Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 372 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 24,171 ]

456

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzisiaj niedziela, a Slavko, leny nie ma.
Mam cichą nadzieję, że wszystko wróci do normy,
ale nie mniej jednak martwię się o Slavka.
Sandra na wyjeździe, a mnie się marzy ot tak
zwyczajnie:

*Zdziebełko ciepełka*

Wiem, że miłość jest udręką,
Bo się wszystkiego od niej chce.
Ja pragnę mało, malusieńko,
A właściwie jeszcze mniej.

Zdziebełko ciepełka
W codziennych piekiełkach,
W wyblakłym na szaro obłędzie.
Różowa perełka, zdziebełko ciepełka,
Znów wiem, że jakoś to będzie.

Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
I biedne się czuje niczyje,
Ciepełko zdziebełka
Wystarczy i wszystko przeminie.

Zdziebełko ciepełka,
Diamencik ze szkiełka,
Czułości kropelka na listku.
Ciepełko, zdziebełko,
Tkliwości światełko,
W twych oczach wystarczy za wszystko.

/Jonasz Kofta/

Zobacz podobne tematy :

457

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

witam
gdy pogoda sprzyja to mnie nie ma w domu
lapie energie
odwiedzam znajomych
robie zakupy
i to cala moja tajemnica
pozdrawiam u mnie ok

458 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-03 19:12:06)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Leno, no i o to chodzi, że fajnie spędzasz czas,
bo w końcu mamy prawdziwą wiosnę, a to budzi do życia.
kawiarenkę zamknęłam, ponieważ wiosna wywiała
wszystkich. Martwię się tylko o Slavka, bo słuch
i wzrok go nie dosięga.
Czekam na X Faktor, bo jak pisałam,
kocham rywalizację w dziedzinie muzyki.
Fajnie, że produkują takie programy, ponieważ
odrywam sie od szarej rzeczywistości i ulatuję duchowo hihihi
Życzę dobrego wieczoru i mówię do jutra.

A jeszcze, tak wyglądają Jasne Błonia w Szczecinie, gdzie mieszka moja córka.
Zdjęcie jest z netu, autor jest na zdjęciu.
Tak mi sie podoba to zdjęcie, że może nie będę miała
kłopotów z prawem autorskim.
Podziwiajcie, a opodal stoi pomnik Naszego Papieża.
http://www.iv.pl/images/91140850849144134744.jpg

459

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

witam cieplo slonecznie
u mnie jeszcze jest ladnie
lece lapac energie
dla tych co tu zajrza salatke warzywna zostawiam bedzie na drugie sniadanie
owoce---jablka banany pomarancze
lody truskawkowe
kawusie w termosie i herbatki owocowe takze
zycze milego dnia udanego tygodnia
zdrowo sie trzymajcie pa

460

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Leno, dzień dobry.
Dziekuję za te wszystkie poranne dary,
a zwłaszcza za sałatkę.
U mnie zimno i pada deszcz. Rozkręcam się
do codziennych zajęć, ale jakoś długo mi schodzi
dzisiaj i chyba ta pogoda wpływa na mnie zniechęcająco.
jednak mam silną wolę i ruszam do boju.
Będę później i mam nadzieję, że sandra się pojawi
z nowymi wiadomościami.

461

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Przyszłam powiedzieć dobranoc i zmykam.
Nic tu po mnie, bo wątek nie żyje przez cały dzień.
Czekam na lepsze czasy.

462

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Kochane kobitki, Witam smile
Wróciłam "przesiąknięta" zapachem mężczyzny i Jego miłości.
Było fajnie, szkoda, że tak krótko sad
Nie podejrzewałam, ze kiedykolwiek jeszcze będę uwielbiała "wzdychać" z miłości.

Drugą sprawą jest "doświadczenie", które zrobiłam na sobie. Po raz pierwszy od kilku lat wyjechałam z domu nie biorąc leków przeciwlękowych. Nie wzięłam ze sobą celowo - i po raz pierwszy choroba została chyba z nimi - a ja byłam wolna!!
A Sławka dalej nie ma??

463

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Ponownie Witam, tym razem z rana. Elu dziękuję za kanapeczkę, jest świetna. Spróbuje kiedyś zrobić taką (jak będą wszystkie warzywa).

Wczoraj byłam radosna - dziś mój "stary" znów potraktował mnie jak gówniarę. Opieprzył mnie, że za dużo proszku do prania zużywam. Powiedział, że kupi sam, tańszy. Że musi to ukrócić, że połozy łapę na wydatkach (praktycznie on robi wszystkie zakupy), bo widzi, ze nie umiem wydawać rozsądnie pieniędzy. Może i ma rację, bo proszek duży (niemiecki) starczył na półtora miesiąca. Faktem jest, że dzieci bardzo się brudzą i do przedszkola ubieram ich codziennie czysto. On zaś nosi aż samo zesztywnieje.
On robi zakupy, bo np. uważa, że jak mi da 100 zł na życie to powinno starczyć na tydzień, albo i dłużej. Wypomina mi, że jak nas nie było, to pieniędzy nie zużył (fakt - nie zjadł nawet nic z lodówki, a szklanka w zlewie sprzed mojego wyjazdu stała nadal - on żywi się pewnie u mamy).
Jednak ja, zamiast odpłacić jemu tym samym (czyli też na niego nawrzeszczeć) powiedziałam tylko, że mnie niesprawiedliwie ocenia i poszłam do siebie do pokoju i się rozpłakałam.

464

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry Sandro. Widzisz jak to jest.
Byłaś w niebie i spadłaś do piekła. 100 zł
na tydzień, przy dzieciach? To jest przecież niemożliwe,
i chyba Twój mąż jednak nie wie nic o zakupach i ile
to wszystko kosztuje. Nawet emerytka ze skromnej swojej emerytury
nie wyżyje za taką kwotę, no chyba, że tryska zdrowiem
i nie wydaje na leki i robi radykalne cięcia budżetowe.
Sandro, on się Ciebie czepia, bo jest zazdrosny o Twoje wyjazdy
z pewnością i musi dać upust swojej złości na Tobie.
Przemyśl inne finansowanie zakupów i może rozłóż budżet,
abyś powiedziała mu, że to czy tamto jest za Twoje pieniądze.
Oczywiście nie wiem, jak wygląda u Was ta sprawa
więc nie mogę niczego podpowiadać, ale rób tak, aby mu się nie narażać.
Najważniejsze, że spędziłaś miłe chwile i nie potrzebowałaś leków.
Jest to oznaka, że czujesz się świetnie w towarzystwie ukochanego.
Miłego dnia Sandro i głowa do góry. Musisz być silna.
Ja też martwię się o Slavko, bo zniknął z godziny na godzinę.

465 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-05 09:15:52)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Skoro mąż jest zazdrosny, dlaczego nigdy mi o tym nie powiedział? Jest zbyt dumny, by okazać uczucia? Faktem jest, że kiedyś też był taki (taka jest jego matka - zje podpsute jedzenie, bo szkoda wyrzucić).
Skoro mąż jest zazdrosny i to w taki sposób okazuje - czy to oznacza, że powinnam tak to interpretować i "tłumaczyć" jego zachowanie? Czy całe życie mam domyślać się co on chce powiedzieć? Chcę podkreślić, że nawet jak o cokolwiek zapytałam wprost, to nigdy nie dostałam jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje mi się, że przez te ponad 10 lat - skoro mnie kochał mógł powiedzieć "kocham cię" lub inne miłe słowa.
Czy ja może jestem taką jędzą i nie umiem czytać "między wierszami"?
Czy mam prawo wymagać, by usłyszeć jasno wyrażane zdania niż tylko "yyhy"
Może ja źle postrzegam rzeczywistość?

466

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro są tacy faceci, którzy nie potrafią przekazywać swoich uczuć
i choćbyś nie wiadomo co robiła, to będzie tylko takie ychy i na tym zwykle
rozmowa się kończy.
Ja osobiście niczego Tobie na zarzucam, ponieważ sądzę, że każdy z nas ma prawo do szczęścia.
Przeżyłaś tyle lat u boku faceta gbura i po prostu masz tego dość. Jak każda kobieta
dążysz do zmiany swojego życia i swoich dzieci, bo one w takim związku jak Twój
z pewnością nie są szczęśliwe, bo nie widzą miłości, ani przyjaźni między rodzicami
i to z pewnością odbija się na ich psychice.
Podziwiam kobiety, które dążą do szczęścia i Ty do takich należysz.
Nie masz u niego poparcia i jego matki także, więc chyba nie warto
tego ciągnąć. Zastanawia mnie, kiedy zaczniesz swoje sprawy układać,
bo chyba czym prędzej, tym lepiej.

467

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Wiem, że powinnam jak najszybciej. Jednak złożenie pozwu - to oprócz kosztów - także decyzja o wyprowadzeniu się. Do mojego Ukochanego na razie nie mogę - nie ma Go na co dzień w Polsce, na Boże Narodzenie wróci. Owszem Jego mieszkanie stoi puste, mam nawet klucze - ale co z tego, skoro wszystko łącznie ze ścianami jest zburzone - bo właściciel kamienicy robi remont generalny. Przecież nie będę mieszkała u Jego mamy. Mam dzieci, syn chodzi do zerówki, która jest obowiązkowa i jak już się wyprowadzę, to z wszystkim, bo dzieci w końcu nie będą wiedziały gdzie ich dom.
Nie umiem sobie tego ułożyć. Przede wszystkim wydaje mi się, że nie mam prawa wyjechać na stałe z miasta rodzinnego z dziećmi przed orzeczeniem rozwodu. To tak samo jakby mąż się z nimi spakował i wyjechał. Nie ma zasad. Rozmowa z nim kończy się tak samo - wychodzi z domu, albo podgłaśnia telewizor lub też idzie do mamy.
Wiem, że mi nie pomożesz. Jestem chyba za słaba na to by podjąć radykalne kroki. Ja się go po prostu boję, że jak wezmę sprawy w swoje ręce to mnie zniszczy psychicznie. Skoro na zwykłe moje pytanie "czy gdzieś wychodzisz" potrafi wpaść w furię, to nie wiem co zrobi gdy się spakuję, lub tez oznajmię, że złożyłam pozew.

