O rany! Znowu jestem tu sama jak ten przysłowiowy paluszek....
1,821 2011-08-30 22:53:50
1,822 2011-08-30 22:59:08
Izoldo, nie marudź, jestem z Tobą. Nie zasnę prędko.
A jak piszę posta, to zawsze w tym czasie, któraś smaruje swojego i jestem zawsze w rozpaczy, że znowu piszę nie
na temat.
Ale najważniejsze, że Was mam i mam do kogo gębę otworzyć.
Wasza Babcia
1,823 2011-08-30 22:59:30
Jeszcze jestem Izoldo - witam Cie - pisz jak minal ci dzien,, ![]()
1,824 2011-08-30 23:03:37 Ostatnio edytowany przez wifa (2011-08-30 23:07:52)
IZOLDO, dziewczyny ja także jestem. Czytałam co napisałyście.
Izoldo, juz w tej kafejce o której piszesz tak nie jest jak było , kiedy przyszłaś.
BABCIU czyżbyśmy były rówieśniczkami?
1,825 2011-08-30 23:14:58
WIFA - jaka z Ciebie babcia, jak nie mogę nadążyć za Tobą a jestem całkiem dziarską babcią, która dba o kondycję!
A nasza BABCIA - to jej imię, proszę pamiętać - jest chyba najmłodsza duchem - ma tyle siły do życia i daje innym z siebie niepoliczone pokłady swojego serca i uwagi ! Takie z nas babcie w tej kafejce! Są gdzieś lepsze ?
1,826 2011-08-30 23:14:59
IZOLDO, dziewczyny ja także jestem. Czytałam co napisałyście.
Izoldo, juz w tej kafejce o której piszesz tak nie jest jak było , kiedy przyszłaś.
BABCIU czyżbyśmy były rówieśniczkami?
Wifo, jeżeli masz tyle lat, co ja, to pewnie tak:)
Ja nie liczę swoich lat, bo bym się załamała pod ich ciężarem.
Jestem piękna i młoda, ale inaczej.
Ale cieszę się, że dożyłam tych swoich lat, bo w mojej rodzinie i tak żyję najdłużej.
Jak umrę, to będę o wiele starsza od moich rodziców i brata.
1,827 2011-08-30 23:15:03
BABCIUmało ,że piszesz na temat,
to jeszcze czytając Ciebie, człowiek mysli,
zobacz dziewczyna jest też schorowana,
a jeszcze pomaga innym.
Cieszy się małymi sprawami.
1,828 2011-08-30 23:18:00
BABCIU ja skończę we wrześniu 60 lat.
W mojej rodzinie ,albo się żyje bardzo krótko
/matka 29 lat, brat 25 lat/ albo długo
mój tata umarł mając 82 lata.
1,829 2011-08-30 23:21:13
BABCIUmało ,że piszesz na temat,
to jeszcze czytając Ciebie, człowiek mysli,
zobacz dziewczyna jest też schorowana,
a jeszcze pomaga innym.
Cieszy się małymi sprawami.
Z tymi małymi sprawami to jest tak jak z drobniakami.
Uzbierasz górę grosza i zrobi się wielka suma.
Dla mnie, te drobne sprawy są najważniejsze, bo na nie mam wpływ.
1,830 2011-08-30 23:21:57
A nasza BABCIA - to jej imię, proszę pamiętać - jest chyba najmłodsza duchem - ma tyle siły do życia i daje innym z siebie niepoliczone pokłady swojego serca i uwagi ! Takie z nas babcie w tej kafejce! Są gdzieś lepsze ?
Nie ma, a wiesz dlaczego, bo nam sie chce uczyć nowych rzeczy.
Nie stoimy w miejscu, bo kto stoi ten się cofa.
Ja chętnie jeszcze pracowałabym ,ale niestety choroba,
nie pozwala na podjęcie pracy.
1,831 2011-08-30 23:26:12
BABCIU ja skończę we wrześniu 60 lat.
W mojej rodzinie ,albo się żyje bardzo krótko
/matka 29 lat, brat 25 lat/ albo długo
mój tata umarł mając 82 lata.
Wifo, w dzisiejszych czasach 82 lata, to nie jest długo.
A u mnie jest pewna prawidłowość umierania.
Mama zmarła 12 kwietnia
Brat 12 czerwca
Ojciec 12 sierpnia, każdy w innym roku, a ja?
Który miesiąc obstawiasz?
1,832 2011-08-30 23:30:06
wifa napisał/a:BABCIU j.
Wifo, w dzisiejszych czasach 82 lata, to nie jest długo.
Ojciec 12 sierpnia, każdy w innym roku, a ja?
Który miesiąc obstawiasz?
Nie rozumiem ?
1,833 2011-08-30 23:32:22
BABCIU - mam dokładnie taki sam stosunek do spraw boskich jak Ty! Też rozmawiam ze stwórcą w samotności...
Znalazłam sobie nawet pośrednika - SAMUEL zdecydowanie się mną opiekuje, wyciąga mnie ze wszystkich opresji i pewnie tłumaczy mnie przed Panem Bogiem za moje ułomności i błędy... Myślę, że to on przyprowadził mnie do Was - zobaczyłam właśnie, że jeszcze miesiąc nawet nie minął jak jestem z Wami a mogę powiedzieć z pewną dozą nieśmiałości... że moja depresja chyba już minęła... No i jak tu słuchać lekarzy akademickich - wpakowałabym się w psychotropy i może uwierzyłabym nawet, że jest mi to niezbędne do życia...
