Wczoraj byłam na pierwszej wizycie u psychologa. Naprawdę nie wiem czemu się tak wcześniej obawiałam. Trafiłam na miłą panią po 30stce. Od razu przeszłyśmy na "ty", więc dystans automatycznie się zmniejszył. Pierwszy raz od dawna zaczęłam wierzyć, że uda mi się normalnie żyć. Wiele pracy przede mną, napewno nie będzie łatwo, ale będę próbować.
Będę chodziła raz w tygodniu, zobaczymy co czas przyniesie...
Buziaki:*
Podobne tematy
Kate, jak zaliczenia? ![]()
68 2011-02-23 18:41:19 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2011-02-23 18:45:33)
Wczoraj byłam na pierwszej wizycie u psychologa. Naprawdę nie wiem czemu się tak wcześniej obawiałam. Trafiłam na miłą panią po 30stce. Od razu przeszłyśmy na "ty", więc dystans automatycznie się zmniejszył. Pierwszy raz od dawna zaczęłam wierzyć, że uda mi się normalnie żyć. Wiele pracy przede mną, napewno nie będzie łatwo, ale będę próbować.
Będę chodziła raz w tygodniu, zobaczymy co czas przyniesie...
Buziaki:*
Tulka dopiero zobaczyłam Twojego posta
:*
GRATULUJĘ!!! Naprawdę się cieszę, że poszłaś! I widzę, że jesteś optymistycznie nastawiona, super ![]()
A powiedz mi skąd Ty jesteś???
I jeśli można ile Cię kosztują takie wizyty?
Szukam pracy, i jeśli mi się uda, to pierwsze co załatwiam zęby, więc może by mnie było stać <myśli>
CHociaż muszę najpierw spróbować tego darmowego ![]()
I opowiadaj jak tam jeszcze Twoje wizyty! I co tam u Ciebie w ogóle!
Kate, jak zaliczenia?
Zazdrość miło, że pytasz
A wszystko do przodu. To była moja najgorsza sesja i strasznie się bałam, ale dałam radę hehe ![]()
69 2011-02-24 16:33:50 Ostatnio edytowany przez wicherek (2011-02-24 16:35:23)
witaj kate, czytam te wszystkie posty i ciesze się ogromnie, że otrzymujesz tutaj wsparcie ![]()
jestes wartosciowa osobą, ktora nie z wlasnej winy zagubiła się w swiecie, jest takie okreslenie "dorosle dzieci" myslę, że ty i ja rowniez taka jestem..
niestety toksyczne srodowisko ma wpływ na nasze postrzeganie siebie i swiata
nadal czytasz ksiazke "toksyczni rodzice"? wiem nie masz pewnie duzo czasu, przez naukę... ale czytaj i nie odkladaj jej.
tez jestem dorosle dziecko z rodziny dysfunkcyjnej (DDD)
acha, chcialam od siebie dodac cos waznego:
- z tego co przeczytałam, wnioskuje ze jestes wrazliwa, troche niesmiala dziewczyna, ktora lgnie do ludzi szukajac akceptacji
pamiataj tylko o jednym!! miej oczy szeroko otwarte i nie badz łatwowierna, nie ufaj zbyt latwo ani zbyt szybko komus kto dopiero Cię poznaje!!
bo niestety wydaje mi sie, że łatwo można Ciebie oszukać, może się mylę, nie chce tez Ciebie obrazić, chciałam tylko przestrzec, bo my z "skrzywionym" postrzeganiem siebie i zraniona duszą bardzo łatwo pakujemy się w coś co zamiast dawać nam skrzydła, ucina je.
uwazaj na tych portalach randkowych, nie ufaj zbyt szybko tym wszystkim facetom, bo jestes niedoswiadczona i oni to wyczuja, ze moga się Toba bawić, obiecaj sama sobie "Będę ostrozna" ![]()
życzę Tobie, abyś na swoje drodze zycia spotkała męźczyznę, ktory pomoze wyjsc Ci z Twojej skorupy i pokocha Cie taka jaka jestes.
ale wpierw postaraj sie do tego czasu pokochac Siebie.
