netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradziłam faceta

84 odpowiedzi16 349 wyświetleńzałożony przez nieznajoma89, 14.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradziłam faceta

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 85 z 85 ]

66

Odp: zdradziłam faceta
Tisha napisał/a:

Jesteś wyrachowana i podłą osobą. Gdyż:

1. Mieszkacie razem, a Ty zamiast z nim pogadać wysłałaś mu sms. Pozdro dla Ciebie jeśli załatwiać takie sprawy przez telefon.

2. Nie przyznałaś się do zdrady tylko napisałaś jakieś smęty na temat tego jaka jesteś biedna, samotna i skrzywdzona. Czyli co zrobiłaś? Zrzuciłaś winę na niego i teraz chłopaczyna będzie się zadręczał, że to jego wina, bo sprytnie zamanipulowałaś sytuacją i wyszło na to, że to Ty jesteś tą biedną i pokrzywdzoną. W skórcie: podle go okłamałaś.

3. Pozwoliłaś mu władować całe oszczędności w remont TWOJEGO mieszkania, a teraz co? Wywalisz go z domu? Oddaj mu przynajmniej pieniądze.

Dziękuję. Szczególnie drugi punkt uwypukla paskudną manipulację- niedługo wyjdzie, że ta cała zdrada to jest właściwie jego wina. Tak jak pisałam, dla mnie żadnym usprawiedliwieniem nie jest ani alkohol, ani że w związku było źle. Zdradą na pewno nie rozwiązuje się żadnych związkowych problemów, to jest zgoda na jego rozpad.

sandra.sandra, nikt nigdy nie twierdził, że życie jest idealne. Ale dla mnie "nie zdradzaj" jest tak fundamentalną zasadą jak "nie zabijaj", "mów prawdę" itp. Zdrada, ogólnie pojęta, jest koszmarną zbrodnią przeciw tym, którzy obdarzyli nas zaufaniem. Nie bez powodu kamieniowano za to ludzi, a za zdradę stanu skazywano na śmierć. To także miecz obosieczny, bo nie wydaje mi się, żeby nieznajoma89 była teraz szczęśliwa. To, co zrobila, daje jej znać o sobie w każdej chwili i czyni jej codzienność trudną do zniesienia.

67

Odp: zdradziłam faceta
żyworódka napisał/a:
busiu napisał/a:
serce-w-kieszeni  napisał/a:

Mimo ciekawości post nie jest na temat tego co ja zrobiłam. Ja trochę inaczej patrze na takie sytuacje i na pierwowzory jakie są przyjęte, żeby nie zdradzić. Zdradzać można z każdego powodu, brak docenienia, brak iskry, chęć spróbowania czegoś nowego. Może i wiek jej nie usprawiedliwia ale uważam, że wierność może komuś zapewnić po ślubie albo jeśli będzie pewna, że to Ten! Może i wie, że jest kochana ale kobiety lubią to słyszeć i czuć a po kilku latach rutyna pojawia się w związku, że już sama nie wiesz czy Partner Cię kocha za to, że jesteś, czy za to, że sprzątasz po nim. Pewnie autorka wie czym 'owocuje' zdrada ale może nie jest pewna partnera.

Zauważcie- te które nie zdradziły, zdradę potępiają; te, które mają jakieś występki na sumieniu, rozprawiają o zrozumieniu, usprawiedliwieniu i takich tam.Zasmucę Was, ale zdrada u większości osób, które mają jakiś tam kręgosłup moralny, nie znajdzie ani zrozumienia, ani usprawiedliwienia. Bo jaki jest powód zdrady? Bo chciałam/chciałem. Koniec.

TRUSKAWECZKO, z Twojej wypowiedzi ( tekst pogrubiony) bije duża niedojrzałość, ktora objawia się brakiem taktu, chcesz poznać historię SERCA-w ? KIESZENI dla zaspokojenia swojej próżnej ciekawości? Otrzymałaś bardzo taktowna odpowiedź, że to nie jest temat na ten wątek. A już insynuowanie, że u podłoża jej wypowiedzi w temacie wątku autorki kryje się to, że sama zdradziła jest bezczelnością! Myślę, że za bardzo zapędzasz się w swoich wypowiedziach chcąc przeforsować swoje racje. Więcej grzeczności i wyczucia młoda kobieto. To, że jesteśmy tutaj anonimowo, to nie znaczy, że będziemy się nawzajem "tykać."

BUSIU- moim zdaniem ? rozprawianie o zrozumieniu, usprawiedliwianiu i takich tam...? nie koniecznie musi być odzwierciedleniem osobistych przeżyć ( zdrad ), a wynikiem czytania ze zrozumieniem wątków, wieku wypowiadających się, co niewątpliwie wiąże się z większym ogólnym doświadczeniem życiowym ( nie książkowym).
Zatem, dobrze byłoby, abyś na przyszłość nie czyniła w zależności od treści wypowiedzi takich ?segregacji?, a dosadniej rzecz nazywając nie wmawiała "dziecka w brzuch? tym, których wypowiedzi odbiegają od Twojego światopoglądu.

Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii na forum, więc wypowiadaj się za siebie i zaprzestań sugerowania, jakie źródło leży u podstaw ?danej wypowiedzi?, chyba że znasz podłoże to odnieś się do konkretnej osoby? jak nie znasz, to nie uogólniaj. W ślad za tym zawsze pójdą jakieś riposty.
Równie dobrze ja, przy Twoich wypowiedziach, które mi nie odpowiadają, mogłabym  wypominać Twój młody wiek, brak doświadczenia życiowego, a z pewnością w powyższej wypowiedzi wykazałaś się zarozumialstwem i arogancją!

Jak na ten moment, to dobrze byłoby abyście OBIE zastanowiły się, co macie do powiedzenia w danej, konkretnej sprawie ( wątku), a nie szkalowały ogółu czy robiły ?personalnych wycieczek? tylko dlatego, że czyjaś wypowiedź Was nie satysfakcjonuje.
Dziewczęta, więcej umiaru i taktu w wypowiedziach ...stosownie do wieku i osobistych doświadczeń.

