netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Coś dla samotnych rodziców!!!

314 odpowiedzi22 137 wyświetleńzałożony przez Fioleczka, 23.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Coś dla samotnych rodziców!!!

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 315 ]

196

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anula70 napisał/a:

Matka Polka nie każda kobieta może nazwać się matką ale ciężko jest wyrwać się z tego stereotypu myślenia.
Miałam okazje poznać tzw matkę a raczej kobietę która ma prawo odwiedzin swoich dzieci bo sąd prawo opieki przyznał ojcu.

Powiem Ci więcej, a w zasadzie powiem Wam. Moja ex żona nie ma prawa spotykać sie z dzieckiem "sam na sam". Nie moze brać go na spacery, na wakacje, na zakupy nawet nie może na święta. Ma ustalone kontakty - tylko w obecności psychologa lub pedagoga w Centrum Pomocy Rodzinie. Nie przychodzi więc do domu, w którym mieszkała, bo takie prawo zostało jej odebrane.
Wnioski spróbujcie wyciągną same ... a ja już dziś pożegnam Panie ... smile

197 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-08-06 03:06:04)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Co do stalowych nerwów masz racje a teraz masz konkretny szef plan to można starać się o pieniążki z Unii .

Kiedyś wraz z mężem prowadziłam firmę to wiem co to za harówa nawet nauczyłam prowadzić księgowość ,pisać na maszynie i robić specyfikację robót .

Niestety wtedy nie było komputerów a jak były to bardzo drogie i brak oprogramowania.

Dobranoc smile

198

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Dziękuję za miłe przyjęcie.
Ale z Was nocne Marki - my chodzimy spać wcześnie i wcześnie też wstajemy. Już jesteśmy po śniadaniu, zapraszam na poranną kawę.

Devil, mój synek oprócz porażenia mózgowego ma też upośledzenie umysłowe. Wymaga nieustannej opieki ale jest bardzo pogodnym, szczęśliwym chłopakiem. A ja... choruję na stwardnienie rozsiane. Na razie jest dobrze, nie mam większych dolegliwości ale nie wiem jak długo uda się ten stan rzeczy utrzymać. Pocieszam się tym, że jestem bardzo silna, nigdy wcześniej nie chorowałam i dziecko daje dodatkową motywację żeby nie poddawać. Poza tym, przecież mam pracę, znajomych i siebie, na sobie nigdy się nie zawiodłam wink.

Dość smucenia, jest sobota i trzeba odpocząć, miłego dnia kochani.

199

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Józefina..Uwielbiam silne kobiety..podziwiam za upor...wielki szacunek dla Ciebie!!

200

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Witam cieplutko wszystkich big_smile

Jeden nocny marek się melduje smile
Trochę późnawo ale dwie panie zajęły kompa i musiałam poczekać na swoją kolej smile

Józefino podziwiam za hart ducha .

Mam problem z 7 latka idę go zażegnać jest bardzo rozpieszczona i potrafi zaleźć za skórę .
W dodatku obudziła się w nocy więc mam niewyspana królewnę .
Na razie może później uda mi się wpaść.
Miłego popołudnia

201

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Witajcie moi drodzy. Mam tylko chwilkę,. Józefinko witamy w gronie samotnych rodziców. trafiłaś w dobre miejsce. the devil, to nie do pomyślenia, by bić swoje dziecko, wręcz katować. Jesteś wspaniałym ojcem, Twój syn jest szczęściarzem, że jesteś przy nim i dajesz mu radość życia. Przemocowcy powinni być karani w taki sam sposób, w jaki oni krzywdzili swe ofiary. Trzymam za as kciukole i za wasze sprawy również. Pozdrawiam smile

202

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Józefina tak trzymaj!!! Jesteś cudowną mamą.

Anula Nocny Marku hihi ja odkąd skończyłam miesiąc nie spałam w nocy także widze mamy coś wspólnego;) Mój Synek śpi do 10 od 22 więc moge sobie pozwolic na nocne pogaduchy wink

Devil nawet nie wyobrażam sobie co czułeś gdy własna matka krzywdziła swoje własne dziecko. To tak boli gdy krzywda dzieje się bezbronnej i niewinnej istotce...

203

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Ja długo nie wiedziałem Filoleczka że w moim domu dzieją się takie cuda. Mnie nie było w domu, przez pewnie okres bo uczylem sie za granicą.
Jak mój misiu poszedł do pierwszej klasy, to akurat zbieglo sie z moim wyjazdem, to nauczycielka zauwazyla zmiany w jego zachowaniu. I zaczelo nam sie piekło. Psycholog pomógł i wtedy misiek wszystko powiedział ...

204 Ostatnio edytowany przez Fioleczka (2011-08-06 13:56:50)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Boże...nie wiem co mam powiedzieć... Dobrze,że dziecko ma takiego ojca jak Ty. I całe szczęscie,że nauczycielka coś zauważyła.

205

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Dziękuję Wam za ciepłe słowa. Rzeczywiście jestem silna, ale wierzcie mi, są sytuacje kiedy czuję się słaba i bezradna wobec zła, które wyrządzają ludzie, których uważałam za najbliższych. Na szczęście takie chwile trwają krótko, jak to kiedyś napisała Niekochana - wstaję, otrzepuję spódniczkę, poprawiam kucyki i idę dalej smile. Chcę aby tych sił i optymizmu wystarczyło mi na jak najdłużej, dlatego jestem dla siebie dobra, staram się dużo odpoczywać i nie dopuszczać do siebie negatywnych emocji.

Devilu, nie znajduję słów żeby wyrazić co myślę o takiej matce. Podziwiam Cię za dobroć, opanowanie, rozsądek.

Ojciec mojego dziecka nigdy wcześniej go nie skrzywdził, zawsze okazywał mu troskę i miłość. Syn bardzo go kocha i strasznie przeżył rozpad naszej rodziny, zwłaszcza że dla wszystkich było to szokiem, nic nie zapowiadało takiej sytuacji, byliśmy naprawdę bardzo blisko. Jest mu tym trudniej, że jego ojciec zamieszkał ze swoją kochanką i jej dziećmi, a dla naszego syna nie ma już czasu. Widzę jak dziecko cierpi i nie wiem jak mogę mu pomóc. Kontakty z byłym mężem sprawiają mi ból, bo nieustannie słyszę niemiłe uwagi pod swoim adresem dotyczące mojego samopoczucia i tego, że udaję chorobę po to, by do mnie wrócił. Myślałam, żeby na razie przeczekać, nie dążyć na siłę do tego aby spotykał się z dzieckiem, bo jest w fazie kompletnego zaślepienia nową miłością i nic do niego teraz nie dociera. Wszystko co mówię i robię odbiera jako próby zniszczenia jego nowego związku. Co o tym sądzicie, czy to ma sens?

206

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Józefina, nie znam Twojego męza trudno mi to ocenić ale powiem Ci jak jest u mnie. Powiedziałam jeszcze-męzowi,że do dziecka może przyjść zawsze.Dzwonił a ja nalegałam by przyszedł do synka, pomógł mi troche gdy mały ząbkował i był nie znośny.Mąż umawiał się i nie przychodził albo spóźniał się po parenaście godzin. Przy każdym jego telefonie w którym nei wspominał o dziecku tylko o tym,żebym dała mu szansę ja mówiłam to samo:Między nami - skończone, teraz walczysz o Syna i jak najlepsze z nim relacje.No i nie pojawiał się. Cisza. Widzisz ja myślę,że inicjatywa w sprawie spotkań z dzieckiem musi wyjść od Twojego męża. Pomyśl mój Synek mało jeszcze rozumie ale jak Ty wytłumaczysz swojemu,że tatuś nie przyszedł choć się umówił? Dziecko weźmie to zbyt do siebie i będzie cierpiało jeszcze bardziej. Zadzwoń do nieggo powiedz,że zawsze może się umówić i wpaść do dziecka,że czekasz na telefon i to wszystko.Inicjatywa wychodzi od Ciebie wyciągasz do niego dłoń i masz czyste sumienie.Jeśli bd chciał skorzysta jeśli nie trudno.To nie Twoja wina.
Takie jest moje zdanie, nie wiem czy mam rację napewno jeszcze inni Ci coś poradzą,bo to są faktycznie bardzo trudne kwestie liczy się w końcu dobro dziecka...

