acha
a w adresie jest ovi?czy ovl? slavko
391 2011-03-27 13:30:27 Ostatnio edytowany przez lena53 (2011-03-27 13:31:25)
ovi
Leno, ja także nie dostałam mejla od Ciebie
i ciekawi mnie jak go wysłałaś, że nikt nie dostał.
Napisz mi na sagela1956@wp.pl to z pewnością dojdzie.
Kochani ja sie totalne obijam jak to przy niedzieli
i czekam na swój program o 20.00 tj, X Faktor,
bo jak pisałam lubię takie igrzyska śpiewnikowe haha.
W dalszym ciągu życzę Wam miłej niedzieli i do napisana.
lena najlepiej skorzystaj z opcji mail ktora przy kazdym poscie jest . Ja sobie sporadycznie gram dzis , teraz trzeba sie troche na serio za trening wziasc bo juz wkrotce turniej
Leno, Slavko, oglądam X Faktor i zajrzałam,
a na wątku hula wiatr, wobec tego oddalam się
i do jutra. Dzisiaj fajni ludzie śpiewają i o matulku ilu mam zdolnych
ludzi, niedocenionych, a śpiewają takie mieronoty jak Doda
i jakoś trudno mi sie z tym pogodzić, ale może takie programy pomogą niektórym sie wybić.
Dobrej nocy moi mili.
Elu pieknych snow i do jutra. Akurat Doda moim zdaniem ma talent do spiewania . Elu a sĹyszalas moze a Dariusz Bernatek? On spiewa piosenki Niemena
Dobry wieczór, weszłam na ten wątek z typowej babskiej ciekawości i jestem zdumiona jak tu miło. Jednak Emerytka nie jestem, więc nie przeszkadzam. Pa.
hej Sandra ale serdecznie zapraszamy . Kazdy kto chce pisac a jest mila osoba to moze tu pisac
Slavko, weszłam jeszcze raz i wiesz co?
Doda to może i ma talent, ale te jej skandale mnie od niej odrzucają.
Widzę, że jak przeciąg pojawiła się Sandra, ale uciekła - szkoda
a ja chyba nie umiem ładnie poprosić, aby została, ale jednak proszę, bądź z nami Sandro
i nie musisz być emerytką, rencistką, a bądź tylko człowiekiem, który z nami sobie pogada. hihihihi.
400 2011-03-27 21:34:44 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-27 21:35:28)
Ale miło
Lubię takich ludzi jak Wy.
Na niektórych forach robi się niefajnie. Ludzie się oskarżają, kłócą. Dziewczyna napisała o problemie, dawno prosiła o zakończenie tematu a pewne osoby dalej ja oceniają.
A tu jest fajnie, ciepło i bezpiecznie. Takie odnoszę wrażenie. Jestem osobą bardzo sentymentalną, choć to co w życiu zrobiłam mogłoby wskazywać inaczej.
Miło mi tu zostać, chociaż boję się, że mój pesymizm zepsuje wszystko w tym wątku. Oby nie!!!
Ps. nawet się lekko wzruszyłam.
Wiesz Elu ja to mysle ze te skandale to tylko taka poza sposob zeby zaistniec tylko ze w ten sposob duzo osob odstrasza
Sandro, wróciłaś i nawet nie wiesz jakże się cieszę.
Dbamy ze Slavko o dobry klimat na wątku, bo ja osobiście
mam dość doświadczeń z innego forum, gdzie dzieje się tak jak pisałaś.
Ludzie lubią się kłócić, dogryzać, zdeptać i jak znajdą sobie
kozła ofiarnego to nie ma końca, mimo, że temat powinien być dawno zakończony,
to igrzyska trwają, aż ta biedna osoba się wycofa sama, bo ma słabsze nerwy
i nie godzi się na takie traktowanie, mimo, że podobno to tylko wirtual,
a boli jakby to było w realu. Jest tylko różnica, że w realu możesz
odwrócić sie plecami do takich osób i odejść z pogardą,
a w necie nie ma takiej możliwości i w zasadzie nikt
nie chroni takiej osoby, a ból zostaje w sercu.
Kochani - teraz już na prawdę się ulatniam na Szkło Kontaktowe
i życzę wam dobrej nocy i oby do jutra.
Słuchajcie, mówicie o Dodzie. Jest ona osobą publiczną, talent pewnie ma. Ja życia prywatnego nie lubię oceniać. Musi coś robić, bo inaczej mogłaby nie istnieć w tym świecie Hollywood
(nawet nie wiem czy dobrze napisałam to słowo).
Podobnie jak Michał Wiśniewski. Ten to ma wielkie serce. Tyle razy kochał do bólu. Ale jego piosenki (niektóre) lubię. Mam w domu taką fajną płytkę Michała Wiśniewskiego i Violetty Villas. Bardzo ładne piosenki.
"Kochaj mnie całego, bo trochę to pic..." - to fragment piosenki "Od stóp do głów" - bardzo ją lubię.
Albo się kogoś kocha całego albo wcale - bo nie można kochać "trochę".
sandra fajnie ze jestes z nami . nie bol sie tu nic Ci nie grozi . Elu dobrej nocki i pieknych snow a jutro milego dnia . po poludniu mnie nie bedzie to nie martw sie
Jestem jednak trochę się czuję jakbym się wprosiła, bo w końcu "emerytki i rencistki", a ja dopiero na półmetku do emerytury (półmetek to dużo powiedziane).
sandra zaprosilismy Cie dobrowolnie wiec usmiech prosze . Czuj sie dobrze z naszym towarzystwie
Bardzo mi miło.
Tu Cie nikt nie oceni nie obrazi . Chyba dobrze napisalas ale wazne ze wiemy o co chodzi . To co dzieje w mediach rzadko jest prawdziwe
Sławek, powiedz, czy Ty też masz problem z zaśnięciem? To chyba wina zmiany godziny, bo zawsze o tej porze chrapałam. A dziś nicccc.
no akurat troche chce juz mi sie spac wiec chyba niedlugo sie pozegnamy do jutra
411 2011-03-28 08:39:54 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-03-28 09:18:09)
Dzień dobry.
Widzę nocne rozmowy na wątku i bardzo fajnie.
Ja uważam tak, że skoro ma się talent, to nie trzeba robić szumu
wokół swojej osoby, bo to świadczy o kompleksach.
Jest wielu piosenkarzy i aktorów starszego pokolenia, którzy
nie robili szumu wokół siebie, a pamiętamy ich do dzisiaj.
przykłady? Połomski, Banaszak itp/
Kochani zaczynam nowy dzień z Wami i życzę wiosny w sercu
i zostawiam Wam kawę.
