netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

96 odpowiedzi31 555 wyświetleńzałożony przez agasta84, 02.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 97 z 97 ]

66

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witaj nasza prawie Pani magister big_smile Jak widac radzisz sobie dzielnie.Brniesz do przodu mimo problemow.Ciesze się ze Twoj synek robi postepy,ze sama juz powoli ogarniasz się z tym wszystkim.Co do męża to chyba masz racje że mu nie ufasz.Jesli zawsze byl nieodpowiedzialnym czlowiekiem to trudno teraz mu zaufac gdy zlożylaś sprawe o rozwod.Mysle ze on chce od ciebie tego dokumentu tylko ze względu na kase ale dla siebie.nic konkretnego z toba nie ustalił.musisz bronic interesow swoich i dziecka.niech udowodni ze liczy się dla niego Wasze dobro.Jak pisałas niedlugo wyplata,ciekawe jak postapi...zastanawiam się w jakim celu chce was sciągnąc do siebie.Czyzby nagle zatęsknil.Sama wiesz jakim jest czlowiekiem,sama ocen czy ma uczciwe plany wobec Was.Przyznam szczerze ja bym mu nie ufala.Agasta naprawde uważam że doskonale sobie radzisz i będziesz radzila dalej.myslę ze teraz to może byc juz tylko lepiej.Nadejdzie dzien ze poznasz kogoś nowego który pokocha was oboje.Zasługujesz na wszystko co najlepsze za ten trud jak znosisz w swoim życiu każdego dnia.
Nie rozumiem jednej sprawy.Dlaczego nie masz żadnego zabezpieczenia alimentacyjnego na czas przed sprawa rozwodową...
Pozdrawiam serdecznie

67

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Agasta poczytaj sobie o zabezpieczeniu alimentow na czas rozprawy rozwodowej.to coś innego niz alimenty.Takie dzialanie moze skrócic czas oczekiwania na pieniążki z Twojej strony.

68

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Na Twojego męża nie ma słów... Na Twoim miejscu zupełnie urwałabym kontakt bez względu na wszystko i wystąpiła o alimenty. Sąd na pewno Ci je przyzna, a z tego co wiem jeżeli mąż będzie niewypłacalny to komornik wejdzie na konta jego rodziców, bo już taki sprawy były. Głowa do góry, na pewno się wszystko ułoży, a jak coś będzie trzeba to my Ci pomożemy! smile

69

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witam Was, dawno mnie nie było...jakoś tak powoli staram się wszystko poukładać... Nie wiem w sumie od czego zacząć...trochę spraw ruszyło do przodu... Zaczęłam od nowa prawo jazdy, mój synek poszedł do przedszkola, okazało się że nie ma z tym problemu póki co, nie płacze z chęcią zostaję, z uśmiechem robi mi papa, a jak po niego przychodzę to również jest zadowolony, choć niejednokrotnie mi powiedział, że chciałby jeszcze zostać. Panie przedszkolanki wychwalają mi synka- przynajmniej jak na razie... Co do mojego męża, to pod koniec czerwca wysłał mi 800zł, w lipcu 300, a teraz czyli za sierpień 800zł... W czerwcu nawet przyleciał na tydzień, pozałatwiać sprawy w banku i ze swoimi długami... spędził z synkiem trochę czasu, ale pomimo wszystko bardziej mu zależało aby ze mną się dogadać niż ten czas poświęcić dziecku.. Cóż mogę powiedzieć, mój mąż stał się Świadkiem Jehowy, jeździ na zebrania, nawet ze mną próbował swoich numerów... W sumie przydział kolejną maskę, jest spokojny, uśmiechnięty i wydaje mu się że wszystko da się załatwić...prosi abyśmy spróbowali, żebyśmy doszli do porozumienia...ale ja go nie znam, przeraża mnie ta jego kolejna zmiana...Twierdzi, że nie będzie utrudniał w sprawie rozwodowej, a jak zabierałam resztę rzeczy z jego domu, to znalazłam pismo odwoławcze od pozwu, w którym mnie w po części oczernił...oczywiście podkreśla na każdym kroku jak nas strasznie kocha i nie chce nas tracić...nawet nie chce mi się wracać do tego  co tam napisał...Od czasu kiedy wyjechał z powrotem bardzo mało się z nami kontaktuje, a prosiłam go aby włączał skypa, by synek mógł z nim rozmawiać...jeśli już rozmawia to więcej ze mną i ciągle wraca do tego samego...ostatnio nawet wymyślił, że jeśli już nie chcę z nim być, to przynajmniej żebyśmy przyjechali do niego, zamieszkamy razem ale w osobnych pokojach i tak będziemy razem żyć dla naszego dziecka... Jak przyjechał do polski na temat sprawy nie chciał rozmawiać, chciałam się dowiedzieć czy dostał z sądu kopie pozwu, nie chciał mi powiedzieć, poinformował mnie że na ten temat porozmawiamy w sądzie....teraz wiem że dostał...dlatego pożyczyłam pieniądze i wynajęłam adwokata. Pani mecenas stwierdziła, że nie będzie to łatwa sprawa... i może się pociągnąć...sprawa tuż tuż bo początek października, a ja mam już tego wszystkiego dość... Ale z innej beczki, muszę się pochwalić iż przyznano nam wreszcie z PCPR-u dofinansowanie , które w pełni pokryło wszystko, oddałam siostrze pieniądze i wyszłam na czysto... a tak poza tym to raz lepiej raz gorzej...jakoś sobie radzimy smile Może to wszystko napisane jest chaotycznie, jeśli tak to przepraszam...Pozdrawiam wszystkich...A i przede wszystkim 7 lipca obroniłam się i jestem już panią mgr... smile

70

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witaj Agasto.    smile
Faktycznie nie było Cię dłuuugo na forum.
Przede wszystkim składam Ci gratulacje, że pomimo tylu trudności życiowych zdołałaś obronić pracę i jesteś już panią mgr.    big_smile    big_smile    big_smile
Konsekwentnie idziesz do przodu, działasz, planujesz, realizujesz. Same dobre wiadomości.