468

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Oj Sandro, jakie to wszystko skomplikowane jest faktycznie.
Gdy piszesz o swoich sprawach i kłopotach to wczuwam się coraz bardziej
w twoją sytuację.
Nie wiem co poradzić, no chyba tylko to, że wszystko potrzebuje czasu
i mądrego podejścia do sprawy. Wiem jedno, że spalasz się w swoim związku
i taka bojaźń przed mężem robi spustoszenie w Twojej głowie. Żyjesz
w stresie, a to nie jest dobre. Znam takie stany i sama je przeżyłam, kiedy
byłam nikim w oczach męża, bo miał swoje misje do spełnienia, a ja ciągle
czekałam na jego miłe gesty i nie wierzyłam, co mi za plecami robił.
To jest straszne i taka niepewność niszczy od środka, bo jak każda kobieta
chciałam być kochana, a on robił mi tyle świństw.
Co z tego, że jesteśmy nadal razem, kiedy serce mam zmiażdżone, ale
tak jak Ty w tej chwili nie mam po prostu wyjścia i muszę dalej żyć
obok człowieka, który twierdzi, że mnie kocha nadal i do niczego
się nie przyznaje, tylko po świeci chodzi już 23 lata jego córka
z nieprawego łoża i całe życie twierdził, że to nie jego dziecko,
a jak ta zadzwoni, biegnie jej w czymś tam pomagać, bo albo nie ma pracy,
albo wyprowadza sie od kolejnego chłopaka i trzeba przewieźć jej manatki.
Próbuję nadal zapomnieć, nie widzieć, nie wspominać, ale wiem,
że do końca swoich dni ta rana ciągle krwawić będzie.
Spytasz pewnie, po co z nim jestem? Ano dlatego, że nie
mam dokąd odejść, że nie ma siły na zmianę swojego życia, bo mi już zdrowie
na to nie pozwala, a jakby nie było on dokłada się do życia i tak jakoś
ciągnę ten wózek. Gdybym miała mniej lat i ten rozum co teraz,
to w cholerę bym to przerwała, ale wiem jedno, że beze mnie on skończyłby w rowie,
a ja go zawsze ściągałam na ziemię.
Ot, proza życia snadro.

469

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Faktycznie, to trudne. A może tylko nam się tak wydaje, że nie mamy wyjścia?
W zasadzie to wydaje mi się, że gadanie o tym nic nie pomoże. Szkoda tylko, że my kobiety mamy wyrzuty sumienia, a panowie nie mają.
Ja w zasadzie zrobiłam dużo, by coś naprawić w małżeństwie, ale po pobiciu nie mam siły.

470 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-05 10:36:29)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, mówi się potocznie, że jak uderzył raz, to zrobi i następny,
bo to już jest w jego psychice i on twierdzi, że racja jest po jego stronie.
Niekiedy życie tak się układa, że naprawdę nie ma wyjścia, jak zacisnąć
zęby i tkwić w takim związku. ja tez patrzyłam na dzieci i jakoś nie miałam
siły, aby odrywać je od ojca, którego kochały mim wszystko, że ich trzecia
siostra z innego łoża, żyje w tym samym mieście.
Jest to nic nie warte dziewczę, a sądzę to po tym, jak widziałam jej roznegliżowane fotki na Naszej Klasie.
Jej matka ma 4 dzieci i każde z innym, także niedaleko padło jabłko od jabłoni.
Nieraz mężowi powiem tak, że mu w pięty wchodzi, że z kim się zadał
i nie powiedziałabym złego słowa na tę dziewczynę, ale w moich oczach, ona jest
pustą kobietą, która ma za sobą rozwód i wiele imprez, na których nie brakowało
alkoholu i narkotyków. przez te 23 lata, mąż się nią nie zajmował, a matka
dała jej bardzo zły przykład i mam z tego satysfakcję, bo moje córki są po studiach i mają ułożone już swoje
życie osobiste. Wnuki mi rosną zdrowo, mam bardzo dobrych zięciów i to jest dla mnie najważniejsze w tej chwili
i w tym miejscu, w którym jestem.
Sandro, myślę, że powinnaś dążyć do tego, aby było dobrze Tobie i Twoim dzieciom
i jak napisałaś, mamy na to wpływ, tylko potrzeba jeszcze do tego kogoś, kto pocieszy i pomoże.

471 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-05 10:46:36)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Teraz tak siedzę i myślę. Gdzieś głęboko w głowie, od dawna marzyłam o tym, by mój mąż mnie kochał, szanował, okazywał uczucia. Mimo braku tychże cech ja wciąż miałam nadzieję, przy każdej kolejnej Wigilii, że mnie przytuli, przy urodzinach, przy grillu, że tym razem nie przebierze się w ciuchy robocze tylko usiądzie z nami, że zaproponuje "chodźmy razem na spacer", obroni.... (mogłabym tu wymieniać bez końca).
Nadal gdzieś ta nadzieja jest, mam taki żal w sercu, że nie stworzyłam rodziny kochającej się. Jednak chyba powoli przeglądam na oczy, że on najzwyczajniej zieje do mnie "obojętnością".

Nie wiem nawet czy go kocham (chyba już nie), wiem, że mam żal, czuję się zawiedziona.

Elu, jak czytam Twoją "przygodę życia" to myślę, że to smutne, jednak los daje mi szansę by coś zmienić. A ja nie umiem do końca z tego skorzystać. Wiecznie czuję się winna, że być może byłam zołzą, że zabiłam w nim wszelkie ludzkie odruchy "miłości". Może to moja wina, że jest taki oziębły (w końcu dzieci kocha, przytula, całuje).

Ps. Ja chyba jestem egoistką.

A jeśli chodzi o pogodę u mnie od zachodu 13 stopni. Ptaszki śpiewają aż w domu słychać.

472

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro nie obwiniaj się, bo z tego co piszesz wnioskuję,
że jesteś mądrą kobietą, która ma w sercu same rozterki.
Pytasz, czy go kochasz jeszcze, ale odwróć pytanie i spytaj,
czy on kocha Ciebie, bo z tego wszystkiego wynika, że
kocha dzieci, ale Ty jesteś mu obojętna w sercu.
jejku jak ja wiem, co czujesz, bo kiedy kocha się faceta
i o niego walczy, a on odwraca się plecami, to boli okrutnie.
Ja jak dowiedziałam się, że w życiu męża były inne, cierpiałam
tak strasznie, że nie da się tego opisać.
Wiem jak boli obojętność, wiem jak boli kiedy ukochany
facet odrzuca prośby o miłość i zainteresowanie.
Najbardziej na tym cierpisz Ty i nie prawdą jest,
że nie zawalczyłaś o związek, bo w to nie wierzę, a tylko
trafiłas na takiego, który nie umie kochać i takie gesty
przytulenia są mu do niczego potrzebne.
Ciekawa jestem jak jego życie seksualne wygląda,
bo wnioskuję, że mało jest miłych chwil z Tobą.
Może ona ma kogoś Sandro i dlatego tak się zachowuje, a nie wie
jak rozwiązać problem, bo jest tchórzem zwyczajnym.
To są tylko moje domniemania, ale Ty chyba byś coś wyczuła prędzej,
a może wystarczy mu garaż i robi to co lubi, albo ucieka z domu do tego garażu.
Masz wielką szansę na zmianę Sandro.

473 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-05 15:58:17)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, jeśli chodzi o sprawy łóżkowe to nie sypiamy ze sobą od kilku lat. On zupełnie przypadkowo (bo dzieci przychodziły w nocy do nas, lub tez kładły się ze mną wieczorem, a on jak on wracał to już ich nie przenosił do swoich łóżek) zaczął sypiać w 2 pokoju. Potem zrobiliśmy remont mieszkania, zmusiłam go do zakupu foteli dla dzieci i od tamtego dnia miały spać w drugim pokoju a ja z mężem. Położył się koło mnie a ja spytałam, czy nie moglibyśmy jeszcze inaczej przemeblować mieszkanie (bo TV w stosunku do kanapy stał bokiem). On wtedy wydarł się na mnie że się czepiam i mi nic nie pasuje i spakował manatki i przeniósł się do drugiego pokoju. Tak średnio liczę, że to było minimum 3-4 lata temu. Nigdy nie okazał "ochoty na seks" nawet przed "osobnym spaniem". Zawsze to ja byłam inicjatorką. Po tym jak się wyniósł byłam może raz, gdy spał rano weszłam do niego i próbowałam "coś" zacząć. On wtedy odwrócił się i wyszedł z łóżka. Potem nie próbowałam. On potem był u mnie raz, ale to była może 2 w nocy i poczułam jak "ktoś" mnie głaszcze po plecach. Nie skojarzyłam o co chodzi, słyszałam tylko trzaśniecie drzwiami.
Na tym się skończyło. Potem już NIGDY.
Nie wiem jak sobie radzi, domyślam się, że sam ze sobą. Nie zauważyłam by kogoś miał. Czy może być tak oziębły seksualnie 33-letni mężczyzna (a trwa to od kilku lat)?

