netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak kobieta kobiecie...

143 odpowiedzi11 550 wyświetleńzałożony przez Malwina69, 21.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak kobieta kobiecie...

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 144 z 144 ]

131

Odp: Jak kobieta kobiecie...
Mussuka napisał/a:

Jak ona ma starego pierdole w rozciagnietych kalesonach i obumarlym narzedziem w tychze obok siebie..to pewnie, ze by sie nudzila. A kto by nie?

Ale zamiast gadac glupoty "z jej punktu widzenia" to powinna Ci po przyjacielsku powiedziec "ale super, az Ci zazdroszcze. sama tak bym chciala..no ale wiesz, moj Gienek to juz nie ten co kiedys.."

Tylko na to trzeba osoby z duza doza milosci do blizniego..a gdzie Ty teraz takich znajdziesz?

Zazdrość jest różna.. czasem zawistna a czasem nie skrywana i szczera ale też może czyjeś życie spustoszyc.. Mam Koleżankę, przez 30 lat nazywałam ją Przyjaciółką.. teraz juz nie...od przedszkola razem, blok w blok.. wiedziałysmy o sobie wszystko itd.. psiapsiuły jak przystało.. im bardziej dorastałam i dojrzewałam.. zaczynałam sie orientowac w jej toksyczności..polegającej na zazdroszczeniu mi dosłownie wszystkiego.. a wierzcie mi, patrząc na moje zycie zupełnie nie miała czego.... a jednak.. zazdrościła mi, że jestem szczupła ( co tam szczupła- chudzielec) .. zaczęła się tak odchudzać, że doszła do bulimi i anoreksji razem.. wylądowała w szpitalu, a ponieważ zafundowała sobie to w okresie dojrzewania więc same rozumeicie jakim kosztem.. zero biustu ( tego tez mi zazdrościła) nieregularne miesiączki i wszystko co za tym idzie... Ja wyszłam za mąż..miałam dziecko, potem drugie.. dom.. normalne zycie.. Ona nie... nie umiała... nie potrafiła nawiązac normalnych relacji z facetami..no cóż.. zdarza się.. składała na matkę swoją, na dzieciństwo jakie niby jej urządziła.... a nie miała zupełnie racji!!! i co?  oczywiscie mi tego zazdrośiła.. że ja potrafie.. że ja układam sobie zycie... ale ja  jestem DDA  a ona nie... ja wychowywałam się praktycznie sama a koło jej osoby wszyscy skakali... czego mozna było mi zazdrościc...??

i tak.. po kolei
-przytyłam  konkretnie i ani rusz nie potrafię schudnąć..

- rozwiodłam się i rozwalił mi się mój cięzko budowany świat


- biust? ;-))   no teraz to faktycznie jest czego zazdrościć...( korzyśc JEDYNA z przytycia)

wiec moje drogie.. jak po 6 latach.. po rozwodzie spotkałam Miska-księcia usłyszałam od niej : jejuu jak ja Ci zazdroszcze!   
powiedziałam dość....


poza tym ... nie moge skazywać siebie na egoistyczną " niby  koleżankę "  dość... (tup tup nóżką!!)

132

Odp: Jak kobieta kobiecie...

Kobiety to w ogóle dziwne istoty. O ile mężczyźni niby prości jak konstrukcja cepa, o tyle kobiet czasem nie umiem przewidzieć. Każda kieruje się innymi powodami i systemem poglądów. Ale fakt - jesteśmy złośliwe, kiedy ktoś zajdzie nam za skórę. Potrafimy "dosrać" temu, kto skrzywdził nas i nawet nie raczył przeprosić. Ale, żeby krzywdzić, tak z premedytacją? Też mi się zdarzyło. Miałam przyjaciółkę, która strasznie mnie skrzywdziła. Dawne czasy, ale do tej pory nie utrzymuję z nią żadnego kontaktu. Wykorzystała moją znajomość, aby dogodzić samej sobie i tym sposobem wiele osób poraniła. Wszyscy się od niej odwrócili, co skutkuje teraz tym, że 22-letnia dziewucha jest już po rozwodzie i mieszka z rodzicami w m2 - jest bezrobotna, a miała wielkie nadzieje na dobrą pracę. Tak tylko poruszę, że karma wraca, o! smile

Dużo przykładów. Jest taki typ, kobieta - przyjaciółka 'pijawka'. Nigdy nie ominie żadnej okazji, żeby uderzyć ironią jak byk w torreadora. A jak wymierzy, jaki punkt znajdzie, to aż czasem przeżyć całymi tygodniami nie idzie. I jakoś tak dziwnie wypada, że zawsze takie się plączą koło dobrych ludzi, którzy pomagają takiej osobie. Tamta to widzi i zaczyna harpić ile wlezie.


