Witaj Elu. U mnie upał. Zaraz kawa. Siedzę sama, dzieci na zajęciach. Ciężko...
Będzie ktoś jeszcze?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)
Strony Poprzednia 1 … 16 17 18 19 20 … 372 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Witaj Elu. U mnie upał. Zaraz kawa. Siedzę sama, dzieci na zajęciach. Ciężko...
Będzie ktoś jeszcze?
Ja jeszcze jestem tak z doskoku.
Sandro ja Ci współczuję dziewczynko !!!!!! Gdyby to była moja córka to kazałabym się jej jak najszybciej wyprowadzić. Ten zwiazek niszczy i tak już zniszczona Twoją psychikę. W nerwicę silną wpadniesz!!!
Wiesz Sandro, każdy jest inny i naczej by zareagował. Ciężka sprawa u Ciebie i nie wiadomo co zrobić, ale tylko wyprowadzka.
Ja Cię podziwiam,że Ty się nie boisz męża,tym bardziej że jego rodzina za nim a Ty jedna.
Myślę,że Twój chłopak powinien Ci jakoś pomóc.Pisałas ,że pracuje za granicą więc pewnie dobrze zarabia. Mógłby Ci wynając mieszkanie abyś miała spokój z dziećmi od toksyka. Ale co ja będę Ci radzic. Ty sama znasz lepiej swoje realia i możliwości zyciowe.
Ja Ci życzę żebyś jak najszybciej ułożyła swoje życie i nie psuła sobie nerwów bo to wyłazi na starość.A stres to różne choroby i krótkie życie.
Zmykam bo ktoś dzwoni......
Dario, dzięki, że się odezwałaś. Jest mi przykro. To wszystko może tak wygląda. Fajnie, że gdybym była Twoja córką to byś mi się kazała wyprowadzić. Moja mama niestety nie pomaga mi. Kazala nie zakładać sprawy o pobicie "bo za co będę żyć?". Nie mam w niej żadnego wsparcia.
To naprawdę nie tak, ze ja latam do łóżka z innym facetem. Są dni, gdy wyjeżdżam tylko do jego mamy by nie być z mężem.
Ja jestem przeciwniczką zdrad i do niedawna prosiłam męża "jeśli choć słowem powiesz, że chciałbyś spróbować to zrobię wszystko".
Ile kobieta w moim wieku może wytrzymać, gdy mąż się masturbuje przy niej w łóżku a jej nie dotknie? Tego się nie da opisać.
Potem się oddalaliśmy. Pijany szwagier wyzywał mnie przy mężu, a mąż się uśmiechał. Zaczełam "wołać" o pomoc poprzez rozmowy z mężem "dlaczego mnie nie obroni". Zawsze wychodził z domu.
Więc w tyłku to miał mnie od zawsze.
Dlatego...naprawdę - to nie jest tak.
Szukam teraz pracy, mam dorywczą "na telefon", a szukam czegoś lepszego. Nie chcę od "kochanka" pieniędzy, niczego, nie chcę by budować związek "z litości". Mam klucze do Jego mieszkania, ale chce być niezależna i do tego dążę. Jego mieszkanie "w remoncie" gruz na podłodze. Czekam...(jest dużo innych przeszkód o których tu nie piszę).
Kocham "kochanka", chcę stworzyć związek oparty na uczuciu.
A na nerwicę się leczę. Miałam nawrót choroby i od roku znów jadę na Seroxacie.
Od Sławka ![]()
kiedy patrze w Twoje oczy
to utopic w nich sie chce ,
a gdy usmiech Twoj zobacze
szczescie w sercu moim tkwi .
Snie o Tobie w dzien i w nocy ,
byc przy Tobie zawsze chce
i tak cicho Ci wyszeptam -
moja Droga kocham Cie !
**************************
kocham - to piekne slowo gdy masz komu je rzec .
Kocham - tak slodko brzmi gdy mowi ci to ktos .
Lecz czym jest to slowo gdy nie brzmi w uszach twych ?
Wtedy ma ono slony smak lez co po policzkach plyna twych
**************************
wiosna - jest niczym zapoznanie ,
chlopak z dziewczyna na siebie patrza ,
usta ich usmiech piekny okrasza -
taka jest wiosna , pora radosna .
Potem jest lato - to nasza para ,
uczucie ich w pelni rozkwita nam ,
na calym swiecie nic sie nie liczy ,
ona jest jego a on jest jej .
A potem jesien jest w kalendarzu
i oby w sercu nie bylo jej ,
bo wtedy para kiedys tak piekna
nagle uczucie niknie ich gdzies .
I to co kiedys sie podobalo
nagle jest brzydkie , nagle jest be .
A potem w zyciu tej naszej pary
czasem milosci przychodzi kres
i tak jak zima snieg wszystko kryje
tak lza rozpaczy zalewa twarz
**************************
byl taki wieczor , piekny styczniowy i
i w Kolobrzegu ujrzalem Cie ,
bylas tak piekna , swierza , niewinna
i zakochalem w Tobie sie .
Potem dancingi , taniec , rozmowa ,
tak szybko mijaly nam dni ,
az przyszedl dzien konca turnusu
i wracac do domu przyszedl czas .
I wspolna podroz az do Warszawy ,
za szybko minela nam ,
tam drogi nasze sie rozeszly
i kazde do domu pojechalo hen.
Potem rozmowy niesmiale przez telefon ,
listy , smsy tak dziwne lecz krazyly wciaz ,
az przyszedl dzien ponownego spotkania
i milosc polaczyla nas .
I byly plany wspolnego zycia ,
i bylo pieknie , radosnie tak ,
az przyszedl dzien tak pamietny ,
a data jego 10 wrzesien
I swiat sie zawalil i runal w gruzy ,
a w sercu zgliszcza plona wciaz
i to co piekne sie zakonczylo
i sen milosny juz odszedl precz
**************************
milosc , przyjazn - siostry dwie , obie piekne sliczne i powabne . Wszyscy powiecie ze tak , ze to prawda , ze tak wlasnie jest . Lecz jest tez inna prawda - ze zimne sa , okrutne i tylko lzy wywolac umieja . I wszystko sie zgadza i wszystko prawda , gdy ktos miluje, gdy ma przyjaciela , ten swiat u stop ma . A gdy zniknie uczucie i przyjaciela brak to swiat zmienia sie . I brak kolorow i slonca nie ma tez , lecz tylko pozostaje smutek , lzy i zal
***************************
reszte innym razem
Jeszcze tak szybciutko bo zaraz biegnę po samochód i do kuzynki i na zakupy......... A jutro wyjazd !!!!!!!!
Pewnie już nie będę miała kiedy wejść .
Sandro ja na Twoim miejscu chyba wyjechałabym za pracą za granicę. O dzieci się nie martw, mają opiekę. Tam zarobisz na wszystko!!!!!! Inaczej spojrzysz na swoje zycie. Jesteś młoda i wszystko przed Tobą.
Wiesz ja też nie miałam lekko. Ale wreszcie pokochałam siebie,tylko za póżno!!!!! Ale lepiej póżno niż wcale. Teraz żyje tylko dla siebie i robię to co sprawia mi przyjemność albo dążę do tego. I czuję się fajnie i jestem zdrowsza.
A teraz pożegnam Was!!!! Trzymajcie się ciepło i piszcie,piszcie bo fajny wątek. Pa pa !!!!!! Buziaczki !!!!!!!!