Dzisiaj w TV mówią o kibolach polskich.
Zgroza co sie dzieje w tej materii i taki wstyd na cały świat.
Może rządzący zrobią cos z tym, bo chociaż ja nie jestem kibicem, a jakoś mi wstyd jest,
że jestem Polką - co Wy na to?
Slavko dla Ciebie herbata.
DOWCIPY O BLONDYNKACH
Dlaczego blondynka nie kupuje bułki tartej?
- Bo trudno ją posmarować masłem.
* * *
- Co robi blondynka, gdy się dowiaduje, że jest drugi raz w ciąży?
- Pyta męża, czy muszą po raz drugi wziąć ze sobą ślub.
* * *
- Co myśli blondynka wkładając spodnie-ogrodniczki?
- "A gdzie są kwiatki?".
witaj Elu . Nie mowie ze lubie takie zachowanie tylko ze mysle ze taki ma sposob na kariere. Herbatka pycha dziekuje pieknie . Ja jeszcze 20 lat temu chodzilem na mecze . Przez kilka lat na tydzien przed rozpoczeciem sezonu byl turniej z Skarzysku i graly 4 druzyny . Wlasnie wtedy mialem zaszczyt widziec na zywo pana Kazimierza Gorskiego ktory byl wtedy trenerem Ethnikos Ateny . Jak spiker przedstawil kto jest trenerem Grekow ( oczywiscie kazdy wiedzial kto przyjedzie) to dostal 10minut braw na stojaco. mowie Ci przezycie na bale zycie . milego dnia
413 2011-03-28 11:03:06 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-03-28 11:08:28)
Slavko, no widzisz jakie wspomnienia się wywołały
i bardzo fajnie, że piszesz o Kazimierzu Górskim.
Nie dość, że był wspaniałym trenerem, to był także wspaniałym mężem
dla swojej żony przez wiele, wiele lat, którą kochał nad życie.
Oglądałam kiedyś taki obraz dokumentalny w telewizji i wspomnienia o tym
fajnym człowieku pt. "Taka miłość się nie zdarza" w TVN Style.
Tutaj jest ten odcinek, ale chyba TY Slavko nie możesz
obejrzeć, więc przybliżę Ci opis tego odcinka, aby lepiej
poznać wielkiego, polskiego trenera.
http://vod.onet.pl/taka-milosc-sie-nie-zdarza,taka-milosc-sie-nie-zdarza-maria-i-kazimierz-gorsc,417,4,1255,odcinek.html
Opis odcinka
Kazimierz Górski - ojciec ?złotej drużyny? polskiej piki nożnej, niezapomniany selekcjoner i trener Reprezentacji Polski, niezwykły autorytet. To jemu wielkie kariery zawdzięczają najlepsi polscy piłkarze ostatnich kilkudziesięciu lat. Towarzyski, z poczuciem humoru, sprawiedliwy. Ona, dla niego poświeciła się rodzinie. Stworzyła dom, do którego zawsze chętnie wracał z wyjazdów. Choć lubił bywać w towarzystwie, nigdy nie tańczył z innymi kobietami, a na bankiety i rauty przychodził z żoną. Zawsze otaczało go grono wielbicieli. Mężczyznom imponował, kobiety fascynował. Do przejawów uwielbienia podchodził z dystansem. Krytykę przyjmował z pokorą. Chętnie rozmawiał, dyskutował, jednak ostateczne decyzje zawodowe podejmował sam. Miał wielu przyjaciół, kochał ludzi i z łatwością ich sobie zjednywał. Ona rozumiała jego pasję do piłki nożnej. Czasem bywała na meczach. Podobno denerwowała się wówczas bardziej niż on. Tworzyli wspaniałą parę przez kilkadziesiąt lat. Kazimierz Górski zmarł w 2006 roku w Warszawie.
414 2011-03-28 11:27:19 Ostatnio edytowany przez slavek35 (2011-03-28 17:50:03)
to byl wspanialy trener . rownym uwielbieniem zawodnicy traktowali Feliksa Stamma ( to ten od boksu ) . czytalem wspomnienia o nim i tam byl taki epizod opisany. Podczas zgrupowania kadry Stamm musial nagle wyjechac i zawodnicy troszke dluzej spali . Jeden sie obudzil patrzy przez okno a trener na biezni na stoi , krzyknal chÄÂÄšÄÄÂĂÂopaki trener czeka i w kilka minut wszyscy byli na dworzu. U mnie zmiana planow . Dzis nie ma treningu dopiero w sobote turniej miesiaca. Co tam u Was slychac? co porabiacie
Witam wieczorem.
Przez tą zmianę czasu nie mam żadnych zawirowań zdrowotnych,
tylko jakoś mi tak długo widno wieczorem jest i z tym się czuję dość dziwnie,
ale to kwestia przyzwyczajenia. Jestem chyba jakby słabsza, ale zwalam to na karb
przesilenia wiosennego.
Oj,dzisiaj porobiłam sprzątanie po weekendzie, a potem były moje ulubione pozycje TV.
Na Kulturze obejrzałam ciekawy film o przygotowaniach do zamachu w imię Allacha,
na dwie wieże w USA. Film mnie tak zainteresował, że podczas oglądania zapomniałam
o całym świecie. Bardzo ciekawe spojrzenia na to jak to wszystko mogło się odbywać
i zrobione tak wiarygodnie, że na początku myślałam, że to dokument.
Kochani, życze Wam miłego wieczoru - zjawię się jeszcze.
416 2011-03-28 19:50:15 Ostatnio edytowany przez slavek35 (2011-03-28 20:40:45)
kolorowych snow buzka i dobranoc. Tak bardzo mi smutno i zle
kolorowych snow buzka i dobranoc. Tak bardzo mi smutno i zle
Slavko i znów muszę sie pytać dlaczego Ci smutno i źle?
Nie mam do Ciebie siły, bo wiesz, że jak masz problem - wal jak w dym do mnie,
a spróbuje jakoś pocieszyć.
Może to Ciebie trochę rozchmurzy.
SYNDROM STARCZEGO BRAKU SKUPIENIA UWAGI przejawia się następująco:
* Decyduję się na podlanie ogrodu.
* Kiedy rozwijam węża do podlewania ogrodu, patrzę na mój samochód i stwierdzam, że wymaga umycia.
* Kiedy udaję się po kluczyki do samochodu, zauważam leżącą na stole pocztę i rachunki, które wcześniej wyjąłem ze skrzynki. Postanawiam przejrzeć pocztę przed umyciem samochodu.
* Kładę kluczyki na stole, wyrzucam reklamy do kosza i zauważam, że jest pełny.
