GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 221 do 240 z 240 ]

221

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Na wstępie chcę się z Wami przywitać serdecznie.

Przeczytałam ten temat (oraz podobne na tym forum) - dość solidnie.

Sama mam podobne doświadczenia życiowe i ogromne problemy.
W moim przypadku sprawcą był kuzyn o 4 lata - starszy.
Widywałam się z nim dość często (każde wakacje, ferie, itd.)

Byłam molestowana przez 6 lat - w wieku od 6 roku życia, do 12-go. Kiedy - to powiedziałam - "nie". I temat na lata - "ucichł".
Obecnie - już nie winię Kuzyna, wiem, że też był dzieckiem. Bardziej odpowiedzialność przenoszę na dorosłych, którzy tego nie dostrzegali.

Dziś mam 41 lat i ogromne problemy natury emocjonalnej i psychicznej oraz zdrowotnej (nerwica żołądka, zjd, refluks, chudnięcie z niewiadomych przyczyn, itd.)

Od 5 lat - nie pracuję (jestem zależna finansowo od rodziców).
Na dodatek jestem introwertyczką i wwo (osobą wysoce wrażliwą).

W życiu - nie doszłam do niczego, nigdy w życiu - nie miałam mężczyzny u boku (wiadomo, po takich przeżyciach  - mam schemat, każdy facet to świnia).

Zamknęłam się w sobie i tak trwam. Od 5-u lat interesuję się psychologią behawioralną, rozwojem osobistym, NLP i różnymi tematami pokrewnymi.

Myślałam, że uda mi się samej poradzić z tą kwestią - niestety jest to większe ode mnie.

Po przeczytaniu mnóstwa książek, badań, opinii, itd. Już nawet diagnozy sobie stawiam, czy mam border line czy chorobę afektywną dwubiegunową. Wiem - to trzeba pozostawić specjaliście.

Szukam pomocy oraz chcę stworzyć grupę wsparcia. Chętnie popiszę z innymi osobami, jak sobie z tym radzą. Od czego zaczęły i jak wygląda terapia.

O tym, co się działo w przeszłości,  nie wie nikt z rodziny i nie mogę tego ujawnić.

Na tę chwilę nie mogę iść na terapię ze względów finansowych, będę się starać odłożyć pieniądze tak, by ją zacząć zimową porą.

Pozdrawiam wszystkich pokrzywdzonych i proszę o pw Osoby, które  walczą o codzienność z podobnym "ciężarem",
pozdrawiam,
J

Zobacz podobne tematy :

222

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Witajcie, znalazłam forum przez wyszukiwarkę i postanowiłam do Was napisać. Właściwie to chyba tylko po to, żeby się wygadać, bo obudziły się moje demony... Byłam wykorzystywana seksualnie jako dziecko przez siostrzeńca mojego taty. Wszystko zaczęło się kiedy miałam 5 lat. Wtedy ów człowiek z nami zamieszkał, więc miał łatwy dostęp. Skończyło się kiedy miałam lat 15 - powiedziałam, że go zabiję jak dotknie mnie jeszcze raz. I się skończyło. Fizycznie się skończyło, bo psychicznie chyba nie skończy się nigdy. Rodzice nic nie zauważyli przez tyle lat. Powiedziałam im, jak miała 18 lat, niestety nikt z tym nic nie zrobił, nie pomógł mi. Rodzice dalej mają świetny kontakt z tym człowiekiem, mama była nawet zdziwiona, że nie chcę zaprosić go na swój ślub... Molestowanie zrobiło straszne spustoszenie w mojej psychice. Mam ciągłe poczucie winy i wstydu za to co się stało. Tak, jakby to była moja wina. Mam tak cholernie niską samoocenę, że niedługo chyba w ogóle przestanę wychodzić z domu, częste napady lęku niewiadomej przyczyny, zaburzenia jedzenia. Ciągle poczucie smutku, nie umiem się cieszyć tym co mam, bo ciągle czekam na jakąś katastrofę, bo przecież kogoś takiego jak ja, nie może spotkać w życiu nic dobrego. Potrafię rozwalić każdą relację, bo mam wrażenie, że ludzie mnie nie lubią i są mili tylko przy mnie i każdy obmyśla jakiś plan, żeby mnie zranić, więc jeśli ja zrobię to pierwsza to będzie mniej bolało. Dotyczy to uczuć, związku, przyjaźni, pracy. Straszne jest to poczucie, nie mam już siły z tym żyć i zmagać się z tym. Potrzebuję pomocy.

223

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Hej mam. 32 lata I koszmary powrocil koszmar ktory myslalam ze sie uporalam z nim. Majac o kolo 10lat bylam. Molestowana przez tate kolezanki dusilam to w sobie az w koncu 2m pozniej powiedzialam mam ie ktora nie uwierzyla mi z tej bezsilnosci I drugie u atakowi jego gdzie nie umialam powiedziec nie bo mnie sparalizowalo targnelam sie na zycie. Leczenie w szpitalu psychiatry czym I w koncu powiedzialam psychologowi cala sprawa nabralam tempa a mama bila sie w piers. W wieku 16 lat mialam to za. Soba mama zmarla przeprowadzamy. Sie do starszej siostry tam poznałam. Meza wyszlam za maz I koszmar wrocil. Ojciec meza molestowal mnie a ja po raz kolejny przeszlam zalamania w sobie uporalam sie z tym z mezem. Rozeszlam. Obecnie mam. 2 meza ktory dzis sie do wiedzialam Co mnie. Spotkalo to wrocilo jak grom z jasneho nieba po wydarzeniach w ktorych znowu w zyviu czula. Sie bez silna ale to nie molestowanie a zastraszanie okropne. Na drugi dzien zdjevia sny z ta tych lat wracal a ja czulam ze umieram dzis mialam pierwsza sesje z psychologiem ale boje sie ze nie dam rady o tym mowic znowu. Boze dlaczego to wraca mam depresja nie chce zyc boje sie osoby ktora mnie zastraszala ale rozmawiac. Z nia ze Strachu I znowu bam on ten ktory mnie zastraszyl dobieral sie do mnie zamarlam. Nie wiem. Co robic boje sie powiedziec mezowi. Boze chce umrzec.

