netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 841 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 96 97 98 99 100 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 306 do 6 370 z 26 310 ]

6 306 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-15 13:01:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Oczywiście, że sie zapisuję smile
Ja jeszcze wierzyłam w polowania na dziki lub na koziołka oraz spotkania myśliwych. Dziwne, że o ile przez pierwszy okres mieliśmy dziczyzny pod dostatkiem, to przez ostatnie półtora roku nic nie upolował.

Zlałam się w pampersa big_smile big_smile big_smile
Nigdy o tym nie opowiadałaś. Dlaczego nie pisałaś nic na wątku Policze100 "TŁUMACZENIA PO ZDRADZIE"? Miałabyś miejscówkę zaraz po egzorcyście. big_smile

Banda idiotek big_smile Tak się będzie nazywał klub.

6 307

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Nigdy o tym nie opowiadałaś. Dlaczego nie pisałaś nic na wątku Policze100 "TŁUMACZENIA PO ZDRADZIE"? Miałabyś miejscówkę zaraz po egzorcyście. big_smile

Banda idiotek big_smile Tak się będzie nazywał klub.

Chyba odkopię wątek i się dopiszę.

Ja tak wierzyłam w te polowania, że jeszcze bardzo dlugo chciałam w nie nadal wierzyć, nawet po rozstaniu... że moze chociaż nie wszystkie były zmyslone, ze może nie za kazdym razem jednak mnie bujał - wiesz jak jest - nawet jak masz czarno na białym to będziesz udawać, że nie widzisz....no ale ile można ???? Raz postanowiłam sprawdzić i to była ta sławetna niedziela, co niby Emilka do niego zaraz po polowaniu przyjechała.

6 308

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No pewnie, że nie wszystko to blef - mój też w kilka prawdziwych delegacji pojechał i parę razy na prawdziwy basen poszedł ... jedyne że kolegów do brydża nie miał ... bo mu, jak pamiętamy, wszyscy wymarli. big_smile I na tym poległ, bo już po haśle "brydż z KOLEGAMI" na ostro zaczęło mi dzwonić.

A Twój pewnie też nie kupował dziczyzny w klepie (w morożnce big_smile) tylko z kilku prawdziwych polowań ją przywiózł. Tak robią niektórzy "wędkarze", co to domu po wędkowaniu przywożą rybkę ze sklepu (tyle że poteflony nie wiedzą, że łosoś w Wiśle nie pływa big_smile)

6 309

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A poszli won, poteflony z ich dziczyzną i brydżem. A, i z Platonem - patronem zdrady emocjonalnej.

TERAZ MY!!!!

6 310

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

A poszli won, poteflony z ich dziczyzną i brydżem. A, i z Platonem - patronem zdrady emocjonalnej.

TERAZ MY!!!!

O - tez dobre hasło na koszulkę, albo szorciki tongue

6 311 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-08-15 14:17:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czasami jak udało mi się logicznie pomyśleć, to zastanawiałm się po kim ja płaczę? Już znam odpowiedź! Nie po kim tylko za czym, ano za straconymi marzeniami. Najbardziej się wściekam, że mieliśmy w planach nowe  mieszkanie i ta radość dzieci, że będą miały swoje pokoje i pytanie no kiedy się mamo przeprowadzamy i jak myślicie kto musiał to prostować?...  dobrze myślicie...

ale żebyście nie zrozumiały mnie źle, nie chodzi mi o nowe mieszkanie w sensie 4 ścian, ale nowe mieszkanie=nowe życie, bez oglądania się wstecz...takie miałam marzenia....

6 312 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-15 14:22:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

ale żebyście nie zrozumiały mnie źle, nie chodzi mi o nowe mieszkanie w sensie 4 ścian, ale nowe mieszkanie=nowe życie, bez oglądania się wstecz...takie miałam marzenia....

Ależ rozumiemy, kochana. Rozumiemy.

Mój psychofag akurat właśnie wsadził gatki "OFIARA" i zaczyna manipulować córką. Heh....

6 313

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
ankinom napisał/a:

Powoli odblokowuje mi się pamięć i coraz więcej przypomina mi się "takich kwiatków" i zaczynam watpić w Platona...

Dziękuję za zaakceptowanie mnie w Waszym klubie, mam nadzieję, że wkrótce osiągnę Wasz stopień uświadomienia:)

Uff. Zaczyna docierać. Miałam nadzieję, że mój mail na priv sprzed kilku dni poparty na dodatek wypowiedzią Niekochanej o Platonie zaowocuje. big_smile

A ten klub to taki nasz póki co dwuosobowy - najbardziej naiwnych KKZB we wsi. No może jeszcze która zechce się zapisać. O! Karen wierzyła, że kochanka to córka. Też przedni wist. No to będzie nas już trzy. Zrobimy se legitymacje członkowskie i "firmowe" koszulki z hasłem "Uwierzę we wszystko, co mi wciśniesz, więc się nie krępuj."

Jakże by inaczej co nasi "ukochani" powiedzą to musi byc prawda! inaczej nie może być!!!

Tak, bazuję na Waszych doświadczeniach i dobrze spotkać kogoś kto powie: hej Twój mąż robi z ciebie idiotkę!
PS. jestem następna w kolejce po koszulkę, już widzę jego minę, gdy paraduje w takiej koszulce po domu smile

6 314

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
ankinom napisał/a:

ale żebyście nie zrozumiały mnie źle, nie chodzi mi o nowe mieszkanie w sensie 4 ścian, ale nowe mieszkanie=nowe życie, bez oglądania się wstecz...takie miałam marzenia....

Ależ rozumiemy, kochana. Rozumiemy.

Mój psychofag akurat właśnie wsadził gatki "OFIARA" i zaczyna manipulować córką. Heh....

Ja z kolei czekam na teksty: to wasza matka wygoniła mnie z domu, to z jej winy nie mieszkamy razem, bo ja już od niego to słyszałam smile

6 315 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-08-15 16:03:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A mi wmawiał że dziewczyna z którą codziennie rozmawia to jego "kuzynka", juz to pisałam, że raz pokazał mi maila od niej a tam było napisane "kochanie całuję twoje uszka", no oczywiście odparł, że taką formę powitania stosuje ze wszystkimi kuzynkami, a kiedy zapytałam jego mamę, czy to prawda i odparła że nie zna takiej kuzynki, to wściekł się i darł na mnie, że mu nie wierzę tylko jego matce, która ma demencję starczą. Czy nie powinnam dostać za to koszulki leadera w ściemach, które przyjmowałam na klatę? He he he

6 316

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane dziewczyny,
Dziękuję za zrozumienie.

Niekochana - dziękuję za literaturę, oj mam teraz czytania, oj mam. Trochę mnie pociesza to, że nie tylko ja taka głupia byłam i jestem, że dawałam sobą tak manipulować. Moje poczucie wlasnej godności i wiary w siebie na razie jest w opłakanym stanie.

Chcę Was pozdrowić z Ciechocinka. Właśnie przyjechałam do sanatorium:)
W miarę możliwości będę zaglądać na forum.

Pozdrawiam i bądźcie silne!

6 317 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-15 16:45:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Maxi, Ankinom, jak Was tyczam, to już sama nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać. I znów powracam do mojej myśli, że ONI mają jakiś swój tajemny podręcznik, zbiór zasad (albo ich braku), jakiś klub ze szkoleniami dla początkujących psychofagów a potem wyrasta z tego cała psycho-elita. Otóż moja "teściowa" również była wg. słów psychofaga niespełna rozumu jak jej się coś niewłaściwego wymskło, jego córka, która sypała niewygodną faktografią jak z rękawa została przez niego zakwalifikowana jako psychicznie chora, mściwa i niewdzięczna, a moje dziecko na pożegnanie jednakoż usłyszało wstawkę o wstrętnej matce wyrzucającej Bogu ducha winnego (no może tylko trochę zagubionego ale przecież kochającego) misia-patysia z domu.
I ciesz się Ankinom, że z tej chałupy i tego idiotycznego nowego życia nici wyszły teraz a nie potem. Patafian odebrał również dzieciom ich marzenia i szanse na normalny dom, ale tego bałaganu, który masz teraz i tak starczy. Ja się tego błędu nie ustrzegłam i po pół roku w nowym mieszkaniu (które i ja i moje dziecko pokochaliśmy) musiałam mu powiedzieć, że niestety ale za parę miesięcy pakujemy graty i wynosimy się na stare śmieci. Wiesz, jaki to obciach dla matki tak ciągać za sobą dziecko z mieszkania do mieszkania bo pan konkubent (mąż, wszystko jedno)  raczył  mieć kaprys na młodą biurową dupę? Ale dla naszych dzieci to akurat dobra lekcja życia - matki miały wybór: BYĆ (godną kobietą) lub MIEĆ (niegodny kąt przy zdrajcy) i dokonały słusznego wyboru.

