Kochana, dobrej i spokojnej nocy, snow o tematyce przyjemnej ![]()
Podobne tematy
Świntuchy! ![]()
Całą noc w kącie na grochu Wam nie pomoże ![]()
Buziaki
Miłego odsypiana i kolorowych snów ![]()
Dzien dobry, i jak? Wyspane towarzystwo? ![]()
Cześc, ja dzisiaj znowu rozmyslam, czyli bz.
Dzien dobry, i jak? Wyspane towarzystwo?
Bardzo, i nawet już najedzone jak bąk.
Chłe chłe Median - Ty Szpiegu z Krainy Deszczowców! Za gablotą Cię widziałam, brakowało tylko ciemnych okularów i kapelusza ![]()
Un hombre idealnie Cię wsypał
))
268 2011-02-13 17:09:38 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-13 17:09:57)
dobrze, ze bylam za szybką.... czy mozemy juz o tym nie rozmawiac? ![]()
Widzisz Niekochana, i wlasnie dlatego nie moge juz jest ciastek ![]()
Co tam słychać kobietki - jakiś wymarzony na horyzoncie?
Kriss - który to miesiąc?
Co tam słychać kobietki - jakiś wymarzony na horyzoncie?
tiaaa.. w telewizornii jedynie ![]()
Aaa.. jeszcze cos mi przyszlo do glowy (w ramach marzen) i w zasadzie bez tego ani rusz. Musi miec glos, ktory mnie rozlozy na lopatki. Jestem sluchowcem i to jest dla mnie wazne ![]()
Zastanawiałam się ostatnio nad tymi wyśnionymi ideałami. I wiecie co? Ja znalazłam swój prawie doskonały ideał
Median ale jego głos ma Cię rozłożyć na łopatki w sensie że będzie Cię rozśmieszał, czy raczej taki seksowny, że padniesz na łopatki ale nie ze śmiechu tylko gotowa do...... ![]()
opcja nr 2 ![]()
Może jakiś spiker z radia Median? Niekoniecznie z "radiowym" wyglądem?
nie pogardze
Wiesz, ja juz taka wybredna nie jestem jak np 10 lat temu
Zycie troche weryfikuje oczekiwania...
No to ja, ze swoim "wiekiem", czy prawie połówką już chyba w ogóle nie mogę mieć wymagań, ba nawet oczekiwań. Chyba...
Przykro mi Median - ale powiedz szczerze - chyba jednak to Ty masz większe szanse ułożyć sobie jeszcze życie niż ja
Nie ustawaj w wysiłkach (nie wspominając już o tej abstynencji i skazaniu na gromnicę?)
Nie wiem skad przekonanie, ze czym czlowiek mlodszy tym ma wieksze szanse. Ok, ma mniej zmarszczek, ale to nie znaczy, ze te szanse sa wieksze. Za to na bank wiecej rozczarowan do przezycia.
Na forum kiedys pisalam o tym, ze niektorych cieple uczucia omijaja i umra samotnie, z nieulozonym zyciem. Nigdzie nie jest napisane, ze to, co fajne dopadnie kazdego. Tak wiec wystrzegalabym sie slow w rodzaju "wieksze szanse" "na pewno ci sie uda" "na pewno kogos spotkasz, bo jeszcze mloda jestes..." itp To buduje falszywa nadzieje i dodatkowo frustruje jesli to cos nie nadchodzi, a dni mijaja coraz szybciej ![]()
Marynarko... kazdy, jesli tego chce i pragnie moze miec oczekiwania, a czas je zweryfikuje. Tak wiec zadne "chyba". Marzyc mozna zawsze, prawda? ![]()
Mój wymarzony związek to taki, który daje poczucie, że jutro nie zostanę sama.
a dla mnie idealny związek , to życzenie do wróżki...
ja chcę normalny i zdrowy tj. raz smutny, wkurzający, męczący, innym razem dodający skrzydeł, radosny, gorący. Ale ZAWSZE prawdziwy, z zaufaniem, z nieudawaniem czekogolwiek innego , niz mamy w sobie.