224

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Witam, szukam wsparcia.Bylam molestowana przez ojca w dziecinstwie,powiedzialam mamie o tym, kazala mu przeprosic..nie jestem jednak w stanie powiedzec,czy to sie zakonczylo.nie jestem w stanie ulozyc tego wczasie.w kazdym razie,moja rodzina zyla dalej jak gdyby nigdy nic.dzis jestem po 30 i w koncu napisalam ojcu,ze nie chce go juz nigdy widziec ani miec kontaktu.on mi napisal,ze jest mu wstydi -ze mialo to byc forma zemsty na mamie a wyszlo skurwysynstwo..mysle,ze jest on psychiczny.rozmawialam tez z mama i mialam nadzieje,ze ona tez zeozumiala co robiala, tyle lat z nim zyjac i jeszcze wrecz naciskala na moj kontak z ojcem- a to pogadaj przez telefon a to tata cie odwiezie.ale ona dalej chyba nie rozumi, powiedziala ,ze myslala ze udalo mi sie o tym zapomniec i ze jestesmy szczesliwa rodzina...masakra.a teraz co najgorsze,moi bracia zostali rodzicami i na nieszczescie sa to dziewczynki.nie wiem co robic.powiedziec im? Czy nastraazyc ojca? On sie zapiera ze nigdy ich nie skrzywdzi.ale czy takiej osobie emozna ufac? Rozmawialam  moja duzo mlodsza siostra i ona apowiedziala,ze dla niej byl zawszs w porzadku..ale dla mbie ejest dziwne to,ze ona nie pamieta dziecinstwa i ma nerwice i ogolne problemy..strasznie dlugo wyszlo ale kesli ktos przeczyta i sie epodzieli swoimi myslam bede wdziwczna

225

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Witam,
problem molestowania nie dotyczy mnie tylko mojego partnera. Pisze tu bo moze znajde odpowiedz. Jestesmy dwa lata razem. Poczatek jak to zwykle bywa...cudowny. Szybko zauwazylam, ze staje sie obojetny. Tajemniczy jakby nie mial do mnie zadnego zaufania. Nigdy wczesniej nie byl w zdrowej relacji. Bylo (jest) mi przykro bo myslalam, ze sie narzucam i Go przytlaczam. Znikal w telefonie. W maju tego roku znalazlam filmy porno w kompie i zaczelam grzebac. Wlamalam sie na jego skrzynke i odkrylam, ze jest uzalezniony od seksu. Setki zdjec i filmow. Pare fikcyjnych kont na seks portalach. Masakra. Szok. Czuje sie jak smiec. On jest cudownym facetem i wiedzialam, ze to nie z wyrachowania. Wiedzialam, ze cos Go meczy. Poszlismy do seksuologa, ktory okazal sie idiota jakich malo. Stwierdzil, ze to problem bo mi przeszkadza. Gdybym to akceptowala, wszystko byloby ok. Stwarzam problem. Jego zachowanie jest mega destrukcyjne. Niszczy Go. Wczoraj znowu znalazlam porno w jego telefonie. Powiedzial, ze czuje do siebie obrzydzenie i pierwsz raz otworzyl sie. Chociaz nie do konca. Powiedzial, ze jako dziecko byl molestowany. Znowu peklo mi serce. Nie chcial zdradzic szczegolow. Ale podejrzewam, ze przez ojca. Nie wiem jak mam z nim rozmawiac. Bardzo Go kocham i chce mu pomoc z calego serca. Chce to zrobic dla Niego i naszego nienarodzonego dziecka. Chce zeby sie od tego uwolnil. Powiedzial, ze jest mu lzej. Ale wiem, ze to dopiero wierzcholek gory lodowej.

226

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Hej. Moja siostra w wieku 7-8 lat była molestowana, ale próbując wymazać to ze swiadomości nie wiem kto to był. Pamieta na pewno w nocy leżącego na niej faceta smierdzącego alkoholem i straszny ból i ze nic nie mogła zrobić... ona ma teraz 34 lata i nadal to rzutuje na jej życie, seks i całe małżeństwo które się sypie... jej wspomnienia mówia jeszcze inne sytuacje, ale ta osoba nie ma twarzy. Jest jakiś sposób? Ja jestem starszą siostra nigdy nic nie zauważyłam ale moja rodzina nie była przykładna-raczej trochę patologia wiec pewnie róznie mogło być. Czy ktoś ma takie doświadczenie wgłębienia się w przeszłość i zobaczenia kto to był?

227

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM
Renia0611d napisał/a:

Czy ktoś ma takie doświadczenie wgłębienia się w przeszłość i zobaczenia kto to był?

Jeśli mogłabym się wypowiedzieć, to pytanie czego chce i potrzebuje twoja siostra. Czy nurtuje ja pytanie kto był sprawca. Może się okazać, ze takie wspomnienie będzie jeszcze bardziej raniące. Jeśli, a tak zrozumiałam z tego co napisałaś odczuwa wiele przykrych trudności związanych z następstwami tego zdarzenia dobrym pomysłem jest fachowa pomoc. Jeśli siostra tego chce, jeśli czuje ze jest gotowa o tym mówić. Często trudno jest poradzić sobie samej, bo zdarzenia traumy wykraczają poza nasze możliwości adaptacyjne. Może podsunięcie jej jakiegoś artykułu w którym ofiary nadużyć mówią o skuteczności terapii byłoby jakimś początkiem. Może jakaś książka, jest sporo tego na rynku. A może doradzanie fachowej psychoterapii, deklaracja wspierania jej w trudnych chwilach, towarzyszenie, zaszczepienie nadziei. Osobiście sadze, ze w trakcie pracy terapeutycznej jest możliwość, ze przypomni sobie więcej szczegółów z tamtego zdarzenia, być może przypomni sobie kto był sprawca. Odradzalabym samodzielne eksperymentowanie z przypominaniem sobie traumy, może powodować to bardzo dużo silnych i trudnych emocji, poczucie beznadziei i wyobcowanie. Życzę powodzenia.

228

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Asiu, przykro mi ze doznałas tylu krzywd i braku zrozumienia ze strony najbliższych. Rozważ może fachowa pomoc, terapie indywidualna lub grupowa. Samemu nie da się sobie poradzić z takimi zranieniami, szczególnie jeśli były one z rak najbliższych osób. Jestem przekonana, ze wyleczenie się, odzyskanie równowagi i radości z życia jest możliwe. Trzymam za Ciebie kciuki. Pamiętaj, ze nie jesteś sama, a przede wszystkim pamiętaj ze nie ty jesteś winna, nie ty się powinnaś wstydzić. Wiem, ze to tylko słowa, ale mówię je z pełnym przekonaniem.
Zranienia są bolesna lekcja, ale czynią nas silniejszymi. To, ze przetrwałas tyle trudnych zdarzeń i jeszcze masz sile walczyć o siebie i swoje dobre samopoczucie pokazuje jak wyjątkową i niesamowita osoba jesteś. Wierze w Ciebie. Gdybys czegoś potrzebowała, pamiętaj, ze nie jesteś sama.

229

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM
ASIK85 napisał/a:

Witajcie, znalazłam forum przez wyszukiwarkę i postanowiłam do Was napisać. Właściwie to chyba tylko po to, żeby się wygadać, bo obudziły się moje demony... Byłam wykorzystywana seksualnie jako dziecko przez siostrzeńca mojego taty. Wszystko zaczęło się kiedy miałam 5 lat. Wtedy ów człowiek z nami zamieszkał, więc miał łatwy dostęp. Skończyło się kiedy miałam lat 15 - powiedziałam, że go zabiję jak dotknie mnie jeszcze raz. I się skończyło. Fizycznie się skończyło, bo psychicznie chyba nie skończy się nigdy. Rodzice nic nie zauważyli przez tyle lat. Powiedziałam im, jak miała 18 lat, niestety nikt z tym nic nie zrobił, nie pomógł mi. Rodzice dalej mają świetny kontakt z tym człowiekiem, mama była nawet zdziwiona, że nie chcę zaprosić go na swój ślub... Molestowanie zrobiło straszne spustoszenie w mojej psychice. Mam ciągłe poczucie winy i wstydu za to co się stało. Tak, jakby to była moja wina. Mam tak cholernie niską samoocenę, że niedługo chyba w ogóle przestanę wychodzić z domu, częste napady lęku niewiadomej przyczyny, zaburzenia jedzenia. Ciągle poczucie smutku, nie umiem się cieszyć tym co mam, bo ciągle czekam na jakąś katastrofę, bo przecież kogoś takiego jak ja, nie może spotkać w życiu nic dobrego. Potrafię rozwalić każdą relację, bo mam wrażenie, że ludzie mnie nie lubią i są mili tylko przy mnie i każdy obmyśla jakiś plan, żeby mnie zranić, więc jeśli ja zrobię to pierwsza to będzie mniej bolało. Dotyczy to uczuć, związku, przyjaźni, pracy. Straszne jest to poczucie, nie mam już siły z tym żyć i zmagać się z tym. Potrzebuję pomocy.

