XX30 napisał/a:Do tego właśnie jest potrzebne wybaczenie i pogodzenie sie z przeszłością.
Wybaczenie, a pogodzenie się z przeszłością to dwie różne kwestie
Kiedyś chciałam zemsty, snułam w głowie różne chore i brutalne wizje - ale dlaczego zabijając bydlaka mam odpowiadać jak za człowieka?
Wybaczenie nie jest w żadnym stopniu równe z pogodzeniem się z przeszłością.
Dla mnie to jest tak, że pogodziłam się z tym. Byłam dzieckiem, nie byłam świadoma, bałam się i zostałam najzwyczajniej wykorzystana. Nie mam poczucia winy, nie uważam, aby dziecko było w tej sytuacji winne. Tym bardziej, że dziecko jest bardzo podatne na sugestie, a wujek, ojciec, sąsiad, czy brat potrafią wytłumaczyć "że tak trzeba i nie mogę nikomu powiedzieć". A dziecko przyjmuje to wszystko i uważa, że tak powinno być, że nie mam prawa sprzeciwu.
Ale czy wybaczyłam? Nie, nigdy. Czasem widzę tego "wujka", przy innych nigdy mu słowa nie powiedziałam, udaję, że jest wszystko ok. Kiedy jako dorosła osoba raz sama z nim zostałam, w emocjach powiedziałam mu, że lepiej będzie, żeby trzymał się ode mnie z daleka, że nie zapomniałam, że jestem silna i teraz to on może żałować, że spotkał mnie na swojej drodze...
Nie lituję się nad nim, nie żałuję go - jest skończony.
Co czuję? Czuję satysfakcję, że on się mnie boi. Wie, że nie pozwolę skrzywdzić żadnego dziecka, wie, że nie daruję mu tego.
Tylko jeśli będę miała go udupić zrobię to na swój sposób, bo wiem co czuje skrzywdzone dziecko i wiem jak namówić je do rozmowy i opowiedzenia o wszystkim.
Na mnie już za późno - sprawa przedawniona, ale niech go Bóg broni, aby nigdy więcej nikogo nie skrzywdził - o ile wierzy, bo ja już coraz mniej.
Wiem jedno - jeśli skrzywdzi choć w najmniejszym stopniu jakiekolwiek dziecko doprowadzę do tego, aby go zamknęli. I będzie miał szczęście jeśli trafi na ochronki, bo w innym wypadku skazani go zjedzą...