Dostalam pozwolenie wiec informuje. Dzis o 20:00 na polsat news bedziecie mogly zobaczyc krotka wypowiedz un hombre (Michał) na temat muzeum erotyzmu, w ktorym spedzilismy troche czasu. Udzielil wywiadu, ja sie schowalam
Chociaz nieszczesliwie kamera i mnie mogla pozniej uchwycic..
196 2011-02-12 16:31:57 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-12 16:34:20)
Podobne tematy
super
Median, jak wrażenia po zwiedzaniu?
hmmm... powiem tak - cena biletu nieadekwatna do ilosci eksponatow
Chodzac po muzeum zastanawialam sie, jak to mozliwe, ze jeszcze afery i pikiet pod muzem nie bylo
Ale ogolnie ok ![]()
Dostalam pozwolenie wiec informuje. Dzis o 20:00 na polsat news bedziecie mogly zobaczyc krotka wypowiedz un hombre (Michał) na temat muzeum erotyzmu, w ktorym spedzilismy troche czasu. Udzielil wywiadu, ja sie schowalam
Chociaz nieszczesliwie kamera i mnie mogla pozniej uchwycic..
O żesz Ty.... Cicha wodo - nic nie powiedziałaś wcześniej.
I jak dekolcik był? ![]()
Hahahaha... dekolcika nie bylo, bo nie byla to randka i nie pilam alku
ino grzecznie kawke ![]()
Hahahaha... dekolcika nie bylo, bo nie byla to randka i nie pilam alku
ino grzecznie kawke
Jak to mówią? Uderz w stół...
Ja wcale nie myślałam o un hombre (sorry chłopie) ![]()
Przyznam się do czegoś - jak pierwszy raz przeczytałam Twojego posta - przeczytałam "muzeum romantyzmu".
Czy to jakaś podświadoma potrzeba? ![]()
Median - będę oglądać.
202 2011-02-12 18:12:11 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-12 18:12:29)
aaa.. to... to nie byl moj pomysl
Co zlego to nie ja
A tak serio, mielismy isc do instytutu Kopernika, ale dosc dluga kolejka byla i zimny wiatr, wiec zmienilismy miejsce.
Romantyzm powiadasz? Ja z rozmantyzmem zawsze stalam na bakier. Nigdy nie krecily mnie kolacje przy swiecach, zachody slonca itp. Jakas wyjalowiona w tym temacie jestem.
A tak serio, mielismy isc do instytutu Kopernika, ale dosc dluga kolejka byla i zimny wiatr, wiec zmienilismy miejsce.
Romantyzm powiadasz? Ja z rozmantyzmem zawsze stalam na bakier. Nigdy nie krecily mnie kolacje przy swiecach, zachody slonca itp. Jakas wyjalowiona w tym temacie jestem.
Heh... no i oplułam komputer waniliową kaweczką... Troszkę Was zniosło ![]()
Jeśli o romantyzm - jako DDA wymyśliłam sobie dawno temu, że doskonały kandydat powinien być jak romantyczny rycerz - walczyć o partnerkę, nie poddawać się i kochać, kochać, kochać....
Weryfikacja była bolesna, ale ale pouczająca. ![]()
I widzisz Niekochana (Dzień dobry - bardzo dobry - Wszystkim)
Rycerz nieromantyczny walczy Z! partnerką, do upadłego, nie poddaje się i dręczy, dręczy, dręczy.
Też jestem po weryfikacji...
Marynareczko - właśnie tak.
Mam nadzieję, że następny tydzień będzie znaczący w moim życiu. I zbliży mnie do opuszczenia kiepskiego związku. A tym samym przybliży (przynajmniej teoretycznie) do tego wymarzonego ![]()
Moje doświadczenie Niekochana jest takie: brak związku jest o niebo lepszy od związku jakiego bądź.