ZYCIU DOROSŁYM
Asiu, przykro mi ze doznałas tylu krzywd i braku zrozumienia ze strony najbliższych. Rozważ może fachowa pomoc, terapie indywidualna lub grupowa. Samemu nie da się sobie poradzić z takimi zranieniami, szczególnie jeśli były one z rak najbliższych osób. Jestem przekonana, ze wyleczenie się, odzyskanie równowagi i radości z życia jest możliwe. Trzymam za Ciebie kciuki. Pamiętaj, ze nie jesteś sama, a przede wszystkim pamiętaj ze nie ty jesteś winna, nie ty się powinnaś wstydzić. Wiem, ze to tylko słowa, ale mówię je z pełnym przekonaniem.
Zranienia są bolesna lekcja, ale czynią nas silniejszymi. To, ze przetrwałas tyle trudnych zdarzeń i jeszcze masz sile walczyć o siebie i swoje dobre samopoczucie pokazuje jak wyjątkową i niesamowita osoba jesteś. Wierze w Ciebie. Gdybys czegoś potrzebowała, pamiętaj, ze nie jesteś sama.

230

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Cześć wszystkim. Postanowiłam, że dołączę do tej grupy i opowiem choć część mojej historii. Nikomu nie mówiłam o tym, co więcej gdy próbowałam, zaczynałam temat, wydaje mi się, że ludzie nie potrafią o tym rozmawiać, słuchać, boją się tego tematu. Nie wiem w czym leży problem. Otóż byłam molestowana przez ojca kilkanaście lat, nie wiem od kiedy, pewnie od zawsze, aż dojrzałam fizycznie, zaczęłam miesiączkować. Moja siostra również była jego ofiarą. Zastanawiam się, czy bracia także. Nigdy z nimi o tym nie rozmawiałam, kiedyś próbowałam z siostrą ale wydawała się zaniepokojona, więc odpuściłam. Jednak coraz częściej myślę o konfrontacji, z matką, ojcem. Zrujnuje ich pozornie poukładany świat. W rodzinie udajemy, że nic się nie wydarzyło, matka udaje ale wiedzieć zwyczajnie musiała, nie było szans, żeby nie zorientowała się, ze względu na warunki lokalowe. Nie wiem jak ona mogła oddać swoje dzieci takiemu bydlakowi. Zawsze była słaba, tzn mocna w gębie w domu, ale na zewnątrz popychadło. Nie wiem kogo z nich bardziej nienawidzę, jego czy jej. Próbuje zrozumieć ją, że miała trudne życie, może sama była ofiarą pedofila, ale to nadal nie jest usprawiedliwienie. Czytałam gdzieś, że często kobiety molestowane w dzieciństwie nie potrafią przed tym ochronić swoich dzieci. Moja siostra jest matką i dziadek jest obecny w życiu dzieci, zaprasza go na obiady itd. Nie rozumiem tego. Przecież jeśli jej mąż się o tym kiedyś dowie, to jej nie wybaczy, że je naraziła na to. Jej dzieci tego nie zapomną, nie wybaczą. Zbieram się w sobie, żeby z nią poruszyć ten temat, żeby była świadoma, że jeśli ona z tym nic nie zrobi, ja to zrobię. Mnie nikt nie pomógł i nie będę patrzyła jak to samo możliwe, że przytrafi się innym. Z tego co wiem, ojciec nie zostaje sam na sam z dziećmi, ale zdaje sobie też sprawę z przebiegłości takich osób. Dzieci zostają z babką i czasem on też tam jest, a ona już wiem, że nie potrafi bezpieczeństwa zapewnić. Ja znowuż mam obsesje, widząc mężczyzn bawiących się z dziećmi doszukuję się niepokojących sygnałów. Obsesyjnie myślę, jak uchronić moje nienarodzone dziecko przed taką sytuacją. Jak mu zapewnić bezpieczeństwo, jak nie podejrzewać innych, ze chcą go skrzywdzić. Jak Wy sobie radzicie z tą sytuacją?

231

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Witajcie, cieszę się,że znalazłam to forum. Wiem, ze się nie znamy, ale Wy jesteście w stanie mnie zrozumieć, bo ja też byłam w wieku 9 lat wykorzystana seksualnie przez starszego brata i to wydarzenie choć jednorazowe, wszystko zmieniło. Jestem DDA i nadopiekuńczej matki. Jestem uzależniona od leków. My na to nie zasłużyłyśmy, przeczytałam ostatnio książkę o toksycznych rodzicach. Chodzę do psychologa klinicznego, choć dowiedziałam się, że na takie rany pomagają sesje grupowe, psychodrama. Czy jest możliwość, żebyśmy się spotkały w realu? Ja byłam takim szczęśliwym dzieckiem, do 9 tego roku życia, potem, stałam się strasznie nieśmiała, pozwalałam innym ludziom na różne sposoby wykorzystywać mnie. Pojawiły się napady paniki, lęki, głównie społeczne, wstyd potężny, depresja. Są spotkania AA, anonimowych narkomanów, nie słyszałam o spotkaniach anonimowych osób wykorzystanych seksualnie w dzieciństwie, co myślicie o takich spotkaniach?

Pozdrawiam Was bardzo ciepło <3

232

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Byłam molestowana przez kuzyna. Dziś już dorosłego mężczyznę. Przyjeżdżał do mojego domu ze swoimi rodzicami. Nie pamiętam zbyt wiele. Byłam małym dzieckiem, on w wieku dwudziestu kilku lat.

Nie pamiętam pierwszego razu ani tego jak to się zaczęło, co było na początku. Pierwsze wspomnienie z tym związane to jego ręka w moich majtkach. Powtarzał tylko że mam być cicho bo ktoś nas usłyszy. Nie mówił nic więcej oprócz tego, że mam być cicho. Miejscami gdzie to się dokonywało był garaż, stodoła, piwnica, mój własny dom. Wszystkie jego czynności związane były ze ściąganiem mi ubrania od pasa w dół i obmacywaniem i oglądaniem krocza. Wkładał mi palce do środka, kazał klęczeć w pozycji z wypiętymi pośladkami. Pewnego razu przebierałam się w swoim pokoju. Było w nim ciemno, chciałam położyć się spać. Wiedział, że tam jestem. Wszedł. Gdy go zobaczyłam szybko schowałam się pod kołdrę. Podszedł do mnie i włożył ręce pod kołdrę. Byłam w samej bieliźnie. Zrobił to co zwykle. Ta sytuacja najbardziej utkwiła mi w pamięci, bo był brutalny, inaczej niż zwykle. Zakrył mi usta swoją ręką i powiedział, że mam nie krzyczeć bo powie mojej mamie, że sama tego chciałam i sama zdjęłam przed nim ubranie. Po wszystkim wyszedł jak gdyby nigdy nic. Cały ten czarny okres mojego życia trwał co najmniej kilka lat. Nie pamiętam ostatniego razu.

