Malaona, dzięki za miłe słowa i również pozdrawiam. Zawsze pisanie przynosiło mi ulgę. Kiedyś pisałam pamiętnik ,setki stron.Matka znalazła go,zabrała mi i wszystko spaliła.
Miałam zawsze natłok myśli,musiałam przelac to na papier.Teraz też bardzo dużo dawało mi pisanie tutaj na forum.
O napisaniu książki nie myślałam,czytałam ostatnio takie,w których historie wydawały się byc wyjęte wprost z mojego życia.
Bounty,Twoje słowa zwaliły mnie z nóg,tak szczerze. I wcale nie wymagałam współczucia od Ciebie. Czy to różnica o jeden kop więcej, będzie mi zle ,za kilka dni powiem sobie,że nikt mnie nie złamie,bo na wszystko jestem gotowa.
Moja przeszłośc powoli się zamyka,...tak ....w końcu zamknie się !!!
Słabo doczytałaś się moich postów,nie o wszystkim też pisałam na bieżaco.
Kontakty z moją matką ograniczyliśmy do minimum, wiem,że tego nie zrozumiesz ale dużo mnie to kosztowało.Byłam uzależniona od matki,ale z tym już sobie też poradziłam. Nie jesteś na moim miejscu,nie musisz mnie wcale rozumiec.Uzależnienie jest czymś bardzo silnym,a ja mam to już za sobą,poradziłam sobie z tym.
Tak jak pisałam wcześniej tam mieszka mój brat z żoną i dziecmi i ten jedyny kontakt jaki został, utrzymuje ze względu na nich.Brat nie wie o molestowaniu.
Nie martw się za ten ograniczony kontakt już dostaje po d... od matki,ludzie mi donoszą co o mnie gada,że jestem teraz wredną i chytrą córka,nawet wydzwania do ciotki zakonnicy, aby jakoś na mnie wpłynęła ,żebym znowu przyjeżdżała,bo kto za mnie wszystko jej zrobi,a ona taka biedna i nieporadna.I wiesz co mnie już to nie wzrusza,nigdy już nie będzie tak jak było.Widzę ją 1 lub 2 razy w miesiącu,czasem tylko 10 min.
Moje dzieci widziały moją matkę i ojczyma 20 sierpnia na weselu u mojego brata ciot ,potem 1 listop ,bo byłam na cmentarzu u ojca i w 1 dzień świąt teraz .Do Wielkanocy nie zobaczą się.
Nigdy moje dzieci nie zostały z ojczymem sam na sam,NIGDY i nie pozwalam już siadac jej na jego kolana. Zawsze byłam obok .Na weselu pilnowałam ich krok w krok,albo jedno ,albo drugie miałam cały czas na oku. TEN PEDOFIL NIE DOTYKA MOJEJ CÓRKI,nie pisz tak.
Wszyscy psycholodzy ,czy moja ,czy z RODK są za mną.Wszyscy powiedzieli ,że zrobiłam wszystko żeby uchronic przed tym pedofilem swoje dzieci.Jestem dobrą matką.
Ale ...tak...nabawię się ostrej choroby psychicznej jeśli ten pedofil miałby skrzywdzic moje dziecko i gwarantuję tutaj wszystkim,że będę w stanie teraz już go zabic.
Nigdy nie wybaczyłabym sobie jeśli on miałby to zrobic wobec moich dzieci ,bo po to jestem,aby je chronic.!
Teraz wychodzę,muszę to przetrawic,po grom ja znowu płacze,kurde,sierota jakaś ze mnie,miałam byc twarda .
Będę.....