netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 829 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 95 96 97 98 99 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 241 do 6 305 z 26 310 ]

6 241

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Idę odmoczyć się w pianie cytrusowej w wannie. Toksynę muszę zmyć po wczorajszym dołku tongue

6 242

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O żesz koorwa -  piana wyszła po mnie z łazienki!!! big_smile

6 243

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

O żesz koorwa -  piana wyszła po mnie z łazienki!!! big_smile

Bosko! Możesz odmaczać się w sypialni.

6 244

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czekam na przepis na paprykę od Tarantelli. Tarantellko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

6 245

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej, dziewczynki.

A ja jutro przed południem na trening, potem Median i (mam nadzieję, że dobrze usłyszałam) Anhedonia - zrobicie mi pleśniaka big_smile

Marynarka, jestem mistrzynią pakowania. Nomada to moje drugie imię. Jednak tacy nomadowie i tuaredzy mają przynajmniej mało sprzętu do pakowania, a ja całe życie gromadzę (z wieloma rzeczami nie potrafię się rozstać) i się przeprowadzam, pakuję i przeprowadzam. Tylko gwizdnij i fachistycznie spakuję Ci cały dobytek.

Ja nie uświadczyłam już rzetelnego urlopu od dwóch lat. A nawet jak coś po parę dni było to nawet nie warto wspominać - uszkodzenia kończyn albo komary i znudzony współtowarzysz marzący o innej współtowarzyszce big_smile.  Boszszsz, kiedy to było - w jakimś innym życiu.

Niekochana, a masz jakiś sposób na relaksującą kąpiek w pianie pod prysznicem?

A w ten dzisiejszy piękny wieczór zapraszam Was na mój nowy wątek big_smile

6 246

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Czekam na przepis na paprykę od Tarantelli. Tarantellko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zara, robi się - prześlę na priv, tylko odszukam w teczce z przepisami. Już, kochanieńka, już.
Na forum nie opublikuję, bo to sciśle tajna receptura big_smile

6 247

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Hej, dziewczynki.

A ja jutro przed południem na trening, potem Median i (mam nadzieję, że dobrze usłyszałam) Anhedonia - zrobicie mi pleśniaka big_smile

Marynarka, jestem mistrzynią pakowania. Nomada to moje drugie imię. Jednak tacy nomadowie i tuaredzy mają przynajmniej mało sprzętu do pakowania, a ja całe życie gromadzę (z wieloma rzeczami nie potrafię się rozstać) i się przeprowadzam, pakuję i przeprowadzam. Tylko gwizdnij i fachistycznie spakuję Ci cały dobytek.

Ja nie uświadczyłam już rzetelnego urlopu od dwóch lat. A nawet jak coś po parę dni było to nawet nie warto wspominać - uszkodzenia kończyn albo komary i znudzony współtowarzysz marzący o innej współtowarzyszce big_smile.  Boszszsz, kiedy to było - w jakimś innym życiu.

Niekochana, a masz jakiś sposób na relaksującą kąpiek w pianie pod prysznicem?

A w ten dzisiejszy piękny wieczór zapraszam Was na mój nowy wątek big_smile

Już jestem u Ciebie Królowo!

Nie zapominaj, że walizka z ładunkiem na pół roku była nieodłączną częścią mojego życia przez wiele lat, umiem się spakować, ale dzięki za chęci.
O pakowaniu pomyślę, jak się stanę właścicielem odpowiedniego kawałka podłogi. Wyruszam jutro w teren na oględziny.
Porównać kilka ofert, rozważyć i wybrać optymalnie. To ciężka fizyczna i umysłowa (a ta męczy mnie niesłychanie) praca.
Wizualizowałam, wizualizowałam i dzieje się.

6 248 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-12 21:35:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Niekochana, a masz jakiś sposób na relaksującą kąpiek w pianie pod prysznicem?

A w ten dzisiejszy piękny wieczór zapraszam Was na mój nowy wątek big_smile

No jak nie, jak tak - odnośnie tego prysznica. Trzeba tak jak ja dziś - wlać odpowiednio dużo płynu i piana idzie w górę jak nie przymierzając.... Dobra, wiecie co smile

W wątku się już zameldowałam big_smile

6 249

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Maxi - mail poszedł, a mnie ślina póki to pisałam.

6 250

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Maxi - mail poszedł, a mnie ślina póki to pisałam.

Super już czytałam, wielkie dzięki i mi też slinka pociekła mniama mniama

6 251

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sprawdzam tylko listę obeności tych, co tu dawno nie były (sorry, że Was budzę o tej porze, ale sama nie mogę spać big_smile)

Arnika? Jak tam pobyt u znajomych za granicą? Odprężona?
Sylnowa? Trzymasz się po "wielkiej nowinie" męża?
Karolina? Jak emocje? Pan się ciągle (ciebie i siebie) waha?
Grejs? Jak idzie "renowacja"? Nie pytam o szczegóły techniczne tylko o Twój nastrój.

hm... - przeczytaj sobie w ostatnim zwierciadle felieton Pauliny Przybysz - napisała go chyba z myślą o Tobie :-)

6 252

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

rany.... dzisiaj mialam koszmary hmm Snil mi sie J. i to tak cholernie wyraznie, ze obudzilam sie spocona i przerazona. A potem przyszla taka mysl, ze to jednak jeszcze nie koniec leczenia skoro taki mi numer podswiadomosc zrobila sad

6 253

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

No rewelacja po prostu. Jedno słowo mi na myśl przychodzi, DEBIL!!!
Zobaczysz co ci powie jak pani nowa nie spełni standardów. Mnie ex wytykał każdy grosz, i wszystko jego było, nawet moje ubrania i rzeczy za które raty płacone były z mojej wypłaty

Debil nie debil, w tamtej chwili bolało jak cholera, dzisiaj to trochę chłodniejszym okiem na to patrzę i czasami  zastanawiam się które z nas ma bardziej nie równo pod sufitem, on żyjąc w swoich wyobrażeniach oderwanych od rzeczywistości czy ja godząc się na "spełnianie" tych wyobrażeń....

Jeżeli chodzi o pieniądze to mam to samo co TY miałaś: "przecież to ON więcej zarabia, a ja tylko trwonię jego ciężko zarobione pieniądze i niczego się nie dorobił itp. itd.". Dzisiaj to dzielimy pieniądze, szkoda tylko, że pieniądze, no ale cóż, mam to na co pozwoliłam

Przepraszam, może a ostro pojechałam. Poza tym urwałam myśl, bo musiałam wrócić do pracy, a dziś nie mogłam już edytować.
Beznadziejni ci faceci. I najokropniejsze są te obrzydliwe sytuacje, kiedy idą kogoś zer...ć i jakby nigdy nic wracają i pchają się do swojej żony. I oszukują, że byli z kumplami np. To jest dla mnie przynajmniej obrzydliwe, w sumie nie ma słowa którym mogłabym wyrazić swe uczucia w tym temacie, dla mnie ktoś taki jest brudny i ja przez niego też czułabym się brudna. Albo ci, którzy chodzą do burdeli czy tych co to a ulicach stoją, czy pod lasem. To jest wstrętne, parszywe, okropne, obrzydliwe, bulwersujące i wszystko na raz.
I jeszcze mieszają w to dzieci. Albo głupio się tłumaczą mówiąc, że ktoś nie jest w stanie sprostać ich wymaganiom i dlatego se poszli. A może byłoby uczciwe gdyby powiedzieli o tym zanim się wybrali. Tylko, że oni nie potrafią rozmawiać. O pierdołach i tych rzeczach, które to niby zrobią owszem, ale jeśli chodzi o poważne rzeczy to nie ma szans.
To jest gówniarskie i niedojrzałe. Przynajmniej.
Ja nie potrafiłabym mieszkać w pobliżu exa, bo mam do niego wstręt, po prostu.

6 254

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
maxi napisał/a:
ankinom napisał/a:

No rewelacja po prostu. Jedno słowo mi na myśl przychodzi, DEBIL!!!
Zobaczysz co ci powie jak pani nowa nie spełni standardów. Mnie ex wytykał każdy grosz, i wszystko jego było, nawet moje ubrania i rzeczy za które raty płacone były z mojej wypłaty

Debil nie debil, w tamtej chwili bolało jak cholera, dzisiaj to trochę chłodniejszym okiem na to patrzę i czasami  zastanawiam się które z nas ma bardziej nie równo pod sufitem, on żyjąc w swoich wyobrażeniach oderwanych od rzeczywistości czy ja godząc się na "spełnianie" tych wyobrażeń....

