I od rana znów to samo - sex i narkotyki.
Ja tu przeżywam chwile promiennego spokoju, błogiej wypoziomowanej radości na skutek uwolnienia się od opętańczych myśli a Wy... nasza cywilizacja legła w gruzach a Wy o dupach 
A tak na serio, Zazdrość, tak - to Matrix. Nie wiem, co się odbyło w mojej chorej głowinie, że nagle obudziłam sie z czarnego snu ale potwierdzam - TO BYŁ MATRIX.
Najgorsze w nim było nie to, że był (no bo każdemu się może zdarzyć, że źle trafi). Najgorsze było to, że ta płyta się zacięła i nie mogłam wyskoczyć ze swoją igłą z tego rowka. (taka parabola dla istot, które pamiętają taki archaiczny przedmiot jak czarna płyta winylowa, żebyście nie pomyślały, że o innym rowku mówię).
A najbardziej jestem z siebie dumna, że wykonałam to wysiłkiem własnej woli, co też bez Waszej pomocy nie byłoby takie łatwe.
Całuję Was wszystkie z rana i wracam do roboty, bo mnie pracodawca nie powiedział nic tak motywującego jak Zazdrości i jak jeszcze trochę pociagnę w takim skupieniu na swoim wnętrzu jak przez ostatnie pół roku, to ktoś się tu może zorientować, że nic innego nie ogarniam jak tylko to wnętrze 