Dopóki jest zaufanie jest związek.
anula1970 zgadzam się z Tobą
najważniejsze jest aby był prawdziwy, bez ściemniania i bez udawania kogoś, kim się nie jest. to i tak zawsze wychodzi, a tylko marnuje się nasz czas. To bez sensu, więc podpisuję się pod tym obiema rękami ![]()
Oj, Median,
pewnie, że można, nawet trzeba marzyć
No i nigdy nie wiadomo co nam pisane. Mam nadzieję, ze samo dobre, najlepsze...
MOJ IDEAL? szczery, skromny, nieprzystojny ale z seksapilem ktorego nie jest swiadomy.. (wiem ,wariatka:) i zeby codziennie sie dziwil czemu mam ochotę kochac sie z nim non stop i wszędzie (za jego dobroc i szczerosc i troskę.. ) wiem wiem - upadlam na glowę:)
MOJ IDEAL? szczery, skromny, nieprzystojny ale z seksapilem ktorego nie jest swiadomy.. (wiem ,wariatka:) i zeby codziennie sie dziwil czemu mam ochotę kochac sie z nim non stop i wszędzie (za jego dobroc i szczerosc i troskę.. ) wiem wiem - upadlam na glowę:)
Oj nie upadłaś na głowę ![]()
Anhedonia napisał/a:Przykro mi Median - ale powiedz szczerze - chyba jednak to Ty masz większe szanse ułożyć sobie jeszcze życie niż ja
Nie ustawaj w wysiłkach (nie wspominając już o tej abstynencji i skazaniu na gromnicę?)
Nie wiem skad przekonanie, ze czym czlowiek mlodszy tym ma wieksze szanse. Ok, ma mniej zmarszczek, ale to nie znaczy, ze te szanse sa wieksze. Za to na bank wiecej rozczarowan do przeżycia
wystrzegalabym sie slow w rodzaju "wieksze szanse" "na pewno ci sie uda" "na pewno kogos spotkasz, bo jeszcze mloda jestes..." itp To buduje falszywa nadzieje i dodatkowo frustruje jesli to cos nie nadchodzi, a dni mijaja coraz szybciej
Skąd przekonanie owo? Pewnie stąd, że masz więcej lat/szans życia przed sobą
Tak circa ze 20 lat więcej, nie?
Piszesz, że wystrzegasz się niektórych słów '"bo budują fałszywą nadzieję i dodatkowo frustrują"
Tak, ja też unikam - nigdy nie mów NIGDY (stąd moje marzenia nt. starszego pana) i nigdy nie mów ZAWSZE - życie jest zbyt nieprzewidywalne!
A przekonanie to bierze się pewnie z autopsji, bo ja swoje lata (najlepsze
? ) trzydzieste już przeżyłam i wierz mi lub nie - TERAZ mi dni mijają szybciej niż onegdej ![]()
Fakt - rozczarowań do przeżycia pewnie więcej przed tobą - ja się łudzę nadzieją, że moje już wszystkie za mną ![]()
I masz rację - nie tylko można - wręcz TRZEBA marzyć! Marzenia dają nadzieję na lepsze dni i bardzo ułatwiają codzienną egzystencję
Pozdrawiam serdecznie z mojego "punktu siedzenia" - popatrz jakie cudne słoneczko za oknem ![]()
Kochana - 12 tydzień dopiero, a już mam hormonalnego pierdolca.
Też się nie zgadzam że im młodsza tym łatwiej - może durnowaty przykład ale eksowa Pani mojego małża miała 37 latek jak się poznali plus dwójka dzieci od byłego jej małża. Mój miał wtedy latek 27, byli razem lat 12, dzieci wychował razem, wykształcił - np. panna skończyła prawo w wiatrakowie, które jak wiemy jest płatne, a eksowa nie pracowała, dopiero pod koniec - z nudów.