474

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandrosandro -  smutna ta twoja opowieśc o zyciu , i jego trudach .
Czy nie próbowałas  naklonic męża na wizytę u specjalkisty psychologa , seksuologa ???
Wydaje mi sie ze on ma poroblemy sam z soba ze swoja "niemocą' nie potrafi z Toba a może nie chce ??  porozmawiac szczerze  i woli przybrac maske obojętności  i tumiwisizmu .
Przeciez to bardzo mlody mężczyzna w kwiecie swej męskości i   nie  powiino być  az takich problemów  ciąglych .
Może jego męska ambicja bardzo cierpi ze nie moze być  w łku tak jak powinno ??  i zdaje sobie z tego sparwę ?? ze Ty cierpisz ???
                         Sandro  w żadnym wypadku nie mozesz siebie obwiniac - wina zawsze jest po obu stronach  i nigdy nie  jest tak ze tylko jedna srona  ponosi winę za rozpad .
Takiue branie całej  winy na siebie  prowadzi do nikąd , i do załamania psychicznego .Masz dzieci - musisz zadbać  o dzieci i siebie .Ty jesteś im potrzebna .
Spróbuj   z nim porozmawiac na spokojnie , wyrzuc z siebie to co Cie boli i w nim drazni  .Jak wyjdzie z domu - to mu napisz to co byc mu chciasła powiedziec .
Zobaczysz jak zareaguje  a potem   musisz pogdjąc decyzję 
Coi do pozwu  to musisz opłacic 600zł  i napisać  od razu na koncu ze prosisz o zwolnienie z kosztów  z uwagi na trudną sytuacje finansową , tak samo może okreslic się strona przeciwna czyli mąż
             Rozwód to ostatecznośc ..

475

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

a co do Slawka  to jest sie czym martwić  bo był tutaj  codziennie  czy nawet pare razy dziennie - nie masz do niego nr telefonu ?? czy nr gg   skypa ???
dziwne .
Widziałam go  kiedys /parę dni temu bodajżę/ na jakis watkach tu wewnatrz tego portalu  - jest tutaj mnóstwo watków tematów   ciekawych .
Nie sądzę aby zrezygnoiwał z bywanbia na tym bardzo miułym i przyjaznym wątku na rzecz innego - bo przynajmniej by  powiedział o tym szczerze .

476

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Nooo nie ma Go od 28 marca        i ostatnie jego posty sa bardzo , bardzo smutne .Az się  zaniepokoiłam .

477

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Nie zadbaliśmy chyba o Slavka, bo znikł jak kamfora.
Mam nadzieję, że to tylko wada sprzętu i tymczasowa.
On internet ma w telefonie i może nie ma łączności - oby to
było tylko to.
Sandro ja też wierzę w to, że rozwód uzyskasz bez problemu,
bo uczuć w Twoim związku już dawno nie ma.
Oczywiście zastanawiasz się jak to wszystko zacząć od nowa
i czy nie zrobisz tym krzywdy dzieciom i to są normalne
emocje w takich sytuacjach. Ja też uważam, że rozwód to
jest zawsze ostateczność, ale jak nie ma dobrej woli drugiej strony,
aby zażegnać konflikt, aby okazać trochę uczuć swojej kobiecie,
to chyba jest już przesądzone i pozamiatane.
Życie toczy się dalej, ale w takim związku bez miłości jest bardzo
trudne. Jestem już w takiej sytuacji, że dzieci mają
swoje życie, dobrych mężów i porodziły w lutym dzieci, że mogę sobie
odpuścić już marzenia o wielkiej miłości i teraz najważniejsze
jest dla mnie moje zdrowie.
Oczywiście, że odczuwam
wielki żal, że mnie to wszystko spotkało i nie będę sie powtarzała,
dlaczego tkwię w takim związku - nie chcę być monotematyczna.

Jak Slavko sie pojawi poproszę go o nr telefonu w przypadku
nastepnego zniknięcia kolegi z wątku.

478

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Slavek został zbanowany za liczne naruszanie regulaminu i brak chęci poprawy. Kilka razy był upominany i mimo obietnic poprawy, nie robił tego i w związku z tym dostał bana.

479 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-05 19:42:53)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Droga Agato - Moderatorko, a za cóż on został
zbanowany. Slavko taki spokojny człowiek u nas
na wątku, że nie zauważyłam niczego nagannego,
A swoją drogą powinien być taki wątek informujący,
chyba, że czegoś nie wiem.
Jeszcze się spytam, czy ban jest tutaj
na jakiś okres czasu, czy na stałe?

480

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Nie mamy obowiązku informowania użytkowników forum, ze ktoś został zbanowany. Slavek był upominany kilka razy, nie stosował się do regulaminu, mimo wielu naszych próśb, więc niestety musiałyśmy go zbanować. Już raz miał bana, którego mu zdjęłyśmy i dałyśmy kolejną szansę, ale jej nie wykorzystał, więc tym razem ma bana na zawsze.

481 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-05 20:46:29)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Agatko, prześledziłam jego posty i nie zauważyłam żadnych uchybień
i dalej się zastanawiam dlaczego go to spotkało.
Jedynie co mi do głowy przychodzi to , że może pisał
post pod postem, bo jego wszystkie posty są raczej grzeczne
i wyważone. Slavko to człowiek szukający przyjaźni w necie
tak wnioskowałam i było mu dobrze na forum, a wiec
czuję wielką krzywdę dla niego w związku z banem.

482

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

?????????????oniemiałąm  z wrażenia bana  na zawsze ??   za 3 przekroczenia  ???////ale jakie ????????   
znam fora - takjże bardzo dużę ktore informuja ze taki a taki uzytkownik został zbanowany - jego posty sa w koszu  do oceny innych nuzytkowników . czy slusznie  został  zbanoiwał . - fczyli pełna demokracja i8 jawmośc .
A tu ...?? pocichytyku ?? pod  dywanik ???
Agato ???  nie podoba mi sie to .
Wiem ze macie swoje przepisy  //   ale cóz takiego trzeba zrobic a raczej nie nalezy robic  aby zostać zbanowanym na zawsze ????
Znam fora ze ludzie sie tak obrażaja nawzajem  ze  az strach to czytać  a poim oimo tego  bany sa  krótkoterminowe .
          Szanuję waszą pracę  ad-mode  ale  czegoś nie rozumiem .
???????????????
i proszę
o wyjasnienie
.,

483

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Tak istotnie  to bardzo wrazliwy i szukający przyjażni , zrozumienia w swiecie wirtualnym  bo w realu  nie może tego właśnie doświadczyc .
                Czytałąm jego posty TU  i gdzie indziej także  i naprawedę nie dopatrzyłam sie   przekroczenia  regulaminu .
Chyba ze te posty sa usuniete

                     Czyli tez  nie za bardzo ładnie  ??  bo slady niewłaściwego  zachowania zostały   w .kosmosie .
                     cvzy nie pomyslicie  raz za czas  ze mozecie sobie zrażac ludzi ????

484

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Drogie Panie.

Tak jak napisała Moderatorka Agatka-Slavek został zbanowany za niestosowanie się do moderatorskich upomnień i łamanie regulaminu forum.
Każde forum ma swoje zasady-my nie informujemy całej społeczności o zbanowaniu kogokolwiek, tak samo nie "wywlekamy" sprawy na widok publiczny. Ban to kwestia pozostająca między redakcją a użytkownikiem, którego sprawa dotyczy. Każda tego typu sytuacja odbywa się poza forum, i jedyną osobą której musimy się z naszej decyzji tłumaczyć jest sam zainteresowany.
Żadnych postów nie usuwamy, nie poddajemy edycji- jeśli nie ma takiej potrzeby. A nasz regulamin to nie tylko wulgaryzmy i post pod postem. Powodów do zbanowania jest znacznie więcej.
Rozumiemy Wasze zdziwienie, jednak sprawa jest zamknięta i nieodwołalna. Slavek przyjął naszą decyzję i o to samo prosimy również Was.

Uszanujcie to.

Pozdrawiam, Moderatorka Fumiko

485

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Fumiko  -mode
                  ależ ja osobi.ście rozumiem i szanuję  Wasze deczyzje , staram sie równiez przestrzegac prawa nie tylko tu na forum .
chociaz  i tu i tam nierazręce  opdają ale dura lex , sed lex
              Czlowiek szukający pomocy , wsparcia  odrzucany   w realu   i tutaj  także  to samo go spotkalo .
                   To straszne ..............trudno sie z tym pogodzić ,

486

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Niu7nia, Elu! Tak, rozmawiałam z mężem na temat seksuologa, na temat psychologa (sama chodzę na psychoterapię, gdzie pani jest również seksuologiem). Już kilka lat temu, ale on wychodził z pokoju. Napisałam kiedyś kartkę (list), nie przeczytał tylko wyrzucił. Sms-y na temat naszego związku kasował nie czytając ich. Kiedy zaczynałam rozmowę, to ignorował mnie wychodząc z domu itp. Gdy mnie pobił - policjantka spytała "czy pan widzi jak wygląda teraz żona?" - opowiedział "zwykła fifa" - wzruszając ramionami. Policjantka zaproponowała negocjacje u psychologa. Odpowiedział, że nigdzie nie będzie łaził, że ja sama mogę tam chodzić. Potem ja raz proponowałam - też odbił piłeczkę. Gdy siedziałam i ryczałam z niemocy, to teściowa przyszła i powiedziała "przytul ją". On usiadł obok, objął mnie rękoma. Jego ciało do mnie się nie przybliżyło, czułam się jak w "szczypcach".
Wczoraj tez spytałam, czy konieczne jest rozstanie. Powiedziałam, że jest mi szkoda tych lat, że się mijamy, ze szkoda mi dzieci, że jemu będzie smutno w pustym domu, że jak znów będzie miał atak to nikt go nie zawiezie do szpitala. W odpowiedzi usłyszałam "jak tamto mieszkanie się wyremontuje to się wyprowadzisz" i dodał "idę do mamy na kawę". Spytałam tylko a "co z dziećmi". Odpowiedział "jak będą chciały iść z tobą to pójdą". Dopytałam jeszcze "a będziesz je odwiedzał, przecież wiesz, że będą tęskniły". A on na to "będę odwiedzał ale nie za często. Będą musiały się przyzwyczaić".  Spytałam wtedy "jak często? - raz na tydzień, raz na miesiąc, raz na dwa?". Odpowiedział "na pewno raz na dwa o ile nie rzadziej". I poszedł do mamy. Gdzieś między wierszami dodał, że się cieszy, że sobie kogoś znalazłam, że teraz mój nowy partner będzie mógł znosić moją depresję.
Nie mam już siły, jest mi mimo wszystko jego szkoda, on chyba nie wie co mówi. Zero wzruszeń. Nawet jak mu powiedziałam, że synek ma złe wyniki i czeka go chyba jednak zabieg (chodzi o płyn w uchu). Spytałam, jak myślisz może iść do innego laryngologa...Powiedział "nie wiem, zrób jak uważasz". Zawsze było "jak chcesz, jak uważasz, twoja sprawa...".

