witam wszystkich chciałabym się wam zwierzyć , jestem z chłopakiem 5 lat i mieszkamy razem ostatnio na imprezke przyszedł do nas przyjaciel od mojego chłopaka , bardzo się w nim zauroczyłam i troszkę nas poniosło, uprawialismy sex nie patrząc na konsekwencje , postanowilismy że to będzie nasza słodka tajemnica , chodzi teraz o to że ja nię czuję żadnej takiej chemii między nami i to co było kiedyś chyba zgasło,, ja nie moge mu tego powiedzięć bo dopiero co wyremontowalismy mieszkanie i mieszkamy razem i nie chciałabym tego psuc ale niewiem co ja mam robic z tym wszystkim
Podobne tematy
Jak to przeczytałam to po prostu ręcę mi opadły.
Czego ty oczekujesz jakiej rady ,że cie pochwalimy.
Masakra szkoda tylko mi w tym twojego faceta.
3 2011-06-14 20:37:08 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-14 20:38:42)
Nie rozumiem, o co prosisz.
Zdradziłaś chłopaka, z którym jesteś (?) 5 lat. Zdradziłaś swego (?) chłopaka z jego przyjacielem (?).
Ze względu na poniesione przez Ciebie wydatki na remont mieszkania nie możesz (?) przyznać się chłopakowi, że przyprawiłaś mu rogi.
Podjęłaś jedną decyzję, później drugą. Masz przed sobą swój plan: mieszkać dalej w tym samym mieszkaniu.
O jaką radę prosisz?
O rozgrzeszenie?
O współczucie?
Udzielę Tobie jednej rady: dorośnij.
ja wiem jak to brzmi wszystko ale własnie tutaj napisałam bo nie mam się komu wyżalić, zauroczyłam się tamtym facetem i ciągle o nim myślę a on że jest jego najlepszym przyjacielem to wogóle nie odpisuje na moje smsy a z nim sie spotyka, ja kompletnie niwiem co robić , a w mieszkanie to własnie on ponosil koszty wszystkiego
Musisz się przyznać i ponieść konsekwencje źle podjętych decyzji. W sumie to nie wiem czy w ogóle myślałaś nad tym co robisz..
ja wiem jak to brzmi wszystko ale własnie tutaj napisałam bo nie mam się komu wyżalić, zauroczyłam się tamtym facetem i ciągle o nim myślę a on że jest jego najlepszym przyjacielem to wogóle nie odpisuje na moje smsy a z nim sie spotyka, ja kompletnie niwiem co robić , a w mieszkanie to własnie on ponosil koszty wszystkiego
Masz 22 lata i napisałaś, że nie wiesz co masz zrobić. Nie wierzę w to. Nie wierzę, że nie wiesz.
Moim zdaniem kalkulujesz, co się Tobie bardziej opłaci.
I jeszcze jedno.
Z jakiego powodu mam Cię żałować? Dlatego, że zdradziłaś? Dlatego, że zdradziłaś z jego przyjacielem? Czy dlatego, że trochę głupio patrzeć w lustro i w twarz chłopaka, który się niczego nie domyśla i ma do Ciebie zaufanie?
Nie jestem ideałem moralnym.
Nie powiem Tobie, że masz się przyznać do zdrady.
Nie powiem, że masz się nie przyznawać.
Powiem jedno: nie użalaj się nad sobą i nie żądaj tego od kogokolwiek.
7 2011-06-14 20:51:25 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-06-14 20:53:52)
Brawo , fajną ma dziewczynę i przyjaciela , po zazdrościć .. moja rada - przyznaj się chłopakowi do zdrady.
Jeśli chodzi o mieszkanie - to nie rozumiem co masz na mysli, on je wyremontował, poniósł koszty, nie Ty a czy to wspólne mieszkanie ? jak mieszkanie jest jego , to sprawa jest prosta, pewnie bedziesz musiała sie wyprowadzić, więc nic nie tracisz.
wiesz co Wielokropku , ja też tak myslę, że autorka ma dylemat z powodu mieszkania, cieżko teraz jej to zostawić..
Przepraszam Cię bardzo... "nie chciałabyś tego psuć"? Już to zrobiłaś... Jesteś zauroczona w przyjacielu swojego faceta, zdradziłaś go... (Czy to jego przyjaciel też bym polemizowała, ale to już inna kwestia). Po co chcesz być z facetem, do którego już nic nie czujesz? Byłaś z nim 5 lat, więc mogłabyś być chociaż wobec niego szczera... Odejdź i nie rujnuj jego szczęścia - na pewno nie będzie szczęśliwy przy kobiecie, która jest z nim tylko dlatego, że wyremontował mieszkanie i mieszkacie razem. Zastanów się czego tak naprawdę chcesz i podejmij konkretne kroki...
u mnie także nie znajdziesz jakiejś rady, gdyż ja absolutnie nie rozumiem i nie będę rozumieć takiego infantylnego i nieodpowiedzialnego zachowania.
współczuję Ci a jeszcze bardziej Twojemu facetowi-nie wie, że ma w sumie dwie nieszczere osoby wokół siebie.
przyznaj mu sie , na jego miejscu bys chciała wiedzieć jaką masz miłość i przyjaźń, nieprawdaż?
szkoda, że popełniłaś błąd.
mieszkanie moje ale on wszystkie oszczędności w nie wpakował,, ja siedzę i ciągle o nim myślę , jestem z facetem 5 lat i nigdy mi sie takie coś nie przytrafiło teraz właśnie byliśmy szczęśliwi bo zaczelismy mieszkac ze soba az tu nagle jego przyjaciel mnie zauroczył ale tu nie chodzi też juz o to ja przez jego przyjaciela stałam się wartościową kobietą ponieważ czułam się taka doceniana ttle komplementó usłyszałm na swój temat , chynba same rozumicie a jestem z facetem 5 lat i on mnie całkiem inaczej traktuje jak kiedyś nie mówi mi komplementów, często się kłoci ze mną ryczy na mnie i poprostu cos we mnie tej nocy wstapiło, chciałabym powiedziec że żałuję ale nieżałuję bo poczułam się kobietą przy tamtym facecie , myślę że ktoś mnie zrozumi.
...nie patrząc na konsekwencje!? Uwierz mi że prędzej czy później poniesiesz te konsekwencje!Jesteś zauroczona przyjacielem, ale jak widać on nie-krótko mówiąc skorzystał z okazji. Nie chce z tobą utrzymywać kontaktu, bo w przeciwieństwie do ciebie ma wyrzuty sumienia. Jeśli oczekujesz porady to w tej chwili ja jej ci nie udzielę. Trzeba było pomyśleć o tym przed wyskokiem!
mieszkanie moje ale on wszystkie oszczędności w nie wpakował,, ja siedzę i ciągle o nim myślę , jestem z facetem 5 lat i nigdy mi sie takie coś nie przytrafiło teraz właśnie byliśmy szczęśliwi bo zaczelismy mieszkac ze soba az tu nagle jego przyjaciel mnie zauroczył ale tu nie chodzi też juz o to ja przez jego przyjaciela stałam się wartościową kobietą ponieważ czułam się taka doceniana ttle komplementó usłyszałm na swój temat , chynba same rozumicie a jestem z facetem 5 lat i on mnie całkiem inaczej traktuje jak kiedyś nie mówi mi komplementów, często się kłoci ze mną ryczy na mnie i poprostu cos we mnie tej nocy wstapiło, chciałabym powiedziec że żałuję ale nieżałuję bo poczułam się kobietą przy tamtym facecie , myślę że ktoś mnie zrozumi.
Za kilka komplementów poszłaś z kolesiem do łóżka? Za kilka komplementów zniszczyłaś związek. Za kilka komplementów zrujnowałaś życie osobie, która Ci ufała.
Nisko się wyceniłaś.
mieszkanie moje ale on wszystkie oszczędności w nie wpakował,, ja siedzę i ciągle o nim myślę , jestem z facetem 5 lat i nigdy mi sie takie coś nie przytrafiło teraz właśnie byliśmy szczęśliwi bo zaczelismy mieszkac ze soba az tu nagle jego przyjaciel mnie zauroczył ale tu nie chodzi też juz o to ja przez jego przyjaciela stałam się wartościową kobietą ponieważ czułam się taka doceniana ttle komplementó usłyszałm na swój temat , chynba same rozumicie a jestem z facetem 5 lat i on mnie całkiem inaczej traktuje jak kiedyś nie mówi mi komplementów, często się kłoci ze mną ryczy na mnie i poprostu cos we mnie tej nocy wstapiło, chciałabym powiedziec że żałuję ale nieżałuję bo poczułam się kobietą przy tamtym facecie , myślę że ktoś mnie zrozumi.
Z tego, co teraz napisałaś wynika jasno, że decyzje już podjęłaś.
O co więc ten szum?
Proszę tylko o jedno: zmień sposób myślenia na temat swój i odpowiedzialności za podjęte działania.
Nic się Tobie samo nie przytrafiło. To Ty podjęłaś decyzję.
Nic w Ciebie tej nocy nie wstąpiło (apage, satanas). To Ty podjęłaś decyzję.
14 2011-06-14 21:10:48 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-14 21:11:53)
Do ideałów nie należysz, ale do ludzi, którzy błędy popełniają. Różnica między tymi ludźmi a Tobą jest taka, że niektórzy potrafią wyciągnąć wnioski ze swoich błędów i coś z tym robią, a Ty? Oczekujesz wsparcia, pomocy? A może jeszcze mamy Ci pogratulować tego, że jesteś z facetem 5 lat, zdradziłaś go z jego kumplem, który można by polemizować się Tobą zabawił i teraz temu milczy a Ty nie wiesz co robić? Kobieto obudź się, jesteś dorosła osobą, a nie dzieckiem, którego trzeba ratować... Naważyłaś piwa - wypij je!
