Pe ... codziennie czytając ten wątek zaciskam pięści, myśląc o Twojej sile ... Lib ... dobrze że wróciłaś do tej dyskusji. Wiem, że masz swój wątek, ale mi jakby czas nie pozwala uczestniczyć we wszystkich. Dobrze więc, że to czytasz, bo bez względu na miejsce, wszystko co napiszę jest także do Ciebie. Wiele słów padło, już o tym, że to nie wasza wina, że to oni, że życie odgryzie się na nich z najgorszym skutkiem. Piszemy do was to codziennie. Dzis chciałbym opowiedzieć Wam, o tym, że nie warto skupiać sie na odgryzaniu. Na szczeście nikt jeszcze nie znalazł recepty. Ktoś, kto dziś w jednym wątku szczyci sie nadludzkim szczesciem, jutro może płakać tu z nami. Przeczytajcie, jak sprawy losu przedstawiane były już dawno. Może ta opowieść - pozwoli wam wyciągnąć silniejsze wnioski poparte mocniejszymi argumentami:
Mądry Coelho pisze w jednej ze swoich książek, jak Leonardo da Vinci poszukiwał człowieka o właściwych rysach twarzy, żeby namalować postać Chrystusa na fresku "Ostatnia wieczerza". Poszukał jej w wśród chórzystów jednego z chórów kościelnych. Chłopak chętnie mu pozował i Leonadro był nim zachwycony. Następnie przez wiele dni i nocy poszukiwał kogoś, kto posłużyłby mu za model do postaci Judasza, wiernego przyjaciela Chrystusa, a później jego zdrajcę. Szukał uparcie przez trzy lata, aż której nocy natknął się na młodego człowieka leżącego w rynsztoku, pijanego i ubranego w łachmany. Nie czekając, aż wytrzeźwieje zabrał go przy pomocy swoich asystentów do świątyni i nanosząc od razu na ścianę namalował twarz pijanego obdartusa. Nad ranem jego postać była gotowa, kiedy pijak się ocknął, powiedział, że już widział ten obraz. Kiedy zapytany jak to możliwe, okazało się, że to ten sam młody chłopak, który pozował do postaci Chrystusa, tylko przed trzema laty. Mądry Paulo chciał przez to powiedzieć, że dobro i zło mają to samo oblicze, wszystko zależy jedynie od momentu, w którym staną na drodze człowieka.
W którym momencie swojego życia spotkamy anioła, a w którym diabła. Piękna historia, nie wiadomo czy prawdziwa, ale świadcząca, o tym, że nikt z nas nie jest tak do końca szlachetny, ani do końca nikczemny.
kasian833. dzięki za ciepłe słowa i cieszę się postrzegasz mnie jako partnera w dyskusji. Wyznam Ci, że czytając listy tych dziewczyn słyszę ich płaczliwe głosy. Może stąd moje zaangazowianie i pełne poświęceń wywody. Jestem wrażliwy na krzywdę, na którą w swoim życiu zdążyłem się napatrzec. Dlatego zagościłem tu - gdzie najwięcej łeż.
Dużo bym dał, by w ten najwazniejszy dzień dla tych dziewczyn, pojawić się tam gdzie będą i przywitać człowieka, który rodząc się nieśwaidomie, nawet mógł nie przypuszczać, że został skrzywdzony -jeszcze zanim zobaczył, pierwsze promienie słońca. Dobrze, że się nie boisz - bo w tej dyskusji i ja potrzebuję wsparcia i przyjaciół, którzy wraz ze mną pomogą Pe i Lib, odnaleźć się w nowym życiu.