Buziaki i pozdrawiam! ![]()
Witaj wicherku!:)
Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim określeniem. A książkę czytam, czytam, ale fakt dużo nauki miałam, teraz piszę pracę i ciężko znaleźć czas. Ale jako że mi dzisiaj przypomniałaś, to się później wezmę!
A Ty przeczytałaś tę książkę??? Pomogła Ci?
Dziękuję za te rady!
Masz rację z tym co piszesz, ale aż tak łatwowierna już nie jestem. Nie ufam ludziom i dużo musi minąć nim zaufam
Próbuję łapać dystans.
A z tych portali już zrezygnowałam hehehe. Minęła mi już ta desperacja
Dziękuję za życzenia! Mam nadzieję, że się spełnią, bo nie wiem jak długo jeszcze pociągnę sama. Chciałabym w końcu zostać przez kogoś pokochaną, bo bez tego moje życie nie ma sensu...
Nie znam Wicherku Twojej sytuacji, ale jak Ty sobie radzisz??? Korzystałaś z pomocy fachowców? Bo ja zabieram się za to, zabieram i nic ![]()
Kate, mieszkam w Warszawie i tu też chodzę na terapię. Płacę 100 zł za wizytę, ale jak jest potrzeba to siedzę dłużej i nie płacę za ten dodatkowy czas.
Dzielę moje życie teraz na PRZED i PO terapii. Zupełnie inaczej patrze na życie, z innej strony. Myślę, że nie masz co zwlekać z psychologiem. Wiem, że koszty są duże, ale przecież wizyty też są refundowane przez NFZ.
Miałam szczęście, że trafiłam do wspaniałej kobiety na terapię. Okazało się, że jesteśmy bardzo do siebie podobne, mamy podobne doświadczenia, więc czuję się jakbym rozmawiała z kimś bliskim. Dostaję zadania domowe, które są nieraz cięższe niż najgorsza sesja. Takie przełamywanie barier w sobie+codzienne notatki nt. co mnie ucieszyło, zezłościło itp. Chodzi o nazywanie emocji, które we mnie są. Proszę Cię, nie zwlekaj! Nie ma co życia marnować.
"Toksycznych rodziców" czytałam kilka lat temu - bardzo mi pomogła, chociażby otworzyła mi oczy. Teraz szykuje się do czytania książki "Dorosłe dzieci prawnie lub emocjonalnie rozwiedzionych rodziców"
Trzymaj się cieplutko!
Mam podobną sytuację. Moja mama też jest "toksyczna" a to z powodu rozwodu rodziców. Wychowywała mnie i rodzeństwo sama i do dziś mam wypominane, że gdyby nie ona to bym nie osiągnęła co osiągnęłam, poza tym stale ma potrzeby dyktowania mi co mam robić i dzień bez jej poleceń ( zrób to a tamto a jak nie zrobisz to znaczy, że jesteś najgorszym dzieckiem świata ) to wg niej dzień stracony. Staram się odcinać, ale cóż nie mam jeszcze na tyle dochodu żeby się wyprowadzić, kończę studia w tym roku więc pomyślę o wyprowadzce żeby w końcu się uwolnić. A jeśli chodzi o dziecko to zdecydowałabym się, ale tylko jakbym miała faceta z silnym zapleczem finansowym. Mama nigdy nie dawała mi w czasach nastoletnich nawet najdrobniejszych pieniędzy w stylu 10-20zł, mimo że miała tyle. Nie siedziała na kasie, ale po prostu nie chciała mi nic dawać żeby pokazać swoją władzę. Do teraz na większość facetów patrze przez pryzmat finansowy, tego czy zdołają zapewnić byt rodzinie i czy nie będą mi wypominać każdych 10zł jak matka...Nie chcę po prostu, żeby moje dziecko wychowywało się tak jak ja....