Przykra sprawa... Chcesz porady? Zachowaj się jak dorosła osoba i przyznaj się... Szczerość przede wszystkim. Potem spakuj swoje rzeczy i zniknij z jego życia...
chciałabym powiedziec że żałuję ale nieżałuję bo poczułam się kobietą przy tamtym facecie , myślę że ktoś mnie zrozumi.
czyli jest jedno wyjście a jest nim ZAKOŃCZENIE związku bo jeżeli nie żałujesz to istnieje wielka szansa że dojdzie do powtórki z rozrywki czyli znowu wskoczysz tamtemu do łóżka.
poza tym skoro tak Tobie źle z facetem to odejdź od niego, no ale wygodniej jest tak jak jest.
odejdź i zakończ ten cyrk, bo po co być z kimś kogo się nie szanuje?
chciałaś pięknych słówek to je otrzymałaś, otrzymałaś je bo chciał Ciebie przelecieć, przeleciał więc nie jesteś mu potrzebna, oczywiście do czasu aż będzie chciał pozbyć się nagromadzonego materiału który produkują jądra faceta. więc dalej udawaj że nic się nie stało i rób za zbiorniczek na spermę dwóch facetów...
16 2011-06-14 21:18:09 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-14 21:28:06)
Jak to przeczytałam to po prostu ręcę mi opadły.
Czego ty oczekujesz jakiej rady ,że cie pochwalimy.
Masakra szkoda tylko mi w tym twojego faceta.
Mnie też opadły ręce i oczy wyszły z orbit na sam wierzch. Dodatkowo podniosło mi się ciśnienie na myśl, że ktoś może kogoś tak perfidnie ranić lekkomyślnym zachowaniem.
Po pierwsze zdradziłaś, bardzo perfidnie, bo z jego przyjacielem, po drugie widać, że bardzo łatwo ulegasz emocjom, bo wystarczyło, że spodobał Ci się ten przyjaciel i już myk do łóżeczka. Myślę, że dla wielu osób byłaby tylko myśl, że ta osoba się podoba, bo może fajnie wygląda, ma fajny strój, fajny wizerunek, ale nic więcej i żadnego pożądania i chęci by iść razem do łóżka by nie było. Pożądanie i intymność powinnaś zostawić dla swojego chłopaka, a nawet jeśli pożądanie by już wystąpiło, boś się zagalopowała, to mogłaś dalej nie iść. Jednak poszłaś lekkomyślnie dalej, zapragnęłaś innego faceta i go miałaś, dodatkowo nie czujesz do swojego faceta tego co kiedyś. Ja myślę, że Ty go nie kochasz, bo nie wierzę, by można tak perfidnie zdradzać i kochać, brzydzę się tym, że miałabym dotykać innego faceta, nie jara mnie taka myśl, a co dopiero zrobić coś takiego w realu, feee
Zastanów się nad Waszym związkiem i czy warto to ciągnąć dalej. Z całego serca współczuję Twojemu facetowi, wyrządziłaś mu straszną krzywdę i na pewno jeszcze za to zapłacisz, chociażby psychicznie.
Widzę, że jestem od Ciebie młodsza i mam nadzieję, że nie przesadzę, nie będę zbyt przemądrzała jak napiszę , że mam więcej oleju w głowie niż Ty. Owszem, mam wady, ale nigdy nie przeszło mi na myśl, żeby zdradzić partnera, żeby uprawiać seks bez uczucia, bo mnie coś takiego nie pociąga czy żeby oddać się komuś ,bo powiedział mi parę komplementów. Nie kręcą mnie inni faceci, są dla mnie aseksualni, dla mnie liczy się tylko jeden, jest też wiele osób, których kręcą inne osoby, ale nie przekraczają pewnych granic, bo jak się kocha, to wierność nie jest żadną zasługą, jest oczywista.
To normalne, że po iluś latach związku nie ma już tylu czułych słów , komplementów i że okres romantyczny mija , jest dalej nadal ta bliskość, ale nie możesz liczyć, że po 5 , 10 czy 15 latach będzie tak samo jak po roku bycia razem. Oczywiście nadal można podsycać żar, ale związek zawsze ewoluuje i po latach nie jest taki sam, wielkie szaleństwo i namiętność zastępuje bardziej przyjaźń, stabilność, harmonia. Ale to nie znaczy, że wtedy jest gorzej. Nie, jest inaczej, ale nie gorzej. Takie kobiety jak Ty chyba ciągle gonią za tym, żeby było tak jak na początku związku, bo wierzą w romantyczny mit, że zawsze będzie tak jak na początku, są uzależnione od tych motyli w brzuchu. Ja jestem romantyczką, ale wiem, że po latach związek jest już inny, ale ta harmonia jest piękna, wprawdzie nie byłam jeszcze w wieloletnim związku, ale zdaje sobie sprawę ze zmian jakie nastąpią. Ty też powinnaś dojrzeć do tego i zrozumieć pewne sprawy. Inaczej wpadniesz w błędne koło i każdy facet będzie nudził Ci się po okresie 2 ,3 czy góra jak w tym przypadku 5 lat, bo nie będzie motyli w brzuchu, a nowy facet będzie je zapewniał. Jednak nowy facet po czasie też zmieni się i relacja nie będzie już tak intensywna i kolejny się znudzi. Takim sposobem nigdy nie będziesz szczęśliwa i będziesz pewnie ciągle zadawać sobie naiwne pytanie czemu C się nie układa w związkach , nie zdając sobie pewnie nawet sprawy, że dużo w tym Twojej winy, że masz złe podejście.
Jeżeli w długim związku chcesz coś zmienić, to nie wskakuj innemu do łóżka, bo wydaje się fajny, czuły, że tyle komplementów, że pokazuje Ci jaka jesteś piękna. Lepiej pomyśl jak wiele możesz stracić przez taki wyskok i czy warto. Czy może nie lepiej porozmawiać z partnerem, wyjechać gdzieś i na nowo wzbudzić żar? No właśnie.
Ja Ciebie rozumiem. Wiem co przechodzisz i wiem, że możesz być rozdarta. Pewnie zastanawiasz się co masz zrobić ja uważam, że jeśli nie masz jeszcze pierścionka na palcu, ani nie jesteś jeszcze pewna w 100%, że aktualny partner będzie twoim małżonkiem nie przejmuj się. Miło po kilku latach usłyszeć kilkanaście komplementów ![]()
Muszę się zgodzić z TRUSKAWECZKĄ...
Facet by zdobyć jest w stanie zrobić wszystko - kobieta zresztą też... Powie wszystko co połechta Twoje ego, wie doskonale czego może Ci brakować i co byś chciała usłyszeć. Działa to w ten sposób - chcesz, to masz...abym tylko osiągnął swój cel. Więc jeśli porównujesz relacje między Tobą i facetem z którym jesteś 5 lat, do przelotnej "miłostki" to współczuje Twojemu facetowi, że związał się z tak niedojrzała i nieodpowiedzialną osobą ;/
Jak dla mnie, to może najpierw poskacz z kwiatka na kwiatek, wyszalej się, a później pomyśl o poważnym związku - o ile do niego dojrzejesz ![]()
19 2011-06-14 22:11:46 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-14 22:13:57)
Ja Ciebie rozumiem. Wiem co przechodzisz i wiem, że możesz być rozdarta. Pewnie zastanawiasz się co masz zrobić ja uważam, że jeśli nie masz jeszcze pierścionka na palcu, ani nie jesteś jeszcze pewna w 100%, że aktualny partner będzie twoim małżonkiem nie przejmuj się. Miło po kilku latach usłyszeć kilkanaście komplementów
Pewnie rozumiesz ją, bo sama zdradziłaś ? Ot taka, moja ciekawość, jesteśmy anonimowo , nie krępuj się wyjawić rąbka tajemnicy.
Słuchaj kochana, każdy chyba lubi komplementy, ale czy to uprawnia, by zdradzać swojego partnera ? Czy to, że nie ma pierścionka zaręczynowego czy obrączki na palce zwalnia ją od wierności?
Ja myslałam, że jak ludzie są razem, to nieważne czy para czy narzeczeństwo czy małżeństwo z krótkim czy długim stażem, lecz powinni sobie być wierni, lojalni wobec siebie, szczerzy itp. To, że nie jest jego żoną nie usprawiedliwia jej i nie stawia w świetle niewinnej.
Mądra i dojrzała kobieta nawet po wielu latach związku wie, że jest kochana i nie rujnuje tego związku dla seksu z innym czy jakiejkolwiek innej zdrady, bo jej związek i jej partner jest dla niej najdroższy i wie czego chce, wie, że chce właśnie jego. Autorka jest dorosła i powinna zdawać sobie sprawę czym "owocuje: zdrada .
Dokładnie. Bardzo możliwe, że dla tego "przyjaciela" byłaś tylko chwilową przygodą. Ja także współczuję już kolejny raz Twojemu partnerowi, bo traktujesz go na równi z tamtym, jakby 5 lat razem nic nie znaczyło. Od razu wiadomo, że go nie kochasz, niestety to widać jak na dłoni i nie trzeba być jasnowidzem i wróżyć z szklanej kuli, by to odgadnąć.
serce-w-kieszeni napisał/a:Ja Ciebie rozumiem. Wiem co przechodzisz i wiem, że możesz być rozdarta. Pewnie zastanawiasz się co masz zrobić ja uważam, że jeśli nie masz jeszcze pierścionka na palcu, ani nie jesteś jeszcze pewna w 100%, że aktualny partner będzie twoim małżonkiem nie przejmuj się. Miło po kilku latach usłyszeć kilkanaście komplementów
Pewnie rozumiesz ją, bo sama zdradziłaś ? Ot taka, moja ciekawość, jesteśmy anonimowo , nie krępuj się wyjawić rąbka tajemnicy.
