netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Powiedziałam kocham,a on...

240 odpowiedzi26 855 wyświetleńzałożony przez słaba kobietka, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Powiedziałam kocham,a on...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 241 ]

131

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Prosze - tylko przestan go tlumaczyc.
Mi to wyglada na chec sprawienia, bys zaczela go o spotkanie prosic. Na sprawdzenie, ile ma nad toba kontroli. Moze i opowiada o leku, ale.. jakos nie wierze w czyste intencje tego goscia.

132 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-02-13 09:48:04)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Wiesz paulina20,nie chciałabym go w żaden sposób tłumaczyć,może to tak zabrzmiało...bardziej jednak sprawdzić,w jaki sposób się zachowa,co mi powie...
pomyślałam o spotkaniu u mnie na kawce,jawnym,normalnym widząc jego ciągłe próby skontaktowania się ze mną...nie widzę nic niestosownego w takiej formie spotkania się po tym,co było...
nie prosiłam,zaproponowałam,ale zaraz potem on zaczął mi pisać(i trwało to całe popołudnie i wieczór),żebyśmy spotkali się u niego,pod wieczór..."u ciebie się boję..."-jego słowa
pobędziemy razem,dotknij mnie,porozmawiamy...
wyznałam,że boję się niektórych jego zachowań,bo są dla mnie dziwne i ich nie rozumiem..."jesteś pierwszą osobą,która mówi,że mnie się boi"
nie uległam,grzecznie odmówiłam,na koniec odpisał,że będzie mniej wyrzutów sumienia i spokojniejsze sny...

nie pokłóciliśmy się...pozostało wszystko w zawieszeniu...w powietrzu ...

133

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

I tak każdy pali we własnym piekle.
Podoba ci się to że tak na niego działasz - ale tak poza tym to dalej nie masz tego czegoś.On jest chory i powinien udać się na terapie.
Kobiety które tkwią w toksycznych związkach i nic z sobą nie robią ponownie ładują się w taki sam związek.
 
Zaglądam tutaj bo mnie też skręca żeby zadzwonić do kochanka.Niby pod pretekstem "co u Ciebie" Bo u mnie - nie pamiętam kiedy ostatnio się przytulałam ,seks to chyba -nie pamiętam...Tak,chyba rok temu w Walentynki.Ale wiem że tak naprawdę nie o to mi chodzi a on nie da mi tego czego tak naprawdę pragnę -bo  sam mi o tym powiedział  "nie chcę się angażować" Zawsze był szczery aż do bólu.Ten "Twój" z namiotem też taki jest więc nie wymyślaj romantycznych historyjek.Jego kobieta chyba coś kmini -żal mi tej młodej dziewczyny że spotkała takiego dupka -zasługuje na kogoś lepszego...

134 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-02-14 07:59:31)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

od dziś jesteśmy oboje parą w pracy...przyszłam do pracy,stał i czekał...od dzisiaj będziemy razem pracować-powiedział
i nikt nie zna odpowiedzi w jaki sposób to się stało...bo od lat pracujemy blisko siebie,ale nigdy razem...
i tej historii też nie wymyśliłam,podobnie jak niczego w tym poście,choć sama nie mogę uwierzyć w to,co dziś się stało...
"dawno nie widzieliśmy  x tak wesołego jak dzisiaj,co to się stało?"-wszyscy pytają

powiecie pewnie,że chce mieć nade mną kontrolę..."tu będziesz miała lepiej,lżej...pomogę ci ile mogę..."

135

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Dosłownie jak nastolatka sad To teraz bez przerwy będzie chodził z"namiotem";D

136

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

O, pamietam jakie to przykre, kiedy chcesz, by komus na tobie zalezalo, a tak nie jest.. Daria, ale to bardzo dobrze, ze zdalas sobie sprawe, o co Ci chodzilo. Inaczej tylko czulabys bol i zawod po takim seksie bez uczuc, bylabys tylko bardziej zagubiona. A teraz mozesz sprobowac sama sobie dac to, czego ci brak.

Co do faceta kobietki (facet kobietki, jak to brzmi tongue), to mam wrazenie, ze sam nie wie czego chce. Jest taki pogmatwany wewnatrz, ze raz mowi A, raz B, raz czuje tak, raz tak. On chyba nigdy nie bedzie staly. Na pewno nie bez porzadnej przemiany wewnetrznej..
Raz wyraznie daje jej do zrozumienia, ze jest tylko zabawka, a innym razem jego zachowanie temu przeczy. Jesli kogos takiego traktuje sie serio, to naprawde wykonczyc sie mozna..

137

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

zrozumcie mnie,jak mi ciężko...proszę...
wiem,że mnie nie kocha,ale nie umiem go znienawidzić...
a teraz...chciałybyście być na moim miejscu przez 8 godzin?
to nie jest proste,kiedy wysyła mi sprzeczne sygnały...:(

138

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

O przemianie wewnętrznej dużo pisze dr Angelis którą właśnie czytam.Wspaniała książka.Czytam ją i się gniewam,złoszczę,smucę ale mam też i nadzieje.Cieszę się że pomimo błędów które popełniłam jest mi dane aby poukładać siebie i swoje życie.Mam nadzieję że podobnie jak i Ty paulina20 na odległość będę umiała wyczuć toksycznych ludzi i unikać ich towarzystwa.

139

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

no i ja czytam już dr Angelis:)
pierwsza rzecz,o której już wiedziałam,to dzieciństwo nasze...jak to ważne i w jaki sposób wpływa na człowieka...bardzo interesująca lektura...wnikanie w siebie to trudna rzecz,ale potrzebna...

co myślę o moim kochanku patrząc mu 8 godzin w oczy bez przerwy,przebywając z nim pierwszy raz w życiu tak blisko,jawnie...rozmawiając,współpracując...hmmm...myślę sobie,że to jest całkiem inny człowiek niż ten,z którym piszę,spotykam się potajemnie...odarty z dreszczyku tajemniczości,ubrany w normalną,ludzką skórę...widziałam już zmęczenie na jego twarzy,widziałam na własne oczy jak się zachowuje,kiedy go denerwuję...i rozmowy na żywo,wśród ludzi są całkiem inne,widzę w nim zwykłego,szarego człowieka...o czym rozmawiamy,kiedy nikt nie słyszy?o zakupach,o dzieciach,o sprzątaniu,o szarej codzienności...jedynie na chwilkę dochodzimy do takich wypowiedzi,w których cisną się na usta słowa dotyczące naszego romansu...ucinam tą rozmowę,on raczej nie..."nikt by nie uwierzył w nas,gdyby wiedzieli kimjesteśmy/ja sam nie wierzę","nie ufam ludziom,trzymam dystans,jeszcze wiele o mnie nie wiesz","zawsze się asekuruję,zanim komuś zaufam,bo wiem jacy są ludzie"
potrafimy ze sobą pracować i rozmawiać,nigdy bym się tego nie spodziewała...


dziękuję tym wszystkim,którzy śledzą mój wątek,szczególnie Tobie daria1968 i paulina20,nawet jeśli wydaje Wam się,że nie słucham Waszych rad...wierzcie mi,zamiast szukać kontaktu z nim,jestem teraz z Wami...zamiast dać ponieść się emocjom i pozwolić sobie na odrobinę namiętności w jego ramionach,czytam Wasze posty,książkę...zamiast rozmyślać o nim,myślę o tym co do mnie piszecie...
choć są to małe kroczki,to przecież w dobrym kierunku,prawda?

