netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Coś dla samotnych rodziców!!!

314 odpowiedzi22 134 wyświetleniazałożony przez Fioleczka, 23.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Coś dla samotnych rodziców!!!

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 315 ]

1

Temat: Coś dla samotnych rodziców!!!

Mamy i Tatusiowie wychowujący samotnie dzieci!!! Napiszcie coś o sobie.Jak sobie radzicie.Podzielmy sie swoimi uczuciami.
piszcie swoje historie, jak potoczyło sie wasze życie,czy macie nowych partnerów?
A może jest ktoś kto chciał by stworzyć zwiazek z samotna mamą lub ojcem?
piszcie;)

2 Ostatnio edytowany przez aluyka (2011-07-24 13:23:05)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Chyba kazda mama,kazdy samotny ojciec marzy o tym zeby stworzyc nowy zwiazek,i marzy o tym zeby by lon inny niz poprzedni.Ja jestem samotna mama dwoch chlopcow,pracuje i niby wszystko jest dobrze mie mam zadnych specjalnych problemow,ale czasem mi sie wydaje,ze popelniam te same bledy,szukajac partnera.Wlasnie szukajac???A moze powinnam poczekac,za samo sie zdarzy...???Nie dawno zalazlam kogos ktowydawal sie cudownym czlowiekiem,a okazalo sie,ze wpadlam z deszczu pod rynne..mozna o tym przeczytac tu na forum

3

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

tez miałam taki okres,że oczekiwalam nie wiadomo czego od życia i już byłam bliska szukaniu mężczyzny na siłę... ale zbastowałam zastanowiłam się nad sobą i teraz nie szukam.Poniekąd pogodziłam się z losem

4

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Też należę do tego "klubu". Radzę sobie - myślę ze całkiem nieźle. Ale samotność też czasem nieźle potrafi dać w kość. Próbowałam wyjść z inicjatywą i szukać kogoś przez internet, ale zrezygnowałam. Doszłam do wniosku, ze mam na co wydawać pieniądze wink Wierzę, że kiedyś kogoś poznam, kto pokocha mnie i mojego synka, a na razie dobrze jest jak jest wink Pozdrawiam serdecznie wszystkich samotnych rodziców wink

5

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Witajcie drogie Panie. Podłączę się ze swoim zasobem doświadczeń. Może akurat, któraś z Was zechce zapoznać się z męskim punktem widzenia czegoś. Pozostaję do dyspozycji ... Miło będzie rozwinąć dyskusję ...

6 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-25 14:10:36)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Myślę, że to jak zwykle zależy od wieku i dojrzałości. smile
Bo można spełniać się wychowując dziecko/dzieci i nie tupać nogami na tle posiadania kolejnego partnera. Fakt bycia z kimś NIE MUSI być priorytetem.
Radzę sobie nie gorzej niż radziłam przed rozstaniem. Cieszę się życiem smile Największą moją troską jest takie ułożenie spraw, by DZIECKO nie czuło się porzucone przez ojca, nie myślało, że jest gorsze, bo tatuś się nie interesuje i ma je w nosie smile
Ja nie potrzebuję innego człowieka by znać swoją wartość, dziecko niestety JESZCZE potrzebuje smile

7

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

no więc i ja się do was dołączam smile
co prawda okres bycia "samotną mamą" mam już za sobą...i powiem wam szczerze,że bardziej samotna byłam trwając w związku z biol ojcem mojego syna...dopiero po rozstaniu poczułam,że żyję i że teraz jest czas dla mnie i dla małego.
nie szukałam nikogo,on znalazł mnie.a tak na prawdę to cierpliwie czekał:)
jesteśmy ze sobą 22 miesiące:) synek mówi do niego tato i oboje nie widzą świata poza sobą:)
myślę,że stworzyliśmy dla synka fajną rodzinkę,ciepły dom itd,a tego nigdy nie osiągnęła bym będą w związku z prawdziwym "tatusiem",po którym slad zaginął 3 lata temu...
nigdy nie wierzyłam,że facet moze tak szczerze i bezwarunkowo pokochać "obce" dziecko,a jednak może:-)
fajnie nam się razem żyje.
I myślę,że bycie samotnym rodzicem nie przekreśla naszych szans na bycie szczęśliwym.
zdarzają się oczywiście drobne nieporozumienia co do sposobów wychowania itd,ale wszystko jest do wypracowania.
również rodzina mojego narzeczonego nigdy nie robiła kłopotu z tego,że mam dziecko itd.
zostaliśmy w pełni zaakceptowani,choć obawy zawsze zostają.
także samotni rodzice głowa do góry:)
i nie poganiać amora-na każdego przyjdzie pora:)
pozdrawiam

8 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-07-25 18:12:55)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anhedonia napisał/a:

.... Największą moją troską jest takie ułożenie spraw, by DZIECKO nie czuło się porzucone przez ojca, nie myślało, że jest gorsze, bo tatuś się nie interesuje i ma je w nosie smile

Nie mamy wpływu na to jakich zmian dokona nieobecność rodzica w psychice dziecka Anhedonia. Pomimo, iż nie będziesz zauważała, że dziecku czegoś brakuje, to pewne jest że takie momenty będą. Wierz mi.


Anhedonia napisał/a:

Ja nie potrzebuję innego człowieka by znać swoją wartość, dziecko niestety JESZCZE potrzebuje smile

I cała tajemnica w słowie "JESZCZE". I wszystkich czytelników tego wątku, zapraszam do przemyślenia tego słowa w wypowiedzi Anhedonii.

9

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Ja nie potrzebuję innego mężczyzny i na siłę go nie szukałam, tylko co robić, kiedy sam przyszedł? Boję się, że syn go zaakceptuje, a potem wszystko pryśnie i się rozwali, co powiem wtedy synowi, co on pomyśli o matce? Strach.

10

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Witam smile

Jestem samotną mamuśką trojga świetnych dzieciaków smile
Od lat wychowuje je sama .Problemy są ale jakoś sobie radzę .

Czy myślałam o nowym związku tak ale niestety nie wyszło na razie raz wystarczy.
Może kiedyś jak dzieci się trochę usamodzielnią pomyślę o sobie .To żadne poświęcenie po prostu nie chcę żeby moje dzieciaki przechodziły swoiste de ja wu z jakimś nie odpowiednim nie daj boże moim wyborze .

11

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
agau napisał/a:

Ja nie potrzebuję innego mężczyzny i na siłę go nie szukałam, tylko co robić, kiedy sam przyszedł? Boję się, że syn go zaakceptuje, a potem wszystko pryśnie i się rozwali, co powiem wtedy synowi, co on pomyśli o matce? Strach.

To prawda, która dotyka nas wszystkich agau. Nikt nie chce swojemu dziecku co miesiąc przedstawiać nowej cioci. Nikt nie chce by jego dziecko myliło wujków na ulicy. Każdy chce trafnie umieć zdecydować. Ale wszyscy dobrze wiemy, że nie ma na to ani recepty ani wzoru ...

12

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

no ale czy nie jest tak ze trzeba probowac? czy nie trzeba moze nie zabiegac, ale po prostu otworzyc sie na ludzi. mysle ze nie trzeba zapoznawac od razu dzieci z nowym kolega, mysle ze da sie zorganizowac wyjscia bez dzieci, do miasta, a przedstawic wtedy gdy bedzie pewnym partnerem( a przynajmniej sprawdzonym przez pare miesiecy)
wydaje mi sie ze to nie jest latwe, ale mimo posiadania dzieci i zlych doswiadczen z ex trzeba zyc od nowa, nie przenoszac swych uprzedzen na kolejne znajomosci.

13

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

witam wszystkich chyba mi tez nic nie pozostalo,jak sie do Was dolaczyc. Sama wychowuje corke od 8 lat. Owszem bylam w jednym zwiazku po rozwodzie z 3 lata ale niestety skonczylo sie...moze i dobrze,bo facet byl jedynakiem a jego rodzicom przeszkadzalo to, ze ja rozwodka z corka. I chyba tak juz zostanie!Nie wiem co mialo wplyw -ale chyba juz nie wierze w milosc... Sama zdana na siebie! pozdrawiam wszystkich samotnych!!!

14

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Ja też nie szukam na razie czerpię radość z tej małej istotki,która wszystko rozumie.Ostatnio usiadłam koło Synka na podłodze i zamyśliłam się swoimi zmartwieniami a wtedy nagle -ni z tego ni z owego mój Synuś przytulił się do mnie i dał mi mokrego i nieco "zębatego" buziaka;)
A wczoraj zrobił pierwszą samodzielną kupkę na nocnik!(ma 9 miesięcy).Zaczęłam cieszyć się dzieckiem,pomagać mu rozwijać się poprzez basen,gimnastykę i czuję się spełniona.Widzę,że niczego mu nei brak,że dostaje więcej niż podczas mojego małżeństwa kiedy byłam rozbitą płaczliwą babą.Ludzie tu na forum radzili mi  bym odeszła,bo dziecku potrzeba radosnej pełnej  życia mamy a nie płaczącej po kątach histeryczki.
gdybym miała wypowiedzieć teraz życzenie nie wiedziała bym o czym marzę.Mam mieszkanie które muszę wyremontować(super jakiś cel),mam inny dach nad głową,mam co włożyć do garnka,mam paru znajomych,plany na ten tydzień.Chcę studiować rozwijać się,znaleźć dobrą pracę podróżować razem z Synkiem.
OK.Fajnie by było kiedyś kogos mieć.Urodzić drugie dziecko ale teraz?teraz chyba jest mi dobrze.A napewno bd lepiej gdy Mały pójdzie do żłobka lub przedszkola i problemy finansowe dadzą nam spokój.