Jeżeli chodzi o pieniądze to mam to samo co TY miałaś: "przecież to ON więcej zarabia, a ja tylko trwonię jego ciężko zarobione pieniądze i niczego się nie dorobił itp. itd.". Dzisiaj to dzielimy pieniądze, szkoda tylko, że pieniądze, no ale cóż, mam to na co pozwoliłam

A co jeszcze chciałabyś podzielić?

obowiązki, tak wiem, że napiszesz to zrób to, ale problem w tym, że na siłę nikogo do niczego nie zmusisz, nie ugotowane - zje na mieście, nie uprane? no może pralkę włączy, nie posprzątane, wraca tak późno, że po ciemku nie zauważy, a jeżeli nawet to będzie  tylko awantura itd.
problem jest we mnie, że nie potrafię się postawić, to jest tak jak pisałam wcześniej: jego humory=moje humory, no kurczę boje się tych jego wrzasków, wyłącza mi się wtedy myślenie

Ty też możesz go przekrzyczeć, nie widzę żadnego problemu. Będzie Cię straszył? Czyli masz być dumna z tego, że był z Tobą szczery i teraz będzie męczyć Cię swoją obecnością i na każdym kroku ukazywać swoje kur..o. No nie wiem. A co z dziećmi? Pracujesz?
Musisz coś zmienić, bo tak się nie da żyć.
Chcesz się podporządkować i przystawać na wszystko bo jesteś zależna od niego finansowo, to kim ty tam jesteś w tym domu, nianio-służącą przepraszam?

6 255 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-08-13 20:25:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Ankinom, napisałam Ci maila na priv.

Dziękuję i odpisałam

Dzięki Dziewczyny, że mnie wysłuchałyście smile

6 256

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Sprawdzam tylko listę obeności tych, co tu dawno nie były (sorry, że Was budzę o tej porze, ale sama nie mogę spać big_smile)

Arnika? Jak tam pobyt u znajomych za granicą? Odprężona?
Sylnowa? Trzymasz się po "wielkiej nowinie" męża?
Karolina? Jak emocje? Pan się ciągle (ciebie i siebie) waha?
Grejs? Jak idzie "renowacja"? Nie pytam o szczegóły techniczne tylko o Twój nastrój.

hm... - przeczytaj sobie w ostatnim zwierciadle felieton Pauliny Przybysz - napisała go chyba z myślą o Tobie :-)

To mnie zaintrygowałaś, może znajdę na necie. O jej... Ale niespodzianka, to ona pisze felietony...? To ja szukam...

6 257

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniknom jak czytam o Twoim psychofagu to nóż mi się w kieszeni otwiera, masz cięzki orzeh do zgryzienia. Ale dojdziesz do tego.

6 258

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Noooo.... szkoda, że Was tu nie ma tongue

Moja własna prywatna matka zrobiła mi interwencję jak z amerykańskich filmów familijnych big_smile

Od kilku dni usiłowała mnie "skusić" na weekend w rodzinnym gronie. A że asertywność +100 u niekochanej od jakiegoś roku - nie dałam się skusić na tortury.
Takoż więc moi rodzice zadecydowali, że niechybnie skrajna depresja mnie ogarnęła wink
Mama wkroczyła niespodzianie - z ciastem i zupą pomidorową. Dwa najlepsze lekarstwa na depresję smile

Tiaaa.... no rozczarowałam ich - żyję i mam się całkiem dobrze smile
Jak tam weekend, kochani?

6 259

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

zupą pomidorową. Dwa najlepsze lekarstwa na depresję smile

Dlaczego zawsze lekarstwa muszą paskudnie smakować... tongue

6 260

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

zupą pomidorową. Dwa najlepsze lekarstwa na depresję smile

Dlaczego zawsze lekarstwa muszą paskudnie smakować... tongue

Nie lubisz? Ale krówka (nomen-omen) OK? W sensie rodzaj ciasta...

6 261

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Krówka cacy, pomidorowa be:)
Idę się kąpać, jestem po pracy unorany jak świniak.

6 262

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lupus napisał/a:

Krówka cacy, pomidorowa be:)
Idę się kąpać, jestem po pracy unorany jak świniak.

O  żarciu gadamy, a ja się uczę smile
Sprawdziłam to "unorany" - dla mnie obce słowo. Zaanektuję na swoje potrzeby smile

6 263

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Sprawdziłam to "unorany" - dla mnie obce słowo. Zaanektuję na swoje potrzeby smile

W moich okolicach mówi się "unurany" (np. unurany w błocie)

6 264

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Sprawdziłam to "unorany" - dla mnie obce słowo. Zaanektuję na swoje potrzeby smile

W moich okolicach mówi się "unurany" (np. unurany w błocie)

U mnie jak w słowniku - umorusany smile Albo utytłany smile

6 265 Ostatnio edytowany przez karen (2011-08-13 21:26:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bardzo często mówimy tutaj o kochaniu siebie. I jakże często nie umiemy tego zrobić. Sama zastanawiałam się na tym i nawet tu zadawałam pytanie jak to zrobić? Jak pokochać siebie?
Czy mozna sobie "nakazać" kochanie siebie?

Dziś czytając "Magnetyzm serca" trafiłam na taki fragment (przepisze go dla Was):

- "Kochaj samego siebie!" to wezwanie do tego, żeby coś uczynić. Ale dla miłości nic nie można zrobić. Niemozliwe jest pokochanie samego siebie, jeśli to uczucie nie jest juz obecne. To tak jakby ktos powiedział ci: "Pokochaj czlowieka, ktory tam stoi. Tak się nie stanie tylko dlatego, ze chcesz.
(...)
- "Kochaj samego siebie!" to hasło, ktore sugeruje, ze teraz coś z nami nie jest w porządku, ponieważ najwidoczniej nie kochamy siebie wystarczająco mocno. Ale kiedy człowiek czuje się nie w porzadku, blokuje w sobie właśnie uczucie miłości.
- Gdy nakaz "Kochaj samego siebie!" nie działa, prowadzi do czegoś wręcz przeciwnego. Poczucie niepowodzenia, odrzucenia samego siebie i zwątpienia przybierają na sile. Coraz częściej pojawia sie myśl: "Ja po prostu nie potrafię kochać samego siebie".

Jest tylko jedno rozwiązanie. Stwórz tę opowieść na nowo. Poświec chwilę i zastanów się, jak by to było gdybys wcale nie musiał kochać samego siebie . Tak tylko zakładając. Poczuj to w sobie. Jak czułbys sie wtedy?
"Gdybym wcale nie musiał kochac samego siebie..." - poczekaj chwilę i spójrz w głąb siebie.
Czujesz coś?
W momencie, w ktorym przestaniesz pragnąć kochac samego siebie, i po prostu dostrzeżesz, że jesteś człowiekiem, który bardzo sie stara, poczujesz wszystkie swoje uczucia, te miłe i te niemiłe, poczujesz swoje mocne i słabe strony, swoje sukcesy i porazki. Gdy zrozumiesz, że to własnie oznacza, że jesteś czlowiekiem, wtedy poczujesz miłość do własnego życia i odbierzesz ją jako dar.

(...)
Jesli do tej pory nie udało Ci się pokochać samego siebie, spróbuj zacząć od poczucia miłości do własnego życia.
- Kochając własne życie ponad wszystko, nie będziesz robić nic, co by Cię raniło. Nie pozwolisz także na to, żeby ranili Cię inni, bez względu na przyczyny. Ludzie będą nadal mówić to, co mówią., ale Ty nie będziesz juz z tym walczył, poniewaz zawsze gdy walczysz zatracasz się w walce, ktora wcale nie jest twoją walką.(...)
- Będziesz mniej skłonny do osądzania innych, ponieważ będziesz czuć, że to nie jest dobre dla ciebie samego."

6 266

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
ankinom napisał/a:
maxi napisał/a:

A co jeszcze chciałabyś podzielić?

obowiązki, tak wiem, że napiszesz to zrób to, ale problem w tym, że na siłę nikogo do niczego nie zmusisz, nie ugotowane - zje na mieście, nie uprane? no może pralkę włączy, nie posprzątane, wraca tak późno, że po ciemku nie zauważy, a jeżeli nawet to będzie  tylko awantura itd.
problem jest we mnie, że nie potrafię się postawić, to jest tak jak pisałam wcześniej: jego humory=moje humory, no kurczę boje się tych jego wrzasków, wyłącza mi się wtedy myślenie

Ty też możesz go przekrzyczeć, nie widzę żadnego problemu. Będzie Cię straszył? Czyli masz być dumna z tego, że był z Tobą szczery i teraz będzie męczyć Cię swoją obecnością i na każdym kroku ukazywać swoje kur..o. No nie wiem. A co z dziećmi? Pracujesz?
Musisz coś zmienić, bo tak się nie da żyć.
Chcesz się podporządkować i przystawać na wszystko bo jesteś zależna od niego finansowo, to kim ty tam jesteś w tym domu, nianio-służącą przepraszam?

Dlatego właśnie tutaj  się znalazłam, żeby coś zmienić. Potrzebuję rady, otuchy, wsparcia i pogrożenia polcem!

Hm...oczywiście, że mogę pokrzyczeć, ba często krzyczymy na siebie, ale przecież nie o to chodzi aby pokazać kto kogo przekrzyczy, prawda?