Mój przyszły pracował za to na dwa etaty plus różniste fuchy. Rozstali się co prawda (na szczęście dla mnie - żeby nie było pojawiłam się 2 lata po fakcie) ale w dobrej atmosferze - Pani dostała wsio (honorowo - nie byli małżeństwem).
Tym przykładem wszem i wobec udowadniam, że Panie w każdym wieku i z każdymi dzićmi znajdą sobie wymarzonego - a jak dalej poleci - ich brocha.
Kochana - 12 tydzień dopiero, a już mam hormonalnego pierdolca.
Tym przykładem wszem i wobec udowadniam, że Panie w każdym wieku i z każdymi dzićmi znajdą sobie wymarzonego - a jak dalej poleci - ich brocha.
Co udowodniasz to ja nie wiem - bo opisywane przez Ciebie osoby jednakowoż plasowały się przed 40-ką? No chyba że ta eks partnerka twego obecnego - po rozstaniu - de novo weszła w jakieś związki uczuciowe. O tym nie piszesz. Za to piszesz, że Pani "dostała wsio - honorowo" - mnie się wydawało, że wątek dotyczy związków a nie dorobku majątkowego? ![]()
kriss pisze ze "Wszystko się może zdarzyć" i z tego co czytam panna byla 10lat starsza i ze byli 12 lat razem
287 2011-02-14 12:59:52 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-14 13:02:39)
Anhedonia - fakt niezaprzeczalny - Pani była 3 lata przed 40stką. Dla mnie jest to jednakowoż wiek bardzo zbliżony - czytaj "circa".
Co do wieku partnera - 27 lat - no cóż, jeśli to jest problem dla kobiety koło 40stki, to sory gregory.
Dorobek majątkowy - stwierdzenie tego faktu miało na celu raczej wzbudzenie pozytywnych emocji - w stylu - facet nie musi być pijawką i odbierać ostatniego kęsu dzieciom oraz "byłej" - jest to element związku (stosunek do rzeczy materialnych).
Eks partnerka owszem weszła w nowe związki i w trakcie i zaraz po - czy jej się dobrze na tym polu wiedzie - tego nie wiem.
Nie wiem również dlaczego odczytałaś mój post w samych negatywach.
Generalnie nie będę kijem zawracać Wisły - jak na czarno, to na czarno. A miało być o wymarzonym....
Anhedonia - fakt niezaprzeczalny - Pani była 3 lata przed 40stką.
Nie wiem również dlaczego odczytałaś mój post w samych negatywach.
Generalnie nie będę kijem zawracać Wisły - jak na czarno, to na czarno. A miało być o wymarzonym....
Dlaczego od razu w negatywach?
Jeżeli szanowne gremium uważa, że przekraczając już obecnie 50-tkę mam takie same szanse na ponowne ułożenie sobie życia osobistego jak 31 letnia Median - to ja mogę tylko skakać z radości !!! A chodziło mi o stwierdzenie :"Nie wiem skad przekonanie, ze czym czlowiek mlodszy tym ma wieksze szanse. Ok, ma mniej zmarszczek, ale to nie znaczy, ze te szanse sa wieksze. Za to na bank wiecej rozczarowan do przeżycia
wystrzegalabym sie slow w rodzaju "wieksze szanse" "na pewno ci sie uda" "na pewno kogos spotkasz, bo jeszcze mloda jestes..." itp To buduje falszywa nadzieje i dodatkowo frustruje jesli to cos nie nadchodzi, a dni mijaja coraz szybciej"
I w mordę jeża - zmienię wówczas mój "czarnowidzki" nick na "nadzieja umiera ostatnia" (znaczy jeszcze po mnie
).