Słuchaj kochana, każdy chyba lubi komplementy, ale czy to uprawnia, by zdradzać swojego partnera ? Czy to, że nie ma pierścionka zaręczynowego czy obrączki na palce zwalnia ją od wierności?
Ja myslałam, że jak ludzie są razem, to nieważne czy para czy narzeczeństwo czy małżeństwo z krótkim czy długim stażem, lecz powinni sobie być wierni, lojalni wobec siebie, szczerzy itp. To, że nie jest jego żoną nie usprawiedliwia jej i nie stawia w świetle niewinnej.
Mądra i dojrzała kobieta nawet po wielu latach związku wie, że jest kochana i nie rujnuje tego związku dla seksu z innym czy jakiejkolwiek innej zdrady, bo jej związek i jej partner jest dla niej najdroższy i wie czego chce, wie, że chce właśnie jego. Autorka jest dorosła i powinna zdawać sobie sprawę czym "owocuje: zdrada .
Mimo ciekawości post nie jest na temat tego co ja zrobiłam. Ja trochę inaczej patrze na takie sytuacje i na pierwowzory jakie są przyjęte, żeby nie zdradzić. Zdradzać można z każdego powodu, brak docenienia, brak iskry, chęć spróbowania czegoś nowego. Może i wiek jej nie usprawiedliwia ale uważam, że wierność może komuś zapewnić po ślubie albo jeśli będzie pewna, że to Ten! Może i wie, że jest kochana ale kobiety lubią to słyszeć i czuć a po kilku latach rutyna pojawia się w związku, że już sama nie wiesz czy Partner Cię kocha za to, że jesteś, czy za to, że sprzątasz po nim. Pewnie autorka wie czym 'owocuje' zdrada ale może nie jest pewna partnera.
dokładnie tak jest przez ta chwile dokładnie przez cała noc poczułam sie przez tamtego męzczyzny kobietą docenianą, rutyna robi swoje , przez 5 lat jestem z chłopakiem i powiem tak rok był w wojsku i bardzo tęskniłam za nim i nigdy go nie zdradziłam dopiero ten ostatni rok zaczął się rutynązero komplementów, zero prezentów, wogóle jakbym była tylko sprzątaczką w domu i kucharką a nie kobietą, nawet nie mam ochoty na współżycie z nim bo wydaje mi się to nudne a niepowiem mu przecież że stał mi sie nudny w łóżku prawda? teraz przez to co zrobiłam nie umie wogóle na niego patrzeć odsuwam się tylko gdy on chce sie zblizyć ,,,,
22 2011-06-14 22:50:14 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-14 22:54:31)
Owszem zdradzić można w każdej sferze życia. Jednakże jeśli ludzie decydują się na związek to wiadomo, że do podstaw należy zaliczyć: zaufanie, wierność, uczucia... Jeśli każdy człowiek uznawałby wierność dopiero po ślubie, to ładne pary zaczęły by wychodzić ze związków bez zobowiązujących (bo wierność zobowiązuje do czegoś!).Dla mnie wierność w związku - jest jego naturalną konsekwencją, mającą swą przyczynę w miłości, wzajemnym szacunku, intymności i zrozumieniu.
Poszła do łóżka, bo usłyszała kilka komplementów - to nie powód by zdradzać. Skoro czułaś, że wszystko się wypaliło, to czemu z nim jesteś? Trzeba było wcześniej wszystko rzucić w pizdu i bez problemu żyć na nowo. Nie miałabyś teraz takich dylematów... Może wynikiem Twojego zachowania i prawdziwym powodem jest brak wiary w drugiego człowieka (Twojego partnera, że jeszcze może okazać się super facetem z komplementami, prezentami, gestami), możesz zgubić się szybciej niż myślisz przez właśnie tak przyziemne sprawy
Z drugiej strony czemu właśnie nie powiesz partnerowi, że jest nudny w łóżku? Czemu mu nie powiesz, ze ostatnio nie masz ochoty na przytulanie go itp. Czemu nie przyznasz się, że czujesz się zaniedbana i wydaje Ci się, że Wasz związek to rutyna, gdzie Ty robisz za sprzątaczkę?? CZEMU MILCZYSZ??
serce-w kieszeni , zgadzam się, że są różne powody zdrad, ale to nie znaczy, że osoba, która zdradziła jest bez winy, tylko ten zdradzony. To co było między nimi było tylko przyczynkiem, ale winna zdrady jest autorka, gdyż mogła porozmawiać z nim zamiast zdradzać lub w ostateczności rozstać się. Naprawdę, są jeszcze ludzie, którzy nie zdradzają, są lojalni - nawet w najtrudniejszych życiowych sytuacjach i to świadczy o ich dojrzałości. Oczywiście tego też życzę autorce, bo kiedyś pewnie zrozumie i już tak nie postąpi - oby. Zauważ jednak, że autorka jakby oczekiwała jakiegoś pocieszenia, a w tej sytuacji to jej partner zasługuje na współczucie. Ona teraz musi wypić piwo, którego nawarzyła, wyciągnąć konsekwencje swojego czynu, zrozumieć swój błąd , wyciągnąć wnioski i już go nie popełniać. Jednak myślę, że to już w następnym związku, gdyż ja tu wielkiej miłości nie widzę. Ja też nie słyszę komplementów, nie jest dokładnie tak jak na początku i dodatkowo rzadko się widujemy, ale daję radę, bo go naprawdę kocham.
serce-w kieszeni , zgadzam się, że są różne powody zdrad, ale to nie znaczy, że osoba, która zdradziła jest bez winy, tylko ten zdradzony. To co było między nimi było tylko przyczynkiem, ale winna zdrady jest autorka, gdyż mogła porozmawiać z nim zamiast zdradzać lub w ostateczności rozstać się. Naprawdę, są jeszcze ludzie, którzy nie zdradzają, są lojalni - nawet w najtrudniejszych życiowych sytuacjach i to świadczy o ich dojrzałości. Oczywiście tego też życzę autorce, bo kiedyś pewnie zrozumie i już tak nie postąpi - oby. Zauważ jednak, że autorka jakby oczekiwała jakiegoś pocieszenia, a w tej sytuacji to jej partner zasługuje na współczucie. Ona teraz musi wypić piwo, którego nawarzyła, wyciągnąć konsekwencje swojego czynu, zrozumieć swój błąd , wyciągnąć wnioski i już go nie popełniać. Jednak myślę, że to już w następnym związku, gdyż ja tu wielkiej miłości nie widzę. Ja też nie słyszę komplementów, nie jest dokładnie tak jak na początku i dodatkowo rzadko się widujemy, ale daję radę, bo go naprawdę kocham.
Ja nie mówię, że jest bez winy. Jest ale może nie ma wyrzutów sumienia, to już nie nam oceniać. Wiem, że są tacy ludzie i umieją sobie radzić w trudnych sytuacjach i nie muszą próbować 'innych' osób. Autorka jest zagubiona i szuka raczej zrozumienia i sprawdza, czy tylko ona, czy może gdzieś na świecie są jednostki, które też postąpiły w taki sposób. Ale tak, to jest jej piwo i to ona musi podjąć jakąś decyzje, nie nam to oceniać.
Owszem zdradzić można w każdej sferze życia. Jednakże jeśli ludzie decydują się na związek to wiadomo, że do podstaw należy zaliczyć: zaufanie, wierność, uczucia... Jeśli każdy człowiek uznawałby wierność dopiero po ślubie, to ładne pary zaczęły by wychodzić ze związków bez zobowiązujących (bo wierność zobowiązuje do czegoś!).Dla mnie wierność w związku - jest jego naturalną konsekwencją, mającą swą przyczynę w miłości, wzajemnym szacunku, intymności i zrozumieniu.
Poszła do łóżka, bo usłyszała kilka komplementów - to nie powód by zdradzać. Skoro czułaś, że wszystko się wypaliło, to czemu z nim jesteś? Trzeba było wcześniej wszystko rzucić w pizdu i bez problemu żyć na nowo. Nie miałabyś teraz takich dylematów... Może wynikiem Twojego zachowania i prawdziwym powodem jest brak wiary w drugiego człowieka (Twojego partnera, że jeszcze może okazać się super facetem z komplementami, prezentami, gestami), możesz zgubić się szybciej niż myślisz przez właśnie tak przyziemne sprawyZ drugiej strony czemu właśnie nie powiesz partnerowi, że jest nudny w łóżku? Czemu mu nie powiesz, ze ostatnio nie masz ochoty na przytulanie go itp. Czemu nie przyznasz się, że czujesz się zaniedbana i wydaje Ci się, że Wasz związek to rutyna, gdzie Ty robisz za sprzątaczkę?? CZEMU MILCZYSZ??
Ja Ciebie rozumiem,sama zdradziłam męza to jest chwila w której nie myśli sie jakie bedą konskwencje.Od 1,5 miesiąca spędzam miłe chwile z kolesiem do którego czuje coś co do męża juz dawno wygasło.
Zauważcie- te które nie zdradziły, zdradę potępiają; te, które mają jakieś występki na sumieniu, rozprawiają o zrozumieniu, usprawiedliwieniu i takich tam.
Zasmucę Was, ale zdrada u większości osób, które mają jakiś tam kręgosłup moralny, nie znajdzie ani zrozumienia, ani usprawiedliwienia. Bo jaki jest powód zdrady? Bo chciałam/chciałem. Koniec. Niesatysfakcjonujące związki się kończy, ale to wymaga odwagi, szczerości, moralności i całej masy trudnych rzeczy, którym zdradzającym brakuje. To smutne, ale prawdziwe- zdrada nie wymaga niczego poza brakiem sumienia i zasad, tchórzostwem, wygodnictwem, egoizmem, i lawirowaniem między piętrzącą się górą kłamstw.
