witam milo i cieplo
u mnie tez wiatr dokucza
spaceru nie bedzie nie chce oberwac w glowe konarem lub reklama
bratki czekaja do posadzenia
milego udanego spokojnego dnia
Leno witaj. U mnie też wieje i pogoda jest do kitu mówiąc młodzieżowo.
Czekam na promocje kwiatów w Netto to sobie kupię pelargonie,
bo na bazarach są stosunkowo drogie, a kwitną tak samo.
Sandro, droga. Młodsza córka mieszka w Szczecinie tj 75 km drogi samochodem.
a starsza, kilka ulic ode mnie i możemy widzieć się częściej.
Moje córki długo czekały na potomstwo, ale nie chcę się rozpisywać dlaczego,
ponieważ sa to przykre wspomnienia.
Fakt, faktem, że w tym roku przybyły dwa maleństwa i będą to pierwsze święta
w takim dużym gronie. Już sie cieszę jak to będzie i jak sie pomieścimy przez kilka godzin,
ale damy radę. Najważniejsze aby dobrze się chowały, a 7 maja będa naraz chrzciły,
za jednym zamachem, więc impreza się szykuje pełną parą, a babcia musi naszykować kaskę -
niewielką, bo niewielką, ale liczy się gest.
523 2011-04-08 20:08:41 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-08 20:40:28)
Następny dzień za nami.
Każda go spędziła na swój sposób.
Muszę Wam powiedzieć, że nie lubię weekendów
z tego powodu, że wiele moich programów nie ma w TV,
albo sa powtórki i się trochę nudzę.
Wieczorem się trochę rozkręcam, bo są audycie muzyczne jak X Faktor,
ale w dzień same smutki. Katastrofa smoleńska i rocznica przyćmiła
wszystko i zrobiło się strasznie smutno. Flagi państwowej nie wywieszam,
ponieważ jestem przeciwna marszom z pochodniami na Krakowskim Przedmieściu
i mnie to już wszystko wkurza.
Dobrą chwilę nie miałam dostępu do internetu przez zawieruchę za oknem,
ale dzwonię do zaprzyjaźnionego pana i wiem z pierwszej ręki,
kiedy będzie, a więc stres jest dużo mniejszy hahaha.
Chyba czas powiedzieć Wam dobranoc, no chyba, że jeszcze wrócę.
Piosneczka na dobranoc hihihi
http://www.youtube.com/watch?v=PDxr7bRm-ww
Ja dopiero się zalogowałam ![]()
Jest wieczór, za oknem hula deszcz i wiatr. Zakupów za 10 zł nie umiałam zrobić (gdyby chodziło o troszkę mielonego, to OK, ale to miało być na week.). Stanęłam w sklepie i nie wiedziałam co mam wziąć - kurczak ponad 10 zł za szt., kilka udek?, po usmażeniu się skurczą, a może jajka? No a jak tak, to co będę jadła tylko jajka? Pół kilo mielonego? No ale znów mielone? Chcę jutro zrobić pomidorówkę. Zadzwoniłam do męża - co mam kupić za te 10 zł, a on mi na to, że nie obchodzi go. I się rozłączył. Odłożyłam "namiastkę zakupów" na półki, wsiadłam do auta i pojechałam do niego do pracy. Jadł śniadanie i spokojnie czytał gazetkę (do pracy kupuje osobne jedzenie i tam trzyma w lodówce). Spytałam, czy mógłby kupić coś za te dychę, która mi zostawił. Głupio mu się zrobiło chyba przed kolegami i dał całe 50 zł
. Teraz już dysponowałam kwotą 60 zł. ![]()
Kupiłam coś niecoś, bo w domu pokończyła się mąka, cukier, pieprz itp.
Nie powinnam tak robić ale w domu są dzieci i nie będą głodowały, aż jaśnie pan wróci po 18 z pracy. więc kupiłam. paragon przykleiłam na lodówkę. Teraz czekam na określenia "na chu...kupiłaś dwa ogórki" (itp.). Na razie cisza.
A poza tym przytyłam dobre 12 kg
Za nic nie umiem się odchudzić.
jeździłam na rowerku (który był mojego męża), ale nagle "przydał się" teściowej i mąż wyniósł do niej. Dziewczyny przesłały mi dietę Turbo. Tylko czy dam radę łączyć odpowiednio produkty zgodnie z zaleceniami? Bo nigdy nie wiadomo, czy będzie mnie stać na tę dietę (ze względu na powyższe).
Ufff, ale się rozgadałam ![]()
525 2011-04-09 09:20:33 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-09 09:21:12)
Dziś sobota, deszczowo, zimno...
Pozdrawiam wszystkie kobiety, nie tylko emerytki i rencistki.
Dziś sprzątanie, do TV jeszcze nie zajrzałam. Pewnie tam o tragedii smoleńskiej.
Jakoś nie mam ochoty tego słuchać.
Dziewczyny, jaka u Was pogoda? Czy jest gdzieś w Polsce cieplutko i słonecznie?
Witaj Sandro i Ci co nas czytają. Może Sławek?
U mnie wietrznie, ale wyszło słońce i na balkonie jest całkiem znośnie.
Sandro, Twój małżonek nie kocha Waszych dzieci, ponieważ
na weekend przeznaczył dla nich te nieszczęsne 10 zł.
Jak można za taką kwotę zapewnić im to minimum na obiad.
Dzieciaki lubią słodycze i mają swoje potrzeby, a on demonstracyjnie
przeznaczył dla nich, bo nie mówię już o Tobie tak nędzne pieniądze.
Biedaczek zmienił decyzję i dał 50 zł. Być może się przestraszył,
że zrobisz mu w pracy obciach, ale bardzo dobrze zrobiłaś,
że wyciągnęłaś od niego te pieniądze, tylko jak długo wytrzymasz
taką presję, oto jest pytanie.
Z każdą sprawą musisz się naginać do jego humorów i i błagać
o minimum. Sandro, czy Ty pracujesz? Jeśli tak, to podaj go może w cholerę
o alimenty na dzieci i wówczas będziesz wiedziała jak dysponować pieniędzmi - tak myślę.
Nie są to łatwe sprawy i na pewno wiesz co zrobić, więc ja tylko podpowiadam, a nie jestem prawnikiem niestety.
Witam serdecznie - zimno i nadal wietrznie choc nie tak jak w nocy .
Sloneczka ani na lekarstwo a tak bardzo przydaloby sie ciepełko .
Fioretto gratuluje "wysypu' wnucząt i fajnie bo za jednym kosztem beda chrzciny , gorzej z prezentami podwójnymi buuuuu
Moja wnusia to pannica , tegoroczna maturzystka ,ma prawie 19 lat za równy miesiąc skonczy .
Sandro - ???????????? slabna mi ręce i mózg wiotczeje jak czytam o Twoim oprawcy psychicznym .
Bardzo dobrze zrobiłas ze pojechałas do pracy - masz teraz asa w rękawie bo napewno będzie sie obawiał twoich następnych wizyt "finansowych" .Powiedz mu ze od teraz to bedzie norma ..
Ciekawe za ile on sobie sniadanie kupuje ?? - ja dzisiaj bardzo skromne sniadanko mam i zapłaciłam prawie 6 zlotych ... a Ty na weekend miałas 10 zł .I jeszcze dzieci ??ktore przecież powinny sie bardzo dobrze odzywiac bo rosną , rozwijają się .
Moim skromnym zdaniem powinnaś go podac do sądu o alimenty na dzieci , bedzie miał przyznaną kwote proporcjonalnie do wydatków na dzieci , i do mozliwości zarobkowych a nie zarobków .
Masz gg ??? to napisz mi nr na mój adre @ który mam w profilu .
Jestes dzielna , i dobrze sobie radzisz ale jakim kosztem ?? to tylko Ty wiesz .Czy warto nadal upokarzac sie i prosic o pieniadze na jedzenie dla dzieci ??
To jest jego psi obowiązek dawac na dzieci .- pardon chyba obraziłam pieski buuu.
Miłej soboty i do wieczorka
Eee znowu mnie ponioslo
niu7nia myślę, że Ciebie nie poniosło, tylko napisałaś prawdę.
Sandro, wyobrażam sobie jaka jesteś samotna, gdy nie jedziesz do swojego drugiego faceta.
Masz dzieci i tylko na nie możesz liczyć, bo na męża już raczej nie, skoro głodowe
pieniądze Ci zostawia.
Jestem także za tym, abyś złożyła pozew o alimenty na dzieci, bo będziesz się
z nim szarpała w nieskończoność, ale oczywiście wiesz najlepiej co dla Ciebie jest dobre
i na co masz siły. Małżeństwo chyli się ku upadkowi i tak dojedzie do rozwodu, a przy rozwodzie
zażądasz alimentów, więc musisz sama sobie to wszystko przemyśleć, co i w jakiej kolejności
to wszystko zaczniesz, ale błaganie o kasę na dzieci jest upokarzające, bo w końcu on twierdzi,
że je kocha, a nie daje im jeść, więc nie widzę konsekwencji w jego milości.
