A ja mam wam do opowiedzenia piękną historię o KKZB ale jak najbardziej w temacie "Mój wymarzony związek". Mój kolega z pracy opowiedział mi ją dzis rano przy porannej kawie i muszę sie nią z Wami podzielić. Otóż w pracy żony mojego kolegi była sobie pani nauczycielka - 100% KKZB. Mała miejscowość. Pani lat około 50 - nauczycielka. Mąż - miejscowa figura, odhodowane dzieci. Nagle zachorowała matka pana męża i wzięli do niej opiekunkę. Czekać długo nie trzeba było - opiekunka zaopiekowała się i matką i mężem. Facet przeciągną swoją żonę tą zdradą przez wszystkie kręgi piekieł, ona nie mogła się od niego uwolnić psychicznie, on to zdradzał to wracał - znany nam horror w 4 ścianach. Ostatecznie pani wiedziona zdrowym instynktem wyprowadziła się do Warszawy, złozyli papiery rozwodowe, pan mąż zdecydował się na młodszy wariant.
Pani nie będąc majętną, zmuszona była wynająć w W-wie pokój. Wynajęła go więc za najniższe możliwe pieniądze u pana (po 50-tce), który zaproponował niski czynsz za wynajem ale z opcją, że ona będzie mu gotować - on wdowiec i nie potrafi a ponadto jest cukrzykiem i gotowanie dla niego wymaga trochę zachodu.
W takim układzie minęło trochę czasu (same wiecie ile się czeka na rozwód) - "nasza" pani dostała datę sprawy a ponieważ rozprawa odbywała się w jej rodzinnej miejscowości więc pan wynajmujący zaofiarował się z podwózką. Jak ją podwiózł, to natychmiast po ogłoszeniu wyroku ... oświadczył się jej. A pan nie byle jaki - ustawiony i majętny architekt. Teraz sobie miód z dziubków spijają a ex mąż-zdrajca do dziś pozbierać się z szoku nie może.
Piękna bajka z morałem - wszystko co się dzieje - dzieje się ku lepszemu.
No chyba to sobie wydrukuję. Z nadzieją na przyszłość.
Ide dzis negocjowac wolny 8.07 wiec prosze trzymac za mnie kciuki
Ps. trase mam juz obczajona
No to trzymam kciuki.
A trasa - spodziewałam sie tego ![]()