Niektórzy ludzie ogólnie nie kierują się nawet zazdrością, ale po prostu chęcią dosrania i tyle. Sprawienia komuś przykrości.

133

Odp: Jak kobieta kobiecie...
Malwina69 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Jak ona ma starego pierdole w rozciagnietych kalesonach i obumarlym narzedziem w tychze obok siebie..to pewnie, ze by sie nudzila. A kto by nie?

Ale zamiast gadac glupoty "z jej punktu widzenia" to powinna Ci po przyjacielsku powiedziec "ale super, az Ci zazdroszcze. sama tak bym chciala..no ale wiesz, moj Gienek to juz nie ten co kiedys.."

Tylko na to trzeba osoby z duza doza milosci do blizniego..a gdzie Ty teraz takich znajdziesz?

Zazdrość jest różna.. czasem zawistna a czasem nie skrywana i szczera ale też może czyjeś życie spustoszyc.. Mam Koleżankę, przez 30 lat nazywałam ją Przyjaciółką.. teraz juz nie...od przedszkola razem, blok w blok.. wiedziałysmy o sobie wszystko itd.. psiapsiuły jak przystało.. im bardziej dorastałam i dojrzewałam.. zaczynałam sie orientowac w jej toksyczności..polegającej na zazdroszczeniu mi dosłownie wszystkiego.. a wierzcie mi, patrząc na moje zycie zupełnie nie miała czego.... a jednak.. zazdrościła mi, że jestem szczupła ( co tam szczupła- chudzielec) .. zaczęła się tak odchudzać, że doszła do bulimi i anoreksji razem.. wylądowała w szpitalu, a ponieważ zafundowała sobie to w okresie dojrzewania więc same rozumeicie jakim kosztem.. zero biustu ( tego tez mi zazdrościła) nieregularne miesiączki i wszystko co za tym idzie... Ja wyszłam za mąż..miałam dziecko, potem drugie.. dom.. normalne zycie.. Ona nie... nie umiała... nie potrafiła nawiązac normalnych relacji z facetami..no cóż.. zdarza się.. składała na matkę swoją, na dzieciństwo jakie niby jej urządziła.... a nie miała zupełnie racji!!! i co?  oczywiscie mi tego zazdrośiła.. że ja potrafie.. że ja układam sobie zycie... ale ja  jestem DDA  a ona nie... ja wychowywałam się praktycznie sama a koło jej osoby wszyscy skakali... czego mozna było mi zazdrościc...??

i tak.. po kolei
-przytyłam  konkretnie i ani rusz nie potrafię schudnąć..

- rozwiodłam się i rozwalił mi się mój cięzko budowany świat


- biust? ;-))   no teraz to faktycznie jest czego zazdrościć...( korzyśc JEDYNA z przytycia)

wiec moje drogie.. jak po 6 latach.. po rozwodzie spotkałam Miska-księcia usłyszałam od niej : jejuu jak ja Ci zazdroszcze!   
powiedziałam dość....


poza tym ... nie moge skazywać siebie na egoistyczną " niby  koleżankę "  dość... (tup tup nóżką!!)

masz racje, ze mozna czyjes zycie zazdroscia, nawet przyjacielska, spustoszyc. Twoja przyjaciolka to wlasnie zrobila..sobie samej. I chyba nadal to robi, wiec jej powiedz, ze z zazdrosci to najwyzej w odcien zieleni wpadnie i wowczas to juz rzeczywiscie cudu badz ksiecia zaboodpornego bedzie jej trzeba.

Ja mialam na mysli taka zazdrosc, nie zazdrosc - po prostu przyznanie komus, ze jest mu dobrze, ze ma fajne zycie i partnera i ze tez by sie tak chcialo..ale trudno, jak sie nie ma co sie lubi. Zazdrosc ale bez zawisci i zlorzeczenia.

Tak jak ja mowie kolezance "ale Ci zazdroszcze tego wyjazdu na Jamajke:)" - bo naprawde jej zazdroszcze (ach ci Jamajczycy z dreadlokami..:) ale przeciez jej biletu lotniczego nie porwe, paszportu nie spale ani laleczek woodoo nie bede podczas jej tam urlopu szpilkami nadziewac.

Wiec, jak powiem, ze "fajnego masz faceta, ze tak sobie razem lazicie za lapke po bagnach i sie kochacie w szuwarach, az Ci zazdroszcze" to nie po to, ze w myslach im zycze aby sie potopili..tylko kombinuje jakby tu mojego starego za leb od telewizora oderwac i tez na to lono z nim ruszyc, bo jej zazdroszcze:).