15

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

witam ja również wychowuję samotnie 2 dzieci i powiem nie łatwo być w  nowym związku dzieci mam dość spore córa 16 i ciężko było jej zaakceptować mojego byłego partnera gdyż byliśmy we troje 16 lat a tu nagle ktoś nowy
im dzieci starsze tym trudniej im zaakceptować kogoś nowego czują jakby zagrożenie swojego bytu
moje dzieci wychowały się bez ojca ja zresztą też  i nie odczuwam braku gdyż nigdy nie znałam tego jak mieć ojca
dzisiaj nie ma to znaczenia czy dzieci wychowują się w pełnej rodzinie bo nie zawsze rodzice spełniają swoje role w prawidłowym wychowywaniu dzieci
trzeba również uważać aby te nasze pociechy nie stały się naszym całym światem bo dzieci też odejdą na swoje i co wtedy?
samotni rodzice muszą również zadbać o siebie stworzyć sobie zaplecze a kiedy nam się uda być zadowolonym to i dzieci przy nas się też wychowają

16

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
makao napisał/a:

....witam ja również wychowuję samotnie 2 dzieci i powiem nie łatwo być w  nowym związku dzieci mam dość spore córa 16 i ciężko było jej zaakceptować mojego byłego partnera gdyż byliśmy we troje 16 lat a tu nagle ktoś nowy
....

Makao, na forum można znaleźć posty, w których mówi się o tendencjach dzieci do "wyczuwania" charakterów i intencji potencjalnych partnerów. Ja jestem przekonany, że coś w tym jest, że dzieci mają taki dar rozpoznawania. Im dziecko młodsze, tym lepiej radzi sobie z rozpoznaniem ...
To naprawde dziwne i niewytłumaczalne zjawisko ....

17

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

The_devil zgodzę się z Tobą w stu procentach!!! Prosty przykład.Mój syn jak miał niespełna dwa miesiace praktycznie tylko jadł i spał.Gdy przychodził ktoś sympatyczny i powiedzmy"dobrze nastawiony"mały budził się i leżał spokojnie w łóżeczku,także nie raz nawet nie wiedzieliśmy,że nie śpi.Raz przyszedł hydraulik a ja byłam sama...jakiś dziwny typ...przez całą wizytę Syn nie spał domagając się karmienia i "pilnował"mamy.Gdy tamten wyszedł dziecko zasnęło momentalnie


makao boję sie tej samotności "na starość"

18

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

The_devil zgodzę się z Tobą w stu procentach!!! Prosty przykład.Mój syn jak miał niespełna dwa miesiace praktycznie tylko jadł i spał.Gdy przychodził ktoś sympatyczny i powiedzmy"dobrze nastawiony"mały budził się i leżał spokojnie w łóżeczku,także nie raz nawet nie wiedzieliśmy,że nie śpi.Raz przyszedł hydraulik a ja byłam sama...jakiś dziwny typ...przez całą wizytę Syn nie spał domagając się karmienia i "pilnował"mamy.Gdy tamten wyszedł dziecko zasnęło momentalnie


makao boję sie tej samotności "na starość"

Nawet zwierzęta wyczuwają złych ludzi na odległość ....

19

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Kurcze z tym wyczuwaniem to ja się dałam złapać. Mój siostrzeniec uwielbiał ojca biologicznego mojego synka, zwiodło mnie to bardzo, bo myślałam, ze skoro mały go tak lubi to przecież nie może być złym człowiekiem, bo przecież dzieci i zwierzęta wyczuwają zło... I no cóż, przejechałam się, bo niestety sposób w jaki obszedł się z nami nie świadczy o dobrym charakterze. Ale może to tylko przykład wyjątku, który jednak potwierdza regułę wink Mam nadzieję, ze swoimi życiowymi wyborami nie skrzywdzę po raz kolejny syna - bo pierwszy raz zrobiłam to wybierając mu takiego a nie innego ojca.
Ale wiecie, od jakiegoś czasu jestem tutaj na forum i dzięki pomocy wielu z Was zmieniłam się - jestem jeszcze bardziej szczęśliwa niż do tej pory, nie myślę o tym, że chcę znaleźć ojca dla syna, nie szukam na siłę - jestem silną i samodzielną kobietą, która zna swoją wartość i świadomie dokonuje wyborów (choć nie zawsze dobrych wink )
W kwestiach partnera to mam te same obawy co chyba wszyscy samotni rodzice - aby moje wybory nie rzutowały na moje dziecko. Dlatego spasowałam z szukaniem - jak będzie nam dane to spotkamy idealnego człowieka wink Chociaż nie powiem, uśpione potrzeby czasami się budzą i wołają o ich zaspokojenie big_smile

20

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

W jakimkolwiek wyborze karmelita82, nie możemy zdać sie całkowicie na psa lub dziecko. One nam tylko dyskretnie "podpowiadają".
Mam wrażenie, że ludzie dobrzy i neutralni nie zerwą psa z łańcucha, natomiast podstępni, mający złe zamiary, powodują szczekanie z kilometra. Nie możemy przyjąc tego jako podstawy do ułatwiania sobie wyborów, bo w końcu przestaniemy rozstawać się z psem. Ale życie pokazuje, że coś w tym jest.

21

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Wszystko pięknie i ładnie wygląda z boku .
Myślę że u mnie jest jeden problem - zaufanie.
Zbyt długo jestem sama( nawet w małżeństwie wszystko było na mojej głowie).
Az powiedziałam dość 10 lat temu.

po tym czasie byłam tylko w jednym związku ale po jakimś czasie zaczął się drażliwy temat co dalej no i oczywiście dzieci.Rozleciało się ileż można czekać aż Pan Niezdecydowany się zdecyduje długo byłam cierpliwa .Znajomi uznali że za długo i zmarnowałam najlepsze lata swojego życia.

Może mają racje.

Nie mam już tak malutkich dzieci -20-15-7 .
Mam prace ,czekam na mieszkanko i mam zamiar rozpocząć naukę wiec nie bardzo będę miała czasu na randkowanie zresztą nie mam na to ochoty.Eksperymenty dobre są teorii ale czasami nijak mają się do życia.Nie jestem zgorzkniała i nie mam pretensji że jest tak a nie inaczej.

22

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Dziś dopadł mnie gorszy dzień...

23

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

Dziś dopadł mnie gorszy dzień...

Co sie stało Fioleczka ?

24

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

A the_devil brakło mi sił po prostu. Cierpliwości może też... Zdałam sobie sprawę ze swojej bezradności,ciągle tak ciężko mi zrozumieć czemu ojciec potrafi zapłodnić i nie interesuje go czy ja radzę sobie z jego synem czy nie dzieje mu się krzywda czy nie głoduje...  Czy ja mam siły i zdrowie do opieki nad dzieckiem czy nie stało się nic złego...
Do tego wszystkiego pokłóciłam się z mamą.Ona wyszła z Małym na spacer a ja trochę poużalałam się nad sobą i wtedy zadzwonił telefon i okazało się,że eks stracił pracę więc już wiem,że nawet alimenty będzie mi ciężko wywalczyć...i wtedy postanowiłam wziąć się w garść.Poszukałam w sieci najbliżej położonych żłobków i jutro rozpoczynam walkę.Znajdę pracę i dam sobie radę na złość wszystkim!!!
Ale martwi mnie jedno.Chcę złożyć pozew rozwodowy ale jaki mam wpisać adres męża? Nikt nie wie gdzie on jest a chciała bym by pojawił się na rozprawie,chcę załatwić to po ludzku.Z resztą nei wiem jak to wygląda w wypadku gdy jedna strona się nie stawia na wezwanie...nie chcę tego ciągnąć w nieskończoność.Wolała bym,żeby był dostępny i gotowy na konfrontację ale niestety tak nie będzie

25 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-07-26 22:46:47)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Fioleczka złóż sprawę o alimenty do komornika i staraj się z funduszu .

Komornik już namierzy delikwenta a sprawa o rozwód od złożenia wniosku do rozpatrzenia to nie kwestia 

tygodnia wiec komornik może ustali w tym czasie miejsce pobytu zbiegłego tatusia.