LADY - mój dzień jest zabiegany - wróciłam o 22-giej od koleżanko-klientki a wcześniej - oj, dużo różnych spraw pozałatwiałam! A teraz ja zapytam słowami Krawczyka, za którym wprawdzie nie przepadam:
Już prawie noc - czas na powroty,
I ptaki śpią, i samochody
Przy domach tuż przywarowały już pod oknami.
Gdzieś by się szło, coś by się chciało,
Już prawie noc, a mnie wciąż mało
I nosi mnie po mieście, czort wie, gdzie...
Jak minął dzień, jak ci się dziś pożyło,
Jak minął dzień, czy ci się coś skończyło,
Czy może dziś coś się zaczęło ci - kto wie?
Jak minął dzień, jak minął dzień dzisiejszy,
Jak minął dzień, czy warto się obejrzeć,
Czy z dala mu zawołać: żegnaj dniu!
1,834 2011-08-30 23:34:45
Babcia60+ napisał/a:wifa napisał/a:BABCIU j.
Wifo, w dzisiejszych czasach 82 lata, to nie jest długo.
Ojciec 12 sierpnia, każdy w innym roku, a ja?
Który miesiąc obstawiasz?Nie rozumiem ?
Czego nie zrozumiałaś?
Dla mnie zostały wolne miesiące !2 luty i 12 październik oraz 12 grudzień, jeżeli zachowamy pewna prawidłowość.
Tylko nie wiem, który to będzie rok?
Żartuję sobie z siebie.
Ale trochę się obawiam każdego 12-ego
1,835 2011-08-30 23:39:18
1,836 2011-08-30 23:43:20
BABCIU, jakbym miała obstawiać, to życzyłabym sobie umrzeć we wrześniu, a właściwie w październiku. Gdybym wiedziała, że przyszedł czas na mnie, to pojechałabym najpierw na miłą mojemu sercu Ziemię Kłodzką, gdzie jesień sypie taką paletą barw, że można nasycić oczy. A jakbym już napasła oczy, to powiedziałabym: teraz to już mogę umrzeć... i umarłabym....
Takie zejście z tego świata mi się marzy - bez bólu, choroby, niesprawnej starości.... Co Ty na to Babciu? Umówimy się na październik w moim Długopolu? Uzgodnimy tylko rok, OK?
1,837 2011-08-30 23:46:36
BABCIU, jakbym miała obstawiać, to życzyłabym sobie umrzeć we wrześniu, a właściwie w październiku. Gdybym wiedziała, że przyszedł czas na mnie, to pojechałabym najpierw na miłą mojemu sercu Ziemię Kłodzką, gdzie jesień sypie taką paletą barw, że można nasycić oczy. A jakbym już napasła oczy, to powiedziałabym: teraz to już mogę umrzeć... i umarłabym....
Takie zejście z tego świata mi się marzy - bez bólu, choroby, niesprawnej starości.... Co Ty na to Babciu? Umówimy się na październik w moim Długopolu? Uzgodnimy tylko rok, OK?
Dobra, uważam, że jesteśmy umówione.
A rok, też będzie odpowiedni dla naszej godnej i pogodnej starości.
Proponuję 2050, ładnie się pisze.
1,838 2011-08-30 23:51:33 Ostatnio edytowany przez ladyred (2011-08-30 23:54:33)
Babciu nie ,,wkrecaj sobie jakis dat ,, o key ??? ![]()
Mozesz przelamac jakas prawidlowosc...nie koduj sobie tych dat,, ![]()
Izoldo , witam...:)
1,839 2011-08-30 23:56:06
Lady, ja tylko żartuję.
Nie mogę teraz umrzeć, bo mam zbyt wiele do stracenia.
Czekam 13 września na narodziny wnuczki.
28 lutego mój wnusio kończy roczek.
Mam na wydaniu troje dorosłych potomków.
Musze trzymać rękę na pulsie, a oni i tak zrobią, co zechcą.
A śmierć niestety musi poczekać na swoją kolejkę.....
1,840 2011-08-30 23:58:59
- oj Babciu...:)
1,841 2011-08-31 00:03:32
BABCIU - nie mogę obiecać, że tak długo będę na Ciebie czekała! Poszukam innego towarzystwa - taka jestem!
Dobry wieczór Lady. A u Ciebie:
Jak minął dzień, jak minął dzień dzisiejszy,
Jak minął dzień, czy warto się obejrzeć,
Czy z dala mu zawołać: żegnaj dniu!
Relacjonuj Kochana, bo muszę już moje ciałko umyć i ułożyć do spania....
1,842 2011-08-31 00:10:09
Izoldo, kochanie, to tylko 39 lat.
Wytrzymaj złotko:)
Cygan dla dobrego towarzystwa dał się powiesić, a ja tylko proszę, abyś zaczekała parę latek ze zmianą
planety Ziemi na coś lepszego.
1,843 2011-08-31 00:15:27
Rany Julek, ale ze mnie stara i głupia baba.
Piszę pierdoły, a za pięć godzin muszę wstawać.
A jak mam wstać, jeżeli jeszcze się nie położyłam?
Dobranoc, jeżeli jeszcze któraś z Was nie śpi.