Pracuję, ale nie zarabiam na tyle dobrze, żeby samej utrzymać siebie i dzieci. Ja nie jestem z nim tylko dla "pieniędzy" to jest bardziej złożone:
1. Jakaś siła mnie przy nim trzyma, być może to siłą jest współuzależnienie? strach przed nieznanym, strach o przyszłość i zwykły strach przed samotnością?
2. mój mąż nie zarabia kokosów, osobne mieszkanie kupno bądź wynajem to duży koszt. Jak często kobiety, czy małżeństwa są ze sobą bo żyjemy w takiej a nie w innej rzeczywistości?. czasami zdarza się, że po rozwodzie nadal mieszkają razem to z dwojga złego już wolę ten nieszczęsny strych, bo choć będę miała namiastkę niezależności...

cho**ra nawet nie wiecie, jakie mną targają wątpliwości, lęki budzą mnie w środku nocy i nie pozwalają zasnąć!
czasami wstaję zdeterminowana, że już nie chcę tak dłużej żyć by z chwilę znaleźć się, jak tutaj pięknie określają, w czarnej d***e

te ostanie przepłakane miesiące uświadomiły mi, że właściwie miałam byle jakie małżeństwo, mąż wcale nie musiał mi mówić, że już nie kocha, kiedy klapki spadły mi z oczu i zaczęłam analizować pewne wydarzenia, jego stosunek do mnie, do naszego małżeństwa to słowa nie są tutaj już potrzebne....

jedno już wiem, i to jest pozytywny efekt(mam nadzieję, że nie ostatni, ale powolutku) mojej paro miesięcznej wewnętrznej analizy: nie chcę takiego małżeństwa, a tym samym takiego męża, może zadarzy sie jakiś cud? ( to taki żarcik smile)

a teraz czeka mnie ciężka praca, nauczyć sie żyć razem, ale jednocześnie obok (dopiero jesteśmy w trakcie załatwiania formalności związanych ze strychem do tego remont, no to chyba trochę potrwa tym bardziej, że małżonkowi się nie spieszy...

6 267 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-13 21:22:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom: zacznij proszę czytanie od "Koniec współuzależnienia".

Przygotuj się na to, że ta książka daje po pysku. Ale mnie ( i nie tylko mnie) uratowała smile

I na Boga  - znajdź jakąś budującą, a nie dołującą sygnaturkę!!! Patrzysz na nią ciągle. Utrwala się przez powtarzanie sad

6 268

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie kochane smile
Tarantello trzymam sie rękoma i nogami i coraz mocniej stoję na nich smile dziś w spotkałam sie z jego kochanica, szła po drugiej stronie ulicy dumna jak paw, a ja stałam z koleżanka z pracy i patrzylysmy sobie na nią, oczywiście nie wprost;) a ona szła, szła i głowa była coraz wyżej, choć prawie szyi nie ma, ot taka budowa jej ciała.. Potem przeszła na nasza stronę ulicy i patrzyla na nas... Myślałam, ze będzie we mnie o sile wiecej złości, ze będę krzyczeć, wyzywać, ale nic z tych rzeczy. Po prostu stałam i rozmawiałam z koleżanka, przy okazji dyskretnie obserwując ja.. Potem zjawił sie u mnie jeszczemaz, przywiózł w końcu pieniądze, których nie mogłam sie doprosić. Zalil sie, jak to pracy ma dużo, samochód sie psuje... A ja stałam i patrzylam i czekalam aż sie wygada.. W przyszłym tygodniu mamy dogadać sie co dalej z naszym wspólnym majątkiem... Chciałabym już mieć to za sobą.. Nie musieć sie z nim spotykać, wysluchiwac jego żali, jak to on zapracowany jest. W końcu ja tez cieżko pracuje, od rana do wieczora, i sie nie żale:)

6 269

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Ankinom: zacznij proszę czytanie od "Koniec współuzależnienia".

Przygotuj się na to, że ta książka daje po pysku. Ale mnie ( i nie tylko mnie) uratowała smile

I na Boga  - znajdź jakąś budującą, a nie dołującą sygnaturkę!!! Patrzysz na nią ciągle. Utrwala się przez powtarzanie sad

Taki miałam zamiar, sugerowałam się kolejnością wysłanych książek, aha dzieci są już w szafie smile

moja sygnatura jest odzwierciedleniem mojego nastroju...ale ok, poszukam czegoś pozytywnego smile

6 270

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

[ aha dzieci są już w szafie smile

moja sygnatura jest odzwierciedleniem mojego nastroju...ale ok, poszukam czegoś pozytywnego smile

Tak trzymaj!
Goofnieże do szafy - niech matce nie przeszkadzają w docieraniu do sedna problemu big_smile

6 271

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Takoż więc moi rodzice zadecydowali, że niechybnie skrajna depresja mnie ogarnęła wink
Mama wkroczyła niespodzianie - z ciastem i zupą pomidorową. Dwa najlepsze lekarstwa na depresję smile

Tiaaa.... no rozczarowałam ich - żyję i mam się całkiem dobrze smile

O, prawie jak u mnie tyle, że mnie bezkarnie rozczarować rodziców nie wolno. Wczoraj z okazji stanu chorobowego szczęśliwym trafem zostałam wieczorem dotransportowana przez osobistego ojca wprost pod matczyne skrzydła, które to podsunęły mi pod nos jedzonko i ciapłą harbatę, a matczyne usta zapytały nawet co miałabym ochotę zszamać nazajutrz... z chęcią dokonałam deklaracji... mama zadeklarowała, że wykona...
Dziś dzień był o niebo lepszy, lżejszy, zdrowszy, bardziej energiczny... wieczorową porą napomknęłam o obiecanym mi przysmaku, ale (pewnie ze względu na fakt iż dzisiaj dla odmiany zdarzyło mi się nie zdychać) jak się okazało zeżarli se sami. Moją deklarację !!
Widzisz Niekochana ile miałaś szczęścia, że za dobre samopoczucie nie wynieśli Ci krówki z powrotem do siebie ?? wink;)

6 272

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Fajka napisał/a:

wieczorową porą napomknęłam o obiecanym mi przysmaku, ale (pewnie ze względu na fakt iż dzisiaj dla odmiany zdarzyło mi się nie zdychać) jak się okazało zeżarli se sami. Moją deklarację !!
Widzisz Niekochana ile miałaś szczęścia, że za dobre samopoczucie nie wynieśli Ci krówki z powrotem do siebie ?? wink;)

O, przebiegłe bestie. tongue Następnym razem leż i udawaj prawie-trupa smile

6 273

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Sprawdzam tylko listę obeności tych, co tu dawno nie były (sorry, że Was budzę o tej porze, ale sama nie mogę spać big_smile)

Arnika? Jak tam pobyt u znajomych za granicą? Odprężona?
Sylnowa? Trzymasz się po "wielkiej nowinie" męża?
Karolina? Jak emocje? Pan się ciągle (ciebie i siebie) waha?
Grejs? Jak idzie "renowacja"? Nie pytam o szczegóły techniczne tylko o Twój nastrój.

hm... - przeczytaj sobie w ostatnim zwierciadle felieton Pauliny Przybysz - napisała go chyba z myślą o Tobie :-)

Jestem! Z netem mam problemy.
Przykro mi, myślałam,że trudno mi będzie jak zawsze po jakimś czasie nieobecności na forum nadrobić zaległości... a tutaj nie za wiele.
Gdzie jesteście dziewczyny?
Tarantello spotkałyście się? Jeżeli tak, to bardzo WAM zazdroszczę.
Myślę, że moje otoczenie ma mnie już serdecznie dosyć z moimi wynurzeniami, smutkiem,marudzeniem. Szkoda, że tak daleko mieszkam, już byłabym u Ciebie.
Co u mnie? M. oczywiście już  takiego entuzjazmu jak to robił pierwszego dnia przy koszeniu, nie ma.
Jednak coś tam działa. Siedzi (leży) w domu nie wychodzi, ale nadal nie rozmawia ze mną.
Ja, jak zwykle nie wytrzymuję i ciągle zaczepiam.
W stylu dlaczego mi to robisz?
...................................................................................................................................................
Wiem,zapytacie  po co?
Nie wiem, po prostu głupota. Jeszcze się łudzę.
Kocham.
Boję się samotności (och, znowu sama sobie odpowiadam: PRZECIEŻ SAMOTNA IDIOTKO JESTEŚ OD DAWNA!!!!)
I tak w koło.
Ankinom witaj w klubie, mam tak samo jak TY, mieszkamy razem z jeszczemoim M. i nie da rady wyjść na prostą.
Nasze finanse są takie jakie są i jak się usamodzielnić? Ciężka sprawa.

6 274 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-14 10:45:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Co u mnie? M. oczywiście już  takiego entuzjazmu jak to robił pierwszego dnia przy koszeniu, nie ma.
Jednak coś tam działa. Siedzi (leży) w domu nie wychodzi, ale nadal nie rozmawia ze mną.

Ale że poważnie? Że jesteś zdziwiona?

grejs napisał/a:

Wiem,zapytacie  po co?
Nie wiem, po prostu głupota. Jeszcze się łudzę.

E, tam... Nie będziemy się pytać. My wiemy - jeszcze jesteś GUPIA. Zmądrzejesz, zapewniam. Tylko wiesz - ja osobiście Cię lubię i wolałabym żeby to było wcześniej niż wtedy, jak trzeba Cię będzie żyletką zeskrobywać z podłogi. W sensie emocjonalnym, oczywiście.

grejs napisał/a:

Boję się samotności (och, znowu sama sobie odpowiadam: PRZECIEŻ SAMOTNA IDIOTKO JESTEŚ OD DAWNA!!!!)

No właśnie - widzisz jak mądrze gadasz smile

grejs napisał/a:

Ankinom witaj w klubie, mam tak samo jak TY, mieszkamy razem z jeszczemoim M. i nie da rady wyjść na prostą.
Nasze finanse są takie jakie są i jak się usamodzielnić? Ciężka sprawa.