6 318

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Ankinom uwierz, ze zacznie Ci sie przypominać... Ja już mam puzzle z jego kłamstw ułożone od zeszlej jesieni.. Ale dość o tym:) trzeba jak Karen napisała iść do przodu, byc dla siebie i innych, nie bać sie rano otworzyć oczu i wstać, bo nowy dzień nadszedł. Dziękować, ze mam kolejny dzień do przeżycia, moze ostatni? Wiec niech będzie jak najlepszy:)
Dziewczyny, zastanawiam sie nad autkiem, znajoma sprowadziła mi z niemiec, za nieduże pieniądze i chyba je wezmę.póki co zarezerwowalam je do jutra wieczorem...  smile

Sylnowa, jeśli tylko masz godnego zaufania mechanika, który potwierdzi Ci, że samochód nie jest złomem - bierz. Taki rozsypujący się grat dla samotnej kobiety, to źródło frustracji i wydatków ale jeśli bryczka będzie nie zajeżdżona, to będzie dla Ciebie kolejną przyjemnością tylko DLA CIEBIE w nowym życiu.

6 319

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Maxi, Ankinom, jak Was tyczam, to już sama nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać. I znów powracam do mojej myśli, że ONI mają jakiś swój tajemny podręcznik, zbiór zasad (albo ich braku), jakiś klub ze szkoleniami dla początkujących psychofagów a potem wyrasta z tego cała psycho-elita. Otóż moja "teściowa" również była wg. słów psychofaga niespełna rozumu jak jej się coś niewłaściwego wymskło, jego córka, która sypała niewygodną faktografią jak z rękawa została przez niego zakwalifikowana jako psychicznie chora, mściwa i niewdzięczna, a moje dziecko na pożegnanie jednakoż usłyszało wstawkę o wstrętnej matce wyrzucającej Bogu ducha winnego (no może tylko trochę zagubionego ale przecież kochającego) misia-patysia z domu.
I ciesz się Ankinom, że z tej chałupy i tego idiotycznego nowego życia nici wyszły teraz a nie potem. Patafian odebrał również dzieciom ich marzenia i szanse na normalny dom, ale tego bałaganu, który masz teraz i tak starczy. Ja się tego błędu nie ustrzegłam i po pół roku w nowym mieszkaniu (które i ja i moje dziecko pokochaliśmy) musiałam mu powiedzieć, że niestety ale za parę miesięcy pakujemy graty i wynosimy się na stare śmieci. Wiesz, jaki to obciach dla matki tak ciągać za sobą dziecko z mieszkania do mieszkania bo pan konkubent (mąż, wszystko jedno)  raczył  mieć kaprys na młodą biurową dupę? Ale dla naszych dzieci to akurat dobra lekcja życia - matki miały wybór: BYĆ (godną kobietą) lub MIEĆ (niegodny kąt przy zdrajcy) i dokonały słusznego wyboru.

Tarantella, ja się z tego już tylko smieję, i gdyby moja "głupota" wtedy miała skrzydła, to fruwałabym pod sufitem.

6 320

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Upokorzona napisał/a:

Chcę Was pozdrowić z Ciechocinka. Właśnie przyjechałam do sanatorium:)

Ojej, to sie zawsze "sanatorium" nazywa, tylko Ty sie w tym Ciechocinku nie zaangazuj za bardzo w "sanatoryjne" znajomosci smile

6 321

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Sylnowa, jeśli tylko masz godnego zaufania mechanika, który potwierdzi Ci, że samochód nie jest złomem - bierz. Taki rozsypujący się grat dla samotnej kobiety, to źródło frustracji i wydatków ale jeśli bryczka będzie nie zajeżdżona, to będzie dla Ciebie kolejną przyjemnością tylko DLA CIEBIE w nowym życiu.

Ale jak ma rozpadajacego sie grata to moze miec szanse na oswojenie sie z jakims fajnym mechanikiem, co bedzie jej robic za pol ceny, a potem za kawe, a potem...

6 322

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie!
Tak się zastanawiam czy mogę do Was dołączyć czy nie..
Czy tak właściwie jestem kobietą kochającą za bardzo..
Może pokrótce opiszę swoją historię..
Mam 20 lat, moja Mama nie żyje od 13 lat.. z ojcem mam bardzo kiepski kontakt, rzekłabym, że znikomy..
Od jakiś 3 lat szukam intensywnie faceta, byłam w jednym związku na odległość, niestety facet okazał się psycholem..
Potem kilka przygód..chwilowych...z różnymi facetami
Z tego co zaobserwowałam jestem uzależniona od kontaktu z mężczyznami.. gdy nie ma żadnego faceta, który kręci się koło mnie (z reguły są to mężczyźni poznani przez internet) wpadam w panikę, kiepskie nastroje, nie mogę się na niczym skupić...nie wiem co ze sobą zrobić..pomijając kwestię spędzania wielu godzin przez komputerem... Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić...co zrobić by mi było lepiej...Chciałabym tak po prostu chcieć przestać szukać miłości, mężczyzny...nie uzależniać od tego całego życia...

Nawet teraz poznałam mężczyznę kilka lat starszego...nie widzieliśmy się jeszcze, ale już nie wiadomo co sobie ubzdurałam...
Może mi doradzicie jakie kroki podjąć?
Mam nadzieję, że moja wypowiedź nie jest chaotyczna...
Pozdrawiam serdecznie:)

6 323

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ku*wa mać ale dałam się "mojemu lubemu" podejść! awantura na całego i mój spokój szlag trafił!

6 324

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

ku*wa mać ale dałam się "mojemu lubemu" podejść! awantura na całego i mój spokój szlag trafił!

Wal. Słuchamy.

6 325

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

ku*wa mać ale dałam się "mojemu lubemu" podejść! awantura na całego i mój spokój szlag trafił!

What's up doc?
My nie umiemy czytać w myślach, może przybliż sytuację - jak dałaś się podejść?

Kassmir poczytaj sobie ten wątek od początku (niekoniecznie do końca) to się zorientujesz czy pasujesz czy nie smile

6 326

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kasszmir napisał/a:

Z tego co zaobserwowałam jestem uzależniona od kontaktu z mężczyznami.. gdy nie ma żadnego faceta, który kręci się koło mnie (z reguły są to mężczyźni poznani przez internet) wpadam w panikę, kiepskie nastroje, nie mogę się na niczym skupić...nie wiem co ze sobą zrobić..pomijając kwestię spędzania wielu godzin przez komputerem... Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić...co zrobić by mi było lepiej...Chciałabym tak po prostu chcieć przestać szukać miłości, mężczyzny...nie uzależniać od tego całego życia...

Kasszmir, jesteś bardzo młoda, Twoje zachowania w relacjach z mężczyznami dopiero się kształtują, jednak to co napisałaś jest niepokojące... 
Czy chcesz, aby Twoje szczęście zależało tylko od obecności innej osoby?

Anhedonia dobrze radzi, poczytaj ten wątek. Poczytaj też stronę kobieceserca.pl
Zastanów się co robisz dla siebie, dla swojego rozwoju, dla wzmacniania swojej wewnętrznej siły.
Spróbuj włożyć tyle wysiłku i czasu w siebie, ile poświęcasz na mężczyzn. Znajdź sobie coś co będzie dawać Ci frajdę. Może jakaś aktywność fizyczna? Np. taniec? Może czytanie, rozwijanie się i dokształcanie? To co zrobisz dla siebie - zostanie i będzie stanowić Twoje bogactwo. To co wkladasz w innych w każdej chwili moze sie zawalić. Ważne jest żeby mieć SIEBIE,  być swoją przyjaciółką i dbac o siebie. Zadbaj o siebie.

6 327

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
ankinom napisał/a:

ku*wa mać ale dałam się "mojemu lubemu" podejść! awantura na całego i mój spokój szlag trafił!

What's up doc?
My nie umiemy czytać w myślach, może przybliż sytuację - jak dałaś się podejść?

