Anulko, bądź dzielna... Uwierz mi, że gdy pojawi się na świecie Twoja Córeczka, to wiele myśli porzucisz. Teraz mówię już z własnego doświadczenia. To nie znaczy, że myśli znikną całkiem. Pewnie nie raz będziesz płakać, choć całkiem możliwe, że Córeczka całkowicie Cię zajmie. Kiedy termin?
1 106 2013-10-27 10:45:12
Podobne tematy
1 107 2013-10-29 22:03:44
Termin mam na 12 grudnia, ale lekarze chcą przyspieszyć cięcie cesarskie na koniec listopada lub sam początek grudnia. Chodzi o tą moją pękniętą miednicę i Żeby jak najmniej ją obciążać, w 38 tyg. prawdopodobnie pojawi się na świecie moja ukochana i upragniona córeczka. A mąż....szkoda słów. Skąd wziąć siłę na to wszystko, pieniądze na wyprawkę dla dziecka?eee tyle kobiet daje radę to i ja sobie poradzę.
1 108 2013-10-30 00:31:31 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2013-10-30 00:33:07)
"Przed wyjazdem wyprowadził się z domu, bo jak stwierdził duma męska nie pozwala mu na mieszkanie u żony"
Zakrztusiłam się herbatą.
Facet zostawia kobietę w zagrożonej ciąży i to mu na dumę nie szkodzi, tylko mieszkanie.
Swoją drogą, jak można mówić o dumie nie posiadając nawet zwykłej godności? Ani cienia honoru?
Facet jest wielkim tłustym żartem, podobnie jak to pierwsze zacytowane zdanie.
Annulka, przez to, ze Twój tata był uzależniony, prawdopodobnie wybrałaś takiego faceta, jakiego wybrałaś.
Teraz mocno uproszczę, ale:
Osoby z problemem takim jak Twój mają niewyleczony deficyt z dzieciństwa, który starają się zapełnić w dorosłym życiu. Skutkiem którego wybierają kogoś podobnego (przemocowca/alkoholika/faceta niedostępnego emocjonalnie), czyli kogoś kto stworzy warunki podobne jak w domu rodzinnym, a potem starają się dopisać do tej znajomej historii swoje własne szczęśliwe zakończenie (jak się będę mocno starać to on się zmieni i mnie pokocha i doceni), czyli wychodzi ten deficyt z dzieciństwa, kiedy chodziło o rodzica.
Powinnaś to uporządkować, bo w przyszłości może Cię czekać powtórka z rozrywki - wybierzesz kogoś podobnego.
1 109 2013-10-30 09:07:22
Termin mam na 12 grudnia, ale lekarze chcą przyspieszyć cięcie cesarskie na koniec listopada lub sam początek grudnia. Chodzi o tą moją pękniętą miednicę i Żeby jak najmniej ją obciążać, w 38 tyg. prawdopodobnie pojawi się na świecie moja ukochana i upragniona córeczka. A mąż....szkoda słów. Skąd wziąć siłę na to wszystko, pieniądze na wyprawkę dla dziecka?eee tyle kobiet daje radę to i ja sobie poradzę.
Anulko, powiedz co potrzebujesz, może część z tych rzeczy mam, mogłabym Ci podarować, wysłać paczkę. Wiesz jak jest, sporo rzeczy dostałam, z części z nich pewnie nigdy nie skorzystam, inne przestaną nam służyć, a do Twojego terminu jeszcze miesiąc. sama mam wiele rzeczy po innych dzieciach, to sie nie niszczy tak bardzo... daj znać. sadze ze inne mamy z forum mogą mieć jakieś rzeczy, które mogłyby Ci odstąpić.
1 110 2013-10-30 09:11:46
"Przed wyjazdem wyprowadził się z domu, bo jak stwierdził duma męska nie pozwala mu na mieszkanie u żony"
Zakrztusiłam się herbatą.
Facet zostawia kobietę w zagrożonej ciąży i to mu na dumę nie szkodzi, tylko mieszkanie.
Swoją drogą, jak można mówić o dumie nie posiadając nawet zwykłej godności? Ani cienia honoru?
Facet jest wielkim tłustym żartem, podobnie jak to pierwsze zacytowane zdanie.Annulka, przez to, ze Twój tata był uzależniony, prawdopodobnie wybrałaś takiego faceta, jakiego wybrałaś.
Teraz mocno uproszczę, ale:
Osoby z problemem takim jak Twój mają niewyleczony deficyt z dzieciństwa, który starają się zapełnić w dorosłym życiu. Skutkiem którego wybierają kogoś podobnego (przemocowca/alkoholika/faceta niedostępnego emocjonalnie), czyli kogoś kto stworzy warunki podobne jak w domu rodzinnym, a potem starają się dopisać do tej znajomej historii swoje własne szczęśliwe zakończenie (jak się będę mocno starać to on się zmieni i mnie pokocha i doceni), czyli wychodzi ten deficyt z dzieciństwa, kiedy chodziło o rodzica.Powinnaś to uporządkować, bo w przyszłości może Cię czekać powtórka z rozrywki - wybierzesz kogoś podobnego.