A GOOFNO! A ja Wam nie pozwolę tak myśleć. A ja mam tak samo do dupy, albo i gorzej.
I zadecydowałam, że jak tylko dostanę rozwód - skupiam się na jednym. CEL: WYPROWADZKA.
Dałam radę 16 lat przeżyć i nie zwariować - z tym też dam radę.
WY TEŻ!

6 275

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przeczytałam Twój watek grejs. Współczuje, też mamy okres nie odzywania się, niby nie chce się do niego odzywać, ale z drugiej strony ta "obcość" jest uciążliwa....

Wybacz niekochana, ale ja dopiero zaczynam czytać, więc zanim doczytam, to zdarzy mi się mały dół, "dobijająca" refleksja. - i mam nadzieję, że będziecie stały na straży naszych upiornych myśli...

Do Anhedonii, przeczytałam na watku grejs Twoje słowa:
Ja przewróciłam nasze życie do góry nogami, bo dogadać się nie miałam szans (nie chciał rezygnować dla mnie ze swojej przyjaźni z młodą przyjaciółką, platoniczną, żeby nie było podejrzeń. Ale dla mnie to i tak była zdrada emocjonalna.

U mnie dzisiejszy stan też jest spowodowany identyczną sytuacją - mąż zrezygnował dla przyjaźni z 16 letniego małżeństwa.
Dla mnie to też jest zdradą emocjonalną, ale dla męża nie, a wiecie jak on to tłumaczy:
- nie jest to zdradą emocjonalną, bo przecież powiedziałem Tobie, że już Ciebie nie kocham!

bez komentarza

ale szlag mnie trafia! jak można odrzucić kobietę, żonę, wspólne życie, dzieci w imię  platonicznej przyjaźni!!! gdyby z nią sypiał to chyba szybciej bym zrozumiała....

6 276

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

ale szlag mnie trafia! jak można odrzucić kobietę, żonę, wspólne życie, dzieci w imię  platonicznej przyjaźni!!! gdyby z nią sypiał to chyba szybciej bym zrozumiała....

A jak powiem, że dam sobie uciąć rękę...... że Platon, to może na półce leży.... i pokrywa się kurzem.... tongue

Kochana - 1 zasada męża: nie wkoorwic żony za bardzo - więc pojedźmy jej Platonem tongue

6 277

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry dziewczyny smile Po wczorajszym 5 minutowym spotkaniu z jeszczemezem, myślałam, ze będę spędzać wieczór płaczac do puduszki z myślami dlaczego mnie zdradził, zostawił, wybrał zamiast kochającej zony kogoś innego, ale nie było tak zle:)
Tez zostałam sama z rachunkami, kredytami, rozpoczętym remontem strychu, ale sie nie poddaje, trzeba żyć dalej i to dobrze żyć, każdego dnia:)
Ankinom i tak masz lepiej bo twój mąż już Ci powiedział, ze nie kocha, mój nic nie mówił, grał przez rok kochającego męża, niczego nie domyslalam sie... Mam nadzieje, ze ta świadomość, będzie dla Ciebie siła do dalszego budowania siebie, wzmacniania swoich potrzeb i nie opierania sie na kimś, kto nie jest Ciebie wart. A moze jest wart, tylko o tym zapomniał? Ale to on sam musiałby zawalczyć o Ciebie...

6 278

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Dla mnie to też jest zdradą emocjonalną, ale dla męża nie, a wiecie jak on to tłumaczy:
- nie jest to zdradą emocjonalną, bo przecież powiedziałem Tobie, że już Ciebie nie kocham!

bez komentarza

ale szlag mnie trafia! jak można odrzucić kobietę, żonę, wspólne życie, dzieci w imię  platonicznej przyjaźni!!! gdyby z nią sypiał to chyba szybciej bym zrozumiała....

Zrozumiała TAK, ale czy byłoby lżej to unieść? Wątpię hmm
Zatem, jeżeli jesteś skreślona w jego życiu uczuciowym to cóż Ci pozostaje? Chyba zdajesz sobie sprawę, że zacząć życie OD NOWA? Dla siebie i bez niego? Bo to już inny człowiek, OBCY i raniący.
No chyba, że życzysz sobie zostać U NIEGO w roli gosposi...
Ale czy długo dasz radę żyć w takiej roli?
I nie mówcie tu mi wszystkie o tych finansach i zależnościach, czas to PO PROSTU zacząć zmieniać.
Przeczytajcie posty marynarki, jeżeli się pragnie albo musi, wsio rawno, to wszystko się da. Nikt, nie mówi, że będzie łatwo i różowo - ale czy teraz jest?

6 279

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Alez cichutko tu dzisiaj.. Chyba piękna pogoda wszystkim sprzyja...

6 280

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Dzień dobry dziewczyny smile Po wczorajszym 5 minutowym spotkaniu z jeszczemezem, myślałam, ze będę spędzać wieczór płaczac do puduszki z myślami dlaczego mnie zdradził, zostawił, wybrał zamiast kochającej zony kogoś innego, ale nie było tak zle:)
Tez zostałam sama z rachunkami, kredytami, rozpoczętym remontem strychu, ale sie nie poddaje, trzeba żyć dalej i to dobrze żyć, każdego dnia:)

Sylnowa, te wszystkie problemy, które nam się na główę zwalają so w gruncie rzeczy pożyteczne choć potwoernie przytłączające, bo stan psychiczny robi wrażenie jakby miał tego wszystkiego nie pociągnąć. W miarę jednak tego, jak "ciągniemy" pojawia się fajne uczucie, że jednak jesteśmy w stanie "ogarnąć" i na dodatek wspomaga nas w tym coś, czego nie jesteśmy w stanie zwerbalizować - cholera wie, czy to jakaś wewnętrzna, czy jednak zewnętrzna siła big_smile
Mnie bardzo do gustu przypadło hasło "samoorganizujący się chaos". W pewnym momencie wszystko nabiera jakiegoś głębszego sensu a kwestia dostrzeżenia tego sensu to kwestia czasu.

6 281

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Sylnowa, te wszystkie problemy, które nam się na główę zwalają so w gruncie rzeczy pożyteczne choć potwoernie przytłączające, bo stan psychiczny robi wrażenie jakby miał tego wszystkiego nie pociągnąć. W miarę jednak tego, jak "ciągniemy" pojawia się fajne uczucie, że jednak jesteśmy w stanie "ogarnąć" i na dodatek wspomaga nas w tym coś, czego nie jesteśmy w stanie zwerbalizować - cholera wie, czy to jakaś wewnętrzna, czy jednak zewnętrzna siła big_smile
Mnie bardzo do gustu przypadło hasło "samoorganizujący się chaos". W pewnym momencie wszystko nabiera jakiegoś głębszego sensu a kwestia dostrzeżenia tego sensu to kwestia czasu.

To ja "w temacie" pojadę Kroolem ("Wolni i zniewoleni"):
"Mnie, wewnętrzny konflikt i spór jest potrzebny. Jest twórczy, pomaga zrozumieć dobro opakowane w zło, jakie otrzymałem: zaksięgować straty (zło), zadekretować nauczki (dobro), zdefiniować wnioski na przyszłość (prezent), zweryfikować strategię (wskazówka z góry)... A potem - galop do przodu lub do góry (walka o bycie lepszym)! Odbić się od dna i walczyć dalej."

I to właśnie jest ten sens - wykorzystać dla swojego dobra zło, które nas spotyka.

6 282 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-08-14 20:08:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
ankinom napisał/a:

Dla mnie to też jest zdradą emocjonalną, ale dla męża nie, a wiecie jak on to tłumaczy:
- nie jest to zdradą emocjonalną, bo przecież powiedziałem Tobie, że już Ciebie nie kocham!

bez komentarza

ale szlag mnie trafia! jak można odrzucić kobietę, żonę, wspólne życie, dzieci w imię  platonicznej przyjaźni!!! gdyby z nią sypiał to chyba szybciej bym zrozumiała....

Zrozumiała TAK, ale czy byłoby lżej to unieść? Wątpię hmm
Zatem, jeżeli jesteś skreślona w jego życiu uczuciowym to cóż Ci pozostaje? Chyba zdajesz sobie sprawę, że zacząć życie OD NOWA? Dla siebie i bez niego? Bo to już inny człowiek, OBCY i raniący.
No chyba, że życzysz sobie zostać U NIEGO w roli gosposi...
Ale czy długo dasz radę żyć w takiej roli?
I nie mówcie tu mi wszystkie o tych finansach i zależnościach, czas to PO PROSTU zacząć zmieniać.
Przeczytajcie posty marynarki, jeżeli się pragnie albo musi, wsio rawno, to wszystko się da. Nikt, nie mówi, że będzie łatwo i różowo - ale czy teraz jest?

I masz zupełną rację, to bez znaczenia czy sypia z nią czy nie - ten sam ból, ale nie z powodu zdrady fizycznej czy platonicznej, to bół odrzucenia, odrzucenia jako kobiety. Jego słowa tak mnie znokałtowały, że trudno mi znowu unieść rękawice....ale nie oznacza, że nie wykonalne!

