Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Strony Poprzednia 1 … 23 24 25 26 27 … 372 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,561 do 1,625 z 24,171 ]

1,561

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witaj Izoldo !
Ja też jestem tu dopiero od wczoraj, nikogo w domu nie ma, więc Cię witam w imieniu pozostałych dziewcząt.
A co do wieku, to właśnie tak jest dobrze.
Młodsze wnoszą świeżość i spontaniczność, a starsze doświadczenie życiowe i bagaż chorób.
Gdybyście wszystkie były w moim wieku, to założyły byśmy DOM STARCÓW.
Jest fajnie, ale trochę pusto.
Winne są wakacje, a później będzie winna szkoła.
Następnie będzie jesienna szaruga i ostra zima, więc się musimy wszystkie uzbroić w cierpliwość.
Najważniejsze, aby sobie nie dogryzać i nie uważać się za kogoś lepszego od innych.
Żyjemy na tym świecie tak krótko, w stosunku do wieczności, że na prawdę szkoda czasu na sprzeczki.
Wróciłam z tego szpitala mocno zmęczona.
Jednak cztery lata rozłąki z pracą, zrobiły ze mnie "kalekę"
Jeszcze trochę, a zamieniła bym się z Panią Sabiną na miejsce.
Kończę ten monolog, bo gadanie do siebie, to też jakiś objaw chorobowy.
Jeszcze tu dzisiaj zajrzę przed północą i sprawdzę obecność:):):)
Izoldo, czuj się jak u siebie.
Ale jest jeden minus - nie ma tu żadnego Tristana.:):):)

Zobacz podobne tematy :

1,562 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-08-13 21:19:30)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Hej dziewczyny, witam wieczorkowo smile Dopiero dziś usiadłam do kompa, a 30 minut temu wróciłam do domu tongue
Taki latawiec ze mnie.
Zaraz coś naskrobię więcej, ale muszę was doczytać.

Witam Izoldę



Hi, hi jeśli chodzi o nie zapinanie rozporka - to wynika z tego, ze wchodzę już w ten "przedostatni etap" tongue

U mnie dziś deszczowo, ale... Dzieci wypuściły się z tatą na wycieczkę i już wróciły. Znacie moja sytuację, więc dla mnie miejsca w aucie nie było, no i niech tak zostanie mad

Ja natomiast pojechałam do mojej Pani Psycholog - pomogła mi cosik sklecić w tych nieszczęsnych listach motywacyjnych - bo te moje nie odnoszą skutku.
Potem - siup! do mamy na druga stronę ulicy - na ciasto...a że ciasto URODZINOWE!! (52l.) się jeszcze robiło - to poleciałam po prezent do sklepu. I tak zeszło mi 3 godziny - bo spotkałam dawna znajomą. Usiadłyśmy w Empiku i gadu-gadu-gadu i zrobiła sie 18.30 yikes

Obgadałyśmy całe nasze zycie i wspomnienia i potem do mamy na placka (nie wyprawia urodzin) i do domu.

Pozdrawiam i tak sobie myślę - może zacząć fajczyć by schudnąć?  Tak...tak...juz cisza! to głupi pomysł.

1,563

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandrusiu, nie pal papierosów bo będzie mi dymem z laptopa waliło.
A po drugie, to nic nie daje. Mam koleżankę, która ma czym oddychać.
Nie paliła przez pięć lat, ale i nie schudła.
Pomyślała, że jak zacznie kurzyć to schudnie.
Teraz pali jak smok, a jest jeszcze bardziej okrągła, niż przed pięcioma laty.
No i dodatkowy kłopot przybył, razem z mężem, puszczają z dymem ponad dwie dychy dziennie.
Kiedyś słyszałam, jak żona odzwyczaiła męża od palenia.
Sposób rewelacyjny i najważniejsze, że on się naprawdę odzwyczaił.
Może jak będziecie ciekawe, to Wam jutro napiszę...
A rano, niestety muszę dyrdać do Sabinki, więc "zobaczymy się" później, około 11.00.
Chyba, że nie wyrobię się z czasem....
A teraz życzę Wam kochane dziewuszki miłych snów, nie koniecznie o mnie:):)

1,564

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam, dziewczynki.  Sandra - jesteś rocznikiem mojego syna. Babcia - a my dwie, to pewnie babcia do kwadratu ? Przepraszam - a może wybierzesz sobie jakiegoś nicka, którym można byłoby do Ciebie się zwracać? Tak: Babciu - to jakoś dziwnie....

Pewnie jesteśmy w podobnym wieku - taka kolej losu, Sandra też kiedyś będzie w wieku emerytalnym... więc nie ma co rozpaczać a chorobami to myślę, że nie ma co się chwalić. Na szczęście nie dużo miałabym tu do powiedzenia...

Ale nieraz warto mówić co robić aby ich nie było. Więc chętnie słucham mądrych rad, bo tak myśle, że dzięki temu nie narzekam na zdrowie. Lubię aktywność - wędrówki, kije, rower, narty, basen. Staram się jeść zdrowo... 

Masz rację - na sprzeczki szkoda czasu, ale dlaczego o tym piszesz ? Właśnie dziewczyny w kafejce 50+ najechały na jedną, że podała mi stan rodzinny aktywnych uczestniczek kafejki. Czyżby to było a'propos? 
Jeżeli chcecie coś wiedzieć o mnie - to właśnie tam, na stronie chyba o numerze 1267 napisałam bogato o sobie. Wydaje mi się, że lepiej się ludzie porozumiewają, gdy coś wiedzą o sobie.

Spędziłam dziś strasznie dużo czasu na forum. Muszę zmniejszyć swoją aktywność, bo w końcu stwierdzę, że to okropny zjadacz czasu i ucieknę. A idea jest super byle rozsądnie do niej podejść.

1,565

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dobrej nocy !

1,566

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Izoldo, Kochana:)
Ja poczytałam trochę postów na różnych forach i wiem, że chcę zostać tylko tu, wśród emerytek, rencistek i przyszłych emerytek, bo rencistki
to już mają trochę "pod górkę",ze względu na stan zdrowia.
A po drugie, teraz dostać rentę, równa się prawie wygranej w Lotto.
Poczytaj trochę postów, to będziesz wiedziała, o czym mówię.
Nie chcę już udzielać nikomu żadnych rad, bo to i tak do niczego nie prowadzi, a jeszcze Cię wyzwą osoby, których dana sprawa nie dotyczy.
Wolę z Wami pogadać, o wszystkim i o niczym, a nawet razem pomilczeć.
Izoldo, myślę, że zadomowimy się obie u naszych koleżanek.
Sandro, mój syn też jest z 1977 r, starszy jest z 1974.
Jakoś nie chce mi się spać, chyba zbyt późno łyknęłam kawkę:):):)

1,567 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-08-13 23:07:30)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Izoldo, to, że Babcia cos pisze o sprzeczkach, bo tutaj kiedyś też była wojna z moim udziałem w roli głównej. Ale nie chcę do tego wracać...
każdy ma swój pogląd i można cos powiedzieć, ale nie trzeba od razu obraźliwymi epitetami. Można tez napisać na maila. Tzn. wchodzisz w to okienko po lewej stronie, pod nickiem i klikasz E-mail, no i tam smarujesz:)

Izoldo, Ja na poczatku tez dużo czasu spedzałam na forum - ale mi przeszło. Zreszta mam dość małe dzieci i nie wypada mi tu siedzieć. Szukam pracy, ale mam "opory" po różnego rodzaju doświadczeniach i mi to nie wychodzi. Pisałam gdzieś, że choruję na nerwicę lękową z elementami depresji i powiem, że czuję sie o niebo lepiej niż rok temu ale do nieba mi jeszcze daleko.
ta choroba tak obezwładnia ciało i umysł, że najlepiej człowiek by spod kołdry nie wychodził. Do tego te moje okropne biegunki... W każdym razie było duzo gorzej, już wylazłam prawie z dołka. Co nie oznacza, że to nie wróci. Wlaczę z tym i stąd te moje wizyty u psycholog. Regularnie co tydzień...


Babciu, doczytałam teraz Twój ostatni wpis - i widzę, że Ty też kawą nie gardzisz. Ja dziś wypiłam 4 sztuki, z czego 1 z ekspresu ciśnieniowego. Planuję za chwilkę prysznic, ale na spanie mi się nie ma.
jechała teraz autem i widzę, ze Łysy okrąglutki więc on też nie daje nam spać, a to i dobrze. Jak to mówiła moja zmarła już babcia - wyśpimy się po śmierci aż nadto.

Ela już pewnie spi, mam nadzieję, że do nas zajrzy jutro smile


spokojnej nocy smile Wam wszystkim  http://www.youtube.com/watch?v=B5tZpm7wu0M&feature=related

A to dla moich Ukochanych Dzieci i dla mojej Miłości http://www.youtube.com/watch?v=DidUEo_nwU4

1,568

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam w pochmurny, niedzielny poranek:):):)
U mnie jest dość chłodno i mglisto.
Jadę do szpitala, jak trochę dłużej pojeżdżę, to odechce mi się chorować.
Życzę Wam dziewczynki, abyście miło spędziły ten dzień.
Pogoda nie ma wpływu na moje samopoczucie psychiczne, ale na fizyczne, niestety ma.
Zostawiam po dwa buziaki dla każdej z Was.
Jestem oszczędna:):): smile:) smile:)

1,569

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam, Dziewczynki.
Babcia już poszła do pracy - a ja jeszcze z betów nie wyszłam. No, nie mogę powiedzieć, że to Morfeusz nie wypuszcza mnie tak długo ze swoich objęć! (a przydałby się jakiś w realu....) Od rana robię powtóreczki językowe na etutor (polecam, jeżeli ktoś chce wrócić do nauki języka), sprawdzam pocztę no i - jak widzicie - wpadłam do dwóch zaprzyjaźnionych kafejek.  W tak zwanym "międzyczasie" skoczyłam pod prysznic i za chwilę zrobię sobie śniadanko...

Radość życia (sic!) mąci mi fakt, że nie posprzątałam wczoraj niedzielnie - tu i tam wala się co nie co, kuchnia też pozostawia dużo do życzenia.... Miałam dołowaty dzień i w rezultacie przesiedziałam przy kompie całe popołudnie i wieczór.

Sandra, to super, ze znalazłaś swoją drogę walki o siebie. Moja córka (rocznik 1981) w okresie studiów wpadła w depresję, a nawet zaczęła się uzależniać od alkoholu. Była poza domem - nawet nie miałam pojęcia co się z nią dzieje! Gdy już było bardzo źle, gdy depresja nie pozwala jej wychodzić z łóżka, gdy ją wszystko straszyło - instynkt samozachowawczy zadziałał i - zaczęła szukać pomocy. Na szczęście w dużym mieście (Kraków) wszystko jest prostsze - trafiła do ośrodka interwencji kryzysowej, następnie psychiatra i wreszcie - długa terapia u psychologa. A poza tym zainteresowała się też terapią dla DDA bo niestety to dom rodzinny wczesnego dzieciństwa jest przyczyną wielu problemów, jakie mamy ze sobą w dorosłym życiu.