Wasza Babcia
1,844 2011-08-31 00:17:07
Dobranoc, wyśpij się dobrze, Babciu! Nie powiedziałaś nam co zdecydowałaś - zostajesz jednak z panią Sabinką? No bo gdzie się spieszysz o świcie?
1,845 2011-08-31 00:23:55
Dobranoc, wyśpij się dobrze, Babciu! Nie powiedziałaś nam co zdecydowałaś - zostajesz jednak z panią Sabinką? No bo gdzie się spieszysz o świcie?
Oczywiście, że zostaję.
Nie mogę przegapić Jej powrotu do "życia"
A jadę wcześniej, aby nie leżała w mokrym łóżku, gdy Jej się coś przydarzy.
Ona jest taka bezbronna i ufna.
A najlepsze jest to, że jeszcze się nie rozliczyłam za opiekę szpitalną, bo nie wiem ile mam sobie zażyczyć, a córka p. Sabiny
też pewnie nie chce stracić zbyt wiele.
1,846 2011-08-31 00:31:10
Och, Babciu - jak to nie wiesz ile? Policz spędzone godziny w szpitalu, dolicz przejazd i pomnóż przez 8 zł, jeśli to nie jest za mało. A tym, że ona nie chce wydać za wiele, to się nie przejmuj - to jej problem. Mogła się sama opiekować matką !
A pytanie było w związku z tym, że w jednym z postów stanowczo wracałaś do swojego prywatnego życia po wyjściu pani Sabinki ze szpitala!
Ale już spadam do łóżka, bo muszę jutro być o 7-mej wymyta, ubrana i pomalowana aby nie straszyć ludzi....
1,847 2011-08-31 06:35:26
Cześć wszystkim paniom z naszego Babińca:):):):):):):)
Wstałam chyba lewą nogą, bo od godziny sie grzebię i wyjść nie mogę.
Przymierzałam kreacje na dzisiejszy dzień, aby godnie pożegnać p.Wandę i nic mi nie pasuje.
Wszystkie ciuchy powywalałam z szafy i zrobiłam prywatny lumpeks na kanapie.
Góra szmat, a ja wybrałam to, co i tak miałam w ręku jako pierwsze.
Dziewczynki, muszę truchtać na autobus, bo na mnie nie poczeka.
Witam Was cieplutko i życzę dużo słonka, bo wraz z nim, dostajemy dużą porcję energii,
nie koniecznie słonecznej.
Do wieczora, chyba późnego:):):):):):):)
1,848 2011-08-31 07:23:18 Ostatnio edytowany przez oldoyka (2011-08-31 07:29:43)
Witajcie ! Mieszczę się w grupie 60+ i chciałabym z Wami pisać bo tematy które poruszacie są mi bliskie.
Jestem samotną emerytką rencistką i pochodzę ze Śląska
1,849 2011-08-31 08:14:44
Dzień dobry, dobre kobiety.
Kawa dla wszystkich, a tak sobie wyobrażam, gdy zasiadacie
do swoich facetów - komputerów.
Mój ma na imię Klemens hihih
I znowu przyszło nam witać nową koleżankę - oldoyka.
Proszę abyś poczuła się u nas wspaniale.
Dziewczyny poruszają taką moc problemów i spraw,
że nie będziesz się tu nudziła.
Pisz co na sercu Ci leży i na pewno otrzymasz pomoc i poradę.
Nie piszemy nieraz dużo, ale jak się dziewczyny rozpiszą
to trudno przebrnąć przez wszystkie posty.
Zauważyłam pewną prawidłowość, że nasze Emerytki i Rencistki
piszą wieczorem, a ja gdy rano otworze oczy mam co robić:)
Czy zakupiona kanapa do naszej kafejki Wam sie podoba?
1,850 2011-08-31 08:54:44
1,851 2011-08-31 08:57:28
1,852 2011-08-31 09:04:39
Dzień dobry ![]()
Ja jak zwykle ostatnia. To się porobiło, a kiedyś byłam pierwsza!
Widzę, że koleżanke przybywa, chynba nie umiem jeszcze zapamiętać waszych Nicków, co chwilę muszę spoglądać w górę.
Babcia na pogrzebie. Reszta zapracowana.
Babciu, piszesz o podobnym zajęciu dla mnie. Jednak ja nie mam żadnego przygotowania - nie jestem pielęgniarką, nie opiekowałam się starszymi osobami.
A na plus przemawia tylko to, że lubię starszych ludzi i chyba lepiej się z nimi dogaduję - tak na co dzień.
Nie lubię tylko, jeśli ktoś przesadnie domaga się "szacunku"...już tłumaczę o co chodzi. Jeśli mam znajomą, która ma 57 lat i ona mi proponuje bysmy były na "TY", a ma na imię Hanka, to ja nie umiem mówić "Hanka" - bo przez ostatnie 10 lat mówiłam pani Haniu. Ale gdybyśmy znały się od wczoraj i by mi to zaproponowała - to nie mam problemu. Mówię -Hanka, Hania, Witaj kolezanko...
I to nam pasuje.
Ale są osoby, które mnie skrytykowały, że za dyzo sobie pozwalam i to mnie boli. (to było w realu). Uważam, że skoro między mną a Hania jest taki układ, to jest OK.
Jesli chodzi o wasze "datowanie" - to ja o śmierci nie chcę rozmawiać. To chyba byłby grzech, gdybym o tym myślała - mam jeszcze małe dzieci.