140

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

"widzę w nim zwykłego,szarego człowieka"  a więc go dopiero poznajesz...

141 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-02-16 21:09:01)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

przerasta mnie ogrom jego dobroci,którą teraz czuję...bo boję się,że znów odczytam źle jego zachowanie...

142

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

wciąż się stara,traktuje mnie jak księżniczkę...nigdy nie czułam się taka słaba i bezbronna...jest wymagającym,opanowanym,zrównoważonym człowiekiem...taki jak kiedyś na początku,a może lepszy...tak bardzo się stara,czasem za bardzo...kiedy sprzątał po mnie klęcząc na kolanach chciało mi się płakać..."nie musisz tego robić"-powiedziałam,"ale chcę"-odpowiedział
myślałam,że jeśli tyle będziemy razem w pracy,to odechce nam się swojego towarzystwa...codziennie nie mijają dwie godziny od wyjścia z firmy,a on już pisze...
"chcę żeby tak zostało,tak powinno być od razu"-powiedział naszemu przełożonemu odnośnie naszej współpracy

przecież mnie nie kocha,nie będziemy razem...czy robi to wszystko,żeby mi to wynagrodzić?

143

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

słaba kobietko

trwaj dalej w tej obojętności. Może nawet poudawaj troszkę, że od nowa zaczął Ci się twój mąż podobać ( przykro mi, ale wiem, że nie możesz się z nim rozwieść) kup koszulę mężowi i przynieś do pracy, pozostaw na widoku. A jego totalnie olej, mów że teraz zajęłaś się swoim związkiem bo mąż na to zasługuje, wyglądaj na zakochaną ,,w swoim mężu'' ale bez przesady , a temu z którym pracujesz mów że wolisz się zaangażować w kogoś o kogo warto walczyć, i nie spotykaj się z nim nie umawiaj na kawę bo on od razu wie, że ty wciąż czegoś chcesz. Mów że nie masz czasu na kawę w pracy bądź tajemnicza i rzadko na niego patrz, mów cokolwiek też zdawkowo. Zachowaj się teraz jak kobieta z klasą. Jeśli on powie co jest? tyle lat i teraz taka oziębłość? powiedz że już wiesz co jest dla Ciebie dobre i w każdym człowieku można znaleźć coś wyjątkowego:) Powiedź że nie masz zamiaru być jego zabawką i że on już nie będzie się więcej bawił twoimi uczuciami. Przykro mi bo widać że go kochasz, ale zacznij kochać też siebie, dajesz komuś miłość a on ma cie za nic. To jest niedopuszczalne! Odbuduj szacunek do samej siebie. Pamiętaj jak zaczniesz teraz proces naprawy to błędy z przeszłości nie będą miały znaczenia. Zawsze liczy się chwila obecna to jak żyjemy teraz ma znaczenie a nie to kim byliśmy kiedyś.

144

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Zacznij być duma! W sumie ty w ogóle nie zawiniłaś, to nie toja wina , to Ty kochałaś i zrobiłaś wszystko dobrze:) Ale teraz przyszedł czas żniwa:D Olej go w pracy, tylko służbowo, nie ekscytuj się tym że tylko on ci pomaga gdy spadną książki tp. A piszę to dlatego bo jak tak zaczniesz robić to bardzo prawdopodobne że on będzie chciał się z Tobą związać być tylko z Tobą , będzie miał taki silne poczucie potrzeby kontaktu z Tobą, że zrobi wszystko byś była jego nawet rzuci tamtą. I jeszcze raz jak napisze coś o namiocie to powiedz mu że sobie nie życzysz czegoś takiego, że jest obrzydliwy! ( chociaż to ci się podoba i każdej z nas podoba jeśli ciągnie nas do faceta!) Widać, że masz z nim silną więź więc nie wszystko stracone. Pamiętaj że on jest ostro zaangażowany, ale jest słaby i go trzeba trzepnąć w głowę! by zrobił tak jak ty chcesz! To Ty masz nim obracać a nie on Tobą! Kobiety mają największą władzę na Ziemi a dlaczego? Bo facet myśli tylko ciałem i ma instynkt zdobywcy my mamy łeb + uczucia+ kontrolę nad własnym ciałem:D Mam pytanie... czy jeśli on poprosi cię o rękę to będziesz mogła rozwieść się ze swoim mężem? i być z nim?

145

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

chciałby mieć córeczkę,czule mówi o dziecku...
ona nie będzie dobrą matką-powiedział o tej dziewczynie...

nie mogłabym dać mu nawet dziecka,skrzywdziłabym go...

146

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

pozostaje tylko ...
albo rozstać się na dobre
albo zrobić wszystko byście ,,legalnie'' byli razem czyli on rzuca tamą a Ty zostawiasz męża
albo trwać w tym co jest i maskować dzień w dzień wyrzuty sumienia, stać się wyrafinowaną kobietą i cieszyć się takim związkiem

Pamiętaj, że wybrać musisz, zdecyduj jak najszybciej tylko wtedy będziesz wiedzieć na czym stoisz.
Pozdrawiam

147

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

słaba kobieta jaka jest różnica wieku miedzy wami?

148

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

różnica wieku 5 lat

opowiadałam mu dzisiaj o pewnym młodym,fajnym,przystojnym sąsiedzie który wpadł niedawno do mnie do domu na pogawędkę...w samych superlatywach...o tym,że jest samotny,miły i że go lubię...
a reakcją były zazdrosne tekściki,fochy itp.,tak więc droga jest dobra;-)

czasem widzę,że jest zmieszany,kiedy o czymś rozmawiamy i wtedy mówi żartami,jakby wstydził się trochę...dziś np.nagle zażartował tak:"zapiszę ci moje mieszkanie,wiesz jakie mam,zadbane,wyremontowane,wszystko nowe,nie byle jakie,sama widziałaś/nikt nie będzie bił się o nie po mojej śmierci"/byłam tak wstrząśnięta,że zupełnie serio odpowiedziałam:"nic bym od ciebie nie wzięła,nic..."

wiecie co,to jest trudniejsze,niż przypuszczałam...

