Witam nostalgicznie.
Jestem już po odwiedzinach cmentarza, po mszy św. po kawusi z rodziną. Tej ciut dalszej nie spotkaliśmy, byli wcześniej o czym świadczyły pozostawione znicze i kwiaty. Pewnie poszli na inne cmentarze.Na wszystkich jednocześnie się nie da. Gościłam tylko nasze dzieci, ale też na raty. Zięc ma na innym cmentarzu ojca, więc pojechali do niego, jedna synowa też tak samo. Ale gdy wracali to do mamuni na kawusię i ciasto
. Oczywiście do dziadków też zaglądneli przelotem zapalic znicz.
Morawko masz rację, Pan Bóg niczemu nie winien. A ludzie ...wierzacy, czy innej wiary, czy też niewierzący wogóle...zawsze trafią się i dobrzy i źli. Najlepiej nie patrzec na innych i ich nie osądzac. Zawsze trzeba najpierw na siebie. Ja chodzę do kościoła, modlę się, dziękuję Bogu za to co mam. I nie patrze, jak są inni ubrani, ani co niosą na cmentarz, ani ile dają na ofiarę. Każdy tak jak może i jak chce i jak czuje. Szanuję też tych co mają inne zdanie, bo takie mają prawo.
A myślę ,że pomóc drugiemu człowiekowi może każdy, niezależnie od wiary. Po prostu dobry człowiek pomoże na miarę swoich sił i środków.
U nas np. pewna niewierząca rodzina wspomaga budowę naszego kościoła (prawie ukończony już) , i gości księdza w swoim domu, ale nie na kolędzie, czyli bardziej prywatnie.
Natomiast ksiądz, zabiera mniej zamożne dzieci na krótkie (tygoniowe) wakacje co roku. Po prostu im funduje, albo dopłaca.I nigdy nie mówi że jakaś katolicka pzrysługa czy jakiś Sakrament św. kosztuje tyle a tyle. Zawsze co łaska i wcale nie "od ileś tam wzwyż" Ja wiem że daje z tych pieniążków co ludzie dają, ale on umie się podzielic, pomimo że buduje kościół. Piszę to żeby podkreślic, że wszędzie można spotkac dobrych ludzi. Tak samo jak złych i fałszywych.
Matko , ale wykład dałam
wybaczcie, nie chciałam się mądrowac.
Widzę, że mało panienek zaszczyca kafejkę, no ale dzisiaj taki dzień ...