Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 372 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 24,171 ]

716 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-25 19:26:56)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Kochane dziewczyny.
Dzieci już poszły, a więc święta uznałam za zakończone.
Wszystko fajnie się ułożyło i obie młode mamy mogły spokojnie zjeść
i zasiąść do stołu, a potem zaczął się naprzemienny koncert.
Dziadka wywaliliśmy na spacer z najstarsza wnusią, a ja biegłam do
sąsiadów po suszarkę, bo moja dzisiaj się właśnie spaliła.
Suszarka uspokaja dzieci, kiedy mają kolkę.
Teraz mogę sobie odpocząć po przygotowaniach
i kurde felek, lodówka dalej pełna, ale jak córka będzie
jechała już do siebie, naładuję jej w słoiczki, aby parę dni miała co jeść.
Musiałam też zabawić się w didżeja dla starszej wnusi i na yt wyszukiwać
jej przeboje, bo tak się składa, że rośnie melomanka, ale jak mi zaśpiewała
pieski małe dwa, chciały przejść przez rzeczkę, wymiękłam.
Co dzisiaj w TV, bo już dzisiaj nic nie wiem? Chyba druga cześć Titanica, będę oglądała.

http://wgrywacz.pl/images/3031296479774_by_CSC07_50.jpg

Zobacz podobne tematy :

717

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

No i po świętach. Ciesze się. Nie lubie świąt. Za bardzo muszę "udawać" przed dziećmi i wnuczkami.
A mężowi jest tak dobrze , dzisiaj nie ma go od rana w domu, nie wiem gdzie jest. Córki wiedzą że z nami jest bardzo źle, ale nie chcą się w to mieszać. Ale wnuczki? Jak im wytłumaczyć że dziadziuś ma swoje ,inne życie i nie zawsze one, u niego są na pierwszym miejscu.

Sandra, ty nam tutaj możesz marudzić ile chcesz.  Powiem Ci ,że jesteś na straconej pozycji, jeżeli mąż i jego rodzina wie o twoim przyjacielu. Rozwód będzie z Twojej winy. Bo tych przepychanek w domu nie udowodnisz. Szkoda tylko dzieci. Nie rozumię ,dlaczego ich ojciec chce je rozdzielić! Ta dwójka dzieci to ...jego?. Bo za drugim nie będzie tęsknił? Absurd. Rodzeństwa się nie rozdziela. Chyba, że są starsze i same się określają z kim chcą być! 
Pomóż mi zrozumieć Twoją sytuacje. Z tego co wiem, to masz kogoś kto Cię kocha i chce być z Tobą,  a jesteś z kimś , kto cie nie chce i nie kocha. Przecież to absurdalne, nielogiczne, niekonsekwentne!

Elu , obejrzysz drugą część titanika? Ja nie lubie oglądać filmów, jeżeli wiem jak się kończą

O Slawku czytałam od początku, i z tego co wiem /tak tłumaczyła moderatorka/, to ma bana za otwieranie ciągle nowych topików na ten sam temat- swojej samotności. Ale chyba o tym wiecie? czytałyście?
wystarczyło by mu się podporządkować do regulaminu. Cały czas myśle że nie znał regulaminu.

718 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-25 22:01:48)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Izydoro. tak jestem z mężem. Mieszkam z nim, z nim mam ślub i dzieci. Było zawsze "mrocznie", ale jakoś leciało. W zeszłym roku dokładnie 24 kwietnia mąż mnie pobił. Mam zdjęcia, byłam na pogotowiu, była policja. Szukałam tez pomocy w różnych ośrodkach.
Potem, po kilku miesiącach poznałam kogoś, kto mi powiedział, że mam się ratować. Ten Ktoś dał mi siłę, by walczyć o swoje poczucie szczęścia.
Nie uważam, ze rozwód powinien być z mojej winy. Ja nie pobiłam męża po skroni, do mnie nie przyjechała policja, nie on miał kwadratową głowę, siniaki przez trzy tygodnie i na koniec zwolnienie z pracy, bo z taką twarzą nie mogę reprezentować firmy.
Więc wcale a wcale nie czuję się winna. rozpadowi małżeństwa. To mąż wepchnął mnie w ramiona innego.
Ja mam czuć się winna?? Ja jestem bardzo szczęśliwa, że jest ktoś, kto pomimo mojego bardzo niskiego poczucia własnej wartości chce mnie kochać, dotykać, powiedział, że zasługuję na szczęście.
Gdyby nie on, nie otrząsnęłabym się z tego małżeństwa.
A czy rozwód będzie z mojej winy?? Mało mnie to obchodzi. Ważne żeby być wolną osobą. Zresztą ustaliliśmy, że rozwód chcemy wziąć bez orzeczenia o winie (bo obydwoje mamy coś za uszami, ale to on pierwszy podniósł rękę).

Mam kogoś, a jestem z kimś innym, kto mnie nie kocha. Piszesz, że to niedorzeczne, itp.
Izydoro, nie każdy ma tyle siły by odejść z dnia na dzień.
Gdy mnie mąż pobił to mojej mamy odpowiedź bya taka "tylko nie przyjeżdżaj do mnie, siedź w domu". To co ja miałam zrobić?
Wiem, że to niedorzeczne, ale jak Ty mi radzisz? Mam ot tak wziąć dwie torby pod pachę i iść z dziećmi pod most? (mieszkanie mojego Ukochanego jest całe w gruzach, a on jeszcze poza granicami kraju).
To nie takie proste.
Czuję, jakbyś mnie skrytykowała. Może  nie tak to odebrałam. Nie wiem, czemu mąż chce rozdzielić dzieci.
Może gdybym miała matkę taką jak Ty, to nie tkwiłabym w tym małżeństwie.
Kiedyś mąż mnie uderzył kilka razy w brzuch (w czasie jazdy autem) a potem wyrzucił pod lasem 6km od domu). Jedno dziecko troszkę już chodziło, drugie jeszcze nie. Wzięłam te dzieci i szłam do domu, bo gdzie miałam iść? Mama mieszka dużo dalej ode mnie. Zadzwoniłam do niej. Powiedziała "nie przesadzaj, to masz spacerek". Potem wróciłam do domu, krzyczałam na męża. On powiedział, że nie wie o czym mówię. Wyparł się. Musiałam udawać, że wszystko jest w porządku. To nie takie proste odejść, jak się nie ma dokąd.
To nie tak, Izydoro. Dzieci bardzo kochają tatę. Chodzą do przedszkola. Coś im muszę powiedzieć wyprowadzając się. One nie mają po kilka miesięcy, że je wezmę pod pachę i nic nie będą wiedziały.

719

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro. Nie mam zamiaru Cię krytykować.Prosisz o rade więc chcę Ci uświadomić Twoją sytuacje i nie robie tego złośliwie.Wręcz przeciwnie- bardzo Ci współczuje i życze jak najlepiej. Ale nie będe Ci schlebiać i przytakiwać fałszywie bo takimi tekstami, tylko ci zaszkodzę. Przeżyłam podobną sytuacje z moją córką. Zeznawałam w sądzie, rozmawiałam z adwokatem, więc troche wiem jak to działa.
W sądzie będą liczyły się tylko fakty , dowody i świadkowie. Twój mąż wszystkiego się wyprze, a na jego korzyść będzie świadczyła jego rodzina. I masz przechlapane. Dlatego też, jeżeli Cie uderzy albo zrobi coś podłego - zgłoś na policje, zrób obdukcje w szpitalu, postaraj się o niebieską karte i u nich zgłaszaj wszystko co się dzieje. Mąż nie musi o tym wiedzieć. A w sądzie się przyda. W świetle prawa nie mając świadków i dowodów na znęcanie się fizyczne lub psychiczne , to Ty będziesz winna rozpadu małżeństwa ...bo masz kochanka. To Cię dyskwalifikuje. I nie ma w sądzie tłumaczenia ,dlaczego go
masz!  Cokolwiek powiesz, będzie to próba "wybielenia się".
Piszesz, że nie możesz odejść tak z dnia na dzień, ale przecież u Ciebie to trwa już kilka lat!
Jesteś dorosła, więc matka nie musi Ci pomagać. Przecież sama wybrałaś sobie takiego męża. Na pomoc liczyła bym ze strony ukochanego. Jeżeli Mu na Tobie naprawde zależy, i planuje przyszłość z Tobą i Twoimi dziećmi, to powinien Ci pomóc.Chociażby w wynajęciu mieszkania. Moglibyście wtedy być razem!
A przecież właśnie tego chcecie.
Sandro, ja jestem naprawde po Twojej stronie ale znam życie.