26

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

A the_devil brakło mi sił po prostu. Cierpliwości może też... Zdałam sobie sprawę ze swojej bezradności,ciągle tak ciężko mi zrozumieć czemu ojciec potrafi zapłodnić i nie interesuje go czy ja radzę sobie z jego synem czy nie dzieje mu się krzywda czy nie głoduje...  Czy ja mam siły i zdrowie do opieki nad dzieckiem czy nie stało się nic złego...
Do tego wszystkiego pokłóciłam się z mamą.Ona wyszła z Małym na spacer a ja trochę poużalałam się nad sobą i wtedy zadzwonił telefon i okazało się,że eks stracił pracę więc już wiem,że nawet alimenty będzie mi ciężko wywalczyć...i wtedy postanowiłam wziąć się w garść.Poszukałam w sieci najbliżej położonych żłobków i jutro rozpoczynam walkę.Znajdę pracę i dam sobie radę na złość wszystkim!!!
Ale martwi mnie jedno.Chcę złożyć pozew rozwodowy ale jaki mam wpisać adres męża? Nikt nie wie gdzie on jest a chciała bym by pojawił się na rozprawie,chcę załatwić to po ludzku.Z resztą nei wiem jak to wygląda w wypadku gdy jedna strona się nie stawia na wezwanie...nie chcę tego ciągnąć w nieskończoność.Wolała bym,żeby był dostępny i gotowy na konfrontację ale niestety tak nie będzie

Dlaczego nie napiszesz mi o problemie tylko ronisz tam łzy. Pomogę .... Znam odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania.


Podoba mi się Twoje zacięcie. Stracisz na tym momenty, kiedy możesz być z dzieckiem a nie bedziesz ... bo trzeba bedzie pracować.
Ale taki wybór mają wszyscy samotni rodzice. I czasami wyrzuty wobec siebie, że nie można inaczej ...
Zastanów się, czy to, że ex stracił pracę, nie jest celowym ruchem na poczet alimentów ? Dobrze ? Napisz mi o tym ....

Jeśli nie znasz jego miejsca pobytu, napisz adres najbliższej rodziny, i adres pod którym ostatnio był zameldowany. Sąd na tą okoliczność powoła kuratora do ustalenia miejsca pobytu "tatusia". Nie martw się tym .... nie wszyscy znaja adresy pobytu ... wiec jakos to trzeba rozwiazywać.

Nie martw sie tym, że on nie pojawi sie na rozprawie. W ten sposób sobie tylko utrudni. Nieobecność na sprawie, działa zdecydowanie na niekorzysc delikwenta ...

Już ? Uśmiech na ustach ? No widzisz ... i po co płakać .... Pisz jeśli jeszcze chcesz coś wiedzieć. O rozwodach wiem wszystko ...

27

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Hmm... Fiołeczka głowa do góry - jesteś dzielną Dziewczyną i dasz sobie radę. Ja mam podobnie trudną sytuację, a może nawet gorszą bo poza brakiem zainteresowania synem i niepłaceniem alimentów, "kochający tatuś" zostawił mnie z długami. Gdyby nie to to dawałabym sobie radę, a tak cała moja pensja idzie na rachunki! ale nie poddaję się bo wiem że i tak mam dużo szczęścia wink Mój Skarb jest zdrowy, a to najważniejsze. Kiedy mam gorszy dzień podchodzę do niego i proszę żeby mnie przytulił i wierz mi nie ma lepszego lekarstwa wink Twój Skarbek jest jeszcze na to za mały ale lada dzień też będzie rzucał się Mamie w ramiona wink A znalezienie pracy to fantastyczne rozwiązanie. wiem ciężko Malca zostawiać na tyle godzin, ale to też ważne dla Ciebie ze przez jakiś czas będziesz nie tylko Mamą. Co do żłobków to z doświadczenia wiem, ze jest ciężko - my rok czekaliśmy aż się dostanie, ale to też pewnie zależy od miejsca zamieszkania, i od września ma iść do państwowego żłobka (teraz jest w prywatnym, bo jak skończył 6 miesięcy musiałam do pracy wracać). W rozwodach doświadczenia nie mam, ale The_Devil służy pomocą wink Ale wiem, ze to ze on nie stawi się na rozprawie to tylko o nim źle świadczy. Nie stresuj się! Dasz radę! Każda z nas daje radę smile Głowa do góry i jakby coś to pisz!

28

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
karmelita82 napisał/a:

.... The_Devil służy pomocą wink Ale wiem, ze to ze on nie stawi się na rozprawie to tylko o nim źle świadczy. Nie stresuj się! Dasz radę! Każda z nas daje radę smile Głowa do góry i jakby coś to pisz!

Nie tylko, źle świadczy, ale także sąd jest przychylny powódce. Bez względu na dochody pozwanego. Niektórzy zacierają ręce, by pozwany się nie stawił.

29 Ostatnio edytowany przez Fioleczka (2011-07-27 13:43:11)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Właśnie tak uważam! On nie chce bym miała jakiekolwiek pieniądze! A że ma juz komornika na pensji i wie dobrze,że alimenty mają pierwszeństwo to zdaje sobie sprawę,że dla niego mało by zostało a tak znajdzie gdzieś robótki na "czarno" i bd miał kaskę tylko dla siebie.


Z tym złobkiem to niewypał...Nie ma miejsc a listy rezerwowe pękają w szwach.Samotnych matek jest pełno w naszym mieście jak powiedziała mi kierowniczka jednej z placówek do której dzwoniłam;także ten przywilej odpada...Muszę pracować nie mam ani grosza a tutaj nic...byłam pewna,że się uda a tu zapisy na kwiecień;żeby chociaż październik...


Co do komornika;moj maz miał długi i listy przychodziły na adres rodziców i nic... W końcu po 2latach zgłosił się do pracodawcy i zadłużenie pobierał bezpośrednio z zakładu tzn.zakład przelewał część wypłaty na konto komornika.
Powiem szczerze,że te alimenty to najmniejszy problem dla mnie.Nie uratuje mnie to,muszę miec pracę i być niezależna od jego łaski.
Nie wiem co robić...bez opieki nad małym nie ma mowy o jakimkolwiek zatrudnieniu.Nikt z rodziny nie może z nim zostać a rodzona matka powiedziała mi dzisiaj,żebym znalazła starszego faceta który weźmie mnie na utrzymanie.Ona nie żartowała!!! Własna matka, która wychowywała mnie samotnie, studiowała i gdy mialam zaledwie 2 miesiace zostawila mnie pod opieka ciotki z która mieszkam (jest zbyt stara by zająć się moim Synkiem).Też nie miała pracy ale rodzina jej pomagała i jak to mówi ciotka matka była wolna.Mogła wyjść na koncert,pojechać na wakacje i nie musiała martwić się dzieckiem...A teraz powiedziała mi coś takiego...

Znowu dopada mnie ta cholerna bezradność...przecież musi być jakieś rozwiązanie...

30

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

Znowu dopada mnie ta cholerna bezradność...przecież musi być jakieś rozwiązanie...

Przeciez mówiłem że Devil pomoże ... więc po co Ci to, co Cie dopada ...
W kraju obowiązuje Ustawa o doręczeniach administracyjnych, na podstawie której, dwukrotnie nie odebrane pismo przesłane pod adres uznany jako adres ostatniego miejsca pobytu stałego, uznaje się jako DORĘCZONE ... Nie martw sie tym więc ... czy on sie stawi czy nie ...

Przed chwilą zeszłem z innego forum, gdzie czytałem o kobiecie, której sytuacja przypominała Twoją.
Owszem miała pracę, ale to nie wszystko. Gdzieś znalazła sobie podobną dziewczyne do siebie, i radziły sobie we dwie.
Gdy jedna była w pracy, druga zajmowała się dziećmi. Póxniej zmiana. To bardzo ciekawe rozwiązanie zapewniające samodzielność. Początkowo trudno się w ten sposób ustawić ... zorganizować zmiany ... przyzwyczaic dzieci etc etc ... Ale zastanów się czy nie warto się wysilić.

Jest to rozwiązanie lepsze od tego, które proponuje Ci matka, bo ty kochana powinnas swiazac sie z milości - tylko wtedy gdy bedzie Ci z kims dobrze, a nie z koniecznosci i bezradnosci ...
Wspolczuje sluchania takich bzdur od matki. Niestety, rodzicow sobie nie wybieramy ...
Nie licz na to, że ktoś bedzie Cie szanowal i kochal, jesli zwiążesz sie z nim dlatego, że akurat nie masz innego wyjscia. To jakis obłęd.

31

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Myślałam o tym ale wszystkie koleżanki z dziećmi mają mężów /chłopaków ktorzy utrzymują je lub dziewczyny sa na urlopach wychowawczych.Inne z kolei mają wystarczającą pomoc od rodziny.Obcych się boję,nie mam zaufania.Z paroma dziewczynami piszę ale jedna jest totalnie rozsypana i czeka na męża który jest chyba we Włoszech a inne nie potrzebują takich układów.Tez kiedyś o tym myślałam ale to kolejna zależność od kogoś...a ja chcę być samodzielna.Totalnie samodzielna.