487

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry sandro i niu7nia.
Tak mi przykro z powodu zastosowania bana dla Slavko.
Czytałam regulamin przed chwilą i zastanawiam się jaki punkt został złamany.
Z postanowieniem moderatorów się nie dyskutuje i wiem coś na ten temat,
ale istnieją sytuacje, że opinia moderatorów i adminów potrafi być
wysoce niesprawiedliwa.
Kończąc ten temat mogę tylko powiedzieć,
że często ludzie samotni robią jakieś głupstwa właśnie z tej samotności.

Sandro, a teraz do Ciebie moja droga. Twój mąż
nie powinien wcale zakładać rodziny - nigdy!!!
Jest to człowiek z problemem psychologicznym, który
nie daje sobie nic powiedzieć. Jestem ciekawa jak on
będzie żył, gdy odejdzie z tego świata jego mama.
Zostanie sam jak palec i niech się nie zdziwi, kiedy jego dzieci
przejrzą na oczy i przestaną go szanować - porażka.
Bardzo dobrze, że każe Ci sie wyprowadzić od siebie,
bo przynajmniej Ty ułożysz sobie życie, a Twoje obawy, jak
on da sobie radę, po takich stwierdzeniach są nie na miejscu i przestań
się obwiniać, że robisz mu krzywdę.

488

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, bardzo mnie zastanawia ten jego stoicki spokój. On to mówi z takim spokojem...
Jeśli chodzi o "nawiązanie" do wczorajszego dnia, to dziś rano wyjął 100 zł i kazał kupić najtańszy proszek niemiecki (CZYLI TEN CO ZAWSZE) i resztę mam oddać. No i oczywiście paragon mam okazać. Wczoraj nie dał pieniędzy, bo stwierdził, że kupuję za drogo itp. Miał jechać po drodze do sklepu i w drogerii kupić proszek tani- bo skoro go walę za dużo to obojętnie czym wypiorę (tak mówił). Po powrocie z pracy wrócił bez proszku. na moje pytanie dlaczego nic taniego nie kupił nie odpowiedział nic. A dziś zrobił J.w.

489

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, wydaje mi się, że on sterowany jest przez swoją matkę
i wszystko konsultuje z nią, a potem się gubi w tym wszystkim.
Podejrzewam problemy emocjonalne u niego i zagubienie,
co zrobić z niepotrzebnym balastem, jakim jesteś Ty i dzieci.
Jemu marzy się już święty spokój, tylko nie zdaje sobie
jeszcze sprawy, co na prawdę utraci po ewentualnym Twoim odejściu.
Smutne to wszystko, ale człowiek bez uczuć, sam czuje się źle w swojej skórze tylko tego Tobie nie powie,
że jest mu źle na świecie. Nie uszczęśliwiaj  go na siłę, bo to nie ma sensu.
Musisz nauczyć się żyć obok niego, i nie okazywać swojej słabości, bo on nigdy już Tobie nie będzie współczuł-
tak mi się wydaje.

490

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu też tak myślę, że on nie umie współczuć. Mimo to jest mi go szkoda. Nie mogę sobie zarzucić, ze się nie staram. Tym, że mówię mu o tym, że mi szkoda, itp. to wydaje mi się, że i tak dużo robię. Myślę, że dla najbardziej zamkniętego człowieka w końcu serce mięknie i powie chociaż zdawkowe "mi tez przykro", ale jego nie stać na takie słowa. To chyba jakaś choroba.
Dziś u mnie wiatr, wywiesiłam pranie na dwór.

Tez szkoda, że nie ma Sławka. Jakże inaczej miał przyjąć zbanowanie, skoro ma taki charakter? Wiadomo, ze się zgodził a co miał zrobić? Nie wiem też czym mógł sobie na to zasłużyć. Przeczytałam regulamin i nie dojrzałam nieprawidłowości.

491

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, robisz dużo dla swojego męża i zdajesz sobie sprawę,
że potrzebuje pomocy i mu ja podpowiadasz, ale do niego nic nie dociera,
wobec tego zapisuj sobie wszystko, co mu proponowałaś, co dla niego robisz
i jak chcesz mu pomóc, abyś miała czarno na białym, że się starasz.
Mnie tez się wydaje, że on ma ze sobą problem, tylko, albo się do tego
nie przyznaje i udaje twardziela, albo cierpi sam ze sobą nie przyjmując
żadnych twoich argumentów.
Wydaje mi się, że nie ma czego już ratować i szkoda, że się wypalasz w tym
chorym związku robiąc sobie pranie mózgu, co jeszcze dla związku jesteś
w stanie zrobić i to niszczy od środka, bo ileż można żyć
w niepewności. Taki związek bez miłości nie ma racji bytu,
albo chociaż bez zrozumienia i przyjaźni, jeśli ta miłość już uleciała.
Bardzo przykre słowa piszę do Ciebie, ale już mam prawie jasność,
że nie ma sensu tkwić przy boku męża i mieć wieczne wyrzuty sumienia.
Spytaj go, jakiego pokroju kobieta, byłaby w stanie go uszczęśliwić,
bo skoro Ty i dzieci mu nie pasujecie w swojej układance, to jaka kobieta
byłaby w stanie znosić jego humory

492

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Wiem, że robię dużo, ale on to odbiera, że się czepiam. Może faktycznie będzie szczęśliwszy gdy odejdę. Wszystko mu obojętne. rozmawiałam na ten temat z psycholog i powiedziała mi że są tacy ludzie, że jest to forma "choroby" (jednak to choroba nie jest).

Elu, jaka u was pogoda? U mnie chyba zanosi się na deszcz, ale jest silny wiatr. Jadę zaraz do miasta i nie będzie mnie przed wieczorem. Wczoraj padłam zaraz po "Na Wspólnej". Może dziś wieczorem porozmawiamy dłużej.

493 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-06 11:49:26)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, no to jesteśmy miłośniczkami tego serialu ( ja od niedawna),
ale wszystko wiem, co u kogo się dzieje.
Obejrzałam wczoraj Kubę Wojewódzkiego, ale było byle jak ( rozmówcy).
Jedź dziewczyno i załatwiaj swoje sprawy i wiem, że jesteś skazana sama na siebie.
Szkoda mi Twojego męża, że przez taką postawę, traci tak wiele.
Ocknie się, ale będzie za późno i szkoda, że tak fajna kobieta,
jaką jesteś skazana jest na brak wparcia.
Jakoś tak się składa, że takie kobiety jak my, dobroduszne, mają zwykle pod górkę
i trafiają na facetów - egoistów,a hetery trafiają na takich, których okręcają sobie wokół palca.
Ty masz prawo to zmienić, bo życie masz jedno, a ja się już pogodziłam
i powiem ci, że kochałam za dużo o kilka lat.
Do wieczora Sandro i miłego dnia.

Slavko, jeśli nas czytasz, to ja gorąco Ciebie pozdrawiam.


Pogoda u mnie do kitu. brak słońca i kapie coś z nieba, ale wiatru nie ma.
jednak przy takiej pogodzie chce się raczej siedzieć w domu - przynajmniej ja tak mam.

Lubię ten wiersz:)

Pogodnie patrzą.....

Pogodnie patrzą me oczy,
Pogodnie,
Czy w niebie słońce, czy cienie,
By w nich czytali przechodnie
Wieść dobrą i pozdrowienie.

Radośnie śmieją się usta,
Radośnie,
Przyjacielskimi uśmiechy,
By ludzi, których los chłośnie,
Skrzepić słodyczą pociechy.

Wesoło dźwięczą me słowa,
Wesoło,
Wśród skwaru dróg czy zawiei,
By tym, co chylą w dół czoło,
Dodać otuchy, nadziei.

Lecz na dnie wszystkich tych rzeczy,
Lecz na dnie,
Jest wielki smutek człowieczy,
Serce cierpiące bezradnie,
Którego nic nie uleczy.

Leopold Staff

494

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu jeszcze tylko słówko - masz rację, że jestem zdana sama na siebie. Głupi przykład. Córka (5 lat) ma zapalenie w zębie i na dzisiaj wizytę (kategorycznie musi być!). Ja mam psycholog od 14, spotkanie kończy się po 15. Córka ma na 15.30 dentystę. Mówię mu wczoraj, że  czasowo nie dam rady się wyrobić. A on na to "no i co z tego, ja ci nic nie poradzę". Z psycholog nie zrezygnuję, bo walczę z tym cholerstwem od kilku lat i tam gdzie chodzę kobieta przyjmuje mnie "grzecznościowo" - bo tam należą się rozmowy z psychologiem w "krytycznych sytuacjach". A ta pani wzięła mnie w obroty na stałe. Spotkanie raz w tygodniu (tylko raz w tygodniu). Robię to dla siebie i dla dzieci, by nie przejęły mojego lekowego charakteru. A on ma 14 dni zaległego urlopu. Ale co tam. Raz go zostawiłam z takim problemem (myślałam, że w sytuacji podbramkowej weźmie dzień wolnego, albo chociaż zwolni się 1,5 godziny z pracy - co w przypadku zaległego urlopu należy się). Ale on zatrudnił swoją matkę do opieki nad dzieckiem. Więc jak ma się wyręczać czyimiś rękoma to ja dziękuje. Z potem cieknącym na tyłku będę jechała na drugi koniec miasta, oczywiście spóźnię się, ale zakładam, że tam nas przyjmą (choć nie lubię się spóźniać, bo ktoś dla mnie "poświęca czas"). Elu spadam naprawdę bo mam dużo pracy. Pozdrawiam Sławka również.