* Decyduję się odłożyć rachunki i opróżnić kosz. Wtedy przychodzi mi na myśl, że wychodząc z koszem do śmietnika, będę blisko skrzynki pocztowej, więc mogę najpierw wysłać rachunki płatne czekiem.
* Biorę do ręki leżącą na stole książeczkę czekową i stwierdzam, że został mi jeden czek. Nowa książeczka czekowa jest w biurku w gabinecie.
*Wchodzę do gabinetu. Na biurku stoi puszka Coca Coli, którą niedawno piłem. Stwierdzam, że Coca Cola jest ciepła i trzeba ją wstawić do lodówki.
* Idąc do kuchni z Coca Colą w ręku, zwracam uwagę na kwiaty na parapecie- wymagają podlania.
* Odstawiam Coca Colę na parapet i odkrywam leżące tam moje okulary, których szukałem od samego rana. Postanawiam, że lepiej będzie, jeżeli je zaraz położę z powrotem na biurko, ale najpierw podleję kwiaty.
* Odkładam okulary na parapet i idę do kuchni po wodę. Nagle zauważam pilota telewizyjnego- ktoś zostawił go na stole kuchennym. Zdaję sobie sprawę, że wieczorem, kiedy będziemy chcieli oglądać telewizję, będę znowu szukał pilota i nie przypomnę sobie, że jest na stole kuchennym. Decyduję się położyć go na miejsce przy telewizorze- tam, gdzie powinien być.- Ale najpierw podleję kwiaty.
* Przy nalewaniu wody do konewki wylewa się trochę na podłogę. Odkładam pilota na stół, biorę szmatę i wycieram podłogę.
* Wracam do pokoju i próbuję sobie przypomnieć, co ja właściwie chciałem zrobić...
POD KONIEC DNIA:
- Ogród jest nie podlany.
- Samochód jest nie umyty.
- Rachunki są nie zapłacone.
- Puszka ciepłej Coca Coli stoi na biurku.
- Kwiaty są suche.
- Jest tylko jeden czek w mojej książeczce czekowej.
- Nie mogę znaleźć pilota od telewizora.
- Nie mogę znaleźć moich okularów.
- I nie wiem, co zrobiłem z kluczykami od samochodu.
A kiedy zastanawiam się, dlaczego dzisiaj nic nie zostało zrobione, jestem naprawdę zdumiony, bo wiem, że przez calutki dzień byłem bardzo zajęty i jestem rzeczywiście zmęczony...
Nie śmiej się, jeżeli to nie jesteś Ty, Twój dzień nadchodzi!
I pamiętaj: - Starzenie się jest nieuniknione a śmianie się z samego siebie jest terapeutyczne!
***
Dziadkowie! Bez paniki- i bez obrazy... babcie mają bardzo podobnie!
))
Rano mi powiesz, czy trochę pomogło, a ja znikam i do rana.
Śpij dobrze Slavko i zapamiętaj, że zawsze jest jakieś wyjście.
418 2011-03-29 08:53:57 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-03-29 08:55:57)
Dzień dobry.
Slavko co z Tobą się dzieje, że nie ma Ciebie na wątku.
Mam nadzieję, że zły humor poszedł sobie precz i zjawisz
się na dobrą herbatą i usiądziemy sobie i pogadamy.
Dzisiaj zabieram się za swoje sprawy domowe, bo zawodowych brak,
ale może to i dobrze, gdyż nigdzie nie muszę się spieszyć,
pędzić do pracy i godzić dom z obowiązkami zawodowymi.
Kiedy pracowałam potrafiłam to wszystko pogodzić i nieźle mi to szło,
ale teraz nie mam już tyle siły i muszę się cieszyć
z takiej sytuacji, bo nie ma innego wyboru.
Moja praca, to była praca biurowa, ale nie szczędziła mi zmartwień,
bo wszystko musiało być na czas zrobione, a czasami wpadały dodatkowe obowiązki,
ale teraz cieszę się spokojem i tylko marzę o tym, aby zdrowie
w miarę jeszcze dopisywało.
Słavko zostawiam dobrą herbatę na polepszenie nastroju.
Dziewczyny z wątku poszły w real i żadna nie zagląda, to muszę dbać
szczególnie o Ciebie, bo też mi znikniesz i z kim ja
będę rozmawiała każdego ranka bububububu
Witaj, też patrzę, że Sławka nie ma. Wczoraj uciekł ze złym humorem. Zobacz, jemu jest źle bo jest sam, a mi jest źle, bo jestem samotną mężatką (jeszcze).
Od rana mam slaby humor, obudziłam się ze ściskiem w klatce piersiowej, meczą mnie sny (nie wiem co mi się śni). Ale zauważyłam, że im dłużej leżę i myślę tym mi gorzej. Więc wstałam. I walczę ze sobą, bo pomimo wszystko świat jest piękny
i czasami warto uśmiechnąć się na siłę (gdzieś czytałam, że to na chwilę pomaga).
420 2011-03-29 09:27:18 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-03-29 10:44:06)
Sandro witaj.
Nie wiem co jest powodem, że czujesz się samotną mężatką.
bo z pewnością boli Ciebie to strasznie i stąd są takie objawy -
chyba nerwicy. Boleści w klatce piersiowej, duszenie i brak
powietrza, to ewidentne objawy nerwicy.
Moja droga, a może przejdź się do lekarza i szukaj
dla siebie ratunku, bo takie objawy sa dość niepokojące
i rzutują na całe nasze życie. W takich chwilach nie potrafimy
się wyłączyć, odreagować i organizm się buntuje.
Wszystko pochodzi z naszego mózgu, gdzie zakodowane jest cierpienie psychiczne.
Sandro, pomyśl nad pójściem do lekarza, który zastosuje
delikatną kurację, abyś mogła normalnie w miarę funkcjonować.
Znam takie stany Sandro i wiem co mówię, ale mnie najbardziej
pomogła psychoterapia grupowa, na której wywaliłam wszystkie złe emocje
i sie oczyściłam wewnętrznie, a było z czego.
Może gdzieś pisałaś o swoich problemach, ale ja nie doczytałam,
tak więc nie znam dogłębnie Twojego problemu.
Slavko pewnie się zjawi - tak myślę.
421 2011-03-29 15:49:00 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-03-29 19:00:02)
Nie ma Slavka.
Czy ktoś wie co się z nim dzieje?
"kiedy mówisz"
Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
/Ks.Twardowski/
Witajcie - czytam i widfze ze martwicie sie o naszego rodzynka ????
może ma potrzebe odpoczęcia od forum ??? a może ma żly dzień i jutro zrobi niespodzianke i zaprosi nas na poranną kawusie ??