Dziś jestem dorosłą 28 letnią kobietą. Mam ułożone życie, męża. Przez te wszystkie lata udało mi się wyprzeć i wymazać większość z pamięci, nie myśleć nic na ten temat. Cała ta trauma nigdy jednak nie była przeze mnie przepracowana. Nie wie nikt, oprócz mojej siostry, której robił to samo. Zapytałam ją kiedyś jak jeszcze byłam nastolatką, nie zaprzeczyła. Nigdy więcej o tym nie rozmawiałyśmy.

W ubiegłym roku, wszystko wróciło, dostałam ataku paniki. Bolesne wspomnienia zaczęły wracać,  nie wiem co było powodem. Siedziałam w pracy, w jednej sekundzie stanął mi przed oczami. Dlaczego akurat wtedy, w taki sposób…? Wróciło ciągłe uczucie strachu, które pamiętam z tamtego okresu. Wróciło tez pytanie, dlaczego nikt nas nie zobaczył, nie usłyszał. Było tyle dorosłych dookoła.

Starałam się pracować nad całą sytuacją, ale sama nie potrafię. Nie chcę o tym mówić najbliższym. To by ich zniszczyło, mają tyle zmartwień. Co gorsza Jemu też nie chcę rozbijać rodziny. Ma żonę, trójkę wspaniałych dzieci. Jest prawnikiem. Wiem że każda próba powrotu do tamtych wydarzeń zakończy się fiaskiem, rozbiciem rodzin i najprawdopodobniej zniszczeniem mnie.

Widzę jak to wszystko zaczyna wpływać na moje codziennie życie, wyniszczać mnie i moje relacje z otoczeniem. Co ja mam zrobić żeby nie zakończyło się to wszystko depresją? Nie potrafię na dzisiaj znaleźć wyjścia z tej sytuacji.

233

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Mam na imię Ola. Mam niespełna 40 lat.
Od 5. roku życia byłam molestowania seksualnie. Po wielu latach od tamtych chwil, mimo kosztownej terapii, nie potrafię wymazać z pamięci tych przeżyć, nie potrafię zapomnieć.

Założyłam zamkniętą grupę na Facebooku, bo postanowiłam pomóc tym, którzy do dziś zmagają się z traumą z dzieciństwa.

Planuję założyć stowarzyszenie na rzecz dorosłych, którzy doświadczyli złego dotyku w dziecinstwie.
Chcę rozpowszechnić problem, z jakim na co dzień się zmagamy - fatalna dostępność bezpłatnej psychoterapii, skutki molestowania dziecka w dorosłym życiu.
Poza tym, w ramach działalności stowarzyszenia, pragnę nawiązać współpracę z psychologami, korzystać również ze swojej wiedzy i kompetencji, by dawać całkowicie bezpłatnie wsparcie terapeutyczne osobom po tak traumatycznych przeżyciach.
Wiem, ze jest nas bardzo dużo.
Kiedyś było mi wstyd pomysleć o tym, co przeżyłam. Poczucie wstydu było najsilniejszą emocją, jaka mną targała przez wiele lat. Gdy zaczęłam mówić głośno o tym, co przeżyłam, okazywało się, ze wokół mnie jest mnóstwo osób z tym samym balastem.
Nie bądźmy więc sami.
To my jesteśmy ofiarami, a nie nasi oprawcy; dlatego to wyłącznie im powinno być wstyd!

Kochane, klikajcie i wstępujcie do grupy. Nawet łzy smakują lepiej, gdy jest ktoś obok.

Nazwa grupy na fb: „Molestowani w dziecinstwie - grupa wsparcia”.
Zapraszam! Bądźmy razem!

234

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Jak to jest być ofiarą molestowania seksualnego? Pozwólcie, że walnę prosto z mostu – CHUJOWO.

Codzienne funkcjonowanie jest trudne? Nie… jest automatyczne. Wstaję, sikam, wypróżniam się… biorę telefon w rękę, desperacko przeglądam fejsa, jakieś tam głupkowate fanpejdże, za chwilę patrzę przed siebie na grzejnik w łazience, wycieram tyłek. Potem myję ręce, gębę (bo nie mam twarzy, mam obleśną gębę), zęby… nakładam tapetę, żeby nie widać było czerwieniącej się wiecznie gęby, spinam włosy w cokolwiek. Głęboki wdech. Koncentracja. Determinuję i określam siebie każdego ranka, żeby czasami ktoś spoza mojego grona najbardziej zaufanych w moim mniemaniu ludzi, przypadkiem się nie domyślił, że ktoś mnie molestował.
Ta. Kurwa. Po prawie 30 jebanych latach mordęgi, wydusiłam z siebie po wychlaniu prawie całej butli wina przyjaciółce, której zaufałam, bo jest psycholżką z wykształcenia, co dokładnie robił mi przez kilka lat rodzony brat. To był przełom. Tak wielki – że teraz siedzę z fajką na balkonie, kieliszkiem wina obok i piszę te wypociny.
Co zrobił mi rodzony brat? Trenował na mnie. Ćwiczył się w technikach seksualnych na młodszej o 10 lat siostrze. Na dziecku, któremu wycierał gówno z niemowlęcej dupki raptem 4, 5 lat wcześniej.

Mówi się, że zły dotyk boli całe życie – jakie to wydelikacone. Zły dotyk? Z czym się Wam kojarzy zły DOTYK? No tak… z posadzeniem dziecka na kolanach i wsadzeniem mu ręki w majtki? Pogłaskaniem po dziecięcych sutkach? Przejechaniem ręką po piczce? Dopiero niedawno mój hiper cierpliwy partner uświadomił mi, że tak właśnie myśli się, kiedy dowie się o molestowaniu bliskiej Ci osoby.

Choć raz w życiu będę jebaną egoistką i napiszę, czym był dla mnie zły dotyk.

To nie było macnięcie, muśnięcie ręką łechtaczki. To był petting. To było ruszanie palcami po łechtaczce pięciolatki tak długo, aż osiągnie orgazm, czy też coś na kształt orgazmu. To macanie pod kocykiem w aucie, w drodze z rodzicami na imprezę rodzinną do wujka tak długo, aż zaspokoi się swoje żądze. To podglądanie dziecka przez dziury wentylacyjne w drzwiach od łazienki jak się myje na całym ciele i walenie przy tym konia.
Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy na strychu – w jedynym wówczas wyremontowanym pokoju, gdzie brat zamykał się ze mną w pokoju – wyciągnął swojego penisa i próbował włożyć mi go do ust. Jaki był wtedy delikatny. Żebym się przypadkiem nie porzygała. Żebym go zmieściła. Nie dałam rady. Więc sam się doprowadził do finału… podałam mu papier, żeby mógł wytrzeć z siebie spermę. Taka byłam uczynna.
Nie zliczę razów, kiedy ocierał się o mnie penisem, kiedy ćwiczył wytrwale robienie minety.