149

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

czasem mamy luźniejsze dni w pracy,tak jak dzisiaj...z naszą nową "nawiedzoną seksualnie" koleżanką rozprawialiśmy o seksie,niby w żartach,niby serio...
ja z nim niewiele,choć patrzył na mnie z iskierkami w oczach...kiedy zostaliśmy sam na sam i próbował skierować rozmowę na te rzeczy,mówiłam o tym,jakie ciało podoba mi się u innych facetów,w ogóle o innych...i widziałam jego reakcje-tłumił w sobie nerwowość,złość,niesmak...
czułam,jak ziemia zaczyna nam drżeć po stopami...niebezpiecznie...
nie byłam pewna,czy będzie umiał zapanować nad sobą...jesteśmy tyle godzin blisko siebie,czuję nieraz na plecach jego oddech...patrzę na niego,w te roześmiane oczy wciąż we mnie wpatrzone i...kiedy tracę grunt pod nogami powtarzam sobie to,co tu na tym forum przerabiałam z Wami wiele razy-że nie mogę być słabą kobietką,nie ulegać jemu,ani sobie,bo on mnie nie kocha,bo mnie zranił,bo nie mam w sobie tego czegoś...
po trzech godzinach od zakończenia pracy napisał..."bądź ze mną delikatna i szalona,pieść mnie tak jak kiedyś"...całą sobą chciałam być z nim,jak nigdy wcześniej...ale nie...

jak mam go nie kochać?jak żyć?jak jutro rano stanąć twarzą w twarz z moją miłością?co będziemy czuli?

150

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Musisz byc twarda, zeby on dojrzal. Jesli staniesz sie znow taka, jak bylas, to nic sie nie zmieni. A tak, to w koncu cos drgnie - albo w te (on zrozumie, ze ludzi nie mozna traktowac przedmiotowo), albo wewte (czyli nowa ty, cenaica siebie i swoje uczucia, zakocha sie w kims innym).
Powiem ci, ze jestem dumna z ciebie wink

151 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-02-24 00:16:27)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

ja też jestem z siebie dumna,kiedy udaje mi się nie ulegać własnej namiętności...jestem czasem wstręciuchą,kiedy tak urządzam z nim te gierki...ale co tam,co mam o stracenia?
jest ze mną szczery do granic wytrzymałości,kiedy mówi o swojej matce,tamtej dziewczynie,niedoszłych teściach...to wszystko co mówi zaprzecza temu,co za chwilę robi...
czasem cierpi,chciałabym wtedy go przytulić...ma tyle marzeń,tyle pasji,tyle nadziei...tylko drogi nie umie znaleźć do szczęścia:-(
chcę stać się nową,pewną siebie kobietą,z nim czy bez niego...i nie kochać już nigdy więcej nikogo innego...

152

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

coś we mnie pękło...pewnego razu powiedziałam:"nie słucham co mówisz,słucham radia/nie jesteś jedynym człowiekiem na świecie,żeby wciąż ciebie słuchać",tego samego dnia:"jesteś zbyt wymagającym człowiekiem","nikt nigdy nie mówił do mnie takimi słowami,jak ty i takim tonem"...
był zdruzgotany,nie wiedział co odpowiedzieć ze zdziwienia..."myślałem,że jestem dobrym człowiekiem.nikt mi nie powiedział takich rzeczy"

"zobacz,wszyscy na nas patrzą,jesteśmy na celowniku"-mówię..bo faktycznie swoim zachowaniem wobec mnie wzbudza wśród naszych współpracowników podejrzenia...ludzie patrzą na nas,śmieją się,szeptają,pytają o mnie i o niego...
po pracy przyszła wiadomość:"spokojnie,muszę trochę odsunąć się od ciebie..."
i nastała cisza bez słowa w pracy i po pracy...znów zdziwienie wszystkich dookoła dlaczego taka zmiana...
czasem stoi i patrzy na mnie z daleka...
nie jestem zdziwiona,ale przykro mi jak diabli...wyrósł między nami mur ludzkich spojrzeń i języków:-(
głową muru nie przebijesz jak to mówią...

153

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Ciekawe co dla niego znaczy być dobrym człowiekiem?Dobry człowiek nie kłamie,nie oszukuje.Dobry człowiek uczy się na własnych błędach i wyciąga z nich wnioski.
  Jest coś takiego jak odpowiedzialność za drugiego człowieka .Któreś z was będzie musiało wcześniej czy póżniej stać się bardziej odpowiedzialnym partnerem w tym "związku"
Można by mu jeszcze powiedzieć że jest samolubnym,egoistycznym dupkiem...

154 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-02-27 09:51:19)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

hehe,powiedziałam nie raz:)
jest jak dziecko we mgle,czasem idiotą
wiesz,niech sobie robi co chce,diabli z nim(tak sobie myślę teraz,kiedy mnie wkurzył),pewnie prędzej,czy później i tak "przyjdzie koza do woza"
jak tak sobie myślę,to przez ostatnich kilka miesięcy jest wobec mnie stanowczo inny,niż kiedyś...stara się,nie mówi już tych swoich głupich tekstów,stara się być lepszy...i co z tego,kiedy to wciąż nie to,czego bym chciała...
szkoda mojego życia,żeby marnować wszystkie chwile na oczekiwanie,aż wydorośleje...problem jest taki,że często nie mam czym zapełnić myśli...

sama jestem ciekawa jak to będzie z tą odpowiedzialnością?do niego słowo to nijak nie pasuje,a do mnie aż za bardzo...

155

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

."problem jest taki,że często nie mam czym zapełnić myśli..." -masz tak zwane "jałowe" zycie?
A ten niby związek to ucieczka od szarej rzeczywistości?
Cholera,co z tym zrobić aby życie miało sens?

156

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Moje życie przypomina los zimnego robota-zadano mu tysiące zadań do wykonania,które bez sprzeciwu i bez słowa nakazano wykonać:(
raz robot spotkał kogoś,kto obudził w nim uczucia...