Matki "rozwiązania"wogole nie biore pod uwage.Nie chce sie wiazac.Z  kimkolwiek a  tymbardziej nie dla pieniedzy

32

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Nie pojmuj wszystkiego egocentrycznie. Nie jestes najbardziej nieszczesliwą mamą na świecie. Popatrz na usmiech swojego dzieciaczka. Na zdrowie. Swoje i jego. Musisz dostrzec to, czego nie widza inni. Do wszystkiego trzeba dojść w zyciu i Ty także dojdziesz. Wszystko w swoim czasie Fioleczka. W tajemnicy Ci powiem, że nawet ci, którzy mają kasy po uszy, będą narzekac na jej brak ... Rozważ swoje mozliwości ... napewno coś znajdziesz .... A ja Ci tu służę pomocą ...

33

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

The_devil widzisz ja jestem szczęśliwa. Uwolniłam się od męża a wiesz sam,że święty spokój jest ważniejszy od wszystkiego.Doskwiera mi tylko brak pieniędzy...dosłownie na wszystko i blokuje mnie fakt,że chcę działać zrobić coś by żyło nam się lepiej ale to beznadziejnie urządzone państwo mi na to nie pozwala.
Od dawna myślę o założeniu własnej firmy.Słyszalam o wielu dotacjach dla ludzi do 30 roku życia,bez stażu pracy albo dla matek powracających po urlopie.Jednak brak mi takiego pomysłu który "porwał"by mnie bez reszty dla którego mogła bym zaryzykować i odważyć się na więcej

34

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Kochana ... gdyby tak wszyscy mieli pomysły i szanse na dotacje nie mogli byśmy się odszukać w tych tłumach milionerów. Powiem Ci, że nawet własna działalność nie zawsze dostarcza pieniędzy w takim wymiarze jakbyśmy chcieli. Mówię Ci to z własnego doświadczenie i znajomych przedsiębiorców, którzy ledwo wyrabiają na ZUS-y. Nawet nie pytaj co jest mi winny ten chory kraj, w jakich sytuacjach juz wystąpiłem dzięki chorej polityce i choremu aparatowi prawnemu. Dolicz do mojego konta byłą żonę, u której na podejrzenie choroby wskazali biegli ....
Widzisz ? Gdziekolwiek się nie obróciłem ... tam wszystko chore ...
Nie narzekaj więc, wal jakoś z codziennymi problemami ... Może ci kiedys opowiem o tym, że pieniądze szczęscia nie dają smile
Uśmiechaj się i walcz ...

35

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Witam wszystkich serdecznie. Chciałabym uzyskać Waszą opinię na temat związku z mężczyzną samotnie wychowującym dzieci. Poznałam jakieś dwa miesiące temu mężczyznę, którego żona około 7 lat temu wyjechała za granicę i tam znalazła sobie nowego męża, porzucając jednocześnie troje dzieci z poprzedniego związku. Obecnie dzieci te mają 25, 22 i 9 lat. Najmłodszy syn mieszka z ojcem, córka pomieszkuje u swojego chłopaka. Ojciec od kilku lat przebywa na emeryturze (wcześniejsza - mundurowa) i zajmuje się w pełnym wymiarze czasu swoim synkiem. Ja nie mam swoich dzieci. Od początku we wszystkich naszych spotkaniach uczestniczył również jego synek. ANI RAZU tak naprawdę nie byliśmy tylko we dwoje. Wydawało mi się to dziwne i krępujace. Postawiłam więc sprawę jasno, że musi tak się zorganizować, żebyśmy chociaż od czasu do czasu mogli być tylko we dwoje. A on się teraz zastanawia, mówi że potrzebuje czasu na przemyślenia. Wydaje mi się, że wprowadzanie do układu dziecka na początkowym etapie znajomości, utrudnia stworzenie przez partnerów wspólnej bazy pod trwały związek, a poza tym może sprawiać problemy emocjonalne dziecku. To ono (zwłaszcza, że tak naprawdę nie zna swojej biologicznej matki, bo ona nie utrzymuje z dziećmi kontaktów) może mieć jakieś nadzieje na przyszłość, to ono poznaje po raz kolejny nową kobietę swojego ojca, to ono staje się cichym wspólnikiem ojca, bo nie może mówić swoim dziadkom, czy starszemu bratu o kolejnej partnerce ojca, itd. Co powinnam zrobić, czy taki związek ma jakąś szansę?

36

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

sluchaj luana ...
ten mężczyzna poprostu wybral inna metode startu niz zrobil bym to ja. Ja dziecku powiedzial bym najpozniej jak by sie dalo. Gd sam juz bym poznał i uznał ze to właśnie to. Ale nie twierdze, że ta metoda jest zła. Może ten mężczyzna zdecydował "przed czasem", ze nie potrzebuje szukac i wystarczy mu z kims byc. Moze zupelnie niespodziewanie oczarowalas go czyms i nie chce sie wycofac.
Uwazam ze nie powinnas przejmowac sie chlopcem. Niestety troszke to potrwa, poniewaz dzieci samotnych rodzicow z reguly sa o nich zazdrosni. Potrwa to troszke, ale w koncu chlopak zobaczy, ze nie jest niczym zagrozony i odpusci. Nie mozecie narazac go na stres, pokazując przed nim wasze zapędy. Wiec - odradzam przytulanie, chodzenie za rece, pocalunki czy wspolne spanie .. Wg mojej opinii masz szanse na niczym nie zaburzony związek ... Zainwestuj w rodzine cala swoja milość ... to tylko mezczyzna ktorego chcesz kocha i dziecko ktore tak naprawde kochac powinnas ... Powodzenia

37

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Luana 2 miesiące znajomości to krótki okres czasu .
Osobiście nie ukrywam że mam dzieci ale na spotkania raczej bym ich nie ciągała .Uważam że było by to krępujące dla dziecka i tego pana.

Nie wiem co powoduje że pan przyprowadza syna na spotkania.To że jest samotnym rodzicem ok ale manifest wobec kobiety patrz kto na Ciebie będzie czekał prócz mnie to nie.

Masz prawo do prywatnych rozmów a nie rozmów kontrolowanych okiem 9 latka.
Masz rację że zastanawiasz się co dalej i czy ten związek jakoś się sprawdzi czeka cię ciężka praca jeżeli uznasz że mimo wszystko masz ochotę zaryzykować.

Powodzenia

38

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
The_devil napisał/a:

sluchaj luana ...
ten mężczyzna poprostu wybral inna metode startu niz zrobil bym to ja. Ja dziecku powiedzial bym najpozniej jak by sie dalo. Gd sam juz bym poznał i uznał ze to właśnie to. Ale nie twierdze, że ta metoda jest zła. Może ten mężczyzna zdecydował "przed czasem", ze nie potrzebuje szukac i wystarczy mu z kims byc. Moze zupelnie niespodziewanie oczarowalas go czyms i nie chce sie wycofac.
Uwazam ze nie powinnas przejmowac sie chlopcem. Niestety troszke to potrwa, poniewaz dzieci samotnych rodzicow z reguly sa o nich zazdrosni. Potrwa to troszke, ale w koncu chlopak zobaczy, ze nie jest niczym zagrozony i odpusci. Nie mozecie narazac go na stres, pokazując przed nim wasze zapędy. Wiec - odradzam przytulanie, chodzenie za rece, pocalunki czy wspolne spanie .. Wg mojej opinii masz szanse na niczym nie zaburzony związek ... Zainwestuj w rodzine cala swoja milość ... to tylko mezczyzna ktorego chcesz kocha i dziecko ktore tak naprawde kochac powinnas ... Powodzenia

Widzisz, problem polega na tym, że przytulanie, całowanie, chodzenie za rece, wspólne spanie, a nawet wyznania przez niego miłości miały miejsce w obecności synka. Myślę, że on idzie po najmniejszej linii oporu, tzn. nie chce mu sie, albo nie potrafi tak się zorganizować, żeby być tylko dla mnie. Tak mu jest wygodnie. Przecież mógłby po prostu zostawić go na chwilę ze swoimi rodzicami, siostrą czy córką. Ale to ich potrzeby są najważniejsze (są zajęci, zmęczeni, itp.), a moje chyba są na dalszym planie. Nie myśli o stworzeniu mi jakiejś przestrzeni, w której mogłabym powoli się odnajdywać. Chciałby mnie na siłę wtłoczyć do swojego życia, nie zmieniając w nim niczego. Przez chwile wydawało mi się, że to może się udać, że będe miała szansę na jakąś formę macierzyństwa, ale powoli zdaję sobie sprawę, że nic z tego nie będzie. I żal mi nas obojga.

39

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Masz prawo do prywatnych rozmów a nie rozmów kontrolowanych okiem 9 latka.
Ciągła obecność dziecka powoduje, że nie możemy porozmawiać o rzeczach ważnych dla naszego związku, zbudować jakąś jego bazę. Poza tym związek, wg mnie, powinien zaczynać się od przysłowiowego wysokiego "C", bo później jego jakość najczęściej spada. A my zaczynamy od bardzo niskiego poziomu, od zgrzebnej codzienności, bo przecież przy dziecku trudno o romantyczne uniesienia. On twierdzi, że tego nie potrzebuje, że tylko w harlequinach tak sie dzieje. Ale przecież to pierwsze zauroczenie, te początkowe uniesienia dają pozytywną energię każdemu związkowi.