720 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-25 23:41:50)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Och, masz rację.
Moja wina, bo rok temu mogłam założyć sprawę mężowi, ale było mi żal, że będzie policja przychodziła, dzielnicowy i dzieci będą na to patrzały. Nie chciałam tego.
To, ze kogoś mam już się nie zmieni. Mąż nie wyprze się pobicia, skoro mam notatki z tego i zdjęcia. A jakie on ma dowody, że mam kochanka? Ze przeczytał sms-a typu pamiętaj, że jesteś wartościową kobieta? To nie świadczy o kochanku. Takie sms-y moge otrzymywać od Ciebie również wink

Izydoro - piszesz, że kochanek może pomóc np. w wynajmie mieszkania. Owszem on to proponuje i nie tylko to. Ale ja się boję tego zrobić. Jak to? Pójdę na wynajęte, wezmę dzieci, a mąż zrobi mi z tego może sprawę w sądzie ze "włóczę" dzieci po wynajętych mieszkaniach, skoro mają  swój dom, swój pokój? Nie wiem, może źle to postrzegam, ale takie jest moje myślenie. Może zbytnio się czymś przejmuję. Nie wiem, nie mam się kogo poradzić. Mama mi radzi mieszkać z mężem dla dzieci i udawać, że jest dobrze. Ale ja potrzebuję nie seksu, ale przytulenia, rozmów, chcę po prostu żyć jak kobieta i do tego mężatka, a nie samotna. Czy nie mam prawa tego żądać? Piszesz, że mama nie musi mi pomagać. Sama córce świadczyłaś na sprawie. Też bym chciała mieć wsparcie w swojej mamie. Może dlatego mi ciężko, bo oczekuję wsparcia tam, gdzie mi go dać nie chcą. Ale przy mamie byłoby mi łatwiej. A tak jej postawa co daje? Daje to, że mój mąż mówi do mnie - "widzisz jaka jesteś? nawet matka cię nie chce przyjąć pod swój dach". I wtedy jest mi jeszcze trudniej.

Izydoro, a czy ważne jest aż tak, czy sad powie, ze to moja czy jego wina? Mi to jest obojętne. Czy to, że mam kochanka dyskwalifikuje mnie jako matkę dla dzieci?
Moja kuzynka rozwiodła się dosłownie "dla kochanka" - on jej nie bi ani nie pił. Po prostu zakochała sięi odeszła. Były dwie sprawy. Mają 2 dzieci. Jest dobrze, nikt nikomu dzieci nie odebrał, nie było badań w RODK, nie było świadków na rozprawie.
Mam rzucić kogoś kto mnie kocha i zmarnować szanse na szczęście, tylko dlatego, że rozprawa się jeszcze nie odbyła? ja tego nie chcę. Wolę nie żyć.
Dzieci swoje kocham i będę kochała bez względu na to czy jestem z mężem czy z kochankiem czy samotna.

Piszesz, że mam wszystko zgłaszać na policję. Kiedyś rozłączył mi coś w aucie, żebym nie jechała nigdzie z domu. Widziałam jak to robił pod maską samochodu. Pojechałam na policję, spytać, co mam robić, bo ja to uważałam, jako znęcanie się. Policjant powiedział, że mam spytać męża, czemu to zrobił i mam obserwować czy takie coś będzie się pojawiało częściej i dopiero wtedy zgłosić. Nie umiem zbierać dowodów, a wiem na 100%, że mąż mnie nie uderzy bo się boi policji.

Dziewczyny, pewnie jesteście padnięte po świętach? Ja w sumie cieszę się, że jutro już "normalny dzień". Tylko ciekawe, czy będzie słońce? Mam zamiar wygrzać się na słonku. Zobaczymy...;)

721 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-26 08:31:59)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Wiem, że nie powinnam pisać postu pod postem, ale co zrobić. Może Ktoś się wbije w międzyczasie.

Dziś wtorek, moje pranie wisi na linkach. I to chyba podstawowy powód do radości smile  Dzieci poszły do przedszkola smile  Odbiorę ich po obiadku, bo jest ładna pogoda.

Zjadam resztki ze świąt, ale wcale tego nie żałuję, bo jem sałatkę warzywną, którą lubię smile

Miłego dnia!http://wgrywacz.pl/images/684tulipan_wielkanocny_11.jpg

722 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-26 08:54:09)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry.
Widzę wieczorne rozmowy Wasze i troszkę zastanawiałam się co napisać.
Izydoro, stoisz mocno na ziemi i to się liczy, bo wiesz jak trzeba postąpić.
Pisałam Sandro, że musisz mieć dowody, bo nie wiadomo na jakiego sędziego trafisz
i dlatego warto od czasu do czasu nagrać jakąś pyskówkę Twojego męża.
Ja tak piszę, ale tak jak Ty sandro, nie potrafiłam zbierać dowodów, odstępowałam od obdukcji,
bo miałam nadzieję, że to się już nie powtórzy i to też trwało  wiele lat.
Co przeżyłam to moje i co się nażyłam to też moje.
Nie lubię słowa kochanek, kochana w przypadku Twoim, bo ten Twój drugi związek
nie polega tylko na zdradzie fizycznej, ale po prostu trzyma Ciebie przy życiu.
Znalazłaś się trochę w potrzasku i nie wiesz, czy masz iść do przodu, czy się cofać,
ale najważniejsze, abyś nie zgubiła po drodze swojej godności, jaką chcą Ci odebrać,
łącznie z Twoją matką, która wcale Ciebie nie wspiera i ma nadzieję, że nie będziesz zawracała jej dupska.
Ja mam nadzieję, że potrzeba Ci jeszcze trochę czasu, aby stanąć na własnych nogach,
a los zrobi takie pstryk i Twój mąż będzie mógł powiedzieć, jak dobrze mi bez Ciebie i dzieci,
a Ty już będziesz w zupełnie innym, szczęśliwym świecie.

Odrobina, poświątecznych słodkości

http://wgrywacz.pl/images/581czekoladki2.png


Andrzej Bursa

Nasze ognisko

Roznieciliśmy nasze ognisko
By odgrodzić swoje wieczory
Od ludzi wszystkich jak od chorób
Niech się kołysze i błyska
Niech złote śpiewają iskry
W naszym ognisku...

Siedzimy wieczorami
Coś niedobrze się dzieje
Płomień gaśnie ciemnieje
Kopeć oczernił pokój
Pyta żona: Co ci kochany?
- A daj mi spokój...

Ja wiem czemu smutno mój drogi
My lubimy bardzo czworonogi
Zwierzę najlepszy przyjaciel
Już na ulicy jestem jednym skokiem
Przemierzam całe miasto szerokie
Wracam
Z ogromnym kotem pod pachą

Siedzimy wieczorami
Coś niedobrze się dzieje
Kot straszy bursztynowym okiem
Płomień gaśnie ciemnieje
Przeglądamy... malarstwo włoskie...
Rany Boskie... jak nudno...
No - mówię - rady nie ma...
Widać się do siebie nie nadajemy
Koniec z naszym ogniskiem
Ale sprośmy jeszcze na ostatek
Wszystkich naszych starych kamratów
Ze szkolnej ławy
Z popijawy...
Zrobimy zabawę...

Przyszli goście
Każdy opowiada
Barwna talia się rozkłada
Z prostych opowieści
Chwalimy życie z całej mocy
Śpiewamy pieśni do północy

Pierwsza Goście już za progiem
No i cóż moja droga
I nam trzeba zabierać walizki
Ale popatrz... popatrz
Jak się kołysze i błyska
Wielkim ogniem... słoneczną iskrą
Nasze ognisko...
I nasz kot jest bardzo piękny z tym bursztynowym okiem

723 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-26 09:59:44)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

O, jaki fajny ten wierszyk.