157

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

tyle z nim teraz przebywam...myślę,że on w ogóle nie zna kobiet i nie ma pojęcia,czego oczekuje kobieta od faceta...nie ma zielonego pojęcia...matka i dziewczyna opiepszają go bez przerwy,oczekują ,oczekują,oczekują...a on osaczony ucieka w moje ramiona..."powinieneś mieć już dawno swoje życie"-mówię
"nie mogę znieść,kiedy matka mnie wyzywa,czepia się bez przerwy/wciąż mówi,że inni faceci są lepsi ode mnie,a ja do niczego"
"ona,(dziewczyna) mówi mi na co mam wziąć i ile kredytu,co po kolei dopieszczać w moim mieszkaniu,a swoje pieniądze tysiącami rozpiepsza na co chce.nie miałem nawet na buty,a ona kazała mi płytkować na nowo łazienkę.powiedziała,że zabierze mi kartę do bankomatu i będzie trzymać moje pieniądze.kazała mi kiedyś sprzedać moje mieszkanie,mam zamieszkać u niej.a matka?nie chce być z moją matką,więc co mam zrobić?"

wiecie,zaczynam rozumieć,że chowa się pod moimi skrzydłami przed tamtymi kobietami...ale po co mi taki niezdecydowany,bojący facet?

158

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

to jest straszne,widzę wszystkie jego wady na co dzień,znam go od podszewki i wciąż go kocham tak samo...
i dlatego zwiększam dystans między nami...

159 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-08-07 22:46:05)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Witam po tylu miesiącach...nie jesteśmy kochankami,lecz przyjaciółmi,pracujemy razem,wiele rozmawiamy,nie jesteśmy wobec siebie obojętni,staramy się być dla siebie oparciem...
byliśmy na wczasach:ja z mężem,on z dziewczyną...po powrocie powiedział mi tak"wiesz,gdybym nie miał nikogo,wolałbym być sam/24 godz. na dobę z kimś jest nie do wytrzymania/jak bym chciał sexu,kogoś zawsze się znajdzie na raz"
zapytałam,czy ona o tym wie?powiedział,że nie...
chciałby być sam?co o tym myślicie?

160

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Witaj
Przeczytalem cała opowiesc Twoja i..
Powiem Ci z perspektywy faceta ktory przerobil kazde mozliwe formy zwiazku, poza malezenstwem wink
On nie kocha jej ani Ciebie, z tamta panna jest mu dobrze, przyzwyczail sie, prawdopodobnie duzy wplyw na to ma jej status majatkowy.
Prawdopodobnie rzuci ja predzej czy pozniej, lub tez bedzie kolejne nieudane malzenstwo..
Co do Waszych relacji to tak jak pisali poprzednicy jest mu z Toba dobrze, ale niestety nic z tego nie bedzie powaznego.
Wiec jesli jestes w stanie tkwic w tym "zwiazku" bo inaczej nie dajesz rady to Twoj wybor.
Bylem kiedys w podobnej sytuacji i wiem ze jesli facetowi zalezy to zrobi duzo zeby z kims byc a juz na pewno pierwszym krokiem ktory zrobi to rozstanie sie z kims z kim jest w danej chwili.
Mysle ze dla Ciebie najlepsze byloby zmienic prace/dzial, zeby nie miec z nim kontaktow bo szczerze mowiac nie wyobrazam sobie dzien w dziec widziec sie i do tego miec bliski kontakt z osoba ktora kocham a ktora nie odwzajemnia tego uczucia...

161 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-08-10 18:22:42)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Marzycielu,nie życzę nikomu przebywać codziennie oko w oko ze swoją nieodwzajemnioną miłością...Bywają takie dni,że nie chce mi się żyć...myślę nad zmianą miejsca pracy i nie mówię mu o tym...
najgorsza jest ta wieloletnia zażyłość,która wytworzyła się między nami...jest coraz mniej rzeczy i spraw,o jakich nie jesteśmy w stanie sobie powiedzieć,tyle się wydarzyło,takie ciężkie próby przechodziliśmy...nazwałabym to głęboką więzią...i to przerwać jest na razie dla mnie nie do pomyślenia...przecież nikomu innemu już tak nie zaufam...i zostanie we mnie taka zadra wobec niego,taki ogromny żal...
dojrzewam do decyzji o rozstaniu,nie powiem mu nic...

162

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Problem jest taki ze to sie zerwie predzej czy pozniej, wiec chyba lepiej jak to bedzie z Twojej incjatywy niz tak jak pisaly kolezanki ktoregos dnia czy oswiadczy ze sie zakochal i np on poprosi o przeniesienie czy cos w tym stylu.
Wczesniej pisalas ze bez niego sie meczysz ale z nim tez nie jest lepiej wiec rozstanie totalne to najlepsze co mozesz dla siebie zrobic. Imho.

163

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Jeszcze do niedawna myślałam,że potrafię zwyczajnie przyjaźnić się z moim byłym kochankiem i że to co najbardziej boli jakoś się naturalnie we mnie wypali.Że kiedy będę z nim na co dzień,blisko,to szara codzienność zabije we mnie to uczucie,a przynajmniej je osłabi do tego stopnia,żeby normalnie funkcjonować.Ale tak nie jest,po każdej burzy przychodzi spokój,potrafimy się dogadywać,a on wiele razy już dostosowywał się do moich wymagań.Oboje potrafimy wobec siebie pójść na kompromis,żeby nie robić sobie przykrości.Dość łatwo dopracowujemy swoje relacje.Widzę jego wady,potrafię ja akceptować.Tak też jest z jego strony.Czuję,że robi wiele,żebym była z niego zadowolona,żeby nasze relacje były dobre.Ufa mi,czuję to niemal na każdym kroku.Jednego tylko nie potrafię zaakceptować niestety-że nigdy nie będziemy razem...Widzę,jak nieraz boli go,albo denerwuje,kiedy wspomnę o mężu.Być może to ja nie potrafiłam w pewnej chwili odejść od człowieka,którego nie kocham i w ten sposób sama nie dałam sobie szansy ...Dziś śmialiśmy się w pracy przez cały dzień z pierdołów,było miło,a 20 min.po jej zakończeniu już miałam pierwszego sms-a ...jak dawniej chciał jeszcze pogadać o swoich sprawach...nie odpisałam...

164

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Odejscie nic by nie zmienilo, on tez jest w zwizku z ktorym mu dobrze.
Poza tym sam Ci powiedzial, NIE BEDZIECIE RAZEM!
Powinnas sobie zainstalowac na komputerze w pracy jakis program z przypominaczem ktory codziennie rano w pracy bedzie Ci wyswietlac taka informacje..
Ale z drugiej strony, jesli masz mozliwosci finansowe to moim zdaniem powinnas sie rozwiesc.
Po co byc z kims kto Cie unieszczesliwia?
A noz widelec poznasz kogos smile

165

Odp: Powiedziałam kocham,a on...
słaba kobietka napisał/a:

ja też jestem z siebie dumna,kiedy udaje mi się nie ulegać własnej namiętności...jestem czasem wstręciuchą,kiedy tak urządzam z nim te gierki...ale co tam,co mam o stracenia?
.