40

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

luana przede wszystkim dziecko to ktoś na zawsze wpisany w jego życie.Jeśli jakiś mężczyzna chciałby się ze mną spotykać to oczywiście musiał by wziąć pod uwagę to,że dziecko często będzie obecne
Co innego gdy wychodzę do kina z kolegą lub umawiam się z kimś kogo dawno nie widziałam.Jeśli się chce to wykombinowanie opieki na kilka godzin to nie problem.Dlatego to trochę dziwne,że Twój partner non stop "trzyma" przy sobie dziecko, to sprzyja tworzeniu się chorego układu

41

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Witam wszystkich i wracając do poprzedniego wątku, Fioleczka nie wiem czy to pomoże ale może warto podejść do urzędu pracy wiem że są dotacje dla osób zakładających swoją działalność gospodarczą a jeżeli to nie wypali może tam coś doradzą.

42

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Wiem o tych dotacjach ale widzisz pomysłu mi brak jak na razie a the_devil racje ma,że to państwo nie sprzyja przedsiębiorcą. Za dobrze by nam było...

The_devil mam pytanie.Jak to jest z opłatami sądowymi?Składam pozew i od razu płacę? Sąd ustala na rozprawie kto ponosi koszta? Czy warto pisać o zwolnienie z kosztów procesu? Jak to wygląda?
Czy powinnam pozbawić ojca praw do dziecka?(wiecie ciągle go nie ma a w wielu sprawach potrzeba zgody obojga rodziców a wiem,że pozbawienie czy ograniczenie praw to nie odizolowanie od dziecka bo kazdy rodzic i dziadkowie mają prawo do widzen z dzieckiem i tego mu nie zabronie i nie bd utrudniała nigdy)

43

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

luana przede wszystkim dziecko to ktoś na zawsze wpisany w jego życie.Jeśli jakiś mężczyzna chciałby się ze mną spotykać to oczywiście musiał by wziąć pod uwagę to,że dziecko często będzie obecne
Co innego gdy wychodzę do kina z kolegą lub umawiam się z kimś kogo dawno nie widziałam.Jeśli się chce to wykombinowanie opieki na kilka godzin to nie problem.Dlatego to trochę dziwne,że Twój partner non stop "trzyma" przy sobie dziecko, to sprzyja tworzeniu się chorego układu

Ja bardzo lubię jego syna i wiem, że mogłabym go szczerze pokochać. Wydaje mi się, że także on mnie polubił. Wystarczyłoby, żeby tych spotkań tylko we dwoje było powiedzmy 1-2 na 10 wspólnych i już dla mnie byłoby OK. Kiedy mu jednak o tym powiedziałam, on stwierdził, że potrzebuje czasu na przemyślenie. Wydaje mi się, że on zamienił się w taką kwoczkę, która nie chce wypuścić pisklaka spod swoich skrzydeł. Ale przecież 9-letni chłopiec powinien być już uczony samodzielności, może nawet zostawać w domu sam przez kilka godzin. Najgorsze jest to, że mój partner na początku naszego związku twierdził, że sprawy rodzinne, z dziećmi ma już poukładane, że może też poświęcić się związkowi. Okłamał mnie, czy tylko wydawało mu się, że tak jest?

44

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

Wiem o tych dotacjach ale widzisz pomysłu mi brak jak na razie a the_devil racje ma,że to państwo nie sprzyja przedsiębiorcą. Za dobrze by nam było...

The_devil mam pytanie.Jak to jest z opłatami sądowymi?Składam pozew i od razu płacę? Sąd ustala na rozprawie kto ponosi koszta? Czy warto pisać o zwolnienie z kosztów procesu? Jak to wygląda?
Czy powinnam pozbawić ojca praw do dziecka?(wiecie ciągle go nie ma a w wielu sprawach potrzeba zgody obojga rodziców a wiem,że pozbawienie czy ograniczenie praw to nie odizolowanie od dziecka bo kazdy rodzic i dziadkowie mają prawo do widzen z dzieckiem i tego mu nie zabronie i nie bd utrudniała nigdy)

Fioleczka napisz dokładnie o jaką sprawe chodzi. Nie wiem co chcesz wniesc - rozwód, separacje, alimenty, ograniczenie, pozbawienie ?
Napisz mi o tym. Ograniczyc powinnas .... wyjaśnie Ci dlaczego przy okazji pisania nastepnego postu ...

45

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
luana napisał/a:
Fioleczka napisał/a:

luana przede wszystkim dziecko to ktoś na zawsze wpisany w jego życie.Jeśli jakiś mężczyzna chciałby się ze mną spotykać to oczywiście musiał by wziąć pod uwagę to,że dziecko często będzie obecne
Co innego gdy wychodzę do kina z kolegą lub umawiam się z kimś kogo dawno nie widziałam.Jeśli się chce to wykombinowanie opieki na kilka godzin to nie problem.Dlatego to trochę dziwne,że Twój partner non stop "trzyma" przy sobie dziecko, to sprzyja tworzeniu się chorego układu

Ja bardzo lubię jego syna i wiem, że mogłabym go szczerze pokochać. Wydaje mi się, że także on mnie polubił. Wystarczyłoby, żeby tych spotkań tylko we dwoje było powiedzmy 1-2 na 10 wspólnych i już dla mnie byłoby OK. Kiedy mu jednak o tym powiedziałam, on stwierdził, że potrzebuje czasu na przemyślenie. Wydaje mi się, że on zamienił się w taką kwoczkę, która nie chce wypuścić pisklaka spod swoich skrzydeł. Ale przecież 9-letni chłopiec powinien być już uczony samodzielności, może nawet zostawać w domu sam przez kilka godzin. Najgorsze jest to, że mój partner na początku naszego związku twierdził, że sprawy rodzinne, z dziećmi ma już poukładane, że może też poświęcić się związkowi. Okłamał mnie, czy tylko wydawało mu się, że tak jest?

a może on nic złego nie widzi w tych spotkaniach z Synem? Kiedy chciał się ze mną spotkać pewien chłopak koleżanka poradziła mi bym na spotkanie wzięła dziecko bo to w końcu mój syn i jeśli ktokolwiek bd chciał związku ze mną musi się z małym liczyć dlatego uważam,że to kwestia poglądów.Jeden nie zapozna partnera z potomkiem dopóki nie będzie miał 100procentowej pewności a drugi postąpi inaczej.
Myślę,że to dobrze że Twój mężczyzna "wprowadził "Cię całkowicie w swój świat.Może wyjaśnij mu,że obecność dziecka Ci nie przeszkadza ale chciała byś trochę intymności? zaproponuj może jakiś fajny wyjazd na weekend a by udowodnić mu,że dziecko nie jest Ci obojętne po powrocie idź z chłopcem sama na lody do kina itp
zaproponuj może takie samodzielne wyjścia niech np.raz Ojciec idzie gdzieś sam z Synem,później bd czas tylko dla Ciebie i ukochanego.Dziecko nie będzie zazdrosne o tatę a Ty zbliżysz się i do jednego i do drugiego

46

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
The_devil napisał/a:
Fioleczka napisał/a:

Wiem o tych dotacjach ale widzisz pomysłu mi brak jak na razie a the_devil racje ma,że to państwo nie sprzyja przedsiębiorcą. Za dobrze by nam było...

The_devil mam pytanie.Jak to jest z opłatami sądowymi?Składam pozew i od razu płacę? Sąd ustala na rozprawie kto ponosi koszta? Czy warto pisać o zwolnienie z kosztów procesu? Jak to wygląda?
Czy powinnam pozbawić ojca praw do dziecka?(wiecie ciągle go nie ma a w wielu sprawach potrzeba zgody obojga rodziców a wiem,że pozbawienie czy ograniczenie praw to nie odizolowanie od dziecka bo kazdy rodzic i dziadkowie mają prawo do widzen z dzieckiem i tego mu nie zabronie i nie bd utrudniała nigdy)

Fioleczka napisz dokładnie o jaką sprawe chodzi. Nie wiem co chcesz wniesc - rozwód, separacje, alimenty, ograniczenie, pozbawienie ?
Napisz mi o tym. Ograniczyc powinnas .... wyjaśnie Ci dlaczego przy okazji pisania nastepnego postu ...

Więc tak,żeby nie powtarzać się całą moja historię masz w założonym przeze mnie wątku:"przemoc psychiczna-jak od niej uciec?"
Słyszałam,że wnosząc o rozwód mogę w jednym pozwie wnieść o alimenty,ograniczenie praw i zwolnienie z kosztów procesu.Po prostu muszę kolejno wszystko wypunktować wraz z uzasadnieniem.Juz sie za to bralam ale brak mi dokumentów ktore musze przewieźć ze starego mieszkania.Nie wiem jak to wygląda w praktyce.Chce definitywnego rozwodu.A jeśli w tym pozwie mogę wnieść o alimenty to świetnie wszystko za jednym zamachem.No i to pozbawienie praw rozważam...