Paulina_24 ja też nie miałam żadnej kasy. Do Warszawy przyjechałam z zaoszczędzonymi 50 zł, które musiały mi starczyć na 2 tygodnie życia. Matka wolała urządzić nowe mieszkanie mojej siostrze niż dać parę groszy na start. Była obrażona, że się wynoszę i zostawiam ją. Mimo wszystko nie żałuję decyzji. Zanim jednak przyjechałam do Wawy miałam załatwioną pracę i mieszkanie. W ciemno chyba bym się nie zdezydowała
Kate, mieszkam w Warszawie i tu też chodzę na terapię. Płacę 100 zł za wizytę, ale jak jest potrzeba to siedzę dłużej i nie płacę za ten dodatkowy czas.
Dzielę moje życie teraz na PRZED i PO terapii. Zupełnie inaczej patrze na życie, z innej strony. Myślę, że nie masz co zwlekać z psychologiem. Wiem, że koszty są duże, ale przecież wizyty też są refundowane przez NFZ.
Miałam szczęście, że trafiłam do wspaniałej kobiety na terapię. Okazało się, że jesteśmy bardzo do siebie podobne, mamy podobne doświadczenia, więc czuję się jakbym rozmawiała z kimś bliskim. Dostaję zadania domowe, które są nieraz cięższe niż najgorsza sesja. Takie przełamywanie barier w sobie+codzienne notatki nt. co mnie ucieszyło, zezłościło itp. Chodzi o nazywanie emocji, które we mnie są. Proszę Cię, nie zwlekaj! Nie ma co życia marnować.
"Toksycznych rodziców" czytałam kilka lat temu - bardzo mi pomogła, chociażby otworzyła mi oczy. Teraz szykuje się do czytania książki "Dorosłe dzieci prawnie lub emocjonalnie rozwiedzionych rodziców"
Trzymaj się cieplutko!
Ja to mam zapłon
Zazdroszczę hehehe.
Ostatnio tu na forum ktoś podał namiar na darmowego psychologa, ale boję się, że zostanę wyśmiana
(
Bo bardzo dużo już sama zmieniłam w moim życiu, dużo zrozumiałam i boję się, że psycholog mi powie, że mu zawracam głowę. Nie mam już myśli samobójczych, prowadzę całkiem ciekawe życie ostatnimi czasy, poznałam trochę ludzi ![]()
To co mi najbardziej dalej przeszkadza, to mój charakter, który jest jednak odpychający i robię się coraz bardziej podobna do mojej matki, czego nie chcę za cholerę
Już gdzieś wspominałam, jej teraz odbiło na stare lata. Wyprawia takie rzeczy, że wstydzę się na weekendy przyjeżdżać do rodzinnego miasta
Zresztą nie jestem tam mile widziana. No i to moje zamknięcie na mężczyzn.
Eh. No tak, glupia jestem, Widzę jakieś problemy, ale nie daję im szansy zmiany hehehehe ![]()
Tulka strasznie się cieszę, naprawdę, że jesteś zadowolona
Może chociaż Tobie uda się od tego całkiem uciec i zacząć życie od nowa ![]()
Niom ja czytam powolutku tę książkę i zaszokowała mnie jedna rzecz. Bo zawsze sądziłam, że żeby pożegnać przeszłość, pozbyć się tej nienawiści do mojej matki to muszę jej wybaczyć... Kiedyś byłam na czuwaniu modlitewnym całą noc i moją intencją było przebaczyć tej kobiecie. A autorka książki mówi, że nic nie muszę wybaczać, tego zła które mi wyrządziła. O_O Chociaż i tak wolałabym mieć czyste serce ![]()
Kasiu psycholog Cię nie wyśmieje. Wizyty na pewno nie zaszkodzą, a wręcz przeciwnie mogą bardzo pomóc. Mi się wydawało po trzeciej wizycie, że już wszystko ze mną ok. Ale jednak tak nie jest, praca nad sobą wymaga wiele czasu. Na początku trochę mnie wkurzały te wizyty, bo oczekiwałam gotowych rozwiązań i odpowiedzi. W zamian za nie psycholog zmuszała mnie do myślenia i do dochodzenia wniosków samodzielnie. Cały czas pracuję nad sobą, przede wszystkim nad zbytnim poczuciem odpowiedzialności za wszystko i wszystkich, zbytnią samodzielnością i chłodem, który ode mnie wieje na kilometr:)
Piszesz, że w Twoim życiu ostatnio wszystko się układa, cieszę się, tak trzymaj! Psycholog uczy jednak jak się zachowywać, jak panować nad emocjami kiedy nadejdzie choćby chwilowe zachwianie. Co zrobić, żeby nie zwariować:)
Po przeczytaniu książki na temat dorosłych dzieci rozwiedzionych rodziców, zrozumiałam wiele więcej niż po "Toksycznych rodzicach", zawsze wydawał mi się, że tylko ja tak mam, ale właściwie każdy opisany przypadek mogę odnieść do siebie i sowjego życia. Jeśli będziesz miała okazję, to naprawdę polecam do czytania.
