z jej ust już mnie nie zdziwią,w tym cyrku słyszałam już wszystko od niej,ją stac na wszystko.
Ja jej nie potrzebuję, a ona prowadzi grę. W święta była miła ,ale to wcale nie znaczy ,że taka już zostanie,to znaczy,że trzeba się miec na baczności ,bo nie wiadomo,co jej jeszcze strzeli do głowy.
Dzieci często mi płaczą,że chcą jechac do dzieci brata,bo są w zbliżonym wieku, oni są zżyte ze sobą.Nie wystarcza im to,że oni do nas przyjeżdzają,wraz chcą jechac do nich.Na wsi też mają u nich sporo koleżanek i kolegów . Ale wiadomo,że tam będzie moja matka i nie pozwalam im na to .
Nie wystarcza im,że jezdzimy do dzieci mojej koleżanki,czy jakieś wyjazdy wspólne zwłaszcza w niedziele ,aby tylko nie chciały tam jechac.
Czasem spieramy się wszyscy razem,czyli dzieci i mąż na mnie,bo zadzwoni akurat mój brat i nas zaprasza . Kończy się to czasem na moim płaczu ,ale nie ustępuję.
Nie byłam nawet na imieninach brata,wiem ,że on ma często dośc cyrku w domu i niestety często wieczorami pije.
Mąż argumentuje mi ,że przecież on jedzie do szwagra, a nie do teściowej. Prawda jest taka,że matka już nas w drzwiach widzi.
Ja czuję się mocno na siłach ,że matka nie zdoła mnie złamac,że cokolwiek nie powie i nie zrobi na mnie to nie podziała.
Byliśmy w święta.Jeśli chodzi o ojczyma to unika mnie jak ognia,obserwowałam go,ani razu nie spojrzał mi w oczy,zachowuje się chwilami jak odcięty od świata, przygaszony, nie bawił się z moimi dziecmi,trzyma dystans .Stosuje się do tego co mu wcześniej wykrzyczałam. Od rozmowy z nim z końca września nie zamieniliśmy nawet słowa.
Nikt nie wyjął opłatka w święta i nie dzieliliśmy się z nimi. Dziwne taka święta rodzina...

Teraz niedługo u nas ferie ,a moja córka wymyśliła,że pojedzie do nich na parę dni. Ojczyma nie będzie ,ale będzie matka i wiem,że znowu będą jej wojny z moją siostrą,znowu będą się biły i wyzywały. Mieszkamy od nich 7 km,dzieci piszą ze sobą na gg.Nie wiem jeszcze jak przetłumaczyc córce ,że tam nie pojedzie.
Wole wziąc tamte dzieci do nas,ale córka wraz się upiera. Matkę trzeba uświadamiac ,jak ma się zachowywac.
I tak to wszystko wygląda.Myślę i myślę ,co z tym wszystkim zrobic? Jaką podjąc decyzję,żeby dzieci były szczęśliwe,jak to wszystko rozegrac?
Brakuje mi już rozwiązań.

Wczoraj mieliśmy znowu rodzinną terapie i tak co czwartek. Podejrzenie molestowania zostało już wyjaśnione.
Wydaje się wszystko zmierzac we właściwym kierunku, choc jest to trudne.
Ja wierzę ,że wszystko się ułoży i powoli układa.
Pracy na razie nie szukam na stałe, ze względu na tą terapie, mam dorywczą i jestem na zasiłku.Żaden przecież pracodawca nie będzie raczej godził się na ustalanie grafiku
pracy pod kątem dnia i godz dopasowanej dla mnie.

Pozdrawiam cieplutko smile

71

Odp: Ofiara losu

Witaj Strzałeczko   smile

Tak właśnie myślę, że nie masz mi za złe, iż polecam Twój wątek dziewczętom, których historia jest bardzo zbliżona do Twojej. Nieomal taka sama. Ojciec/ojczym pedofil i matka, która nie widzi/nie chce widzieć, że jej córka jest molestowana. Nawet w przypadku, gdy córka żali się jej /szuka u niej ratunku, to go nie znajduje. Matka składa ją "w ofierze", byleby tylko tę bestię zatrzymać przy sobie.

Dla mnie jesteś wzorem/przykładem jak można pomimo poczucia wielkiej krzywdy, tragicznego w swej wymowie dzieciństwa, odnaleźć się w dorosłym już życiu i stworzyć swój dom, bezpieczny dla dzieci. Jestem zawsze pełna uznania dla Ciebie, bo bardzo czynnie włączyłaś się w życie forum i udzielasz porad oraz wsparcia osobom w bardzo trudnych tematach/historiach.

Bardzo ubolewam nad tym, że pomimo tak dużej liczby userek na forum, to te trudne tematy, w których poszkodowane dziewczęta/kobiety wręcz błagają o jakieś słowo wsparcia, są pomijane. Brak jest wypowiedzi, lub są rzadkie, pomimo, że czyta je wiele osób. A one wszystkie, tak bardzo czekają na jakikolwiek odzew.

Dlatego doceniam Twój wkład w życiu tego forum.

Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.***

72

Odp: Ofiara losu

Droga Żyworódko smile

Absolutnie nie mam Ci za złe za to, że polecasz mój wątek dziewczętom, których historia jest zbliżona do mojej.
Ba... jestem nawet dumna z tego, że moja historia jest polecana jako przykład ,że pomimo ciężkiego dzieciństwa,pomimo ciężkiej traumy,masy krzywd to jednak potrafiłam to wszystko pokonac. Można to wszystko pogodzic, zacząc w życiu nowy rozdział, zostawic teraz wszystko w tyle i byc "człowiekiem".

Najbardziej nie mogę zrozumiec i nigdy tego nie pojmę co kieruje tymi wszystkimi wyrodnymi matkami ,że swoją bierną postawą składają ciche przyzwolenie na krzywdę własnych dzieci.
Pedofil to dno , to chyba istota samego szatana . A matka? ... To dla mnie niewytłumaczalne. To chyba tysiąc razy bardziej boli, niż czyny pedofila.

Jest mi żal tych wszystkich dziewcząt, których spotkało coś podobnego jak mnie ,dlatego piszę.
Moja przeszłośc została zamknięta w wielkiej skrzyni. Takie wyobrażenie podsunęła mi moja psycholog podczas końcowych spotkań.
Ja już nie czuję tego bólu, jaki był.  Nie płaczę nad swoją historią.
Tylko nie mogę powstrzymac łez ,gdy czytam pełne bólu historie innych osób.
Chciałabym ,żeby inni też z tego wyszli, żeby w końcu odzyskali wewnętrzny spokój i poczuli to szczęście w swoim życiu.

Za mną zdaje się ,że stanęły wszystkie zastępy aniołów, dlatego wygrałam smile

Tak, to prawda na ciężkie tematy nie ma dużego odzewu.Nie wiem dlaczego. Może dlatego ,że jednak nie każdy jest w stanie zrozumiec drugiego człowieka.
Chyba ten kto wiele doświadczył więcej rozumie,wie co czuje druga osoba w takiej sytuacji, bo wszystkie te sprawy nie są mu obce. A może po prostu jest tak ,że czasem tych krzywd jest tak dużo ,że ktoś nie ma pojęcia, jak w takiej sytuacji wesprzec ,jak pomóc, co pisac, jeśli drugą osobę spotkało wszystko zło tego świata.

