netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

1 149 odpowiedzi134 689 wyświetleńzałożony przez pe, 03.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 1 150 ]

66

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

PE jestem pod wielkim wrażeniem jak wysoko już nosisz głowę;)


Gratuluje!

Oby takich dni było jak najwięcej;)

67

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

WITAJ JA RÓWNIEŻ ZMAGAM SIĘ Z SAMOTNYM MACIERZYŃSTWEM ALE POWIEM CI JEST CIĘŻKO BO NIE MA DO KOGO POCIESZYĆ SIĘ ŻE NP.MALUCH KOPIE CZY COŚ INNEGO .ALE JEST PRZYNAJMNIEJ SPOKÓJ PRZYNAJMNIEJ W MOIM PRZYPADKU BYŁAM OFIARĄ PRZEMOCY DOMOWEJ I FACET ZOSTAWIŁ MNIE W 2 MIESIĄCU CIĄŻY KTÓRA TEZ BYŁA ... ALE TO ŻE MOGĘ LICZYĆ NA SIEBIE DAŁO MI DUŻO SIŁY . MUSZĘ WALCZYĆ O SPOKÓJ DLA SIEBIE I DZIECI.TRZYMAJ SIĘ CIEPŁO.

68

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

joannajopek nie ma nic gorszego od przemocy w rodzinie.

Współczuje i podziwiam,za pogodność i sile jaka masz w sobie.

69

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Droga joannojopek :  to niesamowite jak silną jestes kobietą!!! To co robisz wymaga odwagi i ogromnej determinacji. Przemoc domowa jest czymś strasznym i upokarzjącym...ale to co zle masz już za sobą. I nie jesteś sama..masz dzieci. A one im będą starsze tym bardziej będą Cię podziwiać.

Martica: Dziękukę za ogromne wsparcie jakie mi dajesz!!! To tak wiele znaczy...:)

Melpomeno:  rozstanie a raczej porzucenie jest czymś traumatycznym. Świadomość że w życiu ukochanej osoby pojawił się ktoś inny ...jest bardzo bolesne. Mocno wpływa na nasze poczucie wartości...i na nasza kobiecość. Uświadomienie sobie tego że jesteśmy poprostu fajnymi babkami wymaga czasu. Czytając Twojego posta odczułam spokój i ogromna nadzieje za którą Ci bardzo dziękuję smile
Wiem że nie mamy wpływu na uczucia innych...i wiesz...gdyby moj mąż był szczery...powiedział: zakochałem się i odchodzę... Pewnie poczułabym się strasznie, bolałoby ale kazde z nas poszloby swoją drogą. A tak jest tak jak jest...


Trzymam się naprawdę dzielnie...to niesamowite jak wiele dało mi to forum i Wasze wpisy!!! Dzieki nim poukładalam sobie wszystko w  głowie i nie postrzegam juz siebie jako ofiary. Mogę wszystkim śmiało spojrzeć w oczy i rodzinie, i znajomym...i kiedyś swojemu synkowi. To nie ja nawaliłam...:)

To co w tej chwili przetrawiam...to ostatnia rozmowa z mężem. Wiem że próbuje usprawiedliwic siebie w swoich oczach, tak żeby nie miec poczucia winy. Mocno dał mi do zrozumienia że właściwie mało go obchodzi to co się ze mna dzieję. Wyczulam wręcz pretensję o to że jestem w ciąży. Nie slyszeliśmy się parę miesięcy a on nawet sie nie zapytał jak się czuję, jak sobie radzę, kiedy poród.....nic.

To boli...ale to jego emocje i jego problemy. Martwie się tylko czy dotrzyma danego mi słowa i da mi pieniądze na wózek i najpotrzbniejsze rzeczy bo w tej chwili mnie na nie stać. Zgodził się z wielka łaską, a to czego już nie pamięta to fakt..że  przez wiele lat to ja utrzymywałam naszą rodzinę i zarabiałam znacznie wiecej niz on. Teraz kiedy potrzbuję pomocy i pieniędzy nie na siebie a na nasze dziecko...on kompletnie nie może tego zrozumieć.

70

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Jakie to jest przykre, że po tylu wspólnie spędzonych latach nagle przestajemy być dla "nich" ważne... Ale damy radę - nie potrzebujemy ich do szczęścia!

Dla Ciebie jest jeszcze smutne to, że dziecko - jego syn - go w ogóle nie interesuje - nie rozumie tego... To przechodzi ludzkie pojęcie, najpierw było przecież tyle starań o nie a teraz najprościej - odejść i zostawić kobietę z tym samą! To świństwo!!! Dupek, pogięło go na max ale dobrze - kiedyś spotka go za to kara i będzie żałował swojej decyzji... kwestia czasu...
U mnie jest podobnie - chociaż czasami jak się nie widzimy kilka dni to dostaje sms z pyt: jak samopoczucie i co u małego? Nie mogę napisać, że syn go w ogóle nie interesuje bo pyta się o niego... ale chyba ot tak po prostu...

Bardzo Tobie współczuję jeśli chodzi o kwestie finansowe związane z zakupami dla dziecka - wierzę jednak, że ułoży się wszystko po Twojej myśli smile 

Nie masz się też co dziwić temu, że jak zarabiałaś więcej niż on to korzystał z Twoich pieniędzy - to tylko facet, a teraz tchórzy! Pamiętaj, zawsze możesz przed rozwodem wnieść pozew do sądu o ustalenie alimentów dla dziecka! I radzę abyś tak zrobiła, bo dzisiaj Twój "mąż" da Tobie kasiorę a jutro nie, a tak będziesz co m-c otrzymywać stałą kwotę... Ja też się nad tym zastanawiam - i pewnie tak zrobię - tylko muszę urodzić!

Mój mąż - jak na razie - wyraża wolę partycypowania w kosztach wyprawki dla dziecka - ma nawet dokonać zakupów w tym tygodniu. I co najważniejsze - nie może tego później wykorzystać podczas rozwodu i udowodnić jakim to jest fantastycznych ojcem bo przecież materialnie dba o dziecko. Pamiętaj - sąd nie weźmie tego pod uwagę na sprawie, nawet jak będzie mówił jaki to z niego ojciec, bo kupił to i to. Ojciec kupuje dla dziecka - tak jak być powinno, ty masz wkład osobisty w opiekę, pranie, wstawanie w nocy, karmienie, przewijanie itd. to się dla sądu liczy. Nie masz być - przepraszam za słowo - głupia - nie martw się, że będzie on w oczach sądu dobrym ojcem, bo nie będzie -  to jest jego obowiązek aby niczego dziecku nie zabrakło.  Przez sąd są brane pod uwagę przede wszystkim opieka, pielęgnacja, czas  - Twój itd.  Nie kupuj też wyprawki pół na pół z mężem, nie będzie miał argumentu, ewentualnie może Tobie to wypominać, ale chrzanić go! (z porady prawnika)

3majcie się cieplutko smile

71

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Droga lib

Choć mijają kolejne miesiące wciąż nie jest łatwo. Każdy dzień to walka o uśmiech. Ale powiem Ci że jest już tych uśmiechów coraz więcej. Powoli uczę się swojej samotności...próbuję zbudować swój świat na nowo. Staram się czerpać radość z drobiazgów, z każdego spotkania z przyjaciółmi, z każdego dobrego słowa. I sama się sobie dziwie że tak dobrze to znosze:)

Mnie też czeka rozmowa z teściową...nigdy nie byłyśmy specjalnie blisko, a ona zawsze zapatrzona była bardzo w swojego syna. Wiem jednak że bardzo przeżywa całą sytuację. Wielokrotnie próbowała z nim rozmawiać a mnie wspierać. Nie usprawiedliwa go (na razie)...a raczej wciąż ma nadzieję że się opamięta i że mój mąż bedzie chciał wrócić.

Czy będzie chciał? Czy bedzie żałował? Powiem Ci że bardzo bym chciała...ale nie dlatego że chce z nim być...ale chyba poczulabym się lepiej:))

Nie myśle już o nim a raczej martwię się o względy finansowe...okazuję się że on jako mój mąz i ojciec dziecka wcale nie musi pokrywać kosztów związanych z wyprawką....a mnie na nią nie stać. Powiem Ci że nie daje mi to spokoju do tego stopnie że budzę się w nocy...i zamartwiam. Tym własnie...jak dam radę finansowo...i organizacyjnie.

Pozdrawiam ciepło i napisz koniecznie jak sie czujesz i jak twój cukier.

72

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Hello Pe,

Masz rację - czas mija i nie jest łatwo. Są chwile, kiedy jesteśmy silne i mamy "ich gdzieś" a czasami przychodzi moment rozpaczy i wtedy szlochamy... Ja już jestem twardsza - przynajmniej tak sobie powtarzam... i chwilami czuję się zdecydowanie lepiej... ale wystarczy sekunda aby wszystko runęło... Czy to kiedyś przejdzie - mam nadzieję, że tak!!!

Ostatni tydzień był dla mnie bardzo emocjonujący. Nie miałam zbytnio czasu aby się koncentrować na sobie i swoich odczuciach. Najpierw szpital (w ostateczności 2 razy zostałam odstawiona z kwitkiem z powodu braku miejsc na oddziale - za parę dni mam się znowu zgłosić, ale wcześniej odwiedzę diabetologa i może obędzie się bez hospitalizacji) a potem rozmowa z teściową! Masakra...

Suma sumarum muszę nieśmiało przyznać, że pomimo tych atrakcji osiągnęłam chyba wyższy poziom spokoju... Może dlatego, że męża nie było w domu (ciągle był w rozjazdach, teraz też jest??? i w przyszłym tygodniu też wyjeżdża na parę dni)... nie było okazji do długich rozmów, niepotrzebnych emocji - choć kwestia intercyzy nadal nie jest rozstrzygnięta... i bardzo mi ciąży...

Zmęczenie organizmu daję się też we znaki... Wczoraj np. przespałam prawie cały dzień - obudziłam się dopiero dzisiaj i to wcale nie tak rano... Miałam wielki problem aby otworzyć oczy i zmobilizować się do spaceru... bo dotleniać się trzeba a i zakupy zrobić też smile   Ale dość o mnie.

Pe, masz to szczęście, że teściowa nie jest wrogo nastawiona do Ciebie... To miłe z jej strony, że chciała "nawrócić" syna i wspierała Ciebie. Gdybym usłyszała od męża, że żałuje tego co się stało to również poczułabym satysfakcję z jego wyznania... Nie oznacza to jednak, że chciałabym aby wszystko było jak dawniej - bo i tak by nie było... Teraz to wiem...

Pieniądze!!! Podobno szczęścia nie dają ale bez nich nie da się żyć!!! Przykro mi, że musisz się jeszcze zamartwiać o kwestię finansową a ojciec Twojego dziecka ma to gdzieś... szlak jasny trafia człowieka i takich osobników od razu należałoby... /na myśl przychodzi mi tylko jedno ale nie warto o tym pisać/

Może powinnaś udać się do MOPS'u, PCPR'u, GOPS'u (nie wiem jaka instytucja opieki społecznej funkcjonuje w Twoim miejscu zamieszkania) - oni mają rezerwę dla samotnie wychowujących matek. Może w tej sytuacji okazali by Tobie chociaż minimalne wsparcie? Warto się dopytać. Może przysługiwałby Tobie zasiłek celowy lub dofinansowanie wyprawki albo jakieś konkretne rzeczy... Tylko z tego co się orientuję to ważne są Twoje dochody! Jeżeli przekraczasz wyznaczone progi to niestety może nie być tak kolorowo... To tylko urzędnicy, którzy działają zgodnie z wyznaczonymi dla nich zadaniami/schematami... ale wiem też, że rozpatrują indywidualne przypadki... Wstyd w takich sytuacjach należy schować do kieszeni!!!

Są też różne organizacje pozarządowe, które pomagają ludziom z przeróżnymi problemami. Warto się może i tym zainteresować.

A alimenty na dziecko??? Poczytaj sobie Kodeks rodzinny i opiekuńczy - coś mi świta, że matka nienarodzonego jeszcze dziecka może żądać od ojca kasiory jeszcze przed porodem! Tylko nie wiem jak to jest, jeżeli pozostają w małżeństwie... Też bym musiała tam zajrzeć... Może ktoś kto się na tym zna wypowie się bardziej profesjonalnie i wiarygodnie!!!

Spróbuj zapanować nad stresem i nie umartwiaj się - choć jest to bardzo trudne!