Tak samo nie trafia do mnie zasada serce_w_kieszeni "wierność to po ślubie". Związek to zobowiązania- jak nie chcę zobowiązań, to nie szukam związku. Oczywiście, mam nadzieję, że informujesz o swojej maksymie ewentualnych kandydatów na partnera- że nie zamierzasz dotrzymywać wierności, a i nie masz nic naprzeciwko "tej drugiej"?
I powtórzę za apoteozą: nieznajoma89, kilka komplementów to cena za noc z Tobą? Zniszczone życie chłopaka? Koniec związku? Taniocha.
Tak samo nie trafia do mnie zasada serce_w_kieszeni "wierność to po ślubie". Związek to zobowiązania- jak nie chcę zobowiązań, to nie szukam związku. Oczywiście, mam nadzieję, że informujesz o swojej maksymie ewentualnych kandydatów na partnera- że nie zamierzasz dotrzymywać wierności, a i nie masz nic naprzeciwko "tej drugiej"?
Chodzi mi o to, że ślub jest takim cementem tego, że jest się pewnym tej osoby już na 100%, aż do śmierci, a jeżeli jest się w związku partnerskim i mimo kilkuletniego stażu nie jesteś pewna partnera i nie widzisz się z nim w przyszłości to nie potępiam zdrady i nie potępiam rozstania. To od jednostki zależy co wybierze cz bycie w nieowocnym związku i kochanek na boku, czy koniec związku i bycie kochanka/ kochankiem
Chodzi mi o to, że ślub jest takim cementem tego, że jest się pewnym tej osoby już na 100%, aż do śmierci, a jeżeli jest się w związku partnerskim i mimo kilkuletniego stażu nie jesteś pewna partnera i nie widzisz się z nim w przyszłości to nie potępiam zdrady i nie potępiam rozstania. To od jednostki zależy co wybierze cz bycie w nieowocnym związku i kochanek na boku, czy koniec związku i bycie kochanka/ kochankiem
O, ślub to taki cement. Ciekawe więc, skąd tyle rozwodów? Słaby cement?
Prawdziwa zasada jest taka, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest śmierć. Uczucia? Zmieniają się i ewoluują, przychodzą rozstania, nowi ludzie, także i po ślubie. I jestem przekonana, że jeśli ktoś nie ma oporów żeby zdradzać przed ślubem, to i po ślubie znajdzie kolejne wytłumaczenia i usprawiedliwienia. To nie jest tak, że ślub jest magiczną różdżką, dzięki której zdrajca będzie wzorem wierności. Nie ta bajka.
Nie potępiam rozstania, ani nawet rozwodu. Kiedy ludzie nie chcą już ze sobą być, to rozstają się, proste, a jakże dojrzałe.
Jedyne, z czym jestem skłonna się zgodzić, to to, że wybór "jak żyć" należy do jednostki. Dodam tylko, że dokonane wybory o niej świadczą.
PS. Moim zdaniem "pewność" to czołowy morderca miłości. Traktujesz coś jak pewnik- przestajesz się starać i walczyć o to.
serce-w-kieszeni napisał/a:Chodzi mi o to, że ślub jest takim cementem tego, że jest się pewnym tej osoby już na 100%, aż do śmierci, a jeżeli jest się w związku partnerskim i mimo kilkuletniego stażu nie jesteś pewna partnera i nie widzisz się z nim w przyszłości to nie potępiam zdrady i nie potępiam rozstania. To od jednostki zależy co wybierze cz bycie w nieowocnym związku i kochanek na boku, czy koniec związku i bycie kochanka/ kochankiem
O, ślub to taki cement. Ciekawe więc, skąd tyle rozwodów? Słaby cement?
Prawdziwa zasada jest taka, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest śmierć. Uczucia? Zmieniają się i ewoluują, przychodzą rozstania, nowi ludzie, także i po ślubie. I jestem przekonana, że jeśli ktoś nie ma oporów żeby zdradzać przed ślubem, to i po ślubie znajdzie kolejne wytłumaczenia i usprawiedliwienia. To nie jest tak, że ślub jest magiczną różdżką, dzięki której zdrajca będzie wzorem wierności. Nie ta bajka.
Nie potępiam rozstania, ani nawet rozwodu. Kiedy ludzie nie chcą już ze sobą być, to rozstają się, proste, a jakże dojrzałe.
Jedyne, z czym jestem skłonna się zgodzić, to to, że wybór "jak żyć" należy do jednostki. Dodam tylko, że dokonane wybory o niej świadczą.
PS. Moim zdaniem "pewność" to czołowy morderca miłości. Traktujesz coś jak pewnik- przestajesz się starać i walczyć o to.
Ok, zgadzam się z tobą. Tylko chodzi mi o to, że dla mnie ślub jest jakimś wyznacznikiem bycia pewnym miłości tej 2 osoby, bycia jej wiernym. Ale racja uczucia się zmieniają i jeśli po tych zmianach nadal się Kocha przez duże K i umie rozmawiać z partnerem to się nie będzie zdradzało.
Ale racja uczucia się zmieniają i jeśli po tych zmianach nadal się Kocha przez duże K i umie rozmawiać z partnerem to się nie będzie zdradzało.
A autorka postu najwyraźniej sztuki rozmowy nie opanowała... Bo przyznała się Nam, ze czuje się zaniedbywana, że brakuje jej komplementów, gestów które informują, że jednak jemu na niej zależy... A tak naprawdę powinna powiedzieć to swojemu partnerowi... Ukrywanie tych spraw (które moim zdaniem są ważne dla związku) nie jest dobre i prowadzi do wielu niemiłych sytuacji - jak ta...
Czy nie lepiej autorko postu byłoby przyznać się partnerowi do tego jak się czujesz i jak postrzegasz związek, starać się znaleźć jakieś rozwiązanie bądź zakończyć związek niż milczeć i skoczyć pierwszemu lepszemu do łóżka, który potraktował się jak zwyczajną "pannę na 1 raz" bo powiedział kilka miłych słów, bo dałaś się omamić kilkoma komplementami, a teraz ma Cię gdzieś?? Które wyjście z sytuacji jest lepsze? Które mądrzejsze?
bardzo się cieszę że ty napisałam nigdy nie pisałam tutaj, dużo mi pomogliscie wszyscy i ci co mnie potępiają i ci co mnie rozumią, wczoraj wieczorem napisłam chłopakowi że coś między nami wygasło że nie ma już tego czegoś co kiedyś że czuję się osamotnioną kobietą i takie tam i mi nie odpisał chyba go to zraniło ale zobaczymy co dzień przyniesie za niespodzianki
32 2011-06-15 08:35:00 Ostatnio edytowany przez Shiseido (2011-06-15 08:37:57)
Wez dziewczyno sie ogarnij i przyznaj.. Czego on winny ze ma taka dziewczyne, ktora poleci na dwa komplementy?
Zaczepilby cie facet w barze, powiedzial cos milego, tobie by sie spodobalo, i tez bys poszla z nim do lozka?..
Ty nie masz za grusz szacunku do blizniego.. dlaczego sie nie przyznalas, tylko mowisz, ze cos wygaslo..
Boisz sie??.. i jestes chyba na poziomie 15-latki.. ja jestem mlodsza od Ciebie, ale wiem ze takich spraw nie zalatwia sie sms-em.. moglas to napisac na gg, cze meilem .. oczywiscie zartuje..
Boisz sie mu przyznac patrzac prosto w oczy? moze ci wstyd?..
Trzeba bylo mu powiedziec, ze nic do niego nie czujesz kiedy remontowal ci mieszkanie..
Teraz go wyrzuc i zostaw chlopaka bez niczego.. Zastanow sie nastepnym razem, nad tym co robisz..
Yyy... Taka wiadomość przez smsa mimo, że mieszkacie razem... Yyy... Brak słów... Czyżbyś czuła się winna i temu boisz sie spojrzeć partnerowi w oczy? Nie dziwie się, że on milczy, bo takich spraw nie załatwia się przez telefon... Zastanów się nad tym jak postępujesz... Jeśli już chciałaś wysłać mu wiadomość było napisać "musimy pogadać to ważne" i tyle, a nie od razu na głęboką wodę... No ale z drugiej strony rozmowa i tak Cię nie ominie... Pomyśl nad swoim zachowaniem, nad tym jak postąpiłaś i co powinnaś zrobić...
Najpierw przespałaś się w nocy z chłopakiem a teraz wysyłasz mu sms-a?
Szkoda mi go.
Cały dzień się będzie motał o co chodzi. A może już wie? Wolałabym by wiedział i nie dopuścił Cie do słowa, tylko się spakował i wyszedł.
Być to prędzej czy póżniej wyda się, a wtedy będzie gorzej. Lepiej może zeby wiedzial to wcześniej i od Ciebie, a nie od osób trzecich, bo tak tez moze byc, Skoro Ty tego w ogole nie zalujesz, cos wygaslo miedzy wami, to po co z nim jestes? zostaw go. Co innego gdybys naprawde zalowala, no trudno jestesmy ludzi, kazdy moze popelnic blad, ale zdrady tak czy siak i tak bym nie wybaczyla, może Twój chlopak jest inny i by wybaczyl, nie wiem. Ale po co ona ma wybaczac skoro Ty juz do niego nie czujesz prawie nic i nie zalujez tego, ze go zdradzilas? to na co tkwic w takim zwiazku? lepiej rozejdzcie sie i niech kzdy znajdzie sobie szczsce gdzie indziej. Kurde ciezko mi to zrozumiec tym bardziej, ze razem mieszkacie, i jestescie tyle czasu ze soba.
36 2011-06-15 11:04:55 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-06-15 11:11:37)
,, Chodzi mi o to, że ślub jest takim cementem tego, że jest się pewnym tej osoby już na 100%, aż do śmierci, a jeżeli jest się w związku partnerskim i mimo kilkuletniego stażu nie jesteś pewna partnera i nie widzisz się z nim w przyszłości to nie potępiam zdrady i nie potępiam rozstania ...''