Najważniejsze jest to, że Twój synek bardzo dobrze zaaklimatyzował się w przedszkolu. Jest wśród rówieśników, a Ty jesteś też odciążona w opiece nad nim. Cieszę się, że dostałaś dofinansowanie i od męża też już jakiś zastrzyk finansowy otrzymujesz.

Z tego co piszesz wnioskuję, że nie dałaś się namówić na wyjazd z synkiem do męża w okresie wakacji. Bardzo dobrze, licho wie co on kombinował i chyba nadal to czyni.
Myślę, że ludzie ze zboru służą mu poradą prawną dlatego dobrze, że wzięłaś adwokata.
Cały czas dąży do tego, abyście przyjechali do niego i słuszne masz obawy, że "coś" knuje, bo nawet okłamał Cię odnośnie pozwu - że nie otrzymał.

AGASTA, bądź czujna! Z pewnością chodzi tu o synka, żeby Ci go zabrać.

Pozdrawiam Was serdecznie.    smile

71

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż
Tisha napisał/a:

Kochana bardzo Ci współczuję, ale gratuluję też, że jesteś taką dzielną i zaradną kobietą.
Rozwód to absolutna konieczność i to jak najszybciej! On jest dupkiem, nieodpowiedzialnym draniem. Jeszcze Ci narobi więcej długów i będziesz musiała spłacać za niego. Nie daj mu się zastraszyć, złóż papiery jak najszybciej i wcale się nie oglądaj na niego, on jest tylko kula u Twojej nogi. Jaki z niego mąż? Jaki ojciec? Daj spokój. Załatw formalności jak najszybciej. A co do finansów to może warto się zwrócić do jakiejś fundacji?

WIĘCEJ szacunku dajmy człowiekowi szanse a nie od razu pozew o rozwód, takie sytuacje mają miejsce . niektóre z was widzę to wiedzą. dystans. ok  i tak nikt nie wie jakie są relacje, więc...
  Życzę  powodzenia. Mir oma.

72

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witam. Jesteśmy 12 lat po ślubie mamy dwójkę dzieci 11 i 7 lat tak nam się nie układa, od kilku lat, mój mąż pije , kocham  go ale ostatnio  bardzo się zmienił i nie wiem co mam dalej robić , bardzo często się kłócimy co kilka dni,mam wrażenie, Ze wszystko to co zrobię go irytuje. Pomóżcie bo sobie z tym nie radze zastanawiam sie czy od niego nie odejść,

73

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż
agasta84 napisał/a:

Witam Was, dawno mnie nie było...jakoś tak powoli staram się wszystko poukładać... Nie wiem w sumie od czego zacząć...trochę spraw ruszyło do przodu... Zaczęłam od nowa prawo jazdy, mój synek poszedł do przedszkola, okazało się że nie ma z tym problemu póki co, nie płacze z chęcią zostaję, z uśmiechem robi mi papa, a jak po niego przychodzę to również jest zadowolony, choć niejednokrotnie mi powiedział, że chciałby jeszcze zostać. Panie przedszkolanki wychwalają mi synka- przynajmniej jak na razie... Co do mojego męża, to pod koniec czerwca wysłał mi 800zł, w lipcu 300, a teraz czyli za sierpień 800zł... W czerwcu nawet przyleciał na tydzień, pozałatwiać sprawy w banku i ze swoimi długami... spędził z synkiem trochę czasu, ale pomimo wszystko bardziej mu zależało aby ze mną się dogadać niż ten czas poświęcić dziecku.. Cóż mogę powiedzieć, mój mąż stał się Świadkiem Jehowy, jeździ na zebrania, nawet ze mną próbował swoich numerów... W sumie przydział kolejną maskę, jest spokojny, uśmiechnięty i wydaje mu się że wszystko da się załatwić...prosi abyśmy spróbowali, żebyśmy doszli do porozumienia...ale ja go nie znam, przeraża mnie ta jego kolejna zmiana...Twierdzi, że nie będzie utrudniał w sprawie rozwodowej, a jak zabierałam resztę rzeczy z jego domu, to znalazłam pismo odwoławcze od pozwu, w którym mnie w po części oczernił...oczywiście podkreśla na każdym kroku jak nas strasznie kocha i nie chce nas tracić...nawet nie chce mi się wracać do tego  co tam napisał...Od czasu kiedy wyjechał z powrotem bardzo mało się z nami kontaktuje, a prosiłam go aby włączał skypa, by synek mógł z nim rozmawiać...jeśli już rozmawia to więcej ze mną i ciągle wraca do tego samego...ostatnio nawet wymyślił, że jeśli już nie chcę z nim być, to przynajmniej żebyśmy przyjechali do niego, zamieszkamy razem ale w osobnych pokojach i tak będziemy razem żyć dla naszego dziecka... Jak przyjechał do polski na temat sprawy nie chciał rozmawiać, chciałam się dowiedzieć czy dostał z sądu kopie pozwu, nie chciał mi powiedzieć, poinformował mnie że na ten temat porozmawiamy w sądzie....teraz wiem że dostał...dlatego pożyczyłam pieniądze i wynajęłam adwokata. Pani mecenas stwierdziła, że nie będzie to łatwa sprawa... i może się pociągnąć...sprawa tuż tuż bo początek października, a ja mam już tego wszystkiego dość... Ale z innej beczki, muszę się pochwalić iż przyznano nam wreszcie z PCPR-u dofinansowanie , które w pełni pokryło wszystko, oddałam siostrze pieniądze i wyszłam na czysto... a tak poza tym to raz lepiej raz gorzej...jakoś sobie radzimy smile Może to wszystko napisane jest chaotycznie, jeśli tak to przepraszam...Pozdrawiam wszystkich...A i przede wszystkim 7 lipca obroniłam się i jestem już panią mgr... smile

