Józefina..twojego porawali kosmici..moj cale zycie byl kosmita tylko ja tego nie widzialam..sorki ale ogarnia pusty smiech jak tylko sobie pomysle,jaka bylam naiwna wychodzac za maz za niego.Masz racje chyba nam jest latwiej sie pogodzic z samotnoscia,bo nasi to byli...tutaj musialabym siarczyscie przeklac,ale to forum dla kulturalnych ludzi,wiec nie bede tego robic!!
Podobne tematy
Nie wiem co gorsze może było by mi łatwiej gdyby był normalny i po prostu sam odszedł a nie zmarnował czas .
Przynajmniej miała bym miłe wspomnienia a tak zrobiłam się harda przez co niestety dużo tracę jako kobieta .
Dawno nie zagladałam na forum, a widzę, że powstał nowy wątek który dotyczy również mnie. Mam nadzieję, że mogę się dołączyć.
Jestem mamą 12 letniego chłopaka i sama Go wychowuję już od pięciu lat. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale jakoś dajemy sobie radę. Czsami jest ciężko i brakuje tzw mężczyzny w domu, ale chyba lepiej nam tak niż żyć w strachu przed kolejną awanturą.
Pozdrawaiam serdecznie wszystkich samotnych rodziców i cieszę się, że ktoś pomyślał o tym aby założyć taki temat. Wsparcie i dobre słowo drugiej osoby jest czasami niezastąpione, nawet jeżeli jest ono tylko pisemne i na odległość ![]()
264 2011-08-20 07:52:26 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-20 07:58:49)
Witaj Margot. Tez myślę, że to niegłupi pomysł, aby wykorzystać to miejsce do wymiany doświadczeń i rad oraz do uzyskania wsparcia. Chyba chwilowo nie jest źle, bo jakoś nikt sobie oczu nie wypłakuje - a to dobry znak. Życzę wszystkim powodzenia i samych radosnych chwil związanych z dziećmi ![]()
Anula70 chyba w pracy ... bo temat przygasł
Anula70 wracaj ... ![]()
Witam ![]()
Już wracam Devil ![]()
Niestety praca praca praca ![]()
Wczoraj ruch jak w Rzymie syn wyciągnął mnie na spota co prawda było już tylko parę osób ale pora też była późna o dziwo zostałam mile przyjęta przez tych młodych ludzi choć o ludzi wcale nie chodzi w tych spotkaniach ale o nasze samochody ![]()
Potem sesja zdjęciowa na tle nocy i ulicznych świateł w roli głównej nasze bryki ![]()
Było miło i sympatycznie i już dostałam zaproszenie na następnego spota ale u mnie praca raczej wolne weekendy wyklucza wiec syn pojedzie .
Najmłodsza ostatnie dni wakacji spędzi u mojej mamy już mi głowę zmyła że wczoraj miałam ja przywieźć ale od 14 w pracy wiec dziś ją zawieziemy a do pracy na 22 wiec cały dzień mamy dla siebie ![]()
Wczoraj chciałam zajrzeć ale coś było z połączeniem i nie mogłam zalogować się na stronkę Netkobiet ta pogoda wykańcza nie tylko ludzi .
Miłego dzionka dla wszystkich ![]()
267 2011-08-21 11:17:50 Ostatnio edytowany przez aluyka (2011-08-21 11:18:29)
Witam wszystkich...zaraz do pracy,ale z wielka ochote zajrzalam tutaj...moje chlopaki nareszcie wracaja z wakacji,niewidzialam ich 32dni...jestem taka szczesliwa!!Nareszcie bedzie tak jak zawsze gwar,ruch i ciagle bede slyszec mamo!!
Moja młoda wróciła 4 godziny temu, nie widziałyśmy się 23 dni. Też jestem niesamowicie szczęśliwa
Skutek uboczny - była z cudzą mamą i teraz patrzy na mnie z zadziwieniem i odrobiną podziwu, doczekałam się docenienia wskutek cudzych wad - jej mina bezcenna ![]()
Witam w piękny poranek ![]()
Na reszcie po pracy ![]()
Fajnie dziewczyny że dzieciaczki wracają do domu i powolutku wszystko wraca do normy ![]()
Wczoraj wywiozłam na tydzień najmłodsza do babci i dziadka ![]()
Pominiecie jego osoby to świętokradztwo uwielbia moje dzieciaki (to jego jedyne wnuczęta
) wiec wybór ma niewielki
![]()
Za to dwójka starszych będzie miała więcej luzu ![]()
Pozdrawiam serdecznie i milutkiego dzionka ![]()
Ja kieruje się do mojego wygodnego łóżeczka rozprostować moje stare i zlatane kości .