Bardzo dziękuję Żyworódko za to, że jesteś, za miłe słowa, słowa które dodają "skrzydeł".

Będę tu zawsze. smile

Bardzo serdecznie pozdrawiam .***

73

Odp: Ofiara losu

Strzałko czytałam Twoje posty rycze jak bóbr ja nie miłam lekkiego zycia ale to co Ty przeszłas to gehenna.Bardzo mocno CIE PRZYTULAM i ciesze sie ze jest juz z Tobą lepiej.

74

Odp: Ofiara losu

Wiktoria, dziękuję za przytulenie smile  Nie płacz nade mną , to już nie boli .

75

Odp: Ofiara losu

witam. Przeczytałam twoja historię i powiem szczerze zdziwiła mnie albowiem uważam iż to od ciebie samej  zależy jak wyglądało twe życie, ja to zrozumiałam w sumie mamy doświadczenia zbliżone moja matka zmarła gdy miałam niecałe 4 lata ojciec wypisz wymaluj twój ojczym zarówno ja jak i rodzeństwo tułaliśmy się w pewnym monecie miedzy bidulami aż z powrotem trafiłam do babki - matki ojca i gehenna zaczęła się od nowa.miałam 13 lat i dałam rade chociaż przez 4 lata byłam znów bita , poniżana napastowała przez rodzinę ojca jak również jego samego. zbuntowałam się uciekłam. znowu byłam w domu dziecka zbyt długo byłoby opowiadać  moja historie az w końcu zrozumiałam ( tez chodziłam na pielgrzymki itp różnych sposobów sie chwytałam by zrozumieć)  ze to kim jestm co robie i jak postepuje jest moja zasługą. miałam dwie drogi walczyć i się stoczyć. wybrałam 1 droge ty drugą i to nie jest wina społeczeństwa a twoja. Użalasz  sie nad sobą i mnie to wk....... bo to co przeszłyśmy powinno dac nam siłe a nie. Ty postępujesz wbrew naturze kobieto ogarnij sie zmień swoje nastawienie. Zadko kiedy mowie o tym co przeszłam albowien nie lubie użalania nad sobą "  oj jaka ona biedna, ale miała przejebane etc." a wystarczy isć dalej. Teraz po wielu latach nie wiem czy uporałam sie ze wszystkim mam to głęboko schowane w sobie boje sie faktu ze kiedys wybuchne że nie dam rady  ale walcze dlaczego ? ponieważ zbyt wiele cierpienia wyrzeczeń i kosztowało mnie to gdzie teraz jestem kim sie stałam. dlatego nie bąć  ofiarą stan sie kobietą odpowiedzialna za siebie i swoje czyny a nie sie użalasz stan na nogi. Masz dzieciaczki które cie kochają masz męża ( choć nie wie czy to dobry wybór czy to właśnie on nie jest motorem napędowym twej destrukcji), szukaj sił w sobie i swych dzieci. Ponieważ nikt za ciebie tego pie......życia nie przeżyje jak ty sama. Myślisz ze twoja córka syn zasługują na to aby patrzec na matke w takim stanie ja nigdy bym nie dopuściała aby mój synek mnie taka widział nigdy nie dopuszcze aby stała mu sie jakakolwiek krzywda robie wszystko by ustrzec go przed własnymi doświadczeniami.

76 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-05-29 12:21:46)

Odp: Ofiara losu

No nie, załamka    hmm
nulita, dziewczyno, nie pomyliłaś Ty czasem wątków???

77

Odp: Ofiara losu
nulita napisał/a:

witam. Przeczytałam twoja historię i powiem szczerze zdziwiła mnie albowiem uważam iż to od ciebie samej  zależy jak wyglądało twe życie, ja to zrozumiałam w sumie mamy doświadczenia zbliżone moja matka zmarła gdy miałam niecałe 4 lata ojciec wypisz wymaluj twój ojczym zarówno ja jak i rodzeństwo tułaliśmy się w pewnym monecie miedzy bidulami aż z powrotem trafiłam do babki - matki ojca i gehenna zaczęła się od nowa.miałam 13 lat i dałam rade chociaż przez 4 lata byłam znów bita , poniżana napastowała przez rodzinę ojca jak również jego samego. zbuntowałam się uciekłam. znowu byłam w domu dziecka zbyt długo byłoby opowiadać  moja historie az w końcu zrozumiałam ( tez chodziłam na pielgrzymki itp różnych sposobów sie chwytałam by zrozumieć)  ze to kim jestm co robie i jak postepuje jest moja zasługą. miałam dwie drogi walczyć i się stoczyć. wybrałam 1 droge ty drugą i to nie jest wina społeczeństwa a twoja. Użalasz  sie nad sobą i mnie to wk....... bo to co przeszłyśmy powinno dac nam siłe a nie. Ty postępujesz wbrew naturze kobieto ogarnij sie zmień swoje nastawienie. Zadko kiedy mowie o tym co przeszłam albowien nie lubie użalania nad sobą "  oj jaka ona biedna, ale miała przejebane etc." a wystarczy isć dalej. Teraz po wielu latach nie wiem czy uporałam sie ze wszystkim mam to głęboko schowane w sobie boje sie faktu ze kiedys wybuchne że nie dam rady  ale walcze dlaczego ? ponieważ zbyt wiele cierpienia wyrzeczeń i kosztowało mnie to gdzie teraz jestem kim sie stałam. dlatego nie bąć  ofiarą stan sie kobietą odpowiedzialna za siebie i swoje czyny a nie sie użalasz stan na nogi. Masz dzieciaczki które cie kochają masz męża ( choć nie wie czy to dobry wybór czy to właśnie on nie jest motorem napędowym twej destrukcji), szukaj sił w sobie i swych dzieci. Ponieważ nikt za ciebie tego pie......życia nie przeżyje jak ty sama. Myślisz ze twoja córka syn zasługują na to aby patrzec na matke w takim stanie ja nigdy bym nie dopuściała aby mój synek mnie taka widział nigdy nie dopuszcze aby stała mu sie jakakolwiek krzywda robie wszystko by ustrzec go przed własnymi doświadczeniami.

nulita dzięki za Twoje rady smile jednak...nie skorzystam z nich.
Mam swoje zdanie na temat własnego życia , swoje własne bądz wzorowane na innych poglądy i uważam, iż postępuje słusznie.
Nie jest łatwo , nie wymagam też tego,aby każdy chylił przede mną czoła za moją przeszłośc.
Nie miałam wpływu na swoje dzieciństwo i to nie była moja wina.
Wszystko już napisałam,nie wiem czy doczytałaś się wszystkiego.

Opisując historię swojego życia zrozumiałam już ,że mogę się spotkac z czyjąś krytyką .
Pisałam, to przyniosło mi ulgę i przyznaję- tak, użalałam się nad sobą , przepracowałam wszystko i dzięki temu teraz czuję się szczęśliwa:)
Ty masz inne podejście, nie wyrażasz emocji nawet tutaj,lepiej wszystko schowac ,prawda?
Lepiej udawac ,że jest ok.Jesteś twardzielką ,prawda? To wyuczone zachowanie. Jednak taka "bomba" w każdej chwili może wybuchnąc...
Też taka byłam i nadal w realu to we mnie tkwi. Ale tutaj na forum niczego nie udaję , tutaj nie muszę się chowac ,ani ukrywac tego co czuję.
Tutaj na forum napisałam wszystko, wywaliłam to z siebie i tego nie żałuję , mogę pisac dalej.