Elu, też nie lubię słowa Kochanek- w moim przypadku. Bo kochanek, to ktoś z kim zdradzamy męża. A mąż to najbliższa osoba.
U mnie mąż nie jest najbliższy. Jemu na mnie od dawna nie zależy. Miałabym wyrzuty sumienia, gdybym przez ponad 7 lat małżeństwa usłyszała "kocham cie, zależy mi na tobie". Ale takich rzeczy nie było. On żyje osobno - i to nie jest moja decyzja. Nic nas nie poróżniło, nie było zdrad, nie bylo awantur. On po prostu się wycofał, przeniósł do drugiego pokoju.
Może to było przyczyną, że bardzo bałam się zajść w ciążę po raz trzeci (bo po 2 dziecku usłyszałam, że sama sobie zrobiłam). Wstyd o tym pisać, ale i tak wiecie wiele. Ja z mężem współżyłam w zasadzie w 99% tylko z mojej inicjatywy. Między 1 a 2 dzieckiem spaliśmy tylko raz. Myślałam, że jak raz pokarzę, że mam na niego ochotę, to będzie przychodził zawsze. Nie przychodził. Wyniósł się do drugiego pokoju. Aby naprawić nasze relacje, powiedziałam o antykoncepcji. On odmówił kupowania prezerwatyw. Potem kupił, i zakładał jedną 5 minut, a to za długo, już się wszystkiego odechciewało. Przeszłam na hormony - od nich dostałam kołatań serca i wywołały nerwicę z depresją. Musiałam odstawić. Powiedziałam do męża - spirala. Odpowiedział - jak chcesz (względy moralne). Długo się z tym borykałam, ale dla dobra związku założyłam. Jedyne, co miałam z tej spirali (a miałam ją 1,5 roku) to mocniejsze krwawienia i dwa stosunki z mężem. O godz. 22 on wychodził z domu do garażu albo do mamy. Wracał w nocy 1 -2.
Więc może o seks poszło, ale ja się starałam.
Potem już miałam depresję i lęki po tych hormonach i o to często się kłóciliśmy. On twierdził, że wymyślam, że robię na złość. Woził mnie na pogotowie, ja dostawałam zastrzyki, leki. Wciąż mówił, że udaję. Potem byliśmy na jakiejś komunii u jego rodziny, tam dostałam ataku paniki, jego rodzina zaczęła na mnie się drzeć, że psuję im święto. I tak już było coraz gorzej.
Więc zaczął żyć osobno po urodzeniu dzieci.

W związku z tym uważam, że nie zdradzam męża, bo go w zasadzie nie mam. Żyjemy w separacji od kilku lat.

724 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-26 10:53:19)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, myślę sobie, że kobiety, które mają partnerów życiowych, takich,
że od nich nie zaznały upokorzenia, zdrady, bicia, poniżenia, nas nie zrozumieją.
Jesteśmy o to bogatsze, że otrzymałyśmy od nich szkołę życia, a mimo to
patrzymy na świat dobrymi oczyma i potrafimy zrozumieć i pojąć, co jest
w życiu najważniejsze. Dla mnie najważniejszy jest spokój i moje dzieci, a teraz wnuki.
Walczyłam jak lwica o to, aby miały pełną rodzinę, mimo upokorzeń, bo dla dzieci był
także bardzo dobrym ojcem, a dla mnie niekoniecznie dobrym mężem.
Mam z tego siłę w sobie i po latach takiego życia, poznałam swoją wartość, a że się
poświęciłam dla rodziny, swoje zdrowie, to już inna dyskusja.
Czy żałuję? Czasami tak, ale nigdy nie trafiłam na faceta, który by mnie wyrwał,
a zresztą chyba by nie zdołał bo ja ciągle żyłam w obłędzie miłości do męża
i czasami wydawało mi się, że to tylko zły sen.
Nie potrafię kochać innego faceta, bo po prostu ten stan z trudem mi przychodzi.
Piszę z paroma mężczyznami na NK, ale to tylko są rozmówi przyjacielskie i nic więcej.
Kobiety, które mają dobrych chłopów, za klęskę uważają drobne niezgodności charakterów
i już za chwilę rozpaczają, jak im jest źle, a ja tam się godzę na jego pracę 24 h, na to, że chodzi
sobie też do garażu i w zasadzie zostawia mnie na całe dnie. Może to i dobrze, bo nie mamy czasu się
kłócić. Zrozumiałam, że żadną siłą go nie zatrzymam w domu, bo taki to jest typ i taki umrze.
daję mu wolną wolę, ale także żądam, aby przed wyjściem zrobił to minimum dla domu, choćby wyniesienie śmieci i zrobienie zakupów, a resztą ja się zajmę, bo mój dom musi mieć to minimum i zawsze tak było, że może mieć 100 kochanek,
a święta ma siedzieć w domu, choćby pod tyłkiem mu się paliło.
mam wsparcie jedynie ze strony dzieci i one doskonale znają sytuację, a reszta rodziny patrzy z za firanki
i obserwuje, a potem przy stole świątecznym komentuje, jaka to ja jestem biedna, a ja nie czuję się biedna,
tylko silna psychicznie, że mimo wszystko trwam.
http://wgrywacz.pl/images/3921303777983_by_dianka14.jpg

725 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-26 11:44:31)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, ja doskonale Cię rozumiem. Inne kobiety się śmieją, mówią odejdź. Pewnie mają rację. Bo tak należałoby zrobić, dbając o swoją godność. Ja też mogę zostać z mężem do końca. I owszem, może odbyć się bez awantur, bo on jest milczkiem. Tylko dzieci za jakieś 10-20 lat założą swoje rodziny, odejdą. Będę dla nich tylko na weekend a może i rzadziej. I co wtedy?
Wtedy będę podchodziła pod 60-tkę i nie będę miała dla siebie całkiem już nic. Nawet wspomnień. W zasadzie przy moim mężu - jako kobieta, już jestem NIKIM. Ja w zasadzie swoją rolę już zagrałam. Urodziłam dzieci. Owszem, dla dzieci będę trwać, będę matką. Ale gdy przez kolejne 20 lat będę płaczącą matką, to boję się, że kiedyś od córki a może i syna usłyszę "jesteś wiecznie smutna, niemiło się na Ciebie patrzy". Nie będą chciały ze mną przebywać, bo będę wprowadzała szarość w ich życie. Tak ja to odbieram.
Tez wolę moją mamę, gdy się śmieje, gdy oblewa się wodą w lany poniedziałek - bo jest radosna. I taka mama może w moje życie wprowadzić trochę optymizmu.
Z drugiej strony - wiem, że muszę odejść. Mąż i jego rodzina mnie lekceważy. Nawet dostaliśmy (on dostał) zaproszenie na komunię, gdzie jest wymieniony on i nasze dzieci. Więc jedzie sam z dziećmi. Czy tak ma wyglądać moje życie?
Odejść. OK. Ale z głową, bo są dzieci. Dużo łatwiej byłoby mi odejść, gdyby mąż był niedobry. On jest takim dyplomatycznym skurczybykiem. Dokuczy, ale w tak inteligentny sposób, że mnie to zaboli, a dla "obserwatorów" (którymi są też dzieci) wygląda to na bardzo porządne zachowanie. On gra na moich emocjach. Nie mogę powiedzieć dzieciom, że wyprowadzamy się, bo tata mnie... (i tu nie wiem co powiedzieć). Jak to? Dzieci będą zdumione, przecież tata jest fajny, kupuje lody, drogie zabawki, umie wszystko naprawić... Chcę to zrobić z rozwagą. Mówiłam - tata mnie nie kocha, ja go też nie, ale za to was kochamy, i tata i ja. Dla mnie i dla taty jesteście najważniejsi na świecie. A moja córka na to "Mamuś, ale ja i (synek) cie kochamy no i przecież (tu imię Ukochanego) tez Cie kocha". Pytam jej "skąd to wiesz?". A Ona "bo ja tak czuję i widzę, że tata cię nie kocha, ale lubi, a (Ukochany) Cię kocha, ja to widzę". (zanim Ukochany powiedział mi ze mnie pokochał, ona powiedziała to pierwsza. Byliśmy z dziećmi, z Nim i Jego rodzicami na spacerze, zupełnie jako znajomi).
Myślę, że warto czekać na te słowa. Tylko czy to jest dobre, że małe dziecko tak mówi? Ja myślę, że nie ma w tym nic złego. Może się mylę.
Będę u psycholog i spytam jak dziecko przygotować na takie rozstanie, o czym mówić, czy w ogóle mówić...

726 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-26 15:05:49)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, jeśli z nim zostaniesz, z czasem dzieci będa miały do Ciebie pretensje,
bo widzą już teraz, że w tym drugim związku jesteś szczęśliwa.