Kassmir poczytaj sobie ten wątek od początku (niekoniecznie do końca) to się zorientujesz czy pasujesz czy nie smile

a zwyczajnie od słowa do słowa, a właściwie poszło o jego rodzinę. Zadzwoniła teściowa do mojej mamy, że ja jakaś dziwna jestem, bo z M nie przyjeżdżam  i nie dzwonię i że moja mama w przeciwieństwie do jej dzieci ma niekulturalne dzieci, a jaka matka taką gadkę przetrzyma w stoickim spokoju?(pytanie retoryczne) więc moja mama nie wytrzymała i wygadała się, że z M to kawał drania, że przez 16 lat dęrczy mnie psychicznie z teraz woli czas spędzać z "przyjaciólką", a teściowa na to : że jej synuś nie na to za********ł całe życie, żeby ja teraz miała wszystko zgarnąć a on biedny ma się wynieść na strych, ona do tego nie dopuści???

Afera na całą rodzinę, dobrze, że mieszkamy od nich kilkaset km dalej bo miałabym zlot krwiopijczej rodziny!

a wkręcić się dałam, na teksty, że przeze mnie jego mamusia znowu dostanie wylewu ( na chwilę łyknęłam to i się przestraszyłam), że ze mnie egoistka, że całą rodzinę zaniepokoiłam, że muszę czuć sie w centrum uwagi???, że powinniśmy te sprawy załatwić między sobą, ok on owszem powiedział swojej siostrze, że mnie nie kocha, ale to nie powód do rozwodu, jestem nienormalna, ze mną nie da się normalnie żyć, że wciąz jego prowokuję do kłótni i jeszcze jego rodzinę w to wciągam a tego całego wywodu świadkami były moje dzieci i najbardziej mnie zabolało, że były świadkami jak i tatuś wyzywa ich matkę od nienormalnych....a one jakoś tak dziwnie na mnie spojrzały...

6 328

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

A Twój pewnie też nie kupował dziczyzny w klepie (w morożnce big_smile) tylko z kilku prawdziwych polowań ją przywiózł. Tak robią niektórzy "wędkarze", co to domu po wędkowaniu przywożą rybkę ze sklepu (tyle że poteflony nie wiedzą, że łosoś w Wiśle nie pływa big_smile)

Buahahahaha, ale się uśmiałam big_smile
No... łosoś by uśmiał po prostu!
Tak de facto to nie tylko na łososiu te patefony się przejechały, ale na nas, kochane, też.
No przecież nie po to wymyślali tymi swoimi durnymi łepetynami takie kretyństwa, żebyśmy w końcu (bo jednak!) kopnęły ich w te ich zakłamane dupska. Ha! Patrząc na to z tej perspektywy, aż mi się zęby szczerzą z wrednej radości, że się tym skarbeńkom naszym jednak nie udało zwodzić nas w nieskończoność. Taaaaaa... niech sobie dalej łapią te swoje wiślane łososie i niech im się rybą odbija wink

6 329 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-15 19:24:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

a wkręcić się dałam, na teksty, że przeze mnie jego mamusia znowu dostanie wylewu ( na chwilę łyknęłam to i się przestraszyłam), że ze mnie egoistka, że całą rodzinę zaniepokoiłam, że muszę czuć sie w centrum uwagi???, że powinniśmy te sprawy załatwić między sobą, ok on owszem powiedział swojej siostrze, że mnie nie kocha, ale to nie powód do rozwodu, jestem nienormalna, ze mną nie da się normalnie żyć, że wciąz jego prowokuję do kłótni i jeszcze jego rodzinę w to wciągam a tego całego wywodu świadkami były moje dzieci i najbardziej mnie zabolało, że były świadkami jak i tatuś wyzywa ich matkę od nienormalnych....a one jakoś tak dziwnie na mnie spojrzały...

Standardzik. Ja zaliczyłam 2 wylewy teścia, świętej pamięci już.

Kochana - teraz WIESZ, dlaczego pisałyśmy, że mieszkanie razem to nie najlepszy pomysł? Absolutnie nie przy dzieciach takie awantury!!!

6 330 Ostatnio edytowany przez Sylnowa (2011-08-15 19:42:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej dziewczyny:) spotkanie ze znajomym księdzem już sie odbyło:) generalnie nie ma szans na unieważnienie związku, uświadomiłam sobie tylko, ze on nie był dlammnie wsparciem w czym kolwiek, ze nie było w nim chęci uszczesliwiania mnie, ze nie rozmawiał ze mną o swoich frustracjach, ze złe sie czuje w związku ze mną.. Wiecie, ja mam wrażenie, ze on traktuje mnie jak koleżankę, do której będzie niedługo na kawę przychodził. Nie podchodzi do sprawy, ze zdradził i oszukał żonę, nie widzi nic złego w tym, ze teraz jest ktoś inny, ja porzucona, a on szczęśliwy....

6 331

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
ankinom napisał/a:

a wkręcić się dałam, na teksty, że przeze mnie jego mamusia znowu dostanie wylewu ( na chwilę łyknęłam to i się przestraszyłam), że ze mnie egoistka, że całą rodzinę zaniepokoiłam, że muszę czuć sie w centrum uwagi???, że powinniśmy te sprawy załatwić między sobą, ok on owszem powiedział swojej siostrze, że mnie nie kocha, ale to nie powód do rozwodu, jestem nienormalna, ze mną nie da się normalnie żyć, że wciąz jego prowokuję do kłótni i jeszcze jego rodzinę w to wciągam a tego całego wywodu świadkami były moje dzieci i najbardziej mnie zabolało, że były świadkami jak i tatuś wyzywa ich matkę od nienormalnych....a one jakoś tak dziwnie na mnie spojrzały...

Standardzik. Ja zaliczyłam 2 wylewy teścia, świętej pamięci już.

Kochana - teraz WIESZ, dlaczego pisałyśmy, że mieszkanie razem to nie najlepszy pomysł? Absolutnie nie przy dzieciach takie awantury!!!

Ja to wiem, ale jak się człowiek "nakręci" to nie zważa, że dzieci to wszystko słyszą...

Ale jak jego wyprowadzić? nie ma takiej opcji, żebym to ja się wyniosła....

Dziwne jest to,że podobno żyć się ze mną nie da, ale nic nie robi by to zmienić....

6 332

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom, mail na priv.

6 333

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Nie podchodzi do sprawy, ze zdradził i oszukał żonę, nie widzi nic złego w tym, ze teraz jest ktoś inny, ja porzucona, a on szczęśliwy....

Spryciarz. Widzę, że nawet Ciebie udało mu się przekonać, że W ZASADZIE NIC SIE NIE STAŁO, a co dopiero rodzina i znajomi. Wszyscy będą mówić - jak oni ŁADNIE się rozwodzą i nikt już nie będzie pamiętał, że byłaś ofiarą emocjonalnego bandytyzmu. Piękna wolta.

6 334

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Sylnowa napisał/a:

Nie podchodzi do sprawy, ze zdradził i oszukał żonę, nie widzi nic złego w tym, ze teraz jest ktoś inny, ja porzucona, a on szczęśliwy....

Spryciarz. Widzę, że nawet Ciebie udało mu się przekonać, że W ZASADZIE NIC SIE NIE STAŁO, a co dopiero rodzina i znajomi. Wszyscy będą mówić - jak oni ŁADNIE się rozwodzą i nikt już nie będzie pamiętał, że byłaś ofiarą emocjonalnego bandytyzmu. Piękna wolta.

Dlatego nie mogę na to pozwolić i nie mam ochoty na dalsze spotkania. Na szczęście jego rodzice i rodzina stoi po mojej stronie, znajomi tez:) powiedziałam mu w sobotę, ze chce aby mi podpisał prawo własności strychu, abyśmy nie musieli sie widywac...

6 335

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Ankinom, mail na priv.

odpisałam smile

6 336

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zadzwoniła do mnie teściowa, bardzo przejęta (chyba wylew już jej nie grozi?) i zaczęła wywód ciekawe, że tylko do mnie?

Dzieci! nie można tak łatwo się poddawać, my ze S też nie mieliśmy łatwo ( byłam świadkiem "tych nie łatwo" i wierzcie mi włos na głowie się jeżył!!!), macie dzieci i to już prawie odchowane musicie mysleć o nich, skończyłaś studia , masz w końcu dobrą pracę, najgorsze macie za sobą!
a ja na to: no właśnie z myślą o tych dzieciach nie mogę dłużej pozwolić by dorastały w tej atmosferze gniewu i zaborczości.