207

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Józefina napisał/a:

.... Myślałam, żeby na razie przeczekać, nie dążyć na siłę do tego aby spotykał się z dzieckiem, bo jest w fazie kompletnego zaślepienia nową miłością i nic do niego teraz nie dociera. Wszystko co mówię i robię odbiera jako próby zniszczenia jego nowego związku. Co o tym sądzicie, czy to ma sens?

Z pustego nie nalejesz ... zostaw go w spokoju i niech żyje swoim życiem. Po co masz go uszczęśliwiać na siłę. Czy myślisz że dziecko nie zauważy, że tatuś odwiedza go pod presją ? To musi byc własna wola, a swoją miłością to być może on jeszcze się naje ....

208

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Po raz kolejny w pełni się zgadzam z przedmówcą

209

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Józefina zawsze tak jest kto zakłada nowy związek jest nim na początku tak zajęty że wszystko co go od niego odciąga to atak .
Tak będzie przez jakiś czas oby na razie czeka Cię uzbrajanie cierpliwości .

On ma rodzinę ty masz dziecko i wymówki ,wiem co to za choroba stwardnienie rozsiane .
Niby nie widać a choroba drąży.

Z tego co piszesz był dobrym ojcem i jak minie czas euforii to unormują się i przestaniesz być zagrożeniem dla nowego związku .
Nie wiesz co mówi jego nowa pani może to Ona boi się o swój nowy związek?

210 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-07 09:10:03)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
The_devil napisał/a:
Józefina napisał/a:

.... Myślałam, żeby na razie przeczekać, nie dążyć na siłę do tego aby spotykał się z dzieckiem, bo jest w fazie kompletnego zaślepienia nową miłością i nic do niego teraz nie dociera. Wszystko co mówię i robię odbiera jako próby zniszczenia jego nowego związku. Co o tym sądzicie, czy to ma sens?

Z pustego nie nalejesz ... zostaw go w spokoju i niech żyje swoim życiem. Po co masz go uszczęśliwiać na siłę. Czy myślisz że dziecko nie zauważy, że tatuś odwiedza go pod presją ? To musi byc własna wola, a swoją miłością to być może on jeszcze się naje ....

A może ważniejsze jest co czuje i myśli twój synek?
Czy pytałaś go jak się teraz czuje, jak by chciał by jego kontakty z tatą wyglądały?
Nie wiem ile synek ma lat, bo nie znalazłam w twoich postach tej informacji. Myślę jednak, że jakieś zdanie na ten temat ma.
Mam wrażenie, że Wasza sytuacja jest na tyle świeża, że kontakty i sprawy dorosłych przysłaniają jeszcze miejsce dziecka w tym dramacie. Czy macie wsparcie psychologa?
Ja osobiście mam w nosie czy w drodze presji osiągnę efekt zadowalający dziecko czy w jakiejkolwiek innej. Bo to dziecko jest tu najważniejsze. NIE TATUSIA uszczęśliwiam na siłę (jego uczucia mam w nosie), robię wszystko, aby uszczęśliwić dziecko. I nie musi to być jego wola - jego wola nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Ja tylko EGZEKWUJĘ PRAWA DZIECKA. Wątpliwości wyjaśniam na bieżąco. Ale to akurat mój wybór, każdy robi tak jak jemu wydaje się, że będzie najlepiej.
Życzę Józefino dużo sił i zdrowia, pozdrawiam smile

211

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anhedonia napisał/a:

A może ważniejsze jest co czuje i myśli twój synek?
Czy pytałaś go jak się teraz czuje, jak by chciał by jego kontakty z tatą wyglądały?
Nie wiem ile synek ma lat, bo nie znalazłam w twoich postach tej informacji. Myślę jednak, że jakieś zdanie na ten temat ma.
Mam wrażenie, że Wasza sytuacja jest na tyle świeża, że kontakty i sprawy dorosłych przysłaniają jeszcze miejsce dziecka w tym dramacie. Czy macie wsparcie psychologa?

Syn ma 14 lat ale ze względu na jego ograniczenia trudno mu jest wyrazić swoje emocje. Oczywiście, że z nim rozmawiałam. Moje dziecko jest intelektualnie na poziomie przedszkola, więc najważniejsze dla niego jest żeby było jak dotąd, mama i tata razem. Nie rozumie co się stało, dlaczego taty nie ma.

Rzeczywiście sytuacja jest świeża, ja sama nie potrafię pozbierać się po tym co nas spotkało. Chodzę na terapię bo jeżeli nie pomogę sama sobie, to nie pomogę dziecku. Na to też potrzebuję czasu. Nie mogę przez cały czas udawać, że wszystko jest OK, nie chcę brać na siebie całego ciężaru radzenia sobie z tą sytuacją. To nie ja zniszczyłam nasze życie. Byliśmy normalnym małżeństwem, zawsze uważałam że jesteśmy przede wszystkim przyjaciółmi. I pewnego dnia mój obraz świata rozsypał się, okazało się że nie ma nas, jest tylko on i jego potrzeby. Nie widzę powodu, dla którego mam się z tym pogodzić i pokornie ponosić konsekwencje decyzji jaśnie pana.

Dziecko jest najważniejsze ale nie ważniejsze niż ja. Tak uważam. Jestem w stanie bardzo dużo dla dziecka poświęcić ale nie może to przesłonić całego świata. Nie chcę stać się zgorzkniałą kobietą, która ma żal do wszystkich, a w szczególności do dziecka o to, że nie może żyć tak jak chce. Musicie pamiętać, że moje dziecko nigdy nie będzie samodzielne, zawsze będzie uzależnione od pomocy innych ludzi i nie zamierzam jego ojca zwalniać z tego obowiązku, brać wszystkiego na siebie. To, że nie widać po mnie choroby nie oznacza, że nic się nie dzieje. Mam zaburzenia widzenia i równowagi. W każdej chwili, na przykład prowadząc samochód, mogę stracić czucie w rękach lub nogach. Czy muszę godzić się na ryzyko, że dojdzie do tragedii, bo spowoduję wypadek? Czy mam pokornie przyjmować wszystkie ciosy od życia?

Może moje słowa są ostre ale nie akceptuję tego, że mam wszystko poświęcić dla dobra dziecka. Swoje zdrowie, życie. Nie jestem tylko matką, opiekunką, jestem człowiekiem, mam swoje emocje, uczucia, marzenia. Moje dziecko ma szczęśliwą matkę i samo wygląda na szczęśliwe, wierzę, że jest szczęśliwe. Ale można to osiągnąć tylko nie zapominając o sobie, dając sobie prawo do tego samego, co innym.

212 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-07 10:32:24)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Józefina napisał/a:

(...)
Rzeczywiście sytuacja jest świeża, ja sama nie potrafię pozbierać się po tym co nas spotkało. Chodzę na terapię bo jeżeli nie pomogę sama sobie, to nie pomogę dziecku. Na to też potrzebuję czasu. Nie mogę przez cały czas udawać, że wszystko jest OK, nie chcę brać na siebie całego ciężaru radzenia sobie z tą sytuacją. (...) Musicie pamiętać, że moje dziecko nigdy nie będzie samodzielne, zawsze będzie uzależnione od pomocy innych ludzi i nie zamierzam jego ojca zwalniać z tego obowiązku, brać wszystkiego na siebie. To, że nie widać po mnie choroby nie oznacza, że nic się nie dzieje. Mam zaburzenia widzenia i równowagi. W każdej chwili, na przykład prowadząc samochód, mogę stracić czucie w rękach lub nogach. Czy muszę godzić się na ryzyko, że dojdzie do tragedii, bo spowoduję wypadek? Czy mam pokornie przyjmować wszystkie ciosy od życia?

Może moje słowa są ostre ale nie akceptuję tego, że mam wszystko poświęcić dla dobra dziecka. Swoje zdrowie, życie. Nie jestem tylko matką, opiekunką, jestem człowiekiem, mam swoje emocje, uczucia, marzenia. Moje dziecko ma szczęśliwą matkę i samo wygląda na szczęśliwe, wierzę, że jest szczęśliwe. Ale można to osiągnąć tylko nie zapominając o sobie, dając sobie prawo do tego samego, co innym.