U mnie tak się stało,że gdy już miały tyle lat, aby zrozumieć mój ból, spytały
dlaczego ciągle jesteśmy razem i ja im tego nie potrafiłam wytłumaczyć.
Widziały destrukcyjny wpływ tego związku, ale ja nie miałam dokąd odejść
i nie miałam na to siły. Każdy Ci doradzi, weź rozwód, odejdź, zostaw, ale ja się
zawsze pytałam  - dokąd? Z małych pieniędzy miałam wynająć mieszkanie, dać dzieciom jeść,
posłać do szkół, a z czego mielibyśmy żyć?
Jak się to przeliczy i do tego dochodzi jeszcze odrobina nadziei to się w tym tkwi
i wiem, że Ciebie by bylo stać także na to, by tkwić w swoim związku, ale masz to szczęście,
że już masz kogoś i możesz głębiej oddychać.
Dobre rady ciotek klotek, że ja to bym poszła gdzie pieprz rośnie, są często czystym egoizmem takiej kobiety,
bo gdy ma się z tego związku dzieci, wszystko inaczej wygląda, tym bardziej, że ich ojciec ich nie krzywdzi
i go na swój sposób kochają.

Nie czuję niesmaku w stosunku do siebie, bo znam swoją wartość, a jak ktoś mną pogardza,
to znaczy, że nie zna życia i tyle.

Zostawiam do wieczora tulipanka.
Odpoczywam po świętach hihihi
http://wgrywacz.pl/images/728kwiaty_wiosna1.png

727 Ostatnio edytowany przez niu7nia (2011-04-26 18:18:58)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Eliku ? nareszcie nawiązałam kontakt z Slowko - napisałł krotkiuego @  , zaraz mu także odpisałam .
                    Sandro - tak imi  Ciebie żal ?????
.Dziewczynki oddychacie  po świ8ętach co ????  ja za bardzo nie miałam  dzisiaj czau , jutro podobnie się zapowiada .

728

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam pod wieczór, a właściwie wieczorem.
Wiecie co? Mam dni gorsze, ale tak sobie pomyślałam, że rozwód to nie koniec świata. Wczoraj mój mąż orzekł, że "niech te dzieci będą z tobą (czyli ze mną), bo chyba tak będzie najlepiej". Nie wiem ile w tym prawdy, ale może kiedyś on zrozumie.
Ja nawet zaproponowałam (w krzyku rozpaczy), że jeśli mają być rozdzielone, to niech on je wychowuje... Powiedział, że nie chce, bo córki nie chce mieć, bo jest marudna.

Nie wiem ile w tym prawdy, ale pytałam go czy na wakacje mógłby te dzieci wziąć zawsze na miesiąc. powiedział, że nie, że tylko na dwa tygodnie. Odpowiedziałam "jak chcesz, ale uważam, że zawsze możesz je wziąć na święta, dłuższe weekendy itp.".

Chciałabym, by podtrzymał zdanie, nie wiem czy to nie manipulacja.
Teoretycznie (jak do te pory) był człowiekiem słownym.

Wymyśliłam, że wyjadę z dziećmi na miesiąc w wakacje, by poznały tamte klimaty i zobaczymy co dalej. On sam to zaproponował. Mówi, że woli wiedzieć, że dzieci tam się dobrze czują i że ich decyzja jest "świadoma".

Zobaczymy jak będzie. (najlepiej by było gdybyśmy mieszkali w tym samym mieście).

W każdym razie nie ma rzeczy niemożliwych.

729

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

No widzisz mężulek już przemyślał sprawę opieki nad dzieckiem.

Odda Ci oboje, bo nie da rady sam.

Mój też chciał się "podzielić dziećmi".

Synek miał 10 lat, córcia 3,5 roku.

Wybrał syna /starszy, więc niby mniej kłopotliwy?/.

Nawrzeszczałam,że chyba zgłupiał skoro sądzi, że pozwolę mu ich rozdzielić
I dodałam: a czemu syn, córka jakaś gorsza?

Skwitował, że mała bardziej potrzebuje matki.

Więc ja znowu: a syn nie?

Od razu zrozumiał, że podzielenie się dziećmi nie wchodzi w grę.

730

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Witam wieczorkiem także.
Niu7nia witaj i ślę specjalne pozdrowienia, gdyż na święta zniknęłaś,
ale wiadomo, wiadomo, obowiązki świąteczne na pierwszym miejscu.
Sandro, niech ten Twój mąż napisze Ci oświadczenie, że zgadza się na Twoje warunki,
bo być może ze swoją rodziną coś ustalili przy stole, a potem mu się odwidzi.
Jeśli mówi prawdę, to najważniejszy problem byś miała z głowy, czego z całego serca
życzę Tobie i dzieciom.
Niu7nia ja tez piszę ze Slavko, ale z niego coś wycisnąć to jak z kokosa.
Ciężki kaliber z niego i taki oszczędny w słowach.
Kochane, zaraz mój serial jeden i drugi, a potem Wojewódzki, to ja już mówię Wam dobrej nocy.

http://wgrywacz.pl/images/382misie.jpg

przytulam, każdą z osobna i wszystkie razem.

731

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Eliku  za przytulanie dobranockowe bardzo dziekuję .
  A co do świąt to wiesz że miałam  trochę gonitwy bo niestety nie potrafie jak daniej   szybko  i dokładnie , teraz zostalo to drugie .
Niestety ,
Może jak schudnę  i odejmę  sobie  parę  cyferek  z peselu to będzie jak dawniej ???
Zyczę dobrej  nocki 
http://wgrywacz.pl/images/52109_.gif

JUtrobedę  dopiero po poludniu ,,,prace społeczne  hihihihi

732

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Jakie super obrazki na "dobranoc" smile smile smile
Ja idę się położyć, bo dziś "Usta, Usta" - przedostatni odcinek.

Ja tez mam kontakt ze Sławkiem. Jednakże niepocieszony, bo na forum są swobodniejsze kontakty.

Do zobaczenia...może jutro??

Wyjeżdżam z dziećmi na długi weekend i muszę się powoli pakować wink

733

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry wink  Ja jak zwykle ostatnia i pierwsza smile
Brzydki wczoraj był film Usta Usta. Uśmiercili Julkę!

Wczoraj robiłam bułeczki faszerowane pieczarkami, zapiekane w jajku i bułce tartej. Były pyszne, dziś mam ostatnią i właśnie ją zjadam po śniadaniu smile

734 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-27 08:54:26)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

O, dzień dobry.
Myślałam sandro, że już pojechałaś, a tu taka miła niespodzianka.
Pakowałaś się, to myślałam, że jesteś od rana w drodze.
Bułeczki z pewnością były pyszne i jaka frajda dla dzieci.
U mnie słońce świeci i  zapraszam was na aromatyczną kawę,
bo dzisiaj będzie dobry dzień - takie mam przeczucie.
http://wgrywacz.pl/images/975kTs_couleur_caf_87.png

Wiosna, to i kwiaty w naszej kafejce muszą pachnieć.

http://wgrywacz.pl/images/9376kwiatywiosna.jpg

735 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-27 11:19:45)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Czeka nas wielkie wydarzenie,
Autokary już jadą do Watykanu.
http://wgrywacz.pl/images/511221639_181168821935836.jpg

Najwięcej pielgrzymów z Polski pojedzie na uroczystości beatyfikacji Jana Pawła II autokarami. Są też tacy, którzy zamierzają tam dotrzeć samochodami lub samolotami, a nawet rowerami. Do tej pory obecność w Rzymie zadeklarowało 32 tys. Polaków.

Oficjalna strona Prince William & Catherine Middleton - taka ciekawostka.

http://www.officialroyalwedding2011.org/

736 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-27 19:41:45)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Muszę to napisać.
Smutno mi tu samej, a więc wycofuję się na "Majówkę"
i daję wątkowi odpocząć, no chyba, że ktoś jednak się zjawi.
Dziś tańce i swawole w TV, potem beatyfikacja, a więc
czas wypić coś, bo potem to nastąpi alkoholowy post,
bo kościół ma swoje święto, ale, ale w piątek jest ślub
stulecia, to może coś też chlapniemy za powodzenie młodej pary.
Szkoda, że my nie mamy księcia, bo księżniczką to jest Kasia Tusk,
ale u nas takiej pompy jej nie wyprawią hahaha.

ładna z nich para, ale Karol i Diana to ja nie wiem, gdzie ona miała oczęta.

http://wgrywacz.pl/images/771alg_william_kate_charl.jpg

737

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Oj Elu. Pewnie myślisz, że nikogo nie ma. A ja jestem smile
Poszłam wykapać dzieci, jutro dalsza część pakowania się. Mam nadzieję, że pogoda dopisze. Czyżbyś wyjeżdżała razem ze mną?

738 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-27 20:15:02)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)
f??????? napisał/a:

ładna z nich para, ale Karol i Diana to ja nie wiem, gdzie ona miała oczęta.