Tak mam i tak czuję. Może jest to "złapanie " równowagi, może początek nowego etapu, może nowy etap będzie wyglądał właśnie tak. Wiem, że niezbędny jest czas, żeby nabrać dystansu. Do tego, co było, bolało, do siebie. Zastanowić się, czy w ogóle mam marzenia? Jeśli mam - jak je realizować? W tej chwili odpoczywam... Od niego, od siebie w kiepskim układzie. Bo nie lubiłam siebie trwającej w tym... byle czym. Lubię siebie teraz. Chciałabym lubić siebie już zawsze. Niekoniecznie samą, niekonieczni z kimś. Ale taką, która do lubienia będzie się nadawała.
Dlatego polecam gorąco opuszczenia toksycznego związku. Jeśli wiesz, że już nic nie możesz zrobić, aby związek był lepszy; zrób coś, abyś Ty mogła być... Zwyczajnie - być.
Troszkę Was zniosło
Uwielbiam pasjami ten rodzaj humoru ![]()
Moje doświadczenie Niekochana jest takie: brak związku jest o niebo lepszy od związku jakiego bądź.
Tak mam i tak czuję. Może jest to "złapanie " równowagi, może początek nowego etapu, może nowy etap będzie wyglądał właśnie tak. Wiem, że niezbędny jest czas, żeby nabrać dystansu. Do tego, co było, bolało, do siebie. Zastanowić się, czy w ogóle mam marzenia? Jeśli mam - jak je realizować? W tej chwili odpoczywam... Od niego, od siebie w kiepskim układzie. Bo nie lubiłam siebie trwającej w tym... byle czym. Lubię siebie teraz. Chciałabym lubić siebie już zawsze. Niekoniecznie samą, niekonieczni z kimś. Ale taką, która do lubienia będzie się nadawała.
Dlatego polecam gorąco opuszczenia toksycznego związku. Jeśli wiesz, że już nic nie możesz zrobić, aby związek był lepszy; zrób coś, abyś Ty mogła być... Zwyczajnie - być.
Wiesz, ja na szczęście (pewnie nieświadomie) prowadziłam "życia równoległe". To smutne - w moim małżeństwie i to radośniejsze, w którym byłam sobą - w pracy, z przyjaciółmi. Byłam jak dwie osoby w jednej
Ten drugi świat dawał mi siłę na przetrwanie w tym pierwszym. Sukcesy zawodowe, docenienie mojej inteligencji i ciężkiej pracy. Nigdy nie miaąłm wątpliwości, że jestem wartościowym człowiekiem. Problem miałam z tym, dlaczego ktoś, kto powinien mnie wspierać - nie robi tego. Myślałam, że to moja wina
I po części była - że tak długo pozwalałam na tą sytuację.
Mój jeszcze mąż nie miał przyjaciół - "przysposobił" sobie moich jako znajomych. I teraz jest niejako "zdziwiony", że oni nadal wspierają mnie. Dlatego moim zdaniem tak ważne jest posiadanie 'swojego świata" - pozwala to nam na obiektywne spojrzenie na sytuację.
niekochana72 napisał/a:Troszkę Was zniosło
Uwielbiam pasjami ten rodzaj humoru
Taa... jak to dobrze, że można się wytłumaczyć okolicznościami przyrody
Moje poczucie humoru podpowiada mi bardziej obsceniczny komentarz do tego wiatru i jego "roli". Ale sza.....
To zupełnie jak u mnie Niekochana. "Nasi" przyjaciele, to moi przyjaciele. Też nie miałam wsparcia w niczym, co wychodziło poza kuchnię i pralnię. Praca społeczna??? To głupie. Pomaganie ludziom? To głupie. Praca za 700 zł? To upokarzające.
Ale chlanie i demolowanie życia, sprzętów, rodziny, porządku, podstawowych zasad? To słabość... Chwilowa... Jedna za drugą.
Coraz częściej i skuteczniej.
Zauważyłam dziwną prawidłowość. Im lepiej szło mi na zewnątrz - w pracy i innych kółkach zainteresowań, tym gorzej on to znosił. Aż przestał znosić i zwiał. I to było dobre. Dla mnie. Nareszcie zrobił dla mnie coś dobrego.