134

Odp: Jak kobieta kobiecie...

Mussaka bo nie masz takich predyspozycji ;-))  komus żle zyczyć.." żle" zazdrościć i dlatego masz zdrową, normalną zazdośc w sobie czasami.. tak jak ja.. mówię też' jeju jak fajnie.. kupiliście super autko... "  itp.. potrafie ( jeszcze) cieszyć sie szczęściem innych..  Ale i ja na stare lata zaczynam juz raczej świrować.. zaczynam, bac się ludzi toksycznych, ze zła energia.. dmucham na zimne.. nie ryzukuję..   nie wystawiam na próby, nie eksperymentuje...    naiwność moja się zwyczajnie wykorzystała i nie ma po niej śladu ( taka mam nadzieję a przynajmniej nad tym pracuję)

135

Odp: Jak kobieta kobiecie...
Mussuka napisał/a:
Malwina69 napisał/a:
CherryBomb napisał/a:

Coś w tym wszystkim jest. Zranione kobiety potrafią być zawistne jak nikt inny.

święęęęęte słowa..    to prosimy nas nie ranić...

ale wiecie co..nie tylko te zranione sa takie zawistne. cos jest takiego ogolnie w babach, ze bez chlopa ani rusz:) o tych zorientowanych inaczej nie wspominam, one bez baby ani rusz:))

I jakos tak chyba juz od epoki szympansa dzieje sie, ze samce leja sie po mordach, pyskach czy w co je tam natura wyposazyla by zdobyc te swoja, a samice drapia oczy, rwa siersc i pluja jadem by miec dla siebie swojego.

Wot, taka to nasza ssaka natura.

Do grona tych zawistnych doliczylabym tzw. kobiety niespelnione. Charakterystyka takiej to:

- wiek sluszny czyli jeszcze nie brzydka a juz nie glupia,
- choc w kwiecie wieku jednak zadbana, ubrana (w koncu na siebie tylko wydaje), oczytana
- zawodowo nie narzeka, finanse tez w porzadku,
- towarzysko..coraz gorzej (bo sie inne kolezanki udomowily, opotomczyly i zwyczajnie czasu na pierdoly typu skok do pubu brak),
- rodzina wciaz dopytuje "no to kiedy tanczymy na weselu?" (ja bym na takie zagajanie odpalila, ze zaraz po stypie!),
- jest ladne mieszkanie, piesek, paprotka, wyjazdy na wakacje z kuzynka, kolezanka (rowniez samotne), czas na szalenstwo po sklepach i wizyte u kosmetyczki, wieczory z DVD i winem, swieta i dluzsze weekendy u rodziny badz znajomych na grillu

w sumie fajnie brzmi..ale czegos tu jednak brak.

Tego, co Wy drogie panie macie a za co te powyzej opisane pazurami by Wam oczy wydrapaly i od braku czego zolci im w watrobach przybywa. Chlopa im brak, jak to w seksmisji madrze Sztur powiedzial. No i fiksuja powoli te niepodlewane roze.

Co widac i slychac golym okiem w kontaktach z tymi..hmm..pechowymi? odrzuconymi? zapomnianymi? paniami.
Riposty jakie mozna uslyszec od tychze samic bez samca sa czasem tak zjadliwe, ze stado zmij niech sie schowa.

przyklady
"no i co, znowu mieliscie "sielskie" wakacje?" - sielskie przesaczone ironia az do wykipienia i oczekiwania na jakies historie o ew. zdradzie
" uwazaj tam nad morzem, on przystojny a tam pelno mlodych lasek sie kreci" - no i co teraz robic? odwolac wyjazd czy jechac na Tybet?
"oj..uwazaj, chyba Ci brzuszek urosl od ostatniego spotkania..a to przeciez nie tak dawno..czy to hormony, bo chyba na ciaze to za pozno?" - dziekuje droga kolezanko za troske o ma figure i zdrowie
"wiesz, chyba widzialam tego Twojego wczoraj pod Empikiem..on ma taka fajna blondynke na kursie?" - nie ma, bo chodzi na kurs spawacza ale dobrze, ze czuwasz

no i takich "przyjaznych" gestow mozna tu mnozyc a mnozyc.

Wniosek - samotna samica czyli zraniona przez los to czesto taki sam wrog jak ta zraniona przez samca. O ile nie gorzej.

Strzeż nas Boże od tych niespełnionych  i zranionych samic!
Niestety same szczęścia nie znają, więc trzeba innym w ich szczęściu nabruździć!