Sandro witaj sedecznie
taki bardzo smutny twoj post ???
chyba problemy domowe ?? - nie naciągam Cie na zwierzenia ale wiesz nieraz jak sie opowie to ulzy a i ktos cos podpowie ?? i problem ktory wydaje się byc nie do rozwiązania nagle okazuje sie ze jest z wyjsciem awaryjnym .
Sciskam Cie - glowa do góry .
dla Ciebie na powitanie
niu7nia, zjawiłaś się z pocieszeniem, a ja sobie myślę, że Slavko, Sandra i Lena
przeżywają coś po swojemu, że nie mają chęci na pisanie.
Mnie też nie jest do śmiechu, bo zdrowotne problemy mnie nękają, ale staram się być,
bo najgorzej to poddać się.
Mam nadzieję, że dzień jutrzejszy będzie weselszy i sie zjawią.
Dobrej nocy wszystkim - Ela.
425 2011-03-29 23:38:34 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-29 23:58:03)
Witam przed północą ![]()
Bardzo dziękuję za kwiatka. Nie było mnie cały dzień, byłam z dziećmi i sobą u dentysty i na pierwszym w życiu USG piersi. Badania OK ![]()
Moje problemy są duże i od dawna. Pisałam tu i ówdzie o nich. Nie jestem tylko ofiarą, ale próbowałam się ratować jak najlepiej. Chodzi o małżeństwo, które psuło się, psuło, potem mąż mnie pobił (nawet w ostatni weekend teściowa mi powiedziała, że widocznie zasłużyłam na to by mnie pobił) a ja kilka miesięcy potem pokochałam kogoś innego. Czuję się niefajnie z tym, jednak czasami my,ślę, że tak musiało być. Gdybym miała się do kogo przytulić, gdyby mąż nie był oziębły, gdybyśmy się nie odsunęli od siebie po urodzeniu drugiego dziecka, nie doszło by do tego, że moje serce poczuło, że czas na miłość.
Z jednej strony mam "moralniaka", a z drugiej - jestem szczęśliwa, że w końcu Ktoś mnie kocha (wbrew słowom, które usłyszałam kiedyś od męża "a kto cię zechce?")
Nie potrafiłam już 5 rok żyć obok męża, chciałam żyć z nim, ale on woli siedzieć u mamy albo na podwórku (nie robi nic złego - po prostu go nie ma nigdy przy mnie). Całymi dniami nie mam do kogo buzi otworzyć. Tak jest od lat.
Mam wyrzuty, mam sentymenty, a mój mąż od dnia w którym mnie pobił do dziś nie wyraził czegoś w postaci "przykro mi" (no teraz to się nie dziwię, bo wie, że chcę odejść).
Ech...za długa historia. Przepraszam. Mam mieszane uczucia co do mojej winy rozpadu małżeństwa. Bo coś zaczęło gnić nie rok temu ale kilka lat temu, a pobicie...wtedy pękło wszystko.
A Sławek ma dziś chyba turniej...??
Dzień dobry
(wiem, że nie pisze się posta pod postem, ale ostatnia poszłam spać i pierwsza "wstałam").
427 2011-03-30 08:26:23 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-03-30 08:33:57)
Sandro, jakie to przykre o czym piszesz, ale
moim zdaniem lepiej jest przerwać nieudane małżeństwo
teraz, aniżeli miałabyś cierpieć jeszcze długie lata przy boku
mężczyzny, którego właściwie nie masz przy sobie.
Jeśli on ma swoje życie przy mamie, a Ty i dzieciak
nic go nie obchodzą to zerwij ten związek
i idź za głosem serca.
Myślę sobie, że dasz radę wychować dzieci z kimś kogo kochasz
i mam nadzieję, że dzieci zniosą zmianę pozytywnie, bo o nie też
w tej grze idzie, a tego nieodpowiedzialnego faceta zostaw,
bo nic Ci nie daje tylko łzy.
Pobicie Ciebie
jest już przerwaniem relacji Was łączących i nie ma sensu tego ciągnąć,
bo jak raz uderzył, uderzy i następny i sądzę, że jesteś
w dobrej sytuacji, że masz swoją miłość i nie jesteś sam
z tym wszystkim.
Zapomniałam z tego wszystkiego powiedzieć Wam miłego dnia.
Może dzisiaj Slavko zajrzy, bo wykluczam, że coś mu sie złego wydarzyło.
Sandro mam kawę dla Ciebie, albo herbatę, bo ja wolę rano mocną, czarną.
Dziękuję bardzo, herbata wypita
Dobrze trafiłaś, bo nie pijam kawy na pusty żołądek. Teraz idę wstawić wodę na kawę (tak realnie).
Dziękuję za słowa zrozumienia, niemniej wyrzuty sumienia mam "o tę nową miłość", ale prawdę mówiąc ON (Ukochany) otworzył mi oczy. Jak się poznaliśmy (na początku długo się broniłam, bo przecież ciągle mam męża), gdy w końcu dałam się namówić na 20minutowy spacer, a potem gdy już było kilka tych spacerów na koncie, to opowiedziałam Mu jak wygląda "samotność mężatki" - to ON mi powiedział "tak może być ale nie musi tak być". I wtedy zrozumiałam, że mam potrzeby emocjonalne, których mój mąż nie chce spełnić (potem jeszcze walczyłam o małżeństwo bez skutku). Więc dałam sobie prawo do szczęścia. Jednak przed napisaniem pozwu trzyma mnie to, że boję się o dzieci,bo mąż kiedyś wspomniał, że chciałby się nimi "podzielić" (ale to dłuższa historia). Teraz troszkę zmienił zdanie, widzę, że się nagina do tego by jednak dzieci były razem, ale nie wiem czy to nie manipulacja.
Alllle się rozgadałam. Idę wstawić wodę.
Sandro, ja nie piszę, że twój mąż jest zły, niedobry itp.
Jednak sądzę, że nie dopasowaliście się do siebie i gracie na innych falach,
których Twój mąż nie rozumie i Twoich potrzeb.
Czytam i chyba wiem, że jesteś zwykła kobietą, która pragnie miłości
i zainteresowania mężczyzny. Nie musisz w tak młodym wieku czuć się nie kochana,
bo nie musisz. Miłość to jest wielkie uczucie i każda kobieta na to zasługuje, bo jest
tak ukształtowana psychicznie, że chce być kochana i koniec kropka.
Owszem są na tym świecie kobiety wyniosłe, które stawiają warunki mężczyzną
i one graja pierwsze skrzypce, ale to są kobiety fatalne.
Większość kobiet, niezależnie od wykształcenia, stanowiska i pieniędzy posiadanych, garnie
się w ramiona mężczyzny i Ty należysz to takich ciepłych kobiet.