Tak to się właśnie kończy - my kobiety pozostajemy z problemami a "oni" bimbają i mają wszystko w d... Moje poglądy na temat facetów radykalizują się... chyba potrzebni nam są tylko do zabawy bo w życiu się często nie sprawdzają!!! Nie generalizuje ich ale... dziewczyno... sama przyznasz, że to ciapy smile

Pozdrawiam i buźka, pogłaskaj syna!!!

73 Ostatnio edytowany przez lovemilka (2011-05-14 18:39:59)

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

niewiarygodne, przechodzę taką samą traumę, tylko, że 2 tygodnie po porodzie, mój narzeczony powiedział mi, że koniec, że nie kocha i odszedł. chętnie z Tobą porozmawiam, bo widzę że mamy bardzo zbliżoną sytuację. pozdrawiam cieplutko ciebie i maluszka, ode mnie i mojego maluszka.

74 Ostatnio edytowany przez misia2 (2011-05-14 20:58:28)

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Witam,jestem w podobnej sytuacji.3 miesiące temu mąż oświadczył,że się wypalił.Byłam wówczas w 6 miesiącu ciąży.Tylko,że do tego feralnego dnia wszystko było w porządku.Tak mi się wydawało....Stwierdził,że robił podsumowanie swojego życia i wiele jeszcze nie osiągnął.Chce się rozwijać,robić inne rzeczy,a dziecko mu to utrudni.Byliśmy razem 10 lat,ciąża była planowana.Próbowałam rozmawiać,nawet prosiłam.Wtedy łaskawie stwierdził,że może spróbuje odbudować swoje uczucia.Miało to wyglądać tak,żę będziemy żyć razem,ale osobno.On będzie robił co chce i kiedy chce,a ja mam to tolerować.Wówczas sprawdzi,czy mu mnie brakuje.Wytrzymał 3 dni,następnie sciągnął moich rodziców i kazał mi się spakować.Zabrali mnie do siebie i jestem u nich do chwili obecnej.Mąż nie interesuje się mną,ani dzieckiem.Nie dostaję od niego żadnych pieniędzy.Na wyprawkę czy na lekarza również.Jak już się odzywa,to tylko po to,aby mi "dokopać".Jest bezczelny.W ogóle nie przypomina mojego męża.Niedawno się dowiedziałam,że jest widywany na mieście z koleżanką z pracy..Czy to możliwe,że inna kobieta potrafi tak zmienić mężczyznę?Za kilka dni mam termin porodu.Jest mi ciężko.Boję się przyszłości,tego że nie dam sobie rady.Oczywiście,mam wsparcie rodziców i przyjaciół,ale w nocy płaczę do poduszki.Najpiękniejszy okres mojego życia stał się dla mnie koszmarem.Tylko ze względu na moje Maleństwo w brzuszku chce mi się wstawać co rano z łóżka.Inaczej bym się chyba załamała.Nie wiem już co robić.Wszyscy mnie zapewniają,że będzie dobrze,że córka da mi tyle miłości...Najbardziej boli to,że nadal go kocham.Byliśmy bardzo udanym małżeństwem...w takim żyłam przekonaniu.

75

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

misia2
wiem, że to strasznie boli. ja pomimo tego co zrobił mnie i mojemu dziecku, jeszcze 2 dni temu prosiłam go o powrót, mówiłam, że jest nam potrzebny, mnie i naszemu synkowi. niewiarygodne jest to, że to mnie bardziej niż jemu zależy na tym aby był przy tych bezcennych i bezpowrotnych chwilach. nasza ostatnia rozmowa telefoniczna skończyła się ogromną awanturą i jego słowami: nigdy z tobą nie będę, zapamiętaj to sobie, nigdy! nie chcę cie widzieć! bo on zaczął układać sobie życie i ma dosyć mojego beczenia. a to co mam teraz to sobie na to zasłużyłam. dałam mu syna, na którego tak długo czekał i pragnął.
faceci nie mają pojęcia jakim ogromnym wysiłkiem dla kobiety jest ciąża, poród, wstawanie nocne, karmienie, opieka.

brakuje mi go, takiego przed porodem, kochanego, opiekuńczego, troskliwego i kochającego.
nie jestem sobie w stanie tego racjonalnie wytłumaczyć. co się stało?

ktoś mi powiedział:
" w życiu człowieka są dwie rzeczy, które potrafią zmienić jego osobowość
jedna z nich to długotrwała psychoterapia,
druga to przełomowe wydarzenie w jego życiu, jak narodziny dziecka..."

76

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

O co "im" chodzi z tym podsumowaniem życia - mój mąż też zrobił "bilans" i wyszło mu, że jak jest ze mną to ma same straty... Początkowo też mieliśmy żyć razem ale.......... osobno, jeżeli chciałam seksu to był seks, spaliśmy w jednym łóżku, prowadziliśmy rozmowy, wspólnie jedliśmy obiady, chodziliśmy na spacery, robiliśmy zakupy itp. Niby nic innego - ale było to uprawianie fikcji - i częściowo mam tak do dzisiaj... Ja nie potrafiłam zaakceptować tej sytuacji -  i się odsuwamy...
(moją historię opisuję w "Rozwód i ciąża")

Cóż mogę jeszcze napisać - nie jesteś sama... jest nas wiele...
A "oni" to tanie dranie - i jak kiedyś już pisałam - przyjdzie czas, że będą żałować swojego postępowania ale wtedy będzie już za późno!

3maj się i zbieraj siły na poród smile

77

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Boże, dziewczyny, nie wiem co w ogóle powiedzieć, jak ktos osobiście nie był w takiej sytuacji to jak ma doradzic? pomóc? sad bo żadne słowa was nie pociesza sad

nie wiem jak to w  ogóle mozliwe że oni tak sie zachwuja?

a może to jest stres związany z narodzinami dziecka? może sie po prostu wystraszyli? tak jak kobiety mają depresje poporodową tak może oni też czuja jakiś strach???

ja ich broń Boże nie bronie, staram się tylko zrozumiec ich zachowanie sad

78 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2011-05-15 22:42:30)

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Powtorze sie i napisze jeszcze raz, ze dla mnie to co poniektorzy mezczyzni postradali wszystkie rozumy. Oszaleli normalnie.
Przykro mi dziewczyny ze i Was spotkalo to co mnie...jedyne co napisze to wiedzcie juz teraz, ze z czasem bedzie lzej, lepiej, łatwiej.
U mnie mija poltora roku od tego koszmaru, ktory mi zaserwowal "szanowny malzonek", obecnie czekam na sprawe rozwodowa, strasznie dlugo to wszystko trwa, ale jedno jest pewne, czlowiek ktory przyjezdza do corki jest mi zupelnie obcy...:/ i nie marze o niczym innym jak sie formalnie od niego uwolnic.

79

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Czytam Was dziewczyny i zastanawiam się dlaczego my kobiety tak szybko nie wypalamy się jak faceci ????

Oni zawsze wybiorą odpowiedni moment żeby ranić i zadawać ból i nie dać zapomnieć o sobie.

80

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Czytam wasze posty i czuje, jak rośnie we mnie furia.
Wasi mężowie to dranie ( inaczej ich nazwać nie można), zostawili was w momencie w którym byli najbardziej potrzebni ( ale dacie sobie rade bez nich).
Jak powiedziałam wkurza mnie w nich wiele, ale najbardziej to, ze skąpią wam pieniędzy na wspólne dziecko!!!!!!!!
To nie mieści mi sie w głowie- żadnego poczucia winy i obowiązku

Wkurza mnie jeszcze jedna rzecz; dlaczego bajdurzą, że dziecko ograniczy ich rozwój ( bo niektóre internautki napisały, że mężowie tak tłumaczyli swoja decyzje o rozstaniu).

Wkurza mnie to , że tak łatwo przychodzi im decyzja o rozstaniu i że potrafią być tacy bezwzględni.

81

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Pe, straszne jest to co opisałaś, ale zgadzam się z dziewczynami - teraz jest najwazniejsze dziecko. Nie masz pojęcia jak zmienia życie, na lepsze oczywiście. 
  Potwierdzam także tezę  Shiseido  żeby go pozbawić praw rodzicielskich. Był z Tobą długo, zaplanował z Toba to dziecko, a w końcu zostawił i jaki przykład dał? Myślisz, że będzie  dobrym ojcem  "po powrocie" (ewentualnym powrocie) ?
Nie piszę już nic o tym, czy byłby dobrym mężem, bo to pakazał najlepiej teraz.... zostawiając Cię. Nie rozumiem tego człowieka, nie wiem co nim zawładnęło ale zachował się ..... brak słów.

To jak dziecko będzie nosiło jego nazwisko to on musi mieć do niego pełne prawa? Nawet po tym , co zrobił???  Nie znam przepisów od tej strony. Ale po co Ci taki mąż i po co dziecku taki ojciec? sama sobie doskonale poradzisz, na  pewno masz bliskich, którzy Ci pomogą.

Nie wiem, może udokumentuj ten fakt, że Cię zostawił , w jakich okolicznościach to zrobił, a na pewno będzie Ci później łatwiej odsunąć go od dziecka (o ile będziesz tego chciała).  Zapytaj w Ośrodku Pomocy Rodzinie  adekwatnym do Twojego miejsca zamieszkania, może tam Ci coś powiedzą. Powiedz jaką masz sytuację, że szukasz pomocy, i nawet jeżeli nikt nie udzieli Ci wsparcia finansowego , będziesz miała jakieś "noty" że byłaś już wtedy sama. Nawet przy rozwodzie (wydaje mi się) będzie to pomocne....  Poszukaj może na necie jakichś instytucji, na pewno coś znajdziesz.

Strasznie mi Cię żal. Ale nie bój się tego co będzie tylko głowa do góry i zobaczysz że dasz , a z czasem dacie radę smile (Ty i Twoje dziecko oczywiście)

Pozdrawiam

82

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Kochana! musisz się trzymać dla maluszka, najważniejsze żeby dzidzia była zdrowa i o tym tylko mysl bo to jest bardzo ważne, o "byłym-jeszcze obecnym" staraj się myślami go omijać, stracił naprawde wiele i być może kiedyś to zrozumie...może (bo choć to dla nas oczywiste to ludzie sa różni).Pewnie, że teraz mu fajnie, że sie bawi, że ma laske...ale oliwa zawsze sprawiedliwa, jak cos sie przestanie układać to przyleci z podkulonym ogonem ale mam nadzieję że nie znajdzie juz wtedy miejsca w Twoim sercu.

83

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Rozumiem Cię,wiem jak to jest.Też to przeszłam,tylko,że facet odszedł gdy byłam w ciąży<zadzwonił i powiedział,żezatęsknił za przyjemnościami typu alkohol,narkotyki,kobiety,bojki za kasę...>pózniej przysłał mms z zdjęciem dziewczyny z którą napisał,że układa sobie życie,nie miałam nigdy pojęcia,że kiedyś tak żyłZostałam bez żadnego wsparcia z jego strony zarówno finansowej,jak i duchowej,zwłaszcza jak z synem po narodzinach nie było dobrze.Wiem co czujesz,masę myśli kłębi się w głowie,pytań dlaczego tak a nie inaczej.Syn ma 14 miesięcy,a ja nadal zadaję sobie pytanie dlaczego musiałam trafić na takiego nieodpowiedzialnego palanta.Czas leczy rany i jedno jest pewne,nigdy będąc na Twoim miejscu nie zdecydowała bym się na powrót byłego za zadne skarby świata.Po takim czasie mogę powiedzieć,że jestem silniejsza wiem,że nie można nikomu zaufać i liczyć na pomoc.A z tego co piszesz wnioskuję,że poradzisz sobie,najważniejsze jest dziecko i Ty nikt więcej się teraz nie liczy.Powodzenia

84

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

"Czytam Was dziewczyny i zastanawiam się dlaczego my kobiety tak szybko nie wypalamy się jak faceci ????
Oni zawsze wybiorą odpowiedni moment żeby ranić i zadawać ból i nie dać zapomnieć o sobie"

Sama się nad tym zastanawiam....czasem myślę że żaden moment nie jest dobry...ale fakt że sytuacja kiedy kobieta zachodzi w ciążę albo kiedy urodzi jest wyjątkowa. Porzucenie w takiej chwili wydaje się więc okrutne.

Jestem mocno zaskoczona tym że takich przypadków jest tak wiele. Pisząc swój wątek myślałam że takie sytuacje zdarzaja się wyjątkowo rzadko i że głównie dotyczą młodych, jeszcze niedojrzałych ludzi. Okazuje się że często ci mlodzi, 20 paro letni mężczyźni potrafią być dojrzalsi niż niejeden 30 latek.