Tak sobie myślę, co masz do stracenia, co masz do zyskania - i wydaje mi się, że więcej masz jednak do zyskania...

166

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Uprzedzam, że nie czytalam wszystkich postow (tylko pierwszy) ale Moim zdaniem

Na czysta logike, facet ma Cie do stosunkow seksualnych, do pogadania kiedy jest mu zle, czy nie ma co ze soba zrobic (stad te e-maile).

Napisał wyraznie, On Cie nie trzyma, czyli jak nie chcesz juz z nim sypiac to nie, on plakac nie bedzie , nie ta to inna, Ty go nie trzymasz, jezeli juz mu sie znudzisz to "pa narazie"...

167

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

zacytowałam mu dziś te słowa z pierwszego mojego postu i wiecie co?on nie pamięta,że tak mi powiedział!!!szok!przyszło jemu na myśl,że tak mówi Kuba Wojewódzki,którego jest fanem...

mało tego,pewna koleżanka zupełnie nieświadomie opowiadała mi o jego relacjach z tamtą dziewczyną i wyszło na to,że tam nie widać ani miłości z jego strony,ani szacunku dla niej...mało tego,on mówi do niej tymi słowami,jakimi ja się do niego zwracam,kiedy o czymś rozmawiamy...on dosłownie cytuje moje słowa,kiedy mówi do swojej dziewczyny,zasłania się moimi argumentami...ja już do prawdy nie rozumiem niczego...

odnośnie odejścia od męża-mamy ogromny kredyt,hipotekę,wiec tu powstaje wielki problem...

i powiem Wam,że być może los sprawi,że nasze drogi zawodowe się rozejdą-dziś pojawiło się światełko w tunelu...

168

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Tak jak podejrzewalem..
Obydwie macie chore relacje z nim.
Byloby dobrze, jesli jest taka mozliwosc skorzystaj, zmien numer i unikaj kontaktow.

169

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Słaba kobietka czy to ty masz kłopoty z dorastającą córką czy może coś pomyliłam?

170

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

hmmm...założyłam tematy na tematy odnośnie wychowywania dzieci,może sobie przejrzyj daria1968/mam dwie córki i nie jestem pewna o co dokładnie chodzi:-),no i śmiało pytaj jak by coś...


ach Marzycielu,wystarczyłoby w gruncie rzeczy nie odpisywać,nie patrzeć na niego i nie rozmawiać i już byłoby prościej,kiedy serce nie sługa i nie chce być to łatwiejsze/jestem pewna,że za jakiś czas on znów po coś do mnie przyjdzie i jak to zrobić,żeby nie reagować zupełnie na niego...???nie umiem się gniewać,nie umiem nienawidzić,nie umiem odmówić pomocy...musiałabym uciec na koniec świata przed nim,a mieszkamy niedaleko...najgorsze jednak jest to,że nie idzie uciec przed własnymi myślami:-(

171

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Tak samo jak sie zapomina przy normalnym rozstaniu.
Wyrzucasz wszystko co Ci o nim przypomina, unikasz kontaktu, jesli to mozliwe zmieniasz numer tel itd.
Najwiekszy problem to ta praca Wasza, musisz zmienic stanowisko/dzial tak zeby nie miec z nim kontaktu.
Dobrze by bylo tez porozmawiac z nim na spokojnie ze od tej chwili nie chcesz miec kontaktu, ze zalezy Ci na nim ale meczysz sie i musisz o nim zapomniec. Popros go zeby Ci pomogl w tym i nie kontaktowal z Toba jesli mu w jakikolwiek sposob zalezalo na Tobie.
Zajmij sie czyms, tak zebys nie myslala o nim, jakies nowe hobby czy zainteresowania, cokolwiek byleby zajac mysli a z czasem bedzie lepiej smile

172

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Tak,myślę,że powinnam powiedzieć dokładnie to,co mi napisałeś Marzycielu...Tylko kiedy nabiorę sił do tej rozmowy?Czy kiedykolwiek będę silniejsza od tego,co jak dotąd jest silniejsze ode mnie?

173

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Myślę, że jesteś jego zabawką. Nie traktuje Cię poważnie, nie tylko jesteś kobietą słabą, ale jeszcze do tego łatwą. Nie trzeba o Ciebie zabiegać. Co chce to ma... Mężczyźni lubią kobiety które są tajemnicze, mające to coś. Ty jesteś jak otwarta książka, z której może wyczytać wszyystko.
Może się mylę, ale tak to wszystko widzę...

174

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

jestem łatwą kobietą...


łzy same popłynęły mi po twarzy,słowa te są jak nóż w serce...

175

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

jestem łatwą kobietą...


łzy same popłynęły mi po twarzy,słowa te są jak nóż w serce...

176

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

jestem łatwą kobietą...


łzy same popłynęły mi po twarzy,słowa te są jak nóż w serce...

177

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

jestem łatwą kobietą...


łzy same popłynęły mi po twarzy,słowa te są jak nóż w serce...

178

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

a tam zaraz łatwą... Jesteś mamusią z dodatkową funkcją ''seks'',  a mamusie wcześniej czy później jednak tchną kazirodztwem... Bądź kobietą i przestań się skupiać na tym co on powiedział, co on pomyślał i co on zrobił. Zajmij się sobą. Nie masz innych problemów? Jeśli zajmujesz się tym dupkiem, zamiast sobą to masz wszelkie cechy uzależnienia od niego, związku, miłości...

179

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Bez takich dramatow..
Wiesz co masz robic, nie przejmuj sie glupimi tekstami!

180

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

wiem Marzycielu...fajnie,że jesteś,bo jakoś potrafisz postawić mnie "na nogi":)
obiecuję,że rozmowa się odbędzie...

181 Ostatnio edytowany przez Marzyciel (2011-08-17 08:16:11)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Pracowac a nie na forum siedziec tongue

182

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

:)mam wolne:)

183 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2011-08-17 10:11:21)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

słaba kobietka  już jest od niego uzależniona.Od kiedy wałkuje ten temat.Żyje marzeniami o czymś co nigdy nie nastąpi.Ten facet nie jest zdolny do bycia w związku bo też żyje fantazjami że któregoś dnia zjawi się bogini.I zasadzi kopniaka Tobie i tej młodej dziewczynie z którą obecnie niby jest.
rudamarchewka ujęła to w doskonały sposób "mamusia z dodatkową funkcją - seks" i tylko tym dla niego jesteś.

Marzyciel czasem takie głupie tekst dają kopniaka do zmian,zastanowienia się nad sobą.Głaskanie niestety nie pomoże.