To zupełnie jak u mnie Niekochana. "Nasi" przyjaciele, to moi przyjaciele. Też nie miałam wsparcia w niczym, co wychodziło poza kuchnię i pralnię. Praca społeczna??? To głupie. Pomaganie ludziom? To głupie. Praca za 700 zł? To upokarzające.
Ale chlanie i demolowanie życia, sprzętów, rodziny, porządku, podstawowych zasad? To słabość... Chwilowa... Jedna za drugą.
Coraz częściej i skuteczniej.
Zauważyłam dziwną prawidłowość. Im lepiej szło mi na zewnątrz - w pracy i innych kółkach zainteresowań, tym gorzej on to znosił. Aż przestał znosić i zwiał. I to było dobre. Dla mnie. Nareszcie zrobił dla mnie coś dobrego.
Wiesz, co mnie dało potężnego kopa? Bo niby racjonalnie oceniałam sytuację i widziałam, co się dzieje, ale jednak cały czas szukałam dla niego wytłumaczenia. ![]()
Klapki ostatecznie spadły mi na naszej wspólnej wizycie u Pani psychiatry. Gdy wszystko to, co kotłowało się w mojej głowie usłyszałam z jej ust. Dotarło do mnie, że nie jestem suką, która ucieka od problemu. Zrobiłam, co mogłam - teraz pora na ratowanie siebie.
Heh.. ona nawet nie wie, że to było jak ten kopniak, którego dostaje pisklę, żeby wyfrunąć z gniazda. A może właśnie wiedziała? W każdym razie będę jej wdzięczna po wsze czasy ![]()
Widzisz, Ty usłyszałaś, ja wyczytałam. Cały czas udawał, że nie rozumie o co mi chodzi i znakomicie tłumaczył swoje "słabsze" momenty. Ja myślałam, że jakaś nadwrażliwa jestem i faktycznie moje oczekiwania, żeby był zwykłym, porządnym człowiekiem są mocno wygórowane. A potem przeczytałam w jego pracach z terapii, że on to robił z premedytacją. Że miał świadomość, że źle postępuje, że prowokuje awantury, że szuka pretekstu. Wiedział jak bardzo nas krzywdzi i robił to, ciągle.
To był KOP! Uwierzyłam nareszcie, że to jednak nie moja wina.
Zatem obie zostałyśmy w pozytywnym tego słowa znaczeniu SKOPANE ![]()
Ja w ogóle uważam, że warto (bez względu na komentarze) walić co po niektórym prawdę bez ogródek w oczy.
Jeśli się obrażą - trudno, a zawsze jest szansa, że właśnie na to czekały. Na potwierdzenie swoich obaw. Że nie są idiotkami, zazdrośnicami, nie wymyślają nieistniejących problemów.
Często na tym forum piszę rzeczy "mało popularne", bo właśnie pamiętam o tym, co sama dostałam. Uważam, że każdy z nas ma prawo do konkretnych uczuć w konkretnej sytuacji. Choćby były mało poprawne lub godne napiętnowania przez tzw większość.
Mąż Cię zdradza - masz prawo powiedzieć, że jest skur*******, masz prawo do gniewu i masz prawo mu nie wybaczyć. Masz też prawo wybaczyć, ale na Boga - zrób to świadomie, a nie dlatego, że tego się od Ciebie oczekuje.
Nie jesteś szczęśliwa w związku? Zmień to - masz prawo być szczęśliwym człowiekiem.
Dlatego w moim wymarzonym związku widzę PARTNERA - we wszystkich dziedzinach życia.
Może nie skopane Niekochana, ale KOPNIĘTE?
Pod wieloma względami.
Zatem wniosek jest taki: potrzebujemy partnera do wymarzonego związku. Nie pana, tyrana, despoty; nie maminsynka, Piotrusia Pana, cieniasa i frustrata.
Gdzie hurtownia (albo chociaż niszowy butik) z takim pierwszej jakości towarem? (towar - bez urazy) Na Allegro nie ma, sprawdzałam...
Gdzie hurtownia (albo chociaż niszowy butik) z takim pierwszej jakości towarem? (towar - bez urazy) Na Allegro nie ma, sprawdzałam...