Bałałajko...mam nadzieję że też kiedyś będę potrafiła spojrzeć na małżonka bez emocji...w sumie to nie widze go już prawie 3 miesiące i nawet troche zapomniałam jak wygląda:) Dzięki temu że nie mamy kontaktu jest mi łatwiej przejść przez to wszystko..ale z drugiej strony zastanawiam się jak będą wyglądały nasze relacje po urodzeniu maluszka i czy w ogóle jakieś relacje będą... O rozwodzie pomyśle już po urodzeniu dzidziusia. Myślę że będzie to rozwód jednak z orzeczeniem o winie...
Jak jest w twoim przypadku?

kasiu 833...to raczej nie jest stres związany z urodzeniem dziecka. W moim przypadku okazało się że maż mnie zdradzał od jakiegos czasu. Jednocześnie starał się ze mną o malucha. Nie można więc tu mówić o jakimś strachu....a raczej o braku odpowiedzialności. Jeżeli nie był pewien uczuc do mnie powinien zdobyc się na szczerość i nie udawac że wszystko jest ok.

Lib....mocno podziwiam twoje nastawienie!!! Widać że jesteś niesamowicie silna!!! smile

Mam nadzieję że cukier jest juz w porządku.To że nie widzisz męża to chyba dobrze robi na Twój spokój który jest Ci teraz niezwykle potrzebny. Nie podpisuj żadnej intercyzy!!! Jeżeli mąż podejmie temat, najlepiej powiedz że nie możesz się teraz stresować i myśleć o takich sprawach.
To że dużo śpisz może związane być z Twoim cukrem(?), no ale także ze stanem w jakim jesteśmy smile Ja sypiam mniej niż na poczatku ciąży ale więcej niż przed. Sporo w ciągu dnia, bo w nocy często sie budzę. Coś już nie mogę się ułożyć z powodu rosnącego brzuszka smile
Też myślę że po czymś takim co zafundowali nam nasi małzonkowie...poprostu nie da się i nie warto juz do siebie wracać. Ktoś mi kiedys powiedział że nie sztuką jest być z kimś i kochać kiedy jest dobrze...sztuką jest być kiedy nie jest łatwo i są problemy...Oni nie sprawdzili się w sytuacjach kiedy ich najbardziej potrzebowałyśmy.....
Tak sobie czasem myślę że może i lepiej że to stało się teraz niż później...Dzięki temu nasze malenstwa nie będą czuły zmiany i nie będa jej przeżywały.

Co do pieniędzy...to mąż finansowo mnie wspiera. Na razie...:) Konsultowałam się z prawnikiem który doradził aby na razie nie podejmować żadnych kroków. Jeżeli coś się zmieni...wtedy zacznę działać stopniowo. Póki co zbieram faktury za wszelkie badania czy rzeczy dla maluszka.

A tak pozatym to powoli szykuję do zajeć ze szkoly rodzenia. Trochę przeraża mnie fakt oglądania tatusiów...ale muszę się uodpornić na takie sytuacje i nie przejmować. W końcu robię to dla synka i dla siebie żeby być lepszą mamusią



Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za wszystkie mamusie i za nasze pociechy smile

85

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

NIOBE XXX... dla mnie tez jest to niezrozumiałe!!! Pewnie że dziecko zmienia wiele...ale na pewno nie to że jak już się je ma to nic więcej w życiu nie można już zrobić i osiągnąć. Jeżeli chodzi o rozwój i tzw. kariere zawodową to przecież cięzej jest nam - kobietom niż im, bo to my mamy przerwę i to nas na początku bardziej potrzebuje dziecko.

Zawsze byłam zdania że udane życie rodzinne jest czymś co daje poczucie bezpieczenstwa i wrecz stymuluję do tego by osiągać lepsze rezultaty w pracy.... 
no ale mój mąż stwierdził...że jak jest dziecko...to już go nic dobrego nie spotka...a on przecież musi się rozwijać, bo chce COŚ w życiu osiągnąć....Co najśmieszniejsze biedny nie zdaje sobie sprawy że to malenstwo jest i będzie jego NAJWIĘKSZYM osiągnieciem!!!!

TATRA...i ASZKA 11  dziękuję za ciepłe słowa i rady!!! Nawet nie wiecie jak bardzo podniosły mnie na duchu smile
Na razie nie myślę o pozbawieniu go praw rodzicielskich ale raczej o ograniczeniu. Jeżeli będzie chciał nas odwiedzac to nie chce stac mu na przeszkodzie. Chciałabym jedynie byc osobą decyzyjną co to spraw związanych z dzieckiem. Tak żeby nie prosic go o pozwolenie w sytuacji gdy np. będę wyjezdzać z dzieckiem na wakacje za granicę...:)
Nazwisko malenstwo będzie miało jego, bo urodzi się w trakcie trwania związku małzeńskiego. Takie są przepisy (już się dowiadywalam:)
Co do udokulentowania sytuacji...to są świadkowie i oni wystarczą do rozwodu. Póki jesteśmy oficjalnie małżeństwem a maz wspiera mnie finansowo..nie mogę się ubiegać o dodatkowe fundusze z innych instytucji...niestety.
Aszko111...a pewnie że sprawiedliwa:) poczekamy do pierwszych kryzysów:) Teraz mąż czuje fascynację, wolność i niezależność...Myśle że potem...ochłonie:) Ale to co zrobił już nie naprawi...bo naprawić się nie da:)

K.INESS... strasznie współczuję Ci tego co przeszłaś...brak słów.....podziwiam Cię niesamowicie!!! Mam nadzieję że z synkiem juz lepiej!!! Trzymaj się mocno. Też nie wiem czy bedę potrafila jeszcze raz komuś znów zaufać...

pozdrawiam Was dziewczyny !!! Podwójnie bo z wiercącym się maluchem smile

86 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2011-05-18 09:30:47)

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
pe napisał/a:

Bałałajko...mam nadzieję że też kiedyś będę potrafiła spojrzeć na małżonka bez emocji...w sumie to nie widze go już prawie 3 miesiące i nawet troche zapomniałam jak wygląda:) Dzięki temu że nie mamy kontaktu jest mi łatwiej przejść przez to wszystko..ale z drugiej strony zastanawiam się jak będą wyglądały nasze relacje po urodzeniu maluszka i czy w ogóle jakieś relacje będą... O rozwodzie pomyśle już po urodzeniu dzidziusia. Myślę że będzie to rozwód jednak z orzeczeniem o winie...
Jak jest w twoim przypadku?

Droga Pe ----> pozew zlozylam z orzeczeniem o winie, nie widzialam innego wyjsca, zdradzal mnie juz jak bylam w ciazy, z tym ze ukrywal sie skrzetnie i nie domyslalam sie wcale ze cos jest nie tak, z czasem to wyszlo, ze wlasnie ten jego romans rozpoczal sie kiedy to nosilam jego dziecko pod sercem, a jak urodzilam z dnia na dzien zmiana o 180 stopni, jak nie moj maz, jego zachowanie, slowa, czyny, znikanie z domu, obojetnosc, wrogosc, i twierdzenie ze nikogo nie ma, byly koszmarem, zadne argumenty do niego nie docieraly, stres, nerwy, bezsennosc, bezsilnosc, wegetacja, wszystkie plany i nadzieje runely...ehh
Zanim sie wyprowadzilam, a raczej wyszlam jak stalam zabierajac podstawowe rzeczy dziecka, bo mieszkalismy u tesciow hmm pakowal mnie 2 razy zebym sie wyniosla bo on musi odpoczac, przemyslec...po 3 tygodniach skrucha, on kocha, on chce zebym wrocila, zebym wybaczyla, zeby bylo jak dawnej...pytam sie jak niby mialabym zapomniec o tym wszystkim co mi zrobil (a to malutka namiastka tego co sie dzialo wtedy), jak ?! 
poczym sie dowiaduje, ze jego wtedy juz była kochanka jest w ciazy...totalny szok...oczywiscie zaprzeczyl ze niby nie jest ojcem, ona tez sie nie przyznala, dziecko zapislala jako NN, a obecnie sie juz nie kryje z tym faktem, ze ojcem jej dziecka jest moj maz hmm malo tego zrobila z sibie ofiare, bo przeciez ja tez porzucil, beszczelna baba,  miedzy czasie on sie staral, wedlug niego to co robil bylo staraniem, walczyl, chcial naprawic, odbudowac...ja nie ufalam, nie wierzylam, bo co rusz dowiadywalam sie na jego temat czegos nowego, swoja niby odnowa nie przekonywal mnie wcale, moje oczekiwania wzgledem jego osoby bagatelizowal i nie robil nic, aby zapobiec pewnym wydarzeniom, ktore mialy miejsce i mnie wyniszczaly, zabijaly, burza mysli: co dalej robic, jaka podjac decyzje, przeciez jest dziecko, presja otoczenia, 1000 pytan, na ktore nie bylo odpowiedzi, o rozwodzie nie chcial slyszec, plakal, prosil, blagal o przebaczenie i w tym samym czasie.... mieszkal z nastepna kochanka hmm dziekuje tylko bogu ze nie dalam mu sie omamic, i ze mialam oczy szeroko otwarte, bo chyba bym juz tego nie przezyla...w dniu kiedy to jego kolejna kochanka.... przyszla do mnie nie wiadomo po co i oznajmila mi ze "jestem dziewczyna Pani meza", bez chwili zastanowienia, pojechalam do prawnika po porade i zlozylam pozew o rozwod, wtedy juz wiedzialam i bylam pewna na 100% co mam robic, wszystko stalo sie jasne, wiedzialam jedno musze uciekac od niego jak najdalej. moje zycie w tym czasie to niczym tani film i do konca nie da sie tego wszytskiego opisac slowami, tyle tego bylo, psychoza totalna, klamca zawsze bedzie klamca, nigdy sie nie zmieni, a ja nie pozwole sie tak traktowac...wina calkowita jego, ale szanowny malzonek jest na tyle bezjajeczny ze prowadzi walke ze mna w obstawie ze mamusia swoja, i teraz probuja ze mnie winna zrobic a jego wybielic, cuduja swiatem, wymyslaja niestworzone rzeczy, rozpowiadaja takie bujdy ze naprawde nie raz plakalam, za grosz jakiegokolwiek poszanowania, ale nie dam sie im stramsic i bede walczyc chodzby mialo to trwac 20 lat, ja mam czas...i tym razem to ja go wykoncze, anizeli on bedzie probowal to zrobic z "kochana" tesciowka wzgledem mnie...za duza krzywde mi wyrzadzil, nabawilam sie nerwicy, jestem strzepkiem nerwow, musze sie kontrolowac, aby czasami podczas jego beznadziejnych monologow mu krzywdy nie zrobic, bo tyle jest we mnie zlosci, i niedowierzam co ten czlowiek ze mna zrobil, bylam ostoja spokoju, pokladem pozytywnej energi, i cierpliwosci a teraz ... powoli z uporem maniaka pracuje nad soba, chodz wiem ze juz nigdy nie bede taka jak bylam kiedys...a zyje i poki co sobie radze dosc dobrze dzieki corce, bo jej osoba jest  najwspanialszym cudem jaki mogl mi sie w zyciu przydazyc smile
Jesli chodzi o prawa rodzicielskie to wnioskowalam o ograniczenie mu ich co do wspoldecydowania o zdrowu, wyksztalceniu i wyborze zawodu, kontakty z corka w mojej obecnosci, zamieszkanie dziecka przy mnie, i alimenty wysokosc 600zl, podwazyl wszytskie punkty w odpowiedzi na pozew, wiec nie zapowiada sie wesolo i bedzie nieunikniona szarpanina, ale coz co mnie nie zabije to mnie wzmosci, a zeby walczyc to tzreba miec amunicje, ktorej on nie posiada wink

Wszystko jeszcze przed nami moje kochane, ale musimy wierzyc ze bedzie dobrze, inaczej byc nie moze smile
Pozdrawiam cie serdecznie Pe i wiedz ze nie jestes sama smile

87

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Kochana Pe, jest dokładnie tak jak piszesz- to nas dziecko zdecydowanie bardziej ogranicza, niż mężczyzn. My na nieraz długo rezygnujemy z pracy i pośwoecamy sie wychowaniu dziecka, bo tak chcemy i staje sie ono dal nas najważniejsze.
To my głównie sie nim zajmujemy- fakt bezsprzeczny, oni mają  sswoja prace, kariere i dlatego takie tłumaczenie jest pozbawione sensu i dlatego to tak bardzo mnie denrwuje.

Twój mąż może bedzie miał wspaniałą kariere zawodową ale jeśli nie zmieni swojej postawy względem Ciebie i maleństwa, to nawali na całej lini w najważniejszej rzeczy - w rodzicielstwie.