Buziaki:*
Marta
Kate - pracuj nad sobą, idź do psychologa, przetnij to raz i nigdy do tego nie wracaj...; ja mam toksyczną matkę i jestem toksyczną matką dzięki mojej matce. Nie dość że traktowała i traktuje mnie źle, poniża wyzywa to robi to w obecności mojej córki w której oczach straciłam cały autorytet... to jest jak zaklęty krąg....
sylvia8769 smutne jest to co piszesz
No to pochwalę się! Kilka dni temu byłam u psychiatry. Miałam kryzys i całą nieprzespaną noc i różne myśli
Ale w końcu zrobiłam to!!! I dostałam skierowanie na psychoterapię! We wtorek idę pierwszy raz
Boję się, wstydzę! Ale trzeba spróbować.
...dostałam skierowanie na psychoterapię! We wtorek idę pierwszy raz
Boję się, wstydzę! Ale trzeba spróbować.
Dzielna dziewczynka ![]()
Nie ma co się wstydzić - wstyd by było mieć problem i nic z nim nie robić ![]()
Nie bój się, oni mają pomagać a nie zjadać. Podejdź do tego jak do ciekawego, nowego doświadczenia. 3maj się i napisz o swoich pierwszych wrażeniach ![]()
kate1234 napisał/a:...dostałam skierowanie na psychoterapię! We wtorek idę pierwszy raz
Boję się, wstydzę! Ale trzeba spróbować.
Dzielna dziewczynka
Nie ma co się wstydzić - wstyd by było mieć problem i nic z nim nie robić
Nie bój się, oni mają pomagać a nie zjadać. Podejdź do tego jak do ciekawego, nowego doświadczenia. 3maj się i napisz o swoich pierwszych wrażeniach
Dziękuję!
Zdam relację, oczywiście! Mam nadzieję, że teraz zaczną się lepsze dni dla mnie ![]()
Często tak jest, że mówimy sobie, że nie będziemy zachowywać się tak jak rodzice, jak tata czy mama, że nie będziemy wyzywać naszych przyszłych dzieci, tak jak oni nas... Nie chodzi tylko o wyzywanie, bicie, ale także np. zdradę, którą mogę popełnić nasi rodzice. Zawsze potem rosną pytania w głowie, czy my też tacy będziemy, czy odziedziczyliśmy takie geny po nich, aby być do tego zdolnym w przyszłości... Jeśli czegoś naprawdę nie chce się robić, to się tego nie zrobi. Nie ma się co zamartwiać i gnębić taki myślami. Każdy człowiek jest inny i odpowiada za swoje czyny. Musimy tylko trzymać się tego, co sobie postanowiliśmy. Nie warto też słuchać innych, szczególnie jeśli Twoi bracia mówią Ci, że będziesz jeszcze gorsza niż Twoja matka czy babcia. To samo dotyczy też ich. To też jest ich matka i babcia. Najważniejsze jest, żeby nie popełniać tych samych błędów co one, bo to wtedy jest najgorsze.