Niczego nie zamierzam zmieniac , nie chcę się cofnąc.
Mam swoje zasady, swoje cele i swoje marzenia.
I zrobię wszystko , aby je zrealizowac.

smile

78

Odp: Ofiara losu

Strzałko pięknie to powiedziałaś, ja chylę czoła przed Tobą, jesteś mega twardzielką, dzielną i mądrą kobietą, wzorem dla innych i światłem w tunelu- wskazówką, że nigdy ale to nigdy nie należy sie poddawać. Trzeba szukać rozwiązań, upadać i wstawać a każda porażka to nowe doświadczenie i lekcja, z której warto wyciągnąć wnioski ale nie dać sie załamać- to takie trudne, często wydaje się ze niemożliwe, ale dzięki Tobie i temu forum wiem, że można mimo wszystko zwyciężyć. Trzymam kciuki i ściskam Ciebie smile

79

Odp: Ofiara losu

Witaj Strzało,jestem całym sercem z Tobą,żałuję,że wcześniej nie czytałam Twojej historii,navpewno starałabym się coś napisać,nie milczałabym,dopiero dziś natknełam się na ten temat.Bardzo smutne,okrutne życie.Teraz dajesz radę,to najważniejsze.To,co przeżyłaś zrobiło z Ciebie WIELKIEGO CZŁOWIEKA.

80

Odp: Ofiara losu

Witam smile

Wpadam ostatnio tutaj czasem tylko na chwilkę.
Trochę jestem zabiegana , bo w pracy częściej  wypada mi nocka. Dzisiaj akurat spokój, bo mam wolne.
Kończy się rok szkolny, wystawianie ocen i bardziej staram się nad tym panowac. Córce zostanie chyba ( niestety) jedna trója z matmy ,ale nie jest zle. smile
A synek kończy naukę w zerówce i teraz to będzie pierwszakiem. Nie mogę się doczekac, bo jestem ciekawa, jak będzie sobie radził w szkole. Jak będzie pisał, bo czytac to już powoli umie.
Czekam na wakacje , będziemy na Mazurach. Będzie fajnie.

Teraz ostatnio żyję bardziej na wesoło , trochę imprezek mi się trafiło. Konkretnie to chodzi o wesela , na które bardzo lubię chodzic.
Akurat w tą sobotę mam aż dwa, ale oczywiście idę na jedno smile . Za tydzień w sobotę znowu mam wesele , w kwietniu też miałam i jeszcze we wrześniu jedno.
Nie mogę tylko odżałowac,że nie obejrzę meczu Polska- Czechy sad  Ale mam nadzieję ,że wygramy. Nie ma innej opcji musimy wygrac  big_smile


Dziękuję za wpisy, za to że jesteście ze mną, za to że mnie wspieracie.
Dla mnie to bardzo wiele znaczy.

Pozdrawiam smile

81

Odp: Ofiara losu

W życiu na pewno każdy dostaje szanse na naprawę zła, naprawę siebie, wyjście z ciężkich sytuacji.
Niestety ja już wykorzystałam wszystkie szanse . Ja już byłam na prostej, niestety zawaliłam znowu wszystko. I teraz to wyłącznie moja wina. A myślałam, że mimo wszystko jestem dobrym człowiekiem. Tyle wysiłku, tyle pracy i mój świat znowu runął. Już jestem nikim, to nie ja . Nawet nie zasługuje na miano człowiek.
Nie wiem, jak ja jeszcze tu pisze, jak mam czelnośc. Jestem dnem,nikim. Już nic i nikt tego nie zmieni.

Możecie mnie wywalic, wszyscy. Tacy, jak ja lądują w rynsztokach, bez szans.To wiadome z góry. To jest tak ciężkie, jestem stworzona chyba do zła, bo tego nawet nie muszę się uczyc. Byc dobrym to ogromna góra, na której może nawet nigdy nie byłam. Nie ja,to mżonka, to ponad moje siły. Ja już stanęłam na głowie, a teraz już leże i jest tylko pustka.............

82

Odp: Ofiara losu

Zaraz, zaraz.
JESTEŚ dobrym człowiekiem. JESTEŚ.
Zawaliłaś? To odwalisz.

Ściskam Cię serdecznie. I przytulam.

83

Odp: Ofiara losu

Puk, puk - HALO!
Co Ty kobieto piszesz - JEDYNYM nieodwracalnym złem, którego nie jesteśmy w stanie naprawić jest pozbawienie życia. Każde inne zło można naprawić, ewentualnie wynagrodzić. Ochłoń - inaczej spojrzysz na sprawy. Życzę sił

84 Ostatnio edytowany przez strzała (2013-06-13 17:33:30)

Odp: Ofiara losu

Wielokropek,ja nawet nie zasługuje na to, żebyś Ty ze mną pisała. Mnie się omija szerokim łukiem.
Nie jestem dobrym człowiekiem. Choc chciałam na prawdę zrobic wszystko. Ale ja zawsze coś schrzanię. Dla mnie to już,jak koniec świata. Nie mogę już sobie tego darowac.
Nie wiem, dlaczego i co mi przyszło do głowy. Nigdy coś takiego mi się nie zdarzyło. Ale jedną sprawą można przekreślic wszystko. Tak, jak ja teraz. Jak już coś się dzieje to z ogromnym hukiem. Spadłam całkowicie i już nie mam siły wstac. Już tracę kontrolę, siedzę jak zwłoki.To niewybaczalne, nie dla mnie.

Anhedonia, są upadki na własne życzenie, bo przez własną głupotę. I wtedy traci się wszystko. Najtrudniej wybaczyc jest sobie.

85

Odp: Ofiara losu

O, żesz... Teraz to mnie wkurzyłaś! Wkurzyłaś mnie tym, że decydujesz za mnie z kim będę, a z kim nie będę kontaktowała się i pisała. Piszę, bo chcę. Piszę, bo Cię lubię. Piszę, bo Cię podziwiam. Piszę, bo szanuję. I nie ma to nic wspólnego z tym, czy coś schrzaniłaś, czy nie schrzaniłaś. Nie wiem, co zrobiłaś, ale też wiem, że z różnych sytuacji można znaleźć wyjście, nawet z takich, z których początkowo wyjścia żadnego nie widać. Anhedonia dobrze poradziła. Ochłoń.

86

Odp: Ofiara losu

To już bzdury . Jakie szanowanie, jaki podziw?????? Za co ? Teraz jestem NIKIM. Teraz wszyscy będą mnie traktowali, jak śmiecia.Zresztą taka jestem!!!!!!!
Kurde, jaki podziw ? Tak, tak godne podziwu. Nie daruję sobie tego.
Ja się napiłam w pracy i zdemolowałam dwa samochody firmowe, powybijałam szyby!!!!! Kim ja jestem? Bandytą? To by było za miłe określenie. Jestem dnem, syfem i tak zgnije !

87

Odp: Ofiara losu

Nie jestem tak srogą osobą.
Nie pochwalam tego, co zrobiłaś, nie zachwycam się tym, ale też takie zachowanie nie skreśla Ciebie w moich oczach. Wiem, co człowiek może zrobić pod wpływem alkoholu. Nie jesteś dnem. Jesteś człowiekiem, który nie może tknąć alkoholu. Tyle.