Teraz Wasze dzieci wracaja z wakacji
a juz niebawem Kochani zacznie Wam sie goracy okres...rozpoczecie roku szkolenego
zapewne u co poniektorych przygotowania sa juz rozpoczete w tejze materii ![]()
...a ja jestem na etapie przechodzenia buntu dwulatka
Mała pokazuje charaktertek
poki co jest to wszystko do ogarniecia ![]()
Witajcie .
Ale tu wieje pustka ?
Jak dzieciaczki ?
Ostatni tydzień wakacji ![]()
A ja nawet nie miałam urlopu ale taka jest cena za chorowanie trudno .:(
Dziś nie marudzę nie mam siły w pracy sajgon i dziś bolą mnie skrzydełka .
Najmłodsza już chce wracać do domu potrzeba chwili ![]()
babcia walczyła w kuchni szykując zapasy na zimę i gwiazda się nudziła ![]()
Pozdrawiam cieplutko
272 2011-08-23 18:38:04 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-23 18:38:34)
Witaj Anula ![]()
Może to dobry objaw, że samotni rodzice nie wylewają chwilowo żadnych żali?
Aż mnie mróz przechodzi jak pomyślę o zakupie tych wszystkich książek do gimnazjum. A na razie niech się upajają latorośle tą końcówką laby skoro im pogoda dopisała ![]()
Anhedonia to bardzo pokrzepiające przecież życie nie składa się z samych złych chwil.
W sumie ostatnio zauważyłam że tych lepszych jest więcej gdy człowiek zmieni nastawienie.
Anhedonia to bardzo pokrzepiające ... tych lepszych jest więcej gdy człowiek zmieni nastawienie.
Mowa
nie nowość, że ludzie wolą przestawać z ludźmi radosnymi i z poczuciem humoru niż marudami i malkontentami ![]()
Pracuję nad tym ![]()
Nad marudzeniem czy poczuciem humoru ?:D
Ja zachowuje w miarę równowagę pomiędzy jednym i drugim ale te drugie i tak bierze górę
![]()
Witam ![]()
Ale pusto ![]()
Jak początek roku szkolnego ?
Znowu bieganie za papierzyskami a to do rodzinnego a to Fa .
Wrzesień to fatalny miesiąc kumulacja wszystkich orgii urzędowych masakra ![]()
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zabieganych .
Miłego dzionka ![]()
ja sama jestem córką samotnej mamy i dam wam radę z punktu widzenia nastolatki (którą byłam, bo już niestety lata nie te ;P)
kiedy mama zaczęła sobie randkować, trochę to ukrywała, ale ja, mając 10 lat, już widziałam (wiadomo-perfumiki, makijaż, fryzurka przed wyjściem)
kiedy w końcu się przyznała wyszło to dość naturalnie-pojechaliśmy we trójkę do kina.
to było dobre, bo nie musieliśmy tak od razu siedzieć i nie mieć ze sobą o czym rozmawiać.
ale najważniejsze było to, że ustaliliśmy sztywne zasady, praktycznie na początku, co kto ma robić i czasem wystarczyło moje, albo partnera mamy, "nie lubię jak tak robisz".
poza tym, od początku byliśmy dla siebie mili, on zaczął. czyli słyszałam komplementy na temat osiągnięć w szkole (obojętnie jakie one były)-i wtedy wiedziałam jakby, że jest jakiś mężczyzna, ojcopodobny, który pilnuje mojej edukacji.
i co nam najbardziej ułatwiło kontakt: byliśmy sobie potrzebni. ja go pytałam, jak skleić kabelki/przykręcić szafkę/zmienić żarówkę, on pytał, o rzeczy w necie, prosił, żebym mu pożyczyła książkę od niemieckiego ![]()
i trzymał moją stronę, jeśli moje marzenia/plany, wydawały mu się rozsądne. wtedy widziałam, że po mojej stronie jest ktoś, komu zależy na moim szczęściu ![]()
(tylko że ja ogólnie jestem takim trochę pluszakiem, jestem otwarta, chcę być z ludźmi, chcę się czuć z nimi blisko...ale z drugiej strony, jeden fałszywy ruch i wtedy już osobnika obserwuję bacznie i z rezerwą...pewnie dużo zależało ode mnie,ale on zrobił kawał dobrej roboty)
Wreszcie mam chwilę, żeby tu zajrzeć. Początek roku szkolnego to jakieś szaleństwo a na dodatek znów czeka nas komisja ds. orzekania o niepełnosprawności. Wrrrr, nie mam już siły, nie wiem jak można zakładać, że stan mojego dziecka w ciągu 2 lat poprawi się na tyle, że przestanie być niepełnosprawny. I znów bieganie po lekarzach, zbieranie zaświadczeń, czekanie...
No ale dość zrzędzenia, trzeba brać się do roboty i nadrobić zaległości na forum
.