Jak już będziecie dziewczyny miały jakieś namiary to dajcie znać
Może nie będę jeszcze musiała kłaść się z gromnicą i czekać na śmierć? Ale dla mnie to już chyba adres do domu starców dla dobrze sytuowanych panów będzie najodpowiedniejszy ![]()
Taa.. towar zdecydowanie deficytowy. Ale ja się nie poddam - wierzę, że się uda.
Dla mnie jeszcze za wcześnie, ale oswajam się z tą myślą ![]()
Anhedonia,
ryzykujesz. Z tą gromnicą do łóżka. Nie pytaj Niekochanej, co jej się pomyślało... Na pewno nie czekanie na śmierć.
Niekochana, a może się mylę?
Stadło to ja już mam i to od prawie 30 lat.
Tyle tylko, że ostatnio okazało się, że "mocno kaprawe".
Ostatnio robię rachunek zysków i strat (2 tygodnie temu skończyłam 49 lat) i wyszło mi, że nikt do tej pory mnie tak naprawdę nie kochał. Więc choć raz w życiu chciałabym przeżyć coś takiego i prawdę mówiąc nie jestem pewna, czy jak by takie uczucie mi się przydarzyło, nie zostawiłabym tego wszystkiego, co mam i nie "poszła w tango".
Super!
jak ja lubię taki przejaw świadomosci
do tego zycia...
do tej miłosci przez wielkie M ![]()
nie wiesz czy isć...nie myśl tylko IDZ ![]()
Anhedonia,
ryzykujesz. Z tą gromnicą do łóżka. Nie pytaj Niekochanej, co jej się pomyślało... Na pewno nie czekanie na śmierć.
Niekochana, a może się mylę?
A fe marynarko - jakie nieuczesane myśli
Jakie łóżko? Z gromnicą się kładzie do trumny!
Apage stanas! Stukło mnie we święta pół wieku i pewnie dlatego tak smęcę - bo jakoś tak mi... nie do wiary ![]()
Anhedonia,
ryzykujesz. Z tą gromnicą do łóżka. Nie pytaj Niekochanej, co jej się pomyślało... Na pewno nie czekanie na śmierć.
Niekochana, a może się mylę?
No pewnie, ze się nie mylisz ![]()
Anhedonia - Ty jednak DUŻE wymagania masz... ![]()
220 2011-02-12 20:34:15 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-02-12 20:35:33)
Chyba nie śpisz w trumnie Anhedonia? Na razie przynajmniej. A gromnicę, to przy łożu się stawia, jak się zdąży. Jeśli wszystko idzie "klasycznie".
Pięćdziesiąt roków? Cóż to jest? W dzisiejszych czasach taka trochę późniejsza młodość... U mnie też już stuka pół wieku, ale jakoś mnie to nie deprymuje. Może trochę, ale bez przesady. Uważam, że jeszcze dużo przede mną.
WSZYSTKIEGO! Najlepszego. Nie najlepsze powoli odchodzi.
Czego i Tobie życzę.
Nie sądziłam Niekochana, że aż tak "mocno" Ci się pomyślało...
Ale dla mnie to już chyba adres do domu starców dla dobrze sytuowanych panów będzie najodpowiedniejszy
Tacy panowie to najwieksze zberezniki, ktore juz nic nie maja do stracenia, wiec zalecam rozwage ![]()
Hmm... jak to szło "Głodnemu chleb na myśli" - to całe moje usprawiedliwienie ![]()
Dobra - idę do kąta klęczeć na grochu w szacie pokutnej...
Kurcze, chyba jednak takiej nie mam
Nago będę klęczeć ![]()
a glodny glodnemu wypomni ![]()
a glodny glodnemu wypomni
To przez Ciebie - pobudziłaś mój apetyt tym muzeum ![]()
A dlaczego Ty Niekochana masz klęczeć? Przecież to Anhedonia śpi z gromnicą.
Swoją drogą, w tym kontekście: dlaczego Anhedonia? Skąd ten nick?