Ja Sandrę rozumiem bardzo dobrze, a dlaczego?
Sandra robi wszystko małymi kroczkami i sądzę, że uważa, aby nie zrobić jakiegoś błędu,
bo ma dzieci. Do tego zdrowie jej szwankuje, a ściślej - jej nerwica.
W takich stanach człowiek czuje się zagubiony, a tym bardziej, że w rodzinie nikt nie poda jej ręki.
Gdyby miała normalną mamę, byłoby jej lżej, a tak wszystko musi postanowić sama.
Jest zdana na siebie, bo jej przyjaciel (nie lubię słowa kochanek) w tej konkretnej sytuacji,
musi gdzieś tam pracować i zapracować na ich wspólne życie.
Wierzę, że jej i przyjacielowi sie uda, bo wraca radosna od niego, do tego
dziwnego domu, dziwnego męża i dziwnej teściowej.
Czytam i wiem, że to są toksyczni ludzie, a jej mąż robiący to przy niej, pod kołdrą, jest odrażający.
Mój to chociaż łaził na kochanki, ale ja tego nie widziałam - jak to robi
i jest mi lżej, a nie znoszę facetów, którzy się zaspokajają przy swoje partnerce - ohyda.
Wiersze Sławka bardzo fajne.
Czyta się z nich, że tęskni za milością.
Może jak pojedzie do sanatorium to kogoś fajnego pozna.
Elu, masz rację, gdybym miała mamę, która by mnie "wyszarpnęła" stąd wtedy, gdy mnie pobił byłoby inaczej. A ona mówiła "zostań", "zrobił to tylko raz", "nie przesadzaj". Gdy przyjechałam do mamy z sinym okiem (bo mama od pobicia u mnie nie była ani razu) i mąż przyjechał za mną, to mama na jego widok podała mu kawę, ciastka, spytała, czy chce mleczko, jakby mnie tam nie było. Nikt nigdy mu nie powiedział złego słowa (a powiem, że na to liczyłam, to by mi dało siłę, że ktoś stoi za mną). Potem on w domu powiedział "widzisz jaka jesteś, skoro nawet twoja matka ma to gdzieś?" (no i miał rację - bo tak to wyglądało). Mama mnie nie wychowywała, miała odebrane prawa rodzicielskie, ale ja mimo to zawsze liczyłam, że może jak już jestem dorosła to mama się zdążyła zmienić.
Potem poznałam mojego Ukochanego. Nie chciałam się umówić. Był moim "klientem" w pracy (w tym sensie, że ja stałam po drugiej stronie lady, byłam uprzejma, byłam w pracy).
Któregoś dnia, po kolejnej kłótni z mężem powiedziałam do Ukochanego (rozmawialiśmy o tym czy wierzymy w miłość, w szczęście), że ja już nigdy nie będę szczęśliwa, bo "źle" wyszłam za mąż i do śmierci jestem żoną.
On wtedy mi powiedział, że tak może być, ale tak nie musi być. Skoro mąż mnie nie szanuje, ze mną nie sypia, nie wyraził skruchy, nie zgodził się na terapię małżeńską, czyli skoro mężowi nie zależy, to to małżeństwo może mi dać tylko łzy. Powiedział, ze mogę to zmienić, ale już tylko sama. Że gdyby mężowi zależało, to razem nawet po tym pobiciu moglibyśmy "jakoś sie naprawić". Skoro mąż był na NIE, to mi nie pozostaje nic innego, jak się stąd usunąć.
Ale warunki finansowe nie pozwalają mi odejść stad z dnia na dzień.
Mąż się dowiedział, że kogoś mam, bo się z tym nie kryłam. Poniekąd byłam z siebie dumna, że ktoś "mnie chce" (bo mąż zawsze twierdził, że niemożliwością jest by ktoś mnie pokochał).
Wyglądało na to, że jest mu to na rękę. Mówił, że się cieszy, bo nie będzie miał mnie na karku (od kilku lat mówił, że mój okres ochronny kończy się z dniem pełnoletności dzieci).
Zadzwonił kiedyś do mojego Ukochanego. Wyraził się, że jemu to pasuje, jest na rękę...
Dla mnie i nie tylko dla mnie (również dla znajomych jak i dla lekarza psychiatry, psychologa) mój mąż to ewenement i w swojej karierze nie mieli takiego przypadku. Sugerowali, że mąż ma zaburzenia emocjonalne, dlatego jest taki "obojętny". Tym bardziej, że mnie pobił na trzeźwo (agresja świadoma), a często podczas jazdy samochodem rozpędzał samochód i udawał, że gdzieś walnie żeby nas zabić. A to wszystko robił ze stoickim spokojem. Naprawdę go nie rozumiem.
Teraz się uspokoił. Ale moje wczorajsze pytanie "kto odebrał dzieci z przedszkola" wywołało odpowiedź "Nie! Nie! Nie!". Pytam się co nie, a on na to "gó..." i wyszedł. Płakałam jak bóbr. On ma takie jazdy, tak reaguje na mnie.
Cóz wiecej można dodać Sandro.
Małżenstwa już dawno nie było, a w zasadzie od początku
między Wami nie iskrzyło. Facet odpowiedzialny, który ma z kobietą
dzieci i jest ich matką, nie pokazuje swoim dzieciom, że nie kocha ich mamy.
Robi to w cztery oczy, a Twoje dzieci, wiedzą, że ich Ojciec nie kocha i ch Mamy
i to je bardzo boli i wpłynie w przyszłości na ich rozwój emocjonalny - to jest pewne.
Moi rodzice, tez się nie kochali i wiem, jak z tego powodu cierpiałam.
Nie nauczyłam się co to miłość i szacunek między dwojgiem ludzi i na "czuja"
szukałam swojej miłości, o której nic nie wiedziałam, jak powinna wyglądać
i co - trafiłam kulą w plot.
Moje dzieci tez sporo widziały, co się między nami wyprawiało, ale wiara w Boga
pozwoliła im mądrze wybrać, bo od nas wzorców nie zaczerpnęły i jest mi z tego powodu bardzo przykro.
Najgorzej cierpią dzieci i o tym trzeba pamiętać, a Twój mąż jest totalnie porąbany, bezduszny
i z pewnością ma zaburzenia osobowościowe, tylko do tego nigdy się nie przyzna.
Mój też kiedyś chciał nas rozwalić samochodem, a ja krzyknęłam - no to wal i będzie po krzyku
i sie uspokoił, ale takich chwil sie nie zapomina i z tym sie umiera.
Wiej sandro jak najszybciej.
Elu, pewnie już spisz, albo oglądasz seriale. Ja byłam po 19 na pół godzinki na plaży. Było fajnie, ale ludzi bardzo mało. Praktycznie oprócz mnie z dziećmi to 3 pary - małolaty.
Nie wiem czemu, ale zawsze jak wrócę z plaży to szczypią mnie stopy - jakby od piasku.
Zużywam tony balsamu...co mnie denerwuje. Bo skóra rozleniwiona i wiecznie szczypie, a po kąpieli to już wogóle.
Staram się kupować najtańsze, bo lepsze to duży koszt, jeśli kupować co jakiś czas.
Ale od pewnej dziewczyny dostałam "przepis" na włosy.
2 ampułki witaminy C (niestety na receptę), 2 całe jajka, troszkę piwa. To na głowę i po 20 minutach spłukać i umyć. Stosuje (ta dziewczyna) 2 razy w miesiącu. Ponoć działa.