Walkę o siebie wygrała (terapia była wieloletnia) - teraz już dokonuje mądrych wyborów i rozumie siebie. Mieszka od stycznia w Paryżu, ma dobrego partnera, który rozumie jej skomplikowaną psychikę. Małgosia wysłałaby każdego na terapię do psychologa - twierdzi, że to jedyna droga do poznania siebie i nie wpadania w głębokie doły.

Muszę się oderwać od komputera ale wpadnę tu w ciągu dnia.

U nas wychodzi słońce coraz śmielej - choć powiem szczerze - lubię brzydką pogodę, bo wówczas nie mam wyrzutów sumienia gdy nie chce mi się wyjść w niedzielę z domu....

1,570

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam niedzielnie i długoweekendowo:)
Ja za długo spałam, bo aż do 8.30 i jestem cała połamana. Odejdę od komputera i zrobię kilka ostrzejszych ruchów ramionami, biodrami, skrętów tułowia - może to mnie doprowadzi do normalności. Jeśli śpię za długo, to moje dzieci korzystają z okazji i robią sobie ze mnie leżaczek do oglądania bajek. To wygląda tak, że ja leżę na brzuchu a moje pociechy - jedna na grzbiecie, a druga na tyłku (mam syna i córkę - rok po roku i maja tego samego dnia urodziny, taki ze mnie MAGIK cool

Widzę, że nasza Babcia poszła do roboty - a my we trzy korzystamy z uroków lenistwa smile

Izoldo, jeśli natomiast chodzi o depresje - to ja chyba tez każdemu poleciłabym psycholog (spośród wszystkich wypróbowanych terapii wybrałam behawioralno-poznawczą).
Jednak w moim otoczeniu (zwłaszcza mąż i jego rodzina) mają z tego pośmiewisko).
Dlatego tez oni przyczynili się do tego, ze przerywałam terapię, bądź też ich wyśmiewanie stało się punktem głównym, któremu oddawałam wszystkie swoje emocje. To znaczy - nie miałam pozytywnych - bo i skąd tu czerpać optymizm? - a miałam same negatywne i popadała w coraz większe doły.
Teściowa i mąż oraz jego siostrzyczki (obie z wysokim wykształceniem - jedna z nich nauczyciel przedszkolny) uważały, że celowo robię szopki, by wprowadzić zamęt w "ICH" rodzinie. Wynikało z tego (i zostało to powiedziane wprost), że to moj mąż, moje dzieci i oni tworzą rodzinę (ja nie!). A mój ślubny - tańcował jak one mu zagrały.
Kiedyś dostałam ataku paniki na wczasach u jednej z nich i ta zaczęła drzeć gębę na mnie za po cholerę przyjechałam i że mam przestać udawać..."bo mam dobrego męża i nie mam skąd mieć depresji".
powiedzialm im, że skoro uważają, że ja to robię celowo i dla rozrywki i ich zadaniem tak świetnie się przy tym bawię, to niech pomodlą się o to, by dostać taką chorobę tylko na 1 dzień i też się tak świetnie będą bawić jak ja. Wtedy to moja teściowa nazwała mnie okropnym człowiekiem, bo życzę jej córkom choroby. Odpowiedziałam, że przecież wg jej córek i jej "to nie choroba - tylko moja manipulacja". Więc gdzie tutaj ja im źle życzę? Życzę im tylko świetnej zabawy z omdleniami, biegunkami, mdłościami, uczuciem bezradności, kołataniem serca, wykonywaniem co 2 dzień EKG oraz wstawaniem w nocy co kilka minut do dziecka by je pocałować ostatni raz, bo strach przed śmiercią dawał mi do zrozumienia, że nie dotrwam do rana. TO BYŁ KOSZMAR!!! Do teych objawów dołączal jakiś dziwny Mętlik w głowie, że myslałam, że lada chwila zwariuję. Tego nie da się opisać, zobrazować. paradoksalne jest to, że te wszystkie odczucia są nierealne i nie ma realnego zagrożenia dla życia, aczkolwiek czujesz się wypruta i myślisz, że lepiej umrzeć, bo boisz się każdego następnego dnia, nocy, krzyków rodziny, ignorancji, wyśmiewania...
W takim środowisku jest trudniej dojść do siebie.
Wyjechałam kiedyś do znajomych "tak na siłę" i okazało się, że tam nie muszę brać Afobamu i nic mi nie jest. Wróciłam do domu i znów spirala strachu się rozkręciła.
Doszło do tego, że w pracy szef do mnie o czymś mówi a ja czuję duszności, zaczynam słabnąc, czuję, że biegunka zaraz znajdzie się na moich majtkach i wybiegałam z pokoju do WC. No i to sprawiło, że zaczęłam być postrzegana jako zły, nieodpowiedzialny pracownik. Potem było coraz gorzej.
Generalnie nie życzę nikomu tej choroby, ale jeśli ktoś uważa to sza moją formę rozrywki - to niech sobie taką "zafunduje".

Nie wstydzę się, że chodzę do psycholog, do psychiatry, chodziłam na DDA (dość krótko - ale mam stamtąd koleżankę super).
Każdy mądry człowiek skorzysta z tego typu terapii, a głupi będzie się śmiał.
Pozdrawiam i przyjmuję buziaki od Babci, a również wysyłam swoje http://wgrywacz.pl/images/301buziak_150.jpg
Ech, ale sobie ponarzekałam.

1,571

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry.
Jezu co tu się dzieje, jak fajnie sie rozkręciło, a ja już
ten wątek spisałam prawie na straty. Jak to nigdy w życiu i w necie nie wiadomo!!!
Cieszę się, bardzo się ciszę, że sobie pogadamy w większym gronie.
Piszecie o depresjach. Przeżyłam ich tyle, że nie zliczę i dopiero na stare lata
wszystko mi przeszło i czuję się dobrze. Nie wiem dlaczego dopiero teraz, a wycierpiałam
się tak wiele. Ale dobrze jest i niech tak już zostanie do końca moich dni.
To jest okropna choroba i często leki nie pomagają i dopiero terapia mi pomogła.
Ale to już było i nie wróci więcej - oby!!!
Słuchajcie, u mnie wróciło lato. Słoneczny dzień i zaraz jest weselej, chociaż ja też lubię
dni pochmurne, bo także nie mam wyrzutów sumienia, że powinnam wyjść, coś załatwić, a jak jak leje
to jak wyjść hihihi
Trzymajcie się ciepło i niech ta niedziela będzie dla wszystkich piękna.
Jutro będę miała gości, tj. córkę z mężem i dziećmi, to mój dzień będzie inaczej ułożony,
ale z pewnością będę zaglądała.

1,572

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

O, rany, ale Was przy niedzieli dużo....
Wpadłam na chwilkę do domu, zrobić "cycusiowi" coś na obiadek /to mój najmłodszy, 30 lat kończy w kwietniu/, ale nie ma czasu dla rodziny,bo jak znajdzie żonę, jak jej nie szuka?
Robię mielone, bo to szybki obiad.
A jemu i tak obojętnie, co pochłania, wygodny w utrzymaniu.
Jak już wrócę z mojego "dyżuru" to wieczorem pogadamy.
Pa, słoneczka:):):)

1,573

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Babciu, mam obiad to sobie siedzę spokojnie przy kompie.:)
Tu zajrzę, tam zajrzę, poczytam prasówkę i jest fajnie.
Moje dzieci mieszkają osobno, na swoim, a więc dla niech nie gotuję,
ale jak jutro wpadną to mam dla nich jedzonko, bo wczoraj zrobiłam dużo więcej.
Dorobię surówkę i nakarmię rodzinkę.

Słońca też życzę.

http://wgrywacz.pl/images/8251278okno_widok_morze_s.gif

1,574

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry:) Rzucił mi się na oczy ten wątek, zaczęłam czytać, ale niestety 48 stron nie dałam rady smile. Więc jadę od końca. U mnie słoneczko, na mszy byłam wczoraj, więc dzisiaj mam czas na  kompa. Wczoraj była msza w intencji moich rodziców i rodzeństwa i w związku z tym miałam gości (obiad, kawa kolacja). Co nieco zostało więc nie muszę gotować obiadku. Mąż pojechał na mecz, zaczynają ligę a mąż jest kierownikiem drużyny lokalnej. A więc laba, robię sobie co chcę, więc właśnie wkręcam się w wątek :)aby było miło "poczestuję" Was moim wierszem :



/Oda do kawy (pastisz)    /   
    
 
"O kawo...
przyjaciółko czarna
gdy cię nie wypiję
jestem taka marna
jakżem bardzo szczęśliwa
że zawsze cię mam
i czekam na chwilę
czułą sam na sam
to nic że nieraz
wyrywasz me serce
choć czasem jednak
pozostaję w rozterce
wypić nie wypić
oto jest pytanie
odpowiem sobie
gdy ranek nastanie
żaden substytut
mi cię nie zastąpi
a biada temu
kto mi cię poskąpi
wielbię twój aromat
i smak niezrównany
gorączkę uczuc i
kolor kochany
chcę się delektować
pieścić podniebienie
rozgrzewasz me ciało
i dajesz natchnienie
bądź zawsze ze mną
o kawo kochana
stawaj ze mną do życia
codziennie od rana"    


też lubicie kawkę?

1,575

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

To jeszcze ja smile jakoś głupio pokazują mi się godziny poprzedni post napisałam o 11,47 a wygląda że wieczorem wink)

1,576

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Super - człowiek wpada na chwilkę do kafejki a tam - można podjąć rozmowę wiedząc, że reakcja będzie jak nie za chwilę, to przy kolejnej wizycie...

Zebrałam się do kupki i co nieco "niedzielnego" porządku zrobiłam w domu. Przyszedł mój kościółkowy - czuję się szczęśliwa jak go NIE widzę, ale gdy przychodzi po dwu- trzydniowej przerwie i jest grzeczny i nie po kilku piwkach to myślę, że może byłoby mi jednak gorzej gdybym tak całkiem była sama? Moja koleżanka, która bardzo cierpi na samotność mówi, że jej nigdy nie zrozumiem właśnie dlatego, że czy chcę, czy nie - to mam go obok. Sama nie wiem...

SANDRA - jesteś mądrą dziewczyną - odsiewaj głupie komentarze i słuchaj swojego głosu wewnętrznego - tylko terapia może Ci pomóc, to mądra decyzja.  I - nie przerywaj jej! Myślałam, że masz oparcie w mężu, rodzinie.  Rodzina potrafi nam zrobić dużo krzywdy a wydawałoby się, że powinno być inaczej...

FIOLETTA - to dobrze, że zmagania z depresją są za Tobą. Ja całkiem dobrze radziłam sobie w życiu ze sobą - nawet w chwilach kryzysu potrafiłam pracować ze swoim umysłem, z moim "wyższym ja". Wydobywałam się zawsze ze swoich dołów samodzielnie.