495 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-06 20:46:31)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Przyszłam powiedzieć dobranoc.
Sandra nie ma czasu, Slavka już nie będzie,
niu7nia też nie zajrzała i jakoś smutkiem powiało (rym)

496

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Hej, ja pojawiłam się na chwilę. Cały dzień walczyłam ze swoimi obowiązkami, a teraz mam czas dal siebie smile

497

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witaj sandro wieczorem.
Wpadłam jeszcze raz, ale teraz to ja znikam na You Can Dance.
uwielbiam i chyba o tym juz pisałam, a więc do jutra Sandro.
Baw się dobrze na forum.

498

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry!
Dziś wstałam o 5.40. Nuuudy, bo deszcz kapie z nieba, a miałam zamiar powiesić pranie na dwór, to, które mi wczoraj nie wyschło.
W nocy źle spałam, miałam jakieś koszmary - nie wiem co się śniło, ale ciężko się spało.
A dziś - dzień jak co dzień. Bo czym może róznić sie jeden dzień od drugiego, skoro się nie pracuje. Sprzątnąć, obiad zrobić, poprasować rzeczy i nic więcej. Podłogi mam umyte, firanki niedawno zakładałam czyste (może 2 tygodnie temu).
Do koleżanki żadnej się nie wybiorę, bo po 1 moje koleżanki pracują, po 2 żeby do kogoś iść to trzeba coś wziąć dla dzieciaków, po 3 mieszkam za miastem i każdy taki wyjazd jest kosztowny a potem pan mąż gada, że objeżdżam bez względu na koszty. tak naprawdę to nie mam dobrej przyjaciółki. A mamę mam - masakra! Wczoraj byłam u psycholog i po drodze odwiedziłam mamę. Mama cały dzień w koszuli nocnej (a pracuje od 6 i już koło 11 jest w domu) leży i narzeka ze bałagan w domu. jak przyszłam to oczywiście "moje dzieci brudzą". A mama siedzi i jak chcę porozmawiać to mówi, że znów gadam a ona taka zmęczona i przełącza kanały w TV. Dla niej nie ma nic ważniejszego niż seriale. To, ze wpadnę raz na jakiś czas i np. koło 15 przyjadę a mama o 17 mówi - poszłabyś już do domu bo jestem zmęczona.
Wiecznie zmęczona kobieta! A powiedz jej chocby słówko na temat np. boli mnie głowa - mama na to "mnie też", nie układa mi się z mężem, a mama na to "ja nie mam lepiej". Nic nie mogę opowiedzieć, bo przerywa w połowie zdania i mówi że "ona też". Nigdy nie usłyszałam od niej rady. Jedyną rada było to, że mam siedzieć z mężem, bo pieniędzy nie będe nigdy miała tak jak przy nim. Tak samo doradza mojej siostrze. To nic, że jej facet ja okłamuje. Mama mówi - nie czepiaj się go bo odejdzie i nie będzie pieniędzy na życie.
Zła jestem. Żeby mieć taka matkę, echhhh

499

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry.
Zapowiada się piękny dzień, iście wiosenny i taki prawdziwy kwietniowy.
Słońce przedziera sie przez chmury i u mnie będzie pięknie, czego
życzę całej Polsce.
Gorzej jest z przygotowaniami obchodów rocznicy smoleńskiej, bo tego jak słucham,
robi mi się źle, a więc uciekam gdzie pieprz rośnie od polityki.

Wiersz przeczytałam i jest mi dużo lepiej, a telewizor powinnam zapiąć na kłódkę.
HOMO

Jestem człowiek
De domo homo
Jaki ja właściwie jestem?
Nie wiadomo
Najpierw mały
Potem duży
Potem siwy
Albo łysy
Bo przyroda
Także ma swoje kaprysy

Jeden problem mamy z głowy
I ad acta go odłóżmy
Wniosek z tego prawidłowy:
Jestem różny

Jestem człowiek
De domo homo
Co najbardziej sobie cenie?
Nie wiadomo
Urodzenie
Powodzenie
Czy też czyjeś zawodzenie
Czy najbardziej sobie cenię
Przyrodzenie

Może ranię czyjąś duszę
Po co jasny obraz mazać
Jestem przecież i jako taki
Muszę się rozmnażać

Jestem człowiek
De domo homo
Czego mi do szczęścia trzeba?
Nie wiadomo?
Wiadomo!

Nie opuszcza mnie marzenie
Płynie czas, mijają lata
Chciałbym powyrywać nóżki
Wszystkim muszkom świata

Obraz sprawy nieco krzywy
Ale po co bić na alarm
Bardzo chciałbym być szczęśliwy!
Bzzzzz...
I się staram...

Jonasz Kofta

500

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, cześć. Fajny ten wierszyk. Jednak niezbyt potrafię wyciągnąć z niego "kim jestem i po co żyję"? Tak go odebrałam. Może źle? Jak Ty go rozumiesz?
Wczoraj pani psycholog poleciła mi by obejrzeć film Sala Samobójców (tam ma być przesłanie dla mnie). Domyślam się, że chodzi o moje dzieci - bym dala im więcej z życia. Nie wiem o czym ten film, ale tak myślę, bo pani psycholog powiedziała, ze nie wiemy jak dużo można zatracić w życiu. Nic więcej nie powiedziała. Mam obejrzeć. Ps. Mam ochotę na piwo. Ot tak z rana. Na samotność.

501

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Obraz sprawy nieco krzywy
Ale po co bić na alarm
Bardzo chciałbym być szczęśliwy!
Bzzzzz...
I się staram...

Wiersz o tym, że powinniśmy czuć się szczęśliwi i się starać
za wszelką cenę, tak jak Ty Sandro, tak jak ja na swój sposób
i w tym wieku, jaki już mam. Szczęście należy się każdemu,
tylko poszukiwania są często bolesne, gdzyż
o nie jedną drogę trzeba
przejść, aby ono gdzieś na tej drodze nas spotkało i zatrzymało na dłużej.
Tak to rozumiem, a co poeta miał na myśli, to któż to wie do końca.
Z rana piwko jak śmietana ponoć, ale to chyba nie jest dobre rozwiązanie  Sandro,
gdyż alkoholu odrobinka jest ponoć dobra na sen, a nie na rozruch, a więc
chyba smutku nie odgonisz, a pogłębisz go w sobie - tak myślę.

502 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-07 08:58:56)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Już sama nie wiem, może i tak bo pewnie położę się albo jak. Mówię Ci jestem znudzona dziś do potęgi. U nas pochmurno u Ciebie słońce. Czy Ty masz z kim pogadać w domu? Bo ja cały dzień do nikogo sad
Dziś mam zły dzień, to pewnie przez mamę, że taka do niczego. Zaraziła mnie tym.

Ale wczoraj na psychoterapii było super. Dużo ciekawych tematów. A przede wszystkim mój sukces - dostrzeżony przez panią psycholog. Odbyłam podróż bez leku i objawów somatycznych polegających na biegunce itp. Wniosek, który wyciągnęłam i pani bardzo się spodobał - jestem odpowiedzialna za siebie, za to jak się czuję. jestem reżyserem swojego życia. Tak jak myślę, tak się czuję.

WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI!!
Wychodzi słoneczko i słyszę ptaszki!!  Hura!

Elu chciałabym się Ciebie poradzić w pewnej sprawie. Dotyczy mojej siostry. Ale to jak będziesz miała czas.

503

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dominik to zwyczajny chłopak. Ma wielu znajomych, najładniejszą dziewczynę w szkole, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, gadżety, imprezy i pewnego dnia jeden pocałunek zmienia wszystko. "Ona" zaczepia go w sieci. Jest intrygująca, niebezpieczna, przebiegła. Wprowadza go do "Sali samobójców", miejsca, z którego nie ma ucieczki. Dominik, w pułapce własnych uczuć, wplątany w śmiertelną intrygę, straci to, co w życiu najcenniejsze? "Sala samobójców" to film Jana Komasy, jednego z
...
najzdolniejszych reżyserów młodego pokolenia. Pierwszy raz udało się w Polsce stworzyć film, w którym wirtualny świat awatarów jest równie ważny, jak rzeczywista gra aktorów. Ponad rok powstawało animowane, drugie życie głównego bohatera - Dominika. Szokująca historia i genialne aktorstwo sprawiają, że jest to film tylko dla ludzi o mocnych nerwach. NICK TO NIE IMIĘ. ŚWIAT TO NIE MATRIX. ŻYCIE TO NIE GRA, NIE DAJ SIĘ WYLOGOWAĆ!

Sandro to jest streszczenie tego filmu, który Twoja psycholog
dała Ci za zadanie obejrzeć.
Napisz mi jakie są Twoje objawy lękowe i skąd one Twoim zdaniem się wzięły.
Moje dawniej brały się z niepewnej mojej roli w małżeństwie. Czułam sie niedoceniona i nie kochana.
Nie miałam do kogo się przytulić w trudnych chwilach, bo mój mąż miał na boku inne
i to mnie tak strasznie zdołowało, że leki były jedyną nadzieją, aby jakoś iść przez życie.
Jak sam widzisz, w takim stanie jest ciężko racjonalnie nad sobą pomyśleć i cos zmienić.
Czułam się jak ptak zamknięty w klatce i raczej myślałam o dzieciach, a nie o sobie.
Wszystko ma swoją przyczynę i u Ciebie tez tak jest z pewnością. Otworzyło się okienko
na szczęście i nagle poradziłaś sobie bez leków. Jest wobec tego nadzieja,
że jak uregulujesz swoje życie i emocje uporządkujesz - leki odejdą w zapomnienie.