Czarna Kotko, wszystko prawda, co piszesz... mój jeszcze-mąż skopiował swojego ojca niemal całkowicie. 'Doktorat' mogłabym napisać z niesamowitego przemieszania wątków z dzieciństwa mojego jeszcze-męża i moich uwarunkowań...
1 111 2013-10-30 09:39:31
Kochane moje, wiem że macie rację, sama nabrałam już takiej niechęci do mojego jeszcze męża, ale te głupie uczucia, miłośc biorą górę. Wychodziłam za mąż z miłości, zupełnie zaślepiona...Dziś oprócz mamy, siostry, przyjaciół no i Was moje drogie nie mam żadnego wsparcia. Chodzi o wsparcie mężczyzny. Ojciec alkoholik, nie mam brata, kuzyna, o mężu nie wspomnę. Żadnego wsparcia i ramienia męskiego.Nie mam też żadnego przyjaciela płci męskiej. Dziewczyny dziękuję Wam za oferowaną pomoc. Ubranek dla malutkiej mojej córci mam całe mnóstwo, używane, ale to prawda, że dzieci takie mogą mieć. Są wyprane i wyprasowane, czekają na moje szczęście. Wyprawkę też już częściowo skompletowałam dzięki moim przyjaciółkom, które regularnie podrzucają mi nowe smoczki, butelki, kosmetyki do pielęgnacji. Wózek i łóżeczko będę musiała pożyczyć lub kupię używany, ale to na koniec listopada(mam nadzieję, że zdążę), po kolejnej wypłacie. W tym miesiącu musiałam uczęszczać na rehabilitacje tej pękniętej miednicy i wydałam na leki, pasy ściągające tyle pieniędzy, że jeszcze nie zaczął się listopad a mi zostały już tylko pieniądze na opłaty. Najgorsze jest to, że nie mam mebli dla małej - szafki, komody. Mam malutki pokoik i musi być zrobione na wymiar. W sobotę przychodzi stolarz i ma mi zrobić na wymiar szafkę dla Oli. Mama zapłaci - wzięła pożyczkę, kolejną dla mnie...sama żyje skromnie. Ale pytam dlaczego moja mama ma płacić za rzeczy, za które opłacić powinien ojciec mojego dziecka?!!!nie mogę tego przeboleć. Jeśli nie dołoży mi się do wózka i łóżeczka będę zmuszona wystąpić do sądu o zabezpieczenie alimentacyjne. Chciałam pominąć sądy - ale jestem zmuszona...dlaczego życie jest takie okrutne. Ani ojca ani męża...
1 112 2013-10-30 09:52:03
Oj, Anulka, no przykre to strasznie... u mnie chociaż tyle, że cała męska część najbliższej rodziny pomaga jak może... ale ten brak taty dla Krzysia i brak męża dla mnie też mnie bardzo przytłacza, mimo że otwarły mi się oczy i widzę jego niedojrzałość emocjonalną... Ale jednak kochało się go mimo, że nie zawsze było rózowo. Wiem mniej więcej co czujesz... pozostaje wiara, ze to minie...
1 113 2013-10-30 10:39:14
Anulka, nic z tym nie robimy.
Prawo ustalają głownie mężczyźni. Na porządku dziennym są tacy, którzy porzucają dzieci. Jeśli kobieta tak zrobiłaby to zostanie zjedzona żywcem w pierwszej kolejności przez inne kobiety. Płacimy cenę za naszą niesolidarność kobiecą.
Oni śmieją się z tego. Koleżanki mąż zarabia 30 tyś zł a płaci na dzieci 3 tyś. To chyba oczywiste, że dzieciom obniża się standard życia.
A dlaczego tak jest. Wiadomo co zrobi kobieta. Weźmie dodatkową pracę.
Co zrobi facet. Oleje dzieci, porzuci.
Przepraszam tych nielicznych prawdziwych ojców i mężczyzn. Ale jest ich niewielu.
Bierzemy za nich odpowiedzialność. A ciekawe jakbyśmy tak nie stawały na głowie, żeby to wszystko pogodzić...
I patrzyliby na te swoje zaniedbane, biedne dzieci...
Chyba jednak coś jest w naturze. Tylko kobieta może urodzić dziecko. Jego rola to ta chwila a potem może go już nie być.
Anulka, ułożysz swoje życie. A przede wszystkim życzę Ci wspaniałej pięknej córeczki. I będziesz wiedziała jak ją wychować.
Żeby nigdy nie musiała liczyć na jakiegokolwiek faceta.
Teraz wiem jedno. Jak kobieta decyduje się na dziecko powinna być świadoma i zadać sobie pytanie czy jest w stanie samodzielnie je utrzymać i wychować.