Ja tylko odpisałam Median dlaczego mam takie przekonanie - jw. bo ona ma na to zwyczajnie więcej czasu
Żadna złośliwość się w tym nie kryje. Tak sobie w sobotę dywagowałyśmy czy lepszy dziadek czy gromnica - do śmiechu to było, nie do płaczu ![]()
Jeżeli szanowne gremium uważa, że przekraczając już obecnie 50-tkę mam takie same szanse na ponowne ułożenie sobie życia osobistego jak 31 letnia Median - to ja mogę tylko skakać z radości !!!
Gotowa do skakania? Możesz zaczynać!
Moja matka, kiedy była już w sędziwym wieku lat 50 (ja randkowałam wówczas z moim przyszłym małżem), wyrwała na studiach (zaczęła sobie robić zaoczne, bo w trakcie małżeństwa nie miała szans, więc dopiero jak kopnęła zasłużenie mojego starego w cztery) hożego jak skowronek 30 latka. Jaja były jak berety, bo go sprzątnęła sprzed nosa 30 letnim swoim koleżansiom z roku.
Jakim cudem - nie wiem, sam fakt że to moja matka - budzi we mnie obrzydzenie, jak ona wogóle może się bzykać i te sprawy.
Latali razem na błyskotrzaski - moja matka została królową parkietu po jakiś klubach, nawet nie chcę wiedzieć. Lizali się przy wszystkich i wogóle masakra jakaś. Zaczęła sobie kupować bieliznę, koronkową czerwoną i czarna. Stringi!!! Ludzie święci.
Po burzliwym romansie go pogoniła, czasem się zobaczą przy okazji jakiejś wystawy czy wernisażu.
Matka ciągle do wzięcia. Aż strach bierze.
To se teraz poskacz!
Najpierw mnie przekonujesz, że wszystko przede mną, teraz mówisz, że twoja matka a moja rówieśniczka jest fuj
Hm, to ja już nie wiem co mam myśleć o tych szansach...
Przy tym od października idę na zaoczne magisterskie - ale nie myślałam o tym w takich kategoriach. A propos rodziców - mój ojciec ożenił się po raz drugi (jako wdowiec) mając lat 75 ![]()
To mam skakać czy nie? ![]()
Najpierw mnie przekonujesz, że wszystko przede mną, teraz mówisz, że twoja matka a moja rówieśniczka jest fuj
Hm, to ja już nie wiem co mam myśleć o tych szansach...
Przy tym od października idę na zaoczne magisterskie - ale nie myślałam o tym w takich kategoriach. A propos rodziców - mój ojciec ożenił się po raz drugi (jako wdowiec) mając lat 75
To mam skakać czy nie?
Skacz Anhedonia, a ja zaraz po Tobie skoczę.
Umówiłam się na środę z prawniczką. ![]()
Oj kobieto, bo to moja matka jest. W kategorii rodzic bzykający - jest fuj ![]()
Skacz jak oszalała! Wyrobisz sobie kondychę na ten październik ![]()
Oj kobieto, bo to moja matka jest. W kategorii rodzic bzykający - jest fuj
Tia... pamiętam, że jak mama była młodsza ode mnie, to myśl, ze "oni to jeszcze robią" była dla mnie okropna
Heh... zmieniłam punkt odniesienia ![]()
To, że ktoś nie ma już -nastu lat tylko -ści/-siąt itd. to nie znaczy, że nie ma prawa do szczęścia.
Anhedonia - zamiast skakać to powinnaś pomóc w znalezieniu partnera. Skacząc tylko zmarnujesz czas ![]()
A kwestia rodziców uprawiającej seks... Sam fakt, że to są RODZICE - jest okropne. I nie do zniesienia.