Wpadłam moje drogie sie pożegnać. Samochod już załadowany i czeka na odpalenie. Wyjazd o 5 rano na Gdańsk.
Z wrazenia nie chce mi się spac ,ale muszę,przeciez ja kierowca. I tak robimy postoje co 100 km a czasami wcześniej jak cos ciekawego zobaczymy. A ciekawe jesteśmy wszystkiego .
Sandro .............może to i dobry ten eliksir. Ja od pewnego czasu kupuję w rossmanie biosilk do włosów. Często jest w promocji po 4 zł. Jest bardzo wydajny , a włosy po nim pięknie się układają i robią się z czasem gęste. Ja mam cienkie wogóle włosięta, a teraz ich nie poznaję. Wypróbuj, nic przecież nie tracisz.
Trzymajcie się dziewczynki. Buziaczki
Dobranoc dziewczyny.
Dario, szerokiej drogi.
Jutro pogadamy, bo dla mnie już późno - papapa
Witajcie z rana!
Dziś znów gorąco. W nocy było ciężko, bo duszno, a do tego żaby tak wrzeszczały, ze było słychać w domu.
Pewnie pomyślicie - gdzie żaby w mieście? U mnie tak jest, bo to już koniec świata, przecież mam pod nosem morze ![]()
Do tego noc dała mi tyle, że się obudziłam obolała, jak po ciężkiej pracy (kręgosłup i ciężkie nogi). Lepiej byłoby nie spać. Może mam za nisko poduszkę? (bo praktycznie wcale nie mam).
Ja to naprawdę jestem emerytka ![]()
A w ogóle to nie umiem sobie znaleźć miejsca, ani zajęcia. Mam trochę pracy w domu, jednak "nie obchodzi mnie to". Nic mnie nie cieszy. Nie widzę sensu w tym, by było porobione.
Chyba Wy macie więcej werwy niż ja. Aż mi wstyd. Nic mnie nie zdopinguje chyba. Źle mi z tym.
Dzień dobry Sandro.
A co ma Cię dopingować, skoro wszystkim zwisa, że jesteś w tym domu?
To zrozumiałe, że nic Ci sie nie chce.
Rób dla swoich dzieci, popierz im ciuszki, cos smacznego przygotuj
do zjedzenia i idź z nimi na spacer. Nic innego do głowy mi nie przychodzi.
Jestes zniechęcona i ja to rozumiem. Ja też mam takie stany, ale się
zmuszam, bo lubię sama dla siebie mieć porządek w miarę wokół siebie.
Sprzątam po mężu także, bo jest strasznym bałaganiarzem i gdybym
odeszła od niego, to by utonął w śmieciach, bo niec nie wyrzuci do śmietnika
i nic nie położy na miejsce. Wszystko rano zbieram i odkładam i nie nauczyłam
go porządku i to jest moje fiasko życiowe.
Sandro mnie tez puchną nogi na te upały i bardzo się z tym męczę.
Mam leki, ale niewiele mi to pomaga - ech, starość.
Miłego dnia Sandro, trzymaj się pionu, jaki i ja także hihihi
Wiesz, Elu, jak tak do mnie mówisz to mi się łezka kręci w oku, że mam takie wsparcie. Tylko mi szkoda, że to nie jest od rodziny, od mamy. Idę wynieść pościel na dwór. Obiad mam na dzisiaj już zrobiony, bo od wczoraj mam mielone. Ziemniaki zostały, więc się odsmaży. Sałatę dostałam od teściowej, to się zrobi ze śmietaną. Mam też maślankę. Bardzo lubię, ale białą. Mogę wypić sama całą.
Koło 13 pojadę do mamy, bo dziś psycholog. Wieczorem Wam opowiem, co było ciekawego.
Na razie spadam. Wypiję mocną kawę. Mam ochotę na ciasto, no ale przecież nie powinnam, bo mam ciała za dużo.
Do zobaczenia.
Sandro, to miłe, że tak do mnie piszesz.
Ja jestem taka, że staram się zrozumień i wczuć się w sytuację drugiego człowieka.
Nie było mi lekko na świecie, oj nie było, ale nie sprawilo to, że jestem wredna.
Wredna jestem do tych wszystkich bab, które szły z nim do wyrka, prawie pod moim domem.
Kurde, jaka ja byłam ślepa, zagoniona, a teraz jak pomyślę, to jakby ktoś mi wkładał nóż w serce.
Mnie tez by była potrzeba psycholog, bo nie moge sobie poradzić czasami z emocjami,
które latami się nawarstwiły i z nimi umrę.
Staram się jednak dla innych byc wyrozuiamła i dla Ciebie sandro także,
bo skoro tu piszemy o takich osobistych sprawach, to musimy byc sobą i niczego nie musimy udawać.
u mnie na poludniu sa niustanne burze - codzienni8e pare razy .Poniewaz mieszkam na wsi prąd jest często wyłaczany i właczany - bojhę sie o kompa i na wszelki wypadek wyłaczam wszystko w domu .
Niestety przez niedopatrzenie zapomniałam o zmywarce i pioryn bardzo blisko mojego domu strzelił tak celnie ze u mnie spaliła sie / najprawdopodobnie / zmywarka ktora w poolowie dopiero jest spłacona , u sasiadów komputery , telefony , piece c,o,. Szok .
Jutro mam przyjechac pan serwisant z Elektroluxu zobaczymy jaka bvedzie diagnoza .
Może da sie ją uratować ????
Sandro proszę podziękować śławkowi za piekne wiersze .
Co u niego ?? jak sobie radzi z samotnością???
Przekaż bardzo serdeczne pozdsrowienia odemnie .
dzisiaj jak narazie drugi dzień bez burzy - ale pada co chwilę .
teraz nawet po raz pierwszy w dniu dzisiejszym zaświecilo sloneczko .
witam wieczorkiem
po deszczu przyniosl ochlodzenie
na noc strasza traba powietrzna
moze az tak zle to nie bedzie deszcz moglby byc taki spokojny do rana
a po nim slonko i cieplo takie swojskie
jezyki sie ganiaja mieszkanie sie luftuje
w tv nie ma co ogladac seriale zakonczyli urlop
heliotrop pachnie roze zaczynaja sie rozwijac jest cudnie
Dobry wieczór ![]()
Elu, to prawda, jest szczerość między nami. Każdy sobie pozwala, bo poniekąd jest anonimowy.
Niu7nia, przekaże Sławkowi. Kiepsko masz z tymi burzami, no ale to uroki tej pory roku.
Leno, masz rację nie ma co oglądać w TV i oby pogoda dopisała, to można korzystać z uroków lata.
Witam, dziewczynki!
Qrczę, zazdroszczę DARII tych spontanicznych wyjazdów...!
A jeszcze bardziej niepalenia papierochów.
Znalazła dziewczyna sposób na siebie... wreszcie czuje, że żyje...
Jak napisała : lepiej późno, niż wcale.
Fioletta piękne te Twoje wiersze!
Wcale nimi nie nudzisz
.
Wrzucaj na forum, kiedy napiszesz coś nowego.