U mnie pomimo jesieni i braku czasu wiosna w sercu - ale o tym w nowym wątku, bo potrzebuję obiektywnego spojrzenia i rady.
279 2011-09-24 17:00:57 Ostatnio edytowany przez agau (2011-09-24 17:01:50)
Fiołeczko, Anulko co u Was? Pozdrawiam:)
witam! mogę się dokleić? bo z mojego poprzedniego forum samotnych mam samotna zostałam tylko ja <sciana> i czuję się nieswoje czytając ciągle o ślubach, ciążach i wyjazdach "rodzinnych" ...
mam czteroletniego syna - sami jesteśmy od jego narodzin
niezbyt często mam okazję gdzieś wyjść, więc net jest moim oknem na świat :]
pozdrawiam wieczorową porą!
szyszek - cenne uwagi
mam nadzieję, że o ile kiedyś przyjdzie co do czego to mój syn będzie równie otwarty i wyrozumiały!
No i ja przyznam, że wątek coś wyszczuplał ... Rozwiało nas samotnych po forum ...
Zaczynają się jesienne chłody to pewnie znowu więcej osób zasiądzie przed monitorami...
Całego wątku nie nadrobię 0 bo widzę, że sporo stron ma, ale może chociaż trochę się "wdrożę"
I nawet na wezwania Agau nikt nie reaguje ... Moze powiesz Agau co u Ciebie, skoro nikt nam nie odpowiada ?
Ach, u mnie, jak to u mnie, praca, choroby, szkoła, czasami brak sił i tak w koło macieju ![]()
Witam!
W końcu Was znalazłam (-; Trochę tu cicho, ale mam nadzieję, że czasem ktoś tu zagląda. Również jestem samotnym rodzicem dwóch chłopców i szukam ludzi o podobnych drogach życiowych. Tak żeby pogadać z kimś kto rozumie, pojojczeć, biadolić choć niekoniecznie (-;
Kochani co z Wami? Miałam natłok pracy nie miałam jak zajrzeć.Teraz już jest dobrze;) Odżyłam;)
Witaj Fioleczka
...napisz cos wiecej
jak sprawy sie maja, jak sobie radzisz ![]()
Moze odswiezymy ten watek ?! byloby milo
The_devil, Anula70, agau i pozostali ---> pisac, nie spac ![]()
Odświeżajmy!!! Warto;) Ciekawa jestem co u Was!
Ja znalazłam pracę, godziny ustalam sama więc jak dla mnie super.Ludzie świetni;)Wspieraja pomagają.Atomsfera w pracy super.Wiadomo nie jest to nic na stałe ale jak na razie może byc;) Czekam na pierwszą sprawę rozwodową.Może to bd luty.Mąż oczywiście nie odzywa się,ani nie płaci...Wkurzam się ile to bd trwało...Wiecie mam związane ręce bo nadal jestem męzatką...na papierze więc nie należą nam się nawet pieniądze dla samotnej matki...Ale jak tylko wszystko załatwię, bd walczyła o swoje!!!
jak święta Wam minęły?
Dawidek wczoraj postawił pierwsze kroczki;)
Ja znalazłam pracę, godziny ustalam sama więc jak dla mnie super.Ludzie świetni;)Wspieraja pomagają.Atomsfera w pracy super.Wiadomo nie jest to nic na stałe ale jak na razie może byc;)
Ciesze sie razem z Toba
miedzy czasie mozesz rozgladac sie za czyms innym, a poki co dobre i to
Czekam na pierwszą sprawę rozwodową.Może to bd luty.Mąż oczywiście nie odzywa się,ani nie płaci...Wkurzam się ile to bd trwało...Wiecie mam związane ręce bo nadal jestem męzatką...na papierze więc nie należą nam się nawet pieniądze dla samotnej matki...Ale jak tylko wszystko załatwię, bd walczyła o swoje!!!
Fioleczka nie pozostalo Ci nic innego jak czekac, uzbroic sie w cierpliwosc i czekac, ja na pierwsza sprawe czekalam 9 miesieczy, a sprawa rozwodowa od zlozenia pozwu trwala rok. Na dniach moj wyrok o rozwod bedzie prawomocny. Z Nowym Rokiem zaczynam Nowy Rozdzial Życia ![]()
jak święta Wam minęły?
Jak to mowia " swieta, swieta i po swietach" ![]()
Dawidek wczoraj postawił pierwsze kroczki;)
Zuch chlopak ![]()
widzisz kochana, nie dość,że trzeba czekać(ja zakładam optymistyczną wersje,że to tylko 6miesięcy;czyli luty) a doskonale wiem,że może to potrwać dłużej.Do tego nie wiadomo czy ten sku...stawi się wogóle na sprawę.Po śmierci jego ojca, moja teściowa alkoholiczka jest szczęśliwa,ze synus mieszka z nią...nie dość,że ma kompana do picia,to jeszcze oczywiste jest,że zrobi wszystko by nie pokazał się u mnie a wszystkie pieniadze jakie zarobi (na czarno oczywiście) oddawał jej(a ona już wiadomo co z tym zrobi).