Ostatnio mam trochę różnych powodów do stresów i jakoś zaczęłam tracić radość życia, zaczął się bolesny węzeł strachy w żołądku - śródpiersi. Płacz mam jakoś tak na końcówce nosa - koleżanka zarejestrowała mnie do poradni zdrowia psychicznego (poza kolejką). Byłam dwa czy trzy dni temu ale okazało się, że jestem zarejestrowana do psychiatry, bo na sesję do psychologa się czeka aż do października.

Młody, miły człowiek - co mi mógł poradzić ? Powiedział, że powinnam iść do psychologa aby pomógł mi używać technik relaksacyjnych, ale - przepisał mi lek przecidepresyjny: STIMULOTON.

Raczej go nie wykupię, leki chemiczne są dla mnie absolutną ostatecznością - z "przeziębień", które są szczęśliwie prawie jedynymi chorobami na które zapadam wychodzę metodami naturalnymi albo gdy już zaczynam "straszyć dzieci" swoim wyglądem - idę na igły do centrum medycyny chińskiej...

Mam 2 tygodnie na decyzję, bo recepta straci ważność. Umówiłam się z nim, że spotkamy się jeszcze jeżeli zacznę terapię chemią... Wydaje mi się, że nie potrzebuję antydepresanta, muszę tylko zmusić się do pracy ze swoim umysłem a przez ten węzeł strachu, który mam w sobie - jakoś nie mogę.... A przecież wiem, że wszystko mogę, trzeba tylko na powrót w to uwierzyć. Nie mam wątpliwości, że gdy odpadną powody do stresu - wszystko wróci do normy. Ale nie mogę żyć z tym niepokojem w sobie i bezsensem życia przed oczami.

A młody pan doktor psychiatra tłumaczył mi, że powoli zbliżam się do wieku geriatrycznego (dla niego osoba 60-letnia pewnie już jest w wieku geriatrycznym ??) gdzie zmiany w mózgu powodują właśnie obniżenie nastroju, depresje, więc powinnam się skazać na przyjmowanie antydepresantów już na całą resztę życia !

Powiedzcie, co myślicie?

BABCIU  - to bardzo chwalebne, że pomagasz osobie w potrzebie ale pamiętaj też o sobie! Abyś patrząc ciągle na kupkę nieszczęścia jaką jest bezradna starość - sama nie wpadła w doły! Myślę, że równowaga jest konieczna!

U nas piękny dzień - chyba jednak ruszę się poza dom, choć jakoś nie mam ochoty na spotykanie się z kimkolwiek. To też pewnie skutek mojego doła, z którego MUSZĘ się wydobyć.

Pa, Dziewczynki, jeszcze tu dziś wpadnę.

1,577

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

DANUTKA - ale z Ciebie fajna poetka ?   Podrzucaj swoje wiersze, deklaruję czytanko.

A dobra kawka nie jest zła. Co myślicie o kawiarce z aluminium ? Gdzieś przeczytałam, że wydziela szkodliwe związki i należy ją zastąpić nierdzewką. Myślicie, że to absolutnie konieczne ? Zamówiłam taką nierdzewkę na imieniny czerwcowe ale siostra zapomniała i ... przyniosła mi kawiarkę aluminiową, już trzecią z kolei.

1,578

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dziękuję Izoldo, pewnie podrzucę niejeden wiersz, chociaż chyba jest osobny wątek do tego, ale tutaj też jest dobre miejsce. A Twoje samopoczucie, to pewnie brak słoneczka, wyjdź, nałap jeśli świeci, a na prochy zawsze jest czas. Chociaż jak jakiś wielki problem, to słoneczko może nie pomóc. Też kiedyś miałam doła, brałam psychotropy a nawet napisałam wiersz smile


/Mam doła/      
    
 
/Szare chmury na moim niebie
ni słońca ni burzy nie widać
nawet moje nędzne wierszyki
nikomu nie mogą się przydać

bezsens życia stanął na drodze
z kątów znów wylazły wspomnienia
po co komu na co to wszystko
śmierć i tak wszystko w proch zamienia

zawsze komuś dla kogoś po coś
co dla mnie nie wolno lub nie ma
te uśmieszki żarty -to fikcja
i życia to mego nie zmienia

choć łzy pod powieką zaszczypią
znowu uśmiech na twarz przywołam
czy ktoś kiedyś serdeczne słowa
"to tylko dla ciebie" - zawoła?     /


Teraz jest już w miarę fajnie i nawet żartowac się chce , i działac i w ogóle...

1,579

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witaj nowa koleżanko Danutko.
Ja naprawdę się ciszę, że jest nas coraz więcej.

Na wiersze Danutki, napiszę tak:
Lepiej wiersze tworzyć,
niźli z losem się droczyć:)

Wczoraj wzięło mnie na tworzenie slajdów
i jeśli Was nie zanudzę, to pokaże Wam, gdzie toczy się życie hihihih

http://slajdzik.pl/slajd/w-kuchni-toczy-sie-zycie,9190

1,580

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

f???????, zajrzałam, faaajne. Trzeba umieć takie coś zrobić, tylko chyba się pomyliłaś bo jest tam rok 2010, ale to drobiazg, taką kuchnię chciałoby się miec, tylko którą ? smile:)

1,581

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

FIOLETTA - Ty musisz mieć pałac, skoro masz tyyyleee pomieszczeń kuchennych ! smile

DANUTKA - gdybym miała talencik, to dokładnie tak bym wyraziła co czuję gdy mam doła ! Myślę, że to nie brak słoneczka, tylko - trochę realnych stresów, które mają fundamentalną podstawę....

Podrzucaj tu swoje wiersze, proszę...

Jednak umówiłam się w kawiarni, na tarasie. A więc - do wieczora, Dziewczyny !

1,582

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam - dzień dobry zwłaszcza dla nowej koleżanki Danutki - u mnie przed obiadem - dziś kurczak z warzywami smile

Izoldo - ja też mam taka aluminiową kafeterkę, dostałam od cioci z Włoch - aczkolwiek u nas tez tego pełno.
Nie wiem, czy są szkodliwe, ale na pewno z tego nie umrzemy, bo byśmy musiały chyba to zjeść. W środowisku i wokół nas jest tyle szkodliwych związków - farby, tapety, kleje, dywany - nie wiemy z czego tak naprawdę są wykonane. Niewątpliwie - zgodnie z wiedzą i stanem faktycznym na dzień dzisiejszy - te ze stali są zdrowsze. Sa ładniejsze - bo super błyszczą, u nas w Galerii sa sliczniutkie. Ale kupowac na razie nie będę - póki co gotuję w starej. Mam tez dwie - jedna dużą, która przecieka i jedną małą. Tam mała ponoć ma wystarczyć na 2 kawy w filiżance a ja to walę do jednego kubka dla siebie. Nie pije tej kawy na co dzień, z reguły robie rozpuszczalną.

Jak taka kawę robisz? Ile wlewasz do filiżanki i ile dajesz potem mleka? Czy dajesz ciepłe mleko czy zimne?
Ja kiedyś robiłam tak, że grzałam mleko i do pełna w kubku dolewałam gorącego mleka. Jednak okazało się, że 1 mleko wystarczało na 1 dzień tylko na kawy (a oprócz tego dzieci pija dużo mleka), więc zaczęłam rozcieńczać tę kawę wodą - ale to już chyba nie tooooo.....

Chętnie napiłabym się takiej kawy z kimś, kto ją lubi, bo moi znajomi nie potrafią delektować się kawą w ogóle, a zwłaszcza taka "po włosku". Nie lubią jej i tyle.

Póki co pozdrawiam i spadam do reala.

Podobają mi się wierszyki, są bardzo rytmiczne...z czymś mi się kojarzą, ale nie mogę dotrzeć do tych myśli.
Mamy więc dwie poetki na wątku smile no i niebawem wkleję cos od naszego Rodzynka - Sławka... Tak obiecał big_smile

Pozdrawiam i lecę do dzieci i obiadu. Paaa!!!

1,583 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-08-14 15:10:06)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Tak, kuchnię robiłam w 2010 r ale wczoraj zrobiłam chyba trzy, to mi się pomerdało hihihi
Chciałam pokazać, że nie próżnowałam.
Pokażę wczorajszy.
O Merlin  Monroe.

http://slajdzik.pl/slajd/kobieta-marzen-wszystkich-mezczyzn,31308

Jeśli robię slajdzik, to staram sie dopasować muzę.
Wielka, największa MM żyła bardzo burzliwie i jej odejście było burzliwe
i nie wyjaśnione.  Muza jest nawiązana do jej upodobania do tabletek wszelakich, które były
powodem jej domniemanego samobójstwa.
Bardzo mnie intryguje jej życie i stąd ten slajd.
Jak nudzę, to szepnijcie.

1,584 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-08-14 18:22:25)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Afryka głoduje i ja nad tym bardzo ubolewam.
Na znak protestu zrobiłam slajd

http://slajdzik.pl/slajd/pamietajmy-o-afryce,31385

jak my, Polacy możemy im pomóc, kiedy miliony ludzi żyje w rozpasaniu?

1,585

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witajcie Dziewczyny wczesnym wieczorkiem....
Wróciłam ze spotkania ze znajomą - trzeba wychodzić z domu, bo inaczej człowiek kisi się w swoich smutkach.... A tak - pogada, pośmieje się i miło gdy widzi, że tej drugiej osobie jest przyjemnie, że skupiasz na niej swoją uwagę... Pogoda u nas dziś piękna - ciepło ale bez męczącego upału. Ale przyroda zaczyna pomrukiwać - ani chybi będzie też piękna burza !

FIOLETTA - wpisałam Ci mini-komentarze do Twoich slajdów, bo rozumiem, że jest Ci po coś potrzebne wpisywanie przez nas tych kodów? Jeśli tak, to powiedz - mogę wpisywać nawet po kilka razy smile
Afryka - oj, uważam, że to bardzo wstydliwy temat dla ludzkości. Kiedyś, w młodości uczyłam się niemieckiego - nigdy się go nie nauczyłam, ale został mi w głowie wiersz Johanna Wolfganga Goethe - napiszę po polsku, w tłumaczeniu dość dosłownym:

Wspaniały jest człowiek
Pomocny i dobry
Bo to jedyne
co wyróżnia go
ze wszystkich istot, które znamy.

Gdy myślę o Afryce, o głodujących dzieciach - to wątpię w tę dobrą naturę człowieka...

Myślę, że ludzie nie są dobrym gatunkiem żyjącym na ziemi - zabijają nie z głodu, robią krzywdę innym tak po prostu, bez przyczyny, bywają obojętni a i zawistni. To jasne, że nie wszyscy i cieszę się, gdy spotykam na swojej drodze ludzi, którzy nie są w zbiorze, o którym mówię....

Ale kiedyś, gdy byłam młoda - wierzyłam słowom tego jednego z największych poetów... Życie brutalnie mi uzmysłowiło, że jest inaczej i że nikt nam nie obiecywał, że będzie wspaniale na tym świecie....

