busiu napisał/a:serce-w-kieszeni napisał/a:Mimo ciekawości post nie jest na temat tego co ja zrobiłam. Ja trochę inaczej patrze na takie sytuacje i na pierwowzory jakie są przyjęte, żeby nie zdradzić. Zdradzać można z każdego powodu, brak docenienia, brak iskry, chęć spróbowania czegoś nowego. Może i wiek jej nie usprawiedliwia ale uważam, że wierność może komuś zapewnić po ślubie albo jeśli będzie pewna, że to Ten! Może i wie, że jest kochana ale kobiety lubią to słyszeć i czuć a po kilku latach rutyna pojawia się w związku, że już sama nie wiesz czy Partner Cię kocha za to, że jesteś, czy za to, że sprzątasz po nim. Pewnie autorka wie czym 'owocuje' zdrada ale może nie jest pewna partnera.
Zauważcie- te które nie zdradziły, zdradę potępiają; te, które mają jakieś występki na sumieniu, rozprawiają o zrozumieniu, usprawiedliwieniu i takich tam.Zasmucę Was, ale zdrada u większości osób, które mają jakiś tam kręgosłup moralny, nie znajdzie ani zrozumienia, ani usprawiedliwienia. Bo jaki jest powód zdrady? Bo chciałam/chciałem. Koniec.
TRUSKAWECZKO, z Twojej wypowiedzi ( tekst pogrubiony) bije duża niedojrzałość, ktora objawia się brakiem taktu, chcesz poznać historię SERCA-w ? KIESZENI dla zaspokojenia swojej próżnej ciekawości? Otrzymałaś bardzo taktowna odpowiedź, że to nie jest temat na ten wątek. A już insynuowanie, że u podłoża jej wypowiedzi w temacie wątku autorki kryje się to, że sama zdradziła jest bezczelnością! Myślę, że za bardzo zapędzasz się w swoich wypowiedziach chcąc przeforsować swoje racje. Więcej grzeczności i wyczucia młoda kobieto. To, że jesteśmy tutaj anonimowo, to nie znaczy, że będziemy się nawzajem "tykać."
BUSIU- moim zdaniem ? rozprawianie o zrozumieniu, usprawiedliwianiu i takich tam...? nie koniecznie musi być odzwierciedleniem osobistych przeżyć ( zdrad ), a wynikiem czytania ze zrozumieniem wątków, wieku wypowiadających się, co niewątpliwie wiąże się z większym ogólnym doświadczeniem życiowym ( nie książkowym).
Zatem, dobrze byłoby, abyś na przyszłość nie czyniła w zależności od treści wypowiedzi takich ?segregacji?, a dosadniej rzecz nazywając nie wmawiała "dziecka w brzuch? tym, których wypowiedzi odbiegają od Twojego światopoglądu.
Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii na forum, więc wypowiadaj się za siebie i zaprzestań sugerowania, jakie źródło leży u podstaw ?danej wypowiedzi?, chyba że znasz podłoże to odnieś się do konkretnej osoby? jak nie znasz, to nie uogólniaj. W ślad za tym zawsze pójdą jakieś riposty.
Równie dobrze ja, przy Twoich wypowiedziach, które mi nie odpowiadają, mogłabym wypominać Twój młody wiek, brak doświadczenia życiowego, a z pewnością w powyższej wypowiedzi wykazałaś się zarozumialstwem i arogancją!
Jak na ten moment, to dobrze byłoby abyście OBIE zastanowiły się, co macie do powiedzenia w danej, konkretnej sprawie ( wątku), a nie szkalowały ogółu czy robiły ?personalnych wycieczek? tylko dlatego, że czyjaś wypowiedź Was nie satysfakcjonuje.
Dziewczęta, więcej umiaru i taktu w wypowiedziach ...stosownie do wieku i osobistych doświadczeń.
To dobrze, że młodzi wypowiadają pewne określone zasady i dobrze byłoby , aby trzymali się ich przez całe swoje życie. A czy tak będzie, to czas pokaże, bo życie dopiero przed Wami.
Acha, może jeszcze odniosę się do tej wypowiedzi:
Shiseido napisał/a:Zaczepilby cie facet w barze, powiedzial cos milego, tobie by sie spodobalo, i tez bys poszla z nim do lozka?..
Może trzymajmy się tego, co się wydarzyło autorce, bo takie wymyślanie nowych scenerii to czyste insynuacje i nijak się to ma do treści wątku autorki.
AUTORKA wątku jest od 5 lat z partnerem i do zdarzenia , które opisała była mu wierna. Nawet roczna rozłąka, kiedy był w wojsku nie pchnęła jej do zdrady, bardzo tęskniła - jej uczucie do niego było silne . Na rok przed opisanym zdarzeniem ( zdradą), w związku zaczęło się dziać niedobrze, czuła się zaniedbywana przez partnera co miało przełożenie na ich sferę intymną, bo nie odczuwała potrzeby współżycia.
Jednakże nie rozmawiała z NIM w tym temacie, tylko trwała w swoim rozgoryczeniu, że w związku pełni funkcję ? kobiety? do posług ? kucharki i sprzątaczki. Brakowało jej tej adoracji ze strony ukochanego ? komplementów, prezentów, którymi wcześniej z pewnością wyrażał swoje uczucie, skoro zaczęła odczuwać ich brak. Dochodzi również między nimi do kłótni, partner podnosi na nią głos ( ryczy) ? jednym słowem w związku zaczyna się źle dziać.
Jednakże, żadne z nich nie podjęło rozmowy, chociaż oboje przez ten czas ( rok) żyli w stresie, we wzajemnych pretensjach. Moim zdaniem, ten brak komunikacji sprawił, że zaczęli się od siebie oddalać, ich związek był zagrożony, ale oboje nie reagowali jakby im już na sobie nie zależało, a na pewno przyzwyczajali się do takiego stanu relacji. Aż doszło do zdrady...czyli skutek poprzedzony przez przyczynę.
NIEZNAJOMA ? co się stało, to się nie odstanie. Nie będę prawić Ci morałów, bo skoro twierdzisz , że nie żałujesz zdrady, dzięki której ODKRYŁAŚ SIĘ na nowo, że jesteś kobietą i tak się też poczułaś tzn. iż faktycznie Wasz związek również i ten emocjonalny przestał istnieć. Czułaś to dużo wcześniej, a ta noc to było postawienie kropki nad ?i?.
Jedno co bym Ci radziła, to zostaw obu PANÓW i pobądź sama. Wątpię, abyś ze swoim partnerem na nowo odbudowała relacje, a budowanie nowego związku z jego ? przyjacielem? też raczej nie wchodzi w rachubę. Panowie nadal spotykają się, a ON Ciebie ignoruje, bo nie odpowiada na Twoje sms-y i nie kontaktuje się z Tobą osobiście. Dla niego mogła to być tylko jednorazowa przygoda, a Ty chcesz budować ? zamki na piasku? i wiążesz z nim swoje nadzieje na dalszy ciąg znajomości.
Sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, bowiem nadal z ?chłopakiem? mieszkacie razem, on niczego nie podejrzewa, a Ty nawet nie dasz mu się dotknąć.
Myślę, że długo tak nie pociągniesz, bo to nerwy i stres...ale zastanów się, czy powiedzieć mu prawdę. Jak któraś z forumowiczek napisała, został podwójnie zdradzony - przez partnerkę i przyjaciela, czyli podwójny ból.
Ale, o tym musisz już sama zadecydować...