Sandro sądzę, że długa droga przed Tobą, aby to wszystko sobie poukładać,
bo chodzi tu o to, aby dzieciom nie zrobić krzywdy i tylko drogą
rozmów z mężem dojdziecie do porozumienia, że o nie walczycie
i trzeba wybrać jak najlepszą drogę i wyjście z tej sytuacji.
Nie znam szczegółów, to krążę w kółko, ale mam nadzieję,
że będziemy sobie pisać o tym co czujesz i co byłoby najlepsze dla Ciebie i dzieci.
Przepraszam, ale nie wiem jak mam się do Ciebie zwracać, bo nie mogę rozczytać Twojego Nicku`u ![]()
Ja też nie twierdzę, że mój mąż jest złym człowiekiem. Jest dobrym tatą, ale nie umie lub nie chce być ze mną blisko. I za to tez go nie winię - myślę, że to wina jego wychowania - po części. A zresztą nie będę dochodzić przyczyny, dlaczego on jest nie taki, jakbym chciała. On pewnie też by chciał bym była inna i też mam tysiące wad. Są kobiety, które mi go zazdroszczą, bo zaradny, bo WSZYSTKO naprawi, jest lubianym człowiekiem, NIKOMU nie odmówi pomocy.
Może jestem tak wredna, że wszystko w nim co "dobre" zniszczyłam?
Wiem jedno, że jest mi tego szkoda, tych lat "straconych" bo mamy wszystko "materialnie", mamy dwójkę super dzieci (są zdrowe!). Wiele osób pyta "czego ty kobieto chcesz jeszcze?".
A ja chcę tylko "miłości". W naszym małżeństwie nie było nigdy dialogu. Myślałam, że tak musi być. Ale co z tego jak nie pamiętam dnia, kiedy kładliśmy się z mężem razem spać, kiedy by mnie pocałował na dzień dobry czy dobranoc. Rzadko się kochaliśmy a on zaraz po tym (nawet gdy była to 23.00 lub później wstawał z łóżka i szedł albo do garażu - bo miał robotę, albo do mamy na kawę - oni piją kawę zawsze). A ja chciałam się przytulić i usłyszeć coś miłego. Mówiłam mu o tym nie raz, ale uznał, że nie jest "leniem" i ma robotę, więc idzie robić (ja uważałam, że nie musiał, bo dochodziło do tego, że kumpel potrafili zadzwonić np. o 1 w nocy i powiedzieć, że właśnie wrócił skądś i coś mu burczy pod maską i czy mąż mógłby to sprawdzić. I on szedł do sąsiada to sprawdzić).
Z obecnym partnerem jest tak, że bardzo dużo rozmawiamy. On jest bardzo romantyczny, sentymentalny. Mam wrażenie że posiada te cechy, które cenię w mężczyznach. I czuję się szczęśliwa.
Nie wiem co ze Sławkiem, nie masz do niego innego kontaktu?
Sandro, zwracaj się do mnie po imieniu. Jestem Elżbieta i tak będzie łatwiej,
bo wybrałam sobie nick fioletta, gdyż lubię ten kolor.
Odnośnie Twojego męża to odniosę się do tego tak, że kiedy byłam
młodą mężatka i tak jak Ty miałam już dwoje dzieci, mój znikał tak jak Twój
i swoje młode lata spędzał także wśród kolegów, a ja praca, przedszkola, dom.
Wszystko było na mojej głowie i miałam bardzo mało pomocy ze strony męża.
Potrafił godzinami naprawiać silniki, samochody a do tego dochodziła wódeczka
i kobiety. Nie miałam w sobie siły, aby przerwać to małżeństwo, gdyż byłam
tak zakochana, że cierpiałam i kochałam znosząc to wszystko.
Po drodze tej nabawiłam się depresji i dalej tkwiłam w tym związku.
Teraz po latach mam do siebie żal, że w cholerę nie odeszłam.
Może gdybym miała kogoś takiego jak Ty, który rozumie Twoje rozterki
byłoby mi łatwiej i dziś stałabym w innym miejscu.
Jestem teraz silniejsza i kiedy córki mają swoje rodziny już, jakoś
psychicznie sie pozbierałam i jestem szczęśliwa, że one są szczęśliwe,
a ja teraz odpuściłam sobie wszystkie przykrości jakie mnie spotkały w małżeństwie
i żyję trochę w swoim świecie, a mąż dalej zajmuje się swoimi sprawami
i nic się nie zmieniło w jego postępowaniu, a ja staram się mu
już nie przeszkadzać, nie truć, aby mieć wreszcie święty spokój
i życ tak jak mi odpowiada. Nie jest złym człowiekiem, tak jak Twój,
ale ma na sumieniu tyle grzechów, że tam u góry będzie musiał solidnie się wyspowiadać.
Mam dla Ciebie tylko jedną radę, abyś szła za głosem serca.
432 2011-03-30 10:29:03 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-30 10:32:35)
Elu, miło, że przedstawiłaś się z imienia. Ja tego nie zrobię, dlatego, gdyż niedawno napisałam na innym forum i ktoś mnie rozpoznał i zaczęły się kłopoty dla mnie. Także przepraszam, jak kiedyś napiszę może na Twojego maila to będzie mi łatwiej. Nie gniewaj się o to.
Miło, że piszesz, że mam iść za głosem serca. Zresztą Twoje doświadczenie pokazuje, że mężczyzna się nie zmienił, a ja tak nie chcę. Tu w domu jestem poważna, ponura. Tam, z Ukochanym jestem "podlotkiem", jest mi fajnie, potrafimy razem śmiać się i płakać.
Przede mną trudna droga, ale chyba warto, bo życie ucieka.
Czasami tylko myślę o tym co powie Ten u góry, bo to chyba mój najgorszy grzech będzie (zerwanie przysięgi małżeńskiej).
Czasami mówię w myślach "Panie Boże, nie wiem czy robię dobrze, ale sam zobacz, mam już depresję od tej samotności. Jeśli chcesz bym ułożyła sobie życie od nowa, to daj mi jakiś znak". I może moja interpretacja faktów wyda się śmieszna, ale dokładnie za chwilę dzwoni telefon - Moja Miłość. Zbieg okoliczności?
No widzisz Sandro jak to się układa i plecie, że Bóg
daje Ci dobre znaki, choćby ten telefon od ukochanego mężczyzny.
Napisałam, abyś szła z głosem serca, bo w tym małżeństwie zgnuśniejesz,
a sądzę, że Twój wiek podpowiada Ci, że skoro nie czujesz się szczęśliwa,
to czas to zmienić, a tym bardziej, że ten drugi daje Ci szczęście i spełnienie.