A myślisz  Anhedoniu, dlaczego tutaj jestem? gdybym chciała być służącą to bym sobie znalazła odpowiednią pracę, to właśnie nie zgoda na obecny stan rzeczy wymusiła pewne działanie. Opisuję swoją sytuację od kilku dni, ale tak naprawdę czytam Was od dawna, analizuję moje dotychczasowe życie i z każdym dniem jest coraz bardziej pewna czego chcę!

Myślę, że najgorszy okres mam za sobą, wiele miesięcy przepłakanych i ciagłe pytania dlaczego?, Dzisiaj wiem dlaczego i dlatego uważam, że to nie były zmarnowane łzy, to były zły oczyszczające moją chorą psychikę!

Dzisiaj, właśnie w tej chwili  czuję pewną wewnętrzną przemianę i pewnie nie raz jeszcze zapłaczę, ale na pewno nie wrócę na stare tory co to to nie!

Jakiś miesiąc temu mój mąż pewnego dnia oświadczył, że powinniśmy może jeszcze raz spróbować, dla dzieci, że jest im winny normalne dzieciństwo, a ja zasługuję na poczucie bezpieczeństwa.... w pierwszej chwili myślałam, że skrzydełka z radości mi urosną i będę fruwać, ale im dłużej mąż snuł wizję naszego małżeństwa tym bardziej leciałam w dół....

Facet nieźle to sobie wykombinował: moja sytuacja w sumie wiele by się nie zmieniała, właściwe wcale, ale jego i owszem: wychodne, kiedy ma na to ochotę, bo czuł się w naszym małżeństwie przytłoczony ( bo ja mu kazałam każdy wolny dzień spędzać przed TV, a zresztą nieważne) nadal dzielimy kasę no i najważniejsze wracamy do wspólnej sypialni, a ja no cóż nie mogę liczyć na dobre słowo, kwiatka i takie tam romantyczne gesty, no bo przecież powiedział, że nadal czuję się wypalony i aha mam do tego podchodzić z rezerwą bo gdyby jednak wyszło coś nie tak, to on nie chce, żebym znowu tak cierpiała, czyż on nie jest kochany....

6 283 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-15 00:53:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

(...)
Facet nieźle to sobie wykombinował: moja sytuacja w sumie wiele by się nie zmieniała, właściwe wcale, ale jego i owszem: wychodne, kiedy ma na to ochotę, bo czuł się w naszym małżeństwie przytłoczony ( bo ja mu kazałam każdy wolny dzień spędzać przed TV, a zresztą nieważne) nadal dzielimy kasę no i najważniejsze wracamy do wspólnej sypialni, a ja no cóż nie mogę liczyć na dobre słowo, kwiatka i takie tam romantyczne gesty, no bo przecież powiedział, że nadal czuję się wypalony i aha mam do tego podchodzić z rezerwą bo gdyby jednak wyszło coś nie tak, to on nie chce, żebym znowu tak cierpiała, czyż on nie jest kochany....

Wiesz, Ankinom? Kiedyś, na samym początku, kiedy tu tylko nastałam (3 marca), Niekochana napisała mi w odpowiedzi na mój 30-to punktowy amatorski test na psychofaga takie oto zdanie, które się sprawdziło:
Mówiłam, że to początek pięknej znajomości - jestem zaszczycona mogąc przebywać w tak doborowym towarzystwie. Już czuję, ile zaczerpnę z Twojego pobytu na tym forum.

Otóż dziś pod Twoim adresem mogę powiedzieć to samo. smile

Twój powyższy wywód świadczy o tym, że intuicję (bardzo przeze mnie cenioną) + inteligencję emocjonalną masz w genach. Doskonale rozumiesz tok rozumowania swego pana i władcy. Brak Ci jeszcze trochę pewności siebie i odwagi, ale to podsumowanie jest wręcz podręcznikowe, czyli twoja "mądra część głowy" działa jak należy. A to już 3/4 sukcesu. Bo niektórzy panowie (zwani psychofagami bądź poteflonami) tak sobie właśnie kombinują (i mój nie był wyjątkiem), że skoro jesteśmy na tyle pozbawione godności (bo nasze kochanie za bardzo nas jej pozbawia), to można z nami zrobić WSZYSTKO. Skoro w którymś tam momencie łyknęłyśmy, że W OGÓLE pojawiła się jakaś kochanka (obojętne czy ta od Platona, czy ta od Erosa) i jesteśmy w stanie kontynuować ten związek bez ucięcia im prącia, to można nam już zrobić w zasadzie każdą inną podłość a my dalej będziemy milczeć jak te owce - co najwyżej chlipać w poduszkę. Oni tym swoim mózgiem drapieżcy wyczuwają nasz strach i wiedzą, że ani drgiemy z miejsca póki oni będą nas żywcem emocjonalnie obdzierać ze skóry i dalej odzierać z resztek godności. To jest jedna z cech KKZB - dawanie przyzwolenia na kolejne bestialstwa. A Twój widzę wyrafinowany wielce - łaskę Ci chce okazać. Oni się, widzisz, specjalizują w takich zahaczkach emocjonalnych. Kiedyś nazwałam coś takiego - wstawianiem nam czipów do mózgu. I my będziemy w głowie pielęgnować taki ochłap nadziei, którą nam dają W SŁOWACH no bo przecież nigdy nie W CZYNACH. A czyny są zawsze odmienne od słów. Zauważyłaś tę prawidłowość?
U mnie to wyglądało tak, że np. jednej nocy mówił mi na klęczkach, że kocha mnie i nigdy kochał i nie pokocha innej kobiety i będziemy ratować ten związek, po czym już następnego wieczoru wyjechał z kochanką na Sylwestra do Berlina na rezerwację wykupioną dla nas. Jak sobie przypomnę tę jazdę, to do dziś nie wierzę, że mogłam po stwierdzeniu tego faktu nadal pichcić sobie w głowie te żałosne rojenia o NAS. No cóż. Jest taki moment w życiu każdej KKZB, że JEST ŻAŁOSNA. Pragnę Cię tylko uprzedzić, że im dłuższy jest ten "moment" tym dłużej później gniewasz się sama na siebie.
Rozważ to. Jesteś mądrą dziewczyną. big_smile

6 284

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Wiesz, Ankinom? Kiedyś, na samym początku, kiedy tu tylko nastałam (3 marca), Niekochana napisała mi w odpowiedzi na mój 30-to punktowy amatorski test na psychofaga takie oto zdanie, które się sprawdziło:
Mówiłam, że to początek pięknej znajomości - jestem zaszczycona mogąc przebywać w tak doborowym towarzystwie. Już czuję, ile zaczerpnę z Twojego pobytu na tym forum.

Łezka mi się w oczku zakręciła smile

6 285

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Wiesz, Ankinom? Kiedyś, na samym początku, kiedy tu tylko nastałam (3 marca), Niekochana napisała mi w odpowiedzi na mój 30-to punktowy amatorski test na psychofaga takie oto zdanie, które się sprawdziło:
Mówiłam, że to początek pięknej znajomości - jestem zaszczycona mogąc przebywać w tak doborowym towarzystwie. Już czuję, ile zaczerpnę z Twojego pobytu na tym forum.

Łezka mi się w oczku zakręciła smile

I mię oczywiście też, póki tego szukałam w Toich postach "z tamtych lat".

Straszne to czasy, kurczę, były. Jak mi się trochę odświeżyły wspomnienia, póki te marcowe wpisy czytałam, to aż dziś nad ranem czknęło mi się psychiatrycznie. Dostałam "bólów fantomowych".

[Wyjaśniam, jeśli kto nie wie. Bóle fantomowe to to, co posiadają ludzie, którym odjęto chorą kończynę. Mózg jeszcze przez jakiś czas nie rozumie, że tej kończyny nie ma i owi ludzie czują ją nadal - że boli, że swędzi, ... że jest.]

Więc obudziłam się dziś nad ranem z bólem fantomowym po tamtym życiu, które i tak przecież sama sobie wymyśliłam ale najwyraźniej amputacja iluzji boli tak samo i daje takie same efekty uboczne, jak amputacja czegoś prawdziwego.
Wskazówka dla tych, które to jeszcze czeka - nauczyłam się już w takich wypadkach wypowiadać mantrę "On się tylko podszywał pod człowieka, którego kochałaś". Na dowód tych słów otwieram sobie jego korespondencję z kochanką oraz wykonaną za wczasu listę chorych podłości, które mi robił i kłamstw z całego naszego życia i wszystko wraca do rzeczywistych wymiarów. Ból fantomowy mija, powolutku odrasta nowa kończyna smile

6 286

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Więc obudziłam się dziś nad ranem z bólem fantomowym po tamtym życiu, które i tak przecież sama sobie wymyśliłam ale najwyraźniej amputacja iluzji boli tak samo i daje takie same efekty uboczne, jak amputacja czegoś prawdziwego.
Wskazówka dla tych, które to jeszcze czeka - nauczyłam się już w takich wypadkach wypowiadać mantrę "On się tylko podszywał pod człowieka, którego kochałaś". Na dowód tych słów otwieram sobie jego korespondencję z kochanką oraz wykonaną za wczasu listę chorych podłości, które mi robił i kłamstw z całego naszego życia i wszystko wraca do rzeczywistych wymiarów. Ból fantomowy mija, powolutku odrasta nowa kończyna smile

Też mam czasami te bóle fantomowe - Ty to masz pomysły na nazywanie rzeczy trudnych do nazwania smile

Ciekawa jestem czy przyjdzie taki czas, ze będę mogła bez złych emocji wracać myslą do tych chwil z początkowego okresu naszego związku, kiedy to naprawdę było między nami świetnie. Czy juz zawsze, gdy o nim pomyslę to będę czuła cos na kształt żalu? Dlatego chciałabym umieć wybaczyć, by tego nie czuć.
Na razie zaczęłam dostrzegać korzyści dla mnie płynące z całego tego wydarzenia, ale jeszcze nie potrafię całkiem opanować żalu za straconymi złudzeniami. Cięgle jeszcze te dwie połówki głowy nie współgrają ze sobą, chociaż zdecydowanie częściej, własciwie już cały czas kieruję się tą mądrzejszą, ale w chwili rozluźnienia dyscypliny myslowej, jednak ta bardziej emocjonalna dochodzi czasem do glosu i wtedy... te bóle fantomowe....