A a'propos Afryki - polecam Wam książkę nigeryjskiej pisarki Chimamandy Ngozi Adichie - "Połówka żółtego słońca"  Akcja powieści rozpoczyna się na początku lat 60 XX wieku, gdy zaczyna się w Nigerii wojna domowa i kończy po trzech latach, gdy wojna wygasa.  Książka ma około 500 stron ale - nie można się od niej oderwać - chcemy towarzyszyć bohaterom dziś i jutro, ale książka niestety się kończy... 
My praktycznie nic nie wiemy o Nigerii - ja też zaczynałam tę książkę jako absolutny laik a w miarę czytania poznałam ten kawałek Afryki, jego historię,  utożsamiłam się z ludźmi tam żyjącymi i zrozumiałam ich potrzebę szczęśliwszej przyszłości.

Republika Biafry, która chciała sama stanowić o sobie (część narodu nigeryjskiego) istniała trzy lata, daremnie domagając się uznania przez świat ("świat milczał, kiedy myśmy umierali"). Zginęło ponad milion ludzi, po części w wyniku działań wojennych, ale głównie z powodu głodu i chorób.

Bardzo polecam Wam tę książkę - zanim ją oddałam do biblioteki, przeczytały ją dwie moje koleżanki i ich odczucia były całkiem podobne do moich.
A córka moja znalazła w Paryżu knajpkę prowadzoną przez Nigeryjczyków. Byli tam z D. albo jednymi z nielicznych albo w ogóle jednymi ludźmi o innym kolorze skóry, którzy tam zawitali. Rozmawiali z gospodarzami, którzy byli zdziwieni wiedzą, jaką ich goście mają o historii ich kraju....


SANDRA - ja mam dwie kawiarki aluminiowe (tę trzecią zabrała siostra dla siebie) ale jedną średnią a drugą dużą (ta wielka to po córce, gdy wyprowadzała się z kraju). W moim Długopolu mam malutką, za malutką - taką na mini filiżankę. Nie potrafię powiedzieć ile daję kawy - prawie pełen zbiorniczek w tej średniej bo lubię mocną kawę. Dolewam zimnego mleka - też na oko. Kiedyś podgrzewałam i pieniłam, ale teraz rzadko chce mi się tak bawić. Chyba, że ktoś wpada na kawę - to robię w większej kawiarce i dwie mocne kawy z tego wychodzą.

BABCIA - gdzie Ty się zgubiłaś? Chyba nie chcesz powiedzieć, że położyłaś się obok pani Sabinki ! Brakuje mi Twojego specyficznego, lekkiego humoru ! Może choć na chwilkę zaglądniesz do kafejki ?

1,586

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Wiecie co, Dziewczyny - napisałam do Was metrowego posta. Trwało to okropnie długo....

Widziałam go u góry, nawet przeczytałam w całości aby sprawdzić czy nie trzeba poprawić literówek. I ... nie wiem co się stało - NIE MA GO ! Myślę, że widziałam go na podglądzie i - nie dałam POTWIERDŹ sad 
Tak mi przykro... Niestety muszę już zająć się czymś innym. Ale może jutro wieczorkiem, gdy wrócę z wypadu na wieś polską ?

1,587

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

No nie ! Jak widzicie tego tasiemca - to właśnie o niego chodziło ! Dobrze, że nie wpadłam na pomysł aby jeszcze raz przelać na "papier" co mi w duszy gra! On po prostu schował się jako pierwszy na kolejnej stronie a ja - wróciłam na stronę 48 i lałam łzy, że moja praca poszła na marne ! A tak w ogóle - to przepraszam: czy ja tu w tej kafejce jestem całkiem sama ?

1,588

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam wieczorową porą:):):)
Kończy się dzień, który zapowiadał się nie ciekawie, ale zrobił wszystkim niespodziankę.
Wypogodziło się w południe i słoneczko przypiekało
Ludu w środkach komunikacji tyle, że oddychać nie było czym.
Mamusie z wózkami, wsiadały gromadnie, myśląc zapewne, że autobus jest z gumy.
Nie można było ani wsiąść, ani wysiąść, tarasowały cały środek autobusu.
Napakowało się pięć wózków, prawie piętrowo, bo tak było ciasno.
Wysiadłam dwa przystanki wcześniej niż docelowy i poszłam pieszo.
Cieszę się, że dołączyła do nas Danusia.
Może stworzymy zgraną paczkę kobietek ,zadowolonych z własnego towarzystwa.
Tylko to nie ma być Towarzystwo Wzajemnej Adoracji!
Gdy coś boli, albo cieszy,
Gdy coś smuci, albo śmieszy
Ty o wszystkim napisz śmiało do swoich koleżanek Emerytek i Rencistek.

Sandrusiu, dziecinko, ja także mam dwóch synów urodzonych w tym samym dniu, ale w odstępie ośmiu lat.
Najstarszy i najmłodszy są z 12 kwietnia.
Charaktery mają identyczne, chociaż mieli innych ojców.

Fioletto, kuchnie są rewelacyjne, tylko napisz, która z nich jest Twoja, bo w żadnej nie było właścicielki.
To apartamenty, a nie kuchnie.
Teraz w blokach są kuchenki mikroskopijne, aby mieć kuchnie z Twojego slajdziku, trzeba zacząć się budować....

Izoldo kochana, ja z obrazem starości, stykałam się przez 30 lat w pracy.
Napatrzyłam się na starość godną, ale i na taką, jakiej nie życzę nikomu.
A w dołku psychicznym byłam nie raz i nie dwa, ale zawsze sobie poradziłam z wyjściem na powierzchnię.
Byle czym, ani byle kim - nie przejmuję się.
Jestem wieczną optymistką i wierzę w dobrych ludzi.
Pomagam innym, bo tak trzeba.
Kiedyś, gdy ja potrzebowałam pomocy, też mi jej udzielono.
A w życiu nie ma nic za darmo.
Jutro Święto, a ja raniutko wyruszam na podbój neurologii.
Życzę świątecznego nastroju i takiej samej pogody:):):)

1,589

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

O... jak miło, że jesteś, Babciu.
Już się dzisiaj dość naprodukowałam więc już tylko mówię dobry wieczór i dobranoc. Idę poczytać dobrą książkę. Tym razem o Jemenie.

1,590

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

No, nie wytrzymam.
Izoldo, tak się uśmiałam z Twojego posta, że łzy mi kapały jak grochy.
Śmiałam się tak głośno, że mój synuś zajrzał do mojego pokoju i ze zdziwieniem zapytał: a mama sama, myślałem, że ktoś jest u mamy.
A wiesz, jaka miał minę?
Jak by zobaczył Marsjanina lub inna gadzinę.
Ja miałam tak parę razy, że pisałam długi elaborat, a później znikał w czeluściach komputera.
Następny, nigdy nie był taki sam, a i treścią różnił się od tego, który ulotnił się jak kamfora.

Oglądając slajd o Afryce, zwróciłam uwagę na piękne, ale smutne spojrzenia dzieci afrykańskich.
Te dwie śliczne murzynki stanowią piękne tło dla pozostałych dzieci.
W Afryce jest głód, ale są też ludzie obrzydliwie bogaci, tak jak na całym świecie.
Dobrej nocy życzę Wam , a jutro pogadamy świątecznie:):):)

1,591

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

O rany koguta, ale zrobiłam błąd niewybaczalny: Murzynki. Przepraszam wasze oczy, że musiały to ujrzeć.

1,592

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dobry wieczór i dobranoc. Weszłam tu na chwile, bo dopiero zagnało mnie do domu. A to tylko dlatego, że dzieci trzeba położyć spać.
Na podwórku jest tak ciepło, że siedziałam dotąd i przyglądałam się gwiazdom.
Nagle coś mnie ciap!! po nodze, a to mała żabka big_smile
Od kilku lat, codziennie wieczorkiem, oczywiście latem pod moje okno przychodzi żabka i próbuje wejść na ścianę i pcha się i pcha. Moja kuzynka śmieje się, że książę do mnie przychodzi, a ja całować nie chce, więc cały czas przychodzi i nie rezygnuje lol
Oj, żeby to była prawda smile

Pozdrawiam i życzę dobrej nocki.

1,593

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)
sandra.sandra napisał/a:

Dobry wieczór i dobranoc. Weszłam tu na chwile, bo dopiero zagnało mnie do domu. A to tylko dlatego, że dzieci trzeba położyć spać.
Na podwórku jest tak ciepło, że siedziałam dotąd i przyglądałam się gwiazdom.
Nagle coś mnie ciap!! po nodze, a to mała żabka big_smile
Od kilku lat, codziennie wieczorkiem, oczywiście latem pod moje okno przychodzi żabka i próbuje wejść na ścianę i pcha się i pcha. Moja kuzynka śmieje się, że książę do mnie przychodzi, a ja całować nie chce, więc cały czas przychodzi i nie rezygnuje lol
Oj, żeby to była prawda smile

Pozdrawiam i życzę dobrej nocki.

Sandra, jeżeli to ta sama żabka, co roku, męczy się na tej ścianie, to może być, że to jakiś namolny Książę.
Dlaczego Go dotąd nie pocałowałaś?
Może uda się w tym roku?
Chciała bym znać osobiście jakąś Księżniczkę:):):)
Dobranoc:)

1,594

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witajcie Dziewczynki porankiem.

Weszłam tylko po to aby Wam życzyć miłego dnia. Za chwilę wyjeżdżam na wieś - zostały mi tylko dwie ciocie po wujkach i jadę się zobaczyć z biedactwem, które miało wylew. Przy okazji odświeżę wspomnienia - na tych wsiach dawnej kielecczyzny spędzałam wakacje swojego dzieciństwa....

1,595

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry.
Przywitam się piosenką.

http://www.youtube.com/watch?v=emNTFK6sm88&playnext=1&list=PL6BAEF91577D12AF1

Tyle tematów poruszonych, że trudno do wszystkiego się odnieść, kiedy kawa jeszcze
nie podziałała hihihi
Pokazałam slajdy, ale nie po to, aby jakieś tam punkty zbierać.
Ot, taka dla mnie nowość, która trochę mnie ucieszyła, bo komputera
uczę się cały czas. Niby wiem dużo, ale zawsze coś się dowiem, wyczytam
i sobie popróbuję .
Próbowałam też malować komputerowo w programie, ale to mi zupełne nie wychodzi.
Brak zdolności nie spędza mi snu z powiek, ale Bozia nie dała talentu, a są babeczki,
które pieknie malują, ech....
Kochaniutkie, życzę Wam miłego dnia i rozmawiajcie ile się da.
Wątek ożył - hura - dzięki Wam.

1,596

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Gdzie sie podziałyście dzisiaj.
Poszłyście na paradę wojskową, czy jak? hihihi

Miałam gości, to dopiero zaglądam, a tu puchy.
Może lubicie w nocy pisać hihihi

Zmykam, zajrzę.