88

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

pe, odp. na swoim poście, pa

89

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

dajcie namiary na tych gnojków... przyjade i ich zdziele parasolką po głowach tak mocno że dranie popamietają !!!

90

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Hej pe,

co u Ciebie??? u mnie dzisiaj nieciekawie - zresztą opisałam to ...

pozdr

91

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

a ja odpisałam na twoim poście:) jeszcze będę się odzywać!!!  główka do góry... damy rade chocby nie wiem co:*

92

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Dziś był gorszy dzień....ale trzymam się dzielnie i staram się nie myśleć. Wczoraj dowiedziałam się że mój mąż pozdrowił już swojego brata od nowej dziewczyny(mimo ze ma żone i dziecko w drodze!!!!)  Podobno wszędzie z nią chodzi - już oficjalnie. Prawdopodobnie mieszkają razem. Był ostatnio w mieście...ale na sugestie bliskich ze moze by mnie odwiedził...reagował agresywnie. Z tego co wiem żyje intensywnie...był zawsze spokojny, i to ja musiałam go wyciągać wszędzie...Teraz imprezuje i się bawi i jest szalenczo zakochany...
Niby nic nowego ale to wciąż boli....niesamowicie....
Staram się jednak zdystansować do całej sytuacji. Wczoraj to co usłyszałam dodało mi sił...dziś jest troche gorzej...ale wiem ze tak będzie i być musi..:)

Niobex:  Mój mąz zawsze był przesadnie ambitny...nigdy nie docenial tego co ma i co osiągnął...wydaje mi się że on nigdy nie będzie w pełni zadowolony..... i masz racje...patrząc na to jak się zachowuje...czuje że ma gdzieś i mnie i dziecko, uważa że  jesteśmy jego największym błędem i faktycznie...przewidziałas jego reakcje...ma pretensje do mnie i czuje sie chyba wrobiony...:) aż sie w to wierzyć nie chce...brak słów poprostu...

Kasian833: smile))))) za parasolkę....od razu mi się humor polepszył smile!!!!
Mam pytanie...może troche z innej bajki...pisalas wcześniej że wychowałas się bez taty (z tego co zrozumiałam to dopiero później go poznałaś). Brakowało Ci go czasem? Martwie się tym aby mój syn nie miał braków emocjonalnych z tego powodu...będzie miał kochającego dziadziusia...no ale czy to wystarczy?
(patrząc na to co się dzieje myślę że mąż raczej nie będzie chciał uczestniczyć w wychowaniu maluszka...zaczynam myśleć że może to i lepiej...)

Bałałajko: Baaardzo dziękuję że opisałaś swoją historię....to niesamowite i przykre jak wiele musialaś znieść...aż wierzyć się nie chce że ktoś komu ufasz i kochasz...może być tak podły i nieodpowiedzialny.Podziwiam to że tak mocno stoisz na nogach. Że jesteś tak "twardą sztuką" i nie dałaś się zlamać:) Mam nadzieję że też dam radę...:)


I wiecie...tak sobie myśle...że na ta chwilę to co boli mnie najbardziej..to fakt że mój mąż nie ma odwagi znajomym przyznać się do tego co zrobił...wszystkim mówi że jestem w ciaży i że się rozwodzimy....a ludzie interpretują to w najróżniejszy sposób...Spotkałam się nawet ze stwierdzeniem że to chyba nie jego dziecko skoro odszedł....:/
Takie pomówienia bolą najmocniej...szczególnie ze względu na mojego synka...

pozdrawiam Was ciepło smile

93

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Droga Pe,

bardzo podobna sytuacja. u mnie mój były przyjeżdża sobie na weekendy do naszego miasta z warszawy z nową miłością.
nawet nie wiesz jak mnie cholernie to wkurza. jeszcze się z nią afiszuje. mamy wspólnych znajomych, zresztą ta siksa to kuzynka mojej najlepszej przyjaciółki, brak słów. no bo jak można...
już widzę jak za chwilę zostanie jego narzeczoną, przedstawi ją swoim rodzicom...
k..wa!

mówią, że czas leczy rany. u mnie jest na odwrót, czym dalej tym mnie wszystko bardziej boli, synek rośnie skończył właśnie 4 miesiąc, a ja oddałabym wszytko, aby ten idiota był z nami. tęsknie. staram się ogarnąć, ale nie jestem w stanie.

jego najlepszy przyjaciel mnie wspiera. pomaga. wbija do głowy, że to oszust i już nie wróci.

dowiedziałam się, że była narzeczona mojego eks też była w ciąży. poroniła. nie rozumiem dlaczego nikt mnie o tym nie poinformował wcześniej, dlaczego on, nic nie powiedział. jeśli jej również zafundował taki stres to wcale się nie dziwię.
niestety dość istotny wątek, o którym nikt nie raczył poinformować mnie wcześniej.

moja niedoszła teściowa jest po stronie swojego synka. broni go jak może. ze mnie przed całą rodziną robi wariatkę i niezrównoważoną psycholkę. jej synek jest czysty. jest synek nie zrobił nic złego, to że porzucił mnie i dziecko zaraz po porodzie i zamienił moje życie w koszmar, to przecież mało liczący się wątek. wszystkiemu winna jestem sobie ja.
co gorsza wszystko co teraz dzieje się w moim życiu - najwidoczniej sobie na to zasłużyłam.

oddałabym wiele, aby wrócił, aby było tak jak kiedyś...

94

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

lovemilka  z tego co przecztyalem i zreszta z zycia wiem ze bardzo ale to bardzo musisz cierpiec eh:( wiesz co szkoda ze nie mam takiej sily zeby kazdemu z was i samemu sobie pomoc .tak by kazdy byl szczesliwy i cieszyl zyciem ,ale to zycie daje ciagle w kosc az czasem naprawde zyc sie nie chce ciagle problemy ,marzenia ktore sie nie spelniaja nawet gdy do nich z uporem dazysz sad fajnie ze jest takie forum jak to bo mi naprawe wiele dalo i pomoglo wiele zrozumiec .nie mam bliskiej osoby z ktora moglbym pogadac praktycznie gdy mnie zostawila dziewczyna zostalem sam jak palec..ciebie zostawil facet z dzieckiem Boze ja gdybym mial dziecko ,oddalbym wszystko by miec i napewno nigdy bym ni eodszedl a wrecz przeciwnie kochalbym chyba jeszcze bardziej jesli to wogole mozliwe kochac bardziej gdy kochasz ponad zycie ..lovemilka bardzo wam wspolczuje ,musisz wychowac wasze dziecko i udowodnic temu sukinsynowi ze bez niego radzisz sobie .nie rozumiem dlaczego odszedl wogole dlaczego ludzie od siebie odchodza sa sobie najblizsi w swiecie a z dnia na dzien oddalaja i sa sobie obcy to w glowie nie miesci ten swiat oszalal wszystko w nim jest odwrotnie.chyba nalezy byc wlasnie takim skurwie... chyba tacy sa szczesliwi bo maja wszystko gdzies ..eh a ja tak naprawde uwazam ze trzeba kochac ludzi ,starac rozumiec i wybaczac ,jesli jest ktos kto nad nami czowa pomoze .trzymaj sie to forum pomaga wielu ludziom o roznych problemach milosnych ..jednego czego nie zrozumiem to to ze mozna przestac kochac ja tego nie potrafie jak mozna dla mnie to niezrozumiale

95

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
lovemilka napisał/a:

...
mówią, że czas leczy rany. u mnie jest na odwrót, czym dalej tym mnie wszystko bardziej boli, synek rośnie skończył właśnie 4 miesiąc, a ja oddałabym wszytko, aby ten idiota był z nami. tęsknie. staram się ogarnąć, ale nie jestem w stanie.

jego najlepszy przyjaciel mnie wspiera. pomaga. wbija do głowy, że to oszust i już nie wróci.

(...) wszystkiemu winna jestem sobie ja.
co gorsza wszystko co teraz dzieje się w moim życiu - najwidoczniej sobie na to zasłużyłam.

oddałabym wiele, aby wrócił, aby było tak jak kiedyś...

Będzie bolało = TAK jesteś winna sobie sama - bo wybrałaś sobie WŁAŚNIE takiego sukins....a za partnera. Co chcesz oddawać za to aby wrócił do Ciebie taki śmieć? Jego najlepszy przyjaciel mówi, że to oszust! Ty widzisz co on zrobił Tobie i swemu własnemu dziecku. I chcesz go z powrotem, wiedząc JAKI jest?
Przedtem nie wiedziałaś. Udawał kogoś kim nie był. Teraz wiesz...
Tęsknota jest nieunikniona, ale PRAWDA musi ją zwyciężyć. Abyś mogła żyć dalej, żebyś mogła od nowa ułożyć sobie życie wraz z dzieckiem. NIEGODNY on by w waszym życiu istnieć.
Uczucia Cię jeszcze zaślepiają. Wypisz wszystkie najpodlejsze określenia jakie Ci się nasuną na myśl o tego typu d..., jakbyś go nie znała w ogóle, jakby to dotyczyło jakiejś innej dziewczyny (np. lib lub pe) WYWIEŚ na lodówce i czytaj za każdym razem, gdy Cię ogarnie sentyment i tęsknica smile
Czy twój synek potrzebuje TAKIEGO ojca? Chciałabyś TAKIEGO mu dać?
Współczuję Ci bardzo. Nie potrafię inaczej pomóc, wybacz ostre słowa. Życzę dużo siły i radości z maleństwa smile

96

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Jestem po rozmowie z teściową...ręce mi opadły...niby zdaje sobie sprawe z tego jak okrutnie postąpił jej syn...ale go usprawiedliwia. Przyznał sie jej już do tego że jest z ta dziewczyną. Opowiada jaki to jest szczęsliwy. Powiedział że mnie nie kochał od dawna. Że ślub wziął bo był pod presją otoczenia...dziecko zrobil bo był pod prasją otoczenia...Że ta dziewczyna to milosc jego życia. I że on nie chce mieć ze mną juz nic do czynienia. I że nasze dziecko to jego największy życiowy błąd....

Co radzila mi teściowa? żebym sobie dla dobra dziecka kogos szybko znalazła...o tym że mi pomoże, że mogę na nią liczyć już nie wspomniała...na moje stwierdzenie że zależy mi na utrzymaniu kontaktu z nia i rodzina męża dla dobra dziecka...gdzies między słowami dała mi do zrozumienia że ona nie wie czy mój mąż nie bedzie miał nic przeciwko...a ona nie chce stracić syna...Dodała jeszcze ze on jest taki biedny, tak to przezywa...ze to wszystko wina tego ze mój maz nie miał dobrych relacji ze swoim tatą który pił, zdradzał ją, a potem wcześnie zmarł.

Oprócz tego bardziej przejmowała się tym jaka jest ta nowa dziewczyna..niz losem swojego wnuka....

mam dziś straszny nerw...jest mi bardzo żal synka....i czuję się potraktowana jak śmieć...

Nie wiem co mam robić...zostalam tak mocno upokorzona....Najchętniej odcięłabym się od całej rodziny z tamtej strony...
Zastanawiam się czy mój mąż skoro nie chce utrzymywać kontaktu ze mną to czy zaakceptuje dziecko...Czy mąż będąc ojcem może wyrzec się opieki i praw do niego i tylko płacić alimenty???

tak bardzo mi przykro!!!! Boli okrutnie!!! Biedny maluszek......:(((((((((((((

97 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-05-24 19:24:08)

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
pe napisał/a:

Jestem po rozmowie z teściową...ręce mi opadły...niby zdaje sobie sprawe z tego jak okrutnie postąpił jej syn...ale go usprawiedliwia. Przyznał sie jej już do tego że jest z ta dziewczyną. Opowiada jaki to jest szczęsliwy. Powiedział że mnie nie kochał od dawna. Że ślub wziął bo był pod presją otoczenia...dziecko zrobil bo był pod prasją otoczenia...Że ta dziewczyna to milosc jego życia. I że on nie chce mieć ze mną juz nic do czynienia. I że nasze dziecko to jego największy życiowy błąd....

Co radzila mi teściowa? żebym sobie dla dobra dziecka kogos szybko znalazła...o tym że mi pomoże, że mogę na nią liczyć już nie wspomniała...na moje stwierdzenie że zależy mi na utrzymaniu kontaktu z nia i rodzina męża dla dobra dziecka...gdzies między słowami dała mi do zrozumienia że ona nie wie czy mój mąż nie bedzie miał nic przeciwko...a ona nie chce stracić syna...Dodała jeszcze ze on jest taki biedny, tak to przezywa...ze to wszystko wina tego ze mój maz nie miał dobrych relacji ze swoim tatą który pił, zdradzał ją, a potem wcześnie zmarł.