Dobrego Dnia Dziewczyny big_smile

6 287

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Wskazówka dla tych, które to jeszcze czeka - nauczyłam się już w takich wypadkach wypowiadać mantrę "On się tylko podszywał pod człowieka, którego kochałaś". Na dowód tych słów otwieram sobie jego korespondencję z kochanką oraz wykonaną za wczasu listę chorych podłości, które mi robił i kłamstw z całego naszego życia i wszystko wraca do rzeczywistych wymiarów. Ból fantomowy mija, powolutku odrasta nowa kończyna smile

Tak - to trudno zrozumieć dziewczynom, które są na "fali rozpaczy" - że taką listę trzeba zrobić  - dla SIEBIE. I ze nie jest to rozdrapywanie rany, takie dla samego sprawienie bólu. Ta lista potem ratuje przed robieniem głupstw.
Ja mam pamięć jak słoń - wszystko pamiętam z najdrobniejszymi szczegółami - bez listy. Ale i tak ją zrobiłam. Czeka, gdyby nagle jakaś amba mnie dopadła albo Alzheimer, na przykład tongue

A ja gdy spędzałam dzień sama ze sobą miałam wracając do domu refleksję - że już prawie w ogóle nie ma "starego życia" w moich myślach. Jest jeszcze oczywiście kwestia rozwodu, sprawy formalnego i to, co pewnie będzie temu towarzyszyć - niejednokrotne wywalenie szamba, ale - dla mnie to już POCZĄTEK.
Tak, treść mojej sygnaturki w moim osobistym życiu się dokonała. Wszystko, co teraz się dzieje i to, co bedzie się dziać - to juz początek NOWEGO. Stare przeszło do historii.

6 288

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

jeszcze nie potrafię całkiem opanować żalu za straconymi złudzeniami.

Straconymi? Nie, Karen, zrabowanymi, a to ogromna różnica. Co innego, gdy zgubisz jakąś cenną rzecz przez nieuwagę, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, a co innego, kiedy podchodzi do Ciebie w ciemnej uliczce facet (i to na dodatek ktoś, kogo wydaje Ci się, że dorze znasz), wyciąga kosę i każe Ci oddać precioza. Strata to jest wtedy, kiedy dwoje ludzi dochodzi do wniosku, że im się nie układa i się rozstają. Też boli, ale nie czujesz się dodatkowo poniżona. Kiedy pojawiają się kochanki, kłamstwa, propozycje ciągnięcia jakichś upokarzających układów, chore jazdy, to to jest EMOCJONALNY ROZBÓJ. I dlatego oprócz bólów fantomowych czujemy też gniew, który stoi nam na drodze do godnego zapomnienia i wybaczenia. Tak, czuję się jak ofiara bandytyzmu. Może gdyby nas ktoś napdał na ulicy - światu byłoby łatwiej zrozumieć naszą traumę, a jak komuś powiesz, że cierpisz z powdu ograbienia z marzeń, to kto uwierzy w taką śmieszną traumę.

6 289

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
karen napisał/a:

jeszcze nie potrafię całkiem opanować żalu za straconymi złudzeniami.

Straconymi? Nie, Karen, zrabowanymi, a to ogromna różnica. Co innego, gdy zgubisz jakąś cenną rzecz przez nieuwagę, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, a co innego, kiedy podchodzi do Ciebie w ciemnej uliczce facet (i to na dodatek ktoś, kogo wydaje Ci się, że dorze znasz), wyciąga kosę i każe Ci oddać precioza.

Właśnie tak.
Ale wiesz - ja zauważam, że jeśli tylko poświęcisz komuś (no dobra - kobietom) odrobinę więcej czasu - wyjaśniając problem, to okazuje się, że one to doskonale rozumieją.
Hmmm... ja juz mam 100% pewności - to jest dla kobiet BARDZO wstydliwy temat. Zwłaszcza dla tych "zewnętrznie" silnych - to upokorzenie, którego wolą nie przyjmować do wiadomości. Ale jeśli widzą taką samą kobietę, która otwarcie mówi o tych sprawach, dając siebie za przykład - otwierają się. A wiecie kochane, że jak juz zostanie zasiane ziarenko - roślinka pcha się na świat. big_smile
I jak tak właśnie w swoim otoczeniu robię. Nie wstydzę się. Bo nie mam czego. Zostałam wykorzystana i zraniona - właśnie tak. Ograbiona przez najbliższą osobę. Niech on się wstydzi.

6 290

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Wskazówka dla tych, które to jeszcze czeka - nauczyłam się już w takich wypadkach wypowiadać mantrę "On się tylko podszywał pod człowieka, którego kochałaś". Na dowód tych słów otwieram sobie jego korespondencję z kochanką oraz wykonaną za wczasu listę chorych podłości, które mi robił i kłamstw z całego naszego życia i wszystko wraca do rzeczywistych wymiarów. Ból fantomowy mija, powolutku odrasta nowa kończyna smile

Tak - to trudno zrozumieć dziewczynom, które są na "fali rozpaczy" - że taką listę trzeba zrobić  - dla SIEBIE. I ze nie jest to rozdrapywanie rany, takie dla samego sprawienie bólu. Ta lista potem ratuje przed robieniem głupstw.
Ja mam pamięć jak słoń - wszystko pamiętam z najdrobniejszymi szczegółami - bez listy. Ale i tak ją zrobiłam. Czeka, gdyby nagle jakaś amba mnie dopadła albo Alzheimer, na przykład tongue

A ja gdy spędzałam dzień sama ze sobą miałam wracając do domu refleksję - że już prawie w ogóle nie ma "starego życia" w moich myślach. Jest jeszcze oczywiście kwestia rozwodu, sprawy formalnego i to, co pewnie będzie temu towarzyszyć - niejednokrotne wywalenie szamba, ale - dla mnie to już POCZĄTEK.
Tak, treść mojej sygnaturki w moim osobistym życiu się dokonała. Wszystko, co teraz się dzieje i to, co bedzie się dziać - to juz początek NOWEGO. Stare przeszło do historii.

Ja też tak mam, jedynie wspomnienia tych złych rzeczy z jego strony, trzymają mnie w pionie....ale czasami mam wrażenie, że trzymanie tych złych emocji w sobie sprawia, że czuję niemal fizyczny bół w okolicy mięśnia sercowego...

i to jest dramat KKZB bo z jednej strony, żeby przetrwać musisz pomiętać te ZŁE rzeczy, ale z drugiej strony bez apapu nie dotrwasz do rana...

6 291

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Nie wstydzę się. Bo nie mam czego. Zostałam wykorzystana i zraniona - właśnie tak. Ograbiona przez najbliższą osobę. Niech on się wstydzi.

Piękne słowa, które samej sobie trzeba często powtarzać. Bo niestety mózg ofiary (zwłaszcza w początkowej fazie, której długość bywa różna) pracuje przeważnie w złym kierunku. Rozumiem Karen. Jak sobie tak człowiek pomyśli, że oprawca sprzedał Twoje precjoza paserowi za 1/10 ich realnej warości, chodzi nadal na wolności i grabi kolejne kobiety, to masz ochotę zrobić COŚ. I dlatego nawołuję zawsze do rozróżniania sprawiedliwości od mściwości i do odpuszczenia sobie ratowania reszty świata. Bo mściwość docelowo uderza w nas same. Mściwością jest już samo myślenie o oprawcy, bo to wydłuża jego satysfakcję. Jemu nie chodziło o nasze precjoza przecież tylko o ten nasz strach i to nasze upokorzenie. Jakaż to frajda wiedzieć, że kobieta DLA NIEGO potrafi zapomnieć o swoich zasadach, że ON robi na niej takie wrażenie, że traci naturalne odruchy obronne. Każdy pokrzywiony bandyta przecież tak ma - ten emocjonalny i ten z kosą. Jestem może trochę mistyczką, ale zalecam zawierzenie SPRAWIEDLIWOŚCI losowi przez duże "L". On pokieruje sprawą z dużo większą precyzją, niż my byśmy sobie życzyły w najśmielszych marzeniach.

Każdy przestępca ma prawo do odkupienia swoich błędów/grzechów/przestępstw. Dostali od nas szansę, dużo szans - nie skorzystali. Resztą zajmie się "L".