136

Odp: Jak kobieta kobiecie...
Malwina69 napisał/a:

Mussaka bo nie masz takich predyspozycji ;-))  komus żle zyczyć.." żle" zazdrościć i dlatego masz zdrową, normalną zazdośc w sobie czasami.. tak jak ja.. mówię też' jeju jak fajnie.. kupiliście super autko... "  itp.. potrafie ( jeszcze) cieszyć sie szczęściem innych..  Ale i ja na stare lata zaczynam juz raczej świrować.. zaczynam, bac się ludzi toksycznych, ze zła energia.. dmucham na zimne.. nie ryzukuję..   nie wystawiam na próby, nie eksperymentuje...    naiwność moja się zwyczajnie wykorzystała i nie ma po niej śladu ( taka mam nadzieję a przynajmniej nad tym pracuję)

za te "stare lata" to w dupe powinnas dostac:)) od starszej forumowiczki;)

byc ostroznym Malwina to jedno ale..nadal uwazam, ze pomimo hien i szakali wokol nas..nie mozemy dac sie zwariowac. Sa i ludzie normalni, porzadni..ide sobie w lustro popatrzec:)) zart!!

137

Odp: Jak kobieta kobiecie...

.... JA TEŻ..   i Monia... i miliony z nas... hieny nas nie pokonają   w koopie siła  big_smile...

138

Odp: Jak kobieta kobiecie...

Witak Malwinka
Fantastyczny temat

Zauważyłyście kochane koleżanki ,że o wiele rzadziej sie zdarza , że koledzy robią sobie takie rzeczy?
Że faceci jednak bardziej cenią sobie koleżeństwo( przyjaźń  ) między sobą.

139

Odp: Jak kobieta kobiecie...
Aniaaaa29 napisał/a:

Witak Malwinka
Fantastyczny temat

Zauważyłyście kochane koleżanki ,że o wiele rzadziej sie zdarza , że koledzy robią sobie takie rzeczy?
Że faceci jednak bardziej cenią sobie koleżeństwo( przyjaźń  ) między sobą.

może dlatego że faceci funkcjonują w takim świecie że "honor przede wszystkim". Kiedyś mi mój facet to tłumaczył. że nie można brać się za byłą kobietę kogoś bliskiego, a co innego już za obecną. dlaczego ?? bo będziesz zniszczony wśród kolegów, fama pójdzie dalej stajesz się zerem facetem bez jaj bez honoru bez zasad.
kobiety kierują się innymi wartościami typu "po trupach do celu"

140 Ostatnio edytowany przez aluyka (2011-08-22 20:35:44)

Odp: Jak kobieta kobiecie...

Kiedys ktos slusznie powiedzial,ze my kobiety jestesmy w stanie uknac taka intryge w ciagu jednej minuty,na ktora mezczyzna w ciagu calego zycia by nie wpadl...wiem,bo byla zona mojego partnera wlasnie taka uknula i skonczylo sie szczesliwe zycie,skonczyl sie spokuj i wszystko co tak poukladalismy wspolnie zawalilo sie jak domek z kart...

141 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2011-08-24 08:33:41)

Odp: Jak kobieta kobiecie...

Faceci prostych rozwiązań się trzymają.. jak juz coś jest przegiete to dadzą sobie " po razu" i po sprawie.. za godzine piwo razem piją..  My kobietki jestesmy pamietliwe, zacięte... i tak łatwo nie odpuszczamy...  big_smile  no oczywiście ,ze nie wszystkie....

142

Odp: Jak kobieta kobiecie...