To dobrze, że młodzi wypowiadają pewne określone zasady i dobrze byłoby , aby trzymali się ich przez całe swoje życie. A czy tak będzie, to czas pokaże, bo życie dopiero przed Wami.

Acha, może jeszcze odniosę się do tej wypowiedzi:

Shiseido napisał/a:

Zaczepilby cie facet w barze, powiedzial cos milego, tobie by sie spodobalo, i tez bys poszla z nim do lozka?..

Może trzymajmy się tego, co się wydarzyło autorce, bo takie wymyślanie nowych scenerii to czyste insynuacje i nijak się to ma do treści wątku autorki.

AUTORKA wątku jest od 5 lat z partnerem i do zdarzenia , które opisała była mu wierna. Nawet roczna rozłąka, kiedy był w wojsku nie pchnęła jej do zdrady, bardzo tęskniła - jej uczucie do niego było silne . Na rok przed opisanym zdarzeniem ( zdradą), w związku zaczęło się dziać niedobrze, czuła się zaniedbywana przez partnera co miało przełożenie na ich sferę intymną, bo nie odczuwała potrzeby współżycia.

Jednakże nie rozmawiała z NIM w tym temacie, tylko trwała w swoim rozgoryczeniu, że w związku pełni funkcję ? kobiety? do posług ? kucharki i sprzątaczki. Brakowało jej tej adoracji ze strony ukochanego ? komplementów, prezentów, którymi wcześniej z pewnością wyrażał swoje uczucie, skoro zaczęła odczuwać ich brak. Dochodzi również między nimi do kłótni, partner podnosi na nią głos ( ryczy) ? jednym słowem w związku zaczyna się źle dziać.

Jednakże, żadne z nich nie podjęło rozmowy, chociaż oboje przez ten czas ( rok) żyli w stresie, we wzajemnych pretensjach. Moim zdaniem, ten brak komunikacji sprawił, że zaczęli się od siebie oddalać, ich związek był zagrożony, ale oboje nie reagowali jakby im już na sobie nie zależało, a na pewno przyzwyczajali się do takiego stanu relacji. Aż doszło do zdrady...czyli skutek poprzedzony przez przyczynę.

NIEZNAJOMA ? co się stało, to się nie odstanie. Nie będę prawić Ci morałów, bo skoro twierdzisz , że nie żałujesz zdrady, dzięki której ODKRYŁAŚ SIĘ na nowo, że jesteś kobietą i tak się też poczułaś  tzn. iż faktycznie Wasz związek również i ten emocjonalny przestał istnieć. Czułaś to dużo wcześniej, a ta noc to było postawienie kropki nad ?i?.

Jedno co bym Ci radziła, to zostaw obu PANÓW i pobądź sama. Wątpię, abyś ze swoim partnerem na nowo odbudowała relacje, a budowanie nowego związku z jego ? przyjacielem? też raczej nie wchodzi w rachubę. Panowie nadal spotykają się, a ON Ciebie ignoruje, bo nie odpowiada na Twoje sms-y i nie kontaktuje się z Tobą osobiście. Dla niego mogła to być tylko jednorazowa przygoda, a Ty chcesz budować ? zamki na piasku? i wiążesz z nim swoje nadzieje na dalszy ciąg znajomości.

Sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, bowiem nadal z ?chłopakiem? mieszkacie razem, on niczego nie podejrzewa, a Ty nawet nie dasz mu się dotknąć.
Myślę, że długo tak nie pociągniesz, bo to nerwy i stres...ale zastanów się, czy powiedzieć mu prawdę. Jak któraś z forumowiczek napisała, został podwójnie zdradzony - przez partnerkę i przyjaciela, czyli podwójny ból.
Ale, o tym musisz już sama zadecydować...

Żyworódko z całym szacunkiem ale chyba błędnie zinterpretowałaś słowa Truskaweczki i Busi.
Jesteśmy już trochę na tym forum i nie jedno przerabiałyśmy i powiem Ci szczerze, że  spostrzeżenia dziewczyn statystycznie się sprawdzają w 80% .
I dużo jest w tym prawdy, że:

te które nie zdradziły, zdradę potępiają; te, które mają jakieś występki na sumieniu, rozprawiają o zrozumieniu, usprawiedliwieniu i takich tam.

Radzisz dziewczynom aby "nie robiły personalnych wycieczek" , a sama to czynisz. Na podstawie kilku słów nazywasz Truskaweczkę niedojrzałą osobą, sugerujesz jej brak taktu i próżność, zaś Busi proponujesz aby nie segregowała ludzi. I kto tu ocenia ludzi?
Teraz to ja skieruję Twoje słowa do Ciebie:

Więcej grzeczności i wyczucia młoda kobieto.

68

Odp: zdradziłam faceta

Żyworódko doceniam Twoją wyrozumiałość wobec autorki wątku, ale akurat nie myliłam się, że nóż w kieszeni zdradziła swojego faceta i dlatego broni autorki. Wiesz, czasem lepsze są ostre słowa niż klepanie po plecach, wtedy do takiej osoby lepiej dotrze, że źle zrobiła . Mam nadzieję, że dziewczyny nie powtórzą swoich błędów, bo jak widzisz teraz nawet nie żałują... Gdyby żałowały każda z nas na pewno reagowałaby inaczej. No bo jak można nie żałować, że postąpiło się nielojalnie wobec kogoś z kim było się 5 lat? Rozumiem, że może coś się wypaliło, ale jakiś szacunek do tego człowieka z którym tyle się było powinien być.
Pozdrawiam.

69

Odp: zdradziłam faceta
busiu napisał/a:
serce-w-kieszeni  napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Pewnie rozumiesz ją, bo sama zdradziłaś ? Ot taka, moja ciekawość, jesteśmy anonimowo , nie krępuj się wyjawić rąbka tajemnicy.
Słuchaj kochana, każdy chyba lubi komplementy, ale czy to uprawnia, by zdradzać swojego partnera ? Czy to, że nie ma pierścionka zaręczynowego czy obrączki na palce zwalnia ją od wierności?
Ja myslałam, że jak ludzie są razem, to nieważne czy para czy narzeczeństwo czy małżeństwo z krótkim czy długim stażem, lecz powinni sobie być wierni, lojalni wobec siebie, szczerzy itp. To, że nie jest jego żoną nie usprawiedliwia jej i nie stawia w świetle niewinnej.
Mądra i dojrzała kobieta nawet po wielu latach związku wie, że jest kochana i nie rujnuje tego związku dla seksu z innym czy jakiejkolwiek innej zdrady, bo jej związek i jej partner jest dla niej najdroższy i wie czego chce, wie, że chce właśnie jego. Autorka jest dorosła i powinna zdawać sobie sprawę czym "owocuje:  zdrada .