Może plotę bzdury, androny i sama nie wiem jak bym postąpiła, ale podpowiadać można.
Mój mimo wszystkich grzechów jakie zrobił wobec rodziny, to jednak na dzieci nie skąpił
i nie musiałam toczyć bojów, co włożyć do garnka dla nich.
Trzymaj się dziewczyno.
U mnie nadal słońce, ale duje wiatr i jest nieprzyjemnie.
Sandro - mozesz wystapic tylko o alimenty a róenie dobrze przy rozwodzie sąd niejako z urzędu ustala obowiązek alimentacyjny rodziców .
Wiadomojezeli dzieci pozostaja przy jednym z rodziców bo sąd tak orzekła to ta druga strona ma oboiwiązek wywiązac się z tego obowiązku .
W wyroku masz klazulę wykonalności egzekucjii komorniczej na wypadek gdyby prztyszlo mu do łaba nie płacic .
A kosztry postępowania komorniczego są bardzo wysokie to nawet najbardziej oporni wiedzą .
Jezeli masz ochote skontaktowaz się ze mną to mogę Ci pomóż w peenych kwestiach - np. dotyczących alimentó .
dzieeczynki u mnie pada , jest wściekle zimno i wiej znowu - cos mnie zaczyna boileć lewy migdał buuuuu
.Pozdsrawiam cieplutko wbrew temepraturze zaokiennej .
530 2011-04-09 18:13:43 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-09 19:15:02)
Moje drogie
nie będę występować raczej osobno o alimenty, bo to nie ma sensu, gdyż zamierzam się rozwieść. Z różnych względów jeszcze nie złożyłam pozwu. O niektórych pisałam tu, na forum, inne znam tylko ja i nie mogę o nich tu mówić, bo nie dotyczą tylko mnie. Myślę, że na jesień złoże. Pisałam, nie pamiętam czy w tym dziale czy w innym m.in. o sytuacji, w której mąż miał świetny pomysł "podzielić" się dziećmi.
Teraz mówi o tym, że jak będą chciały tak zamieszkają (z tego co wiem to chcą ze mną, aczkolwiek syn na początku mówił, że z tata, bo mu teściowa nagadała, że tata codziennie będzie płakał itp.). Nie ulega wątpliwości, że ojca bardzo kochają.
Mam tego typu tez "dylemat" - bo mąż oficjalnie zarabia 1044zł. (tak płaci wszystkim pracownikom jego pracodawca) i te pieniądze idą do męża na konto. Reszta, która jest minimum 1000 poprzez 1500 do nawet 2000 dostaje do ręki. Sąd będzie się opierał na jego oficjalnych zarobkach (średnio łącznie 2500-2800). Kiedyś rozmawiałam z mężem, to mówił o tym że jak każde z nas weźmie po 1 dziecku to alimentów nie będziemy płacić, potem jak dzieci "przylgnęły" do mnie to powiedział, że na dwójkę 600zł. Gdy zaproponowałam 800 to już kręcił nosem. Byłam ciekawa co powie, ale nie powiedział nic i wyszedł z pokoju. Przeważnie mi odpowiada, że o tym zdecyduje sąd. On się boi podjąć decyzję chyba bo zawsze mówił (nawet jeśli chodziło o zakup mebli, garnków itp)" jak chcesz, jak uważasz".
Dziś się tym problemem nei przejmuję, bo się narobiłam jak głupia (myłam ściany nad piecem, które jak tu mieszkam nie były chyba myte). Piec stoi u teściowej i nigdy tam nie zaglądałam, ona pali, ja mam nie ruszać bo "nie umiem". Ale dziś stwierdziłam, że to obmyję, bo się ściany kleiły.
Teraz byłam z córką nad morzem (mam kilometr do morza), ale udało mi się tam dojść i w tył zwrot i do domu bo taki wiatr wieje.
Teraz córka i syn poszli z teściową coś tam robić w folii na działce za domem. Mąż ma gościa, ale nie wiem kto to jest, bo jak przyszłam to już był, a jak spytałam kto to to mąż mi nie odpowiedział, wiec przyszłam sobie tutaj.
Widzę, że moje kobiety balują ![]()
Elu a pochwal się jakimi imionami obdarowały Twoje dzieci wnuczusie? Ja w przyszłości (mimo, że mam już 34 lata) chcę mieć jeszcze jedno dziecko. Może córeczkę. Myślę nad imionami Lena, Małgorzata, Jagoda, a może Sandra (jak mój nick). Moja córka zamówiła siostrzyczkę Wioletkę ![]()
Zamówienie jest, tylko brać się do roboty (półżartem mówię, bo przecież pierw jedno muszę zakończyć).
Sandro, sorry, że dopiero teraz, ale oglądam "Bitwę na głosy".
Oczywiście, że zrobisz jak Ci Sandro pasuje, a to wszystko to nasze sugestie i tyle.
Nie możemy niczego na 100% doradzać, bo to wszystko, co zrobisz
zależy od Ciebie.
Chciałabym, abyś była szczęśliwa, a na dziecko nigdy nie jest za późno,
jesli jest z kochanym facetem, a Ty takiego już masz i całe szczęście,
bo lżej znosisz niepowodzenia w małżeństwie.
Dziwny jest ten Twój mąż i tyle moge napisać. On nie wie co powoli traci,
ale chyba nie za bardzo się tym przejmuje.
Sandro moje wnuki to - najstarsza, 2 latka - Anielka,
a w lutym przyszła na świat Luizka i Wojtuś.
Jutro idę do Luizki, bo mieszka w tym samym mieście i już się cieszę.
Podobno dużo zależy od imienia jakie się nosi i chyba to się w życiu sprawdza,
bo wszystkie Elki jakie znam, sa w pewnym sensie niezbyt szczęśliwe.
Może się mylę, ale warto sprawdzić pochodzenia imienia. Takie jest moje spaczenie
w tym temacie.
Mówię już dobranoc i śpijcie dobrze.
532 2011-04-10 08:09:31 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-10 08:46:31)
Dzień dobry.
Widzę cisze na wątku, ale czasami tak to bywa,
że nie ma czasu zajrzeć i się pokazać.
Nie wiem czy monitować do Modek, aby przywróciły naszego Słavka,
jakby obiecał wielką poprawę i przyrzekł, że więcej już nie będzie.
U mnie słońce, wiatr zanikł, a wiec zapowiada się fajny dzień,
czego i Wam życzę z całego serca.
Wczoraj odpadł zespół Braci Golców w Bitwie na głosy i byłam zła,
bo to wszystko jest chyba jednak ustawione, bo zaraz po emisji
Onet wskazuje kto odpadnie - bubububu.
Zakwitły magnolie
Oglądam uroczystości rocznicowe w telewizji.
Wyciszam się wewnętrznie na dzisiejszy dzień.
Witajcie slonecznym niedzielnym rankiem
no niestety jestem chora . gardlo boli , temperatura daje się we znaki .Jestem osłabiona bo na siłę lecze sie - jutro muszę byc gotowa i zwarta rano .
Fioretto ja także mam Wojtusia tyle ze ma 42 lata hiiiii to bardzo wrażliwi , rodzinni i troskliwi mężczyżni .Dlatego tak dalismy mojemu pierworodnemu na imię . Znałam pana o takim imieniu ktory osiagnął duzy sukces w zyciu byl bardzo ciepły , wywazony w slowach i w kazdym calu gentelmenem .Miuał syna i wnuka Wojciecha .
To wtedy postanowiłam ze syn bedzie miał tak na imię .
Wnusia moja to Aleksandra po mojej mamie ,jak byla malutka z mężem mówilismy do niej Princessa hiii a teraz to jest Oleńka .
Sandro oczywiście zrobisz jak bedziesz uważała - moje sugestie poparte dużym doświadczeniem prawie zawodowym /od 18 lat/ miały na celu wskazanie alternatyw na trudną Twoją sytuację domową a szczególnie finansową .
Zyczę Wam samych radosnych chwil w niedzielny dzień
.
534 2011-04-10 09:44:10 Ostatnio edytowany przez niu7nia (2011-04-10 09:45:48)
hii Golcowie Fioretto to prawie moi sąsiedzi przez miedzę hiii bardzo ich lubię byłam pare razy na ich koncertach na zywo w ,plenerze .W ich rodzinnej miejscowości .
Tez sie starm wyciszyć w związku z dniem dzisiejszym ale przesyt gadaniny na ten temat przez cały bozyrok bardzo zminimalizował emocje związane z tragedią .Bo co za duzo to nie zdrowo .