Pewnie rozmawiasz z nim, jak przyjmie Twoje dzieci, abyście mogli stworzyć
dla nich dobrą rodzinę.
ja się nie rozstałam ze swoim ze względu na dzieci, bo one tez go kochały,
ale piszę, że gdyby u mnie pojawił się taki ktoś, kto zajął by moje serce,
może miałabym więcej siły przerwać to wszystko, ale się nie pojawił, albo
za słabo szukałam, bo myslałam, że moje małżeństwo da się uratować,
że on sie zmieni, a to wszystko były moje mrzonki i dziś mam tylko
jeden komfort, że się wyciszyłam, a on niech sie dalej spełnia
w swoich sprawach, pilnych do załatwienia i tak było całe 35 lat.
witam
walcze ze smieciami na osiedlu,gdyz moje spacery nie naleza do przyjemnych
wszystkie sluzby o nich juz wiedza nawet radio regionalne tez
a mieszkancy sa bardzo pomyslowi---smieci przykrywaja galeziami
do czego to podobne???
dlaczego POLSKA jest tak brudna???
435 2011-03-30 11:05:06 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-30 11:08:10)
Elu, pisząc swój poprzedni post pomyślałam tak: chwalę się, że Bóg nad nami czuwa, a Ela pewnie powie "eeee tam. Zwykły zbieg okoliczności". I sobie jeszcze pomyślałam, że nieźle by było gdyby zadzwonił (ja sama prawie nigdy nie dzwonię, bo nie chcę Mu przeszkadzać w pracy). No i właśnie skończyłam rozmowę z Nim, dokładnie przed chwilą
. On mieszka daleko, ale jest bardzo mi bliski.
Witaj Lena, z tymi śmieciami to coś okropnego. Ludzie nie szanują czegoś co jest wspólne. Tu nie chodzi o pedantyzm, ale o to, by współpracować. Dziwię się, że nawet radio o tym mówi, a ludzie mają gdzieś. Chyba trzeba zakasać rękawy, umówić się z koleżanką i grabić. Tylko czy to coś da?
436 2011-03-30 11:24:02 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-03-30 11:25:08)
Sandro tak ładnie piszesz o swoim uczuciu, że ja takich słów nie lekceważę,
bo i ładnie piszesz o rozpadającym się małżeństwie. Widzę, że analizujesz wszystko za i przeciw i nie idziesz
na żywioł jak robi to wiele kobiet, iż ledwo się zakochają w innym i zrywają wszystko dla miłości,
bez zastanowienia, nie poznając do końca tej drugiej osoby. Zostawiają pracę, rodzinę i jadą
w świat, a potem jakże często są rozczarowania i płacz, że ta druga osoba nie jest wcale ideałem.
Często się czytaj, że jadą do innego kraju, o innej kulturze i tam są poniewierane i bite.
Ty podchodzisz do swojego losu z rozwagą i tak trzeba ze względu na dzieciaczki i samą siebie,
aby nie wpaść z deszczu pod rynnę.
Leno, ja gdzieś pisałam, że jadąc samochodem pobocza są brudne, bo z samochodów
lecą plastikowe butelki i reklamówki. Jest to zjawisko widoczne, zwłaszcza wiosną,
gdzie zieleń na poboczach dopiero budzi się do życia. latem ginie to w trawie
i tak nie rzuca się w oczy. Służby porządkowe czyszczą pobocza, ale nie nadążają.
Jest to nasza zmora narodowa, że nie potrafimy szanować piękna przyrody i swojego otoczenia,
w którym mieszkamy. Wystarczy posadzić drzewko przez jednego obywatela, a drugi przyjdzie i je wyrwie.
Ot taka nasza przypadłość i dużo wody upłynie, abyśmy nauczyli się porządku.
A Sławka dalej nie ma bu.
437 2011-03-30 11:36:04 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-30 11:38:28)
Elu, ten chłopak, mój Ukochany tak mnie szanuje, że ja nie znałam wcześniej czegoś takiego. Zadzwonił bo wiedział, że wczoraj robiłam USG piersi - spytał o wyniki. Nikt inny nie spytał. Mój Ukochany bardzo dba o mnie, lubi moje dzieci. Jak byliśmy kiedyś u Niego, to przy łóżku dzieci rano zawsze były kanapki (zanim się obudziły). Syn mój kiedyś zasnął na łóżku przy oglądaniu bajek, a On go wziął na ręce, by zanieść do swojego łóżka (dzieci miały tam swój pokój) i po cichu zauważyłam jak kładąc syna mojego do łóżka pocałował go w czoło. Z córką jest gorzej, bo jest bardziej nieufna. Ale też wspomina pobyt tam jako fajny (choć tęskniła za tatą), bo po raz pierwszy w życiu razem chodziliśmy na spacery codziennie wieczorkiem po 18-stej. Córka na "barana" u Niego.
Powiem, że w domu tego nie mamy, bo tata nie chce chodzić z nami. Nie lubi. W ciągu ponad 7 lat małżeństwa byliśmy w czwórkę może 4 razy, z czego raz po interwencji policji po moim pobiciu, kiedy to powiedzieli by bardziej zajął się rodziną. I na tym koniec.
Lena za bardzo przejmuje się tymi śmieciami. Trzeba sprzątnąć przed swoim domem i nic więcej nie da się zrobić. Może Lena teraz to robi? Tez chciałam iść dziś pograbić po zimie, ale wiatr jest.
A Sławek?? Coś nie tak. A może po prostu zepsuło się coś z netem?
Sandro, z tego co czytam trafiłaś na super, fajnego faceta.
Czytam, że ma podejście do Ciebie i Twoich dzieci.
Szkoda, że mnie takie coś się nie przytrafiło, bo bym zwinęła manatki
i odeszła, a tak nie miałam wyjścia i tkwiłam w tym związku bez sensu.
Doszła do tego miłość jaka darzyłam męża bez którego nie wyobrażałam sobie świata,
a tak zranił mnie, zranił dzieci, bo w pewnym momencie dowiedziały się na co go stać,
a mowa o kobietach.
Jak Ci pisałam dalej tkwię w tym związku, ale teraz patrzę bardziej na wygodę swoją,
bo z renciny bym nie wyżyła, gdyż połowę wydaję na leki.
Pewnie, że jest to upokarzające i niektóre kobiety postawił by na swój honor i odeszły,
ale ja teraz ciągnę pieniądze od męża na swoje potrzeby, a są one niewielkie, więc
nie bankrutuje przy mnie, a jedynie płaci czasami na leki moje, gdy mi zbraknie kasy. Z resztą swoich pieniędzy nie wiem co zrobić,
bo jest to niewielka suma i tak toczy się moje życie, dość monotonne i skromne bardzo.