Edit:
Co z pracą? Dyscyplinarka? Co z naprawą szkód?

88

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

...
Ja się napiłam w pracy i zdemolowałam dwa samochody firmowe, powybijałam szyby!!!!! Kim ja jestem? Bandytą? To by było za miłe określenie. Jestem dnem, syfem i tak zgnije !

Trudno. Za głupotę się płaci - poniesiesz przykre konsekwencje.
Nie skreśla Cię to jednak jako człowieka. Będzie trudno sad tym bardziej SIŁ...

89

Odp: Ofiara losu

Brak mi już słów, na to co nawyprawiałam. Do mnie to nie dociera i zwaliło mnie to z nóg. Bo przecież tyle sił włożyłam w to wszystko, aby moje życie poukładac.
Tyle miałam planów, takich normalnych, dobrych. BYŁAM z siebie dumna, myślałam, że teraz potrafię już wszystko. Nie wiem co pisac, bo na to nie ma teraz wytłumaczenia.


To było na nocce z pon na wtorek. Jest mi wstyd, nie wiem, gdzie mam wsadzic oczy, nie potrafię czuc się z tym normalnie.
Brygadzistka dostała za mnie po premii, bo nie zgłosiła tego do szefostwa. Moja zmiana mimo wszystko stanęła za mną.
Szef mnie cenił jako pracownika. Nie zwolnili mnie wcale, choc groziła mi dyscyplinarka. Dzisiaj znowu mam nockę, ale ja nawet nie umiem spojrzec sobie w twarz.
Szkody pokryję, jeszcze nie wiem ile, ale ok 2 tyś.  Najgorsze jest to, że jako człowiek teraz jestem spalona. Uchodzi ze mnie życie. Jestem wściekła na siebie, najchętniej sama siebie bym zlinczowała.

Brakuje mi teraz mądrych słów, już lepiej by mi było, jak ktoś by teraz na mnie naskoczył i zmieszał z błotem......,

90

Odp: Ofiara losu

Pomóżcie mi, bo odchodze od zmysłów!!!!!!!!

91

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

Ja się napiłam w pracy i zdemolowałam dwa samochody firmowe, powybijałam szyby!!!!!

a dlaczego to zrobiłaś?
wszystko da się odkręcić, tak jak wcześniej radziły Anhedonia i Wielokropek -  ochłoń.

92

Odp: Ofiara losu

Postąpiłaś żle, ale to nie koniec świata.
Przeproś, napraw szkody i nie sięgaj po alkohol.
W każdym razie, nie w pracy.

Najważniejsze, że nie straciłaś posady.
Powodzenia.

93

Odp: Ofiara losu

Nie mam nic na swoje wytłumaczenie, nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Ja pamiętam tylko migawki i moją postawę, że wszystko potrafię i nikt mnie nie powstrzyma. Po 21 musze już wyjeżdżac, a ja ledwo rękami i nogami ruszam .

94

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

Najgorsze jest to, że jako człowiek teraz jestem spalona. Uchodzi ze mnie życie. Jestem wściekła na siebie, najchętniej sama siebie bym zlinczowała.

Brakuje mi teraz mądrych słów, już lepiej by mi było, jak ktoś by teraz na mnie naskoczył i zmieszał z błotem......,

Wybacz - ja Cię z błotem nie zmieszam smile
Nie jesteś spalona jako człowiek. Naprawdę rzadko kto zasługuje na takie określenie. Ty na pewno nie.
Zrobiłaś głupotę - nikt nie zaprzeczy.
W Twoim odbudowywaniu wiary w siebie zrobiłaś krok wstecz. Trudno. Stało się.
Jesteś wściekła na siebie - dobre na początek, ale teraz musisz znów zacząć myśleć pozytywnie.
Spójrz ile osób stanęło za Tobą - brygadzistka, cała zmiana, szef też skoro Cię nie zwolnił.
Musisz coś w sobie mieć. Za byle kim by nie stanęli.

95 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-06-13 21:14:16)

Odp: Ofiara losu

Usłyszałam Twoje wołanie o pomoc.

strzała napisał/a:

Nie mam nic na swoje wytłumaczenie, nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Ja pamiętam tylko migawki i moją postawę, że wszystko potrafię i nikt mnie nie powstrzyma. Po 21 musze już wyjeżdżac, a ja ledwo rękami i nogami ruszam .

Opowiedz, co to była za impreza w pracy...czy pamiętasz, ile mogłaś wypić?
Miałaś już kiedyś taką reakcję po alkoholu?
Czy bierzesz leki antydepresyjne?
A może ktoś ci 'coś' wsypał do trunku...

Spokojnie, masz za sobą pracowników, którzy z pewnością byli uczestnikami tej imprezy - chyba czują się współwinni.
Szkoda, że musisz jechać do pracy, bo po przespanej nocy siły się regenerują, a burza w mózgu przechodzi w łagodniejszą fazę.

Pisz...tu na forum nie jesteś sama, jesteśmy przy Tobie również w takich chwilach...w chwilach potknięcia.

Przytulam Cię.

96

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

Brak mi już słów, na to co nawyprawiałam. Do mnie to nie dociera i zwaliło mnie to z nóg. Bo przecież tyle sił włożyłam w to wszystko, aby moje życie poukładac.
Tyle miałam planów, takich normalnych, dobrych. BYŁAM z siebie dumna, myślałam, że teraz potrafię już wszystko. Nie wiem co pisac, bo na to nie ma teraz wytłumaczenia.

A czy widzisz różnicę, kiedy porównujesz teraz a 5, 10 lat temu? Widzisz poprawę? Czasem zdarzaja się ''cofki'', może one maja coś pokazac.

Powiem szczerze, myślałam, że zrobiłaś coś znacznie gorszego. Może dokuczały ci jakieś emocje, poczucie winy, złość, które tłumiłaś, a które wtedy wybuchły. Wybacz sobie, że nie wiesz wszystkiego.

97

Odp: Ofiara losu

strzało, nie straciłaś pracy. To bardzo dobra wiadomość. smile

Że gryzą Cię wyrzuty sumienia - rozumiem.
Że wstydzisz się - rozumiem.
Że przyzwyczajona jesteś do tego, by konsekwencją Twych przewinień było wysłuchiwanie złorzeczeń - rozumiem.
Że jesteś wściekła - rozumiem.
Że twierdzisz, że jako człowiek jesteś spalona - nie rozumiem.

Miałaś plany, możesz je nadal mieć.
Trzymam kciuki.

98

Odp: Ofiara losu

Bardzo Wam dziękuję, za to, że piszecie. Dałam radę, byłam w pracy.
Czuję się nienormalnie, bo nie wiem dlaczego nawet mnie nie potępiacie. A przecież normalnie takich rzeczy nikt nie robi. Dodatkowo jeszcze bardziej nienormalnie czułam się w pracy, gdy inni pomagali mi przy pracy. Aż im powiedziałam, żeby przestali mi pomagac, ja sama wszystko będę robic, bo powinni mnie skreślic. Jeszcze te telefony od koleżanek i kolegów z pracy, na które odpowiadałam, że nie powinni wcale do mnie dzwonic i użalac się nade mną, tylko lepiej żeby mnie olali.

Mimo wszystko jest mi już lepiej. Aż się sobie dziwię, bo myślałam, że popadnę znowu w ciężki dół.