Serce w kieszeni - nie chce cie martwic, ale na jakim ty swiecie zyjesz? Serio myslisz ze slub jest cementem, i daje ci pewnosc drugiej osoby na 100%...
Slub co najwyzej sprawi ze zdradzana osoba wolniej odejdzie, bo kredyt, wspolne zobowiazania itp, ale raczej nikogo nie powstrzyma od zdrady, gdy ktos chce zdradzac.
Ciekawe co powiesz, jak nastepny partner luk ktos kogo bedzies kochac tez ci da taka odpowiedz, ze zwiazek bez papierka, to nie wymaga wiernosci itp...
NIe zycze ci tego, ale statystycznie jest b. duze prawdopodobienstwo ze kiedys ci sie przydazy, niestety.
Autorko watku,
odejdz od chlopaka, ale nie mow mu o zdradzie, to go strasznie zrani jak mu powiesz ze zdradzilas go z przyjacielem
Prawda jest taka, ze najwyrazniej zdrada jest 'FAJNA' dla tych co zdradzaja, a dla zdradzanych, ze tak powiem 'FAJNA NIE JEST'
37 2011-06-15 11:22:35 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-06-15 11:23:49)
bardzo się cieszę że ty napisałam nigdy nie pisałam tutaj, dużo mi pomogliscie wszyscy i ci co mnie potępiają i ci co mnie rozumią, wczoraj wieczorem napisłam chłopakowi że coś między nami wygasło że nie ma już tego czegoś co kiedyś że czuję się osamotnioną kobietą i takie tam i mi nie odpisał chyba go to zraniło ale zobaczymy co dzień przyniesie za niespodzianki
No cóż, mieszkacie razem, związek z kilkuletnim stażem .. chyba zasluguje na to, aby powiedziec mu to co czujesz prosto w oczy, nie ma okazji ... tchórzostwo
Ja Ciebie rozumiem. Wiem co przechodzisz i wiem, że możesz być rozdarta. Pewnie zastanawiasz się co masz zrobić ja uważam, że jeśli nie masz jeszcze pierścionka na palcu, ani nie jesteś jeszcze pewna w 100%, że aktualny partner będzie twoim małżonkiem nie przejmuj się. Miło po kilku latach usłyszeć kilkanaście komplementów
Ile Ty masz lat? byłaś w ogóle w poważnym związku?! każdy związek wymaga wierności!! dla mnie, jak i dla wielu dziewczyn które sie tu wypowiadają to jest oczywiste! Jak ktoś napisał, nie zamierzasz byc wierna to nie wchodz w żaden zwiazek. Obrączka na placu, albo pierścionek zaręczynowy też nie daja 100% pewnosci. Zamieszkanie razem to kolejny etap w związku i oznaka że dwie osoby myślą o sobie poważnie i są pewne siebie skoro razem zamieszkały, a to do czegoś zobowiązuje! Pewnie, że miło jest usłyszeć kilka komplementów od innego faceta, ale to nie powód żeby wskakiwać mu do łóżka! i żeby zdradzać partnera z którym się jest! mądra, rozsądna i dojrzała kobieta podziękuje i tyle. Zadnego włażenia do łóżka! czy też nawet pocałunków. Jeśli nie chcesz być z partnerem to się po prostu z nim rozstań, a nie posuwaj się do zdrady. Jeśli nie kogos kocha to się go nie zdradza.
mieszkanie moje ale on wszystkie oszczędności w nie wpakował,, ja siedzę i ciągle o nim myślę , jestem z facetem 5 lat i nigdy mi sie takie coś nie przytrafiło teraz właśnie byliśmy szczęśliwi bo zaczelismy mieszkac ze soba az tu nagle jego przyjaciel mnie zauroczył ale tu nie chodzi też juz o to ja przez jego przyjaciela stałam się wartościową kobietą ponieważ czułam się taka doceniana ttle komplementó usłyszałm na swój temat , chynba same rozumicie a jestem z facetem 5 lat i on mnie całkiem inaczej traktuje jak kiedyś nie mówi mi komplementów, często się kłoci ze mną ryczy na mnie i poprostu cos we mnie tej nocy wstapiło, chciałabym powiedziec że żałuję ale nieżałuję bo poczułam się kobietą przy tamtym facecie , myślę że ktoś mnie zrozumi.
No popatrz to Ci zbój z tego przyjaciela że Cie zauroczył.hehe.opanuj sie dziewczyno lepiej i powiedz chłopakowi prawdę! bo jeśli nie Ty to któregoś dnia pewnie dowie sie od tego swojego "niby przyjaciela"...(swoja droga tez niezły przyjaciel he he)
Także przemyśl to i lepiej powiedz prawde,ja osobiście nie umiałabym żyć z takim kłamstwem...Poświęcić komuś tyle lat a potem nagle w jedną noc wszystko spieprzyć,masz odwagę kobieto...
Takie moje zdanie na ten temat.
A mi się wydaję , że nie powinnaś postępować pochopnie i od razu wszystkim mówić partnerowi. Skoro masz w głowie mętlik daj sobie trochę czasu na zastanowienie. Poza tym z psychologicznego punktu widzenia informując o tym partnera przeniesiesz ciężar również na niego. Zadaj sobie kilka podstawowych pytań : co przyczyniło się do tej zdrady?(np alkohol), czy jej żałujesz? jak sama wczesnej postrzegałaś kogoś kto zdradza? bo może się okazać że za parę tygodni te co najgłośniej krzyczą żebyś się przyznała pierwsze pójdą z kimś do łózka! Miałam znajomych, którzy byli małżeństwem. Dziewczyna czuła się winna bo zdradziła i przyznała się koledze. Chłopak nie mógł tego przeżyć. W zamian zdradził ją kilkakrotnie. W rezultacie obydwoje się rozwiedli. Teraz nie mogą na siebie patrzeć. Dlatego zastanów się nad wszystkim głębiej zanim coś postanowisz.
41 2011-06-15 14:20:48 Ostatnio edytowany przez Shiseido (2011-06-15 14:21:24)
mola, nie wydaje mi sie zeby alkohol bys super wymowka, co to ma byc? jezeli ktos ma slaba glowe, wiaodmo.. pije mniej lub w ogole, zeby kontrolowac sie.. alkohol dla mnei nie jest zadnym uzasadnieniem i usprawiedliwieniem zdrady..
W ogole co ty za glupoty piszesz? ze te co najglosciej krzycza moga pojsc do lozka za pare tygodni z kim innym?
Kochana ja i wiekszosc tu dziewczyn jestesmy w szczesliwych zwiazkach i zdrad tu nie chwalimy..
Obojetnie czy zdradza mezczyzna czy kobieta, obojetnie dlaczego.. Nikt na to nie zasluguje.. bylas kiedys zdradzona?
Jezeli nie, to postaw sie na miejscu biednego chlopaka, ktory widocznie nieba jej uchylal remontujac wszystko na wlasny rachunek, jakbys sie czula? jak smiec juz nikomu nie potrzebny? jak oszukana i stracona?.. tak mi sie wydaje..
On ma prawo wiedziec, skoro kobieta jego zycia przyprawila mu niezle rogi.. z jego najlepszym przyjacielem..
Nie no, dla mnie to jakas komedia..
TO JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE MOJE ZDANIE!to są trudne sprawy,a w ich przypadku pośpiech nigdy nie jest wskazany! warto się nad wszystkim zastanowić! I MOIM ZDANIEM jest to najlepsze wyjście na dzień dzisiejszy dla autorki postu. Sama i tak postąpi jak zechce.
serce-w-kieszeni napisał/a:Ja Ciebie rozumiem. Wiem co przechodzisz i wiem, że możesz być rozdarta. Pewnie zastanawiasz się co masz zrobić ja uważam, że jeśli nie masz jeszcze pierścionka na palcu, ani nie jesteś jeszcze pewna w 100%, że aktualny partner będzie twoim małżonkiem nie przejmuj się. Miło po kilku latach usłyszeć kilkanaście komplementów
Ile Ty masz lat? byłaś w ogóle w poważnym związku?! każdy związek wymaga wierności!! dla mnie, jak i dla wielu dziewczyn które sie tu wypowiadają to jest oczywiste! Jak ktoś napisał, nie zamierzasz byc wierna to nie wchodz w żaden zwiazek. Obrączka na placu, albo pierścionek zaręczynowy też nie daja 100% pewnosci. Zamieszkanie razem to kolejny etap w związku i oznaka że dwie osoby myślą o sobie poważnie i są pewne siebie skoro razem zamieszkały, a to do czegoś zobowiązuje! Pewnie, że miło jest usłyszeć kilka komplementów od innego faceta, ale to nie powód żeby wskakiwać mu do łóżka! i żeby zdradzać partnera z którym się jest! mądra, rozsądna i dojrzała kobieta podziękuje i tyle. Zadnego włażenia do łóżka! czy też nawet pocałunków. Jeśli nie chcesz być z partnerem to się po prostu z nim rozstań, a nie posuwaj się do zdrady. Jeśli nie kogos kocha to się go nie zdradza.
Mam sporo latek i jestem w długoletnim związku. Każdy związek też wymaga pielęgnacji, a jeśli autorka tylko czuje, że to ona się stara i nie widzi doceniania, to może zrobić taki krok. Kilka postów wyżej było napisane, że uczucia się zmieniają z czasem. Mieszkanie razem nie musi być symbolem tego, że jest się pewnym partnera, tak jak ta obrączka (ale to moje zdanie co do ślubu i moje widzimisię). Ja nie mam zamiaru przekreślać ludzi za to, że zdradzili (bo może, nie układa się im, nie znamy całej sytuacji) i nie mam zamiaru też, na siłę tłumaczyć ludziom, dla których zdrada to wielkie zło, że ja mam inne zdanie na ten temat.