I o to mi chodziło.
Jesteś w szczególnej sytuacji.
Piszesz:
"Nie mogę przez cały czas udawać, że wszystko jest OK, nie chcę brać na siebie całego ciężaru radzenia sobie z tą sytuacją. (...) Musicie pamiętać, że moje dziecko nigdy nie będzie samodzielne, zawsze będzie uzależnione od pomocy innych ludzi i nie zamierzam jego ojca zwalniać z tego obowiązku, brać wszystkiego na siebie."
To nie jest twoja fanaberia - to jest taka WYJĄTKOWA sytuacja, że chcenie lub nie chcenie twego męża nie ma nic do rzeczy. On ma takie obowiązki w stosunku do dziecka, których TY nie możesz wziąć samodzielnie na swoje barki. I nie ma pomiłuj. Nie chce dobrowolnie? Trzeba go przymusić sądownie. Żadna łaska, po prostu konieczność życiowa.

213

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Józefina napisał/a:

Może moje słowa są ostre ale nie akceptuję tego, że mam wszystko poświęcić dla dobra dziecka. Swoje zdrowie, życie. Nie jestem tylko matką, opiekunką, jestem człowiekiem, mam swoje emocje, uczucia, marzenia. Moje dziecko ma szczęśliwą matkę i samo wygląda na szczęśliwe, wierzę, że jest szczęśliwe. Ale można to osiągnąć tylko nie zapominając o sobie, dając sobie prawo do tego samego, co innym.

Józefinko, zdaję sobie sprawę z powagi Twojej sytuacji i rozumiem to. Opieka nad "trudnym" dzieckiem wymaga nie lada poświęcenia. Do tego brak pomocy od najbliższej osoby, koszmar. Tatusiowie zazwyczaj zmykają w takich sytuacjach, ponieważ "nie dają rady", to cytat. Znam młodą kobietę, która urodziła dziecko z zespołem Downa i kiedy tatuś się o tym dowiedział umył rączki i uciekł za granicę z inną, owa kobieta od kilku lat boryka się sama z wychowywaniem, terapią, opieką i poświęca się mu całkowicie, a lata lecą i nawet nie myśli się z kimś związać, bo wszystko robi dla dobra dziecka. Podałam ten przykład tylko dlatego, żeby uświadomić, iż w jakiejkolwiek będziemy sytuacji, musimy pomyśleć również o swoim szczęściu, bo przyjdzie czas, kiedy może być już za późno...
Zawsze powtarzam, że jeśli matka jest szczęśliwa to jej dziecko również.
Pozdrawiam smile

214

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anhedonia napisał/a:

Ja osobiście mam w nosie czy w drodze presji osiągnę efekt zadowalający dziecko czy w jakiejkolwiek innej. Bo to dziecko jest tu najważniejsze. NIE TATUSIA uszczęśliwiam na siłę (jego uczucia mam w nosie),...

Rzeczywiście. To nie chodzi o uszczęsliwiane tatusia. Chodzi o uszczęśliwianie dziecka. Ale czy "na siłę" - ma sens ?

W dużej mierze Anhedonia, zależy to z jakim typem partnera mieliśmy do czynienia. Bo w życiu tak to jest, że oczy nam się otwierają dopiero po rozwodzie, i możemy spojrzeć wstecz wyciągając odpowiednie wnioski. Zakładam, że moja ex kapuściana głowa, gdybym tylko chciał zabiegać by łaskawie skontaktowała się z dzieckiem, odczuła by to jako akt przeciwko niej. Ze niby chce zburzyć jej związek. Więc w mysl zasady: nie ruszaj gów...a, nie będzie smierdzieć, raczej pozwalam jej sie cieszyc nowym życiem.

Wspomnieliśmy o dziecku ... i faktycznie w tych przepychankach jest najważniejsze .... Wiec - może wypowiadam sie obserwując własną sytuację, gdzie syn za nią nie teskni, nie wspomina, nie chce kontaktów i w żaden inny sposób nie przejawia jakiegokolwiek związku emocjonalnego z matką.
Ale to on sam dokonał oceny na tle wydarzeń w naszym życiu przez ostatnie kilka lat przed rozwodem.

215 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-07 12:53:49)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
The_devil napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Ja osobiście mam w nosie czy w drodze presji osiągnę efekt zadowalający dziecko czy w jakiejkolwiek innej. Bo to dziecko jest tu najważniejsze. NIE TATUSIA uszczęśliwiam na siłę (jego uczucia mam w nosie),...

Rzeczywiście. To nie chodzi o uszczęsliwiane tatusia. Chodzi o uszczęśliwianie dziecka. Ale czy "na siłę" - ma sens ?
(...)
Wspomnieliśmy o dziecku ... i faktycznie w tych przepychankach jest najważniejsze .... Wiec - może wypowiadam sie obserwując własną sytuację, gdzie syn za nią nie teskni, nie wspomina, nie chce kontaktów i w żaden inny sposób nie przejawia jakiegokolwiek związku emocjonalnego z matką.
Ale to on sam dokonał oceny na tle wydarzeń w naszym życiu przez ostatnie kilka lat przed rozwodem.

Ależ oczywiście, że ma SENS big_smile
A zdanie dziecka ma KLUCZOWE znaczenie.
Moja córka CHCE ojca i go ma, czy MU się to podoba czy nie. Z przekąsem, bo z przekąsem ale ZMUSZONY jest się dostosować. A potem miło wspomina wspólnie spędzony czas, razem gromadzą fotki i zaśmiewają się z tych wypraw na jakichś rodzinnych okazjach.
U Ciebie jest dokładnie na odwrót - SYN nie chce kontaktów, bo ma złe wspomnienia. Nie potrzebuje przebywać z osobą, która go raniła i krzywdziła. To zrozumiałe.
TAK więc moja teza (że to dziecko powinno decydować o tym czy CHCE mieć kontakty z rodzicem, z którym nie mieszka jest DECYDUJĄCE) się potwierdziła. I nasze zapatrywania na tę sprawę mają drugorzędne znaczenie.
Bo czyż będąc na moim miejscu ograniczałbyś kontakty dziecka z byłą drugą połówką? Chyba NIE?
Ja będąc na twoim miejscu TEŻ wcale nie zachęcałabym do tych kontaktów, przeciwnie, robiłabym wszystko by dziecko zapomniało o złej przeszłości i odcięło się od tego całkowicie big_smile
To się nazywa empatia i zrozumienie (dziecka oczywiście, nie exa) smile Chyba już mnie rozumiesz? I moje radykalne poglądy na sprawę kontaktów wink Uważam, że nie należy traktować dzieci przedmiotowo, twierdząc np. że są za małe aby mieć własne zdanie. Przeciwnie, trzeba ich słuchać i szanować ich opinie. One dobrze wiedzą co czują i mają swoje zdanie. Nawet jeśli nam się ono nie podoba, należy się z nim liczyć

216

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anhedonia napisał/a:

Moja córka CHCE ojca i go ma, czy MU się to podoba czy nie. Z przekąsem, bo z przekąsem ale ZMUSZONY jest się dostosować. A potem miło wspomina wspólnie spędzony czas, razem gromadzą fotki i zaśmiewają się z tych wypraw na jakichś rodzinnych okazjach.
U Ciebie jest dokładnie na odwrót - SYN nie chce kontaktów, bo ma złe wspomnienia. Nie potrzebuje przebywać z osobą, która go raniła i krzywdziła. To zrozumiałe.
TAK więc moja teza, że to dziecko powinno decydować o tym czy CHCE mieć kontakty z rodzicem, z którym nie mieszka jest DECYDUJĄCE się sprawdza. I nasze zapatrywania na tę sprawę mają drugorzędne znaczenie. Bo czyż będąc na moim miejscu ograniczałbyś kontakty dziecka z byłą drugą połówką? Chyba NIE? Ja na twoim miejscu TEŻ wcale nie zachęcałabym do tych kontaktów, przeciwnie, robiłabym wszystko by dziecko zapomniało o złej przeszłości i odcięło się od tego całkowicie big_smile

Oczywiście, że na Twoim miejscu bym nie ograniczał ... A u mnie wybrali oboje smile On nie chce - i to jest zrozumiałe ...
A ona - buja się gdzieś w świecie ... telefony powyłączane ... tylko na NK pojawiają się dziesiątki nowych zdjęć ... na każdym z uśmiechem ...