Co do pracy to na razie jest dobrze.Nie chcę na dłużej zostawiać Dawidka.Ale oczywiście rozglądam się za czymś innym, bardziej stałym.Wiadomo jeszcze półtora roku i przedszkole więc wtedy mój grafik napewno stanie sie bardziej elastyczny.Rozsyłam CV,staram się gdzieś zaczepić.Grunt,że jest praca i doświadczenie zawodowe.
Jak się czujesz po rozwodzie? Bedziesz mogła wzniesc kieliszek w sylwestra za nowe życie;) Gratuluję!!!
291 2011-12-28 11:45:50 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2011-12-28 11:47:08)
Jak się czujesz po rozwodzie? Bedziesz mogła wzniesc kieliszek w sylwestra za nowe życie;) Gratuluję!!!
Jakby dziwnie to nie zabrzmialo czuje sie nijak
po ostaniej sprawie o swoich odczuciach napislam w watku "Moj wymarzony rozwod". Z jednej strony ciesze sie, ale nie czuje wielkiej ulgi, traktuje to jak porazke, cos co mi nie wyszlo, a na czym mi bardzo zalezalo, wiem ze postapilam slusznie, ze podjelam bardzo dobra decyzje i jej nie zaluje.
W niepewnosci 3ma mnie ewentualna apelacja i łudze sie, ze 'on' ma na tyle zdrowego rozszadku, aby tego nie przeciagac w czasie...chodz na nic nie licze, bo doskonale wiem ze mozna sie po nim spodziewac wszystkiego...lekka obawa jest i byc moze dlatego kamien z serca jeszcze mi calkiem nie spadl, i poki co nie oddycham jeszcze pelna piersia ![]()
Mam nadzieje ze wzniose ten kieliszek z babelkami
...jestem dobrej mysli ![]()
Tak to jest,też mam mieszane uczucia...Napewno pojawi się,żal za tym jak mogło by się życie ułożyć ale staram się nie "gdybać" Chciała bym już miec to wszystko za sobą, uzyskac samodzielność i móc już zupełnie zależeć tylko od siebie.Stanąć na nogi finansowo przedewszystkim....
Witam Was!
Wczoraj znalazłam Wasze forum. Przez przypadek. Nie spałam całą noc. Czytałam.
Płakałam nie raz. Z Waszego powodu. Nad sobą też sie zastanawiałam. I też łzy napłynęły do oczu.
Jestem na rozstaju dróg. Rozwód dopiero przede mną. I kupa długów do spłacenia.
Córeczka (moje najwieksze szczęście) cierpi. W dzień sie śmieję. Dla niej. W nocy płaczę.
Bo kiedyś trzeba te emocje wyrzucić.
Widzę jak tu ewaluowałyście. Jak wychodzicie z dołków.
Jak potraficie walczyć i jak potraficie kochać.
Tez znajdę taką siłę. Dla siebie i małej.
Fioleczka, dzięki za ten temat.... a swoją drogą- jestes wielka! Cała reszta też.
Podnoszę głowę do góry, przewartościowuję życie na nowo. I bedę tu z Wami do końca.
Pozdrawiam.
Witaj kaska 79
...niestety nie bede swietowala Nowego Roku tak jak planowalam, nadal i wciaz jestem mezatka ![]()
Kaśka79 jeśli chcesz przeczytaj sobie całą moją historie w wątku "przemoc psychiczna jak od niej uciec?" zobacz sobie pierwszy post jaki napisałam.Rozpoczęłam tamten wątek jako wylękniona dziewczynka, raz po raz zerkająca nerwowo przez ramie na spiącego Synka i męża, który jak zwykle spał na fotelu.Od dwóch godzin powinien byc w pracy.Bałam sie go budzić,bałam się kolejnej awantury.Ponad wszystko jednak bałam się,że pochłonięta pisaniem nie zauważę, gdy się obudzi i przez ramie zobaczy co piszę...To było najgorsze.Ciągły strach.Wiedziałam,że żyje w kłamstwie.Musiałam odmawiać sobie podstawowych rzeczy,bo mąż miał długi przez które ja cierpiałam....i synek.Nie było stac nas kompletnie na nic.Nas - mnie i Dawidka, bo mąż trwonił wszystko co zarobił....Alkohol i narkotyki... Tylko te dwie rzeczy się liczyły.Żałował na wszystko.Potrafił zrobić awanturę o batona, najtanszy tusz do rzęs czy bułkę...