Nie dotykał mojej klatki piersiowej – nie było co dotykać. Dlatego nie mam teraz oporów, żeby mnie mój ukochany łapał za piersi…

Nie byłam przez brata zgwałcona, nie doszło do penetracji– powinnam się chyba z tego cieszyć? Bo teraz tylko penetracja może mi sprawić jako taką przyjemność, nigdy na trzeźwo. Chociaż zaciskam oczy i zęby, żeby w kompletnej ciszy osiągnąć orgazm. Jestem z siebie dumna. Patrz mój luby, dzielący ze mną życie! Wiesz wszystko, i nie wiem jak to możliwe, że nie brzydzisz się mnie chociaż brzydzę się mojego ciała i odczuwania przyjemności ze zbliżenia do tego stopnia, że chce mi się rzygać.
Po latach dowiedziałam się, dlaczego brat zaczął się ode mnie odsuwać. Nie wiem jak długo trwało jego wykorzystywanie mojego ciała. Nie umiem sobie tego umiejscowić w czasie. Rok? Dwa- cztery, a może pięć lat? Nie pamiętam mojego życia z podstawówki w pełni, tylko fragmenty. Większość z nich wiąże się ze wspomnieniami, jak siedzę bratu na twarzy, jak pokazuje filmy pornograficzne, żebym była dobrze poinformowana co robić, jak sprawić mu przyjemność.
A tak… zaczęłam akapit od tego, czego się dowiedziałam. Otóż, wyobraź to sobie. Mój ojciec i matka domyślili się, że coś jest nie tak. Bo wychodziłam z pokoju brata podejrzanie zadyszana i zarumieniona.
Zapytali go wprost – czy coś się dzieje? Czy coś mi robi? Przyznał się? Jak myślicie?
Po latach dowiedziałam się, że mnie też pytali, ale byłam tak przekonywująca, że uwierzyli mi, że nie, nic mi brat, który uczył mnie życia, nie zrobił. Chodząca niewinność kurwa.
Matka przedstawiła mi to w taki sposób, jakby czyniła mnie współwinną. Córko? Czemu wtedy się nie przyznałaś? A żebym ja to wiedziała? Nie pamiętam nawet, że taka rozmowa miała miejsce.
Jak nie pamiętasz – to o co Ci chodzi? Może poniosła Cię wyobraźnia?

Nie wiedziałam, że mam tak bujną wyobraźnię, chyba ze mnie chodzący geniusz?! Kurewsko dobra obserwatorka życia.


Mimo życia w tym jebanym koszmarze nawet się zakochałam (o ile może to spotkać kilkuletnie dziecko) w synu przyjaciół moich rodziców. Rok starszy ode mnie, był pierwszym, z którym się całowałam. Z pornoli wiedziałam, że trzeba wpychać język do buzi drugiej osoby. Przynajmniej tego oszczędził mi brat, koncentrował się na swoim penisie na mojej dziecięcej psispi. Więc nie było pocałunków ani przytulania. Mogłam doświadczać tego wśród rówieśników. Co za szczęście!
Kurwa.
Potem, nie, nie wiem ile miałam wtedy lat, ale nauczyłam się unikać kontaktu z bratem. Może to było po rozmowie z rodzicami, której nie pamiętam. Może właśnie wtedy dotarło do mnie, że to nie jest słodka tajemnica między rodzeństwem, tylko coś niedobrego, zakazanego, chorego.
Po dziś dzień opatulam się kołdrą tak, żeby wystawał tylko mój nos. Zawijam się w niedostępny kokon, żeby żadna ręka się przedostała w moje okolice intymne.
Moje dzieciństwo to pasmo urywków. Pamiętam, że przez kilka lat uciekałam do sypialni rodziców. Śniły mi się koszmary każdego dnia. Obślizgłe węże sunęły po moim ciele, wdzierały się wszędzie, aż budziłam się między rodzicami, zlana potem i przerażona. Ale oni spali, głośno przy tym chrapiąc. Nic nie zauważyli. Śmiali się ze mnie, że taka duża dziewczyna a chce spać z rodzicami. Że nie wolno moczyć się łóżku.
Przyjaciele rodziców przyjeżdżali do nas na wioskę każdego lata, pamiętam kolejny urywek, to było już po moim zawijaniu się w kokon i unikaniu brata jak ognia… Spałam w ciągu dnia w sypialni rodziców. Coś mi się śniło, aż nagle ujrzałam mroczki pod powiekami, wirowały wkoło wesoło. Zaczęłam się budzić, usłyszałam, jak mój brat tłumaczy synowi znajomych, tym, któremu skradłam wcześniej dorosły pocałunek (bo z językiem), jak się mną zająć. Patrz, jak ją teraz obudzimy, hi hi hi.
Ruszał palcem okrężnym ruchem po mojej piczce… wybaczcie, nie napiszę pochwie, piździe, bo to była dziecięca piczka. Psipsia…
Obudziłam się, zawstydziłam, wkurwiłam… i odpychałam jego nastoletnią, dorosłą już rękę moją małą dłonią. Napierał, ale jakoś mi się udało. „Idź sobie! Bo zawołam mamę” zagroziłam. Chłopiec (wiadomo, nie podam Wam imienia!) się speszył, i wyszli z sypialni.

Nie wiem co działo się przedtem tego dnia, ani potem. Wyparłam to z pamięci.

Wyparłam z pamięci większość wspomnień, więc nie pamiętam wydarzeń z życia w podstawówce za bardzo. Ciul. Pamiętam, że nie byłam lubiana, bo się alienowałam.
Pamiętam też jedne z wakacji, końcówka podstawówki. Mieliśmy pełną chatę gości i ojciec urządził mi spanie w piwnicy. Pamiętam, że ryczałam jednej nocy i weszłam do kuchni, otworzyłam szufladę, wyjęłam nóż do masła i przycisnęłam go do ręki. Wiedziałam, jak uciąć żyłę na ręce, żeby się wykrwawić. Nie dałam rady.
Kolejne urywki z pamięci… dostałam się do liceum w mieście oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od domu rodzinnego. Po roku, gdy już miałam pierwsze koleżanki, rozmawiałyśmy o całowaniu. One miały doświadczenie, chciały mnie nauczyć całowania. Przymusowo. Wtedy coś pękło we mnie. Fala obrzydliwych wspomnień wdarła się do mojej głowy. Poryczałam się i przyznałam przyjaciółkom, że brat mi coś robił, żeby dały mi spokój i nie dotykały. Odpuściły, były zszokowane i wkurwione na moją rodzinę.
Miałyśmy w internacie też studentów. Otoczenie podejrzewało orgietki. Zboczeńcy.
Kolejny urywek… wspomnienia odświeżył mi pamiętnik, do którego wróciłam na skutek jednej z sesji terapeutycznych.

Mój pierwszy raz.