A jeśli chodzi o moja religijność - to prawdę mówiąc - chyba "obraziłam" się na to wszystko. Mieszkam u męża. Cała jego rodzina chodzi do kościoła, na każdej mszy do komunii, a wchodzą do mnie do domu i mi ubliżają. Nikt też z nich "po katolicku" nie zareagował, gdy mnie mąż pobił.
Mam taki niesmak - bo o chodzenie do kościoła zaczęły się pierwsze awantury. Mąż jeździł autem z mamą na rano a ja na późniejszą godzinę autobusem. Zaczęłam domagać się "swojego" i mi się dostało.
Idę po mieście czasami, wejdę do kościoła i zamienię kilka słów, tak od siebie. Gadam tez do Boga jak jestem sama, jak sprzątam itp. tesciowa krzyczy do mnie, że nigdy mnie nie widziała klęczacej. Dulszczyzna jak nic! Nie będę robiła nic na pokaz!
Dziewczyny, życze Wam miłego dnia, u mnie zimno, brrrrrrr...........
1,853 2011-08-31 09:42:11
Dziękuję za przyjęcie mnie do swojego grona i za powitalny kwiatuszek. W tej chwili jestem pokłócona (w środku} z całym światem.Być może że to depresja spowodowana brakiem pracy ale nie podoba mi się moje obecne życie.Na zewnątrz nie widać mojego buntu bo gęba mi się śmieje ,żarty sypią się z rękawa a auto satyra rozbawia bliżnich.Nie jestem kościółkowa bo panująca tam obłuda mnie przeraża.Mój Bóg jest wszędzie ale najwięcej jest Go w lesie ,nad jeziorem czy nad morzem.Rozmowa z Nim w tych warunkach jest najpiękniejszą mszą.
1,854 2011-08-31 09:48:41 Ostatnio edytowany przez wifa (2011-08-31 09:51:42)
OLDO nie wiem czy moge sie do Ciebie tak zwracać.
Ja jak zaczęłam pisać na forum to miałam dół jak po bombie.
Zmieniłam miejsce zamieszkania i to był dla mnie straszny stres.
Teraz jestem inna osobę i Ty także zobaczysz taka będziesz.
Czego Tobie serdecznie życzę.
Na tematy religii i polityki nie wypowiadam się.
Jest to każdego indywidualna sprawa
1,855 2011-08-31 09:52:14
1,856 2011-08-31 09:53:19
1,857 2011-08-31 09:56:24
1,858 2011-08-31 09:59:29
Oldoyko, nie znamy Ciebie aż na tyle, by coś więcej poradzić. Jednak wiadomo, że nie wolno się zaszywać we własnym świecie.
Być może zdarzyło się ostatnio coś, co spowodowało, ze masz żal do całego świata. Jednak nie zamykaj się na ludzi, zostań z nami. Ja tez mam gorsze dni, nawet leczyłam się dwa razy, bo miałam objawy lekkiej depresji (z przewaga nerwicy).
Leki pomogły mi trzymać pion w najgorszym momencie, ale długa praca nad sobą daje najlepsze efekty.
I mimo, że przeszłam wiele, to i tak nie znam złotego środka na to, by wygrzebać się z dołka. Rozumiem tylko tyle, że depresja to nie to samo co gorszy nastrój.
Wiem też, że to wszystko zależy od naszego "spojrzenia" na świat i od interpretacji rzeczywistości.
Sa osoby, dla których to, co dla mnie będzie przytłaczające na kilka dni - dla innych nic nie zanczący epizod.
Dziewczyny, miałam telefon od znajomej z Inowrocławia i powiedziała, że u nich piękna pogoda. Ochhh, zazdroszczę!
1,859 2011-08-31 10:00:56
NBiu7nia, dziękujemy za buziaki. Ostatnio całkiem zaginęłaś ![]()
Sławko jest w górach, w Zakopanem (czy dobrze odmieniłam??).
1,860 2011-08-31 10:07:13
Dziewczynki nic się złego nie działo ani nie dzieje tylko rozwala mnie brak pracy.Brakuje mi tej rytmiczności ,zajęcia ,wypełnienia czasu .O pogorszeniu się sytuacji finansowej nie wspomnę.
1,861 2011-08-31 10:19:04
OLDO znasz internet, można poznać dużo ciekawych ludzi.
Popiszesz z nami, to deprecha ucieknie.
Po jakimś czasie pomyślisz tak, już nic nie muszę, najwyżej mogę.
Wiadomo, ze finanse na emeryturze marne, ale też mnie jest potrzeb.
Spójrz na to w ten sposób.
1,862 2011-08-31 10:19:50 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-08-31 10:31:00)
Oldoyka, to masz podobnie jak ja. Nie pracuję od roku (prawie). Dziś ide na jakieś spotkanie na 12. To dłużej bym musiała opowiadać (bo rekrutuje najpierw firma zajmująca się tym, a potem ewentualnie wybiorą cię i wyślą na spotkanie z pracodawcą). Praca za 1000 zł a przesiew, jakby nie wiadomo co.
Mało tego - wkurza mnie jak mi mówią, że jestem pasożytem.
Skończyłam liceum w czerwcu a od lipca już pracowałam, przez 11 lat w jednej firmie, potem przez rok w innej. Nie pracuję od roku i do razu jestem najgorsza.