Mimo ciekawości post nie jest na temat tego co ja zrobiłam. Ja trochę inaczej patrze na takie sytuacje i na pierwowzory jakie są przyjęte, żeby nie zdradzić. Zdradzać można z każdego powodu, brak docenienia, brak iskry, chęć spróbowania czegoś nowego. Może i wiek jej nie usprawiedliwia ale uważam, że wierność może komuś zapewnić po ślubie albo jeśli będzie pewna, że to Ten! Może i wie, że jest kochana ale kobiety lubią to słyszeć i czuć a po kilku latach rutyna pojawia się w związku, że już sama nie wiesz czy Partner Cię kocha za to, że jesteś, czy za to, że sprzątasz po nim. Pewnie autorka wie czym 'owocuje' zdrada ale może nie jest pewna partnera.

Zauważcie- te które nie zdradziły, zdradę potępiają; te, które mają jakieś występki na sumieniu, rozprawiają o zrozumieniu, usprawiedliwieniu i takich tam.Zasmucę Was, ale zdrada u większości osób, które mają jakiś tam kręgosłup moralny, nie znajdzie ani zrozumienia, ani usprawiedliwienia. Bo jaki jest powód zdrady? Bo chciałam/chciałem. Koniec.

Oto moja wypowiedź:

żyworódka napisał/a:

TRUSKAWECZKO, z Twojej wypowiedzi ( tekst pogrubiony) bije duża niedojrzałość, która objawia się brakiem taktu, chcesz poznać historię SERCA-w ? KIESZENI dla zaspokojenia swojej próżnej ciekawości? Otrzymałaś bardzo taktowna odpowiedź, że to nie jest temat na ten wątek. A już insynuowanie, że u podłoża jej wypowiedzi w temacie wątku autorki kryje się to, że sama zdradziła jest bezczelnością! Myślę, że za bardzo zapędzasz się w swoich wypowiedziach chcąc przeforsować swoje racje. Więcej grzeczności i wyczucia młoda kobieto. To, że jesteśmy tutaj anonimowo, to nie znaczy, że będziemy się nawzajem "tykać."

BUSIU- moim zdaniem ? rozprawianie o zrozumieniu, usprawiedliwianiu i takich tam...? nie koniecznie musi być odzwierciedleniem osobistych przeżyć ( zdrad ), a wynikiem czytania ze zrozumieniem wątków, wieku wypowiadających się, co niewątpliwie wiąże się z większym ogólnym doświadczeniem życiowym ( nie książkowym).
Zatem, dobrze byłoby, abyś na przyszłość nie czyniła w zależności od treści wypowiedzi takich ?segregacji?, a dosadniej rzecz nazywając nie wmawiała "dziecka w brzuch? tym, których wypowiedzi odbiegają od Twojego światopoglądu.

Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii na forum, więc wypowiadaj się za siebie i zaprzestań sugerowania, jakie źródło leży u podstaw ?danej wypowiedzi?, chyba że znasz podłoże to odnieś się do konkretnej osoby? jak nie znasz, to nie uogólniaj. W ślad za tym zawsze pójdą jakieś riposty.
Równie dobrze ja, przy Twoich wypowiedziach, które mi nie odpowiadają, mogłabym  wypominać Twój młody wiek, brak doświadczenia życiowego, a z pewnością w powyższej wypowiedzi wykazałaś się zarozumialstwem i arogancją!

Jak na ten moment, to dobrze byłoby abyście OBIE zastanowiły się, co macie do powiedzenia w danej, konkretnej sprawie ( wątku), a nie szkalowały ogółu czy robiły ?personalnych wycieczek? tylko dlatego, że czyjaś wypowiedź Was nie satysfakcjonuje.
Dziewczęta, więcej umiaru i taktu w wypowiedziach ...stosownie do wieku i osobistych doświadczeń.

To dobrze, że młodzi wypowiadają pewne określone zasady i dobrze byłoby , aby trzymali się ich przez całe swoje życie. A czy tak będzie, to czas pokaże, bo życie dopiero przed Wami.

Wypowiedź APOTEOZY:

apoteoza napisał/a:

Żyworódko z całym szacunkiem ale chyba błędnie zinterpretowałaś słowa  Truskaweczki i  Busi.
Jesteśmy już trochę na tym forum i nie jedno przerabiałyśmy i powiem Ci szczerze, że  spostrzeżenia dziewczyn statystycznie się sprawdzają w 80% .
I dużo jest w tym prawdy, że:
te które nie zdradziły, zdradę potępiają; te, które mają jakieś występki na sumieniu, rozprawiają o zrozumieniu, usprawiedliwieniu i takich tam.

Radzisz dziewczynom aby "nie robiły personalnych wycieczek" , a sama to czynisz. Na podstawie kilku słów nazywasz Truskaweczkę niedojrzałą osobą, sugerujesz jej brak taktu i próżność, zaś Busi proponujesz aby nie segregowała ludzi. I kto tu ocenia ludzi?
Teraz to ja skieruję Twoje słowa do Ciebie:
Więcej grzeczności i wyczucia młoda kobieto.

Reasumując:
Zawsze staram się odnieść do każdej historii indywidualnie, bo każdy człowiek zasługuje na osobne potraktowanie - przecież nie jesteśmy klonami. Nie ? przerabiam? wszystkich historii na jedną modłę, a swoimi spostrzeżeniami odnośnie wypowiedzi innych rozmówców nie będę przyczyniała się do podnoszenie procentu we wspomnianej przez Ciebie statystyce.