44 2011-06-15 16:13:37 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-15 16:16:42)
może się okazać że za parę tygodni te co najgłośniej krzyczą żebyś się przyznała pierwsze pójdą z kimś do łózka!
Dzięki za etykietkę... Te które krzyczą najgłośniej podobnie jak Ty wyrażają swoje zdanie w owej sprawie. A to, że uważają wierność za coś ważnego w związku nie obliguje do tego by kategoryzować je tak jak Ty zrobiłaś... Każda z nas wypowiadających się w tym poście dziewczyn ma swoją historię i doświadczenie... I prawdą jest to, że każda z nas pójdzie do łóżka z kimś... A tym kimś będzie życiowy partner wobec którego jesteśmy wierne, a nie pierwszy lepszy ![]()
Jeśli natomiast twierdzisz MOLA83, że powinna się zastanowić itp - ok rozumiem, czas to najlepszy doradca... Ale mogła więc nie wysyłać smsa chłopakowi, który teraz myśli, zastanawia się itp... Mogła wszystko wcześniej przemyśleć, a nie znowu działa przez impuls jednej myśli - już raz tak zrobiła, wynik ->zdrada. Teraz ponownie pod wpływem jednej myśli wysłała mu smsa, zamiast zastanowić się, pomyśleć i przedstawić mu owe informacje osobiście..
serce-w-kieszeni napisał/a:truskaweczka19 napisał/a:Pewnie rozumiesz ją, bo sama zdradziłaś ? Ot taka, moja ciekawość, jesteśmy anonimowo , nie krępuj się wyjawić rąbka tajemnicy.
Słuchaj kochana, każdy chyba lubi komplementy, ale czy to uprawnia, by zdradzać swojego partnera ? Czy to, że nie ma pierścionka zaręczynowego czy obrączki na palce zwalnia ją od wierności?
Ja myslałam, że jak ludzie są razem, to nieważne czy para czy narzeczeństwo czy małżeństwo z krótkim czy długim stażem, lecz powinni sobie być wierni, lojalni wobec siebie, szczerzy itp. To, że nie jest jego żoną nie usprawiedliwia jej i nie stawia w świetle niewinnej.
Mądra i dojrzała kobieta nawet po wielu latach związku wie, że jest kochana i nie rujnuje tego związku dla seksu z innym czy jakiejkolwiek innej zdrady, bo jej związek i jej partner jest dla niej najdroższy i wie czego chce, wie, że chce właśnie jego. Autorka jest dorosła i powinna zdawać sobie sprawę czym "owocuje: zdrada .Mimo ciekawości post nie jest na temat tego co ja zrobiłam. Ja trochę inaczej patrze na takie sytuacje i na pierwowzory jakie są przyjęte, żeby nie zdradzić. Zdradzać można z każdego powodu, brak docenienia, brak iskry, chęć spróbowania czegoś nowego. Może i wiek jej nie usprawiedliwia ale uważam, że wierność może komuś zapewnić po ślubie albo jeśli będzie pewna, że to Ten! Może i wie, że jest kochana ale kobiety lubią to słyszeć i czuć a po kilku latach rutyna pojawia się w związku, że już sama nie wiesz czy Partner Cię kocha za to, że jesteś, czy za to, że sprzątasz po nim. Pewnie autorka wie czym 'owocuje' zdrada ale może nie jest pewna partnera.
Zauważcie- te które nie zdradziły, zdradę potępiają; te, które mają jakieś występki na sumieniu, rozprawiają o zrozumieniu, usprawiedliwieniu i takich tam.Zasmucę Was, ale zdrada u większości osób, które mają jakiś tam kręgosłup moralny, nie znajdzie ani zrozumienia, ani usprawiedliwienia. Bo jaki jest powód zdrady? Bo chciałam/chciałem. Koniec.
TRUSKAWECZKO, z Twojej wypowiedzi ( tekst pogrubiony) bije duża niedojrzałość, ktora objawia się brakiem taktu, chcesz poznać historię SERCA-w ? KIESZENI dla zaspokojenia swojej próżnej ciekawości? Otrzymałaś bardzo taktowna odpowiedź, że to nie jest temat na ten wątek. A już insynuowanie, że u podłoża jej wypowiedzi w temacie wątku autorki kryje się to, że sama zdradziła jest bezczelnością! Myślę, że za bardzo zapędzasz się w swoich wypowiedziach chcąc przeforsować swoje racje. Więcej grzeczności i wyczucia młoda kobieto. To, że jesteśmy tutaj anonimowo, to nie znaczy, że będziemy się nawzajem "tykać."
BUSIU- moim zdaniem ? rozprawianie o zrozumieniu, usprawiedliwianiu i takich tam...? nie koniecznie musi być odzwierciedleniem osobistych przeżyć ( zdrad ), a wynikiem czytania ze zrozumieniem wątków, wieku wypowiadających się, co niewątpliwie wiąże się z większym ogólnym doświadczeniem życiowym ( nie książkowym).
Zatem, dobrze byłoby, abyś na przyszłość nie czyniła w zależności od treści wypowiedzi takich ?segregacji?, a dosadniej rzecz nazywając nie wmawiała "dziecka w brzuch? tym, których wypowiedzi odbiegają od Twojego światopoglądu.
Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii na forum, więc wypowiadaj się za siebie i zaprzestań sugerowania, jakie źródło leży u podstaw ?danej wypowiedzi?, chyba że znasz podłoże to odnieś się do konkretnej osoby? jak nie znasz, to nie uogólniaj. W ślad za tym zawsze pójdą jakieś riposty.
Równie dobrze ja, przy Twoich wypowiedziach, które mi nie odpowiadają, mogłabym wypominać Twój młody wiek, brak doświadczenia życiowego, a z pewnością w powyższej wypowiedzi wykazałaś się zarozumialstwem i arogancją!
Jak na ten moment, to dobrze byłoby abyście OBIE zastanowiły się, co macie do powiedzenia w danej, konkretnej sprawie ( wątku), a nie szkalowały ogółu czy robiły ?personalnych wycieczek? tylko dlatego, że czyjaś wypowiedź Was nie satysfakcjonuje.
Dziewczęta, więcej umiaru i taktu w wypowiedziach ...stosownie do wieku i osobistych doświadczeń.
To dobrze, że młodzi wypowiadają pewne określone zasady i dobrze byłoby , aby trzymali się ich przez całe swoje życie. A czy tak będzie, to czas pokaże, bo życie dopiero przed Wami.
Acha, może jeszcze odniosę się do tej wypowiedzi:
Zaczepilby cie facet w barze, powiedzial cos milego, tobie by sie spodobalo, i tez bys poszla z nim do lozka?..
Może trzymajmy się tego, co się wydarzyło autorce, bo takie wymyślanie nowych scenerii to czyste insynuacje i nijak się to ma do treści wątku autorki.
AUTORKA wątku jest od 5 lat z partnerem i do zdarzenia , które opisała była mu wierna. Nawet roczna rozłąka, kiedy był w wojsku nie pchnęła jej do zdrady, bardzo tęskniła - jej uczucie do niego było silne . Na rok przed opisanym zdarzeniem ( zdradą), w związku zaczęło się dziać niedobrze, czuła się zaniedbywana przez partnera co miało przełożenie na ich sferę intymną, bo nie odczuwała potrzeby współżycia.
Jednakże nie rozmawiała z NIM w tym temacie, tylko trwała w swoim rozgoryczeniu, że w związku pełni funkcję ? kobiety? do posług ? kucharki i sprzątaczki. Brakowało jej tej adoracji ze strony ukochanego ? komplementów, prezentów, którymi wcześniej z pewnością wyrażał swoje uczucie, skoro zaczęła odczuwać ich brak. Dochodzi również między nimi do kłótni, partner podnosi na nią głos ( ryczy) ? jednym słowem w związku zaczyna się źle dziać.
Jednakże, żadne z nich nie podjęło rozmowy, chociaż oboje przez ten czas ( rok) żyli w stresie, we wzajemnych pretensjach. Moim zdaniem, ten brak komunikacji sprawił, że zaczęli się od siebie oddalać, ich związek był zagrożony, ale oboje nie reagowali jakby im już na sobie nie zależało, a na pewno przyzwyczajali się do takiego stanu relacji. Aż doszło do zdrady...czyli skutek poprzedzony przez przyczynę.
NIEZNAJOMA ? co się stało, to się nie odstanie. Nie będę prawić Ci morałów, bo skoro twierdzisz , że nie żałujesz zdrady, dzięki której ODKRYŁAŚ SIĘ na nowo, że jesteś kobietą i tak się też poczułaś tzn. iż faktycznie Wasz związek również i ten emocjonalny przestał istnieć. Czułaś to dużo wcześniej, a ta noc to było postawienie kropki nad ?i?.
Jedno co bym Ci radziła, to zostaw obu PANÓW i pobądź sama. Wątpię, abyś ze swoim partnerem na nowo odbudowała relacje, a budowanie nowego związku z jego ? przyjacielem? też raczej nie wchodzi w rachubę. Panowie nadal spotykają się, a ON Ciebie ignoruje, bo nie odpowiada na Twoje sms-y i nie kontaktuje się z Tobą osobiście. Dla niego mogła to być tylko jednorazowa przygoda, a Ty chcesz budować ? zamki na piasku? i wiążesz z nim swoje nadzieje na dalszy ciąg znajomości.
Sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, bowiem nadal z ?chłopakiem? mieszkacie razem, on niczego nie podejrzewa, a Ty nawet nie dasz mu się dotknąć.