To bardzo dziecinne, wiem - ale to są rodzice...
rodzic bzykający - jest fuj
Skacz jak oszalała! Wyrobisz sobie kondychę na ten październik
Dzięki Kriss
Będę wyrabiać tę kondychę, może ![]()
Cassie - nikogo nie będę szukać - bo też mam dzieci i co one sobie o mnie pomyślą? Que sera sera ![]()
A co sobie mają o Tobie pomyśleć? Pamiętaj, szczęśliwa mama - szczęśliwe dzieci! To, że masz dzieci to nie skreśla się z niczego, a tym bardziej w szukaniu swojego szczęścia.
A kwestia rodziców uprawiającej seks... Sam fakt, że to są RODZICE - jest okropne. I nie do zniesienia.
To bardzo dziecinne, wiem - ale to są rodzice...
O tym mówię
bo większość z moich dzieci jest ciut starsza od Ciebie ![]()
Cassie napisał/a:A kwestia rodziców uprawiającej seks... Sam fakt, że to są RODZICE - jest okropne. I nie do zniesienia.
To bardzo dziecinne, wiem - ale to są rodzice...O tym mówię
bo większość z moich dzieci jest ciut starsza od Ciebie
Anhedonia - myśl o seksie rodziców była okropnie odrażająca
Ale przecież nie będziemy się zwierzać naszym dzieciakom, nie ![]()
Myślę, że jakby przeczytały nasze dysputy gromniczne - to by ich już powaliło ![]()
P.S. Anhedonio - polecam "Spóźnieni kochankowie" Whartona - to się nazywa "późna namiętność"!!!!!
300 2011-02-14 19:57:16 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-14 20:00:15)
Piszecie o wieku na układanie sobie życia. A ja będąc nastolatką byłam na weselu własnej babci. Ileż miała lat? niech sobie policzę, gdzieś koło 65-68 lat. Ja myślę, ze w każdym wieku można sobie ułożyć życie.
Niekochana czytałam "Spóźnionych kochanków". Piękna historia.
301 2011-02-14 21:03:33 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-14 21:04:32)
MOJ IDEAL? szczery, skromny, nieprzystojny ale z seksapilem ktorego nie jest swiadomy.. (wiem ,wariatka:) i zeby codziennie sie dziwil czemu mam ochotę kochac sie z nim non stop i wszędzie (za jego dobroc i szczerosc i troskę.. ) wiem wiem - upadlam na glowę:)
kochac sie za dobroc i troske??? hmm...... no ja to za pozadanie ![]()
Jesli chodzi o seks w przypadku rodzicow to kiedys, jak bylam mala to slyszalam i wspominam to jako dosc traumatyczne wspomnienie, ciagnie sie za mna do dnia dzisiejszego ![]()
Anhedoniu wiek nie ma nic do rzeczy - mozna cala mlodosc byc samotnym, mozna i w wieku 60 lat miec powodzenie.
Najbardziej samotna byłam przez ostatnie dwa lata mojego dogorywającego małżeństwa. Dołowało mnie tak, że nawet nie miałam ochoty spotykać się z ludźmi, których bardzo lubię. Czułam się osaczona, nieszczęśliwa, nieuczciwa. To była męka.
Dopóki w tym trwałam, byłam sama jak palec. Teraz jestem sama, ale nie samotna. Czuję wsparcie i przyjaźń wielu ludzi. Mogę głośno, otwarcie i szczerze powiedzieć, że nie było mi dobrze.
Bo jak uczciwie krytykować związek, w którym się uparcie tkwi?
A do niczego innego ów związek się nie kwalifikował. Nie podlegał renowacji, reklamacji, wymianie. Nadawał się wyłącznie na śmietnik. Ot taki związek jednorazowy, jak pampers. Jak kupa w środku, trzeba wywalić.
Teraz chodzę bez pampersa i nawet mi z tym wygodniej...
Teraz jestem sama, ale nie samotna. Czuję wsparcie i przyjaźń wielu ludzi. Mogę głośno, otwarcie i szczerze powiedzieć, że nie było mi dobrze.
Bo jak uczciwie krytykować związek, w którym się uparcie tkwi?