Wiem, że nie należy w pracy w ogóle pic, ale czasem zdarzało nam się po jakimś piwku wypic zwłaszcza na nocnej zmianie.Wtedy nie ma szefostwa, tylko brygadzistka z nami. Tak było i tej nocy. To miało byc tylko jedno piwo. Było nas sześcioro, a piliśmy we troje. Wyszło w końcu na początku po dwa piwa. Jak dla mnie już za dużo, bo mam słabą głowę. Potem już było coraz więcej piw. Mogłam wypic na oko góra 5, 6. Jak dla mnie to już olbrzymia dawka.
Ale nigdy nie robiłam aż takich rzeczy . Zdarzały się jakieś cyrki, ale bardziej żartobliwe niż takie wandalskie wybryki.
Koleżanki też zastanawiały się, czy nikt mi nic nie dosypał. Chodzi o jedną dziewczynę, która dołączyła do nas, podczas tej nocy.
Ale to niczego nie zmienia. To ja narozrabiałam, a nie nikt inny.

Nie jestem na żadnych lekach.

Dla mnie ta wpadka jest ogromna. To nie jest zachowanie normalnie. To nigdy nie powinno się wydarzyc, zwłaszcza dla kogoś kto próbuje w życiu do czegoś dojśc i byc kimś.

Zmiany mojej osoby z 5, czy 10 lat są ogromne. To jest inna osoba. To tak jakbym obudziła się,otworzyła oczy i zaczęła inaczej patrzec.
Ja kiedyś nie wiedziałam tylu rzeczy, tylu spraw, które wiem teraz.
Z osoby całkowicie zamkniętej w sobie, odizolowanej niemalże od innych ja wyszłam w końcu ze swojej własnej klatki. Z osoby zagubionej, nieśmiałej, stałam się nawet duszą towarzystwa. Pewna siebie, z poczuciem własnej wartości.
Choc jeszcze nie do końca do wszystkiego doszłam, ale szłam do przodu.

A teraz klapa i tego nie można wytłumaczyc. Takich błędów po prostu się nie popełnia.
Nie wiem, jak ja mogłam !

99

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

Takich błędów po prostu się nie popełnia.

Popełnia się różne błędy. KAŻDY popełnia jakieś błędy.
Ważnie jest by umieć z nich wyciągnąć wnioski na przyszłość. 
Nie pochwalam tego co zrobiłaś, ale - jak już wcześniej pisałam - stało się.
Teraz pora na wyciągnięcie wniosków. I do przodu. Bez piwa smile
Nie odpychaj od siebie życzliwych Ci ludzi.
Po przeczytaniu Twojego wątku, wiem, że dasz radę bo jesteś silna.

100

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

Bardzo Wam dziękuję, za to, że piszecie. Dałam radę, byłam w pracy.
Czuję się nienormalnie, bo nie wiem dlaczego nawet mnie nie potępiacie.

NAJBARDZIEJ potępiłaś siebie sama.
I niech TAK zostanie - ABYŚ więcej tego NIE POWTÓRZYŁA przypadkiem... Bo już tak ulgowo może nie przejść sad

strzała napisał/a:

Jeszcze te telefony od koleżanek i kolegów z pracy, na które odpowiadałam, że nie powinni wcale do mnie dzwonic i użalac się nade mną, tylko lepiej żeby mnie olali.

Czują się współwinni, to i się interesują - nic dziwnego, do lustra wszak nie piłaś... Jak TY byś poleciała, to i reszta za "tankowanie" w pracy by mogła polecieć - trzeba być solidarnym wink

strzała napisał/a:

Ale nigdy nie robiłam aż takich rzeczy . Zdarzały się jakieś cyrki, ale bardziej żartobliwe niż takie wandalskie wybryki.
Koleżanki też zastanawiały się, czy nikt mi nic nie dosypał. Chodzi o jedną dziewczynę, która dołączyła do nas, podczas tej nocy.

Lepiej nie szukać głupich tłumaczeń.
Niewygodny FAKT miał miejsce i nie da się tego wymazać gumką-myszką.

strzała napisał/a:

Ale to niczego nie zmienia. To ja narozrabiałam, a nie nikt inny.(...)
Z osoby zagubionej, nieśmiałej, stałam się nawet duszą towarzystwa. Pewna siebie, z poczuciem własnej wartości.
Choc jeszcze nie do końca do wszystkiego doszłam, ale szłam do przodu.

A teraz klapa i tego nie można wytłumaczyc. Takich błędów po prostu się nie popełnia.
Nie wiem, jak ja mogłam !

Owszem błędy SIĘ POPEŁNIA wink TYLE, że można się na owych błędach czegoś NAUCZYĆ.
Jesteś pewnie jedną z osób, które PIĆ alkoholu nie mogą, bo tracą kontrolę. Nie Ty pierwsza, nie jedyna.
Teraz kluczowe jest - JAKĄ NAUKĘ masz zamiar wyciągnąć z powyższego doświadczenia  - ZAMIAST dramatyzować nad rozlanym mlekiem. Następnej szansy może nie być. Równia pochyła natomiast, zawsze czyha gdzieś w pobliżu.
Więc czas na kolejny krok - jakieś refleksje?

101

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

(...)nie wiem dlaczego nawet mnie nie potępiacie.(...)

Tak. Znany, nie tylko Tobie, schemat, czyli: nabroiłam, nakrzyczeli na mnie, lżej mi trochę na duszy.
A tak, nowa sytuacja i trochę nie wiadomo, jak się zachować. hmm

strzała napisał/a:

(...)A przecież normalnie takich rzeczy nikt nie robi.(...)

Normalnie, nie. W pijanym widzie, dość często.

strzała napisał/a:

(...)Wiem, że nie należy w pracy w ogóle pic, ale czasem zdarzało nam się po jakimś piwku wypic zwłaszcza na nocnej zmianie.Wtedy nie ma szefostwa, tylko brygadzistka z nami.(...)

Bez komentarza.

strzała napisał/a:

(...)tego nie można wytłumaczyc. Takich błędów po prostu się nie popełnia.
Nie wiem, jak ja mogłam !

Proste. Wypiłaś za dużo.

102

Odp: Ofiara losu

To co mi od razu przychodzi teraz namyśl to to, że najchętniej to bym jeszcze i Was wszystkich przeprosiła za moją głupotę, abyście nie byli na mnie zli i mnie lubili.

Alkoholu na co dzień w domu nie piję już jakiś czas w ogóle. Na jakichś spotkaniach rodzinnych symbolicznie lub wcale.
Towarzystwa jakiegokolwiek unikam, bo nie mam na to i czasu i nawet chęci.
Mam dużo na głowie, bo tak mi jest lepiej. Wolę zajmowac się swoją rodziną i swoimi sprawami.
Jednym miejscem, fakt najgorszym z możliwych do tego była praca. Wiem, że to żadne wytłumaczenie, ale czasem próbowałam w ten sposób ochłonąc i na moment nawet przy jednym piwie naładowac "akumulatory" i chwilowo nie myślec o niczym.

Teraz cały czas rozmyślam co z tym zrobic. Nawet mam w głowie, żeby iśc i podpisac na jakiś czas. To dałoby mi 100 % gwarancję, że nie narobiłabym w tym czasie już więcej żadnych głupot...:(

103

Odp: Ofiara losu

strzało,przeczytaj uważnie pierwsze zdanie postu powyżej. "Przeproszę, by nie byli na mnie źli." To postawa małego dziecka. Dorosły, przeprasza i naprawia szkody.