Wspólna odpowiedzialność jest w praktyce fikcją.
1 114 2013-10-30 11:58:50
Bet, dwa ostatnie zdania Twojego posta to jest sedno... A kobiety bardzo często decydują się na dziecko gdy poczują stabilizację. Która jest niestety tak często złudna...
1 115 2013-10-30 21:58:06
Tak dziewczyny, ale ja marzyłam od dawna o dziecku.Mam 33 lata za chwile i to było i jest moje największe pragnienie. nie żałuję swojej decyzji ani trochę. Mimo wszystko myślałam, że mój mąż stanie na wysokości zadania i spełni swoją rolę. A on ani jako mąż, ani jako ojciec...Dam sobie radę jako samotna mama, ale teraz jest tak ciężki dla mnie czas...
1 116 2013-10-30 22:16:50
Anulko, też się tak czuję. Najtrudniej chyba pogodzić się z tym, że faceci, których kochałyśmy i którym ufałyśmy tak potwornie zawiedli. Krzyżyk na drogę dla nich, bo biedni są. Bardzo biedni.
1 117 2013-11-09 23:10:49
hej dziewczyny, co u Was?U mnie w dalszym ciągu chaos w głowie, zupełna pustka, strach i niemoc. Mąż zaproponował terapię małżeńską. Bylismy na pierwszym spotkaniu, ale przedstawił mnie w tak negatywnym świetle przed psycholożką, że nie wiem czy chcę kontynuować taka terapię. Myślę, że bardziej utwierdzi mnie ona w przekonaniu że nie chcę marnować sobie życia z kimś takim i pomoże podjąc decyzję o zupełnym rozejściu. Co on myślał, że zostawił mnie z wszystkim, z rozwalonym remontem, ciażą zagrożoną, wyprowadził się nie pozostawiając mi grosza na życie...a teraz jeszcze mnie obraża i czuje sie urażony?bo za mało uśmiechałam się w ciąży?bo narzekałam, a jego poprzednia partnerka w ciązy była taka pogodna i uśmiechnięta.ciągłe porównywania, i to co najbardziej boli to to że ciągle obraża moją mamę. To boli mnie najbardziej i oo o tym wie, więc to wykorzystuje...Gdyby nie pomoc mojej mamy nie miałabym dla dziecka nic...serce mi pęka i szczerze zaczynam nienawidzić mojego męża. Wszystkich krytykuje, poprawia, kategoryzuje ludzi ze względu na wykształcenie, ubiór czy poglądy...ale on sam krytyki nie przyjmuje...no trochę mi ulzyło.
1 118 2013-11-09 23:12:39
Akeme, a Ty jak długo juz walczysz z tym wszystkim?jak dajesz radę?czy ja jako matka samotnie wychowująca dziecko dam radę?każdy mnie straszy, że jest tak ciężko po porodzie, zwłaszcza samemu...
1 119 2013-11-10 10:19:15
Anulka, przede wszystkim gratulacje, masz kolejny tydzień ciąży za sobą:) Jeszcze zdaje się 2 tygodnie i jeśli córeczka przyjdzie na świat to już nie będzie wcześniakiem.
Nie wiem, czy terapia małżeńska teraz kiedy masz zagrożoną ciążę jest dobrym pomysłem. Twoje i dziecka zdrowie są najważniejsze.
Rzeczywiście po porodzie jest samemu ciężko.
Mąż jak będzie chciał pomóc to bardzo dobrze, ale chyba warto poozmawiać z mamą.
Zwłaszcza jeśli grozi ci cesarka. Musisz mieć kontrolę u lekarza.Nie powinnaś dźwigać itp...
Z resztą można sobie chyba poradzić. Przecież nawet zakupy spożywcze można zrobić przez internet, nie wychodząc z domu.
Nie martw się tak.
Ważne decyzje mogą poczekać. W ciąży u kobiety szaleją hormony.
Nie każda kobieta znosi ten czas dobrze. Jeśli źle się czujesz, możesz nie mieć ochoty na uśmiech.
1 120 2013-11-10 10:39:24
Dziękuję Bet, niestety takie stany ciążowe rozumieją tylko kobiety...mój mąz zaproponował terapię, ale tylko po to-mam takie wrażenie- żeby zrobić mi jeszcze więcej przykrości. Mama mi zawsze pomoże, tego jestem pewna. Chciałabym mieć juz za sobą poród, malutką Oleńkę koło siebie i chyba być juz po rozwodzie. Dość mam męża tyrana, terrorystę. miłej niedzieli, ja jutro idę do szpitala...