A mnie się ani jeden ani drugi nie podoba. wybredna jestem, ale do Mojego Ideału im daleko smile Lubię mężczyzn postawnych, a nie delikatnych i "z metra ciętych".
Sto kilo to tak akurat. W zimę ogrzeje, a latem da cień wink

Elu, a cóż Ty dziś pijesz??

739

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro jesteś, a ja myślałam, że do końca tygodnia zostanę tu sama,
bo pisałaś, że sie pakujesz.
Ja piję dziś za majówkę, bo na Facebooku ludzie krzyczą, że przez beatyfikację
nie będzie wypadało grillować i wypić piwka.
Ja nigdzie sandro nie jadę na weekend, no może na kilka godzin na spacer.
Dziś oglądałam w Rozmowach w Toku, babcie 72 letnią w różowych włosach.
Mówię Ci jaki cyrk i do tego w mini, ale trzeba przyznać,
że pod czaszka miała nieźle poukładane.
Piszę o tym, ponieważ pomyślałam sobie, że się muszę tym z Wami podzielić,
że nigdy nie jest za późno na szaleństwo.
Może ja sobie zrobię zielone na wiosnę hihihi
Sandro, dużo pakujesz, że tak długo to trwa, ale przy dzieciach tak pewnie jest.
Napisz, czy jutro jeszcze będziesz, abym do ściany nie gadała hihihi

740

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Jutro będę. Koło południa jadę z dziećmi do stomatologa. Potem pewnie poopalam się, jeśli będzie pogoda. Jadę w piątek z rana. Wrócę po tygodniu, w niedzielę lub poniedziałek. A Wiecie co?? Dziś rozmawiałam z Panią Psycholog o Was... o tym, że na takim forum spędzam czas (nie mówiłam konkretnie). Myślałam, że zostanę skrytykowana..., że to bzdura, strata czasu. Dziś mam dużo przemyśleń.
Uczyłam się też, jak "zaprezentować" swoje wady, by okazały się zaletami":) Było fajnie.
w zasadzie to zeszłyśmy z tematu, ale poniekąd było to pomocne dla mnie smile

Chętnie odpowiem na pytania smile

741

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, SandroJestem ale nie mam weny do pisania. Wczoraj dowiedziałam się,że umarł mój szwagier. Mąż najmłodszej siostry. Położyli się spać razem, a rano obudziła się koło zmarłego męża. Był po zawale. Miał 56 lat. W piątek pogrzeb. A dzisiaj o 10 rano męża siostra miała udar /52 lata/, Helikopterem zabrano ją do Bydgoszczy na operacje. Liczymy na cud, ponieważ bardzo szybko otrzymała pomoc i jest młoda. Przykro mi ,że odzywam się z takimi wieściami, ale nie chciałam, żebyście pomyślały, że odpuściłam. Jeszcze z Sandrą mam do pogadania...dużo! Elu, dobrze że jesteś!Trzymaj ten wątek przy życiu.

742 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-27 21:12:36)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, no to nie będzie Ciebie tydzień, to chyba wątek padnie,
bo piszemy tylko we dwie ostatnio, ale może się mylę.
Najważniejsze, abyś spędziła miłe chwile:)
Nasz wątek to dużo zwierzeń i pewnego rodzaju oczyszczenie
i ja przynajmniej chętnie tutaj wracam, może dlatego
Twoja psycholog, tak też potraktowała nasze zwierzenia.
Dobrze, że chodzisz do niej, bo wracasz radośniejsza, tak zauważyłam.
Znam taka terapię, bo sama byłam 3 miesiące na psychoterapii grupowej
i też wróciłam naładowana pozytywnie.
Już będę się żegnała i życzę miłych snów i do jutra sandro - papa

http://wgrywacz.pl/images/5650004na_dobranoc_gify.c.gif

743

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, minełyśmy się z postami. Ja jestem, będę   oglądała  "densa" i przy tym  mogę pisać.
Zdążyłam? Jesteś? Odezwij się!

744

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, Sandro, no nie róbcie mi tego Teraz mam czas , a was nie ma?

745 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-27 21:35:58)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Izydoro, to masz problemy, miejmy nadzieje, że to się ułoży. Na śmierć nie mamy wpływu. Będę cały tydzień koło Bydgoszczy, a w sobotę możliwe, że będę w samej Bydgoszczy, więc będę myślała o Twojej szwagierce.
I o Tobie.

jestem Elu bardzo zadowolona z psycholog, kilka lat szukałam. W zasadzie to psychoterapeutka. Mówię na nią troszkę brzydko, ale tak określa się Kobiety, którym zazdroszczę charakteru "kobieta z jajami". Tylko, że ona mi nic nie wmusza. ja po kilku zajęciach przychodzę i sama wysuwam wnioski, o dziwo niepodobne do mnie smile

Jednym z moich mocniejszych zdań to wniosek "Jestem reżyserem swojego życia" (tu się kryje wiele moich przemyśleń oraz dowodów na to, że tak jest. To nie są puste zdania).

Jestem dumna z tego, że najpierw pracuję,płaczę, pytam, odrabiam prace domowe, wkurzam się na siebie, szukam rozwiązania, a potem mówię STOP i działam inaczej i wyciągam wnioski.Te wnioski są myślami przewodnimi mojego życia, a zwłaszcza gorszych dni.

tak było w święta, pół poniedziałku przepłakałam i przyszedł moment i mówię STOP. Komu to pomoze? Nikomu. A mnie zaszkodzi. Będę spuchnięta i brzydka. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem...
I tak sama ze sobą walczę każdego dnia i odnoszę małe sukcesy. To pierwsza rzecz, którą robię tylko dla siebie. I to znaczy, że zaczynam siebie powoli kochać...
Będzie dobrze.
Nawet gdy się rozwiodę, to każdy z nas (w małżeństwie) odzyska swoją wolność i kiedyś będziemy na to patrzeć z dystansem i nie będziemy się na siebie boczyć. Bo i po co?

Izydoro, jestem. Tak myślę, że jak edytuje post lub pisze nowy to mnie "nie widać".

Izydoro, napisałam do Ciebie maila przed minuta. sprawdź. czekam na odp.

746

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, słoneczko...gdzie jesteś?? w TV nie ma nic ciekawego. Odezwij się!

747 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-27 23:06:08)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Ela chyba śpi?? Ja opiłam się mocnej kawy. I nie śpię. Jeszce pralka chodzi, więc czekam.

Izydoro, czy poszłaś spać?
Ucieszyłam się, ze będę miała z kim rozmawiać, a tu nic. sad

748

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandrosentencja o książkach jest super, bardzo mi się spodobała.

Myśle ,że Ela się odezwie.

749

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Izydoro, mogę do Ciebie czasami mówić Izo (wiem, że to nie to samo, ale krócej).

Ja lubię takie sentencje. Lubie tez opowiastki z przesłaniem. Pierwszą, naprawdę fajną usłyszałam, jak byłam w ośrodku pomocy dla kobiet bitych przez mężów.

Opowiastka była o szczurze...

750

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro będzie mi bardzo miło, że będę dla Ciebie "Iza" .
A to o "szczurze"....to jak ?

751

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

W klatce zamknięto szczura. Dostarczono mu wszystko, czego najbardziej wybredny szczur by sobie zapragnął. Miał wodopój, świeże jedzonko, malutki domeczek, huśtawkę, nawet małe WC. Klatka była złota. Przepiękna. Każdy szczur jej zazdrościł. Ten miał wyjątkowe szczęście. Miał wszystko.
Jednak był ktoś, kto te rzeczy dla szczura "zmontował". Człowiek, który robił "doświadczenia". Człowiek ten chciał zbadać rożne zachowania szczurów. Postanowił założyć "czujnik" z prądem. Prąd miał kopać szczura bardzo delikatnie. Człowiek chciał zobaczyć jak na ból zareaguje szczur.
Szczur podszedł do wodopoju. Wtedy człowiek nacisnął guziczek i szczura kopnął prąd. Szczur odskoczył. Podszedł do ziarenek, jednak i tam prąd go kopnął. Szczur wystraszył się jeszcze bardziej. wszedł na kołowrotek i zaczął biegać. Tam tez kopał go prąd. Szczur uciekł do domku, tego malutkiego, przytulnego. Chciał się schronić. Wtedy człowiek znów nacisnął guzik i szczura pokopał prąd. szczur był juz bardzo wystraszony, bał się jeść, załatwiać, spać, pić, biegać, huśtać się, bo wszystko co robił sprawiało mu ból.
Wtedy człowiek postanowił dać szczurowi "wolność". Otworzył drzwiczki od klatki. Czekał długo.
Czy wiesz co zrobił szczur??