Mnie nie przepraszaj. Nic złego mi nie zrobiłaś. Gdy byłam zła (parę postów wyżej), od razu o tym napisałam i minęło. smile

Co chcesz podpisywać na jakiś czas? Co jest tą Twoją gwarancją?

104

Odp: Ofiara losu

Czuję się rozbita.

Ale ja chcę naprawic szkody, ja za to zapłacę, poniosę konsekwencję swojego zachowania.

Myślę o tym, żeby podpisac u księdza, że nie będę piła w ogóle alkoholu. Właśnie to by było dla mnie już pewną gwarancją, że nie narobię  żadnych głupot, których potem będę żałowała. Choc z drugiej strony nie jestem żadną alkoholiczką. A może wystarczy, że powiem sobie, że jedno piwo to dla mnie limit, twarda zasada, której przekroczenie może byc dla mnie bardzo niebezpieczne. Tym bardziej w pracy zero.

105

Odp: Ofiara losu

Będąc na Twoim miejscu też nie czułabym się najlepiej.

Jestem też przekonana, że naprawisz szkody.
Jeśli zaś podpisanie oświadczenia ma służyć Tobie, podpisuj. A czym podpisanie go różni się od deklaracji złożonej sobie? Sobie dane słowo mniej warte?

106

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

Wiem, że nie należy w pracy w ogóle pic, ale czasem zdarzało nam się po jakimś piwku wypic zwłaszcza na nocnej zmianie.Wtedy nie ma szefostwa, tylko brygadzistka z nami. Tak było i tej nocy. To miało byc tylko jedno piwo. Było nas sześcioro, a piliśmy we troje. Wyszło w końcu na początku po dwa piwa. Jak dla mnie już za dużo, bo mam słabą głowę. Potem już było coraz więcej piw. Mogłam wypic na oko góra 5, 6. Jak dla mnie to już olbrzymia dawka.
Ale nigdy nie robiłam aż takich rzeczy . Zdarzały się jakieś cyrki, ale bardziej żartobliwe niż takie wandalskie wybryki.

Zatem, nie wszyscy pracownicy pili.
Od TERAZ stań po ich stronie.

Strzałko, no to mnie dobiłaś...ja nigdy nie wlałabym w siebie takiej ilości piwa!!! yikes
Ależ Ty masz możliwości.
A gdyby, to pewnie bym w klopie siedziała i co wypiła to wysikała - tak moczopędnie na mnie działa piwko. big_smile

strzała napisał/a:

(...)Koleżanki też zastanawiały się, czy nikt mi nic nie dosypał. Chodzi o jedną dziewczynę, która dołączyła do nas, podczas tej nocy.
Ale to niczego nie zmienia. To ja narozrabiałam, a nie nikt inny.(...)
(...)Nie wiem, jak ja mogłam !

Jeżeli tempo picia nie było szybkie, a rozłożone w czasie, to niekoniecznie musiało wyzwolić w Tobie taką agresję...'ktoś' mógł Ci dopomóc.
Zdajesz sobie sprawę, jaki jest teraz rynek pracy...dlatego od dziś szlaban na popijawki!
Bo na Twoje miejsce, pewnie stoi kolejka.

Wiesz, kiedyś zdarzyło mi się, że będąc na pogaduchach u sąsiadki, jej mąż zrobił nam drinki. Gdy je robił, to był odwrócony do nas tyłem - stał przy barku. Wypiłyśmy po dwa, zrobił trzeci, a mnie zachciało się siusiu...chcę wstać, a nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Sąsiadka dosłownie ciągnęła mnie przez korytarz do mojego mieszkania.
Jej NIC, a ja padłam jak śnita na kanapę i cały pokój mi w oczach wirował, jakbym była na karuzeli.

Musiał mi coś dosypać!

No nic, myślę, że już się trochę uspokoiłaś, a z każdym następnym dniem będzie lepiej. smile

107 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-06-15 09:15:37)

Odp: Ofiara losu
żyworódka napisał/a:
strzała napisał/a:

...Wyszło w końcu na początku po dwa piwa. Jak dla mnie już za dużo, bo mam słabą głowę. Potem już było coraz więcej piw. Mogłam wypic na oko góra 5, 6. Jak dla mnie to już olbrzymia dawka.
Ale nigdy nie robiłam aż takich rzeczy . Zdarzały się jakieś cyrki, ale bardziej żartobliwe niż takie wandalskie wybryki.

Zatem, nie wszyscy pracownicy pili.
Od TERAZ stań po ich stronie.

Pytam za Żyworódką - jeśli INNI mogą nie pić W PRACY - czemu TY musisz?
I zadaj sobie pytanie - jak byś TY określiła dziewczynę, która wypiła jakieś 5-6 piw po czym zdemolowała 2 samochody służbowe... NIE mydlisz SAMA SOBIE oczu?

strzała napisał/a:

...
Myślę o tym, żeby podpisac u księdza, że nie będę piła w ogóle alkoholu. Właśnie to by było dla mnie już pewną gwarancją, że nie narobię  żadnych głupot, których potem będę żałowała. Choc z drugiej strony nie jestem żadną alkoholiczką. A może wystarczy, że powiem sobie, że jedno piwo to dla mnie limit, twarda zasada, której przekroczenie może byc dla mnie bardzo niebezpieczne. Tym bardziej w pracy zero.

SAMA wiesz najlepiej NA CO Cię stać...? - do tej pory WIEDZIAŁAŚ, że nie demolujesz... a okazało się, że PO alkoholu masz drugą twarz, której NIE znasz?
TERAZ było: "zaczęło się od 2 a skończyło..." jak skończyło. NIE ODMÓWIŁAŚ. Jesteś PEWNA, że będziesz w stanie odmówić w przyszłości? Po co Ci TA furtka?
W PRACY NIE piję (nawet 1 piwa) NIGDY ... i załatwione smile
TYM BARDZIEJ nikt niczego ci nie dosypie - nie będzie miał do czego wink

108

Odp: Ofiara losu
Anhedonia napisał/a:

W PRACY NIE piję (nawet 1 piwa) NIGDY ... i załatwione smile
TYM BARDZIEJ nikt niczego ci nie dosypie - nie będzie miał do czego wink

Amen!

109

Odp: Ofiara losu

Żałuje, czuje się okropnie i nie wiem, co mam ze sobą zrobic.

Po alkoholu czuję przypływ agresji i stawiam na swoim cokolwiek przyjdzie mi wtedy do głowy. Nie jestem sobą i nikt nie jest w stanie mnie od niczego powstrzymac.
Jeśli są żarty to wszystko uchodzi, jeśli nie to mam ogromny przypływ złości. Pamiętam nieraz czułam, że jeszcze chwila, a przewrócę cały świat do góry nogami.

Za dużo mam w sobie siły i fizycznej i może psychicznej. Czasem czuje, że coś mnie rozsadza i muszę się zmęczyc . Muszę zrobic jakąś ciężką pracę,żeby poczuc się lepiej.
Potem padam, ale zaraz znowu mam za dużo siły i znowu muszę coś z tym zrobic.

Jak mogę określic siebie za to? Najgorsze możliwe określenia.