To przez Ciebie - pobudziłaś mój apetyt tym muzeum
no to za 10 minut bedziesz mogla zobaczyc to, co dzis widzielismy na zywo
Ale jesli ktos zapytalby czy to mnie ruszylo to powiem stanoczo - nie ![]()
niekochana72 napisał/a:To przez Ciebie - pobudziłaś mój apetyt tym muzeum
no to za 10 minut bedziesz mogla zobaczyc to, co dzis widzielismy na zywo
Ale jesli ktos zapytalby czy to mnie ruszylo to powiem stanoczo - nie
Że un hombre? ![]()
dlaczego Anhedonia? Skąd ten nick?
Bo to jeden z objawów depresji - brak umiejętności odczuwania radości. Objaw - ludzie w sylwestra szaleją a ja myślę: "no i z czego oni się tak cieszą?
Ale wasze uwagi co do gromnicy znacznie poprawiły mi humor :D
229 2011-02-12 20:58:30 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-12 20:59:06)
Że un hombre?
ze to, co wisialo na scianach, stalo w gablotach. Ale co to w ogole za podpuszczanie?! ![]()
A dlaczego Ty Niekochana masz klęczeć? Przecież to Anhedonia śpi z gromnicą.
Swoją drogą, w tym kontekście: dlaczego Anhedonia? Skąd ten nick?
Dzięki - już wychodzę z kąta...
Anhedonia - ja też ją zapytałam o ten nick. Bo wcześniej sobie wygooglowałam, ale jakoś mi do niej nie pasował ![]()
"Anhedonia - brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności, radości, zadowolenia w sytuacjach, które zwykle dostarczają takich przeżyć wraz z utratą zainteresowania tym, co stanowiło wcześniej pasję"
Anhedonia napisał/a:Ale dla mnie to już chyba adres do domu starców dla dobrze sytuowanych panów będzie najodpowiedniejszy
Tacy panowie to najwieksze zberezniki, ktore juz nic nie maja do stracenia, wiec zalecam rozwage
To tak jak ja - też nie mam nic do stracenia. Może to by był dla mnie wymarzony związek?
232 2011-02-12 21:04:56 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-12 21:06:35)
Median - widziałam zajawkę.
Jak ja Was rozpoznam?
Anhedonia - no to mnie zaskoczyłaś.... Bierz, co chcesz bez skrupułów.
233 2011-02-12 21:05:58 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-12 21:06:29)
Michał mowil na samym poczatku. A ja.. ja nawialam, ale jesli beda migawki z tego, co w muzeum sie znajduje to byc moze mnie zobaczysz - ruda, czarna kurtka i wisniowy szalik
Michał mowil na samym poczatku. A ja.. ja nawialam, ale jesli beda migawki z tego, co w muzeum sie znajduje to byc moze mnie zobaczysz - ruda, czarna kurtka i wisniowy szalik
Wygadałaś protesty. Ogień piekielny....
235 2011-02-12 21:10:01 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-12 21:13:13)
nooo..
a tam takie okropne rzeczy - chinole spolkujace ze zwierzetami.... ech, mowie Ci...samo złoooo ![]()
Jezu, ja wiem co to znaczy Anhedonia, tylko do tej gromnicy mi za nic nie pasuje.
Jezu, ja wiem co to znaczy Anhedonia, tylko do tej gromnicy mi za nic nie pasuje.
No też jej to dziś w którymś wątku napisałam. Że nick się zdezaktualizował ![]()
238 2011-02-12 21:35:39 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-02-12 21:36:47)
Bo żeście niewinną gromnicę przerobiły do niecnych celów
Do niecnych celów wolałabym chyba jednak żywych dziadków-zbereźników Median
Może i faktycznie się zmieniłam? Podnoszę się z martwych ![]()
to ja chyba jednak wole niewinna gromnice niz dziadkow ![]()
Chyba ledwie żywych? Nie wiem, czy jednak nie lepsza gromnica? Przynajmniej ma zdecydowaną...hmmm... "konsystencję"?
241 2011-02-12 21:40:44 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-12 21:41:31)
to ja chyba jednak wole niewinna gromnice niz dziadkow
Ja też ![]()
Zaraz będziecie w TV.
Marynarko - marsz do kąta!