6 292 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-08-15 11:39:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
ankinom napisał/a:

(...)
Facet nieźle to sobie wykombinował: moja sytuacja w sumie wiele by się nie zmieniała, właściwe wcale, ale jego i owszem: wychodne, kiedy ma na to ochotę, bo czuł się w naszym małżeństwie przytłoczony ( bo ja mu kazałam każdy wolny dzień spędzać przed TV, a zresztą nieważne) nadal dzielimy kasę no i najważniejsze wracamy do wspólnej sypialni, a ja no cóż nie mogę liczyć na dobre słowo, kwiatka i takie tam romantyczne gesty, no bo przecież powiedział, że nadal czuję się wypalony i aha mam do tego podchodzić z rezerwą bo gdyby jednak wyszło coś nie tak, to on nie chce, żebym znowu tak cierpiała, czyż on nie jest kochany....

Wiesz, Ankinom? Kiedyś, na samym początku, kiedy tu tylko nastałam (3 marca), Niekochana napisała mi w odpowiedzi na mój 30-to punktowy amatorski test na psychofaga takie oto zdanie, które się sprawdziło:
Mówiłam, że to początek pięknej znajomości - jestem zaszczycona mogąc przebywać w tak doborowym towarzystwie. Już czuję, ile zaczerpnę z Twojego pobytu na tym forum.

Otóż dziś pod Twoim adresem mogę powiedzieć to samo. smile

Twój powyższy wywód świadczy o tym, że intuicję (bardzo przeze mnie cenioną) + inteligencję emocjonalną masz w genach. Doskonale rozumiesz tok rozumowania swego pana i władcy. Brak Ci jeszcze trochę pewności siebie i odwagi, ale to podsumowanie jest wręcz podręcznikowe, czyli twoja "mądra część głowy" działa jak należy. A to już 3/4 sukcesu. Bo niektórzy panowie (zwani psychofagami bądź poteflonami) tak sobie właśnie kombinują (i mój nie był wyjątkiem), że skoro jesteśmy na tyle pozbawione godności (bo nasze kochanie za bardzo nas jej pozbawia), to można z nami zrobić WSZYSTKO. Skoro w którymś tam momencie łyknęłyśmy, że W OGÓLE pojawiła się jakaś kochanka (obojętne czy ta od Platona, czy ta od Erosa) i jesteśmy w stanie kontynuować ten związek bez ucięcia im prącia, to można nam już zrobić w zasadzie każdą inną podłość a my dalej będziemy milczeć jak te owce - co najwyżej chlipać w poduszkę. Oni tym swoim mózgiem drapieżcy wyczuwają nasz strach i wiedzą, że ani drgiemy z miejsca póki oni będą nas żywcem emocjonalnie obdzierać ze skóry i dalej odzierać z resztek godności. To jest jedna z cech KKZB - dawanie przyzwolenia na kolejne bestialstwa. A Twój widzę wyrafinowany wielce - łaskę Ci chce okazać. Oni się, widzisz, specjalizują w takich zahaczkach emocjonalnych. Kiedyś nazwałam coś takiego - wstawianiem nam czipów do mózgu. I my będziemy w głowie pielęgnować taki ochłap nadziei, którą nam dają W SŁOWACH no bo przecież nigdy nie W CZYNACH. A czyny są zawsze odmienne od słów. Zauważyłaś tę prawidłowość?
U mnie to wyglądało tak, że np. jednej nocy mówił mi na klęczkach, że kocha mnie i nigdy kochał i nie pokocha innej kobiety i będziemy ratować ten związek, po czym już następnego wieczoru wyjechał z kochanką na Sylwestra do Berlina na rezerwację wykupioną dla nas. Jak sobie przypomnę tę jazdę, to do dziś nie wierzę, że mogłam po stwierdzeniu tego faktu nadal pichcić sobie w głowie te żałosne rojenia o NAS. No cóż. Jest taki moment w życiu każdej KKZB, że JEST ŻAŁOSNA. Pragnę Cię tylko uprzedzić, że im dłuższy jest ten "moment" tym dłużej później gniewasz się sama na siebie.
Rozważ to. Jesteś mądrą dziewczyną. big_smile

Właśnie brakowało mi tego słowa: GNIEWASZ się na sama siebie. Dzisiaj nie mogłam spać kręciłam się i wierciłam i wciąż analizowałam swoje zachowania, trzeba dodać żałosne zachowania, dużo nie brakowała a bym się rzuciła na kolana i prosiła o zerwanie z nią znajomości i żeby znowu mnie kochał.
Analizowałam, że powinnam "ją" przez okno wyrzucić, kiedy przyszła do mnie wyjaśnić sytuację...bo czuła się zraniona przeze mnie....
Kiedyś wzięłam wolne i od rana byłam w domu, o czym ona nie wiedziała i tak sobie siedzę i nagle sms do męża, nie muszę pisać, że "choroba" nie zna słowa godność i nie omieszkałam przeczytać tego smsa:
"tak bym chciała abyś mnie po pleckach podrapał, bo mam dzisiaj zły dzień, się cieszę, że ciebie poznałam i troszeczkę mam"...długo nie myśląc ( w takich chwilach to śmiem twierdzić, że w ogóle myślenie się wyłącza) odpisałam jej: ?a może niech mąż ciebie podrapie i że jest wredną s**ą i że zniszczyła moje małżeństw?, koszmarne co? jak sobie przypomnę moją postawę to brrr, ale najlepsze jest to, że oboje zrobili mi takie pranie mózgu, że to taki ich ?przyjaźniany? żargon, że obydwoje umówili się???, że to tylko przyjaźń, że oboje mają rodziny i pewnych granic nie przekroczą!!! a ja po tym bełkocie gotowa byłam ich przepraszać....(oczywiście tego nie zrobiłam)

i teraz często mnie dopadają takie wspomnienia, wyrzuty sumienia? po których gniewam się na siebie, gniewam, że daję sobą manipulować...czy to kiedyś minie sad

6 293 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-08-15 11:59:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Kiedyś wzięłam wolne i od rana byłam w domu, o czym ona nie wiedziała i tak sobie siedzę i nagle sms do męża, nie muszę pisać, że "choroba" nie zna słowa godność i nie omieszkałam przeczytać tego smsa:
"tak bym chciała abyś mnie po pleckach podrapał, bo mam dzisiaj zły dzień, się cieszę, że ciebie poznałam i troszeczkę mam"...długo nie myśląc ( w takich chwilach to śmiem twierdzić, że w ogóle myślenie się wyłącza) odpisałam jej: ?a może niech mąż ciebie podrapie i że jest wredną s**ą i że zniszczyła moje małżeństw?, koszmarne co? jak sobie przypomnę moją postawę to brrr, ale najlepsze jest to, że oboje zrobili mi takie pranie mózgu, że to taki ich ?przyjaźniany? żargon, że obydwoje umówili się???, że to tylko przyjaźń, że oboje mają rodziny i pewnych granic nie przekroczą!!! a ja po tym bełkocie gotowa byłam ich przepraszać....(oczywiście tego nie zrobiłam)

i teraz często mnie dopadają takie wspomnienia, wyrzuty sumienia? po których gniewam się na siebie, gniewam, że daję sobą manipulować...czy to kiedyś minie sad

I Ty po czymś takim nadal wierzysz w Platona ??!! Mojaś TY! Ja nie w takie brednie wierzyłam. Ja się specjalizowałam w wierze w "delegacje", kolegów od całonocnego "brydża" i regularne zajęcia sportowe. Czuj się zapisana do klubu. big_smile big_smile big_smile
Kochanie cofnij się o kilka dni do mojego posta, w którym poczyniłam cały wywód o gniewie.
Buziaki

["tak bym chciała abyś mnie po pleckach podrapał" PIĘKNE! Trzeba było odpisać, że Twój mąż nie może jej podrapać, bo właśnie Ciebie głaszcze po tyłku, ale jak skończy i trochę odsapnie to zaraz go niej wyślesz na to "drapanie".]

6 294 Ostatnio edytowany przez ankinom (2011-08-15 14:23:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

["tak bym chciała abyś mnie po pleckach podrapał" PIĘKNE! Trzeba było odpisać, że Twój mąż nie może jej podrapać, bo właśnie Ciebie głaszcze po tyłku, ale jak skończy i trochę odsapnie to zaraz go niej wyślesz na to "drapanie".]

Dobre, natępnym razem pozwolę sobie wykorzystać ten tekst smile

Powoli odblokowuje mi się pamięć i coraz więcej przypomina mi się "takich kwiatków" i zaczynam watpić w Platona...

Dziękuję za zaakceptowanie mnie w Waszym klubie, mam nadzieję, że wkrótce osiągnę Wasz stopień uświadomienia smile

6 295

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry dziewczyny kochane:)
Alez dziś mi sie koszmary snily... Na szczęście już to minęło:) dziś wybieram sie do znajomego księdza porozmawiać, czy jest w moim przypadku możliwe unieważnienie związku.. Szans za dużych nie ma, ale zawsze trzeba zrobić wszystko, by nie mieć do siebie pretensji. Chodziło mi dziś po głosem, by napisać do niego smsa, czy jest przekonany, ze w naszym małżeństwie zrobił wszystko, co było możliwe, by je uratować. Zawsze mam takie przekonanie do wielu spraw, ze nie można uciekać od czegoś, lub tez poddawać sie, jeśli mam przekonanie, ze nie dałam z siebie wszystkiego. W moim małżeństwie byłam przekonana, ze dałam wszystko, a on niestety nie... Smsa nie wysle, bo on nie myśli takimi kategoriami jak ja.