Gratuluje Agasto jesteś niesamowita, Twoja historia mogła być scenariuszem do filmu, który otworzyłby oczy wielu kobietom w takiej sytuacji jak Twoja. Nie jesteśmy uzależnione od swoich facetów, pokażmy, że możemy być samodzielne i że nie potrzebujemy ich łaski. Przykre jest to, że nie możemy liczyć na swoich mężczyzn, oni powinni być podporą każdego związku. Ale coraz częściej czytam historie, że oni po prostu uciekają od problemów i chowają się w fałdach spódnic swoich matek. To żałosne...
Trzymam za Ciebie kciuki, wiem, że to się wszystko ułoży. Wiem, że to boli i jest Ci ciężko ale wszyscy na forum chcemy Ci pomóc, wiec jeśli czegoś potrzebujesz pisz śmiało
Buziaczki dla synusia

74

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witam Was kochani...

Mam dużego stresa, za dwa dni tj. w piątek mam sprawę rozwodową...nie wiem czego się mogę spodziewać po mężu, co chwilę zmienia zdanie, w danym momencie zaproponowałam abyśmy się rozwiedli bez orzekania o winie... Wynajęłam Panią Adwokat, która właśnie mi podpowiedziała, iż jeśli chcę rozwodu z orzeknięciem o jego winie, to może być to ciężko udowodnić, sprawa może toczyć się latami... Pani mecenas powiedziała mi że mój mąż wygląda na człowieka który nie dorósł do roli ojca i męża, który jest nieporadny życiowo, jak również faceta, którego przerosła choroba synka... Ja nie mam ochoty ciągać się latami po sądach, nie mam ochoty aby ktoś badał mojego syna i przeprowadzał kolejne testy...nie mam na to ani siły ani pieniędzy... póki co mój mąż się zgodził więc są szansę iż rozstaniemy się z klasą...ale wszystko do piątku może się zmienić... Ze Szwecji z moim mężem zjeżdża nawet jego mamusia, prawie trzy lata nie mogła przyjechać i raptownie teraz jej się zebrało...przylatują w czwartek po południu a w sobotę wracają z powrotem... Nie wiem zbytnio co mam o tym wszystkim myśleć... a i jeszcze jedno, mój mąż oczekuję iż zgodzę się aby nasz synek na ferie zimowe i wakacje wyjechał do niego do Szwecji... dziecko czteroletnie, niepełnosprawne, wymagające stałej rehabilitacji...a jak mi go nie zechce oddać...

75

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż
agasta84 napisał/a:

Witam Was kochani...
Mam dużego stresa, za dwa dni tj. w piątek mam sprawę rozwodową...nie wiem czego się mogę spodziewać po mężu, co chwilę zmienia zdanie, w danym momencie zaproponowałam abyśmy się rozwiedli bez orzekania o winie...

AGASTO, jest już po rozprawie...napisz...

agasta84 napisał/a:

a i jeszcze jedno, mój mąż oczekuję iż zgodzę się aby nasz synek na ferie zimowe i wakacje wyjechał do niego do Szwecji... dziecko czteroletnie, niepełnosprawne, wymagające stałej rehabilitacji...a jak mi go nie zechce oddać...

No właśnie...zawsze możesz odmówić motywując stanem zdrowia synka. Jeśli mąż będzie bardzo naciskał, to dobrze żebyś porozmawiała z lekarzem prowadzącym jego leczenie, który z pewnością poprze Twoją decyzję. Synek jest małym dzieckiem, wymagającym stałej opieki i nie możesz być pewna, że mąż właściwie się nim zaopiekuje.

Twoje obawy, że może Ci nie oddać dziecka, są jak najbardziej właściwe. Jesteś po prostu przewidująca!

Pozdrawiam Was serdecznie.

76

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witam Was, u mnie się pokomplikowało, sprawa się zaczęła, ale niestety już samego początku skończyła. Już wyjaśniam dlaczego, otóż ja jestem zameldowana w dawnym woj. zamojskim a mój mąż w lubelskim... Ja dokumenty rozwodowe złożyłam w zamościu, gdyż mam taki meldunek, okazuje się jednak że sprawa musi się odbywać w miejscu ostatniego wspólnego mieszkania... Sąd źle mnie przydzielił i dlatego sprawa została przekierowana do Lublina i teraz muszę od nowa czekać....