Czułam się nikim, ciągle poniżana...okłamywana.Szukałam na forum zlotego rozwiązania, cudu wręcz....Nic takiego jednak nie nastąpiło. Oczywiście mój "luby" izolował mnie od ludzi jak tylko mógł.W pewnym momencie zaczęłam juz wierzyć w to,że jestem beznadziejną su...ka, nie chciało mi się malować, czesać, ładnie ubierać.Nie widziałam sensu...Ten ciągły ból nie pozwalał mi sie w pełni cieszyc z obecności Synka na świecie.Patrząc na wiecznie skacowanego faceta z którym teoretycznie mialam spędzic resztę życia zalewała mnie fala nienawiści i rozczarowania.Pragnęlam tylko jednego - uwolnić się.
Nie miałam pracy...mieszkania,żadnych perspektyw....całkowite uzależnienie...
Aż w koncu zrobiłam krok.Wyprowadziłam sie z wspólnego mieszkania i wprowadziłam do ciotki.Mąz przyjechał za mną.Z początku było względnie dobrze,przy trzeciej osobie nie mógl tak mną pomiatać a przynajmniej starał się robić dobre wrażenie.Niestety nie trwało to długo,Nałogi wygrały. Ale coś zaczęlo się zmieniać...Po pierwsze odnowiłam stare kontakty,zaczęlam spotykać się ze znajomymi i... powoli coś zaczęło się we mnie budzić.Spotkałam się ze zrozumieniem i szacunkiem. Po drugie za namową przyjaciół z forum znalazłam adwokata i złożyłam pozew.Po trzecie postawiłam się.Pokazałam siłę.Im więcej siły mąż we mnie widział tym mniejsze szanse miał na dalszą zabawę moją psychiką.Wygrywałam.Pokazywałam mu jak bardzo bawią mnie jego kłamstwa i ze nie rusza mnie to już. W koncu stanęłam przed nim i powiedziałam:Siłą możesz zmusic mnei do wszystkiego.Siłą strachu.Ale nigdy nie pozwole ci zabrac mojej godnosci.Nie zmusisz mnei bym z toba spała...ani bym cie kochała. "Oczywiscie z nałogami zerwac nei potrafił, koledzy zaprowadzili go na samo dno... wyprowadził się i więcej ni ewrócił.Na dziecko nie daje ani grosza... A ja...znalazłam prace... Pierwsze dni były potworne...Nie dosć ze teskniłam za dzieckiem, nie umiałam sobie poradzić ze swoimi emocjami, to jeszcze nie miałam w nikim wsparcia...Aż w końcu doszło do mnie coś niesamowitego...Ci wszyscy ludzie mnie lubią! Za to jaka jestem.Ci ktorzy znają moja historie podziwiaja mnie za siłę a ja dobrze się z nimi czuję.Mam jakąś odskocznie, oderwanie od problemów.Poznałam nowych ludzi.Czuję,że jestem już tą samą osobą.Odzyskałam wszystko co on mi odebrał.Ohydne bluzy zamieniłam na dziewczęce koszulki i dzinsy...znowu uwielbiam zmieniać fryzury, bawić sie kolorami...porzuciłam czerń a uśmiech na mojej twarzy jest uśmiechem a nie sztucznym grymasem.Nauczyłam sie od nowa byc sobą!!!! A Dawidek?Uśmiech nie znika z jego buzi;) Jest szczęśliwy, wspaniały w koncu doceniłam jego obecnośc i kocham Go ponad życie;) Dla niego mam siłę walczyć.Co z tego,że mieszkam w małym pokoiku, co z tego,że bez pomocy ciotki nie utrzymali byśmy się.Kiedyś to się zmieni. A teraz czuję się szczęśliwa mogąc wejśc do sklepu i kupić dziecku to czego naprawde potrzebuje i nie patrzec na skwaszona minę alkoholika.Nikomu nie musze sie tlumaczyc co i za ile kupuje.W koncu jestem w stanie zapewnic dziecku wszystko co najlepsze.Doszłam już tak daleko i nie poddam się.Przede mna pierwsza sprawa rozwodowa...moje marzenie sie spełniło.Uwolniłam się
Teraz jestem w pełni gotowa na nowe rozwiązania.Jestem znowu sobą.Czekam na miłość.
bałałajka co się dzieje???Opowadaj!!!
296 2011-12-30 08:01:17 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-12-30 08:01:53)
Witajcie ![]()
Cieszę się Fioleczko że zaczyna Ci się układać ![]()
Witam nowe Zuch-dziewczęta dacie rade bo kto nie jak wy ![]()
No u mnie praca i praca oraz przygotowywanie do wyprowadzki - w końcu dostałam mieszkanie !
Na razie same z tym problemy -trochę remonciku mnie czeka ale mobilizacja na maksa tak że w styczniu idę na swoje M.
