Jak ona ma starego pierdole w rozciagnietych kalesonach i obumarlym narzedziem w tychze obok siebie..to pewnie, ze by sie nudzila. A kto by nie?
Ale zamiast gadac glupoty "z jej punktu widzenia" to powinna Ci po przyjacielsku powiedziec "ale super, az Ci zazdroszcze. sama tak bym chciala..no ale wiesz, moj Gienek to juz nie ten co kiedys.."
Tylko na to trzeba osoby z duza doza milosci do blizniego..a gdzie Ty teraz takich znajdziesz?
Zazdrość jest różna.. czasem zawistna a czasem nie skrywana i szczera ale też może czyjeś życie spustoszyc.. Mam Koleżankę, przez 30 lat nazywałam ją Przyjaciółką.. teraz juz nie...od przedszkola razem, blok w blok.. wiedziałysmy o sobie wszystko itd.. psiapsiuły jak przystało.. im bardziej dorastałam i dojrzewałam.. zaczynałam sie orientowac w jej toksyczności..polegającej na zazdroszczeniu mi dosłownie wszystkiego.. a wierzcie mi, patrząc na moje zycie zupełnie nie miała czego.... a jednak.. zazdrościła mi, że jestem szczupła ( co tam szczupła- chudzielec) .. zaczęła się tak odchudzać, że doszła do bulimi i anoreksji razem.. wylądowała w szpitalu, a ponieważ zafundowała sobie to w okresie dojrzewania więc same rozumeicie jakim kosztem.. zero biustu ( tego tez mi zazdrościła) nieregularne miesiączki i wszystko co za tym idzie... Ja wyszłam za mąż..miałam dziecko, potem drugie.. dom.. normalne zycie.. Ona nie... nie umiała... nie potrafiła nawiązac normalnych relacji z facetami..no cóż.. zdarza się.. składała na matkę swoją, na dzieciństwo jakie niby jej urządziła.... a nie miała zupełnie racji!!! i co? oczywiscie mi tego zazdrośiła.. że ja potrafie.. że ja układam sobie zycie... ale ja jestem DDA a ona nie... ja wychowywałam się praktycznie sama a koło jej osoby wszyscy skakali... czego mozna było mi zazdrościc...??
i tak.. po kolei
-przytyłam konkretnie i ani rusz nie potrafię schudnąć..
- rozwiodłam się i rozwalił mi się mój cięzko budowany świat
- biust? ;-)) no teraz to faktycznie jest czego zazdrościć...( korzyśc JEDYNA z przytycia)
wiec moje drogie.. jak po 6 latach.. po rozwodzie spotkałam Miska-księcia usłyszałam od niej : jejuu jak ja Ci zazdroszcze!
powiedziałam dość....
poza tym ... nie moge skazywać siebie na egoistyczną " niby koleżankę " dość... (tup tup nóżką!!)