(ja powiedziała - pewnie uciekł)

Nie. Szczur pozostał w swojej klatce. Bo to przecież jego klatka. A skoro jego, skoro w tej klatce otrzymuje ból, to nic nie szkodzi. On będzie to znosił, bo tak należy, tak wypada. Przecież dostał tę klatkę taka piękną...
Szczur został, mimo, że cierpiał.

To przypowieść o "kobietach" - dla kobiet doświadczających przemocy w rodzinie. "Przecież to mój dom. To nic, że mnie boli, ale to mój mąż, nie mam gdzie odejść, widocznie taki mój los".

Te historyjkę opowiedziano mi w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. (działamy czasami jak szczur).
Nikogo to nie ma obrazić, ma pokazać, jak bardzo może boleć miłość, rodzina, przyzwyczajenie...Bo mi się więcej nie należy...Widocznie taki mój los...

752

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro Ja też chyba jestem takim szczurem. Obym tego nie żałowała!

753 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-28 07:50:27)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry, No tak, nocne Polek rozmowy, a ja w pieleszach byłam.
Kochane, ja rzadko jestem przy komputerze po 22, bo taka moja pora,
że idę oglądać Szkło Kontaktowe, a potem całkowity odlot.
Mam godziny ustawione jak małe dziecko, ale jak nie przestrzegam,
to potem mam problemy z zaśnięciem.
Jednak sobie poradziłyście beze mnie świetnie i bardzo mądrze.
Izo (czy tez tak mogę?), bardzo mi przykro, że w rodzinie się tak
źle porobiło i nie będę pisała, że takie jest życie i tu brak mi emotki.
Sandro, wiesz jaka ta opowieść o szczurze jest mądra?
Ile kobiet tak postępuje jak ten biedny szczurek, bez względu
na atmosferę w domu, są w nim, czekają lepszych czasów, aż często dochodzi do tragedii.
Jakże często się słyszy i widzi, że takich domów jest wcale nie mało.

U mnie słońce świecie i zapowiada się dobry dzień, a ja się wyszykuję do córki i wnusi,
także jak mnie po południu nie będzie, to wiedzcie, że wyszłam hihihi

Kawa  dla Was.:)

http://wgrywacz.pl/images/207kTs_couleur_caf_48.png

754 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-04-28 08:35:36)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Za kawę dziękujemy.
Wczoraj mój Ukochany dzwonił i mówi "kilka dni temu mówili o kobiecie, która mąż bił. W końcu zabił siebie i ją. Tak kończą się sytuacje, gdy kobieta siedzi z mężem, bo przecież przysięgała wierność. I to mówię tez do ciebie. Nic na siłę, ale wiesz, że życie masz tylko jedno, a dzieci będą szczęśliwe, gdy matka będzie szczęśliwa"...
Ile ja się tego nasłucham. Śmieję się że mam w pakiecie i mamę i tatę i miłość smile
A jak sobie przypomnę, jak w lato z moim synem złapali wspólny język, to aż się sama do siebie uśmiecham.

Izo, czy jeszcze śpisz?

Szalałaś wczoraj ze mną do późna...Ja musiałam wstać, bo dzieci...

Dziewczyny, rozmawiałam ze Sławkiem... sad sad sad  On oprócz swojego smutku nie widzi nic. Na wszystko, co zaproponowałam jest na NIE. Depresja??

Nie chciałabym tu dużo o nim pisać, ale dobrze wiecie o co chodzi.

755

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro i Twój miły ma rację, ponieważ jakże często się czyta i słyszy
o cichych dręczycielach i domowej patologii.
Wczoraj na Polsacie oglądałam taki właśnie program, gdzie ojciec zmuszał pasierbicę do żebractwa,
a córka przez to opuszczała zajęcia szkolne. Dobrze, że trafiła na dociekliwą nauczycielkę,
która rozwiązała zagadkę uczennicy i skończyło się na odebraniu praw rodzicielskich  matce, która na to się godziła
i ojcu - tyranowi.
Jednak jak często nie wiemy, co dzieje się za drzwiami sąsiadów.
Ja zalogowałam się na forum proponowane przez slavko i od czasu do czasu ślę mu pozdrowienia,
ale fakt jest faktem, że slavko skupił się jedynie na swoim stanie, a nie pisze dlaczego tak się dzieje
i dotarcie do niego jest bardzo trudne.
Szkoda, że sobie tutaj nagrabił, bo może byśmy go zmusiły do zwierzeń, ale tam też być może
znajdzie życzliwe osoby.
Iza jeszcze się nie obudziła, a lena gdzieś się zawieruszyła.
Niu7nia, także nie może po świętach wkroczyć w codzienność,
ale mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że poranną kawę będziemy piły wszystkie razem hihihi

756

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Poranna kawę wypijemy chyba po długim weekendzie. Ja zaraz robię swoją kawę.
Elu, du zo rozmawiałam ze Sławkiem. Proponowałam, by skorzystał z takiej terapii jak ja chodzę, lub grupowej. Odpowiedział "nie ma". Spytałam czy da sobie rękę za to uciąć, bo jak ja poszukam to będzie musiał chodzić. Pytałam się też, czemu nie próbuje zauważyć, że ptaszki śpiewają, że coś trzeba naprawić... Opisałam, jak wygląda mój nudny dzień, gdy siedzę sama, by pokazać, ze nie mam czym się zająć, ale jednak coś się dzieje wokół mnie. On tych rzeczy nie zauważa. Moim zdaniem tylko terapia.
Nie wierzy w miłość. Powiedziałam, że jak się zamknie na ludzi, to nikt na siłę go uszczęśliwiać nie będzie. Wypróbowałam to kiedyś na sobie. Gdy byłam nieuśmiechnięta, ludzie mówili tylko "dzień dobry", ale gdy dodałam do tego uśmiech, dostawałam komplementy...tak było rok temu. Nawet w najbardziej pesymistycznej wersji, że ludzie są "ble", to ja zawsze liczyłam na to, że gdzieś jest ta moja połowa (może w Afryce??). I tu nagle stanął na mojej drodze życia ktoś, kto mi wczoraj powiedział "moje szczęście na imię Sandra ma" i dodał "Jestem lekiem na całe zło i nadzieją na przyszły rok" - tak sobie czasami cytujemy smile  smile

I żeby było śmieszne - piszemy listy i wysyłamy sobie pocztówki. Ot tak. By było romantycznie smile

757 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-28 09:46:44)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Zrobiłam sobie drugą kawę. Ogarnęłam kuchnię, bo mój mąż
zawsze wieczorem zostawia mi bałaganik, gdyż lubi jeść, gdy ja już leżę hihi
Slavko to człowiek zamknięty w sobie i być może, że zasiedział się w swojej depresji,
a pomóc mu na odległość, to trudne zadanie. Zdaje się, że w otoczeniu nie ma nikogo,
kto by go zrozumiał. Wiem, że ma brata, którego problemy przeżywa, ale brat nie przeżywa
jego problemów, ale to są tylko moje domysły.
Slavko jeździ na turnieje szachowe i chyba jak by chciał, znalazł by przyjaciół
nie tylko w internecie.ja kiedyś na tym forum myślalam, że jestem lubiana, ale jak
zaczęli mnie tam w pewnym momencie gnoić, prawie nikt nie stanął murem za mną,
a więc moje złudzenie prysło jak bańka mydlana i jest to dowód na to, że fora
to nie jest miejsce na znalezienie  przyjaciół.
Jedynie tutaj czuję się dobrze i z chęcią wracam i piszę tak dużo o sobie,
bo tam zdradziły mnie moje zwierzenia właśnie. Założyłam wątek "Zdrada i co dalej"
i najpierw była forma pomocy mentalnej, podniesienie na duchu, chęć pomocy finansowej,
a potem jedna gnida tak mi dokopała, że pisałam do Rzecznika praw Obywatelskich,
bo Admin wcale mnie nie bronił, a jak ja się zaczęłam bronić, to mi nałożył bana
i dlatego straciłam serce do tego forum, a tutaj czuję się komfortowo.