Trochę nas "odchamisz" cha,cha,cha
Coś Was wywiało, więc żegnam się i ....do juterka! Paaaaaaaaaa
Zupełnie zgadzam sie z ostatnim postem Cabanki -
czekam na twoje pełne wrazliwości wiersze . Fioretto
Dzień dobry, przyszłam się przywitać i się zastanawiam, co, która z was robi, jaki kazda z Was ma humor, czy każda jest sama w domu, czy z kimś rozmawia...
Ja mam dziś dziwny dzień, bo moja córka od rana płacze. Nie chce iść do Domu Starców występować, bo się wstydzi. I to płacze bardzo mocno, aż nią ten płacz trzęsie.
Jak przez mgłę pamiętam, że byłam taka sama. Nie chciałam chodzić do szkoły, płakałam codziennie, a najbardziej w niedzielę. I to nie po południu, ale od rana. Bolał mnie brzuch, byłam w stanie zrobić wszystko, najgorsze lanie byłoby lepsze od pójścia do szkoły (pomimo to uczyłam się na piątkach). Tylko nie umiem sobie przypomnieć, co wtedy myślałam i dlatego też nie umiem pomóc córce.
W najbliższy poniedziałek dzieci mają wycieczkę do Pucka, itp... Syn sie cieszy, a ona ryczy, że nie chce jechać. To jest uciążliwe dla nas, rodziców, dla nauczycieli. Mogłabym ją zostawić w domu, ale to tylko pogłębia jej nieśmiałość. I wiem, że ona na tym straci chociażby pod tym wzgledem, że poginą jej kontakty z innymi dziećmi i nie będzie miała koleżanek (tak było ze mną. Teraz moje koleżanki z zerówki spotykają się na kawie, a ja nie mam nic do opowiadania, bo nie mam co wspominać z nimi. Przez to czuję się zbędna w takim towarzystwie. Ba, nawet mało kto mnie pamięta).
Na śniadanie zrobiłam sobie chleb posmarowany serkiem waniliowym i z pomidorem. Nawet dobre ![]()
Dzień dobry moje drogie na wątku.
Moje wiersze takie sobie. Czasami tak mam, że chce mi się
coś napisać, ale to nic takiego.
Fajnie, że cabanka zajrzała i niu7nia, bo brakowało was tutaj.
Sandro ja pamiętam, że tez byłam taka nieśmiała i pamiętam, że w szkole średniej miałam jeszcze problemy
z akceptacją wszystkiego i bardzo przeżywałam wyjazd do internatu po weekendzie.
Tacy ludzie sa na świecie i ja mam do dziś zahamowania przed kontaktami z ludźmi.
Musisz pracować nad dzieckiem Sandro, bo będzie jej bardzo źle w życiu.
Sandro, ja siedze z kawa prze kompem. Odpowiadasz, bo pytałaś, a potem zabiorę sie
za małe porządki w domu i może pojadę rowerem do córki na kawę.
Wkleję wiersz o miłości, której nigdy nie zaznałam, prawdę powiedziawszy.
List do jedzącej Eurydyki
Piszę
Bo ci nigdy nie opowiem
Jakbym jadać chciał przy tobie
Jak ten facet w barze ?Smok?
Piszę
Że nie umiem ci wysłowić
Co się ze mną co dzień robi
Gdy zobaczę cię o krok
Piszę
Jak głód sycąc daniem z rożna
Można,
Tobą sycić głodny wzrok
Piszę
List mój pełen smutku
List co w sensie skutków
Nic nie może dać
Piszę
Przy niezdrowych zmysłach
Nawet by go wysłać
Mnie nie będzie stać
Piszę
Że to w głowie się nie mieści
Jak prześlicznie jesz naleśnik
Lub sok sączysz swój co dzień
Piszę
Że to dla mnie jest tak wiele
Jak nóż trzymasz i widelec
Tylko tego gościa zmień
Piszę
O nim może zbyt zuchwale
Ale,
On jest jak na tobie cień
Piszę
A choć styl mam podły
Ja do ciebie modły
W moim liście ślę
Piszę
Zdania nie najlepsze
A ty nie podeprzesz
Nie pocieszysz mnie
Piszę
Jak do Eurydyki
Jak wiersz do muzyki
Która brzmi gdy jesz
Piszę
Choć nie wyślę listu
Gdy zabraknie mi słów
Mnie zabraknie też
Jeremi Przybora
Brakuje mi tego, co na obrazku, oj jak brakuje.
Moje dzieciństwo bylo bardzo szczęsliwe otoczone wielką milościa rodziców do siebie i do nas jako do dzieci /mam siostrę mlodszą /.
Dostałam i doznałam tyle milości , czulości . poczucia bezpieczeństwa ze profituje to do dnia dzisiejszego i jest mi w trudnych momemntach bardzo pomocne .
Od małego byłam bardzo dowatościowana slowami , gestami czynami - i moze dlatego zawsze bylam bardzo pewna siebie ???
To równiez procentuje po dzien dzisiejszy gdy zmagam sie samotnie z przeciwnościami nieraz zlośliwego losu .
dzien doberek
dzis chlodniej niebo pod chmurami poki co spokojnie
w nocy tez sie nic nie dzialo slonko ladnie wstalo ja z nim
potem sie zaciemnilo ulga
mieszkanie sie luftuje
zapraszam na truskawki
kawusie herbatke gofry szwedzkie
milego dobrego dnia
Oj Leno, truskawki...mmm...pycha.
Gofry szwedzkie... gofry to znam, a na czym polegają szwedzkie?
Narobiłaś mi smaku tymi goframi. Podaj przepis, proszę... Pisałam też do Ciebie na gg z prośbą o przepis na ciasto, ale chyba nie odczytałaś ![]()
Ja lubię "nowości" kulinarne, ale jestem "tępa" w gotowaniu i beż przepisu toczka w toczkę nie umiałabym zrobić.
Wiem, mogę przepisu poszukać w necie, ale powiem szczerze, że wolę od "koleżanki" (mam nadzieję, że nie gniewasz się za spoufalenie w tym przypadku
)
Kiedyś, przed Wielkanocą Ela dala mi przepis wycięty z internetu na prędce na babke. Babka super. Wyszła taka suchutka, prawdziwie "piaskowa" - (teściowa się zakrztusiła nią).
Dziewczyny! Zrobiło się czarno na podwórku jak w zimie. W domu musiałam zapalić światło bo nie dość, że małe okno, to jeszcze jedno.
A propos tych okien to jestem zadowolona, bo maja 100x120 (kupuję małe firanki, niekoniecznie tanio, bo sa niestandardowe) i myje stojąc na podłodze.
Witam babeczki!
Oj, coś ten dzień na prawdę do doopy.
Gdzie nie spojrzeć, tam większość ma dziś chandrę.
Godzina 14-sta, a ja w szlafroku...
Nie wiem czy to leń, czy jakiś marazm, czy... no nie wiem co.
Przez te upały nawet nie mogę myśleć, a co dopiero wyartykułować coś mądrego...
.
Sandra - myślę, że Twoja córeczka ma /niestety/ zaburzone poczucie bezpieczeństwa.
To małe dziecko, a te sytuacje w domu nie mogą się na niej nie odbić.
Musisz zapewniać ją o swojej miłości, mówić, że jest Twoim całym światem, przytulać jak najwięcej.
Nie rozumie dokładnie co się dzieje, ale doskonale wyczuwa wrogą atmosferę.
Przy kolejnej wizycie u psychologa, popytaj jak jej pomóc.
Fioletta, ma rację. Bez pomocy teraz, w przyszłości będzie wciąż zagubiona i zamknięta w sobie.