Myślę, że długo tak nie pociągniesz, bo to nerwy i stres...ale zastanów się, czy powiedzieć mu prawdę. Jak któraś z forumowiczek napisała, został podwójnie zdradzony - przez partnerkę i przyjaciela, czyli podwójny ból.
Ale, o tym musisz już sama zadecydować...
Rozumiem dlaczego ludzie zdradzają, zarówno kobiety jak i mężczyźni, ani mnie to ziębi, ani grzeje, ich życie ich sprawa, ale ZAWSZE jest mi bardzo przykro i wręcz mdli mnie, jak sobie pomyślę, o tej drugiej stronie. Facet/ Kobieta, kocha, szanuje swoją drugą połówkę, codziennie po pracy uśmiecha się do niej rozmawiają, oglądają tv i ten biedak, ta biedaczka nic nie podejrzewa, wszystko ładnie pięknie idylla, a tutaj w domu taki gnój. Na prawdę na samą myśl mnie mdli. Ja mam takie podejście, (wierzę, że mnie to nie spotka, mam taką nadzieję, ale zawsze jakieś prawdopodobieństwo jest, ponieważ wiadomo, uczucia się zmieniają ludzie też, aczkolwiek nie jest to usprawiedliwieniem ZDRADY) jak się jest w związku, a poznaje się kogoś innego, z kim chce się być, to się rozmawia z partnerem i mówi o tym, wolę być uświadomiona przed niż zaskoczona po. Mój chłopak myśli tak samo całe szczęście, aczkolwiek wiadomo w praniu może wyjść inaczej. Zachowania drugiej osoby nie da się przewidzieć.
Do autorki postu, oddaj facetowi kasę za remont i daj mu żyć, a nie egzystować z kimś, kto go olewa. W Twoich postach nie ma ani słowa o tym, że szkoda Ci partnera, że coś do niego czujesz, a kurcze przecież do przyjaciela się czuje jakieś pozytywne emocje, lubi się go itp. Ty tylko się boisz, martwisz o siebie i o swoje dobro, jego masz w nosie. Nie jest to normalne biorąc pod uwagę, że coś Cie z nim łączyło kiedyś, a teraz łączą sprawy finansowe.
żyworódka - Twoja wypowiedzi i argumentacje do poprzednich postów są miodem dla moich uszu. Zero zawziętości aby twoje było na wierzchu tylko neutralizm. Podoba mi się podsumowanie postu z pokazaniem argumentacji autorki i swoją spokojną odpowiedzią. Zgadzam się z radami udzielonymi autorce.
Mi także bardzo podoba się podejście żyworódki. Sama nie zdradzam, ale też z góry nie potępiam ludzi, którym się to przydarzyło. Życie nie jest tylko czarne lub białe. Czasami na pewne zachowania wpływają różne sytuacje w życiu. Zgadzam się z żyworódką, że niektóre wypowiedzi są po prostu niedojrzałe, wynikające z braku życiowego doświadczenia. Poza tym autorka postu wcale nie musiała się tym z nami dzielić. Widocznie szuka rady bo nie ma z kim o tym pogadać. Myślałam że to forum wsparcia,a nie wylewania na innych pomyji i swojej złości!
dzisiaj w pracy odwiedził mnie chłopak i tym przyjacielem jego, jak go zobaczyłam serce zaczęło mi mocniej bić, zadzwoniłam do niego i się go spytałam czy możemy się spotkac i pogadac o tym co miedzy nami zaszło ale usłyszałam od niego takie słowa ,, nie mam czasu , jestem draniem , zapomniałem już o wszystkim,, myślałam że serce mi pęknie jak to usłyszałam , i chciało mi sie płakać dziewczyny ja jestem taka rozdarta że już nie daję rady z tym wszystkim,, ja mam taką nadzieję że do tamtego ten urok znikini i zapomne o nim bo wiem że to dla niego była tylko przygoda jedniodniowa a teraz niechce mnie widzieć na oczy
:(:(:(:(
Jasno dał Ci do zrozumienia, że temat dla niego nie istnieje. Ma chłopak wyrzuty sumienia wobec przyjaciela. Nie ma już o czym rozmawiać, zrozum. Masz teraz nauczkę, czego nie powinno się robić - iść do łóżka z przypadkowym facetem, a tym bardziej z przyjacielem swojego chłopaka.
Nie licz na nic od tego chłopaka, traktuj go podobnie, jak on Ciebie - bez sentymentów. Cześć - cześć i to wszystko. Nie szukaj jego wzroku i jakichkolwiek gestów.
Zajmij się swoim związkiem, co dalej z Wami?
Dziękuuę wam wszytskim dałyście mi dużo do zrozumienia dzieki wam czuje się lepiej że mogłam o tym komuś powiedzieć i sie zwierzyć macie rację wykorzystał mnie i ja dla niego nie istnieje pozostaje mi mój związek albo go ratować albo z nimi zakończyć , nie jestem w stanie tego powiedziec chłopakowi nie stać mnie na odwagę
:((:(:(::(
Dorośli, podobnie jak dzieci, mają różne ochoty i ciągoty.
Ale mają też rozum, dzięki któremu podejmują decyzję co do realizacji lub nie tej ochoty.
Używaj rozumu.
Powodzenia. ![]()
Wiesz co, trudno mi powiedzieć, czy tajemnica jest w tym przypadku lepsza, niż prawda. Teoretycznie prawda powinna być ujawniona Twojemu chłopakowi. Ale znam też taki przypadek, w którym moja koleżanka powiedziała, że jeśli jej mąż (marynarz) miałby ją zdradzić jeden raz (incydent czysto seksualny) to wolałaby nie wiedzieć.
Więc nie namawiam Cię do niczego, ale może faktycznie lepiej, żeby nie wiedział. tylko musisz być pewna, że kochasz swojego chłopaka na tysiąc milionów.
To są Twoje uczucia, Twoje życie, Twój chłopak.
no właśnie i dlatego mam dylemat czy powiedzieć czy nie,, z jednej strony chce byc fair ale z drugiej strony ja chyba wolałabym nie wiedzieć tego gdyby on mnie zdradził bo bym mu tego nigdy nie wybaczyła,, muszę to wszystko na spokojnie przemysleć ,,
Pewnie co niektórzy nas "zlinczują" za te teorie.
Bezwzględnie zdrada - boli. Bardzo.
Ale jak oglądam czasami filmy i po jawnej zdradzie mężczyźni wracają do żon i to się jakoś kręci, czasami nie najgorzej. Ja byłam kiedyś zdradzona, ale to były związki "za małolaty" i mnie to nie obchodziło. Nawet nie płakałam - chyba wtedy nie kochałam.
Myślę, że zdradę można wybaczyć. Czasami zdrada "w myślach" może bardziej boleć, niż ta fizyczna.
Teraz nie wiem, jakbym takie coś potraktowała. Ciężki wybór. jak się nie obrócisz, to i tak d..a będzie z tyłu.
Nie spiesz się z ta decyzją. Co czujesz do swojego chłopaka? Wiesz?
wiesz co sama niewiem co czuje czy to miłość czy poprostu przyzwyczajenie, jak go niema to czuje się sama i chce żeby był przy mnie ale jak jest przy mnie to sie kłocimy ciagle i mam go ciagle dosyc ale wiem ze to co było kiedys zniknęło, kiedyś było inaczej
Zdrady nie można NICZYM usprawiedliwic! alkoholem takze nie! a jakbyscie Wy sie czuły jakby facet was zdradzil, przyznal sie po czym usprawiedliwilby sie alkoholem? zrozumialybyscie i darowaly? uznaly ze to jest dobry argument? no prosze was... wiecej szacunku dla samych siebie! Jeśli czujesz że miedzy Toba a facetem cos sie wypalilo, ok. Rozstan sie z nim. Jesli poczujesz cos do innego faceta, powiedz to obecnemu. Powinien zrozumiec. W najgorszym razie bedzie bardzo rozpaczal ale z czasem mu przejdzie. Ale NIGDY nie zdradzaj bedac w zwiazku! Oto podstawa KAŻDEGO związku!! badzcie z nim szczere i tyle.
sandra.. filmy to fikcja jak sama zapewne dobrze wiesz. Tam scenarzysci pisza scenariusz. Film to nie życie. W rzeczywistosci nigdy nie ma tak jak w filmach!
Autorko, zrobisz jak uważasz, ale to Ty będziesz miała wyrzuty na sumieniu przez całe życie. Pierwsze się zastanów co do niego czujesz.
serce-w-kieszeni, ale ten chłopak wyremontował całe jej mieszkanie, ona za to ani grosza nie dała! to jak sie nie stara? przeciez nie mowi sie osobie ktora sie kocha codziennie, przez 5 lat jaka jest wspaniala itd. bo to by sie w koncu znudzilo i sama by tym rzygała
Czasami trudno jest odróżnić miłość od przywiązania, tym bardziej, gdy po pewnym czasie feromony nie działają już tak silnie (udowodnione naukowo) i "motylków w brzuchu" brak.
Zastanów się, czy chcesz być i żyć ze swoim chłopakiem.
Czy chcesz dbać o wasz związek, dalej go rozwijać?
Określenie teraz, tak prędko po zdradzie, uczuć które żywisz do swego chłopaka jest bardzo trudne. Przecież masz to teraz nieźle poplątane: poczucie winy, smutek, złość, upokorzenie, itd.
Daj czasowi czas.
59 2011-06-16 12:13:53 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-06-16 12:16:42)
Teoretycznie zdrady nie można niczym usprawiedliwić. Ale każdy z NAS ma swoje życie, swoje emocje...
Mój dziadek zdradził kiedyś babcię (wiem z opowiadań). Jednak zostali ze sobą do śmierci. babcia umarła, dziadek bardzo płakał. Zmarł z tęsknoty po 3 tygodniach.