Ona rozumie, że za rozpad małzeństa zawsze są winne dwie strony! Czyżby? jaka jest w tym moja wina, że mąż zamiast ze mną rozmawić o swoich problemach i rozterkach i pomiom moich usilnych próśb: porozmawaj ze mną, zróbmy coś, pójdzmy do poradni, po pomoc, radę, on wolał znaleźć bratnią duszę u przyjaciółki, a później z taką lekkością stwierdzić bo to TWOJA WINA! ale ja się pytam gdzie tu do k***Y mać MOJA WINA! no gdzie???

6 337 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-15 21:43:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Zadzwoniła do mnie teściowa, bardzo przejęta (chyba wylew już jej nie grozi?) i zaczęła wywód ciekawe, że tylko do mnie?

Dzieci! nie można tak łatwo się poddawać, my ze S też nie mieliśmy łatwo ( byłam świadkiem "tych nie łatwo" i wierzcie mi włos na głowie się jeżył!!!), macie dzieci i to już prawie odchowane musicie mysleć o nich, skończyłaś studia , masz w końcu dobrą pracę, najgorsze macie za sobą!
a ja na to: no właśnie z myślą o tych dzieciach nie mogę dłużej pozwolić by dorastały w tej atmosferze gniewu i zaborczości.

Ona rozumie, że za rozpad małzeństa zawsze są winne dwie strony! Czyżby? jaka jest w tym moja wina, że mąż zamiast ze mną rozmawić o swoich problemach i rozterkach i pomiom moich usilnych próśb: porozmawaj ze mną, zróbmy coś, pójdzmy do poradni, po pomoc, radę, on wolał znaleźć bratnią duszę u przyjaciółki, a później z taką lekkością stwierdzić bo to TWOJA WINA! ale ja się pytam gdzie tu do k***Y mać MOJA WINA! no gdzie???

Po co Ty z nią gadasz? Powiedz grzecznie: "przepraszam, ale nie mogę teraz rozmawiać" i odkładasz słuchawkę.

Moja patrzy wciąż na mnie zdziwiona. Normalnie chyba jej tak zostanie na zawsze.
Jej synusia, taki skarb - chcę zostawić. NIEPOJĘTE QRWA!!

6 338 Ostatnio edytowany przez karen (2011-08-15 21:54:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Dzieci! nie można tak łatwo się poddawać, my ze S też nie mieliśmy łatwo ( byłam świadkiem "tych nie łatwo" i wierzcie mi włos na głowie się jeżył!!!),

Te teściowe, to przeważnie jeszcze większe kkzb niż my... Im nie mieści się w głowach, ze można w koncu poszanować własną godność i odejść.
Pamiętam tyrady i krucjaty mojej tesciowej, gdy chciałam opuścić, jej synka alkoholika.... wiem o czym mówisz....

Trzymaj się i nie daj się.
Ściskam.

6 339

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny... a ja powiem tak - żal mi trochę tych teściowych, bo one robią / mówią tak, jak potrafią. W ich światopoglądzie ratowanie rodziny to cel najwyższy i w sumie trudno je za to potępiać. Inne wychowanie, inne czasy... No cóż, w "ich" świecie faceci zachowywali się tak samo, ale na ogół zostawali, bo tak wypadało. A my? My mamy wybór, choć z drugiej strony facetom też łatwiej odejść. Nie ma co winić teściowe za ich poglądy... Chyba nigdy się nie zrozumiemy.
Po prostu bądźmy wdzięczne, że nie musimy zostawać z pasożytami i w imię żadnej idei nie można nas do tego zmusić.

6 340

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pollyanna napisał/a:

Dziewczyny... a ja powiem tak - żal mi trochę tych teściowych, bo one robią / mówią tak, jak potrafią. W ich światopoglądzie ratowanie rodziny to cel najwyższy i w sumie trudno je za to potępiać. Inne wychowanie, inne czasy... No cóż, w "ich" świecie faceci zachowywali się tak samo, ale na ogół zostawali, bo tak wypadało. A my? My mamy wybór, choć z drugiej strony facetom też łatwiej odejść. Nie ma co winić teściowe za ich poglądy... Chyba nigdy się nie zrozumiemy.
Po prostu bądźmy wdzięczne, że nie musimy zostawać z pasożytami i w imię żadnej idei nie można nas do tego zmusić.

Chyba żartujesz??????????????
To one ich tak wychowały. I na nich ten pojeb**y łańcuch psychofagowy ma wymrzeć. To nasza rola jako matek.

6 341

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Chyba żartujesz??????????????
To one ich tak wychowały. I na nich ten pojeb**y łańcuch psychofagowy ma wymrzeć. To nasza rola jako matek.

No dokladnie big_smile
Chodzi mi o to, że o tyle mądrzejsze jesteśmy. W skrócie: nie ma co wieszać psy na nich, bo to jak spoglądanie za siebie. My mamy doświadczenie nasze + uczymy się na ich błędach. I tyle. One są co najmniej o połowę tych doświadczeń ułomniejsze. I walka z ich poglądami to jak walka z wiatrakami...

6 342

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Przeczytałam Twój watek grejs. Współczuje, też mamy okres nie odzywania się, niby nie chce się do niego odzywać, ale z drugiej strony ta "obcość" jest uciążliwa....

Wybacz niekochana, ale ja dopiero zaczynam czytać, więc zanim doczytam, to zdarzy mi się mały dół, "dobijająca" refleksja. - i mam nadzieję, że będziecie stały na straży naszych upiornych myśli...

Do Anhedonii, przeczytałam na watku grejs Twoje słowa:
Ja przewróciłam nasze życie do góry nogami, bo dogadać się nie miałam szans (nie chciał rezygnować dla mnie ze swojej przyjaźni z młodą przyjaciółką, platoniczną, żeby nie było podejrzeń. Ale dla mnie to i tak była zdrada emocjonalna.

U mnie dzisiejszy stan też jest spowodowany identyczną sytuacją - mąż zrezygnował dla przyjaźni z 16 letniego małżeństwa.
Dla mnie to też jest zdradą emocjonalną, ale dla męża nie, a wiecie jak on to tłumaczy:
- nie jest to zdradą emocjonalną, bo przecież powiedziałem Tobie, że już Ciebie nie kocham!

bez komentarza

ale szlag mnie trafia! jak można odrzucić kobietę, żonę, wspólne życie, dzieci w imię  platonicznej przyjaźni!!! gdyby z nią sypiał to chyba szybciej bym zrozumiała....

A myślisz, że nie sypia, masz na to dowód?

6 343

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

A ten klub to taki nasz póki co dwuosobowy - najbardziej naiwnych KKZB we wsi. No może jeszcze która zechce się zapisać. O! Karen wierzyła, że kochanka to córka. Też przedni wist. No to będzie nas już trzy. Zrobimy se legitymacje członkowskie i "firmowe" koszulki z hasłem "Uwierzę we wszystko, co mi wciśniesz, więc się nie krępuj."

Zeszczałam się  - znów.
Myslę, że pomysł na koszulkę - pierwsza klasa. Zaraz, zaraz.... ja mam chyba kolege, który się zajmuje takimi rzeczami....
Koorwa - jutro dzwonię i zapytam.

A w kaloszach nie robi?

Ha, ha hahaha....

6 344

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Hej dziewczyny:) spotkanie ze znajomym księdzem już sie odbyło:) generalnie nie ma szans na unieważnienie związku, uświadomiłam sobie tylko, ze on nie był dlammnie wsparciem w czym kolwiek, ze nie było w nim chęci uszczesliwiania mnie, ze nie rozmawiał ze mną o swoich frustracjach, ze złe sie czuje w związku ze mną.. Wiecie, ja mam wrażenie, ze on traktuje mnie jak koleżankę, do której będzie niedługo na kawę przychodził. Nie podchodzi do sprawy, ze zdradził i oszukał żonę, nie widzi nic złego w tym, ze teraz jest ktoś inny, ja porzucona, a on szczęśliwy....

Religia katolicka psychofagii nie ogarnia i wielu innych podobnych rzeczy także.

6 345

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kolega od koszulek i kaloszków - poza zasięgiem. Pewnie na urlopie-  szczęściarz...