Dziewczynki trzymajcie pion.
Nara. Spokojnego, dobrego dnia...
Oj dotarłam.
Umyłam dziś swoją łazienkę od góry do dołu i mam dobrze spełniona misję
dla swego domu.
Potem padłam bo zdaje się, że ciśnienie też spadło.
Obejrzałam film i już wieczór.
Jeśli chodzi o moje dzieciństwo to było do d...y.
Nie bede się rozpisywała, bo rany wciąż otwarte i a po co
mam na noc się denerwować.
Potem w życiu dorosłym czułam się zawsze gorsza od innych,
chociaż nie byłam. Moja nieśmiałość sięgała zenitu nawet w pracy.
Teraz nie mam takiej styczności z ludźmi, a więc wewnętrznie
jestem chyba spokojniejsza. Zawsze bałam się ludzi - zawsze.
Przez pewien czas pomagałam sobie pewnymi tabletkami,
z których musiałam, bo byłam bliska uzależnienia.
Te tabletki mnie pozytywnie napędzały i dodawały odwagi,
ale wszystko co dobre, szybko sie kończy.
Dziewczyny kończę i zyczę Wam fajnego wieczoru, chociaż wiem, że jest duszno,
przynajmniej u mnie.
Cabanko, moja córeczka była taka od zawsze. To nie kwestia ostatnich miesięcy, tylko odkąd zaczęła chodzić, to już była przylepa do mnie, a jak zaczęła mówić, to bardzo mało i szeptem. Czyżby wyczuwała coś szybciej niż ja? Ona mi pierwsza powiedziała "tata cię nie kocha".
Wbrew "domysłom" tulimy się maksymalnie, ona mówi do mnie, że mnie kocha na głos, ale jak nikogo nie ma obok nas. Jak się pojawi osoba trzecia (tata, babcia -nawet ta miejscowa, ktoś obcy) to już mówi do mnie na ucho.
Z kolei są dni, gdzie gada tak dużo i tak głośno, że trzeba ją uciszać.
Na szczęście rozmawiałam z psycholog... Powiedziała, że małe dziecko nie ma wrodzonych swoich zachowań. Małe dziecko "naśladuje" najbliższe osoby (a widzi także to, czego nie widać gołym okiem). A skoro mnie często widzi smutną, to tak się zachowuje, bo myśli, że tak się zachowują "kobiety"). [coś w tym stylu]. Więc mam jak najmniej przy niej płakać...
Kiedy mam handrę, to mam połozyć dzieci spać i dać sobie np. dzisiaj czas od 21 do 22 na płacz a potem powiedzieć - nie mam czasu na płacz.
Pani psycholog mówiła, że takie "płaczące" osoby często prosi o wyznaczenie sobie dnia (w tygodniu, w miesiącu) kiedy płaczą do oporu, aż do bólu. (nie wiem, czy to pomaga wszystkim, ale mi godzina płaczu pomogła).
Potem jeszcze zajrzę, może ktoś się odezwie.
Cały czas czekam na przepis(y) od leny ![]()
witam
sorry sandro dopiero teraz doczytalam ze to ty prosilas o przepis na figowca
co jakis czas go kupuje bo jest pyszny
a przepis w necie znalazlam
jak znajde str to ci ja podam to troche potrwa
str nie moge skopiowac
wejdz na wielkie zarcie figowiec znajdziesz przepis siostry anastazji
smacznego sandro
Przepisu nie dałaś, ale podałaś taki adres, że nie sposób nie zbłądzić
Dziękuję bardzo. Jeszcze podpowiedz te gofry, bo jak nie to się na nie wproszę ![]()
Oczywiście żartuję
z tym wpraszaniem.
Jak zrobię to powiem co wyszło.
Dziewczyny spicie?
Figowiec znalazłam
Ło losie ile tych przepisów, a jakie pyszne zdjęcia ![]()
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę co jadłyśmy do kawy, gdy nas Lena poczęstowała
To pyszne i bogate ciasto.
bardzo mało i szeptem...
Czyżby wyczuwała coś szybciej niż ja?
Ona mi pierwsza powiedziała "tata cię nie kocha".
psycholog... powiedziała, że małe dziecko nie ma wrodzonych swoich zachowań. Małe dziecko "naśladuje" najbliższe osoby (a widzi także to, czego nie widać gołym okiem). A skoro mnie często widzi smutną, to tak się zachowuje, bo myśli, że tak się zachowują "kobiety").
Właśnie o tym pisałam.
Dzieci są jak "czysta tablica". Co na niej napiszemy, takie będą.
Owszem są jakieś predyspozycje temperamentów i osobowości, jednak najważniejsze jest środowisko, w którym wzrastają.
Najważniejsze są ich pierwsze 3 lata życia.
Jak mają nauczyć się świata, jak nie przez obserwację i naśladownictwo osób, które są najbliżej.
Pamiętać też należy, że maluchy instynktownie wyczuwają atmosferę wokół siebie.
Kiedy płaczesz, czy choćby jesteś smutna to wysyłasz sygnał, że:
* jest to "normalne" zachowanie, tak właśnie trzeba
* lub, co gorsze, że jesteś niezadowolona ze swojego dziecka, wzbudzasz w mim poczucie winy.
Nie mówię tu konkretnie o Twojej osobie, ale uogólniam.
Dzieci naśladują najbliższych, a więc rodziców. Od nich uczą się najwięcej.
Troszkę starsze boją się, że to przez nich mama, czy ktoś równie bliski jest np. smutny.
Rodzi się poczucie winy, a to doprowadza do izolacji, nieśmiałości, zagubienia.
Wiele, by pisać, ale nie o to chodzi.
Słuchaj psycholog i chroń dzieci, bo grozi im "okaleczenie psychiczne".
Życzę wszystkiego, co najlepsze...
Cabanko dziękuję ![]()
Staram się jak mogę, rozmawiam z psycholog, pracujemy nad tym.
Sama wychowywałam się w dziwnej rodzinie. Nie wiem, czy czytalaś, ale mama miała odebrane prawa rodzicielskie. Wychodziła po zapałki i tyle ja widzieli. Wychowywała mnie babcia i dziadek, ale co z tego, jak nigdy nie przytulali. W domu było też 3 braci mojej mamy, którzy często byli nie pijani, a nawaleni jak bąki. No i awantury. Czasami "z bronią" - nóż, popielniczka...
Byłam dzieckiem płaczliwym. Ciągle bolał mnie brzuch (może to była nerwica już)...
Tak więc mam złe wzorce...Babcia starała się jak umiała. Gdyby nie ona może byłabym w domu dziecka.
W każdym razie ja jak wychodzę z domu, to mówię dzieciom, o której będę - pokazuję na zegarku, lub wyjeżdżając pokazuję na kalendarzu. Nie maja do mnie żalu - rozmawiamy o tym.
Ja mam zasadę - dzieciom nie kłamię, że idę po zapałki.
Wiadomo, że wolałyby rodzinę pełną - ale szczęśliwą.
Zawsze - odkąd psuło się nasze małżeństwo jak przytulam dzieci, to mówię "kocham Was (Cię), tata tez Was tak mocno kocha". Zawsze chwalę tatę przy dzieciach. Nie kłócimy się przy nich. Jednak, choć chciałam nie potrafię mężowi wybaczyć tego, że mnie tak bardzo pobił. Trzymałam wtedy za rękę córeczkę. Poniekąd "wybaczyłam", ale ciągle mi to wraca w pamięci. Nie umiałabym się do niego przytulić. Tym bardziej, że on pokazuje obojętność.