Oprócz tego bardziej przejmowała się tym jaka jest ta nowa dziewczyna..niz losem swojego wnuka....

mam dziś straszny nerw...jest mi bardzo żal synka....i czuję się potraktowana jak śmieć...

Nie wiem co mam robić...zostalam tak mocno upokorzona....Najchętniej odcięłabym się od całej rodziny z tamtej strony...
Zastanawiam się czy mój mąż skoro nie chce utrzymywać kontaktu ze mną to czy zaakceptuje dziecko...Czy mąż będąc ojcem może wyrzec się opieki i praw do niego i tylko płacić alimenty???

tak bardzo mi przykro!!!! Boli okrutnie!!! Biedny maluszek......:(((((((((((((

Pe brutalna będę, ale to napiszę - masz w końcu jasność sytuacji. Złudzenia i nadzieje poszły w kąt.
Wszystko to, co zrobi Twój mąż i jego rodzina - świadczy o nich i nie zależy zupełnie od Ciebie. Myślę, że powinnaś spróbować się zastanowić - co dalej. Masz prawa, a Twój mąż zobowiązania. Może pora na rozpoczęcie ich egzekwowania?
Jeśli mąż nie będzie chciał się kontaktować z Waszym dzieckiem, to nikt go do tego nie zmusi. W takiej sytuacji możesz wystąpić (jeśli będziesz chciała) o ograniczenie lub odebranie prawa do opieki. Nie piszę tego, żeby Cię podjudzać do konfliktu, tylko po to, żebyś nie stanęła przed faktem, że komuś, kto nie ma ochoty utrzymywac kontaktów  z dzieckiem pozostanie możliwość decydowania o nim. Zastanów się na spokojnie, może zasięgnij porady prawnej.

P.S. Zachowanie teściowej - niestety standard w większości takich przypadków.

98

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Witaj pe,

bardzo mi przykro - ja  rozmowę z teściową też mam za sobą (częściową bo podejrzewam, że to nie koniec).. wiem, że to niewielkie pocieszenie ale mogę napisać, że wg. niej to ja rozwaliłam moje małżeństwo! bo jestem tyranem psychicznym!!! mój mąż skarżył się na mnie swojej mamusi i powiedział m. in., że bywało tak, że bał się wracać do domu bo - rzekomo - ciągle się z nim kłóciłam i robiłam mu awantury!!! też stanęła po stronie męża a ze mnie zrobiła najgorszą... to boli, bo najprościej jest osądzać innych usłyszawszy tylko jedną stronę... zresztą nasza strona w tym przypadku nie ma racji bytu ponieważ jesteśmy tylko żonami ich ukochanych synów!

to niewiarygodne jak faceci potrafią ot tak powiedzieć, że żałują tego czy tamtego... my kobiety jesteśmy jednak mądrzejsze i dyskretniejsze - nawet jeśli czegoś żałujemy to nie dopier...my im wprost... staramy się być delikatne... a oni... żałują małżeństwa z nami, żałują tych wszystkich wspólnie spędzonych lat... żałują dzieci... szlag jasny człowieka trafia!!!

pe, 3maj się a teściową się nie przejmuj - nie warto!!! ja w weekend ją "olałam" i wyjechałam nie tłumacząc się w ogóle, jej zainteresowanie moją osoba nastąpiło 30 godzin po moim zniknięciu - to też dla mnie jest dowód jak mnie traktują... oczywiście jest mi przykro, bo znam ją od bardzo dawna - ale szacunku jest zero!

dzisiaj również miałam chwilowo nieprzyjemny dzień - opiszę go na swoim poście

buźka i pamiętaj, że dzidzia będzie szczęśliwa tylko z Tobą - bez niego!!!

99

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

no tak...i w moim i w twoim przypadku lib jest to chyba typowe zachowanie mam mężów które zrzucaja odpowiedzialność ze swoich synów...
liczyłam na to że chociaż powie że moge liczyć na jej pomoc jak juz maluch bedzie...ze bedzie mnie wspierac...że mi wspołczuje...
nic..zero....okazało sie...że ona nie wie czy moze utrzymywac kontakt ze mną i dzieckiem...bo moze przez to stracić kontakt z synem...który jak to stwierdził...chce się odciać i nie myslec o tym co zrobił

Szlag mnie wczoraj trafił jak się dowiedziałam że mój mąż przez tyle lat byl ze mna tak mega nieszczesliwy...tylko jakoś w rozmowach z kolegami jeszcze przed poznaniem tamtej chwalil sie jaką ma fajną zonę, jak jest super i jak bardzo chce miec dziecko...

a teraz to dziecko okazało się być "największym jego życiowym błędem"....

nie mogłam uwierzyć że teściowa w całej tej sytuacji może mi radzić...abym sobie kogos szybko znalazła...bo mój mąż życzy mi szczęścia...

i jak podkreślała...że jej syn jest taki szczery, nie kłamie, wrażliwy i jak bardzo przezywa całą ta sytuację....
tak przeżywa że przez pół roku nawet do mnie nie zadwonił z pytaniem jak się czuję, kiedy poród, i czy nam czegos nie brakuje...

żal ogromny....i nie chodzi tu o to że odszedł do kochanki...ale o kłamstwa, i sposób rozstania...
porzucił mnie i dziecko....a teraz najlepiej jakby nas nie było....

100

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

niekochana72 - myśle o odebraniu prawa opieki nad dzieckiem- tym bardziej ze mąż nie wykazuje zadnej skruchy, i zupełnie sie z nami nie kontaktuje. Jak maluch się urodzi...czuję że też nie wyrazi checi pomocy.
Skonsultuję się z prawnikiem. Raz już to zrobiłam i dowiedziałam sie że póki mąz płaci nie powinnam podejmować kroków bo inaczej mogą pojawić się podejrzenia o to że to nie on jest ojcem...

mysle jednak zeby rozwodem zajac się w pewnym stopniu juz teraz i chociaż przygotowac dokumenty tak żeby złozyć je od razu po narodzinach.tym bardziej że na takie sprawy chyba się troche czeka.

skupić się na zbieraniu materiału dowodowego...i szykować się do walki juz po narodzinach.
wydaje mi się ze dobrze myślę...i że są to słuszne decyzje(???) jak myślicie? o czym powinnam jeszcze pamiętać i co jeszcze zrobić???

101

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Droga pe,

ja się dowiedziałam od teściów, że pomogą mi z "moim" dzieckiem (zaznaczam z "moim" dzieckiem a nie z "naszym" synem!!!) , że nie zostawią mnie samą ale z drugiej strony dodali, że oni mogą doczekać się jeszcze innych fajnych wnuków bo ja i mój mąż jesteśmy młodzi i możemy ułożyć sobie szczęśliwie życie osobno!!! rozwalili mnie wtedy ale zniosłam to dzielnie, nie dałam po sobie poznać, że mnie to tak bardzo dotknęło... cóż za dwulicowość!!! ale czegoż możemy się po nich spodziewać??? zawsze będą stać po stronie swoich synów i złego słowa nie dadzą o nich powiedzieć... wolą nam naubliżać, bezpodstawnie oskarżyć by tylko mniemanie o ich dzieciach nie uległo zniszczeniu... są tak zapatrzeni w naszych mężów, że nic i nikt nie jest w stanie wpłynąć na zmianę ich decyzji o nich...

mój mąż też przecież publicznie opowiadał jaką to jestem cudowną żoną, najlepszą we wszystkim i że jest ze mną bardzo szczęśliwy... kłamał??? i teściowa też mi to nie omieszkała wypomnieć... też się wyżyła na mnie, naubliżała mi nie bacząc, że np. bardzo to przeżywam i źle to wpływa na rozwój baby!!! dała mi do zrozumienia (i cały czas daje), że nie jest zadowolona z naszego dzieciaka - swojego wnuka... usłyszałam np. to, że jak mogłam spać z jej synem wiedząc, że jest między nami coś nie tak... i pozwolić zrobić sobie dziecko!!!

to kolejny zbieg okoliczności... też usłyszałam od męża, że lepiej aby nas nie było... a dziecka to już w ogóle bo byłoby łatwiej... po jakimś czasie powiedział mi, że dziecka nie żałuje i że bardzo się cieszy, że się urodzi bo nie będzie już nigdy sam... dziwne... nie wiem jak on sobie wyobraża partycypacje w wychowaniu naszego syna??? przecież ja będę mieszkać daleko od niego... nie będzie obecny przy opiece i pielęgnacji... a ojciec z doskoku (weekendowy) nie jest potrzebny...
ryczeć mi się znowu chce sad

102

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

ale nie będę płakać... muszę być przecież silna - TAKA JAK TY PE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dzisiaj wracam chyba do domu, w którym mieszka mój mąż... muszę przez najbliższe dni pozałatwiać parę spraw (służbowych, zdrowotnych i towarzyskich również) - chyba, że znowu będę musiała się ewakuować! zobaczymy...

103

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
lib napisał/a:

ale nie będę płakać... muszę być przecież silna - TAKA JAK TY PE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dzisiaj wracam chyba do domu, w którym mieszka mój mąż... muszę przez najbliższe dni pozałatwiać parę spraw (służbowych, zdrowotnych i towarzyskich również) - chyba, że znowu będę musiała się ewakuować! zobaczymy...

Odpowiadam Tobie tutaj, bo już się pogubiłam, gdzie Twój wątek, gdzie wątek pe.... Zresztą, pe też te słowa się przydadzą.

Czemu tak się upierasz przy niepłakaniu?
Rozumiem, że nie ma sensu zmuszanie się do płaczu, ale powstrzymywanie się od niego, gdy łzy cisną się pod powiekami?
To, że ktoś płacze nie jest równoznaczne z brakiem siły. No, daj spokój.
Jesteś silną osobą a płacz nie ma nic do tego.

Szkoda, że wszystko to przeżywasz, gdy jesteś w ciąży. Ale nie miałaś i nie masz wpływu na to, że Twojemu mężowi odbiła palma i opowiada jakieś banialuki. Podobnie z teściami. Opowiadają brednie, może nawet kiedyś sami w nie uwierzą, bo im tak jest łatwiej. Łatwiej opowiadać i uwierzyć w brednie, niż pomyśleć, że ich własny, rodzony syn to skończony .... (wstaw sobie tutaj dowolne epitety).

Jak zwykle, trzymam kciuki. smile
Pogłaszcz maluszka.

104 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-05-25 18:09:29)

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
Wielokropek napisał/a:

Czemu tak się upierasz przy niepłakaniu?
(...) Ale nie miałaś i nie masz wpływu na to, że Twojemu mężowi odbiła palma i opowiada jakieś banialuki. Podobnie z teściami. Opowiadają brednie, może nawet kiedyś sami w nie uwierzą, bo im tak jest łatwiej. Łatwiej opowiadać i uwierzyć w brednie, niż pomyśleć, że ich własny, rodzony syn to skończony .... (wstaw sobie tutaj dowolne epitety).

Wielokropku - jesteś wielce mądrym znakiem interpunkcyjnym big_smile
Płaczcie dziewczęta kiedy tylko przyjdzie Wam na to ochota - to przynosi ulgę, a Wam się należy od życia wszystko to, na co macie ochotę big_smile
Dla śmiechu podam Wam uzasadnienie głupoty i palmy mojego (50 parę letniego) ex-partnera, który zaczął się uganiać za połowę młodszą dzieweczką: "bo wiesz, on tak młodo się ożenił - nie zdążył się wyszumieć" big_smile No więc... "szumią jodły na gór szczycie..." i pies z niem tańcował big_smile Takoż z waszymi durnowatymi zaślepieńcami

105

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Nie zabraknie tu męskiej wypowiedzi. Pe ... trzymam za Ciebie kciuki.
Wstydzę się za frajerów, którzy tak traktują dzieci. Dziwię się jego nowej kobiecie, że zdecydowała się z nim być. Gdy zajdzie w ciąże, czeka ją to samo.
Minie fascynacja i zaczną się poszukiwania nowych wrażeń.

Z odebraniem praw od opieki nad dzieckiem nie jest tak łatwo. Nie wiadomo jak zareaguje na to mąż, i co wymyśli przed rozprawą. Łatwiej jest prawa ograniczyć. w KRiO jest dokładnie opisane na jakiej podstawie można ograniczyć. Zrób to. Później możesz odebrać prawa za zaniedbania obowiązku alimentacyjnego i nie korzystanie z odwiedzin, które dostanie od sądu obligatoryjnie.

Pe ... Wielokropek .. lib ... i inne dziewczyny. Bardzo, bardzo wam współczuję.