1 121 2013-11-10 12:28:40
Witam Was dziewczyny !! jestem w 3 miesiacu ciazy i jakis czas temu zostawil mnie facet (5lat zwiazku) takt z dnia na dzien, gdzie dzien wczesniej ciagle zapewnial o swojej bezgranicznej milosci i że nigdy mnie nie zostawi. a tu jedna sprzeczka spowodowała wielka burze. Skończylo sie na krótkiej rozmowie telefonicznej po czym ani ja ani on nie kontaktowalismy sie ze sobą. Nie rozumiem jak mozna zostawić kobiete w takim stanie gdzie w dodtaku to on ciagle mowil jak bardzo chce zostać ojcem. Jest mi nie tyle przykro z powodu ze nie interesuje sie mna, ale ze nie interesuje sie naszym dzieckiem. nawet nie zadzwoni zapytać jak przebiega ciąża. nigdy nie sadzilam ze zostane samotna matka. Myslalam ze jestem z kimś kompetnie innym.
1 122 2013-11-20 20:07:24
mnie spotkało to samo:( nie sądziłam, że aż tyle jest kobiet w takiej samej sytuacji...
z tym, że ja liczę, że jeszcze coś się zmieni, po długich miesiącach w kłótni zostawił mnie w 5 miesiącu ciąży po małej kłótni:(
podobno zrobił to dla dobra dziecko abyśmy się nie kłócili przy dziecku...hehe...tylko że takim tchórzostwem zafundował swojemu dziecku 24godzinny stres i nerwy...
czy to takie straszne dorosnąć do ojcostwa? Tym bardziej, że tego sam chciał, marzył o dziecku aby się ustatkować... a dalej się zachowuje jak dziecko...picie, koledzy, granie bez umiaru...kłamstwa, obecywanie zmian...
ja przewartościowałam swoje życie pod dziecko bo to uważałam za słuszne, on nie potrafił, nie chciał dorosnąć... ja wymagałam a on miał żal, że ja mu wszystkiego zabraniam (nie zabraniałam tylko chcialam aby racjonalnie ograniczył ) i ciągle mam pretensje o wszystko (a jak tu nie mieć pretensji w ciąży? Jak nie być nerwowa, drazliwą, płaczliwa?) ...on sobie to całkiem inaczej wyobrażał...
chciałabym z nim porozmawiać ale tyle ostatnio między nami było kłótni w sumie o byle co, godzenia się, rozmów a i tak nie moglismy dojść do tych samych wniosków...
nie wiem czy dostanę szansę jeszcze na rozmowę...ale skoro on nas wyrzucił to on powinien wyciągnąc rękę i wykazać chęc pogodzenia się. Póki co od kilku dni nie odzywa się... ja też bo nie chcę się narzucać... nie wiem czy jest nadzieja ale chciałabym ją mieć dla dziecka...
on chciał żebyśmy zostali chociaż przyjaciółmi... ale ja nie potrafię być w przyjaźni z kimś kogo kocham... ![]()
1 123 2013-11-20 21:12:52
Dziewczyny, cóż napisać...
Przytulam was wszystkie.
Wyobraźcie sobie słodkiego waszego bobaska. Wasze dziecko...
Będziecie je przytulać, karmić... a ono będzie się uśmiechać i uspokajać w waszych ramionach.
Miłość do dziecka jest "absolutna". Najpiękniejsze chwile w życiu. Z każdym dniem kocha się bardziej...:)
Mnie też jest trudno, ale podobno dobrze wyobrażać sobie dobre, miłe rzeczy.
1 124 2013-11-20 21:19:25
Anulko, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze.
Pisałaś, że będziesz w szpitalu.
Życzę ci abyś wyszła z niego ze swoją wspaniałą córeczką w ramionach.
To już chyba niebawem.
Powodzenia:) Trzymaj się dzielnie.
1 125 2013-11-23 22:05:30
mnie spotkało to samo:( nie sądziłam, że aż tyle jest kobiet w takiej samej sytuacji...
z tym, że ja liczę, że jeszcze coś się zmieni, po długich miesiącach w kłótni zostawił mnie w 5 miesiącu ciąży po małej kłótni:(
podobno zrobił to dla dobra dziecko abyśmy się nie kłócili przy dziecku...hehe...tylko że takim tchórzostwem zafundował swojemu dziecku 24godzinny stres i nerwy...
czy to takie straszne dorosnąć do ojcostwa? Tym bardziej, że tego sam chciał, marzył o dziecku aby się ustatkować... a dalej się zachowuje jak dziecko...picie, koledzy, granie bez umiaru...kłamstwa, obecywanie zmian...
ja przewartościowałam swoje życie pod dziecko bo to uważałam za słuszne, on nie potrafił, nie chciał dorosnąć... ja wymagałam a on miał żal, że ja mu wszystkiego zabraniam (nie zabraniałam tylko chcialam aby racjonalnie ograniczył ) i ciągle mam pretensje o wszystko (a jak tu nie mieć pretensji w ciąży? Jak nie być nerwowa, drazliwą, płaczliwa?) ...on sobie to całkiem inaczej wyobrażał...
chciałabym z nim porozmawiać ale tyle ostatnio między nami było kłótni w sumie o byle co, godzenia się, rozmów a i tak nie moglismy dojść do tych samych wniosków...
nie wiem czy dostanę szansę jeszcze na rozmowę...ale skoro on nas wyrzucił to on powinien wyciągnąc rękę i wykazać chęc pogodzenia się. Póki co od kilku dni nie odzywa się... ja też bo nie chcę się narzucać... nie wiem czy jest nadzieja ale chciałabym ją mieć dla dziecka...
on chciał żebyśmy zostali chociaż przyjaciółmi... ale ja nie potrafię być w przyjaźni z kimś kogo kocham...