6 346

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
ankinom napisał/a:

Przeczytałam Twój watek grejs. Współczuje, też mamy okres nie odzywania się, niby nie chce się do niego odzywać, ale z drugiej strony ta "obcość" jest uciążliwa....

Wybacz niekochana, ale ja dopiero zaczynam czytać, więc zanim doczytam, to zdarzy mi się mały dół, "dobijająca" refleksja. - i mam nadzieję, że będziecie stały na straży naszych upiornych myśli...

Do Anhedonii, przeczytałam na watku grejs Twoje słowa:
Ja przewróciłam nasze życie do góry nogami, bo dogadać się nie miałam szans (nie chciał rezygnować dla mnie ze swojej przyjaźni z młodą przyjaciółką, platoniczną, żeby nie było podejrzeń. Ale dla mnie to i tak była zdrada emocjonalna.

U mnie dzisiejszy stan też jest spowodowany identyczną sytuacją - mąż zrezygnował dla przyjaźni z 16 letniego małżeństwa.
Dla mnie to też jest zdradą emocjonalną, ale dla męża nie, a wiecie jak on to tłumaczy:
- nie jest to zdradą emocjonalną, bo przecież powiedziałem Tobie, że już Ciebie nie kocham!

bez komentarza

ale szlag mnie trafia! jak można odrzucić kobietę, żonę, wspólne życie, dzieci w imię  platonicznej przyjaźni!!! gdyby z nią sypiał to chyba szybciej bym zrozumiała....

A myślisz, że nie sypia, masz na to dowód?

Nie mam dowodów, że sypia i i nie mam dowodów, że nie sypia....a czy to w tej sytuacji ma jakieś znaczenie?
W przypadku rozwodu pewnie dobrze by mieć jakieś dowody, ale ja chcę rozwodu bez orzekania o winie, nie chcę "piekła" przed wysokim sądem. Mamy dwoje nieletnich dzieci i sąd będzie rozważał ich dobro, a tak przy zgodności dwojga chyba nie będzie  sąd robił trudności...

wczoraj rozmawiałam z mężem i powiedziałam, że chcę na początek separacji (podobno później też łatwiej o rozwód)  - jak na razie mąż powiedział, że nie będzie robił problemów jeżeli i ja czysto będę grała....ja chce tylko spokoju nic więcej

6 347

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie Dziewczęta!
na początek, napiszę, że fajnie się Was czyta, widać, że mimo tego co Was spotkało nieźle sobie radzicie, właściwie to całkiem dobrze... Jesteście silne, mądre, zdystansowane...
ZAZDROSZCZĘ, też bym tak chciała...

Mnie i naszą Córkę trzy tygodnie temu wyrzucił z domu, a ja ciągle sprawdzam komórkę z nadzieją, że nie słyszałam telefonu, bo na pewno dzwonił i chciał przeprosić...


Teorię znam... Wiem, że życie z nim, to życie na bombie zegarowej, że będzie nam lepiej, że musiało się to stać, żebym oprzytomniała, żebym mogła być jeszcze szczęśliwa, żeby moje Dziecko mogło się normalnie rozwijać, żeby kiedyś założyło normalną Rodzinę... Teorię znam, ale nie potrafię jej przełożyć na praktykę. Nie mogę zapomnieć, rozpamiętuję, żałuję, obwiniam się, tęsknię i kocham...
Jestem KKZB...

Przyjmiecie do Klubu?

6 348

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

Jestem KKZB...

Przyjmiecie do Klubu?

Witaj w DOMU, kochana smile

Zasuwaj ze swoja opowieścią...

6 349

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

...
Mnie i naszą Córkę trzy tygodnie temu wyrzucił z domu, a ja ciągle sprawdzam komórkę z nadzieją, że nie słyszałam telefonu, bo na pewno dzwonił i chciał przeprosić...

Teorię znam... Wiem, że życie z nim, to życie na bombie zegarowej, że będzie nam lepiej, że musiało się to stać, żebym oprzytomniała, żebym mogła być jeszcze szczęśliwa, żeby moje Dziecko mogło się normalnie rozwijać, żeby kiedyś założyło normalną Rodzinę... Teorię znam, ale nie potrafię jej przełożyć na praktykę. Nie mogę zapomnieć, rozpamiętuję, żałuję, obwiniam się, tęsknię i kocham...
Jestem KKZB...

Przyjmiecie do Klubu?

Witaj moja miła meggs w klubie smile
3 tygodnie to świeża rana - jak się wgłębisz w nasze historie, to zobaczysz, że każda po 3 tygodniach od rozstania była kłębkiem nerwów i rozpaczy...
Mówisz, że znasz teorię. To wejdź głębiej w temat i poczytaj co każda z nas robiła, aby tę teorię zamienić w czyny, dużo tego było i długo trwało.
Mimo znajomości tematu w teorii, może zwróć się mailem do naszej bibliotekarki Niekochanej o literaturę. Bo może jednak coś nowego w niej znajdziesz? smile
Trzymaj się mocno smile

6 350

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
meggs napisał/a:

Jestem KKZB...

Przyjmiecie do Klubu?

Witaj w DOMU, kochana smile

Zasuwaj ze swoja opowieścią...

No to zasuwam, skopiowałam z utworzonego wcześniej wątku, wybaczcie ;-)

Przez 11 lat byłam w toksycznym związku i chyba od początku wiedziałam, że jest toksyczny.
Moja historia jest tak zagmatwana, że bardziej już chyba nie może. Mieliśmy w tym związku wzloty i upadki, momenty w którym kochaliśmy się ponad życie, ale były też i takie, w których się nienawidziliśmy.
Mamy też Córeczkę - największy Skarb.

Część tego czasu mieszkaliśmy osobno, ale nie było to spowodowane próbami rozstania, a sytuacją w jakiej byliśmy (dobra praca w innym mieście). Rok temu zmieniłam pracę i znów wspólnie zamieszkaliśmy. Pan IKS bardzo na to czekał, wiele razy mówił, że już tak nie chce żyć, że sobie nie radzi bez nas (Córcia była ze mną) itd.

To był trudny rok, problemy w nowej pracy, dużo stresu i wszystko na mojej głowie, łącznie z finansowym utrzymaniem domu.  Pan IKS sobie z tym nie radził i pod wpływem swojego Przyjaciela, który zawsze robił wszystko, żeby nam się nie układało, zaczął podburzać IKSa i wyciągać go na imprezy średnio raz w m-cu. IKS wiedział, że jego przyjaciel nam szkodzi, ale z drugiej strony przecież rozumiał go bardziej niż ja...
Pan IKS robił NIC, nie sprzątał, nie gotował, nie zmywał, nawet naprawy robiłam ja lub mój Tata, a jak coś leżało na podłodze, to po tym chodził, żeby broń Boże nie złamać się w pół w czasie podnoszenia.
IKS miał swoją pracę, a raczej hobby, które niestety nie przynosiło pieniędzy, a po tej "pracy" siadał na kanapie z pilotem w łapie...Miałam nadzieję, że po znalezieniu pracy przez IKSA wszystko się zmieni na lepsze, bo w końcu się weźmie za robotę, a nie za pilota od TV, ze mnie zejdzie ciężar utrzymywania pasożyta i inaczej na niego spojrzę. Tak się stało, patrzyłam na niego jak w obrazek, kiedy wychodził rano do pracy. Nie chodziło o pieniądze, bo dobrze zarabiam, ale o fakt, że wziął odpowiedzialność za Rodzinę, nie miało dla mnie znaczenia, ile zarabia, chociaż zarabia mało...

Kiedy jego "Przyjaciel" zorientował się, że zaczyna nam się układać, wkroczył do akcj na całego: IKS zaczął znikać coraz częściej, średnio raz w tygodniu nie wracał na noc do domu. Nie, nie zdradzał mnie, po prostu pił...

Prosiłam, błagałam, a IKS obiecywał, zaczęłam grozić, a IKS płakał i obiecywał poprawę.
Modliłam się też o znak, o coś co spowoduje, że wreszcie się ocknę i zacznę wszystko od nowa.

IKS obiecywał, że jak będę lepsza, to nie będzie z nim nigdzie łaził, bo to dla niego odskocznia itd. Nie mogłam być lepsza, nie potrafiłam, za każdym razem, kiedy wracał nad ranem narąbany był dla mnie... śmieciem. To straszne, wiem... Powiedziałam mu to.... Przepraszałam IKSa, ale też na swoje usprawiedliwienie odwróciłam role: "Kim ja byłabym dla Ciebie, gdybym nie wróciła na noc, a Ty nie wiedziałbyś gdzie i z kim jestem?". Nie odpowiedział, rozumiał...