Budowac coś przez lata, a potem jedną chwilą wszystko zniszczyc.

To kim ja jestem? Teraz już nie wierzę w siebie, teraz nie mam siły.
Do końca życia tego pożałuje.

Widzicie, a pisaliście mi kiedyś, że jestem kimś. Teraz widzicie kim jestem i na co mnie stac!

110

Odp: Ofiara losu

Strzała zaczynasz się nad sobą użalać. Nie rób tego.
To do niczego nie prowadzi.
Wiesz jak się zachowujesz po alkoholu, zatem jest tylko jedno wyjście - nie pij.

111

Odp: Ofiara losu

Skoro alkohol wyzwala Twoją agresję, to... może przestań ją ukrywać będąc trzeźwą. I rozładowuj swą złość, zniecierpliwienie, irytację, na bieżąco, przestań być ciągle ta rozumiejącą, wspaniałomyślną, dobroduszną.
I przestań pompować ten balon z piciem w pracy i rozbiciem aut.

Bardzo chcesz sprowokować nas tutaj na forum do sprawienia Ci łomotu. Ze mną Ci się nie uda. tongue
Pocieszać Cię też nie zamierzam.

112 Ostatnio edytowany przez strzała (2013-06-15 17:05:17)

Odp: Ofiara losu

Wszystko mnie tak skręca, że wychodzę z siebie.
Najchętniej wsiadłabym teraz w samochód i przejechała się na złamanie karku, bo nie wiem co ze sobą zrobic!

Ani łomotu, ani pocieszenia ??? To co w takim razie?

Zostawiacie mnie samą. Racja należy mi się, jeszcze mnie tylko skopcie na dowidzenia!

113

Odp: Ofiara losu

Zostawiamy Cię samą?
Naprawdę?
Moim zdaniem pożyczamy zdrowy rozsądek. tongue


Edit:
Teraz na parę godzin znikam z forum. Ale nie z Twego powodu. smile

114

Odp: Ofiara losu

Przecież ja Cię lubię Wielokropek i nie chcę byc tą złą.

115

Odp: Ofiara losu

Przecież wiem. I się droczę. smile I też Cię lubię. Mimo.
A teraz naprawdę zmykam.

116

Odp: Ofiara losu
Wielokropek napisał/a:

Przecież wiem. I się droczę. smile I też Cię lubię. Mimo.
A teraz naprawdę zmykam.

Po takich słowach wstaje słońce i życie zaczyna się od nowa smile

117

Odp: Ofiara losu

Strzałko, skoro tak się domagasz łomotu, to nastawiaj pupę, a ja Ci wymierzę wirtualnie baty. big_smile
Sama się tego domagasz i o to prosisz.  smile

Może nie na miejscu te moje żarty, ale to tak dla rozładowania emocji.

Mówi się trudno...i żyje się dalej z poprawką na to co się stało, aby już NIGDY nie było powtórki!

118

Odp: Ofiara losu

To dziwne, bo jednak mnie nie skreślacie, nie zostawiacie i nawet jesteście miłe smile

Musze jeszcze ochłonąc , sto razy przemyślec i coś postanowic.

I Ciebie Żyworódko też lubię smile
Mam nadzieję, że pamiętasz.

119

Odp: Ofiara losu
strzała napisał/a:

To dziwne, bo jednak mnie nie skreślacie, nie zostawiacie i nawet jesteście miłe smile

Musze jeszcze ochłonąc , sto razy przemyślec i coś postanowic.

I Ciebie Żyworódko też lubię smile
Mam nadzieję, że pamiętasz.

Zawsze biorę pod uwagę całokształt zachowań danego człowieka, dlatego jestem tu z Tobą. smile
TAK - ochłoń, przemyśl i postanów.

Wiem, że mnie lubisz i Ty też wiesz, że z wzajemnością smile

120

Odp: Ofiara losu

Chciałabym zapytac Was, co tak naprawdę o mnie myślicie? Tylko  nie chcę, żeby to było na zasadzie litości.
Możecie pisac co chcecie, oby prawdę nawet najgorszą.
Czy ja mam szansę, tak na bank, poukładac wszystko, czy jednak moja przeszłośc będzie już zawsze ciągnąc się za mną i utrudniac mi życie?
Kogo ja sobą reprezentuję? Bo obecnie to mam wrażenie, że wszystko już jest pomieszane.

Często próbowałam wiele zmienic, a nieraz przez własną głupotę zawalałam jakieś sprawy.
Ja włożyłam już bardzo dużo wysiłku, aby wyjśc na prostą. Ale okazuje się, że nie wzięłam pod uwagę wszystkich aspektów.
Bardzo chciałam wiele osiągnąc, jednak to jest trudne, lecz nie niemożliwe.

Życie nie jest łatwe, ale jednocześnie jest piękne. Mimo.

Gubię się, dosłownie, bo sama nie wiem, co myślec o tym wszystkim i w którą stronę teraz pójśc...

121

Odp: Ofiara losu

strzalo, każda/każdy z nas ma swoją przeszłość i przeszłość każdego z nas odcisnęła wpływ na życie każdego z nas. Bez niej bylibyśmy zupełnie innymi ludźmi. Moim zdaniem, ważnym jest, by przeszłość nie była usprawiedliwieniem dla naszego (i Twojego, i mojego, i innych osób) obecnego zachowania.
Wielokrotnie i w tym wątku, i w mail'ach, napisałam o tym, co myślę o Tobie. Moje myślenie na Twój temat nie zmieniło się, o tym kilka postów wyżej też napisałam. Dodam tylko kilka zdań. smile Jesteś osobą ambitną, niecierpliwą, szybką, emocjonalną, zależną od opinii innych, niespokojną, niedoceniającą siebie i nieufającą sobie, mądrą. Pamiętaj jednak, że znam Cię jedynie wirtualnie.

Czy masz szansę wszystko poukładać? Nie. Zostaw trochę spraw dla innych. tongue
Czy Twoja przeszłość będzie się ciągnąć za Tobą? To zależy od Ciebie, czy będziesz ją ciągnęła za sobą, czy też pozwolisz jej zostać przeszłością. smile
Kogo reprezentujesz? Siebie. smile
Co masz myśleć o tym wszystkim? Co chcesz. smile
W którą stronę pójść? A dlaczego masz zmienić kierunek?

122

Odp: Ofiara losu

Wielokropku, nie wiem dlaczego za każdym razem, gdy w życiu doznaję jakiegoś większego wstrząsu, czy porażki to od razu, jak na dloni widzę siebie, tą z całym bagażem nieszczęśc, które mnie spotkały. To powoduje, że spada na mnie po stokroc mocniejsze poczucie bezsilności,ciężaru.

Masz rację, przeszłośc nie może usprawiedliwiac żadnego mojego złego zachowania, to tylko szukanie alibi dla własnej korzyści. Choc z drugiej strony to może miec dwa odbicia. Wychowanie w głębokiej patologii, czy doznane krzywdy już na zawsze są mocno wryte w człowieka i nikt mi nie powie, że ktoś kto miał wspaniałe dzieciństwo będzie miał tak samo zrytą psychikę, czy momentami będzie czuł się jak emocjonalny wrak. Należałoby się od nowa urodzic i doświadczyc czegoś innego.