47

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:
luana napisał/a:
Fioleczka napisał/a:

luana przede wszystkim dziecko to ktoś na zawsze wpisany w jego życie.Jeśli jakiś mężczyzna chciałby się ze mną spotykać to oczywiście musiał by wziąć pod uwagę to,że dziecko często będzie obecne
Co innego gdy wychodzę do kina z kolegą lub umawiam się z kimś kogo dawno nie widziałam.Jeśli się chce to wykombinowanie opieki na kilka godzin to nie problem.Dlatego to trochę dziwne,że Twój partner non stop "trzyma" przy sobie dziecko, to sprzyja tworzeniu się chorego układu

Ja bardzo lubię jego syna i wiem, że mogłabym go szczerze pokochać. Wydaje mi się, że także on mnie polubił. Wystarczyłoby, żeby tych spotkań tylko we dwoje było powiedzmy 1-2 na 10 wspólnych i już dla mnie byłoby OK. Kiedy mu jednak o tym powiedziałam, on stwierdził, że potrzebuje czasu na przemyślenie. Wydaje mi się, że on zamienił się w taką kwoczkę, która nie chce wypuścić pisklaka spod swoich skrzydeł. Ale przecież 9-letni chłopiec powinien być już uczony samodzielności, może nawet zostawać w domu sam przez kilka godzin. Najgorsze jest to, że mój partner na początku naszego związku twierdził, że sprawy rodzinne, z dziećmi ma już poukładane, że może też poświęcić się związkowi. Okłamał mnie, czy tylko wydawało mu się, że tak jest?

a może on nic złego nie widzi w tych spotkaniach z Synem? Kiedy chciał się ze mną spotkać pewien chłopak koleżanka poradziła mi bym na spotkanie wzięła dziecko bo to w końcu mój syn i jeśli ktokolwiek bd chciał związku ze mną musi się z małym liczyć dlatego uważam,że to kwestia poglądów.Jeden nie zapozna partnera z potomkiem dopóki nie będzie miał 100procentowej pewności a drugi postąpi inaczej.
Myślę,że to dobrze że Twój mężczyzna "wprowadził "Cię całkowicie w swój świat.Może wyjaśnij mu,że obecność dziecka Ci nie przeszkadza ale chciała byś trochę intymności? zaproponuj może jakiś fajny wyjazd na weekend a by udowodnić mu,że dziecko nie jest Ci obojętne po powrocie idź z chłopcem sama na lody do kina itp
zaproponuj może takie samodzielne wyjścia niech np.raz Ojciec idzie gdzieś sam z Synem,później bd czas tylko dla Ciebie i ukochanego.Dziecko nie będzie zazdrosne o tatę a Ty zbliżysz się i do jednego i do drugiego

On doskonale widzi z jaką troską i serdecznością traktuję jego synka. Miałam też zamiar zabrać go do kina, zaproponowałam wspólny wyjazd do ZOO. Teraz jednak, kiedy już wiem, że nic nie będzie z tego związku, widzę jaką krzywdę robi się dziecku, każąc mu uczestniczyć w kolejnych krótkotrwałych związkach tatusia. Zniknę z jego życia, jak kilka poprzednich partnerek ojca, a dziecko ma tylko kompletny zamęt w głowie. Jaki to będzie miało wpływ na jego relacje z kobietami w przyszłości, czy nie spowoduje to u niego jakiś problemów emocjonalnych? Eh, jestem kompletnie zdezorientowana. Dlatego postanowiłam tu napisać.

48

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Napewno spowoduje to u niego jakieś zmiany.Moja przyjaciółka z lat dzieciństwa uczestniczyła w każdym związku mamy.Przez parę lat mieszkał z nimi jeden partner później drugi.Dziewczyna cierpi na depresję i długo nie odnajdywała się w związkach damsko-męskich.Przez krótki czas nawet zmieniła orientację,później znów"wróciła"do mężczyzn ale nie potrafiła wytrwać w związku.Pomógł dopiero psycholog...
Czy Wasz związek jest definitywnie zakończony?
jesli ojciec ciagle wprowadza nowe partnerki w życie dziecka to robi mu ogromną krzywdę...takie dziecko nie ma żadnej stabilizacji,żadnego wzorca rodziny.Jak on ma założyć własna?

49

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

a może on nic złego nie widzi w tych spotkaniach z Synem? Kiedy chciał się ze mną spotkać pewien chłopak koleżanka poradziła mi bym na spotkanie wzięła dziecko bo to w końcu mój syn i jeśli ktokolwiek bd chciał związku ze mną musi się z małym liczyć dlatego uważam,że to kwestia poglądów.Jeden nie zapozna partnera z potomkiem dopóki nie będzie miał 100procentowej pewności a drugi postąpi inaczej.
Myślę,że to dobrze że Twój mężczyzna "wprowadził "Cię całkowicie w swój świat.Może wyjaśnij mu,że obecność dziecka Ci nie przeszkadza ale chciała byś trochę intymności? zaproponuj może jakiś fajny wyjazd na weekend a by udowodnić mu,że dziecko nie jest Ci obojętne po powrocie idź z chłopcem sama na lody do kina itp
zaproponuj może takie samodzielne wyjścia niech np.raz Ojciec idzie gdzieś sam z Synem,później bd czas tylko dla Ciebie i ukochanego.Dziecko nie będzie zazdrosne o tatę a Ty zbliżysz się i do jednego i do drugiego

To co lubie tu najbardziej. Młoda a mądra. Patrzcie, uczcie sie i podziwiajcie ....


W sprawie rozwodu Fioleczka. Odwiedzę Twój wiątek natychmiast jak znajde chwile - dziękuje za zaproszenie. Tu i teraz odpowiem Ci w skrócie:
Możesz w rozwodzie ująć alimenty. Wszystkie sprawy rodzinne - nazwijmy je "rozwodowe" są bezpłatne. Poza samym rozwodem, który kosztuje w granicach 600 zł. Jeśli nie masz środków i źródła utrzymania, możesz od razu z pozwem rozwodowym złożyć wniosek, o zwolnienie z kosztów sądowych. 99% zostanie rozpatrzony pozytywnie. W rozwodowym ujmij ograniczenie praw. Na razie tyle wystarczy. Poxniej pomówimy o podstawie i bardziej drastycznych środkach. Nie wiem co mam Ci powiedzieć w sprawie podziału majątku. W tej kwestii najlepiej dogadac sie z ex, oddac mu wszystko co chce, zapomnieć i w niedziele dać na mszę ze udało sie bez walki. Acha - sprawa o podził jest równiez płatna. Tu jest niescisłość cenowa. Wpłaca się wadium w wysokosci 10-20% wartosci majątku, lub 1000 zł. Słyszałem tez wersje o 2000, ale to nie potwierdzone.
Mówisz "przemoc psychiczna" ? Bo tak nazywa się wątek ... jeszcze nie zaglądałem - ale powiedz mi czy odpowiedziałza to ? ... Bardzo mnie to interesuje, z racji tego, że mojej ex zonie udało sie wymigac od odpowiedzialnosci w podobnej sprawie. i jakos nie łatwo mi sie z tym pogodzić.
Pozdrawiam Cie...

50

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
The_devil napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

.... Największą moją troską jest takie ułożenie spraw, by DZIECKO nie czuło się porzucone przez ojca, nie myślało, że jest gorsze, bo tatuś się nie interesuje i ma je w nosie smile

Nie mamy wpływu na to jakich zmian dokona nieobecność rodzica w psychice dziecka Anhedonia. Pomimo, iż nie będziesz zauważała, że dziecku czegoś brakuje, to pewne jest że takie momenty będą. Wierz mi.

Devil - takie stawianie sprawy to zamiatanie problemu pod dywan.
Wychowywałam się bez ojca i wiem, że MAMY wpływ. Od naszego postępowania zależy czy te zmiany w psychice dziecka będą wielkie czy je zminimalizujemy. Zgadzam się w całej rozciągłości ze stwierdzeniem makao:

makao napisał/a:

...
moje dzieci wychowały się bez ojca ja zresztą też  i nie odczuwam braku gdyż nigdy nie znałam tego jak mieć ojca
dzisiaj nie ma to znaczenia czy dzieci wychowują się w pełnej rodzinie bo nie zawsze rodzice spełniają swoje role w prawidłowym wychowywaniu dzieci
(...)
samotni rodzice muszą również zadbać o siebie stworzyć sobie zaplecze a kiedy nam się uda być zadowolonym to i dzieci przy nas się też wychowają

Coś mi wygląda na to, że wątek prze ewaluował w zupełnie innym niż jego temat kierunku.
Dobrze, że autorka wspomniała o swoim wątku. Wyłania się z niego prawdziwy obraz sytuacji. A rad odnośnie postępowania w sprawach formalnych w tej konkretnie sytuacji jest tam całkiem sporo smile  Może warto to kontynuować w tamtym wątku? A ten temat JEDNAK zachować?