O właśnie tak:

http://wgrywacz.pl/images/760MIKIO559.gif

758

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, ale się uśmiałam:) z tego rysunku, hihihihi

Ja tez byłam na innym forum. Tez napisałam o ty, jak było u mnie po kolei. Zdradziłam, w pewnym sensie "w krzyku rozpaczy" (nie dosłownie) i pisałam, że generalnie jestem przeciwna zdradzie. Zdradzie mówię NIE (pisałam już o tym tu, że zdradzamy męża, a nie kogoś, kto ma nas za nic).
Na tamtym forum zostałam wyśmiana od brudnych leniwych bab, że cały dzień leże w wyrze. Bardzo to przeżywałam. Ludzie zaczęli pisać, że choćby mąż mnie gnoił jak przysłowiowego psa, to nie mam prawa zdradzić. Nikt nie wziął pod uwagę, jak się czułam wcześniej. Pomimo, że od lat nie sypiałam z mężem, to nie chciałam go zdradzić, ale pobicie mnie dało mi do tego "prawo". To mnie dowartościowało, tym bardziej, że trwa nadal i przerodziło się w miłość (bo nie było od razu łóżka, tylko długie nocne rozmowy). Dzięki tej zdradzie odzyskałam swoją godność...a mężowi i tak było wszystko jedno...przecież, gdy po operacji na czas nie wróciłam do domu (a mogłam np. zemdleć) to stwierdził, że mnie szukać nie będzie, bo - cytuję "jak byś zemdlała, to nie odbierzesz telefonu, to po co mam dzwonić".
Więc na tym forum są naprawdę inteligentni i empatyczni ludzie.

759 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-28 10:46:49)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, kto nie przeżył czegoś takiego z partnerem, za cholerę
nie zrozumie i tyle. Mam w stopce cytat, który dokładnie oddaje to
o czym piszemy. Złe doświadczenia nas wzmocniły, oczywiście
ja bez pomocy psychologa nie dałabym sobie rady i Ty z niego korzystasz
i sama widzisz jaka jest reakcja na terapię. Myślę, że nowa miłość i wsparcie psychologa,
sprawiło, że jesteś mimo wszystko pogodna i patrzysz na swoją sytuację
nieco już z boku.Oczywiście, że przychodzą momenty zadumy, zastanowienia,
chęć zemsty na tej drugiej, która podkradła mi męża, mimo, że wiedziała, iż jest żonaty,
ale z drugiej strony doszłam do wniosku, że dobrze bajerował jej, że ją kocha,
a jak przyszło co do czego, to tkwi przy mnie i mi powiedział, że gdyby mnie zostawił,
sumienie nie pozwalało by mu żyć hihihi.

Sandro, idę się szykować, bo wybieram się na taras do córki i wnusi,
która sobie śpi na świeżym powietrzu, a my pijemy kawę i gadamy sobie.
Słyszałyście, że na majówkę pogoda ma być do kitu?


Tu będziemy siedziały.
Fotkę zrobiłam zeszłego lata smile

http://wgrywacz.pl/images/165P1040219.jpg

760

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Jestem   moje neteczki ale niestety nie u siebie i stąd nie bedzie obrazków . Pisałam ze mam bardzo zjęty tydzien  no niestety u mnie tak bywa  niby woolna i na emeryturze a jednak obarczona obowiązkam.
W domu bede póznym popoludniem , zanim cos zrobie no. obiad to bedzie pod wieczór .Jutro mnie nie ma caly dzień w domu .
Poczytałam co to  "namodzilyście " jak mnie nie bylo 1.5 dnia  i dowiedziałam sie  i o stronce mlodych  prawie "nowożeńcó /szkoda  bu  ze po  anngielskiemu  hiii/ i o tym ze Izydora  to Iza   i ze sandra pisze dluugie posty na temat Slawko , Ze Elisia osamotniona   buu   
A ja to co ?????????  powietrze  buuuuu
Sandra wypuszcza sie z dzieciakami i bardzo dobrze  , a reszta Jej  towarzystwa  niech nawzajem napawa. sie  swoim widokiem  .Moze wreszccie zriozumia Jej  trudna sytuacje ???  chociaz wątpię .
U mnie  slonecznie ale chlodno,  pogoda w sam raz na zrobienia prania  a ja poza domkiem  bubububu
ludzie kosza trawniki a ja siedze i  klikam sobie  .......hm  tez sposób na zycie   prawda ????   
                   Do popoludnia zatem - pozdrawiam

761

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

He, he - powiem Ci Niu7NIa, że chyba w chwili obecnej wolałabym zeby mnie nie zrozumieli (ta rodzina), ale żeby odpuścili. Chyba jednak wolę, zęby traktowali mnie jak powietrze... W ogóle to jestem Happy, bo na jednym z wątków "mój wymarzony rozwód' Marynarka została Wolna po 1 rozprawie i to mnie cieszy (jej sytuacja jest oczywiście inna, niż moja). Teraz idę smażyć kotleciki i do końca spakować się. smile Biedzie mi Was brakowało...
A teraz przyszedł mój synek i mówi ze "babcia" mówiła, żeby nie wyjeżdżał ze mną... no ręce opadają...

762 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-28 19:32:30)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Hej, jestem już po wizycie i chyba się z lekka zasiedziałam,
ale było tak przyjemnie na dworze przy kawie i świergających ptaszkach.
Malutka rośnie jak na drożdżach i to mnie cieszy. Zrobiła się już tak bystra,
że wodzi wzrokiem za mamą i tatą, a do mnie śle niewinne uśmiechy.
Gdy spała, to zauważyłam niesamowite podobieństwo do córki, gdy była malutka
i takie mnie sentymentalne myśli naszły i zdziwienie jak ten czas szybko leci.

Niu7nia się zjawiła - super i niech nie myśli, że o niej zapominamy,
bo jak dłużej jej nie ma to z utęsknieniem wspominamy.

Sandro, pakujesz się i bardzo dobrze, a teściowej kup super glu, aby
sobie buzię zakleiła. Nie cierpię takich ludzi, którzy buntują niewinne dzieci.
To bardzo źle o niej świadczy.
Sandro jaki rozwód, bo nie kumam?
Wpadnę jeszcze, ale troszkę później.

Czas na herbatę

http://wgrywacz.pl/images/430218415_101502434578110.jpg

763

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, tu na forum jest taki wątek "mój wymarzony rozwód" (zdrady, rozstania...).

Potem, jak na 100% się uszykuję to zajrzę powiedzieć "do zobaczenia". wile mieć wszystko na tip-top. smile

764 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-28 20:56:13)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandro, chyba trafiłam na ten rozwód,
tylko nie doczytałam się z jakiego powodu?
Sandro, jutro Ciebie nie będzie chyba i niu7ni także, więc zostanę
chyba sama, ale co tam, dam radę.
Ponownie wybiorę się do córki popołudniem i dzień zleci.
Jakiś smutek mnie teraz opanował, mimo, że dzień miałam taki piękny.
Nic to, prześpię się z tym i jutro przywitam Was poranną kawą, no mam taką nadzieję!
Będę gadała sama do siebie, bo przyzwyczajona jestem do tego, to i na wątku mogę.
Teraz mówię dobranoc i zostawiam wiersz, a w zasadzie piosenkę.
http://img843.imageshack.us/img843/7848/hgrgfryx1.jpg

Uploaded with ImageShack.us

Niech moje serce kołysze ciebie do snu

Idzie noc, siostra zła,
gości znów powygania z knajp.
Kłopot masz?
Wyrzuć go daleko za próg,
o tak, o tak
Niech moje serce kołysze ciebie do snu...

Radio gra cicho tak,
nie stój w drzwiach, zdejmij wreszcie płaszcz.
Zamknij drzwi,
zamknij świat łagodnie na klucz,
o tak, o tak
Niech moje serce kołysze ciebie do snu...

Światło zgaś, oczy zgaś,
miłość to taka stara gra.
Księżyc-kot
wyszedł znów, jak co noc, na łów,
o tam, o tam
Niech moje serce kołysze ciebie do snu...


Marek Dutkiewicz
z repertuaru Krystyny Prońko

765

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry i chyba sama do siebie będę gadać.
Dzisiaj ślub stulecia, ale najpierw kawa w kafejce
w celu obudzenia się.
Wczoraj szybko padłam, że nawet Szkło Kontaktowe przeleciało mi kolo nosa.
Wam życzę miłych wrażeń w dniu dzisiejszym.
Wybiorę się do córki, ale póki co, to kawy mi się chce.
Bywajcie.
http://img577.imageshack.us/img577/9800/kawa1.png

Uploaded with ImageShack.us

766 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-29 09:59:20)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

http://wgrywacz.pl/images/736bc5492113443c8a14b78f4.gif

Kto ma czas i chęci może sobie prześledzić to wydarzenie.