77

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Na sprawę pojechali ze mną rodzice, ponieważ okazało się iż mój mąż przyleciał ze Szwecji ze swoją mamą i na rozprawie będą jego rodzice, rozmawiałam z nim aby sprawa została między nami i aby nie mieszać w to rodziny...zgodził się. Niestety, teść stwierdził, że on chce posłuchać i na salę rozpraw weszli wszyscy, jednak w związku iż pozew był z orzeknięciem winy, to Pani Sędzia wyprosiła rodziców, gdyż mogą być później w charakterze świadków. Po rozprawie pojechaliśmy do mnie do domu, aby mąż mógł zobaczyć się z synkiem, a dziadkowie z wnukiem, nie mogę powiedzieć że było źle, miło kulturalnie. Następnego dnia mąż wrócił z teściową za granicę, przylecieli w czwartek po południu,a w sobotę z rana już wylatywali.Trochę się zdenerwowałam, gdyż mąż cały czas deklaruje jak to kocha synka, a nawet w sobotę nie zadzwonił do niego przed wylotem, w piątek zobaczył się z dzieckiem o 11:30,a o 17:00 pojechał do domu ojca swojego i wieczorem nawet nie zadzwonił aby powiedzieć dziecku dobranoc...Teraz w sobotę mój skarb skończył 4 latka, a tatuś nawet nie zadzwonił aby złożyć mu życzenia... nie rozumiem jak tak można postępować, dziecko nie jest to zabawka...

78 Ostatnio edytowany przez REA_lna (2011-10-26 21:19:11)

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Jesteś faktycznie dzielną kobietą.
Szkoda że tak późno weszłam na Twój wątek, bo mam dwoje przyjaciół, którzy mają dzieci niepełnosprawne i z tym rozwodem to mam inne zdanie. Ale i tak już musztarda po obiedzie więc nic nie będę mówić.
Ale chcę Cię podtrzymać na duchu bo widzę że ciągle Cię jedna rzecz dręczy....zupełnie niepotrzebnie. Pewnie nie wiesz, że większość mężczyzn ma tą przypadłość, że kompletnie nie pamięta o żadnych urodzinach, dniu dziecka , rocznicach i innych i nie ma to nic wspólnego z tym czy są dobrymi ojcami czy nie. Mój też o niczym nie pamięta i gdyby nie ja to dzień dziecka przeszedłby jak każdy inny dzień, czy urodziny moich dzieci. I co mam zrobić ? to nie zmienia faktu , że jest dobrym ojcem. Po prostu ja muszę o tym pamiętać, kupować prezenty a on oczy wybałusza co to dzisiaj za dzień. Widać to kobiety rola. Więc przestań się stresować że nie pamiętał o dniu dziecka. Poza tym poszedł jednak do pracy i zaczął Ci przysyłać pieniądze. Ludzie z czasem dorośleją i stają się bardziej odpowiedzialni......czego mu życzę, bo choć nie będzie Twoim mężem ale zawsze będzie ojcem.
Jeśli możesz to zapisz się do jakiegoś stowarzyszenia, wtedy znajomi będą mogli przeznaczać dla Ciebie 1% podatku. My tak robimy.

79

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witajcie, jakoś nie mam na nic siły, chyba łapię jakiegoś doła... wszyscy idą do przodu a ja stoję w miejscu...płakać mi się chce, mam kochanego synka, ale jestem tak strasznie zmęczona, czasem mam ochotę wyjechać gdzieś, spakować walizkę, zabrać mojego Jakubka i zniknąć... W danym momencie przerasta mnie odpowiedzialność wychowania mojego dziecka na dobrego człowieka.... boję się że nie podołam, może coś przeoczę, czegoś nie zauważę jako samotna matka, póki co nie jestem w stanie nawet zapewnić mu odpowiednich warunków, mieszkamy kontem u moich rodziców...naprawdę mam powoli wszystkiego dość...

80

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witaj Agasta84.
Dawno Cię nie było na forum...nie wiem, na ile zmieniła się Twoja sytuacja życiowa.
Mam nadzieję, że wyszłaś z tego psychicznego dołka i zregenerowałaś się również fizycznie.
W Twojej sytuacji oba symptomy się nakładają, jako matki wychowującej samotnie niepełnosprawne dziecko. Zapewniam Cię, że podołasz w wychowaniu synka na dobrego człowieka, bo on ma skąd czerpać wzorce - z Ciebie, zatem bądź dobrej myśli.

Proszę nie dołuj się, napisz jakie postępy robi Twój synek w codziennym życiu, czy nadal chętnie chodzi do przedszkola. Podziel się radościami jakie Ci przynosi, a także problemami związanymi z jego wychowaniem.

Czy masz już wyznaczony termin rozprawy w sprawie rozwodowej?
Jak sobie radzisz finansowo, czy mąż przysyła pieniążki na synka?

Agasto, dla przypomnienia przeczytaj sobie swój wątek, w którym opisałaś tegoroczne działania i osiągnięcia. Jest tego duuuuuuużo, miałaś bardzo płodny rok, więc masz prawo być zmęczona, bo kosztowało Cię to wiele wysiłku, pracy i osobistych wyrzeczeń.

Jesteś wzorem matki, a czytają Cię nie tylko forumowicze, ale także goście forum. Z pewnością niejedną matkę podtrzymujesz na duchu, dodajesz im sił, chociaż śledzą Twój wątek z ukrycia.
Jeśli znajdziesz jakąś wolną chwilkę w natłoku swoich zajęć, to może włącz się w życie forum - jest tu tyle różnych działów i na pewno w niejednym wątku możesz służyć dobrą poradą. Myślę, że to choć trochę oderwie Cię od swoich problemów. Bardzo potrzeba tutaj takich osób jak Ty, które opisują/ dzielą się swoim doświadczeniem o tym, jak zmagają się z naprawdę trudnymi problemami życiowymi.

Ja z nadchodzącym Nowym Rokiem 2012 życzę Tobie i synkowi przede wszystkim zdrówka.  Tobie dodatkowo potrzebnego spokoju, wyciszenia, uzyskania rozwodu, alimentów na dziecko.
Abyś zbierała owoce swoich tegorocznych działań.