Dlatego piszę, że jeśli ten twój wybranek ma takie serducho to lgnij do niego, a pana,
z którym masz dzieci chyba czas pożegnać, bo jakoś rodzina nie jest jego hobby.
Elu, maż kocha te nasze wspólne dzieci, ale pytam, gdzie tu miejsce dla mnie? Powiedział mi kiedyś ze mnie od dawna nie kochał, a mój czas w tym domu skończy się w czasie, gdy dzieci dorosną. Potem powtórzył to parę razy (bo rozumiem, że można coś powiedzieć w złości, ale jak się to powtarza, to chyba mam czarno na białym kim jestem dla męża).
Tylko ja taka głupia, że myślę nad tym, jak on sobie tu poradzi potem w tym pustym domu. Pani psycholog odpowiedziała, że on przecież nie zauważa zbytnio mojej obecności w tym domu więc chyba krzywdy wielkiej mieć nie będzie.
Jednak ja gdzieś głęboko się zamyślam, że będzie mu smutno (już gdzieś pisałam, wszystkich mi szkoda tylko nie siebie).
Imam te cholerne wyrzuty sumienia. Nie nienawidzę mojego męża. Szanuję go jako ojca moich dzieci, jako człowieka (poniekąd, bo przecież mnie uderzył). Ale to chyba męczarnia dla nas obojga. Może jak odejdę to on kiedyś pozna dziewczynę, która będzie się z nim dogadywała? Może to dla niego też szansa. Trudne to...
Kończę póki co, bo muszę jechać po dzieci do przedszkola, a potem ze sobą na zajęcia z panią psycholog.
Do zobaczenia wieczorkiem!
Sandro, dopiero teraz odpisuję.
Czy masz zamiar ratować jeszcze swoje małżeństwo, czy już postawiłaś
na nim kropkę. Bardzo przykre usłyszeć od męża, że tylko jest z Tobą dla dzieci
i to chyba motywuje Ciebie nad zastanowieniem się, że nie jesteś dla niego ważna.
Takie słowa zapadają głęboko w psychikę i nigdy się ich nie zapomni i wiem coś na ten temat.
Mam chwile, że przypominają mi się także takie przykre słowa rzucane pod moim adresem i chociaż
ostatnio jest to wycofywane przez męża i dorabianie do nich swojej własne wartości,
że był głupi i młody, to siedzi to w mnie i z tym umrę.
Kiedy wychodzisz za mąż i oddajesz się mężczyźnie ukochanemu liczysz na wsparcie
i miłość i tak mają prawie wszystkie kobiety, a kiedy to wyobrażenie
się nagle wali, to cierpienie jest bardzo wielkie i bardzo boli.
Slavka dalej nie ma bu...
Chyba straciłam nadzieję i siłę na ratowanie małżeństwa. On się nie zmieni. Tylko 2 lata pierwsze były jako takie, a potem to już nic ciekawego. Czy warto żyć obok tylko dla dzieci? Dzieci skończą pełnoletność i odejdą każdy w swoją stronę, a my mając po 50-60 lat niewiele już się nacieszymy. No Ok, rozmawiamy o tym, że zaraz będzie film i on mnie np. uprzedza, że przyjdzie oglądać i mam mu zwolnić miejsce. Ale jeśli chodzi o uczucia? Nawet nie spytał ani słowem po co byłam w przychodni specjalistycznej w centrum, mimo, że jakiś czas temu wspominałam, że mam mlekotok i lekarka skierowała mnie na badania piersi, aby wykluczyć brodawczaka. Fakt, gdybym coś miała nie tak to bym pewnie płakała. Ale on nawet nie spytał. Nie wiem co mam o tym myśleć, ale sobie nie umiem wyobrazić kolejnych lat w milczeniu.
Dobry wieczór pozdrawiam wszystkich. Chciałabym się przyłączyć jesteście bardzo sympatyczni .
443 2011-03-31 08:17:33 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-31 08:18:34)
Witaj rulla, masz rację, tu jest bardzo sympatycznie, dlatego tez tu trafiłam ![]()
Dziewczyny pewnie śpią, a ja piję herbatkę do śniadania.
Niestety, nie umiem wklejać zdjęć (bardziej nie mam do tego cierpliwości) i dlatego mogę tylko zaprosić was Śpiochy na śniadanie a potem kawę, lub jak kto woli - odwrotnie.
Niepokoi mnie nieobecność Sławka...
Dzień dobry.
Pospałam sobie trochę dłużej i wpadłam na kawę do kącika.
Witam nową koleżankę rullę i proszę by sobie wygodnie usiadła
i rozgościła się.
Sandro, ustosunkuję sie później do Twoich wypowiedzi w miarę mądrze,
ale jakże trudno jest doradzać nie znając wszystkich za i przeciw.
Czytam Sandro, że podchodzisz do problemu bardzo dojrzale i to mi się
podoba, że nie idziesz na żywioł. Rozpatrujesz wszystkie za i przeciw rozpadowi małżeństwa,
ale sądzę, że nie ma co już ratować.
Slavko przepadł i zwalam to jedynie na brak internetu.
A ja mam dziś dużo pracy. W domu. To znaczy prasowanie, czego nie cierpię i będę wymyślała różne "obowiązki" byleby to odłożyć na potem. No a potem okazuje się, że jest tego pełno i ręce opadają na samą myśl.
Nigdy nie dawałam z tym rady, a piorę średnio 5 pralek tygodniowo, no i potem prasuję. Dużo koleżanek mnie przekonywało, że nie trzeba prasować, ja jednak widzę, że to są rzeczy pomięte. Używam płynów do płukania, od razu wieszam, a mimo to nie umiem się wykopać spod góry nieuprasowanych rzeczy. RATUNKU!!!
446 2011-03-31 09:07:10 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-03-31 09:12:45)
Sandro, może masz nastawioną pralkę na wysokie obroty i dlatego wszystko się tak gniecie.
Spróbuj na mniejszych obrotach wirować i mniej wkładać do bębna, a może moja rada będzie
pożyteczna.
Przyprasowania, włącz sobie muzykę albo telewizor, to szybciej czas zleci
i się nie obejrzysz, a będzie po robocie.
Niektóre ubranka dzieci są takie, że nie powinny się gnieść i obejdą się bez
prasowania. Ja tez nie cierpię tej czynności i całe życie, tak jak Ty
zwlekałam z tym zajęciem, także pod tym względem jesteśmy podobne.
Miłego dnia życze, mimo nawału pracy, ale ze wszystkiego
mogą płynąć pozytywne emocje i zadowolenie.