Spodobał mi się chłopak, którego określiłabym mianem „dresa”, ktoś kompletnie nie z mojej bajki. On był na pierwszym roku studiów, miał dziewczynę od kilku lat, a ja z nim rozmawiałam o seksie. Opowiadał, jaki to z niego doświadczony deflorator. Miałam wtedy 17 lat. Koleżanki opowiadały o swoich przeżyciach seksualnych i dziwiły się, jak to, jestem jeszcze dziewicą? Myślę, że poruszałam z nim tą tematykę celowo.
Zima. Miałam jechać do domu rodzinnego kilka dni później, po tym, kiedy wszyscy inni porozjeżdżali się do domów, a tenże studenciak został w internacie dłużej. Przegadaliśmy wtedy niejedno, obejrzeliśmy Władcę Pierścieni, również poruszyliśmy temat, jak to jestem dziewicą i powinnam już to mieć za sobą.
Kolejne wspomnienie, boleśnie odświeżone przez zapiski z pamiętnika…
Poszłam pod prysznic w internacie, na piętrze nie było nikogo oprócz mnie i kolegi. Przyszedł, wiedział, że się kąpię. Powiedział – to co? Zabawimy się?
Zaśmiałam się ze stresu.
A on wszedł do mojej kabiny, pojawiło się napięcie, to był drugi facet w moim życiu, który widział mnie nago.  Pierwszym był brat.
Pamiętam, że miałam wizję, jak to się teraz wydarzy magiczna chwila, on zbliży swe usta do moich. Nic z tych rzeczy! Podszedł do mnie, bezceremonialnie obrócił, pochylił i z impetem próbował się przebić. Ciepła woda cały czas się lała, światło mocno świeciło, zasłabłam. Wiem, że słabym, mdlejącym głosem powiedziałam, żeby poczekał, że nie chcę.
Nie słyszał…? Zrobił co chciał. Bolało jak diabli, nie tak sobie wyobrażałam sobie swój pierwszy raz.
Niedawno obejrzałam serial – 13 powodów. Ja pierdolę. Scena gwałtu na bohaterce przez kolegę z klasy, który założył, że ona chce. Prawie jak retrospekcja z mojego życia.
Kilka lat później, pełna gniewu i traumy napisałam do niego na gadu-gadu, że mnie zgwałcił. „ O kurwa! Nie wiedziałem… kurwa…. Przepraszam, ja tak naprawdę nie miałem doświadczenia w rozdziewiczaniu… myślałem, że tego chciałaś”.

Kolejne urywki z pamięci… studia… odblokowałam się przy jednym chłopaku, imponował mi tym, że był zdrowo szurnięty i uważał się za wampira… nie wie, że mnie odblokował. Nauczył mnie odczuwać przyjemność ze zbliżenia. Żyłam wiele lat w przekonaniu, że faceci ze mną będą, że mnie zaakceptują, jeśli odegram odpowiednią rolę w łóżku. Dwoiłam się i troiłam, żeby osiągnęli szczyt. Ale byłam z siebie dumna! Ja nie finiszowałam, bo to było przecież ohydne. Dziwiłam się, że żaden z kochanków przy mnie nie trwał.
Lata mijały. Miałam licznych partnerów seksualnych. Przy każdym łudziłam się, że to mi pomoże, że jestem taka dzielna, że przebolałam to, co mnie spotkało.
Zawalałam kolejne studia, zamykałam się w świecie książek fantasy, olewałam w pełni świadomie i bez żalu kolowia i egzaminy końcowe sięgając po kolejne tomy przedstawiające alternatywny świat, ściemniałam przed rodzicami, że jestem studentką kolejnych ambitnych studiów.

Przy zawaleniu drugich studiów rodzice zawołali mnie do salonu w domu rodzinnym. Zapytali co się dzieje. Kiedy wyrzygałam z siebie, że nie daję rady, że ich syn mnie skrzywdził, stwierdzili, że szukam wymówek przed studiowaniem.

Stwierdzili w którymś momencie, że trzeba mieć na mnie oko, i żebym miała od nich pieniądze na utrzymanie, musiałam przez kilka miesięcy zamieszkać z.. bratem.
Wtedy zaczęłam fantazjować o jego śmierci, o tym co mu zrobię i jak zakończę jego sielankowe życie. Zawsze mógł liczyć na wsparcie rodziców.
Poznał dziewczynę, przed którą udawałam, że wszystko ok, chociaż nie umiałam w pełni zakamuflować agresji wobec brata. Po kilku latach rozstali się, ja uczyłam się jeszcze w liceum, a on poznał przez internet młodszą od siebie o 11 lat dziewuszkę. O ironio… chodziła do tej samej szkoły co ja, mijałyśmy się nie raz. Ich związek osiągnął poważny etap. A matka błagała mnie, żebym się nie wygadała, bo przecież nie jestem taka, żeby krzywdzić niewinną, a tak bardzo zakochaną w moim bracie dziewczynę.
Ożenił się z nią i spłodził dzieci, a ja szlifowałam umiejętności aktorskie, byłam na każdej rodzinnej imprezie, przyjmowałam z uśmiechem życzenia i prezenty o brata i bratowej. Cóż za jebana sielanka.
Moje życie było wówczas pełne niepamięci. Nie pamiętam większości wydarzeń, ludzi z liceum, ze studiów. Wrzuciłam wszystko do wielkiej czarnej dziury w mojej głowie.
Dopiero niedawno, po kilku sesjach alternatywnego leczenia psychiki (czyli nie typowej sesji terapeutycznej), do której zmusiłam się po namowach przyjaciółki, wyrzygałam wszystko bratowej. Zdobyłam się na odwagę dopiero po wieściach o ich rozwodzie wiszącym w powietrzu.

Od tamtego czasu trzeci rok próbuję uporać się z faktem, że rodzice nadal otaczają go rodzicielskim parasolem. On ma już ponad 40 lat, i nie poniósł żadnych konsekwencji. A ja po obejrzeniu dokumentu braci Sekielskich mam wrażenie, że rodzice, którzy już wszystko wiedzą, wszystko o tym, co mi robił, są jak kościelni hierarchowie broniący pedofilów.
Mój partner od dekady boryka się z moją traumą, gniew narasta w nas obojgu. I nie znajduje ujścia.
Ja nadal kontaktuję się z matką i naiwnie szukam u niej wsparcia. Moja starsza siostra jest gotowa mnie zjebać jeśli tylko ośmielę się skrytykować rodziców. Przecież brat Cię nie zgwłałcił… a nasza mama potrzebuje wsparcia. I stoję na rozstaju dróg, nie wiem, czy zerwanie kontaktów z rodziną mi pomoże. Z bratem ich nie mam od 2 lat, i zastanawiam się, co z tego, skoro moja matka zachowuje się jak sekretarka i muszę uprzedzić odpowiednio wcześnie mój przyjazd do rodziców, żeby uprzedzić brata o terminie, w którym nie może przyjechać...

W tym momencie urywa mi się wena na wynurzenia. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować i łamie mi serce cierpienie mojego ukochanego, który jak ja nie radzi sobie z tym wszystkim.