jestem tu bo mam podobny problem jak wy. od lat jej nienawidzę . kto taką żmiję jak ona wyhodował. złośliwa jędza. zawsze czerpie z satysfakcji że jeszcze z nią mieszkamy dajemy na opłaty. ona bierze na kredyt pożyczki cała wypłata na to a my jak goście hotelowi się utrzymujemy. Nie wiemy ile jeszcze ona będzie nas gnębić sobą . wiecznie narzeka że wszystko nie tak jak ma być jak ona chce sobie życzy. zamknąć ją w piwnicy . co ja powiem mam niedosłuch wg niej jestem dzieckiem specjalnej troski chyba z jej strony. traktuje mnie jakbym była niedorozwinięta w umyśle ! jestem normalna rozwijam sie jak wy! potrafi zaleźć w skórę . moi bracia i siostry wg niej pażdziochy jak można nazwać własne dzieci. co jej jesteśmy winni? powinna dawno sobie dać nam żyć oddychać wolnością a co mamy gorzko. mimo że jesteśmy dorośli musimy jej mówić co planujemy co myślimy. traktuje jak dzieci. jesteśmy już dorośli . jak długo ma na włazić na głowę. potrafi być tak nieprzyjemna złośliwa. wtrąca się do cudzych spraw.uważa się jakby była lepsza .wulgarnie nas obraża. ja mam zawsze przerąbane jako najmłodsza! mam cicho siedzieć i nie pyskować. co za żmija
toksyczne matki nie umieją kochać wiem bo nigdy moja matka tego okaże ani nie powie. moja matka jest na tyle podłym człowiekiem że potrafi na każdym kroku wszystkim uprzykrzać nam życie . Jest na tyle bezczelna że nie liczy się z czyimś zdaniem ona ma być najważniejsza w domu ma być wszystko po jej myśli jak nikt nie zrobi jest wredna nie przebiera w słowach wyzywa od głupków ale wulgarne też używa skur***** albo zwroty tak samo zamiast zwykłych . co za psychiczny człowiek .nie potrafi nikomu pomóc jak ktoś ma długi zaczyna od krytyki obgaduje przed innymi podburza przeciwko niemu resztę . czy to ma być matka? dla mnie to potwór w ludzkiej skórze. mi się wydaje że nie potrafi się pogodzić z tym że każdy robi po swojemu i nie słucha jej rady potrafi być niemiła. a ja co mam powiedzieć ? Jestem najmłodszą z rodzeństwa założyłam rodzinę żeby się uwolnić spod jej władzy i nie udało się bo ciągle jej mało chce jeszcze mi dopiec. Takiej wiedźmy nigdy nie widziałam chociaż dama nią jest . Kiedyś mnie nazwała nią miałam ochotę opowiedzieć jaka córka taka matka. miałam jej odpowiedzieć że jeśli jestem wg niej taką to ona też . Nie musiałam z nią jeździć na turnusy bo męczyło mnie. Nie potrafiła się mną opiekować brała młodsze ze sobą a ja na uboczu. nie mogłam też przeboleć że wolała starszą siostrę chociaż miałyśmy podobne gusty. Krytykuje mój gust wszystko żmija jakich na świecie jest więcej.Kiedyś mój brat o mało się nie zabił przez nią . Ona nie potrafi nikomu pomóc . nie musiała mnie wychowywać bo się wstydziła opowiadała o mnie o moich wybrykach wyśmiewała mnie. wiedźma . Ojciec się czuje zaszczuty nie może nic powiedzieć . Kiedy przyjeżdża siostra z mężem tato chce się wtrącić to matka każe się mu zamknąć . bezczelna baba on zarabia niedużo wszystko idzie na głupie raty a nam każe się utrzymywać opłacać za prąd wodę gaz. wybrała inne życie bawi dzieci niańczy je a nam każe sprzątać w domu. pomyślałam że ma w głowie na******. Chcę się uwolnić ze złotej klatki . Nie wolno się mi udzielać w domu bo jestem wg nich gówniarą . Muszę znaleźć kogoś kto pomaga w takich trudnych sprawach bo nigdy nie uda mi się wyzwolić z niewoli jaką mama mi zrobiła.