A

106

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Witam wszystkich,tak czytam wasze posty i nie ukrywam że popłakałm się przy kilku wypowiedziach..Wiem jakie to bolesne,sama byłam zostawiona w ciąży,do dziś mam taką traume że na samą myśl lecą mi łzy..
Mój partner zostawił mnie po trzech latach na dzień przed wigilią,do teraz mam przed oczami ten obraz jak pakuje swoje rzeczy do busa i zostawia mnie samą w domu bez opału przy temperaturze -25 stopni na zewnątrz.Namawiał mnie na dziecko przez rok,a jak się zdecydowałam to był najszczęśliwszy na ziemi! W miare jak rósł mi brzuch mu chyba ochota na dziecko przechodziła bo wymyślał co chwile coś aby się pokłucić lub zestresować mnie,aż mnie w pewnym momencie uderzył..byłam wtedy w 6 miesiącu i wtedy zdecydował się odejść,tak żeby mnie nie ranić więcej! cóż za oryginalna wymówka hmm//

Wyprowadził się do innego miasta,do przyjaciela.Błagałam go o powrót ale nie docierało,aż od miesiąca przestałam,wiem że on nie ma innej kobiety bo utrzymuję z nim kontakt cały czas,nawet przyjeżdzał do mnie po rozstaniu i był przy porodzie! a teraz nie widziałam go od miesiąca,że niby nie ma ani złotówki na przyjazd! Czasami mam wrażenie że to ściema żeby nie płacić na dziecko..
Dzisiaj mam cudnego 1,5 miesięcznego synka,i dziewczyny powiem wam szczerze że gdyby nie moja rodzina to bym zginęła! mam w nich ogromne wsparcie!
Długo się zastanawiałam czy dać nazwisko ojca,bo myślałam że się jeszcze zejdziemy,ale dałam moje.To była najlepsza decyzja,bo ja nie wiem z kim się zadaje teraz mój były,gdzie mieszka i co robi,nie dałabym mu dziecka na weekend! a co jakby je wywiózł? (pochodzi z Sycylii) nie chcę też się go pytać czy mogę wziąść dziecko na wakacje za granice i tłumaczyć się ze wszystkiego! nie ma mowy,on zostawił synka jak był w brzuszku więc niech się wypcha! może zawsze przyjechać do syna ,nie bronie mu tego!

Minęło 5 miesięcy,jest mi trochę lepiej ale dalej rozpamiętuję fajne chwile spędzone razem,już nie płaczę na widok szczęśliwych rodzin,staram sie zawsze zorganizować sobie czas z synkiem i wierzcie mi nie nudzimy się! teraz chyba bym nie chciała żeby mój eks do nas wrócił,niby dlaczego? najtrudniejszy okres go przy nas nie było,że niby ma przyjść na gotowe? niech spada!

A wy dziewczyny dacie rade,ja przez to przeszłam i stwierdzam wszystko jest do przejścia,tylko trzeba czasu i wsparcia bliskich!

107

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
The_devil napisał/a:

Dziwię się jego nowej kobiecie, że zdecydowała się z nim być. Gdy zajdzie w ciąże, czeka ją to samo.
Minie fascynacja i zaczną się poszukiwania nowych wrażeń.

Jak najbardziej - ci co zdradzaja i unikaja odpowiedzialnosci za wlasne dzieci nie rokuja zmian na lepsze. Jak juz to raczej na gorsze.
99% pewnosci.
A ten jeden procent brakujacy to pewnie ze wzgledu na blad statystyczny wink

Pozdrawiam Was wszystkie smile
Pociechy z maluszkow smile

108

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Witajcie,nie kontynuowałam swojego wątku,ponieważ od tygodnia jestem szczęśliwą mamusią:)Nie ukrywam,że moja córeczka tak mnie aprobuje,że coraz mniej myślę o swoim mężu.Nadal się nami nie interesuje.Był w szpitalu całe 5 minut,mawet nie wziął Małej na ręce...Nie widziałam go 3 miesiące.na początku serduszko mocno zabiło,aż do chwili gdy się odezwał.Ani trochę nie przypomina mężczyzny za którego wychodziłam.Czy inna kobieta może mieć aż taki wpływ?
Nie wiem co będzie dalej.Nie dzwoni i nie pyta o dziecko,o mnie już nie wspomnę.Narazie radzę sobie sama.Mam też ogromne wsparcie rodziców i przyjaciół.No i przede wszystkim moja córeczka.Jest dla mnie wszystkim.Nie potrafię zrozumieć,jak można nie chcieć przebywać z własnym dzieckiem....

Jeżeli chodzi o rozmowę z teściową,to mam podobne doświadczenia.To ja jestem winna,bo go ograniczałam.Dusił się i w końcu nie wytrzymał.Szkoda,że kilkakrotnie sama zwracała mi uwagę,że mój mąż ma za dużą swobodę,że powinnam coś z tym zrobić itd.A teraz ma inne zdanie...trudno.

Mam nadzieję,że będzie z dnia na dzień lepiej,łatwiej...

109

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
misia2 napisał/a:

Witajcie,nie kontynuowałam swojego wątku,ponieważ od tygodnia jestem szczęśliwą mamusią smile

Gratulacje szczęśliwa mamusiu i najserdeczniejsze życzenia z okazji dnia matki big_smile Kolejne życzenia złoży już sama pierworodna big_smile Dużo, dużo szczęścia i radości z maleństwa big_smile Trzymajcie się dziewczyny big_smile

110

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

''Jest dla mnie wszystkim.Nie potrafię zrozumieć,jak można nie chcieć przebywać z własnym dzieckiem....''

Ja też nie potrafię tego zrozumieć,myślę że my kobiety bardziej emocjonalnie do tego podchodzimy,nosimy dzidzie w brzuchu 9 miesięcy,tworzymy jedność z dzieckiem.Żaden facet tego nie zrozumie i nie jest tak przywiązany do dziecka jak matka..

Dzisiaj miałam smutny dzień,ale mój synek mi wynagrodził z nawiązką tym że poprostu jest! Dziewczyny tak naprawde to my jesteśmy wygrane bo mamy największy skarb na świecie,kochane,cudowne dziecko!

111

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
pepper26 napisał/a:

''Jest dla mnie wszystkim.Nie potrafię zrozumieć,jak można nie chcieć przebywać z własnym dzieckiem....''

Ja też nie potrafię tego zrozumieć,myślę że my kobiety bardziej emocjonalnie do tego podchodzimy,nosimy dzidzie w brzuchu 9 miesięcy,tworzymy jedność z dzieckiem.Żaden facet tego nie zrozumie i nie jest tak przywiązany do dziecka jak matka..
!

Nie operuj pepper26 tym przywiązaniem. Twój cytat przypomina mi Orzecznictwo Sądu Najwyższego z początku wieku, w sprwie powierzanie opieki. Miłości nie można zmierzyć. Przywiązania, oddania i poświęcenia też. Wiec nie rozpatrujmy, że samo noszenie przez 9 miesięcy dziecka - to jakiś argument. Zycie niestety pokazuje nam, że często jest inaczej ...

Wierzę w Twoją bezgraniczną miłość do dziecka, ale nie oceniaj czyja jest większa.

112

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

czytam dziewczyny wasz watek od wczoraj...
wspomienia wrocily.
moze moja historia doda wam sil.
w wieku 19lat zaszlam w ciaze z... nazywam go "praciakiem" wiec nie tak zostanie-facet 12lat starszy, myslalam ze dojzaly, ale to nie wazne.
mimo wielkiej wojny juz o slub koscielny(ja nie chcialam) nie poddalam sie, wzielismy cywilny gdy bylam w jakims 4-5miesiacu ciazy, potem z nim zamieszkalam, cale 14 dni...Boze co to byl za czas, byl jak sopel lodu, ale tak mnie to ponizanie,wyzywanie do tej pory boli ze nie przectawie paru sytulacji ktore nawet po latach wywoluja u mnie lzy.
po 2 tyg wyjechal zagranice, przez telefon slyszalam tylko 3pytania "urosla ci dupa"  "ile kilometrow przejechalas moim autem"  "ile wydalas kasy"(zostawil mi 2tys zl na okolo4miesiace) jesli nawet rozmowa rozwijala sie wiecej top tylko w wyzwiska. mimo wszystko prosilam zeby wrocil, nie dawalam se rady. w koncu sie poklocilismy on zmienil numer nie dzwonil wiec wszystko sie urwalo, a ja zostalam z brzuchem...mimo ciazy, mlodego wieku postanowilam dla maluszka nie dac sie, oddalam jego rodzicom klucze od mieszkania,oddalam pieniadze(odpracowalam te 2tys i wszystko oddalam) oddalam auto(z przekreconym licznikiem, zeby byl nie tkniety) a takze pierscionek i obraczke.
bylam wtedy w jakims 7-8miesiacu ciazy, pewnie gdyby nie dziecko umarlabym z bolu ze wstydu i ponizenia jakiego zaznalam. ale poszlam do pracy(2-3pracy 7dni w tygodniu w sumie 20h dziennie) zarobilam troche, mieszkalam u rodzicow ktorzy sie mnie wstydzili, ale nie dalam sie, dziewczyny mialam wtedy niepojetna sile przetrwac wszystko, dla dziecka, dla siebie, owszem plakalam ale tylko gdy nikt nie widzial, trzymalam sie dla dziecka, te drugie serce we mnie dalo mi wiele sily:)
w koncu urodzilam...tydzien przed swietami napisalam smsa ze urodzilam jegop matce i jemu...nie bylo odzewu, wrocilam do domu, minely swieta dalej nic...w miedzy czasie znajomi bardzo mnie wspierali, dodawali otuchu. po miesiacu pokazal sie praciak,okazalo sie ze byl na swieta w kraju, zeby byl wczesniej w kraju i jezdzil sobie po swiecie, przyjechal starym gruchotem i powiedzial ze to dla mnie...wku... myslalam ze wepchne mu tego grachota dupa i wyjme ustami zeby poczul jak mi bylo ciezko!!
koledzy z forum powiedza teraz ze co bylo trzeba dac czanse, ze chlopak sie wysilil?-jasne
z tym ze niechcial widziec dziecka, mnie w tym momencie tez zdarzyc wyzwac od grubasow i nie zaradnych gowniar...
dla mnie wybor byl prosty, mimo ze byl w kraju dziecka niechcial widziec, gdy corka miala 2tyg kolega poznal mala, wspieral mnie bardzo, poszlam do pracy, ciezko bylo, w nocy z dzieckiem w dzien caly na nogach, dziecko mialo wtedy 3-5miesiecy, zle mi bylo bez niej, czekalam na rozowd i wiedzialam ze dopiero sie zacznie. gdy corka miala 8miesiecy dostalam prawie ze na urodziny prezent...rozowd!! pamietam slowa sedziny do tej pory "do tanga trzeba dwojga..."
od tamtej pory zaczelam byc z tym kolega, co juz od dawna zajmowal sie moim dzieckiem, wspieral, byl.
zamieszkalismy razem niedlugo a praciaka zalewa do tej pory ze ta gruba, nieobrotna i glupia dziewczyna radzi sobie znacznie lepiej niz on finansowo(tylko to mu sie liczy)
   z perspektywy lat(5lat minelo) powiem wam ze nie wiem skad mialam ta sile przetrwac to wszytsko, do tej pory boje sie praciaka a mimo to jakos z nim walczylam i nie powiem nie jest latwo do tej pory zaklada mi glupkowate sprawy o banaly...np o to ze mieszkam na zlym osiedlu.
ma przyznane widywania sie i placenie alimentow, juz o miesiac jest do tylu z placeniem, ma placic do 10dnia miesiaca placi 25-28dnia miesiaca ja mu tego nei wypominam, bo najbardziej bym chciala zeby zabral te marne 300zl i zniknal z naszego zycia.
mial przyznany kazdy weekend z dzieckiem po 2h kazdego dnia, puki nie dalo sie z nia gadac nie widywal sie z nia, na jej 1 roczek serce mi malo nie peklo ale siedzial sam z nia a ona wiszczala bo on siedzial i patrzyl na nia jak na chore zjawisko, potem z czasem zaczal zabierac jej zabawki zeby widziec jej reakcje..nie bawil sie z nia, nic, powiecie ze nie mial podejscia, ze skad mial sie nauczyc? a skad niespelno 20latka miala nauczyc sie opieki dziecka? jak ktos chce to wie chyba ze lepiej dac dziecku zabawke niz ja zabrac!!
teraz gdy jestem szczesliwa kobieta, mam meza(tego kolege, wzielismy slub gdy corka miala 1,5r) gdy mam dwoje dzieci(corka4,5r-biologicznie praciaka emocjonalnie mojego meza, nigdy nie powiedzial ze to nie jego dziecko i syna 1,5r) finansowo se radzimy to wiecie co, te przezycia daja mi jeszcze doglebnie zrozumiec slowa ktore kazdy pewnie slyszal
"WSZYSTKO JEST DO PRZEZYCIA" dziewczyny dla tego naprawde, dacie rady, ja plakalam i myslalam "no co ja moge zrobic, nie mam wyboru musze wstac i to zrobic, musze se poradzic, nie mam po prostu innego wyjscia"
i wam drogie panie licze takiego myslenia, da wam wiecej sily aby co dnia rozpoczac kolejny dzien
a jak si emaluch urodzi...oooo wtedy zaczna sie czary, gwarantuje