504

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

witam
ptaki spiewaja jest cieplo niebo chmurami przykryte
sasiadka wyrzucila siunie na dwor i ta sie kloci by ja wpuscic do srodka
oj ladnie mi spiewa
wiosna juz na dobre rozkrecila sie,kwitnie forsycja,magnolia lada dzien kwiaty rozwinie
tylko mam pytanie gdzie kosy podzialy sie?
nie slychac nie widac troche to smutne
pozdrawiam milego dnia

505

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu miałam po pierwsze ciężkie dzieciństwo. Wychowywali mnie dziadkowie, mama mieszkała z nami. Jednak mama była wolnym ptakiem. Poszła np. wyrzucić śmieci i zginęła to na kilka dni, to na pół roku. W szkole jak był dzień matki to dzieci się cieszyły i śpiewały piosenki a ja płakałam. Jednak nigdy nie przyznałam się do tego, że to za mama płaczę, bo mi było wstyd. Byłam tez molestowana przez mamy brata (ale to dłuższa historia, która nie ujrzała światła dziennego). Dziadkowie starali się jak mogli, trzymali mnie jednak zbyt krótko, bo np. mając 19 lat musiałam w lato być w domu o 19. W zimę szybciej. Bywało, że jak się spóźniłam, to mi nie otwierali drzwi i tkwiłam na podwórku. Potem wpuszczali, ale wyzywali "ty mewko, będziesz taka jak matka". Znajomych nie miałam wcale lub prawie wcale. Mogłam iść tylko do szkoły i codziennie z babcia do kościoła. 12-letnie dzieci biegały w sylwestra o północy by przywitać Nowy Rok, ja NIGDY nie mogłam iść na żadną imprezę, itp. Ja po prostu nie znałam dzieci ze swojego podwórka. Bo mnie na tym podwórku nie było. Bywało tak, że przez kilka miesięcy nie wychodziłam na dwór, bo najpierw lekcje a potem wyjdziesz - tak mówiła babcia. Jednak po odrobieniu lekcji było już ciemno i tez nie mogłam. Tak krótko byłam trzymana, dopóki nie zaczęłam "uciekać" i mówiłam "wychodzę i będę o 22". Potem miałam awantury, ale co użyłam to moje. Nawet kolega, którego rodzice chodzili z babcią do kościoła, specjalnie zrobił imprezę, bym mogła się uwolnić. Myślał, że jak babcia dobrze się z nimi zna to mnie puści chociaż od 18 do 22. Nie puściła. Dzieci mnie odrzuciły bo byłam "dziwakiem". Potem było jako tak -małżeństwo, które po 2-3 latach zrobiło się siedzibą "samotności". Jak byłam w 2 ciąży to ginekolog mi powiedział, że na 99% urodzę córkę z Zespołem Downa. Płakałam co noc przez sen. Mąż mnie nie wspierał. Liczyłam na to, że jak wyjdę za mąż to w mężu otrzymam wsparcie. Jednak oprócz finansów - nie miałam uczuć na które całe życie liczyłam. Zawiodłam się po raz 2 w życiu. Najpierw na mamie (i na dziadkach - ale rozumiem, że chowali mnie jak umieli), potem na mężu. Potem przyszły leki, uczucie, że zaraz zwariuję, że dostanę zawału lub wylewu, kołatanie serca, miękkie nogi, uczucie, że zaraz zemdleję, panika, że padnę trupem na ulicy a przecież przed sobą pcham wózek. Do tego biegunki, zwłaszcza po wyjściu z domu (nawet kilku metrów).
Pamiętam, jak kiedyś bezradna wysiadłam z tramwaju, weszłam do ośrodka zdrowia, wepchałam się bez kolejki do rejestracji, łzy mi ciekły jak groch a ja powiedziałam "niech mi pani pomoże, bo nie dożyje jutra". Trafiłam na pielęgniarkę, która pomaga psychiatrze. pani powiedziała "mam dla pani ratunek. Proszę przyjść jutro na drugie piętro. Proszę sie nikomu nie tłumaczyć, tylko wejść do psychiatry bez kolejki. Ludzie czekają po 2 miesiące". Przyszłam, weszłam, lekarz rozmawiał ze mną ponad godzinę. Na korytarzu babcie waliły rękoma w drzwi, że bezczelnie weszłam bez kolejki. Lekarz kazał się nie przejmować. Tak zaczęła się moja walka z nerwica. Nie ustała od razu, ale wiele mi pomógł.
Mąż stwierdził że moje ataki paniki to "sabotaż". Powiedział, że robię to celowo. I chyba wtedy zaczęły się moje problemy w małżeństwie.
Teściowa i szwagierki go poparły.
Ot i moja historia w skrócie.

Ps. Opóźniłam się z pisaniem bo dzwonił mój Romeo smile

506

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Leno witaj droga koleżanko z wątku.
U mnie ruszył się wiatr jednak i musiałam domknąć okna, bo mój piesek boi się wiatru.
mam suczkę znajdę i ona boi sie dosłownie wszystkiego, gdyż była prawdopodobnie bita
i najbezpieczniej czuje się w domu. Kłopotliwa jest ogromnie, ale bardzo wierna i kochana.
Zawsze mieliśmy pieski po przejściach i czasami myślę, że ludzie, którzy przeszli swoje
i dostali baty od życia trafiają na takie zwierzaczki, które potrzebują ciepła.
Aby sie mogła załatwić trzeba ją wywozić do lasu, albo na pole, bo strasznie boi się ludzi
i jest podobna chyba z charakteru do mnie, bo ja też boję sie ludzi, gdyż tak jak Ty
Sandro dostałam od życia po garach,, brzydko pisząc i dlatego teraz, po opisaniu swojej historii
strasznie Ciebie rozumiem. Dzieci z takich rodzin jak twoja, jak moja mają poczucie winy i czuły się goresz
od innych dzieciaków, a to wszystko ciągnie się za człowiekiem latami i wydaje mi się, że nigdy
się nie można od tego uwolnić..
ja także mam koszmarne wspomnienia z dzieciństwa i nawet będąc dorosłą osobą, pamiętałam o tym czego
doświadczyłam od ojca i zawsze byłam tak strasznie poważną osobą, w odróżnieniu od dzieci, które
miały w domu sielankę. Takie poważne nastawienie do życia zostało mi do dzisiaj, chociaż częściowo
złe chwile się zatarły i nie myślę o tym na co dzień, ale wspomnienia często wracają.
Teraz już wiem sandro skąd to wszystko u Ciebie się wzięło i bardzo Ciebie dobrze rozumiem.
Najgorzej jest to, że dokonałyśmy złych wyborów, odnośnie małżeństwa i partnerów życiowych,
ale człowiek  zawsze myśli, że robi dobry krok i pragnie uciec od dzieciństwa, szukając miłości,
a wpada z deszczu pod rynnę.
Z nami sie tak stało i to pogłębia uczucie samotności, bo nic się nam w życiu nie udało.
ja snadro bardzo dużo przebywam sama w domu, ale już się do tego przyzwyczaiłam, a może
stałam się odludkiem na własne życzenie, ale tak jak w młodości było mi źle z ludżmi, tak i teraz mam ogromne obawy
przed zawieraniem nowych znajomości. Jestem wielką samotnicą i tak chyba już zostanie.
Utrzymuję ścisły kontakt ze swoim dziećmi i to mi wystarczy póki co.

507

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Cieszy mnie to, że możemy na tym wątku sie oczyścić trochę ze złych doświadczeń i emocji.
Podobno takie wyrzucanie z siebie jest korzystne,
a więc tym bardziej sie cieszę, no chyba, że się mylę.
Co Ty Sandro o tym myslisz? Czy Tobie to pomaga w jakimś stopniu?

U mnie zerwał się niemiłosierny wiatr, a zapowiadają, że to nie koniec,
bo następne dni tez będą wietrzne i chłodniejsze.

508

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

i u mnie wiatr hula
chmury goni,dzis spacerku nie bedzie ,czekam na lepsza aure
na poprawe nastroju to moze naleweczki poleje?wisniowa,aroniowa prosze
bratki juz kupione beda wsadzone,wiciokrzew i sasanki takze
w planie clemaktis i wszystko co sie przypomni jeszcze
lubie wiosne gdy wszystko kwitnie

509

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Hej, Dziewczyny!
Ja uważam, że dobrze jest wyrzucić to z siebie, co złe, jednak najbardziej pomaga zrozumienie drugiej osoby - za co dziękuję.
Widzisz, wiele osób, co miało kochających się rodziców uważa że wymyślam, wyolbrzymiam lub przesadzam.
Zauważyłam, ze wiele kobiet w moim wieku (choćby moja kuzynka), wychowywana przez mamę i tatę (u nich nie było awantur, rodzice "kłócili się" szeptem wink  ) potrafi być bardziej pewna siebie i łatwiej im podejmować decyzje w życiu, wiedzą czego chcą i do tego dążą. Czasami nawet możnaby powiedzieć, że są "egoistkami" (w dobrym tego słowa znaczeniu, bo i nam przydałby się taki egoizm).
Ja nie mam wielkiego żalu do przeszłości, jednak jakiś żal jest, bo wiem, że wiele straciłam. jednak nie mogę mieć żalu tylko do matki (urodziła mnie jak miała niespełna 18 lat), mam bardziej do losu. Mama tez wtedy mogła być zagubiona, trak ja ja teraz. Ale ma już ponad 50 lat i nadal jest taka sama. Ja (wstyd powiedzieć) czuję się od niej mądrzejsza. Ja dbam o dzieci, czego ona nie potrafiła zrobić. Radze sobie mimo to dosyć dobrze (mając na uwadze warunki wychowawcze - tu nie mówię o braku pokoju, czy awanturach codziennych itp). Ogólnie mam szansę (tak uważam) na lepsze życie, jednak mnie jest trudniej osiągnąć to samo, co ktoś z "idealnej" rodziny.