217

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Ja myślę,że przymuszanie ojca do kontaktów na drodze sądowej nic nie da jeśli on nie będzie chciał przychodzić.Prosty przykład.Mój jeszcze-mąż.Prosiłam tyle razy by odwiedził Synka i co?Groch o ścianę. Sąd zasądzi widzenia no i co z tego? Dziecko będzie czekało z nosem przy szybie a tatusia ani widzu ani słychu. I uważam,że to wyrzadziło by mu największą krzywdę.Czuł by się niekochany, odepchniety, odrzucony.

Parę dni temu pisałam Wam o moim spotkaniu z teściem.Dzis dzwonił jakiś wujek "piąta woda po kisielu" i powiedział,że teść nie żyje".Wujek rozmawiał z matką moją także szczegółów nie znam podobno mojego mężusia znowu wywiało a nikt z tej rodziny juz się z nami dziś nie kontaktował.Nie wiem jak się zachować w tej sytuacji. Kompletnie nie wiem.I ten mój cholerny mąz nie potrafi się zachowac jak człowiek.Przecież to jego ojciec i dziadek mojego Syna.Nic tego nie zmieni...

218

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

Ja myślę,że przymuszanie ojca do kontaktów na drodze sądowej nic nie da jeśli on nie będzie chciał przychodzić.Prosty przykład.Mój jeszcze-mąż(...)

A ja myślę, że PONIEWAŻ każda sytuacja jest inna, bo inne w niej biorą udział osoby - to czas dopuścić do siebie myśl, że to co dla jednego dobre to dla drugiego już nie.
Dając rady wyłącznie przez swój pryzmat, można spowodować, że ktoś NIE WYKORZYSTA wszystkich możliwości i praw jakie mu przysługują. A szkoda by było, jeśli dobrem nadrzędnym ma być dobro dziecka. Dziecko w rozprawie sądowej udziału nie bierze, natomiast nigdy nie wiadomo jaki skutek dla pozwanego może przynieść fakt, że będzie się musiał opowiedzieć przed obliczem instytucji. Ja dziecku nie obiecuję gruszek na wierzbie, aby musiało się czuć zawiedzione. Ja piszę, że mnie się jak dotąd UDAJE, może komuś innemu też się uda idąc tą drogą. TO tylko jedna z możliwych opcji.Tak czy inaczej, każdy wybiera takie postępowanie, którego nadrzędnym celem jest dobro dziecka.

Wyrazy współczucia z powodu śmierci teścia.

219

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

Ja myślę,że przymuszanie ojca do kontaktów na drodze sądowej nic nie da jeśli on nie będzie chciał przychodzić.

Pozwólcie że wyjaśnie ....
Dużo, dużo spraw formalnych i właśnie m.in prawne uregulowanie kontaktów ... jest robione w jakimś celu.
Tu akurat - jeśli rodzic nie korzysta z ustalonych kontaktów - a sprawę czesto w dozorze ma kurator - to pisząc odpowiednie sprawozdanie, można łatwo ograniczyć, lub odebrać władze rodzicielską.

220

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Rozumiem co się do mnie mówi nie musisz mi jeszcze podkreślać tłustym drukiem.
Ok najlepiej przestanę się wogóle wypowiadać i tu zaglądać, bo przecież jestem za młoda i za głupia, żeby cokolwiek wiedzieć o życiu.Każdy twój post poczynając od tego w którym piszesz,że narobię -wiochy- w sądzie mi to próbuje uświadomić.
Fakt głupia ze mnie matka,że nie zmuszam ojca do kontaktów z dzieckiem na siłę.Na pewno bardzo by to były miłe spotkania dla wszystkich.
Powodzenia Wam

221

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Fioleczko twoje wypowiedzi są na równi ważne to że ktoś jest starszy nie znaczy że musi mieć rację we wszystkim .

Każdy ma swoje życie i stara się jak może je ułożyć po swojemu .
Rady są po to żeby je wysłuchać ale  sama podejmujesz decyzję czy chcesz z nich skorzystać czy nie .

Jesteśmy różni ,każdemu los przewidział inny scenariusz a nas łączy to że sami wychowujemy swoje pociechy ale to nie znaczy że musimy mieć podobne poglądy na tę samą sprawę bo wtedy nie było by dialogu bo po co ?

222

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Tak tylko widzisz traktowanie kogoś "z góry" nie jest miłe... Każdy daje rady opierając się na własnych doświadczeniach i przezyciach swoich lub znajomych. I po to jest forum. Ty radzisz komuś tak, ja tak i osoba potrzebująca wsparcia odnosi się do tego co piszemy.Możemy sie zgadzać lub nie.Możemy dyskutować ale ataki na kogoś,że daje rady przez pryzmat własnych doświadczeń. Coś tu jest nie tak moim zdaniem. I to pogrubianie odpowiednich wyrazów jak bym była idiotką i trzeba mi WIELKIMI literami wskazać gdzie jest sedno sprawy.
Nie jestem zagubionym dzieckiem, które nie umie się zachować.Proszę o czytanie wcześniejszych wypowiedzi zanim się cokolwiek napisze, bo jednym zdaniem można kogoś bardzo skrzywdzić.

223

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Fioleczka napisał/a:

Rozumiem co się do mnie mówi nie musisz mi jeszcze podkreślać tłustym drukiem.
Ok najlepiej przestanę się wogóle wypowiadać i tu zaglądać, bo przecież jestem za młoda i za głupia, żeby cokolwiek wiedzieć o życiu.Każdy twój post poczynając od tego w którym piszesz,że narobię -wiochy- w sądzie mi to próbuje uświadomić.
Fakt głupia ze mnie matka,że nie zmuszam ojca do kontaktów z dzieckiem na siłę.Na pewno bardzo by to były miłe spotkania dla wszystkich.
Powodzenia Wam

Mam nadzieję, że nie chodzi o mnie ... Podglądnęłem ostatnich kilka postów i nie zauważyłem by coś było pisane "tłustym drukiem". Czasami używam tej techniki by podkreślić sedno sprawy. Nie uważam natomiast by Twoje posty nie miały sensu. Jesteś samotnym rodzicem bez względu na to, czy masz 20 lat czy 60. Jeśli masz "zły dzień" to lepiej z kimś o tym porozmawiać, niż "strzelać fochem".
Twoje posty Fioleczka są bardzo poważne jak na Twój wiek, i wysoko przeze mnie oceniane. Nie rozumiem więc skąd to zamieszanie ...

224

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anhedonia napisał/a:
Fioleczka napisał/a:

Ja myślę,że przymuszanie ojca do kontaktów na drodze sądowej nic nie da jeśli on nie będzie chciał przychodzić.Prosty przykład.Mój jeszcze-mąż(...)

A ja myślę, że PONIEWAŻ każda sytuacja jest inna, bo inne w niej biorą udział osoby - to czas dopuścić do siebie myśl, że to co dla jednego dobre to dla drugiego już nie.
Dając rady wyłącznie przez swój pryzmat, można spowodować, że ktoś NIE WYKORZYSTA wszystkich możliwości i praw jakie mu przysługują. A szkoda by było, jeśli dobrem nadrzędnym ma być dobro dziecka. Dziecko w rozprawie sądowej udziału nie bierze, natomiast nigdy nie wiadomo jaki skutek dla pozwanego może przynieść fakt, że będzie się musiał opowiedzieć przed obliczem instytucji. Ja dziecku nie obiecuję gruszek na wierzbie, aby musiało się czuć zawiedzione. Ja piszę, że mnie się jak dotąd UDAJE, może komuś innemu też się uda idąc tą drogą. TO tylko jedna z możliwych opcji.Tak czy inaczej, każdy wybiera takie postępowanie, którego nadrzędnym celem jest dobro dziecka.

Wyrazy współczucia z powodu śmierci teścia.

o Tego posta mi chodzi i wcześniejszego tej autorki.

225

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Devil nie chodzi o Ciebie, bo Tobie pozostanę chyba dozgonnie wdzięczna za pokierowanie moimi sprawami i zmobilizowanie mnie do działania. Po prostu widzę niechęć od strony Anhedoni już od pierwszego jej posta w którym napisała "żebym nie robiła wiochy" .Myślałam,że może mi się wydaje ale teraz widzę to wyraźnie.

226

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Zapoznam się bo przez jakiś czas mnie nie było ....

227

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anula70 napisał/a:

Fioleczko twoje wypowiedzi są na równi ważne to że ktoś jest starszy nie znaczy że musi mieć rację we wszystkim .