113

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

No proszę - kolejny dowód na to - że to nie sprawa wieku a psychiki. To dojrzałość odpowiada za nieodpowiedzialność. Życze Wam powodzenia Syla135. Może i mi sie kiedyś ułoży tak jak bym chciał smile

114 Ostatnio edytowany przez syla135 (2011-05-27 14:08:44)

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

a jak chcesz zeby sie ulozylo?
wiesz moze jestem naiwna, ale czas zmienia zupelnie spojzenie na pewne sprawy, gdy bylam w tym calym kotle, gdy z kazdej strony widzialam te wzroki, gdy bylam sama w ciazy myslalam ze to koniec mojego zycia, ze nawet jesli ktos mnie zechce, to bedzie ktos po przejsciach i znacznie starszy, po porodzie nawet proponowano mi rozowdnikow czy wdowcow(a mialam wtedy 20lat!!)
a mimo to zycie mnie zaskoczylo, mimo ze czasem mysle, czy mam prawo obciazac meza corka, czy mialam prawo zabrac mu lat mlodosci(wzielismy slub gdy mial 23lata) czy mam prawo odbierac mu dystkoteki, spanie do polodnia itd w koncu przy dziecku sie nei zaszaleje, dostal w pakiecie dwie kobiety, dzieki Bogu mial tak duze serce ze pokochal je obie:) a ja wiem ze zasluguje na ta milosc, w koncu gdy zostanie samej z dzieckiem nie powoduje ze jestesmy jakimis "gorszymi partiami" nie te czasy!
teraz stawiam sobie cele, male ale wyrazne, z konkretnym czasem na realizacje i wiesz co....udaje sie:)
mysle ze wiara i zaparcie ze  musi byc ok powoduje ze jakos wciaz idzie do przodu:)
i tego wam zycze

tak nawiasem mowiac, gdy bylam w ciazy przykro mi bylo ze tak mam, ze jestem malalata w ciazy ale szczeze mowiac mialam nadzieje ze ja jedyna tak mam, worgowi bym tego nie zyczyla...
a teraz, wspomienia wrocily i przykro mi ze tyle znieczulicy i nieporozumien sie dzieje miedzy ludzmi, ktorzy sie kochali,ktorzy chcieli byc razem...

115

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Nikt nie powiedział ze jestescie jakimis "gorszymi partiami". To absolutna bzdura, i zaprzecza całkowicie mojemu wzorowi myslenia o was. Ba ! Nawet - z mojego punktu widzenia - to "lepsza partia". Bo ma swoje doświadczenie, bagaż złych wspomnien i najważniejsze dziecko, przez które właśnie lepiej jest rozumieć - kogoś z dzieckiem.

Twoje wspomnienia tu na forum - nie powinny juz być przykre. Owszem wiem co sie dzieje wewnątrz. Ale cieszysz sie swoim szczesciem, a złe wspomnienia, niech będą tylko przykładem Happy Endu, na który każdy z nas liczy.

Twojego szcześcia wszyscy możemy Ci pozazdrościc ....

116

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
syla135 napisał/a:

mimo ze czasem mysle, czy mam prawo obciazac meza corka, czy mialam prawo zabrac mu lat mlodosci(wzielismy slub gdy mial 23lata) czy mam prawo odbierac mu dystkoteki, spanie do polodnia itd w koncu przy dziecku sie nei zaszaleje, dostal w pakiecie dwie kobiety, dzieki Bogu mial tak duze serce ze pokochal je obie:) a ja wiem ze zasluguje na ta milosc, w koncu gdy zostanie samej z dzieckiem nie powoduje ze jestesmy jakimis "gorszymi partiami" nie te czasy!.

Jesteście bonusem, który on potrafił docenić. Brawo dla niego big_smile

117

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Hej pe,

napisz co u Ciebie, a co u mnie na moim wątku...

buźka smile

118

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

U mnie wciąż huśtawka nastrojów...
Już nie płaczę,nie rozpaczam i nie tęsknie. To niesamowite ale mój mąż jest ostatnią osobą którą chciałabym teraz spotkać...

Jeszcze poł roku temu nawet nieprzeczuwałam co się wydarzy... To że mógłby mnie zradzać i porzucić w ciąży???
w życiu bym się tego po nim niespodziewała...

Co czuję teraz? Chyba jakiś rodzaj żalu i nienawiści...bo jak można się czuć kiedy to własnego męża nie interesuje to jak się czuje jego żona i co z maluchem...
Wciąż przetrawiam jeszcze słowa teściowej...że mąz powiedział jej że wszystko co zbudowaliśmy (ślub, malenstwo) było pod jakąś presją...Że czul się tak źle w naszym związku, i że był nieszczęśliwy...

Pozatym jak można powiedzieć o swoim jeszcze nienarodzonym synku że to największy błąd w jego życiu....

Jak można tak zrzucać odpowiedzialność, kłamać, zdradzać, zacząć nowe życie, nowy związek i starać sie odciąć od wszystkiego co było w takim momencie (???)

To wszystko nie mieści mi się w głowie... jakim egoistą trzeba być...

Na tą chwilę nie utrzymuje już kontaktu z teściową. Nie po tym co mi powiedziała. Nie po tym jak bardzo tłumaczyła zachownie swojego syna...nie umiałabym...

Staram się nie myśleć o niczym co wpływa negatywnie na mój nastrój. Teraz czekam już na maleńswto.
Ale wiecie co...to strasznie bolesne kiedy ogląda się wózki, łózeczka i widzi sie pary wokół siebie....
To co powinno być najpiekniejsze na świecie...wybieranie śpioszków, wanienki itd stało się smutne...
Wciąż boję się jak dam radę sama...czy sprostam..czy będę wiedziała co robić, jak pielęgnować malenstwo....



To cudowne że piszecie że mama z malenstwem nie jest skazana na samotność i że może jeszcze kiedyś znajdę swoje szczęście...kogoś kto nas pokocha...bardzo bym chciala...


Lib, The devil,Syla 135 i inni..dziękuję za wsparcie!!!

Misia2: Gratuluję córeczki!!!!!! Widzę że zachownie naszych mężów jest właściwie identyczne... pytasz czy kobieta moze sterować mężczyznami...ja bym nie do konca zwalała na nią winę...Pewnie że nasi mężowie są pod ich ogromnym wpływem, ale sami też mają mózgi...chciaż teraz widać że chyba im  ich jednak brak:)
Cieszę się że tak pięknie się trzymasz. Że masz pozytywne nastawienie i jesteś silna:) tak trzymaj i odzywaj się tu czasem:)

119

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Pe,
o zachowaniu Twego męża mogę napisać to samo, co napisałam w wątku lib...
Chłop robi co może (a może w świetle faktów niewiele), by patrząc na swoje odbicie w lustrze tak często nie pluć.
Podobnie rzecz się ma z teściową. Uświadomić sobie, że na własnej piersi wychowało się coś takiego...

Pe,
dasz radę. Trochę, zresztą, nie masz wyjścia. Ale na poważnie, to dasz radę, bo jesteś młodą, mądrą kobietą. Kobietą, która wie, co w życiu jest ważne, a co błahostką.

A szczęście, mam nadzieję, przyjdzie do Ciebie w niespodziewanym momencie.

Pogłaszcz maleństwo. smile

120 Ostatnio edytowany przez beaaa (2011-05-28 22:24:52)

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Witam wszystkich!
Od kilku dni czytam Wasze posty i wiecie co.... przezywam to samo ....

Co prawda mój narzeczony nie zostawił mnie w ciąży ale  4 tygodnie po urodzeniu naszej córeczki. Nic nie wskazywało na to co ma się wydarzyć... To on nalegał na dziecko a kiedy okazało się ze jestem w ciąży mówił ze jest najszczęśliwszym facetem na świecie. Wspólnie przygotowaliśmy się na przywitanie maluszka, chodziliśmy do szkoły rodzenia i śmiało mogę powiedzie ze ciąża była dla mnie cudownym okresem.

Gdy urodziło się dziecko czułam jak zaczyna się od nas oddalać. Coraz więcej pracował, był jakiś obcy. Próbowałam z nim rozmawiać ale się nie dało. Przysięgał na śmierć naszej córeczki, że nie chodzi o inna kobietę.
Wyprowadził się.... na chwile do rodziców żeby ochłonąć. Przyjeżdżał sporadycznie. Nie wiedziałam co sie dzieje, wierzyłam ze nigdy by mnie nie zdradził.... Nie on i nie po tym co razem przeszliśmy. Byliśmy ze sobą szczęśliwi , nie kłóciliśmy się praktycznie wcale. W koncu przeczytałam sms-a w jego telefonie od "Agata firma".... sprawa była jasna... Na nic zdały się usilne starania jego Mamy, mojej Mamy i moje....Nie chciał z nami zostać. Zostawił mnie sama z 4 tygodniowym dzieckiem.... Zawalił się cały mój świat... Wszystko w co wierzyłam i czemu  ufałam okazało sie fikcją , obłudą i kłamstwem.
Rozmawiałam z tą dziewczyną... Znała sytuację. Wiedziała ze mamy dziecko, wyznaczoną datę ślubu, plany na przyszłośc...  nie przeszkadzało jej to w najmniejszym stopniu.
Okazało sie ze zaczęli sie spotykać krotko po urodzeniu mojej córeczki. Znał ja 4 tygodnie i zostawił nas... Nie wiem jaką trzeba byc kobietom żeby zaakceptować taka sytuacje...

Dzis moj skarb ma 4 miesiace. Jest dla mnie siłą na przyszłości i motorem do dalszego zycia;)) Jest mi cieżko...
Jej ojciec nie interesuje sie nami.... od miesiąca nie dzwoni. Przelewa na konto 350zl i to wszystko z jego strony. Nie wiem gdzie mieszka i co robi...
Mam jednak duże wsparci w jego Mamie i jestem jej bardzo wdzięczna bo pomaga mi jak tylko może. Nie usprawiedliwia go w żaden sposób i również cierpi  z powodu tego co sie stało....
W tym ciężkim dla mnie czasie doceniłam rolę rodziny i przyjaciół. Dali mi oni wielkie wsparcie i nie wiem jak bym sobie bez nich poradziła.Szczególnie rodzice z którymi teraz mieszkam są dla mnie bezcenni.
Powiem jedno dziewczyny... Po tych kilku miesiącach nadal trudno jest mi pogodzić się z tym wszystkim. Zdarza mi się mieć gorsze i lepsze dni. Czasami płacze gdy dociera do mnie co on mi zrobił. Zaczynam jednak nabierać dystansu... On  nie zasłużył na to żeby byc z nami. Nie zasluzył na piekny usmiech jakim codziennie obdarza mnie moja córeczka. Powiedział kiedys wprost ze juz nas nie kocha. NAS i mnie i dziecka. ..
  I wiecie co? wierze, ze jeszcze kazda z nas  ułoży sobie życie.... Nasze dzieci jeszcze będą miały ojców bo tak na prawdę ojcem nie jest ten kto zrobi...ale kto wychowa dziecko! Nie wiem jak można układać sobie zycie na nowo i nie uwzględnić w nim własnego dziecka... Chyba nigdy tego nie zrozumiem.... Wierze ze wszystkich "wspaniałych tatusiów" spotka jeszcze w życiu kara za to co zrobili... Wszystko wraca... Dzisiaj płaczemy my....jutro oni.
Głowa do góry dziewczyny!!! Poradzimy sobie!!!

121

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Wciąż nie mogę uwierzyć jak wiele kobiet spotyka taka sytuacja...to jest wręcz niewyobrażalne!!!!
Co się dzieje??? Dlaczego tak sie dzieje??? Skąd to się bierze???
Domyślam sie też że wiele z nas czyta nasze historie i się z nimi identyfikuje (sama tak robiłam przez jakiś czas zanim postanowiłam zapisać się do forum) a nie odważa się odezwać...