Jeszcze jesteś łatwą kobietą. Ale masz moc aby to zmienić.Zawsze jest wybór - albo znów pójdę z nim do łóżka i będę się czuła jak szmata albo małymi kroczkami mówiąc "nie" będę budować nową lepszą wersję mnie samej.Nie jest łatwo uporać się z mieszaniną tych wszystkich emocji ale dokonując wyborów należy się zastanowić co dla mnie jest najlepsze.Dobrze jest mieć na uwadze uczucia jakie "napływają" do ciebie  po spotkaniu z tym facetem ale warto też wiedzieć że bardzo łatwo jest nam oszukiwać samych siebie.

Mężczyżni nie szanują takich kobiet.Traktują je jak przysłowiowe muszle klozetowe bo przecież bardzo często seks jak dla nich czynnością fizjologiczną.Jak to powiedział mąż mojej koleżanki który ją zdradzał "to było jak zrobienie kupy" Tylko tyle...

184

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Owszem ale nie zgadzam sie z stwierdzeniem ze jest łatwa, przynajmniej na podstawie informacji ktore tu mamy.
Wiem jak trudno jest powiedziec nie osobie ktora sie kocha...
Co innego dac kopniaka a co innego pisac takie rzeczy, zwłaszcze kobiecie..

185

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Kochani,nie sypiam z nim od 10 miesięcy:),a za to codziennie go spotykam,codziennie rozmawiam,nieraz się kłócimy,nieraz się pogodzimy,mamy wspólne zainteresowania,wspólne pasje,razem pracujemy...Spotykałam się z nim prawie 4 lata,w nadziei,że będziemy razem.Powiedziałam ,że kocham,on:zawsze i tylko będę twoim przyjacielem.Na każdą moją próbę przerwania tego bolesnego dla mnie związku reagował smutkiem,wręcz szukał wszędzie mojej obecności,błagał o kontakt,bywał zazdrosny... Zakochałam się w nim,czułam silną więź emocjonalną,byliśmy sobie powiernikami,przyjaciółmi...Wiedzieliśmy wzajemnie o swoich problemach.A seks?Mówicie wiele o tym,że jestem łatwa...Wiecie,ile musiał się starać?Wiecie ile musiał czekać na pierwszą noc ze mną? Cały rok...Na kolejną-następne pół roku,a potem byliśmy ze sobą raz na kilka miesięcy.Potrafimy rozmawiać o seksie,nie ma tematów tabu.Jesteś moim marzeniem,ale tylko marzeniem-mówił...I wciąż czekał...
Kocham i dlatego odchodzę...

186

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Skoro jesteś jego marzeniem, to czemu nie chce być z Tobą? To brzmi jak gładkie, puste słówko bez pokrycia. Po co używa takich słów, skoro tak nie czuje? Marzenia się goni, a nie z nich rezygnuje! Zrobiłabym wszystko, jesli moje marzenie chciałoby być ze mną. Te jego słowa to musisz mocno odsiewać, bo wydaje mi się, że on dużo kłamie i koloryzuje.
Nie jest tak? Na przykład wobec innych?

187

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

wobec ludzi jest szczery,choć bardzo skryty...nie przyłapałam go na kłamstwie...

188 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-10-06 19:16:37)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Witajcie,już nie pracuję z moim kochankiem...zostaliśmy rozłączeni przez przypadek-otóż inni współpracownicy pokłócili się ze sobą i nie chcieli ze sobą współpracować,wiec nas trochę wymieszano.Rozstaliśmy się w zgodzie,z uśmiechem na ustach,na pożegnanie usłyszałam od niego "jednak brunetki są najlepsze we wszystkim"(jestem brunetką:)).
Widujemy się jednak codziennie,więc zapytałam go,czy teraz jest mu dobrze,czy źle.Odpowiedział,że teraz to ma już to wszystko w d....
Od mojej koleżanki dowiedziałam się jednak wczoraj,że stanowczo zagroził wizytą u kierownika i odejściem z firmy po tym,jak nas rozdzielono...
Widzę jak się złości,nigdy nie uśmiecha i z nikim nie rozmawia...A i mnie wcale nie jest do śmiechu...My się chyba nie potrafimy rozstać ze sobą...Hmmm...,czy po pięciu latach zażyłości można stać się obcymi ludźmi?

189 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-07 23:07:43)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Ufff!
Przeczytałam.
Sama chciałaś i poprosiłaś.
Będzie bolało, ale klient prosi, klient - ma.


Czytając Twoją historię, zastanawiałam się po jakich prochach pisze się takie posty.
Uniesień i egzaltacji - tony. Miałam wrażenie, że Twoje teksty napisała panienka w wieku lat czternastu. Czasami jednak, chyba nieopatrzenie, wyzierała kuta na cztery nogi baba. Jesteś i taką, i taką. Na Twoje "zagubienie się" nie załapałam się.


Masz męża, którym gardzisz. I, z którym jesteś wyłącznie z powodów merkantylnych. Nie opłaca Ci się go zostawić (znowu nie załapałam się na to zdanie o zabiciu Ciebie). Za duże koszty, a Ty zbyt wygodna. Masz/miałaś kochanka, który jest "cudnym", bo nieosiągalnym.


Różnica między panami?
Żadna.
Obaj traktują Cię źle, z tym że mąż jest uczciwszym, bo robi to wprost i tylko od czasu do czasu. A do takiego traktowania Ciebie ma podstawy. Może i ma on tylko podstawowe wykształcenie, ale mądrym i wrażliwym jest. Dokładnie zdaje sobie sprawę z Twojej pogardy i lekceważenia jego, być może z przyprawienia mu rogów - również. "Dobra pani" z Ciebie (E. Orzeszkowa się kłania).
A Twój kochanek? Cóż? Chwytami z taniego romansu kocha Cię... używać. Załapałaś się na to jego trudne dzieciństwo i nim usprawiedliwiasz każdą jego podłość. I każde g...o przerabiasz na złoto. Ale smród - zostaje.


Zrobisz i tak, co zechcesz. Ja jednak doradzałabym, byś znalazła dobrego terapeutę. Dla siebie. I przeszła gruntowną terapię. Decyzję o terapii podejmij tylko wtedy, gdy poważnie myślisz o zmianie swego życia. Dla siebie. Jeśli nie będziesz zdeterminowaną, szkoda czasu i pieniędzy.

190 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-10-08 10:54:05)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Dziękuję Wielokropku.Pozwól,że odniosę się troszkę do tego,co przeczytałam...Nie stosuję żadnych używek,prócz kawy z cukrem;) i pisząc o swoim zagubieniu miałam na myśli to,że nie chcę być egzaltowaną nastolatką,ani kłamliwą babą,tylko dorosłą kobietą,która potrafi tak,jak Ty Wielokropku mówisz,zmienić swoje życie na lepsze i zawsze trzymać się tego,co dobre...A ja umiem tylko wzruszać się na zawołanie,płakać do poduszki...ech...