To bywajcie 
Ojej, sama do siebie dziś gadam.
Poetka nie jestem , ale skleciłam
pod wpływem chwili i nie śmiejcie się.
Leciał, leciał.
Wydawało by się, że doleci.
Coś się stało, zaniemogło tam w górze.
Mgła zasłoniła wielką chmurą
Horyzont.
Komendy, polecenia.
Nie słuchał ich chyba nikt
I nagle wyobraźnia zaszwankowała
I samolot we mgle znikł.
Panika odjęła im rozum i myślenie,
Cóż oni przeżywali w tej mgle?
Ostatni telefon do brata,
Ostatnia setka by się zbratać.
Dodali sobie animuszu
Przed lądowaniem w smoleńskiej głuszy.
I nagle trzask i nagle trach.
Spadli na ziemię, by zostawić
Nas we łzach.
538 2011-04-10 19:42:55 Ostatnio edytowany przez niu7nia (2011-04-10 19:45:29)
Fioretto dopiero teraz doczytałam ze to Twój wiersz - no to mamy poetke na tym wątku .
Wiersz napisany istotnie pod wplywem emocjii dnia dzisiejszego i tego co sie wydarzylo rok temu .
Napiszesz cos jeszcze ????? ale może inny temat ????
Nie masz w profilu adresu @ ??????????? chciałam do Ciebie napisać . Ja mam - kliknij co ????
539 2011-04-10 20:04:03 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-10 20:05:27)
Niu7nia, jakoś jeszcze nie potrafie się tu odnaleźć i nie wiem co mam zaznaczyć,
by wiadomości trafiały na priv.
Myślałam, że jestem mądra, a jeden błąd i uniemożliwia ta opcję.
Mam nadzieję, że mi podpowiesz i sprawę rozwiążemy.
Miałam ten problem już ze Sławkiem, którego mi brakuje.
Mój mej to saglela1956@wp.pl, jesli chcesz skorzystać.
Wiesz był faktycznie pisany pod wpływem chwili dnia dzisiejszego
i mam w sercu wielki smutek, bo padło wiele niepotrzebnych słów.
jestem patriotką, bo tak zostałam wychowana przez szkołę
i jest mi po prostu strasznie przykro, że ta katastrofa przemieniła się
w walkę polityczną.
Krzyczę swój protest na FB, ale nie daje mi to ulgi.
Poetka ze mnie żadna, ale czasami przez 3 minutki, coś mi się chce sklecić.
Serce wyje do słów sprawiedliwych, ale to już jest walka przed wyborcza
i ja jako teściowa i babcia chciałabym, aby moje dzieciaki żyły w praworządnym kraju,
a tu nici z tego wszystkiego.
Chyba czas sie pożegnać i mam nadzieję, że Sandra miała miły dzień, a Ty moja droga lecz się,
aż do skutku, bo półśrodki sa do niczego.
Rodziny smoleńskie
Kładli kwiaty na śniegu pod brzozą.
Nie mogli zrobić inaczej.
Na chwałę naszą, na chwałę bożą,
Przyjechali się głęboko pokłonić.
Nie zrozumiesz tego do końca,
Dlaczego im łzy po licach spływają.
Nie wczujesz się w ich ból tak dogłębnie,
Bo nie czujesz co czują
W nocy i we dnie.
Ich łzy powinny łagodzić obyczaje,
A nie wskrzesić nieład i chaos.
Jeśli nie czujesz co czują,
Pokłoń się jeno i przeżegnaj.
Na dobranoc, bo oglądam X faktor, ale
mam dzisiaj natłok myśli.
Tyle nas połączyło.
Pamiętasz, kwiaty i miłość.
Pamiętasz jak w rzepaku
Całowałeś me usta,
A słońce mówiło nam ? rozpusta.
Pamiętasz jak w stogu siana rozchyliłeś me uda,
A ja krzyczałam, że to się nie uda,
Gdyż jestem taka niewinna,
A ty, że jestem po prostu inna.
Po latach wspólnego życia,
Inna była w cieniu Twojego zachwytu,
Tam rozchylałeś uda, pieściłeś piersi
A mnie mówiłeś, że to nie prawda.
541 2011-04-11 08:42:33 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-11 09:14:23)
Witam, dziewczyny. Wczoraj jakoś "odleciała duchem" i w ogóle nie umiałam nic ze sobą zrobić. Ubrałam się rano, pogadałam przez telefon. Potem to siedziałam, to leżałam, próbowałam obejrzeć jakiś film, ale przy każdym mi się oczy zamykały. Było mi zimno, nawet nie zmywałam naczyń. Obiad miałam od soboty, więc też nie robiłam. Wypiłam może z 5 kaw, bo herbata mi już się znudziła. Co chwilę jadłam sałatkę warzywną. Czułam się gruba, objedzona, ciężka, do tego psychicznie "pusta". Cały dzień nie odezwałam się ani słowem, bo nie miałam do kogo. Dobija mnie ta samotność w małżeństwie.
Dziś mam nastrój podobny, o ile nie gorszy.
Deszcz pada, jest szaro, zimno... I będę chyba już zawsze narzekać. Nie dość, ze mnie męczy życie, to jeszcze nie lubię swojego ciała i charakteru.
Póki co pozdrawiam. Będę tu zaglądać w ciągu dnia.
A katastrofy smoleńskie - chyba mnie nie obchodzą. Stało się i tyle. Tragedia narodowa, ale mi to jest chyba obojętne. Szkoda mi tych ludzi i podchodzę do tego tylko jako do osobistych tragedii poszczególnych rodzin. Nie wiedzę powodów, dla których miałaby to być sprawa polityczna. I to mnie denerwuje. A poza tym im nikt już nie pomoże. Tylko modlitwa.
Więc nad czym tu się umartwiać?
Ale jestem krytyczna dziś.
Doczytałam jeszcze Eli wiersze. Całkiem fajne, widzę, że dużo miałaś emocji? Też Cię wkurza to, że z tragedii zrobiła się sprawa polityczna. To ohydne i cieszę się, że nie jestem osobą publiczną:)
Wicie co/ Przed chwilą znów coś napisałam i mi wszystko zniknęło buuuuuuuuuuu!
Witam, Dzień dobry Sandro.
Ja się rozkręcam i rozkręcić nie mogę, a mam parę rzeczy do zrobienia.
nie lubię poniedziałków, tak jakbym pracowała i po niedzieli trzeba było iść do pracy.
Niby każdy dzień jest podobny do siebie, a w podświadomości zostało tak, że poniedziałki są nadal
ciężkie.
Sandro czasami tak jest, że trudno nam sie pozbierać i wszystko nas wnerwia i taki
dzień miałas wczoraj. Nie przejmuj się, bo ja też czasami jak zły psiak
podchodzę do wszystkiego. Niby mam ochotę to zrobić, a za chwilę okręcam się na pięcie
i idę w inną stronę i wszystko odwlekam, tłumacząc sobie, że przyjdzie ochota to zrobię.
U mnie fajna pogoda, ciepło i już bez wiatru, ale bolą mnie kolana,
jakby pogoda miała się zmienić, może będzie padać, bo coś tam zapowiadali.
Wypiłam jedną kawę, ale chce mi się drugiej, więc idę sobie zrobić.
Lena gdzieś wsiąkła, Sławka już nie będzie, ale mam nadzieję,
że wątek nam nie umrze.
Polityka to wstrętna rzecz i jestem wściekła na wczorajsze obchody,
które totalnie podzieliły Polaków - jakże to smutne jest.
Nie tak sobie wyobrażałam demokrację, a teraz to mamy racze dyktaturę,
bo jak nie było się na krakowskim Przedmieściu, to nie możesz o sobie powiedzieć, że jesteś Polakiem.
Nie godzę się na takie stwierdzenia małego człowieka z Warszawy.
Bywajcie zdrowo, a ja się oddalam na jakiś czas.
Elu, ja zauważam, ze dzieje się coś niedobrego. Jak była woja to ludzie "trzymali sztamę", teraz taka tragedia, a ludzi "walczą" między sobą.
Wstyd powiedzieć, ale chyba większa "miłość" w narodzie wyzwoliła się gdy umarł M.Jackson.
Sandro, muzyka zawsze łagodziła obyczaje i dlatego kiedy odchodzi idol,
ludzie się jednoczą. Prezydent Kaczyński nie był z mojej bajki,
choć szkoda mi wszystkich, którzy zginęli w tak bezsensownym wypadku.
Zrobiła się z tego powodu zawierucha w państwie, a do tego Marta Kaczyńska
pakuje się w politykę, zamiast wychowywać dzieci, ale widocznie wuj tak kazał.
Ja coś tam robię, potem przysiadam, zaglądam tutaj i znów idę coś tam robić,
ale kompa nie wyłączam hihihi.