Po to zakładane są osobiste wątki, aby odnosić się do historii ich autorów, darujmy sobie zatem ?atakowanie?  forumowiczów , których opinii nie podzielamy.
I nie ma znaczenia, że SERCE-w- KIESZENI - jak słusznie TRUSKAWECZKA zauważyła, ma swój osobisty wątek. Naskakując na nią nawet nie wiedziała o tym, ja też nie. Ale generalnie tutaj nie chodzi o wiedzę czy nie wiedzę  i czy jej historia stanowi podłoże do tego, że wypowiedziała się tak ,a nie inaczej w wątku NIEZNAJOMEJ - tylko o złamanie granic dyskusji ? nietaktowne  potraktowanie rozmówcy.
Są przecież takie zwroty jak: moim zdaniem, jestem innego zdania, nie podzielam wypowiedzi SERCA-w- KIESZENI , czyli grzecznościowa forma. Dlaczego tak zareagowałam, bo teraz padło na nią, jutro na kogo innego/mnie- na akcje jest reakcja.

Dla jasności posłużę się takim przykładem:
-      jeżeli jest sprawa sądowa np. o orzeczenie rozwodu i świadkiem na sprawie jednej ze stron 
        jest osoba rozwiedziona w dodatku z orzeczeniem o winie ?to w tej konkretnej sprawie jest
        ona jak najbardziej wiarygodnym świadkiem i jej zeznania nie będą  podważane tylko 
        dlatego, że sama jest również po rozwodzie. Sąd też w tym momencie nie odniesie się do 
        sprawy rozwodowej danego świadka.
Myślę, że wyraziłam się dość jasno tym przykładem i co moim zdaniem usprawiedliwia moją krytykę TRUSKAWECZKI i BUSIU.

Moje krytyczne uwagi odnoszą się wprost do nich - są repliką na te ich wypowiedzi, które uznałam za rażące, zatem nie przekładam ich na wszystkie młode osoby ? nie uogólniam, bo uważam, że mogłoby to być dla pozostałych krzywdzące. Tego też wymagam od nich. Więc, chyba jest istotna różnica między naszymi wypowiedziami.


APOTEOZA, jesteś moderatorką, zatem spoczywa na Tobie większy obowiązek obiektywnej oceny faktów nawet wówczas jeśli nie wypowiadasz się , że tak powiem z urzędu.
Tego tu nie widzę, wręcz podajesz jakieś nieistotne wytłumaczenie ich postępowania.
Dziękuję za szacunek i myślę, że mojej wypowiedzi nie potraktujesz jako braku szacunku do Ciebie, a to odniesienie do mojego młodego wieku uznaję za komplement.    smile

Wracając do wątku AUTORKI:

TRUSKAWECZKO, to co Ty nazywasz ?moją wyrozumiałością? ja określam jako dokonywanie  analizy historii AUTORKI.

Na ten moment NIEZNAJOMA już jest świadoma tego, że była to jednorazowa przygoda ze strony ? przyjaciela? jej chłopaka ? zatem,  budowany domek na piasku ? runął?.
Chłopak już ją tak nie rajcuje jak kiedyś, jednakże gdy go przy nim nie ma, to odczuwa jego brak. Myślę, że tak naprawdę to boi się zostać sama.
Wysłanie do niego smsa z informacją o przeżywanych rozterkach w związku, świadczy o jej tchórzostwie, czego zresztą nie ukrywa. Dlatego powątpiewam w to, czy powie mu o zdradzie......i chłopak będzie przypisywał sobie winę, jeżeli ten związek się rozpadnie, co też jest po części prawdą. Jeżeli jednak powie, to do tego dojdzie jeszcze podwójny cios...zdrada partnerki z jego ?przyjacielem?- taka kumulacja.

To bardzo dużo bólu i zranień jak na jedną osobę... a, NIEZNAJOMA jeszcze nie podjęła decyzji jak postąpić.

Co do kwestii rozliczenia się z chłopakiem z kosztów poniesionych przez niego na remont jej mieszkania ( jeżeli dojdzie do rozstania) ? to myślę, że to już sprawa tylko między nimi.

70

Odp: zdradziłam faceta
żyworódka napisał/a:

Wracając do wątku AUTORKI:

TRUSKAWECZKO, to co Ty nazywasz ?moją wyrozumiałością? ja określam jako dokonywanie  analizy historii AUTORKI.

Na ten moment NIEZNAJOMA już jest świadoma tego, że była to jednorazowa przygoda ze strony ? przyjaciela? jej chłopaka ? zatem,  budowany domek na piasku ? runął?.
Chłopak już ją tak nie rajcuje jak kiedyś, jednakże gdy go przy nim nie ma, to odczuwa jego brak. Myślę, że tak naprawdę to boi się zostać sama.
Wysłanie do niego smsa z informacją o przeżywanych rozterkach w związku, świadczy o jej tchórzostwie, czego zresztą nie ukrywa. Dlatego powątpiewam w to, czy powie mu o zdradzie......i chłopak będzie przypisywał sobie winę, jeżeli ten związek się rozpadnie, co też jest po części prawdą. Jeżeli jednak powie, to do tego dojdzie jeszcze podwójny cios...zdrada partnerki z jego ?przyjacielem?- taka kumulacja.

To bardzo dużo bólu i zranień jak na jedną osobę... a, NIEZNAJOMA jeszcze nie podjęła decyzji jak postąpić.

Ale żyworódko, czy po dokonaniu analizy, nie uważasz, że wychodzi to wszystko na minus dla nieznajomej? Bo owszem, zdrada była okropnym ciosem poniżej pasa, ale każdy kolejny jej krok dokłada facetowi balastu. Super, że rozumie swoje błędy, że żałuje, ale to tylko słowa póki co. A gadanie typu :"jesteś jeszcze młoda", "bo był alkohol", "bo w związku było źle" to moim zdaniem bagatelizowanie jej czynu, a na to nie można wyrazić zgody.