To daje dużo do myślenia
Też jestem sama a NIE samotna. Dlatego nie szukam nikogo na siłę. Jak mam spotkać kogoś z kim mi pisane się związać to wpadniemy na siebie w autobusie, markecie czy na spotkaniu seniorów (dom starców hi, hi albo sex shop???). Jest jak jest, byle gorzej nie było
A doły od czasu do czasu każdemu się zdarzają chyba - forum da kopa i "się zaleczy"
Anhedonia - przecież nie będziesz się zwierzała swoim dzieciom ze swojego życia seksualnego? (!) Owszem, o tym, że ktoś Cie adoruje, czy kogoś poznałaś, ale nie o seksie..
Najbardziej samotna byłam przez ostatnie dwa lata mojego dogorywającego małżeństwa. Dołowało mnie tak, że nawet nie miałam ochoty spotykać się z ludźmi, których bardzo lubię. Czułam się osaczona, nieszczęśliwa, nieuczciwa. To była męka.
Dopóki w tym trwałam, byłam sama jak palec. Teraz jestem sama, ale nie samotna. Czuję wsparcie i przyjaźń wielu ludzi. Mogę głośno, otwarcie i szczerze powiedzieć, że nie było mi dobrze.
Bo jak uczciwie krytykować związek, w którym się uparcie tkwi?
A do niczego innego ów związek się nie kwalifikował. Nie podlegał renowacji, reklamacji, wymianie. Nadawał się wyłącznie na śmietnik. Ot taki związek jednorazowy, jak pampers. Jak kupa w środku, trzeba wywalić.
Teraz chodzę bez pampersa i nawet mi z tym wygodniej...
Marynareczko - kocham Cię.
Ja też juz bez pampersa biegam - dupka odparzona od zbyt długo przetrzymywanej kupy, ale już się goi ![]()
Niekochana, a ja Ciebie! ![]()
Niekochana, a ja Ciebie!
Ja Ciebie też - czy to oznacza, że jestem poligamistką? ![]()
yyy..... to raczej oznacza, ze jest w Tobie tyle milosci, ze starczy dla kazdego ![]()
yyy..... to raczej oznacza, ze jest w Tobie tyle milosci, ze starczy dla kazdego
Dobrze brzmi ![]()
hyhy..podobnie jak: manipulacja kontra wywieranie wplywu ![]()
hyhy..podobnie jak: manipulacja kontra wywieranie wplywu
A propos - czy czytałaś, czym mnie mąż powalił wczoraj nocką? I bez skojarzeń ![]()
Napisałam w wątku Marynarki "Mój wymarzony rozwód"
Niekochana,
na odparzenie polecam sudokrem, przejdzie jak ręką odjął. Może być sudokrem "psychologiczny", taki jak na przykład tutaj uprawiamy, na forum. Niemowlakowi zaleciłaby wietrzyć pupę, ale to chyba trochę nie na miejscu. Raz, że mróz jak diabli; dwa,że jestem zdania, że pewne sprawy należy doprowadzić do szczęśliwego końca, a potem... czas pokaże.
Widzę, że ulżyło Ci po podjęciu decyzji i idziesz jak przecinak. A Pan jeszcze nie raz będzie zdziwiony, zobaczysz. On Cię nie znał, wiem z autopsji. Mój mąż też mnie nie znał. I jest coraz bardziej zdziwiony. Najbardziej, że nie błagamy go o kasę. To dla niego gorsze od skopania przy świadkach. Był pewien, że umrzemy z głodu bez jego dotacji. A my, o dziwo, żyjemy i mamy się nieźle.
Dzisiaj podpisałam nareszcie umowę na dodatkową pracę. Będę zarobiona strasznie, ale jestem szczęśliwa, wszystko układa się znakomicie. Jeśli powiedzie się następny etap moich planów, to nawet odcięcie od alimentów nie spowoduje katastrofy. Tak chcę myśleć, tak chcę żyć. I też idę jak przecinak.