Ciekawe jak tam niu7nia się dzisiaj czuje.
Ja z kolei nie kręcę się wcale. Chyba zrobię sobie prysznic i zacznę gotować obiad, bo jakoś przy gotowaniu czuję się dobrze, choć gotować nie umiem.
Jestem jestem hallo - wróciłam z firmy syna nioestety musiałam pojechac .Nieszczęsliuwa rankiem jakos sie pozbierałam i na siłe doslownie zapakowałam sie do autka i w droge .
Zle sampoczucie daje w doope ale nia dam rady wyleżec bo czeklam teraz na gości , trudno .
Na srode mam zamówiona wizyte w przychodni bo gardlo bardzo boli i wszuystkie mięsnie i kośćiotrup także pewnie grypsko albo juz komplikacje pogardlowe .
U mnie to idzie zawsze w blyskawicznym tempie .
Fioretto moja poczta informujje mnie ze takiego adresu @ ????? nie ma buuuuuuuuuuuuu
Bede jeszcxze wpadała do Was ??? do nas hiiiii
miłego popołudnia .
niu7nia powtarzam mój mejl : sagela1956@wp.pl i powinno być dobrze,
bo przed chwilą sprawdzałam, bo myślałam, że coś pomyliłam.
Kochane, ja się obijam troszkę dzisiaj i tak trochę leżę trochę chodzę,
ale obejrzałam swój program i w poniedziałek wszystko wróciło do normy,
bo i seriale moje są. Nigdy ich nie oglądałam, a na rencie
wpadłam w nieduży nałóg, bo tylko oglądam 2 dziennie, a 3 w tygodniu.
Nie oglądam plebani i nie oglądam Mody na sukces, ale nie pogardzę Klanem
i Na Wspólnej. Fajnie te seriale, bo można oglądać od 1000 odcinka i tak wszystko się wie.
Wiem, wiem, że seriale to taki obciach, ale oglądać coś trzeba.
Niu7nia, miałaś leżeć, ale Ciebie widać nosi i obyś komplikacji się nie nabawiła
- ostrzegam hahaha ![]()
Sandrę też gdzieś poniosło, ale nie mam pojęcia gdzie ![]()
Jestem, jestem.cały dzień coś robiłam w domu,ale i pisałam list do Ukochanego. Taki na papierze ![]()
Dziwne, nie? Potem pojechałam wysłać, potem po dzieci do przedszkola, potem po zakupy. I tak zeszło. Potem końcówka "obiadu", potem zmywanie, obejrzałam też na Polsacie "Dlaczego Ja" no i zeszło. Jestem. Jutro idę z córka do dentysty.
Tak to bywa przy małych dzieciach, że matki sa przeważnie zalatane.
Ja pamiętam jak miałam malutkie dzieci, to nie wiedziałam gdzie placem sięgnąć,
bo do pracy, dzieci do przedszkola, potem biegiem je odebrać i zapewnić rozrywkę po południu, a tu jakiś obiad, sprzątanie pracowanie uf.
Oj działo się działo, ale teraz luz, aż za dużo.
Kochane czuję się zmęczona, chociaż nie wiem czym. Kładę się już
i mówię Wam dobranoc, do jutra - papa.
Ledwo co zyje na wieczór zawsze gorzej tym bardziej ze dzisiejszy dzien był chodzony .. idę do ciepłego łzeczka .. załączyłam sobie mkoc elektryczny bo nie ma kto mnie ngrzac bububbuu hiuiiii
Spijcie dobrze .
Tak miałam Fioretto napisany Twój adres @ ciekawe dlaczego odrzuca ?? jutro raz jeszcze bede próbowac .
papappapa i calusów 202
Witam Dziewczyny z rana. Widzę, że kawę muszę pić samotnie. Niu7nia pewnie chora leży.
A Ela? Pewnie siedzi w domu.
Jaka u was pogoda? u mnie pochmurno, ale już bez silnego wiatru. Jednak padać będzie na pewno. Na termometrze tylko 6 stopni. Ja już myślę o weekendzie majowym i bardzo bym chciała by było ciepło.
Zrobiłam pranie i nie mam pojęcia gdzie wywiesić. Na dworze nie wyschnie, a w domu niepalone, więc też będzie nieciekawie.
553 2011-04-12 09:07:22 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-12 09:09:44)
Dzień dobry.
Jak Wam minęła noc, bo ja spałam swoje osiem godzin,
ale kawa potrzebna jest na rozruch, bo tak rano mam zawsze,
że ledwo oczy otworzę i biegnę nastawić czajnik na kawę.
Posiedzę, poczytam, przywitam się i po rozbudzeniu staję do wyzwań.
dzisiaj nie wiele, bo mam obiad, mam posprzątane, tak więc nie jest źle.
Miłego dnia, a Tobie niu7nia podaję drugi emajl, gdybyś nie maiła możliwości
dalej do mnie napisać, chociaż nie wiem dlaczego tak się dzieje.
gamass@wp.pl
Wszystko ma swój dzień, a dzisiaj ponoć jest dzień czekolady,
a więc częstujcie się
Sandro, pisałyśmy w jednym czasie niemal i nie zauważyłam Twojego postu.
Pranie powinno wyschnąć na dworze, bo lekki wiaterek przewieje i jest trochę słońca,
a więc wieszaj śmiało na powietrzu. Pranie robione w automacie nie jest tak
przesiąknięte wodą, a wiec do wieczora powinno wyschnąć.
Już trochę sie rozbudziłam hihihi, a więc zabieram się do domowych zajęć.
Sandro, czy poczęstowałaś się czekoladą, bo dzisiaj ma swoje święto, a kosteczka nie zaszkodzi,
a ma dobry wpływ na nasze organizmy. Ja też walczę z nadwagą i mam cukrzycę, ale od czasu do czasu lubię
sobie poswawolić.
555 2011-04-12 09:56:19 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-12 10:00:39)
Hej Elu jednak jesteś? Ja tam uwielbiam czekoladę, zwłaszcza tę z dużymi orzechami. Ale przyznam się ze wstydem, że od lipca przytyłam 12 kg (a ważyłam 64) i wchodzę tylko w 2 pary spodni. Tez teraz piję kawę. Jednak ja piję rozpuszczalną z mlekiem i łyżeczką cukru.
Nie umiem pić parzonej, bo mnie "muli" na żołądku.
Często tez robię sobie taką po "włosku" (nie wiem czy to tak jest na serio). Taki imbryczek mam, w którym gotuję kawę. Podgrzewam mleko i je dodaję do tej kawy, a jak jest lato, to wlewam zimne mleko. Czekoladę skubnęłam, choć nie pogardzę całą tabliczką ![]()
Teraz już muszę kończyć, wypiłam dwie kawy i rozmawiałam z moim Romeo 40 minut
więc obudzona jestem na 1000%. Teraz to do dentysty mogę frunąć:)
powiedziałam mu dziś, że jest wariat, bo zawsze moje serce rozluźni i nagle wszystko wydaje się łatwiejsze, ja o kilogramy lżejsza. A on mi na to że kochanego ciałka nigdy za wiele i że kocha mnie a nie moje ciało (co nie znaczy że mu się nie podobam).
Jadę zaraz po córkę i do dentysty.
Sandro, ja tez mam nadmiar kg i za Chiny nie mogę zrzucić.
Czuję się z tym źle, ponieważ osoby tęższe nie są dobrze widziane w społeczeństwie
i niektórzy się brzydzą osobami przy tuszy, mówiąc, że najpierw niech schudną,
a potem niech się pchają na afisz. Moje kilogramy wzięły się nie wiadomo skąd,
a kiedy zaczęłam zażywać pewne leki, kg przybyło, a do tego mam cukrzycę
i podejrzewam, że ona nie sprzyja temu abym chudła. Odstawiłam chleb, ziemniaki
i inne produkty, a waga ani drgnie i co mam zrobić. Jem bardzo mało, wcale nie tłusto
i mam ciężka drogę, abym trochę schudła.
Można się tym nie przejmować i zaakceptować swoją wagę, ale w moim przypadku nie jest łatwo.
Na diety cud się nie porywam, bo to już nie jest ten wiek i metabolizm jest spowolniony,
a więc zostaje zaakceptować siebie. Tak jest w moim przypadku, ale Ty jako osoba młodsza
mogłabyś mieć łatwiej. jeśli Twój nowy partner akceptuje Ciebie w całości, to po co się tak przejmować.
W życiu kobiety są różne fazy i być może później samoistnie schudniesz.
Ja całe życie była szczupła, a po przekroczeniu 50 - tki
się zaczęło w druga stronę.
Bywajcie wszystkie, a lena się tez gdzieś zapodziała.