1,597

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dobry wieczór:):):)
Uszło ze mnie życie,taka jestem głodna, ale żołądek poczeka, a ja lukam, co nowego w naszym   "babińcu".....
Jak widzę, wszystkie jesteście dzisiaj świątecznie zajęte, każda z Was ma coś pilnego do roboty.
Ja wyjechałam o 7.11 rano do mojej Sabinki i wróciłam o 17.40.
Pojechałam rano, aby wcześniej wrócić, a wyszło, jak zawsze.
Cały dzień byłam na czczo, o suchym "pysku"
Chciałam kupić kawę w automacie, to zjadł mi 2 x 2 zł, bo tyle kosztuje kawa z mleczkiem.
To chyba najdroższa kawa z automatu, jaką kiedykolwiek widziałam.
A na dodatek płacisz i obchodzisz się smakiem.
Dzisiaj święto, więc nawet nie ma u kogo złożyć zażalenia na tego złodzieja mechanicznego.
Zrobiłam sobie przerwę , mały kwadransik na zjedzenie mega kalorii.
Zamiast zjeść coś konkretnego to wpałaszowałam trzy wafelki i popijam kawką z mleczkiem/ bez cukru/
Cały dzień był deszczowy i pochmurny.
Wszystko naokoło pozamykane, to i ludzi mniej się kręciło na ulicach.
Wieczorem napisze coś weselszego, bo teraz przyszedł syn z wnuczką i koniecznie chce wiedzieć do kogo piszę i co?
Ciekawy, prawie jak ja:):):)

1,598

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

No to napisze i ja.
Odwiedziły mnie wnuki moje.
Anielka - niespełna 3 lata i Wnuk Wojtuś - pół roczku.
Ileż jest wrażeń po takim spotkaniu.
Śpiewałam z Anielką mój przebój Rycerzy trzech, Kmicic, Wołodyjowski, Zagłoba itp.
Strasznie się jej podobało, a potem śpiewałyśmy naszą wspólną piosenkę - Pójdę Boso.
Z Wojtusiem, było - a kuku tu Babcia i dziecko  tak to bawiło, że zachłystywał się ze śmiechu smile
Jutro też przyjdą, bo przyjechali na dwa tygodnie, z tym, że sypiają u drugiej mamy, ze względu na m 2.
U mnie jest mało miejsca i żałuję, że nie mogę ich u siebie mieć.
U mnie pogoda taka trochę jesienna, no i dobrze, bo ja nie lubię upałów.
Nie te lata, kiedy się wygrzewałam na plażach Bałtyku hihihi.
Mam nadzieję, że będzie tu wesoło pod wieczór.

1,599

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Napisałam swój dekalog:
Jestem szczęśliwa bo....

Jestem szczęśliwa, bo umiem być sama ze sobą, bardzo długi czas.

Jestem szczęśliwa, bo śpię spokojnie sama i nie tylko.

Jestem szczęśliwa, bo mam psa, który mnie kocha.

Jestem szczęśliwa, bo moje dzieci są szczęśliwe.

Jestem szczęśliwa, bo nie wieszam swoich majtek na balkonie, jak moje sąsiadki - mam odrobinę smaku w sobie.

Jestem szczęśliwa, bo co nie co, rozumiem, co dzieje się w naszym Państwie.

Jestem szczęśliwa, że nikt nie wciśnie mi kitu.

Jestem szczęśliwa, bo moje zdrowie jeszcze mi na to pozwala.

Jestem szczęśliwa, bo lubię muzę, teatr, kino.

Jestem szczęśliwa, bo kocham nasze morze.

Jestem szczęśliwa, bo na innym forum, mam sporo fajnych rozmówczyń itp.

Jestem szczęśliwa, kiedy świeci słońce, ale także, gdy pada śnieg.

Jestem szczęśliwa, kiedy On mi mówi - jesteś super, jesteś potrzebna - kocham Cię

1,600

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Fioletto,moje słoneczko, ja wiem, że Ty się rozpędziłaś w tym swoim szczęściu i chwała Ci za to, ale dekalog ma tylko dziesięć przykazań, a Ty masz
trzynaście.
Mam obiekcje do siódmej pozycji.
Każdemu można wcisnąć kit, dlatego zrobiłam się ostrożniejsza na stare lata, co wcale nie znaczy, że z wiekiem jestem mniej łatwowierna.
Zawsze miałam miękkie serce i każdemu wierzyłam na słowo, bo uważałam, że jeżeli sama nikogo nie okłamuję to i mnie też nikt nie okłamie.
Jeżeli ktoś prosił mnie o pieniądze na chleb, zawsze dałam, a inni się ze mnie nabijali, że daję się oszukiwać.
Ja wspomagałam w dobrej wierze, więc mnie nikt nie oszukał. Gdybym nie chciała to nie dała bym ani grosza.
Uważam, że lepiej dać się oszukać, niż minąć bez słowa osobę, która faktycznie jest głodna.
W jedenastym punkcie napisałaś, że na innych forach masz fajne rozmówczynie, a my się nie liczymy?
Proszę natychmiast wpisać czternasty punkt dekalogu i skrobnąć coś o nas....bo nie ręczę za siebie:):):):):):):):)

A tak na poważnie, to zakończyłam rodzinne spotkanie.
Mam teraz Sajgon w pokoju, gdyż moja wnusia Oleńka rządzi się jak prawdziwa właścicielka mieszkania, przestawia wszystko po swojemu, zagląda
wszędzie, gdzie nie wolno, a jak jej pogrożę palcem, to później, wiedząc, że robi źle, sama grozi palcem i nie wiem dlaczego patrzy wtedy na mnie.
Ma dopiero rok i trzy miesiące, ale wie po co żyje i kto jest jej podwładnym.
Oczywiście, dowaliłam na noc kalorii w postaci pysznych lodów i paluszków ptysiowych.
Będę jutro się umartwiać u p. Sabiny, a dzisiaj jestem bardzo zadowolona.
Mam nadzieję,że któraś z Was jeszcze coś popisze, abym mogła przed snem coś ciekawego poczytać.
U mnie pod blokiem jest tak głośno, że aż strach wyglądnąć.
A zawsze był taki spokój.....

1,601

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam Was słonecznie:):):)
Słonko od rana zagląda w okienko, ale zazwyczaj tak jest, ze jak cieszę się, że ono świeci to później pogoda
płata mi figla.
Mam nadzieję, że dzisiaj będzie świeciło przez cały dzionek.
Szkoda mi wczasowiczów, którzy wydali kupę kasy za pobyt nad morzem, a nie mogą się wygrzewać na plaży.
Powiedziałam Wam dzień dobry, a teraz pędzę zobaczyć, co tam u mojej chorej.
Życzę wszystkim pięknego dnia i wielu szalonych pomysłów wakacyjnych.
Zajrzę tu w ciągu dnia, by zobaczyć, co u Was słychać?:):):)

1,602

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry.
Babciu, mój dekalog pisałam pod wpływem chwili i te rozmówczynie to właśnie są TU smile
Dopiszę czternasty punkt.
Jestem szczęśliwa, bo jako tako potrafię obsługiwać komputer,
co mi daje poczucie, że nie jestem sama na świecie ze swoim troskami
i zmartwieniami.
Przeczytałam jeszcze raz ten mój dekalog, który pewne będzie się zmieniał
z porą dnia i nocy hihih.

Sandro, gdzie jesteś?
Izoldo, a Ty gdzie się podziałaś?

Bez kawy ani rusz.
Może ten zapach zwabi moje rozmówczynie.
Babciu, prosit.

http://wgrywacz.pl/images/364kawa_i_ciastlo.png

1,603

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam dopiero dzisiaj smile Wczoraj gościłam się pełna gębą, byłam u chrześniaków i wróciłam do domu przed 22. Potem zasiadłam do poszukiwania pracy i powiem, że poszłam spać dopiero po północy.
Moja Pani psycholog pomogła mi zredagować moje CV i ew. list motywacyjny i jakoś dzięki temu łatwiej mi to idzie. Nie mam oporów przed przedstawianiem swojej oferty.

Mam licencjat zrobiony na UG, ale jakoś mnie te sprawy nie kręcą. Dotąd 90% swojej kariery pracowałam w księgowości i jako kasjer. Potem w tym sanatorium-hotelu i zrozumiałam, że chce pracować między ludźmi, nie chce już wracać do 4 ścian księgowości i do tych cyferek (ostateczność).
Nie wiem, czy mnie poprzecie, ale żadna praca nie hańbi (chyba) i chcę iść do sklepu np. Rossmann lub Lidl (to takie przykłady skrajne, ale biorę pod uwagę też obuwie i ciuchy.
Te sklepy z reguły mieszczą się w centrach handlowych i tam pracuje się np. po 12h co 2 dzień. Zawsze można się zamienić i mieć 2 dni wolnego.
Wiem, że to ciężka praca, ale powiem szczerze, że wolę pracować co 2-gi dzień po 12 godz. niż codziennie od 11 do 19 (bo wtedy cały dzień mam z głowy). Teraz od 7 do 15 to pracuje się tylko w jeszcze istniejących firmach komunistycznych, bądź jakichś hurtowniach np. z kwiatami... (forma giełdy od 5-13).

Już sama nie wiem co chce robić w życiu, ale wiem od znajomej, że np. w Lidlu zarabia się dość fajne pieniądze (jak dla kogo). Ponoć 1700 na rękę to na początek (a ja głupia pracowałam w księgowości, z wyższym wykształceniem, obsługując z doskoku kasę i wycieczki do banku oraz będąc ofiarą napadu na mnie za całe 1300 zł). I byłam chora od tej pracy, bo cały weekend myślałam jak zarządzić kasą w firmie i w co włożyć ręce w poniedziałek. Całymi dniami myślałam o robocie, bo odpowiedzialność i decyzje spadały na mnie.
Pozdrawiam, bo się zbytnio rozpisałam smile

1,604

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witajcie, Dziewczynki. Dzięki, FIOLETTA - ten zapach kawy faktycznie mnie zwabił.. ale kawiarenka pusta więc tylko parę zdań o dniu wczorajszym...

Pojechałam 100 km do mojej 86-letniej cioci. Wieś urocza, nomen omen nazywa się Bógdał (przez całe moje życie pisało się Bugdał ale w gminie doszli do wniosku, że obrażają Pana Boga i zmienili). A Pana Boga można chwalić za to urokliwe miejsce - to fakt. Wieś otoczona lasami ze wszystkich stron, nad Pilicą, nadal nie dojeżdża tam NIC dosłownie NIC z publicznej komunikacji - do miasta (miasteczka) są 4 km a z innych stron można przechodząc przez las około 3 km dojść np. do szosy (zna jeszcze ktoś takie pojęcie?)  Ale przybywa tzw. letników, którzy budują się na wykupywanych parcelach...