Dajemy radę Laski!
313 2011-02-15 20:17:21 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-15 20:24:12)
Tak - mam wrażenie, że rozwianie nadziei "Beze mnie sobie nie poradzi" jest dla faceta bardzo bolesne. A nam dodaje skrzydeł.
Jutro rozmowa z Panią prawnik. Czuję lekkie... podekscytowanie?
Dziewczyny - nie wiem, jak Wy, ale ja:
http://demotywatory.pl/2719026/Tegoroczne-Walentynki
Median napisał/a:hyhy..podobnie jak: manipulacja kontra wywieranie wplywu
A propos - czy czytałaś, czym mnie mąż powalił wczoraj nocką? I bez skojarzeń
Napisałam w wątku Marynarki "Mój wymarzony rozwód"
Hmm.. rozumiem, ze dzis nie powrocil do tematu?
Kochana - to taki jego zabieg socjotechniczny.
Na następny dzień po tego typu "wybryku" zachowuje się, jakby nic się nie wydarzyło. Już nie zwracam n to uwagi, ale kiedyś doprowadzało mnie to do białej gorączki
Najlepszy był tekst: "Widzę, że masz to dokładnie przemyślane". A ja "Na Boga - TAK! To najważniejsza decyzja w moim życiu. I miałam 2 miesiące podczas których Ty nic nie zrobiłeś, żeby dowiedzieć się o szczegóły" Czego on się spodziewał? ŻE będę jak to ciele prowadzone na rzeź?
I na koniec wisienka na torcie: "Zawsze chciałaś mnie wykorzystać" - no zaśmiałam mu się w twarz.
Facieci maja niesamowita umiejetnosc odwracania kota ogonem i wpedzania innych ludzi (zwlaszcza kobiety) w poczucie winy
Niekochana, ciesze sie, ze sie uodpornilas. Tak bardzo bym chciala, aby wszystkie kobiety byly odporne na te ich gadki..ech
Jak myslisz, czy rozwod bedzie szybki czy malzonek bedzie Ci utrudniac?
317 2011-02-15 21:08:15 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-15 21:35:43)
Jeśli nie będzie gwałtownego nasilenia choroby, to podejrzewam, że uniesie się ambicją i nie będzie przeszkadzał.
On już ma głowie scenariusz: "To jej wina, a ja jestem szlachetny i nie będę jej tego wytykał. Chciała mnie wykorzystać - w porę się zorientowałem". Do niego chyba nie dociera, a właściwie nie dopuszcza tego do wiadomości, że ja po prostu już nie chcę z nim żyć. I nie jest to związane z byciem z kimś innym.
Cały czas powtarza, że chce się rozstać uczciwie - zobaczymy.
Najgorsze dla mnie jest to, że mam świadomość, że on żyje w "swojej wersji wydarzeń". I nic tego nie zmieni.
Widzę, jak bardzo się zmienił - nie tylko dotyczy to mnie, tylko ogólnie. Żyjemy jak obcy sobie ludzie. Powiązani zobowiązaniami. Z mojej strony nie ma już żadnych emocji - nawet złości. Tylko obojętność.
Tak więc nawiązując do tematu wątku - aktualnie moim wymarzonym związkiem jest brak TEGO związku ![]()
Właśnie oglądam reportaż "Czego naprawdę pragną kobiety" - odcinek o związkach. I coś mnie poruszyło: niemłoda już kobieta powiedziała: "Kobiety pragną byc z mężczyznami, którzy mają kobiecą duszę".
Hmm... Ja się z tym zgadzam. A Wy?
Niekochana72 mądrości i sił w Tobie ogromne pokłady
Szczęśliwe zakończenie gwarantowane.
Hmmmm kobieca dusza..?