Niu7nia wpadnie i mam nadzieję, że zdrowsza.
Słavko, przesyłam pozdrowienia.
Jasne ze wpadne jak żeby inaczej mogło być ???
Choruje ale u syna w firmie - bo niestety nie mam innej mozliwości od jutra to sie zmieni ..
Sandra ale radony twn twój dzisiejszy post ?? mo no od razu wyczuwa sie ze romeo był w poblizu hii no chociaz glosem i miłymi słówkami
Fioretto zapisałam ten nowy adres @ zaraz wyśle pozdrowienia z sercz gór hiiiib
za czekoladę bardzo wielkie dzięki - tak dzisiaj dzień czekolady .
A tak naprawdę to uwielbiam białą buu a ona taka kaloryczna
Slawko ja także bardzo serdecznie Cie pozdrawiam i bardzo bardzo jest mi przykro .
Chyba czujesz naszą troskę ?? i serdeczność ?????
moze podałabym Ci nr gg ?? i napiszesz co ??
w ten sposób bedziemy wiedziały c o u Ciebie słychac ????
559 2011-04-12 11:42:14 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-12 19:13:58)
Wzięłam prysznic i dopiero mnie rozbudził.
Lubię tutaj wpadać i sobie z Wami pogadać.
Nie wiedziałam na początku, że ktokolwiek będzie chciał
się włączyć w wątek, a teraz robimy się sobie coraz bardziej potrzebni.
Miło jest usiąść przed kompem i napisać parę miłych słów i wzajemnie pozdrowić.
Sławko daj namiary na siebie na mój mejl, bo podawałam Ci i może niu7nia ma rację,
abyś dawał znak o sobie i co u Ciebie słychać.
Przykra i nie wyjaśniona na wątku sytuacja sprawiła, że martwimy się o Ciebie.
Sandro, nie będę pisała, że wizyta u dentysty należy do miłych, ale po prostu trzeba
zaliczyć tego znachora.
U mnie pogoda się zmienia i chyba będzie padał deszcz, więc być może, że pranie
sandry nie wyschnie, a rano było jeszcze słońce. Siedzę i piszę do Was,
a mimo woli słucham wiadomości, bo lubię wiedzieć co się dzieje.
Niektóre wiadomości mnie wpieniają i wówczas przełączam program i szukam czegoś miłego.
Wczoraj obejrzałam transmisję z Katynia i muszę przyznać, że odbyła się na dość wysokim wyczuciu sytuacji.
Może ta wizyta sprawi, że Rosjanie w końcu uznają ludobójstwo, bo to było ludobójstwo.
Utwierdziłam się w tym po obejrzeniu filmu "Katyń", który zrobił na mnie ogromne wrażenie.
No, ale dość polityki, bo są ciekawsze sprawy.
Nie mam kompletnie zdolności artystycznych, ale próbowałam
namalować coś na wiosnę w programie komputerowym hihihih.
Bohomazy niczym Van Gogh hahaha
Uploaded with ImageShack.us
Sandro, słoneczko dla Twoich dzieci
560 2011-04-12 20:04:56 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-12 20:07:38)
Ale fajne te rysunki!!!
Ja nie mam cierpliwości do komputera i nic nie chce mi się wklejać (zbyt wolno chodzi).
Pranie prawie wyschło, ale minimalnie muszę podsuszyć.
Godzinę temu dobił mnie mąż, chciałam go nagrać, ale nie mam na czym.
Faktycznie rano maiłam świetny humor, ten Romeo nie na darmo pojawił się w moim życiu. Stara się biedak jak może, nie widziała jeszcze tak oddanego człowieka. Mówi: Kocham Cię, bo kocham i już. I nie pytaj dlaczego, bo sam nie wiem. Do niedawna myślałem, że nie ma miłości, ale teraz wiem, że jest. I to uczucie jest "cudem", bo nijak nie umiem go uzasadnić". Taki jest mój Romeo ![]()
I powiem wam, że nawet gdyby to miało trwać chwilę (bo jednak kiedyś dopada każdego proza życia), to i tak warto to przeżyć. Ja myślałam, ze takie coś to się zdarza gdy ma się naście lat. A okazało się inaczej.
Dziś się śmieliśmy na temat pierwszego wrażenia. ON - "co za kobieta, chyba najbardziej niesympatyczna osoba jaką znam". JA (o nim) - "jakiś małolat, pewnie nie ma i nie miał i mieć nie będzie żadnej i pewnie nie zaznał nigdy miłości".
Aż tu nagle wracając z urlopu On dzwoni do mnie "Wracam do domu i o ile inny. Nie spodziewałem się, że wrócę do domu z takim bagażem uczuć".
Pozdrawiam z "Na Wspólnej".
Elu,fajnie, że odzyskałaś kontakt ze Sławkiem. Pozdrów go. Gdybym mogła to moge podac Ci mój email i jeśli Sławek będzie chciał też może cos napisać.
Sandro, moje malunki to takie próby dla zabicia czasu trochę.
Nigdy nie miałam zdolności, a tutaj przynajmniej nie trzeba myć pędzli hihihih i się nie nabrudzi.
Zazdroszczę Ci tego stanu zakochania, bo mnie to w życiu zdarzyło się tylko raz (milość do męża)
a potem byłam pies na facetów, bo nie lubiłam żadnych podchodów nawet w pracy.
Raz miałam takiego przylepę, to zmieniłam wydział, gdyż nie chciałam tego uczucia.
Taki dziwoląg ze mnie zawsze był, ale może to wyniesione było z dzieciństwa, bo mój Ojciec nie był dla mnie dobry
i zraziłam się do płci przeciwnej. Teraz się zakochać już nie mam szans, a więc będę kibicowała Tobie.
Tez oglądałam Na Wspólnej, a dzisiaj jeszcze będzie odcinek Usta Usta, który też oglądam,
bo jest raz w tygodniu i podoba mi się gra aktorów. Zaczęło się niewinnie, a teraz wszystkie pary popadły w tarapaty.
Lubię, bo jest życiowy i opowiada o tym, jakie fazy przechodzą ludzie w w związkach.
Niu7nia, napisałam Ci mejla, a Sandro, Słavko do mnie nie napisał, mimo, że kiedyś podawałam
mu mejla i napisał tylko raz i teraz cisza jest.
Kochani, oddalam sie do łózka, na wspomniany serial, a potem Szkło Kontaktowe i lulu, a więc dobrej nocy Wam.
Miło dzisiaj było na wątku i oby tak zawsze dobrze nam się rozmawiało.
Ja lubię też Usta, Usta, choć niektórzy nie "załapali" tego filmu. Pokazuje prawdziwe życie, troszkę humorystycznie.
podoba mi się Adam w roli ojca - gdyż jak to często bywa, panowie odchodzą na drugi plan.
Z moich innych ulubionych filmów (ale nie seriali) to: "Boże Skrawki" (wojna), "Prestiż" (o miłości wśród iluzjonistów - trzyma w napięciu), "Grzeszna miłość" (o miłości), "Siedem dusz" - o miłości i poświęceniu dla miłości, a z takich wesołych to "mamma Mia" - jak dla mnie super (pokazuje, że kocha 20-latka tak samo jak 50-latka. Bardzo pozytywny).
Dobranoc
Elu
łoj jeszcze wpadłam i Sandro piszesz o filmach, których nie oglądałam
niestety. Kurde, chyba je w kinie oglądałaś?
Ja do kina nie chodzę, bo lubię domowe kino tylko, tak się porobiło ze mną.
Szukam na kanałach, czasami coś fajnego wpadnie, ale jest sporo powtórek.
Ostatnio się zaniedbałam i nic nie ogląda, ale chyba 2 tygodnie temu obejrzałam
po raz któryś Pretty Woman, a teraz jakaś leniwa się zrobiłam hihihi.
Teraz już idę naprawdę - pa i miłego oglądania Usta usta.
Sorki ale nie dałam rady wcześniej tu zaglądnąc caly czas telefony , telefony - jutro bedzie inaczej bo jestem w domu nie jade do firmy syna czyli leniuchowanie na całego ,,,,,,,o ile potrafie hiiii
troszke lepsze sampoczucie ale do dobrego daleko .
Jutro pogadamy a teraz zycze Wam dobrej spoko nocki i kolorowych snów .
565 2011-04-12 23:40:03 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-12 23:47:48)
Hej, zaglądam jeszcze na chwilę. Już spałam,ale wpadłam jeszcze, bo się obudziłam.
Popołudniowa "awantura" w domu spowodowała, że wolałam się schować pod kołdrę. Kurcze, dlaczego, jak ktoś mnie obrazi, to nie potrafię tej osoby "nie cierpieć" lub być chociaż wściekła? Dlaczego nie potrafię "trzasnąć drzwiami" przed kimś takim, kto subtelnie dobranymi słowami potrafi umęczyć mnie tak, jakbym wróciła z ciężkiej fizycznej pracy?