Poza tym u nas tez wiatr hula, prawie głowę urwie, ale jest bardzo słonecznie. smile

510 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-07 19:41:20)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam po południowo.
Sandro, pochodzę z rodziny alkoholika, bo mój Ojciec za kołnierz nie wylewał,
a to się wiązało z awanturami, biciem i takie tam.
Zawsze czułam się gorsza od innych - zawsze !!!
Człowiek, który nie przeżył czegoś takiego, nie doświadczył poniżenia, niepewności, smutku,
nie zdaje sobie sprawy z wielu spraw i myśli, że skoro go coś takiego nie dotknęło, to tak bedzie całe życie.
My, które przeszłyśmy przez trudne chwile, niby dmuchamy na zimne, a mimo to ładujemy się w dziwne
kontakty i liczymy na to, że po wyjściu z domu, spotka nas już tylko szczęście i miłość.
Działa to na naszą podświadomość, tak jakbyśmy zatracały zdrowy rozum, bo bo ile razy Bóg ma zamiar
nas doświadczać i stąd nasze nietrafione decyzje, a budzimy się z ręką w nocniku i mamy żal do świata,
że dlaczego i za co. Nie wiem od czego to zależy, że mamy uśpioną czujność.
Sandro, Twoja mama musiała mieć taki charakter już, że jak kot chodziła swoim drogami, zostawiając
Ciebie na pastwę losu i jesli nic jej to nie nauczyło, nie warto próbować.
Wiem, że to boli, wiem, bo od matki oczekujemy opiekuńczości, zwłaszcza dziewczynki,
a jeśli taka bliska osoba nas rani, to cierpimy po raz drugi, kiedy rani nas osoba, z która się pragnęłyśmy związać, ale nasze cierpienia są przez nas odbierane inaczej, aniżeli osoby, które miały szczęśliwe dzieciństwo - tak myślę.
Jesteśmy mimo depresji, lęków silniejsze.

Można podejrzeć bociany z gnieździe

http://www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php

Rocznica katastrofy bedzie nas prześladowała już i...:

http://www.iv.pl/images/56513895539349349665.jpg

To tak dygresja, bo jakoś jest mi źle z tym wszystkim,
co kręci sie wokół katastrofy, a w zasadzie polityki.

511 Ostatnio edytowany przez niu7nia (2011-04-07 20:48:47)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam serdecznie Leno
                    Droga Fioretto , sandro  - mnie także bardzo przykro z powodu Sławka  - nie jestem absolutnie przekonana ze panie mode-admi mialy racje banijąc go .MOże gdybym widziała o co chodzi ??  ale skoro nie chca powiedzieć  ???Slawko może  czytasz nas ??    podpowiem Ci ze sa o wiele bardziej przyjazne fora  na ktorych równiez jestem stałą  bywalczynią . szkoda ze mlode osoby od ktorych wiele zalezy  nie potrtafią zrozumiec starszych  schorowanych i samotnych osób .ktore  szukaja pomocy .

512

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro  - przeczytałam twoja rodzinna historie - podziwiam Cie  ze po takich przejściach począwszy od dzieciństwa  potrafisz cieszyc sie wiosną , s.loneczkiem , zyciem .
Nie jedna osoba by sie kompletnie załamała , Ty walczysz, idziesz do przodu  nie poddajesz sie .Jestes bardzo bardzo dzielna

                       Tenn Twój men to kawał wiesz czego ????? kopnij ze go porzadnie zeby przypadkiem nie odbil sie i z powrotem jak bumerang nie wrócil .
Przeciez to toksyczny związek , on Ciebie wykancza powoli , znęca sie nad Toba psychicznie ,
Myśle ze ma powazne problemy o podłozu psychicznym , to jest chory czlowiek na ktorego nie bedziesz mogła nigdy liczyć .
Bo potrafi chrezanic bzdety tylko , zero odpowiedzialności zero troskliwości .
Na co CVi on potrzebny ?? jaki to wzorzec dla dzieci ??
- jako ojciec ??
- jako mąż matki 
przeciez one juz sa okaleczone psychicznie patrząc na wasz chory związek .  maja zapewne dosyć   i przykro im ze tak jestes tyraktowana .
O jakich pienbiadzach mowi twoja mama ?? 
jak ustal.a alimenty /nie musisz  rozwodzic sie , może na poczatek saparacja ??/  to w zębach musi Ci przynieśc  kas e bo minaczej komornicy go  zachapią  .Alimenty sa traktowane  jako priorytet w śćiagalności .
A jak mudowodnisz jego wine  to mozesz starac sie i na siebie o alimenty ,
A jego mmamuysia niech nie bedzie taka  hola  hola  ..bo jak go zostawisz  to  zasmakuje tych miodów   z synusiem  .
          Fiotetto -  także Ciebie podziwiam  za  pogodę ducha ,  zyczliwość , cieplo jakie bije z twojego każdego p;ostu - jestes bardzo wartościową , wrażliwą osobą
.Też niemiałaś ani llekko  ani łatwo ani tez przyjemnie   a jednak -
znajdujesz czas na  wysluchanie innych .
Fajne jesteście - lubie tu przychodzić .
Pozdrawiam Was serdecznie i przytulam do serduchą .

513

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

niu7nia nie staram się buntować Sandry za żadne skarby.
Staram się z nią analizować wszystko za, albo przeciw.
Nie jest sztuką podburzać, aby zostawiła męża, bo
sądzę, że sama do wszystkiego musi dojść jak zrobić,
aby było jej i dzieciom dobrze.
Każdy jest kowalem swojego losu, a Sandra wszystko poważnie
analizuje i sama dochodzi do pewnych wniosków.
Sandro masz czas na zmianę, masz z kim to zrobić i to jest ważne,
a może być tylko szkoda tych przeżytych, wspólnych lat przy boku
człowieka, który być może ma jakieś zaburzenia, a byc może nikt
nigdy nie nauczył go kochać i dbać o rodzinę, no i chodzi o odpowiedzialność jeszcze.
Wychowanie wynosimy z domu niestety i mało kto ma nabytą inteligencję i wyczucie,
że rozum mu podpowiada jak żyć.
Sandro, Ty inteligencje posiadasz, bo podchodzisz do swoich problemów bardzo rozważnie,
a matka Cię tego nie nauczyła.

Brakuje mi Slavka bardzo, bo choć pisał mało, to jego posty były wdzięczne
i potrafił w paru słowach zawrzeć tak wiele.
Nie wiem jak się zwrócić do Moderatorek, aby dały szansę samotnemu człowiekowi.

ja już mówię dobranoc, bo uciekam na film Ewy Ewart - Cisza.

514

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, Niu7nia, bardzo miło, że podchodzicie do mnie ze zrozumieniem. Ja prę do przodu i staram się nie oglądać za siebie, choć mam świadomość, że przeszłość pozbawiła mnie wiary w siebie i pokochania własnej JA. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem (choć czasami mi się zdarza). Lepiej iść do przodu i starać się być lepszą, jak najlepsza matką i żoną. jednak w spełnianiu tych "zadań" zapomniałam o sobie. pozwoliłam sobie wejść na głowę. Jednak trafiłam na super psychoterapeutkę i Kochającego mężczyznę, którzy pomagają mi wierzyć w siebie (to tez nie łatwe). Zresztą My Kobiety mamy chyba tak "w naturze", że za wszelkie niepowodzenia rodzinne winimy siebie. Sama nie raz zadaje sobie pytanie jaka muszę być zołzą, skoro mój mąż woli garaż, osobne łóżko... Z drugiej strony mówię sobie STOP! Może i jestem zołzą, ale widocznie coś lub ktoś wpłynął na to, że nią po prostu muszę być, by przetrwać.
Rożnicę widzę, gdy przy mężu rozpłaczę się z niemocy lub podniosę głos - to wychodzi z pokoju. Gdy zachowam się tak przy moim Ukochanym - łapie mnie za rękę, patrzy głęboko w oczy i pyta co się stało. Potem przytuli i informuje mnie, że jest gotów w każdej chwili porozmawiać. i nie ma problemu, naprawdę dużo przeżyliśmy (nie chce pisać o jego osobistych problemach, ale moja depresja przy jego problemach jest blada) i dużo potrafiliśmy znieść dzięki serdeczności.

Dziewczyny, zdaję sobie też sprawę, że gdyby mój maż tu usiadł i o mnie pisał, to być może wzięłybyście jego stronę. Być może...

Rożnica miedzy nami taka, że ja już nie raz (kiedyś) wyraziłam, że mi go brakuje w domu, on natomiast zachowuje się wobec mnie "jesteś to dobrze, a jak cie nie ma to drugie dobrze". Owszem zrobi kawę, ja poproszę to ustawi dvd na nagrywanie itp. Ale nie ma uczucia między nami.