Jego odskocznie stały się alkoholizmem, 23 lipca po 18-godzinnym chlaniu wyzwał mnie od szmaty, ku..y, która na szkoleniach pier.....i się po kątach i kazał się pakować i wypierd...ć z jego domu. Była taka straszna awantura, a ja nie umiałam się w niej odnaleźć, a co dopiero moje Dziecko. Zadzwoniłam po jego matkę, z nadzieją, że szybko ucieknie, ale wtedy było jeszcze gorzej, zdążył wyjść zanim przyjechała. Poradziła mi, żebym się spakowała i nie narażała już dziś dziecka na ciąg dalszy. Przyznam, że nie wiem, dlaczego od razu  nie wyszłam, dlaczego dopuściłam, do tego, żeby Dziecko wszystko widziało, może z zawziętości, i chęci zobaczenia więcej i więcej, żeby dało mi to takiego kopa, który nie pozwoli już się wybaczyć i nabrać się na kolejne obietnice?

Dwa dni później od jego matki słyszałam, że jest załamany, ale po nim tego nie widzę,a widzieliśmy się kilka razy, raz przypadkowo i nie wyglądał na załamanego. Sądzę, że gada tak, żeby uspokoić swoje sumienie i zamazać błędy wychowawcze - nie lubiła mnie, zawsze to czułam, nieraz słyszałam, co o mnie mówi, a w moim towarzystwie często mówiła o mnie "ona"...

Nie mogę się pogodzić z tym uczuciem odrzucenia/wyrzucenia. IKS nie próbuje ze mną rozmawiać, przeprosić...
Dwa dni po tej awanturze zadzwonił do mnie w ok 2 w nocy i przepraszał, ale powiedziałam, mu, że nie chcę teraz rozmawiać bo wcześnie rano mam ważne spotkanie i porozmawiamy kiedy indziej. Kazał sobie obiecać, że z nim porozmawiam, ale następnego dnia już nie zadzwonił.

Przez te trzy tygodnie dzwonił kilka razy, pytając o Dziecko i o jakieś bzdury. Dla niego nic się nie stało, żyje dalej, a ja?? Co ze mną? Jak żyć? Jak uwierzyć w człowieka? W sobotę się rozsypałam, chciał zabrać Dziecko (które nie chce z nim rozmawiać, ani się spotykać), ale miałyśmy już dzień zaplanowany, więc zapytał o... książeczkę czynszową. Zapytałam go jakim trzeba być człowiekiem, żeby po tylu latach wyrzucić Rodzinę z domu i żyć dalej jakby się nic nie stało. Usłyszałam: "Przecież wiesz jakim... Trzeba być ŚMIECIEM". Poprosiłam, żebyśmy porozmawiali - pierwszy raz od tamtego dnia wymiękłam i żałuję! Usłyszałam tylko "NIE", nic więcej, po prostu NIE, a potem " Jak będziesz zabierała swoje rzeczy, to jej poszukaj" - chodziło o książeczkę opłat.

Nie mogę się z tym pogodzić, wiem, że to kara, za tego śmiecia i teraz sama zostałam potraktowana jak śmieć...
Jak z tym żyć? Jak sobie poradzić z poczuciem odrzucenia? Jak sobie poradzić ze świadomością wypowiedzianych słów? Jak mam żyć w tym zawieszeniu? nie wiem co robić..

Dodam jeszcze, że jest miłością mojego życia, żałosne, prawda?

6 351

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

Witajcie Dziewczęta!
na początek, napiszę, że fajnie się Was czyta, widać, że mimo tego co Was spotkało nieźle sobie radzicie, właściwie to całkiem dobrze... Jesteście silne, mądre, zdystansowane...
ZAZDROSZCZĘ, też bym tak chciała...

Mnie i naszą Córkę trzy tygodnie temu wyrzucił z domu, a ja ciągle sprawdzam komórkę z nadzieją, że nie słyszałam telefonu, bo na pewno dzwonił i chciał przeprosić...
Nie mogę zapomnieć, rozpamiętuję, żałuję, obwiniam się, tęsknię i kocham...
Jestem KKZB...

Przyjmiecie do Klubu?

Kochana, trzy tygodnie i już tutaj jesteś! Brawo! Szukasz rozwiązań, tutaj znajdziesz. Tylko czasu, potrzebujesz czasu.
U mnie minęło około 16-tu miesięcy, jak jesteśmy milczącym małżeństwem. Bez sensu! Dalej walczę, płaczę, rozpamiętuję, krzyczę, proszę, buntuję się, smucę, rozpisuję z i przeciw...i nie jestem jeszcze na finiszu.
Z radykalnych kroków to wysłany pozew rozwodowy i już drżę, co to będzie jak dostaniemy powiadomienia.
Wyrzucił Ciebie z domu...czyli kim on jest?
Czy TY mogłabyś z nim tak postąpić?
Musimy przestać obwiniać się, tęsknić i przede wszystkim przestać bez sensu  kochać jeszczenaszych psychofagów!
Próbujmy!
Tutaj uczę się jak pokochać siebie.
Coraz częściej wyciągam sama siebie byle gdzie , byle nie bezsensowne siedzońsko w domu. Za każdym razem jest coraz lepiej.
Mieszkanie osobno to sukces. Niestety myslałam, że będzie łatwiej wyprowadzić się. Niestety bariera na razie nie do pokonania.
Meggs, a WY gdzie mieszkacie?
Trzymaj się i pisz. Tutaj są świetne dziewczyny, które wiedzą jak pomóc.

6 352

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

Nie mogę się z tym pogodzić, wiem, że to kara, za tego śmiecia i teraz sama zostałam potraktowana jak śmieć...
Jak z tym żyć? Jak sobie poradzić z poczuciem odrzucenia? Jak sobie poradzić ze świadomością wypowiedzianych słów? Jak mam żyć w tym zawieszeniu? nie wiem co robić..

Dodam jeszcze, że jest miłością mojego życia, żałosne, prawda?

Dodam jeszcze, że jest miłością mojego życia, żałosne, prawda?
PRAWDA! ŻAŁOSNE!
MAM TAK SAMO, ŻAŁOSNE JAK CHOLERA! KKZB! NIECH TO...!

Widzisz i tym się tylko różnimy, że czytając Twoją historię,  wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu. Powinnaś być szczęśliwa, że tak się to skończyło. Ruszaj do przodu, masz świetną pracę, córkę dla której masz chęć do życia. Nic więcej!Takie proste! Panu już podziękowałyśmy!
Tak wiem, dla mnie proste, nie dla Ciebie.
Czytając moją historię pewnie też zdecydowanie wiedziałbyś co zrobić....

6 353

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczynki - skrobnę jutro, dobrze? Obiecuję.

6 354

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:
meggs napisał/a:

Nie mogę się z tym pogodzić, wiem, że to kara, za tego śmiecia i teraz sama zostałam potraktowana jak śmieć...
Jak z tym żyć? Jak sobie poradzić z poczuciem odrzucenia? Jak sobie poradzić ze świadomością wypowiedzianych słów? Jak mam żyć w tym zawieszeniu? nie wiem co robić..

Dodam jeszcze, że jest miłością mojego życia, żałosne, prawda?

Dodam jeszcze, że jest miłością mojego życia, żałosne, prawda?
PRAWDA! ŻAŁOSNE!
MAM TAK SAMO, ŻAŁOSNE JAK CHOLERA! KKZB! NIECH TO...!

Widzisz i tym się tylko różnimy, że czytając Twoją historię,  wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu. Powinnaś być szczęśliwa, że tak się to skończyło. Ruszaj do przodu, masz świetną pracę, córkę dla której masz chęć do życia. Nic więcej!Takie proste! Panu już podziękowałyśmy!
Tak wiem, dla mnie proste, nie dla Ciebie.
Czytając moją historię pewnie też zdecydowanie wiedziałbyś co zrobić....