Widziałam Cię, ale rozmazaną - przez szybkę.
Ale un hombre Ci dowalił - "koleżanka się krępuje"
243 2011-02-12 21:46:00 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-12 21:47:26)
tiaaa... gdyby na ulicy mnie dorwali to tez bym sie schowala
To bylo tak - un hombre szedl dalej, ja pare krokow za nim. Dorwala go pani z mikrofonem i pan z kamera, wiec zrobilam trzy kroki w tyl i schowalam sie za filarem. Tak wiec byla jedna gwiazda w tym miejscu ![]()
244 2011-02-12 21:49:38 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-12 21:50:22)
Teraz już nic nie będzie takie samo - wiem, jak wygląda un hombre ![]()
Anhedoniu, mam swietna wiadomosc - do sexshopow przychodza panowie w okolicach 80 ![]()
Nie mam polsatu news, przeszukałam telewizor i okolice, niestety... Szkoda... Nie wiem, jak wygląda Un hombre.
Przynajmniej wiem, że Median jest ruda.
A po co przychodzą do sex shopu dziadkowie? Kupują, czy oglądają?
Niekochana, idę do kąta. Bez gromnicy...
247 2011-02-12 21:58:42 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-02-12 22:01:05)
to ja chyba jednak wole niewinna gromnice niz dziadkow
Bo ty młoda jesteś a ja już babcia - to dziadek mi akurat by pasował
NIE mówiłam, że byle jaki dziadek - są przecież i energiczni, żwawi i wysportowani - taki na wzór amerykańskiego emeryta i pojechać z nim w świat
Mój ojciec ożenił się po raz wtóry w wieku 75 lat
Mnie by wystarczył taki z 10-15 lat starszy (ode mnie - nie od mego ojca!) I może by umiał tańczyć?
O wa - ja nie chodzę do sexshopów
a młodsi tam nie zaglądają? ![]()
Median napisał/a:to ja chyba jednak wole niewinna gromnice niz dziadkow
Bo ty młoda jesteś a ja już babcia - to dziadek mi akurat by pasował
NIE mówiłam, że byle jaki dziadek - są przecież i energiczni, żwawi i wysportowani - taki na wzór amerykańskiego emeryta i pojechać z nim w świat
Mój ojciec ożenił się po raz wtóry w wieku 75 lat
Mnie by wystarczył taki z 10-15 lat starszy (ode mnie - nie od mego ojca!) I może by umiał tańczyć?
O wa - ja nie chodzę do sexshopówa młodsi tam nie zaglądają?
WOW! To dla Twojego Taty!
Ja też poszukuję takiego, co tańczy. Bo ja uwielbiam! A mój jeszcze mąż - nie cierpiał.
Mam nadzieję, że net ekspert nie zapuszcza się do tego wątku
Diagnoza mogłaby być trudna do zaakceptowania ![]()
Słowo "konsystencja" od dziś nabrało nowego znaczenia ![]()
250 2011-02-12 22:12:51 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-02-12 22:14:09)
I tak na dziesiątej stronie wątku - jak w tytule - dochodzimy do konstruktywnych i zgodnych wniosków co do związków jak marzenie... Albo osiemdziesięciolatek, albo gromnica. A ja chwilę temu myślałam (i myślą tą się podzieliłam), że na razie jestem w późnomłodzieńczym wieku... Chyba błądziłam. Jestem w wieku dziadkowo-gromniczym. Ot co, cała prawda o Marynarce.
Myślałam Niekochana, aby użyć "sztywność", ale odpuściłam. Chyba niepotrzebnie...
I tak na dziesiątej stronie wątku - jak w tytule - dochodzimy do konstruktywnych i zgodnych wniosków co do związków jak marzenie... Albo osiemdziesięciolatek, albo gromnica. A ja chwilę temu myślałam (i myślą tą się podzieliłam), że na razie jestem w późnomłodzieńczym wieku... Chyba błądziłam. Jestem w wieku dziadkowo-gromniczym. Ot co, cała prawda o Marynarce.