51

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Mnie osobiście problem nie dotknął Anhedonia. Syn ma 12 lat, i jak najbardziej nie odczuwa braku matki. Pracuję nad tym ze zdwojoną siłą.
Mój post jest raczej "ostrzegawczy", sygnalizujący potrzebę ciągłej kontroli. Bo najmniejszy błąd może dokonać trwałych zmian, o których pisałem.
Udało się Tobie, gdy wychowywałaś sie bez ojca. Uda się mojemu synowi, który wychowuje się bez matki. Ale codziennie, tysiące samotnych rodziców, wychowujących dzieci narażonych jest na niebezpieczenstwo poczucia przez dziecko krzywdy. Krzywdy spowodowanej brakiem.
Wiec może nie MY - ale ONI ... nie mają wpływu na to co moze sie wydarzyć. Nie uważam bym problemy magazynował pod dywanem, dlatego wyjaśniam najlepiej jak umiem ...

52

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Nie chciała bym zaserwować losu swoim dzieciom takiego jak moja znajoma .
Kolejny partner (liczba nie ważna ) znów dzieci muszą się dostosować w efekcie ma dwoje dzieci z depresja.
I żali się na problemy z dziećmi , że nie słuchają się ,  okazywaniu szacunku nie wspominając.

Nie jestem jakąś mamą kwoką ale nie jestem też za modelem szukania na siłę bo mam ochotę na małżeństwo .

Dzieci powinny mieć oboje rodziców -zgoda a co jak nie mają nie są od gorszego Boga .
Nie ich wina że któreś z rodziców okazało się totalnym niedorosłym egoistą i uchyliło się odpowiedzialności.

Dobrze jak mężczyzna wychowuje syna schody zaczynają się jak tatuś sam wychowuje dorastającą córkę i zaczyna się temat seksu.
Sama zastanawiałam się jak mam rozmawiać na ten temat z synem i wtedy na prawdę przydało by się męskie wsparcie..

Jakoś przebrnełam ale lekko nie było z dziewczynami jest mi łatwiej choć moja 7 latka nagle zrobiła się zbyt dociekliwa i na pewne pytania
ciężko jest mi odpowiedzieć.

53

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Anula70 a co jeśli ojciec lub matka jest alkoholikiem/alkoholiczka? Wraca do domu zalany i swoją agresję wylewa na członków rodziny?lepiej podtrzymywać taki związek? Na siłę byle by był ojciec/matka? Jaki przykład taki rodzic da dziecku? Czy mój mąz byłby w stanie rozmawiać z synem o seksie lub o  zagrożeniach jakie dzisiejszy swiat niesie mlodemu człowiekowi? Ansolutnie nie.Mój Dzieciak nie miał by szacunku dla jego słów widząc jak co wieczór ledwo stoi na nogach...
Czasem lepiej się rozstać.Własnie dla dobra dziecka.Mój ojciec odszedł jak miałam 4 lata.Byłam mała,nauczyłam się żyć bez niego i nie wspominam swojego dzieciństwa jakoś traumatycznie.Był czas że go potrzebowałam ale to minęło i teraz nawet nie chce wprowadzać zamętu w jego życie telefonami czy odwiedzinami.

54

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Widzisz Fioleczka moje dzieci to przechodzą mimo że tyle lat już ich ojcem (pijakiem)nie jesteśmy razem.
Czekam tyle lat na mieszkanie że czasami wątpię czy w ogóle jest (był) sens przechodzenia tego wszystkiego w sądzie .Wypucowałam tyle klamek za mieszkaniem że na sam dźwięk Urząd Miejski ręce mi opadają.

Szukałam mieszkania do wynajęcia to albo cena koszmar nie na moją kieszeń a jak coś taniej to dzieci albo system pracy nie pasował .

Nie musisz mi mówić co to jest za życie z pijakiem , jak zmienia się jego psychika i co czuja dzieci.

Znam to z autopsji.

Nawet jego kuratorzy nie są w stanie mi więcej pomóc taki kraj dla pijaka (biedaczysko chory) to leczenie i pomoc psychologiczna .

Wiesz ile razy słyszałam że moje dzieci to maja się lepiej niż nie jedne będące w podobnej sytuacji.
Bo poradziłam sobie w życiu ,bo nie pozwolę ojcu pijakowi podnieść ręki na moje dzieci bo maja wszystko czego inne dzieci alkoholików nie mają.
Bo mój 20 letni syn nie pije jak jego koledzy jest całkowitym abstynentem a córka(15 l) nie szlaja się po dyskotekach z wykolejeńcami.

Jeszcze dużo takich bo.
I masz wynik -radzisz sobie sama wiec pomoc państwa jest nie dla Ciebie .
Płyń albo toń wybór należy do ciebie.
Wiec płynę sobie wolniutko do przystani zwanej świętym spokojem i mam nadzieje dopłynąć .

55

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Fioleczko, przeczytałam wszystkie Twoje posty, polecam Ci też post "mój wymarzony rozwód", tam omawiałyśmy liczne ciekawe rzeczy dla rozwodzących się, sama udzielałam rad.
   Utkwiło mi w pamięci jedno, te cholerne finanse, z którymi i ja sobie nie radzę, sama wychowuję syna i ledwo wiążę koniec z końcem, ale z drugiej strony odzyskałam spokój psychiczny szkoda, że za spokój nie płacą smile.

The Devil, powiedz mi proszę jako facet, mój partner z którym spotykam się od kilku miesięcy chce koniecznie poznać mojego syna i oczywiście przedstawić go rodzicom, uważam, że to niepotrzebny stres dla synka, mały wie, że mam kolegę, ale ja nie chcę go angażować w tak poważne sprawy, sama bowiem nie jestem pewna, czy ten związek może przetrwać. Poza tym nie wiem nawet, jakie są intencje partnera, nigdy nie mówi, co czuje, co myśli na nasz temat, a i ja nie pytam, żeby nie wypaść na nawiedzoną kobietę. Boże, jak ktoś raz się sparzy w związku to ten ból i lęk będzie go prześladował do końca życia. Rany, jak trudno mi zaufać facetowi, teraz to zauważam:)

P.S. Jak dobrze, że powstał ten wątek, na wiele pytań już sobie odpowiedziałam. To może nie na miejscu, co napiszę, ale cieszę się że znajduję się w gronie, gdzie wszyscy mamy podobne problemy i przez to możemy się zrozumieć. Jeśli tym zdaniem kogoś uraziłam, przepraszam smile

Fioleczko, trzymam kciuki, coś zaradzimy, jakby co pisz na mojego maile.

56

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Fioleczko przy każdym ośrodku pomocy społecznej jest radca prawny.
Pomoże nie tylko udzielając słownej porady prawnej ale tez pomagają pisać dokumenty rozwodowe.
Porady są bezpłatne.

Mojej znajomej pomógł nawet pisać pisma o alimenty i jak załatwić formalności związane z odszukaniem jej małżonka bo szacowny dał nogę.
Z tego co wiem sprawę załatwiono pomyślnie.

Spróbować nie zaszkodzi a nuż uda Ci się rozwiązać parę gnębiących Cię problemów.

57

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

agau rozumiem Twoje rozterki. Sama nie ufam już ludziom a co dopiero mężczyznom. Ile jesteście razem? Myslę,że takie poznawanie się jest dobre na etapie budowania wspólnego życia.
Moja matka popełniła diametralny błąd w moim wychowaniu.Nigdy nie traktowała moich uczuć serio, nigdy nie pomyslała,że dziecko nawet bardzo małe ma już jakiś światopogląd i należy mi się wyjaśnienie.Nie tłumaczyła mi różnicy miedzy kolegą  z pracy który ma żone i dzieci i jest i zawsze będzie wujkiem do którego śmiało mogę się przywiązać, bo on nie zniknie z dnia na dzień; a co innego z wujkiem - partnerem, który nagle zniknął a przecież mowił,że mnie kocha.
Także nie wolno fundować dziecku takiej huśtawki emocjonalnej, bo ono jest najważniejsze. Musisz sama się zastanowić czy Twój związek wkracza na nowe tory, czy po prostu rodzice partnera są ciekawi "co to za dziecko" a on sam robi to np. bo niby tak trzeba albo w ten sposob próbuje "wkupić"się w Twoje łaski?
Tego nie wiem.Musisz sama to przemyśleć i zdać się na intuicję;)

58

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anula70 napisał/a:

Fioleczko przy każdym ośrodku pomocy społecznej jest radca prawny.
Pomoże nie tylko udzielając słownej porady prawnej ale tez pomagają pisać dokumenty rozwodowe.
Porady są bezpłatne.

Mojej znajomej pomógł nawet pisać pisma o alimenty i jak załatwić formalności związane z odszukaniem jej małżonka bo szacowny dał nogę.
Z tego co wiem sprawę załatwiono pomyślnie.

Spróbować nie zaszkodzi a nuż uda Ci się rozwiązać parę gnębiących Cię problemów.

wybieram się do opieki, będę probowała załatwić jakieś pieniądze. Nie chcę od męza nic poza tymi alimentami które i tak zamierzam przeznaczyć na żłobek.Może z samych alimentów się nie uzbiera dlatego chcę do opieki. Skoro nie ma miejsca w Państwowych placowkach muszę prywatnie a jeśli tak to muszę zgromadzić środki.Tyle chcę od niego.Nic więcej.Utrzymać siebie i Syna chcę sama.Zaoszczędzę jakiś "grosz" zdobędę niezależność finansową, póki pomaga mi ciocia warto wykorzystać tę sytuację i powoli stawać na nogi.Nie wiem czy dobrze myślę ale coś robić muszę.Trzeba działać.