Jak dla mnie niekoniecznie. Aj chyba wcale nieee
Ja tez wolalabym jednak samca, mimo wszystko. Kolezanki lepsze czy gorsze mam, a facet powinien byc facetem. Samcem. Moze czasem smierdziec potem, ma myslec jak facet i zachowywac sie jak facet...zeby tylko do cholery nie zdradzal i nie bil.. ![]()
Drogie dziewczyny apeluje do Waszej uczciwości ![]()
Czy naprawdę sądzicie, że te cechy, które wcześniej wypisałyśmy to są takie typowo męskie? Chyba jednak nie....
Jeśli chodzi o wygląd i zachowanie - tak, zdecydowanie mężczyzna, ale sfera stricte emocjonalna - to ja jednak chyba szczerze zagłosuję za odrobiną "kobiecej miękkości" ![]()
No cóż, ale to mój deficyt ![]()
ech.. nie wiem. Ta miekkosc od razu kojarzy mi sie z cieplymi kluchami. A ja naprawde mam serdecznie dosc facetow z kompleksami, z problemami emocjonalnymi. Zawsze trafiam na jakis ulomkow emocjonalnych, ktorymi mam sie opiekowac. A ja wreszcie chcialabym poczuc, ze mam w kims oparcie. Chce czuc sile i moc a nie flaki z olejem...
Poza tym mam cos takiego, ze jak wyczuwam slaba jednostke to automatycznie zaczynam wchodzic jej na glowe i probuje zdominowac. Nie wiem, samo to jakos wychodzi, a orientuje sie juz po fakcie ![]()
Chce miec partnera, z odrobina przewagi nade mna. Kurcze...czy to jest naprawde az tak nierealne???
322 2011-02-15 22:44:41 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-15 22:45:30)
Chce miec partnera, z odrobina przewagi nade mna. Kurcze...czy to jest naprawde az tak nierealne???
Kochana - każdemu podług potrzeb. Każda z nas ma swoje "deficyty".
Mnie nie chodziło o kluchy (ble
) tylko o taką miękkość w stosunku do mnie. A ci z kompleksami wcale nie są milutcy - mam doświadczenie z jeszcze mężem.
No właśnie - i tu ta kobieca dusza wychodzi - bo kobitki to potrafią zmagać się z życiem jak strong women, a jednocześnie gdy potrzeba - być miękkie i kochające.... Ja tak potrafię i zwrotnie chciałabym to samo ![]()
No i to jest straszne. Facet ma być facetem. Ja też przy tych najbliższej nadażającej się okazji włażę drugiej stronie na głowę, a jak już się zorientuję, że tak robię i staram się zostawić trochę pola do popisu tej "silniejszej" części, to okazuje się, że... no właśnie, że to ja jestem silniejsza i bardziej domunująca
Ale tak mi się wydaje, ze to nie moja wina, tylko. No właśnie... Faceci? To już chyba wymarły gatunek, który istnieje tylko w bajkach dla grzecznych dziewczynek, hihihi ![]()
No właśnie... Faceci? To już chyba wymarły gatunek, który istnieje tylko w bajkach dla grzecznych dziewczynek, hihihi
No właśnie - a my chyba potrzebujemy rzeczywistości dla nie całkiem grzecznych dziewczynek ![]()
Albo dla całkiem niegrzecznych, Niekochana.
Ja chciałabym, żeby PRAWDZIWY FACET, jak będzie potrzeba wskoczył przed pędzącą lokomotywę i próbował zatrzymać ją własną piersią. A nie wpychał mnie na tory drąc się histerycznie: zrób coś do cholery z tym pociągiem, bo mnie przejedzie!
Może nie do końca chodzi o pociąg, ale jakiekolwiek grubsze niebezpieczeństwo. Jak dotąd zwykle lądowałam na torach i niejeden Intercity mnie naruszył... Teraz z całą odpowiedzialnością biorę cały tabor PKP na siebie i mam nadzieję, że zawsze zdołam w porę uskoczyć.
Czego i Wam życzę.