Malwina, swietny temat, który nurtuje mnie od dawna więc pozwolę sobie dorzucić kilka swoich przemysleń z nieco innej perspektywy...
My kobiety jesteśmy coraz lepiej wykształcone, zorganizowane, odnosimy sukcesy, potrafimy dążyć do celu, jesteśmy "dobre" w wielu dziedzinach życia, potrafimy pokonywać trudności dnia codziennego, rozwiązywać skomplikowane problemy, pieknie wygladać itp. itd.
Jednak zmiana roli kobiety oraz jej pozycji społecznej wpłynęła na stosunki z innymi kobietami. Czy możemy w dlaszem ciągu mówić o "solidarności jajników", "prawdziwej przyjaźni miedzy kobietami", wrażliwości kobiet, empatii, umiejetnosci niesienia bezinteresownej pomocy? Czy moze dzisiejsze czasy rywalizacji, pośpiechu, stresu odarły nas z tego co miały nasze matki i babcie?
Czy nie jest tak, że kobiety płacą strasznie wysoką cenę za "swoje sukcesy"? Czy nie zatracamy swojej kobiecości? Czy poprzez rywalizację z mężczyznami (może to nie rywalizacja ale ciągła potrzeba udawadniania, że jestesmy tak samo dobre, kompetentne) nie zatraciłyśmy się w chęci dorównania im, lub co wiecej pokazania,że możemy jeszcze więcej, mocniej, dobitniej?
Z moich obserwacji wynika, niestety, że gromadzi sie w nas coraz więcej agresji, którą kierujemy przeciwko innym kobietom. Kobiety okazuja sobie nienawiść, brak szacunku (np. w gestach zarezerwowanych niegdyś dla mężczyzn, np. dość często widuję kobiety jadące samochodem pokazujące gest tzw. Fucka innym uzytkownikom dróg), stają się wulgarne (mam na mysli język jakim się posługuja w wyrażaniu swoich negatywnych emocji), bez skrupułów "zatwardziałe singielki" rywalizuja o mężczyzn (najczęściej pozostajacych w zwiazkach z inną kobietą), nadużywaja alkoholu żeby udowodnić, że jest "równość". Czy o to chodzi?
A co najważniejsze i cały czas niezmienne, zawsze jestesmy w stanie więcej wybaczyc mężczyźnie niż innej kobiecie.

143

Odp: Jak kobieta kobiecie...
Dina napisał/a:

Malwina, swietny temat, który nurtuje mnie od dawna więc pozwolę sobie dorzucić kilka swoich przemysleń z nieco innej perspektywy...
My kobiety jesteśmy coraz lepiej wykształcone, zorganizowane, odnosimy sukcesy, potrafimy dążyć do celu, jesteśmy "dobre" w wielu dziedzinach życia, potrafimy pokonywać trudności dnia codziennego, rozwiązywać skomplikowane problemy, pieknie wygladać itp. itd.
Jednak zmiana roli kobiety oraz jej pozycji społecznej wpłynęła na stosunki z innymi kobietami. Czy możemy w dlaszem ciągu mówić o "solidarności jajników", "prawdziwej przyjaźni miedzy kobietami", wrażliwości kobiet, empatii, umiejetnosci niesienia bezinteresownej pomocy? Czy moze dzisiejsze czasy rywalizacji, pośpiechu, stresu odarły nas z tego co miały nasze matki i babcie?
Czy nie jest tak, że kobiety płacą strasznie wysoką cenę za "swoje sukcesy"? Czy nie zatracamy swojej kobiecości? Czy poprzez rywalizację z mężczyznami (może to nie rywalizacja ale ciągła potrzeba udawadniania, że jestesmy tak samo dobre, kompetentne) nie zatraciłyśmy się w chęci dorównania im, lub co wiecej pokazania,że możemy jeszcze więcej, mocniej, dobitniej?
Z moich obserwacji wynika, niestety, że gromadzi sie w nas coraz więcej agresji, którą kierujemy przeciwko innym kobietom. Kobiety okazuja sobie nienawiść, brak szacunku (np. w gestach zarezerwowanych niegdyś dla mężczyzn, np. dość często widuję kobiety jadące samochodem pokazujące gest tzw. Fucka innym uzytkownikom dróg), stają się wulgarne (mam na mysli język jakim się posługuja w wyrażaniu swoich negatywnych emocji), bez skrupułów "zatwardziałe singielki" rywalizuja o mężczyzn (najczęściej pozostajacych w zwiazkach z inną kobietą), nadużywaja alkoholu żeby udowodnić, że jest "równość". Czy o to chodzi?
A co najważniejsze i cały czas niezmienne, zawsze jestesmy w stanie więcej wybaczyc mężczyźnie niż innej kobiecie.

Zgadzam sie ze wszystkim co napisałas... mamy takie czasy a nie inne.. na gruncie zawodowym  kobiety też walczą... i to najbardziej perfidnymi środkami.. ja mam u siebie w pracy taaaaaaaaaaki przykład, że mogłabym książke napisać.. masakra co koleżanka koleżance zrobi ( na oczach innych koleżanek) żeby ją wygryść ze stołka...Nie wiem.. nie rozumiem, nie kumam.. za mało wiedzy... nie wiem czego jeszcze za mało..ale JAK mozna spojrzeć sobie później w oczy? jak wejśc do biura z tą swiadomością w jaki kanał wpuściło sie koleżanke i usmiechac się? nie mam pojęcia....i nie ma solidarności jajników .. to juz mit... bo żadna z nas (łącznie ze mną).. nie pisnęła słówka.. z różnych powodów...brak zgrania itd..
Mam zasade ograniczonego zaufajnia do kobiet...  juz od kilku lat.

Posty [ 131 do 144 z 144 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak kobieta kobiecie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026