Powiedz a nie myslałaś o zakupie mieszkania za odstępne? Moja mama tak kupiła kawalerkę 41m2 a moi znajomi dwa pokoje w starym budownictwie.Koszt to około 30-40tys a mieszkania są najczęściej już umeblowane.

59

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Nie stać mnie na nie niestety moje zarobki nie dochodzą nawet do 2000 więc nie dostanę nawet kredytu.

Były nie płaci alimentów bo dopóki tu mieszkam to on płacić nie będzie a dość mam wojowania.
Nawet kurator (ma ograniczone prawa rodzicielskie i nadzór kuratora) przestał naciskać bo nie widzi sensu.

Dopóki się nie wyprowadzę nie mam zamiaru dodatkowo ruszać g..na nic to nie zmieni a zaostrzy i tak już ostry konflikt.

60

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
agau napisał/a:

...

The Devil, powiedz mi proszę jako facet, mój partner z którym spotykam się od kilku miesięcy chce koniecznie poznać mojego syna i oczywiście przedstawić go rodzicom, uważam, że to niepotrzebny stres dla synka, mały wie, że mam kolegę, ale ja nie chcę go angażować w tak poważne sprawy, sama bowiem nie jestem pewna, czy ten związek może przetrwać. Poza tym nie wiem nawet, jakie są intencje partnera, nigdy nie mówi, co czuje, co myśli na nasz temat, a i ja nie pytam, żeby nie wypaść na nawiedzoną kobietę. Boże, jak ktoś raz się sparzy w związku to ten ból i lęk będzie go prześladował do końca życia. Rany, jak trudno mi zaufać facetowi, teraz to zauważam:)

Agau. Ja proponuje Ci bardziej uwierzyc w to co widzisz. Fakt iż "po przejsciach" jest trudniej zaufać, jest bezsporny. Ale to, że facet chce przedstawić dziecko rodzinie - to wyraźny sygnał, że nie jest to dla niego zabawa. Facet nie odzywa sie, ale daje znaki, że dla niego to poważna sprawa. Zaangażuj sie bardziej, bo on widzi Twoją obojętność, brak wiary, i czuje chłód ...  Moze to jedyna okazja Agau.
No i na koniec pytanie - czy myslisz ze facet przyprowadza do matki co miesiąc nowe dziecko i mówi, że będzie uczestniczył w jego wychowaniu ? Wnioski wyciąg sama ...

61

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

wybieram się do opieki, będę probowała załatwić jakieś pieniądze. Nie chcę od męza nic poza tymi alimentami które i tak zamierzam przeznaczyć na żłobek.Może z samych alimentów się nie uzbiera dlatego chcę do opieki. Skoro nie ma miejsca w Państwowych placowkach muszę prywatnie a jeśli tak to muszę zgromadzić środki.Tyle chcę od niego.Nic więcej.Utrzymać siebie i Syna chcę sama.Zaoszczędzę jakiś "grosz" zdobędę niezależność finansową, póki pomaga mi ciocia warto wykorzystać tę sytuację i powoli stawać na nogi.Nie wiem czy dobrze myślę ale coś robić muszę.Trzeba działać.

Wzorowo Fioleczka. Stawaj na nogi. Gratuluje. A mnie słuchaj w swoim wątku .... i napewno osiągniesz swój cel ...

62 Ostatnio edytowany przez agau (2011-07-30 09:31:52)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Fioleczko, a takie mieszkania lokatorskie? Podobno wpłaca się się jakiś wkład mieszkaniowy i można mieszkać. Pieniądze, a raczej ich brak spędzają sen z oczu. NIe macie z mężem rozwodu i rozdzielności majątkowej, a to w naszej pie... Polsce jest wystarczającym powodem braku przyznania pomocy finansowej z tytułu samotnego wychowywania dziecka, u mnie z kolei nie mogę na takie liczyć, bo jestem za "bogata". Wiecie, nasz kraj pomaga tylko lumpom, a normalny człowiek musi sobie radzić.

The Devil czy już ktoś Ci powiedział, że jesteś mądrym człowiekiem, bardzo Ci dziękuję za męski punkt widzenia, potrzebowałam takiego smile.

63

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Agau u mnie to samo doliczają nie istniejące alimenty jak na te czasy żebracze i rodzinne plus moją pensje i wychodzi na to że mam za duże dochody.

Nie liczy się że mam astmatyka i alergika w domu i czasami koszty leczenia są bardzo wysokie sad
Liczą się tylko cyferki.!

W zeszłym roku przekraczało mi dokładnie 15.37 gr i odmówili mi stypendium dla starszej dwójki.
Dla pijaczek i lumpów masz rację są pieniądze i to nie małe nie liczy się to że przepiją a dzieciaki i tak będą głodne i brudne.
Państwo pomogło tak zapijaczonym rodzicom bo dzieciakom na pewno nie ale to nie ich problem dali kasę i spadać sad

A mieszkaniach to pomarzyć czekam ponad 7 lat i na razie przysłowiowe gruszki na wierzbie.
Szlak mnie trafia jak na interwencje przyjechał policjant i mnie pouczał zamiast awanturującego się pijaka. Nie tłumaczy go jakiś alkoholizm bo on zachorował na własne życzenie a zresztą żaden mu do gęby na siłę
wódy ani piwska nie leje ma to na własne życzenie.

Tyle pięknych słówek na temat pomocy samotnym rodzicom gadają w telewizji że czasami aż mnie mdli ;/
Teoria teorią a praktyka wygląda tragicznie.

64

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

agau o pieniądze z racji samotnego wychowywanie dziecka będę się starała po rozwodzie, ale masz rację pewnie jak pójdę do pracy to stwierdzą,że jestem cholernie bogata i mam tyle kasy,że nie potrzebuję pomocy.
W poniedziałek wybieram się do opieki, dziewczyna w podobnej sytuacji jak ja wywalczyła 300zł więc trzymajcie kciuki.
Faktycznie jeśli zacznę pracować legalnie pozabierają mi wszelkie "pomoce".Zostaje praca "na czarno".Żałosny kraj...Moi teściowie alkoholicy mają tyle pieniędzy z opieki, ZUSu i innych tym podobnych placówek,że siedzą na dupie i chleją a wiadomo flaszka nie kran z wodą, bez kasy nie popłynie.

Co do tego,że lepiej zyje się pijakom to  prawda.Opowiem Wam o moich zmaganiach.Wymeldowałam się z domu,mąż też.To było zaraz po śłubie.Mąż tylko pracował,ja w ciąży.Poszliśmy do UM dowiedzieć się jak się sprawy mają.Młode małżenstwo,dziecko w drodze,małe dochody.Byliśmy pewni,że należy nam się jakies mieszkanie. Pani w okienku wyśmiała nas i odprawiła z kwitkiem. W recepcji spotkaliśmy miłą starszą panią,ktora opowiedziala nam swoją historię.Ona czekała parę ładnych lat na mieszkanie i oczywiście się nie doczekała.Jej sąsiad bezrobotny alkoholik i lump dostał w ciągu paru miesięcy. Ciepłe i wygodne mieszkanie w blokach.
Wniosek?
Polska kraj w którym nei opłaca się pracować, być uczciwym i porządnym....


Agau Devil dobrze mowi;) Mam nadzieję,że opowiesz nam jak wypadło spotkanie;)

Devil słucham jak wzorowa uczennica;) Mam nadzieję,że za niedługi już czas będę tu obecna jako zupełnie inna osoba!

65 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-07-30 19:25:57)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
agau napisał/a:

...
NIe macie z mężem rozwodu i rozdzielności majątkowej, a to w naszej pie... Polsce jest wystarczającym powodem braku przyznania pomocy finansowej z tytułu samotnego wychowywania dziecka, u mnie z kolei nie mogę na takie liczyć, bo jestem za "bogata". Wiecie, nasz kraj pomaga tylko lumpom, a normalny człowiek musi sobie radzić.
...

Trafne spostrzeżenie agau. Jak mogłem przeoczyć. Na pierwszej rozmowie z adwokatem koniecznie powiedz o zabezpieczeniu powództwa w sprawie rozdzielności majątkowej. jest to o tyle ważne, że Twój mąż Fioleczka roztrwania znaczne sumy, i takich sum pewnie potrzebuje. Nie pracując, istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie potęgował długi.


agau napisał/a:

The Devil czy już ktoś Ci powiedział, że jesteś mądrym człowiekiem, bardzo Ci dziękuję za męski punkt widzenia, potrzebowałam takiego smile.

Dziękuję agau, chętnie pomogę, zawsze gdy bede umiał.

Posty [ 1 do 65 z 315 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Coś dla samotnych rodziców!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026