Hej ![]()
Miło Cię tu spotkać.... pytanie jest właściwe - jak odnaleźć siłę? Jak sobie poradzić? Powiem Wam, że jak dziecko się urodzi, to na pewno będzie inaczej. Tak, jak napisała bet....
Dziewczyny, cóż napisać...
Przytulam was wszystkie.
Wyobraźcie sobie słodkiego waszego bobaska. Wasze dziecko...
Będziecie je przytulać, karmić... a ono będzie się uśmiechać i uspokajać w waszych ramionach.
Miłość do dziecka jest "absolutna". Najpiękniejsze chwile w życiu. Z każdym dniem kocha się bardziej...:)
Mnie też jest trudno, ale podobno dobrze wyobrażać sobie dobre, miłe rzeczy.
Pamiętajmy, że my też musimy być w miarę spokojne. Chciałabym umieć sobie wyobrazić przyjemne chwile... tylko zawsze pojawia się On, nawet wtedy też umiem sobie wyobrazić, że jest miło, że jest ciepło, że nas przytula.... tylko co z tego, kiedy rzeczywistość jest inna. Nie ma tego co bym chciała. Nie buduje z tym dzieckiem żadnych więzi, nie głaska po brzuchu, nie przytula.... Mi czasem bardzo ciężko jest się skupić na pozytywnych myślach, wogóle na myśleniu o dzieciątku. A ono przecież czuje, każdą naszą emocję, każdy stres... Same wiecie, jak ciężko czasem nad tym zapanować...
Trzymajcie się cieplutko ![]()
1 126 2013-11-23 22:42:21
Witajcie dziewczyny. U mnie sytuacja wygląda obecnie w ten sposób. Wczoraj po prawie dwóch tygodniach pobytu w szpitalu, wyszłam. Na tzw. przepustkę. Mąż "zobowiązał" się, że pomoże mi przy porodzie i początkowym połogu, a potem zobaczymy co będzie. Zaproponował terapię, ale po urodzeniu dziecka. Nie ma jednak sobie nic do zarzucenia, według niego przerwa dużo "jemu pomogła"....Moje podejście jest zupełnie bierne. Dni upływają mi na oczekiwaniu - 2 grudnia wracam do szpitala i 5 mam zabieg cesarskiego cięcia. Na Mikołaja dostanę przepiękny prezent :)jeśli chodzi o moje małżeństwo to jest ono fikcją. Komunikujemy się, ale żadne z nas widać na więcej nie ma ochoty. Nie chcę juz nerwów stresu, chcę urodzić córeczkę, nabrać sił i wtedy uporządkować swoje życie osobiste. Mam nadzieję, że córcia da mi siłę i chęć walki. Fajnie, że jesteście...dzięki
1 127 2013-11-23 23:41:46
Witajcie dziewczyny. U mnie sytuacja wygląda obecnie w ten sposób. Wczoraj po prawie dwóch tygodniach pobytu w szpitalu, wyszłam. Na tzw. przepustkę. Mąż "zobowiązał" się, że pomoże mi przy porodzie i początkowym połogu, a potem zobaczymy co będzie. Zaproponował terapię, ale po urodzeniu dziecka. Nie ma jednak sobie nic do zarzucenia, według niego przerwa dużo "jemu pomogła"....Moje podejście jest zupełnie bierne. Dni upływają mi na oczekiwaniu - 2 grudnia wracam do szpitala i 5 mam zabieg cesarskiego cięcia. Na Mikołaja dostanę przepiękny prezent :)jeśli chodzi o moje małżeństwo to jest ono fikcją. Komunikujemy się, ale żadne z nas widać na więcej nie ma ochoty. Nie chcę juz nerwów stresu, chcę urodzić córeczkę, nabrać sił i wtedy uporządkować swoje życie osobiste. Mam nadzieję, że córcia da mi siłę i chęć walki. Fajnie, że jesteście...dzięki
Hej annulka26
. Ale będziesz miała super prezent na Mikołaja
. Ja planowo powinnam mieć na zajączka, w lany poniedziałek.... A póki co 6 grudnia powinnam poznać płeć. Jednego i drugiego nie mogę się doczekać
. Będę trzymać kciuki za Was.