Mam dla was radę najlepiej wyprowadzić się bez słowa i przyczyny . powiem matki nie mogą znaleźć zajęcia dla siebie . to jest pewne . siedzą bo nie mają sposobu a zabicie nudy . ile jest matek którym dzieci wyrastały na dorosłych i mają rodziny. ile jest klubów dla seniorów . matki którym mężowie z ich powodu lub charakteru odeszli lub umarli nie mogą się pogodzić ze stratą robią wszystko żeby zatrzymać nas przy sobie . Właśnie są takie matki które są zostawione przez mężów bo źle traktowały ich rządziły nimi . to jest życie właśnie jak matki które prowadzą dom muszą się czuć jak strażniczki wszystko muszą wiedzieć wszystko gdzie łazimy z kim dokąd . powiedzcie jak nie macie na czym s wyżyć znajdźcie sobie zajęcie . Takie które lubią podporządkować dzieci nieposłuszne karcą je psychicznie wyzywając je od najgorszych. uważam że ten temat powinien być w tvn w programie Rozmowy w toku o toksycznych matkach
Ja znalazłam psychologa w swoim mieście gdzie mieszkam mam nadzieję że mi pomoże bo już nie wytrzymuje psychicznie. matka za wszelką cenę udaje miłą ale nadal potrafi być nadopiekuńcza . wariatki zawsze lubią manipulować nami.
Kate - pracuj nad sobą, idź do psychologa, przetnij to raz i nigdy do tego nie wracaj...; ja mam toksyczną matkę i jestem toksyczną matką dzięki mojej matce. Nie dość że traktowała i traktuje mnie źle, poniża wyzywa to robi to w obecności mojej córki w której oczach straciłam cały autorytet... to jest jak zaklęty krąg....
ciężko ci bo przezywasz jak cie matka poniża a ja co mam myśleć . wypomina moje grzeszki że nie czytałam lektur nie chciało uczyć żałosne . a gdzie matka była w nosie mnie miała
Kate, ja oszczędzę opisywania swojej relacji z moją mamą kiedyś i dziś, bo wieczoru by mi nie starczyło. Generalnie było między nami bardzo źle, momentami tragicznie, a teraz kiedy się od Niej wyprowadziłam, jest neutralnie, staram się nie wracać do przeszłości, bo nie ma do czego.
Jeszcze kilka lat temu myślałam podobnie: że nie będę brać ślubu, bo nie wyobrażam sobie przeżyć życia wyłącznie z jednym mężczyzną, że jeśli coś nie wyjdzie to będę musiała się rozwieść, a jeśli miałabym dzieci to zniszczyłoby im życie [moi rodzice się rozwiedli, wiem jakie to piekło dla dziecka]. Myślałam, że skoro nie będę mieć męża to i dzieci też nie. Nie dlatego, że nie chciałam, bardziej bałam się, że przy braku wzorców nie będę umiała być dobrą mamą. Że zawiodę swoje dziecko, a tego bałam się najbardziej.
No i po tych kilku latach kompletnie zmieniły się moje poglądy. Wyszłam za Mąż, urodziłam dziecko i te dwie osoby dają mi tyle siły, wiary i nadziei, że nie mam czasu myśleć krytycznie. Nie zastanawiam się nad rozwodem, robię i będę robiła wszystko, żeby moje dziecko miało wspaniałe dzieciństwo i całe życie. Zachodząc w ciążę obiecałam sobie wiele rzeczy i dotrzymam danego sobie słowa. I fakt, nie mam wzorców jak wychować dziecko, mam za to dokładną wizję tego, jak go nie wychowywać.
Życzę szczęścia.