Myślałam Niekochana, aby użyć "sztywność", ale odpuściłam. Chyba niepotrzebnie...
Dobra - mam naadzieje, że mi to wybaczycie, ale muszę to napisać. Tak mnie rozbawiło, że aż mnie boczki rozbolały.
A mianowicie:
Jeśli my 30-50 marzymy o 70-80 latkach, to kto o nas marzy? Idąc za głosem logiki: 20 latkowie.
Czyż to nie wspaniały wniosek? ![]()
Ale potem nastepuje zmiana i od trzydziestki zaczynaja myslec o dwudziestkach
Wiec nie wiem z czego sie tu cieszyc ![]()
Anhedoniu, moze i jestem mloda, ale moje najlepsze lata uplywaja w abstynencji ![]()
253 2011-02-12 22:28:48 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-02-12 22:34:01)
A ja chwilę temu myślałam (i myślą tą się podzieliłam), że na razie jestem w późnomłodzieńczym wieku... Chyba błądziłam. Jestem w wieku dziadkowo-gromniczym. Ot co, cała prawda o Marynarce.
Nic nie błądziłaś
ja do grudnia zeszłego roku w ogóle nie zauważałam "powagi" swego wieku
a jeszcze koleżeństwo ze studiów mnie odmładzało (oraz młode dziecko!)
ale kiedyś trzeba spoważnieć chyba? Wy młode kozy jesteście to się z babcinych marzeń nabijacie a fe!
Przykro mi Median - ale powiedz szczerze - chyba jednak to Ty masz większe szanse ułożyć sobie jeszcze życie niż ja
Nie ustawaj w wysiłkach (nie wspominając już o tej abstynencji i skazaniu na gromnicę?)
Ale potem nastepuje zmiana i od trzydziestki zaczynaja myslec o dwudziestkach
Wiec nie wiem z czego sie tu cieszyc
Anhedoniu, moze i jestem mloda, ale moje najlepsze lata uplywaja w abstynencji
Bądź optymistką - 10 lat przed nami ![]()
Powiem tak: miałam propozycję od DWUDZIESTOOŚMIOLATKA taką: Ty wolna, ja wolny, może coś z tego będzie?
Potraktowałam jak żart. A teraz nie wiem... Może jednak nie żartował? Nie, NA PEWNO żartował...
No bo cóż mogłoby z tego być?
Teraz diagnoza hipotetycznego eksperta na wszelki wypadek mnie nie interesuje. Nie sądzę, żebym oszalała.
ojej marynarko... trzeba korzystac z zycia ![]()
Teraz diagnoza hipotetycznego eksperta na wszelki wypadek mnie nie interesuje. Nie sądzę, żebym oszalała.
O przepraszam, będę go bronić. Zazdrości napisał: "Trzeba BYŁO całować i nie zastanawiać się".
Ludzie! Kobiety! Prawie własne dziecko całować!
Może nie doczytałyście, ale ja mam, zależy kto liczy, 46, albo 47 lat. To jest ogromna "przewaga" nad tymi, co jeszcze trzydziestki nie dożyli. Za duża "przewaga" moim zdaniem. A tak w ogóle to mi się nie podobał, tyle, że gówniarz.
259 2011-02-12 22:50:14 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-12 23:00:25)
Ludzie! Kobiety! Prawie własne dziecko całować!
Może nie doczytałyście, ale ja mam, zależy kto liczy, 46, albo 47 lat. To jest ogromna "przewaga" nad tymi, co jeszcze trzydziestki nie dożyli. Za duża "przewaga" moim zdaniem. A tak w ogóle to mi się nie podobał, tyle, że gówniarz.
Tak poważnie, to ja też nie lubię tak dużej różnicy wieku, jeśli chodzi o związek.
Ale sam seks? Nie mam doświadczenia w tym zakresie...
Kochane -spadam do spania
Musze odespać poprzednie 2 tygodnie ![]()
I dla jasności - nie mam gromnicy
Ale to nie znaczy, że nie kupię ![]()
Dobranoc Niekochana!
Udanych zakupów! (Tylko nie bierz zdobionej, bo krzywdę sobie zrobisz!)