Ostatnio "złapałam" go jak kazał dzieciom, żeby mi skłamały. Przykre - bo ja nie namawiam dzieci przeciwko ojcu.
Wiem, ze nie naprawię wszystkiego na 100%, ale walczę.
Mojemu nowemu partnerowi powiedziałam tak - Kocham Ciebie, jako mężczyzna jesteś dla mnie najważniejszy. Ale w życiu mam dwa skarby - one bardziej potrzebują mnie - jako matki.
Gdy ty pójdziesz do nieba, a dzieci do piekła, ja pójdę za nimi do piekła. Jeśli nie potrafisz zaakceptować tego, że czasami są sytuacje, w których muszę być tylko dla dzieci, to nie możemy być razem.
Są dwie miłości - do mężczyzny i do dzieci. I nie wolno ci o nie byc zazdrosnym.
Jakoś na razie nam się to udawało.
Dzieci są na pierwszym miejscu. Jednak na siłę nie odnowię małżeństwa (ja wiele razy głośno wyrażałam chęć naprawy, on wprost się wycofywał).
Dziekuję jeszcze raz. Chyba poprzedniego Twojego posta nie zrozumiałam do końca. Ale to nic. Po to rozmawiamy, by wyjaśnić co nieco...
Może gdybym miała inne wzorce, dziś nie byłoby tak w moim małżeństwie. Często myślałam o tym, czy się nie poświecić, ale sama "miasta" nie zbuduję.
Dzień dobry.
U mnie pada. łeeee..........
Zjadłam śniadanie i myślałam, że i u Was pada i pogadamy. No ale pewnie u Was słonecznie.
Dzień dobry.
Dziś troszkę póxniej jestem, bo obudziłam sie o 6, a potem zasnęłam ponownie i obudziłam sie o 9.
Rzadko mi sie to zdarza, a jednak.
Sandro, masz rację, że dzieci są w Twoim życiu najważniejsze, ale szukaj miłości
dziewczyno, bo jesteś młoda i należy Ci się odrobina czułości od mężczyzny,
a skoro ten Twój Ci jej nie dał, to buduj drugi związek.
Ja nie miałam nigdy na to odwagi i byłam targana między dziećmi, a szukaniem akceptacji
u tego, którego strasznie kochałam, a teraz to trzeba pozamiatać moje marzenia.
Jesteśmy razem, prowadzimy gospodarstwo, ale wystarczy małe nieporozumienie, a wszystko się
odnawia i ból w sercu, rozsadza mi wnętrze.
Staram się tak żyć, aby nie rozdrażniać, aby nie rozmawiać, a jednak mam czasami chwile,
że bym wszystko mu wyrzygała i sobie poszła, gdzie rośnie pieprz, ale
nie mam dokąd, no i tak tkwię. Nie jestem szczęśliwa, bo nigdy nie miałam oparcia
w nim, a jak miałam, to teraz wiem, że ta druga i trzecia też miały i to mnie strasznie boli.
Oj, za dużo na dzisiaj!!!
Pogoda u mnie łada i wybiorę się do córki - bywajcie.
Elu ta piosenka kojarzy mi się z tym, co wiem o Twoim życiu...
http://www.youtube.com/watch?v=O6P24erhs1s&feature=related
To piosenka Tercetu Egzotycznego - moja siostra mówi, że słucham piosenek jak "stara baba". A ja jestem romantyczką i nikt w mojej rodzinie tego nie widzi ![]()
A tu mam ripostę dla Twojego męża:
ciężka muzyka, ale słowa do głupich chłopów
http://www.mp3zwrzuta.pl/mp3,,264433,,ania-sool-babe-zeslal-bog.html
witam
lato juz bylo teraz jesien chmury ciemne wiatr goni na przejasnienia nie ma sie
ziab ciagnie okno zamknelam ogacilam sie cieplo siedze z kompem
sandro w lewiatanie kupuje gofry bez cukru---ciasto gofrowe w gofrownicy zrobione po wystygnieciu do woreczka zapakowane sztuk 10 w cenie 1.99
bardzo je lubie jako przegryzke do kawy herbaty
sa takze w sprzedazy rurki waflowe---pychota z lodami
zapraszam na takie co nieco do kawki
milego dnia
Hehe, leno, a ja myslałam, ze to Bóg wie co, ile trzeba się narobić.
Piszesz o Lewiatanie - to jakbyś mieszkała blisko mnie. Jakieś 8 km od mojego domu jest taki sklep. No i u mnie też zimno... Nawet wrzuciłam papiery do pieca i przepaliłam.
To wpadaj z tymi goframi
Ja mam prasowania dużo. Pewnie się za to wezmę. A barrrdzo mi się nie chce.
Jeśli chodzi o tamto ciasto - to chyba jest pracochłonne...kojarzy mi się z torcikiem ![]()
sandro wejdz na gofry latwy przepis i zobaczysz ze wystarczy skladniki zmieszac i wlac do gofrownicy oby miala silna moc i uzyaj cukru pudru
chrupiace wyjda
a ty w ktorym miescie mieszkasz sandro?
ja w stolicy gor swietokrzyskich
Lewiatan lubie jest ode mnie rzut kamieniem a personel pomaga mi zrobic zakupy
jestem zadowolona
Ja mieszkam na samej północy - woj. pomorskie.
Wiec mieszkamy daleko od siebie:(
Mam chrzestną we wsi Ruszkowiec koło Ostrowca (nie tak bliziutko).
Odnalazłam ja przez NK kiedyś, jak wyjechała po mojej komunii, a potem tylko pisała pocztówki, potem już nic. @ lata temu ją odwiedziłam... Potem, po pół roku zadzwoniła, czy mogłabym jej pożyczyć 1000zł. Nie miałam tych pieniędzy, a poza tym rodzina mnie obśmiała, że ponad 20 lat mnie nie widziała, a jak raz zobaczyła to zadzwoniła po pieniądze. Jak odmówiłam już więcej nie dzwoniła. Ciekawe dlaczego??
Ja do niej póki co nie dzwonie, bo zawsze mam grosiczki na koncie, a dzwonić po dłuższym czasie to na dłuższą pogawędkę by się zdało.
Jeśli chodzi o gofry - to bardzo zależy mi i całej reszcie ciasteczkowych potworów, żeby były chrupiące. Ale z ta silna moca gofrownicy to nie tak łatwo. Te domowe to chyba kicha...
Witaj WIFO
Opowiedz co i jak było...
Wifo, witaj. Ty już wróciłaś do domu, a po co?
Ja tam bym siedziała do końca lata nad tym naszym morzem,
a Ty dryn, dryn samochodemi już w domu hihihi
Ja nie robię żadnych gofrów, bo waga mi nic, a nic nie spada,
a nie chcę sobie już dokładać, dlatego tylko od czasu do czasu
pozwalam sobie na słodkości.
Gotuję czerwony barszcz na botwince, odkurzyłam chatę,
a teraz ide zrobić sobie druga kawę, bo coś mi nie tak.
Sandro, piosenki trafione.