A z trzeciej strony to można jednak czuc się szczęśliwym, w miarę normalnie życ, zapominac o wszystkim co było. Tylko wtedy trzeba mocno pędzic przez życie, nie stac w miejscu i nie zawracac.

123

Odp: Ofiara losu

Ależ nie napisałam ani słowa o tym, że każdy ma "zrytą" psychikę, tylko o tym, że każdy ma swoją przeszłość, która ma wpływ na niego. Jednakże "zrytą" psychikę można mieć będąc wychowywanym w tzw. porządnym domu, przez tzw. porządnych rodziców. Emocjonalnym wrakiem można zaś być niezależnie od przeżyć z dzieciństwa. Niepokojącym jest jednak Twoje stałe, niekorzystne dla Ciebie, porównywanie się do innych.


Edit:
Może dość już roli ofiary losu?
Może najwyższy czas na to, byś zauważyła, że jesteś osobą odpowiedzialną i decyzyjną?

124

Odp: Ofiara losu

Właśnie, ja ciągle czuje w sobie w środku mimo wszystko, rolę ofiary. Wciąż dzwigam w sobie brzemię poczucia krzywdy i żalu za niesprawiedliwy los.
Jak coś nie wychodzi to zamykam się  i zaczynam od nowa użalanie się, co zatrzymuje mnie w miejscu. Myślę sobie, że za dużo mnie dosięgnęło i z każdą potyczką jest tego co raz więcej. Czasem się zastanawiam, ile jeszcze zła dosięgnie mnie na tym świecie i wtedy czuję, że nikogo tak życie nie pokarało, jak mnie.

"Może najwyższy czas na to, byś zauważyła, że jesteś osobą odpowiedzialną i decyzyjną?"

Nie do końca to rozumiem. Choc czuję odpowiedzialnośc za wszystko i za wszystkich.
Decyzje?......

125

Odp: Ofiara losu

Ofiara? No właśnie.
Jedziesz na tym wózku od lat, jedziesz na nim mimo terapii. Jedziesz, bo (wbrew pozorom) rola ta przynosi też spore profity. Stąd usprawiedliwianie swego postępowania trudnym dzieciństwem, stąd nieprzyjmowanie odpowiedzialności za swoje zachowanie, stąd użalanie się nad sobą, stąd oczekiwanie/zmuszanie innych do krzyczenia na Ciebie, oskarżania i złość/zdziwienie, gdy tego nie robią. To wszystko jest gwarancją stania w miejscu. Bycie odpowiedzialną za wszystkich i wszystko wpisuje się w schemat. A wystarczy, byś była odpowiedzialną za siebie i za swoje zachowanie. I nie przerzucała tej odpowiedzialności na trudy dzieciństwa.

Można ciągle żyć przeszłością. Można jednak podjąć inną decyzję.

126 Ostatnio edytowany przez strzała (2013-06-20 00:52:41)

Odp: Ofiara losu

Jeśli chodzi o rolę ofiary to czuję się w niej jak profesjonalna aktorka. Rolę mam wyuczoną, grałam tyle razy, nie ma mowy o pomyłce, idzie mi świetnie. Czuję się jakbym została do niej stworzona. Nie muszę się męczyc, aby ją odtworzyc, przychodzi bez wysiłkum, automatycznie.

Nowa rola zmusiłaby mnie do wysiłku. Trzeba by było uczyc się od nowa, cwiczyc setki razy, zmieniac gesty, ruchy, wcielic się w inną postac.
Mimo wszystko to przecież nie jest góra lodowa, wystarczy chciec.

Chyba coś mi zaczyna świtac.   Ale...

Wracając do ostatniego wydarzenia z autami i tym co czuję dzień po.
1 Nie mogę uwierzyc w to co się stało.
2 Jestem wściekła na siebie i najchętniej dałabym sobie taką karę, aby bolała mnie tak, bym popamiętała do końca życia.
3 Najlepiej poczułabym się gdyby ktoś wygłosił mi krzykliwe kazanie włącznie z wywiskami i obelgami.
4 Powoli wpadam w dołek, bo nie mogę sobie wybaczyc czegoś takiego.
5 Czuję, że to już koniec świata, bo nie jestem w stanie odwrócic sytuacji, cofnąc czasu.
6 Wpadam w jeszcze większy dołek, analizując swoją ciężką przeszłośc.
7 Słucham piosenek, które bolą, z którymi mogę się utożsamiac.
8 Użalam się nad sobą, ile się da. Poczułabym się lepiej, gdyby ktoś o mnie powiedział, jak bardzo jestem nieszczęśliwa, biedna, skrzywdzona- to doprowadza mnie wręcz do
pozornego szczęścia.
9 Szukam gwarancji, która by przypieczętowała moje słowa.
10 Przepraszam i oddaje pieniądze za zniszczenia, nie tłumacze się , bo wiem, że zrobiłam zle.
11 Wbijam sobie głęboko do głowy, że nigdy już nie zrobię czegoś takiego.
12 Eliminuję zródło złego zachowania.
13 Wracam do normalności, nie zapominając o tym wydarzeniu ku przestrodze.

Punkty do wyeliminowania
3,4,5,6,7,8,9

Najtrudniejsze do pozbycia się dla mnie
3,4,5,6,8

I stoję w miejscu, choc teraz rozmyślam non stop, czym zamienic te punkty.

127

Odp: Ofiara losu

A gdybyś tak...
A gdybyś tak podjęła decyzję o tym, że już nie jesteś ofiarą, to punkty: 3,4,5,6,7,8,9 straciłyby rację bytu. smile
I Twoje rozmyślania nad nimi nie byłyby potrzebne. smile

128

Odp: Ofiara losu

To wszystko jest trudne, bo trzeba byc bardzo twardym, aby pozbyc się czegoś, co przychodzi automatycznie.

Nie zmienia to faktu, że ofiarą BYŁAM.
Ale przecież TERAZ już nie jestem.
Tylko hm...jak to poprzestawiac we własnej głowie.

Nie chcę życ przeszłością, bo to też jest bardzo męczące. Któregoś dnia mogę sama siebie "zjeśc"
To po co się męczyc czymś, co łatwo przychodzi, ale powala mnie z nóg.

Mam myślec pozytywnie, zmienic jeszcze raz spojrzenie na świat? Nie, spojrzenie na siebie, bo teraz sama dla siebie stałam się ofiarą.
Niemożliwe. To jest nas dwie w jednej, ja i ofiara.
Jedna do wyeliminowania. Najważniejsza jestem JA.

Pozdrawiam smile

129

Odp: Ofiara losu

Skoro nie jesteś ofiarą, to tak siebie nie traktuj. Nie uciekaj do starych schematów postępowania.

Masz wpływ i na swoje zachowanie, i na swoje myślenie, i na swoje decyzje. 

Nie chcesz żyć przeszłością, to nią nie żyj. tongue



Dobrej nocki. smile

130 Ostatnio edytowany przez strzała (2013-06-21 00:11:39)

Odp: Ofiara losu

Wielokropek, Ty myślisz od razu i jest to tak proste i oczywiste .
A ja się zastanawiam, dlaczego ja przewertuje setki szarych komórek w mojej głowie, żeby dojśc do tego samego i przyznac Ci rację.

Trudniej to wcielic w życie, ale już wiem, na czym stoję smile
Zmienie to , może nie dzisiaj , może nie jutro, ale zmienie.

Dobranoc smile

Posty [ 66 do 130 z 163 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026