Bea...brak mi słów...bardzo mi przykro, naprawdę...To co jest ogromnym darem to wsparcie rodziny które dostajesz. Nie zostałas sama. Twoja teściowa zachowała się z klasą...trzeba to docenić bo wygląda na to że niewiele na to stać....

Pytasz co kieruje takim facetem...
Pragnienie nowości, fascynacja, ogień, brak odpowiedzialności...egoizm...?

Co kieruje kobietą która robi coś takiego???
nie mam pojęcia...bo jak można być szczęśliwym z kimś i wiedzieć że rozwaliło się rodzinę...i że jest albo będzie za chwilę małe dziecko....taka kobieta jest albo bezwzględna, zła....albo dziecinna.

Jak można się odciąć tak poprostu??? nie odpowiem Ci na to pytanie. To jest nieludzkie, nie moralne...

Też uważam że zło wraca...może nie teraz kiedy oni czują motyle w brzuchu i są zakochani...ale wtedy kiedy im to już spowszednieje - przynajmniej tak bym chciala...:)...może nie powinnam życzyć takim facetom niczego złego, ale nie potrafie na razie...

Czy znajdziemy jeszcze szczęście??? Myślę że już je mamy w postaci naszych kruszynek.To ogromny jeżeli nie największy dar!!! I to my możemy patrzeć im w oczy bez wstydu że nawaliłyśmy... A oni? Będą musieli żyć z wyrzutami sumienia do końca życia...

Nie wiem czy będzie mi to dane...ale bardzo bym chciała jeszcze kiedyś spotkać kogoś...:)

Pozdrawiam  Was Mamusie!!! Trzymajcie cieplutko smile

122

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Kasian833: smile))))) za parasolkę....od razu mi się humor polepszył smile!!!!
Mam pytanie...może troche z innej bajki...pisalas wcześniej że wychowałas się bez taty (z tego co zrozumiałam to dopiero później go poznałaś). Brakowało Ci go czasem? Martwie się tym aby mój syn nie miał braków emocjonalnych z tego powodu...będzie miał kochającego dziadziusia...no ale czy to wystarczy?
(patrząc na to co się dzieje myślę że mąż raczej nie będzie chciał uczestniczyć w wychowaniu maluszka...zaczynam myśleć że może to i lepiej...)

Droga pe

u mnie wyglądało to w ten sposób, że biologiczny ojciec chciał aby mama mnie usunęła, więc od chwili poczęcia byłam dla niego wielką pomyłką, nie znałam go, u nas był to temat tabu, więc do 6 roku życia sama wykreowałam sobie swoja własną historię co do faktu gdzie i kim jest mój ojciec... (nie powiem co wymysliłam bo wstyd)
i bardzo mi go brakowało, brakowało mi męzczyzny w moim zyciu, a gdy widziałam jak ojcowie kolezanek sie o nie troszczą to zazdrościłam tak samo jak nowej babri kolezance... na szczęscie miałam wsparcie w Babci i Dziadku którzy kochali mnie nad zycie i wujku (bratu mamy) więc gdzies tam się wątek mężczyzny przewijał...

gdy miałam 6 lat moja mama wyszła za mąż, mój ojczym na początku bardzo się starał być ojcem z prawdziwego zdarzenia i dobrze mu to wychodziło, ale gdy urodziła sie moja siostra cała uwaga wszystkich a przede wszystkiem ojczyma skupiła sie na niej.... cierpiałam bo zostałam odrzucona, nie dośc że moja siostra miała ojca to jeszcze mialła moja/naszą mamę która poświecała jej duzo czasu!

moje relacje z ojczymem uległy pogorszeniu, do tej pory, do moich 27 urodzin nie zaznałam miłości ojcowskiej, śmieję się że mam aż dwóch ojców ale zamieniłabym ich na jednego konkretnego

moja mama została bardzo skrzywdzona przez mojego biologicznego ojca, i po 6 latach zakochała się i do tej pory, na dzień dzisiejszy ojczym za nia świata nie widzi, słucha jej jak bóstwa :)los jej wynagrodził cierpienie i łzy wylane przez pajaca; więc i Ty i lib i wszystkie inne dziewczyny które los dotknął takim zdarzeniem są jeszcze w stanie zacząc normalne piekne zycie u boku prawdziwego mężczyzny a nie tych męskich podrób: men made in china...

czego mi brakowało w moim życiu bez ojca?
prawdy o tym że mnie nie chciał, że nie kochał bo zyłam w swoim własnym kłamstwie że gdy mnie zobaczy to nagle pokocha, tak sie nie stało... na szczęscie smile
brakowało tylko tej szczerości bo na rowerze uczylł mnie jeździć ojczym i mimo tego że stosunki sie oziebiły to nie zamieniłabym tej nauki z nim na żadna inna smile

a teraz dziękuję Bogu za to, ze nie musiałam zyć z ojcem biologicznym bo po latach gdy odnalazłam rodzeństwo które ma z inna kobietą to dowiedziałam sie że gdy przychodził do domu pijany to kazał im zliwywać zupę gdy sie na stół lub podłoge wylała..... ja nie musiałam tego robić, a mógł mnie równiez bić i dręczyć psychicznie jak ich... ta kobieta z która ma moje rodzeństwo wzieła z nim rozwód bo nie wytrzymywała presji


przepraszam jesli chaotyznie to napisałam, mam nadzieje że jednak zrozumialne smile

jeśli masz jakies eszcze pytania w tej kwesti to odpowiem smile

123

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Pe zapraszam Cie na forum BB, tam jest wiele podobnych Tobie kobiet i czasami bardziej zacięta dyskusja. Też można fajnie pogadać. Tobie upłynie czas, który zbiera w Tobie negatywne myśli. Daj spokój łosiowi - niech cieszy się swoim pozornym szczęściem, które jak myślę - szybko minie.

Magia jest w Twoich słowach:

"Czy znajdziemy jeszcze szczęście??? Myślę że już je mamy w postaci naszych kruszynek.To ogromny jeżeli nie największy dar!!! I to my możemy patrzeć im w oczy bez wstydu że nawaliłyśmy... A oni? Będą musieli żyć z wyrzutami sumienia do końca życia..."

nie ma więc potrzeby tłumaczenia Ci czegoś na nowo.

124

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

co dotego ze kobieta z dzieckiem znajdzie se milosc mysle ze sa takie same szanse jak gdyby byla wolna, jestem tego zywym przykladem jak i wiele innych osob w kolo.
niestety teraz chocbym bardzo chciala nie moge was przeniesc przez ten moment jeszcze swierzych ran i bolu, ale gwarantuje ze z czasem bedzie tylko lepiej.
pytacie jak jest byc wychowanym bez ojca?
przede wszystkim nie zakladajcie ze nie spotkacie mezczyzny odpowiedzialnego i takiego co pokocha was.
Moj maz byl wychowany bez ojca,tak jak kasian833 tez jego ojciec niechcial(przykro mowic ale i matka go nie chciala)
w kazdy weekendy czy wakacje byl podrzucoany rodzinie, ja powiem jako zona, jest bardziej delikatny i czuly, nie jest twardzielem, nie umie robic meskich zawodow, maz robi i kocha samochody bo tego wujek go nauczyl ale nie jest zlata raczka typu remoncik w domu. mysle ze to takie roznice jesli chodzi o faceta bez ojca.
jego ojciec mieszka jakies50km od nas, mimo ze nigdy nie zaplacil ani grosza, mimo ze nigdy nie mial z mezem kontaktu, maz chcial zaprosic go na nasz slub,pojechalismy, zona jego chciala nas zbyc ze go nie ma, ale pech chcial ze 10km od jego domu mam rodzine wiec poczekalismy i ponownie wrocilismy, juz byl w domu, wyszedl...wiecie, postawiono by setke facetow ja bym rozpoznal aktory to ojciec mego meza, stalismy na podowrku, gdy maz spytal czy zaprosi nas na herbate powiedzial ze nie-rozumiecie!! mialam taka ochote go pobic, za to ze swa glupota tak skrzywdzil swego syna! i chyba tego sie spodziewal ze dostanie lomot, ale moj maz tak jak mowilam jest delikatny, ciagle do niego tato mowil, mysle ze liczyl ze cos sie wydarzy i nawet choc w doroslym zyciu pozna jak to jest. jego ojciec stal z opuszczona glowa, trzesl sie, rece mu lataly ale stalismy na podworzy, maz przectawil moja/nasza corke jako jego wnuczke, mysle ze byl w szoku gdy maz dal mu zaproszenie i prosil zeby byl....z gory zalozyl ze raczej nie bedzie. odjechalismy juz po calej rozmowie to pierwszy i jedyny raz widzialam jak maz plakal...dorosly facet a brakowalo mu tak ojca....
na slubie cala msze ogladal sie czy ojciec jego nie przyszedl...nie bylo dupka!!
teraz maz mego ojca traktuje jak tate, zawsze mowi do niego "tato" i jestem pewna ze sprawia mu to wielka radosc.

125

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

hmmm....nie mam pojęcia co myśleć...czyżby w moim mężu odezwały się jakieś wyrzuty sumienia?

Odezwal się do mnie pierwszy raz od dawna....nie zadzwonił ale napisał...że mnie przeprasza za ostatnią rozmowę i że mogę finansowo na niego liczyć....

nie mam pojęcia co na to wpłynęło.... ale wiem że to nie są szczere intencje a raczej zabicie wyrzutów, albo też pokazanie rodzinie że przecież nie zostawil mnie z tym samej....

Nie odpisałam mu....

Co ja bym dała żeby być na tyle ustawioną finansowo żeby móc powiedzieć mu...weź sobie te pieniądze wsadź....

Sama nie wiem co teraz czuje...chyba złość... Nie ufam już i nie wierzę w żadne jego slowo...

126

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
pe napisał/a:

hmmm....nie mam pojęcia co myśleć...czyżby w moim mężu odezwały się jakieś wyrzuty sumienia?

Odezwal się do mnie pierwszy raz od dawna....nie zadzwonił ale napisał...że mnie przeprasza za ostatnią rozmowę i że mogę finansowo na niego liczyć....

Zagadał ludzkim głosem po tak długim czasie, to nic dziwnego, ze przyjmujesz to z niedowierzaniem.

127

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

A ja myśle...ze to czesć gry. Rozmawialiśmy na temat wyprawki jakis miesiąc temu...dawno...

Ostatnio spotkałam sie z teściową i pierwszy raz w życiu powiedzialam jej co myśle o męzu i całej sytuacji....(nie wytrzymałam po tym jak go usprawiedliwiała)
Czuję ze to ona na niego wpłynęła...i że nie są to pieniądze dane szczerze dla naszego syna...a raczej po to żeby pokazać że przeciez nie zostawił mnie z tym samej...

128

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Wszystko jedno z jakiego powodu chce dać te pieniądze. Należą się Tobie i dziecku, jak psu zupa. Więc nie unoś się honorem, bo nie ma sensu.
I dobrze, że wreszcie odważyłaś się skomentować całą tą sytuację i jego zachowanie. Warto jest powiedzieć prawdę w oczy.

129

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?
pe napisał/a:

ale napisał...że mnie przeprasza za ostatnią rozmowę i że mogę finansowo na niego liczyć....

nie mam pojęcia co na to wpłynęło.... ale wiem że to nie są szczere intencje a raczej zabicie wyrzutów, albo też pokazanie rodzinie że przecież nie zostawil mnie z tym samej....

Nie odpisałam mu....

Co ja bym dała żeby być na tyle ustawioną finansowo żeby móc powiedzieć mu...weź sobie te pieniądze wsadź....

Sama nie wiem co teraz czuje...chyba złość... Nie ufam już i nie wierzę w żadne jego slowo...

Zachowaj sobie to na potwierdzenie - jakby się rozmyślił.
Nie ma co się unosić honorem - to nie są pieniądze dla Ciebie, tylko dla dziecka. To jego obowiązek.

130

Odp: mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Nie no pewnie:) To przeciez na maluszka a jego dobro jest dla mnie priorytetem!!!! A  wyrzuty sumienia męza...to już jego problem.
To prawda...pierwszy raz w zyciu chyba nie jestem delikatna...i mówie to co myśle nie zastanawiając sie czy kogoś uraze:)
Pozatym jestem konsekwentna i wiem czego chce...i po tym wszystkim mój mąż i jego rodzina muszą się dostosować do moich zasad...

az sama siebie nie poznaję...:)

Posty [ 66 do 130 z 1 150 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mąż porzucił mnie w ciąży. Jak odnaleźć siłę?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026