Mąż.Wiecznie pracuje,szanuję go za to.Nie zabrałabym mu niczego,gdyby mnie wyrzucił na zbity p..k,tyle tylko,że on chce,abym była w domu,kiedy w końcu wróci.O nic nie pyta,nie interesują go moje problemy,dzieci,nic.To długa historia,ale patrze na niego wciąż jeszcze przez pryzmat jego młodości patologicznej,całej jego rodziny uwikłanej bez przerwy w pijaństwo,kryminał i nieróbstwo.Przecież nie żyjemy w próżni,to wszystko jest blisko,a mój mąż odwiedza się z tymi ludźmi,mają sprawy,telefony...A ja mam:dzieci,dom,opłaty,zakupy,lekarzy,gotowanie,sprzątanie,pranie,chorych rodziców czekających na pomoc,wywiadówki,pracę na trzy zmiany...Mąż przychodzi i chce seks.A ja od początku małżeństwa proszę o męża,żebyśmy cokolwiek robili razem,pobyli,pogadali...Wiesz Wielokropku,chyba bardzo chcę mieć inne życie,i dlatego zakochałam się w innym mężczyźnie.Z nadzieją na lepsze życie...Nie mam dokąd odejść,a gdyby nawet,to za co wychowam dzieci,skoro muszę płacić hipotekę?Mąż nie interesuje się potrzebami dzieci,nie wie czym żyją,jakie mają problemy,jak więc zostawić dzieci z nim?Prawdą jest,że powiedział,że mnie zabije,jeśli nie będę z nim.Prawdą jest,że w ataku furii pobił któreś z dzieci.
Kochanek.To on wiedział zawsze o wszystkich moich problemach,dlatego stał się tak bliski.

Chciałabym być spokojna i szczęśliwa,dobrze wychować dzieci.Ale nie wiem,jak to zrobić.Nie zależy mi na majątku,tylko chcę dla moich dzieci dach nad głową i zarobić na ich wykształcenie.Jak zaszłam w ciążę(po którymś tam kolejnym wymuszonym przez niego stosunku),mąż mi powiedział "zrób co chcesz".Jak nie miałam na buty dla dzieci,bo całą wypłatę nosił ze sobą do pracy w portfelu,powiedział"niech ci państwo da".A ja poszłam wtedy do pracy,bez jego zgody i bez jego wiedzy,zrobiłam sprawę o alimenty.I jakoś lata lecą,stałam się kłębkiem nerwów,mało się uśmiecham,mam twardą skórę jak pancerz,ale wnętrze rozchwiane.Mąż się uspokoił,tyle tylko,że nie mamy dalej wspólnych rozmów,czasu wspólnego...Ale tak strasznie pogubiłam się w tym wszystkim...Będąc z mężem,to znaczy tak jak dotąd ze wszystkim i we wszystkim sama,z ciężarem życia nie do udźwignięcia czasami i z marzeniami o lepszym...Z marzeniami...Nie potrafię znaleźć rozwiązania.Nie chcę być złym człowiekiem...
Wielokropku,wróć proszę tu jeszcze,jeśli zechcesz.Potrzebuję Twoich mądrych słów...Pozdrawiam:)

191

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Witam dojrzałą kobietę, bo taka jesteś w tym ostatnim poście.


Jesteś też, wbrew pozorom, silną kobietą. Bo tylko silna kobieta zniesie na długą metę "życia na dwa fronty".


Pierwsze, co masz zrobić, to otworzyć oczy. Stań przed lustrem i powiedz do tej kobiety w lustrze, że jest silna, że zasługuje na szacunek, że jest wartościowym człowiekiem.


Drugie, spróbuj tę kobietę polubić. Zobacz, jakie ma ona zalety (a ma ich wiele, jestem pewna), zakoleguj się z nią.

Trzecie, zobacz, ile masz, co osiągnęłaś wraz ze swym (cóż z tego, że niekochanym) mężem. Uciesz się z tego. Doceń to, co wspólnie dokonaliście.

I ostatnie, to już w tajemnicy. Do szczęścia, tego prawdziwego, nie potrzeba nikogo innego. Prawdziwe szczęście mamy w środku, w sobie. Ty je tylko bardzo dokładnie ukryłaś.

Trzymam kciuki.

192

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

zaskakujące??????????
MŁODZIAN-nic nie daje oprócz "koła osinowego co by na nim usiaść", i biegasz za nim jak ....z cieczką! a

MĄŻ - jest z Toba (bo sama sobie takiego wybrałaś,bili cie przed ołtarzem gdy mówiłaś TAK?);
i kiedy on wymaga twojej obecności w domu-w koncu on tez moze czegoś chcieć to ty  sie czujesz  zle , wykorzystana i sam Bóg wie co jeszcze...
prosty człowiek ,z przeszłościa -ALE TO TWOJ WYBÓR...!!!!!!!!!!!!!!!
teraz pracuje,wraca do domu i ma jedna babe,którą ciąga nie wiadomo dokąd.

i ty piszesz ,że chcesz być silną kobietą?

przechodzisz klimakterium ,ktore objawia sie zyciowym  niezadowoleniem?

sama ustal swoje priorytety i dopiero wowczas ustal czy potrzebujesz pomocy.


mi to wygląda na wygodnicywo:ten utrzyma ,ten "wytrzepie" i jest pieknie;

grunt to poczucie własnej wartości!

p.s. nie pisz pierdól o jego dziecinstwie.on mógł mieć problemy ,ale w tej sytuacji zachowujesz sie tak jakbyś to ty je miała ,bo  swobodnie nimi zonglujesz jak argumentami na :samowybielenie!

193 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-08 22:53:02)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Napisałam w swym pierwszym poście (wczorajszym, by nie było wątpliwości), byś poszła na swą terapię. Zdania nie zmieniłam. Łatwiej będzie Ci okrzepnąć, zauważyć, że mocno stoisz na swych nogach i niepotrzebne jest Ci jakiekolwiek wsparcie.


I moja dzisiejsza odpowiedź była odzewem na Twój dzisiejszy post, który w trakcie pisania przeze mnie odpowiedzi zmieniłaś, i to znacznie.


Rozumiem, że Twój mąż nie jest wymarzonym przez Ciebie partnerem, ale... wybacz, będę brutalna. Idąc z nim do łóżka pierwszy raz, przed laty, wiedziałaś skąd się biorą dzieci. Reszta jest tego czynu konsekwencją.