A zakupy za 10-15 zł i rozliczanie się przed mężem z paragonów - to jest upokarzające. A już najbardziej dobija, że te fakty są posmiewiskiem dla moich szwagierek, które "rozliczają" mnie z wydanych pieniędzy (chyba mąż im to opowiada) i potrafią powiedzieć "ciekawe na co wydałaś 50 zł).
Uda mi się zarobić jakieś zaskórniaki, ale to są groszowe sprawy (liczone w dziesiątkach a nie w setkach).
Załączaqm piosenkę ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=AofEO-SOXOw&feature=related
1,863 2011-08-31 10:39:46
dzien dobry sasiadeczki ,sandra czytam tak ciebie ,jestes w tym wieku ,co moj syn mlodszy .i tak sie zastanawiam ,co sie zmienilo ,jak my bylysmy mlode ,ciaze nie planowane ,szkoly ,studia konczone juz bedac w zwiazku i dziecmi ,i mialysmy tyle radosci zycia ,nic nie planowane ,ze dziecko to bedzie wtedy ,bo nie ma pieniedzy ,bo szkola nie bo bieda ,bo maz to juz wszystko zamkniete ,pielysmy sie i do przodu ,moze teraz jestesmy takie zaradne hi hi szkoda mi ciebie tkwisz ,w zwiazku ,ale razem z rodzina meza .poprostu idz do pracy ,nie wiem jaki jest rynek pracy u ciebie ,ale bierz robote jaka daja ,aby wyjsc z domu ,pozniej zmienisz ,i odrazu nie pozwol soba manipulowac ,bo pozniej nie wybrniesz z tego ,wszystko bierz w swoje rece ,bo za 2-3lata bedziesz gorzej zyla jak emerytka ,praca cie wzmocni ,i bedziesz wolna i do tego musisz dazyc bedziesz miala cel .jestes jeszcze mloda ,nie tkwij w tych toksycznych sprawach .zycze ci powodzenia
1,864 2011-08-31 10:43:51
pozdrawiam was wszystkie 
1,865 2011-08-31 11:33:09 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-08-31 11:33:30)
Wiecie jak u mnie zimno - kurka wodna, czy to już koniec lata?
Lubię jesień z jej barwami, to przytachałam wiersz:
Astry
Znowu więdną wszystkie zioła,
Tylko srebrne astry kwitną,
Zapatrzone w chłodną niebios
Toń błękitną...
Jakże smutna teraz jesień!
Ach, smutniejsza niż przed laty,
Choć tak samo żółkną liście
Więdną kwiaty
I tak samo noc miesięczna
Sieje jasność, smutek, ciszę
I tak samo drzew wierzchołki
Wiatr kołysze
Ale teraz braknie sercu
Tych upojeń i uniesień
Co swym czarem ożywiały
Smutna jesień
Dawniej miała noc jesienna
Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie
Bo anielska, czysta postać
Stała przy mnie
Przypominam jeszcze teraz
Bladej twarzy alabastry,
Krucze włosy - a we włosach
Srebrne astry...
Widzę jeszcze ciemne oczy...
I pieszczotę w ich spojrzeniu
Widzę wszystko w księżycowym
Oświetleniu...
Adam Asnyk
Wierzę, że Sandra poradzi sobie ze znalezieniem pracy, bo jeśli
istnieje Bóg, to jej pomorze, bo Sandra nasza nie może
tak ciągle zmagać się ze złem i nieprzyjaznym losem.
O pracę nie jest tak lekko niestety, bo w budżetówce, przynajmniej u mnie, wszyscy pracują
po znajomości. Wiem, bo tam pracowałam i wiem jakie są metody zatrudniania.
Syn, czy córka, kogoś ważniejszego musi dostać pracę, choćby
mieli utworzyć fikcyjne stanowisko - niestety i nepotyzm jest bardzo popularny.
Nie pracuję już 3 lata, ale nie wierzę, że coś się w tej kwestii zmieniło.
1,866 2011-08-31 11:49:32
FIOLA, ponieważ ja tez pracowałam w budżetówce,
to potwierdzam Twoje słowa.
Tak samo jest w bankach
i innych instytucjach, gdzie zarobki sa dobre.
1,867 2011-08-31 14:06:18
Witam, Dziewczynki.
Wpadłam na chwilę wypić z Wami małą czarną i zdumiałam się jaki tu ruch! Mamy chyba dobrego managera, że o naszej kafejce tak głośno! No i odwiedza nas coraz więcej bywalczyń innych kafejek... Mam nadzieję, że MORAWA mnie poznaje, Niu7nię też już kiedyś gdzieś widziałam....
No i witam OLDOYKĘ - skoro ze Śląska, to moją krajankę.... Brak pracy - chętnie oddam trochę mojej - możemy pogadać...
Poszłam na wcześniejszą emeryturę, bo - spotkało mnie to, w co nie wierzyłam - wypalenie zawodowe. Przestałam być zainteresowana tym, co robiłam i z przerażeniem patrzyłam, czy to widać na zewnątrz.... A że stanowisko było poważne, więc cierpiałam podwójnie. Wraz z końcem kadencji samorządowej (tak, to była budżetówka!) podjęłam męską decyzję i pożegnałam się, jako że miałam możliwość zarabiania bez etatu jako takiego. Tej decyzji nigdy nie żałowałam i czułam się przez 3 lata bardzo szczęśliwa...