Co do tego, co napisałam-"Zauważcie- te które nie zdradziły, zdradę potępiają; te, które mają jakieś występki na sumieniu, rozprawiają o zrozumieniu, usprawiedliwieniu i takich tam."- stworzyłam to przede wszystkim pod wpływem słów serca-w-kieszeni. Czytałam jej wątek i znałam jej historię. Jak sama określiła w swoim wątku, "odstaje od normy" i "co do emocji jestem wyprana z wyrzutów sumienia i zasad moralnych zgadzam się z tym" (to są jej słowa), więc jej osądy natury moralnej uważam za całkowicie nie na miejscu! I to jej porada ("nie przejmuj się", "nie masz pierścionka na palcu") sprowokowały mnie do tak ostrych słów.

Co do tego, czy powiedzieć, czy nie... to trudny wybór. Uczciwie byłoby powiedzieć- chłopak dostanie możliwość wyboru. Ale to na pewno zniszczy jego samoocenę, załamie świat i fundamenty, na jakich je budował. Nie znam natury tego chłopaka, nie wiem jak silny jest psychicznie. Zostanie bez pieniędzy, mieszkania, dziewczyny i przyjaciela...

71

Odp: zdradziłam faceta

Najbardziej mi żal tego chłopaka pod względem mieszkania
"Zostanie bez pieniędzy, mieszkania, dziewczyny i przyjaciela..."
taka dziewczyna to nie dziewczyna,a  przynajmniej nie partnerka życiowa z którą można budować przyszłość, bo jak można planować przyszłość z egoistką.
taki przyjaciel to nie przyjaciel tylko fututta mentula - to z łaciny przekleństwo typu "ch... j...any" ot i cała filozofia
po czymś takim można się podnieść, jak się poświęci pracy, ale do tego trzeba nie miec innych problemów typu, brak dachu nad głową i oszczędności.

72

Odp: zdradziłam faceta

Busiu, dokladnie! to że w związku było źle, był alkohol nie jest usprawiedliwieniem! nic nim nie jest i NIGDY nie bedzie!

73 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-06-17 17:01:19)

Odp: zdradziłam faceta

Niech nie mowi chlopakowi PO CO? I tak z nim nie chce byc

Tylko go tym zrani, zmieni, zrobi sie zgoszknialy i moze bedzie na zlosc zdradzal kazda nastepna partnerke...



Powiedz, ze nie czujesz juz do niego milosci tylko przyjazn i zniknij z jego zycia, przepros, oddaj kase za remont, ale nie mow mu o tym, tylko badz fair i oddaj mu kase

74

Odp: zdradziłam faceta

Przyznaj się do tego co zrobiłaś, bo inaczej sumienie będzie Cię gryzło do końca tego związku, bo że ten związek się skończy to jest pewne. Sama się do tego przyczyniłaś. Najgorsze jest to, że sama nie zauważasz, że ten "przyjaciel" Twojego partnera kompletnie Cię olewa! miał Cię na jedną noc, i jemu to wystarczyło. Poniżasz się, mając nadzieję na coś więcej. Poza tym, jak możesz na takie coś liczyć, skoro On na pewno uznał Cię za łatwą. Przykro mi jest jak to pisze, ale niestety każdy czyn ma swoje konsekwencje.

75

Odp: zdradziłam faceta

Żyworódko jeszcze się łapie kto co napisał. Nie jesteśmy w przedszkolu.



Żuworódka napisał/a:

Zawsze staram się odnieść do każdej historii indywidualnie, bo każdy człowiek zasługuje na osobne potraktowanie - przecież nie jesteśmy klonami. Nie ? przerabiam? wszystkich historii na jedną modłę, a swoimi spostrzeżeniami odnośnie wypowiedzi innych rozmówców nie będę przyczyniała się do podnoszenie procentu we wspomnianej przez Ciebie statystyce.

Kiedy pierwszy raz zalogowałam się na tym forum, myślałam bardzo podobnie do Ciebie. A dziś wiem, że czasem nie sensu podchodzenia indywidualnie do każdego wątku. Kochanka to kochanka, zdradzająca to zdradzająca i nie ma nic na ich usprawiedliwienie. Nie ważne są okoliczności i pobudki jakimi się kierowały. Dlatego teraz już się nie bulwersuje jak dziewczyny automatycznie oceniają. Tym bardziej, że rzadko się mylą ze swoją opinią.
Fajnie, że masz takie podejście, to się mimo wszystko chwali ale jeśli pobędziesz jeszcze trochę na tym forum, to zrozumiesz.

Żyworódka napisał/a:

Po to zakładane są osobiste wątki, aby odnosić się do historii ich autorów, darujmy sobie zatem ?atakowanie?  forumowiczów , których opinii nie podzielamy.

Przykro mi to stwierdzać ale czytając Twoje posty w tym temacie to odnoszę wrażenie, że na siłę próbujesz się przyczepić i wciskasz na siłę słowa, które nie zostały powiedziane.

Żyworódka napisał/a:

Dlaczego tak zareagowałam, bo teraz padło na nią, jutro na kogo innego/mnie- na akcje jest reakcja.

Wojownicze masz nastawienie. A czy dobre?


Żyworódka napisał/a:

Moje krytyczne uwagi odnoszą się wprost do nich - są repliką na te ich wypowiedzi, które uznałam za rażące, zatem nie przekładam ich na wszystkie młode osoby ? nie uogólniam, bo uważam, że mogłoby to być dla pozostałych krzywdzące. Tego też wymagam od nich. Więc, chyba jest istotna różnica między naszymi wypowiedziami.

Nie wymagasz?
A to?

Żyworódka napisał/a:

Więcej grzeczności i wyczucia młoda kobieto.To, że jesteśmy tutaj anonimowo, to nie znaczy, że będziemy się nawzajem "tykać."

albo to

Żyworódka napisał/a:

wypowiadaj się za siebie i zaprzestań sugerowania

albo to

Żyworódka napisał/a:

jak nie znasz, to nie uogólniaj

i jeszcze tu np

Żyworódka napisał/a:

Dziewczęta, więcej umiaru i taktu w wypowiedziach ...stosownie do wieku i osobistych doświadczeń

A tu można było zastosować takie zwroty jak: proszę, postarajcie się...