6 296 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-15 12:27:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Smsa nie wysle, bo on nie myśli takimi kategoriami jak ja.

I to na tyle w temacie big_smile

Dzień dobry - cóż ze chamidło ze mnie. big_smile

6 297

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

mam nadzieję, że wkrótce osiągnę Wasz stopień uświadomienia:)

Życzę Ci tego z całego serca, zobaczysz jak można poczuć się lepiej. Niełatwa to droga, czasami bardzo bolesna, ale to odzyskiwanie własnej godności tak cieszy jak powrót do ukochanego domu, do siebie. I warto tę drogę pokonywać by coraz bardziej być u siebie, BYĆ SOBĄ.
Jeszcze jedno, ta droga nigdy się nie kończy, bo zawsze będzie coś co możemy jeszcze dla siebie i swojego życia zrobić, coś osiagnąć, coś przezyć, zobaczyc, doznać. Tak jak napisałam w swojej sygnaturce "Szczęście to nie stacja kolejowa na której wysiadasz, to sposób w jaki podróżujesz".

Cytat z Kroola na momenty gdy ogarnia nas mgła niepewności, lęku i zwątpienia:
"Widziałem kierunek, nawet jeśli był za mgłą: zawsze do przodu. Uciekać do przodu."

UCIEKAĆ DO PRZODU DZIEWCZYNY!!!

6 298

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Powoli odblokowuje mi się pamięć i coraz więcej przypomina mi się "takich kwiatków" i zaczynam watpić w Platona...

Dziękuję za zaakceptowanie mnie w Waszym klubie, mam nadzieję, że wkrótce osiągnę Wasz stopień uświadomienia:)

Uff. Zaczyna docierać. Miałam nadzieję, że mój mail na priv sprzed kilku dni poparty na dodatek wypowiedzią Niekochanej o Platonie zaowocuje. big_smile

A ten klub to taki nasz póki co dwuosobowy - najbardziej naiwnych KKZB we wsi. No może jeszcze która zechce się zapisać. O! Karen wierzyła, że kochanka to córka. Też przedni wist. No to będzie nas już trzy. Zrobimy se legitymacje członkowskie i "firmowe" koszulki z hasłem "Uwierzę we wszystko, co mi wciśniesz, więc się nie krępuj."

6 299

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

dziś wybieram sie do znajomego księdza porozmawiać, czy jest w moim przypadku możliwe unieważnienie związku.. Szans za dużych nie ma, ale zawsze trzeba zrobić wszystko, by nie mieć do siebie pretensji.

Dobrze, że nie do egzorcysty. Była tu jedna taka.


Sylnowa napisał/a:

Chodziło mi dziś po głosem, by napisać do niego smsa, czy jest przekonany, ze w naszym małżeństwie zrobił wszystko, co było możliwe, by je uratować. Zawsze mam takie przekonanie do wielu spraw, ze nie można uciekać od czegoś, lub tez poddawać sie, jeśli mam przekonanie, ze nie dałam z siebie wszystkiego. W moim małżeństwie byłam przekonana, ze dałam wszystko, a on niestety nie... Smsa nie wysle, bo on nie myśli takimi kategoriami jak ja.

On jest przekonany, że zrobił ABSOLUTNIE wszystko, więc sms jest zbędny.
Ja też miałam kiepską noc - czytaj powyżej o bólach fantomowych, przez niektórych mylonych z tęsknotą.

6 300

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Uff. Zaczyna docierać. Miałam nadzieję, że mój mail na priv sprzed kilku dni poparty na dodatek wypowiedzią Niekochanej o Platonie zaowocuje. big_smile

No - przecież na mnie zawsze można liczyć w temacie "szybka i bolesna riposta" big_smile
Ba - ja sama ze sobą tym językiem gadam smile

Tarantella napisał/a:

A ten klub to taki nasz póki co dwuosobowy - najbardziej naiwnych KKZB we wsi. No może jeszcze która zechce się zapisać. O! Karen wierzyła, że kochanka to córka. Też przedni wist. No to będzie nas już trzy. Zrobimy se legitymacje członkowskie i "firmowe" koszulki z hasłem "Uwierzę we wszystko, co mi wciśniesz, więc się nie krępuj."

Zeszczałam się  - znów.
Myslę, że pomysł na koszulkę - pierwsza klasa. Zaraz, zaraz.... ja mam chyba kolege, który się zajmuje takimi rzeczami....
Koorwa - jutro dzwonię i zapytam.

6 301

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ankinom uwierz, ze zacznie Ci sie przypominać... Ja już mam puzzle z jego kłamstw ułożone od zeszlej jesieni.. Ale dość o tym:) trzeba jak Karen napisała iść do przodu, byc dla siebie i innych, nie bać sie rano otworzyć oczu i wstać, bo nowy dzień nadszedł. Dziękować, ze mam kolejny dzień do przeżycia, moze ostatni? Wiec niech będzie jak najlepszy:)
Dziewczyny, zastanawiam sie nad autkiem, znajoma sprowadziła mi z niemiec, za nieduże pieniądze i chyba je wezmę.póki co zarezerwowalam je do jutra wieczorem...  smile

6 302

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

A ten klub to taki nasz póki co dwuosobowy - najbardziej naiwnych KKZB we wsi. No może jeszcze która zechce się zapisać. O! Karen wierzyła, że kochanka to córka. Też przedni wist. No to będzie nas już trzy. Zrobimy se legitymacje członkowskie i "firmowe" koszulki z hasłem "Uwierzę we wszystko, co mi wciśniesz, więc się nie krępuj."

Zeszczałam się  - znów.
Myslę, że pomysł na koszulkę - pierwsza klasa. Zaraz, zaraz.... ja mam chyba kolege, który się zajmuje takimi rzeczami....
Koorwa - jutro dzwonię i zapytam.

A w kaloszach nie robi?

6 303

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

A ten klub to taki nasz póki co dwuosobowy - najbardziej naiwnych KKZB we wsi. No może jeszcze która zechce się zapisać. O! Karen wierzyła, że kochanka to córka. Też przedni wist. No to będzie nas już trzy. Zrobimy se legitymacje członkowskie i "firmowe" koszulki z hasłem "Uwierzę we wszystko, co mi wciśniesz, więc się nie krępuj."

Zeszczałam się  - znów.
Myslę, że pomysł na koszulkę - pierwsza klasa. Zaraz, zaraz.... ja mam chyba kolege, który się zajmuje takimi rzeczami....
Koorwa - jutro dzwonię i zapytam.

A w kaloszach nie robi?

Zapytam - to mój stary znajomy, jeszcze z podstawówki. Wie, ze jestem "sprawna inaczej", więc spokojnie mogę go zapytać o kalosze w chu*e.

6 304

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

A ten klub to taki nasz póki co dwuosobowy - najbardziej naiwnych KKZB we wsi. No może jeszcze która zechce się zapisać. O! Karen wierzyła, że kochanka to córka. Też przedni wist. No to będzie nas już trzy. Zrobimy se legitymacje członkowskie i "firmowe" koszulki z hasłem "Uwierzę we wszystko, co mi wciśniesz, więc się nie krępuj."

Zeszczałam się  - znów.
Myslę, że pomysł na koszulkę - pierwsza klasa. Zaraz, zaraz.... ja mam chyba kolege, który się zajmuje takimi rzeczami....
Koorwa - jutro dzwonię i zapytam.

A na pleckach - "Ale tylko do czasu... zastanów się czy nie lepiej zwiać???"

6 305 Ostatnio edytowany przez karen (2011-08-15 13:07:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

A ten klub to taki nasz póki co dwuosobowy - najbardziej naiwnych KKZB we wsi. No może jeszcze która zechce się zapisać. O! Karen wierzyła, że kochanka to córka. Też przedni wist. No to będzie nas już trzy. Zrobimy se legitymacje członkowskie i "firmowe" koszulki z hasłem "Uwierzę we wszystko, co mi wciśniesz, więc się nie krępuj."

Oczywiście, że sie zapisuję smile
Ja jeszcze wierzyłam w polowania na dziki lub na koziołka oraz spotkania myśliwych. Dziwne, że o ile przez pierwszy okres mieliśmy dziczyzny pod dostatkiem, to przez ostatnie półtora roku nic nie upolował. Oczywiście nie licząc tych sarenek z czata, no ale o tym dluuuugo nie chciałam wiedzieć. Choć wiedziałam że poluje w czacie, ale wolałam wierzyć w to, że to "pierdoły, takie gadanie dla zabicia czasu".

Zapisuję się na koszulkę big_smile
I kalosze.

PS.
On dalej poluje w czacie, a ja już jestem o lata świetlne od momentu kiedy odkryłam zdradę.
Pal sześć te bóle fantomowe, najważniejsze, że wiem już, że to nie tęsknota za kimś za kim warto tesknić, tylko złość za ograbienie z marzeń.
Dzięki Tarantello, za nazywanie wszystkiego w tak idealny sposób.

Posty [ 6 241 do 6 305 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 95 96 97 98 99 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026