1 128 2013-11-25 11:18:55
Silly Hopes dziękuję. Już odliczam godziny kiedy będę miała przy sobie swoje szczęście. Przed Tobą najlepszy czas, więc nie zmarnuj go na zamartwianiu się, tylko skup się na dzieciątku. Niech będzie szczęśliwe, a to w dużej mierze zależy od siebie. ja mam wyrzuty sumienia, że tam wszystko przeżywam, przeżywałam, że głupi facet tak mnie stresuje..Mój mąz również nie wykazuje zainteresowania naszą córką, regularnie fundując mi stres. Całym jego światem jest jego syn z pierwszego związku. Doszło juz do tego,że nie mogę patrzeć na swojego męża, jestem z nim bo niestety po cesarce będzie mi potrzebny. tak mi sie wydaje...zobaczymy. trzymajcie sie dziewczyny
1 129 2013-12-05 01:03:29
annulka26 - trzymajcie się cieplutko
. Nie martw się nic kochana.... już niedługo wrócicie we dwie
. Buziaczki dla Was
1 130 2014-01-23 14:57:36
Cześć dziewczyny, co u Was? Mała Oleńka już jest ze mną. ma 6 tygodni i jest cudowna. Przez pierwszy miesiąc jej życia mój mąż mieszkał z nami. Nawet jakoś pomagał. Jednak wyprowadził się do siebie, a ja zalewam się łzami. nie radzę sobie..pomóżcie.tak tęsknię, tak cierpię...boję się samotności...
1 131 2014-01-23 15:11:03
annulka26, gratuluję córki! ![]()
Proszę, przetrzyj oczy i, choć przez łzy, zobacz rzeczywistość. Twój jeszczemąż nie jest już mężem, nie stoi u boku, nie wspiera, nie kocha. Tęsknisz za nim? Za nim czy za swym wyobrażeniem o nim? Spójrz na niego realnie. Rozumiem, że przykro, że boli, że nie tak miało być.
Boisz się samotności? Zapewniam Cię, iż przez ładny szmat czasu ona Ci nie grozi. A od Ciebie zależy czy zamkniesz się z córką w czterech ścianach, czy też wysuniesz nos na zewnątrz, na świat, do innych ludzi. Mam tylko prośbę, nie zawiśnij na swej córce. ![]()
1 132 2014-01-23 17:43:09
Tak gościnnie tylko napiszę,że ta historia sprzed lat którą założyła pe... powinna zostać legendą..a założycielka powinna dostać oskara!!!przeczytałam prawie wszystko od początku do końca..niewyobrażalne jest co na tym świecie się dzieje... Wasze historie dziewczyny są a raczej to co Was spotkało w życiu jest tragiczne... Tragiczni i nieludzcy są jeszcze mężowie lub już nie mężowie..no po prostu brak słów..A Wy Kochane jesteście przecudnymi kobietami,matkami.. Każda jedna z Was!!! Życzę Wam naprawdę dużo siły i zaparcia w życiu, bo przecież dzieciątka pragną szczęśliwej mamusi, życzę Wam dużo dobrych ludzi w koło i miłości. Pozdrawiam
1 133 2014-01-24 16:27:36
a czy Ty sadzisz , ze on cie kocha??
Czy zastawilabys kuzynke w ciazy jesli nie mialaby innego oparcia sama,./?To tak w nawiazaniu jesli chodzi ,ze traktuje cie jak rodzine..
wow nawet chyba nie..:(
Meggga przykre!!
Zwlaszcza po tylu latach?
Czy on choc wspiera cie w jakikolwiek inny sposob?
Albo ktos z jego rodziny?
Hmm nie mysl i nie martw sie ...
1 134 2014-01-24 18:23:17
Ja to wszystko wiem...jestem naiwna, sentymentalna, totalnie rozsypana...Kocham go, a on twierdzi, że kocha mnie. Przerosło go zajmowanie się płaczącym dzieckiem, nieprzespane noce...powiedział, że musi pomyśleć i że za miesiąc się spotkamy i podejmiemy decyzje co dalej...jak opadną emocje...Jak on może tak grać na moich uczuciach, nie wspierać mnie...dziewczyny jak ja cierpię.
1 135 2014-01-24 18:51:26
Biedactwo. Przerosło go zajmowanie się własnym dzieckiem. Toż należy mu współczuć, otoczyć troskliwą opieką i wspierać. Musi odpocząć, pomyśleć. Cóż, słabosilny on jest i baaaardzo wolno myślący. Ponadto niedouczony, nie wiedział do tej pory skąd biorą się dzieci, nie wiedział, że własnym dzieckiem należy się opiekować.
anulko26, on może grać na Twych uczuciach, bo na to pozwalasz, bo podjęłaś decyzje, by wierzyć temu ... (tu wstaw dowolne epitety). Proszę, dla własnego dobra, potraktuj go z należnym mu szacunkiem i kopnij w cztery litery. Potem podejmij decyzję o zakończeniu roli bezbronnej, naiwnej ofiary tego .... . Przepraszam za dosadność, nie jesteś ani pierwszą, ani ostatnią, która ma dziecko z niepełnosprytnym cwaniakiem.