Było miło - spotkałam na wsi trzy rodziny mojego kuzynostwa, które też tam ma swoje domy na wypady weekendowo-letnie. A w rodzinie, jak w życiu - w jednym domu moja ciocia i jej córka, która zostawiła męża i przeniosła się do matki aby ją pielęgnować po udarze - pogodne, pogodzone z losem i nie traktujące niesprawności cioci jako dopustu bożego. W drugim domu nasłuchałam się zjadliwych ploteczek rodzinnych. W trzecim domu grano role światowców, dla których wyskok do Sztokholmu lub w parę innych miejsc w Europie - to pesteczka...

Ale wrócę tam jeszcze we wrześniu i jak myślicie - który dom będzie moim celem?

Pogodę miałam cudną - nie za gorąco, a słoneczko było cały czas...  Późnym wieczorem wróciłam do domu - dopiero na parkingu złapała mnie ulewa. A dziś znowu tak jakoś jesiennie za oknem.

Wiecie co, Dziewczyny ? Cieszę się, że Was poznałam. Macie tyle optymizmu w sobie, tyle radosnego postrzegania świata. Gdy Was słucham, czyli czytam - od razu mi lepiej.

FIOLETTA - ja też chciałabym się tak rozpędzić jak Ty wymieniając powody do szczęścia...

Na dziś zrobię nieśmiały kroczek i przyznam, że przecież szczęściem moim jest np.
- że zdrowie mi dopisuje ...
- fakt, że mam mam cudne wnuki, które są zdrowe i kochane...
- że Was poznałam i staram się czerpać jak wampir z Waszych pogodnych nastrojów...

Teraz zabieram się za robotę ale postaram się w wolnej chwili pomyśleć, czy przypadkiem nie mam jeszcze kliku powodów do szczęścia... Może to metoda na mój bolesny węzeł w brzuchu, z którym chodzę, a który mnie znowu dopada bo zaczynam tydzień pełen biegania i problemów?

Nie jestem ponurakiem, ale moja radość życia gdzieś się schowała. Będę się starała ją znaleźć.

1,605

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

SANDRA - widzę, że wpadłaś na chwilkę na kawkę.

Myślę, że możesz spróbować, jeżeli wydaje Ci się, że to praca dla Ciebie. Zawsze będziesz mogła z niej zrezygnować, gdy okaże się ponad Twoje siły.

Buziaczki.

1,606

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Ja przywitam się jeszcze na chwileczkę, bo Izolda coś mi przypomniała.
Piszesz coś o węźle w brzuchu. Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale czy chodzi o takie wewnętrzne napięcie? Jeśli tak, to może pomóc by mogła herbatka z róży i hibiskusa? Tak mi radziła znajoma - że to na stresy pomaga, jak się pije dłuższy okres. więc popijam tę herbatkę codziennie, ale dopiero od tygodnia...

1,607

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, jeśli widzisz się w pracy w sklepie takim jak Lidl, Rossmann,
to chyba masz jakieś przeczucie, że było Ci tam dobrze.
ja kiedyś prowadziłam własną działalności i miałam swój mały sklepik
z art. szkolnymi, chemią i gdyby nie zbyt dobry punkt, to bym się
utrzymała do dziś, być może. Jako sprzedawca, zaopatrzeniowiec, kasjer,
czułam się w tym świetnie i lubiłam siebie na tym stanowisku.
Wchodzili ludzie i można było sobie pogadać, uśmiechnąć i fajnie było.
Potem pracowałam w urzędzie i już się tam trochę męczyłam,
bo mnie nosiło. Nie lubię w pracy siedzieć na czterech literach wśród tych samych ludzi od rana,
przez wiele lat. hihih.

Izoldo, już wybrałam dom, gdzie bym się na dłużej zatrzymała.
oczywistość, że tam gdzie jest przyjaźnie, swojsko, ciepło.

idę dalej do zajęć, bo mnie posądzicie, że siedzę właśnie na czterech literach cały dzień
przed kompem.

1,608

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Halo - jestem na minutkę.
FIOLETTA - myślę, że to nie jest dobre porównanie - sieciówka a własny sklepik.... Tam nie ma czasu na rozmowę czy kontakt interpersonalny! Jesteś jak maszyna i tak jesteś postrzegana, a jeszcze oko wielkiego brata cały czas na ciebie patrzy ! Aby iść do toalety - trzeba mieć zgodę na zamknięcie kasy a to - jak słyszałam - nie takie proste. Mam sąsiadkę, która pracuje w REALU i na dodatek jest członkiem zarządu związków zawodowych....

Powiem szczerze, że gdy dalej myślę SANDRA o Tobie, to dochodzę do wniosku, że to może nie być miejsce dla Ciebie, ale nie chcę Ci podcinać skrzydeł.

SANDRA, skoro widzisz się w tego typu pracy - to może poszukaj sklepu innego niż sieciówka, który ma konkretnego właściciela. Też można różnie trafić, bo wszystko zależy od ludzi ale przy odrobinie szczęścia może być tak jak w sklepiku Fioletty.... Decyzja należy do Ciebie, SANDRA - tak jak pisałam, możesz tę pracę potraktować jako kolejne doświadczenie, ale nie nastawiaj się, że to praca z ludźmi, bo tak nie jest ! A może - idź najpierw do takiej sieciówki, stań z boku i przyglądnij się jak wygląda praca kasjerki...

Dzięki SANDRA za radę. Tak to moje stresy zawiązują mi bolesny węzeł... Herbatkę będę piła i myślała o tym, że siedzisz obok mnie i obie ją popijamy.... smile

1,609

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dziewczynki, wpadłam na smakowitą kawkę, która tak aromatycznie pachnie, że zajrzałam do mojej kuchni, czy tam jej nie ma?
Ale tam stoi tylko gliniany gar po ogóreczkach, które jadłam jak cukierki/lub w zamian/.
Nie pachnie kawusią tylko koperkiem, więc szybko parzę kawkę i jadę na obiadek do mojej Sabinki.
Ona będzie jadła, a ja będę łykała ślinkę....
Fioletto, smaczne te Twoje ciasteczka, ale następnym razem jeżeli możesz, podaj do kawki bezy, mniej tuczą.
Ja nie umiem obsługiwać komputera w takim stopniu jak Ty, bo laptopa dostałam od dzieci na urodziny w lipcu.
Cały czas się uczę, a efekty będziecie poznawały w miarę mojego zaangażowania w obsługę tego ustrojstwa.
U mnie słoneczko nadal grzeje.
Jest piękny dzień i chciała bym, aby tak już zostało do końca września.
A, jeszcze znalazłam ciekawy wpis w słowniku.
Całe życie uczono mnie, aby nie naigrywać się ze słabszych i chorych.
Dzisiaj przeczytałam, że nie mówi się naigrywać lecz naigrawać.
O, nawet tu poprawiono z naigrywać na naigrawać
Więc nie naigrawajcie się ze mnie.
Pa, buziaków bez liku, zostawiam przy kawce, na stoliku:):):):):)

1,610

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam popołudniowo. U mnie słoneczko jest, a od czasu do czasu zajdzie słońce, ale za minutę znów wychodzi i grzeje. Pranie schnie.

Jeśli chodzi o sklepy - sieciówki, lub też takie małe sklepiki. Owszem, może to i racja, ale póki co, by zdobyć doświadczenie w handlu jako takim łatwiej (tak mi się wydaje) będzie się dostać. Wiem, że to harówa, ale do sklepiku typu butik nikt mnie nie przyjmie - bo nie mam doświadczenia. Jednak chce spróbować wszystkiego. Mam koleżankę, która od lat pracuje np. w Reserved i nie narzeka. Nie miała wykształcenia, jakoś się dostała i teraz jest kierownikiem. Pracuje już kilka lat, a jest młodsza ode mnie.
W moim Rossmanie tez widzę ciągle te same dziewczyny - od lat. jakby było makabrycznie źle - to by się personel zmieniał.
Zresztą to ma być praca, a nie wczasy. Nie cierpiałam w Sanatorium dni takich jak niedziela, gdzie goście szli na spacer, a ja od czasu do czasu mogłam uśmiechnąć sie do kogoś (bo nic ciekawego się nie działo). Było nas razem 5 dziewczyn o i dziwo tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna w moim wieku nie cierpiałyśmy niedziel. Pozostałe panie uwielbiały - przyjść na 12 godzin i nie robić nic. Wręcz prosiły o takie dyżury (a nie były dodatkowo płatne).
Ja uwielbiałam też "wjazdy" gości, gdy przyjeżdżało na raz około 200 osób. Fakt - czasami głowa mi pękała z bólu, byli tacy pacjenci "pretensjonali", którzy mieli do mnie np. pretensje, że nie wiem do którego kościoła jest ile metrów (czyli gdzie bliżej) - ale ja tego nie mierzyłam.
Byli też tacy, którzy na dzień dobry wyzywali dosłownie "jak pani przyłoże w pysk...", ale to np. tylko dlatego, że parking był płatny, a dany wczasowicz chciał korzystać za darmo. Ja za to odpowiadałam i to była moja praca, by tego dopilnować. Też mieliśmy kamery i tez były "ankiety" o nas.

Więc chcę spróbować - bo lubię ruch.
Zresztą dziś trudno o pracę - i póki co wezmę co dają, aby cos zarobić, bo juz prawie rok siedze w domu. sad
Do zobaczenia smile

1,611

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Ojej, jak tu pusto dzisiaj. Sandra była - jak widzę - wczesnym popołudniem i - to koniec!

No to ja też zaraz spadam, bo miałam bardzo intensywny dzień - dopiero teraz wyszedł do swojego domu mój syn, z którym pracowaliśmy ciężko od godziny 15-tej (a do 15-tej też niestety nie próżnowałam) i czuję, że moje patrzałki mówią na dziś: DOŚĆ! Muszę wypocząć, a jeszcze chciałoby się trochę poczytać...

SANDRA - widzę, że już podjęłaś decyzję co do pracy. No i dobrze. Ważne, abyś wiedziała, że tego naprawdę chcesz. Jak Ci nie będzie odpowiadało, to po prostu się zwolnisz.

A gdzie BABCIA i FIOLETTA? No popatrzcie, już zaczynam się martwić, że Was nie słychać i nie widać... No i naszej poetki DANUTKI - też nie widać! A tak na marginesie - gdybym ja nagle całkiem zniknęła, to niestety oznaczałoby, że mój laptop padł. Zachowuje się ostatnio kapryśnie - najwyraźniej przegrzewa się, długo włącza a nawet wydaje chwilami jakieś dziwne dźwięki... Już zrzuciłam wszystkie pliki na pendrive aby nie mieć przykrej niespodzianki (rok temu niestety padł mi twardy dysk i część zawartości straciłam).

FIOLETTA - podobnie jak BABCIA, zazdroszczę Ci sprawności komputerowej. Mam opanowany komputer od strony worda - bo tak go używałam w pracy najemnej; piszę bez patrzenia na klawiaturę i używam różnych funkcji ułatwiających pracę (formatowanie itp.) Ale grafika, jakieś slajdziki, obróbki zdjęć itp. to niestety poza mną i pewnie się nie nauczę, bo nie mam na to czasu. Ale że chciałabym, to fakt.

