Fioleczka, mysle ze im predzej pogodzisz sie z ich postawa tym lzej bedzie ci sie zylo, nie licz na nich, w gruncie rzeczy po co ci oni? czy naprawde zalezy ci na kontakcie z nimi?? sama napisalas ze lubia pewne wyskokowe napoje, watpie abys dziecko miala odwage zostawic pod ich opieka...mysle ze gdyby chcieli, to sami by sie zainteresowali Wami... tacy sa, badz tak im wygodnie, albo im wstyd, ewentualnosci moze byc kilka, co nie zmienia faktu, ze cala sytuacja jest przykra i krzywdzaca...wiadomo przeciez nie od dzis ze takie relacje nie sa poprawne.
Pozwole sobie nawiazac do swojej sytuacji...gdy z jeszczemezem nie bylo, ze tak to ujme ciekawe, mimo calej tej sytuacji w jakis magiczny sposob staralam sie, aby moje a przede wszystkim corki relacje z jego rodzicami/rodzina byly poprawne i nalezyte, mimo iz wiele osob dziwilo sie mojej postawie, i w gruncie rzeczy robilam to wbrew sobie, bo wracac tam bylo mi bardzo ciezko, gdyz powracaly zle wspomnienia z ktorymi walczylam, ale z mysla o dziecku, staralam sie aby uczestniczyli w zyciu corki, tym bardziej ze oni rowniez zabiegali i chcieli miec z nia kontakt...pamietalam o ich urodzinach, imieninach, o swiecie babci i dziadka, dosc czesto jezdzilam z nia do nich ot tak poprostu w srodku tygodnia na 2 godzinki, o swietach tez pamietalam....i po co to ?! skoro i tak na mnie "psioczyli", i nie bede wdawac sie w szczegoly, ale to jak sie zachowala jeszczetesciowa pozostawia wiele do zyczenia, takiej hetery i chamskiej baby jak zyje nie spotkalam...i to wszytsko bylo do czasu, podziekowalam i doszlam do wniosku ze nie dam soba pomiatac i nikt nie będzie wygadywal na mnie takich bzdur jakie to wypywaly z jej ust, gdyby mimo calego zla, ktore wyrzadzil ich syn, pewnie do dzis bym starala sie aby relacje byly Ok, ale po tej dodatkowych przykrosciach, które spotkaly mnie od jeszczetesciowej, poraz drugi powiedzialam sobie dość...nie mialam do nich pretensji, nie obwinialam za nic, a na swoj temat obsluchalam się co niemiara...i teraz jest tak: nie jezdze, nie dzwonie, ?nie pamietam?...a kontakt z wnuczka mają taki jaki chca mieć, z tym ze w mojej obecnosci i na moich zasadac...a ze to tez im nie odpowiada to nadal i wciąż jestem zla, wredna i utrudniam im kontakt
nie dogodzisz ... szczerze obecnie mnie to nie obchodzi co mysla, co mowia, bo doskonale wiem co bym nie zrobila i tak będzie nie na raczke dla nich...a nie zrobilam nic aby mnie nie szanowali...a to ze oni mieli inna wizje to już ich problem nie mój...i wiem ze na wsparcie z ich strony nie moge liczyc i szczerze to nawet nie chce, bo po jaka cho.ere mają pozniej gadac, ilez oni to mi nie napomagali a ja taka niewdzieczna jestem...dobrze nie będzie i to jest pewne...a rade sobie dam i Ty tez sobie dasz, być może nie będzie to życie na wysokim poziomie, ale spokojnie i pewne.
Dlatego tez uwazam, ze powinnas skupic się na innych kwestiach anizeli na tym, ze oni się wami nie interesuja i nic ich nie obchodzi.