Pozdrawiam Was serdecznie.

81

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Ja przeczytałam ten wątek i przerażenie ciska się na twarz,m masakra, facet jest nieodpowiedzialnym beznadziejnym maminsynkiem i śmie jeszcze kobiecie utrudniać życie?? Beznadziejny tym!! A mówi, że dziecko chce zabierać na ferie, to pewnie tylko przed sądem żeby odegrać super tatuśka, te pieniądze, które jej przesłał to nawet nie tyle ca "zarobiła" piorąc mu gacie!! Kobieto nie dawaj mu dziecka za granice, raz że dziecko prawie go nie zna z tego co piszesz, tęskni za tatą, ale ojciec to już kompletnie obca dla niego osoba. Po drugie, nie poradzi sobie z synem ani on ani jego mamuska!! Zrobi mu tylko krzywdę, poza tym dam sobie głowę obciąć, że będzie małemu robił pranie mózgu, że mama niedobra wyrzuciła tate z domu albo jeszcze co innego wymyśli.

Agasto z całego serca życzę Ci aby wszystko się pomyślnie ułożyło, żebyś wygrała w sądzie i żeby mąż wreszcie zachował się jak prawdziwy mężczyzna. Jesteś przykładem dla wszystkich samotnych matek!! Wielki szacun z mojej strony:)

82

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witam Cię Żyworódko i wszystkie pozostałe Panie...

Chciałabym na wstępie złożyć Wam wszystkim życzenia ... Z okazji nadejścia Nowego Roku 2012 życzę Wszystkim przede wszystkim dużo zdrowia, miłości, cierpliwości  i szczęścia...Większość z nas przechodzi ciężkie chwile i mam nadzieję że ten Nowy Rok przyniesie nam same dobre chwile, że smutki, problemy odejdą a pozostaną same radości... Dla tych co są szczęśliwi to życzę aby Wasze szczęście trwało dalej, aby nic jego nie zakłóciło.... Ale przede wszystkim niech Rok 2012 będzie rokiem miłości, życzliwości i spokoju duchowego dla nas wszystkich, niech marzenia się spełniają,abyśmy wszyscy cierpliwie dążyli do osiągnięcia celów i pragnień...

Żyworódko od początku śledzisz mój wątek i mnie wspierasz...dziękuję Wam wszystkim bardzo...Takie wsparcie i otucha jest bardzo ważna i dodaje dużo sił...

Co u mnie...nie ma zbyt wielkich zmian....Byliśmy z Moim synkiem na turnusie w Krakowie, póki co wielkich postępów nie ma ale lepiej powoli ale do przodu...Na mojego skarba nie mogę narzekać, pomimo swojej niepełnosprawności jest kochanym i cudownym dzieckiem...Nie skłamię jeśli powiem, że każdy kto poznaje mojego synka jest pod wielkim jego urokiem i napawa mnie to dumą i szczęściem... Jeśli chodzi o sprawę rozwodową to niestety nie mam wciąż wyznaczonego terminu i czekam jak na szpilkach.... Ale za to mój Kubuś został przyjęty do Fundacji Zdążyć z Pomocą, podpisałam porozumienie i czekam na nadanie subkonta...będę w końcu mogła zbierać 1% podatku dla mojego synka.... Więc jeśli ktoś by mógł i chciał przekazać 1% to bardzo chętnie podam wszelkie dane.... w każdym razie jak już wszystko będę miała gotowe to wstawię link kierujący na Fundację i mojego skarba... Na temat męża napiszę innym razem, teraz wolę pozostać w dobrym humorze... Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i jeszcze raz życzę SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU.... smile

83

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witam....

Jeśli chodzi o mojego męża to póki co z tego co wiem nie pracuje na stałe, ma jakąś pracę dorywczą... Pieniądze nam wysyła, nie jest to może wielka kwota, ale póki co pod tym względem stara się nie nawalić.... Zbyt często nie rozmawiamy, ostatnio to ja dzwoniłam bo mój synio chciała z tatą rozmawiać.... Jakiś tydzień temu przyjechał odwiedzić Kubusia jego dziadek i wujek, a mój teść i szwagier... Mogę powiedzieć że spotkanie było w miarę miłe, w tym tygodniu teść ma przyjechać jeszcze raz z teściową, która na tydzień przyjechała ze Szwecji i ma jakiś prezent dla wnuka, coś tam podobno tatuś kupił synkowi.... Rozmawiałam z panią adwokat i w poniedziałek ma się dowiedzieć odnośnie terminu sprawy rozwodowej... Ja kończę prawko i powoli leci....Pozdrawiam...

84

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witam Was... tak jak wspominałam, jeśli ktoś ma możliwość odpisania 1% podatku mamy już założone subkonto, mogę na maila wysłać wszelkie dane... Pozdrawiam

85

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witaj.
Agasto, dziękuję za życzenia noworoczne płynące z głębi Twojego serca.
Tak, od początku śledzę Twój wątek, bo ciągnie mnie do tych ludzi, którzy wykazują siłę i moc w walce z przeciwnościami losu. Ty również osobiście napawasz mnie optymizmem, że cele się realizują, jeżeli uparcie do nich się dąży. Nigdy nie należy "dawać za wygraną" pomimo, że zdarzają się potknięcia i nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Ale ważne, że się próbowało...