Girl90 - ja nie wierzę, że dziadek babci nie kochał...a jednak kiedyś zdradził. Gdyby to on 50 lat temu napisał na forum - "zdradziłem" - to wiele osób by mu powiedziało - odejdź. Nie kochasz swojej żony, a dowodem na to jest fakt, że ją zdradziłeś.
Więc nie możemy uogólniać. Ja wiem, że ją kochał.
Wiem, że filmy to "fikcja" ale wiele tych wątków jest podszytych "życiem".
Najpierw trzeba być w danej sytuacji, by wiedzieć, co by się zrobiło z tym fantem.
NIGDY NIE MÓW NIGDY. Ja też planowałam swoje życie inaczej. A wyszło zupełnie nie tak, jak chciałam. Ma na nas wpływ społeczeństwo, nasza psychika (jednych słaba, innych silna).
Pisałam już gdzieś o znajomej, która na miesiąc przed ślubem zdradziła narzeczonego. On się o tym dowiedział. Tak ją kochał, że zatrzymał ją przy sobie. Wychowują tę córeczkę razem. On bardzo kocha to dziecko...i tu kolejna ironia losu...nie mogą mieć swoich dzieci. On jest bardzo szczęśliwy, że ma tę córeczkę.
Czy autorka wątku ma teraz do końca życia klęczeć na grochu? NIE.
Nie musimy też jej mówić, co ma z tym zrobić, bo myślę, że wnioski nasuwają jej się same. Męczy się z tym. Wiadomo.
Tak jak napisała Wielokropek - jest za wcześnie na decyzje.
Owszem męczy się, ale z jej postów wynika, że nie męczy jej fakt zdrady, tylko męczy ją brak jej wygody psychicznej, dotyczący mieszkania i jakiegoś kurwusa, który "przelatuje" wszystko co się rusza, skoro połakomił się na dziewczynę "kolegi"
Powiem tak, jeśli czujesz że już nie ma chemii między wami - odejdź, zostaw w spokoju chłopaka. Jak mu się przyznasz, może i wybaczy, ale już nigdy nie będzie tak samo między wami. Może i on by nigdy się o tym nie dowiedział, ale też nie wiesz jak zareaguje....może ten cały przyjaciel, powie mu że go uwiodłaś, będzie siebie bronił.... - jak wtedy bedziesz się czuła?!
Pewnie co niektórzy nas "zlinczują" za te teorie.
Bezwzględnie zdrada - boli. Bardzo.
Ale jak oglądam czasami filmy i po jawnej zdradzie mężczyźni wracają do żon i to się jakoś kręci, czasami nie najgorzej.
Ale tak jest najczęściej i to nie w filmach ale w życiu. Tak to wygląda, takie jest życie. Tu na forum wypowiada się wiele młodziutkich osób, które nie mają jeszcze tak naprawdę pojęcia o zyciu albo żyja ideałami i światem w jakim same chciałyby żyć. Niestety zderzenie przeważnie jest bolesne. Ja nie popieram zdrady i nie wybaczyłabym ale żyje już troche i nie jedno widziałam, przeżyłam, przeszłam. To są wszytko zawsze sytuacje nawarstwiające się i wieloetapowe. Niestety ale prawda jest taka, że kobiety zdradzaja przeważnie, żeby się dowartościwać albo bo partner przestał byc dla nich męski i je pociągac. Mężczyźni zdradzaja bo chca czegoś nowego, u nich jest to często uczucie podobne do pragnienia, poprostu musza mieć cos nowego mimo, że żona/partnerka może byc ładniejsza, bo się chcą dowartościowac albo im źle w związku. Zdrada męska to bardziej skomplikowana rzecz bo mężczyźni sa inaczej skonstruowani. Ale tu autorka jasno powiedziała, komplementował ją więc chciała się dowartościować. Pisala jeszcze że miała w życiu tylko jednego faceta-swojego chłopaka, więc pewnie chciała nowości i sprawdzić jak jest z innym. W jej związku nie jest ok, stąd zdrada, ona nie bierze się zniąd ale też nie tłumaczy.
Gdyby było całe życie Och i Ach!!! to byśmy nie zdradzały, byłyby dozgonne małżeństwa, związki. Autorka wątku też jest jeszcze młoda, wszystko przed nią.
W zasadzie to powinno być tak, że nie podoba mi się w związku więc pierw rozstaję się z partnerem. Ale często np. kobiecie wydaje się, że w życiu już nic lepszego jej nie spotka, że tak musi być i w tym tkwi. Pragnienia o idealnym mężczyźnie się pogłębiają, jednak wciąż nam się wydaje to tylko bajką. dziewczyna marzy...a jej chłop nie zauważa, że ona buja w obłokach... Aż tu nagle pojawia się ktoś, kto spełnia nasze marzenia w 100% (oczywiście to tylko ułamek sekundy, a nam się wydaje, że tak będzie całe życie).
Człowiek jest tylko człowiekiem, też bym chciała żyć idealnie.
W życiu towarzysza nam różne zasady, wg których snujemy nasze marzenia o wielkiej miłości - będę wierna, będę szczera, nie będę się kłócić, będę gotowała pyszne obiady na czas, będę kochała się z mężem codziennie, będę masowała mu plecy...
Potem okazuje się, że nie dajemy rady sprostać tym wszystkim "regulaminom". Bo życie to nie je bajka.
64 2011-06-16 16:52:01 Ostatnio edytowany przez Tisha (2011-06-16 16:54:18)
bardzo się cieszę że ty napisałam nigdy nie pisałam tutaj, dużo mi pomogliscie wszyscy i ci co mnie potępiają i ci co mnie rozumią, wczoraj wieczorem napisłam chłopakowi że coś między nami wygasło że nie ma już tego czegoś co kiedyś że czuję się osamotnioną kobietą i takie tam i mi nie odpisał chyba go to zraniło ale zobaczymy co dzień przyniesie za niespodzianki
Jesteś wyrachowana i podłą osobą. Gdyż:
1. Mieszkacie razem, a Ty zamiast z nim pogadać wysłałaś mu sms. Pozdro dla Ciebie jeśli załatwiać takie sprawy przez telefon.
2. Nie przyznałaś się do zdrady tylko napisałaś jakieś smęty na temat tego jaka jesteś biedna, samotna i skrzywdzona. Czyli co zrobiłaś? Zrzuciłaś winę na niego i teraz chłopaczyna będzie się zadręczał, że to jego wina, bo sprytnie zamanipulowałaś sytuacją i wyszło na to, że to Ty jesteś tą biedną i pokrzywdzoną. W skórcie: podle go okłamałaś.
3. Pozwoliłaś mu władować całe oszczędności w remont TWOJEGO mieszkania, a teraz co? Wywalisz go z domu? Oddaj mu przynajmniej pieniądze.
Jak paskudnym człowiekiem trzeba być, żeby tak się zachować???
Teraz odwróć sobie sytuację. Postaw się na jego miejscu. Jakbyś się poczuła gdybyś po 5latach związku i władowaniu całych oszczędności w remont mieszkania faceta usłyszała od niego, że on się źle czuje w zwiąku, że jest osamotniony etc i że czuje, że się wypaliło, a poza tym bzykał Twoją najlepszą przyjaciółkę w mieszkaniu wyremontowanym za Twoją kasę, w którym z nim mieszkasz??? I TEGO WSZYSTKIEGO DOWIEDZIAŁABYŚ SIĘ PRZEZ SMS.
nieznajoma89 napisał/a:bardzo się cieszę że ty napisałam nigdy nie pisałam tutaj, dużo mi pomogliscie wszyscy i ci co mnie potępiają i ci co mnie rozumią, wczoraj wieczorem napisłam chłopakowi że coś między nami wygasło że nie ma już tego czegoś co kiedyś że czuję się osamotnioną kobietą i takie tam i mi nie odpisał chyba go to zraniło ale zobaczymy co dzień przyniesie za niespodzianki
Jesteś wyrachowana i podłą osobą. Gdyż:
1. Mieszkacie razem, a Ty zamiast z nim pogadać wysłałaś mu sms. Pozdro dla Ciebie jeśli załatwiać takie sprawy przez telefon.
2. Nie przyznałaś się do zdrady tylko napisałaś jakieś smęty na temat tego jaka jesteś biedna, samotna i skrzywdzona. Czyli co zrobiłaś? Zrzuciłaś winę na niego i teraz chłopaczyna będzie się zadręczał, że to jego wina, bo sprytnie zamanipulowałaś sytuacją i wyszło na to, że to Ty jesteś tą biedną i pokrzywdzoną. W skórcie: podle go okłamałaś.
3. Pozwoliłaś mu władować całe oszczędności w remont TWOJEGO mieszkania, a teraz co? Wywalisz go z domu? Oddaj mu przynajmniej pieniądze.
Jak paskudnym człowiekiem trzeba być, żeby tak się zachować???
Teraz odwróć sobie sytuację. Postaw się na jego miejscu. Jakbyś się poczuła gdybyś po 5latach związku i władowaniu całych oszczędności w remont mieszkania faceta usłyszała od niego, że on się źle czuje w zwiąku, że jest osamotniony etc i że czuje, że się wypaliło, a poza tym bzykał Twoją najlepszą przyjaciółkę w mieszkaniu wyremontowanym za Twoją kasę, w którym z nim mieszkasz??? I TEGO WSZYSTKIEGO DOWIEDZIAŁABYŚ SIĘ PRZEZ SMS.
Bardzo dobrze ujęte
Na taką głupotę nie ma wytłumaczenia
Chciała się bzykać i już
i frend też
Ależ mi szkoda gościa,szkoda też że nie znam do niego numeru telefonu sam osobiście
poinformowal bym go Z KIM PRZEBYWA POD JEDNYM DACHEM I JAKIEGO FAJNEGO MA FRENDA !
i jeszcze będzie go może pocieszał że go kobieta zostawiła ehhhh
SZOK