Podobno, gdy dzielimy się ze sobą bólem, to maleje. Mam wrażenie, że to mrzonki. Cierpienie nie zmalało, tylko rozlało się wokół, a ja nie znajduję już w sobie siły, żeby nosić to wszystko na swoich barkach i uwolnić z bólu mojego partnera. Mam ponad 30 lat i niekończące się pokłady żalu wobec rodziców, którzy zasłaniają się dobrem dzieci mojego brata. A Ty córko, musisz sobie z tym poradzić.

W międzyczasie poroniłam kilkukrotnie, po przeczytaniu kilku artykułów psychologów o tej tematyce już nie wiem, czy niemożność utrzymania ciąży to tylko efekt zaburzeń hormonalnych, czy jest to związane głównie z tymi traumami…

To cholernie chaotyczny i długi wywód. Czy to, że teraz wrzucę to na forum wsparcia mi pomoże? Nie wiem.
Dzielę się z Wami, świadoma, że nie jestem sama. To dało mi siłę żeby tu się zarejestrować i podzielić tym wszystkim. Próbuję.
I nie wiem czy i na co liczę.

235

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Bardzo Ci współczuję. I przesyłam tyle ciepła i mocy ile tylko mogę i potrzebujesz! Czytając to w głowie miałam tylko "ja pierdole" to wszystko co przeszłaś, nie mieści się w głowie. Zostałaś bardzo skrzywdzona. Jak tylko masz potrzebę porozmawiać, możesz liczyć na moją pomoc. Tule Cię mocno smile

Natomiast jeżeli chodzi o mnie...
Kurde nie wiem jak mam to rozumieć. Pochodzę z rodziny patologicznej, ze strony ojca. Nie wiem dlaczego ale zawsze się bałam jako dziecko dotyku mężczyzny, czy to ojca czy też chrzestnego, od tego drugiego uciekałam zawsze, panicznie się go bałam, pamiętam tylko że przy rodzinie, przy odwiedzinach chciał żebym siadała mu na kolana, niby wiadomo, nic złego prowizorycznie ale nie chciałam tego. Uciekałam z domu jak miał przyjść... Cholernie nie rozumiem tego, nie pamiętam żebym miała jakieś epizody tego typu, czy to może moja psychika wypiera? Czy byłam molestowana, czy nie? Ciężko jest stwierdzić ale czy może ktoś miał jakieś doświadczenia i może pokazać mi drogę?

Przeczytałam cały temat... Jak wiele jest ofiar zboczeńców i jak wiele jest tych zwyroli... Jestem tym przerażona.. dzieci są bezbronne, i tak jak tu widać przypadki, cierpią całe zycie, ciągnie się to za nimi... Najgorsze jak proszą o pomoc a są wyśmiane, nikt im nie wierzy...

236

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Drogie panie podziwiam was, jesteście silniejsze psychicznie od mężczyzn. Ja w zasadzie dopiero od niedawna się otworzyłem po nieudanej próbie samobójczej gdzie leczyłem się pół roku na babińskiego. Moje dzieciństwo to ojciec psychopata dla któremu robiłem za worek treningowy. Gdy wracał pijany to na dzień dobry tłukł mnie kablem mówiąc że jak nie przestane płakać to natrze mnie solą ! Njgorszy jednak nie jest ból fizyczny ale to że gdy wracał w takim stopniu że ledwo stał na nogach to moja mama kładła go obok mnie w pokoju. Gdy ze mną spał a był ledwo świadomy myliłem mu się z moją mamą więc kiedy tylo nie przygniatał mnie łapskiem to nad ranem wyślizgiwałem się do kuchni spac na taborecie. Nie pamiętam ile mialem lat ale chyba przed komunią to było. Najpierw przez własnego pijanego ojca. Drugi raz gdy pojechałem pierwszy i jedyny raz na wakacje z siostrami. W domu wczasowym znalazły się chyba trzy starsze dziewczyny które od razu wyczuły że jestem wycofany i zalękkniony więc znów posłórzyłem za przedmiot. Z tego nawet niewiele juz pamiętam, ale pamiętam że przez okres moze miesiąc moze wiecej wydawlo mi się że na ulicy czy w sklepie widziałem jedną z nich ! Jakieś chore urojenia. Cóż dziś mam prawie 36 lat nigdy nie byłem z kobietą. Pierwotny wstyd i lęk przed dotykiem ! Na koniec powiem wam że gdy w kwietniu tamtego roku szedłem dzień wcześniej do kościoła prosić pana Boga za to co planuję w dniu następnym zdarzył się pewien ja to nazywam cud. Wychodząc z kościola zapaliłem papierosa, podeszła do mnie wtedy starsza kobieta po 50tce zapytać czy mógł ją poczęstować papierosem. Zaczęła ze mną rozmowe że ona choruję na dwubiegunówke że ksiądz jej się podoba, ogolnie bardzo sympatyczna i miła. W życiu bym nie pomyślał że ja po paru minutach rozmowy zapytam czy moge ją pocałować w policzek. Nie wiem tłumacze sobie ze chyba była to moja forma pożegnania się z kimkolwiek skoro miałem nie żyć dnia następnego. Ta kobieta uśmiechnęła się i zgodziła ale też przytuliła mnie jak nikt nigdy na świecie, Boże jaki ja jej wtedy byłem wdzięczny za ten gest! Ta zupełnie obca mi kobieta  okazała mi tyle miłości przez te parę sekund jak nikt nigdy na świecie ! Tyle szczęścia że aż mi łzy spłyneły po policzku, a nie mam zwyczaju płakać przy ludziach, niby kawał chłopa ktoś powie a jednak psycha zryta i wrażliwa.  Pragnienie przytulenia się to nadal jedyna myśl jaka przychodzi mi do głowy jeśli chodzi o kobiety. Smutne to wszystko i niestety prawdziwe. Dziś depresja i co jakiś czas sieganie po narkotyki sporadycznie alkochol w postaci orzecha laskowego z mlekiem. Praca jest, mieszkanie jest, a życie to jedno wielkie gówno bo żyję w izolacji. Wstyd, poczucie odrzucenia, unikanie ludzi od dziecka i na koniec totalny brak zaufania! Zero znajomych do spędzania czasu. Totalna samotnia no może nie totalna bo z panem BOGIEM który często mnie pociesza. Życie bez celu i bez marzeń. Wiecie skoro jako dziecko doświadcza się zdrady od najbliższych to komu można prawdziwie zaufać ? Jedynie panu Bogu i jego miłości.  Mam za co dziękować bo przynajmniej moje dwie siostry mają normalne życie i swoje rodziny. Co prawda mlodsza sie okaleczała bo naoglądała sie jednak jak bylem traktowany ale przynajmniej z nią mam dobre relacje i z siostrzenicą która uwielbia wujka. Kochana malutka ma juz 7 lat. Boże jak by tą mała ktoś tak skrzywdził to chyba nie przesadze jak powiem ze zabił bym gnoja na miejscu!! Wogóle to podobno osoby molestowane często molestują innych. Kurwa aż wierzyć sie nie chce aby ktoś świadomie zafundował taki koszmar dziecku wiedząc jakie by miało życie. W głowie mi się to nie mieści !! Nigdy im o tym nie powiem. Zresztą dziś zupełnie odmieniony kochający dziadek który ma wnuczke i wnuka. NO i MNIE syna narkomana bo nawet nie jest świadomy problemu dlaczego!!! Pozdrawiam was kochane kobiety , nie dajcie się zastraszyć !!!