Natomiast chciałam powiedzieć BABCI jako nowicjuszce w brataniu się z laptopem, że świetnym "pulpitem" dla laptopa gdy chcemy go trzymać na kolanach lub na kołdrze są... wytłoczki na jajka ! Pozwalają laptopowi oddychać co jest bardzo ważne jeżeli chcemy go używać długo....

Dobrej nocy, Dziewczynki.

1,612

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Wiedziałam, że tak będzie.
Ja pisałam długi, długi list do Was, kliknęłam w jakiś klawisz i wszystko diabli wzięli.
Szukałam, bo myślałam, że go odnajdę, a tu Zonk.
Za to znalazłam Twój liścik Izoldo.
A tyle "mądrych rzeczy "napisałam na temat pracy najemnej do Sandry.

Sandro, myślę, że nie ma różnicy w pracy, jeżeli pójdziesz do któregokolwiek Super Marketu.
One wszystkie pracują na podobnych zasadach.
Tam pracuje się dla pracodawcy, nabija się kasę dla niego, pracuje się w pocie czoła i cieszy się, że ma się pracę.
Teraz personel nie zmienia się tak często, bo o pracę coraz trudniej.
Kiedyś w tych sklepach było mnóstwo personelu, a teraz została 1/4 tego, co było dawniej, ale pracy maja więcej niż dawniej.
Panie tam pracujące, pracują za cztery osoby, a płacę otrzymują za jedną, albo i nie.
Sandro, musisz wybrać sklep, który jest najbliżej Twojego domu, abyś nie traciła cennego czasu na dojazdy.
Pochodź po tych sklepach i popytaj panie, jak im się pracuje i czy panuje u nich miła atmosfera.
Bo to,w jakim gronie pracujesz jest najważniejsze, gdyż pozostałe warunki są takie same.
To pracodawca zarabia grube miliony na personelu, a nie personel na swojej pracy.
Przez 30 lat chodziłam do pracy tylko dlatego, że lubiłam przebywać wśród pacjentów.
To oni motywowali mnie, gdy z uśmiechem dziękowali za " opiekę" nad nimi.
Byłam sanitariuszką, a nie pielęgniarką.
Nasza praca była o wiele cięższa od pielęgniarskiej, bo my robiłyśmy na dwóch etatach: swoim i pielęgniarki.
Nie dawałyśmy tylko kroplówek i zastrzyków, oraz nie zmieniałyśmy opatrunków.
Resztę ich pracy wykonywałyśmy my.
Gdybym patrzyła tylko na personel i kasę to popracowała bym tam najdłużej rok.
Czułam się potrzebna i użyteczna, co w przypadku pracy w sklepie , sprawdza się  tylko w tych osiedlowych, gdzie
wszyscy się znają i pani "sklepowa" pracuje na etacie powiernika i spowiednika.
Dziewczynki, ale się rozgadałam, to po tym całym dniu patrzenia na Sabinkę i karmieniu pań, które nic nie mówią, bo
są po udarach i różnych wylewach.
Tutaj też personel scedował opiekę nad salą na mnie,bo znają mój stosunek do pacjentów,
Dobrze, że były tylko trzy panie, ale dzisiaj doszła czwarta.
U niej był syn, który wyglądał na menela, a ma złote serce dla Matki.
Zrobił przy niej wszystko, włącznie z wieczorną toaletą.
Przyniósł zmiksowane jabłuszka i ugotowaną zupkę pomidorową, bo Mamusia taką uwielbia.
Zupkę też zmiksował, aby Mamusia się nie zakrztusiła.
Przyjemnie było na niego patrzeć jak "skakał" przy Mamusi.
Koniec sprawozdania, bo to już następny dzień.
Jutro popiszę z Wami.
DOBRANOC KSIĘŻNICZKI MOJE KOCHANE:):):)::) Wasza "BABCIA"

1,613

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam w słoneczny, piękny poranek:)
Dziewczynki, czy Wy jeszcze śpicie?
Takie piękne słoneczko za oknem, że grzech kisić sie pod kołderką.
Ja zaraz wybywam, ale muszę wcześniej wrócić, bo syn przywiezie mi wnuczkę, abym
popilnowała ją, bo jedzie zrobić zakupy.
Wyjeżdża do Norwegii do pracy.
Miał jechać na początku miesiąca, ale odwołali, a dzisiaj raniutko dostał wiadomość, że na jutro ma tam być.
           Będę miała dużo zajęć, ale wpadnę do Was na pewno.
Pa, buziaków tysiące, gorących jak słońce przesyła Wam
                                                                                           Babcia

1,614

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witajcie w nowym dniu.

Mój już się zaczął - jak zwykle - po 6-tej. Kładę się na wibracyjnym materacu i około 45 minut robię powtóreczkę na e-tutorze (dwa w jednym - ten materac pozwala mi nie wiedzieć, że mam kręgosłup, który ma już swoje lata).

Wprawdzie moja córka zabrania mi tak myśleć i mówić (to niezgodne z zasadami pozytywnego myślenia) ale ja wiem, że z tego nic nie będzie a i tak codziennie otrzymywaną porcję powtórek robię. Dziś niestety miałam podwójna porcję (czyli setka zdanek do tłumaczenia!) bo wczoraj musiałam już być gotowa na 7-mą więc zaraz po obudzeniu biegłam pod prysznic. Dzień też był przeładowany pracą więc po prostu wyleciało ze starego łba, że czegoś nie zrobiłam.. No i efekt taki, że już po 7-mej - a ja z efektem pozytywnym zrobiłam tylko połowę! A jeszcze w ciągu dnia trzeba się choć trochę oswajać z francuskim (trudno słuchanie lekcji na CD nazwać efektywną nauką) bo - jak pewnie mówiłam - moja córka już na stałe mieszka w Paryżu. Szkoda, że Bozia nie dała talentów - tak już przyjdzie człowiekowi do końca życia zmagać się ze swoim tępym umysłem...

BABCIA - widzę, że jesteś nocny, wytrwały MAREK. Ja to już dałabym za wygraną i poszłabym spać, a Ty drugi raz siadłaś do pisania?  Mam nadzieję, że Twojemu laptopowi źle się spało po takim obżarstwie !

Obawy co do pracy SANDRY w wielkiej sieci handlowej mamy podobne - ale cóż, do niej należy decyzja. Ona jeszcze młoda i musi sama się poparzyć - ja, gdybym kiedyś, dawno temu słuchała rad mojej babci, pewnie miałabym inne życie, bo ona mówiła "dziecinko, zastanów się - to nie jest człowiek do codziennego życia..."

Życzę Wam miłego dnia - już mnie obowiązki wzywają - w kolejnej odsłonie pewnie znowu coś naskrobię. I piszcie abym wiedziała co u Was !

PS. słoneczko u nas na Górnym Śląsku świeci, a u Was?

1,615

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

BABCIU - praktycznie w tym samym czasie piłyśmy kawkę w naszej kafejce i nie widziałyśmy się ? Cieszę się, że słoneczko u Ciebie też świeci (jak pamiętam to Gdynia?).  Pozdrowionka.

1,616

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witajcie .
Słońce za oknem,a ja się dopiero budzę i piję kawę przy komputerze.
łączę Wam piosenkę, na rozkręcenie dnia, choć Wam to nie potrzebne, bo fruwacie od rana.

http://www.youtube.com/watch?v=9X3uwpJzFoE


Mnie potrzeba trochę czasu na rozbudzenie, a potem zabieram się za obiad, bo
córa przyjdzie i sobie razem zjemy. Mięso mam zrobione, to tylko ziemniaki i surówka.
Ograniczam w swojej diecie mięso, ale od czasu do czasu lubię kawałek zjeść.
U mnie kończą ocieplanie budynku i jak zdejmą  rusztowania, to będę musiała
pomalować barierkę na balkonie i kupię sobie matę trzcinową i go tak ogacę.
Wystawię z powrotem swoje pelargonie i już jakoś to będzie.
Ściany na balkonie będa białe i nie można ich zmieniać, a ja kocham
kolor oliwkowy, lub ciemną cegłę, ale trudno, trzeba się przystosować.
Miłego dnia Wam życzę.

Coś do picia zostawię, bo szykuje się upalny dzień, ale jesień już za progiem.

http://wgrywacz.pl/images/687kawa_leje_si_.gif

1,617

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Jestem już w domku.
Nakarmiłam panią Sabinę, przewinęłam i w nogi.
Fioletto, jesteś wspaniała z tym piciem.
Przydało się, bo kupiłam  chałwę, oczywiście w "Biedronce" i wciągnęłam ją w autobusie.
Jadę ze szpitala ok. 30 minut do domu, więc się dożywiłam.
A teraz tak mnie mdli, że szkoda słów.
Czekam na wnusię, chyba właśnie podjechali.
Do zobaczyska za jakieś trzy godziny.
Całuski dla wszystkich
                                                  Babcia

1,618

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam późnym popołudniem, jakoś mi się nie zaglądało. W sobotę miałam gości, a w niedziele i poniedziałek cierpiałam na ból pleców i ogólne zmęczenie. Niestety nie mam kondycji, zdrowie poszarpane na kawałeczki :)Dzisiaj pomagałam wnuczkowi robic z modeliny breloczki,stwierdził, że kiedyś otworzy taką firmę breloczkową smile. Uczyłam się też chodzic z kijkami (nordic walking). Nawet nieźle mi szło. Muszę schudnąć i podreperowac kondycję, bo 27 września jedziemy do sanatorium smile
Fioletto, podziwiam Twoje dzieło,tylko patrze i patrzę kiedy się przeleje wink) Czy u Was też te godziny tak dziwnie wyglądają? np.Babcia wita wszystkich w piękny słoneczny ranek o 19:18 smile Jak się dodaje fotki albo coś tam? Zrobiłam zdjecie breloczkom smile ale nie wiem jak wam pokazac , jak się dowiem to wstawię. Pa.

1,619

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam wieczorkowo.
Widzę, że każda z Was ma bardzo dużo zajęcia. Ja też dziś nie próżnowałam.

Jeśli chodzi o moja pracę - to oczywiście macie rację - ze to okropna robota i harówa. Ja to wiem. Ale gdzie nie zajrzeć na ogłoszenia, to albo na kasjera-sprzedawcę, albo na Handlowca który jeździ po firmach i zyskuje klientów, ewentualnie zdarza się praca telemarketerów, których tak bardzo nie lubimy, gdy dzwonią do nas (prawda?).

Ciężko jest wybierać. Planowałam jeszcze do banku, ale mam gromadkę znajomych pracujących w banku i są zestresowane. Nie wiem czy to wszędzie tak teraz, ale pracownice "koleżanki" muszą się same oceniać oraz oceniać siebie nawzajem (koleżankę zza biurka). Jak się da dobrą ocenę to trzeba przedstawić na to dowody, jak się da złą - to też należy uzasadnić. I weź tu oceń koleżankę, z którą jeździsz razem po pracy na zakupy?
Sama nie wiem, gdzie mogłabym się wkręcić...Mhmmm, a czy Waszym zdaniem też jest źle pracować np. w sklepie typu H&M, Ikea?? (mam kuzynkę w Ikea, pracują sporo, ale nie narzeka - bo jest kierownikiem działu i chyba dobrze zarabia. Ponoć zwykli sprzedawcy zarabiają tam grosze?? (jak wszędzie).