I nasza, polska piosenka - Ach co to był za ślub

http://www.youtube.com/watch?v=n635Z7V1xG0&feature=related

767

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Suknia piękna i bardzo elegancka, która będzie trendy
na najbliższe czasy dla wszystkich młodych panien.
Ślub jak z bajki i na chwilę znalazłam się w takim właśnie świecie.
Życzę młodej parze szczęścia i pomyślności, a łatwo im nie będzie,
ale niech pokonują wszystkie przeciwności związane z tak wysoką pozycją.

http://wgrywacz.pl/images/859634396764836109862.jpg

768

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Mnie też podobała się ta niby prosta elegancja, ale sądzę, że nie będzie kopiowana.

Teraz dziewczyny wybierają bardziej awangardowe kreacje.
Ale to tylko mój pogląd.

769

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Sandra, ty to się masz z tymi głupolami!
ta Twoja teściowa to chyba niezdrowa na umyśle. Współczuję

Cieplutko pozdrawiam

770 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-29 19:55:49)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Cabano, jeśli chodzi o suknię, to znawcy dopatrzyli się
w niej pół na pół, a to znaczy góra, to nowoczesność, a dół, dawne klimaty,
tak, aby nikt nie zarzucił pannie młodej nieskromności i czego tam można się dopatrzeć.
Porównali suknie do sukni Księżny Monaco - Grace Kelly i chyba jest troszkę w tym prawdy.
Popatrzcie :

http://fotozrzut.pl/zdjecia/dd5b94f406.jpg

Oglądałam to widowisko z rozdziawioną buzią, bo w końcu to nie zdarza się codziennie
i przykryło niesnaski naszych polityków i to było mi dziś na rękę, bo byłam trochę jak w bajce.
Przy okazji przypomniałam sobie swój ślub i śluby moich córek - to tak na marginesie.


Już mamy majówkę, a więc:


http://fotozrzut.pl/zdjecia/0938e753be.jpg

Zobaczcie, czego to internauci już nie wymyślą hihihih

http://fotozrzut.pl/zdjecia/423b09a23a.jpg

771

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Elu, witaj! No załamałam się , napisałam takiego dużego posta i poszedł "w kosmos". A pisałam tak od serca. Tego już nie da się powtórzyć. MASAKRAAAAAA.

772 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-30 09:06:27)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Dzień dobry.
Izydoro, bubububu, jaka szkoda, ale i tak
się przywitałaś i przybyłaś na wątek, bo widzisz,
że ja tu sama wojuje, ale staram się by dziewczyny jak dojdą
miały coś do poczytania.
Spałam dość dobrze, ale czuję jeszcze niedosyt, więc jeszcze troszkę się glebnę.
Wpadnę później.

http://wgrywacz.pl/images/99yeahweekend1.gif

Hura, Seweryn Krajewski wrócił.
Dwa albumy umieścił Seweryn Krajewski w czołowej dziesiątce polskiej listy bestsellerów płytowych.
http://wgrywacz.pl/images/526Seweryna_Krajewskiego_.jpg

Na 2. miejscu figuruje składanka "Złota kolekcja (Pogoda na szczęście)", a na 6. pozycji mamy płytę "Jak tam jest", za sprawą, której Seweryn Krajewski wrócił na muzyczną scenę jako solowy artysta po wielu latach nieobecności.

773 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-04-30 10:24:17)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

hihihih, pojawiła się w internecie parodia ślubu stulecia.
Zobaczcie, bo ja się ubawiłam. Oglądalność przez 5 milionów ludzi.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Kav0FEhtLug#at=78

troszkę horroru
http://wgrywacz.pl/images/15563614_nie_ma.jpg

774

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Zaniedbuje Was ? buu    wytlumacze  sie jutro .jestem  padnięta .
    Dobranockowo  Was  przytulam  do jutrsa .  papappaapa

775

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Niu7nia, no zaniedbujesz, ale wszystko ma swoje prawa,
a zwłaszcza nasze sprawy w realu.
Pogadamy, gdy sandra wróci, może Iza zajrzy, bo majówka,
bo grille itp.
Ja tez mówię dobranoc i do jutra na porannej kawie.

776

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Fiorett -  mam rózne zajęcia a wydawaloby sie ze  w moim wieku to tylko siedzi sie i patrzy w siną dal .Nic z tego .
Mam prace  społeczną z ktorej  musze wywiazac sie tak aby  nie bylo watpliwościue  co do  rzetelności i sprawiedliwej oceny często skomplikowanej sytuacjii.
Duży  dom , duzy ogród  w kyórym powinny  pracowa.c  co najmniej  2 osoby  aby wszystko bylo tak jak powinno byc  a ja jestem  sama  bo nie ma funduszy na olacanie  najemnych  osób ktorzy bardzo się cenia.
Do tego  jak syna nie ma to  zgodnie z zasadą ze pańskie oko konioa tuczy  jestem u niego w firmie  i przyjezdząm do domu kolo 17-tej .
                 Tak więć to nie  brak chęci bywania tu z wami tylko zwyczajny brak czasu .
Dzisiaj dzien wolny a ja zaraz  bede malowała pergole drewnochronem  i napewno zajmie mi to parę dni bo  altakna jest obszerna zlozona ze sczebelków co utrudnia  malowanie za jednym "zamachem " .
Niestety  .nie mam co roztkliwiac sie nad sobą .
Zycze Wam  miłego świętowania i odpoczywania  chociaz u mnie pogoda   smutna tzn bez slona , bez opadó ale bardzo chlodno tylko 7 stopni .
http://img196.imageshack.us/img196/5599/2lzukk.jpg

Uploaded with ImageShack.us

777 Ostatnio edytowany przez f??????? (2011-05-01 09:58:32)

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Niu7nia, witaj moja miła.
Ja napisałam wyżej, że czas poświęcony w realu jest czasem najważniejszym.
Rozumiem Ciebie doskonale, ale dziś może się nie przepracowywuj, wszak mamy dzień pracy hihihi.
Pamiętam pochody z kwiatami na patyku i flagi i komu to przeszkadzało.
Wszystko się zmieniło, ale czy na lepsze?
Ponadto mamy Wielki Dzień Beatyfikacji i powinien ten dzień pozwolić
nam się wyciszyć, ale politykom to się nie uda - tak uważam.
http://wgrywacz.pl/images/248jan_pawel_ii_20110126.jpg

S?ren Kierkegaard

    Bez wiary potykamy się o źdźbło słomy, z wiarą przenosimy góry.

U mnie pogoda ładna, chociaż jest chłodno, ale świeci słońce.
Posadziłam wczoraj pelargonie i już stoją na słońcu - cieszę się, że już je mam.

Ludzie mówią o Naszym Papieżu JPII tak jak J123 i to mi się nie podoba.

778

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Zaczęlo padać i bardzo sie ochlodziło czyli nici z mojej  zaplanowan ej pracy  malowania pergoli I dobrze bo bedę miuała więcej czasu na przygotowanie sie do proszonego obiadu  na 15 - przyjada po mnie o 14 .
Czyli luz- blusssssssssssssssss moje drogie .
Pewnie bee dopiero jutro po poludniu  bo prawdopodobnie zostane u mamy na noc a by mieć jutro bliużej do firmy syncia a może nie zostanę ??  to zalezy od mojego bardzo zmiennego  nastroju .
http://img269.imageshack.us/img269/8400/papa650.jpg

779

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Otworzyłam pocztę, a tam pozdrowienia dla Was od Sławka,
a więc przekazuję. Mało nas na wątku przez weekend,
ale niu7nia towarzyszysz mi i bardzo dziękuję.
Idę oglądać X Faktor, a więc mówię już Wam dobranoc i do jutra.

780

Odp: Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Wpadłam się przywitać.Lepiej późno niż wcale. Elu, Niu7nia pozdrawiam Was w tak ważnym dla Polaków dniu. Oglądałam transmisje z beatyfikacji. Byłam kilka razy w Watykanie. Miałam nawet okazje zrobić własnym aparatem, z całkiem bliska, zdjęcie papieżowi. Trzyman je jak relikwie.
U mnie sprawy mają się kiepsko. Bratowa  jeszcze się nie wybudziła. Mąż /mój/ z tego wszystkiego wylądował na kardiologii w szpitalu. No maaaasaaaakra!

Posty [ 716 do 780 z 24,171 ]

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 372 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Emerytka, rencistka - mówimy o wszystkim :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024