Napisałaś, że mąż nie interesuje się Twymi problemami, że nie masz jego wsparcia. Zapytam przewrotnie: Ty się nim interesujesz? Zależy Ci na nim? Wspierasz go? Bo, wiesz, to działa w dwie strony. Tymczasem Ty, po tylu latach:

słaba kobietka napisał/a:

(...)patrze na niego wciąż jeszcze przez pryzmat jego młodości patologicznej,całej jego rodziny uwikłanej bez przerwy w pijaństwo,kryminał i nieróbstwo.Przecież nie żyjemy w próżni,to wszystko jest blisko,a mój mąż odwiedza się z tymi ludźmi,mają sprawy,telefony..(...)

Mąż jest zupełnie obcym Ci mężczyzną. Bo Ty jego nie znasz. Ty cały czas masz przed swymi oczami wspomnienie. Czym on zawinił, że urodził się w takiej a nie innej rodzinie? Ty, rozumiem, nie zerwałaś kontaktów ze swoją, też nie najbardziej udaną i wymarzoną. Czemu on miałby nie utrzymywać kontaktów ze swoją?


Edycja wieczorem:
Wróciłam do Twoich postów, bo wczoraj czytałam je szybko i coś mi nie pasowało. I przeczytałam... Doszłam do wniosku, że czegoś nie rozumiem, albo rozumiem za dobrze. O czym piszę? Ano, o tym co napisałaś o swoim mężu:

post nr 32

słaba kobietka napisał/a:

(...)Jest pracowity,zaradny,spokojny,nie mogę natomiast liczyć na jego pomoc i zrozumienie odnośnie wychowania dzieci,prowadzenia domu,wsparcia duchowego.Nie rozmawiamy,nigdzie nie chodzimy,każde z nas wie,co do niego należy.Przyzwyczaiłam się,że prawie nigdy go nie ma,nie znam innego życia...(...)

I znowu o nim:
post nr 67

słaba kobietka napisał/a:

wiecie,w moim obecnym stałym związku jestem szanowana,spokojna,mam poczucie bezpieczeństwa,a problemy chyba typowe dla mamy dorastających dzieci/tylko wsparcia duchowego nie mam,z kim porozmawiać,pobyć.../nigdy nie zakochałam się w ojcu moich dzieci,istnieje między nami przepaść,nieraz myślę,że wystarczyłoby go pokochać jak tamtego i byłabym szczęśliwa...i nie umiem,nigdy nie umiałam:-( (...)

I dalej o tym samym mężczyźnie, czyli Twoim mężu:
post nr 92

słaba kobietka napisał/a:

(...)w moim małżeństwie na pewno nie jestem mamusią,całe życie wymagam,twardo i konkretnie...mąż wiecznie się stara.
(...)jest porządnym,pracowitym i zaradnym człowiekiem,wzorem...mamy piękny nowy dom,dzieci z najwyższymi średnimi w swoich rocznikach,wielu przyjaciół:-)
(...)on mnie nie zawodzi(z małymi wyjątkami)(...)

Upss. Chyba niepotrzebnie jestem tak dociekliwa.

194 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-10-09 08:58:18)

Odp: Powiedziałam kocham,a on...

Pisząc o mężu Wielokropku miałam na myśli,że przeszedł wielką metamorfozę od tamtych czasów,kiedy go poznałam/obecnie nie okrada ani mnie,ani nikogo,nie pije,nie bije,w miarę czysto się ubiera,dba o higienę itd...Bo tego wymagałam,jeśli chce być ze mną.
Jest w nim już mniej agresji słownej i werbalnej,natomiast zostało jeszcze trochę innych wad,przez które trudno z nim żyć...
Zrozumiał,że aby coś mieć,trzeba ciężko pracować,więc pracuje i pisząc o poczuciu bezpieczeństwa,miałam na myśli,że zarobione przez siebie pieniądze przyniesie do domu,nie przepije i nie przehula i że nie podniesie na mnie ręki...
Jest wzorem dla tych,którzy go od zawsze znają i którzy patrzą z zewnątrz,bo tak bardzo się zmienił...wciąż jeszcze ludzie pytają mnie,jak to zrobiłam,albo co z nim zrobiłam?
Nie zawodzi mnie w sensie,że nie robi już głupot takich,jak kiedyś i przez które miał wiecznie kłopoty-z prawem,z ludźmi,z sąsiadami...zazwyczaj wiem,co za chwilę powie,albo co zrobi...potrafię zgadywać,czego potrzebuje w danej chwili...i w moim odczuciu dbam o niego,udzielam mu wsparcia.kiedy tego potrzebuje-pomagam,wysłucham(choć sporadycznie mówi),jestem zawsze w domu,z obiadem którego nie ma czasu zjeść i z kawą,której nie ma czasu wypić...mam wrażenie,że go wychowałam i zresocjalizowałam,jednak nie zdołałam nigdy pokochać.mogę już spokojnie z nim żyć,na tyle go znam.Ale nie ma go nigdy,kiedy ja mam problemy,nie czuję jego wsparcia,nie mam partnera...
I wychodząc za mąż nie wiedziałam niestety,kim i jakim jest człowiekiem,że będzie mi tak trudno...Jego rodzina dalej tkwi w patologii,przychodzą do niego wyłącznie,kiedy czegoś potrzebują,tzn.kasy,usługi ,itd.,jest na każde ich zawołanie i zawsze tego potem żałuje,złości się sam na siebie i mówi,że już był tam ostatni raz.Bo np.kiedy się biją,wołają go,a nie policję,a potem spokojnie razem dalej imprezują...Za pieniądze,które im pożyczył i nie chcą oddać...To jest bardzo zagmatwana sprawa,było tam wiele rodzeństwa,wychowała ich ulica,domy poprawcze i zakłady karne,większość mieszka blisko siebie i nie da się uciec przed problemami,w które się wikłają...

A ja mam taki problem:dlaczego nie kocham męża i naszego życia?

195

Odp: Powiedziałam kocham,a on...
słaba kobietka napisał/a:

(...)A ja mam taki problem:dlaczego nie kocham męża i naszego życia?

Jeśli TY nie znasz odpowiedzi na te pytania, to kto ma na nie odpowiedzieć?
Wszystko zależy od tego, co   T y   n a z y w a s z    m i ł o ś c i ą.

Ja, bezstronnym okiem, widzę dużo pozytywnych uczuć w tym, co napisałaś o swym mężu (mimo wszystko).
W tym, co napisałaś o swym kochanku - dużo pożądania i podniecenia - nie miłości.

Przeczytaj uważnie swój ostatni post. Daje dużo do myślenia.

Posty [ 131 do 195 z 241 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Powiedziałam kocham,a on...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026