Zamiast się wściec, odwrócić się na pięcie i powiedzieć STOP, to ja wypalam się od środka pytaniem "dlaczego", jak mógł?
A on? Parzy kawę i zachowuje się jak w "pełni szczęścia". Chciałabym umieć być takim skurczybykiem.
- Czy pewien jesteś, że to wszystko co trwało, to już NIC? A co z naszymi dziećmi?...
- Kobieto (bo nigdy nie wypowiada mojego imienia) czy mam cię zacząć lać, żebyś zrozumiała? NIC!
Tu walę głową w mur ku czci swojej ślepoty i głupoty.
Elu, a jeśli chodzi o filmy to oglądałam je albo na DVD, albo np. na HBO. Film Boże skrawki opowiada o losach dziecka żydowskiego, które trafia do rodziny polskiej, by przeżyć. Dzieci na lekcji religii "losują" patyczki. Na każdym z nich jest napisane imię jednego z Apostołów. Takąż też rolę "biorą" na siebie. Jeden z chłopców wciela się w rolę Jezusa. Dosłownie. Piękny film (jak dla mnie,ale ja ponoć mam dziwny gust).
566 2011-04-13 08:34:58 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-13 08:39:21)
Dzień dobry.
Deszcz za oknem, nieprzyjemnie.
Nie wiem jeszcze co będę robiła, ale chyba tak jak zwykle.
Rozruch przy kawie itp, ale wszystko pomału bo nie mam dokąd się spieszyć.
Sandro, myślę, że to dobra metoda na kłótnie, przeżywasz po swojemu, ale nie wszczynasz kłótni
i on nie ma się do czego przyczepić. Chowasz się w swojej skorupce, cierpisz, ale uchodzisz bez
bicia i takie tam. Ja mam nadzieję, że wszystko zmieni się na lepsze, a ten Twój
mąż z koziej d... trąba nie będzie mówił do Ciebie - Kobieto, a ten ktoś kochany zacznie
nazywać Ciebie po ludzku, tak jak na to zasługujesz.
Niu7nia ma wolne dzisiaj, to z pewnością wpadnie wcześniej na pogaduchy,
a ja Wam życzę fajne go dnia i do napisania.
Może coś namaluję, bo mnie to odpręża i nawet się nie denerwuję,
że nie mam talentu. Czego zmienić nie mogę, to nie mogę i szkoda było by moich nerwów hihihihi
567 2011-04-13 08:39:47 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-13 08:45:05)
Dzień dobry, 13-ego. ![]()
Jestem od rana padnięta, ponieważ wczoraj przed północą jak się obudziłam, to spać nie mogłam aż do 4 rano, a o 7 już wstałam. Po napisaniu przeze mnie postu próbowałam zasnąć bezskutecznie. Myślałam o tym co wczoraj się zdarzyło. Do tego równo o północy przyjechała szwagierka, z która nie rozmawiamy, bo odkąd mnie pobił, to uważają, że niepotrzebnie "włóczyłam się, żeby mnie wszyscy widzieli".
Z ta szwagierką nie lubimy się od zawsze, bo np. jak ja urodziłam synka (lipiec), to ona była akurat na wakacjach ze swoim dzieckiem. To była 4 doba po porodzie, gdzie w zasadzie się nie śpi, tylko czuwa, bo wiadomo, że do dziecka się wstaje. Miałam wtedy łóżko postawione pod drzwiami "graniczącymi" z mieszkaniem teściowej. I ona pozwoliła swojemu dziecku odbijać piłkę nożną o moje drzwi. Zwróciłam jej uwagę, że przecież można iść na podwórko lub odbijać o inną ścianę (a dom ma ponad 100 metrów). Ona wtedy wydarła się że mam wypieprzać i przestać się szarogęsić. Od tamtej pory jak ona przyjeżdża to jestem cała spięta w domu (we własnym domu).
Jest mi smutno i źle, bo mieszkam tu ponad 7 lat a się czuję jak na łasce.
Właśnie w drzwiach stanął syn 8 letni tej szwagierki i nawet dzień dobry nie powiedział. Złapał za klamkę i mi zatrzasnął moje drzwi. A swojemu 1,5 rocznemu braciszkowi mówi przed moim progiem "tam nie wolno" i bierze go na ręce i zabiera. Ja moją córkę tam puściłam przed chwilą, bo płakała, że chce do tego malucha.
Siedzę, łz lecą mi jak grochy, ręce się trzęsą, bo nie wiem jak mam się zachować. Psycholog kiedyś mi powiedziała, że z takimi ludźmi się ni rozmawia. Po prostu "powietrze". Ale co zrobić? Ona przyjechała do matki. A moje dziecko tam poszło (bo wiadomo ciągnie do dzieci), a mi przykro, że oni mają satysfakcje.
Włączyłam głośniej radio. Idę pod prysznic.
568 2011-04-13 09:27:06 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-13 09:30:46)
Sandro i dobrze mówi Ci Twoja psycholog, abyś słownie sie nie angażowała
w to towarzystwo, bo widać Twoja obecność w tym domu wyraźnie im przeszkadza.
Myślę, że pozostaje Ci olewanie tej atmosfery, a to, że cierpisz z powodu,
że nie czujesz się jak u siebie, do nich to nie dociera i mają satysfakcję,
że Ciebie ignorują. Jeśli chodzi o dzieci, to one nie muszą tego rozumieć
i niech się bawią ze sobą. Nie trzeba je uświadamiać, co jest grane.
One mają prawo do swojego dziecięcego świata, a, że dzieci szwagierki są zbuntowane,
to Ty bądź mądrzejsza i ucz swoje podstawowej kultury.
Wiem jak Ci jest ciężko, ale przetrwasz tą wizytę i noś głowę do góry i rób swoje.
Nie pokazuj, że jesteś zdenerwowana i smutna, bo będą mieli o czym gadać za plecami.
Może idź z dziećmi na spacer i zajmij się nimi szczególnie i zejdź z pola widzenia ludziom,
którym jesteś solą w oku.
Oczywiście łatwo doradzać, ale robię tak, aby Ciebie pocieszyć i wiem, że jesteś silną osobą.
Zostawiam na szczęście. Niech koniczynka chroni nas dzisiaj
od pecha, a szczególnie Ciebie Sandro.
569 2011-04-13 09:36:03 Ostatnio edytowany przez niu7nia (2011-04-13 09:39:50)
witam środowo Fioretto,Sandrosandro, - tak jetem dzisiaj w domu zadowolona ze moge porządzic sie po swojemu hii - u mnie pada snieg od rana przelotnie co prawda ale psuje mi obraz zaokienny bo soczysta zieleń jest znowu biała buuuuuuuuuu
A biały kolor juz zdecydowanie obrzydł mi buuus
Sandro mnie to ręce opadaja na zachowanie Twojego mena - .Jesteś okazem doboduszności i wyrozumialości bo ze mna takie zachowania by nie przeszły .
Może ma rację Fioretta ze przyjmując tak mocno bierna postawę unikasz ciosów i jeszxcze większych obelg ?? nie wiem ja napewno nie pozwoliłabym sobie na takie coś .
No ale ja jestem rogata a na dodatek goralka i nigdy nie dawałam sobie w kasze dmuchać ani koleżankom , ani znajomym ani w zyciu prywatnym .
Mąz był spokojny , bardziej małomówny i bardzo wrazliwy ja , gadatliwa , pistolet maszynowy ?? hii szybko działająca i nieraz czyny wyprzedzaja zdroworozsądkowe myslenie . hiiii
Bylismy bardzo dopasowani do siebie bo inaczej strach poimyslec jak by on miał taką samą naturę jak ja hiiiiiii
Miłego dnia dzieweczki neteczki - 
570 2011-04-13 09:42:14 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-13 10:11:56)
Elu, dziękuję, że się odezwałaś. wiesz co zrobiłam? Wzięłam prysznic i potem otworzyłam drzwi i zawołałam córkę. Teściowa mówi "nie wołaj jej bo będzie u nas jadła śniadanie". Ja odpowiedziałam "jeśli będzie chciała niech zje, ale przed chwilą jadła". Teściowa na to "ale ja mogę jej dać bez problemu". Ja odpowiedziałam, że w domu mamy jedzenie (może to niepotrzebnie powiedziałam). Potem wyszedł zza winkla synek szwagierki jeden i drugi. Ja uśmiechnęłam się do małego, a duży ciągnął go za rękę i mówił "tam nie wolno". Ja tylko powiedziałam do starszego "Dzień dobry Pawełku" (bo chyba dziecko nie wiedziało jak się ma zachować, bo spuszczało wzrok. Chciałam powiedzieć, "bo chyba mama ci nie powiedziała, że należy mówić dzień dobry", ale sobie odpuściłam).