Dziewczyny - WIEDZIEĆ to połowa sukcesu.
Wy wiecie. Grejs, przecież wiesz. Meggs, jeśli nie wiesz juz w tej chwili, to za moment będziesz wiedziała, bo szukasz, bo zastanawiasz się.
Teraz trzeba tylko krok po kroczku do przodu. Krok po kroczku robić porządek przede wszystkim ze swoimi myślami. A mysli mają wpływ na emocje. Jak zaczynamy inaczej mysleć to i emocje się zmieniają.
Trzeba duzo czytać. I dużo mysleć - O SOBIE. NIE O NIM!!!! Jaka jestem, czego pragnę, co jest dla mnie najwazniejsze. Na co mogę sie zgodzić, a na co nie. Jak chcę żyć. Czy ten męzczyzna zaspokaja moje potrzeby - emocjonalne, psychiczne, fizyczne, bezpieczeństwa itd. Czy przy nim czuję się spokojna, czy moje życie z nim płynie w równowadze. Jesli nie, czy jest szansa, aby tak było. Czy kocham jego, czy tylko moje wyobrażenie o nim.
Z mojego doświadczenia - ja pisałam, wciąz pisałam (i wciąż piszę), bo gdy pisałam to musiałam zastanawiać się i nazywać, a jak nazwałam to widziałam czarno na białym. Spisywałam tez swoje emocje , te złe, negatywne emocje , które wyżerały mi wnętrze. A potem paliłam te kartki - pomagało, przynajmniej na chwilę. Każda sama musi sobie wypracować metody na te emocje. Szukałam tez na youtube afirmacji, uspokajały i dawały nadzieję.

Pamiętaj Meggs jesteś NAJWAZNIEJSZA, TY i Twoja Córka. Rób tak, zeby Wam było dobrze.

6 355 Ostatnio edytowany przez Sylnowa (2011-08-16 22:44:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Meggs

Z tego co przeczytałam, nie masz powodu by chcieć za nim tęsknić, czekać na niego a już tym bardziej wrócić, czy tez żeby on wrócił. Facet, który wyrzuca kobietę z dzieckiem z domu, nie jest wart nikogo, niczyjej miłości. Nic nie tłumaczy jego zachowania. Dziewczyno tutaj już nawet nie chodzi o uczucia, ten gość nie ma w sobie podstawowych zasad moralnych. Jest jednym wielkim słowem Egoista, który jeszcze chciał wzbudzić w Tobie poczucie winy. Gnojek!
Nie zadreczaj sie myślami w stylu, ze to przez Twoje słowo, tak wyglada... Ma tez rozum i nie zrobił nic, by sie poprawić, wręcz przeciwnie. Mój tez mi powiedział, ze mogłam wcześniej pomyśleć dlaczego mnie zdradził a ńie teraz mu wyje i błagam żeby wrócił. Obudzilam sie po tym tekście. Nie proszę, nie płacze, wymagam tylko dokończenia  spraw miedzy nami zaczetych, czyli remont strychu i nic wiecej nie chce od niego. nie zasłużył na moje łzy i na mnie. Tak samo ten twój nie zasłużył na Ciebie, wiec proszę Cię nie daj sie mu manipulować, nie płacz za nim. Idź do przodu, dasz radę:)

Ps. Ja w modlitwie tez szukam ukojenia.

6 356

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Dziewczyny - WIEDZIEĆ to połowa sukcesu.
Wy wiecie. Grejs, przecież wiesz. Meggs, jeśli nie wiesz juz w tej chwili, to za moment będziesz wiedziała, bo szukasz, bo zastanawiasz się.


Pamiętaj Meggs jesteś NAJWAZNIEJSZA, TY i Twoja Córka. Rób tak, zeby Wam było dobrze.

Tak, Karen wiem i cały czas wdrażam.
Wyjechałam na weekend sama, bo nie mam z kim. Niestety z parami  nie pojadę, bo nie chcę.
Popałętałam się, poczytałam, pomarzyłam, rozmyślałam...
Dumna jednak jestem, że potrafiłam sama wsiąść w samochód i po prostu pojechać. Jeszcze jakiś czas temu nie byłoby to możliwe.
Niestety samotność doskwiera, ale czy wcześniej nie byłam samotna? Niestety, byłam samotna w małżeństwie. Analizawałam jak wyglądałby wyjazd z M. Nic ciekawego niestety.
Pozdrawiam  Karen, co u Ciebie?

6 357

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Facet, który wyrzuca kobietę z dzieckiem z domu, nie jest wart nikogo, niczyjej miłości. Nic nie tłumaczy jego zachowania. Dziewczyno tutaj już nawet nie chodzi o uczucia, ten gość nie ma w sobie podstawowych zasad moralnych. Jest jednym wielkim słowem Egoista, który jeszcze chciał wzbudzić w Tobie poczucie winy. Gnojek!
Nie zadreczaj sie myślami w stylu, ze to przez Twoje słowo, tak wyglada... Ma tez rozum i nie zrobił nic, by sie poprawić, wręcz przeciwnie..

Sylnowa! Super!Tak trzymaj!
Jak tam samochodzik? Kupiony?

6 358

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Meggs, a WY gdzie mieszkacie?
Trzymaj się i pisz. Tutaj są świetne dziewczyny, które wiedzą jak pomóc.

opiekuję się mieszkaniem mojej siostry, więc póki co mamy dach nad głową, jeszcze przez kilka tygodni.

Całe szczęście, bo moi Rodzice nie wiedzą o tym, co się stało, chyba serca by im popękały... Powiem im, jak tylko będę w stanie nie rozpłakać się w czasie przedstawiania mocno okrojonej lub nawet wymyślonej wersji wydarzeń...


Czytałam Wasze odpowiedzi i znów się rozpłakałam... Jesteście KOCHANE!

Jak to możliwe, że najbliższy mi człowiek wyrządził/wyrządzał mi taką krzywdę, a z błyskawiczną pomocą przyszły obce (???) Kobiety??

Mam nadzieję, że uda mi się odwdzięczyć, pomóc...
Chociaż... lepiej, żeby nie było okazji...

6 359

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Pozdrawiam  Karen, co u Ciebie?

A dzięki, Grejs smile
Jestem na etapie przekraczania własnych granic - tak to nazwałam. Otwieraja się przede mną nowe okolicznosci zawodowe i postanowiłam spróbować.
Jesli chodzi o przeszlość, to mam czasami bóle fantomowe (jak to nazwała Tarantella)... tak boli ograbienie z marzeń i odarcie ze złudzeń. Ale daje sobie z tym radę.
Jestem zmęczona i marzę o urlopie, ale ogólnie jest dobrze. Prawie tez nie myslę, czy jeszcze kiedyś spotkam męzczyznę..... może tak, moze nie... przestało miec to dla mnie az tak wielkie znaczenie...
Pozdrawiam Grejs, trzymaj się. Zazdroszczę Ci tego morza smile

6 360

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

Czytałam Wasze odpowiedzi i znów się rozpłakałam... Jesteście KOCHANE!

Jak to możliwe, że najbliższy mi człowiek wyrządził/wyrządzał mi taką krzywdę, a z błyskawiczną pomocą przyszły obce (???) Kobiety??

Mam nadzieję, że uda mi się odwdzięczyć, pomóc...
Chociaż... lepiej, żeby nie było okazji...

Kochanie, jak juz staniesz na nogi i wejdziesz na wyższy level, odwdzieczysz się tym samym następnym duszyczkom, ktore tu trafią.Tak jak my to teraz robimy. Każda z nas tu trafiała w opłakanym stanie i koleżanki, teraz Przyjaciółki zajęły się jak umiały... też płakałam gdy czytałam odpowiedzi... a musisz wiedzieć, że ja jestem z tych co nie pokazują łez smile

Czytaj ten wątek, to duzo czytania, ale warto, naprawdę warto. To zbiorowa nasza mądrość... wg mnie lepsza niż mądre książki. Odnajdziesz w nas siebie, zobaczysz jak sobie radziłyśmy, jak upadałyśmy, jak znów się podnosiłyśmy, jak z każdym dniem stawałysmy się silniejsze. Czytaj.

Przytulam mocno.

6 361

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:
grejs napisał/a:

Meggs, a WY gdzie mieszkacie?
Trzymaj się i pisz. Tutaj są świetne dziewczyny, które wiedzą jak pomóc.

opiekuję się mieszkaniem mojej siostry, więc póki co mamy dach nad głową, jeszcze przez kilka tygodni.

Całe szczęście, bo moi Rodzice nie wiedzą o tym, co się stało, chyba serca by im popękały... Powiem im, jak tylko będę w stanie nie rozpłakać się w czasie przedstawiania mocno okrojonej lub nawet wymyślonej wersji wydarzeń...