Każdy ma swoje życie i stara się jak może je ułożyć po swojemu .
Rady są po to żeby je wysłuchać ale  sama podejmujesz decyzję czy chcesz z nich skorzystać czy nie .

Jesteśmy różni ,każdemu los przewidział inny scenariusz a nas łączy to że sami wychowujemy swoje pociechy ale to nie znaczy że musimy mieć podobne poglądy na tę samą sprawę bo wtedy nie było by dialogu bo po co ?

Fioleczko nie czuję niechęci do Ciebie.
Ponieważ zatytułowałaś wątek "coś dla samotnych rodziców" uznałam, że jest to miejsce do wymiany różnych doświadczeń z tym związanych. Próbuję Ci przedstawić inny punkt widzenia. Anula ani Devil nie mają problemu ze zrozumieniem tego co piszę. Są w stanie zaakceptować mój punkt widzenia, bo nie obliguje on nikogo do przyjęcia go za swój. Jest tylko głosem w dyskusji.
Jeśli Cię uraziłam to przepraszam.
Nie muszę wypowiadać się na twoim wątku, jeśli moje zdanie jest tu źle widziane, więc Cię więcej nie niepokoję.
PS. nie umiem wytłuszczać pisma.

228

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Wydaje mi się, że swoim pytaniem wywołałam burzę a nie to było moją intencją. Ważne są dla mnie wszystkie opinie ale przecież tylko ja znam swoją sytuację i wybiorę rady najlepsze dla mnie. Fioleczko, myślę że źle odebrałaś posta Anhedonii, napisała przecież tylko, że ile osób tyle różnych sytuacji i każdy sam musi podejmować decyzje. W niczym nie umniejszało to znaczenia Twoich rad, wręcz przeciwnie.

Ojciec mojego dziecka zawsze dotąd o niego się troszczył, pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia. Byliśmy (przynajmniej w moim odczuciu) zgodną, kochającą się rodziną i to jak wiele osiągnął nasz syn jest w równej mierze zasługą nas obojga. Tym bardziej jestem zszokowana postawą, jaką w tej chwili reprezentuje. Nagle wszystkie wartości przestały się dla niego liczyć. Ważny jest tylko on, podkreśla że ma już nowe życie i nową rodzinę a my należymy do przeszłości. Nieważne co się z nami dzieje, czy jesteśmy zdrowi, czy mamy co jeść, czy radzimy sobie z codziennymi czynnościami. Może jego kochanka nie jest pewna jego uczucia i bardzo boi się, że on do nas wróci i dlatego robi wszystko aby odciąć go od nas? W sumie to nieistotne, nadal nie wiem co zrobić aby dziecko nie cierpiało. Widzę, że moje prośby czy wręcz wymuszanie kontaktu nic nie dają, sytuacja się tylko pogarsza. To ja jestem ta zła, stałam się w jego odczuciu desperatką szukającą wszystkich sposobów aby go zmusić do powrotu do rodziny, uciekam się do kłamstw i szantażuję go dzieckiem...

Czuję się bezsilna i naprawdę myślę, żeby na jakiś czas odpuścić, powiedzieć synowi, że tatuś wyjechał. Spróbuję namówić go na wspólną wizytę u psychologa, może ktoś niezaangażowany pozwoli nam się porozumieć i znaleźć najlepsze wyjście.

229 Ostatnio edytowany przez skołowany (2011-08-08 18:56:01)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
The_devil napisał/a:
agau napisał/a:

...

The Devil, powiedz mi proszę jako facet, mój partner z którym spotykam się od kilku miesięcy chce koniecznie poznać mojego syna i oczywiście przedstawić go rodzicom, uważam, że to niepotrzebny stres dla synka, mały wie, że mam kolegę, ale ja nie chcę go angażować w tak poważne sprawy, sama bowiem nie jestem pewna, czy ten związek może przetrwać. Poza tym nie wiem nawet, jakie są intencje partnera, nigdy nie mówi, co czuje, co myśli na nasz temat, a i ja nie pytam, żeby nie wypaść na nawiedzoną kobietę. Boże, jak ktoś raz się sparzy w związku to ten ból i lęk będzie go prześladował do końca życia. Rany, jak trudno mi zaufać facetowi, teraz to zauważam:)

Agau. Ja proponuje Ci bardziej uwierzyc w to co widzisz. Fakt iż "po przejsciach" jest trudniej zaufać, jest bezsporny. Ale to, że facet chce przedstawić dziecko rodzinie - to wyraźny sygnał, że nie jest to dla niego zabawa. Facet nie odzywa sie, ale daje znaki, że dla niego to poważna sprawa. Zaangażuj sie bardziej, bo on widzi Twoją obojętność, brak wiary, i czuje chłód ...  Moze to jedyna okazja Agau.
No i na koniec pytanie - czy myslisz ze facet przyprowadza do matki co miesiąc nowe dziecko i mówi, że będzie uczestniczył w jego wychowaniu ? Wnioski wyciąg sama ...

Kochana Agau, jest mi trochę przykro, że kobieta, z którą się spotykam, woli zasięgać porady u innego faceta zamiast porozmawiać ze mną. Twierdzisz, że nigdy nie mówię, co czuję, ale sama jesteś wobec mnie jeszcze bardziej zdystansowana i zdecydowanie wolisz odkrywać się przed innymi mężczyznami (również w prywatnych mailach). Ja wyszedłem przynajmniej z inicjatywą wspólnego spotkania z Twoim synem, ale Ty oczywiście wolisz najpierw zapytać o wszystko swoich przyjaciół z portalu. Tak jakby na tej stronie rejestrowali się najwięksi specjaliści od szczęśliwych związków.

230

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Józefino dla dziecka zawsze jest szokiem rozstanie rodziców to jak by nagle rozpadł się jego świat.

A tym bardziej jak piszesz nic nie zapowiadało takiej sytuacji .
Dziecku powiedz w miarę zrozumiale dla niego co się dzieje z pomiędzy wami nie oszukuj ani jego ani siebie .
Może Cię to zdziwi co napiszę ale sama tłumacząc dzieciom zrozumiałam bardziej swoją sytuacje niż bym została z tym całkiem sama i szukała uroczej wymówki.
W nie których sytuacjach dojrzewamy razem z własnymi dziećmi a wydaje się nam że jako dorośli umiemy sami lepiej się dostosować.
Ot życiowy paradoks .

231

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
agau napisał/a:

Wysłałam na pocztę, bo jeszcze siedzę w pracy i nie mam dostępu do gg:)

Jak milutko;) Nie wspominałaś o tym, że gaduchacie sobie beztrosko na gg;) Ale rozumiem, że chcesz od starszego forumowicza zasięgnąć porady odnośnie postępowania z tym nieszczęsnym "kolegą" (albo - fuj! - "partnerem") Michałem;)

232

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anula70 napisał/a:

..Dziecku powiedz w miarę zrozumiale dla niego co się dzieje z pomiędzy wami nie oszukuj ani jego ani siebie .
Może Cię to zdziwi co napiszę ale sama tłumacząc dzieciom zrozumiałam bardziej swoją sytuacje niż bym została z tym całkiem sama i szukała uroczej wymówki.
W nie których sytuacjach dojrzewamy razem z własnymi dziećmi a wydaje się nam że jako dorośli umiemy sami lepiej się dostosować.
Ot życiowy paradoks .

Dzięki Anula, nie pomyślałam wcześniej o najprostszym rozwiązaniu. Męczymy się oboje z synkiem - on dlatego, że nie rozumie co się dzieje i dlaczego tatusia nie ma w domu, ja dlatego, że nie wiem jak go chronić i nie burzyć obrazu ojca. Porozmawiam z psychologiem i dowiem się, jak najlepiej wyjaśnić dziecku sytuację.

Mam nadzieję, że ojcu kiedyś rozum wróci na właściwe miejsce i postara się naprawić choć trochę to co zniszczył. I nie mam tu na myśli jego powrotu do nas. Te drzwi są już zamknięte. Dlaczego tak atrakcyjna, mądra i silna kobieta miałaby chcieć kogoś takiego jak on wink? Zasługuję na kogoś o wiele lepszego. On ma być po prostu takim ojcem jak dotąd i nie obchodzi mnie, ile wysiłku będzie go to kosztowało.