W tym roku przyszedł kryzys w moim samopoczuciu psychicznym, dopadło mnie trochę zmartwień i zaczęło też być za dużo obowiązków zawodowych.... Przestałam odpoczywać, bo nawet gdy nic nie robię, to myślę, że jutro na pewno będę robić więc nie mogę sobie pozwolić na dłuższe wakacje....
Służę radą jak iść w moje ślady (w zarabianiu oczywiście...) Zawodowo robiłam coś zupełnie innego i wykształceniem też nie miałam zupełnie inne.
Wielu koleżankom, które nie mają pieniędzy wskazywałam drogę, nawet oferowałam podjęcie próby, że tak powiem "nieoficjalnie" w celu sprawdzenia się ! No i jak myślicie - co? Każda, bez podjęcia próby mówiła, że do tego się nie nadaje, że to za trudne...
Nigdy się w życiu nie bałam trudnych wyzwań - przynajmniej próbowałam. Zarabiałam pracując na etacie nieźle, ale wychowywałam i kształciłam dwoje dzieci w związku z czym nawet dobra pensja to było mało. Na wyjazdy wczasowe do ciepłych krajów specjalnie nie starczało, ale na przedłużone studia córki (2 fakultety), na stypendium zagraniczne - musiały być pieniądze!
Teraz z mojej emerytury mogłabym spokojnie żyć, bez szaleństw oczywiście, ale - nie zredukowałam mojego standardu życia więc i tak jest mało i nadal gonię za pieniądzem....
1,868 2011-08-31 14:10:13 Ostatnio edytowany przez wifa (2011-08-31 14:11:16)
IZOLDO podpowiadaj, jak sie do tego wzięłaś,
bo ja mając astmę mało mam możliwości, /uczulenie na kurz/
ale do gap nie należę. ![]()
Mieszkamy tak daleko od siebie, ze w droge nie będę wchodziła ![]()
1,869 2011-08-31 14:42:10
WIFA, napiszę więcej na e-maila a resztę - pogadamy przez telefon, może dziś wieczorkiem? Ja zadzwonię - mam dużo wolnych minutek.... ![]()
1,870 2011-08-31 14:51:06
To, że nie chcę pisać na forum o szczegółach, to nie wynika z chęci schowania informacji - w ogóle trudno jest napisać bo za dużo różnych spraw do powiedzenia a i chyba nie bardzo wypada do tego używać kafejki ! Indywidualnie - nie ma sprawy - chętnie się podzielę możliwościami zarabiania pieniędzy i o wchodzeniu sobie w drogę w ogóle nie ma tu mowy, nawet - mieszkając w jednym mieście !
1,871 2011-08-31 15:13:56
WIFA, napiszę więcej na e-maila a resztę - pogadamy przez telefon, może dziś wieczorkiem? Ja zadzwonię - mam dużo wolnych minutek....
Zgoda.
1,872 2011-08-31 16:04:18 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-08-31 16:05:43)
Widzę, dziewczyny, że się dogadałyście. Dziękuję Morawa za "podkręcenie" mojego motorka.
Kiedyś ludzie byli inni, myślę, że to technika wpłynęła na życie. Twierdzę tak dlatego, że choćby kiedyś nie było problemem, gdy odwiedzał nas niezapowiedziany gość. teraz, jak przyjdziesz do kogoś "z biegu" to cię przyjmie, ale obgada.
Pamiętam, jak kiedyś byłam przypadkiem w Warszawie, akurat były imieniny Barbary i znienacka poszłam do cioci z kwiatkiem. Owszem, przyjęła mnie, ale dotarłam "pouczenie", że wolałaby z tydzień wcześniej wiedzieć, że będę. Jak? Skoro ja dzień wcześniej nie wiedziałam, że się do W-wy wybiorę?
Więc następnym razem, nawet jak będę naprzód trzy dni - już nie pójdę na kawę.
Rozumiem, że ciocia chciała się przygotować lepiej, ale jak ja wpadam do kogoś to zawsze z kawałkiem ciasta przynajmniej.
Pomimo wszystko twierdzę, że kiedyś takiego problemu nie było. Jeździłam z babcia do cioci do Sopotu - kto by tam myślał o zadzwonieniu (zresztą kto wtedy miał telefon?). jak byli to ugościli nas, jak nie - to się pocałowało klamkę, ewentualnie poprosiło sąsiadkę o przekazanie, że byliśmy.
Jestem osoba spontaniczną, teraz jestem, za 5 minut może mnie nie być. Rano myślałam, że zrobię kurczaka, ale ostatecznie wpadł mi pomysł do głowy, że zorbie spagetti.
Więc nie lubię żyć wg harmonogramu. Owszem, cos można zaplanować, ale do cholery gdzie mamy dusze i wyobraźnie?
1,873 2011-08-31 16:16:35
SANDRA, a może i Tobie wysłać informację o tym, jak zarabiam pieniądze i co można zrobić by iść w moje ślady? Nie mówię, że to łatwe - ale może warto się przynajmniej myślowo zmierzyć z wyzwaniem zarabiania całkiem dobrych pieniędzy?