Żyworódka napisał/a:

APOTEOZA, jesteś moderatorką, zatem spoczywa na Tobie większy obowiązek obiektywnej oceny faktów nawet wówczas jeśli nie wypowiadasz się , że tak powiem z urzędu.
Tego tu nie widzę, wręcz podajesz jakieś nieistotne wytłumaczenie ich postępowania.

Jak piszę z urzędu to mam od tego kolory: niebieski i czerwony. Jeśli posługuje się czarnym kolorem to piszę za siebie. Nie jako moderatorka tylko jako zwykła użytkowniczka.
Wyraziłam swoje zdanie, tak samo jak Ty wyrażasz sobie. Dużo mądrych rad udzielasz aż przykro, że sama do nich się nie stosujesz.
Jak widzę Ty również lubisz urządzać "prywatne wycieczki", bo co ma mój status moderatora do tej sprawy, że musiałaś o nim koniecznie wspomnieć?

76

Odp: zdradziłam faceta

dziewczyny minął juz tydzień od tego zdarzenia ,, na co dzień z chłopakiem rzadko gadam ponieważ sie mijamy  i obaj pracujemy ,, nie umie na niego spojrzeć a tym bardziej spać z nim nie umie sie do niego przytulić tak jak kiedyś i pocałować ,, ciągle myśle o tamtym ,, ale mój chłopak o niczym nie wiedząc zaprasza go do nas na herbatke i kawke ale on mu ciągle odpowiada że nie ma czasu,,, niechcę się z nim spotakć u nas bo wie że ja tam będę .. dziewczyny czuję sie okropnie,, on mnie olewa kompletnie ,, czuje sie jak zwykła szmata wytarta i wyrzucona w smietnik.. masakra:(:(:(:(:( gdyby do tego nigdy nie doszło to bysmy wszyscy mieli ze sobą dobry kontakt a teraz on unika wszytskiego a szczególnie mnie unika,, w tę noc takie rzeczy mówił a na drugi dzień zranił moje serce przez telefon chciałm się tylko z nim spotkać i pogadać o tym co zaszło między nami ale powiedział mi jasno i klarownie nie mamy o czym gadaćććć:(:(:(

77

Odp: zdradziłam faceta
busiu napisał/a:

Co do tego, co napisałam-"Zauważcie- te które nie zdradziły, zdradę potępiają; te, które mają jakieś występki na sumieniu, rozprawiają o zrozumieniu, usprawiedliwieniu i takich tam."- stworzyłam to przede wszystkim pod wpływem słów serca-w-kieszeni. Czytałam jej wątek i znałam jej historię. Jak sama określiła w swoim wątku, "odstaje od normy" i "co do emocji jestem wyprana z wyrzutów sumienia i zasad moralnych zgadzam się z tym" (to są jej słowa), więc jej osądy natury moralnej uważam za całkowicie nie na miejscu! I to jej porada ("nie przejmuj się", "nie masz pierścionka na palcu") sprowokowały mnie do tak ostrych słów.

BUSIU, ależ już wyjaśniałam, że powinno się kierować uwagi personalnie. Każdy ma prawo do wydania swojej opinii i mnie np. nie rażą takie kontrowersyjne tylko te nadane bez adresata, zaczepne oraz chamskie. Ty, faktycznie chociaż najpierw przeczytałaś post serca-w-kieszeni, natomiast TRUSKAWECZKA dopiero później po swojej wypowiedzi tutaj. Forumowiczka dopiero parę dni jak się zalogowała, więc przyjęcie jej do grona nie należało do najlepszych.

busiu napisał/a:

Ale żyworódko, czy po dokonaniu analizy, nie uważasz, że wychodzi to wszystko na minus dla nieznajomej?

BUSIU, myślę, że w tej historii żaden z bohaterów nie wyjdzie bez uszczerbku, każdy ma w niej swój udział, a rany mogą się długo goić, nawet latami, jeżeli będą rozdrapywane.
Na ten moment wszystko jest w zawieszeniu...i jeszcze wiele może sie zdarzyć.

nieznajoma89 napisał/a:

dziewczyny minął juz tydzień od tego zdarzenia ,, na co dzień z chłopakiem rzadko gadam ponieważ sie mijamy  i obaj pracujemy ,, nie umie na niego spojrzeć a tym bardziej spać z nim nie umie sie do niego przytulić tak jak kiedyś i pocałować ,, ciągle myśle o tamtym ,, ale mój chłopak o niczym nie wiedząc zaprasza go do nas na herbatke i kawke ale on mu ciągle odpowiada że nie ma czasu,,, niechcę się z nim spotakć u nas bo wie że ja tam będę .. dziewczyny czuję sie okropnie,, on mnie olewa kompletnie ,, czuje sie jak zwykła szmata wytarta i wyrzucona w smietnik.. masakra:(sadsadsadsad gdyby do tego nigdy nie doszło to bysmy wszyscy mieli ze sobą dobry kontakt a teraz on unika wszytskiego a szczególnie mnie unika,, w tę noc takie rzeczy mówił a na drugi dzień zranił moje serce przez telefon chciałm się tylko z nim spotkać i pogadać o tym co zaszło między nami ale powiedział mi jasno i klarownie nie mamy o czym gadaćććć:(sadsad

NIEZNAJOMA, nie bardzo rozumiem, czy ciągle myślisz o ?przyjacielu ? chłopaka dlatego, że pragniesz być z nim, czy też na skutek jego drańskiego zachowania, po upojnej nocy?

Czy odsuwasz się coraz bardziej od swojego chłopaka z powodu wyrzutów sumienia , że go zdradziłaś, czy też kompletnie już nic do niego nie czujesz ? a, myślami ciągle wracasz do pamiętnej nocy, do tego zauroczenia i chciałabyś dalej w tym trwać, z ?nim??

Może zastanów się na spokojnie i odpowiedz sobie, którym torem idą Twoje myśli...
W tej chwili jesteś jeszcze bardzo roztrzęsiona, nie umiesz się odnaleźć w tej nowej dla Ciebie sytuacji...można powiedzieć, że ?świat Ci się zawalił?. Było może nudnie i spokojnie, ale czułaś się bezpiecznie, teraz mnogość zdarzeń i niepewność jutra - co będzie dalej. To, że stało się tak na Twoje własne życzenie, z pewnością nie umniejsza bólu, wręcz nasila.