1 136 2014-01-24 19:16:57
Hmm Do Pana Moderatora ,.a moze jakas pod;powiedz a propos sposobu zaprzeczenia powodowi,./?
Ewentualnej eliminacji<>?
1 137 2014-01-24 19:20:44
Jestem kobietą. ![]()
(...).a moze jakas pod;powiedz a propos sposobu zaprzeczenia powodowi,./?
Ewentualnej eliminacji<>?
Ze smutkiem przyznaję, że nie rozumiem Twej prośby. ![]()
1 138 2014-01-24 19:26:47
hah ok Sorki:)
hmm to byloby do tego ,ze jesli ktos chce to znajdzie sposob a jesli ktos nie to powod..
To jesli jest powod znaleziony jak mozna z tym super sposobem wyskoczyc by powodu nie bylo?
1 139 2014-01-24 19:57:34
Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód. ![]()
Znajdziemy sposób rozwiązania problemu, gdy faktycznie będziemy chciały/chcieli go rozwiązać.
Gdy nie chcemy rozwiązać problemu (tylko gadamy o tym, narzekamy i niczego nie decydujemy się zrobić), znajdujemy różne powody, by wytłumaczyć sobie samym i innym, że "nie da się". Nie ma obowiązku bycia zadowolonym i szczęśliwym, można życie układać po swojemu.
'pe', autorka tego wątku, podjęła decyzję o znalezieniu sposobu (i znalazła go), by być szczęśliwą MIMO bycia porzuconą. Proponuję to samo 'annulce26' - może do końca swych dni być naiwną, liczyć na cud, tłumaczyć postępowanie męża, ale też może podjąć decyzję, by żyć samodzielnie.
1 140 2014-01-24 20:21:56
No racja i ladnie bardzo..:)
1 141 2014-01-27 16:46:17
Cześć dziewczyny.jestem tak samo pożucona przez faceta nie mieliśmy śljbu tylko ta różnica że pierwsza córka miała rok i trzy miesiące a młodsza była już w moim brzuszku około 4 tygodnie.minely dwa lata jestem już po sprawach o alimentach i pozbawieniu praw rodzicielskich obie maja już moje nazwisko.nie interesuje sie nimi a ma juz nowa kobiete. Ku pokrzepieniu naszych serce tatusiowie zrobili co swoje i niech spadają.czytałam wasze historie i mam ochotę tych "tatusiów" wykastrować albo przynajmniej publiczną kare chłosty w samym centrum miasta.a ...gratuluje wam wszystkim wspaniałych dzieciątek .
1 142 2014-01-28 19:35:35
Cześć dziewczyny, co u Was? Mała Oleńka już jest ze mną. ma 6 tygodni i jest cudowna. Przez pierwszy miesiąc jej życia mój mąż mieszkał z nami. Nawet jakoś pomagał. Jednak wyprowadził się do siebie, a ja zalewam się łzami. nie radzę sobie..pomóżcie.tak tęsknię, tak cierpię...boję się samotności...
Cześć annulka26
Gratuluję Oleńki. Wiem, że jest Ci ciężko, ale nie martw się, zbierz siły dla malutkiej. I nie myśl o nim. Wiem, że to trudne, ale poszukaj sobie jakiegoś zajęcia, które wymaga skupienia uwagi, byle zająć myśli i uciec od ciągłego myślenia o nim.
'pe', autorka tego wątku, podjęła decyzję o znalezieniu sposobu (i znalazła go), by być szczęśliwą MIMO bycia porzuconą. Proponuję to samo 'annulce26' - może do końca swych dni być naiwną, liczyć na cud, tłumaczyć postępowanie męża, ale też może podjąć decyzję, by żyć samodzielnie.
Żyć samodzielnie można, to nie jest trudne.... ale samotność - to trudne ![]()
pozdrawiam
1 143 2014-01-28 19:59:09
annulka26 napisał/a:Cześć dziewczyny, co u Was? Mała Oleńka już jest ze mną. ma 6 tygodni i jest cudowna. Przez pierwszy miesiąc jej życia mój mąż mieszkał z nami. Nawet jakoś pomagał. Jednak wyprowadził się do siebie, a ja zalewam się łzami. nie radzę sobie..pomóżcie.tak tęsknię, tak cierpię...boję się samotności...
Cześć annulka26
Gratuluję Oleńki. Wiem, że jest Ci ciężko, ale nie martw się, zbierz siły dla malutkiej. I nie myśl o nim. Wiem, że to trudne, ale poszukaj sobie jakiegoś zajęcia, które wymaga skupienia uwagi, byle zająć myśli i uciec od ciągłego myślenia o nim.