Z tego co piszesz, to konsekwentnie działasz w kierunku poprawy swojego życia i ukochanego synka Kubusia.
Chodzisz na kurs prawa jazdy, a synek został członkiem fundacji wspierającej chore dzieci.

agasta84 napisał/a:

Witam Was... tak jak wspominałam, jeśli ktoś ma możliwość odpisania 1% podatku mamy już założone subkonto, mogę na maila wysłać wszelkie dane... Pozdrawiam

Chcę przekazać na jego konto 1% podatku, tylko mam prośbę, abyś wstawiła link kierujący na Fundację. Myślę, że moderacja nie będzie miała nic przeciwko temu.

Czytam, że ostatnio i rodzina męża wykazuje jakieś większe zainteresowanie Kubusiem.
Czy masz już wyznaczony termin rozprawy?

Serdecznie Cię pozdrawiam i Twojego synka Kubusia.

86

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witam Cię Żyworódko..

Póki co terminu sprawy nie mam jeszcze wyznaczonego, ale orientacyjnie to jest kwiecień, maj... Co do rodziny męża, to utrzymują kontakt, nie jest on zbyt częsty ale synek tego potrzebuję....mam tylko nadzieję, że nie zmieni się to po rozwodzie...

Jeśli chodzi o 1% to przy odpisywaniu go należy podać numer KRS fundacji czyli: 0000037904 i dopisek: 15889 Stanisławek Jakub

jeśli ktoś chciałby wiedzieć coś więcej to zapraszam na stronę: http://www.dzieciom.pl/15889

Serdecznie pozdrawiam.

87

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witaj Agasto i Jakubku.
Dziękuję za przekazaną informację. Również zapoznałam się z zasadami działalności fundacji.

Twój synek ma w sobie tyle dziecięcej radości i ufności, że nawet aparat fotograficzny utrwalił to na zdjęciu. Od razu widać, że jest otoczony miłością i troską z Twojej strony. Ma w sobie takie poczucie bezpieczeństwa, co niewątpliwie jest przede wszystkim Twoją zasługą.

Pozdrawiam Was serdecznie.

88

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Dawno się nie odzywałam ale jakoś tak wyszło, leci dzień po dniu i jakoś powolutku leci... W końcu wyznaczono mi termin sprawy rozwodowej, w sumie dopiero na czerwiec, ale przynajmniej coś się zaczęło dziać.... Mój mąż od jakiegoś czasu znów nie pracuje więc pieniążków nie wysyła, w danym momencie postawił na Siebie i uczy się w szkole języka, stwierdził, że jakieś tam pieniądze za naukę dostaje więc sobie radzi choć nie jest mu łatwo i oczywiście nie jest w stanie nam pomóc....ale cały czas o nas myśli... Ja przemyślałam wszystko i muszę się zebrać i szukać pracy, z tych pieniędzy co dostaję to się nie da wyżyć... niestety jak podejmę pracę to zabiorą mi pieniądze,  a co będzie gdy dziecko zachoruje, co mam zrobić gdy będziemy jechać na turnus czy gdy będę potrzebowała wolnego na rehabilitację... Nie wiem jak to wszystko będzie wyglądać ale zbytnio nie mam wyjścia...Od września i tak prawdopodobnie wracamy do Lublina gdyż zmieniamy przedszkole i są duże szanse, że mój synek się dostanie...a to oczywiście wiąże się z wynajęciem czegoś w Lublinie...i znów pytanie za co...?? No ale cóż mam czas do września aby coś wymyślić... Już długi czas szukam pracy przez internet, chałupnictwo czy cokolwiek, ale jest ciężko...Pozdrawiam Wszystkich.

89

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witaj Agasto    smile

Znowu jesteś w finansowym dołku. Mąż egoista - normalka, że myśli tylko o sobie.
Przypomnij mi, czy Ty starałaś się o alimenty, czy też mąż dobrowolnie przysyłał je od czasu do czasu.
Pytam, bo od koleżanki córka ma problemy z egzekwowaniem zasądzonych alimentów od ojca dziecka, który przebywa poza granicami kraju. Nie znam szczegółów, ale w tym tygodniu była na policji i składała zeznanie, ponieważ w związku z tym stara się o pieniądze z biura alimentacyjnego.

Faktycznie długo czekasz na tą pierwszą rozprawę, ale teraz to z pewnością jest to ten właściwy Sąd.
A czemu wracasz z synem do Lublina z powodu przedszkola?
Czy jest ono o jakimś specyficznym charakterze?

Agasto z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Tobie i Kubusiowi spędzenia ich w miłej domowej atmosferze. Smacznego jajka.

Pozdrawiam Was.   smile

90

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

witaj...tak jak i ty mam tak samo nieodpowiedzalnego meza ,,pracowalam na niego a kiedy zachorowalam na raka zostalam sama ,,,jest mi trudno i to bardzo,,,pozdrawiam serdecznie Ciebe i synka,,