Przeczytałam wcześniejsze posty i doszłam do wniosku, że mogłaś zrozumieć, że chcę na ten temat pogadać tylko z WIFĄ? Chętnie z każdą zainteresowaną się podzielę informacją - nie chcę tylko robić tego przez forum!. Firma, dla której pracuję jest w całej Polsce, Europie, na świecie....
1,874 2011-08-31 16:18:54
OLDOYKA - a Ty ? Fakt, że jesteśmy krajankami stwarza nawet możliwość pogadania przy realnej, nie tylko wirtualnej kawie!
1,875 2011-08-31 16:34:25 Ostatnio edytowany przez oldoyka (2011-08-31 16:36:43)
Izoldo Twoja propozycja mnie zainteresowała proszę o więcej informacji może drogą mailową .
Moja sytuacja finansowa byłaby nie zła gdyby nie to że pracując stać mnie było na dużo a teraz muszę zaciskać pasa.Ale nie w tym problem ,problemem jest mój nadmiar wolnego czasu.
Sandro ,Dziewczyno a przegoń to toksyczne towarzystwo !! Jakim prawem Cię kontrolują ,kto Cię wpędził w takie poczucie winy że nawet osobom postronnym tłumaczysz się ze swoich poczynań ?
1,876 2011-08-31 16:37:59
Izolda myślę że szczegóły możemy ustalić mailując
1,877 2011-08-31 17:29:07
1,878 2011-08-31 17:30:55
Izoldo, bardzo chętnie skorzystam z propozycji.
Nie lubię się narzucać i dlatego wstrzymałam się z prośbą, pomyślałam, że spytam potem...
Kto mnie wpędził w takie towarzystwo? Ja sama.
Poznałam 11 lat temu obecnego męża. Mieszkał z mamą 1 siostrą, druga mieszka 8 km od nas. Obie były pannami. Są starsze od nas o 4 lata. Mój mąż wtedy im Ojcował chyba, bo był potrzebny do wszystkiego. Wynieś śmieci, napraw płot, zawieź siostrę na spotkanie z koleżankami, potem ją odbierz, zawieź nas do znajomych na karty. potem jedna z nich wyszła za mąż. to nie jej mąż tylko ja i mój wtedy narzeczony kupowaliśmy jej wyprawkę, bo w domu nie miała ani pieluchy. Dosłownie do wszystkiego był potrzebny ON. Nieważne, że chcieliśmy iść sobie n spacer, gdziekolwiek, to nasze plany były dostosowywane do czasu wolnego jego rodziny.
Ja pochodziłam z rodziny, gdzie wychowywała mnie babcia, mamy prawie nie było, taty nie znałam za dobrze. W domu byli bracia mojej mamy, którzy popijali. To ja musiałam czekać aż zasną, by po 22 zacząć w kuchni robić lekcje.
Więc jak poznałam obecnego męża "zachłysnęłam" się "rodzinnością". Nieważny był mój wolny czas, ważne, że był duży stół u jego mamy i wszyscy razem spędzaliśmy czas. Ja chyba wtedy nie wiedziałam, na czym polega związek damsko-męski (żeby mężczyzna adorował kobietę, spędzał z nią czas). Potem ślub. Byłam cała szczęśliwa, że nie będę mieszkała z 3 wujkami.
I tak potem szło dalej - siostry swoje "wymagania" nie tylko skierowywały nadal do mojego męża, ale też do mnie. Po jakimś czasie zaczęłam się jemu skarżyć, ale on wtedy dostawał okrągłych oczu, wpadał w szał i krzyczał na mnie, że się czepiam. Nie wiedziałam nawet co mam w lodówce, bo w niej równie dobrze mogło być mięso teściowej, jak i lody jego siostry. buntowałam się coraz bardziej, chciałam intymności, prosiłam męża byśmy się wyprowadzili. Szwagierki mąż bił ją i bije nadal, potrafił wyzwać nawet mnie, teściową...przy stole na urodzinach ich syna. Nie wytrzymałam, bo on mi ubliżał na głos, a mój mąż i cała rodzina udawali, że nic sie nie stało. odłożyłam sztućce i wyszłam z tych urodzin sama. Potem dostałam wskazówki od teściowej, że powinnam udawać, że nic się nie stało dla dobra jej córki, a mojej szwagierki. Tylko dlaczego ja miałam pełnić rolę Matki Teresy?
Takich wyzwisk i poniżań było sporo w jego rodzinie. Jak poszłam na studnia to od "wykształconego" wujka dowiedziałam się, że ja się uczę, nie mam rodziców, którzy mi to opłacają, więc to idzie z jego kieszeni (podatnika).
Mąż milczał, a za każdym razem, gdy upomniałam się by mnie "bronił" - dostawałam opieprz.
kiedyś poprosiłam go, by powiedział swojej mamie, by zaprzestała dawać moim dzieciom cukierków "szklaków" podczas jazdy samochodem (młodsze dziecko mialo wtedy niecały rok).
Zwyzywał mnie w aucie, lewą ręką trzymał kierownicę, a prawą walił mnie w brzuch. potem otworzył drzwi i wyrzucił mnie pod lasem koło kościoła z auta. Mało tego - gdy zadzwoniłam z płaczem do mojej mamy, powiedziała "tylko nie przyjeżdżaj tutaj".
Wróciłam, takich incydentów bylo może ze 4, z czego ten ostatni zostawił mi ślady na twarzy i zgłosiłam to na policje.