I poszłam do siebie, teraz sprzątam.
Ostatnio miałam dyskusję z teściową nt. jej córek w stosunku do mnie. Powiedziałam, ze przed Bożym Narodzeniem (bo tak było) napisałam do szwagierki, żeby przestała żyć nienawiścią do mnie itp., żeby nie podkręcać atmosfery, można żyć kulturalnie. Ale ona mi odpisała że nienawidzi mnie, bo jest katoliczką a ja zdradziłam jej brata. Wtedy mnie poniosło i jej napisałam, że jest katoliczką obłudną, bo nie widziała moich siniaków jak mnie jej brat pobił. Dopisałam jeszcze że się nią brzydzę (zresztą jest w związku z bratem stryjecznym swojej matki). W tym samym czasie w TV leciała transmisja chyba z mszy (nie pamiętam), ale usłyszałam tam słowa "nie łamcie się opłatkiem, jeśli macie zaciśnięte pieści". To opowiedziałam niedawno teściowej. Nie skomentowała.
Elu dzięki za koniczynkę. Chciałam ją sobie "skopiować" i wkleić tu pod tekstem, ale nie umiem.
Niu7nia, dziękujemy za kawkę, ja akurat pije ![]()
Ja też zawsze byłam osoba ugodową, spokojną i bardzo łatwowierną.
Nie przyszło mi nigdy do głowy kłamać, kręcić i chyba taka umrę.
Nie bede pisała jaki jest mój mąż, bo już częściowo znacie historię
i zawsze mnie zastanawiało co jest we mnie takiego, że nie miał nigdy ochoty
mnie zostawić i pójść do którejś z kochanek.
Widocznie mam to coś, czego bał się stracić i myślę, że nigdy nie będzie miał
odwagi mnie zostawić, Zawsze czuwałam nad tym, aby nie wpadł w gówno
i go wyciągałam z sytuacji niezbyt mądrze podjętych decyzji, a jego
kochanki leciały raczej na kasę, aniżeli na fakt pilnowania go.
Przez to straciłam częściowo do siebie szacunek, ale nie umiem powiedzieć
dlaczego taka jestem i dlaczego nie pogoniła go w cholerę.
Może bałam się samotności, a może zwyczajnie oboje nie umiemy bez siebie żyć.
To taki dziwny związek jest i tacy umrzemy, a na stare latka skrzydełka mu widzę, że opadają.
Troszczy się o mnie, robi zakupy, także gdyby nie te przykre incydenty, bylibyśmy fajną parą.
Sandro, każdy z nas przeżywa swoje traumy i mam nadzieję, że u Ciebie
to wszystko jakoś się poskłada. Jesteś młodą osobą, wrażliwą, ale wiesz co chcesz od życia,
a chcesz tak niewiele, bo tylko szacunku do siebie i dzieci. Masz szansę na wielką zmianę
i dąż do niej, a z czasem ta trama się zatrze i zrobi się z tego brzydki sen.
573 2011-04-13 10:30:20 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-13 10:38:22)
Elu, masz rację,m że z czasem to wszystko przestanie być dla mnie ważne.
Przepraszam, że ten wątek zamienił się w moje problemy, być może za dużo się nad sobą roztkliwiam. Jednak taki mam charakter. Babcia mnie wychowywała i zawsze mówiła, pamiętaj, że nie masz ojca, nie masz matki (żyje, ale nie jest dla mnie wsparciem), więc możesz liczyć tylko na siebie. Ucz się, bo nikt ci nie da.
Miała rację, jednak moja nauka jakoś nie daje mi pieniędzy, ani w zasadzie satysfakcji.
Uczyłam się bardzo dobrze, skończyłam liceum ekonomiczne. Od razu po szkole poszłam do pracy (bo tego wymagali dziadkowie - by dać na życie. Tylko dziadek miał emeryturę, ojciec mój nie płacił, a matka tak samo). Potem jak miałam 23 lata poszłam na studia na Uniwersytet, jednak zrobiłam tylko licencjat. Ciężko mi szło, źle trafiłam z "zawodem". Mogłam iść na psychologię, a poszłam na zarządzanie (nie wiem do czego to przypiąć).
W zasadzie wiedzy "praktycznej" na tych studiach nie zdobyłam. Nie poszłam na magisterkę, bo nie miałam zbytnio pomocy przy dziecku. (teściowa pomagała, ale denerwowało mnie to, że do zupki dla kilkumiesięcznego dziecka dolewała więcej wody przegotowanej, by lepiej przeszło przez smoczek, bo nie chciała karmić łyżeczka). Więc zostałam w domu z dziećmi.
Nie daje mi wykształcenie pieniędzy, nigdy nie czułam się dobra w tym co robię. W ostatniej pracy dostałam "naganę", bo zbyt dokładnie informowałam pacjentów (koleżanki zbywały) i mi pani kierowniczka powiedziała, że przyzwyczajam ludzi do dobrego a koleżanki przez to nie wyrabiają się. Więc wychodzi na to, że nie umiem się dostosować, że jestem z innej bajki.
U mnie mży. Pogoda jak we wrześniu.
Ps. Synek szwagierki pcha się na siłę do mnie. A moja szwagierka mówi do mojej córki "zamknij tam drzwi, bo nie chcę, by tam chodził, bo tam nie ma go kto pilnować" (bo ja to jestem nikt). Aż się we mnie gotuje, ale nie powiem słowa, bo będę mądrzejsza.
574 2011-04-13 12:05:39 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-13 12:09:43)
Sandro, ja też chciałam zostać psychologiem, kiedy zastanawiałam się na d wyborem zawodu,
a czasy były takie, że dostałam się do Liceum Ekonomicznego. Teraz jest trudno o pracę,
ale kiedyś też tak było, że tylko po znajomości i w tym temacie niewiele się zmienilo.
Dostałam pracę w jednostce Wojskowej, w księgowości i tam pracowałam 7 lat,
ale potem miałam okazje dostać się do Urzędu Miasta, także do księgowości, ale
ta wojskowa księgowość była zupełnie inna i musiałam wszystkiego uczyć się od początku.
Nie za bardzo lubiłam prace w biurze i kiedy dostałam sie do wydziału organizacyjnego
w Urzędzie Miasta, praca stała się bardziej urozmaicona, bo działo się tak dużo codziennie,
gdyż od tego wydziału zależało funkcjonowanie całego systemu urzędu.
Pech, choroba i koniec - renta.
U Ciebie może się stać tak, że gdy się oderwiesz od tego wszystkiego i uspokoisz,
będziesz miała więcej siły i możliwości, aby znaleźć odpowiednią pracę
i w końcu częściowo staniesz się niezależna. W życiu wszystko może się zdarzyć,
bo jest nieprzewidywalne. Może masz jakieś marzenia odnośnie tego co lubisz robić
i los Ci to do - oby.
Proszę, abyś nie miała wyrzutów sumienia, że absorbujesz wątek swoimi sprawami.
Czy wolałabyś, abyśmy pisały o kawie i ciastkach, bo ja nie.
Przy Tobie otwierają mi się moje komórki wspomnieniowe i się trochę oczyszczam,
także spoko Sandro. Kibicujemy tutaj Tobie i obserwujemy zamierzoną przemianę drogi życiowej.
A, zapomniałam, że na studia nie poszłam, bo też musiałam zarabiać na siebie niestety, bo ojciec nie płacił,
gdyż po rozwodzie rodziców byłam zdana tylko na mamę, której też było cienko,
a potem dziecko i koniec i klapa jesli chodzi o marzenia.
575 2011-04-13 19:15:27 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-13 20:01:32)
Widzę, że rano mamy gadulca i trochę wieczorem hihihi.
Ja swoim zwyczajem czekam Na Wspólnej, a potem się zobaczy.
Podobno weekend ma być ciepły, to i nasze buzie się rozchmurzą.
Wiem, wiem, że problemy czasami przysłaniają dobrą pogodę,
ale ponoć nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, tylko trzeba czasu.
Czas to najlepszy lekarz, ale ja osobiście do końca w to nie wierzę,
bo co w sercu jest zadrą, pamiętam bardzo długo, chociaż z tym się nie obnoszę chyba.
Na wątku piszemy sobie to i owo, ale nasi bliscy nie wiedzą co piszemy, także Sandra, też
z bólem się nie obnosi, a po to ktoś wymyślił fora, aby móc gdzieś przelać swoje emocje.
Pofilozofowałam sobie, a teraz uciekam i może jeszcze zajrzę.
Miłego wieczoru i jestem ciekawa jak tam pogoda u niu7nia, bo tam na południu
to wszystko wygląda inaczej.