91

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witam Wszystkich którzy śledzili mój wątek. Długi czas się nie odzywałam ale w sumie nie miałam o czym pisać... Codzienne problemy i wydawało mi się, że stoję w miejscu...myślałam, że moja sytuacja się nie zmieni... Ale w końcu udało się, wszystko powoli zaczyna nam się układać. Wróciliśmy z turnusu, mój synek powoli robi postępy, może nie są one jakoś wielkie ale ważne, że idziemy do przodu. Dowiedziałam się, że mój synek dostał się do przedszkola w Lublinie, tam gdzie chciałam...niedawno miałam sprawę rozwodową... Mój mąż mnie poinformował, że nie może przyjechać bo nie ma pieniędzy , powiedział,że wysłał pismo do sądu o odroczenie terminu i muszę się pogodzić, iż to jeszcze wszystko potrwa... Ale nic, pojechałam na sprawę, faktycznie okazało się, iż od męża nie ma nikogo- ale sprawa się odbyła. Mój mąż dostał karę za nie stawienie się na rozprawie, gdyż nie podał powodu swojej nieobecności- otrzymałam rozwód zaocznie i wysokie alimenty na Kubusia i nawet na siebie- pani sędzia sama mi podniosła kwotę alimentów na mnie... Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mój Były mąż będzie się odwoływał, że takich pieniędzy od niego raczej nie dostanę, ale cieszę się, że wszystko się tak potoczyło... Jeśli on nie będzie płacił, to będę dostawała pieniądze z funduszu....już teraz wiem że jakoś sobie powoli poradzimy.... Dziękuję wszystkim, którzy podtrzymywali mnie na duchu, to naprawdę pomaga... Dziękuję, jeszcze raz wszystkim...

92

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż
agasta84 napisał/a:

Witam Wszystkich którzy śledzili mój wątek. Długi czas się nie odzywałam ale w sumie nie miałam o czym pisać... Codzienne problemy i wydawało mi się, że stoję w miejscu...myślałam, że moja sytuacja się nie zmieni... Ale w końcu udało się, wszystko powoli zaczyna nam się układać. Wróciliśmy z turnusu, mój synek powoli robi postępy, może nie są one jakoś wielkie ale ważne, że idziemy do przodu. Dowiedziałam się, że mój synek dostał się do przedszkola w Lublinie, tam gdzie chciałam...niedawno miałam sprawę rozwodową... Mój mąż mnie poinformował, że nie może przyjechać bo nie ma pieniędzy , powiedział,że wysłał pismo do sądu o odroczenie terminu i muszę się pogodzić, iż to jeszcze wszystko potrwa... Ale nic, pojechałam na sprawę, faktycznie okazało się, iż od męża nie ma nikogo- ale sprawa się odbyła. Mój mąż dostał karę za nie stawienie się na rozprawie, gdyż nie podał powodu swojej nieobecności- otrzymałam rozwód zaocznie i wysokie alimenty na Kubusia i nawet na siebie- pani sędzia sama mi podniosła kwotę alimentów na mnie... Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mój Były mąż będzie się odwoływał, że takich pieniędzy od niego raczej nie dostanę, ale cieszę się, że wszystko się tak potoczyło... Jeśli on nie będzie płacił, to będę dostawała pieniądze z funduszu....już teraz wiem że jakoś sobie powoli poradzimy.... Dziękuję wszystkim, którzy podtrzymywali mnie na duchu, to naprawdę pomaga... Dziękuję, jeszcze raz wszystkim...

Witaj Agasto.
Doprawdy...wyrzucam sobie jak mogłam przegapić Twój ostatni post.
A są w nim same DOBRE wiadomości.
Przedszkole dla Kubusia, rozwód, alimenty!

To naprawdę dobre żniwo, po czasie udręki, załamań, walki o byt materialny - Twój i synka, zapewnienia mu właściwej/fachowej  opieki w trosce o jego prawidłowy rozwój.

Jesteś bardzo mądrą, zaradną, KOBIETĄ I MATKĄ, która krok po kroku walczyła z przeciwnościami losu.
Nie zrażały Cię trudności, chociaż ciągle spotykałaś je na swojej drodze, bo miałaś jasno wytyczony CEL.
Pewnie, że przeżywałaś również chwile załamań, będąc w tym wszystkim tak naprawdę sama. Z pewnością, nieraz wylałaś wiele łez nad swoim ciężkim losem, ale ocierałaś je i parłaś uparcie do przodu. Jeżeli to forum - wypowiedzi userów zainteresowanych Twoją historią, w jakiś sposób pomagało Ci przetrwać te ciężkie chwile, to dobrze świadczy o jego założeniu i celowości.

Agasto, razem z Tobą przeżywam radość z tak pomyślnego zakończenia spraw.
Zamknęłaś za sobą pewien rozdział życia, teraz jesteście tylko Wy dwoje - Ty i Kubuś, bo nie ciągniesz za sobą tego balastu w
postaci nieodpowiedzialnego męża.

Serdecznie Cię pozdrawiam i Twojego synka Kubusia.***
Teraz będzie już tylko lepiej, coraz lepiej...bo nie może być inaczej!  smile