233

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
skołowany napisał/a:

Jak milutko;) Nie wspominałaś o tym, że gaduchacie sobie beztrosko na gg;) Ale rozumiem, że chcesz od starszego forumowicza zasięgnąć porady odnośnie postępowania z tym nieszczęsnym "kolegą" (albo - fuj! - "partnerem") Michałem;)

Witaj skołowany ... to forum publiczne wiec także Ty możesz tu uczestniczyć. Ani ja ani agau nie zrobiliśmy nic złego. Jesli jest coś czego nie powiedziała nam agau, proszę włącz się do dyskusji. Nie tylko ja w niej uczestniczę.
Przykre jest natomiast to, że włączyłeś się postami przepełnionymi agresją. Czyż nie mamy silniejszych argumentów niż publiczna krytyka ? A może poślemy was do kafejki byście mogli uzgodnić zamiary ?
Fakty są takie, że agau nie czuła się z Tobą tak dobrze jak czuje się z Michałem. Jeśli chcecie - podyskutujmy o tym - dlaczego ?

234

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
skołowany napisał/a:
agau napisał/a:

Wysłałam na pocztę, bo jeszcze siedzę w pracy i nie mam dostępu do gg:)

Jak milutko;) Nie wspominałaś o tym, że gaduchacie sobie beztrosko na gg;) Ale rozumiem, że chcesz od starszego forumowicza zasięgnąć porady odnośnie postępowania z tym nieszczęsnym "kolegą" (albo - fuj! - "partnerem") Michałem;)

Skołowany, wpadasz tu i atakujesz Agau zupełnie bez związku z tematem dyskusji. Wyjaśnij mi proszę, bo nie rozumiem, co złego jest w rozmowie na forum lub przez gg? Agau nigdzie nie podała żadnych szczegółów dotyczących Waszej znajomości. Jako osoba zraniona, nie umiejąca zaufać pyta o radę innych, którzy mają podobne doświadczenia. Skąd wiesz, żę Agau to właśnie Twoja partnerka? Czyżbyś tak bardzo jej nie ufał, że szpiegujesz ją i nie daj boże założyłeś jej w komputerze keyloggera? Dlaczego nie dajesz jej prawa do zasięgania rady, dyskusji, rozmowy z innymi?

Wybacz ale Twoje posty są tak przepełnione agresją, że przykro się je czyta. Zapraszam, przyłącz się i porozmawiaj z nami o codzienności samotnych rodziców, jeżeli jednak masz inny problem (a tak odbieram Twoje posty), to załóż swój wątek i dyskutuj w nim do woli.

Fioleczko, to nie jest co prawda "mój" wątek, ale musiałam...

235

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Witaj Skołowany.
Miło że wpadłeś choć zrobiłeś to z wielkim hukiem big_smile
Zapraszamy do rozmowy o samotnym wychowywaniu dzieci .
Każda opinia jest ważna a sprawy prywatne załatwia się w cztery oczy a nie na forum.

Kultura wymaga poświeceń-oć choćby odrobiny taktu i małej dozy dobrego wychowania.
Więc na początek powiedz coś o sobie i o dziecku które wychowujesz.
Jak masz jakiś problem to w kupie raźniej.

Pozdrawiam

236

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

To jest nasz wątek Józefino - Samotnych Rodziców .... Jeśli Pan skołowany jest samotnym rodzicem - to wręcz zapraszamy ...
A słowem ... gdyby mi przytrafiło się coś takiego jak agau, to na miejscu skołowanego poobserwował bym w ciszy dyskusję osób w której są tylko obiektywne wypowiedzi. Wzburzenie świadczy o tym, że jednak coś tu nie gra ...

237 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2011-08-08 23:50:25)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

troszke nam sie zagescila atmosfera, a miejscami pojawil sie nawet siwy dym i czarne chmury...ale nic to, jak zawsze sytuacje da sie ogarnac, wiec do dziela...

Fioleczko nasza ty Kochana, Anhedonia ma taki styl pisania, dziewczyna nie miala nic zlego na mysli, znam ja z watku "Moj wymarzony rozwod" i tam wiele sie pisalo o "nie robieniu wiochy", jak bedziesz miala chwilke poczytaj sobie ten watek, jest bardzo pomocny kiedy to czlowiek decyduje sie na rozwod, a piszac tak, miala na mysli, ze nie wolno sie poddawac zbednym dyskusja i negatywnym emocja, gdyz Sad bardzo tego nie lubi i na 100% nie pisala tego bezposrednio o Tobie, nie chciala zle, tego jestem pewna smile nie gniewaj sie juz i wracaj do nas, gdyz jestes bardzo rozgarnieta Kobietka i nikt nawet dyskutujac nie mysli o tym ile masz lat smile przytulaniec i chce "widziec" usmiech smile

oj skołowany, skołowany, Ty chyba naprawde jestes skołowany skoro wtargnales tutaj z ta szczypta wyrzutow, nutka zazdrosci i z doza niepewnosci...wez sie ty lepiej chlopie za zdobywanie tej dziewczyny, a nie zajmuj sie byle blahostkami i robienia problemu z niczego...wiesz, gdyby kazdy partner podchodzil do sprawy tak jak wlasnie dzis Ty, to wyszloby ze Nasz The_devil ma harem smile co nie ma zadnego pokrycia w rzeczywistosci, poprostu jest to odpowiedni czlowiek na odpowiednim miejscu...przeczytaj caly watek, a nie tylko wpisy agau, to sam zobaczysz o czym tu mowa.

238 Ostatnio edytowany przez skołowany (2011-08-09 09:36:30)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
The_devil napisał/a:

To jest nasz wątek Józefino - Samotnych Rodziców .... Jeśli Pan skołowany jest samotnym rodzicem - to wręcz zapraszamy ...
A słowem ... gdyby mi przytrafiło się coś takiego jak agau, to na miejscu skołowanego poobserwował bym w ciszy dyskusję osób w której są tylko obiektywne wypowiedzi. Wzburzenie świadczy o tym, że jednak coś tu nie gra ...

Posłuchaj, no, Panie Devil, faktycznie jestem nieco wzburzony, ale myślę trzeźwo. W moich wypowiedziach nie ma krzty agresji. Jest za to złośliwość, od której nie mogę się powstrzymać, kiedy czytam podobne bzdury. Przejdę do sedna. Agau jest moją dziewczyną, więc chciałbym, aby ze swoich rozterek i obaw zwierzała się mnie, a nie obcemu facetowi, który - delikatnie rzecz ujmując - nie ma zielonego pojęcia, jak stworzyć szczęśliwy związek. Nadaje się Pan tylko do udzielania porad formalnych: jak napisać pozew, gdzie go złożyć, ile zapłacić za to, ile za to. I na tym koniec. Proszę nie ingerować w czyjeś życie osobiste, nie zasypywać mailami i nie doradzać w sprawach, na których Pan się nie zna, bo gdyby Pan się znał, to by go tu nie było. Jestem facetem, więc nie wierzę w Pańskie szczere intencje. Zarejestrował się Pan na tym portalu w ściśle określonym celu - aby podrywać samotne kobiety na swoje smutne opowiastki o życiu. Może Pan zaprzeczyć i zapewne Pan to zrobi, ale mnie to nie wzruszy, bo jestem już zbyt stary, by wierzyć takim osobom jak Pan. Życzę powodzenia.

239

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Witam Was wszystkich zastanawiam sie dlaczego taki ciekawy i potrzebny watek jak ten zostal w sumie zamkniety???
Czy nikt nie czuje sie juz samotny,nie ma tu juz nikogo??

240 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-08-10 19:49:01)

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
skołowany napisał/a:

Posłuchaj, no, Panie Devil, faktycznie jestem nieco wzburzony, ale myślę trzeźwo. W moich wypowiedziach nie ma krzty agresji. Jest za to złośliwość, od której nie mogę się powstrzymać, kiedy czytam podobne bzdury. Przejdę do sedna. Agau jest moją dziewczyną, więc chciałbym, aby ze swoich rozterek i obaw zwierzała się mnie, a nie obcemu facetowi, który - delikatnie rzecz ujmując - nie ma zielonego pojęcia, jak stworzyć szczęśliwy związek. Nadaje się Pan tylko do udzielania porad formalnych: jak napisać pozew, gdzie go złożyć, ile zapłacić za to, ile za to. I na tym koniec. Proszę nie ingerować w czyjeś życie osobiste, nie zasypywać mailami i nie doradzać w sprawach, na których Pan się nie zna, bo gdyby Pan się znał, to by go tu nie było. Jestem facetem, więc nie wierzę w Pańskie szczere intencje. Zarejestrował się Pan na tym portalu w ściśle określonym celu - aby podrywać samotne kobiety na swoje smutne opowiastki o życiu. Może Pan zaprzeczyć i zapewne Pan to zrobi, ale mnie to nie wzruszy, bo jestem już zbyt stary, by wierzyć takim osobom jak Pan. Życzę powodzenia.