A, zobaczcie jak może być radośnie i to bez względu na wiek hihihi
http://www.youtube.com/watch?v=HOwDNXQesr4&feature=youtu.be
He he, zobaczcie czym można zabawić malutkie dzieci.
http://jaramsie.pl/2k9utey_dnozf5
Fajne te filmiki. Elu skąd Ty to bierzesz? Ja czasami oglądałam, ale rzadko znalazłam coś naprawdę fajnego.
U mnie pogody dziś nie było, było chłodno, ale jedynie mżyło.
Kiedy będzie słońce?
U mnie bylo naprzemiennie deszcz i śnieg oraz w tak zawanym miedzyczasie sniezyce i ulewy . Hooroor z masakrą .Do tego wsciekle zimno znowu musze palic w c.o.
Sandro Ty chyna z butami pójdziesz do niebia z tak ogromną cierpliwośc - podziwiam Cię no ale nie wzyscy musimy być jednakowi i całe szczęśćie .Bo gyby było na metrze kwadratowym więćej takich niuniek jak ja hiiiiiiiiiiiiiiiiii to ludzie bez głłów by chodzili i poobijani hiiiiiiiiiiii
eee ja tam jestem zadowolona ze swojej natury - co nie znaczy ze jestem baba jaga bo chętnie pomagam, jestem uczuciowa /ale na swój sposó/ zycaliuwa , otwarta i w ogóle to kocham ludzi i przyrodę na czele ze zwierzątkami .,
Popijam herbatkę ombirową - rozgrzewa i miły aromat się unosi .
Polecam przy wszelakich infekcjach .
Jutro mam wiele załatwień - .....ale o tym opowiem jutro .
No i jak zwykle zostałam sama ![]()
Mam taką naturę, że nie potrafię się wkurzyć na maksa. Dziś powiedziałam na terapii, że chciałabym być takim skurczybykiem. Pani mnie spytała, czy akurat jako "skurczybyk" czułabym się z tym dobrze. Każdy ma swoja naturę.
A do nieba to mnie nie wezmą, bo przecież żyję w grzechu i tak chyba żyć będę. Jeden Bóg wie, jacy jesteśmy naprawdę. A ja wiem jedno, że nigdy nie będę nazywała się Dulska. I jestem z tego dumna.
Dziewczyny jak wklejacie te rysunki? Na zasadzie kopiuj i wklej?
Dzień dobry fajne dziewczyny.
Dzisiaj poleżałam sobie dłużej, bo taką miałam potrzebę.
Sandro, skurczybykiem może być każdy jak się uprze, ale
po co, skoro to się kłóci się z naturą.
Ja wiem, że skrywane emocje odbijają się na zdrowiu i dlatego
mamy różne lęki, które rozganiają lekami lekarze.
Niu7nia, ja wiem, że góralki to mocne dziewczyny, bo chyba ten halny
tak uodparnia ludzi, a ja z nizin jestem i Sandra także, bo my jak ten lekki puch,
który każdy wiatr uniesie hihihihi.
Sandro, obrazki musisz mieć zapisane w swoich obrazach, a potem
wgrywam przez hosting - http://www.wgrywacz.pl/.
Trzeba pobrać link - kopiuj, a potem na forum - wklej.
Jak sobie nie poradzisz, to pytaj.
Ja zaglądam często na google grafika i tam jest mnóstwo obrazków.
Kawa stoi przy komputerze, to mam nadzieje na rozbudzenie, jak każdego ranka.
581 2011-04-14 09:34:20 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-14 09:42:16)
Dzień dobry!
Czekam i czekam od 7:50, ale chyba się nie doczekam. Włączyłam pranie (u mnie to czynność podstawowa prawie każdego dnia), bo ładnie wieje, choć słońca nie widać.
Ja czuję się fajnie po wczorajszej wizycie u pani psycholog.
Mam dylematy związane z dziećmi, co jeśli one chcą zostać w domu z kuzynem, a ja mam ochotę wyjść sobie na cały dzień, np. na jakieś pokazy makijażu. Normalnie nie chcę być w domu, gdy jest tyle "obcych" dla mnie ludzi, bo się psychicznie męczę, a dzieci lubią się bawić i po co maja łazić ze mną po galerii? Tak myślę, że jeśli zostawiam je z ojcem za jego zgodą (ustalam to wcześniej kilka dni) to chyba nic złego? Bo teściowa mi kiedyś zarzuciła, że go zostawiam i idę np. do fryzjera. Powiedziałam jej że wydaje mi się dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem, któremu mogę dać na chwilę dzieci. No chyba, że teściowa sadzi o nim inaczej, stad te wątpliwości, że nie powinnam mu dzieci zostawiać.
W końcu kiedyś będzie je zabierał sam na wakacje i inne wolne dni. Ja jemu ufam pod tym względem. I to chyba nie świadczy, że mam jak "kwoka" za dziećmi chodzić??
A jeśli chodzi o góralki, to moja teściowa pochodzi zza Krakowa, jakieś 30 km. No i teraz wiem, skąd moje złe samopoczucie w tym domu
Żartuję poniekąd, bo wiadomo, że to kwestia osobowości. Mam przyjaciółkę góralkę i tu nie widzę problemu. Tak samo niu7nia, ona też jest serdeczna dla nas. wiec to kwestia osobowości i wychowania. Na pewno.
A Pani psycholog wczoraj dała mi się wygadać i mówi tak - "tak panią słucham i czekam kiedy pani się w końcu na nich porządnie zdenerwuje". To miało oznaczać, że ja pozwalam po sobie jeździć, a potem płaczę w poduszkę. Że ktoś inny dawno by ich "rozstrzelał" a w moim przypadku wyprowadził się. Więc uskuteczniamy poszukiwanie pracy, by być samodzielną i jak to już gdzieś kiedyś pisałam "podnieść nogę i osikać.
Dzieńdoberek ......
zima na całego mu mnie , pada snieg z deszxczem albo i snieg od 1 w nocy /nie spałam bo kaszewl nie pozawalał bu/
Sandro witaj cieplutko szok ! nie ma dzisiaj jeszcze Fioretty
Wczoraj wpadl mi do wody tel.komórkowy zaraz jadę dosalonumojego operatora moze coś doradzą a jak nie to wezme oferowany 3 dni wcześniej telefon . Ponoć w takich razach karta pamięci nie ulega uszkodzeniu - oby . Ufffffffff
Sandro zaraz Ci podam instrukcje do wklejania obraków i zdjęć .
Zapisz sobie w ulubionych np taki hosting jak :
http://www.wgrywacz.pl/
/darmowy co ważne i bez rejestracjii no chyba ze chesz/+
klikasz w ten link
przeglądasz swoje zapisane na kompie obrazy sciągniete z netu/najczęśćiej/ lub fotki
lewym klawiszem myszy klikasz w wybrany obrazek i na dole w ramce jest "otworz
potem klikasz w [b]upload
ukazuje sie link do wybranego obrazu to jest
4 od góry
kopiujesz go lewą myszką i na przygotoweane wcześniej miejsce /najlepiej zostawic na pasku -/
klikasz prawą myszką "wklej "
i gotowe
Poćwicz i czekam na wklejenie obrazka ...........
Powodzenia 
Acha - najwygodniej jest zapisac sobie ten hosting na pasku ulubionych bo nie musisz otwierac całej listy :"ulubionych "
3maj się
Napisz sobie to na kartce aby nie zaglądac co chwila do mojego posta tak bedzie łatwiej .
Papappappa
Sandro, spójrz wyżej, byłam, byłam.
A dzieci możesz zostawić, ale naszykuj im jeść, aby teściowa nie miała
do czego się przyczepić że jeszcze musi je karmić, no i ewentualnie coś na zmianę (bluzeczka).
Fajnie, że Twoja psycholog podnosi Twoją samoocenę i czujesz sie lepiej
po tych wizytach. Ja wiem jak to działa, bo sama przechodziła 3 miesięczną psychoterapię
i pomogła mi na bardzo długo. Zmieniłam się po niej i inaczej spojrzałam na siebie.
Zrobiłam się bardziej odporna na wszystko i nauczyłam się "olewania" niektórych spraw
i problemów.
Teraz uciekam do swoich spraw, ale będę zaglądała.
Sandro, miłego dnia.
585 2011-04-14 09:53:19 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-14 10:00:32)
Dziękuję za podpowiedzi. Chyba pisałyśmy wszystkie naraz, bo każda czuła się "sama".
Pierw muszę sobie pościągać jakieś obrazki do komputera. A potem będę walczyć.
Niu7nia, to z tym śniegiem, to nie żarty?
Ja czekam na wiosnę, chodzę już lżej ubrana, we wiosennej kurtce.
Elu, masz 2 posty więcej ode mnie Women in red
Niu7ni raczej nie dogonimy ![]()