Czytałam Wasze odpowiedzi i znów się rozpłakałam... Jesteście KOCHANE!

Jak to możliwe, że najbliższy mi człowiek wyrządził/wyrządzał mi taką krzywdę, a z błyskawiczną pomocą przyszły obce (???) Kobiety??

Mam nadzieję, że uda mi się odwdzięczyć, pomóc...
Chociaż... lepiej, żeby nie było okazji...

Kochana, nigdy nie wiesz, która rada będzie dla Ciebie dobra! pamiętaj, TY sama decydujesz i wybierasz wyjście dla siebie.
Piszesz, że Twoi rodzice nie wiedzą nic.
Ok, Twoja decyzja.
Napiszę Tobie jednak moje doświadczenia.
Wszystko złe co działo się w naszym małżeństwie skrupulatnie ukrywałam przez lata. Nikt nic nie wiedział. Kochałam i chciałam żeby jego wszyscy kochali (jeszcze czasami to mam niech to szlag!)
Ukrywałam przed rodzicami, siostrami, rodziną, znajomymi...przed całym światem.
On to widział, słyszał i czuł.
Wiedział, że nawet jak coś działo się złego, to nikt o tym nie usłyszy tzn, był pewny, że mnie tak zależy na nim, że nie odważę się cokolwiek powiedzieć złego, BO JA ZA WSZELKĄ CENĘ CHCĘ ZGODY!
Wiedział, że strasznie go kocham i wykorzystywał to na maksa!
24 lat małżeństwa i moje aktorstwo było po prostu doskonałe.

Jak dzisiaj całemu światu oznajmiłam, że się rozwodzimy. SZOK, CO SIĘ STAŁO?
Rodzina przede wszystkim w szoku.
ŻAŁUJE, ŻE NIE MÓWIŁAM O WSZYSTKIM NAJBLIŻSZYM.
On, wiedziałby, że wspiera mnie rodzina, że nie jestem sama.
Przez lata samotnie znosiłam złe strony M.
Po co?
Chciałam nieskazitelnego M, a on nim nie był, był NIESKAZITELNY tylko w moich marzeniach.
Jemu też zrobiłm krzywdę, bo po tylu latach wreszcie się odezwałam i powiedziałam DOSYĆ!
MYŚLI, ŻE ZWARIOWAŁAM. 24 LATA BYŁO JEJ OK, A TERAZ ZGŁUPIAŁA BABA!
Ano zgłupiała niech to nazywa jak chce, dla mnie wreszcie przejrzała na oczy.
Moim zdaniem nie ukrywaj.Mów i rodzina Ciebie wspomoże. Będzie Tobie łatwiej, nie zamykaj się.
A on, Twoja decyzja co z tym zrobisz, ale moim zdaniem nie ukrywaj, że Ciebie i córcię wyrzucił, BO WYRZUCIŁ!
Jak zrobił to raz, to...
Życzę Tobie siły i mów

6 362

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

IKS obiecywał, że jak będę lepsza, to nie będzie z nim nigdzie łaził, bo to dla niego odskocznia itd. Nie mogłam być lepsza, nie potrafiłam, za każdym razem, kiedy wracał nad ranem narąbany był dla mnie... śmieciem. To straszne, wiem... Powiedziałam mu to.... Przepraszałam IKSa, ale też na swoje usprawiedliwienie odwróciłam role: "Kim ja byłabym dla Ciebie, gdybym nie wróciła na noc, a Ty nie wiedziałbyś gdzie i z kim jestem?". Nie odpowiedział, rozumiał...

A to akurat wg mnie adekwatne określenie do sytuacji. Śmieć i tyle...

meggs napisał/a:

Zapytałam go jakim trzeba być człowiekiem, żeby po tylu latach wyrzucić Rodzinę z domu i żyć dalej jakby się nic nie stało. Usłyszałam: "Przecież wiesz jakim... Trzeba być ŚMIECIEM". Poprosiłam, żebyśmy porozmawiali - pierwszy raz od tamtego dnia wymiękłam i żałuję! Usłyszałam tylko "NIE", nic więcej, po prostu NIE, a potem " Jak będziesz zabierała swoje rzeczy, to jej poszukaj" - chodziło o książeczkę opłat.
Nie mogę się z tym pogodzić, wiem, że to kara, za tego śmiecia i teraz sama zostałam potraktowana jak śmieć...
Jak z tym żyć? Jak sobie poradzić z poczuciem odrzucenia? Jak sobie poradzić ze świadomością wypowiedzianych słów? Jak mam żyć w tym zawieszeniu? nie wiem co robić..

Kochana, TY nic nie rozpatruj w kategoriach kary... Nic nie jesteś winna. A jego zachowanie - brak mi skali, naprawdę.

meggs napisał/a:

Dodam jeszcze, że jest miłością mojego życia, żałosne, prawda?

Kochana, niedługo zrozumiesz, ze to nie jego kochasz. Kochasz jego obraz, który sobie stworzyłaś.

Powiem tak - bardzo ważne jest, że jesteś niezależna od niego finansowo. Bo to niestety najczęstsza przyczyna pozostawania a chorych układach. Jesteś silną kobietą. Dasz radę.
A za jakiś czas napiszesz, tu - że to co on zrobił - to była dla Ciebie i córki najlepsza przysługa.
Ściskam Cię mocno.

6 363

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

meggs, po przeczytaniu Twojej historii opadly mi rece, nie pierwszy raz z reszta. Tak, jak Niekochana napisala - wazne, ze jestes niezalezna finansowo. I dobrze, ze tu trafilas. Czytaj wątek od poczatku, jest tu masa rzeczy, o ktorych powinnas sie dowiedziec.

6 364

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

Jak z tym żyć? Jak sobie poradzić z poczuciem odrzucenia? Jak sobie poradzić ze świadomością wypowiedzianych słów? Jak mam żyć w tym zawieszeniu? nie wiem co robić..

Dodam jeszcze, że jest miłością mojego życia, żałosne, prawda?

Meggs, witaj. Każda z nas mogłaby Ci opowiedzieć o tym, jak na tym forum umierałyśmy po tysiąc razy zadając sobie powyższe pytania.
I każda z nas też powie Ci, że lepiej umierać stojąc niż żyć na kolanach.

6 365

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

I każda z nas też powie Ci, że lepiej umierać stojąc niż żyć na kolanach.

Potwierdzam,
ale wstawanie z kolan jest bolesne...trzeba sie od nowa uczyc chodzic smile

6 366 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-17 07:24:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anhedoniu - TY cholero jedna! Nic się nie pochwaliłaś, ze zostałaś 100% netkobietą!!!!

GRATULACJE!!!!

Dla Ciebie, słonko:
http://www.youtube.com/watch?v=xdCrZfTkG1c

6 367 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-17 09:16:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
meggs napisał/a:

...
Całe szczęście, bo moi Rodzice nie wiedzą o tym, co się stało, chyba serca by im popękały... Powiem im, jak tylko będę w stanie nie rozpłakać się w czasie przedstawiania mocno okrojonej lub nawet wymyślonej wersji wydarzeń...
(...)
Jak to możliwe, że najbliższy mi człowiek wyrządził/wyrządzał mi taką krzywdę, a z błyskawiczną pomocą przyszły obce (???) Kobiety??

Twoi rodzice też przyjdą Ci z pomocą jeżeli dasz im taką szansę. I nie wstydź się łez. Ty nie masz czego się wstydzić, to nie twój wstyd - to ON powinien się wstydzić, tak się nie robi... przestań chronić jego wizerunek (czy uczucia, czy co tam próbujesz).
Pytasz jak żyć - słuchaj karen i czytaj, czytaj, czytaj... tam są odpowiedzi na Twoje pytanie.
Powodzenia i dużo sił - nie zamiataj już prawdy "pod dywan" big_smile

niekochana72 napisał/a:

Anhedoniu - TY cholero jedna!

Nie krzycz kochana moja - ja NA PRAWDĘĘĘĘ nic nie wiedziałam big_smile:D:D
THANKS EVERYBODY
http://www.youtube.com/watch?v=SzlpTRNIAvc

6 368

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Gratulacje Anhedoniu smile

6 369

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana Anhedoniu, buziaki i gratulacje big_smile

6 370

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki dziewczęta big_smile
Ja łatwo zgadnąć, samopoczucie poszło w górę jak złoto big_smile

Posty [ 6 306 do 6 370 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 96 97 98 99 100 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026