Panie skołowany. Za kilka dni bede mieszkał już półtora tysiąca kilometrów od miejsca z którego piszę. Pańska teoria więc o tym, bym jakoby chciał tu podrywać samotne panie, jest błędna i nieuzasadniona. Gdybym miał rozpatrzeć kto z nas nie ma pojęcia o tym jak stworzyć szczęsliwy związek, zrobił bym to tak: ja - przynajmniej spróbowałem - zaistniało więc ryzyko, że mogłem być przyczyną rozpadu związku ale równie dobrze mogła by byc tą przyczyną kobieta z którą byłem. Pan natomiast nigdy nie spróbował - bo ? nie było kandydatki ? smile
Nie chcę, nie muszę i nie będę wysuwał tu śmielszych wniosków. Natomiast fakty mówią za siebie. Agau musiała mieć wyraźne powody, by rozmawiać o swoich problemach na forum, To tylko przypadek, że wbiłem się w tą dyskusję. Gdyby nie ja ... może inny z obecnych tu mężczyzn by się wbił. Nie ważne.

I w podsumowaniu, bardzo Panu współczuję, że - jak to Pan napisał - jest Pan zbyt stary ... i zastanawiam się, czy nie jest za późno na udany związek.

teraz pozwoli Pan, że wróce do dyskusji z Paniami ... a Panu - nie czuję się zobowiązany odpisywać na wiadomości i opowiadać o swoim życiu prywatnym. Może na innym forum. Pozdrawiam.

Wątek nie został zamknięty aluyka. Tylko chyba czytelnicy uciekli przez "skołowanie" w temacie.

241

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

The_devil..niemozliwe zeby jeden Pan wystraszyl tylu fajnych ludzi nie wierze..??A przeciez jestesmy sobie potrzebni..przynajmniej ja tak mysle.A panu Panie skolowany powiem,ze czasem lepiej jest poromawiac z kims obcym niz z bliska osoba,bo mamy szanse wtedy spojrzec na wszystko innym oczkiem...a decyzje i tak podejmujemy sami,tutaj nikt nikogo nie zmusza do niczego,dzielimy sie doswiadczeniami i na tym koniec.

242

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
bałałajka napisał/a:

Fioleczko nasza ty Kochana, Anhedonia ma taki styl pisania, dziewczyna nie miala nic zlego na mysli, znam ja ....

Tu muszę się zgodzić z Bałałajką. Przeczytałem Fioleczka, i nie znalazłem nic co mogłoby wywodzić sie ze złośliwości. Coś musiąłaś zrozumień inaczej niż powinnaś. Przeczytaj jeszcze raz ... opłaci się ...
Nie zauważyłem też wytłuszczania druku. Nikt nie krzyczy ... Nikt nie podnosi głosu ...

243

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Kto mówi o zamknięciu wątku Pan Skołowany zrobił na mnie piorunujące wrażenie big_smile

Stary a tak nie dojrzały szkoda a z drugiej strony pokłony za przyznanie się big_smile big_smile

Ja i moja bezsenność przenieśliśmy się na łono pracy stąd moja nieobecność .

Devil nie masz się z czego tłumaczyć twoje opinie są bezcenne (powtarzam się sorry smile )

Pozdrawiam cieplutko ale mam jeszcze coś do zrobienia przed pracą a mianowicie zapakowanie najmłodszej do łóżeczka i jazda do pracy a mam w pracy problemy z nowym personelem sad

Miłego wieczorka smile

244

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
aluyka napisał/a:

The_devil..niemozliwe zeby jeden Pan wystraszyl tylu fajnych ludzi nie wierze..??A przeciez jestesmy sobie potrzebni..przynajmniej ja tak mysle.A panu Panie skolowany powiem,ze czasem lepiej jest poromawiac z kims obcym niz z bliska osoba,bo mamy szanse wtedy spojrzec na wszystko innym oczkiem...a decyzje i tak podejmujemy sami,tutaj nikt nikogo nie zmusza do niczego,dzielimy sie doswiadczeniami i na tym koniec.

Może nie wystraszył aluyka. Tylko jako pierwszy i jedyny, pojawił się w watku z innym zamiarem niż my wszyscy.

245

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Ale tu pusto ?

Dziś wolne nawet pogoda trochę dopisała .
W pracy napięta atmosfera tylko czekać aż coś wybuchnie sad
Młoda ma muchy w nosie i płacze o byle co żadne argumenty do niej nie docierają.
A ja padam na przysłowiowy pysk sad
A tu jeszcze tyle do zrobienia a skąd brać na to siły ?
Nic wleje kolejna kawę i do dzieła samo się nie zrobi .
Po marudziłam trochę i mi lżej smile
Pozdrawiam wszystkich cieplutko big_smile

246

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Anula70..dzieki,ze pomarudzilas..choc raz ja nie musze!!Taki paskudny dzisiaj dzien,ze nawet ciezko sie oddycha...!!

247

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Rzadko marudzę ale to że jest się dorosłym to nie powinno się marudzić.

Mam to gdzieś mam kamyk na serduchu i muszę go gdzieś wyrzucić byle nie spuścić  sobie na nogi big_smile
Powiedziałam dziś córci że po marudzimy obie efekt uciekła na podwórko się bawić smile
A ja własnie zaliczam następna kawusię i mam chwilkę dla siebie smile
Po za tym mam lenia a on młode wiec razem ich pilnujemy big_smile big_smile

248

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!
Anula70 napisał/a:

Rzadko marudzę ale to że jest się dorosłym to nie powinno się marudzić.
Mam to gdzieś mam kamyk na serduchu i muszę go gdzieś wyrzucić byle nie spuścić  sobie na nogi big_smile
Powiedziałam dziś córci że po marudzimy obie efekt uciekła na podwórko się bawić smile
A ja własnie zaliczam następna kawusię i mam chwilkę dla siebie smile
Po za tym mam lenia a on młode wiec razem ich pilnujemy big_smile big_smile

Pożyczam sobie tego lenia z młodymi big_smile:D:D paradne.
Nawet dorosły musi czasem posmędzić, "nic, co ludzkie...."

Byłam w tym sądzie dziś na sprawie o ustalenie kontaktu. Jaśnie pan nie zaszczycił sądu swą obecnością albowiem nie raczył odebrać wezwania z poczty. No i sąd nieco się obruszył. Postanowił poszukać drania za pomocą policji. Zatem korzyść jest trojaka:
1) policja ustali niepodważalnie jego miejsce pobytu (w razie gdyby przyszło mu do głowy uchylać się od alimentów jak znalazł)
2) jak się z mamunią wstydu najedzą, to więcej nie zignoruje już instytucji sądu.
3) jak pisał devil - w razie czego są to kamyczki ku ewentualnego ograniczenia władzy rodzicielskiej jakby próbował fikać.
Dobrze, że dzieciak na wakacjach, to przynajmniej nie odczuwa gdzie go tatuś ma smile I drugi raz się to pewnie nie powtórzy.
Więc jednak upieram się przy swoim zdaniu, iż uregulowanie formalnych kontaktów ojca z dzieckiem jest wskazane. Pozdrawiam wszystkich samotnych rodziców. Życzę sił i wiary, że będzie lepiej big_smile

249

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Zaglądam tu, bo mi smutno i muszę się wyżalić. Byłam z małym przez kilka dni u znajomych nad morzem, widziałam tatusiów bawiących się z dziećmi i serce mi się ściskało.

Na dodatek trochę gorzej się czuję, bo pomimo tego, że miło spędziłam te dni, podróż jednak była męcząca. No i dopadł mnie dół, samotność dokucza, bardzo chciałabym mieć się do kogo przytulić, wiedzieć że mam na kogo liczyć. Ech, wiem że przejdzie, mam nadzieję, że szybko. Tylko tu i teraz jest mi źle i boli.

No to się wypłakałam, dajcie proszę kopa albo przytulcie...