Wielokropek napisał/a:'pe', autorka tego wątku, podjęła decyzję o znalezieniu sposobu (i znalazła go), by być szczęśliwą MIMO bycia porzuconą. Proponuję to samo 'annulce26' - może do końca swych dni być naiwną, liczyć na cud, tłumaczyć postępowanie męża, ale też może podjąć decyzję, by żyć samodzielnie.
Żyć samodzielnie można, to nie jest trudne.... ale samotność - to trudne
pozdrawiam
Samotność z maluszkiem już nie jest taka "bardzo samotna"to prawda mnie czasem jest smutno jak widze tatusiów z wózeczkami no ale cuż mam córeczki i rosnę razem z nimi.
1 144 2014-01-28 21:00:06
annulka26 napisał/a:Cześć dziewczyny, co u Was? Mała Oleńka już jest ze mną. ma 6 tygodni i jest cudowna. Przez pierwszy miesiąc jej życia mój mąż mieszkał z nami. Nawet jakoś pomagał. Jednak wyprowadził się do siebie, a ja zalewam się łzami. nie radzę sobie..pomóżcie.tak tęsknię, tak cierpię...boję się samotności...
Cześć annulka26
Gratuluję Oleńki. Wiem, że jest Ci ciężko, ale nie martw się, zbierz siły dla malutkiej. I nie myśl o nim. Wiem, że to trudne, ale poszukaj sobie jakiegoś zajęcia, które wymaga skupienia uwagi, byle zająć myśli i uciec od ciągłego myślenia o nim.
Wielokropek napisał/a:'pe', autorka tego wątku, podjęła decyzję o znalezieniu sposobu (i znalazła go), by być szczęśliwą MIMO bycia porzuconą. Proponuję to samo 'annulce26' - może do końca swych dni być naiwną, liczyć na cud, tłumaczyć postępowanie męża, ale też może podjąć decyzję, by żyć samodzielnie.
Żyć samodzielnie można, to nie jest trudne.... ale samotność - to trudne
pozdrawiam
Samotność z maluszkiem już nie jest taka "bardzo samotna"to prawda mnie czasem jest smutno jak widze tatusiów z wózeczkami no ale cuż mam córeczki i rosnę razem z nimi.
1 145 2014-01-28 23:46:39
Widzisz - na pewno tak jest, ale dzieci dorastają, niedługo pewnie pójdą na studia, założą własne rodziny.... Już teraz mają swoje sprawy, swoich znajomych... A jeszcze jak jesteś z dala od rodziny... czasem naprawdę jest ciężko
1 146 2014-01-29 11:16:12
Widzisz - na pewno tak jest, ale dzieci dorastają, niedługo pewnie pójdą na studia, założą własne rodziny.... Już teraz mają swoje sprawy, swoich znajomych... A jeszcze jak jesteś z dala od rodziny... czasem naprawdę jest ciężko
Jestem tego świadoma że dorastaja ale to jeszcze długo .pozdrawiam
1 147 2014-04-08 22:18:54
Cześć dziewczyny
Długo tu nikt nie zaglądał... annulka26 - co tam u Was? Jak sobie radzicie? Odezwij się....
Pozdrawiam wszystkie
1 148 2014-04-08 22:37:26
Witam ! Przeczytalam tylko kilka wpisow dziewczyn i powiem szczerze ze jestem w szoku ze tak duzo Nas jest...
Jestem w połowie ciązy i zostawił mnie chłopak...juz kilka miesiecy temu...wiem ze to nie to samo co Mąż ale probuje sobie wyobrazic jakie to jest uczucie i co mozecie wszystkie teraz czuc...Ja czuje sie podobnie,zagubiona,samotna,ciagle sie czegos boje,ale walcze z tym i mam nadzieje ze wygram...
nie wyobrazalam sobie ze jest tyle Meżczyzn na swiecie ktorzy tak postepuja az sama tego nie doswiadczylam...
pozdrawiam !
1 149 2016-04-07 15:20:01
Pe, kochana..
Tyle miesiecy uplynelo, a ja wracam myslami do Ciebie, do Lib i do innych dziewczyn, ktore zagoscily w Twoim watku..
Czytalam Twoja historie, gdy szlam przez moje prywatne pieklo porzucenia, nie wiedząc jeszcze, ze i przede mna samotny porod, depresja, miesiace walki o siebie i bardzo samotne macierzynstwo.
To prawie 4 lata temu bylo, a Ty, choc o moim istnieniu nie mialas pojecia - na zawsze zagoscilas w mym sercu.
***
Pe, kochana..
Jak sie miewasz?.. Jak sie czujesz?.. O czym marzysz?.. Czy smiejesz sie juz radoscia z serducha?.. Czy wystawiasz twarz do slonca?..
Jak sie ma Twoje Malenstwo?.. Czy juz Cie przeroslo?;)
***
Napisz prosze..
Uciesze sie z kazdego Twojego slowa
1 150 2016-04-07 15:32:26
przykre jest to co was dziewczyny spotkało, ale nie możecie się poddawać!musicie walczyć o siebie i swoje dziecko.