237

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Czytam i smutno mi. Naprawdę. Ślady pozostają na zawsze. Nasze reakcje bardzo często są zaburzone, nie rozumiemy swojego postępowania...U mnie wiele rzeczy powychodziło podczas terapii. Innych prawie wogóle nie pamiętam, jakieś śladowe ilości dające do myślenia-jakiś zarys zdarzeń. Przyjemnie nie jest. I niby wszystko juz dobrze, praca jest, dzieci są, dom jest...Ale jednak ciągle coś nie tak.

co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.podobno...

238

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Zakończyłam ostatnio kolejny nieudany  związek. Jednak ta relacja otworzyła mi oczy. Zuwazyłam, ze w moim zyciu powtarza sie pewien schemat. W relacjach z mezczyznami staje się uległa i przyjmuje role ofiary. Mój były miał tendecje do osobowości narcystycznej i dominujacej. Początkowo była oczarowana jego charyzma i męskością. Pewne jego zachowania nie podobały mi sie ale umiałam je sobie wytłumaczyć. Z czasem jednak poczyłam, że tracę kontakt ze znajomymi(bo nie było już na nich czasu)ciągle dostaje od niego krytyke (niby dla mniejgo dobra) krzyczy na mnie i manipuluje. Granice cały czas się przesuwały. Nie umiałam sie przed tym bronić. Nie umiałam zawalczyć o własny szacunek i swoje prawa. Często było mi przykro, mówiłam mu o tym, ale zawsze znalazł jakies wytłumaczenie. Z czasem zaczełam się niestety przywyczajać. Obudziłam ze dopiero gdy rodzice zauwazyli ze on mnie nie szanuje i lekcewazy.  Oboje lublilismy seks, ale on naduzywał czasami tego a ja raczej nigdy nie stawiałam oporów.
Cała ta sytuacja spowodowała ze wrociły wspomnienia z dziecinstwa. Mój kuzyn miał prawdopodobnie podobną osobowość i zachowania. Wykorzystywał mnie seksualnie. Za kazdym razem wywoływał we mnie strach, gdy pojawiał się u nas w domu. Starałam się wtedy wyjsc gdzies z domu np na rower lub chowałam się do szafy. Bałam sie ze bede w ciazy chociaz byłam na to zamłoda. Miłam zal do rodziców ze nic nie zauwazyli i mnie nie obronili. Kuzyn kazał trzymac mi to w tajemnicy i szantazował ze jak nie bede z nim tego robic to wygada wszystkim na mojej komuni i bedzie straszny wstyd. W tym czasie całe moje rodzenstwo i siostra cioteczna odkryli temat seksu i bylismy wszyscy tym zaintersowani. Jak wracam do tego myslalm to czuje do siebie wstret. Cały czas probowałam o tym zapomniec i wyprzec to ze swiadomosci. Myślę ze moje rodzeństwo tez. Jednak czasmi gdy mnie ktos dotknie z rodzeństwa lub przytuli czuje dyskomfort. Chciałabym się rozprawić z tym tematem aby moc norlamlnie zyc.  czy teapia moglaby mi pomoc? czy porozmawiac z rodzeństwem o tym? czy były to zabawy dzieci, które dowiaduja sie ze jest cos takiego jak seks?

239

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Dawno tu nie zaglądałam, bo oczywiście zapomniałam dane z logowania..no ale już jestem.jakas cichą nadzieję miałam,że mój post będzie ostatni..Ale jednak k9lejne straszne historie się pojawiły, ktoś z was pomyślał,że może choć trochę mu pomoże, to że podzieli się tym,co wszyscy tak dobrze znamy .minęło parę miesięcy, można powiedzieć, że żyłam we względnym spokoju,jakoś to sobie w głowie układałam.mysle,zacznij żyć teraźniejszością, zacznij być szczęśliwa dla męża,który i tak już dosyć z Tobą przeszedł, dla córki, która jest coraz starsza i coraz bardziej potrzrbuje matki,szczęśliwej, poukladanej. I czasem naprawdę mi się to udaje! Wyłączam myślenie, jest to i teraz.ale czasem przychodzi dzień, że znów mam ochotę zniknąć wal9c głową w ścianie, wrzeszczeć i nienawidzić. Siebie,mojej matki ,rodzeństwa. Ojca już chyba nawet nie postrzegam w tej kategorii,już to chyba przerzucilam w kategorie obojętność. A on mi ostatnio wysłał SMS z prośbą o wybaczenie..Jeszce nie odpisałam,Jeszce myślę,co znaczy wybaczyć. Co do reszty rodziny,chyba z nimi też urwe kontakt, mam dość mojej matki,która siebie stawia w roli najbardziej skrzywdzonej, mam dość mojego brata,który na moje wyznanie zareagował " tylko molestował? "

240

Odp: GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Dzień dobry.
Od kilku miesięcy czytam.
Nie odważyłam się nic jeszcze napisać. Z jednej strony chciałabym wyrzucić z siebie wszystko co czuję a z drugiej jestem totalnie odrętwiała. Chciałabym pogadać z osobami które choć trochę są w stanie zrozumieć mój ból i cierpienie.
Jak sobie radzisz z życiem z dnia na dzień? Piszesz, że jest lepiej, tylko czasami wracają złe wspomnienia. Ja mam rollercoaster, codziennie inaczej. Huśtawka straszna.  Co takiego pomogło Tobie normalnie żyć? Pozdrawiam

Matita napisał/a:

Dawno tu nie zaglądałam, bo oczywiście zapomniałam dane z logowania..no ale już jestem.jakas cichą nadzieję miałam,że mój post będzie ostatni..Ale jednak k9lejne straszne historie się pojawiły, ktoś z was pomyślał,że może choć trochę mu pomoże, to że podzieli się tym,co wszyscy tak dobrze znamy .minęło parę miesięcy, można powiedzieć, że żyłam we względnym spokoju,jakoś to sobie w głowie układałam.mysle,zacznij żyć teraźniejszością, zacznij być szczęśliwa dla męża,który i tak już dosyć z Tobą przeszedł, dla córki, która jest coraz starsza i coraz bardziej potrzrbuje matki,szczęśliwej, poukladanej. I czasem naprawdę mi się to udaje! Wyłączam myślenie, jest to i teraz.ale czasem przychodzi dzień, że znów mam ochotę zniknąć wal9c głową w ścianie, wrzeszczeć i nienawidzić. Siebie,mojej matki ,rodzeństwa. Ojca już chyba nawet nie postrzegam w tej kategorii,już to chyba przerzucilam w kategorie obojętność. A on mi ostatnio wysłał SMS z prośbą o wybaczenie..Jeszce nie odpisałam,Jeszce myślę,co znaczy wybaczyć. Co do reszty rodziny,chyba z nimi też urwe kontakt, mam dość mojej matki,która siebie stawia w roli najbardziej skrzywdzonej, mam dość mojego brata,który na moje wyznanie zareagował " tylko molestował? "

Posty [ 221 do 240 z 240 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » GRUPA WSPARCIA-MOLESTOWANI W DZIECIŃSTWIE-PROBLEM W ZYCIU DOROSŁYM

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018