250

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Józefina..jestem z Toba...przytulam mocno...tez mam dolka.Wszyscy chorujemy na to samo samotnosc,czasem nawet usmiech dzieci nie pomaga,bo gdy one ida spac my zostajemy sami z wlasnymi myslami,wieloma proplemami,i cala reszta....

251

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Trzeba było pisać z nad morza Józefinko .... smile
A teraz już lepiej ?

252

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Dziękuję kochani, oczywiście że lepiej smile. To cudowne, że jesteście zawsze, kiedy ktoś Was potrzebuje.

Następnym razem będę pisać choćby z piekła wink, bo to działa!

253

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Witam Cie Józefinko po urlopie...pozostalych tez witam serdecznie smile

moze cos sie ruszy w temacie...miejmy taka nadzieje...

Napisze Wam co dzis u mnie sie wydarzylo...co spowodowalo ze prawie umarlam...moze dlatego, ze poraz pierwszy mialam taka sytuacje i byc moze napiszecie, ze powinnam przywyknac, ale nawet teraz piszac o tym same lzy mi leca...

Moja Ksiezniczka, "dorwala" dzis kuferek ze zdjeciami (do ktorych nie wracam juz jakis czas i sa "zapomiane" przeze mnie) zatrzymala sie na jednym zdjeciu gdzie to z "papierowym" jestesmy przytuleni (czasy tzn. milosci)...

...ku mojemu zaskoczeniu, wpadla w taki histeryczny placz, ze jezuuu nazarenski, zaczela biegac z tym zdjeciem, i przez krzyk, i placz wolac: "mama, mamu, tata...mamo, taty ma, ma taty, ma ...", az w koncu pozwolila sie przytulic i udalo mi sie ja uspokoic... ona na dniach konczy dwa lata...a mnie serce zamarlo i lzy naplynely do oczu...

...masakra...

254

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Przykro mi Bałałajko .... i musisz przywyknąć, że tak właśnie będzie.
Mój misiek nie poszedł do szkoły w Dniu Matki. Chętnie zawsze uczestniczył w przedstawieniach szkolnych, ale w tym z okazji Dnia Matki - odmówił. Nie był tez w szkole kiedy sąd decydował o tym, kto z rodziców bedzie sprawował opiekę ... sad Nie wiem czy/ i jak by to przeżył - gdybym wrócił z tej sprawy przegrany ...
Nie płacz bałałajko ... pełno takich niespodzianek przed nami .... sad

255

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Józefina przytulam smile

Wiem jak to boli choć moje pociechy nie są już takie malutkie ale czasem brakuje im normalnego kontaktu z ojcem.
Niestety tatuś na piedestale postawił piwko i kolegów a do dzieci cudzych to ma serce do swoich tylko przykre słowo i wieczne pretensje.

Jestem 2w1 czasem średnio a czasem wcale mi to nie wychodzi ale się nie poddaje.
Potknięć dzieciaki mi nie wypominają ale sukcesy pochwałą i to jest piękne big_smile

256

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

...to sa sytuacje, ktore powoduja, ze gdyby byl w zasiegu moich rąk, to podejrzewam, ze dostalby porzadnie ode mnie po tym pustym łbie...tak dziada nienawidze za ta jego "glupote"...

na domiar zlego, wczoraj, o brzasku, dostalam wiadomosc od ex 2 przytulanki papierowego, w ktorej to zaoferowala mi "pomoc", jak to nazwala w "pograzeniu jego", aaa i nie omieszkala mnie poinformowac, ze byla z nim w ciazy, ale poronila, przez jego manipulacje...i tak sobie mysle, za kogo ja wyszlam za maz?! skoro w przeciagu 2,5 roku zaplodnil 3 kobiety...toż to wykonalne, ale nienormalne jest...i zastanawiam sie gdzie sie podzial ten czlowiek, z ktorym chcialam spedzic reszte zycia, a obecnie uciekam od niego gdzie pieprz rosnie...a szczerze to bylam swiecie przekonana, ze im blizej sprawy rozwodowej, to bede miala mniejszy chaos w glowie i ze "jakos" to sobie poukladam, a tu co rusz, to cos nowego...ehh...byle do wrzesnia.

ps. przepraszam Was za te moje mysli, ale gdzie mam je uzewnetrznic, jak nie tutaj...

257

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Mnie przeraza mysl,ze moj exmaz po trzech latach,"obudzil"sie i bardzo pragnie kontaktu z dziecmi.Blaga moich znajomych o numer telefonu,ktory defakto ma,ale alkohol chyba calkiem zjadl mu mozg,bo nawet nie pamieta.Nie pozwolilam nikomu dawac numeru,bo wiem jak to bedzie wygladalo...dzwonienie po nocach,belkot pijacki,wyzwiska,zawsze tak robil wszedzie dzwonil po pijanemu,nigdy na trzezwo...a My potrzebujemy spokoju,dzieci nie chca o nim slyszec...mlodszy syn udal,ogladajac zdiecia,ze nie wie kto to jest.

Troche sie boje,bo to nieobliczalny czlowiek...tylko nie pytajcie dlaczego za niego wyszlam...blagam,bo nie wiem!!!!

258

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Bałałajka i Aluyka skądś to znam tez zastanawiam się gdzie podział się ten człowiek za którego wyszłam bo ten obecny nijak mi go nie przypomina?!

Miało być tak spokojnie sielankowo i zwyczajnie dzieci praca nowy dom i perspektywy na przyszłość.

A było nerwowo chaotycznie bełkotliwie i obrazek rodziny zniknął jak dym papierosowy z baru po otwarciu drzwi .
Nie znam tego człowieka i nie chcę znać chcę wyprowadzić się z tond i zapomnieć że istniał nie widzieć zapijaczonego pyska dzień w dzień i słuchać jego chorych wynurzeń.

Dwoje starszych już mu przeszkadza bo mają swój rozum więc maci w głowie najmłodszej ale za 2 lata to tez się urwie dzieci tak szybko dorastają.

259

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Dzieki Bogu instnieje takie forum,bo inaczej my samotni rodzice jestesmy zostawieni samym sobie,moj ex swietnie sie bawi,alimentow nie palci,dzieci ida do szkoly a panstwo uwaza ze ja mam tylko dochody...wydatkow brak(chodzi o to,ze liczy sie ile zarabisz,nie liczy sie ile wydajesz).

Wiem nie powinnam narzekac,bo inni maja jeszcze gorzej,ale coz czasem przychodzi taka chwila,ze rece opadaj i masz dosc tego wszystkiego,wyscig po urzedach,co rok to samo jakby nasza sytuacja nagle jak za sprawa czarodziejskiej rozdzki zmiemiala sie na lepsze...Wybaczcie,ale naprawde mam kiepski dzien...!!Praca,dom,dzieci..czuje,ze cos sie we mnie wypalilo,ze nie jestem juz ta sama kobieta co kiedys.Ktos powie,ze to normalne doroslejemy,zgadzam sie,ale jak stane przed lustrem i nie poznaje samej siebie to juz chyba jest naprawde zle...!!

260

Odp: Coś dla samotnych rodziców!!!

Widzę, że jest nas więcej do wyżalania się, ale gdzie jak nie tu? Na co dzień musimy być silni i mądrzy za dwoje. Przynajmniej mamy miejsce gdzie możemy wywalić wszystkie żale, złość, strach smutek. Jak trzeba to ktoś przytuli, pogłaszcze, czasem da kopniaka ale pomoże.

Jak Was czytam Anula70 i aluyka, to czasem głupio myślę, że wolałabym żeby mój mąż był draniem, pijakiem... bo przynajmniej wiedziałabym, że odchodząc zrobił przysługę mnie i dziecku. Że uwolnił nas od siebie, awantur, przemocy. A mój mąż dopóki się nie zakochał był naprawdę dobrym człowiekiem, mężem, ojcem. Byłam pewna, że jesteśmy przyjaciółmi, że możemy na siebie liczyć, że razem przetrwamy wszystko...

I w ciągu jednego dnia mój świat runął. Do dziś nie rozumiem co się stało. Kurczę, wygląda na to, że "mojego" porwali kosmici i w zamian dostarczyli marną podróbkę (chociaż wygląda dokładnie tak jak oryginał). Ale jeżeli tak rzeczywiście się stało, to teraz niech inna się z nim męczy wink.

No to se znów ponarzekałam i trochę mi lepiej.

Posty [ 196 do 260 z 315 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Coś dla samotnych rodziców!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026