Dzieci nie teges ale co tam jakoś się przyzwyczają do nowego miejsca.
No ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło-pożyjemy zobaczymy .
Trzymajcie się ciepluchno ja spadam do wyrka odespać nockę a przede mną jeszcze dwie i dzień laby .
Ciesze się że wątek wznowił działalność ![]()
Po biadolę później - dawno mnie nikt po główce nie głaskał ![]()
No zmykam a na koniec kawałek na miły dnia początek .
http://www.youtube.com/watch?v=0SJPCdafnLo
Dobranoc ![]()
bałałajka co się dzieje???Opowadaj!!!
...w zasadzie niewiele, obawy sie sprawdzily...odwolal sie od wyroku wiec kolejne miesiace oczekiwania przede mna ![]()
298 2011-12-30 10:49:38 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-12-30 10:50:21)
...
No u mnie praca i praca oraz przygotowywanie do wyprowadzki - w końcu dostałam mieszkanie !
Na razie same z tym problemy -trochę remonciku mnie czeka ale mobilizacja na maksa tak że w styczniu idę na swoje M.
Dzieci nie teges ale co tam jakoś się przyzwyczają do nowego miejsca.
...
Po biadolę później - dawno mnie nikt po główce nie głaskał
Ani mi się waż biadolić - jeszcze zapeszysz - TFU, tfu, na psa urok!!! ![]()
Mogę Cię pogłaskać za "friko" - dzielna jesteś, silna i samowystarczalna Anula. Cieszę się, że dzięki swemu zdecydowaniu i determinacji osiągasz kolejne swoje cele
Same sukcesy
Możesz być z siebie dumna
gratuluję
Dzieci się przyzwyczają, nie takie rzeczy się robi dla polepszenia losu. Zdrowe? to i chwała bogu ![]()
Chwał się zaraz jakie to mieszkanko i co planujesz w nim zrobić by uwić ciepłe gniazdko dla pisklaków i siebie.
Anhedonio nie całe 50 m trochę nie ustawne jak dla mnie i trójki dzieci .
W starym budownictwie a właściwie w poniemieckiej willi na razie staram się o doprowadzenie tam gazu wiec inspektor budowlany szaleje bo ja uparta jestem i maja ze mną zgrzyta .
Tym bardziej że jestem kobietą to myśleli że wcisną kita -sorry nie dało się ![]()
Przed wczoraj sprawdzali stan kabli elektrycznych i musza usunąć trochę usterek a nie mało tego a lista rośnie .
Znam wszystkich sąsiadów bo to moi klienci i ciepło mnie przywitali oczywiście zasypali listą dobrych rad
i w razie W zaproponowali swoja pomoc .
Rodzice szaleją z radości i trochę mnie męczą ale to z troski .
Były własnie przed chwilą się dowiedział na co córcia zareagowała fochem .
Moje dzieciaki tak mało wiedza o życiu chyba za dużo im ułatwiałam mimo zaistniałej sytuacji z ich ojcem .
Dzięki za głasku -głasku ![]()
Anula, generalnie i teoretycznie jak to w naszym państwie bywa powiedz jakie wymogie trzeba spełnic,żeby rozpoząć walkę o mieszkanie??
Fioleczka - jako samotna matka masz większe szanse chyba że masz więcej niż 2 dzieci-małe mieszkania są dostępniejsze.
Na socjal możesz mieć nawet dość niską średnią średnią z trzech ostatnich miesięcy i zaświadczenie też z 3 ostatnich miesięcy z opieki społecznej .Na komunalne są większe kryteria zarobku i dodatkowo co najmniej 3 lata w tej samej pracy i szansę na to że nadal tam będziesz pracować -jednym zdaniem stabilne zatrudnienie-co w naszym kraju graniczy z cudem ![]()
Potem jesteś brana pod lupę przez komisje mieszkaniowe -są to różni ludzie -ja za pierwszym razem trafiłam na komitet (stare omy )które miały za cel nie dać mi mieszkanie ale chyba ponownie wydać za mąż-i z tytułu bycia atrakcyjna kobieta wniosek odrzucono ![]()
Złożyłam wniosek potem jeszcze raz 2 lata później - była inna komisja a ja nadal bez drugiego męża tym razem były normalne kobiety bez matrymonialnych zapędów i dostałam się na listę oczekujących.Jak nie będziesz przymilna ale upierdliwą uczestniczka wyścigu szczurów to długo poczekasz .Mój eks ma kuratora wiec wykorzystałam ten fakt.I miałam tez zaświadczenie z policji o interwencjach.