93 Ostatnio edytowany przez tamuszka (2012-11-28 22:43:44)

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Witaj Agato.
Twoja historia jest mi bardzo bliska... Mam bardzo analogiczną sytuację. Kompletnie nie mogę liczyć na mojego męża. We wszystkim dosłownie. Mąż pracuje, ale zarabia niewiele. Mamy trudną sytuację finansową. I dwójkę dzieci: 6 i 5 lat. Wszystko jest na mojej głowie, finanse, dzieci, dom. Pracuję na etacie i po godzinach wykonuję zlecenia, żeby jakoś wiązać koniec z końcem. Żeby nie runęło bardziej. Mąż dorobił się komornikówi (a to nowy monitor, nowy komputer i nawet nie wiem co jeszcze) siędzą mu na pensji. Mąż przychodzi z pracy zmęczony i już nie ma siły kiwnąc palcem, a ja po pracy wykonuję zlecenia na przemian z wszystkimi obowiązkami domowymi, z pilnowaniem wszystkich formalności, z opieką nad dziećmi. Już dawno nauczyłam się, że nie warto prosić go o wykonanie czegoś, bo i tak będę czekać miesiącami i i tak się nie doczekam (na załatwienie piwnicy czekałam chyba ze 3 miesiące jak nie dłużej, na wyniesienie do piwnicy paru rzeczy też musiałam swoje odczekać). W tej chwili jestem już tak zmęczona tym natłokiem obowiązków, że czuję, że opadają ze mnie siły. Myślę o rozwodzie.
Twoja historia Agato stłumiła we mnie wiele lęków. Wiem, że rozwód to jedyne mądre wyjście, ale bardzo się tego boję. Tymbardziej, że mąż grozi, że dzieci mi na pewno nie odda. Mam ten sam schemat. Mąż jak słyszy o rozstaniu to nie myśli o rodzinie, ale o tym, że może stracić mnie. Wtedy jest błaganie, szantaże emocjonalne itd. Dzieci w tym momencie nie istnieją...Nawet o nich nie pomyśli. Czasem się zastanawiam, czy nie dlatego, że jestem gwarancją na to, że nie będzie musiał żyć na własny rachunek. Przecież obecnie nie musi się o nic starać. Ja i tak przecież pochytam wszystko. Więc po co.
Najgorsze jest to, że równiez stoję w miejscu. I co z tego, że mam pracę i nawet udaje mi się dorabiać do pensji jak mąż wpędza mnie w długi? Jak muszę ciągle walczyć o byt pomimo, że powinnam iść do przodu?
Bardzo cieszę się, że tak ci się to pomyślnie potoczyło...Mogę sobie tylko wyobrazić jak było ci ciężko.
Jesteś bardzo silną kobietą i z pewnością teraz już będziecie mogli żyć spokojnie z Jakubem (hehe mój syn nosi takie samo imię)
Pozdrawiam cię serdecznie.

94

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż
tamuszka napisał/a:

Witaj Agato.
Twoja historia jest mi bardzo bliska... Mam bardzo analogiczną sytuację. Kompletnie nie mogę liczyć na mojego męża. We wszystkim dosłownie. Mąż pracuje, ale zarabia niewiele. Mamy trudną sytuację finansową. I dwójkę dzieci: 6 i 5 lat. Wszystko jest na mojej głowie, finanse, dzieci, dom. Pracuję na etacie i po godzinach wykonuję zlecenia, żeby jakoś wiązać koniec z końcem. Żeby nie runęło bardziej. Mąż dorobił się komornikówi (a to nowy monitor, nowy komputer i nawet nie wiem co jeszcze) siędzą mu na pensji. Mąż przychodzi z pracy zmęczony i już nie ma siły kiwnąc palcem, a ja po pracy wykonuję zlecenia na przemian z wszystkimi obowiązkami domowymi, z pilnowaniem wszystkich formalności, z opieką nad dziećmi. Już dawno nauczyłam się, że nie warto prosić go o wykonanie czegoś, bo i tak będę czekać miesiącami i i tak się nie doczekam (na załatwienie piwnicy czekałam chyba ze 3 miesiące jak nie dłużej, na wyniesienie do piwnicy paru rzeczy też musiałam swoje odczekać). W tej chwili jestem już tak zmęczona tym natłokiem obowiązków, że czuję, że opadają ze mnie siły. Myślę o rozwodzie.
Twoja historia Agato stłumiła we mnie wiele lęków. Wiem, że rozwód to jedyne mądre wyjście, ale bardzo się tego boję. Tymbardziej, że mąż grozi, że dzieci mi na pewno nie odda. Mam ten sam schemat. Mąż jak słyszy o rozstaniu to nie myśli o rodzinie, ale o tym, że może stracić mnie. Wtedy jest błaganie, szantaże emocjonalne itd. Dzieci w tym momencie nie istnieją...Nawet o nich nie pomyśli. Czasem się zastanawiam, czy nie dlatego, że jestem gwarancją na to, że nie będzie musiał żyć na własny rachunek. Przecież obecnie nie musi się o nic starać. Ja i tak przecież pochytam wszystko. Więc po co.
Najgorsze jest to, że równiez stoję w miejscu. I co z tego, że mam pracę i nawet udaje mi się dorabiać do pensji jak mąż wpędza mnie w długi? Jak muszę ciągle walczyć o byt pomimo, że powinnam iść do przodu?
Bardzo cieszę się, że tak ci się to pomyślnie potoczyło...Mogę sobie tylko wyobrazić jak było ci ciężko.
Jesteś bardzo silną kobietą i z pewnością teraz już będziecie mogli żyć spokojnie z Jakubem (hehe mój syn nosi takie samo imię)
Pozdrawiam cię serdecznie.

ostatnio sobie myślę czy takie postrzeganie nie jest stereotypowe. Facet ma mieć siłę i być odpowiedzialny, jak nie daje rady to do widzenia... może powinien iść do psychologa, może ma depresję, może powinnaś wysłać mu parę cv... może nie robi w życiu tego, czego by najbardziej chciał? (w końcu każdy facet musi mieć jakąś pasję).

95

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Nigdy nie poddawałam się stereotypom, ale jeśli kobieta pracuje po 10 godzin dziennie i do tego ma wszystko w domu na swojej głowie to po pewnym czasie naprawdę nie ma już siły.

96

Odp: Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż
tamuszka napisał/a:

(...)I co z tego, że mam pracę i nawet udaje mi się dorabiać do pensji jak mąż wpędza mnie w długi? (...)

Może pomyśl o rozdzielności majątkowej?
Co prawda, dla dotychczasowych długów nie będzie to miało żadnego znaczenia, ale nie będziesz odpowiadać za jego nowe zobowiązania.

Posty [ 66 do 97 z 97 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Niezaradny życiowo i nieodpowiedzalny mąż

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026