Bywajcie.
no zgadza sie poczytalam i nalezy najpierw ciasto w piekarniku podsuszyc by woda odparowala a potem w gofrownicy upiec
wychodza chrupiace
to by bylo na tyle pozdrawiam milo
Witam dziewczynki!
Dzisiaj od rana trochę chłodniej, to i lepiej.
Przynajmniej coś porobiłam w domu.
Wczoraj nawet palcem nie chciało się kiwnąć.
MILUTKIEGO DNIA !!!
Dobranoc dziewczyny.
Oglądam Opole.
Będę jutro, postaram się wcześniej wstać hihihi
Dobranoc, oglądaj. Ja się wykapałam ale jeszcze troszkę posiedzę. ciekawe czy spełniłas swoje plany dot. odwiedzin córki?
Pozdrawiam
Skonczyłam ogladanie Opola - zwyciężył laureat "Szansy na sukces" niejaki Chudziński .
Jego glos kojarzy mi sie z glosem Cugowskiego .
Czy także macie takie wrażenie ???
Zycze Wam dobrej spokojnej nocy .
Dobranoc
Zaczyna sie Noc Kabaretowa
Dzień dobry.
Niu7nia, nie oglądałam Nocy Kabaretowej, bo dla mnie to za późno.
Usnęłam.
Opole już nie takie, na jakie się kiedyś czekało.
Brakuje tej magii, tamtych piosenek i wykonawców.
Ja wiem, że trendy się zmieniły i muzyka już nie ta, jak
za czasów naszej młodości i jest jakaś inna,
nie trafiająca w moje gusty, no oczywiście z wyjątkami.
Ania Wyszkoni śpiewa ładnie i ma zbliżony repertuar
do dawnych, spokojnych piosenek, a debiuty to dla mnie
porażka jakaś. a, i Rynkowski, którego uwielbiam.
Brakuje mi indywidualności, która za pierwsza piosenką,
trafiłaby w moje serce. Łoj nie ma co dywagować
więcej, bo wszystko jest dla mnie jak z kosmosu.
Obudziłam się wcześniej, zrobiłam sobie kawę
i klikam do Was. Dzień u mnie ładny i myślę jak go
rozpocząć, oprócz tego, że klikam do Was.
Chyba ufarbuję sobie włosy, bo trzeba siwulce pokryć, o!
Witam, ja nie oglądałam NIC. Rzadko kiedy oglądam TV. Może godzinę dziennie, przy dobrych wiatrach. Jedak ostatnio to jest godzina chyba na tydzień.
Dostałam dziś pismo mailem od Pobieraczka, że zgłoszą mnie do sądu i że grozi mi do 8 lat więzienia. Już sama nie wiem co mam z tym zrobić. Weszłam na ich stronę z ciekawości, wpisałam dane, ale zrezygnowałam, bo się zniechęciłam od razu.
Nie wiem, czy traktować te groźby w jakikolwiek sposób, czy coś odpisać. Nie znam się na prawie i nie umiem odpowiednio się obronić. Może któraś coś wie. Elu, Ty kiedyś pisłaś, że też z nimi miałaś problem.
Sandro,tak jak Ty zarejestrowałam się na tym pobieraczku
w celu - sama już nie pamiętam
i nie pobierałam nic, a ni, a tu mi zbombardowali skrzynkę,
że muszę zapłacić. Było to rok temu.
Wściekła odpisałam im, że nie korzystałam z ich usług i niech
przestana mnie straszyć, bo z emerytki nie beda wysysać kasy
i od tej pory mam spokój.
Sandro, strachy na lachy i nie my pierwsze i ostatnie.
W sieci, wpisz pobieraczek, a dowiesz się, że to oszuści
i nie wiem, dlaczego nikt do tej pory im się do d... nie dobrał.
hejka
dzis inny swiat slonko sie pokazuje cieplej weselej
troche wieje i spacer chyba bedzie
jutro chrzciny bratowki brata corka
drobiazg i zyczenia dla maluszka mam i dylemat takze czy wsunac jakis banknot tez
milego weekendu
O i już wieczór.
Obejrzałam film o Henryku VIII i jego sześciu żonach.
Co to były za czasy, aż wierzyć się nie chce.
Film bardzo dobrze zrobiony, kostiumy super odwzorowane.
Lubię historyczne filmy.
A co Wy robicie?
Ja w zasadzie cały dzień na podwórku byłam. Była mama w dzień. Potem myłam okna, zmieniałam pościel, no a teraz odkryłam wilgoć w szafie i połowa pościeli do prania, choć nieużywana ![]()
Jeszcze spać nie idę. Zajrzę niebawem.
Sandro. Leno, a ja idę już do łóżka.
Wybaczcie, ale dziś nie rozmowna jestem.
Może jutro.
Śpijcie dobrze.
Cześć, Dziewczyny.
Ja wstałam rano, jestem po śniadaniu.
Jestem znudzona monotonią życia. Od wczoraj mi nie poschły rzeczy. Dziecko wylało mi herbatę na kołdry i je wyprałam, ale nie doschły. Wisi to wszystko, a ja czuję się brudna od tego nieporządku. Taki stan niechęci do wszystkiego dopada mnie z reguły z rana. Męczy mnie to, bo to takie moje depresyjne nastroje,biorę tabletki na te depresje, ale już z nich schodzę. Może to efekt odstawienia?
Wolałabym sama nad tym zapanować. W każdym razie wiem, że jak u mnie jest choćby siostra, to jestem od razu żywsza. Mi brakuje LUDZIA - ale pozytywnego LUDZIA. Sama dla siebie nie jestem wystarczalna, jak niektórzy.
O dziwo, jak kiedyś byłam z dziećmi u mojego Ukochanego, a jego nie było, dzieci na podwórku,to mi samotność nie przeszkadzała. Cały czas coś robiłam,nawet jedzenie Jogurtu było dla mnie super zajęciem.
Dziś pogoda w miarę ładna. Słońce jest, choć obłoczki są gdzie niegdzie.
Wieczorem zauważyłam, że chyba idzie pełnia księżyca (?) Wtedy jestem jakaś inna...
Dzień dobry Sandro i każdej, która tu zajrzy.
Oglądałam wczoraj Opole i byłam mile zaskoczona.
Piosenki Ewy Demarczyk - cudo.
Sandro, a dlaczego schodzisz z tabletek i czy konsultowałaś
to z lekarzem?
Myślę, że to nie tylko tabletki tak działają na Twój nastrój,
a sytuacja, która jest beznadziejna i nie ma widoków na poprawę.
Piję kawę i klikam do Was.
Zastanawiam się jak zrobić, aby też poprawić sobie nastrój
i chyba wybiorę się do córki i wnusi, bo ostatnio z powodu
swojego zdrowia je zaniedbałam, ale skoro lepiej juz nie będzie, ze mną,
to muszę się zebrać i zrobić wszystko, aby je odwiedzić.
Miłego dnia wszystkim. Zajrze jeszcze.
Elu, nie konsultowała. Wizyta kosztowała 100 zł. Wcześniej chodziłam do ośrodka zdrowia, bezpłatnie, ale ten lekarz, gdy zobaczył jak mnie mąż pobił - to kazał mi się z domu wyprowadzić. Ja po 3 miesiącach przyszłam do niego i powiedziałam, że wróciły lęki (a wcześniej leczył mnie i ponad rok byłam zdrowa). Wtedy lekarz powiedział, że dopóki będę mieszkać z mężem, to będą wracały. Zaproponował pobyt w szpitalu na 3 miesiące. Nie zgodziłam się i więcej nie poszłam. Potrzebowałam pomocy od zaraz i poszłam prywatnie, bo było już tak, że płakałam nawet u fryzjerki.