Po 7 latach pisałam wniosek o przyspieszenie bo już nie dało się wytrzymać z alkoholikiem i jego matka wariatką -opinia od kuratora rodzinnego,z policji i kuratora do spraw karnych bo takowego już posiada ![]()
W lutym tego roku przyznali mi przyspieszenie a mieszkanie przyznali dopiero 8 grudnia .Ale od lutego co najmniej 3 razy w miesiącu się przypominałam że żyję -wizyty w urzędzie i telefony bo inaczej lista znajomych się wydłuża a ciebie maja gdzieś.
Mieszkanie żaden szczyt marzeń -brak gazu i muszę palić w piecu kaflowym a niby wyższy standart bo komunalne ale od socialu odbiega tylko czynszem i dzielnica .
Jak chcesz składać wniosek to życzę masę cierpliwości i duża dozę uporu bo można się załamać oczekując na ten cud .
U mnie wygląda to tak,że pracuję jedynie na umowe o dzieło.Mam stawkę godzinową - tyle ile przepracuję tyle mam a wiadomo,że nie mogę zostawic małego z mamą dłużej niż do 22.A ona tez pracuje także w praktyce przepracuję dziennie ok.6 godzin z czego nie mam nawet na cz800zł na czysto;więc podejrzewam,że pod względem zarobków nie mogą się przyczepić,że są za duże. Mam tylko problem, chociaz nie wiem czy w tym wypadku nie dziala to na moja korzyść - brak meldunku.Mój czasowy się zakończył.Skomplikowana sytuacja, nie bd nudzić i rozpisywac sie na ten temat.Mój eks też miał przygody z kuratorem więc o opinię, tez mogę się starać.Jego matka alkoholiczka też jest znana jako stara oszustka.
Powiedz mi tylko gdzie złozyc takie podanie?Można znaleźć gdzieś jakis wzór?
chyba muszę czekać do rozwodu zanim go złoże?
Składasz w Urzędzie Miejskim wydział lokalowy.
Nie wiem jak u Ciebie ale tu gdzie mieszkam nie każdemu wydają taki wniosek - musisz być minimum 5 lat zameldowana w tym powiecie.
Jeżeli nie masz rozwodu bądź separacji sądowej to we wniosku musisz ująć męża bo prawnie nadal jesteście rodziną.
z tym nie ma problemu, bo ja całe życie mieszkam w swoim mieście.Poczekam do rozwodu i wtedy się tym zajmę tak będzie chyba najlepiej.Pogadam jeszcze ze swoim adwokatem.Niech cos podpowie.Dziekuję Ci za rady.
witajcie!
ja jestem samotna mamą od prawie roku i jakos nie bardzo sobie radze z tym do tej pory niestety ![]()
pozdrawiam
Witaj w klubie ![]()
Ten wątek troszkę opustoszał, ale jak rozkręcisz sie na forum to na pewno znajdziesz cos dla siebie. Ja w kryzysie spędziłem tu wiele ciekawych chwil. Dużo radości. I jako iż wciąż jestem związany z tematem tego wątku, to czasami zaglądne ![]()
To i ja zapiszę sie do grona samotnych mam...mam 2 dzieci - 2 synów starszy 12 lat mlodszy 14 miesięcy...opłata za dom wynosi 1200 zł ( wszystkow liczone, centralne ogrzewanie czyli gaz, prad, woda) a moje dochody to 500zł od pół roku szukam pracy, chetnych nie ma...bo dzieci ![]()
To i ja zapiszę sie do grona samotnych mam...mam 2 dzieci - 2 synów starszy 12 lat mlodszy 14 miesięcy...opłata za dom wynosi 1200 zł ( wszystkow liczone, centralne ogrzewanie czyli gaz, prad, woda) a moje dochody to 500zł od pół roku szukam pracy, chetnych nie ma...bo dzieci
Witaj, niestety samotne wychowywanie dzieci nie jest proste, a niestety na pomoc państwa nie ma co liczyć. Państwo dba tylko o lumpów, pijaków i innych degeneratów, nawet więźniowie żyją w lepszych warunkach niż niektórzy normalni, zdrowi ludzi, ech szkoda gadać. Myślę, że się ułoży, raz na wozie, raz pod wozem i tak w koło Macieju. Pozdrawiam ![]()
niestety tak jest...pozostaje tylko zacisnąć zęby i przeczekać, bo przecież się nie poddamy, prawda?
niestety tak jest...pozostaje tylko zacisnąć zęby i przeczekać, bo przecież się nie poddamy, prawda?
no prawda prawda Fioleczka wszystko się zrobi i przetrwa dla takich kochanych szkrabów
ja nie wyobrażam sobie życia bez mojej 5 - cio letniej córci ale niestety czasem dopada mnie ta chwila załamania tak zwany kryzys chwili kiedy ciągle jest pod górke ![]()
Dziewczyny, jest ciężko, ale cóż mamy robić. Zacisnąć zęby i robić wszystko dla naszych skarbów. Mnie trochę niepokoi fakt, że mój syn będzie potrzebował ojca, a ja niestety mu tego nie zastąpię. Już go potrzebuje, a na swojego nie ma co liczyć. Wiosna jest i więcej sił, zatem do góry głowy.