Śpij dobrze, niech kolejny dzień będzie bliższy do rozwiązania Twoich problemów.

Pozdrawiam.

78 Ostatnio edytowany przez facet1313 (2011-06-18 14:42:34)

Odp: zdradziłam faceta

Nie bardzo wiem czego oczekuję pisząc w tym temacie. jestem facetem. miałem przyjaciółke, która o mnie dbała itd ale nigdy sobie nic nie obiecywalismy. Ostatnio zaczelismy sie do siebie zblizac i przyszła impreza i 'zdradziłem' ją czy tez moze zdradzilem... załowałem tego bardzo mocno płakałem tydzien i ciagle o tym myslalem jednak jej nie powiedziałem... Po 2 miesiacach sprawa wyszła na jaw. W miedzyczasie nauczylem sie o tym zapominac, bo formalnie nie wyznawalismy sobie milosci, ale to zadne usprawiedliwienie. Gdy wyszła na jaw przyznałem sie. nie umiałem jej okłamac. Oczywiscie zareagowała wielkimi nerwami... mocnymi slowami krzykami placzek dlugo rozmawialismy byłem wdzieczny za to ze chce ze mna rozmawiac mimo ze nigdy nie bylismy para ale wierzylem ze moze za pol roku bedziemy...a moze i szybciej po tym co sie stało w zasadzie byłem pewien ze to był wielki blad i nie wiem jak moglem to zrobic...niedawno zerwałem kontakt z tamta dziewczyna zreszta po niej to splyneło. Dzis jednak 'moja' Martusia odzywa sie do mnie wylacznie z pretensjami to bardzo swieza sprawa... Nie dziwie sie jej. Wierze ze jednak zrozumie ze ja kocham choc popelnilem zyciowy blad. nie umiem bez niej zyc. teraz to wiem. czy mozna liczyc ze bedac przy niej mam jakies szanse zeby z nia byc? Czy moze pozostaje odpuscic zeby ona nie cierpiała dodatkowo. Chyba nie bede umiał odpuscic poki bedzie cien nadziei  poki wiem ze pary istnieja mimo ze mialy miejsce takie sytuacje, ale licze na wasze wypowiedzi. Nie licze na wspolczucie tylko ostra, ale i szczerą odpowiedz co uwazacie jak nalezy sie zachować i czy wciaz ma to jakies szanse? Znamy sie 3 lata i bylismy znakomitymi przyjaciolmi do tego dochodzily jakies jednoznaczne sytuacje pod wplywem alkoholu i wierzyłem ze skonczymy jako para za pol roku moze szybciej... Marta tez wierzyła i na pewno kochała... Co sadzicie o tym?

79

Odp: zdradziłam faceta

Napisałam to już na którymś forum:
Znam związki, które rozpadły się dużo wcześniej niż nastąpił sam akt zdrady fizycznej. Niektóre z tych osób żyją jako single, niektóre są w nowych związkach. Znam też związki, których zdrada jednej osoby scementowała związek - zajęło im to sporo czasu, pracy i chęci do zmian we własnych postawach.

Nie ma więc jednej recepty. Decyzja jest w rękach Twojej partnerki (czy ma ochotę próbować dalej, mimo...) i Twoich.

80

Odp: zdradziłam faceta
SmutneOczyOna napisał/a:

Jak to przeczytałam to po prostu ręcę mi opadły.
Czego ty oczekujesz jakiej rady ,że cie pochwalimy.
Masakra szkoda tylko mi w tym twojego faceta.

Podpisuje się pod tym

81

Odp: zdradziłam faceta

Ona nie wie czego chce. Jest totalnie rozbita... Nie wyborazam sobie jak bo sam jestem rozbity, ale ona musi byc duzo bardziej. Czuje na pewno obrzydzenie, ale chciałaby sie przytulic do mnie choc nie umie...

82

Odp: zdradziłam faceta

Ja jej na pewno nie zostawię póki będzie choć cień nadziei... Ale Ona... Ona straciła do mnie wszelki szacunek i zaufanie.

83 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-18 15:20:38)

Odp: zdradziłam faceta
nieznajoma89 napisał/a:

nie umie na niego spojrzeć a tym bardziej spać z nim nie umie sie do niego przytulić tak jak kiedyś i pocałować

Czyżbyś brzydziła się własnego faceta? No przecież przez tyle lat był tym jedynym, wcześniej nie sprawiało Ci to problemu... Więc czemu teraz? A może to WYRZUTY SUMIENIA?

nieznajoma89 napisał/a:

dziewczyny czuję sie okropnie,, on mnie olewa kompletnie ,, czuje sie jak zwykła szmata wytarta i wyrzucona w smietnik.. masakra:(:(:(:(:(

Wiedziałam, że tak będzie. On Cię wykorzystał, zrozum to wreszcie dziewczyno! A nie chce przychodzić, bo wie, że Ciebie spotka i sorry ale będzie musiał z Tobą pogadać, bo Ty nie odpuścisz...

nieznajoma89 napisał/a:

gdyby do tego nigdy nie doszło to bysmy wszyscy mieli ze sobą dobry kontakt

Mądrze powiedziane, zrozumiałaś chociaż jedno wreszcie big_smile gdybyś nie poszła z nim do łóżka nadal byłoby fajnie, ale nie... przecież kilka słówek sprawiły powiedzianych z ust innego zezwalają na sypianie z innych - zapłata za kilka czułych słówek big_smile

Ja podtrzymuje się swojego zdania twierdząc, że powinnaś mu powiedzieć prawdę... Wyrzuty znikną to po 1 a po 2 pogódź się, że tamten Cię tylko przeleciał i nie chce Cię widzieć... Z resztą super kumpel, skoro i sam nie chce się przyznać do błędu... tongue

84 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-06-25 20:21:31)

Odp: zdradziłam faceta

Witam.

apoteoza napisał/a:

Kiedy pierwszy raz zalogowałam się na tym forum, myślałam bardzo podobnie do Ciebie. A dziś wiem, że czasem nie sensu podchodzenia indywidualnie do każdego wątku. Kochanka to kochanka, zdradzająca to zdradzająca i nie ma nic na ich usprawiedliwienie. Nie ważne są okoliczności i pobudki jakimi się kierowały. Dlatego teraz już się nie bulwersuje jak dziewczyny automatycznie oceniają. Tym bardziej, że rzadko się mylą ze swoją opinią.
Fajnie, że masz takie podejście, to się mimo wszystko chwali ale jeśli pobędziesz jeszcze trochę na tym forum, to zrozumiesz.