Uploaded with ImageShack.us
447 2011-03-31 09:20:10 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-03-31 09:21:36)
Przecież widzisz, że ważniejsze Forum od prasowania ![]()
Zawsze miałam obroty bardzo wysoko, bo mam niskie mieszkanie wiec w łazience suszyć nie mogę, muszę w pokoju, na takiej pokojowej suszarce. A jak za długo wisiały to brzydko pachniały. Dziękuję za dobre rady, poleciałam przed chwilą zmienić obroty. Lecę zmienić na małe obroty bo dziś pogoda, więc wysuszę chyba na podwórku.
Ciekawa jestem Sandro, czy zabrałaś się za prasowanie hihihhi
Nie dziś to jutro, ale zrobić trzeba będzie.
U mnie dzisiaj jest brak słońca i jest lekkie zachmurzenie.
kawa niewiele zdziałała i jestem jeszcze jakaś nie w sosie, ale się rozkręcam.
Sandro, ja też suszę na domowej suszarce i szybko mi schnie, ponieważ
mam słoneczny pokój i nie musi wisieć to długo, wystarczy jedna noc.
Na balkonie nie lubię wieszać prania, bo mi to jakoś się nie podoba i jest nie estetycznie
kiedy wiszą ciuchy i majtają u niektórych parę dni.
Także zabieram się za coś pożytecznego i wyłączam kompa, także do zobaczenia po robocie hihihihi
Jejku jaka tutaj cisza.
Chyba wiosna wywiała wszystkich z wątku,
ale najbardziej martwię się o Sławka, bo
wierzę, że dziewczyny mają teraz zajęcia w realu
jak to kobiety.
Ja szykuję się do swojej ulubionej pozycji w TV
i zajrzę jeszcze później, czy sytuacja się zmieniła
na lepsze.
Sandro, czy miałaś telefon od ukochanego.
Pytam, bo wiem, że po telefonie masz lepszy humor.
Lena może walczy ze śmieciami i mam nadzieję,
że coś mądrego wywalczy i jej otoczenie zmieni
się w oazę porządku i czystości.
Ja dzisiaj widziałam na trawniku wokół domostwa, moc
psich kupek i mam ochotę wystawić
wielki transparent, gdyż nie mogę patrzeć jak beztrosko
wyprowadzane zwierzaki robią mi pod oknami, a właściciele
udają, że nie widzą.
Jestem na chwilę. Nie dzwonił
ale byłam na to przygotowana, bo cały dzień miałam zajęcia. Umówiłam się z nim na spotkanie w sobotę.
Dziś cały dzień sprzątam,myję podłogi, pakuję się, umyłam samochód, zrobiłam sałatkę warzywną. Jeszcze tylko prasowanie
i mogę się wykapać i spać.
A rano mam zamiar zabrać dzieci i wyjechać na weekend. Już moja teściowa przyszła się szykuje. Dzwoniła i pytała jakie jedzenie dzieci lubią. tam jest ładna pogoda i chcemy iść do parku.
Sandro, bardzo się cieszę, że sobie wyjeżdżasz z dziećmi.
Możesz zdradzić w jakim kierunku Polski jedziesz?
Pytam bo sobie będę Ciebie wyobrażała jak spacerujecie po parku.
Nie zdradzaj miejscowości, bo aż tak ciekawa nie jestem.
Ja stukam do Ciebie z zachodniopomorskiego, blisko morza,
jesli tak można określić 2 godzinną jazdę nad nasz Bałtyk,
który uwielbiam. Może w tym roku, latem uda mi się wyjechać
na trochę właśnie tam.
Widzę, że masz już dobre stosunki z ewentualną teściową i bardzo
się cieszę z takiego obrotu sprawy. Będzie dobrze Sandro.
Elu, ja mieszkam w pomorskim, a wyjeżdżam do kujawsko-pomorskiego. Trochę za Bydgoszcz. Jeśli dobrze pójdzie, to pojadę wyjdziemy z domu koło 8 rano a obiad u ew. teściowej zjemy o 13. Wrócimy w niedzielę lub poniedziałek.
Ale wiesz co? Obrobiłam się z wszystkim, nawet z prasowaniem. Na suszarce zostały mi tylko rzeczy czerwone.
Teraz będę depilować brwi.
Po powrocie powiem jak było.
Dzień dobry Sandro, bo wszyscy inni
wczoraj nie dali znaku życia.
Chyba jak wyjedziesz to kawiarenkę zamknę na cztery spusty
bo chyba nikt tu nie zajrzy. Mówi się trudno, ale
zostawiam kanapkę, abyś miała siłę dla ukochanego
i abyś podźwignęła swoje uczucie.
Ja wstałam dzisiaj o godzinę za wcześnie i muszę się rozruszać
przy kompie z kawą hihihhi.
Mieszkasz blisko mnie Sandro i fajnie wiedzieć skąd
druga osoba klika. Wyobraźnią pędzę do Bydgoszczy,
w której byłam swego czasu na kolonii i podobał mi
się rejs Bzurą przez śluzy, ale to było tyle lat temu,
że mam mgliste pojęcie o Bydgoszczy.
Sandro baw się świetnie i kibicuję na wspaniałym weekendem.
Slavko odezwij się, Leno gdzie jesteś?
kanapeczka dla Sandry i jej dzieci.
PYTANIE
Co nas złączyło? Dlaczego złączyło?
Oto jest jedna z tych dziwnych zagadek,
Które w mym mózgu nurtują. Tą siłą
Byłaż konieczność? Czy był to przypadek?
Czyli się losem ta potęga zowie?
Czy przeznaczeniem? Czy te dwa motory
Są jedną myślą w rozdwojonym słowie,
Czy dwiema siły treści różnowzorej?
Nieraz, gdy stajesz jak bóstwo przede mną
I gdy mnie olśni duszy twej słoneczność,
Czcząc mimowiednie rwą jasność tajemną
Klękam przed tobą i mówię: Konieczność!
Lecz, gdy cię widzę słabą i upadłą,
Demon, wieczysty moich zwątpień świadek,
Kreśląc mi węglem duszy twej zwierciadło,
Każe mi powstać i mówię: Przypadek!
Antoni Lange
Sandro, po wątku hula wiatr, pada deszcz,
a więc zostawiam Tobie ten oto wiersz.
Mam nadzieję, że da Ci do myslenia, cóż za przypadek
złączył dwoje ludzi, to znaczy Ciebie i wiesz kogo?
Oj zamykam kawiarenkę na czas weekendu.
Nikt tu nie przychodzi, nikt nie dzieli się niczym,
a więc to chyba jakiś niewypał jest.
Trudno się mówi i kocha się dalej hihihihi