Potem poznałam KOGOŚ i zostałam wszem i wobec okrzyknięta KU...
A tak naprawdę to dzięki Temu KOMUŚ umiem zyć i tryskać humorem. Jednak nie odhcodzę, bo póki co nie mam dochodów (więc nie utrzymam dzieci) no i mąż wpadł na świetny pomysł "rozdzielenia dzieci".
Wiem też, że jego rodzina namawia go do zabrania mi dzieci. jestem w kropce i dlatego tutaj jeszcze jestem.
To moja historia...
1,879 2011-08-31 17:52:02 Ostatnio edytowany przez wifa (2011-08-31 18:11:50)
SANDRO smutna Twoja historia.
Popełniłaś błąd wtedy jak Ciebie pierwszy raz uderzył,
wtedy trzeba było odjeść.
Pamiętaj, kto raz podniesie rękę na drugą osobę ,
to będzie już to robił zawsze.
Twój mąż to nie mężczyzna, tylko damski bokser.
1,880 2011-08-31 18:29:37
FIOLA masz pocztę zapakowaną. Rozpakuj.
1,881 2011-08-31 18:30:16 Ostatnio edytowany przez oldoyka (2011-08-31 18:41:06)
Smutna to historia która będzie się powtarzała gdyż patrzą na to dzieci i będą w dorosłym życiu powielać taki model rodziny.Nie czekaj na szacunek dzieci bo one już nie umieją Cię szanować.Wiej kobieto aby dalej ,łap okazję pracy ,nie oglądaj się na nic .A co będzie jak Ci zdrowie wysiądzie ,kto się Tobą zajmie ? Ten Ktoś ? Nie licz. Też miałam toksyczne małżeństwo i Upierdliwą teściową.Ochraniałam Córkę przed agresją męża niejednokrotnie ściągając ją na siebie ,ulegałam ,nadskakiwałam a szczęście i spokój odzyskałam gdy mąż mnie rzucił .Nie umiałam sama odejść bo zawsze coś a powinnam to zrobić zaraz po pierwszej awanturze.Dziś jestem samotną schorowaną kobietą i niedawno usłyszałam od Córki że ojca (nie utrzymują kontaktu) wspomina jako nieobecnego a ja ją tylko ograniczałam co było dla niej złe.Tak też twierdzę że brak szacunku męża do mnie spowodował że córka to powiela.
1,882 2011-08-31 18:37:17
OLDOYKO przyznaję Tobie rację.
Byle dalej od tego faceta i jego rodzinki.
1,883 2011-08-31 19:00:11
witam was dziewczeta
troche mnie tu nie bylo,uleglam drobnemu wypadkowi
dostalam zacmienia umyslu,chodzik zlozylam i myslalam ze jak na nim sie opre to sie rozlozy
upadlam stluklam palce i potem chodzenie po medykach,od jednego dostalam zab rehab
drugi zas wypisal ketonal i skier do por rehab
poszlam tam ,lekarka do mnie,co ja tutaj robie
wiec do niej mowie chyba ze ma pani cudowny zestaw zabiegow to chetnie z nich skorzystam
stanelo na tym ze dolozyla mi cwiczenia manualne
i teraz czekam na pazdziernik by znowu chodzic na zabiegi
palce jeszcze dokuczaja przeprac nie moge przy zmywaniu tez musze uwazac by ciezszej rzeczy nie wypuscic i nie potluc
tak po za tym jest ok
mam przyjazny sklep,w ktorym robie zakupy,jestem obsluzona z usmiechem od wejscia miedzy regaly po kase gdzie reguluje rachunek
pozdrawiam was milo cieplo
1,884 2011-08-31 19:06:04 Ostatnio edytowany przez wifa (2011-08-31 19:10:53)
Witaj Leno to tylko zdrówka życzyć .
Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna(?)
autor: Czesław Miłosz
1,885 2011-08-31 19:26:14
Oj, Leno, faktycznie narobiłaś sobie kłopotu, no ale gdybyś wiedziała...
Teraz musisz się rehabilitować. Szkoda, że musisz czekać tak długo. Oj ta nasza kochana Polska...
Dziewczyny, czy ja dobrze zrozumiałam? Czy to oznacza, że moje dzieci "uczą się" braku szacunku do mnie, bo widzą jak "należy" mnie traktować?
Póki co tego nie doświadczam, ale będzie to moim "problemem".
Szukam pracy, szukam. Chciałabym mieć pieniądze, by móc pomachać banknotem mojemu mężowi przed nosem. No a przede wszystkim myślę, że zaplecze finansowe da mi więcej komfortu psychicznego.
Radzicie mi odejść. Ja jestem jak najbardziej za.
Ale powiem co słyszę od mojej mamy, siostry, znajomych...
"Pobił cie w zasadzie tylko raz (dotkliwie, inne to były szarpaniny).
Poza tym masz auto, mieszkanie dobrze urządzone, ładne meble, sprzęt...
Odejdziesz, nie będziesz miała tego wszystkiego, doznasz biedy, zniszczysz dzieci. (jest dobry dla dzieci). Co z tego, że mąż cię lekceważy, ale ci tak bardzo nie dokucza. Raz cie pobił i już cię nie rusza, masz spokój. Wszedzie możesz iść sama... (to fakt, bo nie chodzilismy po ślubie razem nawet na spacer).
Tak mnie motywuje moja rodzina.