312 2012-04-05 13:44:00 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2012-04-05 13:44:46)
...wszystko się zrobi i przetrwa dla takich kochanych szkrabów
ja nie wyobrażam sobie życia bez mojej 5 - cio letniej córci ale niestety czasem dopada mnie ta chwila załamania tak zwany kryzys chwili kiedy ciągle jest pod górke
...nie zabrzmi to zbyt pocieszająco, ale lenka77 wiedz, że nie tylko Ty masz wzloty i upadki, tudzież z górki czy też pod górkę... bywa różnie, jest wiele chwil, które przynoszą radość i szczęście, są tez chwile smutku
... najważniejsze to nie tracic wiary, nie poddawać się, chwytać życie za bary i radzić sobie najlepiej jak potrafimy, a przede wszystkim dbac o nasze Skarby, co by w jak najmniejszym stopniu odczuwały braki, na które niestety nie mamy większego wpływu.
...i mimo, iż wiatr czasami wieje mi w oczy, i że nadal tkwie w "mule", życie toczy się dalej i robie wszystko, staram sie jak moge, aby z tej "popapranej rzeczywistości", która mnie otacza łapać i korzystać z samych pozytywów, które przynosi mi los...a juz na pewno odpychać to co złe...chodz tak jak wspomniałam wyżej, bywa z tym różnie.
no dokładnie tak jest, ale cóż życie
piszcie co tam u was, razem bedzie raźniej ![]()
314 2015-04-30 20:51:48 Ostatnio edytowany przez ola1526 (2015-04-30 20:52:45)
witam, czy ktos tu jest? Jestem samotna matka, chcialabym poznac kogos i zwyczajnie porozmawiac ![]()
Witam!
To i ja sie podlacze - od trzech lat szczesliwie samotnie wychowujaca coreczke. Ojciec - nie uciekl ( a szkoda, jaka czasami szkoda !!! ) widuje sie z mala w srody i niedziele, wiec corka nie odczuwa braku rodzica. Jak byla mlodsza to czasem pytala czemu tatus nie mieszka z nami tak jak tatusiowie jej kolezanek. Troche bylo to trudne, bo jak dziecku wytlumaczyc, ze ojciec byl tyranem dla mamy, pan wszechwiedzacy, jedyny czlowiek na swiecie, ktory zawsze ma racje i nigdy nie popelnia bledow i tylko swiat caly sie uwzial na niego? No duzo bylo delikatnego tlumaczenia, ze mamusia i tatus juz sie nie kochaja, ale ja kochaja nad zycie.
Poczatki byly straszne!!! Znalazlam sie sama z dzieckiem w obcym kraju ( corka miala niecale dwa latka ). Jak tu pracowac? Co zrobic z dzieckiem?
Ale jak to czesto w zyciu bywa - mamy nie stac na to, zeby zalamac rece i sie zalamac! Mamy musza sobie radzic! ( albo tatusiowie, jesli zostaja sami - tutaj uklon w strone The_devil - mam duzo szacunku dla ojcow samotnie wychowywujacych dzieci, my kobiety mamy instynkt maciezynski, a co im podpowiada - nie mam pojecia - dlatego szacunek ). Przede wszystkim bylam wolna od tyrani bylego, biedna jak mysz koscielna, bo on zabral wszystko, czego sie dorobilismy ( a mieszkalismy w tamtym czasie w kraju, w ktorym kobiety wciaz nie maja zbyt wiele do powiedzenia, policja nie miesza sie w sprawy rodzinne ). Brat przylecial w przeciagu dwooch dni!!! Brat mlody chlopak, bo mial zaledwie 23 lata, ale stanal na wysokosci zadania - opiekowal sie mala jak chodzilam do pracy. Zostal 6 tygodni, az jako - tako stanelam na nogi. Znalazlam przedszkole i opiekunke ( zlota dziewczyne, ktorej naprawde wiele zawdzieczam - niech jej Pan Bog wynagrodzi za dobre serce ). Z czasem wszystko sie unormowalo. Zmienilismy kraj - ze wzgledu na corke, zamieszkalismy w tym samym miescie i przynajmniej ja staram sie zachowywac cywilizowanie.
Po dwoch latach zdecydowalam sie na zwiazek - totalny niewypal!!! Ale nie zalamal sie i choc teraz jestem sama, a ostatni zwiazek - krotki i nieudany, mysle, ze gdzies i na mnie czeka szczescie.
Pozdrawiam wszystkich samotnych rodzicow !! Tym swierzo upieczonym zycze sily i wiary!! Dacie rade!!!