Psychiatra trafiona (nie czytać pijana!), łatwo wprowadziła mi leki, gdzie inni ten sam lek próbowali nauczyć mnie brać bez skutku (zawsze dostawałam kolejnych ataków). Tym razem wpływ tej pani, jej stanowczość podziałały na mnie tak, że te leki przyjęłam i szło mi dobrze.
Miałam dojść tylko do połowy leku, tylko pół tabletki. Potem nie miałam pieniędzy, i od około 8 miesięcy jem pół tabletki co 2-gi dzień (tak naprawdę nei wiem, czy on na mnie działa).
Wiem, że powinnam pójść do tej pani, ale brakuje mi pieniędzy.
Ciężko jest znaleźć dobrego psychiatrę.
Kiedyś mi ta pani powiedziała, że jakbym miała zejść to np. obrać sobie środę i na początek przez 3-4 tygodnie nie brać w środę, potem dodać do tego np. sobotę...
Pani ta stawia na to, by większość walczyć samemu, tabletki mają mi pomoc zniwelować lęk, ten najsilniejszy. Resztę ma załatwić psychoterapia...
Kiedyś mi ta pani powiedziała, że jakbym miała zejść to np. obrać sobie środę i na początek przez 3-4 tygodnie nie brać w środę, potem dodać do tego np. sobotę...
Sandro nie rozumiem tego zdania. Co to znaczy zejść? Z tego świata?
Sandro, to nie jest leczenie, jakie Ty sobie sama zaserwowałaś.
Wydaje mi się, że te tabletki trzeba regularnie zażywać, bo to sie mija z celem
i nie dziw się, że lęki powracają.
ja bym poszła do tego lekarza, który Ci kazał sie
wyprowadzić i bym napierała, aby Ciebie leczył,
a jemu trzeba uświadomić, że nie masz dokąd na razie odejeść,
że jest szansa na zmianę życia, ale jeszcze nie teraz i on powinien podjąc leczenie bez dwóch zdań.
Nie trzeba się wstydzić swojej sytuacji rodzinnej, a lekarz łaski nie robi
i powinien dążyć do tego, aby zniwelować Twoje lęki.
Nie możesz zostać dziewczyno bez pomocy.
Elu - zejść z tabletek, z leczenia, czyli je zakończyć. Życia nie mam zamiaru kończyć!
Byłam z dziećmi na plaży. Było zimno, ale się kapaliśmy.
Wybaczcie, jesli robię jakieś błędy, ale coś się dzieje z moim kompem i mam pokratkowany monitor, połowę słów muszę się domyślać. Piszę w ciemno ![]()
Niedługo idziemy spać...no przynajmniej za godzinkę, ale pewnie nie później.
Może jeszcze się odezwę.
Do jutra (o ile komp. nie padnie).
Dzień dobry ![]()
Mój komputer miga coraz bardziej, nie wiem czy będzie dychał po południu. Dziś robię znów wielkie pranie, bo te wszystkie rzeczy z szafy, co zaszły wilgocią muszę wyprać. Pewnei plamy zostaną, tym bardziej, że nie mam odplamiacza.
Pozdrawiam i czekam, może ktoś się pojawi zanim komputer mi dpanie.
Dzień dobry Sandro.
Nie ma Izydory i Cabanki, a Daria też się nie pokazuje, bo chyba jest wyjechana.
Zostałyśmy my z leną, ale i tak jest fajnie.
Na innych wątkach jest więcej piszących, ale trudno.
Ja dziś nie pozbierana jeszcze do kupy. Spałam dość dobrze, a czuję się rozbita
i nie wiem od czego zacząć dzień.
Sandro, ratuj komputera, bo z kim ja wymienię te parę zdań.
Sandro ratuj ciuchy i zrób coś, aby wypędzić ta wilgoć z szaf.
Nigdy czegoś takiego nie miałam i nie wie co doradzić, ale
w necie pewnie są porady na ten temat.
Wilgoć jest wstrętna, bo pewnie ciuszki brzydko pachną, a wybawić plamy
z niej jest bardzo trudno.
Pracuj, już Ci nie przeszkadzam.
Mimo wszystko, miłego dnia.
Witam Dziewczyny, choć właściwie to juz chyba tylko Ela została.
Ja już "widzę" to co piszę.
Jestem bardzo zmęczona po nocy, dziwne prawda? Ale czuję się połamana. Irytuje mnie to, bo po co człowiek idzie spać?
Nasz kolega Slavko jutro wyjeżdża i cieszy się na ten wyjazd.
Brakuje mi Was do kawy
![]()
Wczoraj oglądałam po dłuższej przerwie "Na Wspólnej" i nie wiem kiedy to się stało, że Weronika przespała się z kimś innym (domyślam się, że z Sebastianem).
W zasadzie to jest remis z jej mężem, bo tez kiedyś miał romans.
W tym serialu prawie każdy kogoś miał i wszyscy do siebie wrócili.
Oprócz Marty...Ciekawe jak to będzie.
Jednak w tych małżeństwach zawsze jednej stronie bardzo zależało na drugiej. Te zdrady to były takie impulsy.
A takiego szczęścia jak ma Roman, to żaden facet w tym filmie nie ma. Rwią go kobiety na prawo i lewo.
Wicie co mnie irytuje w tych filmach? Że obojętnie kto to by nie był, to stać te osobę na wynajem mieszkania. Tam nie ma typowej biedy, że nie starcza do końca miesiąca i masz w portfelu ostatnie 5 zł.
Dziewczyna Igora (z nią ma dziecko) wynajmuje mieszkanko (no niby on jej pomaga), Ta co ma narzeczonego Piotra (zapomniałam imienia) poszła do pracy i od ręki zdecydowała się na wynajem.
Kurna, w naszej rzeczywistości zarobi się 1000-1300 zł i z czego tu płacić wynajem?
A najlepiej w Klanie - Grażynka i Rysio - dwa najbiedniejsze zawody w Polsce - pielęgniarka i taksówkarz swego czasu, zmieniali mieszkania jak rękawiczki.
I te tęskniące za wnukami babcie...A gdzie słowa "nie przychodź dziś z dziećmi bo jestem zmęczona"?
Dzień dobry Sandro.
No faktycznie zostałyśmy tylko we dwie, ale ciesze się, że Twój komputer
pozwolił Ci jednak dostać się na netki.
Masz rację, że w tych serialach nie ma obiektywności, bo ja też zwróciłam
uwagę na piekne mieszkania w których kręcą serial.
Na wyrost to wszystko, a te zdrady to skaranie boskie.
Z Sebastianem sie przespała i jest w ciąży hihihi
No ale piszący scenariusz, musi coś wymyślać, żeby się kręcilo.
W wakacje będa chyba tylko powtórki i już ja nie będe miała co oglądać bububu.
Trochę to wszystko nierealne jest, a chyba w M jak miłość dziadkowie mieszkają
w domu, jaki można spotkać w rzeczywistości.
Sławek jutro jedzie i trzymam kciuki, aby kogoś sobie fajnego zapoznał.
Miłego Sandro i do napisania, bo wpadnę jeszcze.
Strony Poprzednia 1 … 16 17 18 19 20 … 372 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024