Oj, już sama nic nie wiem. Wiem tylko tyle, że nie mam grosza przy duszy (bo może nie wiecie, że z mężem mam rozdzielczość majątkową i np. na zakupy zostawia mi 10 zł - po prostu żyjemy poniekąd osobno). Pracę muszę już mieć, bo nie daj Boże wpadnie chłop na pomysł by mi zasądzić alimenty?? Tfu, tfu...
Zresztą to nie frajda prosić męża o kilka złotych na podpaski...

Więc muszę zarobkować. I nie chcę być zależna od żadnego dziada!!

Pozdrawiam i jeszcze pewnie się odezwę, choć w domu znów pojawili się goście.

1,620

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro- idź do jakiejkolwiek pracy, gdzie na oko najbardziej Ci się podoba, a zmienic można, gdy będzie wrednie lub jak trafisz coś lepszego. Ale nie rozumiem jak to:dostajesz na zakupy 10 zł ? na całodzienne dla rodziny? czy tylko na cukierki ? Nie czytałam bardzo dokładnie Twoich wpisów więc nie wiem- jesteście w separacji? o jakich alimentach mówisz ? i dlaczego siedzisz wśród emerytek? masz rentę? przepraszam za tyle pytań, ale nie mam czasu prześledzic wszystkich Twoich postów. Ale pozdrawiam i życzę dobrego wyboru smile

1,621

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam wieczorem i żeby nie tak prosto do tematu, to wkleje piosenkę.


http://www.klub.senior.pl/search.php?timehash=1313602978&searchid=191538

Sandro, żadna praca nie hańbi to fakt, ale też nie można dać się wykorzystywać na maksa
w jakimś markecie i stracić tam swoje zdrowie, za marną kasę.
Teraz tak jest, że jeśli załoga jest zgrana, to na przecenach produktów można dobrze żyć,
bo załoga się podzieli i każdy sobie zyska. Tak dużo jedzenia wywalają na śmietnik, bo niby
towar przeterminowany jest i z tego korzystają ci bezdomni. Ostatnio w " Uwadze " był
taki właśnie program. Te sklepy nie są złe, tylko     trzeba trafić  na dobrych kierowników,
którzy potrafią ułożyć tak pracę podwładnych, aby każdy wiedział co do niego należy
i nie było wyzysku siły roboczej, bo każdy chce przecież być szanowany w robocie.
Czasy są faktycznie fatalne, ale trzeba szukać. Najlepiej to chyba dostać pracę przez protekcję,
ale gdzie zdobyć takie znajomości. Trzeba się obracać w wysokich sferach.

Danutka, każda z nas tak po 50 + na coś już  narzeka.
Jak nie ciśnienie, to kręgosłup i takie tam.
To jest przykre, bo kiedy możemy już zwolnić tempo to zdrowie  chyli się ku upadkowi.

Za ścianą u 50+ się kłócą o jakiś drobiazg i zrobiło się nieprzyjemnie.
Mam prośbę, żeby u nas wyjaśniać sobie sprawy na bieżąco i aby się nie nawarstwiały jakieś nieporozumienia.
Jeśli macie np. coś to mnie, to od razu sonie to wyjaśniajmy.

1,622

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Fioletto-mam zepsute głośniki, jaka piosenka leci ? może sobie zanucę sama? podpowiesz jak wstawia się fotki?

1,623

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Danutko, piosenka o różach.
Ja fotki wstawiam przez ten hosting.

http://www.wgrywacz.pl/

przeglądaj w swoich obrazach i pobierz link na forum
i już wstawiasz.
jeśli coś jeszcze chętnie podpowiem.

1,624 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-08-17 23:23:40)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam późnym wieczorem.

Danutko, odpisałam Ci na maila, bo to zbyt wiele informacji. A tutaj Ela (Fioletta) zna już moje życie, więc nie chce sie powtarzać.
Faktycznie, prześledzić moje posty to troszkę by zajęło.
Przyszłam do emerytek - bo tu mi było dobrze. Zauważyłam, że czuję się tutaj bezpiecznie. Nie potrafiuę podejmować radykalnych decyzji, a na innych wątkach (np. o rozwodach) są dziewczyny zdecydowane, konsekwentne.
Byc może dlatego TUTAJ czuję się dobrze, bo wychowywała mnie babcia i chyba przyzwyczaiłam się do osób w wieku emerytalnym. Mam sporo koleżanek właśnie w takim wieku.

Jakoś nie mogę spać, po tym jak rodzina mojego męża "tresuje moje dzieci".
Około miesiąca u nas jest szwagierka. Dopóki była bez męża, jej starszy syn mógł bawić się z moim do woli. Zdarzało się, że siedzieli nawet do 23 (w końcu są wakacje). Dziś przyjechał mąż szwagierki - i mój synek został wyproszony od babci przez tego wujka po godz. 21. A mój synek starym zwyczajem, po kąpieli chciał iśc do kuzyna i u babci razem z tym kuzynem zjeść płatki. Babcia sprawę "przyklepała" i dała mojemu dziecku do ręki woreczek z płatkami by zjadł u siebie w domku.
Jest mi przykro, bo moje dziecko wróciło od babci zdezorientowane.
Dotąd dzień w dzień szedł tam na mleczko i płatki. Babcia chętnie te płatki robiła. Dzis z wielką radością tam pobiegł (szczególnie do kuzyna) i nagle wrócił "bo wujek kazał iść do siebie". Płakac mi się chce, bo moje dziecko tego nie rozróżnia, że jest przyjmowane w zależności od tego jak "wiatr zawieje". Jutro do nich pójdzie i zapomni o wszystkim, aż do następnego "zarządzenia" wujka.
Ech...

Z tych rozterek nie mam nawet siły odnieść się do Waszych postów.
Pracy szukam i szukam...
Może jutro wstanę w lepszym nastroju, choć nie wiem, bo dom przepełniony "zarządcami".

Elu, ta piosenka z klubu seniora u mnie nie działa sad:(:(

1,625

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witajcie, Dziewczynki.
Późno wpadam do naszej kafejki, ale mój dzień był aż do teraz pracowity. Prawda jest taka, że nie tylko pracowałam - byłam też prawie 3 godziny po południu z wnukami i synem nad naszym jeziorem (wyobraźcie sobie, że mamy piękne ogromne jezioro niemalże w środku miasta). Dzieciaczki się stęskniły za babcią a pogoda była zbyt piękna aby siedzieć w domu. Miasto zrobiło dzieciom frajdę - zbudowało nad jeziorem też park wodny, który jest całym zespołem różnorakich, cudownych prysznicy-fontann ! Podłoże jest miękkie, jak na nowoczesnych placach zabaw - biegałam tam z nimi na bosaka (inaczej nie wolno) no i nagle jak nie lunęła na mnie woda z takiej fontanny (woda leci w pewnych cyklach czasowych). Byłam na pół mokra a moje wnuki miały ubaw po pachy. Normalnie między fontannami biegają dzieciaczki w majtkach a mamy, taty i babcie siedzą na obwodzie parku na specjalnych krzesełkach....

No a potem jeszcze dzieci były jeszcze u mnie w domu i wszyscy poszli dopiero o 20-tej...
Musiałam jeszcze trochę popracować i czuję się już bardzo zmęczona, co pewnie nie jest wcale dziwne... Ale wpadłam do kafejki i z przyjemnościa posłuchałam o czym mówiłyście, co opowiadałyście. (No, aktywności to dzisiaj zbytniej nie wykazałyście, Dziewczynki!)

I tak:
FIOLETTA - tym razem piosenka nie zadziałała - wrzucało mnie do klubu seniora i mówiło - wejdź a potem mówiło, że nie mam uprawnień. Wierzę Ci na słowo, że piosenka była o różach....

No, nie gadaj - ja generalnie grzeszyłabym, gdybym narzekała na zdrowie, a mam trochę więcej niż 50+ ! Staram się ruszać, jeść zdrowo i stosować medycynę naturalną, suplementy diety itp. Rano mówiłam o porannym masażu na materacu wibracyjnym - to też jest metoda -  systematyczne stosowanie naprawdę pozwala zapomnieć o tym, że nasz kręgosłup ma swoje lata !
Moje koleżanki chodzą na zabiegi, jeżdżą do sanatoriów a ja już myślałam, że po prostu mój kręgosłup się sam naprawił. Jakoś tak się stało, że schowałam materac i zapomniałam o nim na ponad miesiąc (mam go ponad 2 lata). Ze zdumieniem zaczęłam cierpieć różne bóle kręgosłupa, nawet już pobiegłam do rehabilitanta, który ustawia mi ćwiczenia (gdy np. miałam rwę kulszową) metodą mc Kenziego.

No i nagle odkryłam, że zapomniałam o moim materacu ! Wróciłam do systematycznych masaży i - ponownie nie wiem, ze mam kręgosłup ! Z infekcjami górnych dróg oddechowych (od kwietnia 2010 nie miałam) - chodzę do centrum medycyny chińskiej. Ale udało mi się wzmocnić odporność miksturami pana Słoneckiego i - święty spokój. Nie chcę Was zanudzać, gdyby ktoś chciał jeszcze znać jakieś szczegóły - to służę! A tak jeszcze jedno zdanko: a wiecie co to jest w medycynie ludowej "DŁOŃ CHRYSTUSA"? A znacie żyworódkę pierzastą?

To tyle o zdrowiu, ale faktycznie też nie rozumiem, dlaczego na tym forum dla emerytek i rencistek jest SANDRA. Już z Babcią mówiłyśmy, że ona jest rocznikiem naszych dzieci. Ale, jeżeli SANDRO czujesz się z nami dobrze, do super !

Za ścianą zaczęłam bywać, ale jakoś mi lepiej tutaj. Tam jest inny styl rozmowy - nie można się wygadać wszyscy mówią półsłówkami, półzdaniami. No i mają nieporozumienia. Cieszę się, że tu wszystkie lubimy dużo mówić i dużo słuchać co inne mówią. Powiem szczerze, że w ogóle nie rozumiem jak można się na takim forum kłócić, obrażać. No cóż - czas pokaże, jak będzie - miejmy nadzieję, że u nas będzie dobra atmosfera, jak do tej pory !

BABCIU - Ty też już pewnie dzisiaj padłaś ze zmęczenia ! Pani Sabinka + wnuczka pewnie zajęły Ci prawie cały czas i nie miałaś już siły wpaść do naszej kafejki...

No to do jutra, śpijcie słodko !

Posty [ 1,561 do 1,625 z 24,171 ]

Strony Poprzednia 1 … 23 24 25 26 27 … 372 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024