Zawsze bardzo istotne i ważne są motywacje - pobudki  popełnionego czynu.
Może znowu posłużę się przykładem: sprawa dotyczy dokonania przestępstwa kradzieży.
Mianowicie : jeden z oskarżonych ukradł chleb, bo był głodny, a drugi ukradł butelkę wódki, bo chciał wypić.
Myślisz, że dostali jednakowe wyroki? Ja uważam, że nie, bo chociaż każdy z nich dokonał tego samego przestępstwa, to kierowały nimi inne potrzeby. Jest to bardzo istotne przy wymierzaniu wysokości kary, bo Sąd bierze wszystkie okoliczności pod uwagę.

Moje indywidualne podejście do każdej historii jest prawidłowe i sensowne.
Jestem pewna tego, że nawet z upływem czasu nie będę ich szufladkować. Dla mnie każda jest nowa, ważna, indywidualna, mogę się ewentualnie powołać dla przykładu do podobnej. To kwestia wyrażania przeze mnie szacunku do człowieka, który zwraca się o poradę, czy choćby chce opowiedzieć swoje problemy.

apoteoza napisał/a:

Jak piszę z urzędu to mam od tego kolory: niebieski i czerwony. Jeśli posługuje się czarnym kolorem to piszę za siebie. Nie jako moderatorka tylko jako zwykła użytkowniczka.
Wyraziłam swoje zdanie, tak samo jak Ty wyrażasz sobie. Dużo mądrych rad udzielasz aż przykro, że sama do nich się nie stosujesz.
Jak widzę Ty również lubisz urządzać "prywatne wycieczki", bo co ma mój status moderatora do tej sprawy, że musiałaś o nim koniecznie wspomnieć?

Owszem, chociaż wypowiedzi napisałaś czarnym kolorem, to w ich  treści podajesz informacje, z zakresu moderatorki- chociażby te o statystyce, czy o pisaniu opinii ?z automatu?, bo z pewnością leży to w gestii redakcji czuwającej nad wpisami.

Myślę, że moje rady - nie powiedziałabym, że ?mądre?, ale na pewno ?dobre? dziewczęta przyjęły ze zrozumieniem, a stosowanie ich nie przyniesie szkody tylko pożytek na przyszłość.
Nie zauważyłam, żeby były z tego powodu na mnie obrażone i nie powstały między nami żadne antagonizmy.

Szkoda ,że nasze poglądy ( Twoje- moje, moje -Twoje ) tak znacząco się różnią , nawet jeśli wypowiadasz je jako zwykła użytkowniczka. Ale cóż, podyskutować zawsze można...
To tyle ode mnie w tym temacie.

p.s. do przedszkola z pewnością razem nie chodziłyśmy.

Pozdrawiam.

...........................................................
Witam.
 

facet1313 napisał/a:

(...)Znamy sie 3 lata i bylismy znakomitymi przyjaciolmi do tego dochodzily jakies jednoznaczne sytuacje pod wplywem alkoholu i wierzyłem ze skonczymy jako para za pol roku moze szybciej... Marta tez wierzyła i na pewno kochała...(...)

(...)Ostatnio zaczelismy sie do siebie zblizac i przyszła impreza i 'zdradziłem' ją czy tez moze zdradzilem... załowałem tego bardzo mocno płakałem tydzien i ciagle o tym myslalem jednak jej nie powiedziałem... (...).
(...) Po 2 miesiacach sprawa wyszła na jaw. W miedzyczasie nauczylem sie o tym zapominac, bo formalnie nie wyznawalismy sobie milosci, ale to zadne usprawiedliwienie. Gdy wyszła na jaw przyznałem sie. nie umiałem jej okłamac. Oczywiscie zareagowała wielkimi nerwami... mocnymi slowami krzykami placzek dlugo rozmawialismy byłem wdzieczny za to ze chce ze mna rozmawiac mimo ze nigdy nie bylismy para ale wierzylem ze moze za pol roku bedziemy...a moze i szybciej po tym co sie stało w zasadzie byłem pewien ze to był wielki blad i nie wiem jak moglem to zrobic...niedawno zerwałem kontakt z tamta dziewczyna zreszta po niej to splyneło. Dzis jednak 'moja' Martusia odzywa sie do mnie wylacznie z pretensjami to bardzo swieza sprawa... Nie dziwie sie jej. Wierze ze jednak zrozumie ze ja kocham choc popelnilem zyciowy blad. nie umiem bez niej zyc. teraz to wiem. czy mozna liczyc ze bedac przy niej mam jakies szanse zeby z nia byc?

Mnie co innego w Twojej historii frapuje. Zauważ, że Twoje zbliżenia do dziewcząt następują pod wpływem alkoholu. Miałeś plany co do MARTUSI i wystarczyła imprezka , żeby plany wzięły w łeb. Do niej też zbliżyłeś się w takiej samej sytuacji.
Możesz mieć z tym problem i MARTUSIA to dostrzegła.
Próbować zawsze możesz - odbudować te istniejące już między Wami więzi, skoro tak bardzo Ci na niej zależy. Wystąp z kwiatami, jakaś czekoladka, kino, spacer. Skoro się do Ciebie odzywa , rozmawiacie , to istnieje szansa, że dojdziecie do porozumienia.
Ale przede wszystkim sprawdź, czy umiesz panować nad swoimi chuciami w momencie kiedy  zażyjesz  ?%?. To bardzo ważne! Żeby nie było powtórki z rozrywki.

Pozdrawiam.
....................................................
Od NIEZNAJOMEJ, brak wieści...

Pozdrawiam.

Posty [ 66 do 85 z 85 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradziłam faceta

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026