Jakiś czas temu mieliśmy pożar (palił się TV). Gdyby nie teściowa, to nie dałabym rady wynieść TV na podwórko. Dzieci stały w pokoju i zaaferowane patrzyły. Dymu pełno, ja się zaczęłam dusić. Wyniosłyśmy TV. Po wszystkim skomentowałam, że gdyby nie ONA, to chyba musiałabym wybiec z dziećmi na dwór i wołać straż pożarną. Dziś mój ślubny skomentował - mama mi powiedziała, że ty zamiast ratować dom to chciałaś wziąć nogi za pas razem z dziećmi. Próbowałam mu wytłumaczyć, że w "obliczu tragedii" dla mnie ważniejsze jest zdrowie i życie dzieci i pierw bym je wyprowadziła na podwórko. Mąż skomentował - może i masz rację, ale nic nie szanujesz i nie umiesz wyważyć co ważniejsze. Przecież dom jest drewniany i by się spalił. Odpowiedziałam mu - Takie zdanie masz ty i twoja mama, macie do tego prawo. Jednak ja ponad wszystko przedkładam dobro dzieci. Zauważ mój mężu, że dom odkupisz, telewizor odkupisz, a dzieci nie odkupisz.
Nie powiedział nic.

Przepraszam, że tak biadolę, ale czasami scyzoryk się w kieszeni otwiera. Mam wrażenie, że ta teściowa materialistka tak go zmanipulowała, że on nawet nie jest tego świadom. Poniekąd mi go szkoda. Jednak ja mimo życiowych "problemów" próbuję sie ratować choćby poprzez psychoterapię, on ma to gdzieś, bo uważa że jest najrozsądniejszy na świecie.

Dobranoc Kobietki. Ponarzekałam sobie, ale jeszcze spać nie idę.

515 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-08 07:41:49)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry wszystkim.
Obudziłam sie wcześniej niż zwykle, bo śpię z reguły do ósmej,
a dzisiaj coś mnie obudziło i nie mogłam dłużej sobie pospać.
Pierwsze co robię to kawa i komputer i tak dochodzę do siebie po śnie.

Sandro, są różne teściowe i nie na darmo istnieją o nich kawały.
Myślę, że bardzo często teściowe idą za swoimi synkami i bronią ich w każdej kwestii.
Jakby miały klapki na oczach i nie dostrzegają, że synuś często jest niedorajdą
życiowym i nie potrafi utrzymać rodziny. To, że Twój małżonek umie naprawiać
to i owo i siedzi w garażu nie świadczy, że jest prawdziwym mężczyzną.
Prawdziwy mężczyzna potrafi zapewnić swojej rodzinie spokój i nie tylko finansowy.
Swojej żonie przede wszystkim powinien zapewnić bezpieczeństwo na każdym kroku, przez co trafić powinien do
bezpieczeństwa w rodzinie tj własnych dzieci.
Moja biedna teściowa poręczyła kredyt kochance mojego męża i gdy sie o tym dowiedziałam, skreśliłam
ją ze swojej listy, dobrych ludzi i po prostu już od tego momentu dla mnie nie istnieje.
Zerwanie kontaktów było dla mnie wybawieniem i mam po prostu święty spokój.
Wszystko robiła mi za plecami, nic jej się nie podobało. Użerałam się z nią 33 lata
i nigdy nie bylo dobrze, a teraz nie ma wglądu w moje życie i naprawdę mam spokój i zero wyrzutów sumienia.
Uważam, że nic nie zrobiła, chociaż mogła, aby ratowac moje małżeństwo i sama wdepnęła w intrygę, razem
z moim mężem i myśleli, że to nigdy się nie wyda. Kłamstwo ma krótkie nogi i się wydało i straciła
szacunek mój i moich dzieci i tyle zyskała.
Ja jako teściowa dwóch zięciów staram się nie ingerwać w małżeństwa moich córek i dobrze na tym wychodzę,
bo wierzę w rozsądek w ich małżeństwach i jakoś nos mnie nie zawiódł, że mam dobrych zięciów.
Przeinaczyć słowa, jak w Twoi przypadku przez teściową, świadczą tylko o jej małości i o tym, jak nic ona nie pojmuje,
co się między Tobą, a mężem dzieje i dolewa oliwy do ognia.

Ja też się rozpisałam, a teraz życze dobrego dnia, chociaż za oknem siąpi i jest chlodno.

516 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-08 08:13:19)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Cześć Elu, ja tez dziś wstałam wcześnie. U mnie pełne słońce, ale mocny wiatr, prawie taki jak wczoraj. Jem śniadanie.

Słuchajcie, dziś mogę pobić swój własny rekord. Mąż zostawił mi całe 10 zł abym kupiła mięso na weekend i majonez oraz groszek. Dobre co?

Jeśli tego dokonam to będę wielka! Sam kg kurczaka kosztuje ponad 6 zł (a wiadomo, że kurczak wazy więcej niż kg).

Ale co tam, mi się uda!

Widzisz, Twoja teściowa swojego synka, a Twojego męża pogłaskała po główce. Na szczęście znam teściowe, które bronią synowych.
Kiedy syn ma rację to ma, ale kiedy nie, to mówią o tym im wprost.

Elu jakie plany na dziś?

517

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witaj Sandro. No z pewnością będziesz wielka, gdy dokonasz zakupów za taką kwotę.
To są jakieś kpiny chyba, a święta przed nami, więc ciekawa jestem jaką kwotę zadysponuje na zakupy świąteczne?
Oj ciężko żyć obok, kto ma zero wyobraźni i żałuje grosza dla swoich dzieci, chociaż to minimum sad
Sandro, u mnie z planami to jest tak, że gdy się dobudzę przy kawie, biorę się za coś w domu, a potem
zagłębię się w ulubione programy w TV.
Roboty nie mam za wiele, bo staram się robić na bieżąco tzn. sprzątać i nawet na święta
nie będzie tego wiele.
Może zabiorę się za listę zakupów świątecznych i sobie już wszystko zaplanuję,
bo nie lubię pośpiechu w tej kwestii i wolę wiele produktów kupić dużo wcześniej.
Mam sporo wolnego czasu, a więc wszystko powoli mogę zrobić.
Święta, święta i po świętach i nie szaleję, bo córki wpadną na parę godzin,
gdyż maja malutkie dzieci i za długo posiedzieć nie mogą. Szkraby mają po 8 i 6 tygodni, a więc bardzo absorbujące
jeszcze,

518

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

No to fajowe święta z takimi maluchami. To Twoje pierwsze pewnie tak liczne:)
Widzę, że jesteś jak moja być może przyszła teściowa. Wszystko planujesz naprzód. Ona była pielęgniarka, to pewnie tak jej zostało. Musi być tak poukładane, by po ciemku wiedziała gdzie co jest. Rano wstaje i bywa, ze już o 8 rano ma obiad. Ziemniaki obiera tuż po śniadaniu, potem myje podłogi itp. Ona ma mężczyznę (są wdowcami), ale gotuje w domu dla takiej zaprzyjaźnionej "firmy". Po prostu chłopaki są w delegacji (pracują w firmie jej szwagra) i za drobna opłatą gotuje dla tych panów.
Ja zjadłam śniadanie i zaraz kawa. Chciałam iść na podwórko pograbić, jednak wiatr jest przenikliwy i zimno, brrrrr.

Elu, czy Twoje córki mają do ciebie na piechotę? Bo ja wszędzie muszę dojeżdżać i jak dzieci były małe to nie było mowy o wskoczeniu do mamy na kawę hmm

519 Ostatnio edytowany przez niu7nia (2011-04-08 10:03:48)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam piatkowo w pochmurny i wietrzny  poranek .Wiejr bardzo  - halny plus jakieś obce wietrzysko daje wręcz huraganowe porywy .
    fioretto  ja nie pisałam przeciez ze Ty buntujesz sandrę     tak to zriozumiałam  ???  a może żle  myślę  przez ten  wiatr ???  hiiii
                    Chodzi o to aby doradzić , podpowiedzieć , a nie utwierdzac tkwienie w marazmie ktory wczesniej czy pózniej doprowadza do rozpadu ?? albo silnej depresjii.
Każdy wie na czym stoi ,.
  Potwornie boli mnie glowa , pewnie z powodu  zmiany pogody i halnego .
  Noc była  także  nie za ciekawa bo wydawalo sie ze dom porwie razem z głebokimi piwnicami .
Ogród juz był wysprzatany po zimie i napewno znowu bedzie duzo gałęzi i gałazek po nocnym szaleństwie wichury .
Jestem poza domem więc  jak przyjade to  sprawdzę .Rano  wyjechałam po 6 więc nie bylo sensu robic obchodu .
                 Sandro - 10 złotych ??????a cóz ten men taki rozrzutny i z gestem ????
Nap[isz mu na kartce co ma kupic i niech zrobi  sprawunki  np. ma weekend . szok  10 zeta  nie do uwierzenia .
Istotnie równo pod sufitem to on napewno nie ma .
                        Muszę  zrobic sobie  kawę  szatan  zamiast nastepmej tabletki pbólowej  .
Zyczę Wam  miłych chwil ....
                     potem wpadnę napewno  .

520 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-08 11:04:37)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Nie, nie tak miło brzmieć o tym buncie.
Chciałam tylko wyrazić, że dobrze, iż jesteśmy tu na wątku
i sobie możemy podpowiadać i wyciągać wnioski - to miałam na myśli.
Czasami dobrze jest sie po prostu wygadać, chociaż tutaj,
bo często w realu nie mamy komu się wyżalić i poradzić.
Ja mam do tego swoje córki, ale tez nie o wszystkim im mówię,
np. na temat swojego zdrowia. Po jaki ciort mam je denerwować
i one o tym wiedzą, często się mnie pytając jak tam u mnie, jak leci.
Jestem przeciwniczką lekarzy i idę tylko, gdy porządnie mi coś dolega,
a córki mnie dopingują, abym bardziej dbała o siebie i poszła w końcu do specjalisty, którego
odkładam na ostatnią chwilę.

U mnie także duje, ale chyba trochę mniej, bo spałam dobrze nic nie słysząc,
co tam się dzieje za oknem.

Tak się zagadałyśmy, że dawno nie było dobrej kawy,
a dzisiaj szczególnie jest potrzebna - POGODA!!!
http://www.iv.pl/images/38031352164913646636.jpg

Posty [ 456 do 520 z 24,171 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 372 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024